Dodaj do ulubionych

jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie?????

17.07.10, 20:06
Jakiś czas temu znalazłem przez totalny przypadek zaznaczam to. 26
sms i to nie zapisanych w przychodzących ani nic w tym stylu
wiadomościach ale mniejsza z tym . Treści ich były nawet nie
erotyczne tylko wręcz pornograficzne włącznie z mms penisa w ręku.
Dostałem jakiegoś szału że aż mi tel wypadł z ręki. Spytałem się
żony co to ma znaczyć i poprostu wyszedłem z domu bo chyba bym
eksplodował. Na domiar złego odkryłem te smsy w momęcie "chwilowego"
mieszkania u teściów bo kupiliśmy nowe mieszkanie i wykańczanie
trwało dłużej niż zakładany termin. Poszedłem do nowego mieszkania i
spałem na podłodze:( oczywiście kolejne dni wyglądały tragicznie
teściowa mnie nachodziła(teraz tylko wydzwania) i trwają rozmowy.
Najlepsze jest to że gość był zapisany jako kolega z pracy. Muszę
jeszcze nadmienić że żona i ja pracujemy na tym samy terenie tylko w
innych firmach. To poprostu mnie rozwalało. Zaczeła we mnie wciskać
kity że to tak na żarty że ona tego nie chciała i że to on jej tylko
tak pisał. Chciałem że by mi go pokazała to zaczeła coś kręcić że
już go zwolnili... dwa tygodnie chodziłem jak obłąkany i tylko
szukałem tej mendy... dodam tylko jeszcze że teściowa kazała jej to
wszystko wykasować z tel i oczywiście ona to zrobiła. Teraz wpadłem
na genialny pomysł by odtwożyć te sms u operartora i powiedziałem
jej że jestem w tego trakcie... Strasznie tego się wystraszyła i
zaczeła mówić prawdę że to nie jest nikt z jej pracy tylko były
chłopak znalazł ją na Naszej Klasie i że nie jak wcześniej mówiła
trwało to miesiąc tylko ponad 6miesięcy dodam że jesteśmy razem od
ponad 10lat a prawie 3 lata po ślubie. Dziś miała być parapetówka a
siedzę sam w tym domu i szlag mnie trafia...
ona twierdzi że uprawiała z nim tylko wirtualny sex i że nie
spotkała się z nim ale jakoś ciężko mi w to uwierzyć...
ale nawet tak zakładając to jestem bardzo zraniony i jest mi źle.
nie mogę poskładać myśli i co do niej czuje...
moim zdaniem to że dowiadujemy się o zdradzie to i tak jest w głowie
wiec jaka to różnica czy to wirtualnie czy na żywo
przepraszam że może to wszystko jest bez składu i ładu ale jestem
bardzo zdenerwowany i nie wiem co robić
co o tym myślicie?
Obserwuj wątek
    • ditchdoc Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 17.07.10, 20:12
      mysle ze zona Cie zdradza

      jakas baba ktorej nie ruchales pisala kiedys rzeczy typu "mam palca w cipce?"

      Wiem ze Ci ciezko to przyznac ale twoja zona sie kurwi, jeszcze tekst ze koles
      jest zwolniony.
      Aha i nie biegaj wkurwiony na tego typa, on nic nie zawinij, to Twoja zona jest
      winna swojego kurestwa. Wypierdol ja na ulice gdzie jej miejsce.
      Jeszcze kurwa Ty spisz na podlodze? Za co?

      Spotkaj sie z prawnikiem i zapytaj czy to jest wystarczajacy dowod w sprawie aby
      orzec jej wine rozpadu zwiazku.

      Przykro mi, zpisz sobie fakty na kartce bo ciezko bedzie Ci uznac prawde.
      • ditchdoc Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 17.07.10, 20:14
        sorry za literowki, mala klawiatura

        smsy da sie odtworzyc u operatora na polecenie sadu wiec nie ma problemu.

        Przyznaj przed soba racje, ze masz kurwa rogi.
        Najgorsze jest ze chodzisz jak pobity pies gdy ona smieje sie twoimi plecami
        jaki jestes kurwa los.

        Wyrzuc ja, niech spierdala do matki, sam aktywnie zacznij szukac nowej dupy. Tyle.
        • tomasos2 Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 17.07.10, 20:18
          ditchdoc napisał:

          > sorry za literowki, mala klawiatura
          >
          > smsy da sie odtworzyc u operatora na polecenie sadu wiec nie ma
          problemu.
          >
          > Przyznaj przed soba racje, ze masz kurwa rogi.
          > Najgorsze jest ze chodzisz jak pobity pies gdy ona smieje sie
          twoimi plecami
          > jaki jestes kurwa los.
          >
          > Wyrzuc ja, niech spierdala do matki, sam aktywnie zacznij szukac
          nowej dupy. Ty
          > le.
          ok ale jak ona naprawdę się z nim nie spotkała tylko pisali takie
          głupoty to jest zdrada czy nie?
          • ditchdoc Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 17.07.10, 20:24
            "ale jak?"

            stary robisz wszystko zeby zaprzeczyc rzeczywistosci. Wiec pisali ze soba "jak
            wspaniele jest trzymac twojego chuja w ustach" a Ty sie zastanawiasz czy ze soba
            nie spali?

            "Nawet" jezeli nie, w co bardzo-bardzo watpie, to na pewno ruchalby ja na
            pierwszym spotkaniu, takie sms-y z innym mezczyzna?

            Jak wyobrazasz sobie to dalej? Kontrola 24/7? Zero zaufania, ciagla
            podejzliwosc? Nie do zrobienia a jej pierdolenie o poprawie i "to tylko zabawa"
            mozesz o kant dupy rozbic. Ty sie tak bawisz, do Ciebie kobiety z ktorymi nie
            sypisza tak pisza? Dlaczego ona to ciagnela zamiast jasno dac mu do zrozumienia,
            "mam meza, wypierdalaj chuju"?.

            Przyznaj mi racje w koncu, idz do prawnika.
            • ditchdoc Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 17.07.10, 20:27
              sam zreszta napisales ze sie mocno zdenerwowala kiedy powiedziales jej ze
              odtworzysz smsy u operatora (czego bez wyroku sadu nie zrobisz, mozesz sprawdzic
              czy sa w obsludze online konta..)

              dlaczego ja tak to denerwuje?
              Bo w czesci smsow bylo kiedy przyjdziesz/kiedy sie spotkamy :)

              Jak masz dzieciaka to zrob sobie przysluge, wyrwij kilka wlosow i sprawdz czy
              jestes Ojcem.
          • arronia Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 18.07.10, 17:40
            > o jest zdrada czy nie?

            Nadużyła zaufania? Robiła coś za Twoimi plecami? Robiła coś, co nie
            mieściło się w Waszych granicach rozumienia związku? No najwyraźniej.
            Czymkolwiek to dokładnie było. Możesz sobie zadawać pytanie, jak daleko
            się posunęła, zdradzając. Ale chyba ważniejsze: co Wy na to. Co ona. Co
            Ty.
            • ditchdoc Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 18.07.10, 19:01
              co ona na to?

              to co zawsze...
              kocham tylko ciebie, to sie nie liczylo czy co one tam wymyslaja. Innymi slowy
              nie moja wina, wybacz to sie nie powtorzy. WRONG. Powtorzy i to szybko.
              • arronia Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 19.07.10, 14:04
                > co ona na to?
                >
                > to co zawsze...

                A ta pewność to skąd? Z ubzdurania i wstępnych założeń vel uprzedzeń.
                Można mówić o prawdopodobieństwie tego, czy owego.
                Ale o pewności w tę czy w drugą stronę mieć nie można.
                Bo świat jest złożony, wątki wielowątkowe, ludzie nie są z jednej
                matrycy.
      • glamourous Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 17.07.10, 20:33
        ditchdoc napisał:

        > mysle ze zona Cie zdradza
        >
        > jakas baba ktorej nie ruchales pisala kiedys rzeczy typu "mam palca w cipce?"
        >

        Eeee, mylisz sie. Mi sie wiele razy zdarzyly takie nieskonsumowane flirty,
        glownie z rozwinieciem telefoniczno-netowym. Byly i smsy z penisem w dloni,
        wymiana nagich zdjec i inne takie. Zaden z tych kolegow - bo byli to zazwyczaj
        moi dobrzy koledzy, z ktorymi swietnie dogadywalam sie rowniez na innych
        plaszczyznach - nigdy mnie nie przelecial, ba, nie pocalowal nawet. Tak ze jest
        to mozliwe - poswiadczam z pelna odpowiedzialnoscia ze wymiana intymnych
        smsow/mmsow/czy maili nie zawsze jest jednoznaczna z rownoleglym ruchankiem.


        • ditchdoc Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 17.07.10, 20:36
          koles przyslal Ci fotke z golym kutasem i nigdy Cie z nim nic nie laczylo?

          ...
          dziwni koledzy

          Tez dostawalem i wysylalem takie smsy do kobiet ale ze wszystkimi to robilem.
          Masz dziwnych kolegow, przyslac fote z golym chujem kolezance z ktora nic sie
          nie robi, po co? :D
        • marek_gazeta Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 17.07.10, 20:41
          Ale byłaś wtedy mężatką?

          Ja sobie tego nie wyobrażam, żebym, jako facet w stałym związku, akceptował mms-y z "rozdziawionym bobrem" od jakichś lasek. Bez jaj. Porno mogę chyłkiem podglądać, ale nie jest to relacja osobista.

          Taka sytuacja oznaczałaby kompletnie różne poglądy na sprawy zasadnicze.
          • glamourous Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 17.07.10, 20:51
            Bylam juz wtedy mezatka, jak najbardziej. Sama jednak "rozdziawionych" (jak
            mowisz) zdjec raczej nie wysylalam, jezeli juz to byly to zdjecia nagie. Dla
            mnie moja wlasna nagosc nie jest az tak strasznie intymna rzecza, zebym nie
            mogla sie nia "podzielic" ;-p Kwestia podejscia, ja tam nigdy nie bylam
            pruderyjna i nie wstydzilam sie nagosci. Zdjecia penisow slali zas
            entuzjastycznie moi towarzysze od flirtow ;-) Ja uwazam ze w takim flircie z
            dobrym kolega nie ma nic zlego i jezeli nie przekroczy sie pewnych granic w
            realu, fizycznie to IMO nie jest zadna zdrada. A juz zupelnie usprawiedliwony
            jest przypadek, kiedy partner niespecjalnie kwapi sie do uskuteczniania z zona
            erotycznych gierek w celu podtrzymywanie namietnosci, wiec nie widze w tym nic
            zlego, jesli kobieta poszuka sobie nieszkodliwego "dopalacza" do fantazji na
            boku. Bez konsumpcji, zaznaczam. Wtedy wilk jest syty i owca cala.
            • symmetryisall Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 09.08.10, 10:12
              "Ja uwazam ze w takim flircie z
              dobrym kolega nie ma nic zlego i jezeli nie przekroczy sie pewnych granic w
              realu, fizycznie to IMO nie jest zadna zdrada."

              O matko z córką. Jakbym się dowiedział, że moja żona dostaje ememesami zdjęcia
              kutasów swoich "dobrych kolegów", i to za swoją własną zgodą, to bym jej zrobił
              Hiroszimę i Nagasaki w jednym.
      • mali-na83 Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 09.08.10, 15:30
        ditchdoc napisał:

        > mysle ze zona Cie zdradza
        >
        > jakas baba ktorej nie ruchales pisala kiedys rzeczy typu "mam palca w cipce?"
        >
        > Wiem ze Ci ciezko to przyznac ale twoja zona sie kurwi, jeszcze tekst ze koles
        > jest zwolniony.
        > Aha i nie biegaj wkurwiony na tego typa, on nic nie zawinij, to Twoja zona jest
        > winna swojego kurestwa. Wypierdol ja na ulice gdzie jej miejsce.
        > Jeszcze kurwa Ty spisz na podlodze? Za co?
        >
        > Spotkaj sie z prawnikiem i zapytaj czy to jest wystarczajacy dowod w sprawie ab
        > y
        > orzec jej wine rozpadu zwiazku.
        >
        > Przykro mi, zpisz sobie fakty na kartce bo ciezko bedzie Ci uznac prawde.



        popieram;/....sorry ale baba dojebała Ci rogi i jeszcze kłamie w żywe oczy;/... miej chłopie honor
    • santo_inc kłamała w sprawie szczegółów 17.07.10, 20:57
      skąd miałbyś mieć pewność, że teraz mówi prawdę?

      IMHO Cię zdradza.

      Kup dyktafon. Powiedz jej, że rozmawiałeś z tym człowiekiem i wiesz już wszystko
      i że jej wybaczysz jeśli dokładnie Ci o wszystkim opowie.

      Nagraj.

      Załatw rozwód z orzeczeniem wyłącznej winy z jej strony.

      Wywal ją z domu.

      Pociągnij od niej alimenty za pogorszenie Twojej stopy życiowej. Niech zdycha.

      Jeśli macie dzieci, zrób test DNA.
      • tomasos2 Re: kłamała w sprawie szczegółów 17.07.10, 21:07
        santo_inc napisał:

        > skąd miałbyś mieć pewność, że teraz mówi prawdę?
        >
        > IMHO Cię zdradza.
        >
        > Kup dyktafon. Powiedz jej, że rozmawiałeś z tym człowiekiem i
        wiesz już wszystk
        > o
        > i że jej wybaczysz jeśli dokładnie Ci o wszystkim opowie.
        >
        > Nagraj.
        >
        > Załatw rozwód z orzeczeniem wyłącznej winy z jej strony.
        >
        > Wywal ją z domu.
        >
        > Pociągnij od niej alimenty za pogorszenie Twojej stopy życiowej.
        Niech zdycha.
        >
        > Jeśli macie dzieci, zrób test DNA.

        dzieci nie mamy tylko teraz jest jeszcze jeden mały problem właśnie
        wzieliśmy kredyt na te mieszkanie 0,5mln i dopiero 3 raty
        zapłacone.....:( a zo z tym fantem zrobić?
        • santo_inc Re: kłamała w sprawie szczegółów 17.07.10, 21:20
          > dzieci nie mamy tylko teraz jest jeszcze jeden mały problem właśnie
          > wzieliśmy kredyt na te mieszkanie 0,5mln i dopiero 3 raty
          > zapłacone.....:( a zo z tym fantem zrobić?

          Ona zdradziła, niech ona się martwi. Ja bym jej zostawił ten kredyt na głowie,
          bo to kłopot jest jednak.
          • tomasos2 Re: kłamała w sprawie szczegółów 17.07.10, 21:30
            santo_inc napisał:

            > > dzieci nie mamy tylko teraz jest jeszcze jeden mały problem
            właśnie
            > > wzieliśmy kredyt na te mieszkanie 0,5mln i dopiero 3 raty
            > > zapłacone.....:( a zo z tym fantem zrobić?
            >
            > Ona zdradziła, niech ona się martwi. Ja bym jej zostawił ten
            kredyt na głowie,
            > bo to kłopot jest jednak.

            Łatwo powiedzieć ale kredyt jest na nas dwoje...
            • m00nlight Re: kłamała w sprawie szczegółów 19.07.10, 16:34
              Nie słuchaj głupot.

              Orzeczenie winy nie ma nic do podziału majątku.

              Nawet jeśli jej coś udowodnisz, niewiele zyskasz poza osobistą
              satysfakcją

              Jesli kredyt macie wspolny, to nawet po rozwodzie jesli ona nie
              będzie splacac- sciąną raty z Ciebie. Po co komplikowac sobie życie,
              skoro można się dogadac.
              • ditchdoc Re: kłamała w sprawie szczegółów 19.07.10, 17:56
                m00nlight napisała:

                >
                > Orzeczenie winy nie ma nic do podziału majątku.
                >

                bzdura, no chyba ze ma tylko w przypadku kiedy to mezczyzna jest winny ;)
                pisalem, niech gada z prawnikiem
          • songo3000 Buchacha :))) 19.07.10, 19:09
            Ale żeś mnie rozbawił :)
            Obawiam się, że bank będzie miał inną opinię w tej sprawie, hehe.
        • sisi_kecz Re: nikt za Ciebie nie oceni. 17.07.10, 21:35
          Hej:)
          smutna ta historia, bo jakby nie patrzeć, to 6 miesięcy nie można
          mieć przypadkowych mms-ów.
          Sama odkryłam podobną akcję mojego byłego z koleżanką z pracy i
          rozstaliśmy się.
          Zostałam z niczym, ale na szczęście bez kredytu na głowie.

          Sam sie w spokoju zastanów, jakie sa Twoje emocje:
          - czy czujesz sie zdradzony, że ona to w jakimś sensie zrobiła z
          innym ?
          - czy bardziej oszukany, przez 6 miesiecy tajemnice i flirciki za
          Twoimi plecami?
          - czy boli Cie jej nielojalność czy zbyt duża "otwartość" w tych
          sprawach?
          - czy mógłbyś o tym zapomnieć, a jeśli tak, to pod jakimi warunkami?

          Stworzyliscie dom i na pewno nie chcesz tego od tak zostawić, ale na
          drugiej szali jest duza krzywda, która Cie od niej spotkała.

          Jest takie powiedzenie:
          "Zdrada to jest wszystko, czego nie chcesz powiedzieć swojej drugiej
          połowie".
          To dość radykalna definicja- a jaka jest Twoja?
          Czujesz sie zdradzony, czy nie? nikt za Ciebie nie oceni.

          duze pozdro!!!

          --
          Serce mężczyzny otwiera sie poprzez seks, podczas gdy miłość pozwala
          kobiecie pragnąć seksu.
          John Gray
          • tomasos2 Re: nikt za Ciebie nie oceni. 17.07.10, 22:03
            sisi_kecz napisała:

            > Hej:)
            > smutna ta historia, bo jakby nie patrzeć, to 6 miesięcy nie można
            > mieć przypadkowych mms-ów.
            > Sama odkryłam podobną akcję mojego byłego z koleżanką z pracy i
            > rozstaliśmy się.
            > Zostałam z niczym, ale na szczęście bez kredytu na głowie.
            >
            > Sam sie w spokoju zastanów, jakie sa Twoje emocje:
            > - czy czujesz sie zdradzony, że ona to w jakimś sensie zrobiła z
            > innym ?
            > - czy bardziej oszukany, przez 6 miesiecy tajemnice i flirciki za
            > Twoimi plecami?
            > - czy boli Cie jej nielojalność czy zbyt duża "otwartość" w tych
            > sprawach?
            > - czy mógłbyś o tym zapomnieć, a jeśli tak, to pod jakimi
            warunkami?
            >
            > Stworzyliscie dom i na pewno nie chcesz tego od tak zostawić, ale
            na
            > drugiej szali jest duza krzywda, która Cie od niej spotkała.
            >
            > Jest takie powiedzenie:
            > "Zdrada to jest wszystko, czego nie chcesz powiedzieć swojej
            drugiej
            > połowie".
            > To dość radykalna definicja- a jaka jest Twoja?
            > Czujesz sie zdradzony, czy nie? nikt za Ciebie nie oceni.
            >
            > duze pozdro!!!
            >
            > --
            > Serce mężczyzny otwiera sie poprzez seks, podczas gdy miłość
            pozwala
            > kobiecie pragnąć seksu.
            > John Gray

            Tak czuję się zdradzony i to bardzo !!!!!!!
            miała wszystko co chciała a nawet więcej
            dwa trzy razy do roku wakacje za granicą teraz przepięknie
            wykończone mieszkanie 3 balkony, ogród zimowy, samochody chyba tylko
            gwiazdki z nieba mogło jej brakować...
            tłumaczy mi że ją djabeł opentał...
            ale że się z nim nie spotkała
            mam teraz straszne problemy w pracy z tego powodu bo o niczym innym
            nie potrafię myśleć.
            cały czas łupie mi to w głowie i nie pozwala skupić się na niczym
            innym...
            Już nawet mam perspektywę dywanika u dyrektora ...
            a mi się żyć nie chce.........
            • sloik-konfitur Re: nikt za Ciebie nie oceni. 17.07.10, 22:11
              tomasos2 napisał:
              >
              > Tak czuję się zdradzony i to bardzo !!!!!!!
              > miała wszystko co chciała a nawet więcej
              [...]
              > mam teraz straszne problemy w pracy z tego powodu bo o niczym innym
              > nie potrafię myśleć.
              > cały czas łupie mi to w głowie i nie pozwala skupić się na niczym
              > innym...
              > Już nawet mam perspektywę dywanika u dyrektora ...
              > a mi się żyć nie chce.........

              Wyrazy współczucia stary. Weź sobie parę dni urlopu i wyjedź, ochłonąć i
              przemyśleć temat z dystansu, bo zaraz spieprzysz sobie inne obszary życia. Tak
              jak już ktoś napisał, musisz to sam sobie zinterpretować, nikt tego zdalnie za
              Ciebie nie zrobi. Dobrze, że nie macie dzieci - masz więcej opcji.
      • zakletawmarmur Przy Tobie nawet e-krowy się chowają:-) 19.07.10, 14:43
        > Załatw rozwód z orzeczeniem wyłącznej winy z jej strony.
        >
        > Wywal ją z domu.
        >
        > Pociągnij od niej alimenty za pogorszenie Twojej stopy życiowej.
        Niech zdycha

        No i co mężczyźni to nie są mściwi?:-)

        Gdy kobieta pisze takie rzeczy jest przez mężczyzn uważana za
        stkajna sukę! Facet w oczach faceta oczywiście powinien się
        zemścić. Ba, to nawet nie jest zemsta tylko "nalezna mu
        sprawiedliwość":-)
        • santo_inc Re: Przy Tobie nawet e-krowy się chowają:-) 19.07.10, 18:03
          > No i co mężczyźni to nie są mściwi?:-)

          Są rzeczy, za które warto się mścić moim zdaniem.

          > Gdy kobieta pisze takie rzeczy jest przez mężczyzn uważana za
          > stkajna sukę! Facet w oczach faceta oczywiście powinien się
          > zemścić. Ba, to nawet nie jest zemsta tylko "nalezna mu
          > sprawiedliwość":-)

          Wiesz, tak naprawdę to chodzi tylko o to, by kobieta, która zniszczyła związek
          nie dostała ani grosza z tego, na co wspólnie pracowali. Niestety o ile wiem nie
          ma takiej możliwości, więc trzeba grać tym, co można osiągnąć.
          • zakletawmarmur Re: Przy Tobie nawet e-krowy się chowają:-) 19.07.10, 18:34

            Ale w analogicznej sytuacji, gdy to mężczyzna zdradzał rozumiesz
            kobiety, które występują do sądu o alimenty na siebie, rozwód z
            orzeczeniem winy i takie tam?
            • santo_inc Re: Przy Tobie nawet e-krowy się chowają:-) 19.07.10, 18:44
              > Ale w analogicznej sytuacji, gdy to mężczyzna zdradzał rozumiesz
              > kobiety, które występują do sądu o alimenty na siebie, rozwód z
              > orzeczeniem winy i takie tam?

              Tak, o ile tylko dochowały wszelkiej staranności by mąż nie miał ochoty ich
              zdradzać, tj. w szczególności reagowały na jego potrzeby, które im on komunikuje.
              • zakletawmarmur Re: Przy Tobie nawet e-krowy się chowają:-) 20.07.10, 19:46
                > Tak, o ile tylko dochowały wszelkiej staranności by mąż nie miał
                ochoty ich
                > zdradzać, tj. w szczególności reagowały na jego potrzeby, które im
                on komunikuj
                > e.

                Co to znaczy "dochować wszelkiej staranności" i czy dotyczy to TYLKO
                kobiet? Facetowi napisałeś wywal kobitę na zbity ryj, nie kazałeś mu
                się zastanowić czy "dochował wszelkiej staranności". Zresztą każdy
                zdradzający zrzuca winę na drugą stronę. Komu oceniać czy "dochowana
                była wszelka staranność"? Zdradzającemu/zdradzającej czy żądnej
                zemsty połowicy?
    • errare_humanum_est Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 17.07.10, 22:51
      Cóż, przeczytałem Twój post i ostro to mnie szarpnęło, bo ponad 1,5 roku temu
      byłem (i w zasadzie cały czas jestem) w cholernie podobnej sytuacji - jeżeli
      poszperasz w archiwum forum to znajdziesz opis mojej sytuacji.
      W odróżnieniu od chóru przedpiśców zgodnie nawołujących do jebnięcia 10 latami
      Twojego życia, ja pozwolę sobie zaprezentować stanowisko nieco odmienne: weź na
      wstrzymanie. Rozjebać małżeństwo zawsze zdążysz, ale przedtem upewnij się, że
      jesteś pewien tego, co chcesz. Emocje nigdy nie są dobrym doradcą, a w
      szczególności emocje które targają człowiekiem po odkryciu czegoś takiego -
      wiem, bo doskonale pamiętam co czułem gdy odkryłem co moja żona wyprawiała.
      Co ja bym zrobił? Odseparowałbym się na jakiś czas od żony, dał sobie czas na
      uspokojenie i przemyślenie całej sytuacji, na określenie co czuję, co myślę,
      czego chcę i co zamierzam. Dałbym sobie czas na upewnienie się że to, czego
      chcę, jest tym, co jest dla mnie dobre, że uczucia których jestem pewien jasno
      pokazują co powinienem zrobić. Cóż, uważam, że pewne decyzje muszą być pewne nie
      na 100, ale na 150%, bo ich skutków nie da się w żaden sposób odwrócić. Co
      nagle, to po diable, a pośpiech to drugi stopień do piekła :)
      Uspokój się, przemyśl i dopiero wtedy działaj. Można to wybaczyć, można i nie
      wybaczyć, wszystko zależy od tego jak to wpłynie na Twoje postrzeganie żony i
      nikomu nic do tego jak zadecydujesz. Są małżeństwa wytrzymujące zdrady w realu,
      są małżeństwa które po zdradzie, nawet wirtualnej, rozpadają się i wara
      komukolwiek z zewnątrz oceniać czy taka decyzja była dobra czy nie. To już
      musisz sam sobie wypracować, czy po takim wyskoku będziesz w stanie żonie
      wybaczyć i ponownie zaufać, (a myślę że nadszarpnięte zaufanie najtrudniej
      wyleczyć), czy też jednak zraniła Ciebie za mocno i nie ma sensu ciągnąć tego
      dalej. Ochłoń, przemyśl na zimno, zważ to co było dobre i to co było złe między
      wami, oceń, w którą stronę chcesz iść, ale jak zadecydujesz - trzymaj się tego z
      żelazną konsekwencją.
      Niezależnie od tego, jakiego dokonasz wyboru, trzymaj się chłopie i nie daj
      sobie nikomu wleźć na głowę. To jest Twoje życie i twoja decyzja, nie teściowej
      ani ekipy z forum.
      • tomasos2 Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 17.07.10, 23:18
        errare_humanum_est napisał:

        > Cóż, przeczytałem Twój post i ostro to mnie szarpnęło, bo ponad
        1,5 roku temu
        > byłem (i w zasadzie cały czas jestem) w cholernie podobnej
        sytuacji - jeżeli
        > poszperasz w archiwum forum to znajdziesz opis mojej sytuacji.
        > W odróżnieniu od chóru przedpiśców zgodnie nawołujących do
        jebnięcia 10 latami
        > Twojego życia, ja pozwolę sobie zaprezentować stanowisko nieco
        odmienne: weź na
        > wstrzymanie. Rozjebać małżeństwo zawsze zdążysz, ale przedtem
        upewnij się, że
        > jesteś pewien tego, co chcesz. Emocje nigdy nie są dobrym doradcą,
        a w
        > szczególności emocje które targają człowiekiem po odkryciu czegoś
        takiego -
        > wiem, bo doskonale pamiętam co czułem gdy odkryłem co moja żona
        wyprawiała.
        > Co ja bym zrobił? Odseparowałbym się na jakiś czas od żony, dał
        sobie czas na
        > uspokojenie i przemyślenie całej sytuacji, na określenie co czuję,
        co myślę,
        > czego chcę i co zamierzam. Dałbym sobie czas na upewnienie się że
        to, czego
        > chcę, jest tym, co jest dla mnie dobre, że uczucia których jestem
        pewien jasno
        > pokazują co powinienem zrobić. Cóż, uważam, że pewne decyzje muszą
        być pewne ni
        > e
        > na 100, ale na 150%, bo ich skutków nie da się w żaden sposób
        odwrócić. Co
        > nagle, to po diable, a pośpiech to drugi stopień do piekła :)
        > Uspokój się, przemyśl i dopiero wtedy działaj. Można to wybaczyć,
        można i nie
        > wybaczyć, wszystko zależy od tego jak to wpłynie na Twoje
        postrzeganie żony i
        > nikomu nic do tego jak zadecydujesz. Są małżeństwa wytrzymujące
        zdrady w realu,
        > są małżeństwa które po zdradzie, nawet wirtualnej, rozpadają się i
        wara
        > komukolwiek z zewnątrz oceniać czy taka decyzja była dobra czy
        nie. To już
        > musisz sam sobie wypracować, czy po takim wyskoku będziesz w
        stanie żonie
        > wybaczyć i ponownie zaufać, (a myślę że nadszarpnięte zaufanie
        najtrudniej
        > wyleczyć), czy też jednak zraniła Ciebie za mocno i nie ma sensu
        ciągnąć tego
        > dalej. Ochłoń, przemyśl na zimno, zważ to co było dobre i to co
        było złe między
        > wami, oceń, w którą stronę chcesz iść, ale jak zadecydujesz -
        trzymaj się tego
        > z
        > żelazną konsekwencją.
        > Niezależnie od tego, jakiego dokonasz wyboru, trzymaj się chłopie
        i nie daj
        > sobie nikomu wleźć na głowę. To jest Twoje życie i twoja decyzja,
        nie teściowej
        > ani ekipy z forum.

        Szczerze mówiąc to co powiedziałeś jest bardzo mądre i życiowe.
        Wcale nie jestem jakimś starym i wylewnym facetem. Mam 32lata i w
        sumie z całym tym bigosem zostałem sam . Tylko dla tego trafiłem na
        te forum.Po niekąd to co powiedziałeś już zrealizowałem bo kazałem
        jej się wynieść i mieszka u rodziców. Tylko przez naszą pracę
        wczoraj byliśmy skazani na spotkanie wygląda
        strasznie ,przeprasza,błaga o wybaczenie i przysięga zażekając się
        na wszystko że mnie nie "zdradziła" fizycznie , że nie spotkała się
        z nim. myślę a w sumie to myślałem że znam ją bardzo dobrze bo jest
        z pożądnego domu no i w końcu tyle lat razem a 7 lat mieszkaliśmy
        już ze sobą. Chyba nadal ją kocham bo była całym moim światem i
        życiem ........ Tylko teraz coś zmieniło się w mojej głowie mam jak
        by to powiedzieć jakąś awersje........
        tym bardziej że to już przyschło i teraz z potrojoną siłą znow
        wyszło i to najbardziej mnie boli że popmimo całej awantury w
        dalszym ciągu nie powiedziała prawdy tłumacząc teraz że się bała bo
        bądź co bądź jestem doś stanowczym i porywczym człowiekiem
        • ditchdoc Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 17.07.10, 23:28
          stary

          prawdy od niej oczekujesz?

          Zakoncz ten zart a nie zwiazek poki masz lepsza reke. Najpewniej orzeczenie o
          jej winie. Poczekasz 5 lat, osiwiejesz przy takiej babie bo nigdy jej nie
          zaufasz i wtedy okarze sie ze znowu sie puszcza. Jak sobie wyobrazasz zycie z
          taka "kobieta"? Odpowiedz sobie na te pytania.

          Oczywiscie ze przeprasza, z Toba ma 3 balkony i wspaniale zycie, z tamtym,
          najpewniej bezrobotnym, kolega z pracy/zwolnionym kolega z pracy/bylym
          kochankiem czy co ona tam w zaleznosci od wersji wymysli, nie ma nic. Dlatego
          przeprasza i chce powrotu. Nie kocha Cie ani nie szanuje, nawet jak teraz Ci
          wmawia ze tak jest. I to wszystko 3 lata po slubie, 3.

          Po co Ci to?
          • ditchdoc Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 17.07.10, 23:31
            i wiem ze ja kochasz, to nie tak hop siup. Znajdz sobie nowa dupe, pierwsza z
            brzegu bedzie lepsza od "Twojej" "zony". Na puste jaja lepiej sie mysli.

            Przypomnij sobie co czytales w tamtych sms-ach..., ty pisalbys w ten sposob do
            innej kobiety? Ty ja kochasz, ona Ciebie nie. Zostaw, przejdzie Ci, bedzie nowa,
            lepsza.
            • tomasos2 Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 17.07.10, 23:37
              ditchdoc napisał:

              > i wiem ze ja kochasz, to nie tak hop siup. Znajdz sobie nowa dupe,
              pierwsza z
              > brzegu bedzie lepsza od "Twojej" "zony". Na puste jaja lepiej sie
              mysli.
              >
              > Przypomnij sobie co czytales w tamtych sms-ach..., ty pisalbys w
              ten sposob do
              > innej kobiety? Ty ja kochasz, ona Ciebie nie. Zostaw, przejdzie
              Ci, bedzie nowa
              > ,
              > lepsza.


              Tu masz w 1000% rację nie jestem aniołkiem ale nigdy w życiu takich
              sms ani mms nie wysyłałem do żadnej kobiety nawet do żony po
              ślubie...........
              • ditchdoc Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 17.07.10, 23:46
                tomasos2 napisał:
                > Tu masz w 1000% rację nie jestem aniołkiem ale nigdy w życiu takich
                > sms ani mms nie wysyłałem do żadnej kobiety nawet do żony po
                > ślubie...........

                rozumiem ze "wyslanych" smsow nie przegladales, co tam twoja zonka pisala i
                wyprawiala? Szkoda ale skoro sprawa ciagnela sie tyle czasu to szanowna malzonka
                na pewno odpowiednio go zachecala.
              • sloik-konfitur Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 17.07.10, 23:57
                tomasos2 napisał:
                > Tu masz w 1000% rację nie jestem aniołkiem ale nigdy w życiu takich
                > sms ani mms nie wysyłałem do żadnej kobiety nawet do żony po
                > ślubie...........

                Każdy jest inny. Jeden wysyła, inny nie wysyła. Jest przynajmniej jeden przykład
                w tym wątku, że ktoś wysyłał, a nie nastąpił kontakt fizyczny. Niepotrzebnie się
                nakręcasz. Twoja żona może Cię oszukiwać, ale może też mówić prawdę. Tylko Ty
                możesz to ocenić, a nie doradcy z forum, których nic nie kosztuje dawanie nawet
                skrajnych rad.

                Mówią "rzuć ją w pizdu", albo "daj jej szansę", a jutro nie będą nawet o tym
                pamiętać. A to Twoje życie.
                • sisi_kecz Re: jak przeżyć zdradę. 18.07.10, 00:30
                  słoik-konfitur napisał:

                  > Mówią "rzuć ją w pizdu", albo "daj jej szansę", a jutro nie będą
                  nawet o tym
                  > pamiętać. A to Twoje życie.'
                  idealnie powiedziane.

                  Ale chyba najpierw Autor chce być wśrod ludzi i posłuchać, co inni o
                  jego kryzysie myślą.
                  Dlatego wrzucił wątek na forum, bo chce poczytać burzę mózgów, a
                  nawet podpowiedzi z pustych jaj;)

                  duze pozdro!!!
                  -
                  Miej oczy szeroko otwarte przed ślubem i przymykaj je później.
                  • tomasos2 Re: jak przeżyć zdradę. 18.07.10, 01:20
                    sisi_kecz napisała:

                    > słoik-konfitur napisał:
                    >
                    > > Mówią "rzuć ją w pizdu", albo "daj jej szansę", a jutro nie będą
                    > nawet o tym
                    > > pamiętać. A to Twoje życie.'
                    > idealnie powiedziane.
                    >
                    > Ale chyba najpierw Autor chce być wśrod ludzi i posłuchać, co inni
                    o
                    > jego kryzysie myślą.
                    > Dlatego wrzucił wątek na forum, bo chce poczytać burzę mózgów, a
                    > nawet podpowiedzi z pustych jaj;)
                    >
                    > duze pozdro!!!
                    > -
                    > Miej oczy szeroko otwarte przed ślubem i przymykaj je później.
                    DOBRE I MĄDRE.............
                    • tomasos2 Re: jak przeżyć zdradę. 18.07.10, 01:50
                      TO WSZYSTKO NIE JEST TAKIE PROSTE..........
                      • sisi_kecz Re: jak przeżyć zdradę. 18.07.10, 23:20
                        To wszystko nie jest takie proste, hmmm,
                        a co jest proste?
                        budowanie domu, kredyt, wizja wspólnej przyszłosci było proste,
                        jasne i własciwe?
                        ale sie popieprzyło, bywa.

                        Jak Ci nerw minie to dojdziesz ze spokojem do własnych wniosków.

                        Jeśli z tego wątku wycisnąłeś jedną pomocną dłoń, w osobie
                        errare_humanum_est, to już mały przyczółek do ogarnięcia sie w
                        nowych realiach masz.

                        powodzenia!!!
                      • aneta-skarpeta Re: jak przeżyć zdradę. 19.07.10, 12:28
                        ja Ci radzę nabrac dystansu

                        prawdopodobnie miala romans, albo chcial go miec ale wkroczyles w
                        odpowiednim momencie

                        mimo, ze wiekszosc osob jesli zdradzilo to bedzie zdradzac, ale nie
                        wsyztskie. moze sama dala sie wplatac w jakas glupia gre pozorow etc
                        nie chce jej branic, ale chce zebys podjal najlepsza dla siebie
                        decyzje

                        tak jak ktos dobrze napisal- rozejsc sie zawsze zdarzysz.
                        zmus ja na szczera rozmowe, bez wrzaskow, groxb- to nie sprzyja
                        szczerej rozmowie- poczekaj az powie wszystko...po rozmowie zdecyduj
                        czy powiedziala prawde i jak sie z tym czujesz

                        i wbrew pozorom wiele kobiet ulega ostrym flirtom, ale niczemu wiecej
                        • ditchdoc Re: jak przeżyć zdradę. 19.07.10, 12:39
                          aneta-skarpeta napisała:

                          > tak jak ktos dobrze napisal- rozejsc sie zawsze zdarzysz.
                          > zmus ja na szczera rozmowe, bez wrzaskow, groxb- to nie sprzyja
                          > szczerej rozmowie- poczekaj az powie wszystko...po rozmowie zdecyduj
                          > czy powiedziala prawde i jak sie z tym czujesz

                          serio, od takiej "kobiety" oczekujesz prawde? Przeciez ona klamala 10 razy nawet
                          w pierwszym poscie autora, chocby co do jego osoby.

                          Ja i kazdy mezczyzna tutaj ktory troche kobiet przy sobie mial wie co ona powie:
                          "przeprasza, nic nie bylo, kocham tylko ciebie, do niczego nie doszlo, po co to
                          rozpamietywac, po prostu zapomnijmy, kocham cie jestes najwspanialszy itd."

                          prosze Cie..
                          • aneta-skarpeta Re: jak przeżyć zdradę. 19.07.10, 12:57
                            sama byłam zdradzana przez notorycznego klamcę

                            powinnam odejsc/kopnac go w dupe za pierwszym razem...ale dalam
                            szanse zapewnieniom...w efekcie i tak odeszlam i tak kłamał itd

                            ...ale odchodząc ( po okresie ok 2 lat) wiedzialam na 1000% proc, ze
                            juz nie kocham, ze nic do niego nie czuję, ze nie chce z nim byc.
                            ogarnelam swoje sprawy i mialam ( co najwazniejsze) pewnosci ze wiem
                            ze chce zakonczyc, ze nie kocham

                            autor tego nie wie, wie, ze ja kocha

                            a ja wiem z autopsji, ze jak sie kocha to po m-cu, dwoch, roku mozna
                            znowu uwierzyc tej samej osobie i skrzywdzic siebei jeszcze gorzej

                            ale kazdy powinien to przejsc, bo odejsc warto gdy juz nic nie
                            czujemy, ani milosci, aninienawisci- bo nienawisc to tak smao mocne
                            uczucie jak milosc

                            a tu trzeba uzyc rozumu

                            poza tym, ludzie są rozni i znam pary gdzie byla zdrada, ale
                            wybaczyli sobie i sa ( po walce) szczesliwi i nie zalują

                            a rozejsc sie zawsze mozna
                            • ditchdoc Re: jak przeżyć zdradę. 19.07.10, 13:14
                              aneta-skarpeta napisała:

                              > sama byłam zdradzana przez notorycznego klamcę
                              >
                              > powinnam odejsc/kopnac go w dupe za pierwszym razem...ale dalam
                              > szanse zapewnieniom...w efekcie i tak odeszlam i tak kłamał itd
                              >
                              > ...ale odchodząc ( po okresie ok 2 lat) wiedzialam na 1000% proc, ze
                              > juz nie kocham, ze nic do niego nie czuję, ze nie chce z nim byc.
                              > ogarnelam swoje sprawy i mialam ( co najwazniejsze) pewnosci ze wiem
                              > ze chce zakonczyc, ze nie kocham
                              >
                              > autor tego nie wie, wie, ze ja kocha
                              >
                              > a ja wiem z autopsji, ze jak sie kocha to po m-cu, dwoch, roku mozna
                              > znowu uwierzyc tej samej osobie i skrzywdzic siebei jeszcze gorzej
                              >
                              > ale kazdy powinien to przejsc, bo odejsc warto gdy juz nic nie
                              > czujemy, ani milosci, aninienawisci- bo nienawisc to tak smao mocne
                              > uczucie jak milosc
                              >
                              > a tu trzeba uzyc rozumu
                              >
                              > poza tym, ludzie są rozni i znam pary gdzie byla zdrada, ale
                              > wybaczyli sobie i sa ( po walce) szczesliwi i nie zalują
                              >
                              > a rozejsc sie zawsze mozna

                              ok, dziwna logika

                              kochalas go wiec pozwolilas sie zdradzac i oszukiwac przez kolejne 2 lata

                              i potem go zostawilas w zwiazku ze zdradami i oszustwami

                              Nie lepiej bylo wyrzucic go od razu, ogarnac sie nawet po kilku miesiacach i nie
                              tracic 1.5 roku na zycie ze szmaciarzem?
                              • aneta-skarpeta Re: jak przeżyć zdradę. 19.07.10, 13:24
                                > ok, dziwna logika
                                >
                                > kochalas go wiec pozwolilas sie zdradzac i oszukiwac przez kolejne
                                2 lata

                                kochalam go wiec mu wierzylam, ze sie zmieni- a wierzylam mu bo go
                                kochalam/ bylam slepa

                                > i potem go zostawilas w zwiazku ze zdradami i oszustwami

                                zostawilam bo zrozumialam ze nic sie nie zmienia, ze nadal mnie
                                oszukuje, po prostu lepiej sie kryje i zawsze tak bedzie, a moja
                                milosc w tym czasie slabla

                                > Nie lepiej bylo wyrzucic go od razu, ogarnac sie nawet po kilku
                                miesiacach i ni
                                > e
                                > tracic 1.5 roku na zycie ze szmaciarzem?

                                zostawilam go raz, ale po pol roku, gdy emocje opadly uwierzylam ze
                                sie zmienil

                                nie zaluje tego czasu, bo dzieki temu wiedzialam ze nie warto dawac
                                kolejnej szansy, potrzebny byl mi ten czas, zeby sie "odkochac"..a
                                uderzal do mnie potem bardzo dlugo i wylapywal moje slabe chwile
                                zeby zapunktowac u mnie. dzieki temu okresowi nie udalo mu sie

                                cieszę sie tez, ze mam swiadomosc, ze zrobilam wszystko zeby sie
                                przekonac czy warto z nim byc czy nie

                                potem mialam dlugi etap gdzie rodzina, znajomi wujki-dobra rada
                                chcieli zebym moze sie zastanowila, bo ontak pieknie sie plaszczy od
                                2 lat i moze sie zmienil

                                a na mnie to nie robilo zadnego wrazenia bo wiedzialam ze to gra, a
                                zeby to wiedziec potrzebowalam na to czasu
                                • ditchdoc Re: jak przeżyć zdradę. 19.07.10, 13:35
                                  aneta-skarpeta napisała:


                                  >
                                  > kochalam go wiec mu wierzylam, ze sie zmieni- a wierzylam mu bo go
                                  > kochalam/ bylam slepa
                                  >
                                  widzisz, ja radze autorowi od razu podjac wlasciwa decyzje bo ja wiem ze nigdy
                                  sie nic nie zmieni. Albo sie ma w sobie moralnosc i podstawowe poszanowanie
                                  innych albo nie.

                                  Tobie tez bym to radzil i jak widzisz, mialbym racje.

                                  Chcesz sie meczyc ok, twoja sprawa, tak samo jak autora. Jego zycie i jego
                                  decyzje. Nie jest latwo skreslic kogos po latach zwiazku ale skoro ten ktos
                                  skreslil mnie nie widze powodu zebym ja postapil inaczej, pomimo uczuc. Widac
                                  jestes jadna z tych ktorzy pojda do postu obok od diabelskiej spermy i beda
                                  pocieszac autorke bo taka biedulka.

                                  Dla mnie to zdrada to jasny sygnal, z jakiegokolwiek powodu ja bylem
                                  niewystarczajaco dobry. Czlowiek z honorem i szacunkiem dla innych w takim
                                  wypadku konczy zwiazek i idzie ruchac wszystko co chce, lacznie z psami. Tutaj
                                  rozstajemy sie w zgodzie i zycze powodzenia.

                                  Ludzie bez zadnej moralnosci i szacunku dla partnera zdradzaja, nie widze powodu
                                  zeby traktowac ich inaczej.
                                  • aneta-skarpeta Re: jak przeżyć zdradę. 19.07.10, 13:52
                                    > Tobie tez bym to radzil i jak widzisz, mialbym racje.

                                    Wiem, że na zimno sprawa jest jasna i klarowna. Ja innym tez to moge
                                    radzic. Ale inaczej sie mysli jak w grę wchodza uczucia,
                                    zobowiazania, dzieci itd

                                    i czesto jest tak, ze w chwili nerwów ktos trzaska drzwiami, ale
                                    potem po namowach zdradzającego daje mu kolejna szanse

                                    wiem, ze to glupie i naiwne, ale tak jest

                                    dlatego, zeby podjac decyzje o rozstaniu warto podjac ja na zimno, a
                                    nie w emocjach

                                    bo znam tez pary ktorym sie udalo, mimoze nie bylo wesolo

                                    i nie mowie tego zeby dac jej szanse i dla niej to robic. on ma sie
                                    zastanowic i dac sobie czas i rozmowy DLA SIEBIE

                                    bo emocje nie sa dobrym doradcą, zwłaszcza ze on ja kocha. niech
                                    chwile poczeka- i tak mieszka u mamy i z nia pogada jak emocje
                                    opadną, bo byc moze to naprawde byly tylko smsmy i mmsy? zrobila
                                    zle, ale niech sobie od serca pogadają


                                    • ditchdoc Re: jak przeżyć zdradę. 19.07.10, 14:37
                                      aneta-skarpeta napisała:

                                      > > Tobie tez bym to radzil i jak widzisz, mialbym racje.
                                      >
                                      > Wiem, że na zimno sprawa jest jasna i klarowna. Ja innym tez to moge


                                      > bo emocje nie sa dobrym doradcą, zwłaszcza ze on ja kocha. niech
                                      > chwile poczeka- i tak mieszka u mamy i z nia pogada jak emocje
                                      > opadną, bo byc moze to naprawde byly tylko smsmy i mmsy? zrobila
                                      > zle, ale niech sobie od serca pogadają
                                      >
                                      >
                                      po to ludzie pisza na forach, zeby inni spojrzeli z boku

                                      niech sobie pogadaja od serca, doswiadczenie mowi ze najpewniej za max kilka lat
                                      bedzie to samo. On juz jej nie ufa, nie wiem tez po co mialby do lozka ja
                                      wpuscic, chyba ze przez dwie gumy..

                                      no ale jak ktos lubi sobie zycie komplikowac to czemu nie.
                                  • symmetryisall Re: jak przeżyć zdradę. 09.08.10, 10:18
                                    "Dla mnie to zdrada to jasny sygnal, z jakiegokolwiek powodu ja bylem
                                    niewystarczajaco dobry. Czlowiek z honorem i szacunkiem dla innych w takim
                                    wypadku konczy zwiazek."

                                    Tutaj taki pogląd nie jest popularny, lubiany ani szanowany. Jesteśmy, obawiam
                                    się, w opozycji do partii rządzącej :)
              • jakniejatokto Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 18.07.10, 17:28
                Może powinieneś był wysyłać, to by nie musiała tego szukać gdzie indziej? Wiesz
                jak mówią, jak żona dobra kucharka, to mąż się po restauracjach nie szwenda -
                może należy przemyśleć SWOJE postępowanie, a nie tylko słuchać jakichś dziwnych
                mizogonicznych rad obcych ludzi z forum?
                Kazałeś się jej wyprowadzić?! BRAWO! Co za facet! Normalnie, masz jaja jak
                kokosy, wywaliłeś kobietę z domu. (Gdybyś się jeszcze nie domyślił, to piszę to
                ironicznie). OSOBA KTÓRA CHCE ROZSTANIA SIĘ WYPROWADZA. Bez grania "a może uda
                mi się jeszcze zwinąć jej garnek, co to dostaliśmy od cioci Heli na rocznicę,
                niech wie, żem pan!". Jakby Ci tak zależało na rozstaniu to odszedłbyś w jednej
                koszuli na grzbiecie. Co, 3 balkonów Ci żal?
                • ditchdoc Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 18.07.10, 19:00
                  jakniejatokto napisała:

                  > Może powinieneś był wysyłać, to by nie musiała tego szukać gdzie indziej? Wiesz
                  > jak mówią, jak żona dobra kucharka, to mąż się po restauracjach nie szwenda -
                  > może należy przemyśleć SWOJE postępowanie, a nie tylko słuchać jakichś dziwnych
                  > mizogonicznych rad obcych ludzi z forum?
                  > Kazałeś się jej wyprowadzić?! BRAWO! Co za facet! Normalnie, masz jaja jak
                  > kokosy, wywaliłeś kobietę z domu. (Gdybyś się jeszcze nie domyślił, to piszę to
                  > ironicznie). OSOBA KTÓRA CHCE ROZSTANIA SIĘ WYPROWADZA. Bez grania "a może uda
                  > mi się jeszcze zwinąć jej garnek, co to dostaliśmy od cioci Heli na rocznicę,
                  > niech wie, żem pan!". Jakby Ci tak zależało na rozstaniu to odszedłbyś w jednej
                  > koszuli na grzbiecie. Co, 3 balkonów Ci żal?

                  co za bzdury

                  oczywiscie ze mu zal, ta baba na kromke chleba od niego nie zasluguje i
                  oczywiscie ze ma jaja.

                  Strasznie jestes ograniczona.

                  Jeszcze ten wywod o braku jaj, zalosne. "OSOBA KTÓRA CHCE ROZSTANIA SIĘ
                  WYPROWADZA", i to niby autor chcial tego wszystkiego tak? On romansowal na boku?

                  Jak mezczyzna rucha jakas pizde poza malzenstwem to jest chujem i sad zabiera
                  wszystko dajac zonie, jak babka sie kurwi to i tak wina mezczyzny bo naturalnie
                  czegos jej brakowalo? :)

                  I przestancie gadac o tych durnych fotkach czy braku fotek jak to bylby powod
                  tego ze zona miala romans.


                  • jakniejatokto Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 18.07.10, 19:55
                    Sąd może uznać, że żona uporczywie odmawiając współżycia przyczyniła się
                    pośrednio do zdrady męża, w związku z czym jest współwinna rozpadu małżeństwa.
                    Definicja zdrady akurat dla każdego może być inna, dlaczego chcesz wszystkim
                    narzucić swoją? Nie odnoszę się do definicji zdrady tylko do nagonki na kobietę
                    i gloryfikacji faceta, który gra biednego misia. Powtarzam jeszcze raz - jakoś
                    facet nie pisze jak było u nich w małżeństwie. A nie, zaraz, wspomina coś o
                    autach i kasie. No tak.
                    Ty uważasz, że ma jaja, ja uważam, że jest tchórzem. Nie potrafi przyznać przed
                    samym sobą, że może z nim też coś jest nie tak i że może nie tego żona od niego
                    chciała, co jej dawał. Jakoś w odwrotnej sytuacji wszyscy naskakują na babkę, że
                    na pewno to ona jest winna i powinna bardziej się starać / schudnać / pooglądać
                    porno itd. Tutaj wszyscy głaszczą biednego misia po główce, bo wywalił żonę z
                    domu. Bohater, no!
                    • ditchdoc Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 18.07.10, 19:59
                      wszyscy naskakuja na babke bo to ona namieszala z czyimis kutasami na telefonie,
                      nie maz.

                      I tak, okazal by sie totalnym frajerem gdyby po tym wszystkim uznal ze sie nic
                      nie stalo i zostawil, biedna, chwilowo popelniajaca bledy zoneczke w spokoju.

                      I wywalil ja na wlasne zyczenie. Z tego co pisal to "miala wszystko" i nie
                      mowila ze cos brakuje. Sa 3 lata po malzenstwie. Zreszta skad sie wziela ta
                      maniera ze maz MUSI wszystko dac zonie co ona sobie wymysli. Zobacz ze jak ja
                      pogonil do matki to placze i chce wrocic. Chyba tak zle nie bylo :)
                      • jakniejatokto Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie. 18.07.10, 20:24
                        właśnie o to mi chodzi, ale Ty chyba dalej tego nie widzisz - wszyscy naskakują
                        na babkę, bo miała obce kutasy w telefonie. Nawet nie za bardzo wiadomo, czy coś
                        z tymi kutasami robiła, czy je tylko oglądała. Jak facet się prześpi z koleżanką
                        z racy na firmowym wyjeździe, to wszyscy naskakują na babkę, że się zapuściła i
                        powinna się bardziej starać.
                        Wiesz "wszystko" dla mnie oznacza zrozumienie, troskę i zaspokajanie moich
                        potrzeb (w tym seksualnych) i zarabianie na SWOJE potrzeby - ja nie potrzebuję
                        rzeczy materialnych od faceta, bo potrafię na nie zarobić sama. Mieszkania,
                        kredyty, wakacje i samochody nie robią na mnie wrażenia i nie mają żadnego
                        związku z 'dawaniem' kobiecie tego czego potrzebuje.
                        Są 10 lat razem, tak? I co z tego, że są małżeństwem od 3 lat. A jakby byli od 7
                        albo roku to to coś by zmieniło? On by się mógł starać mniej, bo "to już 7
                        lat?". Koleś przez pół roku nie zorientował się, że żona się inaczej zachowuje -
                        no to chyba niespecjalnie zwracał na nią uwagę, co?
                        • ditchdoc Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 18.07.10, 22:01
                          dla mnie mezczyzna zdradzajacy zone to taka sama kurew jak kobieta zdradzajaca meza

                          moze reaguje ostrzej na tego typu kobiety bo z mezczyzna nigdy uczuciowo nie
                          bede zwiazany wiec ten problem mnie nie dotyczy, ale w obu przypadkach wina i
                          kara powinna byc ta sama.
                        • tomasos2 Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 19.07.10, 16:49
                          Totalny stek bzdur piepszysz!!!!!

                          Przez te pół roku pracowałem, wykańczałem mieszkanie (stan
                          deweloperski) i spałem po dwie trzy czasem cztery godziny na dobe.
                          Ledwie żyłem . To co jeszcze po 10 latach miałem pilnować żony.
                          Weź się kobieto ogarnij!!!!!!! Wam jest wiecznie mało. Wszystkie
                          chyba jesteście takie same!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                          • ditchdoc Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 19.07.10, 17:57
                            tomasos2 napisał:

                            > Totalny stek bzdur piepszysz!!!!!
                            >
                            > Przez te pół roku pracowałem, wykańczałem mieszkanie (stan
                            > deweloperski) i spałem po dwie trzy czasem cztery godziny na dobe.
                            > Ledwie żyłem . To co jeszcze po 10 latach miałem pilnować żony.
                            > Weź się kobieto ogarnij!!!!!!! Wam jest wiecznie mało. Wszystkie
                            > chyba jesteście takie same!!!!!!!!!!!!!!!!!!

                            zaniedbales biedkulke i teraz masz :(

                            a ona Cie tak kochala, Ty ja wepchneles w ramiona innego...

                            :(:(:(:(:(
                            • jakniejatokto Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 19.07.10, 22:46
                              Nie kazałam Ci jej pilnować, tylko się nią zajmować - jeśli nie widzisz różnicy,
                              to trudno.
                              Coś za dużo piszesz o tych rzeczach materialnych (ciągle o tym mieszkaniu) a za
                              mało o tym jak się między wami układało, jak było w łóżku itd...
                              Trzeba było babkę porządnie wychędożyć, to by nie myślała o innych samcach. ale
                              wolałeś się zająć mieszkaniem a nie żoną, no to masz. Siedzisz sobie sam,
                              wkurwiony, w swoim mieszkaniu za pół bańki i zastanawiasz się, co zrobić dalej
                              ze swoim życiem.
                              Powodzenia :)
                              Wiesz, jak kobieta poświęca się dziecku na początku jego życia i pada na nos ze
                              zmęczenia, to zaraz ją tu zjadą, że męża zaniedbuje i niech się nie dziwi jak
                              mąż pójdzie na baby. To działa w obie strony I NIGDY PRZENIGDY nie jest tak, że
                              za zdradę odpowiada tylko jedna strona.
                              • ditchdoc Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 20.07.10, 07:17
                                jakniejatokto napisała:

                                > Nie kazałam Ci jej pilnować, tylko się nią zajmować - jeśli nie widzisz różnicy
                                > ,
                                > to trudno.
                                > Coś za dużo piszesz o tych rzeczach materialnych (ciągle o tym mieszkaniu) a za
                                > mało o tym jak się między wami układało, jak było w łóżku itd...
                                > Trzeba było babkę porządnie wychędożyć, to by nie myślała o innych samcach. ale
                                > wolałeś się zająć mieszkaniem a nie żoną, no to masz. Siedzisz sobie sam,
                                > wkurwiony, w swoim mieszkaniu za pół bańki i zastanawiasz się, co zrobić dalej
                                > ze swoim życiem.
                                > Powodzenia :)
                                > Wiesz, jak kobieta poświęca się dziecku na początku jego życia i pada na nos ze
                                > zmęczenia, to zaraz ją tu zjadą, że męża zaniedbuje i niech się nie dziwi jak
                                > mąż pójdzie na baby. To działa w obie strony I NIGDY PRZENIGDY nie jest tak, że
                                > za zdradę odpowiada tylko jedna strona.


                                jakby ja ruchal non stop to byloby ze jest nieczuly i nic poza sexem w niej nie
                                widzi

                                tacy ludzie zawsze znajda sobie powod
                                fakt ze mezczyzna ktory jest w pracy 10h ruchac sie non stop nie bedzie. Po
                                prostu nie ma opcji. Taki jest problem pracujacy vs siedzacy w domu i myslacy o
                                sexie.
                              • mali-na83 Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 09.08.10, 15:33
                                jakniejatokto napisała:

                                > Nie kazałam Ci jej pilnować, tylko się nią zajmować - jeśli nie widzisz różnicy
                                > ,
                                > to trudno.
                                > Coś za dużo piszesz o tych rzeczach materialnych (ciągle o tym mieszkaniu) a za
                                > mało o tym jak się między wami układało, jak było w łóżku itd...
                                > Trzeba było babkę porządnie wychędożyć, to by nie myślała o innych samcach. ale
                                > wolałeś się zająć mieszkaniem a nie żoną, no to masz. Siedzisz sobie sam,
                                > wkurwiony, w swoim mieszkaniu za pół bańki i zastanawiasz się, co zrobić dalej
                                > ze swoim życiem.
                                > Powodzenia :)
                                > Wiesz, jak kobieta poświęca się dziecku na początku jego życia i pada na nos ze
                                > zmęczenia, to zaraz ją tu zjadą, że męża zaniedbuje i niech się nie dziwi jak
                                > mąż pójdzie na baby. To działa w obie strony I NIGDY PRZENIGDY nie jest tak, że
                                > za zdradę odpowiada tylko jedna strona.



                                nie ma to jak usprawiedliwianie osoby która zdradza...no tak taka bidulka ,
                                samotna że poszła w tany z innym:> nie bądz śmieszna
                          • arronia Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 20.07.10, 14:42
                            > Przez te pół roku pracowałem, wykańczałem mieszkanie (stan
                            > deweloperski) i spałem po dwie trzy czasem cztery godziny na dobe.
                            > Ledwie żyłem . To co jeszcze po 10 latach miałem pilnować żony.
                            > Weź się kobieto ogarnij!!!!!!! Wam jest wiecznie mało.

                            Nauczka na przyszłość, do wykorzystania w tym lub innym związku: trzeba dawać to, czego druga strona potrzebuje, nie to, co się wydaje, że potrzebuje. I wspólnie omawiać, porównywać priorytety. Bo wszystko ma swoją cenę: za wymuskanie nowego mieszkania ceną był brak czasu i sił na życie i bycie z żoną. Świadomie podjęliście decyzję: mieszkanie najpierw, "my" na drugim miejcu? Obydwoje?
                            • ditchdoc Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 20.07.10, 15:48
                              arronia napisała:

                              > > Przez te pół roku pracowałem, wykańczałem mieszkanie (stan
                              > > deweloperski) i spałem po dwie trzy czasem cztery godziny na dobe.
                              > > Ledwie żyłem . To co jeszcze po 10 latach miałem pilnować żony.
                              > > Weź się kobieto ogarnij!!!!!!! Wam jest wiecznie mało.
                              >
                              > Nauczka na przyszłość, do wykorzystania w tym lub innym związku: trzeba dawać t
                              > o, czego druga strona potrzebuje, nie to, co się wydaje, że potrzebuje. I wspól
                              > nie omawiać, porównywać priorytety. Bo wszystko ma swoją cenę: za wymuskanie no
                              > wego mieszkania ceną był brak czasu i sił na życie i bycie z żoną. Świadomie po
                              > djęliście decyzję: mieszkanie najpierw, "my" na drugim miejcu? Obydwoje?

                              no jakby nie wykonczyl mieszkania szybko to powiedzialaby ze burdel w domu i ona
                              tak nie mogla. Jakby duzo nie zarabial to powiedzialaby ze jest chujowy blablabla

                              serio wierzysz w to co piszesz? Powod sie zawsze znajdzie.
                              • aneta-skarpeta Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 20.07.10, 16:00
                                ja do mojego ex mialam pretensje ze potrafil chrzniac sie cale dnie
                                z trawnikiem, a olewac mnie i dziecko ( trawnik to przyklad
                                nadmiernego poswiecania czasu bzdurom)

                                z obecnym mezem nie mam tego porblemu, spedza z nami duzo czasu,
                                olewając nieprzykrecony karnisz
                                oczywiscie przypominam mu jak budzik, ze trzeba karnisz przykręcic,
                                ale nie jest to powod naszych spięc, awantur bo daje mi to czego
                                oczekuję
                                • ditchdoc Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 20.07.10, 16:14
                                  aneta-skarpeta napisała:

                                  > ja do mojego ex mialam pretensje ze potrafil chrzniac sie cale dnie
                                  > z trawnikiem, a olewac mnie i dziecko ( trawnik to przyklad
                                  > nadmiernego poswiecania czasu bzdurom)
                                  >
                                  > z obecnym mezem nie mam tego porblemu, spedza z nami duzo czasu,
                                  > olewając nieprzykrecony karnisz
                                  > oczywiscie przypominam mu jak budzik, ze trzeba karnisz przykręcic,
                                  > ale nie jest to powod naszych spięc, awantur bo daje mi to czego
                                  > oczekuję

                                  no ale dla tamtej panienki bylby to wystarczajaco dobry powod zeby sie puscic,
                                  tak jak fakt ze maz za dlugo pracowal, wg niej oczywiscie bo zakladam sie o duza
                                  forse ze nigdy mu tego nie powiedziala.
                              • arronia Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 20.07.10, 16:21
                                A serio.

                                Bo może się zdarzyć sytuacja analogiczna do kobiecego, zbędnego
                                "nad-sprzątania". Ona mu wije gniazdko, poświęcając na to masę czasu
                                i energii, a on by wolał gniazdko mniej wymuskane, a więcej swojej
                                ptaszyny. On jej rychtuje mieszkanie z licznymi balkonami, błyszczącą
                                furę i inne kokosy, a ona by chciała trochę więcej męża w życiu,
                                ciepła, seksu.

                                Nie chodzi mi o minimum (jako taki ład w domu czy dach nad głową), a
                                o wciskanie komuś tego, co się mu chce dać, a nie tego, czego temu
                                komuś potrzeba. Inna rzecz, że nad-sprzątanie czy pracoholizm mogą
                                być bardziej uciekaniem od demonów w głowie, niż chęcią przychylenia
                                komuś nieba...

                                Jak się dwie osoby decydują "teraz jest nasz czas na dorabianie się",
                                to obie biorą na klatę konsekwencje (np. mogą się oddalić od siebie,
                                zamęczyć, wypalić). Jak taką decyzję podejmuje jedna osoba w imieniu
                                dwojga kłopot większy. Jemu źle, bo dawał z siebie co mógł, i wyszło,
                                że na próżno. Bo dawał, być może, nie to, co powinien... Spójrz do
                                wątku bia_my i do tego, co pisze o radach terapeuty - tam jest to
                                samo: albo pieniądze, albo czas. Albo życie dla pieniędzy, albo
                                pieniądze na życie.
                                • ditchdoc Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 20.07.10, 17:11
                                  arronia napisała:

                                  > A serio.
                                  >
                                  > Bo może się zdarzyć sytuacja analogiczna do kobiecego, zbędnego
                                  > "nad-sprzątania". Ona mu wije gniazdko, poświęcając na to masę czasu
                                  > i energii, a on by wolał gniazdko mniej wymuskane, a więcej swojej
                                  > ptaszyny. On jej rychtuje mieszkanie z licznymi balkonami, błyszczącą
                                  > furę i inne kokosy, a ona by chciała trochę więcej męża w życiu,
                                  > ciepła, seksu.
                                  >
                                  > Nie chodzi mi o minimum (jako taki ład w domu czy dach nad głową), a
                                  > o wciskanie komuś tego, co się mu chce dać, a nie tego, czego temu
                                  > komuś potrzeba. Inna rzecz, że nad-sprzątanie czy pracoholizm mogą
                                  > być bardziej uciekaniem od demonów w głowie, niż chęcią przychylenia
                                  > komuś nieba...
                                  >
                                  > Jak się dwie osoby decydują "teraz jest nasz czas na dorabianie się",
                                  > to obie biorą na klatę konsekwencje (np. mogą się oddalić od siebie,
                                  > zamęczyć, wypalić). Jak taką decyzję podejmuje jedna osoba w imieniu
                                  > dwojga kłopot większy. Jemu źle, bo dawał z siebie co mógł, i wyszło,
                                  > że na próżno. Bo dawał, być może, nie to, co powinien... Spójrz do
                                  > wątku bia_my i do tego, co pisze o radach terapeuty - tam jest to
                                  > samo: albo pieniądze, albo czas. Albo życie dla pieniędzy, albo
                                  > pieniądze na życie.

                                  ale czemu zakladasz ze on kompletnie ignorowal jej potrzeby? Serio nigdy nie
                                  widzialas przykladu kiedy to kobieta rucha kogos na boku bo po prostu sie nudzi,
                                  bo to, bo tamto.

                                  Nawet jezeli cos jej wadzi to jej obowiazkiem jako zony jest powiedziec o tym
                                  mezowi, nie puszczac sie na boku. Powtarzac az to sie zmieni (o ile ma ta prosba
                                  jakikolwiek logiczne uzasadnienie) a jezeli nie i jest to dla kobiety na tyle
                                  wazne ze zyc bez tego nie moze, to rozwod i niech rznie wszystko lacznie z
                                  psami, nikogo to nie obejdzie.

                                  Jak kobieta ssie czyjas kielbase na boku bo maz np. "dlugo pracuje" ale nigdy
                                  nie powiedziala mu "nie pracuj tyle, ja zrezygnuje z tego i z tego bo chce
                                  wiecej czasu z Toba spedzac" no to sorry, za kudly i out.

                                  Kurew zawsze powod znajdzie. Tak jak mezczyzna zdradzajacy kobiete w ciazy. Seks
                                  przez jakis czas jest nie wskazany to idzie ruchac na boku. A zona ssalaby,
                                  brala w dupke, miedzy cyce czy do lapy 24/7. Aha, tylko u mezusia nie bylo
                                  takiej woli, lepiej isc ruchac cos innego.

                                  Nie usprawiedliwiaj kurestwa. Jezeli jest tak zle ze chce sie sypiac z innymi to
                                  sie odchodzi.
                                  • arronia Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 20.07.10, 17:37
                                    On przyszedł na forum, rady są dla niego. Żeby na przyszłość rafy
                                    omijał - być może z inną panią. Nie robił założeń: co do priorytetów
                                    - jego i jej, co do potrzeb - jego i jej.

                                    Pewnie, że baba i chłop tak samo powinni dążyć do uzgadniania
                                    stanowisk, artykułowania braków itd. Ale baby tu nie ma, więc po co
                                    sobie palce o klawiaturę strzępić? Jest za to chłop, co spał po 3-4
                                    godziny dziennie i na razie brak przesłanek, że ten czas, co mu sen
                                    zabierał, to był czas poświęcony żonie. Może się pojawią? Na razie
                                    było o pracy i doprowadzaniu mieszkania do stanu mieszkalności. A
                                    człowiek potrzebuje człowieka, mamony ileś potrzeba (byt,
                                    bezpieczeństwo, ileś swobody), ale nadmiary same w sobie nie prowadzą
                                    do nadmiarów szczęścia. Może obydwoje przeoczyli ten drobiazg.

                                    Że u nich jest syf, to się zgadzam, nawet bez fizycznej zdrady nie
                                    jest cacy, żona nie jest cacy. (Choć moje standardy nie mają wiele
                                    do rzeczy, liczą się kryteria zdradzanego.) Ale nie o to chodzi, żeby
                                    babę ukamienować (owszem, można się rozwieść, można ratować związek -
                                    jego decyzja), tylko żeby wiedzieć, dlaczego się zsyfiło w związku,
                                    jaki się ma w tym samemu udział (tylko siebie można zmieniać). Lekcję
                                    przyjąć i błędu nie powtórzyć.
                        • symmetryisall Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 09.08.10, 10:21
                          "właśnie o to mi chodzi, ale Ty chyba dalej tego nie widzisz - wszyscy naskakują
                          na babkę, bo miała obce kutasy w telefonie. Nawet nie za bardzo wiadomo, czy coś
                          z tymi kutasami robiła, czy je tylko oglądała."

                          Bo samo oglądanie kutasów kolegów z pracy to niewinna rozrywka? Palił, ale się
                          nie zaciągał? Pliiiz...
                    • symmetryisall Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 09.08.10, 10:20
                      "Nie potrafi przyznać przed
                      samym sobą, że może z nim też coś jest nie tak i że może nie tego żona od niego
                      chciała, co jej dawał."

                      A skąd to wiadomo, przepraszam? A może żonka po prostu lubi ostre wirtualne
                      akcje, przepraszam "flirty z dobrymi kolegami"? Każda, która przyprawia poroże,
                      musi być skrzywdzoną niewiastą z definicji? Kurew już na świecie nie ma?

                      "wszyscy naskakuja na babke bo to ona namieszala z czyimis kutasami na telefonie,
                      nie maz."

                      Otóż.
            • ditchdoc Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 17.07.10, 23:41
              jeszcze jedno bo jakos pisanie w czasie gdy probuje cos popracowac konczy sie ze
              nigdy nie koncze posta jak chce.

              Caly czas zakladasz ze z nim nie spala a nie masz ku temu zadnych podstaw,
              zadnych. Co wiecej, zwazywszy co tam pisali i jak dlugo to trwalo, ja zalozylbym
              ze spali i to wiele razy. Pamietaj ile razy klamala i ile razy zmienila wersje.

              Po co? Zeby chronic platoniczny romans przez smski?
        • errare_humanum_est Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 18.07.10, 00:06
          tomasos2 napisał:

          > wygląda
          > strasznie ,przeprasza,błaga o wybaczenie i przysięga zażekając się
          > na wszystko że mnie nie "zdradziła" fizycznie , że nie spotkała się
          > z nim.

          I to jest w tej całej sytuacji najgorsze - że nigdy nie będziesz miał pewności.
          Ona może kłamać jak z nut, a może równie dobrze mówić najszczerszą prawdę i nie
          masz praktycznie żadnej możliwości ocenić, jak jest faktycznie. Jak uwierzyć
          osobie, która zaczęła całą sprawę od kłamstwa i wypierania się?
          Z mojej perspektywy i w moim przypadku oceniam, że dwie sprawy jątrzą
          najbardziej - czas trwania całej historii i kłamstwo na samym początku, gdy
          sprawa wychodzi na jaw. Jednorazowy wyskok może się zdarzyć i wiem, że ludzie
          potrafią się przez coś takiego przegryźć - sam za siebie bym ręki nie dał, gdyby
          na jakiejś imprezie podlanej solidną dawką alkoholu zacząłby się do mnie
          dobierać mój łóżkowy ideał, ale kilkumiesięczne pogrywanie na trzeźwo i z
          premedytacją nie mieści się w mojej skali tolerancji. Dodać do tego kłamstwa i
          wypieranie się wszystkiego w momencie gdy wszystko wyszło na jaw, kłamstwa
          głupie i bezsensowne, bo bez świadomości jakie atuty mam w ręku i jaką wiedzę
          posiadam... Ech :/

          > Chyba nadal ją kocham bo była całym moim światem i
          > życiem ........ Tylko teraz coś zmieniło się w mojej głowie mam jak
          > by to powiedzieć jakąś awersje........

          Dokładnie... I przemyśl dokładnie, skąd ta awersja się bierze, co Ciebie w tej
          całej sytuacji odrzuca, po prostu bądź świadomy tego, co w tobie siedzi, bo to
          jest klucz do tego, co zadecydujesz.

          > dalszym ciągu nie powiedziała prawdy tłumacząc teraz że się bała bo
          > bądź co bądź jestem doś stanowczym i porywczym człowiekiem

          Cóż, mógł być to dla niej jakiś powód, może nawet bardzo ważny powód, czemu nie?
          Przecież to jej skala wartości i jej ocena, co trzeba zrobić, tyle że to akurat
          nie powinno mieć jakiegoś wielkiego znaczenia. I weź tu zrozum kobiety... Miała
          odwagę nadszarpnąć wasz związek a boi się Twojej stanowczości?

          I jeszcze w ramach anegdoty, wiesz co moja żona powiedziała u psychologa, gdy
          rozmawialiśmy o powodach, o tym, czemu kłamała i co chciała zrobić z tą całą
          sytuacją w przypadku, gdybym jej nie odkrył? Że planowała mi o całej sytuacji
          kiedyś powiedzieć... Normalnie mało z kanapy nie spadłem jak to usłyszałem i do
          dzisiaj nie wiem, jaki miałaby w tym cel. Jak cała sprawa się skończy to będę
          musiał dać na mszę, że wyszło tak jak wyszło, bo nie wiem co by było gdyby cała
          sprawa wyszła na jaw po roku czy dwóch, gdy w życiu pojawia się dziecko, dom i
          kredyt spłacany do końca życia.
          • tomasos2 Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 18.07.10, 00:34
            errare_humanum_est napisał:

            > tomasos2 napisał:
            >
            > > wygląda
            > > strasznie ,przeprasza,błaga o wybaczenie i przysięga zażekając
            się
            > > na wszystko że mnie nie "zdradziła" fizycznie , że nie spotkała
            się
            > > z nim.
            >
            > I to jest w tej całej sytuacji najgorsze - że nigdy nie będziesz
            miał pewności.
            > Ona może kłamać jak z nut, a może równie dobrze mówić najszczerszą
            prawdę i nie
            > masz praktycznie żadnej możliwości ocenić, jak jest faktycznie.
            Jak uwierzyć
            > osobie, która zaczęła całą sprawę od kłamstwa i wypierania się?
            > Z mojej perspektywy i w moim przypadku oceniam, że dwie sprawy
            jątrzą
            > najbardziej - czas trwania całej historii i kłamstwo na samym
            początku, gdy
            > sprawa wychodzi na jaw. Jednorazowy wyskok może się zdarzyć i
            wiem, że ludzie
            > potrafią się przez coś takiego przegryźć - sam za siebie bym ręki
            nie dał, gdyb
            > y
            > na jakiejś imprezie podlanej solidną dawką alkoholu zacząłby się
            do mnie
            > dobierać mój łóżkowy ideał, ale kilkumiesięczne pogrywanie na
            trzeźwo i z
            > premedytacją nie mieści się w mojej skali tolerancji. Dodać do
            tego kłamstwa i
            > wypieranie się wszystkiego w momencie gdy wszystko wyszło na jaw,
            kłamstwa
            > głupie i bezsensowne, bo bez świadomości jakie atuty mam w ręku i
            jaką wiedzę
            > posiadam... Ech :/
            >
            > > Chyba nadal ją kocham bo była całym moim światem i
            > > życiem ........ Tylko teraz coś zmieniło się w mojej głowie mam
            jak
            > > by to powiedzieć jakąś awersje........
            >
            > Dokładnie... I przemyśl dokładnie, skąd ta awersja się bierze, co
            Ciebie w tej
            > całej sytuacji odrzuca, po prostu bądź świadomy tego, co w tobie
            siedzi, bo to
            > jest klucz do tego, co zadecydujesz.
            >
            > > dalszym ciągu nie powiedziała prawdy tłumacząc teraz że się bała
            bo
            > > bądź co bądź jestem doś stanowczym i porywczym człowiekiem
            >
            > Cóż, mógł być to dla niej jakiś powód, może nawet bardzo ważny
            powód, czemu nie
            > ?
            > Przecież to jej skala wartości i jej ocena, co trzeba zrobić, tyle
            że to akurat
            > nie powinno mieć jakiegoś wielkiego znaczenia. I weź tu zrozum
            kobiety... Miała
            > odwagę nadszarpnąć wasz związek a boi się Twojej stanowczości?
            >
            > I jeszcze w ramach anegdoty, wiesz co moja żona powiedziała u
            psychologa, gdy
            > rozmawialiśmy o powodach, o tym, czemu kłamała i co chciała zrobić
            z tą całą
            > sytuacją w przypadku, gdybym jej nie odkrył? Że planowała mi o
            całej sytuacji
            > kiedyś powiedzieć... Normalnie mało z kanapy nie spadłem jak to
            usłyszałem i do
            > dzisiaj nie wiem, jaki miałaby w tym cel. Jak cała sprawa się
            skończy to będę
            > musiał dać na mszę, że wyszło tak jak wyszło, bo nie wiem co by
            było gdyby cała
            > sprawa wyszła na jaw po roku czy dwóch, gdy w życiu pojawia się
            dziecko, dom i
            > kredyt spłacany do końca życia.


            Przyjacielu widzę że jedziemy na tym samym lub bardzo podobnym
            mobilu. Jestem bardzo ciekawy ile masz lat i ile już jesteście razem?
            • errare_humanum_est Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 18.07.10, 13:07
              tomasos2 napisał:

              > Przyjacielu widzę że jedziemy na tym samym lub bardzo podobnym
              > mobilu. Jestem bardzo ciekawy ile masz lat i ile już jesteście razem?

              Poszła odpowiedź na prv :)
    • glamourous Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 18.07.10, 13:48
      Wypowiem sie raz jeszcze w tym watku.
      Chor pryncypialnych maczykow juz wydal wyrok : zona autora watku jest ostatnia
      kurwa, szmata i nie zasluguje nawet na spluniecie. Za to nalezy jej sie
      obowiazkowe wywalenie na zbity pysk, najlepiej pod most i bez srodkow do zycia.
      Tak, najlepiej ukamienowac ladacznice ;-/ Slowo daje, ten watek to istna
      symfonia jakiegos msciwego mizoginizmu, rodem jak ze Starego Testamentu.
      Tymczasem NIKT jakos nie pokusil sie tutaj o zadanie autorowi watku prostego
      pytania : czy zaspokajal seksualne potrzeby zony? Czy ich zycie seksualne bylo
      OK? Czy zona na nic sie nie skarzyla? Czy nie zaniedbywal jej pod tym wzgledem,
      pochloniety praca, kredytami oraz wiciem dwubalkonowego gniazdka? Tomasos sam
      przeciez pisze, ze "takich pikantnych smsow to on NIGDY do zony nie wysylal,
      nawet po slubie". Jakis purytanizm z tego wyznania przebija - tymczasem moze
      zona akurat jest z tego gatunku kobiet, co takich smsow i gierek erotycznych z
      partnerem potrzebuja jak powietrza? Moze to ja wlasnie nakreca i sprawia ze
      czuje sie dowartosciowana, kochana i pozadana - a maz byl gluchy na jej sygnaly?
      Wiec poesemesowala sobie na odleglosc z jakims kolesiem i faktycznie nic poza
      tym nie bylo? Tu juz Tomasos sam powinien dociec prawdy, nie dajac sie
      zmanipulowac forumowemu sadowi polowemu. Sam powinien wiedziec jak bylo : czy te
      smsy to wynik tego, ze rozpieszczonej zonie przewrocilo sie w doopie i zachcialo
      jej sie odmiany, czy byl to moze raczej wynik desperacji i niezaspokojonych potrzeb.
      Osadzac i wywalac na bruk niewierna suke, "bo na mur-beton zdradzila innej opcji
      nie ma" jest bardzo latwo. Zwlaszcza bedac postronna osoba w necie, ktora tak
      naprawde niewiele obchodza losy autora watku i jego malzenstwa. O ile to forum
      pelne bylo kiedys empatycznych, inteligentnych uczestnikow, ktorzy madrze
      analizowali problem i pomagali potrzebujacym w introspekcji, tak teraz....
      szkoda gadac. Jacys sami gburowaci radykalisci, z ktorych rad wiecej jest szkody
      niz pozytku.
      • ditchdoc Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 18.07.10, 14:00
        dobrze wiesz ze usprawiedliwienie sie zawsze znajdzie

        zona nalezy do meza, jezeli ma za malo seksu, pieniedzy czy czegokolwiek mowi mu
        o tym. Albo dochodza do kompromisu albo malzenstwo sie rozpada i zonka szuka
        takiego co da jej wszystko.

        Jak zonka kurwi sie na boczku gdzie dostaje dopelnienie zwiazku ktory sobie
        wysnila to niestety, ale zasluguje zeby wyciagnac ja z mieszkania pyskiem po
        podlodze.

        Jak sie nie podoba, chcesz wiecej itd, rozwod. To az tak proste. Wmawiasz mi ze
        ruchajac jakiegos typa na boku zrobila swojemu mezowi przysluge?
        • glamourous Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 18.07.10, 14:27
          ditchdoc napisał:

          > Jak zonka kurwi sie na boczku gdzie dostaje dopelnienie zwiazku ktory sobie
          > wysnila to niestety, ale zasluguje zeby wyciagnac ja z mieszkania pyskiem po
          > podlodze.


          Sek w tym, ze NIE WIADOMO, czy do zdrady w ogole doszlo. Jak juz pisalam wyzej,
          widzialam juz wiele przypadkow kobiet i mezczyzn, ktorzy uatrakcyjniaja sobie
          nieco zapyziala i wyjalowiona przez uplyw czasu malzenska intymnosc wlasnie
          takimi smsami z osobami trzecimi. Ale to niekoniecznie znaczy, ze bzykaja sie na
          prawo i lewo. To podobnie jak z porno. To, ze facet oglada inne zzoomowane cipki
          w necie wcale przeciez nie jest rownoznaczne ze zdrada i chodzeniem na boki w
          realu, prawda, panowie? ;-)

          Pewnie, ze jezeli zona robila faceta w konia W REALU i jezeli te smsy byly tylko
          dodatkiem do plomiennego romansu za plecami meza, to juz raczej po ptokach jesli
          chodzi o zwiazek. Sama jestem zdania, ze zdrady nie warto wybaczac, bo to
          zazwyczaj podwoduje poczucie bzkarnosci i recydywe. Jednak jezeli jest to wynik
          desperacji, to tez troszke jednak zmienia postac rzeczy. Malo tu jest
          sfrustrowanych seksualnie, niedowartosciowanych zon na forum? Ktorych mezowie
          wychodza z zalozenia, ze po slubie to wypada tylko pod kolderka i raz na dwa
          tygodnie albo i rzadziej? One prosza, blagaja, komunikuja swoje potrzeby a oni
          maja to gdzies, bo kobita juz "zaklepana", a poza tym przeciez nie sama doopa
          czlowiek zyje, bo mieszkanie trzeba wykonczyc i sto innych wazniejszych rzeczy
          ma sie do roboty niz pielegnowanie relacji ;-/ IMO wiec, jezeli kobita znajdzie
          sobie partnera do zdalnego poswintuszenia, to maz zamiast automatycznie
          wyszorowac jej facjata droge do drzwi wyjsciowych powinien najpierw :

          1) wybadac czy doszlo do zdrady w realu (bo wcale niekoniecznie musiala ona
          nastapic)
          2) zastanowic sie, czy takie zachowanie zony nie wynikalo z jego zaniedban

          Nie kazdy ma ochote/mozlwosc sie rozwodzic czy konczyc dobrego zwiazku tylko
          dlatego, ze slubny/slubna wykazuje niechec do swintuszenia, wspolnych wycieczek
          rowerowych za miasto czy tez innego dzielenia naszych osobistych pasji. Nie
          kazdy jest tez tak pryncypialny, ze pikantny sms do kolegi z pracy to od razu
          zdrada stanu, ze nic tylko ukamienowac. Nie twierdze, ze zona Tomasosa na pewno
          go nie zdradzila fizycznie, ale nie powinien on wykluczac takiej mozliwosci i od
          razu wykopywac niewiasty na zbity pysk. Powinien najpierw przesledzic, co tak
          naprawde zaszlo i dopiero majac pewnosc oraz motywy jej zachowania podjac
          stosowna decyzje. Jak w sadzie. Nikogo nie wsadzaja do kicia ot tak sobie, na
          podstawie jakichs metnych poszlak i a priori.
          • ditchdoc Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 18.07.10, 14:52
            glamourous napisała:

            > Sek w tym, ze NIE WIADOMO, czy do zdrady w ogole doszlo. Jak juz pisalam wyzej,
            > widzialam juz wiele przypadkow kobiet i mezczyzn, ktorzy uatrakcyjniaja sobie
            > nieco zapyziala i wyjalowiona przez uplyw czasu malzenska intymnosc wlasnie
            > takimi smsami z osobami trzecimi. Ale to niekoniecznie znaczy, ze bzykaja sie n
            > a
            > prawo i lewo. To podobnie jak z porno. To, ze facet oglada inne zzoomowane cipk
            > i
            > w necie wcale przeciez nie jest rownoznaczne ze zdrada i chodzeniem na boki w
            > realu, prawda, panowie? ;-)

            to wogole nie jak porno. Tutaj jest realna znajomosc dwojga ludzi ktorzy sla
            sobie jasne sygnaly co o sobie mysla. Narysuje Ci troche ujaskrawiony przyklad
            zebys zrozumiala, zalozmy ze Twoj maz dostaje fotke z gola cipa i komentarzem ze
            pani bardzo by chciala zeby na miejscu jej palca byl jego kutas. Sms pochodzi od
            twojej siostry.
            Czy jest to to samo co przegladanie porno w necie?


            > Pewnie, ze jezeli zona robila faceta w konia W REALU i jezeli te smsy byly tylk
            > o
            > dodatkiem do plomiennego romansu za plecami meza, to juz raczej po ptokach jesl
            > i
            > chodzi o zwiazek. Sama jestem zdania, ze zdrady nie warto wybaczac, bo to
            > zazwyczaj podwoduje poczucie bzkarnosci i recydywe. Jednak jezeli jest to wynik
            > desperacji, to tez troszke jednak zmienia postac rzeczy. Malo tu jest
            > sfrustrowanych seksualnie, niedowartosciowanych zon na forum? Ktorych mezowie
            > wychodza z zalozenia, ze po slubie to wypada tylko pod kolderka i raz na dwa
            > tygodnie albo i rzadziej? One prosza, blagaja, komunikuja swoje potrzeby a oni
            > maja to gdzies, bo kobita juz "zaklepana", a poza tym przeciez nie sama doopa

            tak najlepszym przykladem tego jest m00ncloth ktora bardzi cierpi z faktu ze nie
            uprawia sexu z mezem niestety nie wykona zadnego ruchu zeby do tego doszlo.
            Marudzi, jeczy, popada w alkoholizm i to tyle. Raz udalo sie jej wyjsc z
            pudeleczka i w koncu "wziac" sobie co jej sie nalezy, ruchali sie tak zwawo ze
            nawet nie zdjeli jej majtek.
            Zakladam sie ze jego zona tez chuja komunikuje, po prostu puszcza sie z nudow,
            bo maz w pracy 12/24. Jak to najczesciej bywa.

            Zreszta nawet to nie jest usprawiedliwiem romansu. Jak ci zle to rozwod.
            Malzenstwo jest dla dwojga ludzi, koniec.

            >
            > 1) wybadac czy doszlo do zdrady w realu (bo wcale niekoniecznie musiala ona
            > nastapic)

            dla mnie eski by wystarczyly z czyims chujem na telefonie mojej zony i jej
            radosne odpowiedzi. A czy ja ruchal. Powiedz mi, czy wysylalabyc fotki sfer
            intymnych facetowi przez pol roku z ktorym nic by Cie nie laczylo i ktory by Cie
            do tego nie zachecal?

            > 2) zastanowic sie, czy takie zachowanie zony nie wynikalo z jego zaniedban

            Nawet jak wynikalo to nie jest to usprawiedliwienie. Nie podoba sie, rozwod.
            Wiesz jakby wszyscy tak mysleli to w ciagu dnia znalazloby sie 10 powodow do
            romansu, a bo zupa za slona, a bo orgazmu nie mialam, a bo skarpety nie biale,
            bo smska nie dostalam z golym chujem meza?

            > Nie kazdy ma ochote/mozlwosc sie rozwodzic czy konczyc dobrego zwiazku tylko
            > dlatego, ze slubny/slubna wykazuje niechec do swintuszenia,

            nie ogarniam sensu malzenstwa jezeli ja wykazuje niechec do pewnego spektrum
            zachowan sexualnych, zauwaz ze ciagle sama sobie to dopisujesz, autor nigdzie
            nie napisal ze zona mu sie skarzyla o jakies braki, ba, napisal ze miala wszystko.

            Czy jezeli moja zona nie pozwala na sex analny to usprawiedliwia to moje
            poszukiwania innej kobiety tylko dla tego celu?

            > kazdy jest tez tak pryncypialny, ze pikantny sms do kolegi z pracy to od razu
            > zdrada stanu, ze nic tylko ukamienowac. Nie twierdze, ze zona Tomasosa na pewno
            > go nie zdradzila fizycznie, ale nie powinien on wykluczac takiej mozliwosci i o
            > d
            > Powinien najpierw przesledzic, co tak
            > naprawde zaszlo i dopiero majac pewnosc oraz motywy jej zachowania podjac
            > stosowna decyzje.

            tyle razy klamala, pewnie wiecej niz napisal, o kolegach z pracy, bylych
            kochankach, zabawie, to bylo tylko z jednej itd, jak Thomasso pokazal troche
            stanowczosci, czyli kazal jej wypierdalac do matki, to jej sie odwidzialo. Jak
            kazda jedna kurew reaguje na odrzucenie, milosc, przebacz, nic nie bylo, kocham
            tylko ciebie itd.

            Jak sobie wyobrazasz dojscie do prawdy, rozmowa z nia? Sorry ale placz i smutne
            miny macie wycwiczone wystarczajaco dobrze zeby w koncu im ulec. A once kurew
            always a kurew :)

            Mozna dotrzec do tamtego typa, wziac kilka kolegow i odwiedzic w domu po 22 bez
            zapowiedzi. Zapewniam ze bedzie bardzo kooperatywny.
            • glamourous Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 18.07.10, 15:11
              > Once kurew
              > always a kurew :)

              Dobre, choc skrajnie uproszczone :-) Niemniej dla mnie na jego miejscu
              priorytetowym byloby sprawdzenie, co tak naprawde zaszlo. Chocby po to, zeby
              miec pewnosc, a nie do konca zycia w chwilach zwatpienia zastanawiac sie czy
              mial racje wykopujac ja tak na cito ze swojego zycia. Nie trzeba przeciez pytac
              zony ani wierzyc jej na slowo. Sa inne fortele i mnostwo innych sposobow zeby
              dowiedziec sie prawdy. Ale nie skreslac kobity od razu tak "za wyraz twarzy". To
              malo inteligentne. Tym bardziej, ze facet ja kocha i dobrze im sie chyba razem
              funkcjonowalo. Jak ktos napisal wyzej - na rozwalenie malzenstwa zawsze bedzie
              czas. Lepiej wiec, zeby byla to decyzja przemyslana, oparta na golych faktach, a
              nie na poszlakach.
              Autor watku oczywiscie zrobi jak uwaza. Dla jednego takie smsy beda
              pelnowymiarowa zdrada i pretekstem do natychmiastowego wykopu winowajcy, inni
              potrafia wybaczyc nawet klasyczna zdrade i normalnie potem zyc - bo cierpienie
              po stracie ukochanej osoby wydaje im sie wieksze niz z powodu zranionego zdrada
              ego. Jeszcze inni z kolei beda mieli liberalne podejscie do sprawy
              nieskonsumowanej smsowej znajomosci. Wszystko jest relatywne. A decyzja nalezy
              do autora.
              • lavenders27 Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 18.07.10, 16:35
                Ditchdoc, mam do Ciebie pytanie.

                Co byś napisał w tym wątku, gdyby role się odwróciły - i to pani znalazła mmsy z
                gołymi cipkami u swojego męza.

                1. Żeby wypieprzyła go z domu i znalazła super prawnika, który odbierze mu dom,
                i dzieci, a zostawi z niespłaconym kredytem na pół bańki, bo taki kurwiarz na
                nic innego nie zasługuje?

                czy

                2. Że widac mu nie obciągała z połykiem/nie lubiła anala/itd (do wyboru), więc
                musiał szukać gdzie indziej - a mms to przecież żaden dowód zdrady?
                • efi-efi Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 18.07.10, 17:05
                  Ja też uważam, że na rozwód zawsze znajdzie się czas, a wcześniej trzeba zrobić
                  wszystko żeby do niego nie doszło.
                  To Twoja żona zawiniła i to ona powinna stanąć na rzęsach i UDOWODNIĆ, że z nim
                  nie spała. A nie odwrotnie.
                  Ma zrobić wyciąg WSZYSTKICH smsów od operatora, jeżeli nie ma nic do ukrycia do
                  jej to tylko pomoże.
                  Ma Ci powiedzieć KTO to był - w końcu chyba może poświęcić tamtego kolesia dla
                  Ciebie(jeżeli jej na Tobie rzeczywiście zależy) nawet jeżeli to będzie
                  skutkowało rozwodem tamtego pana. W końcu facet chyba też brał pod uwagę różne
                  nieprzyjemne następstwa wysyłając zdjęcia własnego kutasa do mężatki.

                  Jak dla mnie sprawa prosta żeby się dowiedzieć jak to naprawdę było.
                  Rzecz w tym czy Ty chcesz poznać prawdę.
                  • ditchdoc Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 18.07.10, 19:03
                    efi-efi napisała:

                    > Ja też uważam, że na rozwód zawsze znajdzie się czas, a wcześniej trzeba zrobić
                    > wszystko żeby do niego nie doszło.
                    > To Twoja żona zawiniła i to ona powinna stanąć na rzęsach i UDOWODNIĆ, że z nim
                    > nie spała. A nie odwrotnie.
                    > Ma zrobić wyciąg WSZYSTKICH smsów od operatora, jeżeli nie ma nic do ukrycia do
                    > jej to tylko pomoże.
                    > Ma Ci powiedzieć KTO to był - w końcu chyba może poświęcić tamtego kolesia dla
                    > Ciebie(jeżeli jej na Tobie rzeczywiście zależy) nawet jeżeli to będzie
                    > skutkowało rozwodem tamtego pana. W końcu facet chyba też brał pod uwagę różne
                    > nieprzyjemne następstwa wysyłając zdjęcia własnego kutasa do mężatki.
                    >
                    > Jak dla mnie sprawa prosta żeby się dowiedzieć jak to naprawdę było.
                    > Rzecz w tym czy Ty chcesz poznać prawdę.


                    to jest dobre, jezeli masz dac jej szanse niech Ci udowodni ponad wszelka
                    watpliwosc ze z nim nie sypiala. Nie wierz jej na slowo, dowod ma byc 0-1
                    • aneta-skarpeta Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 19.07.10, 13:06
                      > to jest dobre, jezeli masz dac jej szanse niech Ci udowodni ponad
                      wszelka
                      > watpliwosc ze z nim nie sypiala. Nie wierz jej na slowo, dowod ma
                      byc 0-1

                      a jak mozna to zrobic? bo ja nie bardzo wiem

                      • ditchdoc Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 19.07.10, 13:15
                        aneta-skarpeta napisała:

                        > > to jest dobre, jezeli masz dac jej szanse niech Ci udowodni ponad
                        > wszelka
                        > > watpliwosc ze z nim nie sypiala. Nie wierz jej na slowo, dowod ma
                        > byc 0-1
                        >
                        > a jak mozna to zrobic? bo ja nie bardzo wiem
                        >

                        jej problem
                        to ona chce wrocic do niego, jej ma zalezec. Niech gwiazdke z nieba sciagnie.
                        Moze sie nie da udownic nie wiem, nie jego problem tylko jej. Trzeba bylo myslec
                        zawczasu.
                        • aneta-skarpeta Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 19.07.10, 13:28
                          zastanawiam sie nad tym, bo mozna udowodnic mozna zdrade, a nie brak
                          zdrady

                          moj mąż nie ma pretektow do tego zeby sadzic ze go zdradzam, ale
                          zalozmy ze sobie cos uroi i karze mi udowodnic moja niewinnosc. jak
                          mam to zrobic, zeby byl pewny?

                          nie da sie. a u nic kochanek ma sie zdeklarowac? jak jest wobec niej
                          lojalny to bedzie sie wypieral jak zaba błota i powie, ze ze soba
                          nie spali

                          ona moze zapewniac na wszelkie swiętosci ze tego nie zrobila, ale
                          udowodnic sie tego nie da

                          jesli do tego nie znikala podejrzanie na dlugo to nawet nie pa
                          podstaw do tego ze sie gdzies szwędała

                          wiec dajesz mu radę, zeby mu udowodniła cos czego udowodnic na 100%
                          sie nie da. bez sensu
                          • ditchdoc Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 19.07.10, 13:37
                            aneta-skarpeta napisała:

                            > zastanawiam sie nad tym, bo mozna udowodnic mozna zdrade, a nie brak
                            > zdrady

                            jej problem, to ona chce powrotu. Jak sie nie da to trudno. Niech probuje zycia
                            z tamtym :)
                  • anais_nin666 Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 18.07.10, 22:55
                    efi-efi napisała:Ma zrobić wyciąg WSZYSTKICH smsów od operatora, jeżeli nie ma nic do ukrycia do jej to tylko pomoże.
                    > Ma Ci powiedzieć KTO to był - w końcu chyba może poświęcić tamtego kolesia dla Ciebie(jeżeli jej na Tobie rzeczywiście zależy) nawet jeżeli to będzie skutkowało rozwodem tamtego pana.

                    Hm, ale po co??
                    Co to ma dać?
                    Już tłumaczyła co sie zdarzyło, a mąż swoje. Jeśli nie wierzy to choćby na rzęsach stanęła to nie uwierzy.
                    Detale w takich przypadkach zupełnie niczego nie daja poza pożywka dla umysłu zranionego, który się tym samobiczuje niczym cierpiętnik zamiast poszukać jaj i zastanowić się co zmienić w swym małżeństwie, by żona nie miała chęci oglądać cudzych kutasów w telefonie.
                    Dodajmy od mmsa i wirtualno-smowych rozmów do zdrady fizycznej droga baaardzo daleka.
                    Za to do paranoi zazdrośnika króciutka.
                    • ditchdoc Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 19.07.10, 08:14
                      anais_nin666 napisała:

                      > zastanowić się co zmienić w swym małżeństwie, by żona nie miała
                      > chęci oglądać

                      jako kobieta dobrze wiesz ze powod zawsze sobie znajdziecie, bo kwiatow nie
                      bylo, bo zapomnial o rocznicy, bo nie czuly, mozna wymieniac :)

                      niech lepiej wypierdoli na smietnik "kobiete" ktora ma nazbyt duze mniemanie o
                      sobie i znajdzie fajna dziewczyne ktora bedzie chciala z nim byc
                      • anais_nin666 Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 19.07.10, 11:47
                        > ditchdoc napisał:jako kobieta dobrze wiesz ze powod zawsze sobie znajdziecie, bo kwiatow nie bylo, bo zapomnial o rocznicy, bo nie czuly, mozna wymieniac :)

                        Zatem Ty o kobietach nic nie wiesz.
                        U kobiety droga do chęci oglądania innych kutasów niż mężowski jest bardzo długa i niezależna od kwiatów itp. Musi zabraknąć calego spektrum elementów potrzebnych tej kobiecie do szczęścia.
                        To facetom zdarza się skok w bok, bo ona tak pieknie pachniała;) Nie kobietom. Te nim coś zrobią - myślą o konsekwencjach.
                        Zatem... jako kobieta WIEM, że zaniechań musiało być sporo. Inaczej nie doszłoby do podobnej sytuacji.
                        Pytanie czego mąż nie robił?
                        I nadal powtarzam - mniej histerii. Ta podobno taka charakterystyczna dla kobiet, a tu histerycznie pokrzykują sami faceci.
                        Świat stanął na głowie;)?
                        Czy też może ta podobno kobieca cecha jest jednak cechą ogólnoludzką. Jak każda inna zreszta;)
                        • ditchdoc Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 19.07.10, 12:36
                          anais_nin666 napisała:

                          > Te nim coś zrobią - myślą o konsekwencjach.
                          > Zatem... jako kobieta WIEM, że zaniechań musiało być sporo.

                          ta od diabelskiej spermy tez myslala przez chwilke o konsekwencjach? :)

                          > I nadal powtarzam - mniej histerii. Ta podobno taka charakterystyczna dla kobie
                          > t, a tu histerycznie pokrzykują sami faceci.

                          skad ty wiesz jaki jest ton glosu w moich myslach przez klawe?

                          ja naprawde nazywam kurwe kurwą z usmiechem na ustach. Liscia tez bym bez
                          wiekszych emocji sprzedal. Szanuje tych co szanuja mnie (do pewnych granic
                          oczywiscie), kobieta ktora od czasu do czasu ssie inna kiebase raczej mnie nie
                          szanuje wiec czemu ja mialbym ja traktowac inaczej?
                          • allegropajew Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 15.05.23, 13:11
                            Niestety jesteś zwykłym koootasem. I to niezależnie od nieznanego nam stanu faktycznego.

                            1. Baba jest kooorwą i potrzebowała odmiany (tu jest jeszcze opcja, że nie rozmawiali wcześniej o otwartym związku, albo on się na to nie zgodził, a może ona — wtedy kooorew do sześcianu), jak to przyjęła bezrefleksyjna większość.
                            2. Mąż ją olał, zaślepiony mamoną szeroko pojętą, jak tu niektórzy sugerują.
                            3. ONA olewała męża, więc uciekł w pracę, a jej się nagle zachciało — tak czasem bywa, że kobieta rozbudza się samoistnie po 30. Na ten aspekt nikt z 2.-punktowców uwagi nie zwrócił, aczkolwiek jest tu jednak związek z punktem 1.

                            Gościula
                • i-sztar Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 18.07.10, 17:13
                  zawsze mi mówili mądrzy ludzie ,że jak szukasz jakiegoś dowodu to
                  najpierw zastanów się po co i co z tym zrobisz. na necie
                  uprawia sie sporo sexu wirtualnego oczywiście to w pewien
                  sposób zaliczamy do zdrady . pytanie - dlaczego żona lub mąż to
                  robi?? chyba zawinili oboje ,że taka sytuacja zaistaniała ,ale do
                  rozwodu to jeszcze daleko trzeba ratowac związek a najwazniejsze
                  wybaczyc , wybaczyc i jeszcze raz wybaczyć .
                  • ditchdoc Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 18.07.10, 19:05
                    i-sztar napisała:

                    > zawsze mi mówili mądrzy ludzie ,że jak szukasz jakiegoś dowodu to
                    > najpierw zastanów się po co i co z tym zrobisz. na necie
                    > uprawia sie sporo sexu wirtualnego oczywiście to w pewien
                    > sposób zaliczamy do zdrady . pytanie - dlaczego żona lub mąż to
                    > robi?? chyba zawinili oboje ,że taka sytuacja zaistaniała ,ale do
                    > rozwodu to jeszcze daleko trzeba ratowac związek a najwazniejsze
                    > wybaczyc , wybaczyc i jeszcze raz wybaczyć .

                    mam trzech kolegow ktorzy wybaczyli, zgadnij jak to sie konczylo :)

                    nigdy nie wybaczaj, jasna regula, wtedy panienka tez wie co ryzykuje przez
                    kurestwo. Jak jest "moze" to czemu nie, przeciez najpewniej sie nie dowie?
                • ditchdoc Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 18.07.10, 19:02
                  1
                • ditchdoc Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 18.07.10, 19:07
                  lavenders27 napisała:

                  > Ditchdoc, mam do Ciebie pytanie.
                  >
                  > Co byś napisał w tym wątku, gdyby role się odwróciły - i to pani znalazła mmsy
                  > z
                  > gołymi cipkami u swojego męza.
                  >
                  > 1. Żeby wypieprzyła go z domu i znalazła super prawnika, który odbierze mu dom,
                  > i dzieci, a zostawi z niespłaconym kredytem na pół bańki, bo taki kurwiarz na
                  > nic innego nie zasługuje?
                  >
                  > czy
                  >
                  > 2. Że widac mu nie obciągała z połykiem/nie lubiła anala/itd (do wyboru), więc
                  > musiał szukać gdzie indziej - a mms to przecież żaden dowód zdrady?

                  1

                  pisze to zawsze i tyczy sie to tak mezczyzn jak i kobiet. Jezeli zle w
                  malzenstwie, nie dostajesz tego co bys chcial/chciala to odejdz. Zostaw cieple
                  miesjce i idz na ulice i szukaj tego wszystkiego czego zabraklo.

                  To juz nie takie latwe.
                  • lavenders27 Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 18.07.10, 21:41
                    No widzisz, ja też tak uważam.
                    Ale Ty strasznie jedziesz po tej kobiecie, a nie masz pojęcia jak wygląda ich
                    małżeństwo. Świat nie jest czarno-biały.


                    Moja koleżanka z pracy ma męża, który spełnia każda jej zachciankę i zakochany
                    jest w niej do szaleństwa. Facet jest lekarzem i widują się w domu max 2 razy w
                    tygodniu. On jest non stop w pracy, bo niby wypruwa sobie żyły, żeby niczego jej
                    nie zabrakło, a ona płacze w domu w poduszkę - sama świetnie zarabia i nie
                    potrzebuje jego poświęcenia, ani tych pieniędzy z wiecznych dyzurów.

                    Jest najatrakcyjniejsza blondynką jaką znam, robi ogromne wrażenie na
                    mężczyznach, a seks z mężem ma może ze 3 razy w miesiącu. Trwa to już 3 lata i
                    ona jest naprawdę na granicy rozwodu - i rozpaczy. Każdy by powiedział że ma
                    wszystko - urodę, zdrowie, super męża,luksusy. A to najnieszczęśliwsza kobieta
                    jaką znam. Wcale bym się nie zdziwiła, gdyby pewnego dnia zaczeła ostro z kimś
                    flirtować - trochę z bezsilności, trochę po to żeby podnieśc sobie samoocene
                    która zjechała jej do zera, trochę po to żeby on w końcu zauważył, jak się im
                    wszystko sypie...
                    • ditchdoc Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 18.07.10, 22:06
                      lavenders27 napisała:

                      > No widzisz, ja też tak uważam.
                      > Ale Ty strasznie jedziesz po tej kobiecie, a nie masz pojęcia jak wygląda ich
                      > małżeństwo. Świat nie jest czarno-biały.
                      >
                      >
                      > Moja koleżanka z pracy ma męża, który spełnia każda jej zachciankę i zakochany
                      > jest w niej do szaleństwa. Facet jest lekarzem i widują się w domu max 2 razy w
                      > tygodniu. On jest non stop w pracy, bo niby wypruwa sobie żyły, żeby niczego je
                      > j
                      > nie zabrakło, a ona płacze w domu w poduszkę - sama świetnie zarabia i nie
                      > potrzebuje jego poświęcenia, ani tych pieniędzy z wiecznych dyzurów.
                      >
                      > Jest najatrakcyjniejsza blondynką jaką znam, robi ogromne wrażenie na
                      > mężczyznach, a seks z mężem ma może ze 3 razy w miesiącu. Trwa to już 3 lata i
                      > ona jest naprawdę na granicy rozwodu - i rozpaczy. Każdy by powiedział że ma
                      > wszystko - urodę, zdrowie, super męża,luksusy. A to najnieszczęśliwsza kobieta
                      > jaką znam. Wcale bym się nie zdziwiła, gdyby pewnego dnia zaczeła ostro z kimś
                      > flirtować - trochę z bezsilności, trochę po to żeby podnieśc sobie samoocene
                      > która zjechała jej do zera, trochę po to żeby on w końcu zauważył, jak się im
                      > wszystko sypie...

                      proste, jak pieknej blondynce jest zle to niech sie rozwiedzie. Jak zdradzi to
                      bede traktowaj ja jak kazda sciere. Powod mnie nie interesuje, powod zawsze sie
                      znajdzie, jak jest zle to sie rozwiedz. Chcesz innego kutasa, chcesz cokolwiek
                      innego rozwiedz sie. Az takie proste.

                      Powiedz jej, skoro placzesz i sie meczysz to odejdz i badz szczesliwa.
                      Wg. Ciebie jak bedzie ssac czyjas kielbase raz na tydzien potem bedzie wracac do
                      meza to bedzie lepiej?

                      Ja nie przecze ze "cos" moglo byc nie tak ale nic, nic nie usprawiedliwia
                      zdrady. Malzenstwo to unia dwojki ludzi, jak cos nie dziala, to sie malzenstwo i
                      wtedy mozna ruchac co sie chce i kiedy sie chce.

                      Dla mnie zdrada to najwieksze upodlenie i upokorzenie partnera na jakie mozna
                      sie zdobyc. Jezeli ktos zywi az tak niskie uczucia do partnera to po co
                      pozostaje z nim w zwiazku?
                      • lilyrush Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 19.07.10, 09:56
                        ditchdoc- czy wylewanie z siebie jadu i wyrażona werbalnie chęć prawie zabicie
                        drugiej osoby to Twoja metoda na walkę z prawdziwa agresja?
                        Nawet jeśli poglądy masz prawidłowe (jak sie jest w małżeństwie to się nie
                        zdradza) to sposób wyrażania ich i recepty jakie dajesz autorowi lekko
                        przerażają. Jakbyś mógł tobyś za niego w odwecie tą kobietę wywalił nie tylko za
                        drzwi, ale najlepiej przez okno z 10 piętra na beton. Może sie jednak na sobą i
                        swoim sposobem reagowania ciut zastanów?
                        Do autora- to czy to zdrada zależy od Ciebie. Jak dla mnie wystarczająco dużo
                        razy to potwierdziłeś. Jeśli dojdziesz do decyzji rozwodowej to dowiedz sie jak
                        naprawdę wygląda rozwód i jakie jest prawo w tej kwestii. Ditchdoca raczej nie
                        słuchaj. Orzeczenie o winie żony nawet jeśli uda Ci sie uzyskać nie oznacza, ze
                        w ramach kary sąd orzeknie przejście jej cześci majątku na Ciebie. To tak nie
                        działa. Tą karą jest obowiązek alimentacyjny na Ciebie, jeśli zaistnieją ku temu
                        przyczyny i dopóki Ty sie powtórnie nie ożenisz. A podział majątku to zupełnie
                        inna sprawa i teraz sądy nawet w toku orzekania rozwodu sie tym nie zajmują.
                        • marek_gazeta Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 19.07.10, 10:10
                          > Orzeczenie o winie żony nawet jeśli uda Ci sie uzyskać nie oznacza, ze
                          > w ramach kary sąd orzeknie przejście jej cześci majątku na Ciebie.

                          To prawda - zdrada nie ma tu nic do rzeczy. Podział będzie i tak po 50%. Z tego, co wiem, inna decyzja sądu wymagałaby udowodnienia, że żona działała - finansowo - na szkodę "spółki", np. w tajemnicy przegrywała w kasynie spore sumy.
                        • ditchdoc Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 19.07.10, 12:45
                          lilyrush napisała:

                          > ditchdoc- czy wylewanie z siebie jadu i wyrażona werbalnie chęć prawie zabicie
                          > drugiej osoby to Twoja metoda na walkę z prawdziwa agresja?
                          > Nawet jeśli poglądy masz prawidłowe (jak sie jest w małżeństwie to się nie
                          > zdradza) to sposób wyrażania ich i recepty jakie dajesz autorowi lekko
                          > przerażają. Jakbyś mógł tobyś za niego w odwecie tą kobietę wywalił nie tylko z
                          > a
                          > drzwi, ale najlepiej przez okno z 10 piętra na beton. Może sie jednak na sobą i
                          > swoim sposobem reagowania ciut zastanów?

                          Otrzezwiajacy lisc to wszystko czego odemnie mozna sie spodziewac, ewentualnie
                          silowy export z miejsc zamieszkania, jakby stawiala opor. No chyba ze jakos by
                          mnie mocno zaatakowala.

                          Namawiam zeby dla otrzezwienia owszem, panienke lekkich obyczajow ktora nie chce
                          sie po milym "wypierdalaj" oddczepic, mozna zdzielic zeby wiedziala ze nie ma
                          przed soba kolejnej mendy. Ale dla wlasnego dobra przedewszystkim, nic wiecej.
                        • ditchdoc Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 19.07.10, 12:50
                          lilyrush napisała:

                          > Orzeczenie o winie żony nawet jeśli uda Ci sie uzyskać nie oznacza, ze
                          > w ramach kary sąd orzeknie przejście jej cześci majątku na Ciebie.

                          calego nie
                          w przypadku orzeczenia mieszkanie dostalby on, rate splacaliby po pol.
                          • jakniejatokto Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 19.07.10, 23:02
                            co Ty bredzisz?
                            On dostanie całe mieszkanie, którego połowę ona będzie spłacać?
                            W jakim prawie tak jest?
                            wtf...
                            hahahahaha
                            nie no, spoko, niezłą masz fantazję. Luz.
                            • ditchdoc Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 20.07.10, 07:14
                              jakniejatokto napisała:

                              > co Ty bredzisz?
                              > On dostanie całe mieszkanie, którego połowę ona będzie spłacać?
                              > W jakim prawie tak jest?
                              > wtf...
                              > hahahahaha
                              > nie no, spoko, niezłą masz fantazję. Luz.

                              szkoda ze jak moj znajomy zostawil zone, fakt ze z dzieckiem to DOKLADNIE tak
                              bylo, ona dostala mieszkanie, kredyt splacaja na pol
                              • jakniejatokto Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 20.07.10, 19:39
                                tzn co? Ona dostała CAŁOŚĆ mieszkania na własność (czyli jest właścicielką 100%)
                                a spłacają kredyt po 50%?
                                Bo jakoś nie widzę opcji że bank daje 250tys kredytu (czyli połowę z tego pół
                                miliona minus te 3 raty ;)) pod zastaw czegoś, co ma żona...
                              • weneska.3 Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 31.07.10, 13:44
                                znam taką sytuację w rodzinie-ona (z dzieckiem)na mieszkanie a raty spłacają po 50%,z tym że ona zrzekła się alimentów na dziecko.
                      • lavenders27 Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 19.07.10, 12:31
                        Flirt to nie zdrada. Napisałam, że jest na granicy rozwodu, bo nie chce tak żyć
                        - a on uważa że są super szczęsliwym małżeństwem i że ona ma wszystko.

                        Chodziło mi przede wszystkim o to, że kasa szczęscia kobiecie nie daje - chyba
                        że ktoś związał się z materialistką. I to, że autor zapewnił jej wysoki standard
                        życia wcale nie oznacza, że ona w tym związku była szczęśliwa. Nikt nie jest
                        taki głupi, żeby się rozwodzić tylko po to, żeby poflirtować z innym człowiekiem.

                        Ja swoich fotek nie wysyłam, ale umawiam się z ciekawymi facetami na drinka czy
                        kolację - mój mąż o tym wie i nie robi problemu. Sam też się spotyka z
                        interesującymi kobietami - żeby pogadać, miło spędzić czas. Oboje sobie ufamy i
                        nie przekraczamy pewnych granic - ta druga strona zawsze wie, że jesteśmy w
                        związku małżeńskim i nie szukamy przygody.

                        Ty pewnie zrzuciłabyś mnie ze schodów za taką kolację ;)
                        • ditchdoc Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 19.07.10, 12:49
                          lavenders27 napisała:

                          >
                          > Ty pewnie zrzuciłabyś mnie ze schodów za taką kolację ;)

                          bzdura, sam mam kolezanki z ktorymi wychodze, fakt ze zadko bo nie mam czasu
                          anie specjalnie ochoty, bez swojej partnerki. Nie jestem pajacem trzymajacym
                          babe na smyczy, to bez sensu. Jak bedzie chciala zdradzic to zdradzi.

                          To jest ryzyko ktore kazdy dzisiaj musi podjac wchodzac w zwiazek.
                    • sloik-konfitur Szczęście w dobrobycie 18.07.10, 22:30
                      lavenders27 napisała:
                      > Moja koleżanka z pracy ma męża, który spełnia każda jej zachciankę i zakochany
                      > jest w niej do szaleństwa. Facet jest lekarzem i widują się w domu max 2 razy w
                      > tygodniu. On jest non stop w pracy, bo niby wypruwa sobie żyły, żeby niczego je
                      > j
                      > nie zabrakło, a ona płacze w domu w poduszkę - sama świetnie zarabia i nie
                      > potrzebuje jego poświęcenia, ani tych pieniędzy z wiecznych dyzurów.
                      >
                      > Jest najatrakcyjniejsza blondynką jaką znam, robi ogromne wrażenie na
                      > mężczyznach, a seks z mężem ma może ze 3 razy w miesiącu. Trwa to już 3 lata i
                      > ona jest naprawdę na granicy rozwodu - i rozpaczy. Każdy by powiedział że ma
                      > wszystko - urodę, zdrowie, super męża,luksusy. A to najnieszczęśliwsza kobieta
                      > jaką znam. Wcale bym się nie zdziwiła, gdyby pewnego dnia zaczeła ostro z kimś
                      > flirtować - trochę z bezsilności, trochę po to żeby podnieśc sobie samoocene
                      > która zjechała jej do zera, trochę po to żeby on w końcu zauważył, jak się im
                      > wszystko sypie...

                      Dobrobyt bardzo przedefiniował poczucie szczęścia. Gdyby powiedzieć większości
                      kobiet 20 lat temu, że będą miały męża lekarza, świetnie zarabiającego, mąż
                      wprawdzie rzadko będzie w domu, ale jej nie będzie niczego brakować... więc
                      gdyby tym stojącym w kolejkach kobietom przepowiedzieć taką przyszłość, to
                      pewnie wzięłyby ją w ciemno...

                      A teraz, ludzie zatracają się w zdobywaniu funduszy na utrzymanie rodzin i nie
                      mają kiedy z tymi rodzinami zjadać owoców pracy.

                      Kiedyś nie mieliśmy nic, gnieździliśmy się w małych mieszkaniach, szynkę
                      jedliśmy tylko na święta...

                      Chyba gdy było trudniej, to było jednak łatwiej.
                      • kawitator Re: Szczęście w dobrobycie 19.07.10, 09:58
                        Do autora

                        Na postawione przez ciebie pytanie nikt Ci nie odpowie To ty musisz ocenić czym jest takie zachowanie dla Ciebie i co naprawdę zaszło bo teraz to jeszcze niewiele wiesz

                        Myślę ze jedynym głosem w który powinieneś się wsłuchiwać są wypowiedzi Człowieka który się myli bo jest rozważny i niegłupi także jednak z zastrzeżeniem, że on to nie Ty ba jego sytuacja nie jest tożsama z Twoją

                        Pozostałych sobie daruj bo zarówno z jednej jak i z drugiej strony prezentują swoje własne fobie, strachy, poglądy których ty wcale nie musisz podzielać.

                        Chciałbym tu podpowiedzieć jedna rzecz o której nie wyczytałem w postach powyżej

                        W Twoim obecnym postępowaniu musisz zadbać o to aby zostawić sobie możliwość każdej decyzji bowiem nie wiesz jak się sytuacja rozwinie
                        Wobec tego morda w kubeł i absolutnie nie wtajemniczaj w swoje problemy domowe nikogo. Pilnuj aby wasze problemy nie wydostały się na zewnątrz was dwojga. To jest wasz problem małżeński i nikogo więcej.
                        Gdybyś wewnętrznie postanowił zostać i ratować swoje małżeństwo to powszechna wiedza twojego otoczenia może spowodować taki nacisk że może wpłynąć na Twoja decyzje
                        Postaraj się aby opinia środowiska nie wpływała na Twoje suwerenne decyzje.
                        Z drugiej strony porada u prawnika rozwodowca ( adwokat radca prawny) nie zaszkodzi. Zgromadź wszelkie dowody pozwalające jakbyś kiedy podjął taka decyzje przeprowadzić rozwód na Twoich warunkach. Nie musisz tego wykorzystywać ale mieć nie zawadzi bowiem życie niesie wiele przykładów jak to kobitka w momencie w którym dojdzie do niej, że facet jednak przebaczył i postanowił dać jej szansę na ułożenie sobie życia ale z kimś innym zaczyna traktować go jako największego wroga. Wtedy bez dowodów pozwalających na jej opanowanie pójdziesz w skarpetkach i z starganymi nerwami
                        ( do Ąndzi - w przeciwną stronę dział prawie tak samo)
                        • anais_nin666 Re: Szczęście w dobrobycie 19.07.10, 11:49
                          Tomasos, jedynie słuszny, rozsądny i bezstronny głos, to głos Kawiego - jak widać.
                          Tego się trzymaj.
                          Reszta pisze o fobiach:P
                          Hehe.
                          Megalomania górą:)
                    • marcelm Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 18.02.23, 22:30
                      Daj namiar!!;)🕺😎🎢🤗
                • zakletawmarmur Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 19.07.10, 14:46
                  Dokładnie Lavenders to samo chciałam napisać.

                  Mężczyźni są tolerancyjni tylko dla przedstawicieli swojej płci.
                  Facet zdradza, gdy żona coś źle robi. Kobieta zdradza, gdy jest
                  szmatą;-)
                  • ditchdoc Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 19.07.10, 15:55
                    zakletawmarmur napisała:

                    > Dokładnie Lavenders to samo chciałam napisać.
                    >
                    > Mężczyźni są tolerancyjni tylko dla przedstawicieli swojej płci.
                    > Facet zdradza, gdy żona coś źle robi. Kobieta zdradza, gdy jest
                    > szmatą;-)
                    >

                    bzdura

                    moze sie tak wydawac bo meska zdrada wprost nas nie dotyczy

                    poza tym poczytaj sobie rumpe czy inne podobne, dla nich kobieta nigdy przenigdy
                    nie jest winna :)
              • marek_gazeta Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 19.07.10, 10:15
                > Niemniej dla mnie na jego miejscu
                > priorytetowym byloby sprawdzenie, co tak naprawde zaszlo.

                Zgadzam się. Napisałem już wcześniej, że dla mnie tego typu korespondencja mężatki jest jak najbardziej nie-okay, ale - jak widać - są różne opinie. Natomiast nie jest to dowód, że ze sobą spali. Zresztą - o ile nie wskazuje na to jednoznacznie treść SMS-ów, ciężko to będzie ustalić. Natomiast na ustalenie tego, czy się spotykali, szanse są większe.

                Ja użyłbym całego sprytu i kasy, żeby dojść, jak było naprawdę. Przede wszystkim chciałbym poznać treści owych SMS-ów.
                • anais_nin666 Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 19.07.10, 11:52
                  marek_gazeta napisał:Ja użyłbym całego sprytu i kasy, żeby dojść, jak było naprawdę. Przede wszystkim chciałbym poznać treści owych SMS-ów.

                  Po co??
                  By potem pół roku spędzić z butelką wódki w objęciach lecząc naruszone ego, gdy się byś dowiedział, że żona z tamtym bardziej gorąca, bardziej wyluzowana, bardziej bezpruderyjna? Gdy sie zorintowałbyś, że żona tylko z Tobą zimna ryba, że Ty nie umiałeś jej rozpalić;)
                  Ludzie to kochają się zadręczać.

                  >
                  • ditchdoc Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 19.07.10, 12:52
                    anais_nin666 napisała:

                    > Po co??
                    > By potem pół roku spędzić z butelką wódki w objęciach lecząc naruszone ego, gdy
                    > się byś dowiedział, że żona z tamtym bardziej gorąca, bardziej wyluzowana, bar
                    > dziej bezpruderyjna? Gdy sie zorintowałbyś, że żona tylko z Tobą zimna ryba, że
                    > Ty nie umiałeś jej rozpalić;)
                    > Ludzie to kochają się zadręczać.
                    >
                    > >

                    bo jezeli tak to po prostu nalezy jej podziekowac.

                    Niech sobie idzie do tego z ktorym byla bardziej bezpruderyjna.

                    A butelka to wyjscie dla luzerow, ogarniasz sie na drugi dzien i tyle, szkoda czasu.
          • symmetryisall Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 09.08.10, 10:29
            "To, ze facet oglada inne zzoomowane cipki
            w necie wcale przeciez nie jest rownoznaczne ze zdrada i chodzeniem na boki w
            realu, prawda, panowie? ;-)"

            Jest pewna subtelna różnica między zzoomowaną cipką Jenny Jameson na RedTube, a
            zzoomowanym kutasem kolegi z pracy. Bo na zobaczenie cipki Jenny Jameson w realu
            i z bliska, w sytuacji intymnej, szans nie mam. A zobaczenie zzoomowanego kutasa
            kolegi z pracy jest bardzo łatwe. Właściwie tak łatwe, że zupełnie nie wiem, co
            miałoby taką panią przed tym powstrzymywać, skoro już go sobie dobrze obejrzała
            w mmsach i zdążyła się na niego porządnie nakręcić.
    • jakniejatokto Re: nikt za Ciebie nie oceni. 18.07.10, 17:21
      Ty weź wyhamuj może trochę z tymi opiniami o kobiecie której de facto nie znasz, co?
      Jakoś nikt się nie zastanawia, dlaczego to zrobiła i czy wszystko było ok, tylko
      nagle kobieta to kurwa, a koleś to święty, bo uraziła jego męską dumę? Bo miała
      wszystko co chciała?
      Widocznie nie, bo gdyby miała wszystko czego potrzebowała, a nie tylko wakacje i
      samochody, to do takiej sytuacji by nie doszło.
      No i jakoś nie widzę tu obwiniania faceta, że się zapuścił, wyhodował brzuszek i
      żony już nie pociąga, i nikt mu nie doradza, żeby spróbował ją zdobyć na nowo.
      Weźcie się ludzie opamiętajcie, albo konsekwentnie obarczacie winą osobę która
      zdradza i wtedy wszyscy Ci panowie którzy piszą tu "chyba poszukam kochanki" to
      szmaciarze i kurwiarze, albo obarczacie winą stronę zdradzaną i wtedy wszyscy to
      zaniedbane fleje.
      Nie ma, że wybeiracie sobie co wam wygodne w danej chwili, co to, solidarność
      plemników?
      • ditchdoc Re: nikt za Ciebie nie oceni. 18.07.10, 18:50
        znam ja tyle co z opisu i pieknie wpasowuje mi sie w definicje krolewny-polki.
        Za duzo i za dobrze, nudno i stad zabawy. Nawet jezeli jej czegos faktycznie
        brakowalo to nic nie powiedziala, przeciez jest piekny powod do kurestwa.

        Potem ma kolko wsparcia z kolezanek ktore mowia to co ty, "nie twoja wina,
        przeciez ciagle byl w pracy a powinien wiecej czasu z toba spedzac. On zawinil"

        x)
        • jakniejatokto Re: nikt za Ciebie nie oceni. 18.07.10, 19:45
          Nic z rzeczy które powyżej stwierdziłeś nie wiesz na pewno. I ja tez nie wiem,
          dopóki ta kobieta tu nie przyjdzie i nie powie.
          Znamy tylko wersję faceta, któremu 6 MIESIĘCY zajęło zorientowanie się, że z
          jego żoną jest coś nie halo. A nie, zaraz, on się nawet nie zorientował. On na
          to wpadł przypadkiem.
          I tu nie chodzi o potajemne sprawdzanie telefonów czy włamywanie się na skrzynkę
          pocztową, ale o zwykłe ZAUWAŻENIE, że coś z żoną jest inaczej, niż było do tej
          pory. On jakoś nie zauważył, no ale tak, on jest ten biedny miś a żona to
          królewna z drewna. Hmm no jakoś siłą rzeczy nie wygląda mi to na idealny związek.
          • ditchdoc Re: nikt za Ciebie nie oceni. 18.07.10, 19:57
            mylisz sie co do jednego

            dokladnie wiem co ona powie, zreszta juz powiedziala. To co zawsze kazda jedna
            odrzucona kurew. Poczytaj posty autora.
            • jakniejatokto Re: nikt za Ciebie nie oceni. 18.07.10, 20:17
              hmm - w dalszym ciągu wiem tylko to, co mówi mi autor. Dla mnie to za mało.
              Każdy odrzucony facet będzie mówił to samo - bo to zła kobieta była. A ja jestem
              ten dobry miś.
              Coś za mocno on ją kocha w tych postach, jak na mój gust.
              • ditchdoc Re: nikt za Ciebie nie oceni. 18.07.10, 21:59
                odrzucony facet?

                ona go nie odrzucila tylko zdradzala, zwizku konczyc jej sie nie chcialo bo po
                co, skoro ma dobrze.

                Na koniec autor odrzucil zone, slusznie, mowiac jej zeby spierdalala.
                • lavenders27 Re: nikt za Ciebie nie oceni. 19.07.10, 12:21
                  A skąd TY wiesz, że go zdradzała?

                  Znalazł tylko sms-y i sms-y. Nie nakrył ich w łóżku. Może to był zupełnie obcy
                  facet, którego ona poznała w sieci - tacy nie mają oporów przed wysyłaniem
                  nagich fotek. Mężowi powiedziała, że to kolega - bo to lepiej wygląda. Ot, taka
                  głupia zabawa.

                  Jest takie powiedzenie, że kto za młodu się kurvił, ten na starośc wszedzie
                  widzi kurevstwo. To, że Ty trafiłeś na kobietę, która się puszcza, to nie znaczy
                  że inni też mieli takie "szczęście" - więc nie wylewaj swojego jadu na kobiety,
                  których nie znasz.
                  • ditchdoc Re: nikt za Ciebie nie oceni. 19.07.10, 12:54
                    lavenders27 napisała:

                    > A skąd TY wiesz, że go zdradzała?
                    >
                    > Znalazł tylko sms-y i sms-y. Nie nakrył ich w łóżku. Może to był zupełnie obcy
                    > facet, którego ona poznała w sieci - tacy nie mają oporów przed wysyłaniem
                    > nagich fotek. Mężowi powiedziała, że to kolega - bo to lepiej wygląda. Ot, taka
                    > głupia zabawa.
                    >
                    > Jest takie powiedzenie, że kto za młodu się kurvił, ten na starośc wszedzie
                    > widzi kurevstwo. To, że Ty trafiłeś na kobietę, która się puszcza, to nie znacz
                    > y
                    > że inni też mieli takie "szczęście" - więc nie wylewaj swojego jadu na kobiety,
                    > których nie znasz.

                    co wy z tym jadem.. x)

                    sorry ale za dlugo jestem na tym swiecie, za duzo kobiet poznalem i za duzo mam
                    kolegow ktorzy mieli znacznie wiecej kobiet niz ja..

                    po prostu umiem nazwac krocze jak je zobacze. Tyle

                    Wieksza jest szansa na to ze z nim spala niz na to ze nie spala. Smski przez pol
                    roku? Daj spokoj.
                    • izabella9.0 Re: nikt za Ciebie nie oceni. 19.07.10, 13:29
                      "Smski przez pol roku? Daj spokoj."

                      Ja się bawiłam tak przez rok (smsy ,maile )i do niczego nie doszło.
                      Nie ma reguły.
                      • ditchdoc Re: nikt za Ciebie nie oceni. 19.07.10, 13:38
                        izabella9.0 napisała:

                        > "Smski przez pol roku? Daj spokoj."
                        >
                        > Ja się bawiłam tak przez rok (smsy ,maile )i do niczego nie doszło.
                        > Nie ma reguły.

                        i masz meza?

                        ja pierdole chyba jakis niedzisiejszy jestem..
                        moja zona piszaca o seksie z jakims typem, foty jego chuja na jej telefonie?

                        ja pierdole.., nie dla mnie.
                        • izabella9.0 Re: nikt za Ciebie nie oceni. 19.07.10, 19:31
                          "jakis niedzisiejszy jestem.."

                          Jesteś jak najbardziej dzisiejszy, normalny itd. Po prostu usiłuje Ci przekazać, że nie każda taka "akcja" musi się skończyć w łóżku. Może to
                          być "relacja" i "akcja " czysto platoniczna, wirtualna co nie znaczy,
                          że jest uczciwa w stosunku do partnera. Wręcz przeciwnie nie jest.
                      • santo_inc Re: nikt za Ciebie nie oceni. 19.07.10, 18:16
                        > Ja się bawiłam tak przez rok (smsy ,maile )i do niczego nie doszło.
                        > Nie ma reguły.

                        Ale Ty byłaś dziewicą do ślubu co samo z siebie nie jest normalne.
                        • izabella9.0 Re: nikt za Ciebie nie oceni. 19.07.10, 19:21
                          " Ale Ty byłaś dziewicą"

                          No tak jakby, bo wyobraź sobie zrekonstruowałam sobie błonę
                          dziewiczą i szkoda mi było tracić tak szybko :DDDDDDDDDDDD


                          "...do ślubu co samo z siebie nie jest normalne."

                          Ty mi nie będziesz mówił co jest normalne a co nie.
                          • santo_inc Re: nikt za Ciebie nie oceni. 19.07.10, 20:14
                            > No tak jakby, bo wyobraź sobie zrekonstruowałam sobie błonę
                            > dziewiczą i szkoda mi było tracić tak szybko :DDDDDDDDDDDD

                            No cóż, być może się pomyliłem, w każdym razie takie wrażenie odniosłem po
                            Twoich kato-fanatyczno-wojowniczych wypowiedziach.

                            > Ty mi nie będziesz mówił co jest normalne a co nie.

                            Załóż się.
                            • izabella9.0 Re: nikt za Ciebie nie oceni. 19.07.10, 20:42
                              Nie być może, a na pewno - bo ty ogólnie się mylisz i błądzisz, taki Twój dar.


                              " Załóż się."

                              Nie pozwalaj sobie, nie masz na mnie żadnego wpływu!
    • baka.s1 Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 19.07.10, 10:46
      hej, jestem w takiej samej sytuacji tylko od drugiej strony. Pierwszy raz
      uwierzyłam, ze to tylko zabawa i co po paru latach jest to samo a nawet gorzej.
      Daj znać jak przez to przechodzisz i jak udaje Ci się opanować to wewnętrzne
      "szaleństwo".
      Nie masz wrażenia że tylko Ty cierpisz?
    • panplan Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 19.07.10, 11:17
      to tak jak z paleniem ... teoretycznie mozna rzucic praktycznie mozna
      miec okres przerwy a zdarzaja sie cuda ze nie wracasz do nalogu
      ze zdrada tak samo - wciaga gorzej niz fajki wiec nie daj sobie kitu
      wciskac tylko skoncz i zacznij zycie na nowo ukladac
      • lavenders27 Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 19.07.10, 12:53
        A i jeszcze jedno - sąd na pewno nie poprosi o odzyskanie treści sms-ów czy
        mms-ów od operatora.

        Takie rzeczy, to tylko w sprawach karnych i to w ramach wyjątku - gdy np. chodzi
        o zabójstwo, gwałt, rozbój itp. W przypadku zwykłej rozwodówki sędzia by Cię
        zabił śmiechem, gdybyś o coś takiego poprosił.
        --------------------------

        Interesuje mnie jeszcze jedno. Niedawno był podobny watek i z tego co pamiętam
        panowie BARDZO się oburzali, że zona śmiała gmerać w męzowskiej komórce. A tu
        nie widzę ani jednego postu, w którym ktoś jechałby po załozycielu watku, że
        naruszył prywatnośc zony. Why?
      • i-sztar Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 19.07.10, 17:27
        witam ponownie , ja nie mialam zamiaru tłumaczyc tej mężatki ,że
        pozwoliła sobie na takie sms z innym facetem . ale kazdy jest
        człowiekiem i ma prawo popełnic bląd i oczywiście ważne by sie
        przyznać .uważam że Oni jako para sie pogubili gdzieś więć trzeba
        to odnaleźć ( rozwieźć zawsze sie można) prawdziwa miłość zawsze
        wybacza a jak sie to skończy zależy od tego co zawinił ,ale nie
        można dac komuś szansy na naprawienie tego złego. no chyba ,że
        samemu się chce odejść i wtedy potyczka drugiej połowy jest nam na
        rękę bo jesteśy tchurzem ,żeby samemu zakończyć związek.a w tym
        konkretnym przypadku widzę ,że mąż kocha żonę a ona jego i nie sądzę
        żeby miała ochote na takie smsy bo dostała zimny prysznic.
        • santo_inc Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 19.07.10, 18:17
          > pozwoliła sobie na takie sms z innym facetem . ale kazdy jest
          > człowiekiem i ma prawo popełnic bląd i oczywiście ważne by sie
          > przyznać .

          Tak, trzeba jeszcze tylko potem za ten błąd zapłacić.
      • i-sztar Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 19.07.10, 17:32
        witam ponownie , ja nie mialam zamiaru tłumaczyc tej mężatki ,że
        pozwoliła sobie na takie sms z innym facetem . ale kazdy jest
        człowiekiem i ma prawo popełnic bląd i oczywiście ważne by sie
        przyznać .uważam że Oni jako para sie pogubili gdzieś więć trzeba
        to odnaleźć ( rozwieźć zawsze sie można) ,prawdziwa miłość zawsze
        wybacza, a jak sie to skończy ?zależy od Tego kto zawinił ,ale
        trzeba dac komuś szansę na naprawienie tego złego. no chyba ,że
        samemu się chce odejść i wtedy potyczka drugiej połowy jest nam na
        rękę bo jesteśy tchurzem ,żeby samemu zakończyć związek.a w tym
        konkretnym przypadku widzę ,że mąż kocha żonę a ona jego i nie sądzę
        żeby miała ochote na takie smsy bo dostała zimny prysznic.
    • gomory Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 19.07.10, 12:51
      Moge tylko wspolczuc trudnej sytuacji. Nie czuje sie wladny by
      doradzac jak sie zachowac. To tak indywidualne odczucia, doznania,
      sytuacja, ze tylko zainteresowana osoba moze ja wlasciwie dla siebie
      ocenic i ponosic konsekwencje.
      Odniose sie za to do tytulu watku. Pokazuje on jak wazne jest
      precyzyjne ustalenie granic odkad zaczyna sie poczucie nielojalnosci
      malzenskiej. Granice sa na tyle plynne, ze latwo tutaj o rozbiezne
      oceny. Sprosne zarciki, bliskosc w tancu, dwuznaczne smsy, flirty,
      pokazywanie sie polnago, ogladanie zdjec, filmow - spektrum jest
      doprawdy szerokie. Ze skrajnym przypadkiem gdy prowokujace
      zachowania podniecaja wspolmalzonka i wrecz sie ich domaga.
      Gdybym wiedzial, ze zona podnieca sie zdjeciami kutasow dla
      pikanterii to nie poczulbym sie zdradzany. Wirtualny seks takze by
      mnie nie zabil i nie traktowalbym go rownie powaznie co spotkan na
      zywo. Chociaz to tez powiazane jest z poczuciem bliskosci i
      relacjami. Im wieksze mialbym odczucie separacji tym bardziej
      odbieralbym to osobiscie i jako zachowanie niszczycielskie. Ale
      powatpiewam by moje dywagacje w czyms Tobie pomogly. Twoja
      konstrukcja tego co moralne, wlasciwe i budzace zazdrosc nijak sie
      ma do mojej - jestesmy roznymi osobami. Tylko fanatycy maja
      rozwiazania dobre dla wszystkich ;).
      Moze to dobry moment by ten i ow z forumowiczow wszczal pod swoim
      dachem dyskusje czego by nie zaakceptowali. Ot tak dla jasnosci. Na
      wlasnej skorze sie przekonalem gdy cos bedacego dla mnie niewinna
      pierdola, dla zony bylo bolesna katastrofa.
      • lavenders27 Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 19.07.10, 13:05
        Bardzo mądrze napisane.

        Być może ona to robiła z nudów i dla niej to właśnie była pierdoła, ot taka
        zabawa. Może nawet z jakimś zupełnie obcym facetem, zupełnie bez intencji zdrady.

        I faktycznie, wyznaczenie granic jest bardzo ważne. My z męzem zrobiliśmy to na
        samym początku - dajemy sobie baaaardzo dużo wolności: od ogladania porno,
        jakichś tam flirtów bez głębszego angażowania się, po spotkania z różnymi
        osobami - oczywiście w celach towarzyskich - żeby z kimś ciekawym pogadać, a nie
        po to żeby kogoś zaciągnąć do łóżka, no i raz na jakiś czas, a nie wieczór w
        wieczór.

        Mnie by nie przeszkadzały jakieś sms-y z podtekstem erotycznym, o ile nie byłoby
        w nich treści "kiedy i gdzie", albo "bardzo cię pragnę, myślę o twoich cyckach
        czy seksie z tobą", bo to już jest przegięcie. W moim związku każdy wie, ile
        może a ile nie - i zasada jest taka, że jeśli któreś z nas przekroczy tę
        granicę, to już nie ma powrotu. Dlatego oboje się pilnujemy. A tutaj tego
        wyznaczenia granicy chyba faktycznie zabrakło.
        • ditchdoc Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 19.07.10, 13:18
          lavenders27 napisała:

          > w nich treści "kiedy i gdzie", albo "bardzo cię pragnę, myślę o twoich cyckach
          > czy seksie z tobą", bo to już jest przegięcie. W moim związku każdy wie, ile
          > może a ile nie - i zasada jest taka, że jeśli któreś z nas przekroczy tę
          > granicę, to już nie ma powrotu. Dlatego oboje się pilnujemy. A tutaj tego
          > wyznaczenia granicy chyba faktycznie zabrakło.

          faktycznie trudno sie domyslic, bez jasnego rozkazu, ze ciagniecie nawet
          smsowego romansu z golymi chujami na fotkach i tekstami o ruchaniu siebie
          nawzajem z mezczyzna ktory nie jest mezem jest w malzenstwie czy zwiazku raczej
          niewskazane..

          moze to tylko dla mnie
          • nielubienaszejklasy Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 19.07.10, 14:41
            naprawde coraz mnie szczerych i ucziwych
            ja nie wiem po co wy macie meżów/żony skoro zachowujecie się jakbyście byli wolni
            robicie to, co single
            flirty, romanse
            a potem tworzycie własne teorie moralnosci i wciskacie je tutaj, ludziom, którzy
            chcą być szczerzy i uczciwi
            dla W A S to odmieńcy
          • lavenders27 Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 21.07.10, 17:47
            W watku wyżej facet liże koleżanki po cyckach - w obecności żony.

            Czemu tam się tak głośno nie udzielasz?
      • marek_gazeta Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 19.07.10, 15:50
        Niby słuszne, ale mam kilka uwag:

        - po pierwsze, wszystko wskazuje na to, że był to kolega z pracy, a nie kompletnie wirtualny i anonimowy facet
        - po drugie, odnoszę wrażenie, że facet da radę przebaczyć, jeśli ów flirt pozostał czysto wirtualny - rozchodzi się o to, czy się ze sobą przespali
        - no i wreszcie - rzeczywiście, warto porozmawiać na temat tego, co wypada i co nie wypada, ale ludzie nadający na tych samych falach powinni mieć w miarę zbieżne poglądy
        • aneta-skarpeta Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 19.07.10, 16:02
          jak najbardziej sie zgadzam z tym, ze partnerzy powinni nadawac na
          tych samych falach-> wiedziec niejako od gornie co wolno, a co nie

          jasne, ze jesli związek jest dosc luzny to obie strony nie widzą nic
          zlego w fotkach obcych ludzi w komorce etc. ale to musi byc
          akceptowane

          my z mężem jesteśmy dosc zaborczy jak na obecne standarty;) ale
          oboje i nam to pasuje.

          ja bym sie czuła nieswojo jakby moj smsowal z jakas kolezanką,
          znajomą i bym o tym nie wiedziała

          ale takie rzeczy powinny wychodzic naturalnie w zwiazku
        • tomasos2 Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 19.07.10, 17:22
          marek_gazeta napisał:

          > Niby słuszne, ale mam kilka uwag:
          >
          > - po pierwsze, wszystko wskazuje na to, że był to kolega z pracy,
          a nie komplet
          > nie wirtualny i anonimowy facet
          > - po drugie, odnoszę wrażenie, że facet da radę przebaczyć, jeśli
          ów flirt pozo
          > stał czysto wirtualny - rozchodzi się o to, czy się ze sobą
          przespali
          > - no i wreszcie - rzeczywiście, warto porozmawiać na temat tego,
          co wypada i co
          > nie wypada, ale ludzie nadający na tych samych falach powinni
          mieć w miarę zbi
          > eżne poglądy
          >
          To nie był kolega z pracy...
          takie tłumaczenie było najpierw (co jeszcze bardziej mnie wnerwiło
          bo to ja załatwiłem jej tą pracę i jak już pisałem wcześniej tyramy
          na tym samym terenie tylko w innych firmach)
          to był jej były facet z przed 10lat znalazł ją na tej pieprzonej
          naszej klasie.............
          • azjator Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 20.07.10, 19:08
            tomasos - nigdy sobie z tą sytuacją nie poradzisz jeżeli nie
            będziesz wiedział o co chodzi (czy tylko sms, czy może się spotkali
            i coś więcej) lepsza jest najgorsza prawda niż niewiedza. Musisz
            wiedzieć z czym masz się zmierzyć i ocenić czy dasz radę jej to
            wybaczyć. Najgorsze w tym wszystkim, że zamiast Ci powiedzieć prwadę
            to kręci i już sam nie wiesz czy tym razem znowu nie kłamie. Jeżeli
            jej na tobie zależy niech przyniesie ci bilingi, wszystko co
            potrzebujesz żeby nie mieć wątpliwości po tym wszystkim - to jej
            zakichany obowiązek. Przeabiałem kiedyś podobną sytuacje
      • allegropajew Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 15.05.23, 13:54
        Dla mnie czymś takim okazała się propozycja zamontowania świateł dziennych w aucie (był rok 1999). Po jej reakcji nie odzywałem się do niej przez dwa tygodnie, aż się z nerwów ZARZYGAŁA. Wtedy W KOŃCU przeprosiła. Parę lat później i tak ją zostawiłem. Światła dzienne okazały się bez znaczenia....

        Gościula
    • bestiatko Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 19.07.10, 15:56
      prawde mowiac to jest zdrada. Powiem krotko zona ciebie oklamywala,
      a jak miala wyjsc prawda to wtedy wyznala tobie cala prawde. Nie
      chciala tobie powiedziec prawde bo jej tamten imponowal w jakis
      sposob. Dlatego ludzie ktorzy maja konta na portalach
      spolecznosciowych w 100% uwazaja ze to zabawa. Rajcuje ich gdy ktos
      z dawnych znajomych lub tez nowo poznanych interesuje sie nimi w
      sposob szczegolny.
      • ditchdoc Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 19.07.10, 16:07
        bestiatko napisała:

        > prawde mowiac to jest zdrada. Powiem krotko zona ciebie oklamywala,
        > a jak miala wyjsc prawda to wtedy wyznala tobie cala prawde.

        proponuje przeczytac jeszcze ra

        oczekiwanie prawdy od ludzi bez podstawowej moralnosci i szacunku dla partnera
        jest delikatnie mowiac naiwne
    • m00nlight Z babskiego punktu widzenia 19.07.10, 16:29
      Zapewne wyglądało to tak:

      Obcy facet zaczął komplementować, że piękna, że seksowna, że
      zabawna, że rezolutna... kobiety łase są na takie gadanie,zwłaszcza
      jeśli w domu go niedostatek- a tak najczęściej bywa po latach,
      dlatego podejmują chętnie takie słowne gierki. Pozwala się to
      dowartościować, znowu poczuć atrakcyjną, pożądaną kobietą. I
      niekoniecznie musi kończyć się w łóżku, zazwyczaj się nie kończy! Bo
      fajnie jest poczytać pierdoły jaka to jestem wspaniała, można takie
      pierdoły popisać, szczerze lub mniej. Taki dreszczyk emocji, i
      teoretycznie, nikomu nie powinien zaszkodzic, o ile postawi się
      granice.

      Myślę że jesli nie masz niezbitych dowodów że żona przyprawiła ci
      rogi, przyjmij, że tego nie zrobiła, zgodnie z ideą prawa- każdy
      jest niewinny dopóki nie udowodni się mu winy.

      I PRACUJ nad związkiem, pracujcie razem. Skoro ona potrzebuje takich
      podniet, znaczy że nie otrzymuje tego od Ciebie i poza związkiem
      szuka komensacji. Głupio kończyc wieloletni związek przez pare
      głupich esemesow, więc jesli nie masz pewnosci ze doszlo do czegos
      gorszego niż pieprzenie głupot via net/ tel, wyjasnijcie sobie
      wszystko i żyjcie dalej.

      A żeby historia się nie powtórzyła (a lubi) czesciej mów żonie
      cokolwiek miłego, głupie 'pięknie dziś wyglądasz' jest w stanie
      czynić cuda! no i zadbaj o własną atrakcyjność. Jeśli po latach
      zrobiłeś się skapciałym tatuśkiem czas wziąć się za siebie :)
    • skarpetka_szara Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 19.07.10, 16:53
      Bony, ile tu chamstwa. Wiesz, nie sluchaj tych burakow ktorzy ci
      KARZA ja rzucic, rozwodzic sie, ktorzy wyzywaja ja. Jestem ciekawa
      jak ICH zwiazki wygladaja (czy kiedykolwiek mieli dlugie, prawdziwe
      zwiazki/malzenstwa)... zaloze sie ze nie maja zadnego, nawet zadna
      laska ich nie chce, tylko pija pod klatka i narzekaja ze kobiety to
      K... i nic wiecej. brrr.....

      Osobiscie bardzo ci wspolczuje. Masz prawo czuc sie skrzywdzony,
      zly, masz prawo czuc adwersjie - jest to calkiem naturalne.

      Zycze wytrzymalosci. Badz cierpliwy przedewszystkim dla siebie.
      Nie musisz decyzji podejmowac teraz, natychmiast. Daj sobie
      czasu.

      Rozniez, ale to juz po uplywie jakiegos czasu, pomysl co powodowalo
      takie zachowanie u zony? Nuda? rutyna? brak romantyzmu w zwiazku.
      (nie zrozum mnie zle - tutaj absolutnie nie wybielam poczynan zony,
      ani nie mowie ze cos ty zle zrobiles - tylko zwiazki przechodza
      rozne etapy, czasami kryzysy).

      Osobiscie znam sporo zwiazkow po ciezkich kryzysach ktore teraz sa
      szczesliwe. Wiec czasami warto jest dac sobie jeszcze jedna
      szanse. Teraz zona wie ze moze cie stracic, byc moze zapomniala o
      tym przez te 10 lat zwiazku razem.

      Moze terapia malzenska?

      Naprawde, wiele malzenst przechodzi na jakims tam etapie przez
      pieklo, i jezeli takie zachowanie nie lerzy w zony charakterze i
      jezeli nie wierzysz ze zrobi to jeszcze raz to moze warto "leczyc"
      to malzensto.

      Ale poki co, pobadz sam, daj sobie czasu do namyslu.
    • gwiazdorserialu Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 19.07.10, 19:21
      Szkoda mi Twojej żony. Bo wina nigdy nie leży po jednej stronie, a
      to ona teraz taka su*ka jest. A ty tylko...porywczy i nerwowy.
      Znam wiele takich historii. On by jej gwiazdkę z nieba dał, a ona
      się dusi, zdławiona jego porywczością i kontrolą.

      Nie ulega wątpliwości, że Cię kocha (ty ją z resztą też), ale te
      wzorce zachowań, które tak trudno przeskoczyć.

      Gwarantuję Ci, że istnieje BARDZO duża szansa na wasze udzane
      przyszłe relacje i szczęśliwe małżeństwo.
      Grunt to chcieć naprawić to, so się spaprało.
      Czas, czas, czas i ...terapia u psychologa (on najszybciej wam
      pomoże, moim zdaniem)
    • glamourous Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 19.07.10, 23:04
      ditchdoc napisał:

      > o ja pierdole..

      A ja sie zaloze ze nie masz jeszcze trzydziestki i nigdy nie byles w dlugim
      zalegalizowanym zwiazku, w ktory zdazyla sie wkrasc jakas tam rutyna i w ktorym
      szczytne idealy na temat "jak-byc-powinno-w-najlepszym-ze-swiatow" nieco
      nadgryzla praktyka oraz tzw. zab codziennosci. Wykazujesz typowo czarno-biale,
      radykalne podejscie wlasciwe ludziom, ktorzy niewiele jeszcze w zyciu
      doswiadczyli. Empatie i zdolnosc relatywizowania, a takze pewna tolerancje oraz
      rozumienie, ze nie wszystko jest proste w zyciu mrowek nabywa sie z wiekiem i
      doswiadczeniem. Wtedy, kiedy NASZE WLASNE ZYCIE weryfikuje nasze poglady i uczy
      nas czegos takiego jak POKORA i TOLERANCJA. Wrzuc na luz, bo wiele Cie jeszcze w
      zyciu zdziwi. Zycie jest ironiczne, przewrotne i czesto lubi nas poszturchiwac
      nasza wlasna bronia. Warto miec to na uwadze.
      • anais_nin666 Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 19.07.10, 23:08
        O tym samym niedawno myślałam. Że do pewnego wieku sie jest strasznie zero-jedynkowym. Dopiero wraz ze zdobywaniem bagażu doświadczeń zaczynamy dostrzegać, że świat ma więcej kolorów niż 2;)
        • songo3000 Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 19.07.10, 23:23
          Śmiałe założenie. Zważ, że nie wszystkich (eee, mniejszość?) osobników homo sapiens stać na takie oświecenie.
          • riki_i OCZYWISTA ZDRADA 20.07.10, 01:41
            Wielkie sorry, ale BYŁY FACET SPRZED 10 LAT to nie jest jakieś tam przypadkowe
            ulotne zauroczenie, albo chwilowa erotyczno-platoniczna virtualna gierka z
            kolegą z pracy. To jest facet, który szanowną żonę sobie równo bzykał w
            najprawdziwszym realu iks lat temu, w dodatku w klimacie obustronnego
            młodzieńczego uniesienia.

            No i to uniesienie jak widać bynajmniej nie wyparowało, skoro zwykła zaczepka na
            nk błyskawicznie zaowocowała powrotem starych klimatów we wzajemnych kontaktach
            tej parki. Jednym słowem prąd w tej rzekomo zardzewiałej instalacji popłynął jak
            przed laty ;-) I trzeba być naprawdę naiwną osobą, aby sądzić że przez te SZEŚĆ
            MIESIĘCY KONTAKTÓW, osoby które kiedyś parzyły się jak króliki, tym razem
            poprzestały wyłącznie na podkręcaniu się esami i wymianie mms-ów z gołymi
            narządami. No ludzie, bądźmy poważni! Dla mnie sprawa jest oczywista, dziwi
            tylko jak szanowny autor wątku mógł nie dostrzec tak kipiącego sexem romansu
            swojej żony. Widać zajęty był 3 balkonami w nowym domu i ich wykańczaniem...

            Ps. Nie mam powodu, aby nie nie wierzyć wypowiedziom Pań w tym wątku, ale
            wszyscy moi koledzy, którzy chełpią się obrazkami gołych damskich narządów w
            swoich komórkach, narządy te osobiście penetrowali. Co dokumentują kolejne mms-y
            np. z ręką kolegi na łonie danej Pani itp. itd. Ja sam nie wyobrażam sobie
            sytuacji, w której znajomość z jakąś Panią dochodzi do poziomu przesyłania sobie
            wzajemnie zdjęć własnych narządów, a w tle nie ma realnego seksu. O ile znam
            prawdziwe sytuacje, to chciałbym jeszcze dodać, że takie zdjęcia wysyła się
            sobie w początkach łóżkowych szaleństw, ale raczej PO SEKSIE, a nie PRZED SEKSEM
            - zwykle po to aby się wzajemnie podkręcić przed kolejnym spotkaniem.
            • gomory Re: OCZYWISTA ZDRADA 20.07.10, 07:14
              > O ile znam prawdziwe sytuacje, to chciałbym jeszcze dodać, że takie zdjęcia wysyła się sobie w początkach łóżkowych szaleństw, ale raczej PO SEKSIE, a nie PRZED SEKSEM

              To twierdzenie raczej mocno sie rozmija z rzeczywistoscia. Sprawdzenie tego jest wybitnie latwe - wystarczy, ze wejdziesz po 22 na jakis czat, pogawedzisz z jakims damskim nickiem w sposob odrobine bardziej wyrafinowany niz "skond klikasz, co masz na sobie, ulubiona pozycja w lozku" i mozesz takie zdjecie otrzymac bez ustawiania sie na bzykanko.
              Zerknij na kobiety ktore codziennie wieczorami podniecaja przed kamera napalencow. Predko sie zorientujesz, ze wcale nie szukaja czegos wiecej.
              Dlatego Twoj wywod jest wart funta klakow, bo moze byc zarowno prawdziwy jak i nie.
              • glamourous Re: OCZYWISTA ZDRADA 20.07.10, 18:32
                Racja Gomory, kobiety nie sa tak proste i jednoznaczne w tej kwestii jak
                mezczyzni, dla ktorych podjecie znajomosci z erotycznym podtekstem oznacza
                automatycznie dazenie do seksu w realu.
                Kobiety w takich znajomosciach nie szukaja zawsze od razu realnego bzykania -
                bardzo czesto jest to chec urozmaicenia szarej codziennosci, nieszkodliwego
                poflirtowania sobie bez stawiania kropki nad i, dowartosciowania sie,
                polechtania ego, potrenowania swoich uwodzicielskich kunsztow, sprawdzenia, czy
                nie wyszlo sie z wprawy itp. Niestety, z doswiadczenia wiem, ze faceci maja
                czesto lekki problem ze zrozumieniem faktu, ze dla kobiety pewne prowokacyjne
                zachowania nie zawsze prowadza do SEKSU. Kobiety czesto flirtuja dla czystego
                sportu, taka jest prawda.
                Znam rowniez facetow ktorzy postepuja podobnie, np. maja stala partnerke i
                niekoniecznie kwapia sie do fizycznego skonsumowania zdrady, ale co sobie
                poswintusza z jakas laska - to ich ;-). Rzecz polega na tym, zeby po prostu nie
                przekraczac pewnych granic - a kazdy ma swoja wlasna subiektywna moralnosc
                pozwalajaca mu ocenic czy wyslanie swojej golej fotki to juz zdrada. Dla jednych
                nie bedzie to zadna zdrada, podczas gdy z kolei dla innych zdrada bedzie juz
                pojscie na zwykla kawe z kolega po godzinach pracy. Co czlowiek to podejscie,
                nie ma co sie zzymac.

                Nie wykluczam realnego romansu zony autora watku. Nie twierdze, ze na pewno nie
                zadradzila. Ale nie wykluczam tez, ze byl to tylko dlugofalowy erotyczny flirt
                bez konkretnej konsumpcji w tle. Tomasos sam powinien dojsc prawdy. A tak swoja
                droga, to nie wiem co myslec o mezatce, ktora przez pol roku nie zatroszczyla
                sie nawet zeby te smsy wykasowac z telefonu. Jakis kosmos totalny dla mnie - no
                chyba, ze podswiadomie chciala demaskacji i rozstania. A moze podswiadomie
                chciala potrzasnac niezainteresowanym jej potrzebami mezem i to byl taki srodek
                do celu? Licho wie. Troche dziwna sprawa.
                • riki_i Re: OCZYWISTA ZDRADA 20.07.10, 20:21
                  glamourous napisała:

                  > Kobiety w takich znajomosciach nie szukaja zawsze od razu realnego > bzykania
                  - bardzo czesto jest to chec urozmaicenia szarej
                  > codziennosci, nieszkodliwego poflirtowania sobie bez stawiania
                  > kropki nad i, dowartosciowania sie, polechtania ego, potrenowania > swoich
                  uwodzicielskich kunsztow, sprawdzenia, czy nie wyszlo sie z > wprawy itp.

                  To jest stąpanie po bardzo kruchym lodzie. Krew nie woda, a żądze to nie zabawa.
                  Nie zawsze drażnienie lwa kończy się tym, że lew się odwraca tyłem i idzie
                  zdrzemnąć.

                  Ps. Ja w ogóle nie rozumiem tego podejścia. Co tu niby trenować? Sorry za
                  brutalny język, ale każda dobra kurwa ma powodzenie. Kobieta, która ma
                  odpowiedni wygląd, jeśli tylko daje odpowiednie znaki mężczyznom, nie musi długo
                  czekać. Nie trzeba tu żadnej wprawy, ani tym bardziej jej udoskonalania.
                  Przeciągłe spojrzenie prosto w oczy i maślane oczy powodują, że każdy facet
                  reaguje jak ułan na trąbkę. Tak było przed wiekami, tak jest teraz i tak pewnie
                  długo będzie, zanim nas nie zeskanują do komputerowej sieci. Intensywne
                  prowokowanie bez celu konsumpcyjnego w tle, tylko po to, aby sobie na chwilę
                  podnieść nastrój jest nieuczciwe. Faceci tego bardzo nie lubią.
                  • aneta-skarpeta Re: OCZYWISTA ZDRADA 20.07.10, 20:36
                    oczywiscie, ze wodzenie za nos jest wzyklym chamstwem, ale czesto
                    jest tak ze ludzie lubia sobie poflirtowac, rozmawiac z podtekstami
                    i wiedza ze do niczego to nie dąży

                  • gomory Re: OCZYWISTA ZDRADA 21.07.10, 00:04
                    > Intensywne prowokowanie bez celu konsumpcyjnego w tle, tylko po to, aby sobie na chwilę podnieść nastrój jest nieuczciwe.

                    To mogloby by brzmiec jak kawalek wywodu jakiegos pedofila. Wszak dziewczynki to juz robia zanim im na dobre cycki wyrosna ;).
                    Ja tam zamiast sie irytowac, ze nigdy nie mialem orgazmu wielokrotnego, za to zawsze kaca po wodce wolalem przyjac stoicka postawe - tak to juz jest. Laski mi nie dawaly na pierwszej randce - wcale mi sie to nie podobalo no ale tak to jest. Czy bede uwazal to za uczcie, czy tez nie - swiata to nie zmieni. Kobieta to tak niepewna i krucha istotka, ze ciagle musi testowac swoja kobiecosc ;).
                    • aneta-skarpeta Re: OCZYWISTA ZDRADA 21.07.10, 09:31
                      poza tym nieuczciwe tez jest rozkochanie w sobie kobiety celem jej
                      zerżniecia:)
                      • urquhart rozkochanie a rżnięcie 21.07.10, 10:27
                        aneta-skarpeta napisała:
                        > poza tym nieuczciwe tez jest rozkochanie w sobie kobiety celem jej
                        > zerżniecia:)

                        Czyżby? przecież rżniecie pod wpływem miłości sprawiedliwa podobno seks w odróżnieniu od "zeszmacenia się" :)
                        Seks w ramach kontraktu za kasę bez miłości czy za 200pln czy za całą pensje jak żona to nie kur...stwo?

                        _____________________________________
                        Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
                        • aneta-skarpeta Re: rozkochanie a rżnięcie 21.07.10, 11:01
                          no to mi sie zdarzyło zeszmacic..choc w okresie niezwiązkowym;)
                      • riki_i Re: OCZYWISTA ZDRADA 21.07.10, 13:25
                        aneta-skarpeta napisała:

                        > poza tym nieuczciwe tez jest rozkochanie w sobie kobiety celem jej
                        > zerżniecia:)

                        niektóre bez tego nigdy nie dadzą :)
                        • aneta-skarpeta Re: OCZYWISTA ZDRADA 21.07.10, 13:39
                          > aneta-skarpeta napisała:
                          >
                          > > poza tym nieuczciwe tez jest rozkochanie w sobie kobiety celem
                          jej
                          > > zerżniecia:)
                          >
                          > niektóre bez tego nigdy nie dadzą :)

                          hehe takkk, to usprawiedliwia wszystko:P
                    • anais_nin666 Re: OCZYWISTA ZDRADA 23.07.10, 20:35
                      gomory napisał:Kobieta to tak niepewna i krucha istotka, ze ciagle musi testowac swoja kobiecosc ;).

                      Mężczyzna, kt. w ten sam sposob testuje swą męskośc też tak robi z powodu swej kruchości i niepewności;)?
                      • gomory Re: OCZYWISTA ZDRADA 23.07.10, 21:06
                        Chyba wrecz przeciwnie.
                • aneta-skarpeta Re: OCZYWISTA ZDRADA 20.07.10, 20:31
                  sama lubie swiadomosc, ze komus sie podoam, ze ktos mi sie
                  podoba...że nie jestem starym pruchnem, ze jeszcze potrafie
                  poflirtowac ( smsów i mmsó nie wysyłam swinstw nie opowiadam)

                  ale to nic nie znaczy, zapewne moj w pracy/ z kolegami opowiada
                  swinskie dowcipy i ocenia sexualnie panie w barze itd
              • riki_i Re: OCZYWISTA ZDRADA 20.07.10, 20:01
                Gomory, czy dostrzegasz dyskretną różnicę między wejściem na czata i
                świntuszeniem tamże, a odnalezieniem dawnej miłości na nk i wznowieniem z nią
                romansu? Z tego co mi napisałeś, wynika, że są do dla Ciebie sytuacje tożsame.
                Udało Ci się mnie zaszokować.
                • ditchdoc Re: OCZYWISTA ZDRADA 20.07.10, 22:52
                  riki_i napisał:

                  > Gomory, czy dostrzegasz dyskretną różnicę między wejściem na czata i
                  > świntuszeniem tamże, a odnalezieniem dawnej miłości na nk i wznowieniem z nią
                  > romansu? Z tego co mi napisałeś, wynika, że są do dla Ciebie sytuacje tożsame.
                  > Udało Ci się mnie zaszokować.


                  tak a foty golego chuja z opisem jak milo byloby zasadzic ci go do dzioba to
                  sportowy i nieszkodliwy "flirt"
                  • lavenders27 Re: OCZYWISTA ZDRADA 21.07.10, 17:53
                    Znowu UBARWIASZ obrazek.

                    Autor nie napisał NIC o opisach!
                    Skąd wziąłeś to "milo byloby zasadzic ci go do dzioba"?


                    Z własnej CHOREJ wyobraźni!!!

                    Lecz się chłopie, bo naprawdę z Tobą źle.
                    Wszędzie widzisz same kurvy, nie masz do napisania NIC pozytywnego o kobietach.
                    To nie jest normalne.
                    • ditchdoc Re: OCZYWISTA ZDRADA 21.07.10, 18:17
                      lavenders27 napisała:

                      > Znowu UBARWIASZ obrazek.
                      >
                      > Autor nie napisał NIC o opisach!
                      > Skąd wziąłeś to "milo byloby zasadzic ci go do dzioba"?
                      >
                      >
                      > Z własnej CHOREJ wyobraźni!!!
                      >
                      > Lecz się chłopie, bo naprawdę z Tobą źle.
                      > Wszędzie widzisz same kurvy, nie masz do napisania NIC pozytywnego o kobietach.
                      > To nie jest normalne.



                      pisal cos ze fotki i opisy byly pornograficzne, zreszta moze i domyslnie tak
                      dopisalem, bo co mozna napisac przy focie golego chuja?

                      Z chora wyobraznia troszke za daleko sie posuwasz, wyluzuj chlopcze nie ma
                      potrzeby tak sie denerwowac ;). Kurwy widze wylacznie tam gdzie je wprost widac,
                      np tutaj, od narzeczonej z dzieckiem od diabelskiego nasienia czy gdzies
                      indziej. To by bylo na tyle.

                      O "kobietach" mowie same pozytywy i bardzo je szanuje, w zasadzie tez preferuje
                      towarzstwo kobiet niz mezczyzn. Ale ja odrozniam szmate od "kobiety". Pomylenie
                      ich jest uwlaczajace przede wszystkim dla porządnych kobiet. Jedno i drugie ma
                      pizde miedzy nogami ale roznica jest jednak bardzo widoczna.
                      • sisi_kecz Re: OCZYWISTA ZDRADA 21.07.10, 18:31
                        Jedno i drugie ma
                        > pizde miedzy nogami'

                        jedno i drugie- co?
                        stworzonko ;)

                        szacunek do kobiet coraz wyraźniej widoczny...
                        • rumpa Kto jest kurwą ja decyduję 21.07.10, 18:36
                          :(((
                          i tyle w temacie, żeby zacytowć klasyków
                      • lavenders27 Re: OCZYWISTA ZDRADA 23.07.10, 21:13
                        Mimo wszystko myślę, że akurat w tym wątku, to się zagalopowałeś.

                        W wątku z diabłem ;) jest zupełnie inna sytuacja - tam pewne fakty świadczą
                        jednoznacznie o tej pani. A tutaj tak naprawdę wiemy niewiele. Relacja jest
                        jednostronna.

                        Ja też jestem przeciwna zdradom i uważam, że jakiś tam poziom człowiek jednak
                        powinien trzymać - nie pasuje mi, to odchodzę. Ale kurcze, Ty widzisz wszystko w
                        czarno-białych barwach, a w życiu jest jeszcze wiele odcieni szarości. Czasem
                        ludzie robią po prostu głupie rzeczy nie mając świadomości, jakie to może mieć
                        konsekwencje.

                        Ciebie bulwersuje obrazek w komórce - a co, jak facet idzie na wieczór
                        kawalerski i obmacuje striptizerkę? Przecież tu jest już kontakt fizyczny, a nie
                        wirtualny. Znasz taką, która rozwiodła się z facetem z tego powodu?
                • gomory Re: OCZYWISTA ZDRADA 20.07.10, 23:47
                  Mam taka chec roztrzasac te historie jak dociekac rewelacji o UFO z gazety Fakt. Az tak nie ujal mnie ostatni Sherlock Holmes bym w tym przypadku puszczal wodze ekhm... dedukcji ;). Niech sam zainteresowany ocenia i znajduje sie w tej sytuacji. My forumowicze ziewniemy i zapomnimy o wszystkim, a to on bedzie zyl ze swoja decyzja.
                  Z tego m.in. powodu odnioslem sie TYLKO do fragmentu Twojej wypowiedzi o nagich zdjeciach ktore sa wysylane tylko po pieprzeniu. Poniewaz tak nie jest i uwazam to za nieprawde.
                  Reszty rozwazan, dywagacji, porad sytuacyjnych itd. nie czuje sie wladny komentowac.
                  Mam nadzieje, ze tym sprostowaniem wyprowadzilem Cie z szoku :).
            • sloik-konfitur Re: OCZYWISTA ZDRADA 20.07.10, 14:37
              riki_i napisał:

              > Wielkie sorry, ale BYŁY FACET SPRZED 10 LAT to nie jest jakieś tam przypadkowe
              > ulotne zauroczenie, albo chwilowa erotyczno-platoniczna virtualna gierka z
              > kolegą z pracy. To jest facet, który szanowną żonę sobie równo bzykał w
              > najprawdziwszym realu iks lat temu, w dodatku w klimacie obustronnego
              > młodzieńczego uniesienia.
              >

              Poruszyłeś ważny wątek. Jeśli to jest jej były chłopak sprzed 10 lat, to
              faktycznie sprawa może nabierać zupełnie innego znaczenia. To nie tego chłopaka
              sobie wybrała szanowna małżonka za męża, tylko kolegę tomasosa2. A w wypadku
              kobiet to chyba dość istotny argument.

              Po drugie, jeśli bzykali się dawno temu, to nie ma najmniejszego powodu, żeby
              nie przesyłali sobie teraz jakichś nieprzyzwoitych zdjęć. Moja była dziewczyna,
              która jest teraz dziewczyną mojego bliskiego kolegi, też wysyłała mi ostatnio w
              ramach żartu zdjęcie swojej brzoskwini. Oczywiście, że odpisałem fotografią, a
              co ;) A niczego fizycznego z tego nie ma i nie będzie. Tyle tylko, że ów kolega
              świadom jest naszego poczucia humoru i nie ma nic przeciwko temu ;)

              Więc niech kolega się nie nakręca, tylko wyjaśni sprawę na spokojnie.

              zdrówko
    • notting_hill Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 20.07.10, 13:29
      Przypomniało mi to stary wątek z tego forum:
      forum.gazeta.pl/forum/w,15128,42774424,,Odkrylem_zdrade_zony_.html?s=1
      forum.gazeta.pl/forum/w,15128,43587538,43622986,Ponizanie_objaw_desperacji_.html?s=0
      • ditchdoc Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 20.07.10, 14:10
        "Po powrocie z delegacji i wnikliwej rozmowie z przyjacielem podjalem waznekroki.
        W sobote kiedy wyszla spakowalem jej ciuchy, kosmetyki ,. Gdy wrocila z zakupow
        rozpocząłem rozmowe. Zapytalem czy ma romans. Tak jak pisaliscie uslyszalem ze
        nie. Nakrzyczala na mnie pytajac skad takie podejrzenia.zapewniala o
        uczciwosci,milosci. Wyjalem swoje wydruki i zaczalem czytac. Rozryczala się
        proszac zebym przestal. Prosila o wybaczenie ale nie chcialem jej sluchac. Może
        to dziwne"

        bueheheheh ;D
        ile pieniaczy (pieniaczek?) marudzilo jak pisalem zeby nie sluchac jej
        pieprzenia bo bedzie klamac..

        prosze jak szybko sie odwidzialo panience jak dostala papierem w pysk.
        • ditchdoc Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 20.07.10, 14:31
          mam spotkanie sluzbowe o 15 na ktore nie bede raczej przygotowany ale..

          "Dziwi mnie obecne zachowanie mojej zony.... to zachowanie wzbudza we mnie
          obrzydzenie. To jak sie teraz zachowuje swiadczy o desperacji.......czeka na
          mnie pod praca,pare razy przychodzila w czasie lunchu,wysyla blagalne smsy, e-
          maile z prosba o spotkanie, pare razy jechala za mna do domu. Odlaczylem tel
          domowy a komorke wylaczam jak nie potrzebuje. Zanoszac jej walizke do
          samochodu powiedzialem jasno czego odniej chce./ "

          pisalem setki razy jak zachowuje sie odrzucona kurew..

          jota w jote

          nagle okazalo sie ze nie bylo tak zle, maz lepszy w lozku, kochanek nie taki
          wspanialy itd itd. ;)
    • bestiatko Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 20.07.10, 15:38
      do wszystkich innych osob co wypowiadajacych sie tutaj. Jezeli ktos
      nam czego nie mowi do konca albo oszukuje nas to jest to klamstwo.
      Czyli ta osoba nie ma do nas calkowitewgo zaufania. A to prowadzi to
      zdrady czyli wlasnie takiej sytuacji jak opisal to kolega, ktory ma
      taki problem. Zanim cos mu poradzicie to zastanowicie sie do jakiej
      kategori to zaliczyc a potem to opisujcie. Ja to biore pod zdrade i
      wyjasnim dlaczego.
      • aneta-skarpeta Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 20.07.10, 15:58
        > do wszystkich innych osob co wypowiadajacych sie tutaj. Jezeli
        ktos
        > nam czego nie mowi do konca albo oszukuje nas to jest to klamstwo.

        nie przesadzajmy
        czy naprawde mówicie wszystsko-wszystko swoim połówkom?

        bo ja wiele spraw zatajam, nie sa to kochankowie, lewe konto, ale
        drobiazgi, ale nie widze powodu, zeby opowiadac ze szczegolami
        o "kobiecych sprawach"

        zatajam tez notorycznie wielkosc swoich zakupów..dla dobra nas
        obojga:)

        jesli np jego kumpel zdradza zone, to mi tego nie powie, nawet
        jakbym zapytala, bo nie chce wsypac kumpla i to rozumiem, mi to
        szkody nie robi

        i takich sprawek jest mnostwo i nie czujemy sie zdradzeni choc
        czasem czegos nie mowimy, zatajamy

        jesli np zadzwoni do mnie były kochanek to wolę nie mowic o tym
        mężowi. nie dlatego, ze planuje niecny skok w bok. po prostu dla
        mnie to zwykla pogawędka, a biedak nie bedzie mogl spac po nocach,
        ze się jakis chłop plącze koło jego baby:)
        • glamourous Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 20.07.10, 18:26
          Rowniez mam przyjacielski kontakt z jednym z moich eksow. Musialabyl byc jednak
          baaardzo zdesperowana zeby znow o nim pomyslec w kategoriach lozkowych. Z mojej
          przynajnmiej strony jest oczywiste, ze juz nigdy do niczego juz miedzy nami
          ponownie nie dojdzie, ten rozdzial jest zamkniety. Jednak mezowi o naszej
          wymianie maili czy smsow (wylacznie na przyjacielskiej stopie) nie mowie. Bo
          choc do zazdrosnikow nie nalezy, bylby zaniepokojony, zupelnie niepotrzebnie.
          Nie jest zdrowe, jezeli ludzie w zwiazku mowia sobie absolutnie wszystko. Na tym
          wlasnie miedzy innymi polega podtrzymywanie atrakcyjnosci miedzy partnerami,
          zeby nie wszystko bylo oczywiste. Dobrze jest zostawic sobie jakis margines
          tajemnicy i jakas prywatna przestrzen, a nie tak wszystko jak na tacy. Taka
          nadmierna przesadna szczerosc in spowiadanie sie sobie doslownie ze wszystkiego
          trąci IMO jakąs niedojrzala egzaltacja - i prowadzi z duzym prawdopodobienstwem
          do wyjalowienia pozadania w zwiazku po X latach. Jednak zdaje sobie sprawe, ze
          ludzie maja rozne osobowosci i rozne potrzeby pod tym wzgledem.
    • papapapa.poker.face Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 20.07.10, 18:54
      tak szczerze to nie rozumiem Twojej histerii- co z tego, ze zona spala
      z kims innym, skoro jest z Toba, poswieca Ci czas. i tak jestes dla
      niej najwazniejszy
      • errare_humanum_est Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 20.07.10, 22:42
        papapapa.poker.face napisała:

        > tak szczerze to nie rozumiem Twojej histerii- co z tego, ze zona spala
        > z kims innym, skoro jest z Toba, poswieca Ci czas. i tak jestes dla
        > niej najwazniejszy

        Padłem.
        • ditchdoc Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 20.07.10, 22:55
          errare_humanum_est napisał:

          > papapapa.poker.face napisała:
          >
          > > tak szczerze to nie rozumiem Twojej histerii- co z tego, ze zona spala
          > > z kims innym, skoro jest z Toba, poswieca Ci czas. i tak jestes dla
          > > niej najwazniejszy
          >
          > Padłem.

          moze troll ale w zasadzie takich "porad" tutaj sporo ;)

          moja ulubiona to
          "przespij sie z nim przynajmniej bedziesz wiedziala" do mocno zauroczonej na
          punkcie jakiegos typka, zareczonej z innym i dzieciatej kobiety ;)

          why not?

          • papapapa.poker.face Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 20.07.10, 23:27
            mało która para jest na tyle dobrze dobrana, by sypiac z soba z
            przyjemnościa dajmy na to 30 lat. duzo bardziej liczy sie przyjazn,
            stalosc (rozumiem druga osobe, staram sie o nia, wspieram), troska.

            jako ze znakomita wiekszosc ludzi nie przezywa milosci, jedynie tworzy
            uklad, byloby duzo uczciwiej przymykac oczy na harce pozazwiazkowe
            drugiej strony. przyjazn gora. ale do tego trzeba dojrzalosci. dlatego
            postawa autora i jemu podobnych (zyc sie nie chce, bo zona sie
            rozebrala przed innym i tak dalej) jest dla mnie dosc absurdalna.
            • mar_tla_tla Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 21.07.10, 11:50
              morał z tego taki, że powinien machnąc na to ręką i również oddac
              się poszukiwaniom nowych wrażeń

              Pokierowa jesteś ideolożką swingu wiesz? problem jednak w tym, że
              ludzie ( przynajmniej większoś) nie moze się tak po prostu
              przełączyć z dnia na dzień na inny sydtem wartości

              zresztą gdyby oni się umowili tak jak piszesz nie widze problemu-
              ale jak rozumiem dla obojga od poczatrku jasne było, ze tworza
              tradycyjny monogamiczny związek i nagle się okazało ,że tylko on
              był monogamiczny i ona pewnie od niego tej mogamii wymagała

              poza tym tak układ też jest pewną częścią tzw związków milosnych-
              układ polegający na tym "mamy się na wyłącznośc" w pewnych sferach;



              czyli jest coś takiego jak "intymność" do ktorej nikt trzeci nie ma
              wstepu

              inaczej "dla budowania czegoś wspólnie rezygnujemy świadomie z
              posdzukiwania innych ( być moze nawet lepszych) partnerów"

              Poza tym popełniasz bład logiczny twierdząc, że ona chce być z nim.
              Chce czego? ona nie chce tracić tego do czego się przyzwyczaiuła 3
              bal;kony stabilna sytuacja finansowa- ale to wcale nie znaczy, ze z
              nim chce "być"
              i jemu poświęca czas? w jaki sposób- sypiając, spotykając się,
              myśląc o innym poświęcając tamtemu uwagę?

              • papapapa.poker.face Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 21.07.10, 13:46
                Poza tym popełniasz bład logiczny twierdząc, że ona chce być z nim.
                > Chce czego? ona nie chce tracić tego do czego się przyzwyczaiuła 3
                > bal;kony stabilna sytuacja finansowa- ale to wcale nie znaczy, ze z
                > nim chce "być"

                wlasnie chce z nim byc m.in. dlatego. gdyby z nim nie byla, dostep do
                trzech balkonow mialaby utrudniony ;)

                swing, ziazki otwarte, byc moze nawet poliamoria- to rozwiazania
                alternatywne, mądre, biorace pod uwage to, ze jestesmy mali. ale
                godzimy sie z tym i szukamy uczciwego rozwiazania.

                zwiazek monogamiczny sprawdza sie, jesli chodzi o idealistow, a byc
                konsekwentnym idealista to wyzsza szkola jazdy

                tymczasem przecietni ludzie uwazaja, ze tez portafia: to tak jakby
                muzykant grajacy na keybordzie udawal Mozarta
                • papapapa.poker.face Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 21.07.10, 14:18

                  forum.gazeta.pl/forum/w,16,114414202,114414202,facet_wyjezdza_z_kolegami_na_weekend.html
            • ditchdoc Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 21.07.10, 12:11
              papapapa.poker.face napisała:

              > postawa autora i jemu podobnych (zyc sie nie chce, bo zona sie
              > rozebrala przed innym i tak dalej) jest dla mnie dosc absurdalna.
              >
              >
              no to jest wlasnie milosc, jego do niej, ona ma go w dupie

              po 30 latach w zwiazku z reguly ma sie lat 60 i sex jest juz raczej malo
              interesujacy
      • mar_tla_tla Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 21.07.10, 11:40
        pokierowa Ty tak serio ?

        • will1975 Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 21.07.10, 14:54
          Ten wątek mimo wielowątkowości posiada dużą wartość edukacyjną. Czy
          mógłbym prosić autora w imieniu wszystkich osób wypowiadających się o
          sprawozdanie z poczynionych kroków nowych elementów jakie pojawiły się od
          momentu założenia wątku? Wspomniana wyżej wartość edukacyjna nabieże przez
          to głębszego wymiaru!!! Z dużym szacunkiem pozdrawiam.
    • tusentakk Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 21.07.10, 18:00
      Coz... "czego oczy nie widza..." ale stalo sie.
      Choc oobiscie przyznam ze wolalabym azeby facet mnie zdradzil z prawdziwa kobieta a nie z filmem porno
    • lowcia Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 21.07.10, 18:46
      Witam Tomasos-jest jeden kwalifikator "czy to zdrada czy nie"-TWOJE
      UCZUCIA...Jeśli CZUJESZ się zdradzony-to JEST ZDRADA,bezdyskusyjnie...Pomijam
      kłamstwa(argument że się bała-bała,bo robiła żle) i brak lojalności...Powodzonka
      • trutdka sam jestes zdrada 25.07.10, 09:40
        Jak mozna tak pozwalac pisac jakiemuś grafomanowi o wlasnej zonie! To
        juz sie w glowie nie mieści. Twoja zona to kurwa? Miala mozliwe jeden
        skok w bok i co z tego? Dlaczego mialbys jej nie wybaczyc? Bo co? A
        moze wlasnie na tym opiera sie malzenstwo. Zeby darowac? Pracowac nad
        soba, naprawiać? Jestes tylko o tyle lepszy, ze nie zdradziłeś,
        reszta taka sama.. Dlaczego nie darujesz, nie wrócisz i dlaczego masz
        tyle pretensji. Jesteś bez winy? Nie wierze.
        Kobiety rzadko zdradzaja. Muszą mieć powod. Musiało czegos nie byc,
        by byla zdrada. Zawiodłeś. Skajaj sie. przyznaj. Popełniłeś blad.
        Teraz za to płacisz. Maly wybryk zony, a masz takie zale. Wielka mi
        duma męska. poraniona. Skoro jesteś taki silny, męski, władczy i
        stanowczy - uporaj sie z tym. Pokaz klase.
        Bedziesz ja po sadach ciągał? Skompromitujesz sie alimentami na
        siebie? Poznaj dokladnie warunki umowy jaka podpisales i co na siebie
        przez to wziąłeś. Jestes małżonkiem.
    • wj_2000 Ludzie, czy Wyście pogłupieli? 27.07.10, 07:28
      Pełna wierność małżeńska jest - jak mówią statystyki - bardzo rzadkim zjawiskiem
      na tym świecie! Sama natura tak stworzyła człowieka (drogą ewolucji).
      Rzecz w tym, że człowiek, by mógł w pełni wykorzystać swój mózg, musi długo ten
      narząd "programować", czyli być wiele lat pod opieką.
      A rodzić musiała kobieta (jeszcze do niedawna) praktycznie co rok, bo taka była
      straszliwa śmiertelność.
      W tej sytuacji samotna matka nie mogłaby opiekować się gromadką złożoną z
      nowowrodka, roczniaa, dwu-, trzy-, cztero-, pięcio-, etc -latka.
      U większości dużych ssaków tak jest że tylko matka opiekuje się dziecięciem
      przez rok czy dwa. Ma to tę dobrą stronę, że ojcami zostają NIELICZZNE
      egzemplarze, najlepsze biologicznie zapładniające w sezonie wiele samic.
      Człowieka wychowywać musi PARA rodziców. Innymi słowy ojcami musieliby zostawać
      "po równo" wszyscy mężczyźni - również ci niezbyt udani.
      Z punktu widzenia rozwoju gatunku najkorzystniej by było, żeby każdy mężczyzna
      OPIEKOWAŁ się dziećmi wybranej kobiety, ale by ojcem jej dzieci był
      niekoniecznie on, ale ktoś od niego doskonalszy.
      To jest praktycznie nie do osiągnięcia, więc natura wybrała kompromis jakim jest
      monogamia OGRANICZONA.
      Tworzymy parę, ale przy każdej okazji mężczyzna (po stosunkowo krótkim okresie
      romantycznych uniesień względem jednej wybranki), skorzysta z każdej okazji, by
      posiać swoje plemniki, zaś kobieta, w okresie płodności ma skłonność zdradzić
      stałego partnera z kimś biologicznie od niego lepszym.
      To mamy w genach! Tak działają hormony w naszych organizmach. Walczymy z tym "na
      rozum", walczy z tym religia, opinia publiczna, etc. dlatego zakres zdrady jest
      mocno ograniczony, ale uniknąć go przez całe życie niesposób!!!

      Więcej luzu kolego! Jak żona jest fajna, to jedna zdrada, cóż to jest.
      Pomyśl, że może za rok, czy pięć najdzie Cię taka chcica na konkretną kobietę,
      że o niczym innym nie potrafisz myśleć. Czy nie lepiej mieć furtkę, że jak ją
      przelecisz i Ci ulży, a żona wykryje, to też to jakoś przełknie??
      Pociąg seksualny ma niewiele wspólnego że partnerka "się stara", że "jest bardzo
      atrakcyjna", etc. W pewnym momencie potrzebna jest odmiana (TAK NAS NATURA
      ZAPROGRAMOWAŁA), nawet krótkotrwała. I nie da się bez niej żyć - chyba, że w
      masochistycznej udręce (budzącej z kolei nienawiść do owej idealnej partnerki za
      to że to jej istnienie blokuje dostęp do nowego "ideału").
      • ditchdoc Re: Ludzie, czy Wyście pogłupieli? 27.07.10, 09:54
        wj_2000 napisał:

        > Pełna wierność małżeńska jest - jak mówią statystyki - bardzo rzadkim zjawiskie
        > m
        > na tym świecie!

        jakies zrodlo?


        > Więcej luzu kolego! Jak żona jest fajna, to jedna zdrada, cóż to
        > jest.

        ja pierdole..

        > W pewnym momencie potrzebna jest odmiana (TAK NAS NATURA
        > ZAPROGRAMOWAŁA)

        =D
      • m00nlight Rany boskie! 27.07.10, 10:18

        Wszystko prawda, tylko zważ, po to własnie mamy rozwninięty mózg
        (przynajmniej niektórzy) i świadomość by z tego korzystać.

        To co piszesz, to prawda, przynajmniej częściowo. Faktem jest
        istnienie u kobiet 'podwojnej strategii ewolucyjnej' a u facetow -
        'monogamii seryjnej'. Jest tylko małe 'ale'- jestesmy ludźmi nie
        zwierzętami, nie kierujemy się tylko instynktem. I jeśli świadomie,
        dobrowolnie decydujemy się na związek, świadomie akceptujemy zasady
        i granice, to świadomie powinniśmy ich przestrzegać. Każda zdrada
        jest poważnym naruszeniem tych ustalonych granic, nadwyrężeniem
        zaufania, skrzywdzeniem kogoś, kto teoretycznie powinien być nam
        najbliższy. Nie dla picu zdrada jest społecznie piętnowana- bo tu
        nie chodzi o biologię, a o przestrzeganie pewnych norm i zasad,
        wierność wartościom, uczciwość.

        Jednym slowem- albo masz jaja by przyznac przed partnerem że nie
        jestes w stanie dochowac wiernosci, narazając się tym samym na
        rezygnację partnera z takiego 'związku', albo szanujesz swoj wybór i
        panujesz nad chcicą. Tak to już jest że w życiu nie można miec
        wszystkiego, i żeby coś mieć, z czegoś trzeba zrezygnować. Na tym
        polega, między innymi, człowieczeństwo, na tym polega, między
        innymi, dorosłość.
        • wj_2000 Re: Rany boskie! 27.07.10, 10:37
          m00nlight napisała:

          >
          > Wszystko prawda, tylko zważ, po to własnie mamy rozwninięty mózg
          > (przynajmniej niektórzy) i świadomość by z tego korzystać.
          >

          Gdyby nie mózg i kultura, gdyby ludzie mogli realizować każdą chwilową
          zachciankę, społeczeństwo by się rozpadło natychmiast. Taka panowałaby ruja i
          poróbstwo! Toż ja o tym piszę.
          Twierdzę tylko, że utrzymanie takiej samodyscypliny przez całe życie jest niemal
          niemożliwe. Bo tak jesteśmy skonstruowani, że zakazany owoc najlepiej smakuje.
          Im dłużej żyjemy w cnocie wierności tym bardziej narasta pożądanie odmiany. W
          końcu raz czy dwa - u innych 10 - owa wierność się załamuje.
          A co do reszty. Wiesz, akurat wczoraj czytałem sobie esej Kołakowskiego pt.
          "Pochwała niekonsekwencji". Przeczytaj sobie zanim zaczniesz pełnym oburzenia
          głosem perorować:
          "Jeśli świadomie dobrowolnie decydujemy się, etc. etc."
          Życie jest bardziej złożone niż lekcje katechizmu.
    • weneska.3 Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 31.07.10, 14:20

      a czy w sumie ważne jest to czy zdradziła fizycznie?
      dla mnie osobiście ważniejszy jest fakt ,z kim pisała te smsy i ile to trwało..??pytanie ,czy nie odżyło stare uczucie?

      jestem kobieta i jak dla mnie sama chęć pisania takich sms z ex było by zdradą.

    • jolaxxy Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 31.07.10, 14:29
      Do mojej koleżanki przyczepił się taki gość. SAM, sam jej wysyłał różne świńskie
      zdjęcia. Bała się przyznać mężowi, bo jest bardzo porywczy. W końcu wyrzuciła
      komórkę do rzeki, niby że zgubiła, kupiła nową z kartą z nowym numerem.
      • weneska.3 Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 31.07.10, 15:10
        jolaxxy napisała:

        > Do mojej koleżanki przyczepił się taki gość. SAM, sam jej wysyłał różne świński
        > e
        > zdjęcia. Bała się przyznać mężowi, bo jest bardzo porywczy. W końcu wyrzuciła
        > komórkę do rzeki, niby że zgubiła, kupiła nową z kartą z nowym numerem.

        i tak powinna była zrobić żona autora.
        ciągnąc tą gierkę, pokazała tylko że jej się to podoba.
    • potwor_z_piccadilly Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 03.08.10, 23:28
      Wiesz co tomasos2. Przygarnij Ty ta swoja neszczesnice. To czy jest winna czy
      nie, jest bez znaczenia. Liczy sie jej chec naprawienia Ci krzywd. Miast byc
      inkwizytorem wykaz sie humanizmem a sadze ze bedzie Ci sie to oplacalo.
      Uratujesz ja i za to bedzie Ci wdzieczna. Ona Cie nie zdradzila bo wiesz co to
      zdrada. Zdrada mozna nazwac sytuacje w ktorej zona oswiadcza mezowi. Bujaj sie
      palancie. Wyprowdzam sie do tego ktorego kocham. Twoja pani tak nie zrobila. Ona
      pobladzila poddajac sie swoim fantazjom i jak sadze ostro z tego powodu plule
      sobie w brode.
      Ja bym tak zrobil. Malo tego jeszcze na otacie lez ogarnalbym ramieniem bo wiem
      ze nie czyny sie w zyciu licza. Licza sie przyczyny i intencje. Wierz mi to
      rozwiazanie Waszego problemu wbrew pozorom jest bardzo meskie.
    • lucilla112 Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 09.08.10, 11:25
      Nie ma co gdybać.
      Żona Cie zdradziła. Nie ważne czy spała z tym gościem czy tylko
      zabawiali sie smsami mmsami etc.
      Nie masz sie co oszukiwać , szukac nadziei na forum ze wiekszośc
      powie, " stary , nie martw sie , to nie była zdrada"
      No była.
      Zastanów sie , przez pół roku jej mysli były skupione głównie na
      Tym, to ją bawiło, zajmowało, podniecało, myślała nad kolejnym
      smsem, a moze były spotkania w realu, nie ważne . Była z całą
      pewnością skupiona mniej czy więcej na tym. I moim zdaniem TO ZDRADA.
      Kobiety nie zdradzaja ot tak poprostu. Nie wszystkie tez to zwykłe
      k...wy bez zasad.
      Za tą zdrade jesteś równiez ty odpowiedzialny, ponieważ gdyby
      wszystko było między wami tak jak oboje tego pragnęliscie to twoja
      zona wogóle nie miała by potrzeby zabawiać sie w ten sposób, nie
      traciłaby na to czasu i energii.
      Otrząśnij sie chłopie, zrób rachunek sumienia, czy nie można tobie
      nic zarzucić. Czy w pełni zaspokajałeś jej potrzeby ale nie
      materialne tylko emocjonalne, seksulane.Tylko ty to wiesz i ona...
      Jeśli tak to wyrzuć ją na zbity łeb ale jeśli nie .... to jeszcze to
      wszystko na spokojnie przemyśl...
    • nopocoto Re: jak zakwalifikować taką sprawę zdrada czy nie 10.08.10, 00:26
      tomasos2 napisał:

      > Jakiś czas temu znalazłem przez totalny przypadek zaznaczam to. 26
      > sms i to nie zapisanych w przychodzących ani nic w tym stylu
      > wiadomościach ale mniejsza z tym . Treści ich były nawet nie
      > ...
      > co o tym myślicie?
      Poza jednym wartościowym poście kolegi który miał podobną sytuację to reszta to
      jakieś palenie czarownic i głupie gadanie 'kopnij ją w d...". Spalenie mostu to
      akurat prosta sprawa.
      Zrób kilka podstawowych rzeczy:
      - porozmawiaj z nią, teściową kopnij w d... , sam jej pomysł o zacieraniu śladów
      (kasowanie sms'ów) to już dowód na to że nic mądrego od niej nie usłyszysz, a
      koszula bliższa ciału. Poza tym to sprawa pomiędzy Tobą a Twoją żoną, co
      najwyżej może wam pomóc ktoś z poradni małżeńskiej i wierz mi że bardziej jest
      to potrzebne Tobie niż jej. Dlaczego piszę o poradni... bo wydaje i się że nadal
      ją kochasz, tak wiem - duma ... jesteś rogaczem i koniec. Kwestia tylko tego czy
      zależy Ci na tym małżeństwie czy ważniejsza jest urażona duma.

      praca - weź wolne nawet na kilka dni, bo zawalisz robotę, kredyt do spłacenia i
      dopiero wtedy zaczną się problemy. Wiem po sobie że złość w człowieku na
      otocznie przekracza dopuszczalne limity a tak to długo nie popracujesz.
      Odreagujesz przynajmniej w minimalnym stopniu w sposób Tobie znany, np. wyjedź -
      góry, morze ...
      Wierz mi że pomimo mojej zajebistości i dużej sympatii ze strony zarządu po
      pewnym czasie (4 miesiące) mi podziękowano, bo człowiek nie jest sobą i wygląda
      jak by go przejechał pociąg. Nie jesz, nie śpisz, w ciągu dnia Twoja obecność w
      firmie i tak jest bezwartościowa bo ciągle myślisz tylko o tym że żona ...

      Czy chcesz wiedzieć o wszystkich szczegółach tego co się działo pomiędzy nimi?
      To nie problem są ogólno dostępne programy do odzyskiwania danych z telefonów
      (sms) i komputerów (min.gg)
      Problemem może być później przetrawienie tego wszystkiego co przeczytasz,
      uruchamia się wyobraźnia, budzi się złość, gniew, nienawiść. Jeśli jeszcze
      jesteś porywczy (w oczach żony) to możesz dodatkowo narobić jakiś głupot.

      Odnośnie tego czy rozstać się czy próbować odbudować małżeństwo zdaj się na
      własny rozum i na to co Ci podpowiada serce.A zebranie haków do rozwodu w Twoim
      przypadku to żaden problem, więc na razie o tym nie myśl.
      Sorry za chaos myśli spowodowany późną porą ;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka