ydorius
22.07.03, 09:15
wpadła mi w ręce "Zbrodnia Olgi Arbeliny", czyli coś, co na tylnej okładce
(kto czyta tylne okładki? A przede wszystkim - kto, u licha, je pisze???)
zostało określine jako kryminał oglądany oczami wrażliwego bohatera.
Nie jest to kryminał bynajmniej. Jest to książka o ludzkich rozterkach. O
tym, jak trudno czasami podjąć właściwą decyzję, że czasem w czymś się trwa
nie mając woli ani siły tego przerwać.
Od razu zaznaczam, że książka powinna się nazywać "Zbrodnie Olgi Arbeliny",
gdyż na jednej się nie skończyło...
I ciężko mi powiedzieć właściwie o czym bardziej jest to książka: o ludzkiej
słabości? o wyrwaniu ze środowiska? o okrucieństwie? o szaleństwie?
Wszystkiego tu po trochu. I tylko dwie rzeczy w zasadzie niepotrzebne: wstęp
na cmentarzu (szybko zapominamy o narratorze zgłębiając zbrodnie Olgi) oraz
zakończenie, które wyjaśnia za dużo, podczas, gdy powinno nie wyjaśniać już
więcej nic.
I na dodatek, nie potrafię powiedzieć, czy polecam tę książkę. Na pewno dla
specyficznego rosyjsko-francuskiego klimatu. Na pewno również dla psychologii
(albo może: psychopatologii?) głównej bohaterki. Reszta - jest czytaniem.
m,
.y.
----------------------------------
What is home without Plumtree's Potted Meat?
Incomplete.