staua
29.12.03, 17:30
Pomimo, ze jeszcze caly okres wakacji miedzy Swietami a Nowym Rokiem sie nie
skonczyl, pomyslalam, ze warto zaczac ten watek.
Mnie sie udalo skonczyc felietony Kopalinskiego "Moj przyjaciel Idzi" (o
ktorych zalozylam watek, ale juz utonal, widocznie brak zainteresowania),
poza tym "Dziennik 1954" Tyrmanda w wydaniu Proszynskiego (rewelacja!),
pierwszy tom "Dziennika" Lechonia (tez super - swoja droga bardzo zauwazalna
w ich sposobie prowadzenia dziennikow jest roznica motywacji - Tyrmand od
poczatku pisal z mysla o publikacji, Lechon uzywal dziennika jako metody
terapii antysamobojczej zaleconej przez psychiatre), "The Lost Steps" Alejo
Carpentiera (bardzo oniryczne).
Caly czas czekam na paczke z ksiazkami od mamy (prezent pod choinke...ale
cos dlugo idzie)