Dodaj do ulubionych

jak przetrwać kryzys? Macie na to sposoby?

03.11.09, 10:47
cześć,
mam standartowe pytanie do małżeństw ze stażem ponad 10cio letnim:
jakie są symptomy kryzysu? Jak próbujecie przełamać kryzys? Sam
przechodzi czy walczycie o to aby sytuacja się przejaśniła? Kiedy
jest kryzys z punktu widzenia faceta?
Własciwie bardziej oczekuję odpowiedzi od Panów: co powinna robić
kobieta w małżeństwie gdy jest kryzys - aby wzbudzić z powrotem
pożądanie i zaciekawienie ze strony męża? U mnie ciasta, obiadki,
przytulania sie do męża nie skutkują - nie jest zainteresowany.
Zastanawiam się nad pokazaniem pazurków...... zamiast serca! :-))
Pomoże?.................
Obserwuj wątek
    • paolo74 Za mało danych... 03.11.09, 13:43
      Z kontekstu łapię, że mąż stracił zainteresowanie seksem, czy z twojej strony zupełnie nic się nie zmieniło, wygląd, dbanie o siebie, zachowanie w łóżku? Jeśli na pewno nie masz nic sobie do zarzucenia to dobrym lekarstwem może być reglamentacja seksu. Pytanie czy jest co reglamentować, napisz więcej szczegółów.
      • bi_chetny Re: Za mało danych... 03.11.09, 13:49
        te pomysły, które wymieniłaś, nie zadziałają. Musicie zmienić coś radykalnie w
        sobie - najlepiej większa doza niezależności, wyjścia ze znajomymi osobno,
        osobne zainteresowania. facet musi znów poczuć naturę łowcy.
    • aandzia43 Re: jak przetrwać kryzys? Macie na to sposoby? 03.11.09, 15:34
      Jaki kryzys? Na jakim tle?
    • gladys_g Re: jak przetrwać kryzys? Macie na to sposoby? 03.11.09, 15:37
      ja wiem, nie mam 10 lat stażu, ale powiem Ci, że na mojego (ani żadnego znajomego) faceta podniecająco nie zadziała ani ciasto ani obiad ani nawet, o zgrozo, wyszorowana podłoga ;)
      • kag73 Re: jak przetrwać kryzys? Macie na to sposoby? 03.11.09, 16:07
        Dokladnie.
        Jezeli juz to robisz sie na bostwo i wychodzisz z kolezanka na
        ploteczki albo na drinka.
        Wracasz zadowolona poznym wieczorem i opowiadasz mezowi co tez
        milego powiedzial Ci pan przy barze, przy stoliku obok czy jeszcze
        cos.
        I no wlasnie, co te chlopy sie tak gapia i probuja. Przeciez ja
        jestem mezatka, nie maja szans.
        W dobrym humorku i lekko wstawiona, albo i nie, dajesz mezowi
        buziaka i idziesz spac.
        Poza tym jezeli w lozku nie wyprobowaliscie jeszcze wszystkiego
        warto go kiedys czyms zaskoczyc, ale lepiej nie po wieczorze z
        kolezanka, to odrebny temat.
        Albo on przychodzi z pracy a Ty go witasz w neglizu albo gotujes na
        pol nago(w odpowiednich szmatkach).
        Albo wkladasz na siebie gorsecik i co tam jescze,buty na szpilce,
        ponczoszki, niby sie ogladasz w lustrze, ale z nim nie ma to nic
        wspolnego, tylko przymierzasz, mozesz mimochodem zapytac o jego
        zdanie. Moze zadziala, nie znam Twojego faceta, na mojego takie cos
        dziala, zaraz wstaje, idzie na chwile do lazienki i w sekundzie jest
        rozebrany i gotowy do dzialania:))
        Wiadomo, nie zawsze okolicznosci sprzyjaja, ale jezeli sie da, warto
        sprobowac.
        • herbatka.jasminowa Re: jak przetrwać kryzys? Macie na to sposoby? 03.11.09, 17:21
          "kag napisała: "na mojego takie cos
          dziala, zaraz wstaje, idzie na chwile do lazienki i w sekundzie jest
          rozebrany i gotowy do dzialania:))"

          "w sekundzie"? tak szybko twój jest gotowy?
          mój to się jeszcze przynajmniej jeszcze umyje i ogoli...

          ;-)))
          • kag73 Re: jak przetrwać kryzys? Macie na to sposoby? 03.11.09, 19:04
            Cos sie tak dzisiaj do mnie doczepila, herbatka?
            Chcialam podkreslic jak szybko to dziala. Aha i ogolony juz jest,
            zostaje tylko mycie:))
            Gdybys wiedziala jak ja mialam dzis skopana noc, to bys sie nie
            dziwila, ze bzdury pisze.
            • herbatka.jasminowa Re: jak przetrwać kryzys? Macie na to sposoby? 03.11.09, 21:34
              kag napisała: "Cos sie tak dzisiaj do mnie doczepila, herbatka?"

              a ty coś taka drażliwa?

    • nocnykowboj Re: jak przetrwać kryzys? Macie na to sposoby? 05.11.09, 00:26
      Kochana herbatko i wszystkie inne panie!na to wszystko najlepsze są
      gorące lody,lody ,lody!facet się nie oprze!
      • zakletawmarmur Re: jak przetrwać kryzys? Macie na to sposoby? 05.11.09, 00:39

        Kowboju Ty już monotematyczny się zrobiłeś:-)
        Chyba bardzo Ci tych lodów brakuje...
        A może zamiast czekać cierpliwie na cud, sam go sprowokujesz?
        W ferworze namiętności, zdecydowanym ruchem ręki nakieruj jej głowę
        na tamte rejony:-)
        Jeśli nie zadziała to może przynajmniej sprowokuje rozmowę, dzięki
        której wyjaśni się jej stanowisko...
      • kag73 Re: jak przetrwać kryzys? Macie na to sposoby? 05.11.09, 00:58
        Ah, kowboj, co Ty opowiadsz, moj za lodami nie przepada. Zreszta
        chyba mlody jestes, lody to nic specjalnego. Tez mi atrakcja, jak
        ktos by mial ciagle lody, tez mu sie znudza, uwierz mi, pewno i
        Tobie by sie znudzily.
      • glamourous Re: jak przetrwać kryzys? Macie na to sposoby? 05.11.09, 01:42
        nocnykowboj napisał:

        > Kochana herbatko i wszystkie inne panie!na to wszystko najlepsze są
        > gorące lody,lody ,lody!facet się nie oprze!


        Lol ;-)
        Drogi Kowboju, przeciez 'lody' to dzisiaj seksualny standard, a NIE jakies
        cudotworcze novum, odkrywcze urozmaicenie, czy panaceum na wszelkie malzenskie
        klopoty ;-))

        To tak samo jakby jakas kobieta napisala tutaj : panowie, bzykac i lizac, lizac
        i bzykac - a zadna kobieta Wam sie nie oprze! Toz to smieszne, poczytaj sobie
        posty facetow ktorzy staja na glowie wspinajac sie na szczyty seksualnej
        inwencji, a zony i tak odmawiaja im seksu ;-) Chemia albo jest, albo jej nie ma.
        A czasem po prostu "siada".

        Uwierz mi na slowo, ze mozna miec malzenski kryzys POMIMO robienia lodow,
        minetek i innych cudeniek. Ludzie moga sie przeciez sobie znudzic, opatrzec,
        sklocic, zafascynowac kims innym - i co wtedy ma tu do rzeczy wyskakiwanie z
        robieniem lodow, skoro pozadanie tak naprawde rodzi sie w glowie? A lody tez sie
        moga czasem przejesc - bo liczy sie nie tyle samo regularnie ich wykonywanie, co
        osoba wykonujaca ;-P
        • vanity666 Re: jak przetrwać kryzys? Macie na to sposoby? 05.11.09, 19:27
          gdyby to było takie łatwe...... Problem jest w tym, że ja jestem
          całkiem atrakcyjną babką, kochać bym sie mogła no może nie codzienie
          ale co 2 dni :-))
          Zastanawiam się Panowie, czy to nie jest tak że jak macie atrakcyjną
          żonę to jestescie tym zmęczeni/zazdrośni i dlatego wam sie nie chce
          .....? Może was to przytłacza w jakiś sposób......?
          • kag73 Re: jak przetrwać kryzys? Macie na to sposoby? 06.11.09, 01:26
            Vanity66, facetem nie jestem, czyli tak do konca nie wiem co im w
            glowie siedzi albo nie siedzi. Podejrzewam jednak, ze po tylu latach
            bycia razem oni juz po prostu tej atrakcyjnosci nie widza, albo
            nadal widza, ale juz ich tak nie kreci. Minelo zafasynowanie nowym i
            nieznanym. Po prostu troche im sie opatrzylo i prawie znudzilo. Poza
            tym poziom testosteronu tez juz nie taki wysoki jak za mlodu.
            Dlatego pomoc moglyby nowe bodzce, ale na pewno nie gotowanie
            obiadkow, to nie tak do konca na tym etapie przez zoladek do serca.
            Potrzeba ich troche zaskoczyc, zaoferowac cos nowego albo
            przypomniec kogo maja w lozku, kobiete, ktora nadal ma powodzenie u
            facetow.
            A loda robic probowalas, bo nocny doradzil a to w koncu facet:))
          • gomory Re: jak przetrwać kryzys? Macie na to sposoby? 09.11.09, 15:55
            > Zastanawiam się Panowie, czy to nie jest tak że jak macie
            atrakcyjną żonę to jestescie tym zmęczeni

            Jak pare pan napisalo trafnie - znudzenie moze zagladac do kazdego
            zwiazku.
            Atrakcyjnosc jest pojeciem wzglednym i nie ma obiektywnej. Kobieta
            moze byc seksualnie atrakcyjna w mniemaniu wlasnym, kolezanek z
            pracy, listonosza ale nie partnera. Bywa tak i wszyscy o tym wiemy.
            Kazdy indywidualnie pelni role sedziego. Gdy zona jest dla meza
            podniecajaca to on dazy do zblizen, jesli nie to niespecjalnie, bo
            nadzwyczaj atrakcyjna dla niego nie jest. W sumie to dosc proste,
            wyrazne.
            Opinia wlasna i otoczenia wplywa glownie na poczucie wlasnej
            wartosci. Owszem, moze tez byc to pomocne w manipulacjach
            typu "obiekt pozadany przez wielu zyskuje na wartosci", ale jednak
            jest to tylko jeden z elementow skladajacych sie na ocene (bo jak
            wiemy niedopieszczone i "atrakcyjne" kobiety spotkac latwiej niz
            Yeti).
            Vanity nic nie napisalas jakiego typu kryzys dotknal Twoj zwiazek,
            wiec trudno udzielac rad jak pomagac go przetrwac.
            Odpowiem tylko na pytania ktore zadalas:
            Zazdrosc raczej odpada. Ona rozbudza pozadanie, a nie je umniejsza
            (o ile nie jest chorobliwa).
            Jesli mezczyzna czuje, ze nie zaspokoi oczekiwan "atrakcyjnej
            kobiety" to najprawdopodobniej zastosuje wariant ucieczkowy. W domu
            bedzie go malo, a jesli juz to zmeczony i zainteresowany co najwyzej
            TV, gazeta, kompem, snem.
            Ciasto, obiad, przytulanie. Smiala koncepcja na rozbudzenie
            pozadania, ale raczej chybiona. Podejrzewam, ze gdyby dzialalo z
            taka wlasnie oferta oglaszaly by sie sprytne prostytutki ;).
            Moze skorzystac z taktyki zawodowych kusicielek?
            Wprawdzie maja te przewage, ze ich jest nieskonczony legion ale...
            Kiedys widzialem w TV wywiad, gdzie jedna prowadzeca agencje
            stwierdzila, ze po pewnym czasie dzialania na rynku klientow jest
            mniej. Wtedy zmienia lokal, wystroj i daje ogloszenie "nowootwarty".
            Ciekawskich znow jest pelno.
            W malzenstwie trudniej wywiesic szyld "nowootwarta" ale...
            Cwana kobieta ktora na poczatku nie wystrzelala sie z wszelkich
            pomyslow i erotycznych kreacji ma na to szanse. Jesli odpowiednio
            porozklada w czasie kiedy ma przefarbowac wlosy, pomalowac na zolto
            paznokcie, wprowadzic oral, ponczochy, bzykanie w piwnicy, na
            balkonie, w morzu, z 4 murzynami na zagranicznej wycieczce to moze
            jej wystarczyc inwencji na dlugi czas.
            Gorzej maja te ktore liste wlasnych pomyslow dwukrotnie odfajkowaly
            w czasie miesiaca miodowego. Ale akurat te panie pewnie same
            doswiadczaja krancowego znuzenia seksem z mezem ;).
            • bi_chetny Re: jak przetrwać kryzys? Macie na to sposoby? 10.11.09, 10:46
              najważniejsze jest to, czy kobieta nadal potrafi kręcić faceta i odwrotnie.
              jeśli tego nie ma, to wybaczcie, ale żadne podwiązki, pończochy, świece nic nie
              pomogą. musi być chociaż trochę żaru. Ja zawsze sobie w takim momencie wyobrażam
              kobietę, która mnie nie pociąga za specjalnie, w erotycznym entourage [tak to
              się pisze ? :)]. I wiem, że małe szanse, żeby nagle zaczęła mi się podobać.
              • possessive Re: jak przetrwać kryzys? Macie na to sposoby? 10.11.09, 12:06
                Ta teoria jest prosta. Drogi misio rysio - mąż jest z natury swej
                poligamiczny, tylko patrzy jak pójść do nowej, drugiej ach innej
                partnerki. Dlatego już od miesiąca miodowego trzeba się odmieniać,
                być cwanym i sprytnym, odgrywać spektakle, kusić, uwodzić, niszczyć
                i osłabiać coby go przy sobie zatrzymać i coby oczu swych na inną
                nie odwrócił. Szkoda, że to tylko męska filozofia i właściwie gdyby
                tak było nie byłoby powodu aby te wygibasy wyczyniać bo zawsze
                ładniejsza, ponętniejsza się znajdzie. Więc zgodnie z tą teorią,
                kryzysu znudzenia nie da się przezwyciężyć bo jednak choć przebrana
                w odmienne fatałaszki baba jest wciąż tą samą poślubioną babą i nic
                tu oszukać się nie da. Czyli ergo robić tego wszystkiego nie warto
                bo co nam to da najwyżej przedłuży agonię i kryzys, a jak żona się
                pomarszczy - wesoły misio rysio i tak podąży ku innej zdobyczy,
                ewentualnie ku nowootwartej agencji towarzyskiej.
                To rozumowanie mnie nieodmiennie śmieszy, niszczy i osłabia.

                Przezwyciężyć kryzys gdy ludzie coś dla siebie znaczą, da się,
                jednak w przypadku misia rysia można spokojnie wyprztykać pomysły w
                miesiącu miodowym i tak to nie zatrzyma zdradzieckiej poligamicznej
                natury:))Uśmiałam się. Co za cynizm.
                • bi_chetny Re: jak przetrwać kryzys? Macie na to sposoby? 10.11.09, 13:46
                  faceci też się nudzą swoim kobietom. moja droga. to żaden cynizm, tylko trzeba
                  "podtrzymywać ogień", nieprawdaż ?
                  • kag73 Re: jak przetrwać kryzys? Macie na to sposoby? 10.11.09, 14:22
                    Otoz to.
                    Owszem i nowe fatalaszki moga pomoc, faceci to wzrokowcy. Poza tym
                    nowe "gry" i wyzwania. No i oczywiscie komunikacja i
                    chec/gotowosc "podtrzymywania ognia" przez obie strony, niekiedy
                    jedna ze stron nie ma pojecia co czuje albo jak czuje sie druga
                    strona. Czasem warto poswiecic na to troche czasu, odkryc partnera
                    na nowo, dac sobie szanse na rozkoszne chwile we dwoje, bo wiadomo,
                    ze raczej rzucac sie na siebie po 10 ciu latach nie beda. Trzeba byc
                    swiadomym tego, ze nie podtrzymywany ogien wygasa, ochota kompletnie
                    zasypia i pewnie po dluzszej przerwie jakos dziwnie znowu zaczac.
                    Wiec lepiej za wczasu pielegnowac i zawsze jest cos co moze nam sie
                    marzy, czego jeszcze nie wyprobowalismy a warto. Potrzeba naturalnie
                    zaufania i dobrej komunikacji w zwiazku, ale po wielu latach bycia
                    razem w udanym zwiazku nie powinno byc z tym problemu. Otwartosc na
                    rzeczy nowe to czasem klucz do rozwiazania problemu.
                    • jamtoja Re: jak przetrwać kryzys? Macie na to sposoby? 10.11.09, 16:59
                      ech, jakie to życie jest proste :))
                  • possessive Re: jak przetrwać kryzys? Macie na to sposoby? 10.11.09, 17:22
                    No ale czy to podsycanie małżeńskiego płomyczka ma się odbywać w
                    sposób wcześniej wykalkulowany i polegać na na odfajkowywaniu
                    pomysłów z listy? Wydało mi się to dziwne, bo ja akurat jak uprawiam
                    seks to raczej się zapominam i nigdy mi nie przyszłoby do głowy,
                    realizować jakiś z góry ustalony scenariusz. Zaraz, a
                    spontaniczność? Jakoś z góry ustalone plany podsycania pożądania u
                    partnera nijak mi się mają do swobody i niczym nie skrępowanej
                    zabawy z seksu. Jak to, mam zaplanować kiedy "wprowadzę oral"? A jak
                    mi się zachce dzisiaj bądź jutro, to co, mam się trzymać wielkiego
                    planu "uwiedzenia partnera"? Oczywiście przesadzam ale, tak mi to
                    nieco dziwacznie zabrzmiało.
                    • kag73 Re: jak przetrwać kryzys? Macie na to sposoby? 10.11.09, 17:52
                      Nie mowimy tutaj o sytuacji "normalnej", tylko o kryzysie w zwiazku,
                      moze o znudzeniu partnerem i codziennym juz oklepanym seksem.
                      A w zwiazkach fazy bywaja rozne. I temperamenty tez rozne bywaja,
                      najgorzej jak sie spotka dwoch o zupelnie roznych i okolicznosci tez
                      bywaja rozne, badz to kwestie spadku libido, lekow, zdrowia.
                      Nikt tez nie mowi o trzymaniu sie jakiegos palnu i rezygnowaniu ze
                      spontanicznego seksu, jezeli takowy w ogole istnieje. Sa pary, ktore
                      miesiacami sie nie kochaja, bo on/ona nie ma ochoty, moze znudzony/a.
                      Wtedy potrzebna jest rozmowa i jakas koncepcja, nawet jezeli mialoby
                      to byc umawianie sie na randki/na seks.
                      Sama zawsze bylam za spontanicznoscia w seksie, nie mielismy
                      kryzysu, ale jak urodzil sie moj syn, byl maly, nikogo z rodziny w
                      poblizu, maz calymi dniami w pracy, wieczorem jeszcze to i to i to,
                      kladlismy sie pozno i padalismy ze zmecznia. Az w koncu
                      stwierdzilismy, ze zaczniemy plnowac seks, bo inaczej nic z tego nie
                      bedzie. I tak zdarzalo sie mowic "kochanie, dzis o 21:00 czekam na
                      Ciebie w sypialni", albo "zamawiam masaz na dzis o 22:00". Moze to
                      smieszne, ale uwazam, ze lepiej tak niz ciagle przekladac na
                      nastepny dzien i tak dzien za dniem.
                      Podobnie u ludzi gdzie nagle sto rzeczy jest wazniejszych/bardziej
                      ekscytujacych niz seks z wlasnym partnerem. Tutaj trzeba cos zrobic,
                      zeby odkryc i przypomniec sobie, ze to jednak frajda i ze jednak
                      jeszcze na siebie dzialaja, tylko gdzies po drodze troche sie
                      zagubili.
                      I oczywiscie nie mowie tu o rzeczach tak "malych" jak oral w czasie
                      bycia z soba w lozku. Mowie o rzeczach bardziej "spektakularnych",
                      wyszukanych, wymagajacych omowienia albo przygotowania.
                    • gomory Re: jak przetrwać kryzys? Macie na to sposoby? 10.11.09, 19:49
                      > Wydało mi się to dziwne, bo ja akurat jak uprawiam seks to raczej
                      się zapominam

                      Nie traktuj wszystkiego tak literalnie. Jednak o troszke wiecej
                      dobrej woli poprosze :).
                      Spontanicznosc jest wskazana, ok, w porzadku. Ale przyznasz sama, ze
                      swego rodzaju kalkulacje nie tylko wyrachowane kobiety uprawiaja.
                      Najczesciej panie na pierwszej randce jednak nie wskakuja do lozka,
                      mimo, ze miete do faceta czuja, nieprawdaz?
                      Przypomnij sobie swoj pierwszy raz z obecnym partnerem. Machnelas
                      wszystkie numery z listy swoich fantazji (tych ktore uwazasz za
                      ewentualnie do realizacji)? Pewnie nie. Wiec jednak sie z czyms
                      krygowalas, troche musialo czasu minac bys sie osmielila. Bylo to
                      potrzebne chociazby po to by mogly pojawic sie pomysly na nowinki.
                      Tak wlasnie ewoluuja zwiazki. Przyznasz sama, ze facet ktory na
                      poczatkowych randkach mialby w plecaku gotowa baterie wibratorow,
                      zeli w tubach i pytalby sie o anal czy polykanie spermy nie
                      wzbudzilby wielkiego entuzjamu, nieprawdaz? Wiec z ta otwartoscia na
                      pelen spontan od razu to jednak spokojniej.
                      Moja wypowiedz byla troche z przekasem. Mozna powiedziec, ze
                      bardziej ku przestrodze mlodych stazem: nie spieszcie sie, z
                      realizacja kazdego pomyslu. Bo to prosta droga do stania sie wezem
                      pozerajacym wlasny ogon.
                      Wiadomo - kazdy zwiazek jest niepowtarzalny. Nie da sie przylozyc
                      tych samych bodzcow liczac na taki sam efekt u kazdego. Tak to nie
                      dziala. Wprowadzanie nowinek do zwiazku z ktorego emocjonalnie
                      wyprowadzil sie partner nie ma zadnego sensu. Bedzie to tylko strata
                      energii.
                      Ale ozywianie pozycia nowinkami naprawde ma sens, jesli problemem
                      jest zwykle znuzenie. Opisywalem to z meskiej strony bo raz, ze z
                      problemem wyszla kobieta (wiec nieroztropnym byloby doradzac jej
                      mezowi ktory tego nie przeczyta), a dwa, ze jestem facetem ;).
                      Nikt nie wyskoczy poza swoja wlasna nazwijmy to "inteligencje
                      erotyczna". Nie przyjda mi do glowy pomysly ktore leza poza moimi
                      horyzontami. Co najwyzej ktos moglby mnie natchnac, a i to tylko
                      wtedy gdy bede uwaznie sluchal, szukal i akceptowal. Wiec jesli w
                      malzenstwie pokazalem juz wszystko na co mnie stac, to zony juz
                      nigdy niczym nie zaskocze. Vice versa takze.
                      Chyba nie chcesz walczyc z tym, ze wprowadzanie nowinek do zwiazku
                      bywa ozywcze?

                      Ja akurat tak naprawde nie udzielilem zadnej konkretnej rady jakie
                      pomysly powinny wypalic. Z tym bywa tak naprawde dosc roznie i bez
                      blizszej znajomosci ludzi to dzialanie bardzo po omacku.
                      Z ciekawosci jednak sie spytam, poniewaz podskornie wyczuwam, ze
                      mierzi Cie lub tez nie wierzysz w wykorzystywanie ludzkich
                      poligamicznych sklonnosci. Tak jakbys powatpiewala w sens np. zmiany
                      bielizny, otoczenia, fryzury po to by wprowadzic erotyczne novum.
                      Sadzisz, ze to nie moze zadzialac?
                      • possessive Re: jak przetrwać kryzys? Macie na to sposoby? 13.11.09, 14:58
                        gomory napisał:

                        > Przypomnij sobie swoj pierwszy raz z obecnym partnerem. Machnelas
                        > wszystkie numery z listy swoich fantazji (tych ktore uwazasz za
                        > ewentualnie do realizacji)? Pewnie nie. Wiec jednak sie z czyms
                        > krygowalas, troche musialo czasu minac bys sie osmielila. Bylo to
                        > potrzebne chociazby po to by mogly pojawic sie pomysly na nowinki.
                        > Tak wlasnie ewoluuja zwiazki. Przyznasz sama, ze facet ktory na
                        > poczatkowych randkach mialby w plecaku gotowa baterie wibratorow,
                        > zeli w tubach i pytalby sie o anal czy polykanie spermy nie
                        > wzbudzilby wielkiego entuzjamu, nieprawdaz?

                        Ale co to ma do rzeczy?
                        Gomory dla mnie facet z plecakiem wibratorów jest oryginalny i
                        szczery, pytanie o anal jest bardzo na miejscu na pierwszej randce
                        podobnie jak inne rozmowy o preferencjach seksualnych, jak się
                        ludzie obwąchują to normalne, że interesuje ich seks w pierwszej
                        kolejności, a nie upodobania muzyczne. Nie bądźmy Panią Dulską, nie
                        ma co udawać(w moim przypadku), że chodzimy na randki aby zgłębiać
                        problemy polityczne czy własne osobowości, jak jedno drugiego kręci,
                        to myślą o seksie i to raczej dominuje, chyba że ktoś idzie na
                        randkę z kimś kto go nie kręci(nie widzę sensu).

                        Słuchaj, jestem daleka od tworzenia scenariuszy doboru ludzi w pary,
                        ale naprawdę nie sądzę aby twój był zawsze prawdziwy. Nieprawdą
                        jest, że ludzie zaczynają współżycie od seksu waginalnego, a cała
                        reszta to straszliwe "nowinki" które wprowadza się w wyniku nudy,
                        stopniowo i ostrożnie. Bywa bardzo różnie. Mój pierwszy seks w życiu
                        to był seks oralny i to gdzieś w okresie pokwitania, więc z tym
                        ośmielaniem się to bez przesady.

                        Ja generalnie nie uprawiam seksu dla zrealizowania fantazji lub
                        nowinki która mi się akurat przypomniała lub którą wyczytałam w
                        poradniku. Ja pieprzę taką dosłowność Uprawiam seks jak mnie dana
                        osoba podnieca, osoba jest celem samym w sobie, a nie środkiem do
                        celu. Nowinki są dla ludzi i ich radochy, a nie ludzie dla nowinek.
                        Trzeba to trochę przewartościować.

                        Moim zdaniem brak spontaniczności, traktowanie osoby jak obiekt lub
                        przyrząd, przypisywanie życiu seksualnemu więcej funkcji niż ono
                        posiada, oczekiwanie bóg wie czego, to są gwoździe do trumny
                        pożądania.

                        Ja mam świadomość, że ludzie idą ze sobą do łóżka z dziwnych powodów
                        i bóg wie czego od seksu oczekują. Oczekuje się, że seksem załatwi
                        się wszystko: lojalność, wierność, bliskość, pożądanie, miłość,
                        poczucie własnej wartości, pieniądze, szacunek partnera i wiele
                        wiele innych. To chore. Seks stał się medialnym fetyszem, którym
                        zastępuje się inne wartości, które paradoksalnie właśnie do seksu
                        prowadzą.

                        Kiedyś się mówiło, że miłość góry przenosi, teraz jesteśmy bliscy
                        wierze, że seks góry przenosi. To bzdura, ani miłość ani seks nie
                        przenosi gór, trzeba przestać się poddawać praniu mózgu i reklamie
                        Właśnie te nadmierne oczekiwania niszczą seks. Chcę to podkreślić
                        bardzo wyraźnie: nawet najbardziej wyrafinowany seks nie załatwi nam
                        pożądania partnera.

                        Tak jakbys powatpiewala w sens np. zmiany
                        > bielizny, otoczenia, fryzury po to by wprowadzic erotyczne novum.
                        > Sadzisz, ze to nie moze zadziałać

                        Gomory ja po prostu uważam, że nie wystarczy zmienić się
                        zewnętrznie, nasz stosunek do obiektu seksualnego nie stanowi
                        prostej sumy doznań zmysłowych. W czasie seksu nie da się wyłączyć
                        umysłu, można go oszukać ale nie na długo. Jak długo będzie działać
                        peruka, nowa bielizna, inne otoczenie, podczas gdy w związku są
                        konkretne problemy z których wynika utrata pożądania do partnera?
                        Jeśli pójdziemy w stronę wzmacniania bodźców, ceną będzie tak czy
                        siak zobojętnienie na te bodźce. Nie da się bez końca wzmacniać
                        doznań zmysłowych, jest granica poza którą jest już tylko zmiana
                        partnera i tyle.
                        Znudzenie to kretyńskie słowo, głupie i proste. Nie ma czegoś
                        takiego, lub jest to wyraz wewnętrznej pustki nudzącego się.

                        Żeby coś zmienić w związku trzeba zmienić się wewnętrznie, taki
                        makijaż wewnętrzny. Trzeba przestać być wrednym, trzeba aby coś nas
                        łączyło z drugą osobą, trzeba kogoś do siebie przekonać, trzeba
                        zasłużyć na uznanie w oczach partnera, być ciekawym człowiekiem
                        autentycznie, a nie udawać.
                        Oczywiście nikomu się nie chce:)
                • bebebebe2 Re: jak przetrwać kryzys? Macie na to sposoby? 19.11.09, 22:13
                  possessive napisała:
                  pierdolisz. nie oceniaj wszystkich jednakowo, bo o kobietach moge
                  napisac sporo wiecej
            • redstiletto gomory 10.11.09, 22:33
              > Kiedys widzialem w TV wywiad, gdzie jedna prowadzeca agencje
              > stwierdzila, ze po pewnym czasie dzialania na rynku klientow jest
              > mniej. Wtedy zmienia lokal, wystroj i daje ogloszenie "nowootwarty".
              > Ciekawskich znow jest pelno.
              > W malzenstwie trudniej wywiesic szyld "nowootwarta" ale...
              > Cwana kobieta ktora na poczatku nie wystrzelala sie z wszelkich
              > pomyslow i erotycznych kreacji ma na to szanse. Jesli odpowiednio
              > porozklada w czasie kiedy ma przefarbowac wlosy, pomalowac na zolto
              > paznokcie, wprowadzic oral, ponczochy, bzykanie w piwnicy, na
              > balkonie, w morzu, z 4 murzynami na zagranicznej wycieczce to moze
              > jej wystarczyc inwencji na dlugi czas.

              wiedz, że sprawiłeś, że ktoś się dzisiaj uśmiechnął:)
              a tak o to czasami trudno w tym posranym życiu...
      • herbatka.jasminowa Re: jak przetrwać kryzys? Macie na to sposoby? 05.11.09, 19:46
        nocny napisał:
        "Kochana herbatko i wszystkie inne panie!na to wszystko najlepsze są
        gorące lody,lody ,lody!facet się nie oprze!"

        jak niezauważyłeś, nie udzielam tutaj rad wątkotwórczyni, tylko coś jakby droczę się z kag o "wyższości" jej męza nad moim męzem :-))))

        a swoją drogą jeszcze ci się ten oral nie znudził?
        ileż można tak ciągle i ciągle....ciąąąągle, nie usypiasz przy tym nocny?

        A tak poza tym: nie każdy musi lubić, to co ty.
        Jeden lubi bigos a drugi schabowego z kapustą..tak samo jest w seksie. A poza tym, co ci będę nocny prawić, dojrzały chłop jesteś...
        • nocnykowboj Re: jak przetrwać kryzys? Macie na to sposoby? 05.11.09, 20:38
          Kochane dziewczyny!(musimy kiedyś zorganizować integrację
          forumowiczów w realu!)ja Was trochę prowokuję z tymi lodami,choć
          przyznaję ,że czasem mi ich brakuje,więc patrzcie z przymrużeniem
          oka na to moje gadanie.
    • przechlapany_czas Re: jak przetrwać kryzys? Macie na to sposoby? 08.11.09, 17:13
      ponieważ mam 20-letni bez mała staż odpowiem Ci ... przestać widzieć męża.. ojca
      (jeśli dzieci są).. a zauważyć MĘŻCZYZNĘ.. tylko tyle i aż tyle ... oczywiście
      może się zdarzyć że i to nie pomoże ale na pocieszenie powiem że wtedy nic nie
      pomoże ...
      • herbatka.jasminowa Re: jak przetrwać kryzys? Macie na to sposoby? 08.11.09, 19:17
        kag napisała:
        "A loda robic probowalas, bo nocny doradzil a to w koncu facet:))"

        no kag, daj spokój, toż ona ma staż +/- 10 letni, czy myślisz, że miłośc oralna jest im obca?

        robienie loda to można polecić debiutantce w łóżku, a nie kobicie w jej wieku.

        A nocny to nic innego by nie robił, tylko leżał i czekał na robienie loda:-))))
        Przyjdzie inny i poleci np.seks analny, bo każdy napisze to, co sam lubi.
        • kag73 Re: jak przetrwać kryzys? Macie na to sposoby? 08.11.09, 19:23
          Herbatka, oczywiscie z lodem to byl tylko zart. Zeby to bylo takie
          proste:))
          • herbatka.jasminowa Re: jak przetrwać kryzys? Macie na to sposoby? 08.11.09, 21:01
            kag_ańcu ty jeden, a kto powiedział, że łatwo będzie?
            • efi-efi Re: jak przetrwać kryzys? Macie na to sposoby? 11.11.09, 17:01
              Wiesz kto to jest ZŁA KOBIETA?
              To taka kobieta, która się nigdy facetowi nie znudzi.

              Ja stosuję taką taktykę spontanicznie.

              • aandzia43 Re: jak przetrwać kryzys? Macie na to sposoby? 11.11.09, 17:42
                efi-efi napisała:

                > Wiesz kto to jest ZŁA KOBIETA?
                > To taka kobieta, która się nigdy facetowi nie znudzi.

                Coś w tym jest;-)
                • urquhart Re: jak przetrwać kryzys? Macie na to sposoby? 11.11.09, 18:11
                  Czyli znowu Perel: przyjaźń i bezpieczeństwo z bezseksiem konta napięcie, nieprzewidywalność i stąd namiętność porządania?
    • bebebebe2 Re: jak przetrwać kryzys? Macie na to sposoby? 19.11.09, 21:54
      Kurka, macie "problemy ". Olej go. Ja zdradzany kilkakrotnie- na
      poczatku. Dalej kochalem. pozniej 15 lat po poznaniu- dowiaduje sie
      o jeszcze jednym- co prawda 15 lat temu- ale boli jak cholera. Nie
      laze na dziewczynki, ona dalej mi sie podoba, nadskakuje jej, staram
      sie byc idealny- seks - nie bo boli itp, i jej nie potrzebny,nie
      robi nic by mi sie podobac, mimo wszystko - jest dla mnie wszystkim.
      zero seksu- jak juz- szybko bo boli, gdyby nie moja inicjatywa,
      zreszta , z jej strony tylko z obowiazku- nie byloby go nigdy.
      Zreszta jak jest- 1 na miesiac , i do dupy, bo jesli kobiecie nie
      jest dobrze, to jaki sens ? a wy staracie sie dla palanta ktory nie
      potrafi docenic zadbanej, chcacej sie kochac
      kobiety................................ Pozdrawiam
      • kag73 Re: jak przetrwać kryzys? Macie na to sposoby? 19.11.09, 22:40
        Bebebebe, a Ty swoja zone olewasz? Nie wydaje mi sie.
    • kuwra1 Re: jak przetrwać kryzys? Macie na to sposoby? 21.11.09, 03:39
      Mam więcej niż 10 lat doświadczeń w tej materii i jestem facetem
      więc pozwolę sobie krótko się odnieść.
      Więc przychylam się do głosów, że ciasteczka obiadki mogę być
      zupełnie nieskuteczne jako elementy, z pktu widzenia partnera,
      higieniczne. By wywołać inicjatywę należy uruchomić tzw satysfaktory.
      Nie chcę się nadto rozwodzić ale powiem, że mogłabyś spróbować
      podejść do sprawy analogicznie jak do zarządzania HR - polecam
      wnikliwe zpoznanie się z piramidą potrzeb Maslowa oraz dwuczynnikową
      teorią Herzberga, zresztą mam tu coś pod ręką to Ci wkleję poniżej:

      Abraham Maslow stwierdził, że ludzie motywowani są przez
      hierarchiczny system pięciu wartości.
      1. Potrzeby fizjologiczne, czyli głód, pragnienie, sen, seks, itp.
      2. Bezpieczeństwo: pewność, stałość, opieka, wolność od lęku,
      strachu i chaosu,
      poszanowanie prawa.
      3. Afiliacja, czyli kontakty interpersonalne, miłość, przynależność.
      4. Szacunek: osiągnięcia, prestiż.
      5. Samorealizacja: zrealizowanie swoich pragnień, zdolności,
      zainteresowań.

      Podane wyżej potrzeby mogą być zaspakajane w różny sposób.
      1. Potrzeby fizjologiczne są zaspokajane przez sam fakt pracy, gdyż
      dzięki zarobionym pieniądzom człowiek może utrzymać dom i kupić
      potrzebne do życia produkty. Jednak miejsce pracy też może służyć
      zaspokojeniu tych potrzeb. Firmy często dbają, aby stanowisko pracy
      było bezpieczne i higieniczne. Często dobierane są odpowiednie
      stanowiska, maszyny i narzędzia do możliwości psychofizycznych
      pracowników.
      2. Potrzeby bezpieczeństwa są jednymi z ważniejszych wartości w
      życiu człowieka. Już od dzieciństwa muszą być zaspokajane. U
      dorosłego człowieka uaktywniają się w różnych warunkach zmian
      (technicznych, ekonomicznych i organizacyjnych). Zaspokajanie tych
      potrzeb ważne jest także u osób starszych, które czują się
      nieprzydatne, co powoduje lęk o utratę pracy. Dla wielu ludzi są one
      ważną siłą napędową. Już sam fakt stałej pracy i związane z nią
      wynagrodzenie daje im poczucie bezpieczeństwa. Jednak współczesne
      firmy oferują również różne pakiety socjalne takie jak opieka
      medyczna, ubezpieczenia, fundusze emerytalne.
      3. Potrzeby społeczne wiążą się z naturą człowieka. Tak jak
      bezpieczeństwo są ważne dla człowieka, gdyż różne kontakty z innymi
      ludźmi towarzyszą im od dzieciństwa. Najpierw jest to rodzina a
      potem różne znajomości w szkole i pracy. Początkowe kontakty
      interpersonalne wywierają jednak duży wpływ na człowieka i
      kształtują jego osobowość. Można wyróżnić dwa takie typy „ku” i „od”
      ludzi. Dla tych pierwszych ważna jest praca z innymi, gdyż wtedy
      potrafią efektywniej pracować i jest im raźniej. Do drugiej grupy
      należą ludzie, którym lepiej pracuje się w samotności. Kierownicy
      oprócz testów sprawdzających kwalifikacje muszą taż dobrze dopasować
      zespoły, aby w przyszłości nie było konfliktów, które wpływają na
      przyjemność pracy. Również sama osoba kierownika ma wpływ na
      motywację. Powinien być on zorientowany na pracowników i dbać o
      dobre kontakty z nimi. Jeśli będzie dla niego ważna tylko praca może
      zniechęcić wiele osób. Ważne są także grupy nieformalne, które mają
      wpływ na samopoczucie innych pracowników przede wszystkim, jeśli
      chodzi o tzw. „kozły ofiarne” lub „błazny”. Mogą oni nie odczuwać
      przynależności do danej grupy i z tego powodu mieć niezaspokojony
      ten typ
      potrzeb. Wiele firm zaspokaja te potrzeby wraz z kształtowaniem
      etyki pracy, gdyż pozytywny związek więzi społecznych z motywacją
      przejawia się wtedy, gdy uczestnicy wysoko cenią sobie wartości
      zawodowe.
      4. Potrzeby szacunku w dużym stopniu zależą od kultury. W Europie i
      Ameryce najważniejszymi wartościami są: pieniądze, władza i prestiż.
      Potrzeby szacunku na ogół są zależnością od zarobków. Jeżeli ktoś
      dużo zarabia może to świadczyć o uznaniu dla jego umiejętności i
      kwalifikacji. Jednak nie tylko pieniądze świadczą o uznaniu dla
      czyjejś pracy. Są to również różne gadżety np.: samochody służbowe,
      telefony, i inne nagrody, również pochwały. Ważne jest również
      uznanie dla danego zawodu przez osoby zewnętrzne. Firmy wykorzystują
      to w różnych hasłach takich jak: „już sam fakt, że pracujesz w tej
      firmie jest prestiżem. W wielu firmach możliwy jest rozwój karier
      specjalistycznych, które umożliwiają osiągnąć prestiż.
      5. Potrzeby samorealizacji w obecnych organizacjach są trudne do
      osiągnięcia, gdyż wymagają urozmaiconej pracy. Najłatwiej ja można
      zaspokoić pracownikom naukowym i twórcom, gdyż rzadko obowiązują ich
      jakieś schematy działania. W innych firmach taką funkcję mogą pełnić
      prace nad tworzeniem misji firmy.

      A. Maslow wyróżnił jeszcze dwie kategorie potrzeb, których nie
      umieścił w swojej piramidzie. Są to potrzeby poznawcze i estetyczne.
      Te pierwsze mogą być zrealizowane w pracy wymagającej twórczego
      myślenia i trudnego wykonania, czyli na ogół jest to posada naukowca
      lub inżyniera. Natomiast potrzeby estetyczne mogą być zaspokojone w
      pracy artysty, architekta, czy wolnego twórcy. Te dwie potrzeby
      jednak są trudne do zaspokojenia w innych dziedzinach działalności.
      Co prawda potrafią powstawać firmy, które bazują na tych
      wartościach, ale jednak po jakimś czasie i dla nich ważniejsze stają
      się pieniądze i sukces.

      SATYSFAKTORY” I „MOTYWATORY” W UJĘCIU F. HERZBERGA:
      PODSTAWOWE PRAWIDŁOWOŚCI, MOŻLIWOŚCI I SPOSOBY ICH
      WYKORZYSTANIA WE WSPÓŁCZESNEJ PRAKTYCE

      F. Herzberg przeprowadził 200 rozmów z księgowymi i inżynierami na
      temat tego, jakie sytuacje ich zadawalają, jakie nie zadawalają,
      jakie wywołują brak zadowolenia a jakie brak niezadowolenia. Te
      badania pozwoliły mu stwierdzić, że z nie zadowoleniem i
      zadowoleniem związane były różne zestawy
      czynników.
      Czynniki przynoszące zadowolenie lub brak zadowolenia (czynniki
      motywacji, „motywatory”) dotyczą samej działalności w pracy, czyli
      np.: uznanie, osiągnięcia, odpowiedzialność, możliwości awansu i
      rozwoju, jak i charakter samej pracy.
      Natomiast czynniki przynoszące niezadowolenie lub brak
      niezadowolenia (czynniki higieny psychicznej, „satysfaktory”)
      dotyczą m.in. przełożonych, warunków pracy, stosunków
      interpersonalnych, płacy, bezpieczeństwa oraz polityki i
      administracji firmy.
      Jeżeli kierownik będzie się kierował tylko czynnikami higieny nie
      odniesie dużego sukcesu. Trochę lepiej zrobi, jeśli zaspokoi
      czynniki motywujące, gdyż to one motywują człowieka, jednak wśród
      pracowników pozostanie element niezadowolenia. Dlatego proces
      motywowania powinien składać się z dwóch
      etapów:
      1. Zaspokojenie czynników higieny.
      2. Zaspokojenie czynników motywujących.
    • leon356 Re: jak przetrwać kryzys? Macie na to sposoby? 21.11.09, 17:11
      Proponuję trochę urozmaicenia,nap:spróbować seksu na łonie natury w
      miejscach trochę innych niż łóżko.Może trochę jakiś zabawek z sex-
      shopu.
      • igge Re: jak przetrwać kryzys? Macie na to sposoby? 22.11.09, 21:02
        Czy zdarza się, że wzruszasz go, bawisz, zaskakujesz, rozczulasz,
        zachwycasz, nie nudzicie się ze sobą, lubicie robić jakieś rzeczy
        wspólnie, dzielicie jakąś pasję, macie o czym rozmawiać itp ??
        Ty rozumiem nadal go pragniesz, pożądasz, on to widzi ? Otrzymuje od
        ciebie należną i szczerą porcję uznania w różnych sprawach? Uważa
        cię za wyjątkową osobę? Jest między wami czasem czułość, troska,
        więź i tylko kryzys osłabił jego pożądanie? Jeśli odp na wszystkie
        pytania brzmi "nie" to będzie trudno bez czarodziejskiej różdżki.
        Lub bez obniżenia wymagań:) Atrakcyjnym dla partnera można spokojnie
        byc 10 lat i dużo dłużej ale nie może to byc jedynie atrakcyjność
        zewnętrzna. I nie bardzo rozumiem jak można być znudzonym lekką
        zazdrością o partnerkę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka