Dodaj do ulubionych

Jacob Black

01.08.08, 14:04
Zanim wogóle na jego temat się rozpiszę. Spójrzcie czy to nie
idealny jacob Black:
i39.photobucket.com/albums/e157/reginsxcore/wtf/fuckingsexy.jpg
Obserwuj wątek
    • monikad_85 Re: Jacob Black 01.08.08, 14:11
      Albo to zdjęcie:
      i32.tinypic.com/30ldro3.jpg
      Wow
      • wioleta_90 Re: Jacob Black 02.08.08, 10:23
        Mnie tam cos w nim nie pasuje. Za malo radosny. Poza tym Jacob w
        Zmierzchu jest jeszcze troche dzieckiem, a w twarzy tego faceta
        jakos niewiele widze dzieciecego optymizmu
    • kasia_marciniak844 Re: Jacob Black 01.08.08, 14:21
      Zdecydowanie pierwszy. Ten drugi taki mało "Jacobowy" jest ;) Ale ja
      jeszcze swojego idealnego Jacoba nie znalazłam. Tylko ciekawa
      jestem jakby Taylor (aktor grający Jacoba) miał się przeistoczyć w
      prawie dwumetrowca ze sporymi mięśniami.
      • monikad_85 Re: Jacob Black 01.08.08, 14:31
        Ale to ten sam aktor, na jednym i na drugim zdjęciu:D
        • kasia_marciniak844 Re: Jacob Black 01.08.08, 14:36
          Ale numer :D zrzucę wszystko na tą ich amerykańską sztukę
          charakteryzacji - uśmiałam się sama z siebie :D
    • noida Re: Jacob Black 01.08.08, 19:08
      Moim zdaniem ten aktor, który gra Blacka w filmie jest całkiem dobrze dobrany. W
      końcu Black jest Indianinem, a sorry, ale przy całej mojej miłości do
      Gordona-Levitta to z Indianami on nie ma nic wspólnego :) No i niski jest, a
      Jacob był wysoki bardzo przecież.
      • monikad_85 Re: Jacob Black 01.08.08, 20:12
        Ano wiem, wiem, mnie też się podoba ten aktor co jest, szczególnie
        że ma taki zaraźliwy uśmiech. Jak sam Jacob:D
    • monikad_85 Re: Jacob Black 14.08.08, 00:27
      Ajajaj spójrzcie na niego sama słodycz :D

      twilightseriestheories.com/wp-content/uploads/2008/02/taylor_lautner.jpg
      • monikad_85 Re: Jacob Black 14.08.08, 00:35
        Za kilka lat, będą z niego ludzie, oj będą :D
        • kasia_marciniak844 Re: Jacob Black 14.08.08, 08:19
          J
        • kasia_marciniak844 Re: Jacob Black 14.08.08, 08:23
          Jest baaardzo przystojny. Ośmielam sie stwierdzić, że w kwestii
          wyglądu, zostawia Roba (któremu też niczego nie brakuje he he)
          daleko w tyle, ale ja moge byc nieobiektywna, bo ogólnie mam słabość
          do "ciemnych" brunetów :)
          • monikad_85 Re: Jacob Black 14.08.08, 08:40
            No nie? w dodatku dajcie mu rok, dwa lata, a prześcignie Roba w try
            migi. Pozatym ma tak zaraźliwy usmiech, i ten dźwięk aaaa :D
            • kasia_marciniak844 Re: Jacob Black 14.08.08, 10:23
              Uśmiechem rzuca na kolana ehhhhhh, nie mówiąc już o tej śnieżnej
              bieli - aż oczy przyćmiewa :D
            • wioleta_90 Re: Jacob Black 14.08.08, 10:27
              Jak dla mnie ok, ale troche za slodki, wole bardziej meski typ. W
              sumie dobrze, ze mam troszke inny gust, nie bedziemy sobie robic
              konkurencji ;o)
              • monikad_85 Re: Jacob Black 14.08.08, 11:35
                Jak to mawia moja mama, ja podobno nie mam żadnego gustu. Ale jakbym
                miała wybrać jednego aktora ktory mi się podoba to byłby to, hmmm
                zawsze podobał mi się David Boreanaz.
                Szalałam, jak oglądałam serial "Angel".
                www.wallpapergate.com/data/media/1647/David_Boreanaz_006.jpg
                Teraz mam faze na azjatów spójrzcie na to cacko:
                popseoul.files.wordpress.com/2007/08/0817-henney3.jpg
                popseoul.files.wordpress.com/2008/02/danielhenney-20080220-popseoul.jpg

                Ma na imię Daniel Henney, ma obywatelstwo amerykańskie ale jest z
                pochodzenia Koreańczykiem.

                Ale on to jeszcze nic spójrzcie na tego:
                handson.provocateuse.com/images/photos/takeshi_kaneshiro_10.jpg
                img458.imageshack.us/img458/6530/takeshi_kaneshiro_58.jpg
                www.takeshikaneshiro.org/pictures/d/2046-1/takeshi_kaneshiro+with+short+spiky+hairstyle.jpg

                To już jest dla mnie pierwsza liga. Takeshi Kaneshiro, męskie ciało,
                spojrzenie chłopca...i te usta :D
                Ahhh,

                A tak wogóle to kręcą mnie kolesie w dobrze dobranych okularach. mam
                ewidentnie jakis fetysz :D
                • wioleta_90 Re: Jacob Black 14.08.08, 21:48
                  Ja zauwazylam u siebie slabosc do facetow z dluzszymi wlosami... ;)
                  Moze dlatego ten aktor grajacy Jacoba z przedluzonymi do roli
                  wlosami wyglada w moich oczach lepiej ;o)
                  • martishia7 Re: Jacob Black 15.08.08, 12:38
                    Słabość do facetów z dłuższymi włosami to ja mam od zawsze:)
                    Ładny ten jacobowy chłopczyk, ale mimo wszystko stawiam na Roba. I
                    nie jest to kwestia preferowania postaci. Coś takiego ma w sobie
                    fajnego, nie jestem w stanie tego okreslić. Męski typ który ma coś z
                    chłopca. Im jestem starsza tym bardziej mi się tacy podobają (bo do
                    niedawna to poniżej czterdziestki z moimi fascynacjami ekranowymi
                    nie schodziłam:))
                    • wioleta_90 Achmed 16.08.08, 16:00
                      Znacie tego przystojniaka?
                      pl.youtube.com/watch?v=UGsPDLOEtvU
                    • monikad_85 Re: Jacob Black 18.08.08, 14:21
                      Uuuuu , nie no jak moja koleżanka zobaczyła Roba u mnie na monitorze
                      od razu mi wrzasnęła: "Ooo a to kto? Widać, że w twoim typie".

                      I tyle w temacie :)
                • moleslaw Re: Jacob Black 28.12.08, 20:29
                  monikad_85 napisała:

                  > Jak to mawia moja mama, ja podobno nie mam żadnego gustu. Ale jakbym
                  > miała wybrać jednego aktora ktory mi się podoba to byłby to, hmmm
                  > zawsze podobał mi się David Boreanaz.
                  > Szalałam, jak oglądałam serial "Angel".
                  > www.wallpapergate.com/data/media/1647/David_Boreanaz_006.jpg
                  Moniko ja uwielbiam tego aktora "Angel" to mój ukochany serial,od niego
                  zaczęła się moja fascynacja wampirami.Lubię też "Buffy postrach wampirów"
                  zdecydowanie jednak pierwsze miejsce zajmuje Anioł. :-)
    • kasia_marciniak844 Re: Jacob Black 16.08.08, 16:24
      Właśnie jestem po scenie, w której Bella odwiedza rannego Jacoba i
      przyznaje w końcu, że jest w nim zakochana.
      Tak to już jest (przynajmniej w moim przypadku), że za pierwszym
      razem się książkę żarłocznie połyka, a rozsmakowuje się za drugim,
      trzecim itd. I teraz właśnie, może przez ten deszcz za oknem i
      ogólną melancholię, rozczuliłam się nad Jacobem, sama scena jest
      wzruszająca, ale to jest tak piękne i smutne zarazem.
      Pomyślałam, że pani Meyer jest dla niego okrutna - pozwoliła Belli
      się w nim zakochać, to chyba jeszcze gorzej, bo świadomość tego, że
      ukochana osoba odwzajemnia jego uczucie, ale mimo to jakaś
      niewidzialna, niezrouzmiała siła ciągnie ją w inna stronę, sprawia
      jeszcze większy ból niż nieodwzajemniona miłość. To porównanie
      Edwarda do narkotyku jest bardzo trafne, bo Bella poprostu stała się
      uzależniona od jego obecności - pamiętam jak mnie na początku
      irytowało to, kiedy opisywała, jak ciężko jest jej przeżyć
      popołudnie bez Edwarda. Trochę to obsesyjne.

      Ale wracając do Jacoba to nie mam żadnego pomysłu jak skończy się
      jego historia - głownie dlatego, że nie wyobrażam sobie, żeby miał
      się zakochać w kimś innym, czy tam "wpoić" sobie kogoś. Chociaż
      przypuszczam, że jeżeli się cos takiego stanie - będzie to Leah.

      Strasznie jest niewiedzieć co będzie dalej :)
      • wioleta_90 Re: Jacob Black 17.08.08, 10:38
        Jest racja w tym, co piszesz, ale wpojenie wydaje sie tu chyba
        najlepszym dla Jacoba wyjsciem. On naprawde, szczerze zakochal sie w
        Belli i watpie, by to niespelnione uczucie mialo przestac go dreczyc
        ot tak sobie. Gdyby ta magiczna droga pokochal kogos innego pewnie
        latwiej byloby mu sie pogodzic z utrata Belli, dlatego chcialabym,
        zeby go to trafilo. Fajny chlopak, nie zasluzyl na takie cierpienie!

        A propo "milosci jak narkotyk" itp, kilka dni temu sknczylam
        Wichrowe wzgorza". To, co tam wyprawiaja oszaleli z milosci
        kochankowie to kwintesencja destrukcji. To jest dopiero niezdrowe! I
        przykre! Ale zakonczenie pociesza...
      • monikad_85 Re: Jacob Black 17.08.08, 21:34
        Nie chcę niczego psuć. Ale jest dobrze jak jest.
    • monikad_85 Re: Jacob Black 03.09.08, 22:00
      Erm spójrzcie na to zdjęcie:

      robertpattinson.org/gallery/displayimage.php?album=108&pos=1
      (dobra abstrahując od mojej miłości do Kellana Lutza, ah ciacho)
      spojrzcie na JACOBA!!!!!!!!!! Wow. Przynam, że wow :D Laurtner
      jest...no nie powiem :D
    • monikad_85 Re: Jacob Black 30.09.08, 23:02
      Zgodnie z życzeniem:

      "A JA SIĘ NIE ZGADZAM!

      I aż piszę boldem (no prawie) - bo to nie tak!
      Jacob to taki typ faceta, który wbrew pzorom, wbrew tej całej swojej
      powierzchownej nonszalancji ma dokładnie wszytsko obmyślane co do
      najmniejszego szczegółu. Jest cwany, i bym go tak wcale szybko nie
      zaklasyfikowała jako zadufanego w sobie buca. Najidealniej oddaje to
      scena w namiocie, a potem przed samą bitwą. Jacob nie jest w ciemię
      bity - i dobrze!
      Primo.
      Jacob jest szaleńczo zakochany w Belli, i patrząc z perspektywy
      osoby trzeciej - czyli czytelnika, Jacob jest dla niej świetną
      partią, w dodatku taką, która nie jest jej obojętna. Teraz mamy
      kolesia, który zakochany do nieprzytomności wie że kobieta w której
      ulokował swoje uczucia też coś do niego czuje. Wie jednak, że jedyne
      co mu pozostaje to stać z boku - do momentu, kiedy Bella przestanie
      być sobą. Jacob nie potrfai ogranąć - nie potrafi przyjąc do
      wiadomości, że po przemianie Bella wciąz pozostanie Bellą. To tak
      nie działa. W 3 tomie wyraźnie Edward nakreślił jego pogląd,
      czytając mu w myślach: "myślisz że jestem posągiem, pustym bez uczuc
      i emocji. Bella pozostanie Bellą, Jacob."
      Jedyne w czym mogę wam przytaknąć to przy tezie, ze jest uparty jak
      osoioł. Jestem po scenie tuż przed bitwą, kiedy dowiedział się o
      zaręczynach. TO JEST IDEAUM emocjonalnego rolercostera. Meyer
      zakpiła sobie z własnej bohaterki. A jednocześnie dała do
      zrozumienia, że nigdy nic nie jest tak do końca pewne - a już na
      pewno nie ludzkie uczucia. Edward w porownaniu do Belli kocha ją
      nieco inaczej - tak z szerszej perspektywy. Świetnie to jej
      uzmysłowił, kiedy się z nią zakładał, ze za sto lat będzie mu
      wdzięczna za oświadczyny. Bella nie jest tak do końca w stanie
      zrozumieć czym kieruje się Edward. Jeszcze nie.
      Jacob to zupełnie inna sprawa. Tutaj mamy do czynienia z dwojką
      młodych, intelignetnych na swój sposób wyrachowanych młokosów, które
      niczego nie są pewne, a jednocześnie chcą brać garściami.

      Problem Jacoba polega na tym, że gada jedno a robi drugie. I to już
      kilka razy pojawiło się w tej powieśći. Ile razy się zarzekał, "moja
      noga więcej tu nie postanie", "nie przyjdę na ślub", "nie pomogę
      temu krwiopijcy". Pytanie...czy kiedykolwiek tak zrobił???? NIGDY.
      On jest zły. Kierują nim emocje, których nie widzimy już u Edwarda
      tak wyraźnie - ale właśnie to jest takie w tej pwoieści doskonałe,
      Jacob jest za młody by rozmieć własną naturę, własne reakcje. Już w
      9 rozdziale, zobaczycie jakim naprawdę porządnym facetem jest Jacob.
      Dla mnie momentami Edward przy nim wymięka. Jacob napewno pewnych
      decyzji by nie podjął, gdyby był na miejscu Edwarda, jest innym
      typem osobowości, jest tzw.: kontrolowanym szaleńcem. Dla mnie
      oznacza to, ze potrafi się w pewnych rzeczach zatracić, ale zna
      granice rozsądku. Nigdy nie skrzywdził Belli, nie wymuszał na niej
      niczego, czega ta TAK NAPRAWDĘ nie chciała. I nie oszukujmy się.
      Bella pragnęła Jacoba, kochała go - tyle ża jak przyznała: "wiem, że
      bez jednego z nich nie mogę żyć."

      No dajesz, dajesz :D
      • kasia_marciniak844 Re: Jacob Black 01.10.08, 08:25
        Ja z kolei zgadzam się z Tobą.
        Jacob był cwańszy niż mozna to było zauważyć. Powiedziałabym, że
        wręcz przebiegły - doskonale potrafił zagrać na uczuciach Belli tak,
        żeby w końcowym rozrachunku zrobiła to, na czym mu zależało.
        Najlepsze w tym jest to, że Edward doskonale o tym wiedział. Obaj
        toczyli w Eclipse wojne o Bellę działając na jej emocje. Byłam o to
        troche zła, bo uważam , że nią manipulowali wykorzystując jej
        rozdarcie. Ale podobno w miłości na wojnie wszystkie chwyty
        dozwolone, a to była też w pewnym sensie wojna pomiędzy wampirem, a
        wilkołakiem.

        Trochę się teraz obawiam tej księgi Jacoba, bo mimo, że jego sarkazm
        i teksty są bezbłędne, to narazie na pierwszy plan wysuwa mi się
        jego cierpienie i miłość do Belli < tuli wyimaginowanego Jacoba :D >

        Ja rozumiem tą jego złość, chęć walki z Cullenami. Musiał jakoś
        odreagować poczucie bezsilności - chyba najgorsze z możliwych uczuć,
        a że chłopak jest w gorącej wodzie kąpany to miota się na wszystkie
        strony nie mogąc sobie poradzić z tym co dzieje sie wewnątrz niego i
        jednoczesnie gdzieś tam na zewnątrz.
        Poprostu kiedy to czytam i próbuje sobie wyobrazić co on przeżywa,
        to aż boli.
      • martishia7 Re: Jacob Black 01.10.08, 09:52
        Okej, no to jazda. Miałam chwilkę , żeby sobie to przemyśleć, więc jedziemy. I
        żeby nie było, nie zamierzam ich dwóch (wiadomo których) porównywać, ale
        miejscami nie sposób przed tym umknąć.

        > Jacob to taki typ faceta, który wbrew pzorom, wbrew tej całej swojej
        > powierzchownej nonszalancji ma dokładnie wszytsko obmyślane co do
        > najmniejszego szczegółu. Jest cwany, i bym go tak wcale szybko nie
        > zaklasyfikowała jako zadufanego w sobie buca. Najidealniej oddaje to
        > scena w namiocie, a potem przed samą bitwą. Jacob nie jest w ciemię
        > bity - i dobrze!

        Po pierwsze, mylisz dwa pojęcia. Jego 'powierzchowna nonszalancja'- to znaczy,
        że ma wszystko i wszystkich w... nosie, dajmy na to. Zgadzam się, że to tylko
        poza, bo tak na prawdę w głębi serca, troszczy się bardzo o rodzinę, o
        przyjaciół. Nie ma co do tego wątpliwości
        Natomiast co do 'nie w ciemię bity', też się zgadzam, ale...tylko w stosunku do
        Belli. Tylko ją zna na tyle, żeby umieć nią manipulować. Natomiast absolutnie
        się nie zgadzam, że ma wszystko obmyślane. Robienie długofalowych planów nie
        jest jego mocną stroną i dobrze o tym wiesz, chociażby po przeczytaniu drugiej
        księgi, zwłaszcza rozdziału dziewiątego- no proszę Cię- teatralny gest w
        najlepszym edwardiańskim stylu-'idę na pewną śmierć, bo kobieta moja ukochana
        nie żyje'.

        > Jacob jest szaleńczo zakochany w Belli, i patrząc z perspektywy
        > osoby trzeciej - czyli czytelnika, Jacob jest dla niej świetną
        > partią, w dodatku taką, która nie jest jej obojętna. Teraz mamy
        > kolesia, który zakochany do nieprzytomności wie że kobieta w której
        > ulokował swoje uczucia też coś do niego czuje. Wie jednak, że jedyne
        > co mu pozostaje to stać z boku - do momentu, kiedy Bella przestanie
        > być sobą. Jacob nie potrfai ogranąć - nie potrafi przyjąc do
        > wiadomości, że po przemianie Bella wciąz pozostanie Bellą. To tak
        > nie działa. W 3 tomie wyraźnie Edward nakreślił jego pogląd,
        > czytając mu w myślach: "myślisz że jestem posągiem, pustym bez uczuc
        > i emocji. Bella pozostanie Bellą, Jacob."

        Tu nie ma z czym dyskutować, wszystko to prawda. Z jedną małą poprawką, że
        podczas rozmowy w namiocie Edward przede wszystkim zauważył, że dla Jacoba to
        będzie tak, jakby ona umarła. To jest chyba najważniejsze w tym wszystkim,że dla
        niego przemiana=śmierć. Ale nie tylko. Przede wszystkim przemiana oznacza, że
        wybrała kogo innego, inne życie.

        My nic innego nie twierdziłyśmy, poza tym, że on jest uparty jak osioł (i w
        gorącej wodzie kąpany), więc jakby się z nami zgadzasz:)
        Zgadzam się, że Edward kocha Bellę inaczej niż ona jego. Sformułowanie z
        szerszej perspektywy jest niemalże trafione- powiedziałabym, że raczej z
        'dłuższej':) bo dłużej żyje.

        A teraz już do pointy, bo miałam chwilę na zastanowienie. Wszystkie postacie,
        przynajmniej te główne wzbudzają moją sympatię ( i nie tylko moją), za to, że
        ciągle starają się być ponad. Każde z nich stara się być lepsze i ciągle nad
        sobą pracować. Cała rodzina Cullen'ów- wiadomo. Nieustająco zmagają się z własną
        naturą, żeby nadać swojej egzystencji jakiś głębszy sens. Sam Edward- łatwo się
        o tym zapomina w dalszych częściach, ale każda chwila spędzona z Bellą to dla
        niego męczarnia. Jak powiedział w New moon do Aro 'Szczęście kosztuje.', i płaci
        tą cenę z uśmiechem na ustach. Bella mnie urzekła swoja niesłychaną,
        nieamerykańską, nie-nastoletnią dojrzałością. I tak, zachowuje się miejscami jak
        głupia pinda, ale co do zasady daleko jej do siedemnastolatki i to w tą dobrą
        stronę. Od wszystkich tych postaci oczekujemy czegoś więcej, jakiejś
        dojrzałości, odpowiedzialności etc. Tylko jednemu Jacobowi odpuszczamy, bo 'on
        jest taki młody'. Tak jak mu powiedziała Bella w Zaćmieniu: "Grow up, Jacob.". A
        w każdym razie jeżeli chcesz grać w gry dla dorosłych, to zachowuj się jak
        dorosły. I nie fochaj, że bardziej doświadczeni gracze wygrywają.
        ------------------------------------------------------
        A teraz ostatnie słowa mojego listu, czyli to czego nie chciałam robić powyżej,
        a mianowicie porównanie. Myślałam sobie o tym wieczorem i doszłam do wniosku, że
        pomimo różnic, na pierwszy rzut oka, Edward i Jacob mają ze sobą wiele
        wspólnego. Obaj kochają Bellę, śmiem twierdzić z podobną mocą. Obaj są w stanie
        się o nią zatroszczyć, z tym że każdy inaczej. Edward traktuje ją nieco jak
        kalekę jak na mój gust, Jacob daje jej więcej pola do popisu. Powiedziałabym, że
        Edward ją łapie zanim zdąży upaść, a Jacob jest przy niej gdy upada, żeby ją
        pozbierać.
        Natomiast próbowałam dociec co takiego ma Edward, że wolę go od Jacoba. I udało
        mi się, a odpowiedź na to pytanie zamyka się w jednym słowie. Edward ma klasę.
        Po prostu. dziękuję za uwagę.:)
        • monikad_85 Re: Jacob Black 01.10.08, 10:29
          mówiąc o nonszalancji, myslalam bardziej o jego podejściu do tematu
          własnych uczuć. To jak się wyraża, gdy probuje werbalnie Belli
          przekazac co czuje. bagatelizuje swój ból, by ta nie czuła się
          niezręcznie - co oczywiście jest nieosiągalne w taki czy inny sposób.

          Dla mnie jedyna róznica która stanowczo stawia mnie po stronie
          Jacoba zamiast edwarda, to ta jego nieprzewidywalność. Przy
          Edwardzie zawsze jest jakis plan, wszytsko musi zostać
          zaanalizowane, przetrawione - fakt dojrzałe - ale NUDNE. Wydaje mi
          się nawet, że twoja teza, ze chłopaki są do siebi podobni, może miec
          nawet głębsze korzenie, niz na pierwszy rzut oka się zdaje.
          Ja mam dziwne wrażenie, że Edward dawno dawno temu, był taki sam jak
          Jacob. Tyle, że minęły dekady, a Edward po przejściach, po buncie,
          pewne rzeczy zrouzmiał i sobie w głowie poukładał. Ale widzisz, tez
          musiał nabroić, by się czegoś nauczyć.
          To nie klasa - to poprostu wiedza (no i fakt, że pochodzi z innych
          czasów, był inaczej wychowany) i epokowe konwenanse.

          Nie wiem, mnie nie chodzio o to, że postać typu Fitzwilliam Darcy
          nie miałaby u mnie szans, to razcej kwestia fascynacji tak ciepłymi
          charakterami, jaką niezaprzeczalnie jest Jacob. Gdy ktoś nie
          nadepnie mu na piętę to ma w nim najlepszego kumpla pod słońcem.

          I trafnie to ujęłaś:
          "Edward jest przy Belli by chwycic ją zawsze wtedy gdy upada, jacob
          jest wtedy gdy ta się podnosi" - szczerze? Pierwsza opcja jest taka
          wygodna...

        • monikad_85 Re: Jacob Black 01.10.08, 10:42
          A, no i a propos planu:

          Myślę, że pewne Jacobowe wyskoki, nie były tak do końća
          spontaniczne. Szczególnie jeśli wziąć pod uwagę, jego pewność co do
          uczuć Belli. Musiał to sobie analizować na miliony róznych sposobów,
          by w końcu wybrać ten najlepszy.
          Zobaczcie; pierwszy ich pocałunek, wymuszony na Belli, ale Jacob,
          napewno nie działał na zasadzie chwili , chciał zasiać w niej to
          ziarno niepewności. Nie wydaje mi się, że po prostu się ot tak na
          nia rzucił bo miał na to ochotę (choć ewidentnie miał). Przyznał, że
          chciał pokazać jej inne opcje, Bella w pierwszej chwili to wyśmiała,
          ale gdy doszło do cieplejszego tête-à-tête widziała swoja przyszłość
          u boku Jacoba. I nie był to przykry widok. Plan zadziałał, prawda
          jest tylko taka, że jak zauwazyła Bella - teraz satnie sie to jeszce
          trudniejsze ...jeszcze boleśniejsze.

          Jedyne czego nie rozumiem i co denerwuje mnie w posatci Jacoba to
          jego lekkomyślne podejście do kwestii wpojenia. Tu przyznam jego
          zachowanie jest dla mnie zupełnie nie zrozumiałe. Przykład Sama
          widac niczego go nie nauczył - dziwne, bo wie lepiej jakie to
          niezręczne biorąc pod uwage trójkąt: Sam-Emily-Leah. Wydaje mi się
          że Meyer, chiała w ten sposób przekazać czytelnikowi, by tak Jacoba
          nie żałował, bo on również, może Bellę łatwo skrzywdzić. Że jej
          wybór jest dośc ograniczony, ikażda z opcji ma swoje plusy i minusy.
          • martishia7 Re: Jacob Black 01.10.08, 12:35
            Co do poprzedniego posta. Edward? Przewidywalny?
            Dobra nie powiem, że jest nieobliczalny, ale dla mnie Edward, to jest prawdziwy
            przeciwnik, jeśli wiesz o czym mówię. Ładne anglojęzyczne określenie 'power
            play' mi się tutaj nasuwa. Wyrachowany, rozważny, uparty, do tego diabelnie
            inteligentny- życie z kimś takim jest jak partia szachów. A w ich przypadku, to
            jak niekończąca się partia szachów. Zauważ, że Bella dopiero pod koniec New moon
            (głosowanie), załapała jakie są zasady gry. W Eclipse je dobrze wyćwiczyła
            (Kompromis), a w Breaking dawn w końcu zaczęła sama rozdawać karty. Jestem za to
            z niej dumna, że rozwinęła się jej siła charakteru, ale nie osiągnęłaby tego
            przy słabszym partnerze i gdyby wszystko po drodze było usłane różami. Jacob pod
            tym względem, tak mi się wydaje, byłby mniej wymagający. Podejrzewam, że gdyby
            Bella zaszczyciła go swoim uczuciem, to z łatwością owinęła by go sobie wokół palca.

            Czy Edward był taki jak Jacob? Może, w głębi ducha, ale tak jak pisałam kiedyś,
            on jest taki do szpiku kości purytański. Ciągle sobie czegoś odmawia, sam się
            ogranicza i próbuje zrobić to co jest moralnie wskazane i poprawne. (W końcu
            przez 80 lat wychowywał go syn pastora:)) I chwała mu za to, gdyby taki nie był,
            to Twilight skończyłoby się na pierwszym rozdziale, okraszone słuszną ilością
            ofiar śmiertelnych.
            Nie zgadzam się natomiast, że Jacob nie zna samego siebie tak dobrze jak Edward.
            I dobrze o tym wiesz bo czytałaś MS.:) Cała ta sytuacja powoduje, że Edward
            baaaardzo się zmienia i musi od nowa dojść do ładu sam ze sobą. Wiesz dobrze jak
            bardzo był zaskoczony niektórymi swoimi reakcjami. Także można powiedzieć, że
            maja dość równy start.

            Co do wymuszonego pocałunku- wydaje mi się, że to był absolutny spontan.
            Planował z Bella poważnie porozmawiać, ale zasnął (!) a jak skończyły mu się
            argumenty, to ja pocałował. Na prawdę nie podejrzewam go o długofalową strategię. :)
            Co zasię tyczy wizji przyszłości u boku Jacoba. Bella stara się nikogo nie
            krzywdzić- to jest jej podstawowa zasada w życiu. Zwłaszcza tych, na których jej
            w ten czy inny sposób zależy. I bolało ją, że odrzuca uczucia Jacoba, bo
            wiedziała, że są szczere i głębokie (nie to co Mike'a). I wiedziała, że gdyby
            nie było Edwarda, to pewnie by z Jacobem została. Dlatego, że to on ją obdarzył
            uczuciem, a ona nie miałaby nic przeciwko. Edward to wybór. Nie tylko przyjęła
            jego uczucie, ale pokochała go niezależnie- nie za to, że on kocha ją, ale
            generalnie, za całokształt. A raczej pomimo całokształtu, bo jak ktoś słusznie
            kiedyś powiedział "Ludzi kocha się pomimo, a nie za" (w tym wypadku wampira, a
            nie człowieka, ale uwaga jest chyba aktualna:)).
            • kasia_marciniak844 Re: Jacob Black 01.10.08, 13:04

              • wioleta_90 Re: Jacob Black 01.10.08, 16:24
                Myśle, że Bella pokochałaby Jacoba właśnie za jego miłość, a nie ot
                tak, nie rzuciłaby się w nieznane tak jak dla Edwarda.
                Zainteresowała się nim, bo był jedyną osobą, jaka się od niej nie
                odwróciła, dlatego odnowiła z nim kontakty w Księżycu. Wyciągnął do
                niej pomocną dłoń, za co Bella czuła się wdzięczna i ta wdzięczność
                też była przez pewien czas motorem napędzającym ich znajomość
                (myślenie pod tytułem: on mi pomógł, nie mogę się od niego
                odwrócić). Jacob w pewien sposób zajął pustkę po Edwardzie, nawet
                jeśli nie tą w sercu, to chociażby tą w przestrzeni. Czsami
                odnosiłam wrażenie, że Bella zwróciła na niego uwagę właśnie
                dlatego, że on zwrócił ją na nią. Z żadnego innego powodu.

                Gdyby jemu nie pasowała rola "podrywacza", a ona nie potrzebowała
                przyjaciela, pewnie by się zwyczajnie minęli.

                Że nie minęła się z Edwardem po pierwszym wejrzeniu juz wiemy.

                I to jest zasadnicza różnica - miłość do Jacoba ma charakter
                wychodzony, miłość do Edwarda - nabyty.

                Co nie zmienia faktu, że gdyby Edwrad naprawdę nigdy nie wrócił,
                pewnie byłoby coś z tego ballowo-jacobowego związku, bo źle im ze
                sobą nie było! ;o)
                • monikad_85 Re: Jacob Black 01.10.08, 22:31
                  A ja myślę, że powodem dla którego Bella tak bardzo ceniła sobie
                  przyjaźń z Jacobem w New Moon, było poczucie wolności. Bella w
                  drugim tomie czuła się zaszczuta, nie dość że musiała sobie radzić z
                  własnym dramatem, to jeszcze ludzie którzy "żyli" obok niej czegoś
                  się domagali - tak jak np.: normalności, chęci życia - tego
                  wszytskiego co momentalnie wraz z odejściem Edwarda jej odebrano.
                  Jacob jako JEDYNY, niczego jej nie narzucił. Powiem więcej, wspierał
                  ją w każej deczji a jednocześnie dopingował, czegokolwiek by nie
                  wymyśliła.
                  Własnie to w Jacobie doceniłam najabrdziej. Nie starał się jej
                  niczego tłumaczyć, do niczego namawiać. Był cichym obserwatorem,
                  który rozumiał ją lepiej niz ona sama. Jest między nim jakaś
                  specyficzna więź, ja wspominałam, ze mam pewną teorię, ale w
                  odpowiednim momencie podzielę się nią z resztą (Marta juz ją zna :P).
                  Jest w ich związku pewna magia, która mnie osobiście oczarowała - a
                  pozatym, przyjaźń z facetem jest dla mnie czyms dużo bardziej godnym
                  podziwu. Z całym szacunkeim dla związku Bella-Edward.

                  P.S.

                  Marta mądrze prawisz. Potrafisz wybronić Edwarda choćbym nie wiem
                  jak bardzo probowała usawić go w cieniu Jake'a. To takie irytujące
                  ugh :D
                  • martishia7 Re: Jacob Black 02.10.08, 13:15
                    No no no! Proszę nie myśleć,że jestem niesprawiedliwa,że nie widzę tego w
                    Jake'u. Właśnie dzięki temu zyskał moją sympatię i potem do końca jej nie
                    stracił. Jest taki fajny tekst na stronie Meyer "Being Jacob Black", gdzie
                    streszcza jakby Twilight i New moon oczami Jake'a, trochę tak jak w pamiętniku,
                    na kilkanaście stron dosłownie. Jak powiedziała autorka, napisała go żeby ludzie
                    zrozumieli co się dzieje w Jacobie i przestali mu przypisywać najgorsze motywy.
                    Tam jest taka fajna rzecz przez 'niego' napisana, że Bella potrzebowała
                    'reinvent herself'- odnależć się na nowo. I on przy tym stał z boku i ją w tym
                    wspierał. To było z jego strony absolutnie wspaniałe.
                    Może to zabrzmi patetyczmie, ale wiem co to znaczy ukrywać się przed innymi,
                    więc poniekąd rozumiem Bellę. Aż takiego bólu rzecz jasna nie zaznałam, ale
                    różnie w życiu bywało. Też nie lubię obnosić się ze swoimi demonami, bo albo:
                    1. Przysporzę tylko smutku tym którym na mnie zależy, a i tak nie są mi w stanie
                    pomóc, więc i nie ma po co.
                    2. Zrobię radochę, a w najlepszym układzie dam temat do rozmów przy kawie, tym
                    którzy nie mają dla mnie ciepłych uczuć- na to jestem zbyt dumna.
                    A przy Jacobie mogła po prostu być sobą. Niczego nie udawać i powiedzieć
                    obcesowo, że nie chce o pewnych rzeczach rozmawiać zamiast robić dobrą minę do
                    złej gry i udawać, że nic się nie stało. Stał i czekał żeby ją pozbierać jak się
                    znowu wywaliła na tym cholernym motorze:)
                    Alw tym bardziej ciężko mi pojąć jego póżniejsze zachowanie. Na początku
                    zostawił jej bardzo dużo miejsca, tej 'własnej przestrzeni' o której już tyle
                    razy mówiłam. A potem zaczął zaciskać pętlę. To jest dokładne przeciwieństwo
                    tego, jak zachowywał się Edward. Na początku, moim zdaniem, za bardzo 'tłamsił'
                    Bellę. ale z czasem coraz bardziej odpuszczał.
                    • monikad_85 Re: Jacob Black 02.10.08, 13:30
                      No tak, ale w momencie kiedy wraca Edward, Jacob jest już w pułapce.
                      Własnych uczuć mam na myśli. Wszyscy byli przeciez pewni, że Edward
                      nie wróci - czemu Jacob miał myslec inaczej. Bella mu się podobała,w
                      dodatku sama odnowiła znajomość - czemu Jacob ma się z tego powodu
                      czuc winny. wiem, że to nie jest odpowiedź na twoje pytanie ...ale w
                      moemncie wspomnianego juz przeze mnie powrotu, wokół jego szyi
                      zaciska sie pętla. W dodatku Bella jest jedyną dziewczyną spoza
                      Quileckiego kółka adoracji, która jest w tajemniczona w jego
                      nieszczęście (chodzi mi o motyw przemiany w wilka) - i akceptuje go
                      pomimo strach, lęku.
                      Po co i kogo miałby Jacob szukać innego - skoro Bella była mu juz
                      tak bliska. NIe mógł odpuścić i musiał walczyć,a to niestety łączyło
                      się z zerwaniem pewnego trybu ich zażyłości.
        • wioleta_90 Re: Jacob Black 01.10.08, 16:04
          Nim przeczytam dalszy ciąg burzy, którą tu niechcący wznieciłam -
          GRATULUJĘ wywodu!!!

          A w ogole tak mnie ukuło w którejś wypowiedzi, że Edward i Jacob
          manipulują w Zaćmieniu uczuciami Belli. Hola, hola, ja wam
          mówię!!! ;o)

          Owszem, na początku Ed trochę kombinował, ale przyszedł taki czas,
          że powiedział sobie dość, że uznał, że Bella sama wie, co jest dla
          niej dobre i już nie próbował jej zmieniać ani prostować. Na liście
          chwytów poniżej pasa zdecydowanie króluje Jacob, bo sory, jakby
          jakiś facet takimi akcjami wymuszał na mnie pocałunki, też dostałby
          w końcu w mordę!!!!!

          Nie czytałam 9 rozdziału, więc może jeszcze czegoś nie wiem, nie
          mogę dziś odpłynąć na kilka godzin, bo mam mnóstwo dość pilnej
          roboty,dlatego poczytam pewnie jutro, ale będę szczęśliwa, jeśli
          infornacje tam zawarte zmienią jego obraz w moich oczach na trochę
          poważniejszego i dojrzalszego osobnika.

          Amen. ;o)
    • monikad_85 Re: Jacob Black 02.10.08, 00:38
      pl.youtube.com/watch?v=rsc_8TpKPcI
      Ten filmik nie wymaga komentarza.
    • wioleta_90 O wilkach słów kilka 18.10.08, 13:22
      Breaking mnie kopnęło do pewnego pomyślenia. Chodzi mi o populacje
      wilków na świecie. Czy jest ich więcej, gdzieś poza forks?

      Z jednej strony byłoby to pomyślane troche wbrew prawom natury.
      Wampiry krążą po całym świecie, jest ich mnóstwo, a wilków - ich
      naturalnych wrogów - byłaby tylko jedna malutka wataha w jakimś
      zapomnianym kącie świata. Zazwyczaj nie ma aż takich dysproporcji.
      Poza tym po walce na polanie padły slowa, że Volturi to i owo o
      wilkach wiedzą. Aż dziwne, że skoro wiedzieliby o istnieniu kilku
      przedstawicieli swoich naturalnych wrogów nie pozbyliby się
      problemu.

      Z drugiej strony z legend st
      • wioleta_90 Re: O wilkach słów kilka 18.10.08, 13:25
        (nienawidze, jak mi się podłacza reklama i próbując ją wyłączyc
        wysyłam niegotowy post...)

        Z drugiej strony z legend starszyzny wynika, że bycie wilkiem jest
        ściśle związane z pochodzeniem z plemienia Quiletów.

        Prawdopodobnie się czepiam, ale po prostu chciałabym, żeby sie
        okazało, że jeszcze gdzieś są inne watahy. Tak z czystej
        ciekawości. ;o)
        • martishia7 Re: O wilkach słów kilka 18.10.08, 13:52
          Z tego miejsca mogę jedynie zapewnić, że Twoje wątpliwości są dość słuszne i że
          zostaną wyjaśnione w BD.:)
          Twoja uwaga na temat powiązania bycia 'wilkiem' z pochodzeniem z Quiletów jest
          jak najbardziej na temat.
          • monikad_85 Re: O wilkach słów kilka 18.10.08, 15:02
            Zgadzam się z Martą, sprawa wilków zostanie wytłumaczona w tym tomie
            dość jednoznacznie, szczególnie biorąc pod uwagę okoliczności (moje
            ulubione) heheheheh :D
            • wioleta_90 Re: O wilkach słów kilka 18.10.08, 19:30
              Czyli znów mam czekać ze ślinotokiem...
              Ekstra...

              ;o)
              • wioleta_90 Re: O wilkach słów kilka 22.10.08, 13:23
                Rozważań ciąg dalszy, choć będzie to raczej mowa teoretyczna ;o)

                Tak se dziś siedze w tej swojej "umiłowanej" szkole i kombinuje: czy
                wampir może "zakazić" wilkołaka? Wiecie, zmienić go w wampira. Może
                jad wroga od razu by go zabił... Albo wyszłaby jakaś wyczesana
                krzyżówka! ;o) Macie pomysły: piszcie! ;o)

                P.S: Może przeprowadzimy taki zabieg na Seth'cie? pewnie skakałby z
                radości "jak kucyk pony"... ;o) ;P
                • monikad_85 Re: O wilkach słów kilka 22.10.08, 13:56
                  Też stawiam na to, że po ugryzieniu wilk jest kaput. W końcu nie są
                  tak do końca ludźmi, są różni od nas pod kilkoma względami - ale
                  sama genetyka daje już do myślenia. reakcja na jad pewnie byłaby
                  natychmiastowa ...ale nie wiem w sumie czy było cos o tym czy nie. W
                  4 tomie napenwo nie było ...Ale z drugiej strony ...postac wilka nie
                  była całkowicie uzależniona od wampirów. W końcu na poczatku legendy
                  to była waśń między dwoma wodzami ...a nie zimnymi ludźmi a wilkami.
                  Ciężko powiedzieć.

                  W każdym razie. Jeżeli doszłoby do ugryzienia - to prawdopodobnie
                  osobnik przestałby być wilkiem. No bo wiadomo - wilka się nie
                  ugryzie bo to smród i wogóle - a jak jest w ludzkiej postaci ...to
                  więcej się przecież w wilka nie zamieni. Przeczyłoby to naturze
                  wampiryzmu. Tej o niezmienności.
                  Nie byłoby więc mowy o żądnej krzyżówce. Bo albo się jest wampirem
                  albo wilkiem. Tak myślę.
                  • martishia7 Re: O wilkach słów kilka 22.10.08, 15:03
                    Monika, hello, nie ściemniaj, przecież w trzeciej księdze jest info w temacie co
                    się dzieje jak wampir ugryzie wilka;)
                    • monikad_85 Re: O wilkach słów kilka 22.10.08, 15:09
                      BOŻE, JA NIC NIE PAMIĘTAM AAAAAAAAAAaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!!
                      Skleroza. Syndrom pamięci krótkotrwałej, albo lepiej zalążek
                      Alzheimera.







                      Dalej nie pamiętam :P
                      • wioleta_90 Re: O wilkach słów kilka 22.10.08, 15:20
                        No i dobrze, że nie pomiętasz! Można będzie sobie pogdybać! Ze
                        zwględów rozumowych przychylam się raczej do śmierci wilka, ale...

                        ...cóż, moja natura jest żądna checy!!! ;o) Bo gdyby spróbować
                        połączyć te dwie natury w jedną, co by wyszło? Jest milion opcji! ;o)

                        Może powstałby człowiek, który mógłby zmieniać się raz w wilka, raz
                        w wampira, zależnie od woli.
                        Albo mógłby zmienić się w wilka, króry miałby ciało marmurowej
                        twardości, potafiłby pływać szybciej niż inne wilki(bo ma w sobie
                        gen wampira), ale wolniej niż zwykłe wampiry (jednak jest wilkiem),
                        lubiłby krwisty befsztyk i chipsy, potrzebował bardzo mało snu,
                        czytał w myślach wilkom i wampirom, a jego zapach mógłby być
                        neutralny.

                        Uwielbiam wymyślać! ;o)
                      • martishia7 Re: O wilkach słów kilka 22.10.08, 15:39
                        Spoko, nie łam się, Alzheimer git choroba- codziennie poznajesz nowych ludzi :)
                        • monikad_85 Re: O wilkach słów kilka 22.10.08, 15:53
                          Wery Fany.
                        • wioleta_90 Re: O wilkach słów kilka 22.10.08, 16:05
                          Niezłe!
                          <lol>
                          • martishia7 Re: O wilkach słów kilka 22.10.08, 19:59
                            jeden z moich ulubionych o chorych na Alzheimera.
                            Drugi:
                            -Co lepiej mieć Parkinsona czy Alzheimera?
                            - A co za różnica czy ci się wódka wyleje, czy zapomnisz gdzie postawiłeś.
                            • wioleta_90 Re: O wilkach słów kilka 23.10.08, 19:32
                              Też niezły, ale tamten wymiatał! ;o)

                              Przy okazji pozwolę sobie na trochę prywaty: jutro skoro świt
                              ruszamy na Jasną Górę na pielgrzymkę maturzystów, wrócimy w sobotę
                              rano, więc pewnie będę trochę niedostępna w najbliższych dniach
                              (taak, z moim talentem do spania w autobusie będę tydzień
                              nieprzytomna ;o).
                              Proszę się tu grzecznie bawić pod mą nieobecność! ;*
                              • monikad_85 Re: O wilkach słów kilka 23.10.08, 20:27
                                Ojej, pamiętam jak moja mama modliła się bym zdała test na koniec
                                podstawówki i dostała się do dobrego liceum. Z perspektywy czasu,
                                strasznie mnie to śmieszy, bo ja generalnie mialam to w głębokim
                                poważaniu ...ale skoro jej to psychologicznie pomogło. Whatever.

                                Tutaj Bóg nie pomoże trzeba się spiąć i pchnąć ten wózek najdalej
                                jak się da. Pozatym ...matura to pryszcz, a żcyie pisze naprawdę
                                dzikie scenariusze. Nawet jeśli podwinie Ci się noga - uwierz ...i
                                tak wszyscy będa to mieli gdzieś :D
                                • wioleta_90 Re: O wilkach słów kilka 25.10.08, 15:07
                                  Wiadmo, kucia nic nie zastąpi, ale zawsze można spróbować wyrobić
                                  sobie trochę chodów na górze! ;o)

                                  Jestem ćwierćprzytomna, ale warto było jechać! Raz, że jednak się
                                  czuję pokrzepiona wewnętrznie, a dwa - miejsce piękne! Pierwszy raz
                                  byłam, więc wszystko robiło na mnie wielkie wrażenie. Najbardziej
                                  niezapomniane: wnętrze bazyliki ze wskazaniem na sklepienie!!!
                                  Normalnie... ach! No i nie zapomne tej piździawy na wałach, co
                                  najmniej -700 stopni C, ale to już inna bajka... ;o)
    • monikad_85 Sfora 29.10.08, 16:02
      Czytam sobie komunikaty o kontynuacji Zmierzchu - w sensie filmu
      (jakieś zagraniczne forum), że będzie kręcony New Moon i takie tam
      az tu nagle trafiam na posty, gdzie ludzie przeważnie w wieku 20 -
      50 wypowiadają się na temat samej powieści. Jestem w szoku, odsetek
      osób które nie sa nastolatkami a mają obsesję na punkcie tej
      ksiązki, az mnie przeraża, ale właściwie nie o tym chciałam pisać.
      Otóż w jednym poście padło coś, co mnie bardzo zdziwiło. W dodatku
      mało pozytywnie.
      Ta osoba wypowiada sie na temat Księżyca - nie wróżąc New Moon tak
      dobrej frekwencji - ani wogóle popularności bo nie będzie w niej
      Edwarda. Według niej Jacob i motyw wilków to najsłabszy element
      całej tej powieści, dlatego nie ma szans by utrzymac milionową
      widownię. Nie chodzi mi teraz o to czy to prawda czy nie, ale ta
      osoba w pewnym sensie ma rację - Edwardomania sięgnęła takiej skali,
      że nikt już nie skupia się na głównej bohaterce czy innych
      posatciach - tylko na tej jednej, podgrzewając klimat wrzeszcących
      nastolatek - postaci wampira amanta.

      Dla mnie to jest jakiś koszmar. Może ja czytałam jakąś inną powieść,
      bo gdybym miała tak po prawdzie mówić, to motyw sfory i wilków
      podoba mi sie o niebo bardziej niż wampirów. Uwielbiam rodzinkę
      Cullenów, ale ...oni są ...momenatmi ...tacy ...plastikowi. Nie chcę
      wybrzydzac czy coś, ale kurczę ...(aż się zapowietrzam) ...sfora z
      Jacobem na czele to dla mnie NAJMOCNIEJSZY punkt tej powieści.

      Nie rozumiem tych zarzutów. No powiedzcie szczerze? Zgadzacie się z
      tym?

      WTF?
      • wioleta_90 Re: Sfora 29.10.08, 19:55
        Daje to do myślenia.
        Dla mnie większą atrakcją są wampiry, intrygują mnie te "stworzenia"
        od kiedy przestałam się ich bać (w sumie od niedawna),moja
        edwardomania ma się cały czas nienajgorzej, ale bez przeginania w
        drugą stronę! Bez wilków ta powieść byłaby zwyczajnie nudna!
        Pojawienie się postaci będących przeciwnościami wampirów dużo
        wniosło, poza tym - gdyby nie Jacob akcja skończyłaby się na
        początku drugiego tomu.
        Nawet po naszych tutaj konwersacjach widać, że różnorodność typów,
        charakterów postaci, ich postaw dawała nam do myślenia. Myślę, że
        ten, kto chciał wilki ocenzurować, ma jakieś klapki na oczach! Meyer
        pewnie też po to je stworzyła: żeby pokazać, że nie tylko wampiry
        są "cool", że jest jakaś alternatywa, ale jak ktoś jest ograniczony,
        to cóż Monia poradzisz... No nie rozstrzelasz...
        • wioleta_90 Re: Sfora 29.10.08, 20:00
          A poza tym to budujące, że tyle osób przeczytało tę książkę i są
          zauroczeni tą historią! Może nie jesteśmy takie do końca chore
          psychicznie...
          Może część mego pokolenia zrozumie, że nie tylko "seks, drugs and
          rock and roll" są coś warte. To też budujące! ;o)
          • monikad_85 Re: Sfora 29.10.08, 20:05
            Większy ubaw, że to właśnie więcej z mojego pokolenia się nakręca
            niż z "twojego" moja droga .... I'm SHOCKED :D
            • wioleta_90 Re: Sfora 30.10.08, 16:55
              "Moje" i "twoje" pokolenie niewiele dzieli... No, przynajmniej
              wiekowo... uznajmy, że to "nasze" i szokujmy sie razem! ;o)
    • kasia_marciniak844 Re: Jacob Black 19.11.08, 12:09
      OMG hehe :D film.gazeta.pl/film/5,71984,5956475.html?i=12
    • monikad_85 Re: Jacob Black 11.12.08, 09:13
      No to się wkur***** . Podobno Summit otwarcie zastanawia się czy nie
      zrezygnować z Taylera. Jestem wściekła. Jak go wyrzucą (pewnie film
      i tak obejrzę) ale będę wyć do księzyca przez następne pełnie aż
      mnie w końcu usłyszą.

      BTW. DLaczego pełnia księzyca nigdy nie miała wpływu na Jacoba?
      Aaaa...juz wiem. Nevermind ;)
      • martishia7 Re: Jacob Black 11.12.08, 09:26
        O tym mowa jeszcze przed premierą była. Ale mówi się, że zastąpić go ma Steven
        Strait.
        http://www.google.pl/imgres?imgurl=http://www.moviesonline.ca/celebrity/photos/Steven-Strait.jpg&imgrefurl=http://www.moviesonline.ca/celeb-Steven-Strait.htm&h=301&w=240&sz=18&tbnid=ykoFg_qTybsJ::&tbnh=116&tbnw=92&prev=/images%3Fq%3DSteven%2BStrait&usg=__jo8SBljSxp8Fn1qeJOHuvY1NLOc=&sa=X&oi=image_result&resnum=1&ct=image&cd=1
        Ja bym nie płakała :)
        • monikad_85 Re: Jacob Black 11.12.08, 12:21
          A to faktycznie. To jedyna osoba na która bym się zgodziła:D

          O MATKO STEVEN STRAIT
          AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa.

          Zaśliniłabym całą podłogę w kinie.

          Ale to za dużo. Kellan Lutz, Taylor, momentami Rob i teraz jeszce
          Steven. Co oni chca nam zrobić biednym kobitkom :D
    • monikad_85 Re: Jacob Black 17.12.08, 14:47
      www.hisgoldeneyes.com/index.php?subaction=showcomments&id=1229456367&archive=&start_from=&ucat=&

      Na upartego powiedziałabym, że sa dość podobni. Ale Tayler!!!
      • dragonfly79 Re: Jacob Black 17.12.08, 15:10
        Taylor jest bardziej...wilkowaty. I oto chodzi. Ten drugi taki wygładzony jakiś.
      • kasia_marciniak844 Re: Jacob Black 17.12.08, 15:33
        Nie podoba mi się ten drugi - na tym zdjęciu szczególnie.
        Tayler i koniec !!!
      • wioleta_90 Re: Jacob Black 17.12.08, 18:02
        Ten drugi zdecydowanie nie zasnął na fotelu dentystycznym...

        ;o)
      • monikad_85 Re: Jacob Black 17.12.08, 23:54
        Wiecie czytam tę całą dyskusję na temat Micheal vs. Taylor, i
        podobno tak: raczej na 90% To Copon będzie grał Jacoba w New Moon.
        SUmmit zastanawia sie jednak, czy Taylor nie będzie grał w
        początkowych scenach i wtedy zrobią zmianę.

        Chyba nie myśleli, ze od pocztaku wrzucą tego bubka. Debile. Teraz
        co do Stevena. ZNOWU podobno, brano go pod uwagę, ale podobieństwa
        między nim a Taylorem nie ma żadnego, gdy tymczasem tych dwóch
        faktycznie jest do siebie dość podobnych ...problem w tym, że
        Taylor jest amerykańsko cute, za to ten drugi jest już dla mnie
        obelśny ;/
        Nie wiem jest w nim coś bleah. Nie przeżyje tego psychicznie.
        Przecież Jacob to mój men. Jak to tak? Mam sie teraz wzdrygać jak
        zobaczę go na ekranie????

        P.S.

        Michale Copon grał Power Rangersa.
        Teraz już wiem dlaczego mi się zbierało na wymioty ;(
        • kasia_marciniak844 Re: Jacob Black 18.12.08, 07:47
          Nieeeee ! Na 90% ? Ja tam żadnego podobieństwa między nimi nie
          widzę. No ok - obejrzałam kilka innych zdjęć i MOŻE coś tam pasuje
          kiedy się uśmiecha, ale nie podoba mi się on i tyle:( Poza tym co z
          niego za Indianin.

          Dla mnie Jacob i tak wygląda jak Steven, ale w "Twilight" Taylor
          pasował do tej roli tak idealnie, że patrzećna niego to była czysta
          przyjemność. Patrzeć i się zachwycać, bo zagrał tam genialnie - w
          ciągu niecałych 2 h trwania filmu przeobraził się ze słodkiego
          dzieciaka w Jacoba-wilka z tym niesamowitym błyskiem w oku.

          To była taka cudowna zapowiedź NEW MOON i co ? Mają nam po tym
          wszystkim "wstawić" tego Copona ?

          Nieeeeeeee :(
          • monikad_85 Re: Jacob Black 18.12.08, 08:32
            Chciałabym by była to prawda. Nie rozumiem tylko jednego, można
            pozbyc się tylu zbędnych wątków (dla mnie np. to że Jacob urósł w
            zastraszającym tempie byl najmniej istotny) jednym z nich mógłby być
            fakt ich "dojrzewania". Wilki moga byc małe. Basiory takie na
            półtorej metra to bezsens. Pozatym jak Taylor ściągnął by
            koszulkę...six packs Bella :D
            Wiem że Copon czy jak mu tam, też sześciopakiem może sie pochwalić,
            ale on jest fuuu.

            Nie to co Steven.

            *Błąka w obłokach*
            • kasia_marciniak844 Re: Jacob Black 18.12.08, 08:45

              To chyba znowu kwestia podejścia do filmu.

              Nam by to akurat nie przeszkadzało gdyby pominięto ten wątek, a
              wilki nie były ogromne (w tym miejscu się boję, że przesadzą z
              efektami specjalnymi i zafundują nam mega wypasione komputerowe
              basiory-brrrr), ale zaraz napewno odezwały by sie głosy, że Jacob
              nie urósł, że wilki za małe bo wyglądają jak zwykłe i ehhhhh
              cholernie ciężko jest zadowolić wszystkich - trochę nawet twórcom
              filmu współczuję, bo zawsze będą słyszeli jakieś słowa krytyki, ale
              mimo wszystko ja się pytam DLACZEGO COPON ? WHY ???????
              • monikad_85 Re: Jacob Black 18.12.08, 08:52
                Dla mnie wystarczy jedno:

                On grał w POWER RANGERS. To jak ...spiewać Disco Polo tylko w
                wydaniu filmowym. Power RANGERS!!!!!

                Normalnie !_!
                • martishia7 Re: Jacob Black 18.12.08, 08:58
                  en.wikipedia.org/wiki/The_Adventures_of_Sharkboy_and_Lavagirl_in_3-D
                  Power Ranger, SharkBoy, co za różnica.:)

                  Nie no, poważnie to też mi się ten koleś nie podoba, ale nie bardziej niż
                  Taylor. Więc w sumie to mi obojętne.
                  • monikad_85 Re: Jacob Black 18.12.08, 10:06
                    Tak? Tak?
                    Ale Sharkboy był tylko jednorazowym FILMEM. A Power Rangers ciągnęło
                    się w nieskońćzoność!!!!!
                    Pozatym Tayler był młody - w czym innym młody mógł grać???? A film
                    jest Rodrigueza, to się chyba liczy prawda?????
                    • martishia7 Re: Jacob Black 18.12.08, 13:00
                      I w tym miejscu zadźwięczało mi w uszach, wypowiadane głosem pani Czubówny,
                      czytającej film przyrodniczy:

                      "Tygrysica zajadle broni swoich młodych."

                      :)
                      • monikad_85 Re: Jacob Black 18.12.08, 14:56
                        Siła sugestii, serialnie usłyszałam jak Pani Czubówna wypowiada te
                        słowa w głowie.

                        Derren Brown jak zywy :)
    • monikad_85 Re: Jacob Black 08.01.09, 09:56
      BRAWO Taylor!!!!

      NIE będzie zmiany Jacoba YEY!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • martishia7 Re: Jacob Black 08.01.09, 10:19
        Wiem,że się tego nie spodziewasz, ale ja się cieszę. Bo po pierwsze zmienianie
        aktora grającego dość istotną rolę, w toku serii to porażka. Jak jest to niech
        już będzie. Po drugie aktorsko był moim zdaniem spoko, chociaż oczywiście był na
        ekranie 3 min więc ciężko orzec. Ale jak był, to był ok. Poza tym ten Power
        Ranger co miał go niby zastąpić był jeszcze gorszym bucem niż Taylor (obejrzałam
        kilka wywiadów - fail), więc zero sympatii.
        Jedyne o co się martwię, to czy będzie jakieś 'sparkle-sparkle" na ekranie
        między Jacobem a Bellą. Chociaż jestem Edward Team, to moim zdaniem powinno być,
        żeby wszystko było wiarygodne. A kBitch go nie lubi, co widać jak na dłoni po
        wywiadach i różnych ich wspólnych 'appearances'. Zlewali z niego z Robem z góry
        na dół:)
        Z drugiej strony między Robem a Kris niby coś tam iskrzyło, a na ekranie słabo
        to widać, więc nie ma reguły. Może reżyser to z nich wyciśnie, a kBitch stanie
        na wysokości zadania.
        • martishia7 Re: Jacob Black 08.01.09, 10:20
          Jedyny zamiennik który bym przyjęła do wiadomości to Steven Strait. A jak nie
          on, to nikt:)
          • monikad_85 Re: Jacob Black 08.01.09, 10:29
            Wiesz jakie jest moje zdanie.
            Więc nie będę powtarzac tego, co sama napisałaś. Albo Taylor albo
            Stven.
            Jest Taylor. No i super :D
            Wiesz ja wierzę w Kristen, dziewczyna jak sie postara to może być
            ciekawie, choć w związku Bella-Jacob, więcej było Jacoba, więc to
            raczej Taylor będzie msuiał się starać a nie Kristen. W sumie
            dopiero może w Eclipse cos tam się między nim a nia dzieje, więc New
            Moon to raczej takie praise for wolfs :D

            Oh jak ja kocham wilkołaki!!!!!!

            Jutro ide do kina na Zmierzch. Mam mega bekę z radiowych rekalm. Ale
            w tle leci eyes on fire, więc się postrali i przesłuchali soundtarck
            Lol. :D
          • monikad_85 Re: Jacob Black 08.01.09, 10:32
            www.tvboyfriends.com/wp-content/uploads/2007/11/windowslivewriterstevenstrait-79b1steven-
            strait1.jpg

            Niach niach:D
    • monikad_85 Re: Jacob Black 08.01.09, 11:12
      "see your point, but at the same time, I think Edward is a lot more
      open to what Bella wants than Jacob. I mean, Edward even said that
      if she wanted to be with Jacob, so be it [even though he would be
      upset, but I mean, come on, anyone would be in that position if they
      lost someone they love]. However, Jacob isn't really looking out for
      Bella's feelings; he is just going off kissing her and being
      all "You should be with me I def like you better!" And all
      that "screw Edward" bull. But heyy, that's just what I think. Not
      bashing Jacob... I just thought that it was strange that you
      mentioned that Edward controls Bella when he allows her the biggest
      option of all; her heart. I feel as though Jacob is more controling
      or at least tries to be."


      "He doesn't have a choice when it comes to her heart. If her heart
      changed to Jacob, Edward wouldn't be able to live with her always
      loving someone else. He gives her the choice because he realizes
      that he doesn't have one himself.

      Jacob already knew her heart. Jacob knew Bella loved both he and
      Edward, it's proven. He didn't know how to show Bella, he was
      desperate for her to know and make her choice so he wouldn't have to
      go through life wondering, go through life loving someone who
      refused to believe it herself.

      He bad talked Edward because they were rivals. You have to be
      kidding yourself if Edward wasn't always calling Jacob a dog, or
      telling Bella she smelled like one. They both couldn't stand the
      other because they had to share the woman they loved.

      Edward isn't some sort of angle from heaven with a huge and good
      heart while Jacob is this horrible boy trying to steal his girl.
      Edward would have you believe that, but that isn't true.

      Imagine finding your soul mate, knowing she is your soul mate,
      knowing you could have had a life together, and your mortal enemy
      has her. Kisses her, god knows what with her...if you had a chance
      to receive her love, would you try?

      Jacob cares too much for her feelings.

      And she gives up her entire joyful life with him--including children
      and her family--to be with the vampire. That is how Jacob and I both
      see it. It's a choice that is totally alien to me. She gives up her
      security for an overwhelming and all consuming need.

      I can't see that being a healthy sort of love. There are things that
      come with love, and she's given up all of them. It makes me so angry
      and sad and fskdjfsd. You don't give up true love! You don't give up
      security and family!

      Ugh."


      Klaszczę i kłaniam się w pas. Dziewczyna która broni jake oddaje
      dokładnie to co i ja o nim myślę :D

      Wow.
      • martishia7 Re: Jacob Black 09.01.09, 20:21
        >And she gives up her entire joyful life with him--including children
        > and her family--to be with the vampire. That is how Jacob and I both
        > see it. It's a choice that is totally alien to me. She gives up her
        > security for an overwhelming and all consuming need.
        >
        > I can't see that being a healthy sort of love. There are things that
        > come with love, and she's given up all of them. It makes me so angry
        > and sad and fskdjfsd. You don't give up true love! You don't give up
        > security and family!

        Zgadzam się up to that point. Proca, że każdy z nich gra o swoje. Więc niech mi
        tu nikt nie pierdoli, że Edward lub Jacob kierował się dobrem Belli. Bo za duża
        jestem na takie hity. Bujać to my, a nie nas. Każdy z nich walczył o SWOJE
        szczęście. I jej przy okazji, tylko mieli na ten temat inne wyobrażenie:)
        Czy ona oddaje takie 'joyful' life, to za przeproszeniem nikt nie wie. Ale na
        tym polega uroda alternatywy której się NIE wybrało. Pozostaje po niej piękne
        wspomnienie i wyobrażenie jak najbardziej optymistycznego wariantu, który tak
        naprawdę istniał tylko w naszej głowie. Przyszłość która się nie ziściła zawsze
        jest piękna.

        A najbardziej nie zgadzam się z ostatnim zdaniem autorki. "You don't give up
        security and family!" Well, duh, YOU DO! Nie wiem czy miała na myśli 'family' w
        sensie najbliższych, czy w sensie posiadania własnej rodziny. Taka prosta
        analogia o której myślałam sobie kiedyś zupełnie hipotetycznie - czy byłabym w
        stanie aż tak się zakochać, żeby wyjechać dla tego faceta z Polski. Bo dla mnie
        to taki wybór mniej więcej jak dla Belki zostać wampirem. Jak wiecie, mój
        (przyszły) zawód charakteryzuje się tym, że mogę go wykonywać tylko tutaj.
        Musiałabym więc zrezygnować z zawodowych planów i ambicji, robić coś innego,
        albo tam (gdziekolwiek by to nie było) zdobyć wykształcenie raz jeszcze.
        Zakładając, że nie byłoby to zbyt blisko, kontakt z bliskimi też miałabym mocno
        ograniczony. Przyjaciele - wiadomo. Na tą chwilę nie mieści mi się w głowie,
        żebym była w ogóle w stanie się tak zakochać. I to jest...smutne :) Znaczy, że
        jestem na tyle ostrożna, że nie skoczyłabym na głowę do basenu nie sprawdzając,
        czy jest woda. Gwarantuje mi to oczywiście, że nie rozbiję sobie głowy, ale też
        może mnie ominąć coś fajnego. Być może najlepszego w życiu.
    • monikad_85 Re: Jacob Black 12.01.09, 11:13
      MUSICIE TO OBEJRZEĆ:

      www.hisgoldeneyes.com/index.php?subaction=showcomments&id=1231700063&archive=&start_from=&ucat=&



      BWEHEHHEHEHEHHEHE,

      TAKE THAT EDWARD LOVERS !!!!!!!!!!!!!!!!!
      • kasia_marciniak844 Re: Jacob Black 12.01.09, 12:13

        OMG !!!

        Wygląda świetnie ! Widać że chłopak się zaangażował na całego i, że
        mu ta rola bardzo pasuje (Rob też mógłby troche poćwiczyć nad
        klatą :D). Zresztą mięśnie jak mięsnie (wcale mi oczy nie wyskoczyły
        z orbit hehe ;P), ale ma spojrzenie Jacoba !!! I już na pierwszy
        rzut oka wygląda dojrzalej. Jak dla mnie Taylor jest the best.
        • monikad_85 Re: Jacob Black 12.01.09, 12:41
          Mnie tam spokojnie mogą wsadzać do pierdla za molestowanie
          nieletnich.

          Zacytuję to pewien komentarz: " I knew I was jacob Team for a
          reason" XD
      • wioleta_90 Re: Jacob Black 12.01.09, 16:04
        A taki był szczuplutki, drobniutki...
        <a taki był ładny, amerykański, szkoda!> ;o)

        A poważnie - nie no robi wrażenie! Mój brat niby próbował machać ciężarkiem, gra
        w kosza i ćwiartki tego się nie dorobił...
    • monikad_85 Re: Jacob Black 15.01.09, 09:06
      Ojej.

      Ale widać różnicę.

      www.hisgoldeneyes.com/index.php?subaction=showcomments&id=1231957858&archive=&start_from=&ucat=&

      Naprawdę widać. Jakby spotkac takiego Taylora na ulicy to w życiu
      bym mu nie dała 16 lat. Z drugiej strony nie wiem dokładnie ile ma
      wzrostu, więc wątpliwości mogłyby sie pojawic dopiero w momencie
      kiedy okaże się, że jest niższy. O wow. Jejku jej :D

      Kellan Lutz ma dziewczynę buuuuuuuuuuuuuuuuu :((((( I to taką
      naprawdę ładną buuuuuuuuuuuuuuu ;( Chlip.
      • martishia7 Re: Jacob Black 15.01.09, 09:18
        Nie wiem ile on ma wzrostu, ale jak stoją koło siebie z Robem, to Tyler mu
        gdzieś do ucha sięga. Vzyli z 10 cm jest niższy. A Rob ma chyba 1,82m. Także
        sobie policz.
        A tak serio, to to kurcze jest niezdrowe żeby 16-latek tak pakował... Ja
        rozumiem , poświęcenie dla roli itd. ale kurcze...Nie powinno się tak robić.
        • monikad_85 Re: Jacob Black 15.01.09, 09:27
          eeee tam przynudzasz :D
      • monikad_85 Re: Jacob Black 15.01.09, 09:26
        www.imdb.com/media/rm2753074176/nm1553725
        Buuuuuuuuuuuuuuu :((((
        • kasia_marciniak844 Re: Jacob Black 15.01.09, 12:17
          Jest bardzo ładna, ale taka "kalifornijska" blondynka jakich wiele.
    • monikad_85 Re: Jacob Black 16.01.09, 14:19
      Czyba się zakochałam ....

      gallery.asianfanatics.net/index.php?act=image&pid=492636&page=6

      JAKIE CIACHO :D

      Aaaaaaaaaaaaaaaa :D
      • monikad_85 Re: Jacob Black 16.01.09, 14:22
        photo-media.hanmail.net/200611/02/stardocu/20061102090911.571.0.jpg

        OMG. On by mi się nadawał na Jacoba :D

        SHIT, musze wziąć się w garść, JA MAM SIĘ UCZYĆ A NIE ...
        • kasia_marciniak844 Re: Jacob Black 16.01.09, 22:06

          Sweeeeeet :D
          Aż mi się ciepło zrobiło. Jak tylko się uporam z "końcem roku"
          wracam śnić asian dreams :))
    • monikad_85 Re: Jacob Black 20.01.09, 15:10
      HAHAHHAHAHHAHHAHAHAHHAHAHHAHHAH

      img.perezhilton.com/wp-content/uploads/2009/01/wenn2179016.jpg
      heheheheh. Bez kitu (ociera oczy ze smiechu), boskie zdjęcie i
      komentarz :D
    • martishia7 Re: Jacob Black 23.01.09, 01:01
      No nie mogę się powstrzymać :)

      jestem zła, wiem.

      community.livejournal.com/ohnotheydidnt/31643313.html#cutid1
      • monikad_85 Re: Jacob Black 23.01.09, 09:07
        Zgadzam się. Jesteś zła :D
        I jeszcze jadłam śniadanie ;P

        ALe te dwie ostatnie fotki ...no, no, mówice co chcecie ale
        chłoapczek nie wygląda na 16 lat przez tę masę mieśniową- a jakie
        karczycho LOL. Zaczyna iśc w strone Kellana - niestety Kellan jest
        one and only ;)
    • monikad_85 Re: Jacob Black 27.02.09, 21:52
      Okey guys say whatever yo want :D

      twilightsingapore.files.wordpress.com/2009/02/pc30.jpg
      Taylor jest nie do poznania! Wygląda świetnie :D
      Mówię wam, już wkrótce wszystkie zapomna o Robie i będzie się liczył
      tylko on (i Kellan) :P
      • natder Re: Jacob Black 27.02.09, 22:55
        Pozostaje uzbroić się w bardzo duży nakład cierpliwości i mieć
        nadzieję, że oglądnięcie kolejnej części to czekanie wynagrodzi ;)
        Jakby nie patrzeć to większość filmowych wampirów zbliża się do
        wieku, w którym normalny śmiertelnik staje się dziadkiem więc czas
        by ich ktoś zastąpił...
        Ale co prawda to prawa, Pattinson jest atrakcyjny jak go
        ktoś "zrobi", na niepozowanych amatorskich fotach widać, że się przy
        Nim styliści w filmie napracowali najbardziej. No chyba, że to
        niedbalstwo to taki zamierzony efekt coby sie nachalne laski
        odczepiły ;D
    • pysia950 Re: Jacob Black 08.12.09, 19:15
      Jaa.. osobiście ZAWSZE miałam słabość do filmowego Jake'a
      normalnie zakochałam się w nim już w zmierzchu a jak obejrzałam
      księżyc w nowiu to mmm...:*:)
      • luna37 Re: Jacob Black 26.01.10, 13:13

        Cóż...ja też należę do Jacob team :) Od pierwszych stron książki :)
    • materialybudowlanehurtownia Re: Jacob Black 27.08.13, 08:42
      mi się jakoś nie widzi. Wolę tego co grał w zmierzchu.

      www.to-masz.pl

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka