25.09.09, 22:56
Niedawno zadzwonila ex mojego meza, ze sie przeprowadza do naszego miasta.
Poprosila go tez o prace, przy czym praca jest m.in. za wikt i opierunek wiec
bedzie praktycznie mieszkac w miejscu pracy, bo smiem przypuszczac, za maz
przychyli sie do jej prosby. Nie trawie tej dziewczyny, bo probowala numerow,
kiedy moj maz byl juz ze mna.Czy uwazacie, ze moglabym zazadac od meza, aby
jej nie pomagal i nie przyjmowal do pracy?
Nasze malzenstwo ma silne podwaliny i ufam mezowi, ale i tak bede czula sie
niekomfortowo w otoczeniu tej osoby. Mam wylacznie niemile wspomnienia z nia
zwiazane, a moj maz - wrecz przeciwnie. Poza tym ona jest prawie 10 lat
mlodsza, bezdzietna, dyspozycyjna, imprezowa, atrakcyjna i pozbawiona skrupulow.
Obserwuj wątek
    • kag73 Re: ex 26.09.09, 00:29
      Ale mimo tylu atutow jest jego ex. Z jakiego powodu? Kto zakonczyl
      zwiazek?
      Uwazam, ze spoko moglabys zazadac od meza, zeby jej nie pomagal,
      jezleli Ci sie to nie podoba. W tym punkcie tez bym powiedziala "Ty
      jestes MOJ" a ex nie ma w nowym zwiazku nic do szukania. Uwazam, ze
      milosc ma swoje prawa i tyle, pewnych rzeczy mamy prawo zadac.
      Tym bardziej, ze nie maja razem dzieci, nic ich nie laczy.
      No chyba, ze sama masz kontakty z Twoim ex, pomagasz, spotykasz, itp.
      • megan.margaritka Re: ex 26.09.09, 09:07
        nie chcę cię straszyć ale takie kobiety właśnie najbardziej ich
        kręca nawet jak są ex...stanowczo powinnaś mu powiedzieć ze nie
        życzysz sobie jej obecnosci w waszym życiu,ona coś kombinuje więc
        uważaj...a on nie ma żadnego obowiazku jej pomagać bo to dorosła
        kobieta.
        • ta_muid troll? n/t 26.09.09, 09:51
          kag może nie produkuj się już tak, bo znowu okaże się ze to następna "nawiedzona"
          • anula36 Re: troll? n/t 26.09.09, 09:56
            albo autor scenariusza "Teraz albo nigdy":P Tam sie teraz taki watek objawil, a w roli ex sama odchudzona Mucha;)
            • herbatka.jasminowa next? 26.09.09, 10:17
              Exżona młodsza o 10 lat? pozbawiona skrupułów? proponuje pracę za m.in. wikt i opierunek?
              jak bez skrupułów to będzie jak nic seks.

              ale daj mężowi swój album rozbierany, który mu podarowałaś na rocznicę -drugą- ze swoimi nagimi fragmentami ciałka, zwłaszcza to zdjecie nagiego sutka. Ale jak ex ma 10 lat modsze sutki, to nie wiem czy on da radę się powstrzymać.
              • megan.margaritka Re: next? 26.09.09, 10:36
                na bank nie da rady>>sex gwarantowany
              • zonafranka Re: next? 27.09.09, 18:44
                Moje sutki wygladaja pewnie lepiej niz Twoje. Rozbierane zdjecia maz
                wyeksponowal w sypialni i nie musze mu przypominac o prezencie, ktory mu
                podarowalam.
                • megan.margaritka Re: next? 28.09.09, 11:21
                  autorko wątku..wybacz ale jak słyszę teksty typu...on na pewno mnie
                  nie zdradzi,ufam mu itp,itd to mnie ponosi .Znam juz trochę życie i
                  wiem ze takie słowa jak na pewno,nigdy,zawsze,ufam(ufaj ale bądx
                  czujna) powinnaś wyrzucic ze słownika bo nie ma NIC PEWNEGO OPRÓCZ
                  ŚMIERCI I jak to mówią podatków,jesli dziewczyna się uprze żeby go
                  zaciągnąć do łózka a ku temu wszystko zmierza to nie ma na to
                  siły ,to jest samiec i zapewne jak większosć z nich on ma w dupie
                  morale jeśli w grę wchodzi sex z tak atrakcyjną kobietą,więc ocknij
                  się i zacznij myślec logicznie.
                  • zonafranka Re: next? 28.09.09, 14:32

                    więc ocknij
                    > się i zacznij myślec logicznie.

                    Megan, gdybym myslala logicznie to NIE mialabym problemu, bo wszelka LOGIKA
                    przemawia na moja korzysc: mezczyzna wybral mnie na swoja zone, na matke jego
                    dziecka, zakonczyl krotki zwiazek z tamta, utrzymujac rowniez ze zwiazek nie
                    nalezal do najlepszych, odrzucil jej propozycje seksu kiedy bylam w ciazy,
                    dziewczyna moze jest i atrakcyjna ale chyba tylko dlatego ze ma dopiero 23 lat,
                    jest niezdolna do przezywania orgazmow (z relacji meza), ma problemy emocjonalne
                    i uzaleznieniowe, brak jej wyksztalcenia i oglady, jest zdesperowana (to
                    niekoniecznie musi dzialac na jej korzysc, bo mezczyzni sie boja desperatek)
                    itp. Z tych logicznych argumentow wynikaloby, ze nie stanowi dla mnnie
                    najmniejszej konkurecji, a jednak kichy mi sie na jej widok przewracaja.
                    W miedzyczasie maz SAM podjalal decyzje o tym, ze jej nie zatrudni. Nie chce mi
                    sie jej tylko widywac na ulicy i wiem, ze beda tez telefony i inne proby
                    nawiazania kontaktu.
    • zakletawmarmur Re: ex 26.09.09, 11:13

      Czy to nie jest jedna z tych kobiet, co to uwielbiają mieć nad mężczyznami
      kontrole? Tzn, nie koniecznie chcą ich zaciągać do lóżka ale chcą czuć, ze facet
      za nimi szaleje, ze mogą wszystko... Ona pewnie nawet nie ma żadnych planów
      związanych z Twoim facetem, ale może go traktować w kategorii "facet na ciężkie
      czasy". W dodatku Ty pewnie będziesz chodzić zazdrosna, będziesz z nia o
      wszystko rywalizować zwiększając jej przewagę. Jesteś na gorszej pozycji bo
      Tobie na mężu zależy, ona jest wolna i pewnie ma kilku facetów na oku, jak tu
      jej się nie uda to żadna strata.
      Takie kobiety bez zasad, bez tej ludzkiej wrażliwości największa przewagę
      zyskują wcale nie dlatego ze sa takie zle, tylko dlatego, ze pod ich wpływem
      nawet z najsympatyczniejszej zony wychodzą wszystkie te najgorsze cechy:-)
      Pamiętaj o tym i nie daj się jej sprowokować. Bądź dla niej lepsza niż na to
      zasługuję:-)

      Ja na Twoim miejscu nie wałczyłabym z nia. Niech facet sam podejmuje wszystkie
      decyzje. Jeśli kiedyś stanie przed wyborem to chyba lepiej, żeby sam zadecydował
      niż został do czegoś przez Ciebie przymuszony i później do końca życia żałował...

      Oczywiście rozumiem, ze ta sytuacja może niszczyć Twoje poczucie bezpieczeństwa
      w związku jak i Twoja samoocenę (co w rezultacie może prowadzić do innych
      problemów). W takiej sytuacji, gdyby maz zapytał się mnie co o tym myślę to
      mogłabym zdecydować się na powiedzenie mu wprost, na spokojnie, bez
      jakichkolwiek wyrzutów, bez agresji w jej stronę, jaki ta sytuacja na mnie
      wpływa. Niemniej nie sugerowałabym mu żadnego rozwiązania. Niech facet wie jak
      się czujesz i sam zastanowi się co z tym wszystkim zrobić.

      No ale ja wyznaje zasadę nic na sile. Wołałabym żeby facet odszedł do innej, niż
      żeby był ze mną, tylko dlatego, ze udaje mi sie skutecznie go kontrolować.
      • kag73 Re: ex 26.09.09, 19:53
        Gorzej jezeli maz jej o zdanie nie zapyta. Co innego gdyby to byla
        jakas tam kobita, ale jezeli chodzi o ex to zupelnie inne klocki. Ex
        to jest ex i tyle, nie ma w ich obecnym zyciu nic do szukania. Moze
        po latach, kiedy sama bedzie miala meza/partnera, mozna
        sie "zakolegowac", ale teraz nie, po prostu nie, przy calej
        tolerancji, nie.
        Co innego gdyby chodzilo o atrakcyjna kolezanke z pracy, z ktora
        mialby ciagle do czynienia, wtedy musialaby zacisnac zeby i do
        przodu, ale ex...nie, na to nie trzeba pozwalac.
        • zakletawmarmur Re: ex 26.09.09, 23:11
          > Gorzej jezeli maz jej o zdanie nie zapyta.


          Jeśli nie zapyta to tez cos będzie oznaczać... Albo wie, ze nam się to nie
          spodoba ale chce jej pomoc albo nawet do głowy mu nie przyszło, ze może być to
          dla nas problem (to raczej wątpliwe, szczególnie ze już z ta laska były
          problemy). My kobiety potrafimy doprowadzić do sytuacji w której facet zacznie
          taka rozmowę:-)
          Na pewno bym się bała. Mężczyźni maja to do siebie, ze nigdy do końca nie
          zapominają o swoich byłych. Gdyby dziewczyna w moich oczach była ode mnie
          atrakcyjniejsza to mocno bym to przeżywała. Raczej nie byłabym w stanie na nim
          nic wymóc. Świadomość, ze to ja podjęłam ta decyzje, ze jest tak jak jest bo
          sobie to wywalczyłam, nie zwiększyłaby mojego poczucia bezpieczeństwa w tym
          związku. Przecież nie chce ciągle go kontrolować. Chce, żeby był ze mną dlatego,
          ze jestem najlepszym z jego wyborow a nie czymś narzuconym siła.

          No i jeszcze druga sprawa. Czy fakt, ze nie pracowaliby ze soba dużo może
          zmienić? Jeśli tamta się uprze to może dążyć do konfrontacji na inne sposoby.
          Szczególnie jeśli będzie chciała zrobić na złość jego zonie, która podejrzewać
          będzie o utrudnianie zdobycia pracy.
          • kag73 Re: ex 27.09.09, 00:09
            Oh, ciekawe zdanie: "Mężczyźni maja to do siebie, ze nigdy do końca
            nie zapominają o swoich byłych..."
            A kobiety zapominaja? Bo moze jestem wyjatkiem, bo tez o swoim bylym
            nie zapomnialam. Co nie znaczy, ze mialby u mnie jeszcze
            jakiekolwiek szanse.

            "Chce, żeby był ze mną dlatego,ze jestem najlepszym z jego wyborow a
            nie czymś narzuconym siła".
            To juz sie stalo, wybral mnie, ozenil sie ze mna a ona, z racji na
            to, ze jest ex nie ma w naszym zyciu nic do szukania. Uwazam, ze
            jezeli mnie kocha, to nie bedzie dla niego szczegolnym bolem
            zrezygnowanie z pomocy jej.
            Facet moze powiedziec ex "przykro mi, moja zona sobie nie zyczy, a
            ja musze i chce to uszanowac." Kropka. Wtedy jest sytuacja jasna.
            Albo, jeszcze lepiej, nie mieszac w to zony powiedziec: "Nie moge Ci
            pomoc, bo nie wiedzialbym jak to wytlumaczyc zonie. Czulbym sie z
            tym nie fair". Wtedy jest sytuacja jasna i kobita(ex) widzi kto jest
            na pierwszym miejscu i ze nie ma szans.
            Jezeli jednak facet znajac opinie i odczucia wlasnej zony, nadal
            obstawalby przy checi pomocy ex, to juz daloby mi to do
            myslania...Bo jezeli ja kocha, nie bedzie chcial jej zranic, bo w
            koncu coz to za poswiecenie, to TYLKO EX. No chyba, ze jednak dla
            niego to AZ EX.
            Jednak tak czy siak, jezeli nie maja zasady: ex to ex, nie istnieja
            w naszym zyciu, powinna mu powiedziec o swoich odczuciach i
            emocjach, bo on moze sobie z tego nie zdawac sprawy.
            • zakletawmarmur Re: ex 27.09.09, 11:24
              > Oh, ciekawe zdanie: "Mężczyźni maja to do siebie, ze nigdy do końca
              > nie zapominają o swoich byłych..."

              Kobieta pamięta, mężczyzna nie zapomina:-) Kobieta potrafi przywołać wspomnienie
              eks ale czy towarzysza temu jakieś emocje? Kiedyś przeczytałam, ze kobieta
              bardziej boleśnie przechodzi rozstania ale gdy już wyrzuci faceta z głowy to raz
              na zawsze. Mężczyźni na odwrót, rozstania przechodzą łagodniej ale do końca
              nigdy nie wybijają jej sobie z głowy. Oczywiście to prawdy ogólne nie
              indywidualne:-)

              To juz sie stalo, wybral mnie, ozenil sie ze mna a ona, z racji na
              > to, ze jest ex nie ma w naszym zyciu nic do szukania. Uwazam, ze
              > jezeli mnie kocha, to nie bedzie dla niego szczegolnym bolem
              > zrezygnowanie z pomocy jej.

              Ja rozumiem to inaczej. Nie wybiera się raz tylko robi się to przez cale zycie.
              Wybory nie kończą się w momencie zawarcia małżeństwa.

              Jezeli jednak facet znajac opinie i odczucia wlasnej zony, nadal
              > obstawalby przy checi pomocy ex, to juz daloby mi to do
              > myslania...Bo jezeli ja kocha, nie bedzie chcial jej zranic, bo w
              > koncu coz to za poswiecenie, to TYLKO EX. No chyba, ze jednak dla
              > niego to AZ EX.

              A jeśli w jego opinii jego pomoc do niczego złego nie doprowadzi? I zamiast jej
              odmówić, obstaje przy tym, ze Cie nie zdradzi? To co wtedy? Walczymy?

              Jednak tak czy siak, jezeli nie maja zasady: ex to ex, nie istnieja
              > w naszym zyciu, powinna mu powiedziec o swoich odczuciach i
              > emocjach, bo on moze sobie z tego nie zdawac sprawy.

              A jednak mogą istnieć, tak jak wszystkie osoby, które znamy:-) Tak jak koleżanki
              i koledzy. Nie jestem zdania, ze powinno się facetowi bronić kontaktów z eksami
              tylko z tego powodu, ze sa eks. To ze jesteśmy w związku wcale nie musi
              oznaczać, ze spdzamy czas tylko ze soba?

              Jezeli jednak facet znajac opinie i odczucia wlasnej zony, nadal
              > obstawalby przy checi pomocy ex, to juz daloby mi to do
              > myslania...

              Mnie tez by dało do myślenia. Jeśli facet miałby świadomość, ze moja samoocena z
              powodu tej kobiety leci w dol, ze poczuci bezpieczeństwa w tym związku jest
              poniżej poziomu krytycznego i pomimo to dalej inwestował by czas w ta znajomość
              to pewnie zaczęłabym się wycofywać emocjonalnie. Byloby mi smutno, ze moje
              uczucia nic dla niego nie znacza. Wolałabym zainwestować w relacje z innymi
              ludźmi, na zasadzie "ten związek jest zbyt ryzykowny, żeby dalej go traktować
              jako dobra inwestycje, lepiej poszukac bezpieczniej lokaty". Jednak nie
              zdecydowałabym sie, żeby jakieś decyzje na nim wymuszać.

              Oczywiście wszystko zależy od poczucia bezpieczeństwa, ktore miałabym w tym
              związku. Na dzień dzisiejszy w moim jest go na tyle dużo, ze taka sytuacja
              kompletnie by mnie nie ruszyła:-) Mój facet jest regularnie podrywany nawet
              przez ładne i chętne młodsze ode mnie laski a ja i tak mam świadomość, ze mnie
              nie rzuci:-) Jednak wyobrażam sobie, ze z innym facetem, w innych
              okolicznosciach sytuacja mogłaby wyglądać zupełnie inaczej.
              • kag73 Re: ex 27.09.09, 16:34
                Mnie nie chodzi nawet o zdrade.
                Chodzi o fakt, ze jestesmy para, kochamy druga osobe. Chcemy, zeby
                ona rowniez miala komfort psychiczny w zwiazku. Jezeli jej nie
                podoba sie pomysl z pomaganiem ex, a jemu na niej zalezy i na tym,
                zeby bylo jej z nim dobrze, to podejmie decyzje zgodna z
                priorytetami. Choczi o smaopoczucie ZONY, to jest dosc wazne, bo kto
                to jest ex, nikt kto stoi na pierwszym miejscu. Zwiazek to gra we
                dwoje. Przeciez jak kogos kocham, chce zeby byl szczesliwy. Uwazam,
                ze na lancuszku nikogo trzymac nie trzeba, jednak milosc ma swoje
                prawa.
                I oczywiscie ludzie maja znajomych i spotykaja sie z nimi, utrzymuja
                ze soba kontakty, niekoniecznie we dwojke, nie mam nic przeciwko
                temu. Jednak nie uwierze, ze jej maz jest az tak samotny, tak bardzo
                brak mu kontaktow poza zwiazkiem, ze nie moze zrezygnowac z
                kontaktow z ex, skoro jest to wazne dla jego zony.
                Ludzie w zwiazku robia sporo dla drugiej osoby, oczywiscie, jezli
                ktos nie wymysla rzczy kompletnie bzdurnych i zabrania wszystkiego
                mozliwego. Czasami facet nie zalozy tych czy owych spodni, bo zonie
                sie nie podobaja a on chce sie jej podobac(przynajmniej moj tak ma).

                Jezeli druga osoba nie ma nic przciwko, prosze, ona ma cos przeciwko
                o czym moze mezowi powiedziec.

                Sama mam zaufanie do meza, nigdy nie dal mi powodow, zeby tak nie
                bylo. Oboje nie utrzmujemy kontaktow z eksami. Moze teraz po tylu
                latach razem nie byloby z tym problemu. Jednak jakos zadne z nas nie
                ma potrzeby szukania kontaktow z bylymi.
                Dobrze, ze masz swiadomosc, ze facet Cie nie rzuci. Ja tez nie
                zadreczam sie myslami o ewentualnej zdradzie.
                Niemniej jednak wyznaje zasade, ze nic w zyciu nie ma sie
                zagwarantowane i zdarzyc moze sie wszystko i kazdemu. Ale
                zastanawiac sie nad tym nie musze i nie chce. Bedze, jezeli taka
                sytuacja zaistnieje.
                • zakletawmarmur Re: ex 28.09.09, 12:24

                  A co w sytuacji, gdy jedno z partnerów wymaga całkowitej rezygnacji z kontaktów
                  prywatnych z płcią przeciwna? Inaczej zle się czuje... Gdzie jest ta granica, co
                  jest norma a przegięciem? Ja jestem zwolenniczka wolnej reki:-)

                  • zonafranka Re: ex 28.09.09, 14:38
                    Nie zrozum mnie zle. Ja nie jestem przeciwniczka kontaktow z plcia przeciwna.
                    Gdybym byla, maz musialby chyba zrezygnowac z pracy, bo tam ma do czyninia w
                    wiekszosci z kobietami. Tez jestem zwolenniczka wolnej reki, zwlaszcza w
                    przypadku mojego meza, ktory nie daje sobie narzucac ograniczen (umie je jedak
                    sam sobie narzucac w odpowiednich momentach i sytuacjach). Stad sie wzial moj
                    dylemat: czy powinnam mu cos powiedziec w opisanej wyzej sytuacji? Inna kobieta
                    moze by sie nie ceregielila tylko walnela prosto z mostu zadajac usunieca ex z
                    pola widzenia.
                    • zakletawmarmur Re: ex 28.09.09, 15:01

                      Ależ ja Ci nic nie zarzucam... To przykład, ze nie zawsze uczucia partnera to
                      dobry wyznacznik.
                      Rozumiem, jak takie desperatki sa wkurwiajace. Dodatkowo mogą być
                      niebezpieczne, bo one tez logicznie myśleć nie potrafią i kieruje nimi często
                      taka zwykła złośliwość. Komuś dobrze się układa, ma szczęśliwe zycie to mu to
                      zabierzemy. Sa w stanie dużo złego zrobić, żeby komuś uprzykrzyć życie. Udaje im
                      się to, gdy zona zaczyna wariować i uprzykrza tym zycie swojemu mężowi. Chłop
                      nie potrafi zrozumieć reakcji zony, przecież do tej pory zachowywał się w
                      porządku wiec dlaczego ona się denerwuje i stara się go kontrolować. Jeśli
                      sprawa zajdzie za dlatego to w skrajnej desperacji może popełnić jakiś blad.
                      Jeśli chcesz ja pokonać to przestan się nakręcać przeciwko niej. Wiem, ze to
                      trudne. Lepiej energie zainwestuj w związek.
      • bi_chetny Re: ex 28.09.09, 15:17
        zakletawmarmur napisała:
        > No ale ja wyznaje zasadę nic na sile. Wołałabym żeby facet odszedł do innej, ni
        > ż
        > żeby był ze mną, tylko dlatego, ze udaje mi sie skutecznie go kontrolować.

        moje motto :D
    • gacusia1 Re: ex 26.09.09, 16:19
      Nie wyobrazam sobie,by moj maz majac firme,zatrudnil w niej swoja
      ex. To ponad moje granice. No ale ja to taka nauczona
      doswiadczeniami,podejrzliwa zona jestem.
    • 1-franka Re: ex 26.09.09, 18:13
      Nikt nie wie, co sie wydarzy, gdy mąż rozpocznie współpracę z ex.
      Bądź jednak pewna,że w Tobie (w sferze emocjonalnej) wiele się
      zadzieje, co nie pozostanie bez wpływu na relację z mężem. Nietrudno
      przewidzieć, że staniesz się podejrzliwa, nieufna, pretensjonalna
      itp. A w tych okolicznościach mężowi będzie łatwo uciec od
      zrzędliwej żony w ramiona wyrozumiałej kochanki...
    • zonafranka Re: ex 27.09.09, 18:20
      Male sprostowanie- to nie jest ex zona, ale dziewczyna.Maz tlumaczy, ze
      stanowila malo znaczacy epizod w jego zyciu. Byli ze soba krotko,on zakonczyl
      zwiazek, ale ona ciagle tu wraca.
      Nie mam obaw przed zdrada. Ufam mezowi i wiem, ze on zachowa sie wobec mnie w
      porzadku. Nie ufam jednak sobie i wiem, ze z kolei mi moze odbic. Jestem
      strasznie zazdrosna osoba (czy mam czy tez nie mam ku temu powodow) i boje sie,
      ze ktoregos dnia ona mnie sprowokuje do wybuchu. Przyklad z ostatniego pobytu:
      jemy w domu kolacje z mezem, a ona dzwoni 4 razy w ciagu dwoch godzin, zeby
      wyciagnac go na piwo bo nastepnego dnia wyjezdza. Maz nie wyszedl, a ona miala
      preteks, zeby zostac jeszcze jeden dzien dluzej, bo nie miala okazji do rozmowy
      z nim.
      Niektore z Was zauwazyly, ze ta sytuacja nie musi doprowadzic do zdrady (i nie
      doprowadzi - tego jestem pewna), ale moze wyciagnac moje najgorsze strony i
      chcialabym sie jakos przed tym obronic. Moze sie nasunac pytanie: dlaczego mam
      czuc sie nieswojo skoro jestem pewna meza? Nie wiem...po prostu ta kobieta
      dziala na mnie jak plachta na byka i zadne zapewnienia meza o przewadze mojej
      atrakcyjnosci nad nia, nie poprawiaja mi nastroju kiedy widze ja niczym sepa
      latajacgo nad padlem.
      • zakletawmarmur Re: ex 28.09.09, 12:17

        Jeśli masz świadomość, ze dziewczyna nie ma szans, to radziłaby Ci sobie
        odpuścić walkę. Znam ten typ, jej taktyka polega na tym, żeby wkurzyć Cie tym,
        ze facet cos dla niej robi. Najgorsze sa chwile konfrontacji, gdy babka dąży do
        sytuacji, w których nieświadomy facet ciągle zostaje postawiony przed wyborem
        "kogo wybrać". Dziewczyna chce Ci pokazać, jak Twój facet daje się jej
        wykorzystywać. Mężczyzna z reguły wybiera jej stronę bo tak wypada. Z reguły tez
        faktycznie daje się dziewczynie wykorzystywać bo one sobie takich kulturalnych,
        uczynnych facetów na ofiary wybierają. Chodzi oczywiście o błahe sprawy. Chyba
        najbardziej wkurza ta świadomość, ze ona odczuwa wtedy ta satysfakcje:-)
        Oczywiście negatywne uczucia kierujemy nie tylko w jej stronę ale wkurza nas, ze
        facet jest taki głupi i nie kuma celu tych jej zagrywek. Oni tego chyba nigdy
        nie pojmą.

        Olewaj laskę jak się da. Nie przejmuj się jej uszczypliwymi uwagami (z reguły
        robią to w sposób dość zawoalowany, wtedy udawaj, ze nie kumasz) , nie przejmuj
        się tym jej wykorzystywaniem Twojego chłopa. A nawet trzymaj jej stronę. To
        najlepsza strategia. Takie laski nie potrafią długo wytrzymać udawania miłych. A
        najbardziej je wkurza właśnie to, ze nie udaje im się wyprowadzić Cie z
        równowagi, ze w jej towarzystwie jesteś wesoła, uśmiechnięta i nie wykazujesz
        żadnych przejawów zazdrości. Wtedy taka laska długo nie wytrzymuje i zaczyna
        popełniać błędy, które nawet niekumatych facetów do nich całkowicie zniechęcają:-)
    • zonafranka Re: ex 27.09.09, 18:31
      Jeszcze dodam, ze do tej pory udawalo mi sie trzymac fason. Umiejetnie
      przetlumaczylam sobie (zreszta maz tez mi to wytlumaczyl), ze ona nie stanowi
      dla mnie najmniejszej konkurencji, ani pod wzgledem wygladu, ani wyksztalcenia,
      ani innych walorow. Niestety, ona teraz sprowadza sie tu na dluzej i nie wiem
      jak dlugo bede mogla ten fason utrzymac, zwlaszcza w obliczu jej notorycznych
      telefonow, ciaglych zaporszen na impreze, wspominek starych dobrych czasow z
      moim mezem i innych tego typu zagran. Nawet najpiekniejsza i najlepsza zona moze
      stracic w oczach meza (i swoich) na atrakcyjnosci jesli musi zostac z dzieckiem
      w domu w przeciwienstwie do ex, ktorej jedynym zmartwieniem bedzie nalozenie
      makijazu i krecenie tylkiem podczas imprez, ktorych jest niezmordowana inicjatorka.
    • herbatka.jasminowa Re: ex 27.09.09, 19:02
      gdybyś naprawdę wierzyła w miłość swojego męża i co za tym idzie UFAŁA, nie byłoby tego wątku
      • zonafranka Re: ex 27.09.09, 19:23
        Ja naprawde wierze w milosc mojego meza. Zakleta dobrze ujela moj problem:

        Takie kobiety bez zasad, bez tej ludzkiej wrażliwości największa przewagę
        zyskują wcale nie dlatego ze sa takie zle, tylko dlatego, ze pod ich wpływem
        nawet z najsympatyczniejszej zony wychodzą wszystkie te najgorsze cechy:-)

        I ja tego NIE CHCE!
        Nie chce, zeby ta dziewczyna zabawiala sie moim kosztem. Mysle, ze chodzi tu
        bardziej o rozgrywki miedzy nia a mna, anizeli o mojego meza.
        • herbatka.jasminowa Re: ex 27.09.09, 20:53
          no więc pomijając twoje cechy, mąż powinien odmówić pomocy swojej byłej, nawet jak piszesz ma z nią miłe wspomnienia, w końcu w związku liczy sie lojalność dla obecnej partnerki- tym bardziej żony, a nie wobec byłej- tylko dziewczyny.Sorki ale istnieją firmy, które zrobią to możę lepiej niż on.

          • kag73 Re: ex 27.09.09, 21:09
            Oj, dzieki, herbatka, LOJALNOSC, to jest wlasnie miedzy innym to o
            co mi chodzilo, tylko nie potrafilam nazwac po imieniu.
        • anais_nin666 Re: ex 28.09.09, 17:47
          Sądzę, że jeśli ta kobieta chce uwieśc Twego męża to zrobi to czy on jej pomoże zawodowo czy nie. Znajdzie sposobność, a Twoje starania na nic się zdadzą.
          Uwiedzenie jest możliwe w przypadku, gdy w Waszym związku coś nie gra. Jesli facet czuje sie spełniony, to flirt go mile połechce, ale nie spowoduje, ze mąż od razu wpadnie babie w ramiona.
          Jeśli czegos mu brakuje z Waszym związku..., może się skończyć seksem. Ale czy mu czegoś brak wie tylko on zapewne. Ty sie możesz tylko domyslać.
          Jestem zwolenniczką teorii, że dmuchanie na zimne i tak nic nie da, gdy ktoś na zdradę ma chęć. Przeleci swą eks choćbyś sie dwoiła i troiła, by do tego nie dopuścić... Jeśli Ty jesteś nadal jego światem - odpuści sobie nawet mając laskę kręcącą tyłkiem przed nosem.
          Mimo wszystko facet to nie pies, kt. gdy poczuje sukę to leci z wywieszonym jęzorem. Gdyby tak było życie dorosłego samca byłoby jedna wielka kopulacą, a nie jest.
          Miej rękę na pulsie i nie daj się zwariować. Trochę zazdrości nikomu nie zaszkodziło, ale poczucie własnej wartości też warto mieć. Nie bez kozery mąż jest z Tobą, a nie z nią. Musisz mieć coś czego ona nie miała. I tego sie trzymaj!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka