Dodaj do ulubionych

Książki o śmierci. Tylko proszę bez rozczulania..

20.06.03, 01:08
.. się.
Od jakiegoś czasu zastanawiam się jak tu przygotowac się do przejścia na
Druga Stronę. Nie, nie bójcie się: wszystko w porządku, zdrowie jak dzwon,
oko zywe, słuch wyostrzony - dr.krisk jak z obrazka! Ale jakoś pusto zaczyna
się robić koło mnie, czas więc przestać udawać że życ będziemy wiecznie i
zacząc powoli pakowac walizki.
Z powieści znam tylko Gyuli Illesa "W łodzi Charona" - małe eseje o
przemijaniu. Może jeszcze Banachów "Ostatnia podróż". Ale nie chodzi mi o
dobre rady jak reagowac na śmierć bliskich, jak śmierc oswoić. Raczej chodzi
o to jak zacząć szykować się do odejścia. Zwłaszcza w przypadku, gdy tak jak
ja, nie wierzy się w żadne "życie po życiu"..... Jak umrę, prosze państwa, to
mnie po prostu nie będzie. Czesem będę was straszył na tym forum!

Może ktoś napisał taka książkę? I dlaczego tak niewiele (chyba) piszemy i
zastanawiamy się nad tym, uważając chyba, że nie ma co sobie głowę zaprzątać
tym, na co wielkiego wpływu nie mamy?

Pozdrowienia
KrisK
Obserwuj wątek
    • Gość: vin "Oscar et la dame rose " Eric-Emmanuel Schmitt IP: 213.56.66.* 20.06.03, 01:35
      Autor jest juz tlumaczony w Polsce, nie wiem czy znajdziesz ten tytul,
      serdecznie polecam
      pozdrowienia vin
    • Gość: castorp7 bez rozczulania IP: 168.140.227.* 20.06.03, 05:39
      Panie Doktorze,
      A mnie sie wydaje, ze pan chce sie porozczulac.
      Bo jesli chodzi naprawde tylko o przygotowanie to mozna to strescic w 4
      punktach:
      1. zrobic testament,
      2. napisac instrukcje co do pogrzebu,
      3. zrobic liste spraw do zalatwienia. Np jak zamknac skrzynki pocztowe email ,
      itp, itp
      4. zyc spokojnie ze swiadomoscia, ze smierc nie sprawi dodatkowych klopotow
      bliskim osobom.
      Zalecam wykonanie punktow 1-3 przed pograzeniem sie w lekturze.
      Zycze dlugich i przyjemnych lat lektury.
    • Gość: mik Re: Książki o śmierci. Tylko proszę bez rozczulan IP: 216.7.23.* 20.06.03, 07:14
      dr.krisk napisał:

      > Czasem będę was straszył na tym forum!

      a po co ten czas przyszly?????
      • maak3 Re: Książki o śmierci. 25.06.03, 00:26
        stephen levine
        "gdybyś miał przed sobą rok życia"
        "kto umiera? sztuka świadomego życia i świadomego umierania"
        i wcześniej wymieniania elisabeth kubler-ross
        wszystkie te książki są naprawdę warte przeczytania
    • Gość: mika_69 Re: Książki o śmierci. Tylko proszę bez rozczulan IP: *.chello.pl 20.06.03, 07:25
      "Spotkamy się kiedyś w moim raju" -Christel Zahert.
      • Gość: che Re: Książki o śmierci. Tylko proszę bez rozczulan IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 20.06.03, 08:11
        Trup, autora w tej chwili nie pamiętam, chyba Vincent się zwał
        to kulturoznawczo-medyczne spojrzenie na istotę problemu
    • Gość: Druss Re: Książki o śmierci. Tylko proszę bez rozczulan IP: 81.210.23.* 20.06.03, 09:11
      "Śmierć" - Maurycego Maeterlincka. Bez owijania w bawełnę, po linii
      najmniejszego oporu, ale za to piękna rzecz...

      Ukłony,
      Druss
    • ada08 Różewicz 20.06.03, 09:25
      Czas na mnie
      czas nagli

      co ze sobą zabrać
      na tamten brzeg

      nic

      więc to już
      wszystko
      mamo

      tak synku
      to już wszystko

      a więc to tylko tyle

      tylko tyle

      więc to jest całe życie

      tak całe życie
    • Gość: ae Re: Książki o śmierci. Tylko proszę bez rozczulan IP: *.acn.pl 20.06.03, 09:43
      Ryszard Przybylski, "Basn zimowa" - eseje o starosci, szykowaniu sie na smierc
      i szukaniu sensu.

      No i moze Schopenhauera "Metafizyka zycia i smierci"?
    • Gość: kubu Re: Książki o śmierci. Tylko proszę bez rozczulan IP: *.gdynia.mm.pl 20.06.03, 09:55
      a mi sie bardzo podobała książeczka Josteina Gaardera W ZWIERCIADLE, NIEJASNO
      bardzo ładna książka dla dzieci o umieraniu :-)

      natomiast jeżeli chodzi o rzeczy poważniejsze to polecam film Mike'a Nicholsa
      ROZUM (The Wit) z Emma Thompson
      wedlug mnie najgenialniejsza rzecz o śmierci jaką widziałem
      strasznie bolesny i strasznie szczery
      • Gość: maya Re: Rozmowy z Cioranem IP: *.acn.pl 20.06.03, 12:08
        oprócz intelektualnej frajdy wielkie wsparcie - w każdym razie mnie świetnie
        robi kontakt z kimś mądrym (szkoda, że świętej pamięci), kto na całe życie
        przyjął perspektywę śmierci i przez całe życie myślał o samobójstwie. (jak na
        filozofa przystało - bez histerii).Wbrew temu, co można sądzić, perspektywa
        Ciorana daje spokój i siłę.
        Od śmierci jest jeszcze Celine, ale ja za nim nie przepadam.

        Doktorze Kirsk, przeczysz sam sobie - jak nas będziesz straszył jeśli nigdzie
        cię nie będzie?
        pozdr.
        • dr.krisk Sam nie wiem! 20.06.03, 22:31
          Gość portalu: maya napisał(a):

          > Doktorze Kirsk, przeczysz sam sobie - jak nas będziesz straszył jeśli nigdzie
          > cię nie będzie?
          > pozdr.
          Sam tego nie rozumiem, ale coś wymyślę. Bo ja od rzeczy trudnych jestem z
          zawodu.
          Też pozdrowienia - KrisK
      • Gość: ig Re: Książki o śmierci. Tylko proszę bez rozczulan IP: gnom:* / *.pozn.gazeta.pl 20.06.03, 12:08
        Polecam lekturę książki Philippe'a Aries "Człowiek i śmierć"....
        • Gość: Linde Re: Książki o śmierci. Tylko proszę bez rozczulan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.03, 13:36
          Drogi Panie doktorze,
          nie wiem, co sądzić o Pańskim zachowaniu... Przeczy Pan sam sobie..
          Przygód z umieraniem mam już zbyt wiele. Nie jest to przyjemny, a wręcz
          niepotrzebny temat.
          W koncu i tak umrzemy.
          Co do książek o śmierci, jest ich wiele. Sama kilka przeczytalam, ale z czystym
          sumieniem mogę polecić te lekko pokrzepiające:
          1. Sylvia Plath " Szklany klosz"
          2. Paulo Coehlo " Weronika postanawia umrzeć"
          A jeżeli chce Pan dalej drążyć temat to proponuję biografie, generalnie
          wszystkie, sprawią, że spojrzy Pan na życie inaczej...
          • dr.krisk Odpowiadam. 20.06.03, 22:45
            Gość portalu: Linde napisał(a):

            > Drogi Panie doktorze,
            > nie wiem, co sądzić o Pańskim zachowaniu... Przeczy Pan sam sobie..
            Dlaczego? To z tym straszeniem to był żart. Cała reszta jest na serio,


            > Przygód z umieraniem mam już zbyt wiele. Nie jest to przyjemny, a wręcz
            > niepotrzebny temat.
            > W koncu i tak umrzemy.
            Fakt - ale jakoś nie potrafię powiedzieć sobie "daj sobie spokój, matka Natura
            i stryj Przypadek załatwią to za ciebie". Nie tak dawno byłem przy smierci
            bliskich mi osób - i do teraz jakoś nie moge pogodzić się nie z tym że odeszli,
            ale że tak przypadkowo, przy wtórze naszych zapewnień o coraz lepszych
            prognozach na przyszłość, ich zapewnień że czują się coraz lepiej... Bzdury i
            kłamstwa. Aż mnie w środku skręca, jak to sobie przypomnę. Dlatego chciałbym to
            sobie jakoś poukładać i przemyśleć, a nie popędzić w wir życia codziennego, aby
            zapomnieć o Nieuchronnym.


            > Co do książek o śmierci, jest ich wiele. Sama kilka przeczytalam, ale z
            czystym
            >
            > sumieniem mogę polecić te lekko pokrzepiające:
            > 1. Sylvia Plath " Szklany klosz"
            > 2. Paulo Coehlo " Weronika postanawia umrzeć"
            > A jeżeli chce Pan dalej drążyć temat to proponuję biografie, generalnie
            > wszystkie, sprawią, że spojrzy Pan na życie inaczej...
            Ależ ja na życie patrzę przychylnie i sympatycznie! Po co mam patrzeć na nie
            inaczej? Po co mam być pokrzepiany?
            Rozpisałem sie trochę na tematy pozaliterackie, ale to między innymi w
            literaturze szukamy odpowiedzi na Wielkie Pytania. Myślę, że pisanie i mówienie
            o śmierci nie oznacza wcale pesymizmu, rozpaczy itp.
            Zresztą, na te pytania każdy musi sobie sam odpowiedzieć, ale ciekawy jestem
            waszego zdania.
            KrisK
            • moony7 Re: Odpowiadam. 20.06.03, 23:06
              Religia i filozofia uczą nas (nieudolnie moim zdaniem), jak z godnością
              poradzić sobie z tymi ponownymi narodzinami. Ale chyba nie można się do tego
              przygotować. Jedynie nieuleczalna choroba, ból nie do zniesienia i potworny
              strach przed życiem wywołują w nas przyzwolenie na odejście, zabijają naturalne
              pragnienie istnienia. Czy można przygotować się do odejścia? Chyba tylko
              negując to przywiązanie, przyjąwszy obcą perspektywę. Współczuję serdecznie
              tragicznych przeżyć. Wszak wraz z naszymi przyjaciółmi odchodzimy po trosze my
              sami. Masz więc odpowiedź.
    • czarowny_kwiecien Re: Książki o śmierci. Tylko proszę bez rozczulan 20.06.03, 15:14
      "Metafizyka" Lecha Majewskiego.
      Madra opowiesc o Boschu, smierci, milosci, Wenecji
      i pewnym cmentarzu oraz o skazanej na porazke negacji
      Nieuniknionego.

      "Smierc w Wenecji" - smierc jako cena zachwytu
      i poznania piekna.
      Chociaz oczywiscie zycze Ci poznania piekna za nizsza cene :)


    • glonik Re: Książki o śmierci. Tylko proszę bez rozczulan 20.06.03, 15:40
      Polecam: J.Brehant: Thanatos. Oraz książki E. Kubler-Ross.
      • noida Re: Książki o śmierci. Tylko proszę bez rozczulan 20.06.03, 23:36
        Jakos mi się tak Borges kojarzy śmiertelnie, choć nie wiem, z jakich powodów...
    • trzcina Re: Książki o śmierci. Tylko proszę bez rozczulan 21.06.03, 13:23
      Ciorana i Przybylskiego powtórzę, bo warto.
      I "Zapiski z nocnych dyżurów" Jacka Baczaka, koniecznie, doświadczenie
      towarzyszenia starości i umieraniu, mimo przygnębiających szczegółów, niosące
      piękną otuchę.
      I Kena Wilbera "Śmiertelni, nieśmiertelni", o umieraniu jego dziś już
      nieżyjącej żony, napisane w części wspólnie z nią.

      pozdrawiam
      t.
    • dr.krisk Stachura i bunt przeciw śmierci.. 22.06.03, 00:27
      Przypomniał mi się Stachura i jego sprzeciw wobec śmierci. I jego koniec, tak
      różny od tego co pisał.
      I nowe pytanie: na ile to co mówimy, piszemy lub myślimy sprawdza się w zwanej
      praktyce? Czym różni się śmierć filozofa od śmierci hydraulika? Myślę, że
      niczym - a może nawet czasem hydraulik (co ja z tym hydraulikiem?) umiera
      bardziej uspokojony i w zgodzie ze światem.
      Dziś popijałem sobie whisky i patrzyłem przez okno na drzewa w ogrodzie. Wiał
      silny wiatr (dalej wieje) i lepsze to było niż najlepsza literatura, traktaty
      filozoficzne czy poezyje wykwintne. Czasem nie mam ochoty czytać, wolę czuć
      przepływający czas, przemijanie łagodne. Może warto przestać czytać, tylko
      patrzeć przez okno i słuchać orkiestry rudowłosych harfistek z Dublina
      ("Tribute to Turlough O'Carolan" - rzecz piękna..).
      Pozdrawiam was wszystkich.
      KrisK
      • Gość: Karolina Re: Stachura i bunt przeciw śmierci.. IP: 217.97.140.* 22.06.03, 19:56
        Przypomniał Ci się Stachura i, mimowolnie, nie tylko w niekonsekwencji w
        odchodzeniu Stąd, ale także... w patrzeniu na świat zza okiennej
        ramy: "wszystko jest poezja, każdy jest poeta".. Proza pejzażu jak wiersze.
        Dźwięki jak pierwszy krok do spokojnego pogodzenia.. :)
        Myślałam kiedyś nadziejnie, ze śmierć różni się hydralikowi, czy filozofowi,
        czy komuś kto wie, że jest jej blisko.. właśnie pogodzeniem ze światem. Ale
        ostatnie umieranie, któremu towarzyszyłam - jak stachurowa niekonsekwencja.
        Tylko słowa: jestem pogodzona, bo już czas na mnie i wiem, że najwyższy,
        wszystko już przeżyłam, doświadczyłam czego trzeba... ale w każdy spojrzeniu
        nieludzki strach: nie chcę umierać - niewerbalne, każdym gestem, w każdej
        chwili tworzenie materialnych haczyków zakotwiczonych w Tutaj. Jakby, ich
        trójwymiar upewniał o istnieniu.
        O ile łatwiej być konsekwentnym wobec własnych słów w każdym innym obszarze..
        Jakby wola, w obliczu śmierci... stawała się bez_wolna.

        Pozdrawiam KrisK.

        • yetta Re: Stachura i bunt przeciw śmierci.. 22.06.03, 22:53
          O śmierci wiedziałem i nie zapomniałem
          dlatego śmiałem się czysto przestrzennie
          i całym sercem prędko jeszcze bijącym...

          E.S. Pieśń: Epidemia

    • magdusia8 Re: Książki o śmierci. Tylko proszę bez rozczulan 23.06.03, 10:31
      Witam.

      Dobrze rozumiem Pana podejście do tematu. Sama byłam ostatnio świadkiem
      powolnego umierania (na raka) mojej Mamy. Do ostatniej chwili cała rodzina
      łudziła Ją nadzieją. Do tej pory zastanamiamy się, czy dobrze robiliśmy.

      Wiele przemyśleń na temat śmierci znajduje się w mojej ukochanej książce: "W
      poszukiwaniu straconego czasu" M.Prousta. Babka Narratora, Albertyna,
      Bergotte ...
      Więcej tam co prawda przemyśleń na temat tego, co odczuwają pozostali przy
      życiu, ale i tak warte przeczytania.
      To oczywiste, że we współczesnym społeczeństwie kwestie śmierci wstydliwie się
      pomija. Bierze się to stąd, jak sądzę, że ludzie nie chcą myśleć o przykrych
      sprawach, a już zwłaszcza śmierć jest tematem "tabu".
      Pozdrawiam i życzę jak najdłuższego, pełnego lektur i szczęścia, zdrowego i
      owocnego życia!
    • vulture A kiedy przyjdzie także po mnie... 24.06.03, 05:21
      Graham Greene, opowiadanie "Under The garden" - chory na nowotwór pisarz
      odwiedza miejsca swego dzieciństwa.
      • Gość: michał Zupełnie bez rozczulania IP: *.chello.pl 24.06.03, 16:44
        ale w innym niżbyśmy się spodziewali tonie jest także d'Ormessona "Historia
        Żyda Wiecznego Tułacza". Komus takiemu jak Szanowny drKrisK powinna się
        spodobać.
        Śmierć jako upragniony koniec, życie ciągnące się bez końca, jako przekleństwo
        i kara za grzechy (grzech, b. konkretny). Pzdr, m.
        • Gość: mik Re: Cium, cium doktorku IP: *.nwrk.east.verizon.net 24.06.03, 17:19
          Ludzie, czy wyscie poszaleli
          z tym podrzucaniem Kriskowi nowych i nowych
          ksiag smiercionosnych?
          On tylko chytrze kokietuje, ze sie umierac nie wybiera
          i ze najwyzej poczyta na wzmozenie refleksji.
          On naprawde chce juz sie wymigac z tego padolu
          i szuka poradnika, zeby bylo lekko, latwo i przyjemnie
          oraz - rzecz jasna - w glorii Literackiego Odejscia.
          Raz, ciach i wszystko z glowy. A wy sie meczcie.
          I zeby Reptarowi dalej glowa pekala od wymyslania
          atrakcji na forum. A On sam juz aniolek
          swobodnym wzbija sie lotem, a przed wami
          Unia i nowy prezydent i ze trzy Maslowskie rownie
          utalentowane i wciaz te bol, ze wsiech knig nie prieczytasz itd...

          Ja Kriskowi bym zyczyl raczej zeby zyl i zyl i zyl
          nie do stu, ale ze sto jeszcze lat, zeby nas wszystkich przezyl.
          Moze nawet samego Milosza. Niech ma, co nas ominie.

          A jak juz smierc literacka to ta z Sienkiewicza, na palu,
          pieknie bardzo opisana
          i taka z wywyzszeniem, ze akurat na wyzsze sfery.
          Cium.
          • dr.krisk No i proszę, na kokieta żem wyszedł! 25.06.03, 23:11
            Gość portalu: mik napisał(a):

            > Ludzie, czy wyscie poszaleli
            > z tym podrzucaniem Kriskowi nowych i nowych
            > ksiag smiercionosnych?
            > On tylko chytrze kokietuje, ze sie umierac nie wybiera
            > i ze najwyzej poczyta na wzmozenie refleksji.
            > On naprawde chce juz sie wymigac z tego padolu

            Proszę, nigdy bym się nie domyślił.. Już nawet wymyśliłem sobie rodzaj śmierci -
            przeczytam naraz wszystkie ksiązki Gretkowskiej, i mnie szlag trafi!
            Ale na razie zamierzam posiedzieć na tym padole (zaraz czy siedzi się "na
            padole", czy raczej "w padole"??). Jeszcze jest tyle gatunków Taniej Whisky do
            spróbowania...


            > i szuka poradnika, zeby bylo lekko, latwo i przyjemnie
            > oraz - rzecz jasna - w glorii Literackiego Odejscia.
            Zaczyna mi sie to podobać... Ta gloria, znaczy się. Juz to widzę okami
            wyobraźni: płacz na forum, mogiła ma zasłana kwieciem, tomikami poezyj własnego
            wyrobu, pluszowymi misiami, pamiątkami z gór, kamyczkami, muszelkami, piórkami
            oraz innym śmieciem sentymentalnym. A ja na to patrzę jako spiżowy posąg z
            góry... Młodzież szkolna odwiedza, wypracowania na mój temat pisze, klnąc
            grubemi słowami tego ssyna KrisKa.
            Bardzo by mi sie to podobało, bardzo.
            KrisK Zaciekawiony



    • Gość: Martyna Re: Książki o śmierci. Tylko proszę bez rozczulan IP: *.przemysl.sdi.tpnet.pl 26.06.03, 18:04
      Czy ktoś mógłby mi udostępnić tego Ciorana? Szukam go bezskutecznie od paru
      miesięcy i czuję się już całkowicie bezsilna. Z góry pozdrawiam,
      a_girl_without_eyes@wp.pl
      • Gość: Martyna Re: Książki o śmierci. Tylko proszę bez rozczulan IP: *.przemysl.sdi.tpnet.pl 26.06.03, 18:07
        Łomatko, wyszedł mi niezbyt estetyczny skrót myślowy. Napisałam: "Z góry
        pozdrawiam", a powinno być raczej: "Z góry dziękuję i pozdrawiam". Ech...
      • Gość: maya Re: Książki o śmierci. Tylko proszę bez rozczulan IP: *.acn.pl 27.06.03, 21:18
        jeśli chcesz kupić, to w merlinie (www.merlin.com.pl -ok.45 PLN chyba łącznie z
        kosztami przesyłki). Jeśli pożyczyć (i mieszkasz w Warszawie,i jesteś
        odpowiedzialnym pożyczaczem książek) to ewentualnie możemy negocjować
        (rozumiesz, ulubione książki cenniejsze niż złoto).
        pozdr.
    • Gość: tequila Re: Książki o śmierci. Tylko proszę bez rozczulan IP: *.ksk.net.pl / 192.168.6.* 27.06.03, 20:03
      Gunter Steffens: Blizej szczescia. PiW 1985 ( seria - Wspolczesna Proza
      Swiatowa )
    • dr.krisk Ksiądz Baka. Niesłusznie pogardzany i ośmieszany.. 29.06.03, 23:13
      Przypomniały mi się księdza Józefa Baki "Uwagi o śmierci niechybnej".
      Ośmieszane, wykpiwane (nawet w Encyklopedii PWN napisali że "nieudolne"). A
      przecież to on genialnie napisał:
      "Śmierć matula
      jak cybula
      Gdy przyciska
      łzy wyciska"
      A to kwintesencja przecież naszej wiedzy o śmierci.... Rym przepiękny,
      częstochowski, ale śmierć przeważnie jest właśnie taka: w złym guście,
      przypadkowa, pozbawiona patosu i dostojeństwa. Śmierć matula..

      Kończmy w ogóle ten wątek. Sam zaczynam się niepokoić: jeszcze rozbudzę u
      jakiegoś młodego człowieka niezdrowe miazmaty - zamiast ganiać po plaży za
      przedstawicielami płci przeciwnej, ubierze się w czarna pelerynę, będzie
      słuchał Toma Waitsa i kolekcjonował zdjęcia grobowców.
      A więc moi kochani: rozkoszujcie się ową porą latową co ją właśnie mamy,
      uważajcie na wakacjach (jak ktoś ma wakacje, bo ja tradycyjnie nie mam..), nie
      bawcie się handgranatami, nie właźcie do wody jak nie umiecie pływać (tylko się
      nauczcie), nie pijcie piwa "Królewskie"... Inne rzeczy możecie robić!
      Pozdrawiam wszystkich serdecznie.
      KrisK
      • Gość: juna o jak fajnie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.03, 01:52
        jest zajrzeć na forum po dniach kilku wakacyjnych. ("Krolewskiego" nie pilam:)
        A tematy niewakacyjne zupelnie. A ciekawe. Dr KrisK i mik wspomnieli o czyms,
        co mnie trapi od czasu do czasu niezmiernie, a mianowicie "ten bol, ze
        wszystkich knig nie przeczytasz", otoz to, samo forum czlowieka w kompleksy
        wpedzic moze:) Czasami mysle, ze moze faktycznie lepiej sluchac przyslowiowych
        rudowlosych harfistek? Ba! Lecz owe harfistki sa wlasnie przyslowiowe jeno, i
        znowu nie wszystkiej muzyki bedzie dane czlowiekowi doznac...Oj, zycia nie
        starcza na posmakowanie urody jego...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka