Dodaj do ulubionych

Witam... :)

18.01.05, 12:12
Witam was, jestem nowa, wlasnie sie zalogowalam :))

Przede wszystkim pozdrawiam wszystkich Polakow w Londynie!

Ja wlasnie chcialam sie zapytac jak sobie radzicie pod wzgledem "spolecznym".
Ja przyznam sie ze czasami sie zastanawiam "co ja tu robie?". Mam naprawde
super prace i pod tym wzgledem jestem usatysfakcjonowania, ale nie mam tu
zadnych znajomych. Mieszkam z moich chlopakiem, ktory jest Wlochem, Polakow
zadnych tu nie znam, a Anglicy... coz... z nimi nie da sie pogadac "od
serca". Czy tylko ja odnosze takie wrazenie? Moze podyskutujemy o tym...
Jesli ktos tu jeszcze zaglada...
Obserwuj wątek
    • opty13 Re: Witam... :) 18.01.05, 12:42
      Czesc Mala ;-))
      Czasem ktos tu zaglada.
      Mieszkam niedaleko od Londynu. Z Polski przyjechalem w maju ubieglego roku. W
      przeciwienstwie do Ciebie poznalem juz troche Polakow tutaj (pech chce, ze to
      same kobiety :). Faktycznie czasem brakuje spotkan na ktorych mozna sobie
      pogadac od serca, z ludzmi, ktorzy wychowali sie w Twoim kregu jezykowym i
      kulturowym. Z Anglikami mam troche kontaktow prywatnych. Oczywiscie ze wzgledu
      na jezyk i inna kulture, mimo wzajemnej dobrej woli i naprawde dobrych
      relacji...czegos brakuje. Anglicy, wbrew pozorom nie sa tacy chlodni. Mysle, ze
      ich rezerwa wynika czesto z poszanowania prywatnosci wlasnej, ale i cudzej. Nie
      nalezy tego mylic z brakiem uczuc. Takie ja odnosze wrazenie, ale ja zawsze
      staram sie myslec pozytywnie :)
      Pozdrawiam
      • mala_w_londynie Re: Witam... :) 18.01.05, 13:15
        Wlasnie, zawsze czegos brakuje... ale tak dokladnie czego to nie wiem, jakos
        nie moge ich rozgryzc... A Ty jak sobie radzisz? masz jakies sposoby? Ja tez
        staram sie myslec pozytywnie... czasami nawet mi wychodzi... :)
        • opty13 sposoby???? 18.01.05, 13:25
          Ja mam jeden sposob: geba mi sie smieje caly czas i obserwuje reakcje. Jesli
          ktos wyglada jakby ujrzal idiote, to powaznieje i stapam jak po bagnie. Jesli
          ktos odwzajemnie usmiech, to mysle, ze zbzikowal....albo przyjazna dusza :). A
          powaznie..? Coz, ze wzgledu na prace i obowiazki domowe (jestem chyba ciut
          bardziej ustatkowany niz Ty) nie mam zbyt wielu kontaktow poza tymi z pracy.
          Spotykamy sie na gruncie prywatnym i jest fajnie. Laczy nas tez troche
          wspolnych hmmm...doswiadczen i moze tez dlatego latwiej mi z niektorymi
          Anglikami rozmawiac.
          Wiesz, to jet tak jak wszedzie za granica. Poznaj ich kulture, poznaj obyczaje
          i je uszanuj. Nawet jesli sa dziwne. Pomalu opowiadaj o kulturze, w ktorej
          wyroslas, akceptuj ich zachowania i oswajaj ze swoimi. Wiekszosc ludzi
          podejdzie do Ciebie przyjaznie, moze nawet znajdziesz "lokalne" przyjazne
          dusze. W gruncie rzeczy, na calym swiecie ludzie sa podobni. Oczywiscie wiele
          osob z tym sie nie zgodzi, ale moim zdaniem to kwestia osobistych doswiadczen.
          Nie staram sie podchodzic stereotypowo do innych nacji i dzieki temu nawiazuje
          dosc dobre kontakty.

          Z jedna nacja masz juz chyba niezle relacje ;-)) na dobry poczatek

          No i podstawowa zasada: nie rzucaj sie nikomu na szyje przy pierwszym
          spotkaniu!!!!!! :)
    • kingaolsz Re: Witam... :) 18.01.05, 14:45
      Witam!
      No musze przyznac Ci racje, ze o taki "glebokie" przyjaznie czy znajomosci
      ciezko. Ja jestem tu 3,5 roku i pomimo, ze sporo ludzi poznalam ( bardzo wielu
      Polakow), to zawsze jest rezerwa, znajomosci dosc powierzchowne itp.
      Ja "zwalam" to na czeste podkniecia naszych rodakow, typu oszukiwanie i
      nieslownosc wobec siebie, ale pewnie to wszystko ma znacznie glebsze podloze.
      Ludzie boja sie bardzo "otwierac" na obczyznie ( oczywiscie troche
      generalizuje).
      No, ale zawsze trzeba miec nadzieje i chec do poznawania nowych osob, bo mozna
      trafic na wyjatek ;)
      Ja w zasadzie znalazlam dosc przyjazna dusze w postaci kolezanki-sasiadki z
      bloku obok, przez prawie 3 lata mieszkalysmy 50m od siebie , nic o tym nie
      wiedzac ;) no ale skoro znalazlam, to okazalo sie, ze sie przeprowadzac trzeba
      i kontakty znow beda utrudnione ;)))) ale starac sie bede ile wlezie, zeby
      znajomosc utrzymac.
      I oczywiscie nawiazalam tutaj tez nawazniejsza dla mnie znajomosc z moim mezem
      ( Polakiem) ale to dluuga historia ;))))))))

      Zycze Ci powodzenia i jakby co to pisz na forum, tu zawsze sie znajdzie jakas
      przyjazna dusza :)))))))))))

      Pozdr
      Kinga
    • basia313 Re: Witam... :) 18.01.05, 15:27
      Witam rowniez.
      WIesz mysle, ze Londyn oferuje cos bardzo innego niz Polska. Moze jest cienko z
      takimi bliskimi kontaktami, ale za to tylu roznych ludzi mozna poznac. KIedy
      juz sie przelamie taka bariere miedzyludzka to nawet fajnie jest. Po prostu
      troche inna plaszczyzna bliskosci. Ale dla wielu ludzi to jest naturalne, a nie
      koniecznie bliskosc nasza polska. To co dla mnie jest normalne, czesto nie
      jest takim dla tubylcow, wiec musze czesto uwazac, zeby nikogo nie urazic albo
      nie krepowac.
      JEden z moich znajomych twierdzi, ze w Londynie mozna spotkac kazdy rodzaj
      ludiz., bo rzeczywiscie Londyn to taka mieszanka wszystkiego. I to jest piekne.
      A gdybys chciala poczuc sie jak w Polsce, choc troche, to zawsze jest tu kilka
      polskich spolecznosci, jak np: na Balhamie, czy na Hammersmith. Wszystkie one
      skupiaja sie wokol polskich kosciolow. Pamietam jak jeszcze kilka lat temu
      chodzilam czasami pospiewac ze starszymi Polakami zolnierskie piosenki. Moze w
      Polsce czesto tego nie robilam, ale tu naprawde fajnie bylo. Pamietam tez, ze
      jeszcze kilka lat temu, kiedy organizowalismy imprezy, takie w gronie polskim,
      najbardziej lubilismy spiewac Maryle Rodowicz.;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka