Dodaj do ulubionych

literatura a ideologia

15.12.08, 12:58
Podczas pewnej publicznej dyskusji Kazimiera Szczuka stwierdziła
niedawno (nie cytuję dosłownie), że chętnie w swej aktywności
krytyczno-literackiej zajęłaby się innymi problemami niż te stawiane
przez feminizm, ale „co zrobic, skoro jeszcze tyle zostało do
zrobienia”, taki był sens tej wypowiedzi. W ogóle cała dyskusja,
która teoretycznie miała dotyczyc „wizji rzeczywistości kreowanych w
literaturze”, czy coś takiego, sprowadzona została do kwestii - jak
i które teksty literackie wspierają czy wspierac mogą feministyczną
krytykę patriarchalnych instytucji i pomagają czy mogą pomóc
zaprojektowac bardziej egalitarny ład społeczny… Myślę, że
zreferowałem to uczciwie i bezstronnie.

Jestem w nastroju ugodowym, poza tym cenię pluralizm w każdej
dziedzinie i chcę po prostu wyrazic swój pogląd, nie oczekując, że
kogoś przekonam.

Wg mnie jest w tym jakaś zdumiewająca instrumentalizacja i
ideologizacja literatury. Jakby nie miała ona swej autonomicznej
funkcji, i była tym wartościowsza, im lepiej może wesprzec
publicystykę i propagandę w krytyce społecznej i propagowaniu
pewnych idei (w każdym razie dopóki jeszcze „wiele zostaje do
zrobienia” w tych sprawach…). Jest chyba tak, że u
przedstawicielek „genderowej krytyki literackiej” po prostu nad
wszystkim do tego stopnia dominuje temperament reformatorski,
społecznikowski (trzymam się życzliwych określeń), plus fascynacja
pewnymi silnie abstrakcyjnymi teoriami i ideologiami – że bez reszty
zabarwia to ich widzenie literatury i jej zadań.

Kompletnie się z tym nie zgadzam. Tutaj ważne zastrzeżenie:
najczęściej ideologiczne zaangażowanie „zarzucamy” tym, których
ideologie są sprzeczne z naszymi…No więc mogę powiedziec, że co
prawda czasem myślę, że posiadanie jednoznacznych poglądów
politycznych jest lekko poniżej mojej godności :-), to jednak w
pewnych sentymentach, odruchach ale także (jednak) poglądach jestem
bliski szeroko pojętej lewicy.

Ale dla mnie podstawową i autonomiczną wartością literatury jest
jednak coś innego: to, że pomaga nam życ, pomaga zmagac się z
problemami bardziej uniwersalnymi - egzystencjalnymi,
metafizycznymi, nie służy do politycznie czyli płasko rozumianej
krytyki i zmiany rzeczywistości, jest już raczej po to, żeby o
rzeczywistości marzyc, kreowac, ale w sensie wzbogacac jej widzenie,
szukac i nadawac sens, zrozumiec siebie i swoje uczucia - a czasem
po prostu „zabijac czas” (politrucy zwą to „eskapizmem”).

Na to nie ma prostej recepty i wieloznacznośc i niedookreślonosc są
zaletą, a nie wadą. Natomiast zamierzony polityczny czy ideologiczny
przekaz strasznie obniża rangę pisarza i książki. Pisarz, który
zniża się do czegoś takiego, odsłania się jako ktoś omylny…Bo każda
ideologia siłą rzeczy zawiera pewną dozę komunałów, uproszczeń i
półprawd, a feminizm nie jest w tym ostatni. Można posiadac
określone przekonania polityczne, ale dawac im wyraz na innych,
bardziej odpowiednich polach, w publicystyce, debacie publicznej,
nawet – czemu nie? - działalności politycznej. Olga Tokarczuk
pisząca „Prawiek..” jest dla mnie jakimś bogiem, podobnie Huelle
jako autor „Weisera Dawidka” albo Cortazar piszący opowiadania
z „Końca zabawy”. A Cortazar podpisujący „antyimperialistyczne”
manifesty przeciwko Pinochetowi i intrygom CIA (jakże słuszne), nie
mówiąc o Marquezie podlizującym się Castro – są już kims innym,
mniejszym, równym nam… I to chyba nie przypadek, że mimo lewicowych
poglądów nie dali się wmanewrowac w takie zinstrumentalizowane
widzenie literatury i jej zadan, jakie prezentuje Kazimiera Szczuka
i jej środowisko.
Obserwuj wątek
    • prazanka44 Re: literatura a ideologia 15.12.08, 23:40
      Co ma zrobić pisarz mający wyraźne, zdecydowane poglądy na sprawy społeczne,
      politykę? Powinien jednak pisać licząc się z tym, że jego
      pisarstwo nie sięgnie szczytów formy i będzie nieco upraszczało rzeczywistość.
      Komuś takiemu po prostu bardziej zależy na dążeniu do
      celów pozaliterackich, niż na napisaniu arcydzieła. Takie dylematy
      przeżywała np Orzeszkowa.
      A Ty, Weekendzie, nie musisz tych zaangażowanych dzieł czytać.
      Dla mnie mogą istnieć obok siebie różne rodzaje literatury i różne rodzaje
      krytyki literackiej. PRL się skończył, mamy pluralizm.
    • bene_gesserit Re: literatura a ideologia 16.12.08, 15:00
      Najbardziej ideologiczna jest taka tworczosc (przeciez to nie
      dotyczy jedynie literatury), ktorej sie wydaje, ze jest wolna od
      ideologii. Kazde dzielo odciska slad - zgodny czy przeciwny
      intencji tworcy. Buntowanie sie przeciw temu to obrazanie sie na
      rzeczywistosc.
    • bene_gesserit Re: literatura a ideologia 16.12.08, 16:24
      Ach - a 'Prawiek' bogini Tokarczuk jest wyraznie feministyczny,
      tak wyraznie, ze az mnie to miejscami drazni. Jak widac - ideologia
      w niczym nie przeszkadza dobremu dzielu.
    • zdanka1 Re: literatura a ideologia 16.12.08, 19:42
      Przepraszam, że się czepiam, ale wg mnie precyzyjniej by było, gdyby
      ten watek nosił tytuł : krytyka literacka a ideologia, bo de facto o
      tym piszesz, jesli piszesz o Szczuce. Ona nie pisze powiesci, ale o
      powiesciach :) Róznica jest spora.

      A z drugiej strony ostatnio zaczęła mnie zastanawiać -oprócz mnóstwa
      dziwnych rzeczy takich jak, istnienie piwa z 18 procentami alkoholu
      (sic!)- no więc zaczeła mnie zastanawiać pewna dziwaczna tendncja,
      którą widzę również i w Twojej wypowiedzi (wypisce?:)

      Piszesz:
      >Jest chyba tak, że u
      > przedstawicielek „genderowej krytyki literackiej”

      No własnie - dlaczego zawsze gender pojawia sie w kontekscie
      feminizmu i kobiety? To nonsens , przeciez chodzi o społeczną role -
      gender jest w Polsce potrzebny i facetom i babkom, bo strasznie sie
      w tym wszyscy pogubili i ciągle wrzeszczą na siebie oczekując, ze ty
      to to i to, bo jestes kobieta i na odwrót. To bardzo przydatna
      kategoria i raczej blizej jej do psychologii niz feminizmu. To taka
      luźna uwaga, bo wciąz slyszę "związek frazeologiczny" gender-
      feminizm-kobieta, a to niekoniecznie tak.

      A co do reszty, to bardzo długi watek by tu powstał :)

    • wqrwiony Re: literatura a ideologia 25.12.08, 22:41
      litaratura zawsze się obroni od nachalnej ideologii a to co się nie obroni nie
      jest literaturą, zreszta problem nie jest w jej zideologizowaniu bo u podstaw
      każdej literatury lezy jakas ideologia tylko umysłowosci czytelnika i tego jaki
      ma on wpływ na opinię publiczną, antysemita czyta tylko to co potwierdza, że
      swiatem rządzą medrcy syjonu, szczuka że Hemingway zza swiatów
    • weekend_w_fontainebleau Re: literatura a ideologia 26.12.08, 00:00
      Tak, wszystkie te zastrzezenia są godne uwagi, mało tego – większośc
      z nich podzielam, m.in. dlatego, że są polemiką z czymś, czego nie
      napisałem albo czego w każdym razie wcale nie twierdzę…

      Nie uważam, żeby zamierzona ideologicznośc, perswazyjnośc powieści
      odbierała jej _wszelką w ogóle_ wartośc, więcej – pisałem przecież w
      innym miejscu, że jeśli chodzi o czytanie, to przezycie estetyczne
      potrafi czyhac na mnie w całkiem niespodziewanych miejscach, nawet w
      skądinąd marnej powieści (a nawet w traktacie filozoficznym czy
      teologicznym). Jasne, że zawsze istnieje rozdźwięk między tym, co
      autor chciał napisac, a co mu „się napisało”, tym, co potrafi
      odczytac i wczytac w książkę każdy z nas…przy tym nadal uważam, że
      taka bardziej ewidentna programowośc i jednoznaczność obniża rangę
      powieści i autora, tylko tyle. Nie ma w tym sprzeczności.

      Co do nieuchronności ideologii: to jest prawda, a nawet truizm,
      jeśli ideologię rozumiec odpowiednio szeroko, jako pewną wizję
      świata – każdy z nas jest uwikłany społecznie, a to znaczy poznawczo-
      epistemologicznie i aksjologicznie, i temu uwikłaniu bezwiednie,
      mimowolnie daje wyraz, tralala…Natomiast nie jest tak, że każdy
      posiada ideologię w węższym sensie jakiegoś programu społeczno-
      politycznego, a nawet jeśli posiada, to niekoniecznie musi ją w
      każdej wypowiedzi literackiej przemycac lub otwarcie propagowac,
      tutaj możliwa jest większa autokontrola i refleksyjnosc, zwłaszcza
      że ideologia w tym węższym sensie nie wyczerpuje przecież naszego
      doświadczenia i odbioru świata.

      Ale faktycznie głównie chodziło mi o krytyków, a nie autorów, o te
      irytujące klapki na oczach pani Kazimiery, tą nużącą
      przewidywalnośc, jednostajnośc, monotonię umysłu i
      wrażliwości...Niedawno w radiu TOK FM w podobnej dyskusji znowu
      wyklepała te trzy na krzyż nazwiska i idee, a ja bawiłem się w
      suflera/inspicjenta i szło mi po prostu zajebiście, szkoda że
      państwa przy tym nie było. (Nawiasem: w świątecznym wydaniu
      Dziennika, w podsumowaniu mijającego roku w literaturze, Libera,
      facet, którego skądinąd bardzo cenię, jako najbardziej godną uwagi
      powieśc polską 2008 zachwala nam…Doline nicości Wildsteina, którą
      przeczytał „jednym tchem” i w ogóle…To jest Libera w smutnej roli
      prawicowej Kazi Szczuki, podobnie jak późny Tomasz Burek..)

      Może ostatecznie jest to właśnie kwestia estetyczna: monotonia,
      przewidywalnośc grozi też krytykom, skoro krytyka to też twórczość …
      • bene_gesserit Re: literatura a ideologia 28.12.08, 11:19
        Noi pozostaje pytanie 'co tez Szczuka miala na mysli'.
        Bo moze chodzilo jej o kolejna Tokarczuk, ktora feminizmem nie
        truje, a emanuje.

        A tworcy interwencyjni, typu wspomnianego Wildsteina, sami skazuja
        sie na zapomnienie. Jak przedwczorajsza gazeta. Ten sam los
        spotkal - zeby daleko nie szukac - pare polskich powiesci sf z lat
        80tych, ktore opisywaly owczesny system polityczny i z nim - w
        przyciezkiej metaforze - dyskutowaly.
    • niedo-wiarek Re: literatura a ideologia 28.12.08, 11:02
      Jak się kobieta na niczym nie zna (nawet na literaturze), to zostaje zawodową feministką. Z tego co słyszałem, naukowe osiągnięcia K. Szczuki są mierne. Pisarką też nie jest. Jest feministką.
      • bene_gesserit Re: literatura a ideologia 28.12.08, 11:13
        To ciekawe. Moze opowiesz cos o tworczosci prof. Janion?
        • niedo-wiarek Re: literatura a ideologia 28.12.08, 11:55
          bene_gesserit napisała:

          > To ciekawe. Moze opowiesz cos o tworczosci prof. Janion?

          Najciekawszy rzeczy tworzyła, gdy już wyszła z marksizmu, a jeszcze nie do końca wdepnęła w feminizm ;)
      • easz Re: literatura a ideologia 28.12.08, 16:29
        niedo-wiarek napisał:

        > Jak się kobieta na niczym nie zna (nawet na literaturze), to
        zostaje zawodową f
        > eministką. Z tego co słyszałem, naukowe osiągnięcia K. Szczuki są
        mierne. Pisar
        > ką też nie jest. Jest feministką.

        Ja się za to znam - nie czytałem, ale z tego co słyszałem...

        Taa.
      • zdanka1 Re: literatura a ideologia 28.12.08, 17:53
        > tego co słyszałem, naukowe osiągnięcia K. Szczuki są mierne...

        No to moze lepiej przestać słuchać o tych osiagnięciach, a zacząć je
        czytać?

        Moim zdaniem, napisała dwie bardzo dobre, a przy tym - co rzadkie-
        ciekawe ksiązki i mogę na ten temat przez miesiąc, więc lepiej
        byłoby je przeczytać, niż znosić mnie przez miesiąc.
        "Kopciuszek, Frankenstein i inne" + "Milczenie owieczek". Nie jest
        to zresztą tylko moje zdanie.
        Zresztą feminizm feminizmowi nierówny i jeśli w gronie
        literaturoznawczyń mam wybierać np. między Iwasiów i Szczuką to
        zawsze wybiorę Szczukę, bo jest mi po prostu swiatopoglądowo
        (i nie tylko) bliższa.

        A co do osiagniec naukowych to powiedziałabym rzecz nastepującą -
        znam doktorów i wyżej, którzy są po prostu idiotami w swojej
        dziedzinie, ale ...(i tutaj otwiera się tzw. polski piekiełko
        dupowłazów.)
        Tak więc trzeba najpierw sprecyzować, co właściwie rozumie się
        przez " osiągnięcia naukowe" w literaturoznastwie.
        Tytuł naukowy, ilość publikacji(?!), ilosc cytowań, mniejszy lub
        wiekszy stopień olewania/ doceniania na konferencjach?
        Z całym szacunkiem, ale obawiam sie, ze to jest taka dziedzina, w
        której stopień zaangażowania stoi w sprzecznosci ze stopniem w
        hierarchii - to nie jest medycyna...

        Dla mnie duże znaczenie miał również fakt, że prowadziła autorski
        program o ksiązkach, który de facto był chyba ostatnim dobrym
        programem o ksiązkach od lat czyli " Wydanie drugie poprawione".

        Z dość dużym zdziwieniem dociera do mnie, ze w ogóle mało kto
        Szczukę czyta i zna inaczej niż na zasadzie " feministka, baba w
        brylach z aparatem na zębach, a w ogóle to teleturniej prowadziła i
        wredna była i w kólko to samo gada".
        Ja ja bardzo cenię za to, że nie jest literaturoznawcą akademickim
        czyli zabijaczem tekstów.

        • easz Re: literatura a ideologia 28.12.08, 18:32
          zdanka1 napisała:

          > Z dość dużym zdziwieniem dociera do mnie, ze w ogóle mało kto
          > Szczukę czyta i zna inaczej niż na zasadzie " feministka, baba w
          > brylach z aparatem na zębach, a w ogóle to teleturniej prowadziła
          i
          > wredna była i w kólko to samo gada".

          Bo może właśnie jest tak, że ci, co znają nie pyszczą zwyczajnie po
          próżnicy?..

          Czytałam "Kopciuszka" i książka mi się bardzo podobała. I zgodzę się
          jak najbardziej, że poza ciekawymi a zadziwiającymi czasem pomysłami
          i interpretacjami, to przede wszystkim przystępny styl "robi" tę
          książkę. Czyli da się czytać, więc również polecam:)
        • niedo-wiarek Re: literatura a ideologia 28.12.08, 18:33
          Jeśli przez tyle lat pracy w instytucji naukowej (dowolnej) nie jest
          się w stanie zrobić doktoratu, to zbyt wiele w głowie się nie ma.
          Fakt, doktoraty robią nawet największe lenie i pijusy - co jednak
          nie znaczy, że niezrobienie doktoratu jest dowodem pracowitości,
          mądrości i samodyscypliny. No, chyba że ktoś musi utrzymywać
          rodzinę i pracować 12 godzin na dobę, ale to akurat nie przypadek K.
          Szczuki.
          Program w TVN24 kilka razy widziałem. Szczuka rzadko kiedy mówiła z
          sensem. Na dodatek nie do końca po polsku. Całość, ratował
          współprowadzący.
          • easz Re: literatura a ideologia 28.12.08, 18:36
            A może po prostu ma ciekawsze rzeczy do robienia/zrobienia?.. O tym
            pomyślałeś?

            > Program w TVN24 kilka razy widziałem. Szczuka rzadko kiedy mówiła
            z
            > sensem. Na dodatek nie do końca po polsku. Całość, ratował
            > współprowadzący.

            My nie ten program mamy na myśli, tzn. ja. Raczej "Dobre książki" to
            się chyba nazywało? sory, pomyłka przy tytule.
            • niedo-wiarek Re: literatura a ideologia 28.12.08, 18:46
              easz napisała:

              > A może po prostu ma ciekawsze rzeczy do robienia/zrobienia?.. O
              tym
              > pomyślałeś?

              Może tak. W takiej sytuacji powinna jednak dawno zrezygnować z pracy
              w instytucji naukowej. A przynajmniej dla przyzwoitości zrobić ten
              doktorat.

              > Raczej "Dobre książki" to
              > się chyba nazywało? sory, pomyłka przy tytule.

              Tak, też zdarzało mi się oglądać. Przeszkadzała innym, gdy mieli coś
              coś do powiedzenia. W końcówce zastąpiła ją Kinga Dunin - ta
              przynajmniej mówiła po polsku, składnie i z sensem (żeby nie było,
              że taki antyfeminista z założenia jestem).
              • easz Re: literatura a ideologia 28.12.08, 19:30
                niedo-wiarek napisał:

                > Może tak. W takiej sytuacji powinna jednak dawno zrezygnować z
                pracy
                > w instytucji naukowej. A przynajmniej dla przyzwoitości zrobić ten
                > doktorat.

                Powinna? dla przyzwoitości? A co to ma znaczyć?? Do mnie to nie
                przemawia, wątpię, żeby do niej.

                > Tak, też zdarzało mi się oglądać. Przeszkadzała innym, gdy mieli
                coś
                > coś do powiedzenia. W końcówce zastąpiła ją Kinga Dunin - ta
                > przynajmniej mówiła po polsku, składnie i z sensem (żeby nie było,
                > że taki antyfeminista z założenia jestem.

                Nie tylko Szczuka została "zastąpiona" jak piszesz, a o powodach nic
                mi nie wiadomo. Nie odebrałam jej zachowania jako przeszkadzania
                innym, uważam, że prowadzący-rozmawiający byli dobrze dobrani - trzy
                zupełnie różne osoby, w dodatku - powiedzmy, że z charyzmą - po
                zmianach program upadł i możemy się tylko domyślać dlaczego. Z
                Szczuką miał się całkiem dobrze i był czymś nowym, orzeźwiającym w
                ówczesnej tvp. Co więcej, wszystkie bezpłciowe nijakie programiki
                miały zawsze krótki żywot, o ile nie stało za nimi niewiadomoco,
                zwłaszcza z nrem 4. "Dobre Książki" podobały się ludziom właśnie z
                powodu sporów (nie kłótni, czy przeszkadzania!), żywej rozmowy o
                książkach, dlatego, że nie było w nich nudów-marudów.

                Ja dla odmiany wolę słuchać Dunin, a nie ją czytać, a w ogóle wolę
                Szczukę od Dunin. Byłam kiedyś na spotkaniu ze Szczuką i zauważyłam,
                że w tv muszą zwyczajnie strasznie "ciąć", bo na żywo, to co mówi,
                ma naprawdę sens i stanowi zamkniętą, kompatybilną całość, a w tych
                programach różnej maści w tv rzeczywiście trudno jest to zauważyć.
                Po tym zdarzeniu nabrałam jeszcze większego dystansu do tego, co w
                mediach jest podawane i jak. Tyle.
                • zdanka1 Re: literatura a ideologia 28.12.08, 19:33
                  >Powinna? dla przyzwoitości? A co to ma znaczyć?? Do mnie to nie
                  > przemawia, wątpię, żeby do niej.
                  >


                  No bo wiesz - poczucie przyzwoitosci też jest ideologiczne:)

                  Np. moje poczucie przyzwoitosci jest tak nieprzyzwoite, że nawet
                  tego nie skomentuje :)
          • zdanka1 Re: literatura a ideologia 28.12.08, 19:01
            >Jeśli przez tyle lat pracy w instytucji naukowej (dowolnej) nie
            jest
            > się w stanie zrobić doktoratu, to zbyt wiele w głowie się nie ma.


            Polemizowałabym, ale ze względu na typ argumentacji nie bedę tego
            robić na forum.

            Nie przyszło Ci jednak nigdy do głowy, że ona moze po prostu nie
            chcieć "bawić się " w tzw. karierę akademicką, która w Polsce w
            duzej mierze polega na podkładaniu sobie wzajemnie swiń, kradzeniu
            pomysłów i stwarzaniu pozorów ?
            Coś mi sie zdaje, ze Izabela Filipiak za którymś razem po prostu
            wyjechała na dobre z Polski, przedtem napisawszy to swoje opus
            magnum w tej instytucji i nie chciała z nia już miec nic wpólnego.
            Wydaje mi się, ze ta obłędna cheć posiadania tytułu to jakis męski
            syndrom władzy...

            >Program w TVN24 kilka razy widziałem. Szczuka rzadko kiedy mówiła z
            > sensem.

            To twój subiektywny odbiór, masz do niego prawo. Przyznam, że wolę
            ja czytać niż jej słuchać, ale mówienia bez sensu raczej bym jej nie
            zarzucała- zwłaszcza w kontekscie tego, że wybiera naprawdę
            ciekawych i mao znanych w Polsce autorów.
            • niedo-wiarek Re: literatura a ideologia 28.12.08, 19:15
              zdanka1 napisała:


              > Nie przyszło Ci jednak nigdy do głowy, że ona moze po prostu nie
              > chcieć "bawić się " w tzw. karierę akademicką, która w Polsce w
              > duzej mierze polega na podkładaniu sobie wzajemnie swiń, kradzeniu
              > pomysłów i stwarzaniu pozorów ?

              Tak się składa, że kariera medialna jest z założenia dużo bardziej
              brudna, a tutaj oporów Szczuka nie miała. Nie miała oporów przed
              wystąpieniem w debilnym programie, w którym rolą prowadzącego jest
              poniżanie uczestników. Wybacz więc, ale wątpię, by w tym przypadku
              kwestia smaku odgrywała większą rolę.


              > Wydaje mi się, ze ta obłędna cheć posiadania tytułu to jakis męski
              > syndrom władzy...

              Być może. Ale kwestia likwidacji tytułów to odrębny temat. Poza tym
              doktorat nie jest jakimś wielkim tytułem - to po prostu
              potwierdzenie pewnych umiejętności. Nikt rozsądny nie postuluje jego
              zniesienia (K.Szczuka chyba też nie).
              • zdanka1 Re: literatura a ideologia 28.12.08, 19:39
                >Tak się składa, że kariera medialna jest z założenia dużo bardziej
                > brudna, a tutaj oporów Szczuka nie miała...

                No chyba jednak miała te opory, skoro nie zrobiła ZADNEJ kariery
                medialnej, a jedynie poprowadziła jeden głupi teleturniej i
                wyraznie i głosno powiedziała - zrobiłam to dla kasy.
                Taka karierę to i ludzie w "Wielkiej grze" robili, wystepując w
                niej po 15 razy...
                • niedo-wiarek Re: literatura a ideologia 28.12.08, 19:43
                  zdanka1 napisała:


                  > No chyba jednak miała te opory, skoro nie zrobiła ZADNEJ kariery
                  > medialnej, a jedynie poprowadziła jeden głupi teleturniej

                  Cóż, na tym polu też jej się nie powiodło :)
                  • zdanka1 Re: literatura a ideologia 28.12.08, 19:54
                    Cóz, finansowo zapewne ma ona na ten temat inne zdanie ;)
                    • niedo-wiarek Re: literatura a ideologia 28.12.08, 19:58
                      zdanka1 napisała:

                      > Cóz, finansowo zapewne ma ona na ten temat inne zdanie ;)

                      Niektórzy potrafią zadowolić się małym ;)
                      • zdanka1 Re: literatura a ideologia 28.12.08, 20:05
                        I moze w tym tkwi klucz do szczęscia?:)
          • zielka Re: literatura a ideologia 31.12.08, 10:50
            niedo-wiarek napisał:

            > Jeśli przez tyle lat pracy w instytucji naukowej (dowolnej) nie jest
            > się w stanie zrobić doktoratu, to zbyt wiele w głowie się nie ma.

            Jeden z kilku najwazniejszych filozofow obecnie tworzacych, byly wykladowca w
            Oxfordzie, obecnie profesor na uniw. w Pittsburghu (jeden z 2-3 najlepszych
            wydzialow filozofii na swiecie), John McDowell, nie zrobil nigdy doktoratu. Taki
            maly kontrprzyklad, a jest ich wiele, czasem mniej spektakularnych. Tworczosci
            p. Szczuki nie znam wcale, wiec wypowiadam sie wylacznie na temat
            nieusprawiedliwionej generalizacji.
        • easz Re: literatura a ideologia 28.12.08, 18:33
          Aha, Wydania drugiego też mi bardzo brakuje, tej pierwszej wersji, z
          Łubieńskim i Beresiem.
        • weekend_w_fontainebleau Re: literatura a ideologia 28.12.08, 18:34
          ja też b. lubię "milczenie owieczek", zresztą głównie za styl,
          formę :-)

          byłoby niefajnie, gdyby ten wątek sam się przekształcił w
          ideologiczną jatkę, stąd był ten mój disclaimer na początku - sam
          mam sporo sympatii dla przynajmniej niektórych wątków czy nurtów w
          ramach feminizmu.

          ale tutaj chodzi m.in. o ogólną refleksję na temat związków
          literaturoznawstwa z ideologiami politycznymi (krytyka feministyczna
          jako pewien szczególny przypadek tego zjawiska), moim zdaniem
          powinna istniec tutaj czytelniejsza linia demarkacyjna i szczuka
          popada po prostu - tak jak ja pojmuję rolę i miejsce lietatury - w
          swoisty konflikt ról.
          • easz Re: literatura a ideologia 28.12.08, 18:43
            Ok. Dobrze tu ktoś wcześniej napisał, że Szczuce jeszcze się nie
            przydarzyło popełnić literatury pięknej -> Szczuka to nie sztuka;)
            -> może być ideologiczna.

            Sztuka dla sztuki - jak najbardziej, plus sztuka/literatura
            użytkowa, a za taką uważam np. czytadła, grocholki itp.

            Pytanie - co nam zostaje i z czego?
          • zdanka1 Re: literatura a ideologia 28.12.08, 19:30
            > powinna istniec tutaj czytelniejsza linia demarkacyjna i szczuka
            > popada po prostu - tak jak ja pojmuję rolę i miejsce lietatury - w
            > swoisty konflikt ról.

            No dobrze, ale w zasadzie to mozna zarzucić niemal kazdemu, kto
            idzie pewną drogą przez pewien czas - tak byłoby i ze
            strukturalistami i z pózną psychoanalizą - kazdy uparcie widział w
            tekscie "coś " eksploatowanego przez swoją działkę i tak tekst
            przetwarzał na tekst o tekscie. Wydaje mi sie, ze bliżej do
            ideologicznosci ma queer niż feminizm - moze dlatego, ze buduje się
            od podstaw na teoriach socjologicznych .

            Dla mnie o tej linii demarkacyjnej decyduje kategoria diabelnie
            subiektywna i nienaukowa - lekkosc:)
            Myslę, ze spokojnie mogłabym czytać Cezarego Michalskiego i jego
            prawicowe cierpietnictwo, gdyby pisał lekko, rozbłyskami, z
            wdziekiem, uwodząc - cokolwiek w tych rejestrach. A kazamaty
            ideologiczne w prawo i w lewo sa produkowane po obu stronach
            barykady i tego sie po prostu nie daje czytac - i chyba to jest
            najlepszy wyznacznik . Przynajmniej dla mnie:)



            • niedo-wiarek Re: literatura a ideologia 28.12.08, 19:46
              zdanka1 napisała:


              > Dla mnie o tej linii demarkacyjnej decyduje kategoria diabelnie
              > subiektywna i nienaukowa - lekkosc:)

              W publicystyce owszem. Ale nie w nauce. No, chyba że
              literaturoznawstwo uznać za paranaukę i szarlatanerię, ale wtedy
              trzeba by zlikwidować Instytut Badań Literackich ;)
              • zdanka1 Re: literatura a ideologia 28.12.08, 20:03

                Oprócz literaturoznawstwa i publicystyki istnieje jeszcze jedna
                dziedzina - ESEISTYKA, a ta, zapewniam cię, nie ma nic wspólnego
                ani z paranauką, ani z szrlatanerią ,ani z IBL-em, wymaga za to
                ogromnej dyscypliny intelektualnej i lekkosci właśnie. Bardzo trudne
                połączenie i moze dlatyego mamy tak niewielu dobrych polskich
                esistów . Z kamieniem u szyi nie da się pisać.



                Poza tym , skoro juz piszesz o Szczuce, o której akurat w poscie
                powyzej nie pisałam, to chciałam zauwazyć jedno - jak narazie
                otwarcie przyznałeś , ze nie PRZECZYTALES żadnej z jej ksiazek, a
                jedynie coś enigmatycznie gdzieś słyszłes na temat.

                Przeczytaj najpierw obie, a potem mozemy dyskutowac o dokonaniach
                Szczuki w literaturoznawstwie, bo narazie to ty nie masz na ten
                temat żadnych rzetelnych informacji. A juz zwłaszcza takich by
                usiłowac podsumowywać cokolwiek .

                Dobrze ktos zauwazył, ze to nie jest wątek o Kazimierze Sz , tak na
                marginesie , wiec moze z niej zejdzmy.
                • niedo-wiarek Re: literatura a ideologia 28.12.08, 20:13
                  zdanka1 napisała:


                  > Przeczytaj najpierw obie, a potem mozemy dyskutowac o dokonaniach
                  > Szczuki w literaturoznawstwie

                  Którą najpierw? "Milczenie owieczek"? Może jak znajdę czas to
                  przeczytam i dowiem się czegoś o dokonaniach K. Szczuki w
                  literaturoznawstwie ;)

                  Dobrze ktos zauwazył, ze to nie jest wątek o Kazimierze Sz , tak na
                  > marginesie , wiec moze z niej zejdzmy.

                  Ależ sprowadzanie tematu do spraw abstrakcyjnych w oderwaniu od
                  konkretnego ludzkiego doświadczenia jest przejawem patriarchalnej
                  gry o władzę mającej na celu narzucenie stronie przeciwnej własnego
                  opresywnego języka. Czy coś w tym rodzaju :D
                  • easz Re: literatura a ideologia 29.12.08, 00:59
                    niedo-wiarek napisał:

                    > Którą najpierw? "Milczenie owieczek"? Może jak znajdę czas to
                    > przeczytam i dowiem się czegoś o dokonaniach K. Szczuki w
                    > literaturoznawstwie ;)

                    Znów błąd. I po co ta... ironia? Ta książka jest przede wszystkim o
                    LITERATURZE - wystarczy przejrzeć, nawet nie czytać. Gdybym była
                    małostkowa, to bym powiedziała, że jest na to nazwa - ignorancja;)'
                    • niedo-wiarek Re: literatura a ideologia 29.12.08, 09:32
                      easz napisała:

                      > Gdybym była
                      > małostkowa, to bym powiedziała, że jest na to nazwa - >ignorancja;)

                      W zasadzie tak. Ale niech ten, kto nie wypowiadał się na temat książek, których nie przeczytał, pierwszy rzuci kamieniem ;)

                      Poza tym "Granicę" przeczytałem dawno, z przymusu i na razie mam dość. A to, że w książce występuje motyw aborcji wiem i bez książki K. Szczuki. Być może dowiedziałbym się też czegoś o jakichś pomniejszych gniotach drążących okołoaborcyjną tematykę. Ale oczywiście mogę się mylić. W każdym, razie chwilowo nie jestem zainteresowany. Niech czytają działaczki ;)
                      • zdanka1 Re: literatura a ideologia 29.12.08, 09:57
                        >Niech czytają działaczki ;)

                        Wiesz, aborcja nie dotyczy "działaczek". Dotyczy kobiet. Tak smao
                        jak miesiaczka. Może bardzo ci bliskich, spotykanych codziennie.
                        W Polsce porazajaco czesto dotyczy też gorliwych na pokaz
                        katoliczek . I jest jeszcze jedno - język - ukradziony,
                        zawlaszczony, nie wiadomo czyj.

                        Nazywajac coś czego nie znasz gniotami - już ustawiasz sobie
                        proporcje. W szkole zmusza sie do czytania jak to męcza i dręczą
                        Jedrzeja Radka -dziecko chłopskie, jak wbijają na pal jednego z
                        drugim, jak Krzyzacy tłuka sie z Polakami, a jakos nikt nie wpadł na
                        pomysł, ze to wszystko nie sa narracje połowy ludzi - kobiet.
                        A jedyne co one maja to warianty pt. wielka dupa Jagienki tłukaca
                        orzechy...
                        • niedo-wiarek Re: literatura a ideologia 29.12.08, 10:07
                          No dobrze, a jak w szkole bedą dręczyć narracją "kobiecą", to będzie dobrze? Może w ogóle dzieciom odpuścić i niech grają sobie w gry video? Kto chce, to przeczyta. Chyba prędzej "Krzyżaków" niż "Granicę" ;)
                          • zdanka1 Re: literatura a ideologia 29.12.08, 10:25
                            Nie chodzi o dręczenie, ale w ogóle o czytanie - jak wszyscy będą
                            grać, to niedługo nikt nei bedzie potrafił mówić,ani pisać po
                            polsku.

                            "Granica" akurat jest ksiazką totalnie do kitu - nie znam chyba
                            nikogo, kto byłby innego zdania, bo to własnie przykład literatury
                            tendencyjnej i zaangazowanej społecznie, przy czym sama aborcja to w
                            zasadzie mały, poboczny watek. Nie wiem, co za psychopata zdecydował
                            o tym w programie szkolnym - jakis masochista chyba. Coś w stylu
                            nowelek pozytywistycznych Sienkiewicza ;/ Ale sa inne, niezłe
                            ksiazki na tematy podobne , tyle tylko, ze w literaturze
                            współczesnej, a jej nikt nie czyta, bo tzreba poczytać Żeromskiego i
                            cała resztę , a wszyscy sie zwijaja z nudów.
                            Zreszta ta "granica" to dobry przykład jak kończa sie mariaze
                            ideologii i literatury - tak, ze nikt nie ma ochoty wziąc tego do
                            reki po kilku latach .

                            >Chyba prędzej "Krzyżaków" niż "Granicę" ;)

                            Najprędzej to Pratchetta.

                          • easz Re: literatura a ideologia 29.12.08, 10:33
                            niedo-wiarek napisał:

                            > No dobrze, a jak w szkole bedą dręczyć narracją "kobiecą", to będzie dobrze? Mo
                            > że w ogóle dzieciom odpuścić i niech grają sobie w gry video? Kto chce, to prze
                            > czyta. Chyba prędzej "Krzyżaków" niż "Granicę" ;)

                            A może to i to?.. Byłoby fair najbardziej.
                        • easz Re: literatura a ideologia 29.12.08, 10:34
                          zdanka1 napisała:

                          Fajnie napisane:)
                      • easz Re: literatura a ideologia 29.12.08, 10:30
                        niedo-wiarek napisał:

                        > W zasadzie tak. Ale niech ten, kto nie wypowiadał się na temat książek, któryc
                        > h nie przeczytał, pierwszy rzuci kamieniem ;)

                        Hehe, no ba;) tylko że nie tak kategorycznie w ocenach.

                        > Być może dowi
                        > edziałbym się też czegoś o jakichś pomniejszych gniotach drążących okołoaborcyj
                        > ną tematykę.

                        Mówiąc ogólnie - temat jak każdy inny (choć ja się z tym nie do końca zgadzam,
                        ale w inną stronę niż Ty;)
                        • niedo-wiarek Re: literatura a ideologia 29.12.08, 10:46
                          easz napisała:

                          > Mówiąc ogólnie - temat jak każdy inny (choć ja się z tym nie do końca zgadzam,
                          > ale w inną stronę niż Ty;)

                          No nie wiem, czy w inną. Generalnie zgadzam się z K. Szczuką i spółką, że kobiety (szczególnie te uboższe) są przez zakaz aborcji w Polsce dręczone. Tylko po co na siłę mieszać do tego literaturę? ;)
                          • easz Re: literatura a ideologia 29.12.08, 11:00
                            Nie - po co, może - dlaczego?

                            tinyurl.com/a27xzr
                            • niedo-wiarek Re: literatura a ideologia 29.12.08, 11:02
                              easz napisała:

                              > Nie - po co, może - dlaczego?

                              Sugerujesz, że w grę wchodzą jakieś bezwolne procesy? ;)
                              • easz Re: literatura a ideologia 29.12.08, 11:15
                                niedo-wiarek napisał:

                                > easz napisała:
                                >
                                > > Nie - po co, może - dlaczego?
                                >
                                > Sugerujesz, że w grę wchodzą jakieś bezwolne procesy? ;)

                                ? Odesłałam Cię do zdanek Zdanki, bo ujęło mnie jak to ujęła. Nie było i się
                                prosi, żeby nie powiedzieć domaga - to takie NATURALNE;)
            • weekend_w_fontainebleau Re: literatura a ideologia 28.12.08, 20:16
              myślę, że to jednak nie to samo - nie chodzi tylko o jednostronnośc
              i jednowymiarowosc, uwrażliwienie na pewne sprawy kosztem innych, bo
              to w pewnym sensie naturalne dla każdej orientacji w
              literaturoznawstwie - ale o instrumentalizację w służbie ideologii,
              w służbie jakiegoś projektu traktowanego nadrzędnie wobec
              literatury - tutaj oczywiście analogią może byc np. marksizm.

              moim zdaniem szczuka przeszła tutaj negatywną ewolucję - przy czym
              naprawdę nie chcę skupiac się na jej osobie, uważam, że jest dużo
              mądrzejsza od tego, co czasem zdarza jej się powiedziec :-) - bo do
              feminizmu dochodzi jeszcze jej zaangażowanie w działalnośc
              środowiska "krytyki politycznej", które całkiem otwarcie stawia
              sobie za cel wylansowanie nowego języka w krytyce i publicystyce
              literackiej, właśnie "zaangazowanego społecznie", w miejsce
              traktowanych tam z pogardą języków metafizycznych i
              egzystencjalnych. i stąd szczuka mówiąc o ksiązkach czuje się często
              w obowiązku (tak myślę) wygłaszac jakies płaskie pseudoanalizy i
              manifesty polityczne...taka hybryda krytyk-aktywista (ok, -
              czka, -stka).

              a co do michalskiego - bardzo go lubię, ale kiedykolwiek pisze coś o
              literaturze (i chyba tez kiedy sam próbuje pisac prozę), widac
              wyraźnie, że jest ona dla niego interesująca o tyle, o ile da się
              zinterpretowac/wykorzystac jako sposób zajęcia stanowiska w pewnych
              sporach ideowo-politycznych czy kulturowych...




              • zdanka1 Re: literatura a ideologia 28.12.08, 21:17
                ale o instrumentalizację w służbie ideologii,
                > w służbie jakiegoś projektu traktowanego nadrzędnie wobec
                > literatury - tutaj oczywiście analogią może byc np. marksizm

                :))))
                Nie odczuwam tego tak, co wiecej, ja bym wręcz powiedziała, ze u
                Szczuki odczuwam to chyba najmniej i w bardzo wywazony sposób, już
                bardziej taką instrumentalizację widziałabym u Dunin, moze też u
                Agnieszki Graff - ale tez nie we wszystkich tekstach. No bo czym
                innym jednak jest mówienie, a czym innym pisanie.
                Nie jestem w stanie czytać Mizielińskiej, bo rzucam nią po scianach -
                to jest dopiero tragedia niezaleznie od wszystkich tytułow
                naukowych, tego doktoratu, który w tej dyskusji wałęsa sie bez sensu
                jakby czegoś dowodził.
                Mizielinska to chyba najlepszy przypadek instrumentalizacji -
                przepisz Butler na polski , zamknij się w getcie i w zasadzie to juz
                nawet żadna literatura, a zwłaszcza polska nie jest Ci do niczego
                potrzebna.
                Tak - to jest instrumentalne i jakoś tak koszmarnie wtórne, odbite,
                naszpilkowane językiem, który prawie nic nie znaczy po rozłozeniu na
                czynniki pierwsze ...Jesli mozna kogoś "nie lubić" po tekstach, to
                ja jej nie znoszę i myslę, ze tutaj wlasnie ta instrumentalizacja
                jest widoczna.

                bo do
                > feminizmu dochodzi jeszcze jej zaangażowanie w działalnośc
                > środowiska "krytyki politycznej", które całkiem otwarcie stawia
                > sobie za cel wylansowanie nowego języka w krytyce i publicystyce
                > literackiej,

                Ja tak bym tego nie demonizowała. "Krytyka " odwala kawał dobrej,
                choc miejscami niespójnej i dziwacznej roboty:) To jest chyba
                pierwszy słyszalny głos 25 + 30+ w Polsce, domagający się pisania i
                wymuszający pisanie o tym, co komu w duszy lewicowo gra.
                Coś w stylu - nikt nas w takiej formie za bardzo nie chce, wydamy
                się sami, bo my sami sobie jestesmy potrzebni.

                Ktoś kiedys potzrebował "Brulionu ", ktos teraz potzrebuje "Krytyki
                politycznej" - np. ja:))))))))))
                Natomiast myslę ze stworzenie jakiejś szkoły krytyki opartej na
                nowym wariancie jezyka jest niemozliwe, nawet przy maksymalnym
                wysiłku ze strony KP.
                To jest z jednej strony zbyt heterogeniczne srodowisko, a z
                drugiej, myslę, ze takiego języka po prostu nie da sie wspólczesnie
                stworzyć. Może na poziomie jakiś manifestów, akcji itp - ale na
                pewno nie na poziomie " krytyki zaangażowanej" -za duzo mamy
                polofonii w kulturze, nikt się dobrowolnie nie zamyka w getcie z
                małym oknem.

                >a co do michalskiego - bardzo go lubię,

                Ja mam tylko jedno marzenie - niech sobie pan Cezary pisze eseje,
                ale niech nie pisze prozy , bo jak Boga kocham,ktoś kiedy napisze
                jakis doktorat pt. - dlaczego polscy prawicowcy pisza tak
                grafomańskie powiesci i nie ma momentow :)

                Trochę to niespójne, co napisałam, ale ja naprawdę muszę isc juz
                spac, bo jestem na nogach od 5 rano.
          • easz Re: literatura a ideologia 29.12.08, 00:53
            Wiele przedstawicielek „genderowej krytyki literackiej" jak
            napisałeś, robi moim zdaniem po prostu coś nowego, albo odnawia i
            być może jest to/jesteśmy teraz na etapie, na którym nie da się
            uciec przed pewnymi "daninami", rozliczeniami itp.?

            > byłoby niefajnie, gdyby ten wątek sam się przekształcił w
            > ideologiczną jatkę, stąd był ten mój disclaimer na początku - sam
            > mam sporo sympatii dla przynajmniej niektórych wątków czy nurtów w
            > ramach feminizmu.

            Może podałeś niezbyt fortunny przypadek, czy przykład w postaci
            krytyki feministycznej?.. To coś więcej niż ideologia, a na pewno
            niż polityka. Jak inaczej odbrązawiać? niwelować różnice,
            niesprawiedliwości, negatywne naleciałości?.. Teraz to może sprawiać
            wrażenie nadmiernej ideologizacji, robienia czegoś na siłę, bo
            zwyczajnie ilościowo się na tym skupiono.

            Poza tym jeśli zupełnie wyjmiesz ideologię z tekstu, to czasami co w
            ogóle zostanie?? i nie mam na myśli typowych, czy ewidentnie
            jednoznacznych tekstów tendencyjnych. Czy aby na pewno np.
            za "Lalką" nie stała/nie stoi żadna ideologia??.. Tylko nie bardzo
            nachalnie przemycona?

            Zostawiając Szczukę, małe wspominki - czytałam kiedyś książkę dla
            młodzieży, z głębokiego PRLu, a przynajmniej fabularnie -
            "Wczorajszą młodość" Elżbiety Jackiewiczowej. O odbudowie szkoły i
            biblioteki po wojnie, w jakiejś małej miejscowości, o uczniu z
            biednej rodziny, może sierocie, z pędem do wiedzy, o młodej
            nauczycielce z pasją i poczuciem misji... Wszystko pięknie, mimo że
            wiedziałam CO czytam i o czym. Dosłownie na przedostatniej stronie
            wylazło ordynarnie szydło z worka pt. "jedynie słuszna prawda" itp.
            Dostałam wścieklizny, poczułam się zrobiona w konia na tej
            przedostatniej stronie, miałam ochotę cisnąć książką przez pokój.

            A jeszcze mi się taki miły artykulik przypomniał tutaj, nie wiem
            dlaczego;)

            wyborcza.pl/1,88975,6017429,Prawica_pisze_porno.html
            • zdanka1 Re: literatura a ideologia 29.12.08, 09:42
              No,no, ta prawicowa erotyka to jest dopiero wyzsza szkoła jazdy:))))
              cytuję :

              "Chwycił Arletę pod pachy i szarpnięciem ustawił przed sobą do pionu"

              Hmm, czyżby przedtem stała w poziomie?

              "Chwycił ją mocno za piersi (...) i kilkoma szarpnięciami zadarł tę
              opiętą na pośladkach spódnicę, która od samego początku przyciągała
              jego uwagę"."

              Pytanie brzmi - ile ten pan miał rąk, bo mnie wyszło, ze 4 , skoro
              jednoczesnie trzymał ją za piersi i zrywał tę spódnicę.
              A poza tym jakiś koneser mody, skoro spódnica od
              początku "przyciągaał jego uwage ".

              No tak, co by człowiek nie robił prawicowe porno powoduje przede
              wszystkim atak glupawy:)


              • easz Re: literatura a ideologia 29.12.08, 10:55
                zdanka1 napisała:

                > No,no, ta prawicowa erotyka to jest dopiero wyzsza szkoła jazdy:))))
                > cytuję :

                :)) Teraz to już na pewno przeczytam!
            • weekend_w_fontainebleau Re: literatura a ideologia 29.12.08, 10:37

              wyobraź sobie, że ja też czytałem "wczorajszą młodośc":-),
              przypadkiem wpadła mi w ręce kilkanaście lat temu podczas jakichś
              wakacji na wsi, pod ręką były tylko jakieś dawne lektury matki. i
              co - podobał mi się bardzo ten klimat, ta szlachetna naiwnośc, a
              tego końcowego propagandowego dopowiedzenia nie pamiętam w ogóle...

              a "lalka" była moją ulubioną lekturą szkolną.

              czy to jakos się kłóci z tym, co napisałem? myślę, że nie :-)

              • easz Re: literatura a ideologia 29.12.08, 11:08
                weekend_w_fontainebleau napisał:

                > tego końcowego propagandowego dopowiedzenia nie pamiętam w ogóle...

                A ja niestety bardzo, zepsuło mi to pierwsze... ee, całoksiążkowe wrażenie, to
                OSZUSTWO.

                > a "lalka" była moją ulubioną lekturą szkolną.

                Moją - jedną z najulubieńszych. Przeczytaną w całości już po szkole;)

                > czy to jakos się kłóci z tym, co napisałem? myślę, że nie :-)

                Trochę się pogubiłam... Myślę, że chodzi o umiar. Kiepska rzecz, pozostanie
                kiepska i trafi tam, gdzie jej miejsce. Dobra rzecz zawsze będzie dobra i nawet
                ideologia jej nie zaszkodzi. Umiar? i klasa, bez zdrad.
    • weekend_w_fontainebleau Re: literatura a ideologia 30.12.08, 19:51
      w dzisiejszej gw ciekawy wywiad z krytykiem dariuszem nowackim,
      który daje subiektywne podsumowanie roku 2008 w polskiej prozie
      (wyborcza.pl/1,75475,6106223,Kogo_obchodzi_polska_literatura_.
      html)

      linkuję go tutaj, bo pojawia się tam m.in. wątek instrumentalizacji
      czy ideologizacji literatury w obu poruszanych tu wymiarach (tzn.
      przez autora o ambicjach i celach mocno pozaartystycznych - oraz w
      odbiorze publicystycznym), a jeden z przykładów dotyczy "krytyki
      feministycznej". ogólnie jest to raczej zbieżne z tym, co tutaj
      pisałem, ale ciekawe jest co innego: że zgadzając się co do ogólnej
      zasady, można zupełnie inaczej oceniac konkretne przypadki...

      ten konkretny przypadek, o którym tu mowa, to "kieszonkowy atlas
      kobiet" sylwii chutnik. nowicki się nań krzywi, że to jest w gruncie
      rzeczy coś w rodzaju beletryzacji teorii feministycznych i że chwalą
      tę książkę chyba tylko przedstawicielki krytyki feministycznej...

      ja uważam inaczej, moim zdaniem to świetna rzecz, z której można
      wydobyc wątki czysto uniwersalne (trywializując trochę: tożsamośc,
      osobisty i zbiorowy mit, poszukiwanie sensu i "własnego imienia"), a
      feminizm uznac po prostu za jeden z wariantów, wziąc w nawias,
      podstawiając własne znaczenia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka