e_wok
23.09.03, 16:33
Z różnych wypowiedzi - i tutaj i w realnych życiu wywnioskowałam, że jest to
lektura w zasadzie obowiązkowa (nie napiszę kultowa, bo tak się wyświechtało,
że już nic nie znaczy). Przeczytałam "Autostopem przez Galaktykę" i... w
ogóle mi się nie podobało. Uznałam, że styl wcale nie jest lekki i dowcipny
tylko wymuszony i wyżyłowany - obłęd w oczach, pot na czole - co by tu
dodać, żeby było JESZCZE ŚMIESZNIEJ i czułam się tak jakby oglądała
miotającego się bez celu Pazurę w Trzynastym posterunku. Zniesmaczył mnie
wstęp od autora, który ze wszelkich sił stara się udowodnić, oczywiście w
sposób lekki, dowcipny i niewymuszony, że jest skromnym geniuszem i w
ogóle "wybacz, że cię olśniewam" cytując Farquada. Lubię absurdalny humor.
Ale uważam, że między tym, co napisał np. Woody Allen a prozą Adamsa jest
przepaść i to wcale nie mała.