Dodaj do ulubionych

Czy czytacie Łysiaka?

27.02.08, 08:55
Czy tak popularny kiedyś łysiak jest jeszcze czytany?
Obserwuj wątek
    • Gość: Aga Re: Czy czytacie Łysiaka? IP: *.chello.pl 27.02.08, 09:58
      Przeze mnie nie jest. Kwestia poglądów i ich przedstawiania.
      • Gość: opty2 Re: Czy czytacie Łysiaka? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.02.08, 12:43
        teraz już nie,
        wg mnie facet sie pogubił
        • nchyb Re: Czy czytacie Łysiaka? 27.02.08, 13:59
          przed laty przeczytaliśmy wszystko co nam się odobało, óźniejsze do
          nas nie przemówiły. Powracamy co jakiś cas do Perfidii, Konkwisty i
          Pocztu Królów Bałwochwalców.
          Do reszty nie czujemy potrzeby powracać. Za to obecni zastanawiamy
          się a poważnie nad preczytanie książki syna pana Łysiaka, takoż
          Łysiaka, tyle że Tomasza, a konkretnie Szalbiera. Natomiast tatuś to
          dla nas już przebrzmiay akord i poza sensacyjną rozrywką i królami
          przedpiastowskimi - podzielamy zdanie Opty2...
          Jego/jej słowa brzmią niczym: Mądrość jakoby żywcem z Koranu wyjęta -
          ten tekścik na stałe wszedł do naszego języka, he he, z czego to
          cytacik?
          • rozmowy-z-monitorem Re: Czy czytacie Łysiaka? 27.02.08, 17:00
            Jakiś czas temu próbowałam sięgnąć po Łysiaka. Nie przebrnęłam. Wiec może
            jeszcze nie nadszedł jego czas :)
    • mathias_sammer Re: Czy czytacie Łysiaka? 27.02.08, 17:14
      nie.
      m.s.
    • ksieni_smutnego_pierdofonu Re: Czy czytacie Łysiaka? 27.02.08, 17:17
      kiedyś, za młodu - owszem. nawet zachwycałam się. dzisiaj wiem, że była to
      kwestia nieoczytania. po "talleyrandzie", z ciekawości przeczytanym, co tam u
      tego dziwaka słychać, zdecydowanie nigdy więcej nie. grafomaństwo najwyższych lotów
      • marzeka1 Re: Czy czytacie Łysiaka? 27.02.08, 18:21
        Teraz już nie, iedyś całego "napoleońskiego" Łysiaka przeczytałam i nawet mi się to podobało.
    • spacey1 Re: Czy czytacie Łysiaka? 28.02.08, 21:41
      Z powyższych wpisów można wywnioskować, że Łysiak jest jak choroba wieku
      dziecięcego - każdy musi przez to przejść :)
      Ja także czytałam kiedyś Łysiaka, ale nie ksiązki napoleońskie, tylko te o
      sztuce - Wyspy zaczarowane, Wyspy bezludne, MW. To były moje ulubione. Już
      Malarstwa białego człowieka nie przeczytałam. Nie odrzuciłam, po prostu nie
      złożyło się.
    • przeorysza_wagina Re: Czy czytacie Łysiaka? 29.02.08, 09:51
      Czytam, połykam, zachwycam się równie mocno jak 10 lat temu.
      Z ostatnich "kielich" przeczytany kilkanaście razy.
      Kończę rano czytać i zaczynam wieczorem, gorzej jak Biblię.

      Do końca przez histeryczne nie przeszłam, poczekam, dojrzeję.
      Ale o sztuce, literatura piękna - rulez.
      • nomina Re: Czy czytacie Łysiaka? 25.03.08, 20:41
        A gdzie można dostać "Flet z mandragory"?
        • agmusz Re: Czy czytacie Łysiaka? 25.03.08, 22:09
          na allegro na przykład:)
          • nomina Re: Czy czytacie Łysiaka? 25.03.08, 22:40
            Ale za jaką cenę :(!
            A ja szukałabym w nieco bardziej przyjaznej kwocie...
            • dzik0 Re: Czy czytacie Łysiaka? 27.03.08, 10:50
              W antykwariatach też trudno o książki Łysiaka.
    • Gość: lisiczka Re: Czy czytacie Łysiaka? IP: *.devs.futuro.pl 05.04.08, 19:57
      MBC - owszem, ale cięzko;( Ego autora wyłażące spod każdego znaku
      przestankowego bardzo przeszkadza w odbiorze, juz nie mówiąc o tych
      wszystkich na siłę wstawianych łacińskich przysłówków.
      Kiedys zachwycałam się MW, Francuska ścieżką itp., teraz
      juz "wyrosłam".
      Beletrystyki autorstwa Łysiaka nigdy nie potrafiłam strawić, takie
      grafomańskie bazgroły IMHO tylko dla mazochistów.
      • sto100 Re: Czy czytacie Łysiaka? 06.04.08, 19:26
        zrezygnowałam już dawno i nie żałuję.
    • amplersampler Re: Czy czytacie Łysiaka? 09.05.08, 13:04
      książki Łysiaka poznałem na początku lat 90-tych. uważałem, że są
      świetne (i do pewnego stopnia nadal tak uważam, ale...).
      przeczytałem wszystkie te Dobre, Wspaniałe, Statki, wywiady rzeki
      itp.
      najbardziej spodobał mi się Statek. świetna książka, którą kobiety
      przyjmują jako anty-kobiecą a faceci nie wiedzą o co chodzi.
      i cała masa wypowiedzi bohaterów, które możnaby cytować dniami i
      nocami.
      później też czytałem właściwie wszystko co Łysiak pisał, ale w
      pewnym momencie zacząłem zauważać....no cóż....pewną śmieszność tego
      wszystkiego co ten fenomenalny człowiek pisze.
      przede wszystkim zauważyłem, że bohaterowie książek Łysiaka kiedy
      już zaczynają konwersację to w pewnym momencie przeradza się ona w
      sięganie na półkę i czytanie zaznaczonych wypowiedzi Różnych
      Wielkich Ludzi. jakiś Pan X w dyskusji z Panem Y wyciąga książkę i
      zaczyna sadzić kilkustronicowy elaborat którego teza jest podparta
      cytatem z jakiegoś myśliciela. rozmówca już bez sięgania po książkę
      (gdyż nie jest u siebie w domu więc może co najwyżej sięgnąć do
      pokładów pamięci) odpowiada kolejnym elaboratem potwierdzającym z
      kolei jego tezę. konkluzja jest taka, że każdy pogląd można poprzeć
      wielce mądrymi argumentami wziętymi z dzieł literatury czy filozofii.
      to nie jest oczywiście grzech tak pisać, ale ....w pewnym momencie
      ci wszyscy Wymądrzacze stają się niestety groteskowi.
      z drugiej strony wiem, że Łysiakowi o to nieraz chodzi: zamieszać
      czytelnikowi w głowie tak żeby sam sobie wybrał za jaką tezą jest.
      zreszta Waldemar raz udowodnił w jednym ze swoich zbiorów pisania,
      że na wszystko są niemal niepodważalne argumenty. napisał po prostu
      o jednej mogącej budzić kontrowersje sprawie 2 przeciwstawne
      genialne teksty i każdy z nich był przekonywujący.

      kolejna sprawa z Łysiakiem to jego wojujący antykomunizm. Mogę
      zrozumieć, że ten człowiek nie musi lubić poprzedniego systemu i
      może nie pałać sympatią do tzw. czerwonych, ale u człowieka tak
      światłego i naprawdę cholernie utalentowanego chwalenie się, że
      kiedyś świeca na telewizorze skrzywiła się od gorąca i wycelowała
      tym samym stojącemu obok popiersiu Lenina w oko co oznaczało, że
      Leninowi to i to w oko to wiecie...już dla mnie za dużo...żebym się
      nie roześmiał.
      kolejna sprawa to fakt, że Łysiakowi zdarza się w swoich pisaninach
      cytować ....Waldemara Łysiaka. bez komentarza to pozostawię bo to
      już świadczy o wieeeelkim ego napompowanym niczym balon.
      kolejna sprawa - Łysiak się powtarza, jak gdyby nie pamiętał, że
      napisał już kiedyś dokładnie to samo. już nie pamiętam o którą z
      jego książek chodziło ale czytając jeden z jej rozdziałów byłem
      pewny, że już kiedyś inny z jego bohaterów brał udział w dokładnie
      takiej samej akcji. przecierałem oczy i zastanawiałem się czy mi się
      nie pomyliło ale okazało się że nie.

      Łysiaka mam za cholernie zdolnego gościa piszącego rewelacyjne
      książki, ale niestety nie zauważa on niekiedy śmieszności
      wynikającej z notorycznego nadęcia i napuszenia zarówno Jego
      bohaterów jak i Jego samego. w związku z tym nieco "wyrosłem" z jego
      książek i mogę je czytać przede wszystkim dla samej formy i kunsztu
      pisarskiego, ale to już jest sztuka dla sztuki.

      jest jednak jedno "ale" dotyczące Łysiakowego pisania, które
      to "ale" wywraca po raz kolejny moje podejście do Jego twórczości i
      spraw, o których pisze. otóż niestety wiele z tego o czym pisał a
      wydawało się nieprawdopodobne i śmieszne okazało się wcale nie takie
      śmieszne i nieprawdopodobne.

      i tyle o "moim" Łysiaku
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka