Dodaj do ulubionych

W kwestii "Gry w klasy" Cortazara.

06.10.07, 16:53
Jak można się zachwycać książką, która w gruncie rzeczy jest czystym bełkotem?
Obserwuj wątek
    • monikate Re: W kwestii "Gry w klasy" Cortazara. 06.10.07, 16:54
      Ja się akurat nie zachwycam.
      • proffet Re: W kwestii "Gry w klasy" Cortazara. 06.10.07, 17:04
        nie odniosłem wrazenia że to bełkot widocznie muszę przeczytać
        jeszcze raz
        • pether_23 Najwidoczniej musisz. 06.10.07, 17:13
          Najwidoczniej musisz. Ale to dziwne, co mówisz, bo książka ma około pół tysiąca
          stron, a każda strona jest zapisana czystym bełkotem. Tak więc raczej ciężko nie
          zauważyć. No, ale skoro przeoczyłeś/aś to zapraszam do powtórnej lektury :)

          Już pomijam fakt, że gość pisze w moim ulubionym stylu, czyli każde zdanie
          zawiera średnio 200 słów i 40 przecinków (chyba, że to robota tłumacza).
          • ta_ann Tłumaczki... 06.10.07, 17:43
            Bardzo dobrej Tłumaczki. Przez duże T. Zofia Chądzyńska...
            • pether_23 Nie chciałem wnikać w płeć. 06.10.07, 19:37
              Tłumacza w sensie osoby, która tłumaczy, mniejsza o płeć. Zastanawiam się po
              prostu czy pisanie książki za pomocą wielowielowielo(wielo)krotnie złożonych
              zdań było oryginalnym pomysłem pana Julia, czy też może inwencją tłumaczki.
              Stawiałbym jednak na Julia, bo on już wcześniej miewał równie udane pomysły -
              przykładowo zerwał z dziewczyną za to, że skrytykowała (ta dziewczyna) reżim
              Fidela Castro. Julio bardzo wierzył w socjalizm, komunizm i inne tego rodzaju
              owoce ówczesnej myśli ludzkiej. Chyba przyznasz, że chłopak był nieco odklejony?
              • obatala Re: Nie chciałem wnikać w płeć. 13.10.07, 22:19
                Zaraz, zaraz, powod to jakis jest i to wcale nie taki blahy ;-)

                Ob
    • jo39 Re: W kwestii "Gry w klasy" Cortazara. 06.10.07, 19:09
      ten czysty belkot mozna czytac na kilka sposobow - jezeli
      zauwazyles. Skoro to jest belkot, to co powiesz o 'Ksiazce dla
      Manuela'?
      • proffet Re: W kwestii "Gry w klasy" Cortazara. 06.10.07, 19:29
        nadal twierdzę że to nie bełkot, czytałem ją dwa razy na oba sposoby.
        • pether_23 Pozwól że dam próbkę. Oto ona! 06.10.07, 19:46
          Pozwól że dam próbkę. Oto ona!

          "W miarę upływającego czasu, będę czuł coraz mniej, wspominał coraz więcej, ale
          czymże jest wspomnienie, jeśli nie językiem uczuć, słownikiem twarzy i dni, i
          zapachów, które powtarzają się jak czasowniki i przymiotniki w przemówieniu,
          ukradkiem przemykając się poza samą rzecz, aż do czystej teraźniejszości,
          zasmucając nas lub moralizatorsko pouczając, do chwili kiedy sami stajemy się
          moralistami, twarz zwrócona wstecz otwiera szeroko oczy, zaś prawdziwa zaciera
          się powoli, tak jak na starych fotografiach, i nagle Janusem jest już każdy z nas."

          Przepraszam, ale jeżeli to nie jest bełkot, to co nim jest?
          • sweetmary Re: Pozwól że dam próbkę. Oto ona! 06.10.07, 21:05
            pether_23 napisał:

            > Przepraszam, ale jeżeli to nie jest bełkot, to co nim
            jest?

            To, co Ty tu gryzmolisz, biedaczku. Nie przyszło ci do głowy, że
            jesteś, hm... jak by to w miarę grzecznie ująć, nie dość dojrzały,
            oczytany, wyrobiony literacko i intelektualnie, by pojąć i docenić
            tę książkę? Nie pojmujesz, nie ogarniasz, więc reagujesz agresją i
            nazywasz bełkotem dzieło powszechnie uznawane - przez krytyków i
            literaturoznawców - za wybitne. Tacy jak Ty od wieków atakują
            twórców wyrastających ponad przeciętność - Joyce'a, Kafkę,
            Witkacego, Schulza. No i co wynika z Twego oburzenia? Nic.
            Cortazarowi nie zaszkodzisz. Przypominasz mi pewnego mojego sąsiada,
            który podobnie reaguje, gdy "inteligenty mondrzom sie w
            telewizorze", a on biedny nic z tego nie rozumie.
            • pether_23 Tak? Kafka to jeden z moich ulubionych pisarzy. 06.10.07, 22:06
              Tak? Kafka to akurat jeden z moich ulubionych pisarzy.

              Już daruję sobie te teksty o "wyrobieniu literackim i intelektualnym",
              "reagowaniu agresją", "niedojrzałości". Mi tym nie zaszkodzisz ;)

              Wyjaśnij mi tylko jedno. Skoro Kafka zmarł w 1924, Witkacy w 1939, Schulz w 1942
              to jak, u diabła, można ich atakować "od wieków"? Może to Ty jesteś
              "niewyrobiona intelektualnie"?

              PS. "Atakowali" to Miłosza. Ja jedynie nazywam wypociny Cortazara
              pseudointelektualnym bełkotem - to nie atak, tylko konstruktywna krytyka :)

          • eva.68 Re: Pozwól że dam próbkę. Oto ona! 06.10.07, 21:28
            Nie znam książki, ale to, co powyżej, jest bardzo ładnym zdaniem, co jest,
            niewątpliwie, zasługą Tłumaczki. :)
    • broch Re: W kwestii "Gry w klasy" Cortazara. 06.10.07, 22:05
      patologiczne zaburzenie rozumienia tekstu nie jest niczym nowym. Obawiam sie
      jednak ze za wyjatkiem treningu wiele zrobic sie nie da. Proponuje abys
      wrocil(a) do prostrzych tekstow. Poniewaz Gra w klasy nie jest niczym
      szczegolnym, moze elementarz zaspokoi Two wymog tekstu klarownego.
      • pether_23 Nie, nie. 06.10.07, 22:16
        Miłosz, Kafka, Vonnegut, Lem, Kundera, Bułhakow i paru innych w zupełności
        zaspokajają "mój wymóg tekstu klarownego".

        PS. Co to znaczy "prostrzych"?
        • ta_ann :) 06.10.07, 23:45
          To takie nowe słowo. Więcej niż "prostsze".
          Prostsze, które wyszło spod ostrza:)

          Do brocha: Rozumienie tekstu? Aby na pewno?

          Podpierając się zdaniem Z.Ch.: to literatura
          dożylna, mięsista. Myślę, że bardziej do odczu-
          wania niż rozumienia. Dla emocji niż intelektu.
          Książkę na razie odłóż, może spodoba Ci się za
          jakiś czas. Jeśli nie - też dobrze. Lubię r.7.
          Może Tobie też się spodoba.
        • sweetmary Re: Nie, nie. 06.10.07, 23:54
          Stopniowanie przymiotnika: prosty, prostrzy, najprostrzy.
        • broch Re: Nie, nie. 07.10.07, 06:31
          co znaczy "prostrzy"?
          blad ortograficzny

          zaraz, czy wymienione nazwiska maja swiadczyc o niezwyklym oczytaniu?

          mowia wylacznie o klasycznym guscie (House of leaves nie ma szans)

          najsmieszniejsze jest to ze Rzeznie, 49 idzie pod mlotek i Gre w klasy wymienia
          sie z reguly razem (w historii literatury).
          Swoja droga dumne zestawienie Kundery z Vonnegutem jest przezabawne

          gust nie podlega dyskusji oczywiscie ale jest roznica miedzy "nie podoba sie" a
          "belkot".

          No coz, zawsze jest szansa ze z czasem Salon des Refusés trafi do przekonania.
          jesli nie, to strata mala (sadzac z reakcji).
          • pether_23 O czym Ty właściwie mówisz? 07.10.07, 11:16
            1. O czym Ty właściwie mówisz? "Świadczyć o oczytaniu"? Podałem po prostu
            przykłady ludzi, którzy pisali tak, że da się to czytać i czyta się z przyjemnością.

            2. Tak! Błąd ortograficzny u kogoś, kto przed chwilą mnie odsyłał do
            elementarza, bo nie rozumiem "Gry w klasy". Tekst z elementarzem był złośliwy,
            przyznasz? Więc czemu ja nie mogłem się zrewanżować? No tak , przecież jestem
            gorszy, bo nie przeżywam orgazmów czytając pseudointelektualny bełkot.

            3. Co "klasycznego gustu" - TAK! Mam klasyczny gust! Sam bym tego lepiej nie ujął :)

            4. Nie wiem co jest przezabawnego w "dumnym" zestawieniu Vonneguta z Kunderą -
            podobają mi się ich książki. Obu. To co mam zrobić? Mam sobie w łeb strzelić
            tylko dlatego, że Tobie to połączenie się wydaje śmieszne? Nie wolno mi ich
            wymieniać wśród ulubionych pisarzy, bo Tobie to nie za bardzo odpowiada? Startuj
            w wyborach, jak Ci tak spieszno do rządzenia.

            5. A co, u diabła, ma do rzeczy,że Rzeźnię się wymienia razem (w historii
            literatury)z "Grą w klasy"? Co to ma do rzeczy pytam? To mają mi się koniecznie
            obie podobać? Hitleryzm wymieniano w historii obok komunizmu, a Cortazar lubił
            tylko to drugie. Co ty na to?

            6. Owszem - jest różnica między nie "nie podoba mi się", a "bełkot". Ale "Gra w
            klasy" to naprawdę bełkot, ja nic na to nie poradzę. Co mam zrobić? Może jeszcze
            to moja wina, że ta książka jest czystym bełkotem?
            • nienietoperz Re: O czym Ty właściwie mówisz? 07.10.07, 14:17
              Petherze,

              Cortazara mozesz znosic, nie cierpiec, podziwiac, czy cokolwiek
              jeszcze, osmieszasz sie jednak prezentujac swoje odczucia jako
              prawde objawiona:

              > Ale "Gra w
              > klasy" to naprawdę bełkot, ja nic na to nie poradzę. Co mam
              zrobić? Może jeszcze
              > to moja wina, że ta książka jest czystym bełkotem?

              Ani to nie Twoja wina, ani Twoja zasluga, ze 'Gry w klasy' nie
              lubisz. Twoja wina jest najwyzej to, ze nie umiesz pojac, ze ktos
              moze czego innego w ksiazce szukac, co innego widziec, co innego
              rozumiec.

              Swoja droga - moglbys doprecyzowac pojecie 'klasyczny gust'? I
              dlaczego ma sie w nim miescic np. Vonnegut, a nie Cortazar?

              Z uklonami,

              NN
              • pether_23 Jestem już zmęczony tym wątkiem :( 07.10.07, 14:36
                Jestem już zmęczony tym wątkiem :( Ale Tobie odpowiem jeszcze, bo nie wydajesz
                się być nazbyt napastliwą osobą. Tak więc odpowiadam, swoim zwyczajem w punktach
                (jest przejrzyściej):

                1. Nie wiem czy zauważyłeś, ale ten temat założyłem trochę po to, żeby
                sprowokować dyskusję. Jakbym napisał coś w tym stylu:

                "Witajcie! Powiem Wam coś: nie podoba mi się "Gra w klasy" Cortazara. To
                oczywiście kwestia gustu, ale zapragnąłem się z Wami koniecznie tym podzielić."

                to jak sądzisz, co by mi odpisali? Oczywiście, że to jest kwestia gustu!
                Przymrużże trochę oczy :) Zresztą w ogóle ostatnimi czasy wyznaję zasadę, że
                trzeba wygłaszać swoje osądy mocno i po męsku. Inaczej to dupa blada <jupi>.

                2. "Klasyczny gust" to ktoś tam napisał, nie ja. Mi się to spodobało dlatego, że
                faktycznie nie przepadam za egzotyką. Jakoś tak wyszło.

                3. Jeszcze nigdy w życiu niczego nie prezentowałem jako prawdy objawionej.
                Zresztą skoro nie wolno się wypowiadać o książkach w ten sposób w jaki ja to
                czynię, to jak wolno? Przed każdym wypowiedzianym zdaniem należy zaznaczać, że
                "to tylko kwestia gustu, ale..."?

                4. "Z ukłonami" - dobre :D
                • nienietoperz Re: Jestem już zmęczony tym wątkiem :( 07.10.07, 14:52
                  W punktach to w punktach:

                  1. Napastliwosc rzecza wzgledna, choc faktycznie jako idea jest mi
                  dosc odlegla.

                  2. Wiadomo jak zaczales watek, nie mam do tego zadnych zastrzezen.
                  Wiadomo tez, ze pisanie ciagle, ze 'Moim zdaniem', i ze 'Wedlug
                  mnie' jest bezcelowe. Przegiales zdecydowanie potem, tlumaczac
                  bezargumentowo wszystkim, ktorzy Cortazara cenia, ze sie gleboko
                  myla.

                  3. 'Klasyczny gust', 'Nie-egzotyka', wszystko jedno jak to nazwiesz,
                  ale powinienes umiec to zinterpretowac, jesli poslugujesz sie tymi
                  pojeciami.

                  4. Wciaz z uklonami,

                  NN
                  • pether_23 Punkty rządzą niepodzielnie :) 07.10.07, 15:03
                    Punkty rządzą niepodzielnie :)

                    1. No względna, względna. Względem niektórych tutaj, którzy np. rzucali
                    inwektywami i wyzwiskami to nie jesteś.

                    2. Sprzeczność! Skoro kwestia gustu, to jakich argumentów oczekujesz? :) A tak
                    poważnie: podałem cytat chociażby, więc nie do końca chyba bez argumentów.

                    Poza tym nie mówiłem nikomu, że się myli. Gość napisał: "och, nie zauważyłem tam
                    bełkotu, muszę przeczytać raz jeszcze". No to wyraziłem zdziwienie, że nie
                    zauważył, skoro tam bełkotu pod dostatkiem. I przyznałem mu rację, że musi
                    przeczytać raz jeszcze. :)

                    3. Powinienem :( Nikt nie jest idealny. Mam tez np. problemy z interpunkcją, to
                    tez moja wada. Ale mam też zalety! Jak choćby jestem złośliwy. Ale, ale!
                    Przypominam, że to nie ja napisałem pierwszy o "klasycznym guście" - mi się to
                    tylko spodobało, takie określenie :)
            • broch Re: O czym Ty właściwie mówisz? 08.10.07, 00:06
              Piszesz o o prowokowaniu dyskusji po mesku (?) i o dyskutowaniu belkotu?
              A co tu dyskutowac? Belkot? Smiac sie mozna.

              Czytanie Kundery i Vonneguta nie jest niczym dziwacznym, ale przeciwstawianie
              wymyslajacego Cortazara klasycznej literaturze Vonneguta i kundery jest zabawne.

              Cortazar lubil komunizm a Borges mial sklonnosci faszyzujace. Co to ma wspolnego
              z pisaniem? Dlaczego ma miec to wplyw no wybory literackie?
              Ja lubie antysemite Celine'a, jego poglady na rasy nic mnie nie obchodza.

              Czy sobie w leb strzelisz i z jakiego powodu to Twoja sprawa.


              Mozna dyskutowac przerost formy nad trescia u Cortazara (albo u Pavica w
              Pejzarzu malowanym herbata, gdzie tresci wlasciwie trudno sie doszukac, albo
              jeszcze gdzie indziej), ale piszac o belkocie sam dyskusje przekreslasz z gory,
              bo co tu dyskutowac?

              Fakt popelnilem blad ortograficzny, dobrze ze poprawiles, ale nie zauwazylem
              Twojej zlosliwosci (stwierdzenie faktu zlosliwoscia nie jest)


              Jesli chcesz "meskiej" dyskusji, to ja prowadz. Na razie zachowujesz sie jak
              dupek probujacy masochizmu: ma bolec ale nie za bardzo.
              • pether_23 Ty nadal nie rozumiesz, czy tylko udajesz? 08.10.07, 01:16
                1. Ty nadal nie rozumiesz, czy tylko udajesz? Posłuchaj! Nie chodzi o to, że
                popełniłeś błąd. Chodzi o to, że zrobiłeś to zaraz po tym, jak odesłałeś mnie do
                elementarza. Ktoś, kto odsyła innych do elementarza, a sam robi błędy
                ortograficzne jest błaznem. Widzisz gdzieś u mnie jakikolwiek błąd ortograficzny
                lub językowy? Jak sądzisz, czemu nie popełniam błędów? Zgaduj!

                2. A właśnie, że będę to robił! Do końca swoich dni będę przeciwstawiał klasykę
                literaturze eksperymentalnej. I co mi zrobisz?

                Jestem prostym człowiekiem, do tego umysłem ścisłym. Na życie zarabiam lewą
                półkulą swojego mózgu. Dla mnie praktyka intelektualna ma sens jedynie wtedy,
                gdy nie jest oderwana od rzeczywistości. Nigdy nie zrozumiem, jak to określił
                Vonnegut, "pierdu–pierdu artystów". Jak już o nim mowa... Vonnegut to był gość,
                bo brał świat takim, jakim on jest. Cortazar natomiast żył w oderwaniu od
                rzeczywistości.

                Po co śrubować poziom abstrakcji do granic absurdu? Czemu to służy? A język? Po
                co on jest? Do zabawy i gierek słownych? Wolne żarty!

                3. Co do komunizmu. Tak, ma to znaczenie. Jestem w stanie przełknąć to, że część
                pisarzy (zaraz po wojnie!) się nabrała na komunizm. Ale fanatyczne popieranie
                komunizmu gdy wszystko było jasne, gdy w ramach reżimu zabijano i więziono ludzi
                to dla mnie lekka przesada.

                4. Tak na sam koniec: skoro przekreśliłem na samym wstępie dyskusję, to jak to
                się dzieje, że ciągle bierzesz w niej udział, hę?
                • nienietoperz Re: Ty nadal nie rozumiesz, czy tylko udajesz? 08.10.07, 12:05
                  Petherze,

                  wiem, ze nie do mnie slowa nizej, ale znow popelniasz te same bledy logiczne, co
                  wyzej. Dodajac sporo nowych.

                  > 2. A właśnie, że będę to robił! Do końca swoich dni będę przeciwstawiał klasykę
                  > literaturze eksperymentalnej. I co mi zrobisz?

                  Mozesz popierac literature gornoskretna a nienawidzic dolnooskretnej.
                  Jesli chcesz jednak o tym z kims rozmawiac musisz wyjasnic, co przez te pojecia
                  rozumiesz. Jak na razie mimo bodajze trzech pytan w tym kierunku unikasz
                  jakiejkolwiek odpowiedzi.

                  > Jestem prostym człowiekiem, do tego umysłem ścisłym. Na życie zarabiam lewą
                  > półkulą swojego mózgu. Dla mnie praktyka intelektualna ma sens jedynie wtedy,
                  gdy nie jest oderwana od rzeczywistości.

                  Zawsze zalamuje mnie, kiedy ktos `z zewnatrz' usiluje wyjasnic, ze sklonnosci
                  ku/ talent do /zajmowanie sie przedmiotami scislymi oznacza przybicie do
                  konkretu, do wasko rozumianej `rzeczywistosci', i tak dalej. Kiedy ktos sam
                  pretenduje do bycia `umyslem scislym' i strzela sobie i kolegom w stope
                  tlumaczac, ze musi sie to objawiac
                  ograniczeniem wyobrazni i niechecia do eksperymentu w sztuce, pozostaje zaplakac
                  (ku Twej informacji obydwaj Twoi glowni dyskutanci w tym watku wbrew pozorom nie
                  sa z zawodu humanistami).

                  > 3. Co do komunizmu. Tak, ma to znaczenie.

                  Jesli poglady autora maja znaczenie przy lekturze, proponuje Ci przekreslic
                  sobie na okladce slowo Julio Cortazar i zastapic slowem Franz Kafka. Moze pomoze.

                  Z uklonami,
                  NN
    • bdx65 a ja nie lubię 07.10.07, 14:14
      literatury iberoamerykańskiej w ogóle...
      ostatnia z moich lekturek to "Rzecz o mych smutnych dziwkach"
      No, żenada, panie dziejku...
      Czy był wśród nich, myślę o dwudziestowiecznych pisarzach z Am. Pd.,
      chociaż jeden, który nie uwielbiałby oszołoma Castry i jego
      zbawczych teorii uszczęśliwiających pobratymców?
      • chihiro2 Re: a ja nie lubię 07.10.07, 16:15
        Cala masa! Nie kazdy pisal na tematy polityczne.
        Ja akurat uwielbiam lit. iberoamerykanska, ale sa wsrod niej takze
        gorsze ksiazki. "Rzecz..." nalezy do tych slabych, nie zamierzam jej
        nawet czytac. Sprobuj moze poczytac opowiadania Arreoli, sa
        przezabawne i lekko absurdalne (ale jesli absurdu nie lubisz, to
        moga Ci nie przypasc do gustu).
        Borges i Bioy Casares naleza do moich ukochanych pisarzy w ogole,
        nie tylko iberoamerykanskich. I nie przypominam sobie, by ktorys z
        nich kiedykolwiek pisal cos serio politycznego. Borges zdecydowanie
        nie byl komunista, bratal sie raczej z arystokracja i wyzszymi
        sferami.
        • sutekh1 Re: a ja nie lubię 08.10.07, 13:58
          Wiesz, panie pe, że mis ie bardzo podoba twór MARIASA jAVIERA,
          przetłumaczony przez Marrodana Casasa (polski hiszpan?), pt. "Serce
          tak białe", i co gorsza poodba mi się 'Jutro, w dzień bitwy...",
          które to powieści szarżują bardzo złożonymi zdaniami, jeśli dobrze
          pamiętam to jedno ze zdań rozciąga się na stronę z hakiem. Czytanie
          takiego zdania sprawia mi dziką przyjemność.
          Cortazara (to nie przypadek, ta książka nie jest prosta i nigdy nie
          było jasno stwierdzone, że jest skierowana do prostych ludzi, lub do
          reprezentantów jakiejś profesji, "niezwykle profesjonalnej i
          skonkretyzowanej") nie rozumie się bez 'przewodnika', taka to
          książka, Eco (choć może się mylę, może to ja , ja-w-tym-momencie-
          jako-Eco - rozumiesz taki zlep?)) zaliczył ją do powieści-dzieł
          otwartych, tam sa alternatywne sposoby czytania książki , wpisane w
          układ , czyli kolejność stron. Proponuje się więc inny porządek
          czytania powieści, gdzie strony nie sa ze sobą złączone raz na
          zawsze jednym ciągiem numeracji pagin. No, ale o czym ja tu mówię,
          ja tu sobie a tu się piekiełko rozpętało.

          To, co piszesz i jak piszesz, a ma to cholerne znaczenie, układa się
          w prostą myśl: prezentujesz taki wkręt myśli/myślotoku/refleksji
          (wybacz, dla mnie pseudorefleksji), który jak korkociąg wkręca się w
          stan absurdu. Mówiąc krótko: lot koszący w pole absurdu (a kiedy
          upadek?).
          Czytając powyższe dopowiedzi na twoje wymiociny, zauważyłem dwie -
          moim zdaniem - trafne i ciekawe uwagi co do twego sądownictwa (tak
          określam twoje po-pisy): "tłumacząc bezargumentowo"
          oraz "patologiczne zaburzenie rozumienia tekstu". Nie tłumaczą one
          jednak tej emocjonalności i zaciętości, z jaką serwujesz repliki,
          jakbyś był na ringu. A nie jesteś(my) na ringu, tylko piszemy z
          głębi swoich mózgowych maszynek.
          Jeśli piszesz o gustach, to jest to sprawa własnej, indywidualnej,
          idiosynkratycznej optyki estetycznej, która jest rodzajem filtra
          przepuszczającego pewne teksty, a odrzucającego inne. Nie podałeś
          żadnego argumentu, dlaczego ci nie wchodzi prze ów filtr powieść
          Cortazara.
          Drugi motyw: nazywanie bełkotem i to jeszcze z
          przymiotnikiem "czysty", a więc nazywając GRE W KLASY "czystym
          bełkotem" (na każdej stronie) i określając swój osąd jako wrażenie
          lekturowe z którym musisz cos zrobić, czyli sprowokować dyskusję,
          jest ogromnym kiksem (termin piłkarski).
          BO: "bełkot" (w różnych konfiguracjach, z różnymi słowami) - tak
          jak "chamstwo" (wczoraj dyskusja o tym zjawisku w TVP2) - jest tylko
          i zawsze pejoratywem, instrumentem za pomoca którego neguje się
          coś/kogoś.
          Potwierdzasz (dość kiepski trick bo łatwo go rozkręcić), że
          gnoisz "Grę..' bo powtarzasz i podkreślasz, że Cortazar
          był "komunistą", bo mu leżał ten "ustrój". Wmawaiasz też za pomoca
          pytań swoim interlokutorom, że należy się moralnie ustosunkować do
          tego , że autor był taki a śmaki, co ma a priori definiować jego
          książkę.
          Bełkot, tak jak chamstwo, jest tylko etykietką za pomoca której
          można komuś zrobić nieładnie, można na..ać, i nie przeprosić, można
          tekstu nie rozumieć.
          Z innej beczki: "pseudointelektualny bełkot" jest używany jako ocena
          prac co bardziej zindywidualizowanych umysłów, nieszablonowych,
          niekopiujących wzorca, takich którzy zapuszczają się na "ciemne",
          dziwne tereny (w swoich tekstach, w swoich refleksjach, w swoich
          badaniach, jednak trzeba zaznaczyć, że mówimy, to fakt, o
          humanistyce, a więc badaniach w naukach humanistycznych),
          niezrozumiałe, jesli się operuje wobec nich uproszczonym kodem
          odbioru, nie mówiąc o ocenie. Jednak jest jeszcze ciekawiej niż się
          zdaje, ocena a la "bełkot", oznacza mniej więcej uprzedzenia do
          jakiejś "twarzy" (Levinas?), niechęci czy nawet nienawiści, która
          jest zamaskowana retorycznie ale jednak jest nieusuwalnym podłożem
          danej wypowiedzi.
          Nie piszesz o "Grze w klasy", piszesz o cięzkim urojeniu,
          antykomunizmie (twoja lektura jest więc upolityczniona), robisz
          kanon na poczekaniu i wyraziście odrzucasz powieść Cortazara.
          Chądzyńską też trzeba by określić tym sposobem, bo przecież znała
          sie z Julio i pewnie dużo z tej znajomości skorzystała.
          Ta ksiązka jest czasem określana jako rzecz dla intelektualistów,
          ale nie ścisłych, tylko tych "rozpuszczonych". Tak też jest
          napisana, jest rozpuszczona w zjawiskach, fenomenach zewnętrznego
          świata, które przenikają do wyobraźni i tam się na nich operuje
          literackim językiem.
          Dość.
          Wychodzę.
          Ja tez chciałem zabrać głos.
          Ale ty już nie zabieraj.
    • timbwolf3 Re: W kwestii "Gry w klasy" Cortazara. 09.10.07, 01:23
      w minionym miesiacu zalozylem watek dotyczacy Gry w klasy

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=151&w=69075057&a=69075057
      mimo tego wciaz nie otrzymalem odpowiedzi na postawione pytania i
      dlatego czesciowo popieram opinie pether_23 ze miejscami jest to
      belkot trudny do zrozumienia
      • danaer Re: W kwestii "Gry w klasy" Cortazara. 10.10.07, 22:58
        Ledwo zmęczyłam to książczydło. I prawie nic z niej nie zapamietałam, oprócz
        tego, że banda dekadentów zabawiała się ze sobą na swoje dekadenckie sposoby w
        obskurnej norze, a obok nich umierało małe dziecko. Też mi bohaterowie literaccy...
    • maggpie Re: W kwestii "Gry w klasy" Cortazara. 13.10.07, 22:05

      Głupiś, co tu dużo gadać.
      Ktoś kiedyś mądrze powiedział, że świnia wszystko oświni - i miał rację ;)
      • timbwolf3 Re: W kwestii "Gry w klasy" Cortazara. 14.10.07, 14:27
        Nie zgadzasz sie z opinia autora watku, ale moze napiszesz
        dlaczego?? jakie sa powody ze Ci sie to dzielo (?)podoba
        • maggpie Re: W kwestii "Gry w klasy" Cortazara. 14.10.07, 14:51
          bo jest genialne :)
          Przeczytaj, sam/-a zobaczysz! No i oczywiście jest dla tych inteligentnych ;)
          • timbwolf3 Re: W kwestii "Gry w klasy" Cortazara. 14.10.07, 15:20
            no wlasnie czytalem, tzn dociagnalem do rozdzialu 56, byla to
            pierwsza ksiazka ktorej nie doczytalem do konca ( z reszta podobna
            jej sie nie da przeczytac do konca).Mozesz podac wiecej
            argumentow "za" oprocz tego ze jest genialne, bo to dosc subiektywna
            ocena??
            ja moge powiedziec co mi sie nie podobalo (wkleje z poprzedniego
            watku): męczy mnie konstrukcja, dziwne wątki, zdania
            złożone na dwie strony, język itp. zastanaiwa mnie co np autor miał
            na mysli konstruując jeden z rozdziałów na zasadzie przekładania
            linijek (jeden wątek rozdzaiłu przeplata się co drugą linijkę z
            drugim) lub wtrącjąc dużo zdań po hiszpańsku, francusku...
          • pether_23 Czyli mam przyjąć, że linię podziału... 14.10.07, 16:36
            Zaraz, czyli mam przyjąć, że linię podziału na ludzi inteligentnych i tych
            niezbyt wyznacza rozumienie "Gry w klasy"? Jeśli to był żart, to kiepsko Ci wyszedł.

            Natomiast jeśli nie był to żart, to mam pytanie. Słyszałaś/eś kiedyś o takiej
            idei, że prawdziwość naszych tez weryfikuje doświadczenie? Ta idea jest o tyle
            słuszna, że bez niej nie byłoby lotów w kosmos, antybiotyków, komputerów,
            telefonów komórkowych i tak dalej. W związku z tym, jeśli znajdę Ci tysiąc
            bardzo inteligentnych jednostek ludzkich (myślę, że to realne), które sądzą na
            temat "Gry w klasy" mniej więcej to, co ja, to co zrobisz? Obrazisz się na
            rzeczywistość?

            Prawdę mówiąc to nawet siebie bym zaliczył do osób raczej inteligentnych, a "Gra
            w klasy" dla mnie równie dobrze mogłaby być napisana w języku niemieckim bądź
            hebrajskim. Większej różnicy by to nie zrobiło. No i co Ty na to? Uznasz, że
            jestem mało inteligenty? A priori? (pl.wikipedia.org/wiki/Aprioryzm)

            I już na sam koniec: inteligencja to nazbyt szerokie i skomplikowane pojęcie. W
            każdym razie Ciebie najwyraźniej przerasta. Dam Ci do myślenia. Spotykają się
            trzej ludzie: matematyk, pisarz, biznesmen. Wszyscy wybitni w swoich
            dziedzinach. O każdym z nich można powiedzieć, że jest inteligentny, a jednak
            każdy w inny sposób.

            Spotykane są na przykład wybitne umysły matematyczne, u ludzi mających problemy
            z rozumieniem prostych dowcipów oraz podstawowym rachowaniem (tak, tak!). I co
            Ty na to?
            • maggpie Re: Czyli mam przyjąć, że linię podziału... 14.10.07, 16:56
              o majne libe.. :) jeżeli to do mnie, to trafiłeś jak kulą w płot. Piszesz
              oczywiste rzeczy. Powszechnie wiadomo, że są różne rodzaje inteligencji, a że
              nie możesz zrozumieć o co mi konkretnie chodzi to świadczy nie najlepiej o twojej ;)
              Pewnie wśród typów inteligencji czysto technicznej jest wielu, którzy nie są w
              stanie nawet przeczytać 'Gry', ale podejrzewam, że tacy ludzie w ogóle nie
              czytają beletrystki (a jeśli już to taką ze średniej półki).
              Myślę jednak, że są wśród nich i tacy, których może zachwycić jak nie ona, to
              inne podobne dzieło. (Bo wyższe inteligencje: techniczna, humanistyczna itp.
              często chodzą w parze).
              Ogromną większość stanowią zaś ci, którzy nie mają ani wyższej inteligencji
              technicznej ani wyżej humanistycznej. I albo nic nie czytają, albo zatrzymali
              się najwyżej na Kafce, a już J.C. uważają za bełkot.
              Konkluzja: uważam, że jesteś mało inteligentny :)


              • pether_23 No cóż. 14.10.07, 17:24
                Daj mi jakiś powód, dla którego miałbym uznać Kafkę (który jest moją fascynacją)
                za gorszego pisarza od Cortazara? Bo jak na razie, to wprowadzasz terror
                intelektualny. Przypominasz niesforne dziecko, coś w stylu: "jak wolisz Kafke od
                Cortazara to jestes gupi, gupi, gupi!!"

                Przykro mi, ale nie uznam, że Cortazar jest lepszy od Kafki. Nie uznam ponadto,
                że rozumienie "Gry.." świadczy o "wyższej inteligencji". Niezależnie od tego ile
                razy mi powiesz jak bardzo brakuje mi inteligencji. Nie widzę powodu. Nie wiem
                nawet kim jesteś i co sobą reprezentujesz. Nie przekonasz mnie samym tylko
                wmawianiem mi, że "ty jesteś mądra, a ja głupi".

                Rozumiem, że ten numer z Kafką to było coś w stylu: "och nie myśl sobie, że
                czytając Kafkę jesteś taki fajny, w gruncie rzeczy to tylko dla średniaczków, a
                dla wybitnych jest Cortazar." Ale przegięłaś trochę. Akurat ten jeden tekst z
                Kafką był przegięciem z Twojej strony. I wiesz o tym dobrze.
            • aquarantina Re: Czyli mam przyjąć, że linię podziału... 14.10.07, 17:49
              pether_23 napisał:

              Słyszałaś/eś kiedyś o takiej
              > idei, że prawdziwość naszych tez weryfikuje doświadczenie? Ta idea jest o tyle
              > słuszna, że bez niej nie byłoby lotów w kosmos, antybiotyków, komputerów,
              > telefonów komórkowych i tak dalej. W związku z tym, jeśli znajdę Ci tysiąc
              > bardzo inteligentnych jednostek ludzkich (myślę, że to realne), które sądzą na
              > temat "Gry w klasy" mniej więcej to, co ja, to co zrobisz? Obrazisz się na
              > rzeczywistość?
              >
              ------------------
              Weryfikowalność hipotez dotyczy jedynie nauki, a nie gustów literackich i
              rozważań o inteligencji.
              Jeżeli znajdę tysiąc inteligentnych osób, które stwierdzą, że skacząc z 20-go
              piętra nie zabijesz się (istnieje wszak prawdopodobieństwo, że się nie
              zabijesz)- skoczysz?
              • pether_23 No więc właśnie dotyczy wszystkiego. 14.10.07, 17:57
                No więc właśnie dotyczy wszystkiego. Nie tylko nauki, ale życia też. Gustów może
                nie, faktycznie, ale to tamta powiedziała, że ktoś kto nie rozumie Cortazara
                jest "gupi, gupi, gupi!!". To nie ja :)

                Co do tej analogii ze skakaniem to ja nie wiem o co Ci chodzi :( Poważnie.
                Napisz to po hebrajsku to zrozumiem więcej ;)

                Widzisz, w tym co ja mówiłem, chodziło o tezę, że ktoś, kto nie rozumie "Gry w
                klasy" jest mało inteligentny. No więc ja mówię tak: znajdźmy 1000
                kontrprzykładów dla tej cudownej tezy. Naprawdę nie wiem jak to się ma do tego,
                co mówisz o skakaniu z któregoś tam piętra. Nietrafione to było :)
                • aquarantina Re: No więc właśnie dotyczy wszystkiego. 14.10.07, 18:03
                  pether_23 napisał:

                  > No więc właśnie dotyczy wszystkiego. Nie tylko nauki, ale życia też. Gustów moż
                  > e
                  > nie, faktycznie, ale to tamta powiedziała, że ktoś kto nie rozumie Cortazara
                  > jest "gupi, gupi, gupi!!". To nie ja :)
                  >
                  > Co do tej analogii ze skakaniem to ja nie wiem o co Ci chodzi :( Poważnie.
                  > Napisz to po hebrajsku to zrozumiem więcej ;)
                  >
                  > Widzisz, w tym co ja mówiłem, chodziło o tezę, że ktoś, kto nie rozumie "Gry w
                  > klasy" jest mało inteligentny. No więc ja mówię tak: znajdźmy 1000
                  > kontrprzykładów dla tej cudownej tezy. Naprawdę nie wiem jak to się ma do tego,
                  > co mówisz o skakaniu z któregoś tam piętra. Nietrafione to było :)
                  ---------------------

                  Uważasz, że jeśli znajdziesz 1000 kontrprzykł. to będziesz miał rację. Otóż
                  nigdy nie będziesz miał racji odwołując się do tzw. zgody powszechnej. Jej
                  absurdalność pokazuje przykład ze skakaniem.
                  Nie odwołujesz się do doświadczenia (bo to w tym przypadku jest niemożliwe)
                  tylko do opinii, a te są zawodne.

                  • pether_23 Nie, nie uważam. 14.10.07, 18:10
                    Nie, nie uważam. Uważam natomiast, że jak je znajdę to udowodnię nie tyle, że ja
                    mam rację, ale że ktoś inny jej nie ma. To są dwie różne rzeczy.
                    • aquarantina Re: Nie, nie uważam. 14.10.07, 18:25
                      pether_23 napisał:

                      > Nie, nie uważam. Uważam natomiast, że jak je znajdę to udowodnię nie tyle, że j
                      > a
                      > mam rację, ale że ktoś inny jej nie ma. To są dwie różne rzeczy.

                      ---------------------
                      Miałbyś rację, gdyby twierdzenie : "ktoś, komu nie podoba się gra w klasy jest
                      gupi" byłoby zdaniem w sensie logiki. Nie możesz negować fałszywości tego
                      zdania, bo nie wiesz czy jest ono prawdziwe czy fałszywe. To jest zdanie potoczne.
                      Generalnie chodzi mi o to, że w kwestii prawdziwości opinii, gustów, literatury
                      i innych takich nie możesz zastosować metody naukowej.
                      • pether_23 No dobrze. 14.10.07, 18:30
                        No dobrze. Masz trochę racji, faktycznie mam trochę skrzywienie. Wszędzie tylko
                        bym stosował metody naukowe :) Mówię to bez ironii.

                        Tylko po prostu wkurza mnie jak ktoś autorytarnie wmawia mi, że ludzie nie
                        lubiący Cortazara są gorsi, mniej inteligentni. Pytam: na jakiej podstawie takie
                        stwierdzenie? Rzecz jasna, że ludzie się dzielą na lepszych i gorszych, ale to
                        weryfikuje już życie. Nie jakaś panienka z forum, której nawet do końca nie
                        wiadomo o co chodzi. Poczytaj co ona pisze, a potem odnieś do moich słów.
                        • aquarantina Re: No dobrze. 14.10.07, 18:39
                          pether_23 napisał:

                          > No dobrze. Masz trochę racji, faktycznie mam trochę skrzywienie. Wszędzie tylko
                          > bym stosował metody naukowe :) Mówię to bez ironii.
                          >
                          > Tylko po prostu wkurza mnie jak ktoś autorytarnie wmawia mi, że ludzie nie
                          > lubiący Cortazara są gorsi, mniej inteligentni. Pytam: na jakiej podstawie taki
                          > e
                          > stwierdzenie? Rzecz jasna, że ludzie się dzielą na lepszych i gorszych, ale to
                          > weryfikuje już życie. Nie jakaś panienka z forum, której nawet do końca nie
                          > wiadomo o co chodzi. Poczytaj co ona pisze, a potem odnieś do moich słów.

                          --------------------
                          Nie znam się na literaturze. Mam wrażenie, że Twoja interlokutorka ma trochę
                          racji. Może zbyt obcesowo to ujęła, rzeczywiście.
                          Dzieło literackie podobno ma jakieś warstwy, czy coś takiego:)
                          Mam wrażenie, że z tym "bełkotem" odniosłeś się do jakiejś jednej warstwy. Nie
                          wiem, której.


                          • pether_23 Odpowiedz jest prosta :) 14.10.07, 18:41
                            Odpowiedz jest prosta: odniosłem się do warstwy wierzchniej. Rzecz jasna!
        • maggpie Re: W kwestii "Gry w klasy" Cortazara. 14.10.07, 15:23
          chciałam jeszcze dodać cosik, bo przeczytałam wątek który wcześniej o 'Grze..'
          założyłeś. Otóż zabieg z przeplataniem linijek dwóch tekstów nie był li tylko
          zabawą formalną, a miał głębsze (jak wszystko zresztą u J. C.) uzasadnienie.
          Oliwiera czytał wtedy jakąś książkę, a jednocześnie myślał o (beznadziejnych)
          lekturach Magi. J. C. chciał w ten sposób oddać symultanizm tych czynności.
          Strumień świadomości, ot co ;)
          Cóż pisarze muszą sobie jakoś radzić, bo materia w tym względzie jest oporna ;)
          Inaczej rozwiązała to nota bene Woolf. By oddać jednoczesność danej sytuacji,
          punkty widzenia poszczególnych postaci itp. wraca ona, co jakiś czas do
          określonego punktu wyjścia, np. nalewania zupy. Tak, że
          przez kilka dobrych stron ledwie zaczęta potrawka z kury gości sobie na stole
          pięknej pani R. :)

          Pzdr. tych mniej inteligentnych :)
          • timbwolf3 Re: W kwestii "Gry w klasy" Cortazara. 14.10.07, 15:55
            nie bardzo rozumiem relacji zrozumienia Gry w Klasy i sympatii do
            tej ksiazki do inteligencji...
            to tak jakby twierdzic ze osoby ktore nie umieja rozwiazac calki
            potronej sa mniej inteligentne
            • maggpie Re: W kwestii "Gry w klasy" Cortazara. 14.10.07, 16:33
              Tak właśnie jest. Nie potrafią jej rozwiązać, bo są mało/ mniej inteligentne.
              Z książkami rzecz ma się podobnie. Te o wyższym stopniu skomplikowania są dla
              bardziej inteligentnych czytelników. Nie chodzi oczywiście tu konkretnie o
              'Grę..', bo książka może się nie podobać, ale pisanie o bełkocie w jej przypadku
              (i jej podobnych) to duża przesada i świadczy właśnie o braku nieco wyższej
              inteligencji ;)

              • pether_23 A przyszło Ci do głowy... 14.10.07, 17:04
                A przyszło Ci do głowy, że ktoś może nie umieć znaleźć całki potrójnej jakiejś
                funkcji, bo nigdy się tego nie uczył, a nie dlatego, że jest mało inteligenty?
                Tego się trzeba najpierw nauczyć, niezależnie od poziomu intelektualnego, nikt
                się z tym nie rodzi.

                • maggpie Re: A przyszło Ci do głowy... 14.10.07, 17:12
                  sorry, ale piszesz takie oczywistości, że nie chce mi się odpowiadać ;)
                  • pether_23 Nikt Cie o to nie prosił. 14.10.07, 17:28
                    Nikt Cię o to nie prosił. Jak znam życie to ty pewnie wolisz humanistycznych
                    intelektualnych mistyków z mętnymi oczami i niesamowitą osobowością, którzy
                    nawet nie potrafią zarobić na życie :D Już wolę pisać oczywistości.

                    PS. Zwróć uwagę, że te oczywistości to poprawianie Twoich nieścisłości, więc
                    zastanów się, czy przypadkiem nie wbijasz gola do swojej bramki.
          • pether_23 o tak! 14.10.07, 16:16
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka