Dodaj do ulubionych

"należy czytać dobrą literaturę"

24.01.09, 20:38
tak, zresztą bardzo słusznie, radzi się początkującym pisarzom. Co
to jednak jest ta "dobra literatura", jak uważacie, które powieści
zasługuja na to miano? Których książek nie może nie znać osoba
chcąca uchodzić za "wszechstronnie oczytaną". Od, których pisarzy i
czego mogliby się uczyć nowicjusze? Jak sądzicie?
Obserwuj wątek
    • nobullshit Re: "należy czytać dobrą literaturę" 24.01.09, 23:18
      Imho to są dwa grzyby w jednym barszczu. Bo co innego czytać, żeby "być
      oczytanym", a co innego, żeby szlifować styl. I w tym drugim przypadku raczej
      odpadają wszelkie tłumaczenia.
    • czepialska Re: "należy czytać dobrą literaturę" 25.01.09, 18:59
      To rada typu "należy myć zęby", najlepiej "dwadzieścia minut dziennie.
      Codziennie" :)
      Nie wiem tylko czy to uchroni przed wizytą u dentysty?
      Czytanie dobra rzecz i może pomóc w budowaniu własnego stylu ale rzecz w tym, że
      nie z każdego "czytacza" da się zrobić "pisacza"!
    • nobullshit Re: "należy czytać dobrą literaturę" 25.01.09, 23:06
      Tak sobie jeszcze pomyślałam. Mogę się mylić, ale wydaje mi się, że większość
      osób zainteresowanych książkami, piszących coś samemu, myślących o tym, żeby
      zostać Autorami, tę "dobrą literaturę", przynajmniej w sensie dawnej i
      współczesnej klasyki, odfajkowała w liceum i w okresie studiów. A jeśli nie -
      jeśli ktoś nie ma tych podstaw - to chyba już mu nic nie pomoże.
      • sufrasufra Re: "należy czytać dobrą literaturę" 26.01.09, 10:19
        Mozna miec talent pisarski, latwosc operowania slowem i koniecznosc czytania
        ksiazek, celem szlifowania jezyka, bedzie zbyteczna.
        Z drugiej strony, mowi sie, ze talent to tylko czastka sukcesu - i nie obedzie
        sie bez ciezkiej pracy. Dotyczy to chyba kazdej dziedziny.
        • ojuciasan Re: "należy czytać dobrą literaturę" 26.01.09, 14:29
          Nie bardzo sobie wyobrażam "nieoczytanego pisarza" (jeśli już ktoś poważnie
          myśli o tym zawodzie), czytanie i pisanie jest ze sobą nierozerwalnie połączone.
          To tak, jakby ktoś chciał być prawdziwym malarzem, nie znając kompletnie
          twórczości innych artystów dawnych i współczesnych, teorii i historii sztuki (i
          nie interesując się nią) - taki namaluje co najwyżej przysłowiowego jelenia na
          rykowisku. Moim zdaniem jest to sprawa poza wszelką dyskusją i dotyczy każdego
          pisarza, nie tylko takiego od literatury "wysokiej". Chodzi o warsztat i
          przekaz, jego jakość. Czytanie literatury należy do całokształtu pracy pisarza.
          A jeśli tak nie jest, to może dlatego mamy teraz tak wielu grafomanów?
    • skajstop A co to znaczy "dobrą"? 26.01.09, 18:23
      Bo ja nie wiem :) właściwie trudno mi wyobrazić sobie osobę piszącą, która
      zarazem nałogowo nie czyta, ale...

      - czy trzeba akurat znać i czytać klasykę, aby samemu dobrze pisać? Wątpię w
      ścisły związek.

      - czy lepiej przeczytać sto książek niż dziesięć, ale dokładniej? Ja stawiam na
      drugą opcję, kiedy mówimy o analizie i przełożeniu na własny warsztat.

      Wreszcie... dobór lektur.Jeśli ktoś pisze literaturę rozrywkową i czyta książki
      z tego nurtu, to nie będzie "oczytany", bo braknie mu czasu na Murakamiego czy
      innego Le Clezio. Ale czy to na pewno źle, o ile z tych komercyjnych lektur
      wyłoni się dobra książka rozrywkowa? :) a z kolei, po co ktoś piszący ciężkie
      powieści psychologiczne, ma zaliczyć dobre powieści rozrywkowe, jakich też nie
      brakuje?
      • nobullshit Re: A co to znaczy "dobrą"? 26.01.09, 19:29
        skajstop napisał:
        > - czy trzeba akurat znać i czytać klasykę, aby samemu dobrze pisać? > Wątpię w
        ścisły związek.

        A ja nie. :) Ktoś się już tu odwoływał do malarstwa - taki Picasso malował w
        dojrzałym okresie, jak malował, nie dlatego, że nie umiał inaczej, czyli pod
        dawnemu, po "akademickiemu", tylko dlatego, że nie chciał.
        No i dobrze by się było orientować w stylach / pomysłach literackich, żeby nie
        wyważać otwartych drzwi. Albo przynajmniej mieć świadomość, że się ich nie wyważa.
        Czytanie klasyki - szeroko pojętej, nie tylko XIX-wiecznej - nie zaszkodzi też
        autorom chick lit czy kryminałów. Może będą pisać bardziej poprawnie (tak, wiem,
        nudna jestem :))

        • ojuciasan Re: A co to znaczy "dobrą"? 27.01.09, 03:49
          Ja się zgadzam z Nobullshit :-) I nawet nie tylko dla poprawności pisania, ale
          chodzi też o erudycję. Pisarz - cokolwiek by nie pisał, ma w tym być dobry, a
          gatunek wybierać dlatego, bo tak chce, a nie dlatego, że do niczego innego się
          nie nadaje (czyli świadomie, jak ten Picasso w malarstwie) - musi naprawdę mieć
          coś do powiedzenia, trudno przecież poważnie traktować pisarza-ignoranta lub
          półanalfabetę; czytelnik też ma swoje prawa, przede wszystkim do szacunku z
          naszej strony, nie wolno robić go w balona (a chyba żaden czytelnik nie zakłada,
          biorąc do ręki książkę, że autor jest głupcem).
          • skajstop Erudycja 27.01.09, 13:05
            Ale wiesz, z tą erudycją, przed którą ma uklęknąć czytelnik, to ja bym nie
            przesadzał. Przede wszystkim, czytelnik powinien oceniać dzieło :) i tu już
            zależy, do jakiego gatunku ono należy - bo owszem, w wielu przypadkach brak
            erudycji autora to śmierć i wystawienie się na jawne drwiny. Ale nie zawsze jest
            to potrzebne, czasem teksty cierpią na przypadłość bycia
            przeintelektualizowanymi, stając się dryfem na dryfie dryfem poganianym, bo
            autor na siłę chce się wykazać, jaki jest mądry :)

            Zatem owszem, ja też uważam, że autor powinien coś tam wiedzieć, czy natomiast
            powinien swą mądrość pokazywać w tekście w taki sposób, aby można było
            powiedzieć, że jest erudytą - tu bym dyskutował.
        • skajstop Wyważanie drzwi 27.01.09, 13:01
          Heh, tobie to dobrze mówić, bo za Ciebie drzwi wyważają autorzy :)

          Ja tam nie wierzę w to, żebym nie wyważał - i oczytanie tylko tu wzmaga
          kompleksy i rodzi podejrzliwość, że te drzwi to są akurat w tej książce, której
          nie przeczytałem :)

          Poważnie, to nie widzę bezpośredniego związku znajomości klasyki z jakością
          własnego pisania, chyba że się świadomie do niej odwołujemy, wtedy rzecz jasna
          trzeba ją mieć pochłoniętą. Jasne, że Dehnel pisząc "Balzakiadę", odwoływał się
          do tradycji, bez znajomości której ani rusz.
          Ale wykażcie mi _bezpośredni_ związek znajomości Zoli z pisanym przeze mnie
          kryminałem, wtedy porozmawiamy :)
          • ojuciasan Re: Wyważanie drzwi 27.01.09, 16:01
            Mnie nie chodziło o to, że pisarz musi za wszelką cenę jawnie demonstrować swą
            erudycję w książkach, ale o to, że inaczej pisze człowiek, który ją "posiada"
            (inaczej jakościowo, zarówno w treści, jak w formie). Oczytanie to po prostu
            naturalny grunt pod własną twórczość. I nie chodzi przecież wyłącznie o klasykę,
            chodzi o ciekawość, o to, żeby samemu odczuwać potrzebę czytania/poznawania
            różnych rzeczy, o stałą gimnastykę umysłu.
            • skajstop Re: Wyważanie drzwi 27.01.09, 16:48
              Ba! Ale jak taki osobnik odczuwa chęć pochłaniania Whartona czy Coelho, to też
              jest naturalna potrzeba :) i często grunt pod własną twórczość :)

              "Powiedz mi, co czytasz, a powiem ci, kim jesteś" - nie, ja się nie zgadzam z
              taką teorią :) jak mówię, nie widzę prostego przełożenia.
              • ojuciasan Re: Wyważanie drzwi 27.01.09, 17:01
                No właśnie ;-) Jak ktoś czyta wyłącznie Coelho (a tu z Twoją opinią się zgadzam)
                albo - co gorsza - tylko jakąś Danielle Stell, i w życiu nie czytał niczego
                więcej, a nawet nie odczuwa takiej potrzeby - to i sam tak później pisze, jeśli
                już dorwie się do pióra...
                • nobullshit Re: Wyważanie drzwi 27.01.09, 17:48
                  ojuciasan napisała:
                  > No właśnie ;-) Jak ktoś czyta wyłącznie Coelho (a tu z Twoją opinią się
                  zgadzam )albo - co gorsza - tylko jakąś Danielle Stell, i w życiu nie czytał
                  niczego więcej, a nawet nie odczuwa takiej potrzeby - to i sam tak później
                  pisze, jeśli już dorwie się do pióra...

                  Nie wiem, czy rzeczywiście się zgadzacie, bo Skaj twierdzi, że jeśli ktoś CHCE
                  pisać jak Steele, może czytać tylko ją, a Ty chyba byłaś za czytaniem czegoś
                  więcej.
                  Co do Whartona, facet pisał wyłącznie w czasie teraźniejszym, więc o języku
                  wiele się od niego nauczyć nie można. :)
                  • skajstop Poprawka :) 27.01.09, 17:58
                    Ja nie twierdzę, że pisząc kryminały, należy czytać _wyłącznie_ kryminały. Tylko
                    idzie mi o proporcje lekturowe i znajomość gatunku - jeśli ktoś pisze ten
                    przykładowy kryminał, lepiej, żeby znał mistrzów gatunku, nawet kosztem
                    znajomości klasyki poetyckiej, niż odwrotnie.
                  • ojuciasan Re: Wyważanie drzwi 27.01.09, 18:04
                    Do końca się zapewne nie zgadzamy ;-) Troszkę ironizowałam, co do Coelho i Steel
                    (konkluzja). Jestem za czytaniem czegoś więcej. Choć pewnie zawsze lepiej czytać
                    Coelho, niż nic.
                • mysia-mysia Re: Wyważanie drzwi 27.01.09, 17:51
                  Moim zdaniem należy czytać rzeczy różnorodne, z tym że nie nalegałabym na
                  klasyków, ale na twórców jak najbardziej współczesnych. Uważam też, że nawet ci,
                  którzy chcą pisać coś nieco ambitniejszego powinni od czasu do czasu
                  przynajmniej przejrzeć wspomnianą Danielle Stell (kilka stron wystarczy) żeby
                  mieć szerokie spojrzenie na trendy literackie a także dla kontrastu :-)
                  Nawet ci, którzy chcą pisać powieści jak najbardziej lekkie powinni sięgać
                  czasem po coś z wyższej półki, żeby dostarczyć sobie nowych bodźców literackich,
                  które mogą mieć w późniejszym czasie jakiś wpływ na twórczość tych osób.
                  Zdobywanie wiedzy z dziedziny, jaką chcemy się zajmować powinno być ważne dla
                  każdego profesjonalisty. I bardzo nie lubię stwierdzenia "skoro piszę lekkie
                  książki to nie będę sobie zawracał głowy czytaniem arcydzieł". Wydaje mi się, że
                  stąd blisko do stwierdzenia "Lekka książka może być napisana byle jak".
                  • ojuciasan Re: Wyważanie drzwi 27.01.09, 18:12
                    Też tak właśnie uważam, Mysiu. I autor kryminałów - poza czytaniem innych
                    kryminałów - warto, żeby poczytał także i inną literaturę, choćby dla
                    poszerzenia horyzontów; w kryminale też może znaleźć się coś więcej, niż tylko
                    morderstwo :-) A wnioski Nobullshit co do języka wydają mi się oczywistą
                    oczywistością, trudno z tym chyba dyskutować.
          • nobullshit Re: Wyważanie drzwi 27.01.09, 17:45
            skajstop napisał:
            > Heh, tobie to dobrze mówić, bo za Ciebie drzwi wyważają autorzy :)
            To jest argument demagogiczny i niegodny dżentelmena!
            Zabanować Cię? :)

            > Ale wykażcie mi _bezpośredni_ związek znajomości Zoli z pisanym przeze mnie
            kryminałem, wtedy porozmawiamy :)
            Może taki, że Twój kryminał będzie miał początek, środek i koniec? I w ogóle
            będzie trzymał się kupy? A jeśli będzie miał środek na początku, a końca wcale,
            to dlatego, że tak chciałeś? I że się nie będę potykać na co drugim zdaniu, nie
            rozumiejąc, co chciałeś powiedzieć?
            (Oczywiście nie chodzi konkretnie o Zolę. Konkretnie i bezpośrednio Ci nie
            wskażę. Zwłaszcza nie czytając Twojego kryminału.)
            • skajstop Re: Wyważanie drzwi 27.01.09, 17:56
              Hm, o ile rozumiem, twierdzisz, że ta tradycja powieściowa wpływa. No fakt, ja
              się z tym nie tylko zgadzam, ale i ją stosuję :) ale że mówiąc prozą, nie trzeba
              być panem Jourdainem.

              A kryminału nie przeczytasz, bo go nie piszę. Nie chcę, żeby mnie zamknęli :)
              • anabella72 Re: Wyważanie drzwi 18.02.09, 08:58
                >
                > A kryminału nie przeczytasz, bo go nie piszę. Nie chcę, żeby mnie zamknęli :)

                Hehehe ta wypowiedź najbardziej mi się podobała. Ja generalnie lubię czytać,
                niemal wszystkie typy książek, chyba że jakaś jest tak napisana, że za nic nie
                da się jej przeczytać. Ale stwierdzenie, że jeśli ktoś czyta wyłącznie Daniel
                Still, będzie pisał tak jak ona, nie bardzo mi się podoba. Nawiasem mówiąc, jej
                książki obyczajowe bardzo mi się podobają. Co oznacza to stwierdzenie? Jeśli
                kiedyś czytałam same Harlequiny to znaczy znaczy, że napiszę taki sam gniot?
                Raczej nie, bo przez długie czytanie takiego typu książek, zaczęłam zauważać ich
                bezsensowność. Dziś mijam je szerokim kołem.
                • skajstop Prawdziwe :) 18.02.09, 09:42
                  anabella72 napisała:

                  > > A kryminału nie przeczytasz, bo go nie piszę. Nie chcę, żeby mnie zamknęli :)
                  >
                  > Hehehe ta wypowiedź najbardziej mi się podobała.

                  Miałem na myśli to:
                  wyborcza.pl/1,82709,4464677.html
                  Nie wiem, na ile silne są tu związki literatury z życiem, ale... podejrzewam, że
                  policjanci lubią czytać kryminały :)
                  • anabella72 Re: Prawdziwe :) 18.02.09, 12:06
                    No jestem w szoku. Rzeczywiście strach napisać kryminał.
                • ojuciasan Re: Wyważanie drzwi 19.02.09, 03:23
                  Chodziło mi o język, Anabello. O jego bogactwo lub ubóstwo. To materia, którą
                  pisarz powinien posługiwać się świadomie i ze znajomością jej tajników.
                  Parandowski nazwał to "alchemią słowa" - i cóż tu więcej dodać?...
                  Nie sposób zgłębić języka, ślizgając się wyłącznie po jego powierzchni, a jedyną
                  drogą do poznania tejże materii jest literatura i jej różnorodność. Od Homera po
                  Masłowską.
                  • anabella72 Re: Wyważanie drzwi 19.02.09, 18:21
                    Zrozumiałam. Dziękuję serdecznie.
                  • gwiazdeczka-z-nieba czy macie takie książki, 26.03.09, 09:47
                    co do których nie wyobrażacie sobie aby osoba, chcąca uchodzić za
                    oczytaną, ich nie czytała?
                    • ojuciasan Re: czy macie takie książki, 26.03.09, 14:50
                      Pewnie tak - każdy zapewne takie ma - ale nie chodzi tu raczej o jakąś konkretną
                      listę książek, tylko o ogólne pojęcie o literaturze; książki czyta się przez
                      całe życie, od wczesnego dzieciństwa do grobowej deski i tego nie nadrobi się
                      żadną listą "obowiązkowych pozycji do przeczytania".
                      • gwiazdeczka-z-nieba Re: czy macie takie książki, 26.03.09, 15:27
                        masz rację, nie nadrobi się. poza tym nie wystarczy te książki
                        przeczytać. trzeba je jeszcze zrozumieć.
                    • skajstop Nowy wątek? 26.03.09, 17:10
                      To temat na inny wątek, ale ja chyba zaryzykuję twierdzenie, że nie ma takich
                      książek. Chyba że pójdziemy w banały typu Biblia. Lekturowe wybory są jednak
                      bardzo arbitralne, w dodatku to, co dziś wydaje się nam ważne, za lat 30 może
                      być zupełnie nieistotne literacko :)

                      Poza tym... książek, które "wypadałoby znać", samej beletrystyki, jest ze 30 000
                      :D a gdzie non-fiction?, poezja? 50 tysięcy tomów? Jedno dzieło dziennie, taaa,
                      ile to lat zabierze? Ale wtedy nie poznamy nic z muzyki i filmu, no toż będziemy
                      zupełnie nieukulturalnieni...

                      I tak ad absurdum można ;p
                      • nobullshit Szefie, czytasz w moich myślach - że nowy wątek 26.03.09, 17:38
                        się prosi.

                        A co do meritum - uważam się za osobę oczytaną, chociaż nie przebrnęłam przez
                        Ulissesa Joyce'a. Ale wiem, o czym jest! :)

                        Linkowałam na Książkach pozycję, która rozgrzesz nas z nieczytania:
                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=151&w=85216497&a=85216497
                        Nosi bardzo przyjemny tytuł "Jak rozmawiać o książkach, których się nie czytało".

                        A już całkiem prywatnie, nie wyobrażam sobie, żebym mogła się zaprzyjaźnić /
                        pójść do łóżka z kimś, kto nie czytał "Mistrza i Małgorzaty". Noale jak można
                        gadać z osobą, która nie wie, co to "jesiotr drugiej świeżości", że "rękopisy
                        nie płoną" i jaką ma minę sprzedawczyni lemoniady? To są rzeczy, które weszły do
                        języka.
                        • ojuciasan Re: Szefie, czytasz w moich myślach - że nowy wąt 26.03.09, 21:35
                          "A co do meritum - uważam się za osobę oczytaną, chociaż nie przebrnęłam przez
                          Ulissesa Joyce'a. Ale wiem, o czym jest! :)"

                          I o to właśnie chodzi - nie da się przeczytać wszystkich książek świata, nawet
                          ważnych, ale pojęcie jakieś na ich temat powinno się mieć.
                          Co do reszty, również całkowicie popieram Nobullshit ;-)
    • jej_wysokosc_sardynka Re: "należy czytać dobrą literaturę" 23.03.09, 17:38
      Podchodzę sceptycznie do takich sądów. Moim zdaniem warto jest
      czytać wszystko, bo wszędzie można znaleźć inspirację. :)
      • ojuciasan Re: "należy czytać dobrą literaturę" 24.03.09, 03:02
        Otóż to, Sardynko. Właśnie to miałam na myśli. Czytać różne rzeczy, czytać jak
        najwięcej. Poszerzać swój świat.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka