Dodaj do ulubionych

Przyczynek do 'czemu facet woli seks internetowy'

28.03.10, 20:47
...od seksu z żoną.

Czynnik nr jeden to różnorodność. Efekt Coolidge'a i takie tam, klasyka Forum,
nie ma sensu się powtarzać. Nawet facet mający seksualny 'pełen wypas' często
nie będzie chciał do końca zrezygnować z obrazków w necie. Efekt uboczny jest
taki, że porównanie obniża postrzeganą atrakcyjność partnerki (ale z drugiej
strony patrzenie na laski w filmach, czasopismach, reklamach, itd. ma ten sam
efekt).

Drugi czynnik jest taki, że dla kobiety i dla faceta dobry seks oznacza co
innego. Załóżmy sobie warunki idealne, czyli że partnerka jest chętna,
atrakcyjna i łatwo osiąga orgazm. Dla niej dobry seks oznacza minimum 5 minut
gry wstępnej, 10 minut gry 'właściwej', no i niezmiernie ważne (a często
niedoceniane przez panów) przytulanie po. Facetowi wystarczyłoby niewiele
więcej, niż sam orgazm, powiedzmy 5 minut akcji. Jeżeli przez resztę czasu to
on ma być stroną aktywną, a co dopiero aktywnie opóźniać swój orgazm, *na
pewnym poziomie* zacznie kojarzyć seks z niewdzięczną robotą fizyczną. Prostą
konsekwencją może być szukanie tego samego gdzie indziej - przy obrazku można
osiągnąć satysfakcję znacznie mniejszym nakładem pracy. Gdyby zwierzętom dać
dwie maszyny, jedną która wypłaca kostkę żywności za spalone 10kcal i drugą -
za 100kcal, żadne zwierzę nie wybierze tej drugiej maszyny.
Oczywiście tu jest szereg uproszczeń, typu że w obu przypadkach nagroda jest
'ta sama', itd. itp. - ale tak, czy inaczej pewien wniosek się zarysowuje.
Warto jasno określić swoje wizje 'ideału dobrego seksu' i spróbować zbliżyć je
do siebie.
Obserwuj wątek
    • sisi_kecz Re: a woli? 28.03.10, 21:04
      Niech się odważnie zgłosi, bo nie wierzę, że taki istnieje.

    • arronia Re: Przyczynek do 'czemu facet woli seks internet 28.03.10, 21:45
      yoric napisał:

      > Gdyby zwierzętom dać
      > dwie maszyny, jedną która wypłaca kostkę żywności za spalone 10kcal i drugą -
      > za 100kcal, żadne zwierzę nie wybierze tej drugiej maszyny.

      Nie zapominaj, że istnieją zachowania samonagradzające.
    • mujer_bonita ;) 28.03.10, 21:58
      yoric napisał:
      > Oczywiście tu jest szereg uproszczeń, typu że w obu przypadkach nagroda jest
      > 'ta sama', itd. itp. - ale tak, czy inaczej pewien wniosek się zarysowuje.

      'Ta sama' to chyba dla osoby niskoerotycznej (a może nawet zeroerotycznej) ;)
      • songo3000 Re: ;) 28.03.10, 22:59
        Masz rację. Ile jest jednak 'przekrojowo' osób wysokoerotycznych? Śmiem twierdzić, że mniejszość.

        PS. Udowodniłem sobie dzisiaj, że jednak forumowa moderacja działa ;)
        • sisi_kecz Re: ;) 28.03.10, 23:55
          eetam, znowu "lecicie" tymi teoretycznymi sloganami:
          wysoko/niskoreotyczny jako tłumaczenie wszechświata.

          Dla mnie przyczyną, dla której ludzie lubią sie kochać, uprawiać
          seks, flirtować czy uwodzić "żywą" z krwi i kości osobę, jest taki
          (oprócz przyczyn biologicznych, prokreacyjnych, bo tutaj wiadomo, że
          ekranu sie nie zapłodni, a z dymkiem z chatu nie będzie się mieć
          dziecka),
          że jestesmy istotami społecznymi:
          nic nie sprawia nam takiej satysfakcji jak kontakt z drugim
          człowiekiem. Sensem działań, sensem życia jest funkcjonowanie w
          rzeczwistości społecznej: zdobycie pozycji, statusu w grupie,
          relacje rodzinne, przynależnosc do cenionej wspólnoty, posiadanie
          cenionych przez innych dóbr i wartości, wchodzenie w interakcje dla
          zaspokojenia potrzeb, w tym potrzeb emocjonalnych.
          I seks też jest po to: wymiana i komunikacja międzyludzka.
          Tylko socjopata odrzuca te cele i do nich nie dąży, jemu wystarczy
          onanizowanie sie do obrazka, bo nie potrzebuje aby ten obrazek do
          niego zagadał i dał mu coś od siebie.

          A socjopatów faktycznie jest mniejszość;)

          duze pozdro!!!
          • mujer_bonita Re: ;) 29.03.10, 00:02
            Sisi - z całym szacunkiem - poczytaj trochę forum, zapoznaj się z problemami jakie ludzie mają z seksem w związkach a potem popatrz na odmalowany przez Ciebie obraz relacji międzyludzkich godzien mega-infantylnej, pryszczatej 13-latki i puknij się w czoło ;)

            Ludzie są RÓŻNI - we wszystkim, także w seksie. Nazywanie ludzi, którzy wielkich potrzeb seksualnych nie mają socjopatami to jakieś totalne nieporozumienie. Ciekawe, że tego co sama piszesz o swojej sytuacji sama się do nich zaliczasz :P
            • songo3000 Re: ;) 29.03.10, 02:24
              Zauważ, że socjopatami nazywa wysokoerotycznych (mniejszość) właśnie czyli grupę, do której zdaje się NIE pretenduje. Klasyka, INNI to ci gorsi, podejrzani i do w ogóle gazu :)
              Akurat po koleżance Sisikeczup niczego innego się nie spodziewałem :P
              • sisi_kecz Re: ;) 29.03.10, 09:08
                nic nie zrozumiałeś, ale to nie mój problem.

                za to moje rozczarowanie, jak mało potrafisz zrozumieć z tego, co
                czytasz.
                zapewne wynik tego, że zamiast przyswajać treści czytane, w tym
                czasie układasz sobie riposty.

                duze pozdro!!!

              • aneta-skarpeta Re: ;) 29.03.10, 10:06
                sisi chyba miała na mysli raczej osoby, ktore uprawiają sex z
                moniktorem bo wola taki sex niz z zywą osobą

                czyli wybierają onanizm zamiast sexu

                i z wysoko czy nisko-libidowością niewiele ma to wspólnego:)
                • mujer_bonita Re: ;) 29.03.10, 10:11
                  aneta-skarpeta napisała:
                  > i z wysoko czy nisko-libidowością niewiele ma to wspólnego:)

                  Ale ma wiele wspólnego z wysoko i niskoerotycznością. Osobom niskerotycznym wystarcza tego typu rozładowanie - a nawiązując do postu yorica - skoro nie widać różnicy to po co się męczyć ;)
                  • aneta-skarpeta Re: ;) 29.03.10, 10:44
                    mujer_bonita napisała:

                    > aneta-skarpeta napisała:
                    > > i z wysoko czy nisko-libidowością niewiele ma to wspólnego:)
                    >
                    > Ale ma wiele wspólnego z wysoko i niskoerotycznością. Osobom
                    niskerotycznym wys
                    > tarcza tego typu rozładowanie - a nawiązując do postu yorica -
                    skoro nie widać
                    > różnicy to po co się męczyć ;)
                    >
                    >

                    chodziło mi o to, że niskolibidowiec bedzie sie onanizował mniej,a
                    wysoko- duzo więcej, ale takze wysokolibidowcy wybierają onanizm,
                    zamiast sexu z partnerką, czy nie?

                    wybierac go moga dlatego ze bardziej mu sie podoba swiat porno niz
                    real itd i moze czerpac z tego duza przyjemnosc wzrokową, nie
                    robić tego na czas itd
                    • yoric Re: ;) 29.03.10, 12:20
                      > wybierac go moga dlatego ze bardziej mu sie podoba swiat porno niz
                      > real itd i moze czerpac z tego duza przyjemnosc wzrokową, nie
                      > robić tego na czas itd

                      ...oraz dlatego, że nie kojarzy się to z pracą fizyczną?
                    • glamourous Re: ;) 29.03.10, 15:06
                      aneta-skarpeta napisała:


                      > chodziło mi o to, że niskolibidowiec bedzie sie onanizował mniej,a
                      > wysoko- duzo więcej, ale takze wysokolibidowcy wybierają onanizm,
                      > zamiast sexu z partnerką, czy nie?
                      >

                      Tu nie chodzi o podzial na nisko-wysokolibidowych, tylko zgodnie z tym co
                      napisala wyzej Bonita : nisko- oraz wysokoerotycznych. Niskoerotycznemu
                      wystarczy sam obraze, erzac kobiety, bo jemu w seksie chodzi tylko o orgazm.
                      wysokoerotycznemu bedzie brakowalo kontaktu na poziomie wszystkich zmyslow,
                      wymiany energii - bo to owa wymiana jest dla niego celem w seksie, nie zas sam
                      orgazm.
                      I to jest ta roznica, czestotliwosc nie ma nic do rzeczy.
                      • aneta-skarpeta Re: ;) 29.03.10, 15:11
                        ok ok, niezrozumiałysmy się:)
          • janznepomuka Re: ;) 29.03.10, 21:24
            tak....a co, gdy z żoną jest jeszcze gorzej niż z obrazkiem....bo nie
            chce, albo chce, ale tak, że facetowi się odechciewa....

            bo nie "istota społeczna" a nagroda, nawet rzadka, jest motorem
            działań, w seksie też....na tę nagrodę nie powinno się liczyć, bo się
            popsuje, ale powinno się ją po prostu dostawać....bo seks wymaga DWÓCH
            osób i nagradzania się właśnie tak, jak ta druga osoba tego
            oczekuje...i nieważne, że czasem danie tej nagrody jest wbrew własnym
            pragnieniom
            • sisi_kecz Re: ;) 29.03.10, 21:59
              Jan, Ty jesteś szczery chłopak i nie kombinujesz z teoriami.

              Powiedz, czy gdyby żona była chętna na miłosne igraszki to byś
              siedział przed netem ?
              A gdyby fascynująca inna Pani stanęła kiedyś na Twej drodze,
              pozbyłbys sie jej pod byle pretekstem aby usiąśc przed komputerem?
              Pamiętaj, ze w tym pytaniu, chętna żona i fascynująca Pani będą
              wymagały od Ciebie wysiłku, większego niż
              samotne "dobrzesobierobienie".

              Wierzysz w nagrody, która nagroda jest dla Ciebie atrakcyjniejsza?

              duze pozdro!!!
              • glamourous Re: ;) 29.03.10, 23:32
                sisi_kecz napisała:

                > A gdyby fascynująca inna Pani stanęła kiedyś na Twej drodze,
                > pozbyłbys sie jej pod byle pretekstem aby usiąśc przed komputerem?


                Kobito, jeszcze raz apeluje : poczytaj choc troche to forum i DOJRZYJ kilometry
                postow roznych zdesperowanych zon, tudziez kilometry analizy zjawiska onanizmu
                w stalym zwiazku, zanim zabierzesz glos w dyskusji, lekcewazaco "zglebiajac"
                istote problemu wedlug wlasnego, subiektywnego widzimisie.

                Pewnie, ze "nowa, fascynujaca pani" zaktywizowalaby pewnie na chwile faceta
                nawet o b.znikomym libido, ale myu tu, na tym forum, dyskutujemy glownie o
                problemach z seksem w stalych, dlugich zwiazkach (patrz tytul). W zwiazkach,
                gdzie "chetna na milosne igraszki zona" (jak piszesz) juz sie mezowi lekko
                opatrzyla, spowszedniala i juz nie dziala na meza tak niezawodnie jak na
                poczatku zwiazku. Yoric wyraznie przeciez pisal o syndromie Coolidge'a. Coz,
                pewnie przeoczylas, prawda? ;-)))
                A jeszcze pare dni temu pisalas Dolores cos w stylu "nie jestes sama, kobiet w
                Twojej sytuacji jest mnostwo"....
                • sisi_kecz Re: ;) 30.03.10, 00:00
                  Ile postów trzeba przeczytać, aby móc zabrac głos w "dyskusji" ?

                  Wypowiedzi tutaj są skrajnie stronnicze i może właśnie zasiedziałość
                  i ograniczenie postrzegania problemów między ludźmi do sfery :
                  nisko, wysoko..., + dzielenie świata na kobiety i mężczyzn, + dość
                  nerwowa atmosfera niezaspokojenia seksualnego u uczestników ,
                  sumarum tworzą specyficzne bagienko, no nie przesadziłam, tworza
                  basenik napełniony płynem wysoce specyficznym, który ma sie nijak do
                  reszty basenów na planecie.

                  może te czynniki powodują, że przeczytałam tu na swój temat szereg
                  opinii, wnioskowań i epitetów jakie na jakie w najgorszej dzielnicy
                  mojego miasta trzeba zapracować latami, a przede wszystkim trzeba
                  popełnić gorsza zbrodnie niż: posiadanie odmiennego zdania.
                  może te czynniki powodują, że to spojrzenie "stałych" bywalców
                  forum zdegenerowało się do wąskich torów po których jedzie kolejka
                  z napisem: My wysokoerotyczni i libidowi jesteśmy solą tej ziemi.

                  A co wieziecie w tych wagonikach?
                  wyższość,
                  tego przeoczyć nie mogłam, bo zostałam nią totalnie ostrzelana.

                  Gdzie leży sedno problemu, że po 5 latach żona przegrywa z filmikiem
                  porno?
                  W tych 5 latach?
                  W żonie?
                  w męzu?
                  Dla mnie każdy przypadek jest indywidualny, a fastfoodowa teoria
                  yorica budzi we mnie niesmak zredukowania mężczyzny do pierwotniaka,
                  który dąży do zminimalizowania nakładów energii, jako głównego celu
                  wegetacji.

                  Pytania nie kierowałam do Ciebie, ale pewnie przeoczyłaś, prawda? ;-
                  )))
                  • glamourous Re: ;) 30.03.10, 09:56
                    sisi_kecz napisała:

                    > dość
                    > nerwowa atmosfera niezaspokojenia seksualnego u uczestników ,
                    > sumarum tworzą specyficzne bagienko, no nie przesadziłam, tworza
                    > basenik napełniony płynem wysoce specyficznym, który ma sie nijak > do
                    > reszty basenów na planecie.


                    Blednie zakladasz, ze skoro "stali bywalcy TAKIEGO forum" to na mur beton
                    "niezaspokojeni". Akurat tak sie sklada, ze 99% owych stalych bywalcow nie
                    narzeka na jakiekolwiek problemy z seksem. Ew. np. kiedys narzekali, ale juz od
                    dawna im sie poprawilo. A "siedza" na forum nie po to, zeby plawic sie w jakims
                    metaforycznym, smierdzacym, hermetycznym bagienku wzajemnej adoracji, tylko po
                    to, zeby sobie KONSTRUKTYWNIE podyskutowac na interesujace ich tematy z
                    dziedziny stosunkow miedzyludzkich, nie tracac energii na tlumaczenie krnabrnym
                    a pozbawionym samokrytyki nowicjuszom, ze wyniki wielu seksuologicznych badan
                    oraz obserwacje tzw. "zycia" udowodnily juz dawno, ze czarne jest czarne a nie
                    akurat biale. To nie Yoric sobie wymyslil, ze mnostwo facetow w zwiazkach sie
                    onanizuje, podczas gdy zona i seks malzenski leza mniejszym lub wiekszym
                    odlogiem. Takie sa fakty, udokumentowane chocby przez Starowicza i inne
                    wspolczesne seksuologiczne autorytety. A tu oczywiscie przychodzi Sisi Kecz (!)
                    i je podwaza, bo jej zyczeniowo-mysleniowym zdaniem kazdy facet POWINIEN wolec
                    "ciepla babeczke" niz wlasna reke. To, ze cos "byc powinno", nie znaczy, ze tak
                    jest. Swiat nie jest idealny, o tym juz sie chyba zdazylas przekonac.


                    > a przede wszystkim trzeba
                    > popełnić gorsza zbrodnie niż: posiadanie odmiennego zdania.

                    Jak wyzej. Posiadanie wlasnego zdania mozna miec w kwesti czysto subiektywnej,
                    np. czy porno jest zle czy dobre. Ale juz spieranie sie z oczywistymi faktami
                    nie jest "posiadaniem wlasnego zdania", tylko rodzajem jakiegos wishful thinking
                    godnego Ani z Zielonego Wzgorza, a nie doroslej, mezatej i dzieciatej kobiety.

                    A jesli tak narzekasz na tutejsze "epitety" to wejdz sobie na jakiekolwiek
                    tematyczne forum i zapodaj smialo teze, ktora sprzeczna jest z jego dorobkiem
                    oraz z uznawanym przez wszystkich mainstreamem - zobaczysz, czy beda tam tak
                    mili jak my tutaj. Wejdz sobie np. na forum, nie wiem, Chemia Organiczna (tylko
                    nie gazetowe, a jakies specjalistyczne) i upieraj sie do upadu, ze atomowa
                    budowa pierwiastkow to bzdura, bo TY, Sisi Kecz, w nia nie wierzysz i nie znasz
                    nikogo, kto widzial atom wodoru czy tlenu. Potraktuja Cie w najlepszym wypadku
                    poblazliwie, a na pewno nie powaznie. Dlaczego arogancko zakladasz, ze ludzie,
                    ktorzy siedza w jakims temacie dluzej i glebiej od Ciebie, czytaja naukowe
                    opracowania, maja jakas tam autopsje, obserwuja zycie wlasnie pod tym katem (a
                    chocby i to forum od paru lat) nie maja racji, a masz ja wlasnie Ty? (pytanie
                    jest retoryczne).
                    • riki_i Nie do mnie, ale się wypowiem w zastępstwie:) 30.03.10, 21:24
                      glamourous napisała:

                      > Blednie zakladasz, ze skoro "stali bywalcy TAKIEGO forum" to na
                      > mur beton "niezaspokojeni". Akurat tak sie sklada, ze 99% owych
                      > stalych bywalcow nie narzeka na jakiekolwiek problemy z seksem.

                      Kłamiesz. Ja czytam to forum. Ci "stali bywalcy" są tu bo mają m.in. notorycznie
                      onanizującego się męża, żonę która nie bierze do buzi oraz 1001 innych
                      niezaspokojeń lub seksualnych frustracji. Owszem, sporo z tych osób uprawia
                      często seks, ale nie jest to seks ich marzeń. I dlatego tu wciąż siedzą, dzieląc
                      włos na czworo.

                      > Ew. np. kiedys narzekali, ale juz od dawna im sie poprawilo.

                      Tiaaa. A świstak siedzi i zawija...

                      > To nie Yoric sobie wymyslil, ze mnostwo facetow w zwiazkach sie
                      > onanizuje, podczas gdy zona i seks malzenski leza mniejszym lub
                      > wiekszym odlogiem. Takie sa fakty,

                      Owszem, takie są fakty, co nie znaczy, że jest to zdrowe dla związku. Radzisz
                      Pani C.C.Catch, żeby z godnością przygotowywała się do dźwigania swojego krzyża
                      w postaci męża-onanisty, bo jest to wicie rozumicie nieuchronne?! I nie
                      zabierała głosu na forum?

                      Przypomina mi to polit-poprawną gadaninę, że jak coś nienormalnego staje się
                      stałym elementem pejzażu np. hordy Arabów we Francji, to należy uznać to za
                      normalność, zamiast wypieprzyć tę hołotę ciupasem z kraju. Jedynie stara ale
                      jara Brigitte Bardot wypowiada się w tej kwestii jednoznacznie, inni pleplają
                      mniej więcej w takim stylu jak ty o męskim onanizmie w związku

                      • glamourous Re: Nie do mnie, ale się wypowiem w zastępstwie:) 30.03.10, 22:07
                        riki_i napisał:

                        > Kłamiesz.

                        Coz za radykalnie oskarzycielski ton, musialam Ci kiedys nadepnac na odcisk ;-)
                        Dlatego wlasnie napisalam o 99%, a nie o 100% :-P Ludzie siedza tu niekoniecznie
                        z powodu ewidentnych malzenskich problemow. Po prostu forum jest wciagajace,
                        fajne, mozna tu inteligentnie pogadac - i jesli ktos sie interesuje
                        zagadnieniami z dziedziny psychoseksuologii to wcale nie musi byc skonczonym
                        frustratem zgodnie z tytulem forum, zeby brac tu udzial w dyskusjach.

                        > > Ew. np. kiedys narzekali, ale juz od dawna im sie poprawilo.
                        >
                        > Tiaaa. A świstak siedzi i zawija...

                        Na szczescie w zyciu nie ma czegos takiego jak konstans, zwiazki ewoluuja,
                        ludzie dochodza do konsensusow, albo... sie rozstaja. Spora czesc stalych
                        bywalcow zaliczyla (co mozna wywnioskowac z ich zwierzen forumowych, o
                        niektorych wiem rowniez ze zrodel privowych) jedno lub drugie. Sa rowniez i
                        tacy, ktorzy problemow nigdy nie mieli, a trafili na to forum z pierwszej strony
                        portalu Gazeta. A ze maja psychologiczne zaciecie i lubia gadac o seksie,
                        biologii ewolucyjnej itp, to se siedza i gadaja... Legitymacja frustrata z
                        udokumentowaniem malzenskiej patologii nie jest tu wymagana :-/


                        > Owszem, takie są fakty, co nie znaczy, że jest to zdrowe dla związku. Radzisz
                        > Pani C.C.Catch, żeby z godnością przygotowywała się do dźwigania swojego krzyża
                        > w postaci męża-onanisty, bo jest to wicie rozumicie nieuchronne?! I nie
                        > zabierała głosu na forum?


                        Alez ja TEGO AKURAT C.C.Catch nie proponuje - skoro juz sie bawisz w jej
                        adwokata. Proponowanie jej cyt. "dzwigania krzyza meza onanisty" byloby z mojej
                        strony bzdura, z uwagi na fakt, ze ona chyba meza-onanisty NIE MA, a
                        przynajmniej nic o tym nie pisze.
                        Proponowalam jej za to - badzmy precyzyjni - zapoznanie sie z dorobkiem tego
                        forum oraz z licznymi postami zaniedbanych przez mezow-onanistow zon, co by nie
                        negowala problemu w sposob az tak kategoryczny. Proponowalam jej to z reszta nie
                        tylko ja, takze spora liczba tu piszacych. Ale rozumiem, ze to do mnie masz
                        jakies stare animozje, wiec przyczepiles sie wlasnie do mnie.

                        To tak tytulem wyjasnienia. Bez odbioru, bo nie zamierzam tracic czasu na te
                        ziejace jadem polemiki.
                        • songo3000 Re: Nie do mnie, ale się wypowiem w zastępstwie:) 30.03.10, 22:22
                          Spoko, TWA czuwa ;) Ciekawe czy mnie wytną, hehe.
                        • claudel6 Re: Nie do mnie, ale się wypowiem w zastępstwie:) 30.03.10, 23:39
                          >Ludzie siedza tu niekoniecznie
                          z powodu ewidentnych malzenskich problemow. Po prostu forum jest wciagajace,

                          potwierdzam! czytam to forum nałogowo, a mam zajebisty sex w związku :)
                          /moj facet uważa to za jedno z moich nieszkodliwych hobby ;)/
                      • songo3000 Trzeba jeszcze mieć coś do powiedzenia 30.03.10, 22:20
                        > Kłamiesz. Ja czytam to forum. Ci "stali bywalcy" są tu bo mają m.in. notoryczni
                        Kłamiesz. Ani ja, ani KS ani Yoric (stali bywalcy) nie pasują do tej 'tezy'. Wnioski są dwa: kłamiesz świadomie albo pierdolisz głupoty z braku wiedzy.

                        > Owszem, takie są fakty, co nie znaczy, że jest to zdrowe dla związku
                        Ta 'ameryka' została już dawno i wieloktornie tu odkryta. Poszukaj jakiejś innej taniej sensacji, wątek i jego odnogi są o czymś innym.

                        Radzisz
                        > Pani C.C.Catch, żeby z godnością przygotowywała się do dźwigania swojego krzyża
                        > w postaci męża-onanisty, bo jest to wicie rozumicie nieuchronne?!
                        Przedszkolaku, najpierw przeczytaj kto i na jaki temat się wypowiada. Potem zrób ćwiczenie zadane przez Panią Opiekunkę na proste kojarzenie faktów. Może wtedy wyjdzie ci na paluszkach z czym wojuje Sisikeczup i dlaczego akurat ona najwyraźniej nie ma z tematem trzepania gruchy wiele wspólnego.

                        > Przypomina mi to polit-poprawną gadaninę, że jak coś nienormalnego staje się
                        Dziwne, a dla mnie jak w mordę strzelił gadki o nienormalności to zapędy ciaśniutkich móżdżków widzących świat tylko przez swój ukochany radziecki monitor Рубин. Model z ograniczoną emisją kolorów do odcieni białości. Dla bezpieczeństwa rasowego.

                        > normalność, zamiast wypieprzyć tę hołotę ciupasem z kraju. Jedynie stara ale
                        Za to widać jak na dłoni, że mamy tu własną hołotę i rzeczywiście ciężko się jej pozbyć.
                        • riki_i Re: Trzeba jeszcze mieć coś do powiedzenia 31.03.10, 00:16
                          Ty songo masz do powiedzenia głównie bluzgi. Prawda w oczy kole?

                          Jesteś niestety kolesiem poniżej poziomu gleby, więc bez odbioru. Papatki
                          • songo3000 Re: Trzeba jeszcze mieć coś do powiedzenia 31.03.10, 00:25
                            Kole aż się uszami nakryłem. Może też wzorem swego 'miszcza' od papatek wyklikasz sobie ignore na mnie w ustawieniach?
                            • riki_i Re: Trzeba jeszcze mieć coś do powiedzenia 31.03.10, 00:44
                              Nie, po prostu nie zamierzam wchodzić na to forum. Także będziesz miał spokój.
                              Dobranoc
                      • mujer_bonita Re: Nie do mnie, ale się wypowiem w zastępstwie:) 30.03.10, 23:24
                        riki_i napisał:
                        > Kłamiesz. Ja czytam to forum. Ci "stali bywalcy" są tu bo mają m.in. notorycznie
                        > onanizującego się męża, żonę która nie bierze do buzi oraz 1001 innych
                        > niezaspokojeń lub seksualnych frustracji. Owszem, sporo z tych osób uprawia
                        > często seks, ale nie jest to seks ich marzeń. I dlatego tu wciąż siedzą, dzieląc
                        > włos na czworo.

                        Mylisz się. Zdecydowana większość STAŁYCH bywalców nie ma ŻADNYCH problemów i mają taki seks jaki chcą. Niektórzy czują niedosyt ale to pojedyncze przypadki. A 'dzielimy włos na czworo' jak piszesz bo INTERESUJE nas tematyka :)
                        • riki_i Re: Nie do mnie, ale się wypowiem w zastępstwie:) 31.03.10, 00:21
                          Akurat mujer_bonita Twoje posty faktycznie wskazują na osobę zdroworozsądkową,
                          bez problemów w alkowie. Ale wyjątek potwierdza regułę... Zdecydowana większość
                          "stałych bywalców" wylewa tu po prostu frustracje. Mam skompilować wyszukiwarką
                          odpowiednie linki? Sorry, ale jak ktoś zaprzecza, że ziemia jest okrągła, to
                          będzie to robił do samego końca. Swojego bądź jej :P
                          • aandzia43 Re: Nie do mnie, ale się wypowiem w zastępstwie:) 31.03.10, 00:44
                            Zdecydowana większość
                            > "stałych bywalców" wylewa tu po prostu frustracje.

                            Jako stały bywalec nei zauważyłam, by większość stałych bywalców
                            wylewała tu swoje frustracje. Frustracje wylewają natomiast meteory
                            i komety. Mocno osadzone na firmamencie ciała niebieskie świecą
                            czystym blaskiem;-D Nawet jeśli wodoru za mało lub helu za dużo;-D
                            • riki_i Re: Nie do mnie, ale się wypowiem w zastępstwie:) 31.03.10, 00:48
                              aandzia43, załóż forum zamknięte. Nie będzie meteorów i komet, tylko same
                              zadowolone z siebie planety. Niektóre może nawet będą się obracać wokół siebie
                              :P To mogłoby być wysoce erotyczne buhahaha
                              • songo3000 O, nie tylko znafca seksuologii ale też astronom:) 31.03.10, 00:59
                                Każda znana planeta obraca się wokół siebie, z definicji. Buhahaha.
                          • zakletawmarmur Re: Nie do mnie, ale się wypowiem w zastępstwie:) 31.03.10, 15:49
                            Zdecydowana większość
                            > "stałych bywalców" wylewa tu po prostu frustracje. Mam skompilować
                            wyszukiwarką
                            > odpowiednie linki?

                            Rozumiem, że Tobie nigdy nie zdarzyło się pomarudzić? Fakt, że ktoś
                            trochę sobie ponarzeka wcale nie oznacza, że jego życie to pasmo
                            niepowodzeń i frustracji. Są przecież i ludzie, którzy do
                            niepowodzeń nigdy by się nie przyznali, czy to oznacza że są super
                            zadowoleni z życia? Nie zauważyłam, żeby stali bywalcy tylko
                            narzekali, może to Twoje subiektywne odczucie?
              • janznepomuka Re: ;) 07.04.10, 20:26
                > Powiedz, czy gdyby żona była chętna na miłosne igraszki to byś
                > siedział przed netem ?
                Nie...nie siedziałem przez 22 lata, choć żona słabo chętna zawsze była,
                ale kręciła cały czas (wszystkich zresztą)...Przez ostatnie 3 lata już
                nie była wogóle chętna...chwilę posiedziałem, choć powiem prawdę
    • zakletawmarmur Re: Przyczynek do 'czemu facet woli seks internet 28.03.10, 22:15

      Kobiet to też dotyczy...
      Jeśli będzie musiała zmuszać się do "nudnej" gry wstępnej, później
      męczyć się nie wiadomo ile coby mieć orgazm i jeszcze myśleć o
      przyjemności partnera to wybierze wersje z szybszą masturbacją lub
      całkowicie z seksu zrezygnuje.

      Tu wracamy do pojęcia nisko/wysoko erotyczności.
      Są ludzie dla których seks to tylko droga do orgazmu, są i tacy, dla
      których ta droga jest cenna sama w sobie. Dla nich liczy się sam
      fakt, że robią coś o erotycznego... Dla takich osób orgazm jest
      mniej ważny od samej gry. Jeden człowiek będzie w stanie szaleć po
      ciele partnera/partnerki godzinami i zadowoli się samymi wrażeniami
      wizualnymi, drugi będzie wolał zrobić sobie dobrze w samotności.
      Ludzi można podzielić na dawców i biorców. Dawca to
      osoba "współodczuwająca", biorcy nie potrafią czerpać przyjemności
      tą drogą.
      • yoric Re: Przyczynek do 'czemu facet woli seks internet 29.03.10, 01:38
        Jasne jasne. Jestem świadom, że z kobietami też tak może być, i że gdyby ludziom
        wystarczała masturbacja, to by nie uprawiali seksu, cbdu. Ja tu wiele rzeczy
        upraszczam i wiele pomijam, żeby pokazać pewną ogólną zasadę.

        Do pojęcia 'nisko/wysokoerotyczności' zawsze miałem pewien dystans. A może
        raczej podejrzenie, że to przykrywka na 'wzorzec męski/kobiecy'. Może są jakieś
        wyjątki, ale ogólnie rzecz biorąc dla faceta 'eksplorowanie ciała partnerki samo
        w sobie' może stanowić nagrodę na początku. Potem stopniowo mniej.

        Zaznaczam, że chodzi mi konkretnie o te przypadki, kiedy seks w związku ogólnie
        jest, ale partnerka życzyłaby sobie sporo więcej, tymczasem partner woli porno
        (Forumowy standard). W moim scenariuszu zakładam, że partnerka jest atrakcyjna,
        a facet lubi seks w ogóle i w szczególe (= z nią), więc problem leży gdzie
        indziej. I spekuluję: być może problem wynika stąd, że facet nieuchronnie włącza
        podświadomy rachunek zysków i strat. Nie, że bierze kalkulator i dzieli wydane
        kalorie przez jakąś abstrakcyjną miarę przyjemności - tylko zanim ma czas
        pomyśleć, jego ciało przypomina sobie, że 'prawdziwy seks' tak naprawdę oznacza
        kawał żmudnej pracy fizycznej i psychicznej.
        • sisi_kecz Re: Przyczynek do 'czemu facet woli seks internet 29.03.10, 09:13
          Też jestem świadoma, że to:
          A/ uproszczenie
          B/ ujęcie wg pewnej teorii
          C/ chęć ukazania pewnych aspektów w oryginalnym ujęciu.

          tylko nie wiem, kogo to wszystko opisuje, szukam obiektu na którym
          tą teorie ustalono.
          kogoś kto woli seks w internecie niż seks prawdziwy.
          To moim zdaniem, tylko jednorazowe/parorazowe sytuacje u danej osoby
          w ogolnym ujęciu, ze preferuje seks realny.

          duze pozdro!!!
          • mujer_bonita Krótka pamięć? 29.03.10, 10:10
            sisi_kecz napisała:
            > szukam obiektu na którym
            > tą teorie ustalono.
            > kogoś kto woli seks w internecie niż seks prawdziwy.

            Masz taką krótką pamięć, czy udajesz głupią? Wypowiadałaś się w wątku partnerki takiej osoby:
            forum.gazeta.pl/forum/w,15128,109045819,109045819,juz_sie_poddaje_.html
            Poczytaj sobie forum a zobaczysz, że to nie jest jakiś wybitnie odosobniony przypadek. Czasami czytając Twoje wypowiedzi można odnieść wrażenie, że uważasz, że problemy z seksem w związku nie istnieją - są tylko 'jednorazowymi/parorazowymi sytuacjami'. Dla mnie to krótkowzroczność - ponownie zachęcam do lektury forum, może otworzy Ci oczy :)
            • sisi_kecz Re: Krótka pamięć? 29.03.10, 11:50
              Krótka ale dobra ;)

              Pewnie, że są wątki gdzie partnerzy opisują swoje połówki, które ich
              unikają na rzecz seksu z ręką czy z papierową panienką, no chociażby
              właśnie ta wspomniana przez Ciebie dolores ma tak w związku.
              Jeśli jest tak jak ona opisuje, i facet nic z nikim, tylko porno na
              okrągło, to nawet jeśli nie jest socjopatą (pewnie nie jest, bo to
              szersze niż sfera seksu zjawisko), to jest uzależniony.
              Zjawisko opisane przez yorica: preferowanie seksu internetowego nad
              realnego partnera, Autor przedstawia jako uogólnione wśród populacji
              i racjonalnie uzasadnione postępowanie.
              Osoby uzależnione, chore psychicznie, poranione psychicznie (lęki i
              blokady seksualne), czy socjopaci, to chyba nie są przypadki do
              uzasadniania tej teorii?

              Też uważam, ze okazjonalnie onanizm wybiera wiele osób ale nikt tego
              nie deklaruje jako stałą preferencje (oprócz ewentualnie w.w.)

              Nikt sie nie zgłasza zresztą... a przecież to anonimowe forum;)

              dzue pozdro!!!
              • mujer_bonita Re: Krótka pamięć? 29.03.10, 11:58
                sisi_kecz napisała:
                > Osoby uzależnione, chore psychicznie, poranione psychicznie (lęki i
                > blokady seksualne), czy socjopaci, to chyba nie są przypadki do
                > uzasadniania tej teorii?

                O tak - każdy problem należy zepchnąć do kanonu uzależnienia, chorób psychicznych i socjopatii, które uznajemy za marginalne i świat znów jest piękny i czysty ;) O naiwności!
                • sisi_kecz Re: Tu nie ma empirii 29.03.10, 12:11
                  Bez empirii, żadna teoria sie nie obroni.

                  I dlatego nie zgadzam sie, z przytaczaną przez yorica tezą, że
                  ludzie wolą seks internetowy.
                  Suma moich doświadczeń nie zawiera takiej osoby, a mój apel o
                  zgłoszenie się, obojętnie kobiety czy mężczyzny, z taką preferencją
                  tez pozostaje bez odpowiedzi.

                  Nic nie spycham, polemizuję zgodnie ze swoją wiedzą i opinią.
                  Czekam na kontrargumenty, bo wymyśleć że latanie na paralotni
                  poprawia jakość przyrządzania sosu pomidorowego- a gdzie empiryczne
                  dowody ?
                  Dowodzie zgłoś sie, to uznam teorię;)

                  duze pozdro!!!

                  • mujer_bonita Re: Tu nie ma empirii 29.03.10, 12:34
                    sisi_kecz napisała:
                    > Suma moich doświadczeń nie zawiera takiej osoby, a mój apel o
                    > zgłoszenie się, obojętnie kobiety czy mężczyzny, z taką preferencją
                    > tez pozostaje bez odpowiedzi.

                    Dostałaś przykład ale zepchnęłaś go w kanon 'uzależnienia i chorób
                    psychicznych'. Może dostać jeszcze kilkanaście/kilkadziesiąt z tego forum i
                    zawsze znajdziesz jakiś feler. Ot taka już twoja 'logika' trzymania się swojej
                    wiedzy za wszelką cenę :)
                    • sisi_kecz Re: Tu nie ma empirii 29.03.10, 12:41
                      To idź napisz dolores, że z jej facetem preferującym seks
                      internetowy jest wszystko orajt, bo on wybiera racjonalne
                      rozwiązanie;)

                      duze pozdro!!!
                      • fundrive Re: Tu nie ma empirii 29.03.10, 15:47
                        Ależ on wybiera racjonalne rozwiązanie.
                        Tyle, że ono jest racjonalne z jego punktu widzenia, nie z punktu widzenia dolores :-)
        • misssaigon Re: Przyczynek do 'czemu facet woli seks internet 29.03.10, 09:15
          a z tego to juz tylko jeden krok do wniosku, ze seks jest przereklamowany i
          sluzy glownie do rozladowania napiecia seksualnego oprocz oczywistych
          przypadkow, kiedy strony maja na celu prokreacja..

          idac tym tropem dochodzimy do kuriozalnych uproszczen..

          moim zdaniem - wine za to ponosza media :D tzn poradniki erotyczne, firmy porno,
          pospolite szmatlawce w stylu "Cosmo", ktore narzucaja imperatyw seksu
          idealnego, wznoszenia sie na poziom misterium...

          zwyczajne bzykanko bez sciagania gory od pizamy? - toz to wstyd i
          hanba...najpierw trzeba sie zajac punktem g, potem B i C...potem zaliczyc z 10
          pozycji i na koniec zadbac o imponujacy final, a to wszystko w odpowiedniej
          oprawie z platkow roz i swiec zapachowych...itd itp ;))
        • kutuzow Zadaniowe nastawienie facetów (do seksu) 29.03.10, 10:04
          yoric ---> Podnosiłem już kiedyś kwestie zadaniowego nastawienia
          facetów. Oczywiście jest tu wiele założeń -pierwsze takie że
          facetowi musi w ogóle zależeć na doznaniach kobiety.

          forum.gazeta.pl/forum/w,15128,108197048,108207707,Dyktatura_orgazmu_w_mediach.html
    • gomory Re: Przyczynek do 'czemu facet woli seks internet 29.03.10, 11:04
      Zauwazam sporo trafnych spostrzezen w opisanym przez Yorica
      zjawisku. Wyraznie tez widac, ze chcac je opisac wymagalo to pojscia
      na spore skroty. Tak duze, ze zaglebiajac sie w szczegoly trudno
      chyba moze byc dopasowac to do swojego zwiazku.
      Nie uwazam sie za socjopate, i zaden psycholog ani psychiatra nie
      okreslilby mnie jako czlowieka obarczonego psychiczna choroba. Mam
      jednak takie momenty, ze wolalbym seks internetowy niz z realna,
      zywa kobieta. Nawet gdyby byla niezwykle atrakcyjna. Bo jak zwrocil
      uwage watkotworca - wymaga to innego nakladu pracy ;). To cos innego
      niz seks, chociaz tej samej sfery sie tyczy.
      Ostrozny jestem w klasyfikacjach nisko/wysoko libidowych. Do ludzi o
      niezwykle rozbuchanym potencjale erotycznym bym sie na pewno nie
      zakwalifikowal. Nijak jednak nie przystoje do wersji "zadowala mnie
      5 minut akcji". Bylbym przybity gdybym musial sie uwinac w takiej
      jednostce czasu. Aktywne opoznianie orgazmu tez mi sie nie kojarzy
      jako niewdzieczna robota fizyczna. Uznalbym jednak, ze to
      rozciaganie przyjemnosci w czasie. Niby jestem zwierzak, ale z tak
      sporym nawisem cywilizacyjnym, ze sie go ot tak po prostu nie
      pozbede. Cosmopolitanskiej presji orgazmu wspomnianej przez Kutuzowa
      tez nie ;).
      Wcale nie skakalbym z radosci gdyby codziennie rano miss tanca na
      rurze robila mi stripa, a w tym czasie mistrzyni olimpijska w
      lodziarstwie figurowym robila mi... no w kazdym badz razie wydaje mi
      sie to nudne. Wolalbym codziennie wylizac taka zwykla napalona
      laske - z jakas tam wzajemnoscia rzecz jasna.
      Mam swoj ludzki rozum i jak z promocja w Tesco: gdy cos jest za
      tanie - strach to jesc. 10 kcal? Eeee... 100 nie budzi mojej
      podejrzliwosci - tak wlasnie cywilizacja uczynila mnie durniejszego
      niz laboratoryjny szczur ;).
    • yoric Re: Przyczynek do 'czemu facet woli seks internet 29.03.10, 12:37
      Sisi Kecz zaprzecza istnieniu problemu, który pojawia się w średnio co czwartym
      wpisie tu na Forum. Nie wiem, o czym to świadczy, ale na pewno nie będę marnował
      czasu na jakąś polemikę.

      Kutuzov w swoim linku bardzo dobrze opisuje zjawisko, nawet lepiej niż ja tutaj
      - choć wydaje mi się, że ja mam rację dodając ten element nieświadomego (takiego
      na zupełnie organicznym poziomie) skojarzenia seksu z niechcianym żmudnym wysiłkiem.

      Używając metafory Songo z tamtego wątku, niech seks i onanizm będą gotowaniem i
      zjedzeniem zupy instant. Podkreślam po raz kolejny założenia wyjściowe: facet
      lubi dobre jedzenie i lubi nawet samo gotowanie (sytuacje gdy jest niejadkiem,
      albo domowa kuchnia aka 'żona' mu definitywnie zbrzydła to inna bajka).
      Jednak wymagania potrawy są takie, że jej przyrządzenie zajmuje trzy godziny i
      wiąże się ze żmudnym krojeniem, mieszaniem, przekładaniem, itd. - wymagania na
      tyle duże, że każą przynajmniej zastanowić się, czy dziś nie lepiej zalać
      wrzątkiem gorący kubek. Można nazwać faceta leniem, albo zakazać reklam zupek
      instant, ale sedna sytuacji to nie zmieni.

      Pozdrawiam
      • gomory Re: Przyczynek do 'czemu facet woli seks internet 29.03.10, 13:33
        > Można nazwać faceta leniem, albo zakazać reklam zupek
        > instant, ale sedna sytuacji to nie zmieni.

        Masz racje. Rzeczywistosci trudno zaprzeczac udajac, ze zjawiska nie
        ma.
        Ale zgodzisz sie chyba z tym, ze skazywanie siebie samego na diete
        zlozona tylko z zupek instant (by pozostac w tej kulinarnej
        scenografii) nie jest roztropne o tyle, ze prowadzic musi (tu sie
        leje miod na serce Sisikecz) do choroby.
        • yoric Re: Przyczynek do 'czemu facet woli seks internet 29.03.10, 14:09
          Wybór między wykwintnym daniem a zupą instant zawsze jest podświadomą kalkulacją
          atrakcyjności tych opcji w porównaniu do kosztów. Jeśli danie nie jest
          atrakcyjne (żona się znudziła), to jest po temacie. Ja mówię natomiast o
          sytuacji, kiedy danie jest atrakcyjne i nie ma mowy o przejściu na dietę z
          papierka, za to jest mowa o częstszym wybieraniu zupy instant ze względu na
          koszty dania.

          Nawiasem mówiąc tendencja do zamiatania niewygodnych rzeczy pod dywan jest
          bardziej ogólna. W wątku obok kobieta pisze 'mojemu mężowi podobają się młode
          laski, czy to się leczy'. Jak dziecko jest żywe to też niektórzy mówią, że ma
          ADHD i dają leki...
          • zakletawmarmur Re: Przyczynek do 'czemu facet woli seks internet 29.03.10, 21:18
            No widzisz Yoricu, a rasowy smakosz nie wybierze potrawy tylko
            dlatego, że jest mniej czasochłonna. Jeśli ma smaka na canneleoni ze
            szpinakiem to nic innego go nie zadowoli. Nie oznacza to, że zawsze
            ma ochotę na coś skomplikowanego. Może przecież mieć ochotę na
            chrupiący chleb z czarnuszką i dojrzałym pomidorem, tradycyjną
            jajecznice na skwareczkach czy chociażby tą zupkę chińską z
            porządnie rozmiękczonym, niepołamanym(!) makaronem:-) Fakt, że się
            jest smakoszem nie musi oznaczać, że każda potrawa będzie obarczona
            wielogodzinnym staniem przy garach.

            Z seksem jest taki problem, że trzeba liczyć się też z oczekiwaniami
            drugiej strony. Przede wszystkim trzeba mieć ich świadomość!
            Mężczyźni czasem mają tendencje do przerysowywania tych oczekiwań
            (patrz Kordet). Wydaje im się, że my kobiety na okrągło oceniamy (i
            jesteśmy bardzo surowe) ich zdolności łóżkowe. Ta presja bycia
            idealnym kochankiem (oczywiście idealnym wg was samych), zniechęca w
            sytuacjach, gdy ma się ochotę na "bycie obsłużonym".
            • yoric Re: Przyczynek do 'czemu facet woli seks internet 30.03.10, 00:14
              IMO tu nie musi być sprzeczności. To, co ja piszę to pewna hipoteza nt. przyczyn
              zjawiska. To co Ty piszesz, to już zaczątki próby rozwiązania.
      • niezapominajka333 Re: Przyczynek do 'czemu facet woli seks internet 29.03.10, 16:00
        Ech, Yoric, właśnie miałam się dopisać używając metafory z
        pieczeniem ciasta :)))
    • symmetryisall Re: Przyczynek do 'czemu facet woli seks internet 29.03.10, 13:58
      "Facetowi wystarczyłoby niewiele więcej, niż sam orgazm, powiedzmy 5 minut akcji."

      Podstawowe pytanie - na czym konkretnie opierasz tę tezę? Na wynikach jakichś
      konkretnych badań, własnych obserwacjach, czy powszechnych stereotypach?

      "Może są jakieś wyjątki, ale ogólnie rzecz biorąc dla faceta 'eksplorowanie
      ciała partnerki samo w sobie' może stanowić nagrodę na początku. Potem stopniowo
      mniej."

      Na przykład ja jestem takim wyjątkiem, szybkie akcje nie są dla mnie - i nigdy
      nie były - niczym atrakcyjnym, zawsze pozostaje mi po nich uczucie niedosytu,
      natomiast 'eksplorować ciało partnerki' mogę godzinami, odwlekając chwilę
      orgazmu ile się da.

      Ale, z drugiej strony, jestem podejrzewany tu na forum o bycie kobietą, więc... :)
      • gomory Re: Przyczynek do 'czemu facet woli seks internet 29.03.10, 14:26
        > natomiast 'eksplorować ciało partnerki' mogę godzinami

        No to szacun za wytrwalosc.
        Co jakis czas, tak odswietnie - moglbym pouczestniczyc w
        maratonie "eksloracji godzinami". Ale taki przasny, codzienny seks
        jednak bylby dla mnie w tej wersji meczacy. Wolalbym sie jednak
        miescic w godzinie. Wroze Ci swietlana przyszlosc, bedziesz idolem
        kobiet :).
      • glamourous Re: Przyczynek do 'czemu facet woli seks internet 29.03.10, 16:27
        symmetryisall napisał:


        > Na przykład ja jestem takim wyjątkiem, szybkie akcje nie są dla mnie - i nigdy
        > nie były - niczym atrakcyjnym, zawsze pozostaje mi po nich uczucie niedosytu,
        > natomiast 'eksplorować ciało partnerki' mogę godzinami, odwlekając chwilę
        > orgazmu ile się da.

        Symetry, jestes dla mnie kojenym zywym potwierdzeniem teorii, ze faceci
        wysokoerotyczni, ktorzy odbieraja seks wszystkimi mozliwymi zmyslami, maja
        wieksze predyspozycje do satysfakcjonujacej dlugoletniej monogami. To rowniez a
        propos tego posta w ktorym piszesz, ze nawet skaczac w bok wyobrazalbys sobie zone.
      • songo3000 Re: Przyczynek do 'czemu facet woli seks internet 29.03.10, 19:54
        > Ale, z drugiej strony, jestem podejrzewany tu na forum o bycie kobietą, więc...
        Zawsze możesz zgłosić się po 'weryfikację' do forumowej komisji lustracyjnej tak jak kiedyś, jak wybieraliśmy się do Bonitki i Zaklętej... coś tam zbadać :PPP
    • kompresor666 Re: Przyczynek do 'czemu facet woli seks internet 29.03.10, 20:19
      mysle ze jest bardzo duzo racji w tym co yoric napisał. Niskoerotyczni faceci
      tak to właśnie widzą. Dodatkowo masturbacja - jest pewna. Tzn. nie narażamy się
      na humor/fochy partnerki. Nie musimy angażować emocji - to ma swoje plusy.
    • eudajmonika Re: Przyczynek do 'czemu facet woli seks internet 29.03.10, 20:38
      "dyby zwierzętom dać dwie maszyny, jedną która wypłaca kostkę żywności za spalone 10kcal i drugą - za 100kcal, żadne zwierzę nie wybierze tej drugiej maszyny."

      To tylko pokazuje, jak daleko człowiekowi do zwierzęcia. Mechanizm nagradzania homo sapiens wysublimował się do tego stopnia, że narzędzia badawcze, które proponujesz są adekwatne w warunkach, w których ludzie do zwierząt się zbliżają. W idealnych warunkach, które opisujesz w założeniach szersze zastosowanie będą miały cechy raczej osobnicze niż ogólnogatunkowe. Ja rozumiem, że wyciąganie wniosków ogólnogatunkowych, a nawet ogólnobiologicznych jest bardziej wydajne, ale czy słuszne? Może warto byłoby bliżej przyjrzeć się takim parom cech jak mała / duża wrażliwość na bodźce, małe / duże uspołecznienie, duża / mała kreatywność, field-dependence / field independence czy tym podobne.
      Fakt, żmudna to praca, przy tym mało efektowna, bo nie rzutuje na jakość życia milionów, ale może okazać skuteczna dla jednej, dociekliwej pary.
      Tak na marginesie, mam pytanie do założyciela wątku - jakie konkretnie zastosowanie widzisz dla swojej diagnozy?
      • sisi_kecz Re: Przyczynek do 'czemu facet woli seks internet 29.03.10, 21:05
        Eudajmoniko, teraz wszystko zagmatwałaś, niedobrzaku ;0

        Teza była wspaniała, bo:
        - sprowadzała facetów do poziomu zwierzątek (najpewniej szczurków,
        albo myszek)
        - dawała tyle racjonalnych powodów aby patentowane ciamajdy, nygusy
        i innego rodzaju "racjonaliści" nie wysilali żadnego mięśnia, nie
        mówiąc o substancji szarej mózgu.
        - mało tego, teza ta dawała okazję do pokazania się w jak wielkiej
        jest sie opozycji do tych "koniarzy", co umożliwiało uzyskanie
        profitów chociażby w formie życzliwej opinii Pań.
        - i jako ostatni smaczek w tej teorii- zapodał ją przedstawiciel
        męskiej części populacji, czemu też sie osobiście dziwię, ale...
        czego sie nie robi w imię nauki.

        duze pozdro!!!
        • songo3000 Bla bla bla 29.03.10, 21:19
          Patrząc na retorykę nie sposób oprzeć się wrażeniu, że najwyraźniej 'spuszczasz z krzyża' frustracje spowodowane brakiem seksu czy tam innym niedocenieniem wycierania kurzy.

          Tylko po jakie licho wybierasz sobie tematy, gdzie stajesz w opozycji do niebiewskiego nieba i kulistej Ziemi? Masochizm jakiś czy co...
        • glamourous Re: Przyczynek do 'czemu facet woli seks internet 29.03.10, 21:40
          sisi_kecz napisała:

          > Teza była wspaniała, bo:
          > - sprowadzała facetów do poziomu zwierzątek (...)
          > - mało tego, teza ta dawała okazję do pokazania się w jak wielkiej
          > jest sie opozycji do tych "koniarzy", co umożliwiało uzyskanie
          > profitów chociażby w formie życzliwej opinii Pań.


          Hehe, nie sadze, aby akurat Yoricowi zalezalo na "zyczliwej opinii Pan" ;-)))Juz
          Ci Bonita wyzej radzila : zanim zaczniesz wywazac juz otwarte drzwi przejrzyj
          sobie moze choc pobieznie zawartosc forum. Temat masturbacji poruszany byl tu
          juz dziesiatki razy, a Ty bunczucznie wyskakujesz w stylu "bo ja slyszalam ze
          Francuzi to PODOBNO jedza zaby".

          • mujer_bonita Re: Przyczynek do 'czemu facet woli seks internet 29.03.10, 21:50
            glamourous napisała:
            > Juz
            > Ci Bonita wyzej radzila : zanim zaczniesz wywazac juz otwarte drzwi przejrzyj
            > sobie moze choc pobieznie zawartosc forum. Temat masturbacji poruszany byl tu
            > juz dziesiatki razy, a Ty bunczucznie wyskakujesz w stylu "bo ja slyszalam ze
            > Francuzi to PODOBNO jedza zaby".

            159 868 postów ale co tam - Sisi 'empirii' nie widzi ;)
            • songo3000 Re: Przyczynek do 'czemu facet woli seks internet 29.03.10, 22:02
              Zaraz Cię pewnie 'znokautuje' argumentem, że tylko znikoma z nich liczba dotyczy tak marginalnego zjawiska ;)
      • zakletawmarmur Re: Przyczynek do 'czemu facet woli seks internet 30.03.10, 18:48
        > To tylko pokazuje, jak daleko człowiekowi do zwierzęcia. Mechanizm
        nagradzania
        > homo sapiens wysublimował się do tego stopnia, że narzędzia
        badawcze, które pro
        > ponujesz są adekwatne w warunkach, w których ludzie do zwierząt
        się zbliżają.

        Chciałabym jeszcze zwrócić uwagę, że zwierzęta też nie są takie
        poste w obsłudze jak tu się im zarzuca. Od prawie zawsze miałam na
        stanie przynajmniej jednego kota, teraz dla odmiany mam psa. Nikt mi
        nie powie, że te zwierzęta nie posiadają jakiś "wyższych"
        potrzeb "erotycznych". Moje koty i pies to mega pieszczuchy.
        Łaszenie, ocieranie, mruczenie, pazurkowanie, wystawianie brzucha a
        nawet tarzanie się to nie są niby "zachowania erotyczne"? Niby
        teoretycznie "nie mają sensu" bo przecież nagrody innej
        niż "przyjemność fizyczna" nie dostają a jednak mają duże potrzeby w
        tym zakresie.
    • yoric Re: Przyczynek do 'czemu facet woli seks internet 30.03.10, 00:43
      Ja się trochę dziwię tej dyskusji z Sisi-Kecz. To, że ona nie widzi w pokoju
      czterotonowego słonia, którego widzą wszyscy inni to moim zdaniem problem między
      nią a jej okulistą. Ja po prostu wzruszam ramionami - Wy widać macie więcej
      zacięcia pedagogicznego...

      Co konstruktywnego chcę dopowiedzieć: po pierwsze, muszę powtórzyć, że kategoria
      'nisko/wysokoerotyczny' do mnie kompletnie nie przemawia. IMO to jest wzorzec
      męski/kobiecy. Czy ktoś to sprawdził, ile procent męskiej populacji jest 'w-e'?
      Bo jeśli nie, i zakładając, że stereotypy skądś się biorą, można bezpiecznie
      założyć, że 95% facetów to 'niskoerotyczni' i nie ma po co lansować nowego
      pojęcia. Może się mylę - czekam na argumenty.

      Fajny jest wpis Eudajmoniki. Odpowiadam: człowiekowi nie jest do zwierzęcia ani
      daleko ani blisko - człowiek JEST zwierzęciem. Oczywiście pewne zachowania ludzi
      nie mają żadnych analogów w przyrodzie i nie dają się ująć w schemacie
      nagroda-kara. Ale może pewne rzeczy da się częściowo tak opisać. Istnienie
      zjawiska nie podlega dyskusji, a ja proponuję pewne wyjaśnienie, które może
      sprawdzać się w *niektórych* przypadkach. Proponuję na bazie własnych odczuć w
      kontekście tego, co wiem o mechanizmach działania świata, w tym wypadku
      organizmów żywych :).

      Najciekawsze jest pytanie na koniec wpisu. Nie mam jasno sprecyzowanej
      koncepcji. Myślę, że trzeba by pójść w kierunku wyeliminowania negatywnego
      skojarzenia z seksem i to jest pytanie w stylu 'co zrobić, żeby dziecko nie
      migało się od odrabiania lekcji'. Jeśli dla faceta gra wstępna jest jak
      odrabianie lekcji, ciężko będzie zrobić cokolwiek, by nagle ją polubił. Jedyna
      propozycja to taka, by kobieta w takiej sytuacji była ogólnie bardziej aktywna i
      przejęła inicjatywę.
      Nawiasem mówiąc to i tak prościej niż w drugą stronę. Tj. jeśli to kobieta jest
      stroną niechcącą seksu, to jej negatywne skojarzenie z seksem z danym partnerem
      jest prawie nieodwracalne - wg mnie wynika ono z niskiej oceny partnera jako
      dawcy genów. Aby przywrócić dobrą ocenę (a co za tym idzie chęć na seks) facet
      musiałby całkowicie zmienić sposób bycia.
      • zakletawmarmur Re: Przyczynek do 'czemu facet woli seks internet 30.03.10, 08:17
        > Co konstruktywnego chcę dopowiedzieć: po pierwsze, muszę
        powtórzyć, że kategori
        > a
        > 'nisko/wysokoerotyczny' do mnie kompletnie nie przemawia. IMO to
        jest wzorzec
        > męski/kobiecy. Czy ktoś to sprawdził, ile procent męskiej
        populacji jest 'w-e'?
        > Bo jeśli nie, i zakładając, że stereotypy skądś się biorą, można
        bezpiecznie
        > założyć, że 95% facetów to 'niskoerotyczni' i nie ma po co
        lansować nowego
        > pojęcia. Może się mylę - czekam na argumenty.

        Tak samo jest z większością podziałów np. na supersamców i frajerów,
        smakoszy i gastro-ignorantów. Nikt nie zmierzył a wszyscy wiedzą, że
        tacy istnieją. Nie są to pojęcia ścisłe. Ma to bardziej na celu
        pokazanie pewnych schematów zachowań. Smakosz naturalnie więcej
        wysiłku jest w stanie włożyć, żeby zjeść "prawdziwy" obiad, tak jak
        i w-l naturalnie więcej energii jest w stanie poświęcić na prawdziwy
        seks. Oczywiście pojęcie "smakosz/"w-l" będzie względne i ja
        prywatnie nie widzę większego sensu, żeby badać ile procent
        populacji należy do grona czy to w-l czy smakoszy. To kwestia
        założeń, gdzie ustawimy granice. Przecież smakosz też w sytuacji,
        gdy przyjdzie mu chcica na rybę Fugu najprawdopodobniej się podda.
        Raczej nie będzie w tym celu do Japonii drałować... Na pewno nie
        codziennie:-)

        Glam o tym od lat pisze, tylko ujmuje problem od drugiej strony. Ty
        ujełeś go od strony mężczyzny, który "winy" doszukuje się w "zbyt
        dużych oczekiwaniach żony", Glam od strony kobiety, która doszukuje
        się "winy" w "zbyt małych możliwościach męża":-) Obydwa ujęcia od
        razu zakładają inne sposoby radzenia sobie z tym problemem.
      • sisi_kecz Re: Przyczynek do 'czemu facet woli seks internet 30.03.10, 08:59
        To, że ona nie widzi w pokoju
        > czterotonowego słonia, którego widzą wszyscy '

        słonia nie widzę, za to widzę pierwotniaka jakim jest dla Ciebie
        mężczyzna oraz fakt, że uważasz sie za przedstawiciela "wszystkich".
        Kolejna osoba, ktora nie potrafiąc zaargumentować woła "wszystkich
        świętych" na pomoc.
        Natomiast to, czego Ty nie dostrzegasz, to jest dużo większy
        problem, bo nie tkwi w poglądach, tylko w umiejętnosci rozumienia
        tekstu pisanego:
        Eudajamonika zanegowała Twoją tezę, jako pozbawioną podstaw, dowodów
        i fałszywie wywnioskowaną. Zarzuciła Ci niedopuszczalne
        uproszczenie, powoływanie sie na nieprzystawalne korelacje i
        przykłady.Wyłożyła Ci grzecznie, dlaczego możesz sobie swoja teorie
        o kant dupy roztrzasnąć, ale tego nie widzisz.

        'Aby przywrócić dobrą ocenę (a co za tym idzie chęć na seks) facet
        > musiałby całkowicie zmienić sposób bycia.'
        TO, co mnie najbardziej oburza w Twoich teoriach odkad na parę
        trafiłam, to super zawężone postrzeganie osobowości i postaw meskich.
        Jesteś nieodrodnym dzieckiem kultury zachodniej cywilizacji i
        uważasz, że jej uwarunkowania to wykładnia meskiej natury.
        Zacofany pogląd.
        Jakoś tak jest, że jak rozejrzeć sie poza modnych amerykańskich i
        zachodnioeuropejskich autorów, zanurzonych w judeo-chrześcijańskich
        i rzymsko-hellenistycznej tradycji relacji męsko-damskich, to sie
        może okazać, że to tylko model, a w innych kulturach odnajdziemy
        sprzeczne zachowania.
        To swiadczy, ze determinizm biologiczny w zachowaniach facetówm
        jakie opisujesz nie istnieje.
        W kulturze japonskiej długa gra miłosna oraz tysiące rytuałów są dla
        mężczyzn sprawą naturalną.
        W kuturze hinduskiej powstała Kamasutra, ktora nie opisuje jakoś 100
        sposobów na zwalenie konia.
        Nawet Indianie amerykańscy daja z siebie dobrowolnie i z
        przyjemnoscią więcej niż każdy z Twoich w najśmielszych marzeniach
        tutejszym facetom radzi.

        Czy ja nie widzę, że sie panowie onanizują?
        Nie widzę, aby przy poprawnych relacjach,woleli masturbację od żywej
        ciepłej babeczki oraz nie widze aby każdy facet miał naturę Onana.

        Ja się trochę dziwię tej dyskusji z Sisi-Kecz. (...) Ja po prostu
        wzruszam ramionami - Wy widać macie więcej
        > zacięcia pedagogicznego...

        dziękuję Ci bardzo za te słowa.
        Może posłuchają swojego guru i wreszcie zejdą mi z pleców :)

        duze pozdro!!!





        • gomory Re: Przyczynek do 'czemu facet woli seks internet 30.03.10, 10:03
          Niezaprzeczalne jednak jest, ze mieszkamy tutaj i od urodzenia
          targamy bagaz europejskiej kultury. Nawet skrajni fascynaci
          erotycznych osiagniec natywnych amerykanow czy azjatow wychowani w
          Rzeczypospolitej nie funkcjonuja jak ich zagraniczni idole.
          Z powszechnoscia rozbudowanej sztuki kochania na dalekim wschodzie
          to bym jednak mial watpliwosci. Kamasutra brzmi bardzo pieknie, ale
          nie oznacza, ze miliard Hindusow stosuje sie do niej w zyciu
          codziennym. Dla mnie na ten przyklad sytuacja tamtejszej kobiety
          jest dosc przejebana. Bynajmniej nie dlatego, ze ma taki wypasiony
          seksik malzenski ;>.
          Podobne odczucia mam w stosunku do Japonii. Zeby pozostac w temacie
          zasadniczym: rynek porno jest tam bardzo bogaty. No tak, rozbudowane
          rytualy itd. brzmia super. Jest to jednak tylko jedna strona medalu
          kultury ktora jest nam obca, a do tego faworyzuje mezczyzn. Ale nie
          zebym mial cos przeciwko japonczykom i ich dosc perwersyjnemu
          spojrzeniu na kobiety :).

          Co do tego:
          > Nie widzę, aby przy poprawnych relacjach,woleli masturbację od
          żywej ciepłej babeczki oraz nie widze aby każdy facet miał naturę
          Onana.

          Zgadzam sie po czesci. Bez watpienia nie kazdy facet ma nature
          onanisty - tutaj przyznaje Ci racje. Jednak sa tacy ktorzy nie
          porzuca masturbacji dla zadnej zywej i cieplej kobiety. Nic ich z
          tej drogi nie zawroci. Bynajmniej nie mam na mysli tylko kreatorow
          mody ;).
          • sisi_kecz Re: Przyczynek do 'czemu facet woli seks internet 30.03.10, 10:16
            'mieszkamy tutaj i od urodzenia
            > targamy bagaz europejskiej kultury. Nawet skrajni fascynaci
            > erotycznych osiagniec natywnych amerykanow czy azjatow wychowani w
            > Rzeczypospolitej nie funkcjonuja jak ich zagraniczni idole.'

            Tak. To jest determinizm pierwotnej socjalizacji, nie biologiczny.
            Ciekawe są Twoje uwagi do opisywania kultur, z przyjemnością czytam.
            Swego czasu wiele pisałam o kulturze japońskiej i zdaje sobie sprawę
            jak w wielu aspektach różni sie ona od naszej. Tutaj przytaczam ją
            jako przyczynek do tego, że normy zachowań mężczyzn sa bardzo
            różnorodne, a nie że mamy nasladować, czy uważać za naturalne ars
            amandi Japończyka.

            'Jednak sa tacy ktorzy nie
            > porzuca masturbacji dla zadnej zywej i cieplej kobiety. Nic ich z
            > tej drogi nie zawroci. Bynajmniej nie mam na mysli tylko kreatorow
            > mody ;).'

            ehehehe:)
            I dodatkowo można żywić nadzieję, że tacy panowie nie wyznaczają
            trendów ;)

            duze pozdro!!!
            • mujer_bonita Re: Przyczynek do 'czemu facet woli seks internet 30.03.10, 10:26
              sisi_kecz napisała:
              > Swego czasu wiele pisałam o kulturze japońskiej i zdaje sobie sprawę
              > jak w wielu aspektach różni sie ona od naszej. Tutaj przytaczam ją
              > jako przyczynek do tego, że normy zachowań mężczyzn sa bardzo
              > różnorodne, a nie że mamy nasladować, czy uważać za naturalne ars
              > amandi Japończyka

              Piałaś tak jak na forum - teoretycznie czy o zachowaniach PRZECIĘTNEGO Japońskiego kochanka? Bo jak praktycznie to chętnie poczytam o tych różnicach :)
              • sisi_kecz Re: Przyczynek do 'czemu facet woli seks internet 30.03.10, 10:37
                'teoretycznie czy o zachowaniach PRZECIĘTNEGO Japoński
                > ego kochanka?'
                Pisałam o kulturze i przede wszystkim o sztuce. Troche moze jest w
                tym genezy obyczajowej i samego opisu mentalności japonskiej, ale
                nie tyle żebyś sie nie znudziła, bo tam nie wszystko wokół seksu sie
                kręci.
                To nie jest komparystyka z naszą cywilizacją, raczej esej.

                'chętnie poczytam o tych różnicach :)'
                Nie obchodzi mnie, co byś sobie chętnie zrobiła.
                Forum jest anonimowe, sama sobie poszukaj literatury, bo przyda Ci
                sie poczytać innych autorów niz stali bywalcy BswM;)

                duze pozdro!!!
                • glamourous Re: Przyczynek do 'czemu facet woli seks internet 30.03.10, 15:01
                  sisi_kecz napisała:

                  > To nie jest komparystyka z naszą cywilizacją, raczej esej.


                  Ooo! To ci argument! Wystarczy zamachac przed oczami rozmowcy kilkoma madrymi
                  literackimi terminami i juz sie mysli, ze mu sie wytracilo orez z reki ;-))
                  Tymczasem mala komparystyka by sie jednak przydala. Bo fakty sa takie, ze te
                  Twoje wywody o kunszcie milosnym Japonczykow wyhodowanym na przebogatej kulturze
                  samurajskiej oraz o wyzszosci seksu partnerskiego nad onanizmem w mentalnosci
                  japonskich maczo sa o tyle nic nie warte, ze kultura japonska nie opiera sie na
                  scislej monogamii. W tamtejszej cywilizacji, w ktorej domy publiczne byly
                  uswiecone tradycja, instytucja gejszy ma sie swietnie do dzis dzien, a kazdy
                  niegdysiejszy moznowladca mial zone nr 1, 2, 3 oraz po kilka faworyt mozna bylo
                  sobie pisac ksiegi o wyzszosci kobiecego ciala nad onanizmem, pewnie. Bo jak sie
                  taki samuraj znudzil starzejaca sie zona, to zamiast oczywiscie smutno walic
                  konia marzac o mlodszej czy ladniejszej, biegl sobie - za spolecznym
                  przyzwoleniem - do przybytku rozkoszy i tam jego efekt Coolidge'a pryskal jak
                  banka mydlana.

                  Esej nie esej, faktow i dziedzictwa kulturowego nie zmienisz ;-)
        • mujer_bonita Re: Przyczynek do 'czemu facet woli seks internet 30.03.10, 10:13
          sisi_kecz napisała:
          > Jesteś nieodrodnym dzieckiem kultury zachodniej cywilizacji i
          > uważasz, że jej uwarunkowania to wykładnia meskiej natury.
          (...)
          > W kulturze japonskiej długa gra miłosna oraz tysiące rytuałów są dla
          > mężczyzn sprawą naturalną.
          > W kuturze hinduskiej powstała Kamasutra, ktora nie opisuje jakoś 100
          > sposobów na zwalenie konia.
          > Nawet Indianie amerykańscy daja z siebie dobrowolnie i z
          > przyjemnoscią więcej niż każdy z Twoich w najśmielszych marzeniach
          > tutejszym facetom radzi

          Twoja powierzchowność w traktowaniu tematu jest ogromna ;) Trawa zawsze zieleńsza na trawniku sąsiada i wszędzie lepiej gdzie nas nie ma :) Nie masz za grosz pojęcia o funkcjonowaniu tych kultur.

          Myślę, że dalsze apelowanie żebyś poczytała dorobek forum jest bezcelowe. Ty po prostu wolisz żyć w świecie swoich wyobrażeń, a zderzenie z setkami przypadków, które im przeczą mogłoby być zbyt wielkim szokiem :D
        • fundrive Re: Przyczynek do 'czemu facet woli seks internet 30.03.10, 12:15
          > W kuturze hinduskiej powstała Kamasutra, ktora nie opisuje jakoś 100
          > sposobów na zwalenie konia.
          Ha ha ha.
          Dobre sobie.
          Jestem skłonny się założyć, ze przytłaczająca większosc hindusów niewiele wie o kamasutrze a już na pewno kamasutra nie jest odpwiadającym rzeczywistości przedstawieniem ich życia seksualnego.
          Równie dobrze można by dowodzić wyższości europejskiej ars amandi i kultury erotycznej na podstawie faktu istnienia Dekamerona.
          Przykład doskonały tyle , ze nie reprezentatywny dla całości.
          • sisi_kecz Re: Przyczynek do 'czemu facet woli seks internet 30.03.10, 12:55
            Jako przykład chlubnego dzieła erotycznego w naszej tradycji,
            podałabym raczej "Sztukę kochania" Owidiusza, ale może jest
            zapomniana i wyparta przez nowe kanony.

            Hindus na pewno wie, co to jest Kamasutra, w przeciwieństwie do
            Europejczyka, co to najczęściej o Boccacio i Owidiuszu- nie słyszał,
            nie widział, nie mówił.
            Kamasutra jest podręcznikiem technik miłosnych. Nie zbiorem
            filozoficznych opowiastek, ani quasipoezją miłosną. To jest
            instruktaż i znany jest powszechnie w Indiach.

            Zresztą nie chodzi o to ,jaki procent Hindusów zna Kamasutrę, tylko
            jakie wzorce zachowań seksualnych, jaka kultura spłodziła.
            Bez wartościowania: one są różne, wysoko, średnio i niskonakładowe,
            z akcentami na różne komponenty i z punktem ciężkości w różnym
            miejscu.
            Mowienie europejskim facetom: macie taką naturę, że wolicie mniej
            kalorii spalić i nic sie nie poradzi, bo bilans energetyczny ponad
            wszystko, to ignorancja.
            Przykład innych kultur pokazuje, że to nie od natury ale od
            nadbudówki spol-kult. zależy, co sie facetom "opłaca" i jest
            uzasadnione "racjonalnie".

            Czy to, że "przysłowiowy wyznawca Allaha", traktuje żonę jak służącą
            i odmawia jej prawa do przyjemności z aktu seksualnego, a ma do tego
            swój racjonalny powód, ktory jego patron duchowy rzekomo wynalazł w
            Koranie, czy to znaczy, że ma on obiektywną rację?
            Wg tego muzułmanina, uzasadnione jest, że mężczyzna ma taka naturę
            że musi rządzić kobietą.

            Ten muzułmanin, ten Hindus, Polak, czy inny samuraj nie są
            reprezentatywni dla całej męskiej populacji w zakresie swoich
            zachowań seksualnych, które są determinowane czynnikami kulturowymi.

            Naturalne, biologiczne, czy choćby ewolucyjne podstawy preferowania
            onanizmu nad seksem dwuosobowym, nie są w mojej opinii należycie
            zaprezentowane przez yorica. Nie ma ich, jest obserwacja zachowań
            kolegów, wpisów z forum, SuperNovych specjalistów sajkologomantr,
            wśród których jest kilka trafionych, ale ougólnienie ich jest
            nieuprawomocnione.

            duze pozdro!!!

            duze pozdro!!!
            • songo3000 Nie no, już nie mogę :) 30.03.10, 14:42
              Sisikeczup NIGDY nie widziała na oczy Kamasutry, co najwyżej jej romantyczno-edukacyjne popłuczyny obecne w dzisiejszej literaturze i filmie.

              Przypominam, że Kamasutra jest zbiorem mniej lub (częściej) bardziej PORNOGRAFICZNYCH opowiadań do tego gminno-sprośmych. Mamy tam przykładowo przechwałki sprzedawcy tkanin, któremu co prawda tego dnia interes kiepsko szedł ale pod wieczór zerżnął od tyłu fajną klientkę (na tychże belach z materiałem rzecz jasna :)

              Zanim się zacznie pierdolić jak potłuczony warto zajrzeć do lepszej biblioteki i mieć jakieś obycie w temacie.

              Co do 'świadomości seksualnej' mieszkańców Indii to w warstwie ubogiej (czyli znakomitej większości) leży ona i kwiczy. Przeciętny tubylec chuj wie o 'sztuce miłosnej' i jej szlachetnych korzeniach.

              Nie umiem obsługiwać Wikipedii wiec opieram się na relacjach moich znajomych, Hindusów i Muzułmanów mieszkających w Indiach.
              • sisi_kecz Re: Nie no, już nie mogę :) 30.03.10, 14:48
                "Kamasutra" stoi w bibliotece moich rodziców.
                Od młodych lat ją sobie podczytywałam do woli, oczywiscie w
                tajemnicy przed starymi ;)

                (Złap mnie, złap mnie za rękę...polecimy w przepaść zepchnięci przez
                moderatorów, Ty jesteś taki wulgarny, że może być... no jednak
                nieciekawie.)

                plum!!!
                • mujer_bonita Re: Nie no, już nie mogę :) 30.03.10, 14:57
                  sisi_kecz napisała:
                  > "Kamasutra" stoi w bibliotece moich rodziców.
                  > Od młodych lat ją sobie podczytywałam do woli, oczywiscie w
                  > tajemnicy przed starymi ;)

                  Oryginalna Kamasutra czy jakieś po niej po niej w stylu 'seksualne pozycje Dalekiego Wschodu w obrazkach'?
                  • songo3000 Re: Nie no, już nie mogę :) 30.03.10, 15:11
                    Może dodam, że każde, w miarę zgrabne i wierne tłumaczenie z sanskrytu tak jak i oryginał nie ma ŻADNYCH obrazków :(
                    • sisi_kecz Re: Nie no, już nie mogę :) 30.03.10, 15:16
                      Idę pobiegać, bo wiosna i sukienki w kwiaty czekają...:)

                      wiosenne sukienki mam trzy, opisać dokładnie jak wyglądają i gdzie
                      jest w nich rozporek?

                      duza buźka!!!
                      • songo3000 Re: Nie no, już nie mogę :) 30.03.10, 15:59
                        Nie, no skąd. Przecież wiadomo, że takie detale to tylko dla onanistów są ważne. A onanistów jak empirycznie wiadomo - w naszej wschodniej, słowiańskiej kulturze nie ma.
                    • zakletawmarmur Re: Nie no, już nie mogę :) 30.03.10, 18:33
                      Pamiętam jaka byłam zawiedziona, gdy w czasach nastoletnich
                      znalazłam w domowej biblioteczce "Kamasutrę". Spodziewam się
                      zobaczyć te wszystkie super pozycje a tu zbiór mniej lub bardziej
                      śmiesznych porad, niekoniecznie seksualnych. Niektóre super prawdy
                      są wręcz niebezpieczne np: "jeśli kobieta nie miała orgazmu to nie
                      zajdzie w ciąże":-)
              • claudel6 Re: Nie no, już nie mogę :) 31.03.10, 00:15
                >Co do 'świadomości seksualnej' mieszkańców Indii to w warstwie ubogiej (czyli
                znakomitej większości) leży ona i kwiczy. Przeciętny tubylec chuj wie o 'sztuce
                miłosnej' i jej szlachetnych korzeniach.


                jak najbardziej. przecietny Hindus traci dziewictwo kilka lat później niż
                Europejczyk (tzn. z kobietą, nie licze zastepczych kontaktow homo) i zazwyczaj
                ma jedną partnerkę seksualną - zonę. oprócz gwiazd bolyuodu.
                na pewno jego repertuar łóżkowy jest powalający.
            • claudel6 Re: Przyczynek do 'czemu facet woli seks internet 31.03.10, 00:12
              ok, to taki przykład z życia wziety - hindus od 30 lat z tą samą kobietą, żoną.
              no i co? on zamiast stosowac kamasutrę i te 1000 technik miłosnych od n lat po
              prostu z nią nie sypia, bo...seks się wypałił. znudziła mu się erotycznie - choć
              nadal ją kocha. spotyka młodsza kobietę, która erotycznie zawraca mu w głowie i
              zostaje jego kochanką. czyli konczy jak klasyczny wg Ciebie Europejczyk.
              znam tego hindusa i znam te kobietę.
              ale to oczywiście tylko wyjątek potwierdzający regułę?
      • symmetryisall Re: Przyczynek do 'czemu facet woli seks internet 30.03.10, 09:46
        Czy ktoś to sprawdził, ile procent męskiej populacji jest 'w-e'?
        > Bo jeśli nie, i zakładając, że stereotypy skądś się biorą, można bezpiecznie
        > założyć, że 95% facetów to 'niskoerotyczni'

        Jeśli nikt nie sprawdził, jaki procent męskiej populacji jest wysokoerotyczny,
        to wszystkie teorie na ten temat są umysłowym onanizmem i jałowym biciem piany.
        Poszukaj takich badań, powołaj się na wyniki, a potem dopiero konstruuj śmiałe
        teorie wyjaśniające ostatecznie tajniki pożycia damsko-męskiego, inaczej
        będziemy rozmawiać o tym, ile diabłów może się zmieścić na łebku szpilki.

        Zdanie 'Bo jeśli nikt tego nie sprawdził, to można bezpiecznie
        założyć' jest po prostu głupie, no sorry. A podpieranie się stereotypami jest
        jeszcze głupsze. Stereotypem jest, że Żydzi są cwani i rządzą światem - chcesz
        dyskutować na takim poziomie?
        • claudel6 Re: Przyczynek do 'czemu facet woli seks internet 31.03.10, 00:18
          >danie 'Bo jeśli nikt tego nie sprawdził, to można bezpiecznie
          założyć' jest po prostu głupie, no sorry. A podpieranie się stereotypami jest
          jeszcze głupsze.

          zgadzam się, yoric nagina sobie rzeczywistość do swoich teorii. mam w domu
          w-e/n-l i kilku wysokoerotycznych po drodze jeszcze mi się zdarzyło.

      • mujer_bonita Re: Przyczynek do 'czemu facet woli seks internet 30.03.10, 10:42
        yoric napisał:
        > po pierwsze, muszę powtórzyć, że kategoria
        > 'nisko/wysokoerotyczny' do mnie kompletnie nie przemawia. IMO to jest wzorzec
        > męski/kobiecy. Czy ktoś to sprawdził, ile procent męskiej populacji jest 'w-e'?
        > Bo jeśli nie, i zakładając, że stereotypy skądś się biorą, można bezpiecznie
        > założyć, że 95% facetów to 'niskoerotyczni' i nie ma po co lansować nowego
        > pojęcia. Może się mylę - czekam na argumenty.

        Pytanie - co do Ciebie nie przemawia - kwestia, że ludzie różnią się poziomem potrzeb jakościowych w seksie czy po prostu uważasz, że stopień erotyczności zależy od płci? Na forum mamy bezpośrednio (z opisów własnych wypowiadających się) i pośrednio (z opisów ich nieobecnych partnerów) wiele przykładów różnic więc nie podejrzewam Cię o nie widzenie czterotonowego słonia ;) Co do przypisania do płci - uważasz, że panowie są generalnie nisko a panie wysokoerotyczne? Tu też dorobek forum mocno przeczy - w zasadzie to panów i pań skarżących się i z reguły wysokoerotycznych jest mniej więcej równo.

        I tu zgadzam się z Zaklętą - to, że nikt jeszcze nie sprawdził jaki % populacji należy do której kategorii według płci o niczym nie świadczy. Weźmy przytoczony przez nią przykład z jedzeniem - teoretycznie najlepszymi szefami kuchni są faceci - czemu więc nie przykleić im z klucza etykietki smakoszy? Zapewne dlatego, że ogromnemu odsetkowi jest z kolei totalnie wszystko jedno co jedzą - byle było dużo i koniecznie mięcho :P W obrębie jednej płci mamy skrajności po co więc używać określeń 'wzorzec męski/kobiecy'? To by wprowadzało niepotrzebny zamęt.
        • aneta-skarpeta Re: Przyczynek do 'czemu facet woli seks internet 30.03.10, 11:21
          tutaj wtrącę swoje 3 grosze

          wczoraj rozmawiałam z moim o sexie

          generalnie ( jak juz pisałam) na poczatku płomiennego romansu było
          duzo i duzo i gorąco i gorąco

          jak juz wszystko sie unormowało to sex zszedł na dużo dalszy plan u
          niego i mimo ze kryzys zażegnany to sex dla niego nie jest tak
          istotny jak wczesniej i jak dla mnie

          wczoraj powiedział rzecz, która mnie zaciekawiła

          "moze jak wcale nie jestem takim strasznym j**baką?", bo generalnie
          wtedy, gdy sie spotykalismy to był to troszkę zakazany owoc, cos
          dziwnego i niesamowitego..ale wczesniej nigdy az takiej potrzeby nie
          miał ( ale nie miał tez unormowanego zycia sexualnego). jak sie
          wszystko u nas unormowało, nastapiły deklaracje itd to wrócił do
          swojej natury, ktora nie jest taka jak na początku się wydawało (
          nawet jemu)

          teraz moje przemyslenia

          nie oszukiwał mnie wtedy, zeby mnie złowić ( tak jak to niektórzy
          panowie interpretują w zachowaniach narzeczonej/zony) ... po prostu
          był mocno nakręcony mna, sytuacją itd która trwała ok 1 rok

          i mam pytanie czy to powszechne, mozliwe?
          moze to wyjasnienie sytuacji gdy zona po slubie sie "zmienia"?
          chciałabym zaznaczyc, ze my, mimo ze bez slubu traktujemy sie od
          jakis 4 lat jak stare dobre małzenstwo i problem jest "małzenski":)
          • sisi_kecz Re: Przyczynek do 'czemu facet woli seks internet 30.03.10, 13:50
            Mogę coś dorzucić?
            Raz, że nie spodziewam sie, że za wniesioną polemike będziesz na
            mnie jeździć jak po łysej kobyle, a dwa że jestem chyba damskim
            wcieleniem Twojego mena.

            Mam temperament seksualny w strefie średniej, ale momentami potrafię
            wznieść sie w okresy wyżu w częstotliwości (bez żadnych rekordów, 2-
            3 razy dziennie) albo opaść w dolinę abstynencji.
            U mnie to zależy podobnie, jak chyba u Twojego faceta od podatnosci
            na wpływy:partnerki/a, sytuacji, stanu emocji, nawet pory roku.

            I teraz załóżmy, ze po pierwszej fazie zachwytu, wracam z odbicia w
            górę na swój stały, średni poziom (raz na 2,3 dni)a moj men ma
            większe potrzeby (mąż akurat ma podobne, ale tam tego... bywali inni
            u mego boku) i on rekompensując sobie niedobory,onanizuje sie- to
            jak dla mnie jest to ok, nie jestem psem ogrodnika.

            A czy myślałam w czasach niewyłażenia z łóżka, że jestem seksualną
            bestią na stałe?
            No właśnie tak myślałam, ale tylko za pierwszym razem kiedy
            wskoczyłam na wysokie obroty i do momentu, kiedy stwierdziłam że
            widok znów sterczącego penisa juz mi sie sprzykrzył.

            Szybko sie nudzę, mam "mentalne adhd", efekt w młodości był taki, że
            albo co chwile musiała być jakaś zmiana w seksie, albo w obiekcie.
            Teraz jako ustatkowana: "dojrzała,mężato, dzieciata kobieta" włączę
            sobie filmik porno albo jakąś fantazję z głowy i monotonia sie
            rozwiewa.

            Ale to jest poszukiwanie odmiany, a nie oszczędzanie nakładów i
            kilokalorii na dobry seks.
            Jak mam ich za mało to z seksu rezygnuję, robienia za żywą pochwę
            bym nie zniosła.
            Całą teorie o ucieczkach facetów w filmy porno, onanizm, kochanki
            najłatwiej by sie tłumaczyło ich poligyniczną naturą.
            Tylko ewolucja nie jest za tą opcją: coraz bliżsi jesteśmy sobie w
            wymiarach, wyrównują sie płcie gabarytami.

            Wracając, do wyjaśnienia dlaczego żona/mąż zmienia sie po "ślubie".
            Przejście ze stanu zakochania w stan bycia ze sobą (oczywiście w
            miłości) jako że subiektywnie normalizuje sytuację, subiektywnie
            normalizuje też osobniczy pociąg do seksu.

            Tylko nie mów, że on Cie zdradził niedostateczną liczbą zbliżeń.
            Cała jego wina w tym, że sie nieprzytomnie zakochał.

            duze pozdro!!!
            • zakletawmarmur Re: Przyczynek do 'czemu facet woli seks internet 30.03.10, 21:29
              > A czy myślałam w czasach niewyłażenia z łóżka, że jestem seksualną
              > bestią na stałe?
              > No właśnie tak myślałam, ale tylko za pierwszym razem kiedy
              > wskoczyłam na wysokie obroty i do momentu, kiedy stwierdziłam że
              > widok znów sterczącego penisa juz mi sie sprzykrzył.
              >
              > Szybko sie nudzę, mam "mentalne adhd", efekt w młodości był taki,
              że
              > albo co chwile musiała być jakaś zmiana w seksie, albo w obiekcie.
              > Teraz jako ustatkowana: "dojrzała,mężato, dzieciata kobieta"
              włączę
              > sobie filmik porno albo jakąś fantazję z głowy i monotonia sie
              > rozwiewa.

              Sisi, Ty o takich intymnych sprawach piszesz?
              Obnażasz się dziewczyno:-)
              • sisi_kecz Re: Przyczynek do 'czemu facet woli seks internet 30.03.10, 23:00
                'Sisi, Ty o takich intymnych sprawach piszesz?'

                Jestem próżna jak każda prawdziwa kobieta i wiedziałam, że
                przyssiesz sie do monitora, a potem zacytujesz co smaczniejsze
                kawałki. Zbytek łaski, ale jak koniecznie chciałaś to przecież nie
                zabronię Ci mnie cytować.

                'Obnażasz się dziewczyno:-)'

                Orany, zapomniałam, że miałam sie zapytać, czy jako nowa na forum
                mogę...
                eee,najwyżej wytną ! :)

                duze pozdro!!!
                • songo3000 Tylko się nie rozpędź i nagich fotek nie podsyłaj 30.03.10, 23:38
                  Nie żebym był złośliwy, po prostu to niezgodne z regulaminem forum.

                  hehe.
                • zakletawmarmur Re: Przyczynek do 'czemu facet woli seks internet 31.03.10, 16:22
                  Sisi, Sisi...

                  Ty jednak nie jesteś "młoda gniewna", tylko niestety już
                  "stara wkurwiona".
                  • sisi_kecz Re: Przyczynek do 'czemu facet woli seks internet 31.03.10, 16:35
                    Zachwycająca riposta.

                    Możesz byc z siebie dumna, a długo nad tym myślałaś?

                    Stali bywalcy forum, to jakiś Klub Chamskiej Gadki?

                    podziwiać!!!
                    • glamourous Re: Przyczynek do 'czemu facet woli seks internet 31.03.10, 16:56
                      sisi_kecz napisała:

                      > Możesz byc z siebie dumna, a długo nad tym myślałaś?
                      > Stali bywalcy forum, to jakiś Klub Chamskiej Gadki?


                      To nie zaden Klub Chamskiej Gadki, tylko po prostu ty jestes Wyjatkowo Irytujaca
                      Osoba. Czy jeszcze tego nie zauwazylas, ze nie tylko mnie oraz Songo ale tez i
                      innym uczestnikom delikatnie mowiac opadly na twoj temat rece? Tu na forum
                      zawsze bylo wiele polemik oraz wielu nowych uczestnikow i nie chodzi o to, zeby
                      sobie ciagle przytakiwac - to normalne, ze ludzie czesto nie zgadzaja sie ze
                      soba. Ale wszystko sie rozgrwywa jakos w miare kulturalnie i bez specjalnego
                      jadu. Nagle przychodzisz ty i okazuje sie ze 3/4 forum ma na twoje posty
                      alergie. Nie zastanawia Cie, dlaczego? Naprawde zero jakiejkolwiek
                      autorefleksji? Az tak jestes bezkrytyczna??
                      • eudajmonika Re: Przyczynek do 'czemu facet woli seks internet 31.03.10, 17:01
                        "Nagle przychodzisz ty i okazuje sie ze 3/4 forum ma na twoje posty
                        alergie."

                        Sisi, tylko się nie zniechęcaj :-). Bo znowu utoniemy w nudzie TWA i wątpliwych
                        teorii zatruwających jakiekolwiek próby dyskusji.
                        • sisi_kecz Re: Przyczynek do 'czemu facet woli seks internet 31.03.10, 17:11
                          Dziękuję za trochę pozytywnej energii :)))

                          Ale Ty masz odwagę dziewczyno, ryzykować kilka nie atakujących sisi
                          słów. Już jesteś wpisana w kajecik Glamci i jej orszaku.

                          Rozumiem taktykę, niech sisi wytrwa na barykadzie, reszcie
                          niepokornych będzie łatwiej ;)
                          Żartuję, ale tak poważnie to nie ma obawy, że przestanę
                          być "irytująca".
                          Im wieksze wnerwienie i obsuwę poziomu kultury i intelektu obserwuje
                          u tzw.stałych bywalców, tym wiekszą przyjemnośc robi mi wpadanie na
                          forum.
                          Prosze sie w żaden sposób ze mna nie solidaryzować, bo nie mam
                          zamiaru dzielic sie tą przyjemnością;)

                          duze pozdro!!!
                          • eudajmonika Re: Przyczynek do 'czemu facet woli seks internet 31.03.10, 17:24
                            Daj spokój, tu jest więcej stałych bywalców niż ci głośnokrzyczący, ale wielu z
                            nich zanudził jedyny obowiązujący tu paradygmat - w kółko eworewoeo do
                            obrzydzenia, więc urozmaicają życie lekturą pozaforumową i rzadko tu zaglądają.
                          • glamourous Re: Przyczynek do 'czemu facet woli seks internet 31.03.10, 17:41
                            sisi_kecz napisała:

                            > Im wieksze wnerwienie i obsuwę poziomu kultury i intelektu obserwuje
                            > u tzw.stałych bywalców, tym wiekszą przyjemnośc robi mi wpadanie na
                            > forum.


                            A wiesz, ze to co wlasnie napisalas to wypisz wymaluj definicja trollowania?
                            Wchodzenie na forum, sianie zametu i czerpanie chorej przyjemnosci z irytowania
                            dyskutantow?
                            No i, zaiste - nie jest to wcale intelektualna obsuwa w wykonaniu kogos, kto tak
                            sie zabawia...
                            • sisi_kecz Re: Przyczynek do 'czemu facet woli seks internet 31.03.10, 18:02
                              Z definicji jak widać, znasz sie jedynie na definicji wysoko/nisko
                              ero/libido.
                              Ale takie zawężenie zainteresowań, koniec końców prowadzi do takich
                              skutków.

                              'Wchodzenie na forum, sianie zametu i czerpanie chorej przyjemnosci
                              z irytowania
                              > dyskutantow? '
                              z tych czynności faktycznie robię jedną: wchodzę na forum.
                              co do siania zamętu i czerpania chorej przyjemnosci- to są Twoje
                              opinie.

                              Od 3 lat zajmuję sie m.in. przestawianiem trolli na bocznicę forum,
                              które ma około 5 tys. zarejestrowanych użytkowników, ale nie
                              zamierzam z tej okazji prowadzić Ci błyskawicznego kursu w
                              odróżnianiu trolla od oponenta w dyskusji.
                              Jesteś taką szczęśliwą i nie posiadającą problemów zgodnych z
                              tematyka forum osobą, że Twoje frustracje obecnością sisi, kładę na
                              karb ewentualnych kłopotów w pracy.

                              Pomaga Ci to, że mnie co chwilę zahaczysz?
                              Używaj sobie do woli.
                              Każdy czytelnik forum potrafi myśleć samodzielnie i bez Twojej, czy
                              mojej sugestii, wie co na ten temat sądzić (a najpewniej ma to
                              glęboko).
                              I o ten pluralizm i wolność słowa i sumienia walczyli tacy "starzy
                              wkurwieni".

                              naprawdę korzystaj:)))
                              • glamourous Re: Przyczynek do 'czemu facet woli seks internet 31.03.10, 18:08
                                sisi_kecz napisała:

                                > z tych czynności faktycznie robię jedną: wchodzę na forum.
                                > co do siania zamętu i czerpania chorej przyjemnosci- to są Twoje
                                > opinie.


                                Sama tak powyzej napisalas. A wiec cytuje raz jeszcze :

                                sisi_kecz napisała:
                                > Im wieksze wnerwienie i obsuwę poziomu kultury i intelektu obserwuje
                                > u tzw.stałych bywalców, tym wiekszą przyjemnośc robi mi wpadanie na
                                > forum.

                                Zas "obecnosc Sisi" nie frustruje mnie bynajmniej, jak jadowicie raczylas
                                zasugerowac. Frustracja to zdecydowanie zbyt duze slowo. Latajaca po moim biurze
                                mucha rowniez mnie nie frustruje - widzisz analogie?
                                • sisi_kecz Re: Przyczynek do 'czemu facet woli seks internet 31.03.10, 18:27
                                  Ty napisałaś o chorej przyjemnosci- Twoja opinia.
                                  Ja odczuwam przyjemność, kiedy okazuje sie że mam lepsze argumenty,
                                  lepiej dowodzę swojego zdania, obalam błędne wnioskowania, jestem
                                  inteligentniejsza, bardziej wyrobiona erudycyjnie,
                                  epistolograficznie, czy zwyczajnie bardziej rozsądna i doświadczona
                                  w omawianych kwestiach-
                                  taka -zdrowa- przyjemność z bycia lepszym :)
                                  na tym tle Ty i Twoi nadskakiwacze tracicie, ale to tylko efekt
                                  uboczny.

                                  Twoja wysokich lotów analogia: sisi jest jak mucha w pokoju
                                  -zamyka naszą dalsza pyskówę, z mojej strony na cztery spusty i
                                  kurtynę łaskawego dla Ciebie milczenia.
                                  Ku radości, co kulturalniejszych i co wrażliwszych uczestników forum
                                  i ku zmartwieniu, co bardziej znudzonych i żądnych krwi uczestników
                                  forum.
                                  Czasami są to te same osoby ;)
                                  nie można mieć wszystkiego , no nie można:)))




                                  • glamourous Re: Przyczynek do 'czemu facet woli seks internet 31.03.10, 19:17
                                    sisi_kecz napisała:

                                    > Ja odczuwam przyjemność, kiedy okazuje sie że mam lepsze argumenty,
                                    > lepiej dowodzę swojego zdania, obalam błędne wnioskowania, jestem
                                    > inteligentniejsza, bardziej wyrobiona erudycyjnie,
                                    > epistolograficznie, czy zwyczajnie bardziej rozsądna i doświadczona
                                    > w omawianych kwestiach-
                                    > taka -zdrowa- przyjemność z bycia lepszym :)


                                    Smieszne, zalosne i megalomanskie zaklinanie rzeczywistosci ;-)))
                                    Rece opadaja tak nisko, ze juz bardziej nie mozna.

                                    PS. A z tym Twoim "erudycyjnym wyrobieniem", to zwlaszcza ta "EMPIRIA" byla tego
                                    swietnym przykladem ;-)
                                  • krzysztof-lis Re: Przyczynek do 'czemu facet woli seks internet 03.04.10, 09:17
                                    > Ja odczuwam przyjemność, kiedy okazuje sie że mam lepsze argumenty,
                                    > lepiej dowodzę swojego zdania, obalam błędne wnioskowania, jestem
                                    > inteligentniejsza, bardziej wyrobiona erudycyjnie,
                                    > epistolograficznie, czy zwyczajnie bardziej rozsądna i doświadczona
                                    > w omawianych kwestiach-

                                    To musi Ci być w życiu bardzo nieprzyjemnie, jeśli tylko w takich chwilach
                                    odczuwasz przyjemność. Nie ma ich przecież za dużo...
                              • aandzia43 Re: Przyczynek do 'czemu facet woli seks internet 31.03.10, 19:35
                                > Jesteś taką szczęśliwą i nie posiadającą problemów zgodnych z
                                > tematyka forum osobą, że Twoje frustracje obecnością sisi, kładę
                                na
                                > karb ewentualnych kłopotów w pracy.

                                A jeśli Glam napisze, że nie ma kłopotów w pracy, powiesz pewnie, że
                                ma kłopoty z sąsiadami lub hydraulikiem, itd. Nieaprobująca postawa
                                wobec twojej osoby zawsze musi być związana z jakąś przyczyną
                                zewnętrzną, prawda? Niezależną od ciebie? Inaczej wszak być nie może.
                                Sisi, zmartwię cię pępku świata, nikt się szczególnie (a na pewno
                                trwale) nie frustruje tobą. Nikt z tych, którzy nie muszą mieć z
                                tobą do czynienia na co dzień. My sie do tych szczęśliwców
                                zaliczamy. Po prostu zaczynamy ignorować twoje posty.
                                Widzisz, żeby zasłużyc sobie na szlachetne miano fermentu trzeba
                                zachować właściwe proporcje między nadpobudliwą megalomanią i
                                kąsaniem po łydkach a trzymającymi się meritum wypowiedziami. Bąki w
                                salonie to jeszcze nie rewolucja. Nawet jeśli brzmią, jak trąby
                                jerychońskie.

                                > Każdy czytelnik forum potrafi myśleć samodzielnie i bez Twojej,
                                czy
                                > mojej sugestii, wie co na ten temat sądzić (a najpewniej ma to
                                > glęboko).

                                Zgadza się, jako czytelnik forum (niejednego) wiem, co na ten temat
                                sądzić. Baron Munchausen, Onufry Zagłoba i Papkin to nie są moje
                                ulubione postacie. A na Glam, jako dyskutantce (czasem z drugiej
                                strony barykady), nigdy się nie zawiodłam.
                                • sisi_kecz Re: Przyczynek do 'czemu facet woli seks internet 31.03.10, 21:03
                                  Aandzia, spóźniłaś się ciutkę,
                                  impreza p.t. "Weteranki vs. sisi" już sie skończyła, wracaj do
                                  robienia na drutach.


                                  *ale, że tak narobicie yoricowi w wątku, to chyba same się po sobie
                                  nie spodziewałyście.
                                  • songo3000 Re: Przyczynek do 'czemu facet woli seks internet 31.03.10, 21:13
                                    > *ale, że tak narobicie yoricowi w wątku, to chyba same się po sobi
                                    Ja tam zawsze wierzę w swoje możliwości :) Sądząc po produktywności, Ty zresztą też :)))
                          • mujer_bonita Re: Przyczynek do 'czemu facet woli seks internet 31.03.10, 18:43
                            sisi_kecz napisała:
                            > Im wieksze wnerwienie i obsuwę poziomu kultury i intelektu obserwuje
                            > u tzw.stałych bywalców, tym wiekszą przyjemnośc robi mi wpadanie na
                            > forum.

                            Obsuwę jakości forum to akurat fundujesz tutaj Ty.

                            Zajęłabyś się mężem - byłby większy pożytek :) Narzekasz na brak czasu i sił - na neta go znajdujesz na seks z mężem już nie bardzo :) Swoją drogą - akurat zaczynasz być świetnym przykładem jaką WYMÓWKĄ jest dla kobiet zmęczenie. Zarobiona trollowaniem na forum Sisi :D Ciekawe jak się czuje facet, którego żona woli wirtualne świat od seksu z nim :P
                        • glamourous Re: Przyczynek do 'czemu facet woli seks internet 31.03.10, 17:34
                          eudajmonika napisała:

                          > Bo znowu utoniemy w nudzie TWA i wątpliwych
                          > teorii zatruwających jakiekolwiek próby dyskusji.


                          Dyskusje nie sa tu przeciez zakazane. Sama sie czasem wyklocam z Bonita o rozne
                          niuanse ;-) Wielu ludzi sie tu ze soba radykalnie sciera na argumenty. Z Toba
                          tez kiedys polemizowalam o Chomsky'm ;-)) Nie ma tu przeciez obowiazku bycia
                          ugrzecznionym, przylizanym w politycznej poprawnosci oraz w przytakiwaniu jedni
                          drugim. Ale rzadko sie zdarza az taka odpornosc na zwykle rozumienie argumentow,
                          idaca w parze z kalizmem i nieladnym, przesmiewczym jadem lekcewazenia adwersarza.
                          Fajnie byloby po prostu, gdyby forum trzymalo pewien poziom dyskusji. A tu
                          niestety polowa ciekawego watku Yorica to same niezbyt merytoryczne
                          przepychanki. Sama w tym jestem nie bez winy, ale trudno czasem zdzierzyc.
                          • zakletawmarmur Re: Przyczynek do 'czemu facet woli seks internet 31.03.10, 17:44

                            Faktycznie najlepiej jest takie osoby ignorować. Przyznaje, że tym
                            razem i ja nie mogłam się powstrzymać:-)
            • aneta-skarpeta Re: Przyczynek do 'czemu facet woli seks internet 31.03.10, 09:37
              sisi_kecz napisała:


              > Tylko nie mów, że on Cie zdradził niedostateczną liczbą zbliżeń.

              >

              na szczęście nie jestem zwolenniczką tej teorii:). nie mam do niego
              żalu, tymbardziej ze tak dobrze nam ze sobą, że wiele potrafię
              zrozumieć, z czegos zrezygnowac, poczekać-> jesli znam powód.

              i budujące jest to, ze jak juz jest sex to rewelacyjny

              pomyslałam tez że dla wielu meżów to może byc jakiś drogowskaz w ich
              sytuacji
          • gomory Re: Przyczynek do 'czemu facet woli seks internet 30.03.10, 13:55
            > i mam pytanie czy to powszechne, mozliwe?

            Wg mojej opinii tak powszechne, ze ludzi ktorzy twierdza "ja tak nie
            mam" kwalifikuje od razu jako pozbawionych tej umiejetnosci wgladu w
            siebie. Albo takich ktorzy dopiero otworza oczy ;).
            Oczywiscie straszny jebaka moze zejsc do poziomu jebaki wiec dla
            zony nadal moze byc straszny a ona przeoczy zmiane, tym niemniej
            dotyka to kazdego zwiazku. Oczywiscie poza tymi ktorzy w tym miejscu
            zechca napisac - nas to nie dotknelo, bo kluczem jest wlasciwe
            dobranie sie temperamentami ;).
      • eudajmonika Miłość jako "odrabianie" lekcji ? 30.03.10, 16:18
        "Najciekawsze jest pytanie na koniec wpisu. Nie mam jasno sprecyzowanej
        koncepcji. Myślę, że trzeba by pójść w kierunku wyeliminowania negatywnego skojarzenia z seksem i to jest pytanie w stylu 'co zrobić, żeby dziecko nie migało się od odrabiania lekcji'."

        Znamienne, że używasz tej przenośni - poszłabym tym tropem. "Odrabianie lekcji" = robienie czegoś, co jest narzucone z zewnątrz, przez co kojarzy się z przymusem i czynnością tyleż żmudną, co nudną.
        Dla mnie uprawianie miłości (w tym akt seksualny) bardziej kojarzy się z uprawianiem dyscypliny (sportu, sztuki, nauki, jak tam komu pasuje). Większość z nas nie problemu z osiągnięciem sprawności na poziomie podstawowym - rozłóż nogi / wsuń-wysuń (w zależności od płci), czy też samotnego piłowania narządów. Jakaś część odżałuje kilkaset i kilokalorii na studia i ćwiczenia, dzięki którym osiągnie sprawność rzemieślnika, niewielu - będzie dążyć do osiągnięcia maestrii.
        Co sprawia, że jednych cieszy proste rozładowanie napięcia bez większych aspiracji, a inni peregrynują w poszukiwaniach punktów g, d,c i bógwiejakichjeszcze?
        Niektórzy piszą, że prosta księgowa kalkulacja na poziomie biologicznym - czyli maksymalizacja korzyści z osiągniętego orgazmu (nagroda) przez zmniejszenie kosztów zainwestowanych w (samo)akt kopulacji, inni, że determinanta kulturowa.
        Nie lekceważąc tych wniosków, myślę, że decydujące są cechy osobnicze. Są to zazwyczaj uniwersalia (wspólne dla Japończyków, Tajów i europejczyków, choć ich rozłożenie w różnych społecznościach może być zróżnicowane determinantą kulturową, geograficzną, czy innymi).
        To jak w szkole Yorica - jednym wystarcza odpisanie na kolanie zadania z ruchu jednostajnego, a innym fascynacja kwantami nie daje spać i jeść.
        Wracając do prób odpowiedzi na pytanie - czy większa aktywność partnerki podniesie atrakcyjność aktu dla oszczędzającego kilokalorie partnera? Nie sądzę - wskazywałyby na to deklaracje sytuacji uczestników forum, ale także logiczne wnioski - wzmożona aktywność partnerki (jak również kolacje ze świecami, utyskiwania, groźby) jako motywacja zewnętrzna jest tymczasowa i nie wpływa na powstanie trwałych zmian w postrzeganiu przez daną osobę dyscypliny jaką jest w tym przypadku "miłość".
        • aandzia43 Re: Miłość jako "odrabianie" lekcji ? 31.03.10, 22:05
          > Dla mnie uprawianie miłości (w tym akt seksualny) bardziej kojarzy
          się z uprawi
          > aniem dyscypliny (sportu, sztuki, nauki, jak tam komu pasuje).

          Też mi się tak kojarzy. Uprawiać dyscyplinę (np. sztukę) można
          oczywiście z mniejszym lub większym talentem i systematycznością.
          Ale już samo określenie "upawiać dyscyplinę" zakłada spore
          zaangażowanie i miłość do tej dyscypliny. Źródłem zadowolenia,
          nagrodą, jest przy takim podejściu coraz doskonalszy rezultat, ale i
          sam proces zgłebiania tematu dostarcza wielkiej satysfakcji.
          Oczywiście nie wszyscy postrzegają aktywność seksualną w kategoriach
          uprawiania sztuki. Można przecież traktować ją jak odrabianie
          lekcji, a nagrodą wtedy jest ulga z tytułu uporania się z kolejną
          porcją zadań domowych, czyli w tym przypadku kolejsną porcją
          napięcia. Ludzie są różni. Dla jednego praca zawodowa to pasja, na
          której budują kawałek swojej tożsamości, dla drugiego sposób na
          zarabianie pieniędzy (często zresztą całkiem nieupierdliwy i
          sympatyczny). Dla jednych pożycie seksualne to sztuka kochania
          uprawiana często wbrew okoliczxnościom, dla innych sposób na
          sympatyczne pozbywanie się napięcia tylko dopóki ono się pojawia.
    • pedzlowy Re: Przyczynek do 'czemu facet woli seks internet 30.03.10, 11:08
      ta forma seksu jest coraz bardziej popularna, wynika tak z ankiety
      przeprowadzanej na internautach przez prof. Izdebskiego
      konferencja.imagetv.pl/download/Seks_Polakow_w_Internecie_prezentacja.pdf
    • yoric Re: Przyczynek do 'czemu facet woli seks internet 30.03.10, 21:18
      Pozostaję sceptyczny wobec terminów 'wysoko/niskoerotyczny'. A dzieję się tak
      dlatego, że po pierwsze są używane mało rygorystyczny sposób: np. "wiekszość
      skarżących się tu to wysokoerotyczni" - czy to znacza, że to to samo, co
      wysokolibidowi (bo tylko tyle wiemy o skarżących się, że brak im seksu)? W takim
      razie po co kolejny termin na wysoki popęd płciowy?
      Po drugie tworzy to pewną iluzję. Jeśli podzielę kobiety na te interesujące się
      boksem i nieinteresujące się boksem (albo hardkorowym porno), to dopóki nie
      zrobię badań mam założyć, że każda z tych grup skupia 50% kobiet? Jest
      oczywiste, że hipoteza 'wiekszość kobiet nie interesuje się boksem' jest daleko
      bardziej prawdopodobna (niezaleznie od tego, że ktoś tam raczył był nazwać takie
      rozumowanie 'głupim').
      Niezaprzeczalnie istnieje coś takiego jak 'kobiecy wzorzec erotyzmu' i 'męski
      wzorzec erotyzmu'. Jeśli pojęcie 'wysoko/niskoerotyczny' wnosi coś nowego czego
      nie uchwytuje opozycja pomiędzy męskim a kobiecym wzorcem to zamieniam się w
      słuch i czekam.

      Co do reszty to przede wszystkim musiałbym powtórzyć to, co już pisałem kilka
      razy, a co parę osób w dyskusji radośnie sobie pomija. Tj. że opisany mechanizm
      proponuję na wyjaśnienie NIE BRAKU SEKSU a mniejszej częstotliwości seksu i nie
      w każdych okolicznościach, tylko w tych wymienionych.
      Nie mam czasu odpisywać indywidualnie, ale jeśli w jakimś punkcie ktoś się ze
      mną nie zgadza, niech przeczyta jeszcze raz moje wpisy w świetle ww. i może się
      okaże, że kontrowersja zniknie.

      Aha - chyba, że czyjeś argumenty są z gatunku 'nie mogę się zgodzić z tym, że
      człowiek pochodzi od małpy bo to obraża moje uczucia estetyczne i w związku z
      tym to musi być nieprawda' - wtedy niech się cofnie jakieś 150 lat, kiedy
      jeszcze zyskiwały jakiekolwiek uznanie :).
      • fajnyschatz Re: Przyczynek do 'czemu facet woli seks internet 30.03.10, 21:48
        W pełnej rozciągłości zgadzam się z Twoimi poglądami. Rzadko mi się to zdarza,
        że się z kimś tutaj zgadzam.
      • mujer_bonita Re: Przyczynek do 'czemu facet woli seks internet 30.03.10, 22:37
        yoric napisał:
        > skarżących się tu to wysokoerotyczni" - czy to znacza, że to to samo, co
        > wysokolibidowi (bo tylko tyle wiemy o skarżących się, że brak im seksu)? W takim
        > razie po co kolejny termin na wysoki popęd płciowy?

        Zapomniałam, że Ciebie jakiś czas tu nie było ;) Określenie wysoko/niskolibidowy odnosi się do ILOŚCI zapotrzebowania na seks a wysoko/niskoerotyczny do JAKOŚCI tego seksu. Może być przecież osoba, która potrzebuje seksu minimum raz dziennie ale wystarczy jej parominutowe pukanko a są osoby, którym wystarczy raz w tygodniu ale za to w postaci uczty dla wszystkich zmysłów. Są tacy, którzy chcą raz dziennie na wysokim poziomie a jeszcze innym szczęście zapewnia raz na kwartał byle jak. Zapotrzebowanie na ilość nie koniecznie idzie w parze z zapotrzebowanie na jakość.

        > Niezaprzeczalnie istnieje coś takiego jak 'kobiecy wzorzec erotyzmu' i 'męski
        > wzorzec erotyzmu'.

        A to poproszę o szczegółowy opis co według Ciebie jest 'kobiece' a co 'męskie' w seksie :D Bo z kolei ja kompletnie nie czuję tej linii podziału.
        • glamourous Re: Przyczynek do 'czemu facet woli seks internet 30.03.10, 22:56
          Dolaczam sie do pytania, bo jakkolwiek rowniez dobrze widze roznice pomiedzy
          wysoko/nisko libidowoscia/erotycznoscia tak nie zupelnie czaje ten podzial na
          mesko-damskie roznice. Znam bowiem kobiety, ktorym wystarcza szybki seksik bez
          specjalnej gry wstepnej, oraz facetow ktorzy lubia sie delektowac i bez uczty
          zmyslow seks jest dla nich jak lizak bez patyka. Czy to znaczy, ze one maja
          "meska" seksualnosc, a oni "kobieca"?
          Wyjasnienie mile widziane :-)
          • druginudziarz Re: Przyczynek do 'czemu facet woli seks internet 03.04.10, 15:47
            glamourous napisała:

            > Dolaczam sie do pytania, bo jakkolwiek rowniez dobrze widze roznice pomiedzy
            > wysoko/nisko libidowoscia/erotycznoscia tak nie zupelnie czaje ten podzial na
            > mesko-damskie roznice. Znam bowiem kobiety, ktorym wystarcza szybki seksik bez
            > specjalnej gry wstepnej, oraz facetow ktorzy lubia sie delektowac i bez uczty
            > zmyslow seks jest dla nich jak lizak bez patyka. Czy to znaczy, ze one maja
            > "meska" seksualnosc, a oni "kobieca"?
            > Wyjasnienie mile widziane :-)

            To chyba ma związek nie tyle z płcią a z ADHD.
            I wprawdzie to częściej jest diagnozowane u chłopców co nie znaczy że
            dziewczynki z nadpobudliwością to jakieś dziwo.
            pzdr.
      • claudel6 Re: Przyczynek do 'czemu facet woli seks internet 31.03.10, 00:48
        yoric, ale upierając się przy tym, ze większośc facetów jest niskoerotyczna a
        kobiet na odwrót własnie dokładnie ignorujesz słonia w pokoju.
        mam spora próbkę facetów( w sensie kochanków) i stwierdzam, ze proporcje
        rozkładały sie mniej więcej po równo.
        zresztą - w moim obecnym związku - jak tak uczciwie nas ocenie, to myslę, ze
        jestem mniej erotyczna niz moj facet, a bardziej libidowa.
        myslę, ze takich "wyjątków" jest dużo więcej niż 5%



        • yoric Re: Przyczynek do 'czemu facet woli seks internet 31.03.10, 01:50
          Odpowiadam hurtem: zastanówmy się, co jest klasyką seksuologii. Czy istnieje
          bardziej banalna rada, niż ta, że kobieta, inaczej niż mężczyzna, (zwykle) nie
          jest od razu gotowa i że potrzebuje gry wstępnej? Że kobietę o wiele częściej
          niż faceta potrafi cieszyć seks nie zakończony orgazmem? To jest obowiązkowa
          zawartość jakiejkolwiek książki o seksie. I można sobie podawać nie setki i nie
          tysiące a dziesiątki tysięcy wyjątków, a to nadal będą tylko wyjątki od reguły.

          Jak Forumowi wyjadacze nie wiedzą jaka jest różnica między stereotypowo męskim a
          stereotypowo kobiecym modelem erotyzmu (oczekiwaniami łóżkowymi) to zamiast
          sobie zęby łamać tu na Forum polecam po prostu spytać jutro o to pierwszą
          napotkaną koleżankę - GWARANTUJĘ, że będzie wiedzieć :).

          Kolejna sprawa - podświadomej kalkulacji, czy zrobić to, czy tamto, czy pójść do
          łózka z partnerem, czy nie, itd. dokonujemy zawsze. To jest truizm. Jak ktoś
          chce, może się tym podniecać jako 'kontrowersyjną propozycją', ale to jest
          stwierdzenie samo w sobie tak banalne, że zupełnie nieciekawe.

          Ciekawe jest dopiero określenie w jakich sytuacjach seks z atrakcyjną kobietą,
          czyli coś posiadające samo w sobie dużą wartość, będzie (podświadomie) odbierany
          jako nieopłacalny. Otóż na pewnie nie wtedy, kiedy jest to nowy 'towar', bo
          wtedy jego wartość jest niebotyczna i z łatwością przewyższa wszelkie koszty;
          trochę podobna sytuacja jest po długim rozstaniu. Ale kiedy facet słaniając się
          ze zmęczenia po ciężkim dniu wraca do chętnej żony, także dokonuje podświadomej
          kalkulacji, której wynik brzmi "dziś jestem zbyt zmęczony".
          Natomiast kiedy facet nie jest zmęczony, ale seks z żoną spowszedniał i jest
          łatwo dostępny (z definicji - wartość maleje), możemy oczekiwać sytuacji, kiedy
          kalkulacja wypada raz tak, raz tak. Moim zdaniem istotnym czynnikiem w tej
          kalkulacji jest przewidywany wysiłek ze strony faceta. O to chodzi w moich wpisach.

          Nawiasem mówiąc skoro pojawili się nawiedzeni prorocy widzący w moich wpisach
          manifestację 'seksualnych frustracji nałogowego masturbanta', muszę ich
          rozczarować. Natomiast ze swoją dziewczyną kochamy się średnio raz dziennie, jak
          jest czas wolny to częściej, przy dużej satysfakcji mojej i ogromnej satysfakcji
          jej. I faktycznie czasami wybieram komputer (choćby pisanie na Forum :P) przy
          świadomości tego, że w łóżku czeka bardzo atrakcyjna i zdecydowanie chętna
          partnerka. Nie mam dostępu do własnej podświadomości a co za tym idzie procesów
          decyzyjnych, więc nawet na swój temat mogę jedynie snuć hipotezy.
          • glamourous Re: Przyczynek do 'czemu facet woli seks internet 31.03.10, 02:19
            Hmm, Yoric, pieknie to napisales : "przy dużej satysfakcji mojej i ogromnej
            satysfakcji jej"
            ;-)
            • songo3000 Re: Przyczynek do 'czemu facet woli seks internet 31.03.10, 10:08
              Eee, imaginacje i myślenie życzeniowe ;DDD
              • aandzia43 Re: Przyczynek do 'czemu facet woli seks internet 31.03.10, 22:34
                Ojejku, po prostu dziewczyna jest gorąca i umie zapamiętać się w
                tym, co robi. A Yoric chyba mniej. I zazdrości;-)
          • vorlonka Re: Przyczynek do 'czemu facet woli seks internet 31.03.10, 11:49
            > Odpowiadam hurtem: zastanówmy się, co jest klasyką seksuologii. Czy istnieje
            > bardziej banalna rada, niż ta, że kobieta, inaczej niż mężczyzna, (zwykle) nie
            > jest od razu gotowa i że potrzebuje gry wstępnej? Że kobietę o wiele częściej
            > niż faceta potrafi cieszyć seks nie zakończony orgazmem? To jest obowiązkowa
            > zawartość jakiejkolwiek książki o seksie. I można sobie podawać nie setki i nie
            > tysiące a dziesiątki tysięcy wyjątków, a to nadal będą tylko wyjątki od reguły.

            Zgadza się. Z tym że z postulowaną na tym forum wysokoerotycznością ma to chyba
            niewiele wspólnego. Przecież nie pisze się tu o w-e jako nudnawych mimozach,
            które trzeba godzinami rozgrzewać w wannie pełnej płatków róż, bo inaczej seksu
            niet. Nikt normalny tego by nie zdzierżył na dłuższą metę i nie dziwię się
            mężczyznom, którzy w takiej sytuacji wolą bezproblemowe porno i własną rękę.

            Jeśli już powołujemy się na autorytet zapytanej losowo koleżanki - prędzej
            spytałabym się, statystycznie częściej która płeć do seksu przywiązuje większą
            wagę, lubi kochać się różnorodnie i chce eksperymentować w łóżku, większość dnia
            myśli o seksie i nudząc się w pracy snuje fantazje erotyczne o trójkącie z dwoma
            osobnikami płci przeciwnej, dla której wyrafinowany i zmysłowy seks byłby
            wystarczającym powodem dla podtrzymywania znajomości (bez dzieci, kwiatków i
            zobowiązań), chce kochać się spontanicznie w lesie, windzie, miejscu pracy, a
            która z kolei prędzej zadowoli się seksem spokojnym, bez fajerwerków i przesady
            z częstotliwością?

            W pewien sposób pociąga mnie taka dość średniowieczna wizja kobiety jako
            rozbuchanej seksualnie demonicy, ale nie wydaje mi się, aby obecnie była tak
            postrzegana. Już prędzej lansowany jest model, na który się powołujesz, w którym
            kobietka to taka romantyczna mimozka, która w seksie nie lubi rżnięcia, tylko
            kwiatki sratki i złączenie dusz, i tak naprawdę równie dobrze mogłaby ją
            zaspokoić sesja masażu z olejkami, przytulania i wyznań miłości. W tym
            kontekście dziwne wydaje mi się, że stawiasz znak równości między tak pojmowaną
            kobiecą seksualnością a wysokoerotycznością.
            • zakletawmarmur Re: Przyczynek do 'czemu facet woli seks internet 31.03.10, 15:38
              > kobietka to taka romantyczna mimozka, która w seksie nie lubi
              rżnięcia, tylko
              > kwiatki sratki i złączenie dusz, i tak naprawdę równie dobrze
              mogłaby ją
              > zaspokoić sesja masażu z olejkami, przytulania i wyznań miłości. W
              tym
              > kontekście dziwne wydaje mi się, że stawiasz znak równości między
              tak pojmowaną
              > kobiecą seksualnością a wysokoerotycznością.

              A jak to jest z erotyzmem faceta? Czy wysoko-erotyczny facet to
              taki, który przez pół nocy pieści każdy zakamarek ciała kobiety, czy
              też taki, który fantazjuje o trójkącie z sąsiadką?
              Może jednak ucieczka w porno nie zawsze ma związek z "erotycznością"
              tylko niemożnością spełnienia swoich fantazji (bo trudno poderwać
              parę bliźniaczek do trójkąta:-)
          • zakletawmarmur Re: Przyczynek do 'czemu facet woli seks internet 31.03.10, 15:24
            > Odpowiadam hurtem: zastanówmy się, co jest klasyką seksuologii.
            Czy istnieje
            > bardziej banalna rada, niż ta, że kobieta, inaczej niż mężczyzna,
            (zwykle) nie
            > jest od razu gotowa i że potrzebuje gry wstępnej? Że kobietę o
            wiele częściej
            > niż faceta potrafi cieszyć seks nie zakończony orgazmem? To jest
            obowiązkowa
            > zawartość jakiejkolwiek książki o seksie.

            Na podstawie której grupy wiekowej takie wnioski są wyciągane?
            18-latek, których seksualność dopiero się budzi czy "wiedzących
            czego chcą" 40-latek? 16-latków, którym do ejakulacji wystarczy
            widok nagich piersi, czy 50-latków, którym bez intensywnego
            pobudzania "wcale" nie staje?
    • claudel6 Re:Powtarzam wycięty post 31.03.10, 00:05
      ale skad Ty to wiesz, ze część tych Japończyków nie preferuje onanizmu i porno?
      do domów im zagladałaś? przecież nie dowiesz sie z tego z literatury i sztuki,
      tak jak nie dowiesz się z literatury i sztuki europejskiej wiele o onanizmie,
      chociaż wielu facetów wybiera masturbację od seksu w małżeństwie.

      moim zdaniem zjawisko masturbacji jako preferowanego rozładowania seksualnego w
      związkach monogamicznych jest totalnie uniwersalne i nie ma nic wspólnego z
      kulturą. co nie znaczy, ze dominuje - ale zdarza się. wystarczająco często by
      zauważać problem
    • riki_i Re:Powtarzam wycięty post 31.03.10, 00:42
      glamourous napisała:

      > nie twierdze, ze WSZYSCY faceci wola onanizm.
      > Moje zdanie na ten temat jest takie, ze sa tacy, ktorzy WOLA - bo > dla nich
      seks to tylko spuszczenie cisnienia z jader i wazny jest > tylko orgazm jako cel
      seksu. To sa faceci niskoerotyczni.

      Klawiatura jest cierpliwa, ale każda bzdura ma swoje granice. To co napisałaś,
      można porównać ze stwierdzeniem, że są ludzie którzy wolą oglądać podróże przez
      szybkę telewizora niż faktycznie podróżować. NO BYĆ MOŻE FAKTYCZNIE JEST PROMIL
      TAKOWYCH LUDZI! PROMIL!

      Z tego co dalej piszesz, wynika że całkiem na poważnie orgazm autoerotyczny
      uznajesz za porównywalny z orgazmem podczas zbliżenia. No to jest po prostu
      panoptikum bzdury!

      Przyjmij do wiadomości, szanowna intelektualistko zjadająca własny ogon, że
      każdy facet chce po prostu zaliczyć jak największą liczbę kobiet. Są tacy,
      którzy czynią to w realu, oraz tacy, który z 1001 powodów (lenistwa,
      konwenansów, nieśmiałości, starości, braku własnej atrakcyjności, braku
      atrakcyjności partnera, nakazów wyznawanej religii, i tak dalej, i tak
      dalej.....) wybierają drogę na skróty. Czyli masturbację do panienek z netu. NIE
      SĄ TO ŻADNI FACECI NISKOEROTYCZNI! Gdyby tylko mieli okazję i/lub przełamali ew.
      własne ograniczenia zdradzaliby w realu, a nie w necie.

      > Sa tez INNI, wysokoerotyczni, ktorzy NIE WOLA onanizmu,
      > bo dla nich to kontakt z kobieta jest celem seksu, a nie sam
      > orgazm. Tacy nie odstawia zywej, chetnej zony na rzecz pikseli na > ekranie,

      Tacy po prostu zdradzą żonę. W realu.

      -------------

      To był mój ostatni post, bo jak zauważyłaś szkoda czasu na naszą dyskusję. Nie
      zrozumiemy się. EOT
      • mujer_bonita Re:Powtarzam wycięty post 31.03.10, 01:00
        riki_i napisał:
        > To co napisałaś,
        > można porównać ze stwierdzeniem, że są ludzie którzy wolą oglądać podróże przez
        > szybkę telewizora niż faktycznie podróżować. NO BYĆ MOŻE FAKTYCZNIE JEST PROMIL
        > TAKOWYCH LUDZI! PROMIL!

        Takich ludzi jest WIĘKSZOŚĆ. Owszem - nie przez szybkę ale dla większości ludzi PODRÓŻ oznacza wyjazd do ciepłych krajów typu Egipt czy Turcja i kursowanie między plażą a hotelowym barem ;) Ich nie interesuje co jest w okolicy do zwiedzenia tylko ile gwiazdek ma hotel i jakie są zastrzeżenia w 'All inclusive' - to wystarcza. Tacy klienci stanowią jakieś 90% klientów biur podróży.

        > NIE
        > SĄ TO ŻADNI FACECI NISKOEROTYCZNI! Gdyby tylko mieli okazję i/lub przełamali ew.
        > własne ograniczenia zdradzaliby w realu, a nie w necie.

        Tjjja - dyskusja o wysokiej samoocenie panów tez już była. Bo oni wcale nie są tacy jacy są bo GDYBY COŚTAM toby mogli :D :D :D Polecam lekturę:
        forum.gazeta.pl/forum/w,15128,87071469,87146452,Re_Seksualna_posucha_z_perspektywy_reglamentuj.html
        • riki_i Re:Powtarzam wycięty post 31.03.10, 01:30
          Zauważ, mujer_bonita, że taka obiektywnie rzecz biorąc beznadziejna, 'podróż all
          inclusive' do hotelowego barku i basenu w Egipcie czy Tunezji JEDNAK JEST
          PODRÓŻĄ. Trawestując to do sfery naszych rozważań, przyrównałbym to do seksu z
          tirówką na poboczu leśnej drogi. Gówno nie seks, ale JEDNAK JAKIŚ SEKS W REALU.
          Wg mnie Twoje uwagi nijak nie podważają tego co wcześniej napisałem. Wyłuszczę
          Ci jeszcze raz skrótem w 2 punktach:
          1. Facet - stworzenie proste jak budowa cepa. Cel- wydmuchać fajną laskę, a
          potem następną laskę, następną, następną.... Czasem zadowala się jedną. Przez
          jakiś czas... ale bywa też, że i przez całe życie, choć rzadko.
          2. Zaspokojenie celu z pkt. 1 odbywa się na miarę możliwości danego faceta.
          Począwszy od podbojów w realu aż po netowe masturbacje.

          To o czym napisałaś, to najprymitywniejsze zaspokojenie w tzw. realu.

          Jest 1.37 i definitywny the end
          Pozdrawiam
          • mujer_bonita Re:Powtarzam wycięty post 31.03.10, 01:43
            riki_i napisał:
            > Zauważ, mujer_bonita, że taka obiektywnie rzecz biorąc beznadziejna, 'podróż all
            > inclusive' do hotelowego barku i basenu w Egipcie czy Tunezji JEDNAK JEST
            > PODRÓŻĄ.

            Tak samo jak masturbacja prowadzi do JAKIEGOŚ orgazmu, rozładowania, 'spuszczenia z krzyża' a o tym właśnie pisał Yoric.

            Jednemu wystarczy dobry hotel w Egipcie inny objedzie świat na rowerze a jeszcze inny spędzi urlop na działce 5km od swojego miasta. Ludzie RÓŻNIĄ SIĘ i to bardzo.

            Mam koleżankę, która właśnie co roku całe wakacje spędza z rodziną na działce i dziwi się tym wszystkim co jadą do Egiptu, bo cytuję 'za cenę 2tygodni dla 4 osób można kupić całą działkę, a ona ma przecież tutaj TO SAMO co w Egipcie, nawet lepiej bo tak słońce nie pali'. Czyli ma według niej tak jak w przykładzie Yorica - 'to samo' taniej. Oczywiście nie jest to dokładnie to samo ale dla niej jest to ten sam poziom zadowolenia :)
            • riki_i Re:Powtarzam wycięty post 31.03.10, 02:03
              @ mujer_bonita

              Nie przekonasz mnie do teorii yorika, pani glam i innych osób, że orgazm
              autoerotyczny jest normą ludzi 'niskolibidowych', dla których stanowi ich
              naturalne 99% świata seksu.

              Ludzie owszem różnią się, jednak przyznasz, że każdy człowiek stara się
              zaspokoić głód jak najlepszym jedzeniem. Nawet zdeklarowany wielbiciel fast
              foodów gdyby trafił do idealnej SUPER KUCHNI idealnego MISTRZA PATELNI zapewne
              po krótkiej chwili oszołomienia zagustowałby także w czymś innym niż frytki i
              cheesburger.

              Tak więc... każdy facet ma PRZYRODZONĄ ochotę na supermodelkę w realu, ale...
              czasem robi to z byle pikselową laseczką w necie.

              Nie ma takiego bytu pierwotnego w przyrodzie jak 'niskolibidowy facet trzepiący
              gruchę do kompa'. Starałem się to wytłumaczyć Tobie i innym jak mogłem, ale
              teraz już się ostatecznie poddaję. EOT
              • krzysztof-lis Re:Powtarzam wycięty post 01.04.10, 22:14
                > Ludzie owszem różnią się, jednak przyznasz, że każdy człowiek
                > stara się zaspokoić głód jak najlepszym jedzeniem. Nawet
                > zdeklarowany wielbiciel fast foodów gdyby trafił do idealnej SUPER
                > KUCHNI idealnego MISTRZA PATELNI zapewne po krótkiej chwili
                > oszołomienia zagustowałby także w czymś innym niż frytki i
                > cheesburger.

                Nikt nie twierdzi, że ten onanista gustuje tylko w fast-foodzie. Za to kilka
                osób twierdzi, że ten onanista wybierze zupkę chińską nad wyszukaną kuchnią, jak
                będzie musiał i jedno i drugie sam przyrządzić.

                Jak mu się poda coś wyszukanego, to zje ze smakiem, a jakże. Ale zrobić mu się
                nie będzie chciało.
                • riki_i Re:Powtarzam wycięty post 03.04.10, 00:12
                  @ krzysztof-lis

                  Znasz okrutny eksperyment ze szczurem wrzucanym do kadzi z wodą? Jak raz dostał
                  patyczek, po którym mógł się z niej wydostać, następnym razem po wrzuceniu
                  pływał parę godzin. Ale bez tego doświadczenia, tonął już po kilkunastu minutach.

                  W miłości i seksie ludzie gotowi są do niebywałych poświęceń, gdy tylko zobaczą
                  cień szansy powodzenia w zdobyciu super atrakcyjnego dla nich obiektu.

                  Drażni mnie i wqrwia gadanina o mitycznych Panach "niskolibidowcach", co to
                  urodzili się, żeby walić gruchę do kompa. Jakoś chyba te Panie - swoje aktualne
                  żony piszące na tym forum - zdobyli?

                  Ach jak milej na sercu się robi, gdy zamiast powiedzieć sobie oczywistą prawdę
                  "mój facet ma mnie w wyrze dosyć i woli sobie imaginować seks z inną partnerką"
                  wmawia się samej sobie infantylny tekst "oj, to nic takiego, mój misiaczek to
                  urodzony niskolibidowiec, którego światek wypełnia onanizm do kompa i seks z
                  żoneczką".

                  A jak fatalnie zabrzmiałoby to ostatnie dla Pani uważającej się za ósmy cud
                  świata (takich jest tu 100%)?

                  • krzysztof-lis Re:Powtarzam wycięty post 03.04.10, 09:20
                    > Drażni mnie i wqrwia gadanina o mitycznych Panach
                    > "niskolibidowcach", co to urodzili się, żeby walić gruchę do
                    > kompa.

                    To może powinieneś ponownie przeczytać ten wątek i inne w temacie, bo jednak nie
                    o to w tym wszystkim chodzi. Tym razem, jednak, ze zrozumieniem.
                    • glamourous Re:Powtarzam wycięty post 03.04.10, 12:46
                      krzysztof-lis napisał:

                      > > Drażni mnie i wqrwia gadanina o mitycznych Panach
                      > > "niskolibidowcach", co to urodzili się, żeby walić gruchę do
                      > > kompa.
                      >
                      > To może powinieneś ponownie przeczytać ten wątek i inne w temacie, bo jednak nie
                      > o to w tym wszystkim chodzi. Tym razem, jednak, ze zrozumieniem.
                      >

                      Polecam rowniez w ramach lektury nieczeste, acz bardzo pouczajace posty
                      Kompressora666, ktory sam uznal sie za przypadek opisywanego na forum faceta
                      niskoerotycznego. Napisal on tu kiedys miedzy innymi, ze to nie jest tak, ze on
                      "jest stworzony tylko do walenia gruchy" ale po prostu SZYBKO NUDZI SIE JEDNA I
                      TA SAMA PARTNERKA W LOZKU, chocby nie wiadomo jak byla atrakcyjna. Sam napisal,
                      ze gdyby nawet w sypialni czekala na niego dyszac z pozadania BZYKANA JUZ OD
                      ROKU Miss Swiata to nie wiadomo czy nie wolalby jednak od niej internetowej
                      roznorodnosci - w kazdym razie z entuzjazmem by do tej sypialni nie pedzil.

                      Do Yorica : kryterium niskoerotycznosci NIE JEST sam fakt onanizmu do kompa, a
                      po prostu TO co faceta do tego onanizmu sklania : fakt szybkiego nudzenia sie
                      partnerkami i wewnetrzny przymus poszukiwania NOWYCH bodzcow - jezeli z jakichs
                      powodow niemozliwy w realu (zasady moralne, brak okazji) to realizowany w necie
                      czy we wlasnej fantazji np. pod prysznicem. I to nie w ramach powiedzmy
                      paralelnego urozmaicenia - tylko dlatego, ze partnerka juz nie kreci, bo z
                      czasem zmysly stepily sie na jej wdzieki tak bardzo, ze seks domowy stal sie
                      panszczyzna do odwalenia, a radosc daje TYLKO wizja seksu z NOWA kobieta (komp,
                      wyobraznia).

                      I o ile facetowi wysokoerotycznemu wszystko na tyle kojarzy sie z przyslowiowa
                      dupa, ze do podniecenia i namietnego seksu moze wystarczyc mu bodziec w postaci
                      nagiego uda 55-letniej malzonki*, o tyle dla niskoerotycznego nawet po 4 latach
                      zwiazku zonine (mlode i ponetne) udo nie bedzie juz zadnym podniecajacym bodzcem.


                      * Historia z udem zaslyszana od znajomego wysokoerotycznego
                      piecdziesiecioparolatka, ktory bzyka swoja zone 5 razy w tygodniu az kurz leci,
                      pomimo prawie trzydziestoletniego malzenskiego stazu. Potwierdzone przez owa
                      zone :-)

                      • glamourous Sprostowanie 03.04.10, 15:03
                        Poprzedni post pisalam w pospiechu i wyszlo nie do konca tak jak chcialam :

                        glamourous napisała:

                        > Do Yorica : kryterium niskoerotycznosci NIE JEST sam fakt onanizmu do kompa, a
                        > po prostu TO co faceta do tego onanizmu sklania : fakt szybkiego nudzenia sie
                        > partnerkami i wewnetrzny przymus poszukiwania NOWYCH bodzcow


                        To oczywiscie NIE JEDYNE kryterium niskoerotycznosci, ale jedno z kilku
                        czynnikow charakterystycznych. Tym bardziej, ze ludzie wysokoerotyczni ROWNIEZ
                        sie do kompa masturbuja, wiec nie wrzucajmy wszystkiego do jednego uproszczonego
                        worka.

                      • druginudziarz Re:Powtarzam wycięty post 03.04.10, 16:21
                        glamourous napisała:


                        > I o ile facetowi wysokoerotycznemu wszystko na tyle kojarzy sie z przyslowiowa
                        > dupa, ze do podniecenia i namietnego seksu moze wystarczyc mu bodziec w postaci
                        > nagiego uda 55-letniej malzonki*, o tyle dla niskoerotycznego nawet po 4 latach
                        > zwiazku zonine (mlode i ponetne) udo nie bedzie juz zadnym podniecajacym bodzce
                        > m.
                        >
                        >
                        > * Historia z udem zaslyszana od znajomego wysokoerotycznego
                        > piecdziesiecioparolatka, ktory bzyka swoja zone 5 razy w tygodniu az kurz leci,
                        > pomimo prawie trzydziestoletniego malzenskiego stazu. Potwierdzone przez owa
                        > zone :-)

                        Wg definicji które się gdzieś wyżej pojawiły to ten przykład podchodzi raczej
                        pod w-l, choć oczywiście w-e nie wyklucza. No chyba że dalej tego podziału nie
                        rozumiem...
                        pzdr.
                        • glamourous Re:Powtarzam wycięty post 03.04.10, 18:23
                          druginudziarz napisał:


                          > Wg definicji które się gdzieś wyżej pojawiły to ten przykład podchodzi raczej
                          > pod w-l, choć oczywiście w-e nie wyklucza. No chyba że dalej tego podziału nie
                          > rozumiem...


                          Akurat ten konkretny przypadek jest wysokoerotyczny i wysokolibidowy
                          jednoczesnie, bo dosc czesto zdarza sie, ze to idzie w parze. Jednak chodzilo mi
                          tu nie o czestotliwosc, ale raczej o bardzo pobudliwa na erotyczne bodzce nature
                          tego pana. Jego po prostu podnieca byle co - i do seksu sklania go nie tyle
                          samo cisnienie w jadrach, ile EROTYCZNY SYGNAL bez wzgledu na jego jakosc.
                          Dlatego nawet dlugoletnia, niezbyt juz obiektywnie atrakcyjna partnerka go nadal
                          kreci. Wystaczy, ze pokaze mu kawalek uda spod spodnicy, zakreci pupa w nowej
                          sukience i facet juz jest czerwony jak piwonia i gotowy - widzialam na wlasne
                          oczy :-) Zona ma 55 lat i wszystko co sie z tym wiaze, przypominam. Gdyby wiec
                          nawet mial ochote na seks raz w tygodniu - czyli byl powiedzmy sredniolibidowy -
                          nie zmienialoby to faktu jego wrazliwosci na WSZELKIE erotyczne, chociaz juz
                          bardzo opatrzone bodzce. A nie tylko na te nowe, obiektywnie atrakcyjne i swieze.

                          Moze sie natomiast zdarzyc facet wysokolibidowy ale niskoerotyczny - potrzebuje
                          czestego seksu, ale tez czestej zmiany zrodla bodzcow. I byle udo spod spodnicy
                          wieloletniej partnerki na mur-beton go nie podnieci. Za to widok uda obcej
                          laski, czy golej swiezyzny na ekranie kompa - jak najbardziej tak ;-)

                          Moje obserwacje wykazuja, ze faceci wysokoerotyczni sa bardziej predestynowani
                          do satysfakcjonujacej monogami - o ile trafia na partnerke, ktora zaspokaja w
                          lozku ich potrzeby. Mniej ich tez dotyka efekt Cooligde'a, bo maja naturalna
                          zdolnosc dopatrywania sie erotyzmu i podniecajacych bodzcow praktycznie we
                          wszystkim, co kobieta soba przedstawia. Na ktore to bodzce niskoerotyczni sa w
                          ogole z gruntu mniej wrazliwi, a wiec szybciej sie znieczulaja.
                          • yoric Re:Powtarzam wycięty post 03.04.10, 18:50
                            Innymi słowy definiujesz wysokoerotyczność jako podniecanie się tą samą
                            partnerką przez lata. Bardzo specyficzna definicja, najogólniej mówiąc.
                            Napisałem więcej na dole wątku, żeby się nie pogubić.
                            I tak na marginesie:

                            > ze gdyby nawet w sypialni czekala na niego dyszac z pozadania BZYKANA JUZ OD
                            ROKU Miss Swiata to nie wiadomo czy nie wolalby jednak od niej internetowej
                            roznorodnosci

                            to nie jest jakieś 'breaking news', tylko normalne zachowanie normalnego faceta.
                            Oczywiście wielu facetów nie jest w stanie nawet spróbować sobie tego wyobrazić
                            z prostej przyczyny, że mają deficyt seksu, względnie dobrego seksu. Człowiek
                            bliski śmierci głodowej nie potrafi sobie wyobrazić jak to jest możliwe
                            zrezygnować z deseru, co nie znaczy, że rezygnowanie z deseru nie istnieje albo
                            jest jakąś wstydliwą aberracją.
                            • glamourous Re:Powtarzam wycięty post 03.04.10, 19:11
                              yoric napisał:

                              > Innymi słowy definiujesz wysokoerotyczność jako podniecanie się tą samą
                              > partnerką przez lata. Bardzo specyficzna definicja, najogólniej mówiąc.


                              Absolutnie NIE, Yoric. Definiuje ja raczej jako wybitna wrazliwosc na erotyczne
                              bodzce i zdolnosc podniecania sie szczegolami, ktore sa z pozoru nawet
                              niespecjalnie z seksem zwiazane. Takie przyslowiowe "wszystko mi sie z dupa
                              kojarzy" jak Sierzputowskiemu u Hlaski ;-)
                              Wtedy latwiej o podniecanie sie "stara zona", po prostu - to tylko WYNIK takiej
                              a nie innej natury, a nie jej definicja.
      • songo3000 Re:Powtarzam wycięty post 31.03.10, 01:11
        > można porównać ze stwierdzeniem, że są ludzie którzy wolą oglądać podróże przez
        > szybkę telewizora niż faktycznie podróżować. NO BYĆ MOŻE FAKTYCZNIE JEST PROM
        A wystarczy podpatrzeć ile ludzi, których stać na podróże zalega przez na urlopie telewizorem a ile oblega agencje podróży. Ojej, zdaje się, że są to zupełnie inne rzędy wielkości... No cóż, "Ja i szwagier" to jednak nie są 'wszyscy Polacy'.

        > Z tego co dalej piszesz, wynika że całkiem na poważnie orgazm autoerotyczny
        (...)
        I choćby wszyscy medycy świata ściągneli tysiąc atletów a ci by zjedli tysiąc kotletów... to i tak nie przekonają MNIE RIKI-ego że białe jest białe a czarne.. (tfu, czarne trza deportować przecież)



        Na resztę banialuków klawiatura straciła cierpliwość.
    • sisi_kecz Re:Powtarzam wycięty post 31.03.10, 00:48
      Wiem, z yoric napisał już teraz, że miał na myśli tylko pewne
      przypadki, a uogólnił w pierwszym poście, chyba po to aby dodać swym
      spostrzeżeniom doniosłości ;)
      Nie lubię, kiedy ktos nie broni swych racji, albo nie przyznaje sie
      do błędu, czy nadużycia, tylko usiłuje za wszelką cenę odratować
      nieudane posunięcie.

      Wszytko, o czym ja napisałam dotyczy pierwszego postu yorica, a tam
      jakby teraz tego nie dointerpretowywał stoi jak byk:
      'dla faceta dobry seks oznacza co
      innego. Załóżmy sobie warunki idealne, czyli że partnerka jest
      chętna,
      atrakcyjna i łatwo osiąga orgazm. (...) Facetowi wystarczyłoby
      niewiele więcej, niż sam orgazm, powiedzmy 5 minut akcji. Jeżeli
      przez resztę czasu to on ma być stroną aktywną, (...) zacznie
      kojarzyć seks z niewdzięczną robotą fizyczną.
      Prostą konsekwencją może być szukanie tego samego gdzie indziej -
      przy obrazku można
      osiągnąć satysfakcję znacznie mniejszym nakładem pracy.
      Gdyby zwierzętom dać dwie maszyny, jedną która wypłaca kostkę
      żywności za spalone 10kcal i drugą -za 100kcal, żadne zwierzę nie
      wybierze tej drugiej maszyny.'

      Yoric zatem twierdzi, ze wszyscy faceci wolą onanizm, jako (o
      zgrozo!) mniejsze zużycie energii. Nie faceci "niskoerotyczni",
      wszyscy myslący racjonalnie faceci.
      Bez podziału na facetów w rutynowanych związkach z nudnymi
      niedajkami- wszyscy faceci przy sytuacji idealnej z chetną i szybko
      dochodzącą kobietą wybierają masturbacje.
      Jak zwierzątka bezkręgowe lub jak 5 minutowe robociki z ograniczoną
      bateryjką.

      Więc nie pisz mi o swoim zdaniu, bo ja o Japończykach pisałam w
      polemice z pierwszym postem yorica i żadnego znaczenia Twoje zdanie
      dla mnie nie miało, w tym co napisałam.

      Wciełaś sie i jak zwykle masz pretensje, że nie gasnę po Twojej
      pierwszej ripoście.
      To nic, że to co piszesz nie jest na temat, przeinacza fakty, a
      nawet myli podstawowe tezy- mam paść na kolana, bo napisała to glam,
      zapomnij.

      P.S. Bardzo ładnie zrezygnowałaś już z pisania mojego nicku z
      wykrzyknikiem lub innym przekąsem, więc zastanowię się nad Twoją
      prośbą.

      duze pozdro!!!

      • mujer_bonita Re:Powtarzam wycięty post 31.03.10, 01:07
        sisi_kecz napisała:
        > Wszytko, o czym ja napisałam dotyczy pierwszego postu yorica, a tam
        > jakby teraz tego nie dointerpretowywał stoi jak byk:

        Oczywiście nie zauważyłaś TYTUŁU postu Yorica 'Przyczynek do czemu facet woli seks internetowy od seksu z żoną' co w dość oczywisty sposób wskazuje do jakich PRZYPADKÓW się odnosi.

        No więc jak Sisi - przyznajesz się do błędu czy będziesz 'za wszelką cenę odratowywać nieudane posunięcie'?
        • sisi_kecz Re:Powtarzam wycięty post 31.03.10, 01:15

          'Oczywiście nie zauważyłaś TYTUŁU'

          A skąd pewność, że nie zauważyłam tytułu?
          może tak troche więcej zyczliwości? <wołanie na pustyni>

          'Przyczynek, słowo o wyraźnie staropolskiej proweniencji, znaczy to
          samo co: dodatek, uzupełnienie. Wskazuje więc – z jednej strony – na
          próbę domknięcia całości, z drugiej – na permanentny brak i
          niemożność.'

          Yoricowi moim zdaniem, wyszło raczej to drugie znaczenie słowa, bo
          liczy sie przecież całość postu, a nie tylko nawet najbardziej
          ambitny i chwytliwy tytuł.

          duze pozdro!!!
          • mujer_bonita Re:Powtarzam wycięty post 31.03.10, 01:25
            sisi_kecz napisała:
            > 'Przyczynek, słowo o wyraźnie staropolskiej proweniencji, znaczy to
            > samo co: dodatek, uzupełnienie.

            No właśnie Sisi - wątek Yorica był DODATKIEM do toczącej się wcześniej dyskusji, offtopem, czego niestety nie zajarzyłaś. I jak każdy DODATEK nie jest po to, żeby ogarniać całość tematu - tutaj seksualności człowieka :)

            Yoric w tytule ujął o co mu chodzi i dalej pisał normalnie, bo pisał O TYM PRZYPADKU do którego się odnosił. I chyba większość bez problemu to zrozumiała.
            • sisi_kecz Re:Powtarzam wycięty post 31.03.10, 01:32
              'każdy DODATEK nie jest po to,
              > żeby ogarniać całość tematu - tutaj seksualności człowieka :)'

              To co ten przypadek ogarnia jest do bani, jako teoria, jako
              wytłumaczenie rzeczywistosci i jako dodatek do dyskusji.

              To moja opinia i nie przynoś mi tu swojej "większości', bo nie
              znoszę chodzic w tłumie.

              duze pozdro!!!
      • riki_i Re:Powtarzam wycięty post 31.03.10, 01:09
        Aaaaa jest jeszcze wielka bzdura guru yorica

        > Gdyby zwierzętom dać dwie maszyny, jedną która wypłaca kostkę
        > żywności za spalone 10kcal i drugą -za 100kcal, żadne zwierzę nie
        > wybierze tej drugiej maszyny.'

        Ta maszyna, myślicielu, nie tylko wypłaca kostkę żywności, ale sam kontakt z nią
        jest przyjemny. Kontakt wzrokowy, dotykowy, przebywanie z nią w tym samym
        pomieszczeniu, rozmowa .... Redukowanie kontaktów miedzypłciowych do samego
        wytrysku jest bzdurą. Zresztą, czy domowy kotek przychodzi do ciebie tylko po
        żarcie, czy może też nadstawia się żeby godzinami go głaskać i drapać po
        pyszczku i uszkach?

        Ludzie na tym forum, a zwłaszcza 'stali bywalcy' mają skazę wycinania seksu z
        całej przepastnej relacji kulturowej mężczyzna-kobieta i oglądania go
        wyizolowanego pod mikroskopem w laboratorium fizyki jądrowej. U podłoża
        problemów seksualnych mogą leżeć problemy spoza sfery seksualnej - prawda
        oczywista, ale chyba zapomniana dla co poniektórych tutaj.

        To teraz już się wyłączam na dobre. Pa pa
        • mujer_bonita Re:Powtarzam wycięty post 31.03.10, 01:22
          riki_i napisał:
          > Ludzie na tym forum, a zwłaszcza 'stali bywalcy' mają skazę wycinania seksu z
          > całej przepastnej relacji kulturowej mężczyzna-kobieta i oglądania go
          > wyizolowanego pod mikroskopem w laboratorium fizyki jądrowej. U podłoża
          > problemów seksualnych mogą leżeć problemy spoza sfery seksualnej - prawda
          > oczywista, ale chyba zapomniana dla co poniektórych tutaj.

          Riki - za całym szacunkiem - to właśnie ludzie wpadający tu na chwilę i nie zapoznający się z dorobkiem forum mają takie zdanie.

          My tu rozkładamy problemy na małe kawałki i tymi kawałkami się zajmujemy. KAWAŁKAMI a nie wszystkimi aspektami w jednym wątku!

          I Ty właśnie bzdurnie oskarżasz stałych bywalców, którzy NIE PISZĄ takich OCZYWISTYCH OCZYWISTOŚCI jak wieloaspektowe położenie seksu w relacjach damsko-męskich żeby nie zaśmiecać dyskusji i skupić się na konkretnym interesującym ich wycinku o niewiedzę??

          Przypomina mi to dyskusję którą prowadziłam kiedyś w gronie składającym się ze studentów kierunków kulturoznawczych i (przypadkowo) jednym studentem seminarium duchownego. Oni rozmawiali o postrzeganiu kultu maryjnego na polskiej wsi w okolicach XIX wieku a przyszły ksiądz kompletnie nie rozumiejąc o co chodzi wyskoczył z cytatami z Biblii. I to nie w kontekście 'z innej strony' tylko - 'ale przecież to jest słuszny opis' :) To właśnie staje mi przed oczami jak czytam Ciebie lub Sisi - KOMPLETNE NIEZROZUMIENIE o czym toczy się dyskusja!
          • riki_i Re:Powtarzam wycięty post 31.03.10, 01:48
            Mujer_bonita nie mogę się przez Ciebie wyłączyć...

            Podczytuję czasem to forum i nie zauważyłem, aby zwracano tu uwagę na złożone
            problemy funkcjonowania ZWIĄZKU W OGÓLE. Nie.... tu jest rozkładanie na czworo
            fizjologii, anatomii, feromonów, fetyszy, orgazmów i Bóg wie czego jeszcze. Gdy
            tymczasem bywa że po prostu "zupa była za słona" albo w ogóle jej nie było, co
            wkurzyło Pana domu na tyle, że seks się zrypał do reszty.

            Ps. A propos przykładu z postrzeganiem kultu maryjnego... sorry, ale to Wy tutaj
            właśnie rzucacie cytatami z 'Biblii Niewzruszonych Praw Orgazmicznych' nie
            dostrzegając całego aspektu kulturowego. Tak ja to odbieram. Masz pełne prawo
            sądzić, że się mylę - ja uważam inaczej. Dobranoc
        • druginudziarz Re:Powtarzam wycięty post 03.04.10, 16:24
          riki_i napisał:

          > Ludzie na tym forum, a zwłaszcza 'stali bywalcy' mają skazę wycinania seksu z
          > całej przepastnej relacji kulturowej mężczyzna-kobieta i oglądania go
          > wyizolowanego pod mikroskopem w laboratorium fizyki jądrowej. U podłoża
          > problemów seksualnych mogą leżeć problemy spoza sfery seksualnej - prawda
          > oczywista, ale chyba zapomniana dla co poniektórych tutaj.
          >
          > To teraz już się wyłączam na dobre. Pa pa

          A szkoda bo piszesz faktycznie o aspektach zaniedbywanych na forum.
          pzdr.
    • zakletawmarmur Re:Powtarzam wycięty post 31.03.10, 15:14
      > Ja sie nie zgadzam w 100% z Yoricem, nie pisze tu o
      zadnym "determinujacym
      > biologizmie" oraz nie twierdze, ze WSZYSCY faceci wola onanizm.
      Moje zdanie na
      > ten temat jest takie, ze sa tacy, ktorzy WOLA - bo dla nich seks
      to tylko
      > spuszczenie cisnienia z jader i wazny jest tylko orgazm jako cel
      seksu. To sa
      > faceci niskoerotyczni. Sa tez INNI, wysokoerotyczni, ktorzy NIE
      WOLA onanizmu,
      > bo dla nich to kontakt z kobieta jest celem seksu, a nie sam
      orgazm. Tacy nie
      > odstawia zywej, chetnej zony na rzecz pikseli na ekranie, vide np.
      posty Symmet
      > ry.

      Tak się nad tym dzisiaj zastanawiam...
      Gdybym miała ochotę na ostre potraktowanie a w łóżku miałabym fana
      wielogodzinnego seksu tantrycznego to zdecydowanie wybrałabym
      masturbacje. Nie twierdzę, że jestem bardzo wysokoerotyczna ale może
      po prostu mój erotyzm i erotyzm fanów seksu tantrycznego polega na
      czymś innym. Tak samo jak trudno porównywać erotyzm dzieł Markiza de
      Sade i erotyzm dzieł Edwarda Stachury:-) Może to nie zawsze chodzi
      o "brak potrzeb erotycznych", tylko "różnice w tych potrzebach".
      • yoric Re:Powtarzam wycięty post 03.04.10, 01:51
        Twój dylemat ilustruje zasadniczy kłopot z pojęciem 'wysokoerotyczności',
        mianowicie taki, że nie za bardzo wiadomo, co to właściwie jest.

        Pozwolę sobie zacytować Vorlonkę, zakładając, że podane dwie wersje opisują
        odpowiednio wersję w-e i n-e.
        "...do seksu przywiązuje większą wagę, lubi kochać się różnorodnie i chce
        eksperymentować w łóżku, większość dnia myśli o seksie i nudząc się w pracy
        snuje fantazje erotyczne o trójkącie z dwoma osobnikami płci przeciwnej, dla
        której wyrafinowany i zmysłowy seks byłby wystarczającym powodem dla
        podtrzymywania znajomości (bez dzieci, kwiatków i zobowiązań), chce kochać się
        spontanicznie w lesie, windzie, miejscu pracy, a która z kolei prędzej zadowoli
        się seksem spokojnym, bez fajerwerków i przesady z częstotliwością?"

        Brzmi to bardzo sensownie, z jednym wielkim ALE, a właściwie dwoma:
        - po pierwsze do podanych opisów równie dobrze pasuje rozróżnienie na osoby
        wysoko/niskolibidowe
        - po drugie wg forumowej praktyki istnieje jedno główne kryterium stwierdzenia
        'niskoerotyczności' jest to, że facet woli partnerki wirtualne od rzeczywistych;
        to kryterium ma się do ww. opisu nijak

        Nawiasem mówiąc całą duszą zgadzam się z pierwszą proponowaną wizją kobiecej
        seksualności (tą demoniczno-rozbuchaną), co nie zmienia faktu, że gra wstępna
        jest zdecydowanie wynalazkiem 'by women for women'.

        Pozdrawiam
        • yoric Re:Powtarzam wycięty post 03.04.10, 18:29
          I dalej - odpowiedź Glam schowana sprytnie w środku wątku:

          > I o ile facetowi wysokoerotycznemu wszystko na tyle kojarzy sie z przyslowiowa
          dupa, ze do podniecenia i namietnego seksu moze wystarczyc mu bodziec w postaci
          nagiego uda 55-letniej malzonki*, o tyle dla niskoerotycznego nawet po 4 latach
          zwiazku zonine (mlode i ponetne) udo nie bedzie juz zadnym podniecajacym bodzcem.


          Zgadzam się z przykładem jeśli podmienimy etykietki. To samo danie cały rok to
          może jeść niewysublimowany żarłok, czyli raczej typ w-l, n-e. Dla
          wysokoerotycznego smakosza najważniejszy będzie rodzaj bodźców i ich
          różnorodność, choćby tylko internetowa.
          • glamourous Re:Powtarzam wycięty post 03.04.10, 19:02
            yoric napisał:


            > Zgadzam się z przykładem jeśli podmienimy etykietki. To samo danie cały rok to
            > może jeść niewysublimowany żarłok, czyli raczej typ w-l, n-e. Dla
            > wysokoerotycznego smakosza najważniejszy będzie rodzaj bodźców i ich
            > różnorodność, choćby tylko internetowa.


            Niekoniecznie. Zetknelam sie juz z typem wysokolibidowego lecz niskoerotycznego
            faceta. Coz z tego, ze libido (cisnienie w jadrach) spore i upuszczac je trzeba
            czesto, skoro seks istnieje tylko w charakterze spuszczenia z krzyza, zas
            zapotrzebowanie na erotyzm oraz umiejetnosc dostrzezenia bodzcow erotycznych
            (typu wspomniane juz nagie kobiece udo jako zrodlo podniecenia) nawet z nowa
            partnerka jest bardzo szczatkowe... ?
            Takiego faceta interesuje tylko samo sedno, czyli alleluja i do przodu. To
            ORGAZM, upuszczenie napiecia, jest celem samym w sobie - czy to z nowa partnerka
            w realu, czy tez podczas masturbacji do netowego porno. Wysokoerotyczny zas,
            zanim do tego orgazmu sie doprowadzi (w necie czy na zywo!) najpierw podelektuje
            sie widokiem/dotykiem pieknej cipki, aksamitnych ud, czy innych szczegolow (dla
            niskoerotycznego bez znaczenia) jak np. pasmo wlosow opadajacych na piersi. I
            bez tego delektowania orgazm bedzie uznawal za niepelny.

            Pisze na podstawie wlasnych doswiadczen z facetami oraz dziesiatek dyskusji z
            kolegami o roznych pod tym wzgledem preferencjach ;-)Ale poniewaz facetem nie
            jestem, psychoseksuologiem tez nie, wiec moge sie oczywiscie mylic.
            • yoric Re:Powtarzam wycięty post 03.04.10, 19:24
              Ale to, co teraz piszesz, kompletnie nie funkcjonuje na płaszczyźnie nowa/stara.
              Skoro n-e ma na celu wyłącznie, żeby 'spuścić', stara partnerka powinna być do
              tego celu równie dobra, jak nowa. Z drugiej strony jest mało prawdopodobne, by
              facet z małym popędem, (z definicji n-l) reagował erotycznie i 'delektował się'
              partnerką tą samą przez lata; inaczej mówiąc typ n-l / w-e w przyrodzie nie
              występuje.
              Puenta: n-e, w-e każdy sobie używa jak chce, czasami w przeciwstawnych sensach.
              Moim zdaniem pojęcie do kosza.
              • yoric Re:Powtarzam wycięty post 03.04.10, 19:27
                I dalej:

                > wybitna wrazliwosc na erotyczne bodzce

                ...to nic innego jak "wysokie libido". Przynajmniej tak to rozumie większość
                ludzi. Nic dziwnego, że się pojawia zamęt.
                • mujer_bonita Re:Powtarzam wycięty post 03.04.10, 22:54
                  yoric napisał:
                  > I dalej:
                  >
                  > > wybitna wrazliwosc na erotyczne bodzce
                  >
                  > ...to nic innego jak "wysokie libido". Przynajmniej tak to rozumie większość
                  > ludzi. Nic dziwnego, że się pojawia zamęt.

                  Yoric - inteligentny z Ciebie facet - na prawdę nie potrafisz odróżnić zapotrzebowania na ilość od zapotrzebowania na jakość? Czy człowiek, który dużo je to według Ciebie od razu smakosz? A człowiek, który delektuje się malusieńką porcją w 5-gwiazdkowej restauracji to z automatu żarłok?

                  Ilość (libido) nie jest tożsama z jakością (erotyczność). Jeżeli coś wprowadza zamęt to właśnie Twoje wrzucanie obu tych wyznaczników do jednego worka.
                  • glamourous Re:Powtarzam wycięty post 03.04.10, 23:29
                    Wlasnie to samo mialam napisac : ze WL to z grubsza mowiac nastawienie na ilosc
                    (przy niekoniecznym dbaniu o jakosc), a WE to polozenie nacisku na jakosc (przy
                    niekoniecznym zapotrzebowaniu na duza ilosc) :-)
                    • yoric Re:Powtarzam wycięty post 03.04.10, 23:53
                      A nie można było tak od razu?
                      Ano nie można było - a dlaczego, piszę na dole.
              • sisi_kecz Re:Powtarzam wycięty post 03.04.10, 20:06
                typ n-l / w-e w przyrodzie nie
                > występuje.
                nie wiem, jak w przyrodzie, ale wśród ludzi wystepuje, chociaż nie
                za często. Wysokoerotyczny, uwielbiający pieścić swoja partnerke na
                sto sposobów, ale robiący to tylko raz na pół roku jest:
                żołnierz na kontrakcie w Afganistanie,
                marynarz łodzi podwodnej,
                lub muzyk rockowy.
                I warunkido potwierdzenia mojej teorii:
                żołnierz musi wsuwac w diecie pochodne bromu,'
                marynarz musi mieć wysokie steżenie azotu w kajucie,
                muzyk musi być w pijacko-odbowiedniodrugowym ciągu,
                a do tych czynników i tak przydałoby sie jeszcze mocne postanowienie
                wierności; )))

                wszystkie te kategorie robia duzo szkody, bo niby ułatwiaja pisanie
                w skrócie myslowym, ale wartościują ludzi na podstawie urojonej i
                nieuprawnionej hierarchii. A poza tym, jakim cudem można nimi
                wytłumaczyć każdy problem, każdej pary, w każdym zwiazku?

                Co do Twojego problemu, ze dziewczyna ładna, a czasem leży odłogiem,
                bo Ty stukasz na kompie.
                Nie przejmuj sie i nie podpieraj teoriami, ze wszyscy tak.
                Nie wszyscy, tylko Ci (ogromna grupa, wiec spoko), dla których brak
                permanentnego głodu seksualnego sprawia, ze jedza tyle zeby miec
                bilans energetyczny na zero, zas jako pierwsza z potrzeb wysuwa sie
                potrzeba dowartosciowania na innym polu niz sypialnia.
                W Twoim przypadku, porzeba dzielenia sie swoimi przemysleniami z
                innymi wyszla na pierwszy plan.
                Oczywiscie tylko do czasu, kiedy ona cierpliwir lezy i do kiedy
                kiszki marsza nie zagrają.

                Tak, jakbym wszystko na temat miała, zegnam wątek i Autora:)
                duze pozdro!!!
          • aandzia43 Re:Powtarzam wycięty post 03.04.10, 19:59
            > Zgadzam się z przykładem jeśli podmienimy etykietki. To samo danie
            cały rok to
            > może jeść niewysublimowany żarłok, czyli raczej typ w-l, n-e. Dla
            > wysokoerotycznego smakosza najważniejszy będzie rodzaj bodźców i
            ich
            > różnorodność, choćby tylko internetowa.

            Yoric, tu chodzi o MOC bodźca. Facet n-e potrzebuje mocnego bodźca w
            postaci np. nowej partnerki realnej czy wirtualnej. Jak bulterier
            potrzebuje mocnych klępnięć, by poczuć, że go w ogóle głaszczą. W-e
            jest tak nakręcony na erotykę, że wystarczą mu słabe bodźce w
            postaci nagiego uda starej partnerki, esemesa z aluzją od niej czy
            jej zalotnego uśmiechu. Napięcie w jądrach może być większe u tego n-
            e, a i tak nie będzie on w stanie odbyć satysfakcjonującego go w
            pełni stosunku z nieatrakcyjnym dla niego, bo np. opatrzonym
            obiektem. W-e może natomiast mieć mniejsze możliwości jeśli chodzi o
            sprawność hydrauliki, ale próg pobudliwości erotycznej ustawiony ma
            tak, że wychwyci delikatny jak muśnięcie piórka bodziec, którego
            bullterier n-e nawet nie zauważy. Wychwyci, bo choć libido może mieć
            nienachalnie wysokie, to WYOBRAŹNIA mu dopisuje. Nie musi używać
            protez i wzmocnień. Nie musi, ale oczywiście często to robi.
            Korzysta np. z pornografii. Ale w innym, niż n-e celu.
            • yoric Re:Powtarzam wycięty post 03.04.10, 20:35
              Właśnie zdefiniowałaś niskie/wysokie libido.

              Pozdr
        • vorlonka Re:Powtarzam wycięty post 03.04.10, 22:10

          > Brzmi to bardzo sensownie, z jednym wielkim ALE, a właściwie dwoma:
          > - po pierwsze do podanych opisów równie dobrze pasuje rozróżnienie na osoby
          > wysoko/niskolibidowe
          > - po drugie wg forumowej praktyki istnieje jedno główne kryterium stwierdzenia
          > 'niskoerotyczności' jest to, że facet woli partnerki wirtualne od rzeczywistych
          > ;
          > to kryterium ma się do ww. opisu nijak

          Pozwolę sobie odpowiedzieć, chociaż do konceptu wysoko/niskoerotyczności nie
          jestem całą duszą przekonana, chociaż w pewien sposób zasadny wydaje mi się
          podział potrzeb osobno na ilość i jakość ma pewne odzwierciedlenie w ludzkiej
          seksualności.

          1. Może dlatego, że głupio palnęłam tą częstotliwość, ale w ogólności - nie
          bardzo. Na kilku forach zetknęłam się z wpisami paru poczciwych panów w średnim
          wieku, narzekającymi na wysokie libido w dość charakterystyczny,
          "niskoerotyczny" sposób (że się cholera chce i trzeba gdzieś ciśnienie spuścić,
          że faceci to mają przekichane że 'muszą' i tyle, że to ogólnie dużo zamieszania
          i że też nas bóg tym seksem pokarał). Z opowieści dobrej przyjaciółki znam
          przypadek faceta, który co prawda mógł nocą i siedem razy pod rząd, ale za
          każdym razem nie dłużej niż 4 minuty i bez zbędnych ceregieli. Z kolei mój
          mężczyzna wykazuje się dużymi wymaganiami co do jakości seksu i jest wrażliwy na
          szeroko pojętą erotykę, za to ma dość przeciętne libido. Tak więc
          wysoko/niskolibidowość nie koniecznie idzie w parze z wymaganiami co do jakości
          seksu.

          2. Większość pań czyni tutaj chyba ciche założenie, że seks z nimi jest
          atrakcyjniejszy pod względem doznań niż walenie gruchy do redtube'a, a
          przynajmniej obdarzony pewnymi bonusami - jak wrażenia dotykowe, większa
          interaktywność ;), co tam jeszcze mają do zaoferowania - jeśli z dobrodziejstw
          tych nie chce korzystać na rzecz prostego i szybkiego spustu to wg nich
          niskolibidowiec przeklęty, i basta.

          Nie bardzo do mnie tylko przemawia silny związek wysokoerotyczności mężczyzny z
          jego monogamicznością - czemu taki wyrafinowany kochanek równie dobrze nie może
          być smakoszem, kolekcjonerem piękna setek kobiecych ciał? Nie koniecznie
          dlatego, żeby pomacać nowe ciałko bo stare się znudziło i spuścić się w pięć
          minut, ale z powodów, powiedzmy, erotyczno-estetycznych, z rozsmakowania w
          detalach, które różnią te kobiety od siebie, w różnorodności ich technik
          erotycznych i ogólnym, jak najbardziej wysokoerotycznym nienasyceniu pięknem,
          seksem i zmysłowością?

          Wydaje mi się że wysokoerotyczność, tak jak przedstawiana jest na tym forum
          (nigdzie indziej nie zetknęłam się z tym pojęciem) stanowi swoistą kulturę
          erotyczną, mniej lub bardziej zinternalizowaną przez jednostkę. Kultura ta
          najwyraźniej stoi w pewnej opozycji do biologicznych popędów (u mężczyzn -
          bzykać byle jak co popadnie, u kobiet - wskoczyć na jakiegoś penisa gdy się
          owulacja zbliża) i sprawia, że seks staje się pewną zabawą, którą się zwyczajnie
          lubi (jak taniec albo jazdę na nartach), w stopniu przewyższającym rzeczywiste
          potrzeby. Czy jest to słuszny opis, nie jestem przekonana, tak mi teraz do głowy
          przyszło :)
          • yoric Re:Powtarzam wycięty post 03.04.10, 23:52
            No i właśnie. Rozróżnienie jakość/ilość, nawet takie czysto teoretyczne, ma sens
            - właśnie dlatego, że różnica jest jasna i intuicyjna. Natomiast pojęcie
            'erotyczności', zwłaszcza w opozycji do 'libido' jest niejasne i nieintuicyjne i
            (czy ja się przypadkiem nie powtarzam?) każdy używa go na swój sposób. To
            naprawdę nie moja wina (wbrew Mujer i Glam), że każdy używa go na swój sposób.
            To wina pojęcia.

            Natomiast jest pojęcie 'erotyczności' ma pewien "plusik", o którym nie chciałem
            wcześniej pisać, ale o którym napisała Vorlonka. Skoro pojęcie jest niejasne, a
            jednocześnie mocno wartościujące, to można przemycić troszeczkę swojej ideologii
            i użyć go do celów oceny. Nie pożąda żony, choć powinien --> niskoerotyczny,
            inaczej mówiąc wybrakowany i felerny. Prawda, jak ładnie działa?
            A teraz: nie pożąda żony --> zorientowany na ilość a nie jakość? I don't think
            so. I don't think so.
    • zyg_zyg_zyg Re: Przyczynek do 'czemu facet woli seks internet 05.04.10, 01:21
      Tłumaczenie niechęcią do wysiłku fizycznego porzucenia chętnej
      gorącej kobiety na rzecz pikselowych babeczek średnio mnie
      przekonuje. To wszystko dlatego, żeby zoszczędzić 10 minut akcji?
      Chyba jednak za bardzo uprościłeś... Po pierwsze bywają mężczyźni,
      którzy lubią grę wstępną, po drugie bywają kobiety, które jej nie
      zawsze potrzebują. Przypomina mi się, jak piekliła się kiedyś Glam
      (sorry Glam, tak mi zapadło w pamięć, więc przywołuję), że jej mąż
      wali gruchę w kiblu, kiedy ona by chętnie, nie żądając nic w zamian
      zrobiła mu laskę na kanapie. No a przecież on w kiblu kalorii więcej
      spalał niż spaliłby na tej kanapie, bo tam musiał jeszcze ręką
      pomachać...

      Bo czasem to utrwalony nawyk, uzależnienie od specyficznych bodźców
      sprawiają, że z kompem jest prościej i przez to milej niż z żywą
      kobietą. To jak sądzę przede wszystkim dotyczy osób, które w związek
      wchodziły już z takim "obciążeniem", a nie takich, które stopniowo
      przechodzą z życiem seksualnym z reala w wirtual.

      A co w tym drugim przypadku? Podejrzewam, że jednak brak
      owych "warunków idealnych". Partnerka chętna, atrakcyjna, łatwo
      osiąga orgazm? Wpadł mi ostatnio w ręce stary post Avide, dla
      którego rzeczywiście seks i wszystkie czynności okołoseksualne mogły
      być katorżniczą pracą. I to bez spektakularnych efektów:
      forum.gazeta.pl/forum/w,15128,96180819,96252779,Re_Czy_komus_sie_udalo_.html

      Jasne, to ekstremum. Ale przecież w tych wszystkich postach, w
      których kobety skarżą się na przegrany konkurs z porno, tak naprawdę
      nie znamy relacji drugiej strony. Może ta druga strona rzeczywiście
      musi się natyrać, żeby - i w dosłownym, i w szerszym znaczeniu tego
      słowa - zaspokoić partnerkę? A może, żeby mieć pewność, że została
      ona zaspokojona? Bo tutaj niekoniecznie o dyskomfort fizyczny
      chodzi, raczej o psychiczny. O niepewność swoich umiejętności jako
      kochanka, o wystawianie się na ocenę, o konieczność ciągłego
      sprawdzania, o ryzyko niepowodzenia. Gość, który nie jest siebie
      pewny, wybierze babkę z xxx, bo ona zaczyna szczytować jeszcze przed
      pierwszym pchnięciem. Bo jest zawsze tak samo chętna i natychmiast,
      na jedno kliknięcie gotowa. No i jeszcze bez względu na to, czy ten
      facet po przyjściu z pracy leci ze śmieciami, czy rozwala się z
      piwkiem na kanapie, czy brał wcześniej prysznic, umył zęby i czy
      wciągnął brzuch. Tej z xxx nie trzeba uwodzić, nie trzeba jej
      wyłuskiwać z innych tożsamości. I takie tam duperele. Ale to już
      trochę podchodzi pod Twoją teorię o leniwych facetach :-)
      • songo3000 Jest jeszcze jedna kategoria łóżkowa babeczek 05.04.10, 12:37
        o której jakoś tu bardzo niechętnie się mówi (w przeciwieństwie do analogicznej grupy facetów :) - kiepskie kochanki, tak po prostu.
        Przecież kobieta może być sobie chętna, atrakcyjna, piękna ALE seks z nią i tak jest słabiutki. Niezaradność, oczekiwanie obsługi, nieumiejętność wyrażania seksualnych emocji, dążenie do kontroli sytuacji, brak spontaniczności...

        Seks z kobietą z takimi cechami w sypialni (w 'życiu' może być zupełnie inna :) na początku fajny (bo chętna) bardzo szybko może się znudzić, zejść poniżej ATRAKCYJNOŚCI przeciętnej sesji trzepania kapucyna przy średnim pornosie. Przy pornosie, gdzie facet w wyobraźni posuwa babeczkę właśnie z tymi cechami, hehe.

        Osobiście uważam, że większość na świecie babek to właśnie takie słabiutkie i w dłuższej perspektywie nudne kochanki. Nie mają one okazji czy szansy wyrwać się z okowów stereotypowego wychowania grzecznej i biernej dziewczynki. Utwierdza ich w tym stanie też rzesza facetów, dla których nie oszukujmy się seks to włożyć-wyjąć-spuścić z krzyża. Wniosek nie poparty żadnymi badaniami, raczej obserwacja kontem oka i 'intuicją'. Jak będe miał zbędne 100000 PLN to zamowię odpowiednie 'wnioski' z OBOP :D
        • zyg_zyg_zyg Re: Jest jeszcze jedna kategoria łóżkowa babeczek 05.04.10, 15:01
          No cóż, Songo. Twoja teoria bardziej do mnie przemawia, niż ta
          Yorica. Choć jest mniej łaskawa dla kobiet :-)

          A jeśli chodzi o te badania, to może wystąpisz o jakiś grancik?
          • songo3000 Re: Jest jeszcze jedna kategoria łóżkowa babeczek 06.04.10, 14:15
            Z celowością grantu nie byłoby problemu. W komisjach KBN-nowiskich (czy jak to się tam teraz nazywa) siedzą same stare szowinistyczne pryki ;))) Niestety, obecnie ciśnienie przesunięte jest na punkty ministerialne z 'publikacji' a tu już byłoby krucho, oj krucho...

            PS. Ale fajnego orta strzeliłem w poprzednim poście, pewnie dlatego, że od kasie myślałem, hehe.
      • yoric Re: Przyczynek do 'czemu facet woli seks internet 05.04.10, 15:02
        > Tłumaczenie niechęcią do wysiłku fizycznego porzucenia chętnej gorącej kobiety
        na rzecz pikselowych babeczek średnio mnie przekonuje. To wszystko dlatego, żeby
        zoszczędzić 10 minut akcji?

        to dlatego, że nadmiernie upraszczasz moją uproszczoną propozycję. (Nawiasem
        mówić: ludzie! Wyjaśnienie jest podane w trzech akapitach wpisu na Forum a nie w
        dwóch tomach książki!)

        Geneza mojej obserwacji jest taka. W dawnym związku, kiedy seks był towarem
        deficytowym, nie wyobrażałem sobie takie zmęczenia, które zniechęciłoby mnie do
        seksu. Tak samo z nową atrakcyjną partnerką. Subiektywnie pojmowana 'nagroda'
        jest zbyt wysoka.
        W długotrwałym związku, gdzie seks jest dostępny w sposób nieograniczony,
        wartość 'nagrody' nieuchronnie spada. A teraz wyobraźmy sobie, że TEGO DNIA SEKS
        JUŻ BYŁ TRZY RAZY, albo sześć razy, albo dziesięć razy - chyba każdy przy
        zdrowych zmysłach przyzna, że to tylko kwestia ilości, aż nastąpi nasycenie,
        innymi słowy wartość nagrody spada jeszcze bardziej. I wtedy to, czy mam ochotę
        na seks zależy od drugiej strony równania, to znaczy jak bardzo jestem zmęczony
        i z jakim wysiłkiem wiąże się seks. Jeśli wiem, że cały wysiłek fizyczny i
        'koncepcyjny' - inicjatywa i odpowiedzialność za orgazm partnerki - spoczywa na
        mnie, to rezygnuję. Trochę po linii tego, co wpis wyżej zauważył Songo.

        Rzecz, którą chcę zrobić w tym wątku to generalizacja tej obserwacji na pewien
        typ związków. Wykluczam związki, gdzie partnerka jest (subiektywnie)
        nieatrakcyjna dla partnera i brak seksu wynika z pierwszej części równania, tj.
        niska wartość nagrody. Zamieńmy też sobie "seks już dziś był trzy razy" na "seks
        już był w tym tygodniu".

        Jak widać równanie jest bardzo skomplikowane, a wysiłek fizyczny stanowi tylko
        MALUTKI ELEMENT. Mały, ale może czasami na tyle istotny, by przeważyć szalę.
        Może warto wydobyć go z ukrycia i mu się przyjrzeć. Kilka osób (nie mówię tu o
        Zyg_zyg) pisze tak, jakby ten wysiłek to miał być JEDYNY element równania -
        takim osobom nic nie odpisuję, bo i co można takim osobom odpisać?

        > wali gruchę w kiblu, kiedy ona by chętnie, nie żądając nic w zamian
        > zrobiła mu laskę na kanapie.

        przykład celny, tylko że jest taki kruczek, że w przyrodzie nie ma "nie żądając
        nic w zamian", co najwyżej oczekiwanie nie będzie wyrażone jawnie. Moja kobita
        mówi: "możesz czasem mnie po prostu użyć myśląc tylko o sobie", ale niechbym
        tylko spróbował zrobić to częściej, niż raz na 10 razy. I robię znacznie rzadziej.

        Co do reszty wpisu ogólnie zgoda. Przy czym na 'niepewność' wystawiasz się
        raczej przy pierwszym seksie z nieznajomą. Ze stałą partnerką jednak także są
        pewne 'koszty dodatkowe', tj. odpowiedzialność za orgazm, za nudną grę wstępną,
        za 'umycie zębów i wciągnięcie brzucha', itd.
        • zyg_zyg_zyg Re: Przyczynek do 'czemu facet woli seks internet 05.04.10, 16:21
          w przyrodzie nie ma "nie żądając
          > nic w zamian", co najwyżej oczekiwanie nie będzie wyrażone jawnie.
          Moja kobita
          > mówi: "możesz czasem mnie po prostu użyć myśląc tylko o sobie",
          ale niechbym
          > tylko spróbował zrobić to częściej, niż raz na 10 razy.

          No tu mnie masz :-) Ja częściej niż raz na dziesięć inicjuję
          coś "tylko dla niego", ale pewnie przestałoby mnie to kręcić, gdyby
          proporcje całkiem odwrócić.

          I wychodzi na to, że zbytnie uproszczenie zaciemnia obraz, zamiast
          go rozjaśniać :-) Mogłam Cię też opacznie zrozumieć dlatego, że dla
          mnie opis "chętna i gorąca" wyklucza kobietę, która zrzuca
          odpowiedzialność za swój orgazm i satysfakcję oraz cały "wysiłek
          koncepcyjny" na faceta.

          > Przy czym na 'niepewność' wystawiasz się
          > raczej przy pierwszym seksie z nieznajomą.

          Miałam na myśli to, o czym pisze Kutuzow:
          forum.gazeta.pl/forum/w,15128,108197048,108207707,Dyktatura_orgazmu_w_mediach.html

          > Partner w takim układzie gdzie to on ciągle zabiega o seks i jest
          > jednocześnie odpowiedzialny za jego jakość, zaczyna być
          > zestresowany. Co będzie gdy tym razem mu nie wyjdzie (nie zaspokoi
          > partnerki zanim on dojdzie)? (...) Po pewnym czasie takiej "walki"
          facet, może dojść do
          > wniosku że masturbacja jest bezpieczniejsza (dla jego ego) i mniej
          > męcząca (...)

          A masz propozycję jakiegoś rozwiązania opisywanego problemu - kiedy
          rzeczywiście staje się problemem?
          • yoric Re: Przyczynek do 'czemu facet woli seks internet 06.04.10, 00:12
            Ja już wyżej odniosłem się do propozycji Kutuzowa z wielkim uznaniem :).

            > A masz propozycję jakiegoś rozwiązania opisywanego problemu - kiedy
            > rzeczywiście staje się problemem?

            nie bardzo. Uważam, że klucz jest po lewej stronie równania, tj. zwiększeniu
            'nagrody', co jednak jest niezmiernie trudne. Kobieta w takiej sytuacji może
            spróbować zmniejszyć dostępność seksu, co automatycznie zwiększa jego wartość i
            zasugerować, że może być dostępna dla innych (tj. bardzo delikatnie, np.
            wystarczy że często będzie nieobecna w domu ze względu na życie towarzyskie). To
            na samca działa, przynajmniej w teorii. Poza tym pewnie trzeba by pójść po linii
            Esther Perel.

            Co do strony 'kosztów', jak sugerowało już kilku panów, kobieta powinna przejąć
            na siebie część inicjatywy i samego wysiłku. Są jednak dwa ALE. Po pierwsze,
            jeśli facet na nią w ogóle słabo leci, to takie akcje nic nie dadzą. Po drugie,
            większość kobiet jednak woli, kiedy to mężczyzna jest dowódcą.
    • sic-transit Bo żona jest zła? 06.04.10, 10:00
      Trochę mi się nie chce czytać wszystkiego, ale powiem jedno - rozumiem, że można
      woleć sex internetowy, bo czasem tak miałem - żona się czepiała, była wściekła,
      tylko narzekała i co bym nie zrobił, było zawsze źle (i nie piszę tu o sexie,
      ale całej reszcie). Wydaje się więc, że jest to (preferowanie sexu w sieci)
      objawem tego, że źle się dzieje w związku.

      Bo jak jest dobrze, to wolę sex z żoną - zdecydowanie. Obrazki nie mają po
      prostu cycka, czy pośladka, który można wziąć do ręki a ponieważ lubię kobietom
      sprawiać przyjemność, to te dodatkowe minuty spędzone na grze wstępnej nie
      zniechęcają mnie. A przytulanie zawsze lubiłem - i przed i po. :)

      Nieco uprościłem temat, ale w pewnym sensie poruszyłem najistotniejsze kwestie,
      czyż nie? :)

      Greg
    • urquhart Re: Przyczynek do 'czemu facet woli seks internet 09.04.10, 21:53
      Myślę że nie wpomnieliście o jednym, sam widok nagich kobiet i bodźce wzrokowe uruchamia u mężczyzn(!) receptory opiatowe przyjemności, co dość oczywiste ale ostatnio udowodnino badaniami co odróżnia nas od kobiet.
      Dlatego też kobiety nigdy nie zrozumieją mężczyzn w ich podejściu. Efekt Coolidge'a jest bardzo istotny, ale sam wpływ bodźców wzrokowych tak masowo lekceważony przez kobiety dla których nie jest tak istotny jest decydujący.
      • yoric Re: Przyczynek do 'czemu facet woli seks internet 10.04.10, 00:49
        Uuuu, mocne, będę musiał poszukać literatury. Dzięki za ten wpis.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka