yanga
18.07.08, 12:15
Tym razem mnie naszło, żeby zaproponować temat. Może dlatego, że
jakoś brakuje mi upałów, ale jak są, to też niedobrze, bo źle je
znoszę. A więc piszemy o słynnych upałach:
- upał na Patriarszych Prudach. Brak zimnego piwa, ciepły napój
morelowy, na ławce dwaj spoceni literaci;
- upał w mieście Breslau w pierwszej z pięciu już powieści o
komisarzu EM;
- upał na pustyni ("- Wody... - szepnął Staś);
- upał na wsi u Lewina, zakończony burzą - Kitty z dzieckiem pod
drzewem;
- upał w "Klątwie" - długotrwała susza sprawia, że ludziom odbija
szajba i na gwałt szukają winnego;
- upał w Lipcach: "Słońce podnosiło się coraz wyżej, skwar wzmagał
się z godziny na godzinę, ogniste blaski zalewały pola i żniwny
dzień potoczył się kiej to pszeniczne złoto..."
- upał nad Granatowym Jeziorem, którego wody "były nieruchome i
tłuste jak pasta do butów, ani tchnienia wiatru" w oparach "ambe
solaires laboratoires garnier paris"
Teraz Wy. Jeśli tylko upał nie rzucił się Wam na mózg :-)