Dodaj do ulubionych

A moze mała prowokacja?

IP: *.echostar.pl 07.06.03, 16:35
Dlaczego, gdy jest wątek o najwazniejszej, najwspanialszej książce, wszyscy
pisza o ksiazkach dla dzieci. Bo to ta pierwsza, od niej sie zaczelo itd..
itp.. Sporry wydaje mi sie to troche naciągane. Dla mmnie tez wazna ksizka
bylo np w Pustyni i w puszczy tudziez Maly ksiaze, ale w doroslym zyciu
przeczytalam duzo lepszych ksiazek, ktore mialy duzo wiekszy wplyw na moje
zycie. Moj apel: wiecej szczerosci... Chyba, ze tu na forum sa tylko 10
latkowie.
Obserwuj wątek
    • vulture Coś ci prowokacja nie wyszła 09.06.03, 00:13
      Tak się składa, że do kilku książek z dzieciństwa zdarzyło mi się wrócić,
      osiągnąwszy wiek - powiedzmy - wyższy niż 10 lat. Wtedy zdałem sobie sprawę, o
      co naprawdę w niektórych chodzi i jak bardzo się trzymałem (nieświadomie)
      pewnych rzeczy w nich zawartych. Po prostu miałem taki zwyczaj, że zwracałem
      uwagę na to, co czytam.
      • Gość: Tete Re: Coś ci prowokacja nie wyszła IP: *.echostar.pl 09.06.03, 18:38
        A nie wyszla owszem, moze dlatego, że nie wszyscy sa otwarci na prawde.
        Chociaz chyba jednak się udalo skoro Ty odpowiedziales.
    • przemsw Re: A moze mała prowokacja? 09.06.03, 13:54
      Gość portalu: Tete napisał(a):

      > Dlaczego, gdy jest wątek o najwazniejszej, najwspanialszej książce, wszyscy
      > pisza o ksiazkach dla dzieci. Bo to ta pierwsza, od niej sie zaczelo itd..
      > itp.. Sporry wydaje mi sie to troche naciągane. Dla mmnie tez wazna ksizka
      > bylo np w Pustyni i w puszczy tudziez Maly ksiaze, ale w doroslym zyciu
      > przeczytalam duzo lepszych ksiazek, ktore mialy duzo wiekszy wplyw na moje
      > zycie. Moj apel: wiecej szczerosci... Chyba, ze tu na forum sa tylko 10
      > latkowie.

      Prowokujemy dalej? Zastanowiłeś sie (grupowiczu:), co czytałbyś dziś
      gdybyś opuścił Małego Księcia? Mogłoby i tak być,
      że dziś po prostu czytałbyś tylko Gazetę Wyborczą do śniadania :)
      • Gość: Tete Re: A moze mała prowokacja? IP: *.echostar.pl 09.06.03, 20:36
        A tu coś ciekawego. Masz racje i to bylo by straszne.
        Nie odrzucam w ogole wartości tych ksiązeczek, ale jak napisalm ponizej warto
        by troche ozywic to forum! Bo z tymi dziecięcymi bohaterami wieje nuda!
    • Gość: Druss Re: A moze mała prowokacja? IP: 81.210.23.* 09.06.03, 16:06
      Gość portalu: Tete napisał(a):

      > w doroslym zyciu
      > przeczytalam duzo lepszych ksiazek, ktore mialy duzo wiekszy wplyw na moje
      > zycie. Moj apel: wiecej szczerosci... Chyba, ze tu na forum sa tylko 10
      > latkowie.

      Nie, średnia wieku forumowiczów według najnowszych badań PENTOR-a wynosi 93
      lata. My po prostu nie pamiętamy tych lepszych książek czytanych w dorosłym
      życiu.... :-)))))))))))))))))))))))
      Mój apel: wiecej zastanowienia - skąd wiesz dziewczyno, co jest w życiu
      ważniejsze?
      Ukłony,
      Druss
      • Gość: Tete Re: A moze mała prowokacja? IP: *.echostar.pl 09.06.03, 18:32
        Wiem, co jest w zyciu najwazniejsze - bo to akurat jest jasne. Wszystko jest
        czarne albo biale. Nie wierze w szarosc. Jeżeli skonczyłeś(as) 18 lat to mam
        nadzieje, ze tez wiesz co jest najwazniejsze! A jezeli nie - to wniosek z tego
        iż te ksiązki dla dzieciaków nic Ci nie dają. Bo ja po lekturze Małego Ksiecia
        wiedziałam co jest najwazniejsze! Po prostu jak wszyscy piszecie tu o tej
        dzieciecej literaturze to malo tutaj watkow o czyms co warto przeczytac teraz.
        Wszedzie tylko ble ble ble. Ach jakie to cudowne, ach jakie to piekne. Nie
        kwestionuje wartosci tych ksiazek, ale to juz sie robi nudne jak np. 20-letnie
        dziewczyna zachwyca sie Kubusiem PUchatkiem. Owszem sympatyczny to bohater
        itd. ale bez przesady, nie czytacie nic innego
        • hania_76 Kurczę... 09.06.03, 20:18
          A co Ci przeszkadza, czym się kto zachwyca? Może dla kogoś Puchatek i
          Stumilowy Las to symbole czegoś czystego, czegoś za czym przez całe życie się
          tęskni. Dla kogoś innego Mały Książę może być bohaterem całego życia.
          Oznaką dojrzałości i inteligencji jest dla Ciebie zachwycanie się Camusem?

          Fatalna sprawa - im jestem starsza, tym bardziej infantylnie czarno-biały mi
          się Camus i cały egzystencjalizm jawi. Ale w liceum to było objawienie. Widać
          dziecinnieję z wiekiem.
          • Gość: Tete Re: Kurczę... IP: *.echostar.pl 09.06.03, 20:31
            Nie, nie przeszkadza mi ale wydaje, sie troche naciagane.
            I nigdzie nie napisalam, że Camus jest dla mnie objawieniem, owszem jest wazny
            kiedyś byl najwazniejszy i jego ksiazki miały wiekszy wplyw na mnie niż
            ksiazeczki dziecięce. Czytaj uwazniej, napisałm np.
            Nie napisze celowo narazie co jest dla mnie najwazniejsze - nie chce sie
            narazic na glupie uwagi. Podoba mi sie wypowiedz Ygnieszki z jej ksiązką naj!
            Po prostu chcialam tylko zaznaczyc, ze to forum jest nudne. Brak tu dyskusji,
            sporów. Po prostu jest jalowo, nijak.
            • hania_76 Narzekanie... 09.06.03, 20:36
              Tete, to zakładaj wątki o ulubionych książkach. Prowokuj do dyskusji. Ale nie
              na zasadzie "Ludzie, którzy piszą, że najważniejszą książką w ich życiu
              był "Mały Książę" są infantylni i nieszczerzy". To nie prowokuje do dyskusji,
              tylko do odpowiadania Ci w tym samym stylu. No i jeszcze wybieranie: "ta
              odpowiedź mi się podobała, reszta jest do bani." To co chcesz? Dyskusję, czy
              przyklaskiwanie Ci? Przecież sama napisałaś, że to forum jest jałowe.

              Pisz jak najwięcej; opisuj swoje zachwyty lub rozczarowania literackie. Jeżeli
              nadal będziesz uważała to forum za nudne i jałowe... No cóż... Może bywający
              tu ludzie po prostu wolą wymieniać uwagi, albo wspólnie się czymś zachwycać?
              Niczego nikomu narzucić się nie da.

              To co - założysz wątek o ulubionych książkach i autorach, czy będziesz się tu
              w tym jednym wątku na całe forum boczyć? ;-)

              Pozdrawiam.
            • przemsw Re: Kurczę... 10.06.03, 08:07
              Gość portalu: Tete napisał(a):

              > Po prostu chcialam tylko zaznaczyc, ze to forum jest nudne. Brak tu dyskusji,
              > sporów. Po prostu jest jalowo, nijak.

              Czasami zdarzają się... vide "mała prowokacja". Zajrzyj na kino albo fantastykę
              tam to dopiero zróżnicowanie (MATRIX, NEO, ZION itp...)
    • hania_76 Re: A moze mała prowokacja? 09.06.03, 16:36
      Widzisz, tete, książki, które czytałam przed 20 rokiem życia pamiętam lepiej i
      wiele z nich zrobiło na mnie dużo większe wrażenie niż te, które czytałam
      później. Im jestem starsza tym mniej "świeżym" okiem książki czytam. Do tego
      się przyczepię, tam mi się coś nie spodoba. A moje pierwsze zachwyty literackie
      trwają. Może inni ludzie mają podobnie? :-)
      • yagnieszka Re: A moze mała prowokacja? 09.06.03, 19:12
        Poczulam sie mocno sprowokowana, bo bardzo bym chciala wiedziec, co jest
        w zyciu NAJWAZNIEJSZE. Jakos do tej pory nawet po lekturze Malego Ksiecia
        i innych ksiazek dla dzieci wciaz tkwie w szarosciach a biele i czernie jawia
        mi sie jako niepokojace elementy doroslosci, przed ktora uciekam na
        podobienstwo bohatera "Blaszanego bebenka" ;>)
        Ksiazki najwazniejsze to wcale nie musza byc te najmadrzejsze czy edukujace -
        wystarczy, ze sie ma do nich sentyment i przypominaja cos dobrego albo waznego.
        Dla mnie taka ksiazka jest "Miasto szczesliwych milosci" jakiegos czeskiego
        autora - historia dzieje sie w Telczy, ktora szybko po przeczytaniu ksiazki
        odwiedzilam i przezylam tam duzo pieknych chwil. Ani to wielkie arcydzielo, ani
        nawet nie autor wart zapamietania ale dla mnie - NAJ-WAZ-NIEJ-SZA ksiazka.
        Tyle, ze z niej tez nie dowiedzialam sie co jest w zyciu najwazniejsze ale to
        juz inna sprawa.
        • Gość: Tete Re: A moze mała prowokacja? IP: *.echostar.pl 09.06.03, 19:34
          W zyciu najważniejsze jest to aby za wszelka cene stać po stronie dobra. I
          zawsze trzeba o to walczyć ze wszystkich sił. Jasne, że zycie nie zawsze jest
          białe albo czarne, ale sa pewne wartosci co do ktorych nie ma watpliwosci (nie
          mozna kochac nie do konca, można byc dobrym albo zlym itd - raczej o to mi
          chodziło).To jest tylko moje motto życiowe po lekturach np Camusa. Dlatego tez
          ksiazki dla dzieci na pewnym etapie to zamalo, bo w zyciu trzeba walczyc i nie
          raz sie przegrywa i nie raz ma sie dosyci chce sie rzucic wszystko w cholere,
          ale ze wszystkich sil trzeba sie starac byc po tej wlasciwej stronie.
          Ciesze się, że odpowiedzialaś, jak na razie to pierwsza inteligentna wypowiedz
          podczas tego watku, mimo, że czujesz sie sprowokowana i nie zgadzasz sie ze
          mna. Myśle jednak, ze Twoje myslenie nie jest mi obce.
          • Gość: mik Re: Tet, pozwol ze potraktuje Cie IP: *.mad.east.verizon.net 09.06.03, 20:32
            powaznie, przez chwile, ale jednak

            domagalas sie odpowiedzi szczerych w zajawce watku
            a nie inteligentnych
            moze Cie zmartwie, ale wypowiedz yagnieszki
            nie jest jakos szczegolnie inteligentna
            ani nie jest tez nieinteligentna
            natomiast jest szczera
            ze akurat sie zgadza z Twoimi oczekiwaniami nie przydaje
            tejze wypowiedzi ani ciut inteligencji wiecej niz kilka innych
            powyzej
            co do Camusa - o jakiej ksiazce konkretnie mowisz?
            a z Twoich wypowiedzi wynika ze przekladasz wartosci literackie
            na wartosci moralne w tzw konkretnym zyciu
            to by chyba znaczylo ze za waznych uznajesz autorow
            (tu konkretnie Camusa) ktorych ksiazki mozna uznac
            za przydatne jako przewodniki w zyciu
            (owo "stanie po stronie dobra)
            otoz bardzo mozliwe, ze Camus popelnil samobojstwo
            czy to tez jest dobra strona po ktorej trzeba stac?
            musze tu przerwac bo te pytania wskazuja ze przestaje
            Cie traktowac powaznie
            pozdrawiam serdecznie (powaznie!)

            • Gość: Tete Re: Tet, pozwol ze potraktuje Cie IP: *.echostar.pl 09.06.03, 21:05
              Gość portalu: mik napisał(a):

              > powaznie, przez chwile, ale jednak

              racja, ale nie taka byl moja intencja

              > domagalas sie odpowiedzi szczerych w zajawce watku
              > a nie inteligentnych
              > moze Cie zmartwie, ale wypowiedz yagnieszki
              > nie jest jakos szczegolnie inteligentna
              > ani nie jest tez nieinteligentna
              > natomiast jest szczera
              > ze akurat sie zgadza z Twoimi oczekiwaniami nie przydaje
              > tejze wypowiedzi ani ciut inteligencji wiecej niz kilka innych
              > powyzej
              może moj zachwyt stad, iz wszyscy ktorzy mogliby coś do tej dyskusji wniesc
              stoja na uboczu - tak jak Ty

              > co do Camusa - o jakiej ksiazce konkretnie mowisz?
              > a z Twoich wypowiedzi wynika ze przekladasz wartosci literackie
              > na wartosci moralne w tzw konkretnym zyciu
              > to by chyba znaczylo ze za waznych uznajesz autorow
              > (tu konkretnie Camusa) ktorych ksiazki mozna uznac
              > za przydatne jako przewodniki w zyciu
              > (owo "stanie po stronie dobra)
              > otoz bardzo mozliwe, ze Camus popelnil samobojstwo
              > czy to tez jest dobra strona po ktorej trzeba stac?

              Po pierwsze, wartości o ktorych się pisze nie do konca sa to wartości ktorym
              jestesmy w stanie sprostac, a nie zaprzeczysz chyba, że Camus zawsze broni
              czlowieczenstwa. Camus zginąl w wypadku samochodowym. Polecam też 7 esejów o
              Camus Thomasa Mertona.Po tej ksiązce jeszcze raz przeczytalm Dżumę. Ale nie o
              tym mialo być.
              Stanie po stronie dobra - to po prostu uogolnienie. Lepsze będzie po wlaściwej
              stronie,generalnie chodzi o Dżumę i jej przesłanie
              > musze tu przerwac bo te pytania wskazuja ze przestaje
              > Cie traktowac powaznie
              > pozdrawiam serdecznie (powaznie!)

              Jednak podziwiam, nie przyklaskuje bo mi sie za to dostanie.
              • Gość: Tete Re: Tet, pozwol ze potraktuje Cie IP: *.echostar.pl 09.06.03, 21:22
                "Nie moge zgodzić się na los, ktory został mi dany, dotkniety najglebiej przez
                tę odmowę uczynienia sprawiedliwości, nie myśle przystosowywac wlasnej
                egzystencji do śmiesznych warunkow wszelkiej egzystencji na tej ziemi" To
                cytat z "Czlowieka zbuntowanego", slowa Bretona, wpelni oddają moje poglady.
                To po to, aby skonczyc z czarnym i białym bo faktycznie banalne.
                • Gość: mik Re: mocny cytat IP: *.nwrk.east.verizon.net 09.06.03, 21:45
                  uszarpiesz sie w zyciu z takimi pogladami
                  podziwiam
                  rzecz warta dluzszych wynurzen ale
                  nie jestem w stanie teraz dywagowac
                  mnie tez sie wydaje ze jestem "z Camusa"
                  nie bardzo to latwy wybor (delikatnie mowiac)
                  pozdrawiam
                  • tetee Re: mocny cytat 10.06.03, 22:14
                    Oj cięzko, ciężko i nie tak łatwo wcale opierac się temu wirowi. Szczegolnie
                    wtedy gdy widzisz jak dookoła wszystkim tym, ktorzy ida na skroty powodzi się
                    duzo lepiej.
          • przemsw Re: A moze mała prowokacja? 10.06.03, 08:03
            Gość portalu: Tete napisał(a):

            > W zyciu najważniejsze jest to aby za wszelka cene stać po stronie dobra. I
            > zawsze trzeba o to walczyć ze wszystkich sił.

            W życiu najważniejsze jest to, aby dostrzegać właśnie SZAROŚCI. To odróżnia nas
            od zwierzątek, to daje nam LITERATURĘ czy choćby historie jako takie. Bez
            pytań "dopełniających", pytających o te właśnie odcienie szarości nie byłobyani
            Małego Księcia, ani Blaszanego Bębenka, ani Seansu, ani Dzieci z Bullerbyn, ani
            Szpitala Przemienienia, ani całego Nabokova (sic!), ani Szczypiorskiego,
            Kieślowskiego, ani....
    • vulture prowokacja prowokacją 09.06.03, 22:41
      ...ale nie mówię, że to rzeczy NAJWAŻNIEJSZE. Od Alicji czy Kubusia okazały się
      w moim życiu nieco bardziej istotne postacie księży-wykolejeńców z prozy
      Grahama Greene'a. Na przykład. Ale nie skreślam tego, co czytałem kiedyś, jako -
      moim zdaniem - istotnego etapu w mym skromnym czytelnictwie...
    • dr.krisk Dziwisz się? 10.06.03, 06:52
      Gość portalu: Tete napisał(a):

      > Dlaczego, gdy jest wątek o najwazniejszej, najwspanialszej książce, wszyscy
      > pisza o ksiazkach dla dzieci.

      To chyba normalne. Im bliżej smugi cienia, tym mniejsze wrażenie robią wygibasy
      literackie. Stygnieje serce, proszę pani/pana...

      Co do zarzutu, że tu na forum mało sporów, kontrowersji oraz prowokacji - to
      się nie zgodzę. Może nie wszyscy to lubią? Jeszcze jest trochę (na szczęście)
      ludzi, którzy uważają, że ciekawe może byc też przyjazne porozmawianie o tym co
      lubimy.
      Nie lubię tej strony naszej, pochodzącej z TV, maskalczer. To sprowadzanie
      wszystkiego do swego rodzaju teleturnieju, bądź dyskusji polityków. Czy
      posiadanie odmiennego zdania stało się swego rodzaju przymusem towarzyskim?
      Oto pytanie :)

      KrisK (nieodmienny wielbiciel obywatela Puchatka Kubusia)
      • hania_76 Re: Dziwisz się? 10.06.03, 10:28
        dr.krisk napisał:


        >
        > Co do zarzutu, że tu na forum mało sporów, kontrowersji oraz prowokacji - to
        > się nie zgodzę. Może nie wszyscy to lubią? Jeszcze jest trochę (na szczęście)
        > ludzi, którzy uważają, że ciekawe może byc też przyjazne porozmawianie o tym
        co
        >
        > lubimy.
        > Nie lubię tej strony naszej, pochodzącej z TV, maskalczer. To sprowadzanie
        > wszystkiego do swego rodzaju teleturnieju, bądź dyskusji polityków. Czy
        > posiadanie odmiennego zdania stało się swego rodzaju przymusem towarzyskim?
        > Oto pytanie :)
        >

        O to, to! I nie tylko posiadanie własnego zdania, ale manifestowanie go jak
        najgłośniej i jak najdobitniej. Dlatego nie oglądam telewizji. Dlatego lubię to
        forum - bo można na nim po prostu porozmawiać. A przy okazji znaleźć ludzi,
        którzy też lubią po prostu rozmawiać i nie przeżywają kryzysu tożsamości, kiedy
        się okaże, że ich literackie zachwyty są podzielane przez innych.

      • Gość: mik Re: Dziwisz się? IP: *.nwrk.east.verizon.net 10.06.03, 13:08
        • Gość: mik Re: a jakbys jeszcze IP: *.nwrk.east.verizon.net 10.06.03, 13:13
          dr.krisku napisal ze nie zawsze moje
          zdanie musi byc najwazniejsze albo chocby
          najatrakcyjniejsze to juz
          bym cie uwielbil
          • Gość: wqrwiony Re: a jakbys jeszcze IP: *.emirates.net.ae 10.06.03, 18:41
            Chyba najsilniej literatura stempluje duszę i umysł w dzieciństwie i gdzieś do
            okresu dojrzewania (cirka jebaut), kiedy kształtowany jest światopogląd,
            emocje, wrażliwość.
            Wszystko w człowieku jest wówczas żywe, plastyczne, chłonna wyobraźnia
            reprezentowana przez wszystkie kolory tęczy, nieskażona nadmiernym
            sceptycyzmem, ironią, świadomoscią, że (niestety) platońska triada; prawda,
            dobro, piękno najlepiej czuje się w literackiej fikcji, pozwala łykać
            wszystko co przedstawia jakąś wartość, bez żadnych mentalnych przykurczów,
            ubezpieczeń i postmodernicznego syndromu czytacza – a więc balastu nabytego z
            wiekiem,
            Sentyment odnosi się więc raczej, mniej do treści, bardziej do szczerych i
            silnych uniesień jakie owa treść katalizowała.
            Inna sprawa, że w każdej dobrej literaturze można znaleźć te same archetypy,
            tęsknoty i mity. W dziecięcej również.


            Gość portalu: Tete napisał(a):

            > Dlaczego, gdy jest wątek o najwazniejszej, najwspanialszej książce, wszyscy
            > pisza o ksiazkach dla dzieci. Bo to ta pierwsza, od niej sie zaczelo itd..
            > itp.. Sporry wydaje mi sie to troche naciągane. Dla mmnie tez wazna ksizka
            > bylo np w Pustyni i w puszczy tudziez Maly ksiaze, ale w doroslym zyciu
            > przeczytalam duzo lepszych ksiazek, ktore mialy duzo wiekszy wplyw na moje
            > zycie. Moj apel: wiecej szczerosci... Chyba, ze tu na forum sa tylko 10
            > latkowie.
          • dr.krisk Myślałem, że jest to.. 10.06.03, 23:51
            Gość portalu: mik napisał(a):

            > dr.krisku napisal ze nie zawsze moje
            > zdanie musi byc najwazniejsze albo chocby
            > najatrakcyjniejsze to juz
            > bym cie uwielbil

            .. oczywiste. Uprzejmie proszę mnie nie uwielbiać, bo jestem bardzo skromny i
            wprawia mnie to w Zakłopotanie.
            KrisK
      • Gość: Tete Re: Dziwisz się? IP: *.echostar.pl 10.06.03, 19:05

        > Co do zarzutu, że tu na forum mało sporów, kontrowersji oraz prowokacji - to
        > się nie zgodzę. Może nie wszyscy to lubią? Jeszcze jest trochę (na
        szczęście)
        > ludzi, którzy uważają, że ciekawe może byc też przyjazne porozmawianie o tym
        co
        >
        > lubimy.
        > Nie lubię tej strony naszej, pochodzącej z TV, maskalczer. To sprowadzanie
        > wszystkiego do swego rodzaju teleturnieju, bądź dyskusji polityków. Czy
        > posiadanie odmiennego zdania stało się swego rodzaju przymusem towarzyskim?
        > Oto pytanie :)

        Chyba w ogóle się nie zrozumieliśmy. Chodzi mi o spory które pobudzają do
        myślenia, do obrony swoich pogladow lub tez nakłaniaja do ich zmiany. Na
        uniwersytetach pełno jest takich dyskusji i czasami są one ostre i nie zgodze
        się, ze nie sa potrzebne. Gdyby ich nie było nauka stala by w miejscu. Trzeba
        miec odwage powiedziec co sie mysli, a czasami przyznac racje drugiej osobie.
        Życie jest ciekawe tylko dlatego, że się roznimy...
        Z tego co pamiętam najciekawsze zajęcia na studiach wiązaly się zawsze z
        zacieklymi dyskusjami. Szczerze mówiąc nie wiem czy warto byloby w ogóle na
        nie chodzi, gdyby wszyscy byli takiego samego zdania
        >
        > KrisK (nieodmienny wielbiciel obywatela Puchatka Kubusia)
        • hania_76 Re: Dziwisz się? 10.06.03, 19:29
          Gość portalu: Tete napisał(a):

          >>
          > Chyba w ogóle się nie zrozumieliśmy. Chodzi mi o spory które pobudzają do
          > myślenia, do obrony swoich pogladow lub tez nakłaniaja do ich zmiany. Na
          > uniwersytetach pełno jest takich dyskusji i czasami są one ostre i nie
          zgodze
          > się, ze nie sa potrzebne. Gdyby ich nie było nauka stala by w miejscu.
          Trzeba
          > miec odwage powiedziec co sie mysli, a czasami przyznac racje drugiej
          osobie.
          > Życie jest ciekawe tylko dlatego, że się roznimy...
          > Z tego co pamiętam najciekawsze zajęcia na studiach wiązaly się zawsze z
          > zacieklymi dyskusjami. Szczerze mówiąc nie wiem czy warto byloby w ogóle na
          > nie chodzi, gdyby wszyscy byli takiego samego zdania
          > >

          Tete, a dlaczego zakładasz, że ludzie tutaj są nieszczerzy i nie mówią tego,
          co myślą? Z przyznawaniem racji drugiej osobie chyba nikt tu większego
          problemu nie ma (nie zauważyłam przynajmniej). Jak Twoim zdaniem powinna
          wyglądać pobudzająca do wysiłku intelektualnego dyskusja?
        • dr.krisk Ostre spory.... 10.06.03, 19:40
          Gość portalu: Tete napisał(a):

          >
          > Chyba w ogóle się nie zrozumieliśmy. Chodzi mi o spory które pobudzają do
          > myślenia, do obrony swoich pogladow lub tez nakłaniaja do ich zmiany. Na
          > uniwersytetach pełno jest takich dyskusji i czasami są one ostre i nie zgodze
          > się, ze nie sa potrzebne. Gdyby ich nie było nauka stala by w miejscu.
          Jako wieloletni uczestnik takich sporów, muszę wyznać że nie jestem ich
          specjalnym entuzjastą. Najczęsciej (t.j. prawie zawsze) przechodzą w
          udowodnianie, że adwersarz jest kretynem. Co mnie niezmiernie nuży......
          Nauce to nie służy zupełnie.


          > Trzeba
          > miec odwage powiedziec co sie mysli, a czasami przyznac racje drugiej osobie.
          > Życie jest ciekawe tylko dlatego, że się roznimy...
          Zapewniam cię, że życie jest ciekawe nie tylko dlatego :)
          Na życzenie moge przesłać spis.


          > Z tego co pamiętam najciekawsze zajęcia na studiach wiązaly się zawsze z
          > zacieklymi dyskusjami. Szczerze mówiąc nie wiem czy warto byloby w ogóle na
          > nie chodzi, gdyby wszyscy byli takiego samego zdania
          Warto! Osobiście zamist międlenia ozorami przez niedouczonych studentów zawsze
          wolałem sobie przemyśleć dobry wykład. No ale ja kończyłem politechnikę....
          Znaczy zawsze wole konkrety i wzory zamiast słowolejstwa.

          Pozdrawiam i życzę trochę spokoju.
          KrisK
          • yagnieszka W obronie szarosci 10.06.03, 20:54
            Skoro juz ma to byc watek o obronie jakichs wartosci opisanych w ksiazkach, to
            ja bede bronic szarosci, niedopowiedzen, wyborow mniejszego zla i
            niekonsekwencji w zyciu (wlasnym i bohaterow ksiazkowych). Bardzo serdecznie
            wspominam lekturke szkolna Nalkowskiej - "Granice", w ktorej ta kwestia
            pozostawania w smudze cienia, w zawieszeniu pomiedzy dobrem a zlem jest
            wylozona kawa na lawe. Odpowiadaja mi bohaterowie Conrada, ktorzy sa przez
            los "skazani" na podejmowanie blednych lub tragicznych w skutkach decyzji,
            doceniam szalenstwo Don Kichota, ktorego wybory choc szlachetne w zalozeniu
            byly czesto idiotyczne w skutkach, chce wam przypomniec taka malenka scenke z
            ksiazki Marii Kann "Inny swiat" - bohaterka Marta wiesza na scianie
            reprodukcje "Slonecznikow" Van Gogha i tym sposobem decyduje, ze jej swiat jest
            juz ustalony i pewny - oczywiscie wiemy, ze nic NA PEWNO nie da sie w zyciu
            ustalic. Nie da sie powiesic obrazka na scianie i juz na zawsze wiedziec jak
            beda sie mienic w sloncu jego kolory tak jak NIE DA SIE raz na zawsze
            ustalic "co jest w zyciu najwazniejsze" - kazda decyzja jest otwarciem
            kolejnych watpliwosci, kazda watpliwosc jest potwierdzeniem, poczatkiem i
            podsumowaniem jakiejs decyzji. Tak wiec osobiscie wole ksiazki, w ktorych te
            spory czlowieka z samym soba nie przynosza jednoznacznych rozwiazan czy
            odpowiedzi typu "co jest najwazniejsze w zyciu", bo uwazam ze zarowno takie
            odpowiedzi, jak i stale rozwiazania sa po prostu fikcja i iluzja.
            Moze to sie nie nadaje do tego watku, nie wiem. Jesli pisze niejasno to tez
            przepraszam - widac nie starcza inteligencji. Ale skoro watek mial prowokowac,
            no to to jest reakcja na prowokacje ;>)
            • dr.krisk Zgadzam się! 10.06.03, 23:30
              yagnieszka napisała:

              > Skoro juz ma to byc watek o obronie jakichs wartosci opisanych w ksiazkach,
              to
              > ja bede bronic szarosci, niedopowiedzen, wyborow mniejszego zla i
              > niekonsekwencji w zyciu (wlasnym i bohaterow ksiazkowych). Bardzo serdecznie
              > wspominam lekturke szkolna Nalkowskiej - "Granice", w ktorej ta kwestia
              > pozostawania w smudze cienia, w zawieszeniu pomiedzy dobrem a zlem jest
              > wylozona kawa na lawe. Odpowiadaja mi bohaterowie Conrada, ktorzy sa przez
              > los "skazani" na podejmowanie blednych lub tragicznych w skutkach decyzji,
              > doceniam szalenstwo Don Kichota, ktorego wybory choc szlachetne w zalozeniu
              > byly czesto idiotyczne w skutkach, chce wam przypomniec taka malenka scenke z
              > ksiazki Marii Kann "Inny swiat" - bohaterka Marta wiesza na scianie
              > reprodukcje "Slonecznikow" Van Gogha i tym sposobem decyduje, ze jej swiat
              jest
              >
              > juz ustalony i pewny - oczywiscie wiemy, ze nic NA PEWNO nie da sie w zyciu
              > ustalic. Nie da sie powiesic obrazka na scianie i juz na zawsze wiedziec jak
              > beda sie mienic w sloncu jego kolory tak jak NIE DA SIE raz na zawsze
              > ustalic "co jest w zyciu najwazniejsze" - kazda decyzja jest otwarciem
              > kolejnych watpliwosci, kazda watpliwosc jest potwierdzeniem, poczatkiem i
              > podsumowaniem jakiejs decyzji. Tak wiec osobiscie wole ksiazki, w ktorych te
              > spory czlowieka z samym soba nie przynosza jednoznacznych rozwiazan czy
              > odpowiedzi typu "co jest najwazniejsze w zyciu", bo uwazam ze zarowno takie
              > odpowiedzi, jak i stale rozwiazania sa po prostu fikcja i iluzja.
              > Moze to sie nie nadaje do tego watku, nie wiem. Jesli pisze niejasno to tez
              > przepraszam - widac nie starcza inteligencji. Ale skoro watek mial
              prowokowac,
              > no to to jest reakcja na prowokacje ;>)

              Nic dodać, nic ująć. Tez tak to widzę. Zawsze podejrzliwie słuchałem różnych
              znawców prawd objawionych, słusznych dróg życiowych, właściwych wyborów, itp.
              KrisK
          • tetee Re: Ostre spory.... 10.06.03, 21:46

            > wolałem sobie przemyśleć dobry wykład. No ale ja kończyłem politechnikę....
            > Znaczy zawsze wole konkrety i wzory zamiast słowolejstwa.

            A na polibudzie takie to już zwyczaje: zawsze zgadzać się z wykladowcą. Bos in
            lingua

            Gdzie tam greckie sympozjony, Platon, Sokrates.... hmm słowolejstwo...
            • hania_76 Re: Ostre spory.... 10.06.03, 21:59
              tetee napisała:

              >
              > A na polibudzie takie to już zwyczaje: zawsze zgadzać się z wykladowcą. Bos
              in
              > lingua

              Droga Tete, trudno nie zgodzić się z prawami fizyki i tym, że liczba Pi w
              przybliżeniu wynosi 3.14.

              >
              > Gdzie tam greckie sympozjony, Platon, Sokrates.... hmm słowolejstwo...

              Droga Tete, Platon i Sokrates z uczniami ROZMAWIALI. My też tu rozmawiamy.
              Pisałam do Ciebie wczoraj - zaproponuj ciekawy temat do rozmowy. Na razie
              jedyne co zrobiłaś, to napisałaś, że tu jest nudno i jałowo, ludzie są
              nieszczerzy,a Ty nic nie powiesz, bo boisz się, że Cię zjedzą
              (ci "nudziarze"?!!). Hm... To jest zaproszenie do pyskówki, niestety. Chyba,
              że to w Twoim pojęciu podlega pod definicję dyskusji. Biorąc pod uwagę Twój
              sentyment do Camusa i podkreślanie, że zawsze stoisz po stronie dobra, myślę,
              że jednak tak nie jest :-)


              • tetee Re: Ostre spory.... 10.06.03, 22:03
                Brrrr, Ciebie faktycznie zaczynam się bać. Cos się w Tobie odezwał, coś co
                boli chyba...
                • hania_76 ??? 10.06.03, 22:19
                  tetee napisała:

                  > Brrrr, Ciebie faktycznie zaczynam się bać. Cos się w Tobie odezwał, coś co
                  > boli chyba...

                  To dobre - psychoanaliza na dobranoc :-)
                  • Gość: mik Re: te tetee to nie tete IP: *.nwrk.east.verizon.net 11.06.03, 00:34
                    hania
                    te tetee to nie tete
                    tete nie jest zalogowana

                    ja tez nie bardzo wiem o co chodzilo
                    prawdziwej tete
                    ale watek sie rozwija
                    i jest nie wiadomo o czym
                    ogolnie - przyjemnie po prostu
                • noida Re: Ostre spory.... 10.06.03, 22:37
                  To ja się wypowiem dwojako:
                  1. prowokacyjnie- też mnie momentami nudzą ciągłe odwołania do Kubusia
                  Puchatka, Małego Księcia a już najbardziej to chyba do Borejków, których
                  kiedyś uwielbiałam, ale potem zobaczyłam te wszystkie odcienie szarości, o
                  kótrych poniekąd też jest ten wątek i przestałam czytać, bo mnie razi nadmiar
                  cudownych postaci, które udają, że istnieją w rzeczywistości. Bywa to
                  monotonne, choć oczywiście nie odmawiam nikomu prawa do uważania książek
                  dziecięcych za swoje ulubione i najważniejsze. Ja też mam takie. Tylko wydaje
                  mi się, że jeśli ktoś zakłada wątek pt. "polećcie coś fantastycznego do
                  czytania" a częstuje się do Kubusiem Puchatkiem (biedny misio, ale mu sie
                  tutaj dostało) to coś jest nie tak.
                  2. zgodnie- jestem zdania, że łatwiej niszczyć i prowokować niż zaproponować
                  coś konstruktywnego. Powiem więcej- ludziom się wydaje, że ich obowiązkiem
                  jest wywracać wszystko do góry nogami, łamać tabu, tradycję obracać w perzynę
                  itp. bo nowe czasy tego wymagają. Zwłaszcza osoby młode mają takie
                  moralizatorsko-demaskatorskie pomysły. Tylko jakoś nie ma komu tego, co się
                  rozbiło, do kupy poskładać. Łatwiej krytykować niż rozmawiać, łatwiej zamienić
                  dyskusję w udowadnianie, że przeciwnik jest kretynem, niż dojść do wspólnego
                  KONSTRUKTYWNEGO wniosku. I tutaj będę po stronie Hani- niech autorka wątku
                  zaproponuje ciekawy wątek a chętnie podyskutuję, w znaczeniu "porozmawiam" na
                  zadany temat.
            • dr.krisk My, prostaczki z politechnik.... 10.06.03, 23:21
              tetee napisała:

              >
              > A na polibudzie takie to już zwyczaje: zawsze zgadzać się z wykladowcą. Bos
              in
              > lingua
              >
              > Gdzie tam greckie sympozjony, Platon, Sokrates.... hmm słowolejstwo...

              Gdybym był złośliwy (a przecież gdzie tam, nie jestem) tobym napisał, że my
              prostaczkowie techniczni zwykliśmy najpierw mozolnie materię studiować,
              zgłębiać i poznawać, aby po dłuższym czasie móc nieśmiało otworzyć paszczę i
              zadać Pierwsze Własne Pytanie. W przeciwieństwie do niektórych przedstawicieli
              innych nauk, którzy już od pierwszego wykładu uczestniczą w czyms w rodzaju
              klubu dyskusyjnego. Często przekrzykując wykładowcę ....

              Ale nie o to chodzi, jeno o te nasze rozwrzeszczane czasy, gdzie ten kto
              sprytniej argumentuje, ładniej mówi i bardziej bezwzględnie przerywa rozmówcy -
              ma rację. A jak ktoś jest cichym jąkałą, introwertykiem?

              Ja zawsze jakoś lubiłem ludzi milczących, mówiących "mało ale smacznie". Raczej
              wiersze haiku niz elegie na cześć. Raczej opowiadania Hrabala niż
              traktaty/moralitety. Na Wielkie Pytania Ludzkości życie znajduje tylko Głupie
              Odpowiedzi.
              Taka to moja kriskowa teoria.
              No.

              KrisK

    • vulture No dobra, wyszła Ci prowokacja :-) 11.06.03, 05:29
      ...ale zdania nie zmieniam, chociaż mnie też męczy podpieranie się wszędzie
      cytatami z "Kubusia Puchatka" (powyżej jeden z postów o tym traktuje) i ogólne
      wycieranie sobie mordy tym przesympatycznym zwierzątkiem. "Tao Kubusia
      Puchatka" i inne tego typu pozycje, można śmiało umieścić tam, gdzie ich
      miejsce*, ale nie umniejsza to znaczenia "Kubusia Puchatka" dla wielu
      czytelników w sensie emocjonalnym. Dzieci silnie odczuwają, a to, co zrobiło na
      nas duże wrażenie w dzieciństwie, jesteśmy skłonni analizować później w życiu
      dorosłym i nie jest to ani objaw zdziecinnienia, ani chyba niczego
      nienormalnego. W każdym razie podtrzymuję swoją teorię, że w
      wymienianiu "najważniejszych książek życia" wcale nie muszą pojawić się te
      pozycje, które przeczytaliśmy już jako świadomi, ukształtowani czytelnicy (he,
      he), tylko właśnie te, na które skierowaliśmy uwagę nieco
      wcześniej...Pozdrawiam.


      *kosz na śmieci

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka