Dodaj do ulubionych

"Sens nocy - spowiedź"

25.01.08, 12:07
Michaela Coxa. Jeśli ktoś zna i lubi stare powieści Wilkie'go
Collinsa ("Kobieta w bieli"), to jest to coś dla niego. Uchylanie po
kawałeczku rąbka tajemnicy. Dziewiętnastowieczny Londyn w oparach
żółtorudej mgły, "te panie", szkoła z tradycjami, sielska stara
rezydencja. Krzywda i zemsta. Zaczyna się od zabójstwa w ciemnym
zaułku, a potem jest coraz mroczniej. Jeszcze nie skończyłam, bo
baaardzo grube, ale siłą się odrywam, a dawno tak nie miałam. I
znakomity przekład Anny Bartkowicz. Jedyna pretensja do redakcji za
uporczywą pisownię nazw ulic z dywizem (Paternoster-row, Fleet-
street) - nigdzie się z czymś takim nie zetknęłam.
Obserwuj wątek
    • monikate Re: "Sens nocy - spowiedź" 25.01.08, 17:56
      Jejku, gdzie i w jaki sposób wpadłaś na to cudo? W moim guście,
      muszę przeczytać. Drogie toto? Kupić, czy pożyczyć?
      • yanga Re: "Sens nocy - spowiedź" 25.01.08, 18:29
        Dostałam od naszej wspólnej koleżanki. Cena na okładce 49 zł, ale
        dzieło jest opasłe. Jeśli masz możliwość pożyczenia, to na pewno
        lepiej, bo i sporo miejsca zajmuje. Dla mnie bezcenne zawodowo są
        realia i przypisy.
        • pieranka Re: "Sens nocy - spowiedź" 25.01.08, 19:32
          Przypisy?!
          Gruba?!
          Wilkie Collins-like?!

          MNIAM!
          • monikate Re: "Sens nocy - spowiedź" 25.01.08, 19:46
            Kto to wydał?
            • yanga Re: "Sens nocy - spowiedź" 25.01.08, 21:52
              WAB.
    • yanga Re: Pieranka! 25.01.08, 22:02
      Nareszcie wyszłaś z jamy! I nawet nie wiesz, że już niedługo wyjdzie
      to, co chciałaś, żeby wyszło. Zajrzyj na Mruczym.
      • pieranka Re: Pieranka! 25.01.08, 22:05
        Tak? Hurra! Ide popatrzec co slychac :-)
    • yanga Re: "Sens nocy - spowiedź" 27.01.08, 11:04
      Skooończyłam. Buuu... Dawno z takim żalem nie odkładałam książki.
      Mam ochotę zacząć od początku. Dla Was mam jednak ostrzeżenie: to
      nie jest typowy "who-gone-it". Tu z góry wiadomo, kto jest mordercą,
      chociaż motywy odsłaniane są po kawałku, tak jak nitka rozwija się z
      kłębka. Akcja pełznie sobie pomaleńku, czasem aż boleśnie wolno, a
      wszystko po to, aby czytelnik mógł nasiąknąć nastrojem - starymi
      bibliotekami, londyńskimi zaułkami, palarniami opium, zacisznymi
      burdelikami. Tym, co sprawia, że od książki trudno się oderwać, jest
      osobowość bohatera i jego droga do osiągnięcia celu. Pomagają mu w
      tym osoby o bynajmniej nie czarno-białych charakterach, za co chwała
      autorowi. Happy endu też nie ma - nie może być, ponieważ jednak
      dokonała się zbrodnia. I to nie jedna. Podobno autor jest
      debiutantem, jeśli tak, to jesteśmy świadkami nowego trendu w
      brytyjskiej literaturze, gdyż powieść Coxa dziwnie kojarzy mi się
      z "Kwinkunksem" Pallisera, chocby z powodu drobiazgowej wierności
      realiom.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka