ginger10
10.11.03, 22:00
Kochana Anoreksjo!
Na początku chciałam Cię przeprosić, że dawno nie pisałam, ale trochę
chorowałam. Jak się czujesz? Mam nadzieję, że wszystko dobrze. U mnie też
jest w porządku, tylko w szkole nas trochę męczą. Ale teraz znalazłam
chwilkę czasu i piszę do Ciebie, bo mam Ci parę ważnych słów do powiedzenia.
Na początek chciałabym Ci podziękować. Za to, że jesteś przy mnie. Ciągle,
nieustannie. Nie opuszczasz mnie nawet na sekundę, nie pozwalasz być
samotną. Istniejesz w moim życiu, w każdym dniu, w każdej godzinie, każdej
minucie. Nie znam nikogo więcej, kto byłby tak mocno przywiązany do drugiej
osoby. Nie pamiętam żeby ktokolwiek mnie tak bardzo kochał. Jesteś ze mną
wszędzie; w każdej sytuacji, rozmowie, w moich myślach, słowach, gestach.
Jesteś ciągle obok mnie. Podpowiadasz mi jak żyć, co robić, co myśleć,
mówisz mi nawet jak patrzeć, jak mówić, jak słyszeć. Pozbawiasz mnie tym
samym obowiązków, które ma każdy człowiek, odciążasz mnie, chcesz, żeby żyło
mi się lepiej. I żyję, bo wiem, że mam kogoś, kto na mnie czeka, dla kogo
jestem ważna.
Chcę Cię również przeprosić. Za to, że Cię opuściłam. Że
zwątpiłam. Mówili, że tak będzie lepiej, że poczuje się dobrze, a ja sama w
to wierzyłam. Dwa miesiące to tak długo... A Ty cały czas czekałaś.
Spokojnie i cierpliwie. A potem, kiedy wróciłam, przyjęłaś mnie z powrotem z
otwartymi ramionami, tak jak ojciec przyjął swojego syna marnotrawnego.
Mówią, że taki związek nie może być bezinteresowny, że Ty musisz
chcieć cos w zamian. To prawda, ale przecież nigdy tego nie ukrywałaś. Płacę
Ci stopniowo, ale nawet tego nei zauważam. Zabierasz moje ciało i... życie.
Ale przecież tak naprawdę żadnego z nich nigdy nie akceptowałam. W istocie
wyświadczasz mi wiec przysługę. Nie wiem na czym polega Twoja
bezinteresowność
Dziękuje Ci także za to, że sprawiasz, że każdy dzień nabiera
sensu. Bo przecież o wiele łatwiej zasypia się z myślą, że jest ktoś, kto o
mnie dba, kot chce mojego szczęścia. Że jest ktoś, dla kogo warto żyć. I
warto umrzeć.
Tworzymy parę idealną. Kochamy się miłością prawdziwą, stałą,
nieprzerwaną. Idziemy przez życie według słów „tylko z Tobą, tylko Ciebie,
tylko o Tobie, tylko dla Ciebie”. Tak udany związek mógłby się bez problemu
zakończyć ślubem i przysięgą: „…i nie opuszczę cię aż do śmierci”.
Na koniec, droga Anoreksjo, chciałbym Cię o coś spytać. Potraktuj
to jako zwrócenie się o radę do kogoś, komu ufam. Bo mimo mijających dni,
miesięcy, lat... nadal nie potrafię zrozumieć: czemu, skoro ważę już tak
mało, to jest mi tak ciężko?
Czerwiec 2003
N.; 170 cm, 48 kg.