Dodaj do ulubionych

Ja nie chcę być dorosły! "Reczy" Pereca

05.03.07, 23:04

Co Wam przychodzi do głowy? Jakie książki? Sigrid przed chwilą tak określiła
"Naiwnego...". Piotruś Pan. Na bieżąco jestem z "Rzeczami". I cholera jasna, w
pewnym stopniu identyfikuję się z Sylwią i Jarome`m. Odłożyłam ich na razie.
Zaczęli wkurzać :-) Znam wydawanie w godzinę zarobionego w pocie czoła. Nie
chcę dorosnąć...

Chcecie dorosnąć? Dorośli nie czytają :-) Ponoć.
Obserwuj wątek
    • formaprzetrwalnikowa Rzeczy 05.03.07, 23:19
      troche od rzeczy, bo ja własnie czytam Rzeczy
      (ludzik, to znów przez ciebie i brajna ;))
      ja się z Sylwia i Jeromem nie identyfikuje i na razie (rozdzial 6 cz. 1)
      tlumacze sobie ich zachowanie latami 60-tymi.

      Ksiazki o niedorastaniu? hm.. Dzis przyszla mi do glowy Sprawa osobista- Oe.
      Piotrus pan to klasyka. Nic mi innego do glowy w tej chwili nie przychodzi
      • ludzik_ten_sam Re: Rzeczy 05.03.07, 23:57
        Czasy czasami, ale ciekawie Rzeczy się zaczynają. Opisem marzeń. Każda
        wymarzona rzecz opisana jest tak niesamowicie dokładnie, że pod palcami czujesz
        fakturę nie papieru, ale tego biurka. Takiego a nie innego pióra. Tabakiery.
        Itd. Łatwo wpaść w pułapkę. Z siebie znam gromadzenie bardziej książek, płyt z
        filmami, zbieranie - niż oglądanie, czytanie. To pierwsze jest łatwiejsze :-)
        Kolekcjonerstwo. Samokrytyka mi wyszła.
        • formaprzetrwalnikowa Kolekcjonerstwo 06.03.07, 00:07
          kolekcjonerstwem.
          najgorzej, jak się człowiekowi rzuci na kolekcjonowanie marzen o lepszym zyciu
          pozagrobowym.
          jak sylvie i jerome'owi
          (rozdział 10)
          • ludzik_ten_sam Kurde, 06.03.07, 00:09
            czytasz pierunem :-)
            Dobrej nocy. Jutro ustosunkuję się do tego .Super :-)
            • formaprzetrwalnikowa pierunem 06.03.07, 00:22
              i w oryginale
              ;P

              jestem ciekawa twojego ustosunkowania
              dobrej :)
    • hermionagranger5 Re: Ja nie chcę być dorosły! "Reczy" Pereca 05.03.07, 23:40
      Ja czytam w taki sposób, że to samo w sobie jest wiecznym nie-do-rośnięciem -
      pazernie, chaotycznie i kompletnie nieodpowiedzialnie;-)
      :-)
      • ludzik_ten_sam A piszesz po książkach? 06.03.07, 00:13
        :-) mnie się zdarza. i domalowuję emotikony. daty czasem. i klamerki zahaczające
        o początek i koniec myśli, które się podobają. rogów nie zaginam. i
        kurczę...wstydzę się, ale jakoś dziwnie się czuję, gdy wiem, czuję, że nową
        książkę ktoś czytał przede mną. rozdziewiczył mi ją CHAM! :-) Pofalowane
        stronice. Dziwactwo trochę.
        • hermionagranger5 Re: A piszesz po książkach? 06.03.07, 00:26
          Oczywiście;-))
          Najczęściej "zawodwo", ale i prywatnie się zdarza. Czasami nawet specjalnie
          kupuję w takich wydaniach, co to mi ich mniej żal, bo potrafię
          nanieść ...drugie tyle?;-) Najbardziej pobazgranego mam "Angielskiego
          Pacjenta" - to z normalnych. A z tych mniej - jeden podręcznik, który czytałam
          13 razy.. I nadal do niego dopisuję - dziś dopisuję komentarze do tamtych
          komentarzy, tak co parę lat.
          Ale cudze dopiski też uwielbiam. Nawet wolę książki używane, po kimś
          (rozdziewiczenie jakoś mi nie przeszkadza). Choć ma jednak pewne znaczenie,
          po k i m;-)
    • formaprzetrwalnikowa Une vie sans rien 06.03.07, 21:00
      brr, własnie skonczyłam Rzeczy Pereca.
      dla mnie to opowiesc o przeklenstwie uzaleznienia od marzen, odkładania zycia
      na lepsze zycie (pozagrobowe), o 'spędzaniu czasu' (w sensie: abortion) między
      zyciem a smiercią.
      'Ich zycie było jak zbyt długie przyzwyczajenie, jak prawie pogodna nuda. Zycie
      bez niczego'.
      ' Nic nie zostawało. Dotarli do konca trasy, do kresu tej dwuznacznej
      trajektorii, która była ich życiem przez szceśc lat, do kresu tego
      niezdecydowanego poszukiwania, które nie zaprowadziło ich do nikąd, które
      niczego ich nie nauczyło'.

      Ksiązka do polecania nałogowym marzycielom.

      'La vie - mode d'emploi' następna w kolejce

      • peek-a-boo Re: Une vie sans rien 06.03.07, 21:43
        rzeczy czytalam dosyc dawno ale odkodowałam je nieco inaczej. Dla mnie to jest
        nie o zgubnym wpływie marzen, ale o marnej jakości tychze w wykonaniu młodych
        wspołczesnych. Oni nie sa niedojrzali tylko ograniczeni. Jesli dla kogos celem
        zycia staje sie dezajnerskie krzesło i komplet kształtnych sztucców, to nie ma
        wybacz, pustka i bezsmak gwarantowany. I tylko przeraza mnie fakt jak bardzo ta
        parka przypomina niektorych moich znajomych, a czasami i mnie samą...
        • ludzik_ten_sam Re: Une vie sans rien 06.03.07, 21:51
          Trudno dyskutować poważnie, gdy się jest w trakcie. Czytania. A jestem. Mnie
          niepokoi jeszcze coś innego i co innego zauważyłam, przyziemniej niż Wy. Licha
          posada. "Posada" właściwie. Dobra dla ludzi startujących w życie. Jakaś
          tymczasowość pracy zawodowej. Właściwie zajęcia dobrego dla studentów. Przecież
          S.i J. żyli. Wychodzili w noc, spotykali się z ludźmi, ba, nawet z nimi
          rozmawiali. Muszę poszukać książki, bo jedno zdanie zakotwiczyło się we mnie
          szczególnie: "Mierzyli się oczyma, stwierdzali, że są brzydcy, źle ubrani,
          niezręczni, ponurzy. (...) Bez słowa kładli się spać." Państwo Brzydcy
          • peek-a-boo Re: Une vie sans rien 06.03.07, 21:57
            brzydcy bo biedni. Kiedy zaczna uzywac jedwabnej bielizny i markowych prefum
            jakos dziwnie...wyładnieja;)
            • ludzik_ten_sam Re: Une vie sans rien 06.03.07, 22:00
              Właśnie nie. Nie tu ten pies. Mogę krótko? Można świetnie wyglądać mając 1
              (jedną) jedwabną bluzkę i parę dobrych rzeczy niż dużo i...
              Ten klucz nie tu leży. Ale gdzie?
              • formaprzetrwalnikowa klucz 06.03.07, 22:07
                moim zdaniem lezy w tajemnicy Zycia.
                w senie, ze jak zyjesz, jestez zywy i autentyczny to odróznaisz marzenia od
                celów, ułudę od rzeczy osiagalnych. i jesli wiesz,z e bedziesz dobrze wygladac
                w jedwabnej koszuli i chcesz tego, to zarabiasz na tę koszule, odkładasz,
                kradniesz - ROBISZ cos.
                a nie dalej snujesz się w ciepłym i niejakim błotku marzen.
                • ludzik_ten_sam No właśnie. 06.03.07, 22:09
                • braineater Re: klucz 06.03.07, 22:26
                  Tylko, że oni wcale nie marzą. Ani trochę. Oni od poczatku do końca tylko
                  próbują wpasować się w rzeczywistość. dla mnie to jest jeden z bardziej
                  konformistycznych duetów w dziejach, może tez dlatego jest tak prawdziwy. Oni
                  nie chcę niczego "od siebie", wszystkie ich pragnienia są kreowane przez
                  społeczeństwo, oni nawet przez chwilę nie zastanawiają się nad tym czego chcą,
                  oni zawsze coś muszą. A musza, bo chca pasować, chca być niezauważalni, chcą
                  byćtacyjakwszyscy, a bieda im w tym przeszkadza.

                  P:)
                  • formaprzetrwalnikowa Re: klucz 06.03.07, 22:32
                    wiesz co, brajn, nie wiem, czy to kwestia mojego czytania czy języka - ale ja
                    nie odebrałam tego wcale jako próby dopasowania sie do rzeczywistosci. jest
                    nawet taki moment, w którym oni 'rozwazają' czy by nie zdecydowac się na zmiane
                    stylu zycia, ale nei chcą stracic stylu zycia, jaki prowadzą. zbyt wiele
                    mogliby stracic.
                  • peek-a-boo Re: klucz 06.03.07, 22:54
                    zgadzam sie z Brainem, bohaterowie sa i co wiecej chcą byc "typowym wytworem
                    społeczeństwa konsumpcyjnego", jakby to ladnie ujeto jakies dwadziescia lat
                    temu;). Troche przypominaja mi młodych ludzi z "Układu" - i ci i ci daja sie
                    nieśc fali zupełnie bezwolnie, ba, ten brak woli daje im nawet pewną ułude
                    zadowolenia.
                    • formaprzetrwalnikowa Re: klucz 06.03.07, 23:03
                      typowym?
                      oj, chyba niezupełnie, bo nie konsumują. nie wpadają w błędne koło zarabiania
                      na kolejne rzeczy...
                      no, chyba, ze to cechy charakterystyczne spoęłczenstwa konsumpcyjnego lat 60-
                      tych.
                      dla mnie S i J są gorsi od konsumujących - ci przynajmniej próbuja, czy ich
                      zycie będzie lepsze, kiedy juz nabędą A czy B. Oni - tylko marzą...
                      • ludzik_ten_sam Ale do Obłomowa jednak im daleko 06.03.07, 23:13
                        W ruchu marzą. Dokądś sobie chodzą, pracują (!), zarabiają nawet. Taka sobie
                        sztuka dla sztuki. Ciągle nie mam klucza.
                      • braineater Re: klucz 06.03.07, 23:26
                        się cąły czas nie rozumiemy:), bo oni nie marzą. Oni mają Express i oni po
                        prostu wiedzą <niektórym ludziom co im dawałem tę ksiązkę w prezencie,
                        proponowałem by zmienili sobie Express na Przekrój, łatwiej wtedy zrozumieć>
                        czego chcą. A najgorsze jest to, że po jakimś czasie nie odrózniają marzeń
                        Expressu/Przekroju/Town & County, od własnych pragnień. Nie moga odrózniać, bo
                        i nie mają własnych pragnień. Ich wszystkie cele są zewnętrzne, ukierunkowane
                        na to, żeby pokazać, żeby udowodnić, że nie sa tym kim naprawdę są, czyli
                        dwójką pozbawionych jakiegokolwiek wewnętrznego życia ludzi.
                        Mnie sie Foremko ta czytana po tysiąckroć książeczka otwiera zawsze na dwóch
                        fragmentach.
                        "Oczywiście mogli rozmawiać o czyms innym, o książce, która właśnie wyszła, o
                        jakims reżyserze, o wojnie albo o innych sprawach, ale czasem zdawało im się,
                        że jedyne prawdziwe ich rozmowy dotyczą pieniędzy, komfortu, szczęścia\."

                        &

                        "Nie kryli się z tym; byli urodzonymi czytelnikami Expressu. Niewątpliwie
                        odczuwali potrzebę aby ich wolnośc, inteligencja, wesołość, młodość mogły
                        zawsze i pod każdym względem znaleźć odpowiedni wyraz. (...) Express
                        ofiarowywał im wszelkie pozory zbytku: sute płaszcze kąpielowe, błyskotliwe
                        dyskusje intelektualne, modne plaże, egzotyczną kuchnię, praktyczne rady,
                        inteligentne analizy, tajemnice bogów, tanie sklepiki, wszechstronne plotki,
                        nowe idee, sukienki typu petite robe, mrożonki, wykwintne drobiazgi, skandale w
                        dobrym tonie, rady z ostatniej chwili.
                        (...) Mogli być pewni, że [o czymkolwiek marzą] Express albo już o tym pisał,
                        albo napisze."

                        Tu nie ma miejsca na nic własnego, oni sa kompletnie uzależnieni od głosu
                        rynku, tutaj zakamuflowanego jako Express. Przypomnij sobiejedną z pierwszych
                        scen Fight Club'u, czy to filmowego czy ksiązki Palahniuka i zobacz, jak w 30
                        lat póxniej autor pokazuje dokładnie to samo, tylko już kompletnie rezygnuje z
                        kamuflażu - biblią celów, marzeń, zyciowych pragnień staje się katalog Ikei.

                        P:)
                        • ludzik_ten_sam Mówisz do Foremki, wiem wiem, 06.03.07, 23:34
                          ale dla mnie to ciągle za mało. Napisz coś własnego :-) Prowokacja, jasne.

                          Strasznie chciałabym mieć taki mięciutki, biały płaszcz kąpielowy i jednak jeśli
                          chodzi o sprawy posiadania kompletnie się z nimi nie identyfikuję.
                        • formaprzetrwalnikowa czyli jest jeszcze gorzej niż myslalam 07.03.07, 00:09
                          nawet te marzenia to przetrawione są
                          ;-)

                          pierwszy fragment zrozumiałamw kontekscie kryzysu, jaki przyszedł w pewnym
                          momencie kiedy już się ludzie wokół nich zaczęli 'stabilizowac' a oni zaczęli
                          myslec o lepiej płatnej pracy - kiedy kasa z badan przestaje wystarczac. 'a oni
                          nadal odmawiali wzbogacania się dlategogo, ze nie czuli potrzeby pensji'. stąd
                          wzięły się kłotnie o pieniądze. po jakims czasie (niestety, nie zauwazyłam z
                          jakiego powodu) juz znów rozmawiali o filmie, ksiązce, o wojnie.
                          dla mnie jest więc to dowód na to, ze sami sobie wybrali taki los.
                          a Express był jedynie srodkiem wyrazu. inne gazety tez czytali ( w Sfaxie
                          czytają gazety przychodzace z francji, jest mowa o le Monde, le Figaro, ale
                          Express sie juz nie pojawia).
                          'Expres odpowiadał ich sztuce zycia; znajdowali w nim co tydzien to, co w ciągu
                          tygodnia najbardziej ich zajmowało'; 'marzyli po cichu o kanapie chesterfield.
                          Expers marzył z nimi'. ja odbieram to tak: oni ze swoimi marzeniami byli
                          peirwsi, potem odkryli Expres.
                          • Gość: brainnagoło Re: czyli jest jeszcze gorzej niż myslalam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.07, 07:40
                            Ja się obawiam, że gdyby E. nie opisał kanapy chesterfield (WTF?!:), to oni
                            szybko przestaliby o niej marzyć, bo przestałaby im pasować do wymarzonego
                            obrazu.
                            Kolejny cytacik:
                            "Jerome i Sylvia stali się psychosocjologami z potrzeby, nie z wyboru. Nie
                            wiadomo zresztą, dokąd zawiodłyby ich samorzutne skłonności, całkowicie
                            nijakie."
                            &
                            "Drogi, jakimi kroczyli, wartości jakie zaczynali dostrzegać, perspektywy,
                            pragnienia, ambicje - wszystko to, prawdę mówiąc wydawało im się niekiedy
                            straszliwie puste. Wszystko, czym zyli, było nietrwałe i pozbawione okreslonej
                            wartości. Ale jednak to własnie było ich zycie (...)"


                            P:)
                            • formaprzetrwalnikowa kura czy jajo 07.03.07, 08:15
                              i docieramy do jednego z podstawowych dylematów ludzkości: co było pierwsze:
                              artykuł w Expresie czy nowe, konsumpcyjne, puste pokolenie... czy to oni
                              ukształtowali przestrzen wokól siebie czy byli jedynie wytworzem reklamy.
                              Ja uwazam, ze owszem, media są współczesną odmianą bogą, będącą w stanie
                              wykreować człoweika na obraz i podobieństwo swoje, ale ziarno musi trafić na
                              żyzną glebę.
              • ludzik_ten_sam Re: Une vie sans rien 06.03.07, 22:08
                Zbaczam mocno z tematu (bom śpiąca, patrzę już na łóżko), ale chcę jeszcze
                dodać, że jeśli piękno to prostota, zatem wystarczyłoby posiadać trzy rzeczy na
                krzyż...
                • formaprzetrwalnikowa trzy rzeczy na krzyż 06.03.07, 22:21
                  czas, zdrowie i miłość
                  w dowolnie wybranej kolejności

                  ?
                  • ludzik_ten_sam dotknęłam nosa 06.03.07, 22:26
                    :-) bardziej pomyślałam o celi jezuity. buddystów i zen na razie zostawmy.
                    chociaż...ta pusta przestrzeń bywa inspirująca dla myślenia (tak, chyba tak), a
                    oni chcieli jakoś tak strasznie się zagracić. czasu mieli ile chcieć, ale
                    świadomość upływu też. (ładnie o czasie w "Naiwnym." I o tym drgającym cezie, to
                    tak na marginesie)

                    Moja lista:

                    - mieć siebie
                    - tak, mieć czyjąś miłość (twierdzę, że własna dobra dla W.Allena)
                    - mieć dużo książek

                    Naprędce, więc mogłam coś pominąć.

                    1a - zdrowie. Podstawa.
                    • formaprzetrwalnikowa miec siebie 06.03.07, 22:33
                      ...
                      albo nic juz nie skomentuję
                      :)
                      • ludzik_ten_sam Mów, mów 06.03.07, 22:42
                        lubię słuchać :-) Pewnie zabrzmiało Tobie to głupawo - nie szkodzi.
                        • formaprzetrwalnikowa Re: Mów, mów 06.03.07, 22:47
                          a, nic.
                          skojarzyło mi się z Naive.Super
                          ;)
                          • jazzfoxy Re: Mów, mów 08.03.07, 16:35
                            Mnie ta para caly czas wkurzala. I tylu znajomych w nich widze,
                            ale nie siebie :)
    • sigrid.storrada Re: Ja nie chcę być dorosły! "Reczy" Pereca 11.03.07, 12:02
      ludzik_ten_sam napisała:

      >
      > Co Wam przychodzi do głowy? Jakie książki? Sigrid przed chwilą tak określiła
      > "Naiwnego...". Piotruś Pan. Na bieżąco jestem z "Rzeczami". I cholera jasna, w
      > pewnym stopniu identyfikuję się z Sylwią i Jarome`m. Odłożyłam ich na razie.
      > Zaczęli wkurzać :-) Znam wydawanie w godzinę zarobionego w pocie czoła. Nie
      > chcę dorosnąć...
      >
      > Chcecie dorosnąć? Dorośli nie czytają :-) Ponoć.

      Fajny wątek.
      I widzę, że moja wypowiedź trochę się przyczyniła do jego powstania:)
      I zachęciliście mnie do Pereca:)

      A jeszcze inna książka o niechęci do dorastania to moja ukochana książka z
      dzieciństwa .. Pippi Pończoszanka.
      W jednym rozdziale temat pojawia się wprost - Pippi i przyjaciele łykają pigułki
      z arbuza, mówiąc zaklęcie "pigułko z arbuza ja nie chcę być duza".
      Ale w ogóle Pippi pownna być wzorem dla tych, którzy nie chcą być dorosłym.
      Dorosłym w sensie kogoś stosującego się do różnych reguł, bo "tak trzeba",
      poważnym, schematycznym w myśleniu i nudnym.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka