Dodaj do ulubionych

profanacja!

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.07, 18:43
"...Klęczała pośród rozrzuconych inkunabułów, wertując je i segregując. Miała
na sobie skromną szarą sukienkę, dla wygody podciągniętą nieco (..).
- Nie przerażaj się tym bałaganem - powiedziała, ocierając czoło
przedramieniem, bo na dłoniach miała cienkie, brudne od kurzu jedwabne
rękawiczki. - Trwa tu właśnie inwentaryzacja i katalogowanie..."

Do książek w rękawiczkach?! nawet jeśli one jedwabne?!
za karę ta jędza powinna na klęczkach skatalogować wszystkie biblioteki
naszych ministrów!
Obserwuj wątek
    • agnieszka_azj Re: profanacja! 28.02.07, 20:33
      Na czym własciwie polega ta profanacja ??? Bo jak dla mnie, to na rozrzucaniu
      po podłodze inkunabułów.

      Do druków, które mają w końcu co najmniej 506 lat należy wkladać rękawiczki -
      to oczywiste dla każdego, kto choć raz miał z nimi do czynienia.
      • Gość: tęcza Re: profanacja! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.07, 21:45
        agnieszka_azj napisała:
        > Do druków, które mają w końcu co najmniej 506 lat należy wkladać rękawiczki -
        > to oczywiste dla każdego, kto choć raz miał z nimi do czynienia

        gryzą?
        • chiara76 Re: profanacja! 28.02.07, 21:53
          Gość portalu: tęcza napisał(a):

          > agnieszka_azj napisała:
          > > Do druków, które mają w końcu co najmniej 506 lat należy wkladać rękawicz
          > ki -
          > > to oczywiste dla każdego, kto choć raz miał z nimi do czynienia
          >
          > gryzą?

          tak, szczególnie tych, którzy się na nich nie znają.
          • andaba Re: profanacja! 28.02.07, 22:52
            > Gość portalu: tęcza napisał(a):

            > > gryzą?

            Moga być trujące :)
    • Gość: melmire Re: profanacja! IP: *.fbx.proxad.net 28.02.07, 23:12
      Co w tym dziwnego? U mnie w bibliotece wszyscy pracownicy maja rekawiczki, zadna
      radosc ciac sie papierem.
      • Gość: tęcza Re: profanacja! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.07, 10:05
        Jest na tym samym forum piękny wątek o zapachu książki, o skondensowanym, choć
        z drugiej strony indywidualnie specyficznym wrażeniu wypływającym z mixu
        prostackich przecież składników, takich jak farby, papier, ołów i lata
        przeczekane na półkach. Przeczytałam ten wątek i też zaczęłam się zastanawiać,
        dochodząc do banalnego zapewne dla was wniosku - książkę odbieramy wszystkimi
        zmysłami<->książka przemawia do każdego z naszych zmysłów, wywołując fizycznie
        mierzalne zmiany somatyczne na kształt realnie odbieranych bodźców.

        Czy teraz mój sprzeciw wobec traktowania takiego cudu emocji jedwabnymi
        rękawiczkami stał się jasny? Potrafię zrozumieć przemysłowo-jednorodny odbiór
        książki w warunkach biblioteki, choć dla osób z zewnątrz, nawet tych
        najzupełniej przypadkowo tam trafiających, jest i pozostanie ona miejscem
        świętym, może nawet bardziej niż kościół? Podobnie jak każdy moment fizycznego
        choćby dotknięcia ułożonych na półce książek, czy też wyjęcie spośród nich tej
        jednej, by móc dłonią przesunąć po okładce, otworzyć na przypadkowych stronach,
        odczuć przyjazność (bądź nie) druku, papieru, zapachu, epizodycznie i
        bezkontekstowo odebranej wzrokiem treści. W takich chwilach nawet czas, nasz
        poganiacz codzienny, staje gdzieś obok, niezauważony, w zadumie zacierając
        pozbawione rękawiczek, spierzchnięte dłonie:)



        • clevera Re: profanacja! 01.03.07, 11:21
          A co z grzybami, bakteriami, wirusami i innymi jajami pasożytów? Istnieją
          choroby bibliotekarzy, chociaż się o nich prawie nie mówi :)))
          • Gość: tęcza Re: profanacja! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.07, 14:35
            clevera napisała:

            > A co z grzybami, bakteriami, wirusami i innymi jajami pasożytów?

            To może jeszcze jeden fragment:

            "...Księgi osuwały się z szelestem, wiercił w nosie ostry zapach starego kurzu
            (..). Zrzucił z siebie przeszkadzające mu "Historie wojen" i "Magazyn
            wszystkich nauk do szczęśliwego życia potrzebnych". Niecierpliwie walcząc z
            guziczkami i haftkami góry sukni, wędrował z południa na północ, mimowolnie
            czytając napisy na okładkach, grzbietach, frontyspisach i stronach tytułowych.
            Pod talią Fringilli: "Rolnik doskonały". Pod jej pachą, niedaleko małej,
            uroczej, zawiadacko zadartej piersi: "O sołtysach nieużytecznych i krnąbrnych".
            Pod łokciem: "Ekonomia albo proste wyłuszczenie, jak się tworzą, rozdzielają i
            spożywają bogactwa" (..).
            Regały zadrżały, stosiki ksiąg zadygotały i runęły, składając się niczym skały
            ostańce podczas gwałtownego trzęsienia ziemi. Fringilla krzyknęła. Z hukiem
            spadł z półki biały kruk, pierwsze wydanie "De larvis scenicis et figuris
            comicis", za nim runął "Zbiór komend ogólnych dla jazdy", pociagając za sobą
            ozdobioną pieknymi rycinami "Heraldykę" Jana z Attre (..)
            Fringilla krzyknęła raz jeszcze, głośno i przeciągle, strąciła
            obcasem "Rozmyślania albo medytacje na dni wszystkie całego roku", interesujące
            anonimowe dzieło..."

            Niestety, nie doczytałam, w jaki sposób potem się wysterylizowali z bakterii i
            wirusów ani tym bardziej: zdjęła w końcu czy zostawiła na swych dłoniach brudne
            przecież, co z tego, że jedwabne, rekawiczki?
        • autumna a dobro książki?! 01.03.07, 11:41
          Wiadomo, że nawet wyszorowane do czysta ręce będą wydzielać pot czy tłuszcz. Dla cennych książek chyba im mniej kontaktu z naszymi ludzkimi wydzielinami, tym lepiej - szczególnie że we fragmencie mowa jest o inkunabułach. Może się jakis fachowiec od starodruków wypowie?
          • sztuka.latania Re: a dobro książki?! 01.03.07, 18:52
            Jedna z wykladowczyn przyznala sie kiedys, ze ma alergie na kurz i zanim zacznie
            czytac jakas ksiazke, wklada ja do zamrazalnika, by ja 'zdezynfekowac'. Co jest
            wazniejsze - forma czy tresc? Ksiazka czy to, co ma w sobie? Czy przypadkiem nie
            przydajemy wartosciom ksiazkom zamiast ich tresciom? Sam zadrukowany papir jest
            tylko srodkiem do celu i wydaje mi sie, ze dobrze to sobie na pewnym etapie
            uswiadomic.

            To tak jak z instrumentem muzycznym, to czlowiek wydobywa dopiero z niego
            dzwiek, sam w sobie moze byc piekny, ale milczy.

            Pozdrawiam.
            • Gość: zaba-agata Re: a dobro książki?! IP: *.zgora.dialog.net.pl 02.03.07, 14:25
              Nie rozumiem dyskusji - do starych książek potrzebne są rękawiczki i już
              • kamkap Re: a dobro książki?! 02.03.07, 18:02
                dokładnie, do starych książek tylko w rękawiczkach!!! Jako bibliotekarz to
                mówię, co prawda ze starociami do czynienia nie mam, ale studia w tym zakresie
                skończyłam. Nie ze względu na swoje bezpieczeństwo, ale na bezpieczeństwo tych
                "staroci" ;)
                • Gość: Justyna Re: a dobro książki?! IP: *.b-ras1.prp.dublin.eircom.net 02.03.07, 23:48
                  Czyzby fragment który wywołał tak goraca dyskusje pochodził z mojego ulubionego
                  Sapkowskiego? Niestety o ile dobrze pamiętam, nie dane jest poznać czytelnikowi,
                  czy owa kobieta zrzuciła rękawiczki...
                  • Gość: tęcza Re: a dobro książki?! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.07, 15:41
                    Gość portalu: Justyna napisał(a):

                    > Czyzby fragment który wywołał tak goraca dyskusje pochodził z mojego
                    ulubionego
                    > Sapkowskiego?
                    Tak, to Sapkowski z "Pani jeziora".

                    > Niestety o ile dobrze pamiętam, nie dane jest poznać czytelnikowi
                    > ,
                    > czy owa kobieta zrzuciła rękawiczki...
                    Stąd też mój, delikatnie rzecz ujmując, stan frustracji. Jeśli tak poważany
                    przez wielu autor nie potrafi doprowadzić do sensownego zakończenia
                    rozpoczętych watków, po co wytykać innym (młodszym?) ich niekonsekwencje
                    pisarskie?

                    Wczoraj wieczorem przeczytałam we wrocławskim dodatku "Co jest grane"...:

                    "..Książka wcale nie musi wyglądać zwyczajnie - nie musi być stosem papierowych
                    stron pod okładką z tytułem. Od dziś w galerii BWA Design można oglądać prace
                    inspirowane książką - manuskrypty, książki eksperymentalne, instalacje,
                    przestrzenne obiekty (..) Małgorzata Lasocka stworzyła jajo - "Inkubator czasu"
                    w którym otulony liśćmi i oświetlony światłem dojrzewa czas. Andrzej Dudek-
                    Durer zamknął w słoju skrawki zadrukowanego papieru, tworząc "Książkę
                    pokrojonego czasu" (..) O wielu możliwościach odczytania jednej historii
                    przypominają książki - labirynty. Zobaczymy też książkę przezroczystą -
                    zapisany w niej tekst Sławomira Mrożka "Ten, który spada" jest metaforą
                    przemijania. Przezroczystą książkę Renaty Pacyny-Kruszyńskiej można i czytać, i
                    oglądać. Tekst zamieszczony na przezroczystych stronach nawarstwia się -
                    powstaje wówczas, w zależności od kąta patrzenia, lej bądź kula występująca w
                    opowiadaniu..."
                    za: Agnieszka Kołodyńska "Czas na książkowy eksperyment", 9-15 marzec 2007

                    ..i wyobraziłam sobie uniesione profesionalnie wielokierunkowym podmuchem
                    sztucznego wiatru, pocięte na fragnenty wielkości konfetti, "stosy papierowych
                    stron", zadrukowanych słowami przypadkowo dobranych autorów...i ludzi,
                    próbujących odczytać znaczenie tego, co widzą, wszystkimi zmysłami, prócz
                    wzroku i umysłu.
                    A "okładki z tytułem"? Czy zostały odarte znad zawartości dłońmi przyodzianymi
                    rękawiczkami?
                • e.lalka Re: a dobro książki?! 03.03.07, 16:46
                  kamkap napisała:

                  > dokładnie, do starych książek tylko w rękawiczkach!!! (..)Nie ze względu na
                  swoje bezpieczeństwo, ale na bezpieczeństwo tych "staroci" ;)


                  Jeszcze z kilka opinii przeczytam na tym forum i nie będę w stanie zadnej
                  ksiazki wziąć w ręce bez wyrzutów sumienia a to przecież ksiązka jest dla ludzi
                  a nie na odwrót! Nawet mój mąż ciągle ma pretensje o zaginanie kartkom rogów
                  albo o przełamywanie książek chociaż przecież nie robię tego az tak całkiem na
                  maksa do kleju i o zdejmowanie tych kolorowych papierów z prawdziwej okładki
                  ale jak tu czytać cos co bez przerwy samo sie rozjezdża?
                  Rekawiczki to nawet czasem lubię czemu nie na przykład w tym roku na sylwestra
                  jedna taka od wizażu całkiem nieźle je dobrała ale do książki??? i to w dodatku
                  starej?! Przeciez cały wic w tym żeby nowości znać może nie całe i nie
                  wszystkie ale jak da sie czasem przy innych podjarzyc towarzysko nie tylko
                  urodą i kiecką ale inteligencja tez to czemu nie?
                  Ale jak byłam raz w muzeum to widziałam też tam prawdziwą starą książkę! tytułu
                  nie pamiętam może to ta od Kopernika choć nie na pewno z tym że nie można jej
                  było dotknąć bo za szkło ją dali nie wiem po co? to tak sobie myślę że może jak
                  oni to znaczy ci w muzeum chca ją sobie w spokoju poczytać to też do niej w
                  tych rękawiczkach tylko mogą?
    • zdanka1 Re: profanacja! 03.03.07, 16:55
      Czytam ten wątek i nie pojmuję - przecież to logiczne, ze starodruki ogląda sie
      w rekawiczkach...Chyba Canettiego autor watku nie czytał, tak na marginesie...:)
      • wampuka Re: profanacja! 03.03.07, 22:03
        Czekałem właśnie, aż ktoś o Canettim wspomni :)
      • Gość: tęcza Re: profanacja! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.07, 15:46
        zdanka1 napisała:

        > Chyba Canettiego autor watku nie czytał, tak na marginesie...:
        > )
        Cóż..tak na marginesie masz rację:)
        Nieobcy mi Corelli i Canaletto ale naprawdę nie wiem, o co chodzi z tym
        Canettim?
      • waldemar_batura Re: profanacja! 11.03.07, 19:25
        zdanka1 napisała:

        > Czytam ten wątek i nie pojmuję - przecież to logiczne, ze starodruki ogląda sie
        >
        > w rekawiczkach...
        >

        To fakt, niektórzy zapominają, że w przypadku starodruków ważniejsze jest ich
        dobro niż nasze. ;-) Czyli niezależnie od tego, co jak ci się wydaje
        demonstrujesz nie podchodząc do książek w rękawiczkach - i tak
        powinieneś/powinnaś je założyć.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka