Dodaj do ulubionych

Słoń w pokoju

08.08.11, 17:33
Strasznie nie lubię niejasnych tytułów wątków, ponieważ powodują one bałagan i powielanie tych samych tematów w sąsiednich wątkach. Tym razem jednak sam zgrzeszę, ponieważ ten tytuł ma inne zalety, tj. jest podwójną metaforą. Co prawda metaforą w połowie pożyczoną - "elephant in the room" oznacza problem, o którym wszyscy wiedzą, że istnieje, ale o którym nie wypada mówić głośno.

Ostatnio rozmawiałem z moją Panią na temat jedzenia i powiedziałem mniej więcej tak: "jesteś młoda, masz dobry metabolizm i teraz to nie jest problem, ale przy twoich nawykach żywieniowych za kilka lat twoja figura, która obecnie jest rewelacyjna*, znacznie się pogorszy i nie mogę zagwarantować, że będziesz mi się podobać".
*-mówiłem z pełnym przekonaniem :)

Nastąpiła obraza majestatu, czym się nie przejąłem, bo jestem przyzwyczajony, ale kobiety mają taką cechę, że plotkują między sobą, więc za jakiś czas nasza wspólna koleżanka uświadomiła mnie, że takich rzeczy się nie mówi. Kobiety są bardzo wrażliwe na tym punkcie, dlatego o figurze nie wolno mówić wprost - ani zanim problem się pojawi, ani tym bardziej jak już się pojawi. Mówienie o słoniu w pokoju jest wysoce nietaktowne. Kobieta ma prawo do słonia w pokoju.

Ma prawo?
Obserwuj wątek
    • ad-infinitum Re: Słoń w pokoju 08.08.11, 17:40
      Kobiety są wrażliwe na punkcie swojej urody, a mężczyźni jeśli chodzi np. o potencję. Jakbyś się poczuł jak Twoja luba powiedziałaby: może byśmy się kochali częściej, bo za kilka lat spadnie Ci poziom testosteronu i będziesz do niczego, no i przestaniesz mnie pociągać
      --
      Kiedy czegoś gorąco pragniesz, to cały wszechświat działa potajemnie, by udało Ci się to osiągnąć. Paulo Coelho
      • jamesonwhiskey Re: Słoń w pokoju 08.08.11, 18:09
        > Jakbyś się poczuł jak Twoja luba powiedziałaby: może byśmy się kochali c
        > zęście

        mysle ze poczulby sie calkiem dobrze skoro beda sie teraz kochali czesciej
        (ale tylko wtedy gdyby chcial czesciej)


      • nxp Re: Słoń w pokoju 08.08.11, 18:14
        Dawniej, gdy ludzie byli szczersi, modne było hasło "Memento mori". Dość makabryczne ale żyć się z tym dało a nawet doprowadzało do radości jak u księdza Baki.
        Na pewnym etapie ludzkość jednak stwierdziła że zrywa ze szczerością, która tylko lęk wywołuje. Zrywa, "by żyło się lepiej" ("kolegom").
        W tym celu popadła w INNE lęki.

        --
        Całe życie szukałem idealnej kobiety. Kiedy już ją znalazłem, okazało się że ona szuka idealnego mężczyzny. Sinatra.
      • bigbadpig Re: Słoń w pokoju 08.08.11, 18:26
        > Jakbyś się poczuł jak Twoja luba powiedziałaby: może byśmy się kochali c
        > zęściej, bo za kilka lat spadnie Ci poziom testosteronu i będziesz do niczego,
        > no i przestaniesz mnie pociągać

        błąd! brak związku
        gdyby mu powiedziała - jarasz tyle szlugów, że przestaniesz być ogierem (którym obecnie jesteś) i to nawet na tle swoich rówieśników

        nie sądze, żeby miał z tym problem chyba, że miałby kłopot z potencją już w tym momencie i byłby to temat drażliwy między nimi, a tu figura kobiety o której yoric pisze takich problemów obecnie nie ma

        swoją drogą yoric nie generalizuj - w moim związku nie ma w ogóle kłopotu z mówieniem takich nieofensywnych uwag z żadnej strony więc nie jest to po prostu kobieca cecha
        • sea.sea Re: Słoń w pokoju 08.08.11, 20:28
          Mniej więcej to usłyszał ode mnie mój.
          Że dobrze by było, gdybyśmy rzucili, bo nie ma już 20 lat, a chyba lepiej zapobiegać problemom z hydrauliką, niż leczyć.
          Przyjął na klatę, pokiwał głową, że faktycznie, po tygodniu dojrzeliśmy i już nie palimy ileś czasu - chociaż naprawdę, uwielbialiśmy palić.

          Po rzuceniu - ja przytyłam nieco, on nie.
          I z kolei z jego strony padł tekst "kochanie, chudnąć nie musisz, ale już może bardziej nie tyj, bo po trzydziestce, wiadomo, kobietom jednak hamuje metabolizm, a lepiej zapobiegać, niż leczyć".
          Przyjęłam na klatę, pokiwałam głową, że faktycznie, ograniczyłam żarcie po nocy i trzymam bana na słodycze. Chociaż powinnam w sumie buchnąć płaczem, fochem i urazą, bo w wieku nastoletnim miałam jakieś 7 kilo za dużo i przepotworne kompleksy, przed rzuceniem fajek też nie wyglądałam jak Keira Knightley ;)

          Więc - da się, tyle że to zależy od człowieka. Dla nas seks i podobanie się sobie są dość wysoko na liście priorytetów i nie wmawiamy sobie, że lecimy wyłącznie na intelekt i dusz porozumienie i że w związku z tym możemy sobie odpuścić i się radośnie zapuścić :)
          • kutuzow Bardzo dobre podejście 09.08.11, 09:58
            sea.sea --> gratuluje super podejścia i przykładu. Uważam, że kluczem do takiej komunikacji jest właśnie wiedza iż miłość nie jest bezwarunkowa. Jasne że fajnie byłoby gdyby facet kochał kobietę niezależnie od jej sylwetki ("wg powiedzonka że kochanego ciała nigdy za wiele"), a kobieta powinna znosić zapuszczenie faceta. Nieukrywajmy jednak że to są elementy które z czasem "tępią" nasze porządanie, wiec chyba lepiej odbywac takie szczere rozmowy, jak ta podana przez Ciebie (z założenia jak najbardziej miłe i kulturalne), niż z czasem udawać że wszystko jest OK, tylko pożądanie zdechło (które jak wiemy z forum: "attraction isn't a choice").
            • mujer_bonita Miłość i poŻdanie = to samo? 09.08.11, 10:10
              kutuzow napisał:
              > sea.sea --> gratuluje super podejścia i przykładu. Uważam, że kluczem do ta
              > kiej komunikacji jest właśnie wiedza iż miłość nie jest bezwarunkowa.
              (...)
              > Nieukrywajmy jednak że to są elementy które z czasem "tępią" nasze porządanie,

              Dlaczego mnie nie dziwi, że miłość i pożądanie są dla Ciebie jedno i to samo :)

              --
              Uzależnienie
              • urquhart Re: Miłość i poŻdanie = to samo? 09.08.11, 11:19
                mujer_bonita napisała:

                > Dlaczego mnie nie dziwi, że miłość i pożądanie są dla Ciebie jedno i to samo :)

                Powinno być! To energia związku przecież, owszem jak jej zabraknie jeszcze jakiś czas bedzie kręciś sie siła rozpędu, jek maszyna jest dobrze rozpędzona.
                Miłości niezależnej od pożadania to kobietka może oczekiwać jedynie od swojego tatusia.
                Niedobrze jak jej się jej poplaczą życzeniowe być może niezrealizowane tęsknoty z relacją pary.
      • referee Re: Słoń w pokoju 25.08.11, 02:16
        ad-infinitum napisała:

        > Kobiety są wrażliwe na punkcie swojej urody, a mężczyźni jeśli chodzi np. o pot
        > encję. Jakbyś się poczuł jak Twoja luba powiedziałaby: może byśmy się kochali c
        > zęściej, bo za kilka lat spadnie Ci poziom testosteronu i będziesz do niczego,
        > no i przestaniesz mnie pociągać

        Blad w mysleniu, gdyz nieslusznie negatywnie widzisz problem, ktory zsotal poruszony
        Uklad malzenski powinien byc zgrany
        Tak kobieta powinna dbac o swoja sylwetke ( ja kobiety pulchne lubie tzn; jak ponizej 3otki to moze miec nawet do 15 kg nadwagi-cialo i tak ok, a jak miedzy 30 a 40 to tak gora do 10 kg nadwagi. Kobiety od 40 w gore nie powinny miec nadwagi) Ale to tez kwestia gustu.

        A co do panow, to powinni pilnowac zeby utrzymywac caly czas wysoki poziom testosteronu poprzez sport, odzywianie i duzo seksu.
    • triss_merigold6 Re: Słoń w pokoju 08.08.11, 18:09
      Nie należy mówić w ten sposób. Zwłaszcza, że nie wiesz, czy za parę lat będziecie jeszcze tworzyć związek. Takie pseudoopiekuńcze - a w rzeczywistości chamskie i protekcjonalne - projektowanie, jest bardzo irytujące.
      Podany wyżej przykład z potencją bdb.
      • nxp Re: Słoń w pokoju 08.08.11, 18:16
        Świetnie, facet ma więc w milczeniu patrzeć jak mu się kobieta powoli roztęcha i zamienia w hipopotama?

        --
        Całe życie szukałem idealnej kobiety. Kiedy już ją znalazłem, okazało się że ona szuka idealnego mężczyzny. Sinatra.
        • zakletawmarmur Re: Słoń w pokoju 08.08.11, 18:23
          Problem polega na tym, że ona nie ma problemów z wagą, pomimo, że dużo je. On martwi się na zapas.

          --
          Pesymista twierdzi, że wszystkie kobiety to nierządnice. Optymista twierdzi, że nie, ale ma nadzieję.
      • zakletawmarmur Re: Słoń w pokoju 08.08.11, 18:21
        A przede wszystkim kolega Yoric nie jest w stanie przewidzieć:
        - czy jego dziewczynie faktycznie siądzie metabolizm
        - nawet jeśli siądzie to ona nie zmieni nawyków żywieniowych

        Tak jak ona mogłaby marudzić, że jeśli dalej będzie pił kilka piwek dziennie to za rok będzie alkoholikiem i zniszczy sobie życia a ona tego tolerować nie będzie:-)

        --
        Pesymista twierdzi, że wszystkie kobiety to nierządnice. Optymista twierdzi, że nie, ale ma nadzieję.
        • nxp Re: Słoń w pokoju 08.08.11, 18:27
          zakletawmarmur napisała:

          > A przede wszystkim kolega Yoric nie jest w stanie przewidzieć:
          > - czy jego dziewczynie faktycznie siądzie metabolizm

          Wiadomo że siądzie - z wiekiem po prostu. Tymczasem pani owa opycha się najwyraźniej czipsami maczanymi w majonezie co potwierdza zdanie "ale przy twoich nawykach żywieniowych za kilka lat twoja figura, która obecnie jest rewelacyjna" itd.

          --
          Całe życie szukałem idealnej kobiety. Kiedy już ją znalazłem, okazało się że ona szuka idealnego mężczyzny. Sinatra.
          • zakletawmarmur Re: Słoń w pokoju 08.08.11, 18:32
            Moja kuzynka po trzydziestce, ciąży dalej się opycha, nie uprawia sportu i jest chuda jak patyk. Kiedy jej wreszcie siądzie ten metabolizm to aż wkurza mnie (choć w duszy jej zazdroszcze)? No i kto powiedział, że wtedy dziewczyna nie zmieni nawyków żywieniowych?


            --
            Pesymista twierdzi, że wszystkie kobiety to nierządnice. Optymista twierdzi, że nie, ale ma nadzieję.
            • nxp Re: Słoń w pokoju 08.08.11, 19:05
              zakletawmarmur napisała:

              > Moja kuzynka po trzydziestce, ciąży dalej się opycha, nie uprawia sportu i jest
              > chuda jak patyk.

              Cóż, tasiemiec.
              Szczęściara.


              --
              Całe życie szukałem idealnej kobiety. Kiedy już ją znalazłem, okazało się że ona szuka idealnego mężczyzny. Sinatra.
        • nxp Re: Słoń w pokoju 08.08.11, 18:29
          zakletawmarmur napisała:

          > Tak jak ona mogłaby marudzić, że jeśli dalej będzie pił kilka piwek dziennie to
          > za rok będzie alkoholikiem

          To pijąc kilka dziennie nie jest jeszcze alkoholikiem???
          Ja, pijący może ze dwa na rok, szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie tego.

          --
          Całe życie szukałem idealnej kobiety. Kiedy już ją znalazłem, okazało się że ona szuka idealnego mężczyzny. Sinatra.
          • zakletawmarmur Re: Słoń w pokoju 08.08.11, 18:37
            Może faktycznie byłam zbyt mało wymagająca. Niech będzie piwko dziennie/ kilka piwek w dni wolne od pracy lub wstawienie się na imprezie od czasu do czasu.
            Że już nie wspomnę o trawce, która jak wiadomo prowadzi do twardych narkotyków-> narkomani -> prostytucji -> totalnego upadku:-)

            --
            Pesymista twierdzi, że wszystkie kobiety to nierządnice. Optymista twierdzi, że nie, ale ma nadzieję.
            • nxp Re: Słoń w pokoju 08.08.11, 19:04
              zakletawmarmur napisała:

              > Że już nie wspomnę o trawce, która jak wiadomo prowadzi do twardych narkotyków-
              > > narkomani -> prostytucji -> totalnego upadku:-)

              Bo prowadzi, tyle że nie wszystkich a tylko część zażywających - nieuchronnie. Trudno przewidzieć kogo pociągnie na dno, w tym sęk.
              Tak czy siak, jestem za pełną dostępnością pełnego wachlarza narkotyków, od twardych, do miękkich, nie wyłączając "dopalaczy" z mielonym szkłem w składzie. Powinny stać na półkach, w supermarketach, produkowane masowo w zakładach chemii ciężkiej jak i wielkohektarowych gospodarstwach rolnych. Niech kto chce - bierze ile wlezie i zdycha (byle szybko i nie na widoku, bo spaskudzi innym komfort).
              Przy tym KONIECZNIE należy zlikwidować wszelkie ośrodki sprowadzania na właściwą ścieżkę, odrobaczania, garkuchnie z metadonem a szpitale powinny stanowczo odmawiać przyjmowania strutych. Oczywiście tylko państwowe, bo jeśli ktoś ma kaprys za własne pieniądze trudnić się taką działalnością to proszę bardzo.

              Hmm... w świetle tych poglądów właściwie powinienem zrewidować moje poparcie dla prewencji jakiej się podjął yoric...

              --
              Całe życie szukałem idealnej kobiety. Kiedy już ją znalazłem, okazało się że ona szuka idealnego mężczyzny. Sinatra.
    • yoric Re: Słoń w pokoju 08.08.11, 19:36
      Co do generalizacji, zgadza się, nie wszyscy (wszystkie) tak mają, ale uogólnienia 'kobiety' użyła moja koleżanka we wspominanej przeze mnie rozmowie. Zresztą do rozmowy włączyła się inna znajoma, która wyraziła opinię na temat faceta, który mówi w taki sposób, na co ja wyraziłem opinię o tejże znajomej... Ogólnie sytuacja wygenerowała spore emocje, które upewniły mnie, że ewidentnie w pokoju mamy pełnowymiarowego słonia.

      Problemem nie jest waga, problemem jest tabu. Gdybym faktycznie martwił się na zapas, zawsze istnieje genialna odpowiedź: "słuchaj, wyluzuj, martwisz się na zapas". Tymczasem tu mamy od razu mechanizmy obronne typu wejście na emocje. Dla mnie zdrowa sytuacja polega na komunikacji - możemy o problemie rozmawiać kiedy już wystąpi, albo zanim wystąpi, i znaleźć rozwiązanie. IMO kobieta chce wytworzyć (inaczej mówiąc, uzurpuje sobie) sferę ochronną, za którą idzie przyzolenie na dowolną sylwetkę. W tej sferze ochronnej kobieta może prowadzić różnego rodzaju działania pozorowane, typu diety, fitnesy, itd. nie przejmując się kompletnie efektami lub ich brakiem. Można powiedzieć, cóż, staram się, ale biologii nie oszukasz, metabolizm, dziecko, itd. - jeżeli od młodego masz określone nawyki żywieniowe i brak przyzwyczajenia do ruchu, to faktycznie nie ma mowy...
      • gomory Re: Słoń w pokoju 08.08.11, 20:16
        Nie ma co kryc, ze temat kobiecej urody jest tematem natury delikatnej. Analogicznie do dajmy na to meskiej potencji. Na bazie politycznej poprawnosci jak najbardziej mozna wyhodowac slonia. Ale tez samemu odegrac jego role w skladzie porcelany ;). Zycie z czasem pokaze czy Twoje slowa maja skutek sklaniajacy ja do refleksji czy zostana zrzedzeniem pierdoly. Para ktora nie tworzy tabu i nawet na trudne dla nich tematy moze rozmawiac jest wrecz modelowa, wiec powinno sie mowic o tym co wazne. Najwyzej laska bedzie weryfikowala swoje zdanie na Twoj temat. No ale lepiej gdy to zrobi teraz niz za 20 lat i tylez kilogramow.
        Znam kobiety z ktorymi bym sie nie osmielil tak nawet zartowac. Z innymi wrecz przeciwnie, nawet niekoniecznie z tymi o modelkowej sylwetce. Nie wiem do ktorej grupy bym Twoja zaliczyl ;).
        Na pewno takie teksty musza naruszyc pewne poklady zaufania. W koncu kazdy chcialby byc kochany miloscia bezwarunkowa, co jest niemozliwe, no ale... Takie uwagi nie musza byc zle, bo dla niektrych ukladow niepewnosc jest wrecz stymulujaca. Na pewno jednak sa tez ludzie dla ktorych byloby to cos powiekszajacego kompleksy i bardzo dolujace. Wiec nie ma po co im tego wytykac. I to nie jest hodowanie slonia, ale zwykla ludzka empatia.
      • druginudziarz Re: Słoń w pokoju 23.08.11, 23:51
        yoric napisał:

        > Problemem nie jest waga, problemem jest tabu. Gdybym faktycznie martwił się na
        > zapas, zawsze istnieje genialna odpowiedź: "słuchaj, wyluzuj, martwisz się na z
        > apas". Tymczasem tu mamy od razu mechanizmy obronne typu wejście na emocje.

        Kiedy wchodzisz w obszar lęku nie masz co oczekiwać "racjonalnej reakcji".
        Człowiek reaguje wtedy rdzeniem mózgowym a nie korą.
        To nie tak, że każda kobieta traktuje temat swojej (przyszłej) wagi jako tabu. Najwyraźniej masz to czynienia z osobami dla których jest to poważny problem emocjonalny, najprawdopodobniej doskonale zdają sobie sprawę że niebawem (kilka-kilkanaście lat) przytyją i to jest przyczyną leków.
        Raczej przyjmij do wiadomości że tak jest i nawet nie próbuj z tym walczyć.
        pzdr.
    • aandzia43 Re: Słoń w pokoju 08.08.11, 20:20
      > Nastąpiła obraza majestatu, czym się nie przejąłem, bo jestem przyzwyczajony,

      Młoda pewnie jest jeszcze, to się obraża. Ja jestem stara i odcięłabym ci sie boleśnie, zanim mnie samą zabolałyby te słowa ;-) Jakaś drobna prognoza na temat późnych, a przykrych skutków nudnego ględzenia ;-) Potem wymyśliłabym równie jadowitą zemstę, a potem zastanowiałabym się nad swoją dietą.
      Już dawno zapowiedziałam swojemu chłopu, że jak będzie dalej jarał szlugi i mało ćwiczył, to mu nie będzie stawał, a wtedy zacznę go zdradzać. Odmówiłam również (na przyszłóść) parzenia ziółek i robienia za przytulankę. Póki co, nie zdradza objawów bycia wykastrowanym.

      --
      "Taki jest sens literatury, żeby cię wykoleiła z normalnej codzienności, żeby cię wystrzeliła w kosmos z tego zwykłego życia, żebyś się nie dał udupić. Żebyś nie słuchał rodziców, tylko żebyś słuchał Martina Edena, bo jednak, z całym szacunkiem dla rodziców, oferta, jaką on składa, jest ciekawsza"

      Andrzej Stasiuk
      • triss_merigold6 Re: Słoń w pokoju 08.08.11, 21:48
        Ja takiego tekstu bym nie odebrała osobiście, bo problem ewentualnej nadwagi mnie nie dotyczy i dotyczyć nie będzie. Teraz, w wieku zaawansowanym, 10 dni po porodzie, już miałam wagę przedciążową i usilnie staram się przytyć, żeby nie wyglądać na zagłodzoną.
        • sisi_kecz Re: Słoń w pokoju 08.08.11, 22:18
          Teraz, w wieku zaawansowanym, 10 dni po p
          > orodzie, już miałam wagę przedciążową i usilnie staram się przytyć'

          bla, bla, bla, wspaniale triss jesteś boska,
          ale weż zauważ, że topik jest ogólnie o rzeczach, na które nie wypada zwracać kobietom uwagi- więc jeśli problemy z sylwetką Cie nie dotyczą- to zastanów sie jakbyś zareagowała na tekst:
          jak będziesz tyle chodzic na solarkę, to pomarszczy ci sie skóra,
          albo: jak będziesz tyle palić, to zęby pożółkną ci jak stary papier,
          albo: włosy ci wypadną od tej taniej farby,
          rzucone przez jakiegos mena samomianowanego eksperta.

          Bo prawdą jest to, to co wspomnieli tu inni, że drażliwosć kobiet na punkcie wyglądu, szczególnie jakiegos kompleksu, jest tak samo dużym słoniem, jak kwestie potencji u panów.

          I chyba chodzi o uogólnienie co do sposobu zwracania uwagi, a nie o to jak chude naturszczyki reagują na wzkazówki dietetyczne...



          P.S. Ale jaki jest sens tego wątkuv? to nie wiem.
          --
          Serce mężczyzny otwiera sie poprzez seks, podczas gdy miłość pozwala kobiecie pragnąć seksu.
          John Gray
          • sea.sea Re: Słoń w pokoju 08.08.11, 22:35
            Sensem jest uzyskanie odpowiedzi na pytanie, czy kobiety mają prawo do słonia, czy słoń jest właściwy wszystkim kobietom czy tylko nielicznym oraz: jak pokazać słonia palcem, żeby ukochanej oka nie wydłubać. Chyba jakoś tak :)
            • sisi_kecz Re: Słoń w pokoju 08.08.11, 22:44
              sea.sea napisała:

              > Sensem jest uzyskanie odpowiedzi na pytanie, czy kobiety mają prawo do słonia,
              > czy słoń jest właściwy wszystkim kobietom czy tylko nielicznym oraz: jak pokaza
              > ć słonia palcem, żeby ukochanej oka nie wydłubać. Chyba jakoś tak :)

              Dzięki fonetyczna imienickzko ;)

              Sądzę, że uwagi dotyczące czegoś z czym ma sie problem lub kompleks zawsze zabolą- i albo wzmocnią albo powalą- to już zależy od osobowosci i stanu psyche.
              Kobieta to twarda konstrukcja, ale taki jest najbardziej rozpowszechniony uklad w naszym kręgu kulturowym, że jej wartosć zależy od wyglądu i najbardziej dotyka jej ego, krytykowanie go: szczegolnie na progu doroslości i na progu menopauzy.

              Ale czy to znaczy, że już nic powiedzieć nie wolno?

              ależ wolno !!!
              ale na własną odpowiedzialność ;)

              --
              Serce mężczyzny otwiera sie poprzez seks, podczas gdy miłość pozwala kobiecie pragnąć seksu.
              John Gray
    • yoric Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 00:29
      Dzięki. Gomory, doceniam Twoją dyplomację, a czsami nawet jestem pod wrażeniem, ale mógłbyś wreszcie zająć stanowisko, a nie jakieś nnno nnniby taaaak, ale jednak nnnieeeee :).

      Jeśli 'zwykła ludzka empatia' nakazuje milczeć o słoniu, a pokazanie słonia palcem jest czymś, za co - jak pisze Andzia - należy się odciąć, to ja się pytam - jaka jest alternatywa?
      (i jak już padło we wpisie wyżej, to pytanie jest właśnie sensem wątku, chociaż pewnie nie dla Sisi, bo dla niej sens to jest jak można komuś przypieprzyć).

      Triss pisze: "nie należy mówić w ten sposób", ale zdanie części kobiet zdaje się być raczej takie, że mówić o słoniu nie należy nie tylko "w ten sposób", ale w ogóle w żaden sposób. Jakie kroki ze strony faceta są zatem dozwolone?
      • sisi_kecz Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 00:52
        jaka jest alternatywa?
        > (i jak już padło we wpisie wyżej, to pytanie jest właśnie sensem wątku, chociaż
        > pewnie nie dla Sisi, bo dla niej sens to jest jak można komuś przypieprzyć).
        >

        jeeeny yoric, mię wzruszyłeś, bo ja dopieprzeam, a Ty taką przyjemnośc mi sprawiasz, kiedy mąz wyjechał... mrrr, pisz tak jeszcze...

        jak jest alternatywa- bo chcesz powymądrzać sie kobiecie, a jej reakcja Ci na to nie pozwala?
        jak wcisnąć jej Twoje uwagi, żeby stała i słuchała i sobie nie poszła ?
        jak przekazać jej że głupio robi, tak żeby tego nie wyłapała, iż ją masz za durną ?

        no nadal nie kapuje...
        :(
        bo dyplomacja gomory'ego Cię nie zadowoliła,

        Na pewno jak zwykle masz swoją nieomylną tezę,
        ale nie ujawniaj , bo takiego odlotu bym nie zniosła przy mojej dzisiejszej migrenie.
        Miej litość.

        pozdro!
        --
        Mężczyzna jest zwierzęciem niedomyślnym.
        Jest prosty jak budowa syfonu. A syfon się nie domyśla.
        by Cejrowski
        • bigbadpig Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 01:21
          > jak przekazać jej że głupio robi, tak żeby tego nie wyłapała, iż ją masz za dur
          > ną ?

          Z tym to się akurat sam spotykam w moim związku.
          Zdarza się, że chcę powiedzieć, że głupio robi no i też właśnie moja żona podobnie jak ty sisi stwierdza, że: "głupio robisz tą konkretną rzecz" <=> "mam Cię za durną"

          Nawet jeśli yoric się myli, czyż małżonka nie może powiedzieć "uważam, że bzdury pleciesz - wiem lepiej, że nic mi nie grozi" ewentualnie "może się roztyję może nie ale uwielbiam jeść"

          Ale, że jemu nie wolno wspomnieć? Taka wizja związku, że jak go coś niepokoi to ma to zdusić i siedzieć cicho bo temat śliski i nie wypada?

          Brzmi jakbym fantazjował tu przed wami, bo zbyt zbieżny wydaje się z tematem przykład aby był prawdziwy - a jednak - moja żona pali ostatnio coraz więcej gdy ja coraz mniej. Zależy mi na tym, bo osiągnąłem wiek w którym uświadamia się, że nie jesteśmy nieśmiertelni etc. po 15-tu latach palenia zacząłem się wreszcie na całego bać szerokiego wachlarza konsekwencji. no więc, w trosce również o żonę (albo odpowiednio: w poczuciu fałszywej wyższości intelektualnej i przekonaniu o mandacie do wymądrzania się) próbuję pociągnąć ją za sobą w kierunku zakończenia tego procederu - podrzucam jej takie tematy - jak e-papieros, wspólne rzucanie itd. na razie jak grochem o ścianę. Ostatnio trafiłem na artykuł na temat starzenia skóry - gdzie piszą: po pierwsze opalanie, po drugie papierosy. No więc mówię jej coś w stylu właśnie (jak się nie ograniczysz to skóra ci się będzie szybciej starzeć, a nie mamy po 20 lat) Na co ona mówi - że może się chować przed słońcem pod parasolem ale palić za bardzo lubi na ten moment i nie zamierza tu nic zmieniać. Rozumiem, że jest pod but wciśniętą myszą, zastraszoną bez grama asertywności skoro pozwala tak do siebie przemawiać, wysłuchała bez odcinania się kazania od samozwańczego pseudo znawcy i jeszcze, głupia nie wyłapała, że mam ją za durną?
          • sisi_kecz Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 09:31
            Zdarza się, że chcę powiedzieć, że głupio robi no i też właśnie moja żona podob
            > nie jak ty sisi stwierdza, że: "głupio robisz tą konkretną rzecz" <=> "
            > mam Cię za durną"

            Big, nie piszę o wszystkich uwagach w kierunku kobiet, tylko o sytuacji którą opisał yorick.
            IMO (wypowiadam swoje zdanie, bo dla mnie taki jest sens forów, aby z różnych stron na rzecz popatrzeć) to on chodzi po siłce, pręży muły i rozdaje chcącym , a częściej niechcącym kobietom swoje porady i spostrzeżenia.
            Obczytał sie, bo to jego hobby i ma ciśnienie żeby zostać uznanym autorytetem wśród pań.
            Bo jeśli dobrze zrozumiałam, to on tą uroczą uwagę rzucił znajomej, a nie swojej dziewczynie.

            W każdym razie mozna wszystko powiedzieć, tylko zależy jak sie to zrobi- o tym pisał gomory, Ty też jesteś w grupie empatycznych dyplomatów, którym testosteron nie zalewa mózgu w trakcie mówienia do obiektu żeńskiego, ale yorick jak wyżej wspominałam, nie akceptuje naginania sie do partnerstwa i szacunku wobec drugiej osoby.

            Sądzę, ze należysz do menów, którzy przetestowali mówienie wprost i bez bibułki: brzydko sie ubrałaś i wypracowali sobie sposoby: w tej białej bluzce byłoby lepiej do tych spodni, nie uważasz? lubie cie w tej białej :)

            Sądzę tak, ponieważ swego czasu założyłam temat o zwracaniu uwagi facetowi, że jest nudny w łóżku- czyli to, co tutaj podano jako analogiczne tabu do uwag o wyglądzie do kobiet.
            Pisałeś w tamtym temacie i trochę inne, nie tak kategoryczne miałeś zdanie.
            Tutaj na przykład oburzasz sie na to jaką` optykę przykładaja kobiety do takich uwag- tam sie nie dziwiłeś że men może sie spłoszyć.
            Tutaj uważasz że zbrojac sie w merytoryczne argumenty nalezy je bez kozery prezentować indagowanej babce, bo ma sie naukową racje i chce sie dobrze.
            A tam radziłeś mi :
            "drugim torem powinny pójść jakieś działania
            w kierunku edukowania męża poprzez praktykę, przy czym nic nie działa
            tak dobrze jak wzmacnianie pozytywne to jest "zajebiście mi dzisiaj
            było kiedy <tutaj wstawiamy coś co mąż ledwo, słabo, może przypadkiem
            ale jednak zrobił, w kierunku o który nam chodzi>"

            tutaj jakoś nie nawołujesz do pozytywnych wzmocnień.
            Nie podejrzewam podwójnego standardu, to pewnie dlatego, że zapomniałeś wspomnieć.

            duze pozdro!

            --
            Serce mężczyzny otwiera sie poprzez seks, podczas gdy miłość pozwala kobiecie pragnąć seksu.
            John Gray
            • sisi_kecz errata 09.08.11, 09:56
              pomyliło mię się

              ten tekst był do Pani yoricka, nie do jakieś Pani,

              mój zamigrenowany mózg nie przetrawił wczoraj, że mozna nazywać kogoś Panią i robic jej uwagi z pozycji Mastera.

              ale to mój problem, fakt jest faktem ;)

              --
              Mężczyzna jest zwierzęciem niedomyślnym.
              Jest prosty jak budowa syfonu. A syfon się nie domyśla.
              by Cejrowski
              • bigbadpig Re: errata 09.08.11, 13:01
                nie mnie oceniać czy można to nazwać podwójnymi standardami

                osobiście uważam, że czymś zupełnie innym jest naprawianie trudnego problemu jakim jest zaczadzający związek problem z seksem; a czym innym rozmowy na jakikolwiek temat pomiędzy dorosłymi ludźmi którzy pozostają w relacji o której nic nie wiadomo aby była obciążona trupami w szafach. mam nieodparte wrażenie, że postulowany zakaz wypowiadania przez mężczyznę tego typu ocen zachowania kobiety, wiąże się bezpośrednio z jej brakiem pewności siebie i dystansu do opinii innych. gdyby ona traktowała jego stanowisko jako dzielenie się poglądami, mogłaby odnieść się do krytycznie do ich treści. ona jednak odbiera to jako atak, jako złamanie paktu a nieagresji. dlaczego? bo jej poczucie wartości wisi na jego ocenie jej figury? bo jej przekonanie o własnej nieomylności nie toleruje jakiejkolwiek krytyki? bo rozumie swoją płeć jako prawo do żądania "słodkich kłamstw"?
                tylko pytam, nie wiem. wiem, że że można inaczej i wierzę, że byłoby zdrowiej dla związku jako całości, choć nie dramatyzuję - w ten sposób również można żyć, jako para.

                mój brak zrozumienia dla Twojego stanowiska wynika z tego, że w moim związku takie oceny zachowań (nie osób) które mamy do siebie z żoną raczej wypowiadamy na głos i o ile ktoś nie ma akurat złego dnia przechodzi to bez większej spinki. tak więc dla mnie cały ten wątek w którym roztrząsa się wypowiedź yorica, jej realne konsekwencje i te których brakło a powinny były zaistnieć, to jakaś abstrakcja.

                zupełnie nie mogę też zrozumieć - dlaczego - "olaboga, jak śmiesz!" - jest lepsze od - "ty tak uważasz ale ostatecznie to ja decyduje, i mam zamiar się martwić kiedy będzie o co a nie zawczasu" ???
      • urquhart gomorowska dyplmacja vs uquhartowskie za pysk 09.08.11, 07:59
        yoric napisał:
        >> Dzięki. Gomory, doceniam Twoją dyplomację, a czsami nawet jestem pod wrażeniem,
        > ale mógłbyś wreszcie zająć stanowisko, a nie jakieś nnno nnniby taaaak, ale je
        > dnak nnnieeeee :). (....)
        > Jeśli 'zwykła ludzka empatia' nakazuje milczeć o słoniu, a pokazanie słonia pal
        > cem jest czymś, za co - jak pisze Andzia - należy się odciąć, to ja się pytam -
        > jaka jest alternatywa?

        Po dłuższym zastanowieniu się dochodzi do mnie powoli nad czym ty się rozwodzisz Yoric.
        I moja odpowiedź na twoje pytanie jest rodem z Graya że do kobiet należy mówić ich kodem, innaczej jest to język niezrozumiały i prowadzi do konfuzji. Językiem emocji a nie męskim logiki. W jezyku emocji dowodzenie że jak będzie się obżerała to będzie gruba i brzydka, to niezależnie od logicznej i zacnych intencji poprawności będzie odczytane jako atak personalny.
        Też jak się zapędzę i żonie zacznę mówić nie rób tego bo z stanie się to, albo jak tak dalej będziesz robić to tamto. A ona na mnie się tylko zmarszczy i powie: Nienawidzę jak się tak wymądrzasz. I strzeli focha. Ot dumna sztuka, nie lubi słuchać tego co jej nie pasuje, obraża się i już.
        Natomiast posługując się językiem emocji to jeżeli ci na czymś zależy istotnie to wyartykułujesz z przekonaniem odpowiednim nastawieniem emocjonalnym: irytuje mnie że robisz to i to, nie rób tego do cholery! A o rzeczach nieistotnych nie należy ględzić żeby się nie pomieszało.
        A jak nie trafia, to na przykład łapiesz za drewniane krzesło i rozpieprzasz go o stół, żeby posypało się w kawałki żeby zwiększyć siłę przekazu emocjonalnego. Wtedy trafia niezawodnie.
        P.S
        Tylko że ostatnio to klejenie krzesła zajęło mi cały wieczór, ale trzyma fest.
        Na tym forum językiem emocji posługuje się sprawnie Kawi, najpierw huknie arogancko z reguły, a potem jest w stanie przekazać coś trafnego rozsierdzonym samicom.
        Pozdr :)
        • sisi_kecz Re: gomorowska dyplmacja vs uquhartowskie za pysk 09.08.11, 09:45
          Na tym forum językiem emocji posługuje się sprawnie Kawi, najpierw huknie aroga
          > ncko z reguły, a potem jest w stanie przekazać coś trafnego rozsierdzonym samic
          > om. '

          on coś przekazał kiedyś?
          aa tak, ciągle produkowaną mantrę, że baby są głupie a najbardziej feministki,
          pamiętam bo lubię poczytać te dyrdymały i sie pośmiać przy kawie.
          Przekaz jest skuteczny- dociera do mnie jego absurdalny komizm.

          A jak nie trafia, to na przykład łapiesz za drewniane krzesło i rozpieprzasz go
          > o stół, żeby posypało się w kawałki żeby zwiększyć siłę przekazu emocjonalnego
          > . Wtedy trafia niezawodnie.'

          uważaj, bo jeszcze trafi na wokandę.
          Żona pozbiera troche takich "męskich" scenek i nie będzie sie musiała męczyć z argumentacją, kiedy w końcu jej sie przeleje i pójdzie po rozwód.

          pozdro!


          --
          "Mąż działa mi bez przerwy,
          raz na zmysły , raz na nerwy"
          Sztaudynger
          • eudajmonika Re: gomorowska dyplmacja vs uquhartowskie za pysk 09.08.11, 09:55
            sisi_kecz napisała:

            > Na tym forum językiem emocji posługuje się sprawnie Kawi, najpierw huknie arog
            > a
            > > ncko z reguły, a potem jest w stanie przekazać coś trafnego rozsierdzonym
            > samic
            > > om. '
            >
            > on coś przekazał kiedyś?
            Jest to niezmiennie przekaz o przewagach Kawiego. Ten epicki szkic jest możliwy tylko ze względu na zarys wyjątkowo nieciekawego tła intelektualnie nieruchliwych kobitek*, w jakim się na tym forum sprytnie ustawił.
            *kobitka = każda kobieta z wyjątkiem Kawitatorowej and their female produce, of course.
        • aandzia43 Re: gomorowska dyplmacja vs uquhartowskie za pysk 09.08.11, 10:27
          > Na tym forum językiem emocji posługuje się sprawnie Kawi, najpierw huknie aroga
          > ncko z reguły, a potem jest w stanie przekazać coś trafnego rozsierdzonym samic
          > om.

          Powiedz proszę, że żartujesz. Kawi, przy całej sympatii i szacunku, jakie do niego mam, raczej nie przekazuje, bo proporcja między komiczną acz wkurzającą obcesowością a rzeczowymi i wyważonymi postami jest nie bardzo. Podejrzewam, że do większości kobiet jego "przekaz" nie trafia, bo z góry nie traktują poważnie wszystkiego opatrzonego nickiem "Kawitator". Ja mam dystans, jestem nieco zaimpregnowana i na chłodno łowię perełki.

          --
          "Taki jest sens literatury, żeby cię wykoleiła z normalnej codzienności, żeby cię wystrzeliła w kosmos z tego zwykłego życia, żebyś się nie dał udupić. Żebyś nie słuchał rodziców, tylko żebyś słuchał Martina Edena, bo jednak, z całym szacunkiem dla rodziców, oferta, jaką on składa, jest ciekawsza"

          Andrzej Stasiuk
          • kawitator Re: gomorowska dyplmacja vs uquhartowskie za pysk 10.08.11, 17:28
            Wystarczy ze człek ciut się zaniedba i zajmie się czym innym niż forum gazety to zaraz jego sława mołojecka idzie się jebać .
            Byłem przekonany zaglądając po pewnej nieobecności ze wątek o mizoginach to o mnie A tu ani dudu. Jestem rozczarowany
            Odpowiem zbiorczo
            Urgu
            Na tym forum językiem emocji posługuje się sprawnie Kawi, najpierw huknie arogancko
            Wcale nie arogancko ;-P Łagodnie jak do wrażliwych dziewczynek . A poza tym proszę nie zdradzać podstawowych trików stosowanych w celu pobudzenia emocji.
            Sisi
            on coś przekazał kiedyś?
            Poprawię się. Obiecuję ze będę brał pod uwagę twoją percepcję Jeżeli coś jeszcze napiszę będzie prościej tak aby przekaz trafił
            Eudajmonka
            Ten epicki szkic jest możliwy tylko ze względu na zarys wyjątkowo nieciekawego tła intelektualnie nieruchliwych kobitek*, w jakim się na tym forum sprytnie ustawił.
            Trudno nie zawsze człek dobiera sobie interlokutorów Otwarte forum ma taką specyfikę Przychylam się do Twego zdania o średnim poziomie . Nieciekawe intelektualnie kobitki powodują że przeniosłem się w rejony gdzie rozmówcy są o kilka klas bardziej wymagający.
            kobitka = każda kobieta Tak to używam bez Twoich nieuprawnionych interpretacji rozszerzających ;-P
            Andzia
            bo proporcja między komiczną acz wkurzającą obcesowością a rzeczowymi i wyważonymi postami jest nie bardzo.
            Cóż zrobić. Zabawa „Uchodzić za idiotę w oczach kretynek to rozkosz dla smakosza” ma swoje twarde reguły. Z tobą nie za bardzo to wychodzi bowiem cuś z tego rozumiesz i starasz się odrzucać ozdobniki ale pozostałe łykają jak gęsi kluski
            Bez odpowiedzi
            Żegnam
            Kawi
            • urquhart Re: gomorowska dyplmacja vs uquhartowskie za pysk 10.08.11, 18:21
              kawitator napisał:

              > Wcale nie arogancko ;-P Łagodnie jak do wrażliwych dziewczynek . A poza tym pr
              > oszę nie zdradzać podstawowych trików stosowanych w celu pobudzenia emocji.

              A nie, właśnie że będę zdradzać warsztat. Pro publico bono.
              Połączenie aroganckości i zabawności to tajna broń i gwarantowany sposób na nabijanie punktów na skali kobiecego pożadania.
              Ty sie lepiej przyznaj ile maili z propozycjami dostajesz! :)
              www.perfectdating.pl/artykuly-o-tematyce-pua/22/105-arogancki-i-zabawny.html
              • aandzia43 Re: gomorowska dyplmacja vs uquhartowskie za pysk 10.08.11, 20:36
                > Połączenie aroganckości i zabawności to tajna broń i gwarantowany sposób na nab
                > ijanie punktów na skali kobiecego pożadania.

                Daj spokój, pożądałabym Kawiego nawet, gdyby zszedł dużo niżej na skali arogancji ;-) Podejrzewam, że wtedy mogłabym się nawet zakochać. Więc może dobrze, że chłopak porykuje czasem głośno a bez sensu - życie, a na pewno małżeństwo mi uratował ;-P

                --
                "Taki jest sens literatury, żeby cię wykoleiła z normalnej codzienności, żeby cię wystrzeliła w kosmos z tego zwykłego życia, żebyś się nie dał udupić. Żebyś nie słuchał rodziców, tylko żebyś słuchał Martina Edena, bo jednak, z całym szacunkiem dla rodziców, oferta, jaką on składa, jest ciekawsza"

                Andrzej Stasiuk
      • niezapominajka333 Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 08:23
        Yoric, pozwolę sobie spytać, czy sam stosujesz szeroko rozumianą profilaktykę, coby nie dać się upływowi czasu, zachować atrakcyjny wygląd i sprawność seksualną dla swojej wybranki?
        Uprawiasz sport, stosujesz odpowiednią dietę, nie palisz papierosów, nie przesiadujesz w zadymionych pomieszczeniach, ograniczasz alkohol lub nie pijesz wcale?

        I czy wspomniałeś ukochanej, że w zasadzie nie możesz jej zagwarantować niezmienności uczuć nawet jak jej figura pozostanie równie idealna co dziś?

      • aandzia43 Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 10:40
        eśli 'zwykła ludzka empatia' nakazuje milczeć o słoniu, a pokazanie słonia pal
        > cem jest czymś, za co - jak pisze Andzia - należy się odciąć, to ja się pytam -
        > jaka jest alternatywa?

        Nie napisałam, że należy się odciąć, tylko że ja bym tak zrobiła. Kwestia temperamentu, charakteru i pozycji w związku.
        Objawiać słonia należy proporcjonalnie do zagrożenia jego ewentualną działalnością. Czy pokazywać palcem? Pewnie czasem trzeba. Ale czy to miało miejsce w waszym przypadku, nie wiem. Myślę, że to jest właśnie ta dyplomacja Gomorego.

        --
        "Taki jest sens literatury, żeby cię wykoleiła z normalnej codzienności, żeby cię wystrzeliła w kosmos z tego zwykłego życia, żebyś się nie dał udupić. Żebyś nie słuchał rodziców, tylko żebyś słuchał Martina Edena, bo jednak, z całym szacunkiem dla rodziców, oferta, jaką on składa, jest ciekawsza"

        Andrzej Stasiuk
    • tully.makker Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 07:51
      Przybywanie kilogramow z wiekiem - niewielkie oczywiscie - jest zjawiskiem normalnym, zarowno u kobiety, jak i u mezczyzny. Nie dziwie sie lasce, ze doznala szoku majac doczynienia z idiota, ktory tego prostego biologicznego faktu nie potrafi zaakceptowac.

      PS Gdy w wieku 36 lat na jakis czas zaczalam wazyc tyle, co w wieku 21 lat, nie wygladalam wcale a wcale korzystnie, z wieka ulga przyjelam zakonczenie diety i powrot do wlasciwej dla mnie w tym okresie wagi.

      --
      Western economies are absolutely dependant now on the continued underpayment of women.
      Naomi Wolf

      Wiedzmowo
      • bigbadpig Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 15:26
        yoric jest idiotą bo nie potrafi zaakceptować faktu, że z wiekiem się przybiera na wadze?
        kobieta więc słusznie doznała szoku widząc to jego zidiocenie po raz pierwszy?

        a jego brak akceptacji do faktów znamy skąd? bo wyraził swój osąd na temat jej nawyków żywieniowych?
        jak ja powiem, że większość palących zmarłych jakich znałem - zmarła na raka (tak jest w istocie) to jestem idiotą, bo nie akceptuje biologicznego faktu, że z czasem się umiera?

        wszystkie diety i zalecenia co do zdrowego trybu życia tworzą idioci którzy nie akceptują faktu że się tyje? yoric stwierdził, że jeżeli ona przybierze z wiekiem kilka kilogramów to on tego nie zaakceptuje? chyba nie dość uważnie czytałem jego wypowiedzi
        • urquhart Nożyce 10.08.11, 08:53
          Ten wpis powinien być skasowany jako jawna i niesprowokowana niczym inwektywa.
          Ale proszę nożyczki o pozostawienie go, bo dla inteligentnych to cenne zdefiniowanie się autorki, rzucające światło na inne jej wypowiedzi :)
    • shedir1 Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 08:17
      Ona zrozumiała to pewnie, że żre jak świania i zaczyna tyć hehe.

      A teraz serio, choc tamto też było serio ; )
      Jako kobieta uważam, że dobrze jej powiedziałeś już teraz póki jest szczupła. Potem jak juz będzie gruba to tez nic powiedziec nie będzie można bo sie jeszcze bardziej obrazi i będzie jej przykro bo przecież "ona nic nie je, a tyje a na sport czasu brak". Kobiety uwielbiaja słuchac jakie sa fantastyczne ale nie znosza słuchac co robia źle.
    • eudajmonika Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 08:28
      Ma prawo?

      Powyższe pytanie może sugerować, że w opisanym zajściu wcale nie chodzi o załatwienie sprawy rzekomego zagrożenia otyłością partnerki, lecz o próby przesuwania granic w związku.
      Obie strony mocują się, uprawiają zapasy, zwierają szyki mobilizując sprzymierzeńców (Yorikowa wśród koleżanek, Yoric - wśród Uruqhearta i Kawitatora).
      Yoric, czy Ty naprawdę uważasz, że Twoja kobieta nie wie, że jedząc codziennie golonkę można nabawić się oponki i celulu? Jaki więc cel miało Twoje o tym ostrzeżenie?
      Działasz przeciwskutecznie, chyba, że coś innego było Twoim celem. No właśnie.
      Do autodiagnozy polecam "Games people play" E. Bernego.
      • sea.sea Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 08:54
        > Yoric, czy Ty naprawdę uważasz, że Twoja kobieta nie wie, że jedząc codziennie
        > golonkę można nabawić się oponki i celulu?

        No nie wiem, wiele osób chyba nie wie, inaczej by nie było epidemii otyłości, nie?

        To nawet nie chodzi o to, co dokładnie Yoric zakomunikował i w jaki sposób, bo może faktycznie mu wyszło tak, że tylko usiąść i rwać włosy z głowy.

        Bardziej chodzi o cytowany komunikat poinformowanej koleżanki, że o damskiej figurze się nie rozmawia, chyba że się chce pochwalić jej wiotkość. (Bo np za stwierdzenie "ależ masz fantastyczny tyłek, jak Lopez" - nawet jeśli wygłoszone z dodatkowo podkreślającym entuzjazm wzwodem - można zarobić focha i w pysk, mało która kobieta nie uważa Lopez za zapasioną krowę ze steatopygią - a te, które nie uważają, zazwyczaj mają figurę jak Rubik.)

        Nie rozmawia się zwłaszcza gdy dana delikwentka od golonki już się zrobiła szersza, niż dłuższa.

        Tyle, że dlaczego potem facet - gdy panna już zauważy, że coś nie tak - musi znosić jej płacze, frustracje i histerie, że z takim celulitem to ona na plażę nie pójdzie, albo że tę bieliznę to jej kupił na urąganie i ona tego nigdy w sypialni nie założy? :)
        • eudajmonika Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 09:13
          Nie zgadzam się. Na wzmiankę o Lopez, tak jak na rzeczowe ostrzeżenie w wydaniu Yorika można zareagować na wiele sposobów - od focha w wydaniu Yorikowej, przez rzeczowe podejście, o którym pisałaś na przykładzie swojego ograniczania palenia, po odwinięcie się Andzi. To zależy od tak wielu czynników, że samo wymienianie ich tylko zaciemnia casus Yorika.
          Moim zdaniem nie należy opowiastki interpretować powierzchniowo, jako wymiany poglądów pomiędzy dwojgiem dorosłych osób, lecz jako podskórną grę na poziomie Dorosły-Dziecko. Oczywiście,reakcja "Yes, daddy, your naughty girl deserves a spank!" jawi się atrakcyjniejszą, lecz nie można by wytoczyć wtedy armat (czy też słonia) i okopać się na swoich pozycjach i cała afera kończy się kolejnym bzykankiem bez głębszych emocji.
          • aandzia43 Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 10:42
            > Moim zdaniem nie należy opowiastki interpretować powierzchniowo, jako wymiany p
            > oglądów pomiędzy dwojgiem dorosłych osób, lecz jako podskórną grę na poziomie D
            > orosły-Dziecko.

            Coś mi się tak wydaje.

            --
            "Taki jest sens literatury, żeby cię wykoleiła z normalnej codzienności, żeby cię wystrzeliła w kosmos z tego zwykłego życia, żebyś się nie dał udupić. Żebyś nie słuchał rodziców, tylko żebyś słuchał Martina Edena, bo jednak, z całym szacunkiem dla rodziców, oferta, jaką on składa, jest ciekawsza"

            Andrzej Stasiuk
    • mujer_bonita Każdy ma swojego słonia 09.08.11, 09:21
      yoric napisał:
      > Kobiety są bardzo wrażliwe na tym punkcie,
      > dlatego o figurze nie wolno mówić wprost - ani zanim problem się pojawi,
      > ani tym bardziej jak już się pojawi. Mówienie o słoniu
      > w pokoju jest wysoce nietaktowne. Kobieta ma prawo do słonia w pokoju.

      Spróbujmy odwrócić sytuację. Partnerka mówi Ci:
      'Kochanie, teraz dobrze zarabiasz ale jak nie będziesz dbał o swoją karierę to za parę lat Twoje zarobki nie będą tak samo atrakcyjne jak teraz i nie mogę zagwarantować, że mi się będziesz podobać.'

      Fajne? Doceniasz szczerość i otwartość komunikacji czy czujesz się jak przedmiot, dojna krowa?

      Rzeczywistość jest brutalna nie ma się co oszukiwać. Sam często powtarzasz 'Attraction is not a choice'. Uświadamianie sobie prawdy jest po prostu bolesne. Pragniemy wierzyć, że partnerzy są z nami dla nas samych a nie dla figury czy pieniędzy. Dlatego sprowadzanie na ziemię wymaga delikatności a nie walenia prosto z mostu.

      > Jeśli 'zwykła ludzka empatia' nakazuje milczeć o słoniu, a pokazanie słonia palcem jest
      > czymś, za co - jak pisze Andzia - należy się odciąć, to ja się pytam - jaka jest alternatywa?
      (...)
      > Triss pisze: "nie należy mówić w ten sposób", ale zdanie części kobiet zdaje się być
      > raczej takie, że mówić o słoniu nie należy nie tylko "w ten sposób",
      > ale w ogóle w żaden sposób. Jakie kroki ze strony faceta są zatem dozwolone?

      Stawiać na pozytywne bodźce w celu podtrzymania pożądanej sytuacji.

      --
      Uzależnienie
    • zakletawmarmur Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 10:10
      Swoją drogą ciekawa jestem dlaczego szczupła i atrakcyjna dziewczyna tak emocjonalnie do tego podchodzi. Może problem jest dużo głębszy... Może ma obniżoną samoocenę albo najzwyczajniej w świecie przypomniałeś jej jak słaba jest jej pozycja w związku...

      --
      Pesymista twierdzi, że wszystkie kobiety to nierządnice. Optymista twierdzi, że nie, ale ma nadzieję.
      • sea.sea Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 10:19
        Z postu inicjującego wynikło, że się dziewczyna często obraża - choć nie wynikło, czy o jakiekolwiek uwagi nt figury, czy ogólnie jest to typ reagujący foszkiem gdy jej się coś nie spodoba.
        • zakletawmarmur Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 10:23
          I to jest dowód za tym, że coś jest nie tak...
          Jestem osobą nadwrażliwą ale na pewno nie wypłakiwałabym się koleżance, gdyby mój facet powiedział mi, że jeśli kiedyś tam przytyje to już mu się podobać nie będę...

          --
          Pesymista twierdzi, że wszystkie kobiety to nierządnice. Optymista twierdzi, że nie, ale ma nadzieję.
          • yoric Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 11:14
            Właśnie, właśnie - nie chciałbym, żeby tu się nagle zrobiło pole do mówienia źle o mojej Pani. To bardzo ładna dziewczyna, ale faktycznie ma problem z samooceną, który często podkreśla. Faktycznie często wcodzi na emocje, ale jak na razie okazało się to budujące dla naszego związku. Bardzo możliwe, że są podskórne kwestie pozycji w związku, zwłaszcza, że jestem starszy, ALE w tym wątku mniej chodzi mi o psychoanalizę i studium przypadku, a bardziej o kwestie ogólne.
            • eudajmonika Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 11:22
              yoric napisał:

              > Właśnie, właśnie - nie chciałbym, żeby tu się nagle zrobiło pole do mówienia źl
              > e o mojej Pani. To bardzo ładna dziewczyna, ale faktycznie ma problem z samooce
              > ną, który często podkreśla. Faktycznie często wcodzi na emocje, ale jak na razi
              > e okazało się to budujące dla naszego związku. Bardzo możliwe, że są podskórne
              > kwestie pozycji w związku, zwłaszcza, że jestem starszy, ALE w tym wątku mniej
              > chodzi mi o psychoanalizę i studium przypadku, a bardziej o kwestie ogólne.

              Czyli chcesz powiedzieć, że nie chodzi Ci o konkretną poradę, ale o ogólnoludzkie naszkicowanie granic stawiania granic w związku? Nic takiego nie istnieje. Przykro mi.
              Poza tym, jeśli tak postawisz sprawę, nie zauważysz, jak fajnie się maltretuje psychicznie jeszcze szczupłe i ładne, lecz mniej doświadczone życiowo, bardziej rozchwiane psychicznie i mniej sprawne intelektualnie partnerki przez "niewinną" grę edukacyjną...
    • yoric Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 11:07
      Bla, bla, bla.

      Można sobie mówić, że brak empatii, brak delikatności, "sprowadzanie na ziemię wymaga delikatności a nie walenia prosto z mostu", taki komunikat należy podać inaczej, itd., ale nikt nie napisał CO konkretnie powiedzieć i JAK podać komunikat.
      I nawet załóżmy, że Eudajmonika ma rację i że tak naprawdę chodzi o definiowanie granic związku: czy to w jakiś magiczny sposób rozwiązuje kwestię wagi, czy ten problem nadal pozostaje?
      Pytanie jest konkretne - jaki wachlarz reakcji ma do dyspozycji facet wobec tycia partnerki, poza biernym przyglądaniem i klaskaniem. Nie zauważyłem, żeby ktokolwiek miał COKOLWIEK konkretnego do zaproponowania, więc w mocy jest podsumowanie Sea.sea:

      "Żadne. Facet ma kochać niezależnie od fizyczności, a jak nie kocha i nie pożąda, to jest cham i powierzchowny prostak, QED. "

      I dalej:
      > Yoric, czy Ty naprawdę uważasz, że Twoja kobieta nie wie, że jedząc codziennie golonkę można nabawić się oponki i celulu? Jaki więc cel miało Twoje o tym ostrzeżenie?

      tak się zastanawiam - czy ktoś raczył przeczytać moją poprzednią wypowiedź? Przed nadwagą nie chroni wiedza, tylko podejście - jeżeli kobieta zbuduje sobie wewnętrzne przyzwolenie i dostanie przyzwolenie od partnera, to potem jest jak pisze Shedir i jak pisałem poprzednio, "ona nic nie je, a tyje a na sport czasu brak".
      Więc na razie Wasze gadanie, używając analogii, sprowadza się do faktu, że w żadnym razie nie należy wiercić w zębie, bo wiercenie boli i wiercący jest sadystą, a nie ma ani słowa o próchnicy.

      Kącik odpowiedzi - Niezapominajko - sam ćwiczę, bardziej dla siebie bo moja Pani nie ma takich oczekiwań, z alkoholem różnie, mniej niż kiedyś, ale chciałbym jeszcze mniej, papierosów 0. Faktycznie powiedziałem, że "nie mogę zagwarantować, że ona będzie mi się wtedy podobać", co nie jest tym samym, co stałość *uczuć*, ale mogło zostać tak odebrane.
      Mujer - tu nasze oczekiwania rozmijają się, bo ona jest typową kobietą :), a ja mówię otwarcie, że wyścig szczurów mnie nie interesuje i wysokość zarobków nie jest dla mnie żadną motywacją. Rozmawiamy o tym na spokojnie.
      Tully - przeproś i wejdź na odpowiedni poziom dyskusji, bo na razie jesteś jak kundelek, który próbuje w łydkę ugryźć, bo wyżej nie sięgnie.
      • mujer_bonita Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 11:17
        yoric napisał:
        > Mujer - tu nasze oczekiwania rozmijają się, bo ona jest typową kobietą :), a ja
        > mówię otwarcie, że wyścig szczurów mnie nie interesuje i wysokość zarobków nie
        > jest dla mnie żadną motywacją. Rozmawiamy o tym na spokojnie.

        Czyli na spokojnie mówisz jej, że masz w dupie jej oczekiwania? Fajnie :D

        Jednocześnie oczekujesz, że jak na spokojnie powiesz jej o swoich oczekiwaniach to ona powie 'oczywiście Jaśnie Panie, już odkładam tego pączka i lecę na aerobik'???

        Człowieku - o co Ci właściwie chodzi?

        --
        Uzależnienie
        • yoric Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 13:47
          > Czyli na spokojnie mówisz jej, że masz w dupie jej oczekiwania?

          w zdrowej relacji partnerzy mówią sobie jakie mają oczekiwania i w jakim zakresie mogą spełnić oczekiwania drugiej strony. To dla Ciebie taka nowość? :).
          Np. jedna osoba może chcieć dziecka, a druga nie - czy to znaczy że, cytuję, 'ma w dupie'? To są rzeczy, które się uzgadnia z pewnym wyprzedzeniem i które można przyjąć albo nie.
          • mujer_bonita Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 13:50
            yoric napisał:
            > w zdrowej relacji partnerzy mówią sobie jakie mają oczekiwania i w jakim zakres
            > ie mogą spełnić oczekiwania drugiej strony. To dla Ciebie taka nowość? :).
            > Np. jedna osoba może chcieć dziecka, a druga nie - czy to znaczy że, cytuję, 'm
            > a w dupie'? To są rzeczy, które się uzgadnia z pewnym wyprzedzeniem i które moż
            > na przyjąć albo nie.

            No więc powiedziałeś jakie masz oczekiwania wobec figury swojej partnerki a ona obrazą majestatu odpowiedziała Ci, że ma to w dupie.

            Ponawiam więc pytanie - o co Ci chodzi?

            --
            Uzależnienie
            • bigbadpig Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 13:56
              Ty mujer rozmawiasz w związku za pomocą "obrazy majestatu"? masz jeszcze jakieś ciekawe środki wyrazu w słowniku? :P

              właśnie o to chodzi! ale jeśli wyrażanie się za pomocą "obrazy majestatu" jest ok, to zgaduję że to jest punkt w którym kończą się możliwości porozumienia między stronami tej dyskusji (chyba, że tylko między mną i stroną :P)
              • mujer_bonita Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 14:01
                bigbadpig napisał:
                > Ty mujer rozmawiasz w związku za pomocą "obrazy majestatu"? masz jeszcze jakieś
                > ciekawe środki wyrazu w słowniku? :P
                >
                > właśnie o to chodzi! ale jeśli wyrażanie się za pomocą "obrazy majestatu" jest
                > ok, to zgaduję że to jest punkt w którym kończą się możliwości porozumienia mię
                > dzy stronami tej dyskusji (chyba, że tylko między mną i stroną :P)

                Ja mam baaaardzo bogaty słownik :D

                Tak ładnie piszesz, że obraza majestatu jest punktem w którym 'kończą się możliwości porozumienia'. I git. Tylko, ze oznajmienie na zimno 'wysokość zarobków nie jest dla mnie żadną motywacją ' działa dokładnie tak samo. Koniec dyskusji.

                Dlatego uważam, że Yoric nie ma problemu ze sposobem przekazania komunikatu tylko z brakiem możliwości sprawienia, by jego partnera zachowywała się tak jak on chce.

                --
                Uzależnienie
                • bigbadpig Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 14:10
                  > Tak ładnie piszesz, że obraza majestatu jest punktem w którym 'kończą się możli
                  > wości porozumienia'.

                  dziękuję za ciekawą interpretację, aczkolwiek pisałem, że uznanie "obrazy majestatu" za pełnoprawny środek do wyrażenia sprzeciwu wobec opinii yoricka jest dla mnie punktem w którym "kończą się możliwości porozumienia". a więc o Tobie i o mnie było, a nie o yoricu i jego kobiecie :P
                  • mujer_bonita Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 14:22
                    bigbadpig napisał:
                    > dziękuję za ciekawą interpretację, aczkolwiek pisałem, że uznanie "obrazy majes
                    > tatu" za pełnoprawny środek do wyrażenia sprzeciwu wobec opinii yoricka jest dl
                    > a mnie punktem w którym "kończą się możliwości porozumienia". a więc o Tobie i
                    > o mnie było, a nie o yoricu i jego kobiecie :P

                    Po pierwsze - istotą dyskusji nie jest kwestia obrazy majestatu jako pełno czy niepełnoprawnego środka wyrażania sprzeciwu. Tak oczywiście może się wydawać na pierwszy rzut oka - dalsze wypowiedzi zmieniają obraz.

                    Po drugie - ja się nie wypowiadam w kwestii pełno czy niepełnoprawności obrazy majestatu jako środka komunikacji. Taki środek został zastosowany - to jest tutaj faktem a z faktami się nie dyskutuje.

                    Po trzecie - nadal twierdzę, że nie forma komunikatu jest problemem Yorica tylko treść.

                    --
                    Uzależnienie
        • zakletawmarmur Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 15:08
          > Czyli na spokojnie mówisz jej, że masz w dupie jej oczekiwania? Fajnie :D
          >
          > Jednocześnie oczekujesz, że jak na spokojnie powiesz jej o swoich oczekiwaniach
          > to ona powie 'oczywiście Jaśnie Panie, już odkładam tego pączka i lecę na aero
          > bik'???

          Mujer ja zrozumiałam to inaczej... Dla Yorica jest najważniejsze nie co kobieta po takim zarzucie odpowie ale w jaki sposób:-) Jeśli ze stoickim spokojem powiedziałaby mu, że nie zamierza robić z siebie kolejnej lalki barbie lub dążyć do figury modelki, kreowanej przez masmidia i jeszcze dla potwierdzenia sięgnełaby po kolejny kawałek ciasta czekoladowego wtedy rozumiem, że wszystko byłoby ok?

          Chyba, że Yoric też ma takiego słonia w pokoju:-)

          --
          Pesymista twierdzi, że wszystkie kobiety to nierządnice. Optymista twierdzi, że nie, ale ma nadzieję.
          • bi_chetny Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 15:15
            najlepsza jest szczera rozmowa, ale z empatią. nawet jak trochę łez poleci, to potem kobieta się nad tym zastanowi. zresztą facet też.

            --
            "Najbardziej dziwacznym ze wszystkich zboczeń seksualnych jest zachowanie wstrzemięźliwości"
          • mujer_bonita Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 15:19
            zakletawmarmur napisała:
            > Mujer ja zrozumiałam to inaczej... Dla Yorica jest najważniejsze nie co kobieta
            > po takim zarzucie odpowie ale w jaki sposób:-)

            Ach ja też na początku tak to zrozumiałam :) Ale później wyraźnie jest napisane, że chodzi o WAGĘ.

            Yoric napisał:
            > Pytanie jest konkretne - jaki wachlarz reakcji ma do dyspozycji facet wobec tycia partnerki,
            > poza biernym przyglądaniem i klaskaniem. Nie zauważyłem, żeby ktokolwiek miał
            > COKOLWIEK konkretnego do zaproponowania, więc w mocy jest podsumowanie Sea.sea

            --
            Uzależnienie
            • zakletawmarmur No więc zapytajmy się Yorica? 09.08.11, 15:35
              Wytłumacz o co dokładnie Ci chodzi?
              Gdyby Twoja kobieta ze spokojem odpowiedziała, że nie jest zainteresowana zmianą nawyków żywieniowych miałbyś o to pretensje? Wtedy przecież problemu tabu by nie było...

              W sumie to faktycznie panowie często uważają, że taka odpowiedź nie powinna nigdy paść. Kobieta powinna o siebie dbać, przecież to naturalna potrzeba mężczyzn:-) W takiej chwili facetów też ponoszą emocje, chcieliby móc nas w tym względzie kontrolować, to taka ich "sfera ochronna", żeby przeforsować swoje zdanie doszukują się wykorzystania, złych chęci (zrobiła se dziecko i się nie stara), czasami ośmieszają nie lubiące mężczyzn feministki a już na pewno taka kobieta musiała być porzucona przez ojca albo przynajmniej skrzywdzona przez matkę:-) W sumie jak sobie o tym myśle to wychodzi na to, że panowie mają takiego słonia w pokoju, że ten nasz to się może spokojnie za nim schować:-)

              --
              Pesymista twierdzi, że wszystkie kobiety to nierządnice. Optymista twierdzi, że nie, ale ma nadzieję.
              • mujer_bonita Re: No więc zapytajmy się Yorica? 09.08.11, 15:39
                zakletawmarmur napisała:
                > Wytłumacz o co dokładnie Ci chodzi?
                > Gdyby Twoja kobieta ze spokojem odpowiedziała, że nie jest zainteresowana zmian
                > ą nawyków żywieniowych miałbyś o to pretensje? Wtedy przecież problemu tabu by
                > nie było...

                No właśnie to ciekawe :)

                --
                Uzależnienie
      • eudajmonika Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 11:18
        Pytanie jest konkretne - jaki wachlarz reakcji ma do dyspozycji facet wobec tycia partnerki, poza biernym przyglądaniem i klaskaniem. Nie zauważyłem, żeby ktokolwiek miał COKOLWIEK konkretnego do zaproponowania, więc w mocy jest podsumowanie.

        Konkretna odpowiedź:
        Przyjmując, że nie mam racji i nie chodzi o "ustawianie" pozycji partnerów w związku, ani "podkręcanie" sflaczałych emocji, to Twoja reakcja, jak sam już zauważyłeś zapewne, jest przeciwskuteczna. Są różne metody coachingu i nieprawda, że ograniczają się one tylko do klaskania, bezradnego przyglądania się z jednej strony i wzywania delikwentki na dywanik, z drugiej. Rusz głową Yorik, poczytaj coś, jeśli nie pasuje Ci nic z forum, alleluja i do przodu!
        • yoric Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 11:58
          > Przyjmując, że nie mam racji i nie chodzi o "ustawianie" pozycji partnerów

          Twoje spostrzeżenie jest pewnie słuszne i dało mi do myślenia, bo nie analizowałem tego wcześniej w takich kategoriach. Ale znasz takie powiedzenie - "czasami komin naprawdę znaczy komin"? To, że masz trafne spostrzeżenie na jednej płaszczyźnie nie powoduje, że problem wagi zostaje magicznie rozwiązany. A co do meritum, Twoja "konkretna odpowiedź" brzmi "są różne metody", "rusz głową" i "alleluja i do przodu"... Więc jak na razie masz do zaoferowania JEDNO trafne spostrzeżenie, pretensje do słuszności psychoanalizy budowanej na dwóch akapitach tekstu, zero konkretnych rozwiązań, a także całkiem sporo kiepskich złośliwości (we wpisach wyżej). To bilans raczej godny Sisi, niż dobrego dyskutanta.
          • eudajmonika Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 12:09
            Uważam Sisi za jednego z najlepszych dyskutantów na tym forum.
            Jest bystra, empatyczna, wnikliwa, ma odwagę stawić czoła "prawdom objawionym", umie się przyznać do błędu i zdarza jej się zmienić zdanie, jeśli przemawiają za tym argumenty adwersarza.

            Ad rem - nie chce mi się udzielać rad na nieistniejące problemy, ale na koniec dnia napiszę Ci jak się przez lata pastwiłam nad swoim facetem w podobnie niewinny sposób i co z tego wynikło.

            • sisi_kecz Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 12:17
              Eudajmoniko, ja podziwiam zawsze jak Ty sobie lekką ręką reputację psujesz ;)

              zdaje sie że poruszyłaś śłonia w pokoju yoricka, bo jemu nie wolno zwracać uwagi, nie zgadzać sie z jego opinią i kwestionować jego tez.

              on wprawdzie reaguje negatywnie na krytykę, ale tylko dlatego, że jest to ... ZŁA krytyka i błędne uwagi.


              ;)


              --
              Serce mężczyzny otwiera sie poprzez seks, podczas gdy miłość pozwala kobiecie pragnąć seksu.
              John Gray
                • sisi_kecz Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 13:14
                  a co konkretnie oznacza zwrot "reaguje negatywnie" ?'

                  neguje wszelkie inne odpowiedzi, które nie podchodzą do tezy, że: nie można nic powiedzieć kobiecie.

                  dyplomacja- źle
                  pozytywne wzmocnienia- masakra, tyle fatygi
                  metody coachingu- nie pasują
                  nieorobienie problemu zawczasu- a bo co?!

                  porównuje krytyczną w tej kwestii eudajmonikę do sisi- czyli dla niego synonim dopierdalaczki.

                  Lepiej pokaż mi,
                  do czego odniósł sie neutralnie lub pozytywnie...

                  pozdro!

                  --
                  Serce mężczyzny otwiera sie poprzez seks, podczas gdy miłość pozwala kobiecie pragnąć seksu.
                  John Gray
            • yoric Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 14:21
              > Jest bystra, empatyczna, wnikliwa, ma odwagę stawić czoła "prawdom objawionym",
              > umie się przyznać do błędu i zdarza jej się zmienić zdanie, jeśli przemawiają
              > za tym argumenty adwersarza.

              moje doświadczenie jest przeciwne - Sisi jest obecna w każdym wątku na Forum, a jej celem jest przypieprzenie się do kogoś, najczęściej autora. Ponieważ nie ma klasy, robi to w stylu targowej przekupki, w miarę możliwości stosując teksty ad personam. Nie widziałem jeszcze, by zmieniła zdanie, zwłaszcza pod wpływem argumentów, ponieważ ona nie bardzo wie, co to jest. Zapędzona w kozi róg po prostu opuszcza dyskusję, po czym pojawia się w następnej ze zdwojoną siłą.
              Kiedyś ktoś napisał o jej stylu wypowiedzi "bąki w salonie to jeszcze nie rewolucja, choćby były głośne jak trąby jerychońskie". Nadal pasuje.
              • sisi_kecz Proszę nie kasować wypowiedzi na moj temat 09.08.11, 14:38
                "piana mu wyszła na pysk ? :P'

                Big, jesteś prorokiem.

                niech ta wypowiedź wisi iświadczy o "Panu" yoriku,
                autorytetu jego na tym forum nigdy nie rozumiałam
                ale nawet jak mial mandat to gwiazda przygasa,
                moze sie sfajczyłaod nadmiernego blasku ?...


                "Mąż działa mi bez przerwy,
                raz na zmysły , raz na nerwy"
                Sztaudynger
      • druginudziarz Re: Słoń w pokoju 24.08.11, 00:03
        yoric napisał:

        > Bla, bla, bla.
        >
        > Można sobie mówić, że brak empatii, brak delikatności, "sprowadzanie na ziemię
        > wymaga delikatności a nie walenia prosto z mostu", taki komunikat należy podać
        > inaczej, itd., ale nikt nie napisał CO konkretnie powiedzieć i JAK podać komuni
        > kat.

        "Kochanie, wiem, to może być głupie co chcę Ci powiedzieć, ale od jakiegoś czasu nie mogę się uwolnić od głupich myśli mających związek z Twoim zdrowiem. Możesz się ze mnie śmiać, ale to dla mnie jest problem, te myśli są silniejsze ode mnie..." itd. itd.
        Jeśli Wasz związek jest silny to możesz zaproponować spotkanie z psychoterapeutą.
      • wen_yinlu Re: Słoń w pokoju 31.08.11, 22:21
        > Pytanie jest konkretne - jaki wachlarz reakcji ma do dyspozycji facet wobec tyc
        > ia partnerki, poza biernym przyglądaniem i klaskaniem.

        A jaki ma wachlarz tychże reakcji kobieta, gdy jej facet tyje, ale "to normalne, że brzuchy rosną", że coś tam, i jest to zjawisko traktowane jakby nie miało wpływu na męską atrakcyjność?
        Nie wiem jakim cudem udało mi się przemycić bez słów to, że mój mąż przytył za bardzo tak, żeby to do niego trafiło - może kobiety to potrafią, może jakiś gest, czy wyraz twarzy przeważył, znaczące spojrzenie na talerz z olbrzymią porcją? Sama nie wiem. I trafiło, schudł, sam się ze sobą czuje lepiej teraz. Co ciekawe jego ojciec jeszcze go zdopingował, bo sam schudł ze 25 kilo.

        Gdyby tył tak bardziej, na 80% przestałabym go pożądać, to czysto fizyczna kwestia. Kochałabym, troszczyłabym się - to mój najlepszy przyjaciel i ojciec dziecka, ale jak tu do łóżka iść jak pożądania niet?? Ja się nie potrafię zmuszać.
        Z drugiej strony nie potrafiłabym tak jak mój znajomy drzeć się z kilkudziesięciu metrów do żony, "znowu żresz te pączki, patrz jak już wyglądasz!!!" Z kolei pewne osoby niewerbalne "sugestie" mogą zupełnie zignorować albo ich nie odczytać i jak tu wtedy...? Ciężka sprawa.

      • nxp Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 11:40
        Ogniowi tego wątku potrzeba benzyny.
        Zatem: coś czuję że opublikowanie zdjęć dyskutantek wiele by w kwestii prezentowanych przez nie opinii wyjaśniło.

        --
        Całe życie szukałem idealnej kobiety. Kiedy już ją znalazłem, okazało się że ona szuka idealnego mężczyzny. Sinatra.
        • eudajmonika Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 11:45
          nxp napisał:

          > Ogniowi tego wątku potrzeba benzyny.
          > Zatem: coś czuję że opublikowanie zdjęć dyskutantek wiele by w kwestii prezento
          > wanych przez nie opinii wyjaśniło.
          >
          Notarialnie potwierdzonych.
          • sisi_kecz Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 11:57
            > Notarialnie potwierdzonych.

            noszkurde,
            takich nie mam,

            te z profilu to oczywiście kuzynka Jadzia.

            ;)

            co ma do rzeczy, nxp taka propozycja?
            "Pani " yoricka jest ładna, ma rewelacyjną figurę, a i tak obraziła sie za jego tekst, że jak bedzie jadła to co lubi, to bedzie sie jej czepiał.

            Ma racje eudajmonia, że to podchodzi pod jakieś nękanie.
            Już było o tym, że ta dziewczyna go nudzi i woli sie onanizować przed kompem,
            że ona z premedytacją płacze aby nim manipulować,
            teraz jest żal że zgrabna kobieta nie chce słuchać jego uwag o tym, ze ją zostawi jak będzie nadal jadła tego pączka.

            i robi sie z tego wątek na 200 wpisów, bo "Pan" yorick wymyślił teze, że nie ma możliwosci zwrócenia uwagi kobiecie- on wie, że nie ma i koniec.

            jak zwykle...
            --
            "Mąż działa mi bez przerwy,
            raz na zmysły , raz na nerwy"
            Sztaudynger
              • sisi_kecz Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 12:12
                sea.sea napisała:

                > O, widzę że mnie ominęło parę ciekawych wąteczków.
                > No i wrobiłaś mnie w archeologię, a chciałam sobie filmy pooglądać :)

                pleplasiam...

                :(

                filmy lepsze !
                --
                Mężczyzna jest zwierzęciem niedomyślnym.
                Jest prosty jak budowa syfonu. A syfon się nie domyśla.
                by Cejrowski
            • nxp Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 13:00
              sisi_kecz napisała:

              > co ma do rzeczy, nxp taka propozycja?

              Już ja wiem co chcę osiągnąć!

              > "Pani " yoricka jest ładna, ma rewelacyjną figurę, a i tak obraziła sie za jego
              > tekst, że jak bedzie jadła to co lubi, to bedzie sie jej czepiał.

              Ja w ogóle nie rozumiem tzw. "obrażania się".
              Ta pani ma zdaje się, predyspozycje do bycia moderatorką.


              --
              Całe życie szukałem idealnej kobiety. Kiedy już ją znalazłem, okazało się że ona szuka idealnego mężczyzny. Sinatra.
    • kutuzow Inna metafora ze słoniem 09.08.11, 12:12
      Yoric ---> Poruszyłeś skomplikowany temat i każda z osób tu piszących odniosła sie do pewnego wycinku na który ona zwraca najbardziej uwagę. Trochę jak w tej przypowieści:

      Pewnego dnia pięciu ślepców postanowiło przekonać się, jak wygląda słoń. Każdy z nich dotknął innej części zwierzęcia. Każdy był więc przekonany, że to, co trzyma, to cały słoń.
      Pierwszy, który chwycił trąbę, uważał, że słoń ma postać wijącego się węża. Drugi, który dotknął ucha, upierał się, że słoń ma kształt liścia palmowego. Trzeci, ściskając mocno jedną z nóg słonia, oznajmił że zwierzę ma wygląd drzewa. "Ależ nie!" - oświadczył czwarty, który klepał słonia po boku - "Ta bestia wygląda jak ściana!".
      Wówczas piąty ślepiec, który był najbardziej głośny z całej grupy, chwycił ogon zwierzęcia i krzyknął: "Bracia moi, wy jesteście nie tylko ślepi, ale i głupi! Przecież słoń ma kształt liny!".

      Starożytna przypowieść hinduska

      Jak dla mnie można tutaj zauważyć takie kwestie jak:

      a) Miłość bezwarunkowa (Święty Grall kobiet, partner który kocha bez względu na....)
      b) Lista kwestii które dla nas są istotne w związku -Perel w "Inteligencji erotycznej" pisała o tym, że sporządzenie takiej listy na początku związku pozwala na uniknięcie późniejszych zaskoczeń.
      c) Gry małżeńskie - inne spojrzenie na tą kwestię tym razem przez pryzmat pozycji w związku. Tutaj trafnie podpowiedziała Ci lekturę eudajmonika, ja sobie pozwolę na link do polskiego wydania:
      merlin.pl/W-co-graja-ludzie-Psychologia-stosunkow-miedzyludzkich_Eric-Berne/browse/product/1,556510.html?skad=ahhlicuabh&gclid=CL-Z0rv6waoCFZIH3wodmX59ig
      d) Kwestia wyczucia i "dyplomacji" o której wspomniał gomory. Tą samą kwestię np. to że ktoś wygląda fatalnie w tych spodniach, można wypowiedzieć na dwa skrajnie rózne sposoby:
      - Wyglądasz grubo w tych spodniach
      lub
      - wiesz myślę, że to nie jest najlepszy krój dla Ciebie, te drugie spodnie lepiej podkreslają Twoje zalety.

      Jesli chodzi o moje zdanie, to jestem jak najbardziej za tym, żeby poruszać takie tematy, ale pod warunkiem że:
      - od początku sygnalizowałeś, że dana kwestia jest dla Ciebie istotna (a nie wyskakujesz nagle z czymś co wydawało się bezproblemowe)
      - zachowujesz podstawy dyplomacji o której wspomniał gomory, bo temat jest mega delikatny.
      • aandzia43 Re: Inna metafora ze słoniem 09.08.11, 13:15
        > Jesli chodzi o moje zdanie, to jestem jak najbardziej za tym, żeby poruszać tak
        > ie tematy, ale pod warunkiem że:
        > - od początku sygnalizowałeś, że dana kwestia jest dla Ciebie istotna (a nie wy
        > skakujesz nagle z czymś co wydawało się bezproblemowe)
        > - zachowujesz podstawy dyplomacji o której wspomniał gomory, bo temat jest mega
        > delikatny.

        O właśnie!

        --
        "Taki jest sens literatury, żeby cię wykoleiła z normalnej codzienności, żeby cię wystrzeliła w kosmos z tego zwykłego życia, żebyś się nie dał udupić. Żebyś nie słuchał rodziców, tylko żebyś słuchał Martina Edena, bo jednak, z całym szacunkiem dla rodziców, oferta, jaką on składa, jest ciekawsza"

        Andrzej Stasiuk
    • mujer_bonita W czym w zasadzie jest problem? 09.08.11, 13:23
      Na początku tego wątku sądziłam, że problemem jest szczera komunikacja w związku i nie tworzenie stref tabu. Super. Z dalszej części jednak wynika, że nie chodzi o komunikację ale o realne, skuteczne narzędzie wpływu na drugą osobę, żeby postępowała zgodnie z wolą wpływającego. Bacika Ci potrzeba Yoric?

      --
      Uzależnienie
      • sea.sea Re: W czym w zasadzie jest problem? 09.08.11, 13:38
        Przepraszam, ale się zgubiłam.
        Poszukiwanie narzędzia wpływu na drugą osobę jest dla Ciebie w tym przypadku bulwersujące. A gdyby chodziło o narzędzie wpływu na faceta, żeby skarpetek wszędzie po domu nie rozrzucał i pozmywał czasem - to też by była mowa o potrzebie bacika? :)
        • mujer_bonita Re: W czym w zasadzie jest problem? 09.08.11, 13:43
          sea.sea napisała:
          > Przepraszam, ale się zgubiłam.
          > Poszukiwanie narzędzia wpływu na drugą osobę jest dla Ciebie w tym przypadku bu
          > lwersujące. A gdyby chodziło o narzędzie wpływu na faceta, żeby skarpetek wszęd
          > zie po domu nie rozrzucał i pozmywał czasem - to też by była mowa o potrzebie b
          > acika? :)

          Ależ nie jest bulwersujące! Tylko trzeba było wprost pisać a nie robić zasłonę dymną jak to kobiety źle się 'komunikują'. Przecież to nie ma nic wspólnego z komunikacją!

          --
          Uzależnienie
    • yoric Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 14:13
      Uruchamiam licznik odpowiedzi na temat.
      Jak na razie wygenerowałyście ZERO konkretnych odpowiedzi.

      cytuję:
      > dyplomacja- źle
      pozytywne wzmocnienia- masakra, tyle fatygi
      metody coachingu- nie pasują
      nieorobienie problemu zawczasu- a bo co?!

      Dyplomacja - konkret, jakie sformułowanie jest dozwolone? "Powiedz to samo, ale dyplomatycznie" - świetna rada, coś jak "inwestuj w akcje, ale bez ryzyka"?
      Pozytywne wzmocnienia - konkret + jaka jest ich spodziewana skuteczność, bo na podobnej zasadzie można dodać do listy 'daj na mszę w tej intencji'.
      Coaching - konkrety.
      Nierobienie problemu - lepiej podjąć problem jak już się pojawi? Paniom od 'problemu urojonego' chciałbym przypomnieć, że ja znam moją dziewczynę od kilku lat, a one z kilku linijek opisu - i na tej podstawie będą mi mówić co jest urojone a co nie? Halo?

      Wygenerowałyście za to sporo szczekania a nawet kilka inwektyw (nadal nie pojawiło się słowo 'przepraszam' - jeśli inwektywy są dozwolone, to na tym Forum pewna nowość).

      Gratuluję.

      Podsumujmy, czy jak dotychczas wykazała się Solidarność Jajników Przeciw Rozumowi: "stwierdzenie FAKTU, że obecne nawyki żywieniowe są zagrożeniem dla przyszłej sylwetki partnerki jest emocjonalnym dręczeniem, pastwieniem się i maltretowaniem". To chyba podchodzi pod jakiś paragraf?
      Rozumiem, że za wspomnienie ewentualnej przyszłej nadwagi jest jeszcze kara w zawiasach, ale jak w takim razie zakwalifikować tekst "masz gruby tyłek" i czy trafiam za to do celi z gwałcicielami, czy tylko mordercami?

      A tak przy okazji, może ktoś by się odniósł do wspominanej parę razy przeze mnie kwesii mentalnego przyzwolenia na przybieranie na wadze z czasem? Nikt? Naprawdę??
      • bigbadpig Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 14:26
        yoric, jakbyś przeanalizował na chłodno swoją wypowiedź (szczekanie, jajniki przeciw rozumowi, itd.) to jako pierwszy nie mieścisz się już w regułach dyskusji. ten post powyżej to dla mnie EOT do wątku z Twojej strony. otwarłeś go, a teraz zamknąłeś.

        no chyba, że działasz według zasady, jak oni robią coś źle to ja tez mogę.
      • mujer_bonita Zadaj KONKRETNE pytanie. 09.08.11, 14:28
        yoric napisał:
        > Uruchamiam licznik odpowiedzi na temat.
        > Jak na razie wygenerowałyście ZERO konkretnych odpowiedzi.

        Bo nie wiadomo o co Ci chodzi. Zadałam konkretne pytania - pozostały bez odpowiedzi. Tupiesz nóżką ze zniecierpliwienia i obrażasz wszystkich dookoła. Widać po Twoich wypowiedziach drażliwość tematu i niestety próbę jego zawężenia zamiast zdiagnozowania.

        Nikt Ci eleganckiego bata na partnerkę nie da. Ma takie samo prawo powiedzieć 'nie' Twoim oczekiwaniom jak Ty masz prawo powiedzieć 'nie' jej.

        --
        Uzależnienie
        • bigbadpig Re: Zadaj KONKRETNE pytanie. 09.08.11, 14:31
          dokładnie - rzecz w tym,że on ma prawo powiedzieć co myśli, ona zaś ma prawo powiedzieć nie.tymczasem yoric spotkał się ze zdaniem (przez koleżankę wyrażonym) jakoby nie miał prawa wyrażać tej opinii. co więcej ona się obraża i jednocześnie akceptuje, prawo do tej wypowiedzi? nie. obrażając się wyraża dezaprobatę wobec dyskusji jako takiej a nie jego zdania.
          • mujer_bonita Re: Zadaj KONKRETNE pytanie. 09.08.11, 14:35
            bigbadpig napisał:
            > dokładnie - rzecz w tym,że on ma prawo powiedzieć co myśli, ona zaś ma prawo po
            > wiedzieć nie.tymczasem yoric spotkał się ze zdaniem (przez koleżankę wyrażonym)
            > jakoby nie miał prawa wyrażać tej opinii. co więcej ona się obraża i jednocześ
            > nie akceptuje, prawo do tej wypowiedzi? nie. obrażając się wyraża dezaprobatę w
            > obec dyskusji jako takiej a nie jego zdania.

            Skoro każde z nich ma prawo powiedzieć na czym im zależy to dlaczego jej nie może zależeć, żeby nie wysłuchiwać komentarzy na temat swojej figury?

            --
            Uzależnienie
            • bigbadpig Re: Zadaj KONKRETNE pytanie. 09.08.11, 15:18
              haha, no pięknie :D:D:D

              po pierwsze: jedynym komentarzem na temat jej figury w całym tym wątku, było skierowane do nas zapewnienie yorica, że ma ona świetną figurę - więc nie wiem po co poruszać kolejną strune w tym i tak już rozłażącym się wątku.


              po drugie - optujesz tu za samo-zaprzeczającym rozwiązaniem.

              > Skoro każde z nich ma prawo powiedzieć na czym im zależy to dlaczego jej nie mo
              > że zależeć, żeby nie wysłuchiwać komentarzy na temat swojej figury?

              niesamowite, że ktoś może to świadomie proponować - otóż z tego prostego powodu, że nie aprobując jego prawa do wypowiedzi, burzy podstawę na której opiera swoje prawo do wyrażenia tej dezaprobaty. to tyle w kwestii paradoksu logicznego w Twojej propozycji.

              oczywiście ona ma prawo oczekiwać, że pewne rzeczy nie będa przez niego mówione, nie powinien jej obrażać, nie powinien jej wydawać nakazów, zakazów, i wielu innych rzeczy nie powinien wyrażać w zależności od konkretnego układu. tu jest układ w którym na razie nie ma consensusu co do tego czy wolno mu powiedzieć, że obawia się o jej figurę w odległej przyszłości, czy też ma to zachować dla siebie. jak już mówiłem - jesli tak uzgodnią partnerzy, że nie wolno wyrażać takich obaw, należy je zdusić lub wyrażając dbać odpowiednio aby były w bawełnę owinięte to krzyż im na drogę. ja jestem za wizją związku w którym, mówi się co się czuje. tym bardziej, że on nie mówił jej "dużo jesz i jesteś gruba" (gdyby rzeczywiście była - to temat staje się z oczywistych powodów parzący i to rozumiem)

              nie wierzę, że to jest dobre a to jest złe. po prostu uważam, że gdyby ludzie wyrażali swoje bieżące odczucia zamiast grupą tworzyć strefy tabu do ogólnego zastosowania to by było im lepiej. nigdy nie miałem poczucia, że żyję w jakimś szczególnie liberalnym związku, ale widzę, że mało kto uważa za właściwe wyrażanie swoich zastrzeżeń co do zachowania drugiej strony. u mnie te zastrzeżenia czasem są brane pod uwagę a czasem odrzucane. co w tym złego? a wszelkie coachingi, pozytywne wzmocnienia - to jest dobre na kryzys, na oczyszczanie toksyn a nie na rozmowę dwojga dorosłych ludzi, o jednym z wielu aspektów wspólnego życia
              • mujer_bonita Re: Zadaj KONKRETNE pytanie. 09.08.11, 15:25
                bigbadpig napisał:
                > niesamowite, że ktoś może to świadomie proponować - otóż z tego prostego powodu
                > , że nie aprobując jego prawa do wypowiedzi, burzy podstawę na której opiera sw
                > oje prawo do wyrażenia tej dezaprobaty. to tyle w kwestii paradoksu logicznego
                > w Twojej propozycji.

                A jednak nie jest to niesamowite :) Sprawa raz zrozumiana nie musi być poruszana więcej. Jasny komunikat i kropka. To co sugerujesz to jedynie otwarcie na urabianie. Zostawienie furtki do drążenia. Ja osobiście sprawy raz omówione kwituję stwierdzeniem 'już o tym rozmawialiśmy' i inteligentnemu rozmówcy zwykle przypomina to, żeby tematu kolejny raz nie poruszać.

                Tylko problem polega na tym, że Yoricowi nie zależy na przekazaniu komunikatu (bo już to zrobił) tylko na skutecznym wywieraniu wpływu. Nie - jak mówić, żeby ona zrozumiała tylko jak mówić, żeby ona zrobiła to co ja chcę.

                --
                Uzależnienie
      • eudajmonika Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 14:44
        Yoric, trochę się zapędziłeś i to Ty powinieneś przepraszać za wmawianie "solidarności jajników" i za brak logiki w tym, co piszesz. Ja do Twojej dziewczyny nic nie mam, jej metody stawiania Ci odporu są w moim odczuciu tyleż rozczulające, co żenujące. Moje sympatie nie kształtują się wzdłuż płci. Oprócz "pastwienia się" i "znęcania" masz też inną diagnozę pewnej gry, którą prowadzicie razem, przy czym Ty jesteś w niej stroną silniejszą, o ile nie dominującą. Co zaskakujące, w tak korzystnej dla siebie pozycji wytaczasz dość ciężki kaliber rzekomej przyszłej otyłości. Dziwne.

        Dyplomacja i pozytywne wzmocnienia - konkret, jakie sformułowanie jest dozwolone?
        Tobie nie zależy na dyplomacji - po cóż to pytanie?
        Niemniej kilka sugestii już padło, oto kolejne:
        Zamiast gadać o możliwości przytycie, mów o tym, że martwisz się o jej zdrowie (tuczące żarcie i brak ruchu to szkodliwa para).
        Zamiast mówić o przyszłych potencjalnych problemach z pożądaniem, mów że obecne pożądanie wynika głównie z jej (jeszcze;-) idealnej sylwetki. Żartowałam, pomiń "jeszcze".
        Zacznij gotować dietetycznie i zdrowo.
        Zacznij robić zakupy wyłącznie dietetycznych i zdrowych produktów.
        Kup jej psa - słodkiego szczeniaka, niech chodzi 4 x dziennie na spacery.
        Wskazuj pozytywne i negatywne przykłady w znanych Wam parach. ["Ta Jaśka naprawdę kiedyś wyglądała w tym bikini. A teraz...Ja bym ją rzucił na miejscu Waldka.]
        [...]

        > Coaching - konkrety.
        Proponuję lekturę "My Husband, My Best Coach" C. Clyewoth
        > Nierobienie problemu - lepiej podjąć problem jak już się pojawi? Paniom od 'pro
        > blemu urojonego' chciałbym przypomnieć, że ja znam moją dziewczynę od kilku lat
        > , a one z kilku linijek opisu - i na tej podstawie będą mi mówić co jest urojon
        > e a co nie? Halo?
        Jako koronny argument przytaczasz fakt, że słabo znamy Twoją dziewczynę, a Ty znasz ją dokładnie jednocześnie pytasz o rady - wymyśl, jak być skutecznym w tej sprawie.
      • sisi_kecz BINGO! 09.08.11, 14:45
        yoric napisał:

        > Uruchamiam licznik odpowiedzi na temat.
        > Jak na razie wygenerowałyście ZERO konkretnych odpowiedzi.

        Gratuluję big, kutuzow, urquhart, gomory,

        w wąskim tunelu poznawczym Autora zostaliście ujęci w rodzaj żeński.

        a pamiętajcie, że u niego to zakamuflowana obelga.

        ;)))


        I kto tu atakuje zapędzony w kozi róg ?

        Nie ma to jak sprowokować mizogina do wyrzucenia jadu :)

        Wymazałeś sie tą wypowiedzią w sposób doskonały !

        szacun.
        żal.pl
        i takie tam.

        a w temacie:

        Prawidłowy tytuł wątku:
        Jak manipulować kobietami ?


        pozdro!
        --
        "Mąż działa mi bez przerwy,
        raz na zmysły , raz na nerwy"
        Sztaudynger
    • organza26 Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 14:39
      "jesteś młoda, masz dobry metabolizm i teraz to nie jest problem, ale prz
      > y twoich nawykach żywieniowych za kilka lat twoja figura, która obecnie jest re
      > welacyjna*, znacznie się pogorszy i nie mogę zagwarantować, że będziesz mi się
      > podobać".

      A ja tutaj widzę tutaj 2 niepokojące rzeczy:

      1) Dziewczyna z tego co zrozumiałam szczupła i zgrabna, a Ty już się marwtisz na zapas. Mało tego kominukujesz jej to otwarcie. Mało tego:

      2) otwarcie informujesz ją, ba nawet grozisz/straszysz, że ona już nie będzie atrakcyjna dla Ciebie.

      Moim zdaniem taki komunikat, powiedziany jeszcze w dodatku kobiecie, jest bardzo bolesny - informujesz ją, że jeśli jej ciało się zmieni na niekorzyść to ona już Ciebie nie będzie interesowała. A zmieni się, to tylko kwestia czasu. Nawet jeśli pozostanie szczupła to mogą czekać ją rozstepy, cellulit po ciąży. Swoją drogą widzę (np. na basenie), że cellulit i rozstępy (nie wspominając o pomarszczonej skórze) w starszym wieku to pratkycznie norma - nawet u szczupłych i widać w miarę dbających o siebie kobiet. A co z nieuchronnymi zmarszczkami na twarzy?

      Podejrzewam, że możesz teraz się upierać, że nie jesteś aż takim pustakiem, że Tobie tylko o nadwagę chodzi, ale osobiście nie wierzę, że tak bardzo wrazliwemu na nadwagę parnternki panu ten cellulit, rozstępy i zmarszczki tez nie będą przeszkadzały.

      Na sam koniec dodam, że powiedzieć: 'Wolę jak jesteś szczupła, może zadbaj o to już zawczasu' to zupełnie co innego niż: 'Jeśli przytyjesz to nie będziesz dla mnie atrakcyjna;.
      • sea.sea Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 14:57
        Ale pomijając wszystko inne, to akurat chyba warto wiedzieć wcześniej, że dla danego partnera na szczycie listy priorytetów jest właśnie atrakcyjność fizyczna. Lepiej, żeby udawał, że nie i żeby to wyszło w praniu jak ona faktycznie mu dzieci urodzi i zostanie jej celulit i fałdka? Ona ma teraz przynajmniej możliwość wyboru, albo się wypnie na niego i znajdzie sobie bardziej tolerancyjnego dla damskich niedoskonałości aktualnych i potencjalnych - albo się dostosuje i kupi lepszy krem przeciwzmarszczkowy, a w ciążę nie zajdzie albo zaszedłszy nie będzie pochłaniać wszystkiego w zasięgu wzroku.

        IMO postawienie takiego komunikatu jest jak najbardziej fair wobec kobiety, bo owszem, w tym momencie boli, ale zaoszczędza jej przyszłych rozczarowań.
        • apersona Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 15:15
          Dlaczego Yoric się martwi na zapas, przecież jak dziewczyna się roztyje zawsze może ją rzucić.
          A może nie? Wszak nie tylko kobiety tyją i starzeją się ale i Yoriki też. I taki (starszy już teraz) Yoric nie znajdzie z mety nowej, młodej, zgrabnej i potulnej, i o zgrozo zostanie SAM
          • bigbadpig Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 15:37
            > Yoric nie znajdzie z mety nowej, młodej, zgrabnej i potul
            > nej, i o zgrozo zostanie SAM

            fantazjowanie o smutnym końcu yorica brzmi ciekawie, ale co to ma wspólnego z tematem wątku?

            a wątek nazywa się "słoń w szafie" pytanie było o to czy kobiety "mają prawo do słonia w szafie" jak to zakomunikowały yoricowi, a nie o tym co zrobić aby zmusić ją do zmiany diety. rozmowa była (przynajmniej zanim została rozszarpana) na temat tego - co facet ma zrobić jeśli chce wziąć temat dotyczący obojga na warsztat (nawet jesli temat jest urojony, nawet jeśli odległy i niepewny) bo yoric dowiedział, się, że ma się zamknąc i nie brać. jak ma problem to ma sobie o nim pomilczeć, jeśli ma obawy to ma je zachować dla siebie. jeśli w jego odczuciu ona nie wykazuje pewnej ostrożności, która wg. niego już byłaby odpowiednia to może sobie to wpisać co najwyżej do pamiętniczka. taka jest część wypowiedzi tutaj, i taki jest sens tego co usłyszał yoric od samej zainteresowanej. jednocześnie nie sądzę aby szukał tu odpowiedzi, tylko miał ochotę ponarzekać + włożyć kij w mrowisko ku uciesze wszystkich bywalców :D
            • mujer_bonita O czym jest wątek? 09.08.11, 15:55
              bigbadpig napisał:
              > a wątek nazywa się "słoń w szafie" pytanie było o to czy kobiety "mają prawo do
              > słonia w szafie" jak to zakomunikowały yoricowi, a nie o tym co zrobić aby zmu
              > sić ją do zmiany diety.

              Czyżby? Owszem wątek nazywa się 'słoń w pokoju' i pytanie pierwotnie brzmiało czy kobiety mają prawo do słonia w pokoju. Pytanie brzmi co konkretnie jest tym słoniem w pokoju? Czy:
              1. Prawo do odmowy dyskutowania pewnych kwestii
              2. Prawo do odmowy zachowania w określony sposób

              Bo ja na podstawie wypowiedzi Yorica:
              > IMO kobieta chce wytworzyć (inaczej mówiąc, uzurpuje sobie)
              > sferę ochronną, za którą idzie przyzolenie na dowolną sylwetkę.
              > W tej sferze ochronnej kobieta może prowadzić różnego rodzaju działania
              > pozorowane,typu diety, fitnesy, itd. nie przejmując się kompletnie
              > efektami lub ich brakiem.

              skłaniam się raczej ku tej drugiej opcji. Jemu nie przeszkadza, że nie może o czymś mówić. Jemu przeszkadza, że oznacza to, że nie będzie tak jak on chce.

              --
              Uzależnienie
              • bigbadpig Re: O czym jest wątek? 09.08.11, 16:21
                niezależnie od problemu który zreferował yoric, powinien mieć prawo wyrażać swój sprzeciw dla takiej postawy, tymczasem mu się to prawo odbiera. to oczywiste, że gdyby obydwie strony postawiły sprawę jasno:

                yoric: bardzo nie chciałbym abyś w jakiejś rozsądnej przyszłości póki zalezy mi na tobie jako kobiecie atrakcyjnej seksualnie
                ona: mam to gdzieś.

                to nie pomożemy im na forum rozwiązać tak fundamentalnego konfliktu oczekiwań. i yoric o takie porady nie prosił. on postulował gdziekolwiek swoje prawo do zmuszenia jej? nie zauważyłem.

                on krytykuje ucieczkę od tematu poprzez zasłanianie się formułą "tematu którego się nie porusza w rozmowie z kobietą"

                możesz jeszcze parę razy przytoczyc jego słowa o tym co było zasadniczym problemem od którego uciekać próbuje jego kobieta, ale nie przytaczasz słów w których on twierdziłby, że powinien mieć prawo do dyrygowania jej życiem z mocą natychmiastowego wykonania. piszesz "owszem pytanie pierwotnie brzmiało" a później "skłaniam się ku" i tu nie słowa yorica lecz Twoja ich interpretacja - nie wnosi to modyfikacji do tematu wątku.

                otóż, moim zdaniem świetnie, że jej to powiedział - bo materialnie nie spodował tym żadnych strat, a dla nie akurat na tamten moment temat był frapujący. silence is not the way - to jest idea która się imo sprawdza.

                możliwe konsekwencje by futurolog mr pig:

                - ona z czasem może dojść do tych samych wniosków co on, lub po prostu po ochłonięciu uznać zasadność jego obaw i już teraz wykazać większą troskę w temacie - yoric będzie szczęśliwy, ona też nie narzeka jeśli sama uznała to niebezpieczeństwo za realne

                - ona może to olać , dalej jeść tak jak je i sie nie roztyć - materialnie - dalej nic złego sie nie dzieje, może mu po latach powiedzieć, a pamiętasz jak się bałeś niepotrzebnie głupku?

                - ona może się roztyć i to olać, a on to przełknąć (mało prawdopodobne wg. mnie) raczej może się to stać zarzewiem konfliktu - no i tu ujawnia się zaleta szczerości - przynajmniej ze swojej strony mimo jej sprzeciwu ostrzegł ją o niebezpieczeństwie. do tego służy szczerość, w sytuacji fundamentalnego problemu ona zna jego stanowisko i nie jest zaskoczona gdy ćwierkanie 'zawsze będę Cię kochał" nagle okazuje się bajką.

                a ponieważ, sprawa jest obecnie tylko hipotetyczna, nadal nie rozumiem jaką ujemną wartość w związek wnosi jego próba szczerego wyrażenia stanowiska w temacie?
                • mujer_bonita Re: O czym jest wątek? 09.08.11, 16:30
                  bigbadpig napisał:
                  > niezależnie od problemu który zreferował yoric, powinien mieć prawo wyrażać swó
                  > j sprzeciw dla takiej postawy, tymczasem mu się to prawo odbiera. to oczywiste,
                  > że gdyby obydwie strony postawiły sprawę jasno:
                  >
                  > yoric: bardzo nie chciałbym abyś w jakiejś rozsądnej przyszłości póki zalezy mi
                  > na tobie jako kobiecie atrakcyjnej seksualnie
                  > ona: mam to gdzieś

                  No sorry ale chciałabym zauważyć, że Yoric raczej należy do tych ludzi, którzy jasno komunikują na czym im zależy - jego postawa zatem musiała być pannie znana od dawna.

                  > "owszem pytanie pierwotnie brzmiało" a później "s
                  > kłaniam się ku" i tu nie słowa yorica lecz Twoja ich interpretacja

                  'Tu' był dokładny cytat z jego słów, na podstawie których ja twierdzę, że problem nie jest tak powierzchowny jak w pierwotnym pytaniu.


                  > otóż, moim zdaniem świetnie, że jej to powiedział - bo materialnie nie spodował
                  > tym żadnych strat, a dla nie akurat na tamten moment temat był frapujący. sile
                  > nce is not the way - to jest idea która się imo sprawdza.
                  (...)
                  > a ponieważ, sprawa jest obecnie tylko hipotetyczna, nadal nie rozumiem jaką uje
                  > mną wartość w związek wnosi jego próba szczerego wyrażenia stanowiska w temacie?

                  Ależ nie ma nic złego w szczerym wyrażeniu własnego zdania. Jest to nawet wskazane. Można się spierać o formę. Natomiast zdanie oznajmia się raz i przyjmuje do wiadomości odpowiedź na nie. Raz. Tutaj natomiast mamy poszukiwania form nacisku służących przeforsowaniu tego zdania.

                  --
                  Uzależnienie
                  • bigbadpig Re: O czym jest wątek? 09.08.11, 16:46
                    próbujesz uparcie dyskutować na temat który bardziej Ci odpowiada od postawionego:

                    > nasza wspólna koleżanka uświadomiła mnie, że takich rzeczy się nie mówi.
                    > Kobiety są bardzo wrażliwe na tym punkcie, dlatego o figurze nie wolno mówić wprost
                    > - ani zanim problem się pojawi, ani tym bardziej jak już się pojawi.

                    podejrzewam, że nie jest to dosłowny cytat ale to zamyka post yorica w połączeniu ze zdaniem: "czy mają prawo do słonia w pokoju" korzystając z jego czytelnego wyjaśnienia co oznacza ta metafora: czy mają prawo do zakazania poruszania tematu.

                    I co pozytywnego do oceny zachowania opisanej kobiety wnosi fakt, że yorica postawa jest znana od dawna? Nie zależnie od tego jak dawno jest znana, jej postawa to brak zgody na poruszanie TAKIEGO tematu.
                    • kutuzow Mały przykład do analizy 09.08.11, 17:26
                      bigbadpig ---> powoli zaczynasz chyba dochodzić do tej samej ściany której istnienie odkrył Yoric. Dość dobrze pokazuje to poniższy post organzy26:


                      "Kurczę, wiesz co, masz absolutną rację tak naprawdę! Bardzo fajnie, że facet już teraz pokazuje, że jest pustakiem i to w dodatku o bardzo roszczeniowej postawie, który najwidoczniej nie jest wart tego aby tworzyć z nim głęboki uczuciowy związek."
                      forum.gazeta.pl/forum/w,15128,127747288,127781253,Re_Slon_w_pokoju.html

                      Jak widzisz niektóre kobiety stawiają sprawę jasno, albo kochasz miłością bezwarunkową, albo jesteś chamem i prostakiem niegodnym uczuć płci pięknej.

                      Na nic tutaj tłumaczenie, że owszem wszyscy się starzejemy, ale można robić to szybciej lub wolniej w zalezności od tego jak o siebie dbamy. Pomijany jest także zupełnie fakt tego co faktycznie dana osoba AKTYWNIE robi by uzyskać/zachować jak najdłużej dany stan.

                      Ciekawy jestem czy te same Panie tak samo oceniłyby postawę faceta który:

                      Wariant A

                      z powodów sytuacji na rynku gość ma mniejszą pensję o 40% niż kilka lat temu, pracuje nadal ciężko i stara się łapać "fuchy". Gdy i z tym nie wychodzi, stara się przekwalifikować i kończy kurs specjalistyczny żeby podjąć nową pracę w której będzie zarabiał sporo więcej tylko 10% mniej tego co przed kryzysem.

                      Wariant B
                      - jest kryzys i pensja jest mniejsza o 40%, lecz facetowi się podoba to że teraz ma więcej czasu dla siebie (brak nadgodziń i pracy w sobotę), zamiast się stresować, teraz ma czas na piwko z kumplami i mecze piłki nożnej. Niby próbuje szukać innej pracy, ale bez efektów, wymówek co do nowej pracy także nie brakuje, bo faktycznie ciężko jest coś znaleźć w czasach kryzysu. tragedii nie ma -rodzinie na chleb starcza, a że wakacji nie będzie i prezenty się skończyły, to już inna sprawa.

                      Ciekawe czy Panie tak samo oceniłyby oba zachowania?

                      Może te przykłady w końcu pozwolą zrozumieć niektórym koleżankom, że często nie chodzi bezpośrednio o efekt końcowy ale o ZAANGAŻOWANIE i nie ma znaczenia czy mówimy tutaj o dbaniu o domowy budżet, czy o staranie się o zachowanie figury/wagi.
                      • organza26 Re: Mały przykład do analizy 09.08.11, 18:06
                        > Jak widzisz niektóre kobiety stawiają sprawę jasno, albo kochasz miłością bezwa
                        > runkową, albo jesteś chamem i prostakiem niegodnym uczuć płci pięknej.

                        Interpretacja z sufitu. Miłością bezwarunkową to się kocha dzieci. Mnie chodziło o to, że jeśli się ma jakieś sugestie albo nawet żadania w stosunku do partnera to się ich nie wykłada w taki sposób jak zrobił to Yorick, w dodatku kiedy problemu nawet JESZCZE NIE MA. To jest co najmniej dziwne i źle wróży przyszłości związku.

                        Analogiczną sytuacją byłoby gdyby kobieta powiedziała facetowi: 'Jeśli spadniesz poniżej 8000 netto to przestaniesz byc dla mnie atrakcyjny'.

                        Albo najprostszy przykład: jeśli kobieta powiedziałaby facetowi dokładnie to co powiedział Yorick to NIE, NIE byłoby to w porządku.

                        Ty zaś próbujesz widzę usilnie wmówić, że kobiety myślą inaczej...

                        > Wariant A
                        >
                        > z powodów sytuacji na rynku gość ma mniejszą pensję o 40% niż kilka lat temu, p
                        > racuje nadal ciężko i stara się łapać "fuchy". Gdy i z tym nie wychodzi, stara
                        > się przekwalifikować i kończy kurs specjalistyczny żeby podjąć nową pracę w któ
                        > rej będzie zarabiał sporo więcej tylko 10% mniej tego co przed kryzysem.
                        >
                        > Wariant B
                        > - jest kryzys i pensja jest mniejsza o 40%, lecz facetowi się podoba to że tera
                        > z ma więcej czasu dla siebie (brak nadgodziń i pracy w sobotę), zamiast się str
                        > esować, teraz ma czas na piwko z kumplami i mecze piłki nożnej. Niby próbuje sz
                        > ukać innej pracy, ale bez efektów, wymówek co do nowej pracy także nie brakuje,
                        > bo faktycznie ciężko jest coś znaleźć w czasach kryzysu. tragedii nie ma -rodz
                        > inie na chleb starcza, a że wakacji nie będzie i prezenty się skończyły, to już
                        > inna sprawa.

                        Widzisz dla mnie wariant nr 2 wcale nie byłby taki najgorszy gorszy - trzeba ustawić gdzieś granicę, ile czasu poświęca sie pracy a ile sobie i rodzinie.

                        A ciągłego fundowania prezentów i wakacji w ciepłych krajach żądają utrzymanki a nie normalne kobiety, nie wiem z jakimi kobietami miałeś do czynienia, że tak osądzasz cały ród kobiecy.

                        • kutuzow Re: Mały przykład do analizy 09.08.11, 18:50
                          organza26 napisała:

                          > Analogiczną sytuacją byłoby gdyby kobieta powiedziała facetowi: 'Jeśli spadnie
                          > sz poniżej 8000 netto to przestaniesz byc dla mnie atrakcyjny'.

                          Analogiczną sytauacja byłaby wtedy gdyby facet spóźniał się do pracy, nie przygotowywał się należycie, czyli robił wszystko to co w przyszłości może np. prowadzić do zwolnienia go z pracy. Wg mnie informacja ze strony partnerki w stylu jak tak dalej będziesz olewał pracę to ją stracisz, a wiesz że ja nie cenię sobie facetów na których nie można polegać finansowo.
                          Dla mnie jest to jak najbardziej OK. Ciekawy jestem czy któryś z Panów zareagowałby równie emocjonalnie na takie postawienie sprawy jak partnerka Yoric-a.
                    • mujer_bonita Re: O czym jest wątek? 09.08.11, 20:41
                      bigbadpig napisał:
                      > I co pozytywnego do oceny zachowania opisanej kobiety wnosi fakt, że yorica pos
                      > tawa jest znana od dawna? Nie zależnie od tego jak dawno jest znana, jej postaw
                      > a to brak zgody na poruszanie TAKIEGO tematu.

                      Przecież to banalnie proste. Pewne rzeczy wystarczy zakomunikować raz. RAZ. Ciągłe wyrzygiwanie, które tak eufemistycznie Yoric nazywa 'reagowaniem' przyprawia tylko o irytację. Szczególnie jeżeli stanowi kwestię sporną - to jest on oczekuje jej szczupłości a jej na tej szczupłości nie zależy.

                      --
                      Uzależnienie
                      • bigbadpig Re: O czym jest wątek? 10.08.11, 01:16
                        no i gratulacje, najpierw yoric nazywa niepasujące mu opinie szczekaniem, teraz Ty roisz sobie, że on uparcie drąży temat i określasz to wyrzygiwaniem. naprawdę współczuję otoczeniu osób które mają w arsenale takie chwyty ukryte pod pseudonimem dyskusja.

                        swoją drogą, problemem było nie to czy raz czy więcej, tylko czy raz to nie o raz za dużo.
                        inna niejasność - nigdzie nie przeczytałem, o tym aby on wyrzygiwał CIĄGLE, ale tworzenie alternatywnej wersji historii zdarzeń to jest Twój znak rozpoznawczy o ile pamiętam sprzed lat gdy poprzednio tu pisywałem :/

                        yoric napisał "Ostatnio rozmawiałem z moją Panią na temat jedzenia" to oznacza, że "on ciągle wyrzyguje" czy gdzieś jeszcze znalazłaś coś na ten temat?
                        • bigbadpig Re: O czym jest wątek? 10.08.11, 03:00
                          a jednak nie! przepraszam! pomyliłem Cię z inną użytkowniczką, co nie zmienia faktu, że nie było mowy o tym aby on coś ciągle (nie zmienia faktu ale jednak nadszarpuję moją wiarygodność :P)
                        • mujer_bonita Re: O czym jest wątek? 10.08.11, 08:29
                          bigbadpig napisał:
                          > inna niejasność - nigdzie nie przeczytałem, o tym aby on wyrzygiwał CIĄGLE, ale
                          > tworzenie alternatywnej wersji historii zdarzeń to jest Twój znak rozpoznawczy
                          > o ile pamiętam sprzed lat gdy poprzednio tu pisywałem

                          Nie ciągle? To czemu pyta o środki 'reagowania'? Ja rozróżniam słowo 'zareagować' (raz) od 'reagować' (działanie ciągłe).

                          Tylko Yoric może odpowiedzieć na pytanie, czy nie poruszy tematu nigdy więcej. Tylko skoro pyta jak to zrobić to chyba odpowiedź jest jasna.

                          --
                          Uzależnienie
                          • bigbadpig Re: O czym jest wątek? 10.08.11, 13:14
                            no tak, skoro zapytał jak reagować to oczywiście oznacza, że ciągle wyrzyguje :P
                            a na dodatek żmija nie zaprzecza, kiedy pytam CIEBIE skąd się wzięła ta fantazja, więc wszystko jest już jasne
                            • mujer_bonita Re: O czym jest wątek? 10.08.11, 13:22
                              bigbadpig napisał:
                              > no tak, skoro zapytał jak reagować to oczywiście oznacza, że ciągle wyrzyguje :P
                              > a na dodatek żmija nie zaprzecza, kiedy pytam CIEBIE skąd się wzięła ta fantazj
                              > a, więc wszystko jest już jasne

                              A potrafisz czytać? To nie takie trudne :) Napisałam po prostu, że pewne rzeczy można zakomunikować RAZ. Ciągłe o nich przypominanie to wyrzygiwanie. Ja nawet nigdzie nie napisałam, że on tak robi. Napisałam, że z opisu wnika, że zrobił raz i pyta jak robić dalej :D

                              Naprawdę - wystarczy odrobina wysiłku :)

                              --
                              Uzależnienie
                • organza26 Re: O czym jest wątek? 09.08.11, 17:07
                  > a ponieważ, sprawa jest obecnie tylko hipotetyczna, nadal nie rozumiem jaką uje
                  > mną wartość w związek wnosi jego próba szczerego wyrażenia stanowiska w temacie
                  > ?

                  Ale Yoric nie pochwalił się po prostu, że ma takie właśnie stanowisko w sprawie ewentualnej nadwagi swojej parnterki i koniec kropka. On o tym napisał, bo ona się na niego za to trochę obraziła, rozpowiedziała koleżankom, a on biedaczek nie może zrozumieć czemu sprawa została nieco rozdmuchana i co tu sie właściwie takiego stało. A niestety stało się i kilkanaście, jeżeli nie kilkadziesiąt osób próbuje mu wytłumaczyc czemu dziewczynie zrobiło się przykro.

                  Cały problem polega na tym, że Yorick wyjawił nieprzyjemną prawdę - przyjmijmy, że miał do tego prawo. Tylko, że w tym momencie jego dziewczyna tez miała prawo zachować sie jak zachowała a on najwyraźniej ma trudności ze zrozumieniem tego.
                  • bigbadpig Re: O czym jest wątek? 09.08.11, 18:24
                    zgoda: przyjmijmy że miał do tego prawo i przyjmijmy że ona miała prawo :D
                    tylko, że jej zachowanie to wyrażenie niezgody na jego prawo do poruszania tego tematu
                    czyli przyjmijmy, że jednak nie miał prawa skoro ona tak stwierdza i ma do tego prawo ( bo rozumiem przez prawo stwierdzania czegoś przyzwolenie na postulat stwierdzającego)
                    w końcu: czyli przyjmijmy, że miał prawo i ona ma prawo uznać, że nie ma prawa :D:D:D
                    już o tym rozmawiałem z mujer i byłem zdziwiony, faktem, że na dorosłym forum publikuje się zdania zawierające tak banalne błędy, teraz widzę, o zgrozo, że to nie jest odosobniona praktyka :P


                    no chyba, że "przyjmijmy, że ona miała prawo" oznacza tylko zgodę na wypowiadanie danych słów, ale to w takim razie jedyne czego nie ma prawa mówić to, że prezydent jest bucem
                    • zakletawmarmur Re: O czym jest wątek? 09.08.11, 19:48
                      Bigbadpig, gdy facet przekazuje komunikat "chce mieć szczupłą kobietę" to nie ma w tym nic złego.
                      Jednak zauważ, że w tym konkretnym przypadku sprawa wyraźnie śmierdzi... Moje pierwsze odczucie było takie, że chodzi raczej o próbę kontroli, która nie ma na celu faktycznie utrzymania przez dziewczynę odpowiedniej wagi a raczej kontrolę samą w sobie. Myśle, że Ejudamonika popełniła bardzo dobry post i rzuciła sporo światła na tą sytuacje, jak i na wiele innych (można by go zapisać do top ten forumowych wypowiedzi). W takim przypadku sam przyznaj facet się prosi o obrazę majestatu i klapsa w dupe:-) Zresztą z tego co pamiętam poprzednie wątki Yorica na temat jego związku to nie byłby to pierwszy raz:-) W takim razie osiągnął swój cel, poirytował swoją kobietę a i przy tym część pań na forum... Nie ma więc co mieć do nich pretensji:-)

                      --
                      Pesymista twierdzi, że wszystkie kobiety to nierządnice. Optymista twierdzi, że nie, ale ma nadzieję.
                      • urquhart chodzi raczej o próbę kontroli 09.08.11, 20:25
                        zakletawmarmur napisała:

                        > Myśle, że Ejudamonika popełniła bardzo dobry post i rzuciła spo
                        > ro światła na tą sytuacje, jak i na wiele innych (można by go zapisać do top te
                        > n forumowych wypowiedzi). W takim przypadku sam przyznaj facet się prosi o obra
                        > zę majestatu i klapsa w dupe:-) Zresztą z tego co pamiętam poprzednie wątki Yor
                        > ica na temat jego związku to nie byłby to pierwszy raz:-) W takim razie osiągną
                        > ł swój cel, poirytował swoją kobietę a i przy tym część pań na forum... Nie ma
                        > więc co mieć do nich pretensji:-)

                        Poniekąd Zaklęta muszę przyznać ci rację, faktycznie warto przypominać jej post w ramach walki z podwójnymi standardami. Panie są tu poirytowane i alergicznie wyczulone na męską próbę kontroli.
                        I trzeba przypominać zatem ten o Bernim, bo protekcjonalny ton większości pań i kontrolująca postawa kobiet w odniesieniu do mężczyzn jest tu częsta, oczywista i powiedziałbym w dobrym tonie, ba, budzi podziw i powszechne uznanie.

                        Podobnie zresztą jak rady żeby natychmiast rady żeby kopnąć delikwenta w dupę jeżeli nie potrafi zrezygnować dla związku z piwka lub wódeczki :)
                    • mujer_bonita Bigbadpig - bład w procesie myślowym. 09.08.11, 20:52
                      Bigbadpig napisał:
                      > zgoda: przyjmijmy że miał do tego prawo i przyjmijmy że ona miała prawo :D
                      > tylko, że jej zachowanie to wyrażenie niezgody na jego prawo do poruszania tego
                      > tematu

                      Skoro jej zachowanie uznajesz za 'wyrażenie niezgody na jego prawo do poruszania tego tematu' to w takim razie jego zachowani musisz nazwać 'wyrażeniem niezgody na jej prawo do milczenia w temacie'.

                      Niestety dorosły człowiek wie, że nie zawsze prawa wszystkich osób mogą być realizowane na raz i to jest taka klasyczna sytuacja. Można wybrać forsowanie na siłę swojego zdania lub szukać kompromisu. Pytanie nadal aktualne do Yorica brzmi - o co mu w zasadzie chodzi. O prawo do wyrażenia własnego zdania czy przeforsowania jego realizacji.

                      --
                      Uzależnienie
        • organza26 Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 16:54
          > Ale pomijając wszystko inne, to akurat chyba warto wiedzieć wcześniej, że dla d
          > anego partnera na szczycie listy priorytetów jest właśnie atrakcyjność fizyczna

          Dla każdego w miarę normalnego, dojrzałego czlowieka oczywiste jest, że ta obiektywna atrakcyjność wraz z wiekiem maleje. Dojrzały człowiek bierze to pod uwagę.

          > IMO postawienie takiego komunikatu jest jak najbardziej fair wobec kobiety, bo
          > owszem, w tym momencie boli, ale zaoszczędza jej przyszłych rozczarowań.

          Kurczę, wiesz co, masz absolutną rację tak naprawdę! Bardzo fajnie, że facet już teraz pokazuje, że jest pustakiem i to w dodatku o bardzo roszczeniowej postawie, który najwidoczniej nie jest wart tego aby tworzyć z nim głęboki uczuciowy związek.
          Trochę gorzej jak ta dziewczyna go kocha...

          • bigbadpig Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 17:11
            Jeśli mężczyzna daje odczuć kobiecie jak ważna dla niego jest jej fizyczna atrakcyjność - to jest pustakiem?

            Obyś się nie przejechała, jeśli Twój mężczyzna (facet?) komunikuje Ci, że dla niego to bez znaczenia, a Ty w to wierzysz.

            Nie wieszczę tu w Twoim przypadku bynajmniej, bo nie wiem jaka jest Twoja sytuacja. Ostrzegam, bo sam jestem mężczyzną i znam wielu innych - nie spotkałem jeszcze takiego który nie zdradzałby w jakiejś formie, kiedy rozmowa już zejdzie na odpowiedni temat, że pierwszym determinantą w postrzeganiu kobiety jest jej atrakcyjność. Inna sprawa dla kogo jest to warunek wystarczający i co dla kogo oznacza atrakcyjność, ale takich pustaków dla których otyła kobieta się w tej definicji nie mieści jest zdecydowana większość.

            Wiem, oczywiście, że są pary które z zewnątrz patrząc, zmuszają do przyjęcia założenia, że czasem spoina związku może nie zawierać składnika zwanego atrakcyjnością fizyczna. Ale jeśli sama jesteś atrakcyjna, naprawdę trudno będzie Ci wyłapać tego właściwego wrażliwego faceta, który będzie miał gdzieś Twoją atrakcyjność; większośc to będą jednak zakamuflowane szuje którym będziesz się podobać i będzie to dla nich kluczowe.
            Jeśli nie jesteś atrakcyjna - jest łatwiej - pustaków nie będzie wśród tych którzy będą gotowi się z Tobą związać :P
            • organza26 Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 17:27
              Rozmawiamy o dwóch różnych rzeczach.

              Ja tu nie próbuję twierdzić, że wygląd się nie liczy. To oczywiste, że facet, z którym jestem, uważa mnie za atrakcyjną kobietę, tak samo jak ja jego. Problem zaczyna sie wtedy kiedy ja naiwnie sądzę, że tak będzie zawsze. A jak przychodzi mi do głowy, że jednak tak zawsze nie będzie to wychlapuję facetowi prosto w oczy: ' sorry stary, zacznij się ogarniać juz teraz, nawet jak jeszcze nie ma problemu, bo jesli będzie to koniec miłości i seksu'.

              W fajnym, satysfakcjonujacym związku takich rzeczy w taki sposób po prostu się nie wyłuszcza. W tym cały problem.

              Jeżeli już by mi coś przeszkadzało to najpierw starałabym się pozytywnie zmotywować swoja połówkę, a nie straszyć rozstaniem.
              • bigbadpig Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 18:11
                no to ja mam niefajny i niesatysfakcjonujący związek o czym się dowiedział mimochodem od Ciebie, bo mogłem powiedzieć mojej żonie - świetnie wyglądasz (bo wygląda) ale albo mniej piwa, albo więcej brzuszków, albo za jakiś czas mniej mojego napalenia bo CI się brzuch zaokrągla. nie jest to temat drażliwy bo ona takie rzeczy wie i rozumie, w drugą stronę to tęz działa choć nie w sferze fizycznej bo dbam o siebie codziennie. ogólnie akceptujemy takie sugestie, i nie implikujemy z tego, że poruszający temat jest idiotą bo nie akceptuje naturalnych zmian związanych z wiekiem (co w tym wątku przeradza się w jakiś standardowy mechanizm obronny)

                czy yoric twierdzi, że ma nadzieję, że tak będzie zawsze? co wy macie za obsesję na to "zawsze", "naturalne zmiany" itp? nigdzie takie stwierdzenie nie padło, yoric, zapewne jak większość mężczyzn chce aby jego kobieta prezentowała się możliwie atrakcyjnie w możliwie długim czasie, on ma w tym interes, jej zapewne jak większości kobiet również na tym zależy, ale ona ma dodatkowo interes, jak każdy, w tym aby wypośrodkować to z własną wygodą i określić własny priorytet dbania o ciało na liście priorytetów.
                a tu co chwila słychać, że on chce zawsze, że on nie zaakceptuje zmian - a wszystko to bo wyraził swoje zdanie o jej diecie i usłyszał, że o tym się nie rozmawia - z czym przyszedł na forum.

                uporczywość uczestników dyskusji, w nieżyczliwej nadinterpretacji słów yorica osiąga jakiś absurdalny poziom.
                • organza26 Re: Słoń w pokoju 10.08.11, 11:00
                  świetnie wyglądasz (bo wyg
                  > ląda) ale albo mniej piwa, albo więcej brzuszków, albo za jakiś czas mniej moje
                  > go napalenia bo CI się brzuch zaokrągla

                  No widzisz, ja tu widzę różnicę, może subtelną, ale jak widać diabeł tkwi w szczegółach. Co innego powiedzieć - 'dbaj o siebie bo będzie mniej seksu', a co innego 'dbaj o siebie bo nie będziesz już dla mnie atrakcyjna (w ogóle). W przypadku drugiego wariantu kiedy mężczyzna mówi to do swojej dziewczyny a nie żony, ja to odbieram jako zawoalowaną groźbę rozstania. Poza tym, kiedy mówi się coś takiego żonie/mężowi wiadomo, że rozstanie z powodu przytycia jest wersją ostateczną, przed którą jest pewien czas na na naprawienie błędów.