Dodaj do ulubionych

totalny brak seksu...

17.01.11, 23:03
witam,
po wielu rozmyslaniach doszłam do wniosku, że musze jakos przelac na papier to wszystko, co mną miota,
troche o mnie: 37 lat, wolny zawód z perspektywami, dość atrakcyjna
w tzw wolnym związku od 7.5 roku, no children
problem taki jak w tytule wątku
czyli totalny brak seksu
przez pierwsze 2 lata seks całkiem fajny (bez zbytnich szaleństw, ale całkiem fajny)
potem stopniowo coraz mniej
raz na miesiąc, raz na 3 miesiące, raz na pół roku....
od 2 lat żadnego zbliżenia fizycznego
ja bardzo chcę, to on ma blokade
juz mi sie wdrukowało, że ma blokade własnie na mnie
próbowałam rozmawiać, tłumaczyć, zrozumieć.....
wiem, że ma ciężka prace i mnóstwo pobocznych wątków do zajmowania się (czasem się zastanawiam, jak to wszystko ogarnia)
ale tak całkiem nic?
kiedys sobie tłumaczyłam swoim brakiem atrakcyjności (z powodu własnego niedbalswa byłam otyła), ale w ostatnim roku schudłam 40 kg
i już spełniam kanony atrakcyjności (wiem, bo znajduje potwierdzenia na codzień w spojrzeniach i zainteresowaniu innych facetów)
tyle że jestem w nim ciągle zakochana
na brak czułości, przytulania i bliskości nie moge narzekać
tyle że nie przekłada sie to na bliskość fizyczną
ze 3 lata temu przez przypadek dowiedziałam się, że miał na boku inne panienki
czyli problem był w seksie ze mną, nie w seksie w ogóle
teraz, z tego co wiem, panieniek nie ma
chociaz nawet nie chce mi sie sprawdzać
widze na codzień oznaki uczucia do mnie
ale nie przekłada się to na seks
nie pytam nawet co robić
bo rozwiązanie nasuwa sie samo
musiałam to jakoś przelac na ten para-papier
ciekawa jestem po prostu waszych opinii.....

Obserwuj wątek
    • gomory Re: totalny brak seksu... 17.01.11, 23:49
      > ciekawa jestem po prostu waszych opinii.....

      Skoro pytasz: jak widac wlasnie zaczely sie ferie :).
    • grosz-ek Jesteś pewna, że nadal jesteś w związku? n/t 18.01.11, 00:13
      • stalowa_lady Re: Jesteś pewna, że nadal jesteś w związku? n/t 18.01.11, 20:55
        niczego nie jestem pewna...
        • grosz-ek Re: Jesteś pewna, że nadal jesteś w związku? n/t 19.01.11, 00:20
          > niczego nie jestem pewna...

          Starożytni Słowianie powiadali:
          "Jeśli Twój facet dba o Ciebie, jak o swój samochód, to znaczy, że Cię kocha."
          Dba o Ciebie, jak o swój samochód?
          • stalowa_lady Re: Jesteś pewna, że nadal jesteś w związku? n/t 19.01.11, 01:11
            w tym sęk, że to porównanie nie jest dobre
            bo on w ogóle nie dba o samochody
            są dla niego tylko przyrządem do jeżdżenia
            zero sentymentów
        • joann.a.chk Re: Jesteś pewna, że nadal jesteś w związku? n/t 23.01.11, 18:17
          37 lat i 40 kg?????????????? A ILE MASZ WZROSTU? NIE JESTEŚ CHORA? Może ta koncentracja na własnym ciele Go deprymuje? Wiesz mój były gdy miałam 27 lat i ważyłam 39 kg przy 156 powiedział mi, że chłop nie pies na kości nie poleci. To mnie troche nauczyło. Cały czas należę do tych "drobnych" 36lat, 156 ( nie urosłam:) ) i 43, ale dla mojego partnera jestem piękna ( choć jak pisałam w innych wątkach problemów nie brakuje)
          • joann.a.chk troche żle odczytałam 23.01.11, 18:21
            No 40 kg masy, a 40 kg mniej to różnica. Zwiotczała skora, apatyczność? złość i niezadowolenie z głodu?
            • stalowa_lady Re: troche żle odczytałam 24.01.11, 01:37
              joann.a.chk napisała:

              > No 40 kg masy, a 40 kg mniej to różnica. Zwiotczała skora, apatyczność? złość i
              > niezadowolenie z głodu?

              wbrew pozorom skóra ładnie "się zeszła", jest gładka; do tego dokładam do niej solarium
              i nie jestem głodna więc i złościć sie nie ma po co...
              • judith79 Re: troche żle odczytałam 28.01.11, 10:52
                buhahah 37 lat, 40 kilo w rok spadlo a skora jak u niemowlaka:P jaaaaasne, sprezyste cycuszki, dupka sterczaca i jeszcze solara, chyba kolejka sie ustawia co:P?
                • sisi_kecz Re: troche żle odczytałam 29.01.11, 09:38
                  judith79 napisała:

                  > buhahah 37 lat, 40 kilo w rok spadlo a skora jak u niemowlaka:P jaaaaasne, spre
                  > zyste cycuszki, dupka sterczaca i jeszcze solara, chyba kolejka sie ustawia co:
                  > P?'

                  Przeuroczy wpis- świadczy tylko o kompleksach wpisującej.

                  Cały czas nie mogę wyjść z podziwu jak Autorka wątku to zrobiła i tak fantastycznie schudła!
                  Po tygodniu mojego odchudzania i 1200 kcal/dziennie nie ma chyba żadnego efektu.

                  Nie wszyscy są tacy zdolni ale jej przykład pozwala mi sie nie poddać.
                  Nie wiem, skąd tyle jadu w ludziach- szczerze współczuję.

                  ...
                • stalowa_lady Re: troche żle odczytałam 29.01.11, 19:59
                  judith79 napisała:

                  > buhahah 37 lat, 40 kilo w rok spadlo a skora jak u niemowlaka:P jaaaaasne, spre
                  > zyste cycuszki, dupka sterczaca i jeszcze solara, chyba kolejka sie ustawia co:
                  > P?

                  nie napisałam o skórze jak u niemowlaka
                  tylko o tym że jest gładka
                  wystarczyćwiczyć złotko
                  a skoro tob
                  • stalowa_lady Re: troche żle odczytałam 29.01.11, 20:00
                    stalowa_lady napisała:

                    > judith79 napisała:
                    >
                    > > buhahah 37 lat, 40 kilo w rok spadlo a skora jak u niemowlaka:P jaaaaasne
                    > , spre
                    > > zyste cycuszki, dupka sterczaca i jeszcze solara, chyba kolejka sie ustaw
                    > ia co:
                    > > P?
                    >
                    > nie napisałam o skórze jak u niemowlaka
                    > tylko o tym że jest gładka
                    > wystarczy ćwiczyć
                    > jesli będąc o 5 lat młodsza masz problemy to juz nie moja wina złotko ;)

                    dzieki sisi za wsparcie :)
                    • judith79 Re: troche żle odczytałam 31.01.11, 19:11
                      heh gdybym schudla 40 kg to zostala by tylko glowa, stopy i moze jedna dlon:P wybacz ale fizycznie nie istnieje mozliwosc zeby w okolicach 40 zrzucic taka mase i bez ingerencji skalpela nie miec zwisu na udach, "skrzydelek", i nadpizdzia po kolana, nawet dobre geny tu nie dadza rady, dlatego twoja historyjka jest taka rozkoszna :P
                      --
                      "Lepiej rządzić w piekle niż służyć w niebie"
                      • stalowa_lady Re: troche żle odczytałam 31.01.11, 21:30
                        cóż, możesz nie wierzyc słonko
                        ale tak własnie jest
                        może jestem ewenementem przyrodniczym;)?
                        poza tym ten watek nie powstał po to, bys deliberowała nad wyglądem mojego ciała po schudnięciu dokładnie 38.5 kg (waga na dziś)
                        ani tym bardziej po to, aby jakimś dziwnym ludziom cokolwiek udowadniać
                        napisałam jak jest w calkiem innym celu
                        ale żeby to pojąć nalezy posiąść umiejętność czytania ze zrozumieniem...
                        • sisi_kecz Re: troche żle odczytałam 31.01.11, 21:58
                          Stalowa,
                          nie dyskutuj z taką ekspertką ;)
                          Widać że dziewcze obmacało centymetr po centymetrze jakieś schudnięte o 40 kilo ciało, a nawet wszystkie takie ciała.

                          Uważam, że są dwa czynniki, które chronią przed obwisami skórnymi, a właśviwei trzy.
                          - tempo chudnięcia ( musi być rozsądne)
                          - rodzaj diety (białkowa akurat świetnie sprzyja dużej ilości kolagenu w tkance podskórnej)
                          - no i geny, szczęściaro :)

                          Chyba zamknęłaś już wątek na dyskusję, więc nie będę pisać i offtopować.

                          powodzenia!!!
                          • stalowa_lady Re: troche żle odczytałam 31.01.11, 23:39
                            dzieki sisi :)
                            od razu człowiekowi raźniej na duszy sie robi jak ktos rozsądny sie wypowie :)
                        • judith79 Re: troche żle odczytałam 01.02.11, 11:31
                          rzecz nie w tym coby mi cokolwiek udowadniac:) widzisz znam pare osob, ktore stracily duuuuzo na wadze i ich duma z osiagnietego efektu zupelnie przycmiewa im fakt, ze po litrach tluszczu zostal pusty worek, dla wielu osob takie wiotkie zwisy sa o wiele bardziej odpychajace niz tluszczowe faldki (przyklad mojej kumpeli, ktora jak byla gluba to swojego faceta krecila, a jak schudla i nadpizdzie mogla se na ramie zarzucic to facet uciekl, czemu sie z reszta nie dziwie). piszesz, ze cie facet nie tyka, a inne tyke, moze to jest odpowiedz:P
                          • stalowa_lady Re: troche żle odczytałam 01.02.11, 15:56
                            miałam sie już w tym kontekście nie wypowiadać no ale gówniara mnie sprowokowała ;)
                            na "Kino Polska" sa powtórki serialu, niegdyś kultowego, "szpital na peryferiach" (z racji wieku możesz nie pamiętać czasów, kiedy był nadawany w państwowej tv)
                            i w tymże serialu jest taka siostra oddziałowa, której kiedys powiedziano, że gdyby głupota mogła latac to owa oddziałowa unosiła by się nad sufitem jak gołebica
                            ciebie nawet sufit by nie ograniczył złotko
                            latałabyś swobodnie w przestworzach

                            rzeczywiście polska szkoła schodzi na psy, skoro niektórzy jej absolwenci nie potrafią czytać ze zrozumieniem

                            KONIEC TEMATU
                            • sq6unny Re: troche żle odczytałam 01.02.11, 16:04
                              stalowa_lady napisała:

                              > KONIEC TEMATU

                              Możesz być pewna, że to będzie dopiero początek tematu ;-) he he he
                              Chociaż może się mile zaskoczysz?
                              • stalowa_lady Re: troche żle odczytałam 01.02.11, 18:41
                                zaskoczenia nie stwierdza się
                                ale naprawde jesteście tu cudni :))))
                                dzieki
                            • sisi_kecz Re: troche żle odczytałam 01.02.11, 16:25
                              Też miałam nie pisać, ale dżudit jest zabawna :)

                              Weź sie przyznaj stalowa, ze masz wiszące co? "nadpiździe"??? i będzie po kłopocie:
                              umysł dżudit uspokoi sie, bo teraz wpadł w taaaaaki dysonans poznawczy, że aż przykro patrzyć.

                              ;)
                            • judith79 Re: troche żle odczytałam 01.02.11, 17:21
                              heh a moze porostu koles woli pukac kogos mlodszego:P albo takiego co seriali nie oglada
                              • songo3000 Re: troche żle odczytałam 01.02.11, 17:33
                                Mam nadzieję, że '79' w nicku to nie wiek... bo wieszzz, faktycznie nikt tu nie lubi aż tak starych dup :)
                                • stalowa_lady Re: troche żle odczytałam 01.02.11, 18:40
                                  no połozyłam się ze śmiechu :)))))))
                                  razem z moim wiszącym czym? aha, "nadpiździem" :)))))
                                  ja juz nawet nic nie musze pisać
                                  sisi i songo, jestescie bossscy ;)

                                  ale tak btw, jesli te 79 to wiek, to może powinnam wybaczyć ci dżudit (na judith trzeba zasłużyć;)) starcze pisaniny w amoku zespołu otępiennego?
                                  ale jesli rocznik, to ma dziewczę wybitnie dobre samopoczucie
                                  5 lat róznicy jawi jej sie jako przepaść pokoleniowa ;)
                                  ale cóż, może skoro mi wszystko wisi to i wiek liczy się inaczej?
                                  • judith79 Re: troche żle odczytałam 07.02.11, 11:44
                                    no to teraz sie zastanowmy, 40-sto letnia baba zyjaca w zwiazku-niezwiazku, wybebeszajaca sie na forum zamiast sie ogarnac poprostu, dajaca sie podpuszczac w najbardziej prostacki sposob.... gdzie bys byla kochanienka gdyby glupota uskrzydlala? nie orbitowala bys przypadkiem jak sputnik? chyba niedorzniecie to nie jest twoj najwiekszy problem:). z litosci daje spokuj.
                                    • songo3000 Re: troche żle odczytałam 07.02.11, 12:58
                                      Dla gości od 'złego dotyku' dwudziestolatka to też już babcia :) Nie ma co, fajne towarzycho reprezentujesz, hehe.
                                      • judith79 Re: troche żle odczytałam 09.02.11, 09:50
                                        jakis cytacik potwierdzajacy twoja umiejetnosc rozumienia znaczenia slow?:P
                                    • stalowa_lady Re: troche żle odczytałam 14.02.11, 00:29
                                      litość w wykonaniu osoby, która daje spokUj jest doprawdy intrygująca
                                      wolałabym spokÓj słonko (tez się zbliżasz do 40ki, jesli sie nie mylę?)
                                      i strasznie cię ubodły te moje zrzucone kilogramy
                                      kolejny argument do tego, że było warto: zazdrośc takiej osoby jak ty
                                      co prawda nie jesteś dla mnie żadnym autorytetem
                                      ale miło tak dopiec komus o prostej konstrukcji :)
                                      • judith79 Re: troche żle odczytałam 14.02.11, 09:07
                                        hehe zblizam sie do czterdziestki bo mam 2 cyferki w niku?:P do czterdziestki mam blisko ale z waga a nie wiekiem stad sie wlasnie przypielam laleczko:)
                                        • sisi_kecz Re: troche żle odczytałam 14.02.11, 13:56
                                          Ooo, jesteś dżudit ;)

                                          Najpierw pisałaś o czynionej lekką ręką dla funu prowokacji, a teraz już przyznajesz, że sie przyssałaś?
                                          Widać, widać, że leczysz na wątku stalowej, jakieś swoje kompleksy.
                                          Może skorzystaj z okazji i opowiedz nam swoją historię,
                                          co Cie sprowadza i każe wyrzucać tyle jadu na nieznaną Ci sympatyczną osobę?

                                          Wiesz, ona nie jest Twoją znajomą- która była grubsza od Ciebie, a jednak to z nią wolał sie spotykać chłopak, który wpadł Ci w oko ;)

                                          To jest wątek, kobiety która spaliła i wyrzuciła z siebie 40 kilo sadła, a pomimo to jej men nie chce sie z nią kochać. Autorka ma niską samoocenę, boi sie samotności, jest nieśmiała i zamknięta w sobie.
                                          Dlaczego robisz sobie na niej używanie? Zastanawiałaś sie?

                                          Boisz sie konkurencji ze strony takiej niegroźnej babki z "obwisłym nadpiździem"- kiepsko z Tobą, trollku.
                                          • judith79 Re: troche żle odczytałam 14.02.11, 14:31
                                            uuuu prawdziwa psychoanaliza i to za darmoche:P ale mi sie poszczescilo.
                                            • sq6unny Re: troche żle odczytałam 14.02.11, 15:02
                                              TROLL?
                                              • aandzia43 Re: troche żle odczytałam 14.02.11, 21:09
                                                Albo zwykły cham/ka
                                        • stalowa_lady Re: troche żle odczytałam 14.02.11, 16:20
                                          czyli w ciągu roku zrzuciłam z siebie prawie całą dżudit
                                          świetny przelicznik - na dżudity :)
                                          ale widzę, że ciągle cie boli sukces innych słonko, co?
                                          tak naprawde nie wiem co chcesz udowodnić swoja obecnością i paszkwilskimi wypowiedziami tutaj
                                          leczysz kompleksy? biją cię w szkole/pracy? nikt cię nie lubi?
                                          patrząc na profil twoich wypowiedzi każda odpowiedź pasuje
                                          niestety
                                          zycze szczęścia w życiu słonko
                                          tylko mniej jadu z siebie wylewaj
                                          a pisze to dumna prawie-40latka
                                          • judith79 Re: troche żle odczytałam 15.02.11, 09:42
                                            hehe nawet se taki trud zadalas worasku? domorosla psychologia rzadzi na forach tego typu wiec swietnie sie wstrzelasz w nurt wybebeszalsko-doradczy:P rany jak ja lubie takie klimaty:) pzdr
                                            • stalowa_lady Re: troche żle odczytałam 15.02.11, 20:43
                                              skoro jestes takim ekspertem od tego typu forum
                                              to powiedz mi w ramach wybeszeszalsko-doradczych porad
                                              jakim cudem taki pustak jak ty trafił tutaj?
                                              ignor prostaczku
                                              • sisi_kecz Re: troche żle odczytałam 15.02.11, 20:53
                                                Lepiej niech sie nie wybebesza,
                                                kto to będzie potem sprzątał ?

                                                ;)
                                                • sq6unny Re: troche żle odczytałam 15.02.11, 22:40
                                                  A jednak miałem rację. ;-)

                                                  forum.gazeta.pl/forum/w,15128,121049143,121637606,Re_troche_zle_odczytalam.html
    • vitek_1 Re: totalny brak seksu... 18.01.11, 00:48
      Byłaś otyła i przez to partner stracił do ciebie pociąg
      a teraz schudłaś
      ale to nie znaczy że pociąg automatycznie powróci
      wbrew pozorom faceci to nie są AŻ tak proste maszynki ;)
      nie jesteś już gruba ale on ciągle doskonale pamięta jak byłaś i ma ten obraz przed oczami
      a jak się go pozbyć nie wiem (może hipnoza?)
      • gacusia1 Re: totalny brak seksu... 18.01.11, 01:17
        Ale bzdura. A jesli nie bzdura to najidiotyczniejsza wymowka by uniknac sexu o jakiej slyszalam/czytalam :)))))) . Myslalam,ze to kobiety sa mistrzyniami w tym temacie. Moze niech pan-biedaczek oczy otworzy i zobaczy,ze jego kobieta wyglada o 40kg mniej. Moze niech ja dotknie?
      • ag13ag13 Re: totalny brak seksu... 18.01.11, 17:30
        Kobiety, jak facet zacznie lysiec proponuje zamykac interes na 4 spusty, bo ma kiepskie geny. Jak zacznie mu rosnac brzuch od razu rozwod, w pewnym wieku ciezko sie chudnie, no i typowe zaniedbanie, za duzo piwa, pilot w reku, mecze...a jak zamiast straty wlosow pojawia sie zakola to tez, zero seksu. Faceci tez tyja. Kurde...Babki, do Was to samo ;) Acha, dochodza zmarszczki itp. W koncu zapuszczenie sie to tez zmarszczki- zle kremy lub ich brak, nie mowiac o liftingu i botoksie - dostepnych na rynku. Mozna mnozyc przyklady.
      • stalowa_lady Re: totalny brak seksu... 18.01.11, 20:53
        wyjasnienie proste i przemawiające
        ale...
        tak całkiem nie zareagować na ochy i achy znajomych czy tez spojrzenia innych facetów na ulicy? nie moge mu zarzucić, że wtedy, kiedy byłam znacznie większa, wstydził się ze mna pokazywać czy okazywac uczucia
        w tym kontekscie nie widzę żadnych zmian
        bez wzgllędu na moją wagę zawsze za rączkę, przytulania na ulicy czy w sklepie, buziaki...
        sama nie wiem...
    • gacusia1 Re: totalny brak seksu... 18.01.11, 01:22
      Moja opinia 1-
      Facetowi sie znudzilas i nie ma znaczenia czy jestes gruba czy chuda. Po prostu przestala pracowac chemia. Skoro mial inne panienki to znaczy,ze potrzebuje sexu...tylko nie z Toba-jak sama napisalas.
      Opinia 2-
      Facet jest gejem. Panienki,ktore przelecial byly tylko po to by sie utwierdzic w przekonaniu o orientacji. Przytulac sie i calowac to i gej z kobieta lubi ;)
      Nie moge tylko zrozumiec dlaczego to ciagniesz juz 2 lata bez sexu? Nie macie slubu,nie macie dzieci,proste jak drut-odejsc. Mozecie zostac kumplami,przyjaciolmi ale po cholere sie zameczac? Ciesz sie,ze masz taka sytuacje,chetnie bym sie zamienila :)
    • 1.kota Re: totalny brak seksu... 18.01.11, 01:40
      No więc ja właśnie wybrałam to rozwiązanie, które nasuwa Ci się samo. Później trzy miesiące miałam kłopot z podniesieniem się z łóżka - a również mam wolny zawód, więc nie musiałam, budziłam się ze złych snów i rzeczywistość okazywała się gorsza i w ogóle było mi niefajnie. Aż któregoś dnia po tych trzech miesiącach obudziłam się i okazało się, że jest OK. Samo się okazało. Przeszło mi.
      Następnie spotkałam się z mądrą babą, psycholożką, trenerką i moją przyjaciółką, odbyłam z nią rozmowę z płakaniem w biust, dotarło do mnie, jaka krzywdę sobie uczyniłam tkwiąc w tamtej relacji - bez intymności, bez miłości (no dla mnie seks jest najprostszym sposobem okazywania miłości, sorry), jak sobie podkopałam wiarę w siebie i samoocenę.
      A teraz jest dobrze.
      Poznałam kogoś innego, i jeszcze kogoś innego, a później jeszcze kogoś i w końcu ten trzeci jeszcze ktoś to właściwy dla mnie facet. Czasem ma się trochę szczęścia i się udaje.

      A Ty byś może się sobie przyjrzała uważnie, co?
      Zadbana. Z silną wolą (no, zrzucić cztery dychy, dziewczyno? Chapeau bas!). Cierpliwa. Łagodna i niezbyt roszczeniowa. Odpowiedzialna. Wszystkie z powyższych umiem uzasadnić.
      Nie do końca pojmuję, jak w taki łagodny sposób przełknęłaś żabę w osobie zdrady. Ale być może po prostu Ty i ja szalenie się różnimy. A być może się oszukujesz. Nie wiem.
      A że Ci samoocena spadła? Że zaczynasz się w sobie doszukiwać przyczyny rozpadu?
      Jeśli zastosujesz rozwiązanie samo się nasuwające, pewnie w ciągu kilku miesięcy Ty również oprzytomniejesz. A jeśli się na nie nie zdecydujesz, to nie wiem. Istnieją na świecie białe małżeństwa i pewnie małżonkowie w nich odnajdują wzajemną troskę, czułość, wsparcie - i może to też nie jest najgorsze wyjście.
      Tak czy kwak - powodzenia i jak najlepszego.
      • stalowa_lady Re: totalny brak seksu... 18.01.11, 12:58
        1.kota napisała:

        > Aż któregoś dnia po tych trzech miesiącac
        > h obudziłam się i okazało się, że jest OK. Samo się okazało. Przeszło mi.
        > Następnie spotkałam się z mądrą babą, psycholożką, trenerką i moją przyjaciółką
        > , odbyłam z nią rozmowę z płakaniem w biust, dotarło do mnie, jaka krzywdę sobi
        > e uczyniłam tkwiąc w tamtej relacji - bez intymności, bez miłości (no dla mnie
        > seks jest najprostszym sposobem okazywania miłości, sorry), jak sobie podkopał
        > am wiarę w siebie i samoocenę.

        boje sie tych 3 miesięcy...
        albo po prostu nie chcę byc sama i ta namiastka związku daje mi jakie takie poczucie przynależnośc....
        moja samoocena jest wkopana głęboko w ziemię
        chociaz próbowałam tzw "testów" na innych i działało - seks jako doznanie fizyczne był cudny
        może chcę za dużo? czułość i seks w jednym?

        > A Ty byś może się sobie przyjrzała uważnie, co?
        > Zadbana. Z silną wolą (no, zrzucić cztery dychy, dziewczyno? Chapeau bas!). Cie
        > rpliwa. Łagodna i niezbyt roszczeniowa. Odpowiedzialna. Wszystkie z powyższych
        > umiem uzasadnić.

        idealny opis mojej postawy w tym związku niestety
        najgorsze jest to,, że w pracy na codzień jestem tzw "twardą babą"
        a w domu? .....

        > Nie do końca pojmuję, jak w taki łagodny sposób przełknęłaś żabę w osobie zdrad
        > y. Ale być może po prostu Ty i ja szalenie się różnimy. A być może się oszukuje
        > sz. Nie wiem.

        oszukuję się
        i nie przełknęłam tego łatwo....

        > Jeśli zastosujesz rozwiązanie samo się nasuwające, pewnie w ciągu kilku miesięc
        > y Ty również oprzytomniejesz. A jeśli się na nie nie zdecydujesz, to nie wiem.

        powoli dojrzewam do tej decyzji
        boję siepo prostru jak każda zagubiona kobieta samotności...
        wiem wiem, samotność lepsza niz taki związek....
        ale....


        > Istnieją na świecie białe małżeństwa i pewnie małżonkowie w nich odnajdują wzaj
        > emną troskę, czułość, wsparcie - i może to też nie jest najgorsze wyjście.
        > Tak czy kwak - powodzenia i jak najlepszego.

        dziekuję ci bardzo
        • 1.kota Re: totalny brak seksu... 19.01.11, 20:14
          Będzie w punktach.
          1. Kretyn jakiś Ci pisze, że jak byłaś gruba, to chłopu wspomnienie w oczach zostało, a Ty mu na to że wyjaśnienie proste (no, k-mać, prostackie nawet, bym powiedziała) i przemawiające.
          No to się chwilkę zastanówmy, do czego przemawiające. Do poczucia niższości może? Czy po prostu chciałaś być uprzejma?
          2. Ja ci w prostych słowach mówię, co jest w Tobie fajnego i jakie masz mocne strony, a Ty mi komentujesz "to prawda, niestety". Jakie "niestety"?!

          Czuj się opieprzona ;)

          A teraz już bez ustawiania do pionu.
          Miła jesteś kobieta, przynajmniej w postach, błędów nie robisz, co zwykłam traktować jako wyraz szacunku i dbałości o czytelnika, czyli w tym wypadku mnie, nie histeryzujesz...

          > boje sie tych 3 miesięcy...

          I masz rację. To były straszne trzy miesiące, naprawdę straszne. Najgorsze dla mnie były przebudzenia, jak jeszcze nie pamiętałam, co się stało, tylko czułam, że coś mnie przeraża, a dwie sekundy później przypominałam sobie, że to co mnie przeraża to życie w samotności.
          To były STRASZNE trzy miesiące.
          Ale obudziłam się któregoś dnia swobodna. I mimo wielu przygód, które spotkały mnie później, poczucie swobody we mnie zostało. I poza czasem niczego nie było trzeba, abym obudziła się swobodna.
          BTW, men od którego wówczas odeszłam zarabiał coś jakby dziesięciokrotnie więcej ode mnie, a odchodziłam od niego pięć minut po tym jak straciłam kontrakt, więc bałam się również o czysto materialne rzeczy. Niesłusznie - jakoś to było.

          > albo po prostu nie chcę byc sama i ta namiastka związku daje mi jakie takie poczucie przynależnośc....
          To jasne dla mnie

          > moja samoocena jest wkopana głęboko w ziemię
          To również. Współczuję. Natomiast zbyt wiele rzeczy mi się w Tobie spodobało, żebym się miała zgodzić z Twoją samooceną. Aczkolwiek się domyślam, że Ty o atrakcyjności seksualnej, a Ty dla mnie - z okazji płci - nieatrakcyjna w tej sferze ;).
          Tyle, że pamiętam, jak mi spadła samoocena nie tylko w sprawie łóżka, ale i w każdej innej sferze. Co było głupie. A Tobie też spadła w paru innych sferach, za co dostałaś opieprz w punktach i na razie nie będziemy do tego wracać. Może afirmacji popróbuj, bo ja wiem?...

          > chociaz próbowałam tzw "testów" na innych i działało - seks jako doznanie fizyczne był cudny
          A skoro już się oboje (excuse le mot) puszczacie, to może byście tak o tym pogadali? Bo może jakimś wyjściem w tej sprawie będzie jasność i otwartość? I może by przynajmniej połowie z Was przeszła frustracja, poczucie winy i poczucie krzywdy? Bo w gruncie rzeczy cudny seks jest fajny. Co? Da się o tym z chłopem pogadać?

          > może chcę za dużo? czułość i seks w jednym?
          No jak dla mnie nie jest to za dużo i ja się już teraz nie godzę na nic mniej, ale ja już swobodna po przejściach. Ale u Ciebie oprócz czułości i seksu mowa również o bezpieczeństwie lokowanym w partnerze, i tu już bym Ci rzekła "coś za coś". A to doskonale wiesz sama.
          Sprawdź sobie, co to jest "kateksja obiektu", a zwłaszcza "brak kateksji obiektu". Nieźle to opisała niejaka Leźnicka-Łoś w "Nauczyć się kochać".

          Aha, jeszcze jedno. Trzy czwarte mojego przerażenia, bezradności i uczucia zapędzenia w pułapkę wynikało z faktu, że mi się związek nie kleił. Mówię to z dystansu czterech lat od rozstania i naprawdę wiem, co mówię. Facet mnie, rozumiesz, w poczucie niższości wpędził, głupi palant.

          Aha, jeszcze drugie. Zaufanie, czułość i bliskość to fajne rzeczy. Nie mogę Ci z czystym sumieniem doradzić, żebyś je "posłała w diabły, bo bez seksu jesteś niczym i nikim i tylko jakość orgazmu ma znaczenie". To byłaby bzdura.

          Chyba bym się starała pamiętać, że To z facetem cóś nie halo, skoro nie chce takiej fajnej i apetycznej babeczki jak ja, ale go kocham i jest mi z nim OK, więc trudno, wola boska i kapelusz. Ale KONIECZNIE pamiętać, że to z facetem cóś nie halo.
          I zwróć też uwagę na post sisi, która jest bystrą, kawo-na-ławną babką, jak stara się Ci dodać otuchy. I w ogóle na to, z jak dużą przychylnością ludzie na Ciebie reagują, tu, na dość wrednym forum.
          No.

          Powodzenia, tak czy inaczej.
          • stalowa_lady Re: totalny brak seksu... 19.01.11, 23:00
            dzieki 1.kota :)

            1. Kretyn jakiś Ci pisze, że jak byłaś gruba, to chłopu wspomnienie w oczach zo
            > stało, a Ty mu na to że wyjaśnienie proste (no, k-mać, prostackie nawet, bym po
            > wiedziała) i przemawiające.
            > No to się chwilkę zastanówmy, do czego przemawiające. Do poczucia niższości moż
            > e? Czy po prostu chciałaś być uprzejma?

            miało byc ironicznie, ale chyba byłam za delikatna w przekazie ;)

            A skoro już się oboje (excuse le mot) puszczacie, to może byście tak o tym poga
            > dali? Bo może jakimś wyjściem w tej sprawie będzie jasność i otwartość? I może
            > by przynajmniej połowie z Was przeszła frustracja, poczucie winy i poczucie krz
            > ywdy? Bo w gruncie rzeczy cudny seks jest fajny. Co? Da się o tym z chłopem po
            > gadać?

            obawiam sie że raczej nie
            on nie wie, że ja wiem o jego wyskokach

            > Chyba bym się starała pamiętać, że To z facetem cóś nie halo, skoro nie chce ta
            > kiej fajnej i apetycznej babeczki jak ja, ale go kocham i jest mi z nim OK, wię
            > c trudno, wola boska i kapelusz. Ale KONIECZNIE pamiętać, że to z facetem cóś n
            > ie halo.

            juz o tym pamietam
            wasze posty tylko mnie w tym utwierdziły
            z jednej strony seks jest wazny
            z drugiej - większość z nas tęskni do czułości i bliskości, której z biegiem czasu zaczyna brakować
            a ja to cały czas mam....

            dzieki za dobre słowo
            i tak dogłębna analizę tematu
            jak to sie teraz mówi? szacun dla ciebie 1.kota :)
          • claudel6 Re: totalny brak seksu... 25.01.11, 23:55
            > I masz rację. To były straszne trzy miesiące, naprawdę straszne. Najgorsze dla
            > mnie były przebudzenia, jak jeszcze nie pamiętałam, co się stało, tylko czułam,
            > że coś mnie przeraża, a dwie sekundy później przypominałam sobie, że to co mni
            > e przeraża to życie w samotności.

            o matko, pamiętam to. i przychodzi taki moment, taki jeden dzień, konkretny dzien, kiedy coś sprawi ci radośc. kiedy poczujesz się po prostu w tej chwili szczęśliwa (u mnie to była wycieczka rowerowa brzegiem Tamizy z dwojgiem przyjaciół). i to jest pierwszy dzień reszty twojego życia.

            przepraszam za offtop, ale bardzo mnie ruszyło to, co napisała 1.kota.
            • sisi_kecz Re: totalny brak seksu... 26.01.11, 09:59
              to jest pierwszy dzień reszty twojego życia.
              >
              > przepraszam za offtop, ale bardzo mnie ruszyło to, co napisała 1.kota. '

              Raczej to nie jest off tematu.
              To jest chyba jego clou.

              Ból łączący sie z rozstaniem z bliską osobą jest ciężkim przeżyciem- niesamowicie jest to opisane w wątku xciekawax.
              Wręcz studium bólu, przejścia i odrodzenia.

              Nie ma życia bez cierpienia- najważniejsze, aby miało ono jakiś sens- do czegoś lepszego prowadziło.

              pozdro!
              • stalowa_lady Re: totalny brak seksu... 26.01.11, 17:29
                dziekuje wam wszystkim za rady
                jak to napisała sisi, musze sama zmierzyć się
                ze swoimi demonami
                w swoim tempie

                pierwszy dzień z reszty mojego zycia.....
                pieknie to zabrzmiało
                • grosz-ek Re: totalny brak seksu... 29.01.11, 17:12
                  > pierwszy dzień z reszty mojego zycia.....
                  > pieknie to zabrzmiało

                  Zawsze w tym momencie przypomina się rozwinięcie tej sentencji z filmu "American Beauty":

                  dzisiaj jest pierwszy dzień z reszty mojego życia.....
                  .... no chyba, że to jest dzień mojej śmierci.
    • sisi_kecz Re: totalny brak seksu... 18.01.11, 10:20
      Jacieee kobieto !

      jeśli jesteś prawdziwa, to napisz jak to zrobiłaś, jak puściłaś z dymem 40 kilogramów swojego ciała ? w rok ?

      Od wczoraj sie odchudzam, więc dawaj cynka, plizzzz...

      pozdro!
      • gomory Re: totalny brak seksu... 18.01.11, 10:41
        W tym sezonie najbardziej trendny jest Dukan.
        • sisi_kecz Re: totalny brak seksu... 18.01.11, 10:46
          gomory napisał:

          > W tym sezonie najbardziej trendny jest Dukan. '

          a ile na nim zrzuciłeś ? :)
          • gomory Re: totalny brak seksu... 18.01.11, 11:38
            Ja raczej nie moglbym reklamowac zadnej diety. Bialkowej tez bym nikomu nie doradzal, bo chociaz dziala to jest niezdrowa. No ale majac do wyboru komplikacje wynikajace z nadmiernej otylosci i Dukana to juz lepsza chyba ta dieta.
      • stalowa_lady Re: totalny brak seksu... 18.01.11, 12:48
        sisi_kecz napisała:

        > Jacieee kobieto !
        >
        > jeśli jesteś prawdziwa, to napisz jak to zrobiłaś, jak puściłaś z dymem 40 kilo
        > gramów swojego ciała ? w rok ?
        >
        > Od wczoraj sie odchudzam, więc dawaj cynka, plizzzz...
        >
        > pozdro!


        sisi, dość radykalne trzymanie się diety białkowej, czyli dukan :)
        jak niżej napisał gomory, mimo iź nie jest idealna, to i tak lepsza dla zdrowia niż otyłość :)
        • sisi_kecz Re: totalny brak seksu... 18.01.11, 14:14
          Dzieki za info.

          Mój endokrynolog, nie godzi sie na jednostronne diety.
          Liczyłam, ze moze stosowałas coś w stylu diey cukrzycowej, bo to mi wolno.

          gratulacje!
          • zimna_ja Re: totalny brak seksu... 18.01.11, 17:00
            Chętnie bym się z Tobą zamieniła na facetów..
            u mnie jest wręcz przeciwnie- to ja unikam jakichkolwiek zbliżen z mężem...
            Jaki jest tego powód? nie mam zielonego pojęcia, po prostu nie czuje takiej potrzeby, seks nie jest mi do niczego potrzebny (zmusiłam się jedynie w czasie gdy stralaismy sie o dziecko) a do tego podczas stosunku odczówam zawsze ból.
            Mąz nie wytrzymuje parcia i w domu są ciągłe awantury powód oczywisty- brak seksu.
            Od niedawna próbuje go przekonać aby poszedł do jakieś agencji, czy znalazł sobie dziewczyne do seksu, wiem że brzmi to idiotycznie, ale mi by to nie przeszkadzało
            Także zazdroszcze faceta i chętnie bym takiego przyjeła, który nie zmuszałby mnie do seksu
          • grazyna510 a z ta dietą ..sisi 15.02.11, 00:04
            to ja stosowałam taką właśnie cukrzycową i w ciągu roku 18 kg ..poszloooo
    • kobieta-praktyczna Re: totalny brak seksu... 18.01.11, 22:59
      Do Sisi: Ja schudłam w dwa lata 17 kg. Jestem sobą zachwycona, świetnie się czuję. Jak zrobiłam? Wyeliminowałam słodycze, zmniejszyłam porcje jedzenia, szczególnie pieczywa i 2-3 razy w tygodniu chodzę na gimnastykę, a lat mam zapewne duuużo więcej niż Ty. Dziwię się, że nie zrobiłam tego wcześniej. Teraz przy wzroście 152 (niestety) ważę 49 kg.
      • sisi_kecz Re: totalny brak seksu... 18.01.11, 23:13
        kobieta-praktyczna napisała:

        > Do Sisi: Ja schudłam w dwa lata 17 kg. Jestem sobą zachwycona '

        też jestem Tobą zachwycona, niesamowity wyczyn.
        I to jeszcze osiagnięty w taki zdrowy i rozsądny sposób :)

        motywujące, dzięki!
        -
        "Mąż działa mi bez przerwy,
        raz na zmysły , raz na nerwy"
        Sztaudynger
    • robertwerner Re: totalny brak seksu... 20.01.11, 14:36
      ciekawa sprawa, o ile rzeczywiście jest tak, że on nie chce seksu...

      parę dopytek:
      0. jak trafiliście na siebie? dlaczego / po co jesteście ze sobą?
      1. jakie kobiety go podniecają / jakie lubi? grube/chude? piersiate/płaskie? duża/mała pupa? eleganckie w pończochach / wygodne w spodniach? owłosione na łonie / wygolone?
      2. zakładam, że też ma koło 37 lat - to co było u Was do 30?
      3. może robisz coś, co mu się nie podoba (nie wiem co.. nie gotujesz.. nie chcesz mieć dzieci... nie jeździsz z nim na wakacje...) i dopóki tak będzie, to się nie będzie z Tobą kochał, bo go 'podświadomie' denerwujesz...

      na moje, to facet nie ma ochoty na seks w następujących przypadkach:
      1. albo tak jest podjarany swoimi rzeczami do zrobienia, że po prostu nie myśli o tym i nie jest mu to do niczego potrzebne
      2. wkodował sobie, że seksem Cię skrzywdzi, a ponieważ Cię ceni, to się z Tobą nie kocha
      3. w ogóle go nie kręcisz lub nie jesteś dla niego atrakcyjna, więc nie ma żadnego motywu, żeby chcieć Cię przelecieć (czasem tak jest, że facet zauroczy się jakąś kobietą (a tak na prawdę jakimś jej wycinkiem) i ma ochotę się z nią kochać i być i w ogóle; potem poznaje inne babki, coś odkrywa, czego wcześniej nie widział, czar pryska i jest dramat, bo nic się nie czuje - sam jak patrzę na dziewczyny, które mi się 10 lat temu wydawały super kandydatkami na bycie żonami, to dziś się baaardzo cieszę, że nic z tego nie wyszło, bo byłby mocny dramat)
      • stalowa_lady Re: totalny brak seksu... 20.01.11, 16:13
        > 0. jak trafiliście na siebie? dlaczego / po co jesteście ze sobą?
        poznalismy sie przez internet, miłość wybuchła obustronnie (to chyba najlepsze okreslenie) w ciągu 2 tygodni; a jestesmy ze sobą bo jemu na pewno jest dobrze, a ja własnie rozmyslam...

        > 1. jakie kobiety go podniecają / jakie lubi? grube/chude? piersiate/płaskie? du
        > ża/mała pupa? eleganckie w pończochach / wygodne w spodniach? owłosione na łoni
        > e / wygolone?
        nie bardzo o urode tu chodzi, raczej o inteligencję, zaradność, poczucie humoru...

        > 2. zakładam, że też ma koło 37 lat - to co było u Was do 30?
        ma 39, wczesniej on miła zonę a potem konkubinę, ja byłam w 1 powaznym i kilku mniej zwiążkach

        > 3. może robisz coś, co mu się nie podoba (nie wiem co.. nie gotujesz.. nie chce
        > sz mieć dzieci... nie jeździsz z nim na wakacje...) i dopóki tak będzie, to się
        > nie będzie z Tobą kochał, bo go 'podświadomie' denerwujesz...
        gotuję, piore, sprzatam, chce mieć dzieci, jeżdże na wakacje.... raczej nie w tym rzecz

        >
        > na moje, to facet nie ma ochoty na seks w następujących przypadkach:
        > 1. albo tak jest podjarany swoimi rzeczami do zrobienia, że po prostu nie myśli
        > o tym i nie jest mu to do niczego potrzebne
        i tego argumentu używa w rozmowach ze mną - że ma tyle na głowie że o seksie nie myśli; z drugiej strony uzywał go również pare lat temu, jak dowiedziałam sie że ma inne ....

        > 2. wkodował sobie, że seksem Cię skrzywdzi, a ponieważ Cię ceni, to się z Tobą
        > nie kocha
        raczej nie wchodzi w rachube bo na początku związku było fajnie i szalenie...

        > 3. w ogóle go nie kręcisz lub nie jesteś dla niego atrakcyjna, więc nie ma żadn
        > ego motywu, żeby chcieć Cię przelecieć (czasem tak jest, że facet zauroczy się
        > jakąś kobietą (a tak na prawdę jakimś jej wycinkiem) i ma ochotę się z nią koch
        > ać i być i w ogóle; potem poznaje inne babki, coś odkrywa, czego wcześniej nie
        > widział, czar pryska i jest dramat, bo nic się nie czuje - sam jak patrzę na dz
        > iewczyny, które mi się 10 lat temu wydawały super kandydatkami na bycie żonami,
        > to dziś się baaardzo cieszę, że nic z tego nie wyszło, bo byłby mocny dramat)
        cały czas zapewnia że mnie kocha; poza seksem nie mam do czego sie przyczepić bo okazuje uczucie na każdym kroku...
    • stalowa_lady Re: totalny brak seksu... 23.01.11, 16:31
      czytam inne watki i widzę, że nie jestem odosobniona w braku zainteresowania ze strony partnera
      a z drugiej strony tak bardzo zazdroszczę tym, którzy mają udane zycie sypialniane!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • edzia.6 Re: totalny brak seksu... 14.02.11, 20:49
        ja również pękam z zazdrości gdy sobie pomysle o tym,ze inne kobitki maja udane życie łóżkowe
        ponieważ u mnie całkiem podobny scenariusz......MASKARA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • sookinsyn Re: totalny brak seksu... 23.01.11, 17:53
      Według mnie to nie jest już związek. Ty jednak jeszcze możesz to coś łatwo skończyć - nie ma dzieci, które będą cierpieć i usłyszą kiedyś od tego drugiego rodzica "mamusia i tatuś rozstali się bo mamusia się chciała bzykać i to było dla niej ważniejsze niż rodzina "(takie coś usłyszałem od swojej żony i też tkwię teraz w małżeństwie bez seksu) Pozdrawiam i życzę szczęścia :)
      • stalowa_lady Re: totalny brak seksu... 24.01.11, 01:39
        tak byłoby najprościej
        pytanie tylko, co zrobić z uczuciem które ciągle we mnie jest
        i z ta czułością która on mnie otacza....
        • sisi_kecz Re: totalny brak seksu... 24.01.11, 10:27
          Co zrobic?
          Moze zadaj sobie pytanie:czy wolisz czułosc i brak seksu, czy czułosc i seks.

          jeżeli wolisz czułość i seks- to musisz zrobić rewolucję, bo w obecnym ułożeniu relacji, tego seksu mieć nie będziesz na pewno.
          Czy jesli zmienisz podejście, zasady, faceta, to będziesz mieć czułość i seks? Nie wiadomo, ale jest większe pradopodobieństwo niż teraz.
          A przede wszystkim jest szansa, a tutaj jej nie masz.

          Tego kwiata jest pół świata, a Ty sama widzisz, że dużo chaberków ku Tobie główki skłania ;
          Masz 37 lat i atrakcyjną ofertę- to sie musi udać.

          pytanie tylko, co zrobić z uczuciem które ciągle we mnie jest'

          a może tak, Twój partner by sie wykazał?
          Nie wymagaj tylko od siebie, bo bedziesz wykorzystywana jak wół roboczy i głupiego dziękuję nie usłyszysz.
          Na tym polega związek, że dwie strony w nim pracują nad atmosferą, temperaturą uczuć i satysfakcją z pożycia.
          Samozwańcze siłaczki ciągną takich wygodnickich panów "Kompletna Doskonałość z Samego Faktu Istnienia" całymi latami podcierając im tyłek, za głupie: "przecież Cie kocham, Kochanie",
          i albo kiedyś znajdzie sie młodsza, dla której on zamieni sie w tygrysa, albo siłaczka zasłuży na wspólny nagrobek,
          ale może o to siłaczkom chodzi?

          pozdro!
          • stalowa_lady Re: totalny brak seksu... 25.01.11, 22:27
            sisi, jak cię czytam to we wszystkim przyznaje rację
            ale potem zamykam kompa i wracam do prawdziwego zycia
            w którym nie mam siły? odwagi? zmierzyć sie z wizja bycia samą
            bo to w tym sęk własnie
            jak to mówił pawlak "lepszy znany wróg niż obcy"
            może po prostu boję się zmian???
            • sisi_kecz Re: totalny brak seksu... 26.01.11, 09:38
              zamykam kompa i wracam do prawdziwego zycia
              > w którym nie mam siły? odwagi? zmierzyć sie z wizja bycia samą
              > bo to w tym sęk własnie
              > jak to mówił pawlak "lepszy znany wróg niż obcy"
              > może po prostu boję się zmian???'

              Nie ma w tym nic złego, ze odczuwasz lęk przed zmianą.
              Najważniejsze są Twoje odczucia- nic sie nie uda, jeśli będziesz działać wbrew sobie.

              Może źle sie wyraziłam, w każdym razie zanaczę, iż nie mam konkretnie zdania, czy powinnaś rzucać faceta, czy naprawiać związek- mam jedynie opinię, ze powinnaś zrobić wszystko, aby być szczęśliwą.
              Tylko to, zagwarantuje Ci spokój i zadowolenie.
              Ale to musi być Twoim tempie i na Twoich zasadach.

              Natomiast nigdy sie nie zgodzę, z tym że lepszy znany wróg niż obcy- to jest wyraz kiepskiej kondycji psychicznej, wyraz uzależnienia emocjonalnego i stwierdzenie pełne pogodzenia sie z losem w sensie negatywnym.
              W takim stanie niewolno spędzać życia- jesli sie choć trochę siebie szanuje.

              Skoro tak dobrze rozgryzasz swoje emocje, motywacje i lęki- to może na razie skup sie na tym i albo poczytaj albo idź o specjalisty psychologa (jesli możesz sobie pozwolić na wydatek 50-100 PLN ekstra) i obejrzyj sobie, siebie w tej całej sytuacji.
              Dlaczego jest tak, co jest w tym dobrego, co złego dla Ciebie, co chciałabyś zmienić, w jaki sposób to zrobić ? itd.

              powodzenia!!!
        • sookinsyn Re: totalny brak seksu... 24.01.11, 13:13
          Tak więc oboje mamy sytuację bez wyjścia :) Proponuję zatem w momencie kiedy mamy ochotę na sex... spotkać się na kurnik.pl i pograć w kości :))))) Jakoś się rozejdzie :)))
          • stalowa_lady Re: totalny brak seksu... 25.01.11, 22:29
            sookinsyn napisał:

            > Tak więc oboje mamy sytuację bez wyjścia :) Proponuję zatem w momencie kiedy ma
            > my ochotę na sex... spotkać się na kurnik.pl i pograć w kości :))))) Jakoś się
            > rozejdzie :)))

            :))
            juz próbuje takich metod sookinsyn
            tyle że nie na kurnik.pl a na gry.pl
            i nie w tak ambitnych grach jak kości, ale w bardziej "odmóżdżających" typu bilard czy kulki
            niestety
    • titta Re: totalny brak seksu... 31.01.11, 21:57
      A byl to kiedykolwiek zwiazek?
      • stalowa_lady Re: totalny brak seksu... 31.01.11, 23:41
        był
        dawno temu był naprawde prawdziwy
        teraz zostało mnóstwo czułości i przywiązania
        tyle że bez fizyczności.....
        gdyby nie ta czułość i przyjaźń w ogóle nie byłoby tematu
        az taką masochistka chyba nie jestem?
        chociaż......
        ech....
        • to.niemozliwe Re: totalny brak seksu... 01.02.11, 20:54
          A poziom testosteronu badal? Cos kolo 40 pln takie badanie kosztuje...:-)
          • stalowa_lady Re: totalny brak seksu... 01.02.11, 20:57
            on sam uważa że problem lezy tylko w psychice
            inaczej mówiąc, ma tyle problemów na codzień (a rzeczywiście ma), że seks staje się zupełnie nieistotny...
            i nawet nie ma do niego głowy
            • mamameg Re: totalny brak seksu... 07.02.11, 22:03
              "on sam uważa że problem lezy tylko w psychice
              > inaczej mówiąc, ma tyle problemów na codzień (a rzeczywiście ma), że seks staje
              > się zupełnie nieistotny...
              > i nawet nie ma do niego głowy"
              Ale jak miał te panienki na boku to tych problemów nie miał?

              I potwierdzam, że można schudnąć 40kg i nie mieć obwisłej skóry.
            • vitek_1 Re: totalny brak seksu... 15.02.11, 04:09
              stalowa_lady napisała:

              > inaczej mówiąc, ma tyle problemów na codzień (a rzeczywiście ma)

              W to akurat nie wierzę
              Nie macie dzieci
              za to macie w ku.wę kasy (jak wszyscy na tym forum)
              zdrowie dopisuje (nie wspominasz żeby było coś nie tak)
              to przepraszam ale jakie w takim układzie można mieć problemy?
              chyba problemy typu do jakiej restauracji pójść
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka