Dodaj do ulubionych

utyłam i mąż się mną nie interesuje :(

13.09.11, 15:47
jak rozwiązać taki problem....
w 1 ciąży utyłam 25 kg (musiałam od 27 tc leżeć) zostało ok 13 kg...a że łóżko szfankowało wiele razy pytałam męża o co chodzi,ale on nigdy nie podejmował rozmowy, mówił, że wszytko jest ok,
planowaliśmy razem kolejną ciąże, teraz jestem własnie w kolejnej ciąży (po 3 latach) to już 36 tydzień, latem mój mąż w bardzo nie miły sposów zrobił kilka uwag odnośnie mojej wagi.... cóż nie wiem co radziej zabolało to że mi wytknął ile waże ( zabolało ale sama wiem o tym, i się z tym źle czuje) czy to że przez te 3 lata nie zdobył się na odwage i nie wpowiedział mi o co chodzi choć prosiłam o to....
jak myślicie czy to po ciązy się zmieni.... czy raczej nie?

jesteśmy z soba 10 lat w tym 4 po ślubie
Obserwuj wątek
    • kutuzow jakiej odpowiedzi oczekujesz? 13.09.11, 17:27
      ania26a napisała:

      "latem mój mąż w bardzo nie miły sposów zrobił kilka
      > uwag odnośnie mojej wagi.... cóż nie wiem co radziej zabolało to że mi wytknął
      > ile waże ( zabolało ale sama wiem o tym, i się z tym źle czuje) czy to że przez
      > te 3 lata nie zdobył się na odwage i nie wpowiedział mi o co chodzi choć prosi
      > łam o to"

      Iście "kobieca" logika. Jak powiedział to źle, bo zbyt mało delikatnie (vide wałkowany tu wątek o Słoniu w pokoju). Jednocześnie (o ironio), autorka ma pretensje, ze nie powiedział od razu.

      Skoro sama widziałaś że utyłaś i nie wyglądasz tak jak wcześniej (13 kg to naprawdę sporo), to jakiego komunikatu oczekiwałaś żeby z jednej strony Cię nie uraził, a z drugiej powiedział jasno i dobitnie, że go nie kręcisz bo jest Cię więcej niż kiedyś?

      " jak myślicie czy to po ciązy się zmieni.... czy raczej nie?"

      To zależy tylko od Ciebie czy TY coś z tym zrobisz i weźmiesz się za siebie.
      Nie rozumiem na jakie porady liczysz tutaj na forum? Chcesz usłyszeć że mąż się "przyzwyczai" i mu "przejdzie" ?
      • ca.melia Re: jakiej odpowiedzi oczekujesz? 13.09.11, 18:41
        to po ciąży weź się za siebie.

        nie rozumiem zupełnie kobiet, z wyjątkiem tych z poważnymi problemami zdrowotnymi (np cukrzyca ciążowa), które w ciąży tyją jak dzikie, żrą ( bo nie jedzą) , bo są w ciąży i muszą jeść za dwoje/troje a potem mają pretensje do całego świata , że nie mogą zrzucić ilustam kilogramów.

        Chłopak się nie zdobył na odwagę - ok ale TY nie widziałaś siebie w lustrze?

        Co zrobiłaś żeby to zmienić? Nic. Teraz są efekty.

        może po drugiej ciąży spójrz na siebie krytyczniej
        • that.bitch.is.sick Re: jakiej odpowiedzi oczekujesz? 13.09.11, 20:09
          ca.melia napisała:

          > to po ciąży weź się za siebie.
          >
          > nie rozumiem zupełnie kobiet, z wyjątkiem tych z poważnymi problemami zdrowot
          > nymi (np cukrzyca ciążowa), które w ciąży tyją jak dzikie, żrą ( bo nie jedzą)
          > , bo są w ciąży i muszą jeść za dwoje/troje a potem mają pretensje do całego św
          > iata , że nie mogą zrzucić ilustam kilogramów.
          po drugiej ciąży spójrz na siebie krytyczniej
          >

          Och przymknij się harpio. Ale kobity to są głupie. Zachowujesz się jak zazdrosna teściowa w kraju muzułmańskim.
          Na wagę w ciąży ma się mały wpływ, hormony plus zakaz głodzenia, stres związany z całą sytuacją i najczęściej histeria zidiociałego otoczenia (w tym małżonek na pierwszym miejscu ma same ochy ze względu na drogie maleństwo). Nie wszystkie kobitki są takie heroes żeby znieść bycie żywym inkubatorem. Może trochę tolerancji jednak.
          • poitevin Re: jakiej odpowiedzi oczekujesz? 14.09.11, 09:38
            that.bitch.is.sick napisała:

            >Na wagę w ciąży ma się mały wpływ,<

            Na wagę w ciąży ma się zwykle duży wpływ, tak jak na wagę w każdym innym okresie swojego życia. Ale nawet biorąc pod uwagę, że twoje twierdzenie jest prawdziwe, to kobita miała kilka lat po ciąży, żeby nad sobą popracować.
            • that.bitch.is.sick Re: jakiej odpowiedzi oczekujesz? 14.09.11, 09:55
              poitevin napisała:

              > that.bitch.is.sick napisała:
              >
              > >Na wagę w ciąży ma się mały wpływ,<
              >
              > Na wagę w ciąży ma się zwykle duży wpływ, tak jak na wagę w każdym innym okresi
              > e swojego życia.

              Nie zgodzam się z tobą.A zatrucie ciążowe, cukrzyca, sytuacje ciąży zagrożonej kiedy kobieta jest zaszyta i musi leżeć?
              Znałam sytuację gdy przy zatruciu ciążowym kobieta spuchła i wyglądała jak szafa trzydrzwiowa i ta zmiana nastąpiła w ciągu tygodnia. Tylko kompletny prymityw może powiedzieć że "żarła". Do tego dochodzą jeszcze indywidualne predyspozycje do tycia i posługiwanie się tu kategorią winy itd. jest nieporozumieniem i te generalizacje są nieprawdziwe.
              • poitevin Re: jakiej odpowiedzi oczekujesz? 14.09.11, 10:24
                Zatrucie ciążowe jest sytuacją bardzo rzadką, niemalże ekstremalną, a w cukrzycy tym bardziej należy zwracać uwagę na dietę.
                W ciągu trzech lat po urodzeniu dziecka z powodzeniem można zrzucić 13 kg, a nawet dużo więcej, czego przykładem jestem sama - w ciągu kilku miesięcy zeszczuplałam niemal 20 kilo. A w ciąży przytyłam ponad miarę, ponieważ od 16 tygodnia leżałam (ciąża była poważnie zagrożona) i żarłam z nudów. Zwracam uwagę, że nie przytyłam od samego leżenia, tylko z braku samodyscypliny. W dniu pierwszych urodzin córki ważyłam o 6 kg mniej niż przed zajściem w ciążę.
                • that.bitch.is.sick Re: jakiej odpowiedzi oczekujesz? 14.09.11, 10:51
                  naprawdę każdy człowiek jest inny i ma inny metabolizm. w sumie nie mamy o czym dyskutować. obrzucanie kamieniami grubasów i wrogość wobec nich to zachowanie głęboko zakorzenione w społeczeństwie. Grubas to złamanie pewnych reguł społecznych. Kojarzy się z lenistwem, obżarstwem czyli główne grzechy tępione przez KK.
                  • urquhart Porównanie z lenistwem jest trafne 14.09.11, 11:04
                    that.bitch.is.sick napisała:

                    > naprawdę każdy człowiek jest inny i ma inny metabolizm. w sumie nie mamy o czym
                    > dyskutować.

                    Niby geny, niby metabolizm, a jak powiada znajomy lekarz w Oświęcimiu grubych nie było.

                    > głęboko zakorzenione w społeczeństwie. Grubas to złamanie pewnych reguł społecz
                    > nych. Kojarzy się z lenistwem, obżarstwem czyli główne grzechy tępione przez KK

                    Porównanie z lenistwem jest trafne. Leniwy mężczyzna jest równie nieatrakcyjny w oczach płci przeciwnej co gruba obżerająca się żona.
                    • that.bitch.is.sick Re: Porównanie z lenistwem jest trafne 14.09.11, 11:07

                      > Porównanie z lenistwem jest trafne. Leniwy mężczyzna jest równie nieatrakcyjny
                      > w oczach płci przeciwnej co gruba obżerająca się żona.

                      Nikt nie mówi, że jest atrakcyjna hejże. Po prostu chamstwo pod adresem osoby która ma odwagę zadeklarować problem otyłości jest żałosne, niskie, świadczące o nędzmym poziomie umysłowym i braku klasy. I ja zaprotestuję kolego.
                      >
                      • urquhart Re: Porównanie z lenistwem jest trafne 14.09.11, 11:19
                        that.bitch.is.sick napisała:
                        > Nikt nie mówi, że jest atrakcyjna hejże. Po prostu chamstwo pod adresem osoby
                        > która ma odwagę zadeklarować problem otyłości jest żałosne, niskie, świadczące
                        > o nędzmym poziomie umysłowym i braku klasy. I ja zaprotestuję kolego.

                        Polski problem to ogólnie przyzwolenie i oczywistość zapuszczania się i tuczenia w ciąży w której to rzekomo niczego nie wolno sobie odmawiać, który ostatnio nieco się zmienia i ze zdziwieniem niektórzy zauważają w Polsce prawdą znaną że kobiety w ciaży jeśli chcą mogą być i są seksowne.
                        kobieta.dziennik.pl/gwiazdy/galeria/355650,4,ciezarna-anna-mucha-emanuje-seksapilem-zobacz-galeria-zdjec.html
                        Druga sprawa, to oś dyskusji z ciężarną forumowicza która przyznaje się do problemów z nadwagą kręci się wokół problemu że z mężem jest problem że nie sygnalizował wcześniej mocno i kategorycznie że mocna nadwaga równa się brak atrakcyjności i pożądania co jest akurat w moim mniemaniu zależnością oczywista i powszechnie znaną. I tego a nie samej otyłości dotyczy dość krytyczna dyskusja.
                        • that.bitch.is.sick Re: Porównanie z lenistwem jest trafne 14.09.11, 11:35
                          Nie denerwuj mnie pan bo ja tego nie kwestionuję i nie biorę udziału w tej idiotycznej dyskusji która mnie nie obchodzi nic a nic wrr.. Ja robię off-top w takim razie bo mnie wkurwia już przypisywanie osobom otyłym, grubym,puszystym czy jak tam zwał z automatu szeregu innych negatywnych cech i to takich jak: lenistwo, obżarstwo, ociężałość umysłowa, głupota, niechlujność itp. i tu nie zgadzam się. Czy wreszcie dotarło?
                          • e_zonaty Re: Porównanie z lenistwem jest trafne 26.09.11, 01:00
                            Ty sie tak nie "wkurwiaj" bo ci żyłka jeszcze pęknie a zamiast tego może oświec swoją wiedzą i powiedz skąd bieże się otyłość w 90% przypadków jak nie z:
                            - obżarstwa (sorki ale tłuszcz nie powstaje sam z siebie )
                            - ocięzałości umysłowej ( osoba widzi, ze tyje i nic z tym nie robi, tylko pochłania kalorie nadal)
                            - niechlujność i lenistwo (w stosunku do swojego ciała o które nie dba)
                            " Czy wreszcie dotarło?"
                        • mujer_bonita Re: Porównanie z lenistwem jest trafne 14.09.11, 11:46
                          urquhart napisał:
                          > Polski problem to ogólnie przyzwolenie i oczywistość zapuszczania się i tuczeni
                          > a w ciąży w której to rzekomo niczego nie wolno sobie odmawiać, który ostatnio
                          > nieco się zmienia i ze zdziwieniem niektórzy zauważają w Polsce prawdą znaną że
                          > kobiety w ciaży jeśli chcą mogą być i są seksowne.

                          Zawsze przy takich mądrościach przypomina mi się cytat z Sex and The City w odcinku gdzie bohaterka z nadwagą po ciąży pada ofiarą złośliwego komentarza pana z piwnym brzuszkiem. Jej koleżanka reaguje:
                          'For your information, her ass is fat because she just had a baby! What's your excuse? You're having triplets?'

                          :D :D :D
                          • e_zonaty Re: Porównanie z lenistwem jest trafne 26.09.11, 01:02
                            Jest tylko drobna roznica. Ona była świezo po ciązy a nie pare lat
                        • referee Re: Porównanie z lenistwem jest trafne 17.09.11, 01:13
                          urquhart napisał:
                          > Polski problem to ogólnie przyzwolenie i oczywistość zapuszczania się i tuczeni
                          > a w ciąży w której to rzekomo niczego nie wolno sobie odmawiać

                          Nie, to nie polski problem. Tylko problem ludzi, którzy ze zdrowym odżywianiem są na bakier.
                          Jak ktoś nie ma pojęciu o odżywianiu, to nie ma znaczenia, czy jest Polakiem, Kanadolem, Niemcem czy Chinolem.
                          Nie trzeba być "orłem w dietetyce" wystarczy wyelimniować tylko nadmierną ilość węglowodanów. Moja żona była dwa razy w ciąży i nigdy się nie zapasła-druga sprawa, że ma wyjątkowo dobrą przemianą materii ( genetycznie po teściowej,która chociaż grubo po 50tce figurę ma sexy)
                          Ale np moja jedna siostra była zawsze pulchna- nie jakaś tłusta ale bardzo pulchna. Jak urodziła pierwszą córkę to przytyła ponad 25 kg. Ale sobie narzuciła pewien program: Dodatkowo ja na przykład wziąłem ją na tydzien w obroty i zdało to egzamin.

                          ostatnio
                          > nieco się zmienia i ze zdziwieniem niektórzy zauważają w Polsce prawdą znaną że
                          > kobiety w ciaży jeśli chcą mogą być i są seksowne.
                          Kobety w ciąży nie mają być sexy, mają być przede wszystkim zdrowe i zrelaksowane.


                          A tak na marginesie, jeżeli facet, kobiecie, która urodziła mu dziecku, nie pasi, że ona dajmy na to, ten pierwszy rok, jest gruba, jest do niczego.


                          • janznepomuka Re: Porównanie z lenistwem jest trafne 26.10.11, 12:01
                            >Kobety w ciąży nie mają być sexy, mają być przede wszystkim zdrowe i zrelaksowa
                            > ne.

                            Duże przybranie na wadze
                      • kutuzow ale to jest LENISTWO 14.09.11, 12:02
                        Ja rozumiem że mamy Polityczną Poprawność, lecz praw fizyki nie zmienisz.
                        Sprawa jest prosta, tyje się wtedy gdy liczba kalorii którą spożywamy jest większa niż ilość energii którą spalamy. Nie bez powodu kalorie to miara energii a nie wagi.

                        Możemy dowolnie manipulować ilością jedzenia, lecz to w małym stopniu przekłada się na efekty. Choćby dlatego że organizm który nagle jest "głodzony" potrafi obniżyć metabolizm nawet o ok 30%, co powoduje że niejako wychodzimy na zero. Za to po powrocie do poprzedniego stylu jedzenia waga wzrasta.
                        Stąd te wszystkie historie osób które płaczą że jedzą tyle co wróbelek, lecz waga nie drgnęła, wiec to dowód na to że jedzenie nie wpływa na wagę.

                        Dopiero gdy zaczynamy interesować się druga stroną tego równania (czyli niejako "spalaniem") można osiągnąć jakieś sensowne efekty. Tylko tutaj jeden problem TRZEBA CHCIEĆ. Najtrudniej jest ruszyć 4 litery i iśc na basen, pobiegać czy choćby na dłuższy spacer.

                        Wszelkie kwestie genetyczne, chorobowe które powodują mniejszy metabolizm jedynie zmniejszają spalanie, można to jednak rekompensować przez większą liczbę ruchu (większą niż zdrowi ludzie, którzy nie mają takich chorobowych problemów).

                        Łatwo to ocenić gdy patrzy się na diety sportowców, którzy spożywają po 6-8 tyś kalorii czyli kilka razy więcej niż "zwykli" ludzie, a sylwetkę mają super (dzięki treningom spalają wszystko co zjedzą).

                        Nie ściemniajmy więc że otyłość (bo już nie nadwaga) nie ma nic wspólnego z lenistwem.
                        • that.bitch.is.sick Re: ale to jest LENISTWO 14.09.11, 12:36

                          > Łatwo to ocenić gdy patrzy się na diety sportowców, którzy spożywają po 6-8 tyś
                          > kalorii czyli kilka razy więcej niż "zwykli" ludzie, a sylwetkę mają super (dz
                          > ięki treningom spalają wszystko co zjedzą).
                          >
                          > Nie ściemniajmy więc że otyłość (bo już nie nadwaga) nie ma nic wspólnego z len
                          > istwem.

                          Jesteś przykładem wyjąkowej płytkości w myśleniu.Niech trafi do twojej mózgownicy że inność, oznacza też inny dla każdego tryb życia i to nie zawsze z wyboru a często z przypadku. Nie wszyscy jesteśmy wolni jak te ptaki i możemy sobie cały dzień fruwać od dietetyka, do kosmetyczki a potem na basen i aerobic, czy nie może pojąć twój ciasny móżdżek że przeciętna pani czesia spod radomia prowadzi tryb życia odmienny niż celebryci i sportowcy. Choćby nawet z konieczności siedzącego z przymusu trybu życia i dreptania po kuchni nie zrobi się lekkoatletką .Dlatego też modelki wyglądają jak modelki, natomiast urzędniczki w średnim wieku z 3 dzieci wyglądają inaczej. Sportowcy wyglądają jak sportowcy, a Inaczej wygląda Pani czesia spod radomia a inaczej gwiazdy twoich ulubionych seriali.
                          Zapewniam Cię że po wyjściu od stylistki każda kobieta jest podniecająca czego przykładem są programy tych dwóch jak im tam: Trinny i Suzannah.
                          Jednak życie to nie bale filharmoników wiedeńskich i treningi(przeciętną rodzinę w tym kraju nie stać na basen) oraz szpilki Grażyny Torbickie. Przeciętne życie to w większośći szara, zabiegana rzeczywistość. I zakonotuj to sobie w tej pustej makówce:) racja! PRECZ POPRAWNOŚĆ POLITYCZNA.odtąd dla makówek będę chamska.
                          • that.bitch.is.sick Re: ale to jest LENISTWO 14.09.11, 12:50
                            mam znajomą żonę pewnego bogatego mężczyzny. Jest piękna i zadbana, wyfiokowana i spieczona w solarium tleniona blondyna w najnowszym modelu bmw, jak z reklamy. A leniwa jest suka okropnie. Mąż dostarcza pieniędzy, a jej tryb życia polega na wysypianiu się do 10tej, chodzeniu na zakupy, do kosmetyczki, na tenisa, lekcje salsy i pisaniu głupot na forum. Jak mąż przyjdzie z pracy jej rola polega na wytykaniu jego wad i awanturach.
                            I mamy drugi przykład: okrągłej, zapracowanej matki 3ki dzieci, która pracuje na szeregowym stanowisku bo jej mąż ma problemo z utrzymaniem licznej rodziny . Jej dzień to harówa od rana do wieczora, po pracy dodatkowy etat: pranie gotowanie, zmywanie naczyń albowiem w Polandii męża nie stać na zmywarę. Nie ma na fryzjera bo trzeba kupić wyprawkę do szkoły dla dzieciąt, nie ma na wakacje, rekreację, dobry rower, basen. Nie ma - rozumiesz Panie Kutuzow. To też przykład z życia.
                            Reszta to stereotypy zrodzone w waszych głupich makówkach. Oczywiście lepiej być piękną szczupłą i bogatą(co idzie w parze zazwyczaj), jednak niektórzy mają inny life, więc może powtarzam TOLERANCJA, a nie polityczna poprawność (choć matoł nie rozróżnia tych pojęć).
                            • kutuzow każdy jest kowalem swego losu 14.09.11, 13:08
                              that.bitch.is.sick napisała
                              > > mam znajomą żonę bla bla bla..... mamy drugi przykład: okrągłej, zapracowanej matki 3ki dzieci,

                              Urzekła mnie Twoja historia, nadaje się do TV. Znasz takie powiedzenie że każdy jest kowalem swego losu? Dotyczy ono zarówno męża tlenionej blondi, który ma to co chciał jak i Pani z 3 dzieciaków. Nie wiem czy wiesz, ale w Polsce nie ma nakazu posiadania dzieci (jesli nas na nie nie stać) ew. można mieć jedno. Jak wspomniałem wszystko jest kwestią wyboru i priorytetów.

                              Możesz dawać i 15 przykładów "z życia" co nie zmieni tego że można być szczupłym jeśli się tego chce i pracuje nad tym.
                              • that.bitch.is.sick Re: każdy jest kowalem swego losu 14.09.11, 14:39
                                kutuzow napisał:


                                > Urzekła mnie Twoja historia, nadaje się do TV. Znasz takie powiedzenie że każdy
                                > jest kowalem swego losu? Dotyczy ono zarówno męża tlenionej blondi, który ma t
                                > o co chciał jak i Pani z 3 dzieciaków. Nie wiem czy wiesz, ale w Polsce nie ma
                                > nakazu posiadania dzieci (jesli nas na nie nie stać) ew. można mieć jedno. Jak
                                > wspomniałem wszystko jest kwestią wyboru i priorytetów.
                                >
                                > Możesz dawać i 15 przykładów "z życia" co nie zmieni tego że można być szczupły
                                > m jeśli się tego chce i pracuje nad tym.

                                hej, a ty mnie ze swoją arogancją nie urzekasz wcale. Te typ pokaż swoje zdjęcie, zobaczymy gdzie by tu nad czym popracować.
                                Czemu nie piszesz podręczników dla ludzi sukcesu, tylko na forum się udzielasz jak masz takie silne przekonania. Czemu nie jesteś do kurwy milionerem z silikonową gwiazdą porno u boku tylko nakładasz mądrości do głowy smętnym kurom domowym? Wiesz czemu?
                                Ja ci powiem, bo kiepskim jesteś kowalem jak pani czesia spod radomia. Ja wiem że ci balcerowicz powiedział że każdy ma równe szanse, facet na wózku i zgrabna blondyna ale trzeba być idiotą aby wierzyć w te banialuki o kowalu własnego losu i ty właśnie wierzysz.
                                Więc sam się ośmieszasz typku. Zresztą mówiłam ci że już nie pierwszy raz się ośmieszyłeś.
                                Najpierw było z tą historią z tą twoją kobietą..po drodze było jednak kilka wątków.
                                • kutuzow gdy kończą się argumenty..... 14.09.11, 15:04
                                  that.bitch.is.sick napisała:

                                  > hej, a ty mnie ze swoją arogancją nie urzekasz wcale. Te typ pokaż swoje zdjęci
                                  > e, zobaczymy gdzie by tu nad czym popracować.
                                  > Czemu nie piszesz podręczników dla ludzi sukcesu, tylko na forum się udzielasz
                                  > jak masz takie silne przekonania. Czemu nie jesteś do kurwy milionerem z siliko
                                  > nową gwiazdą porno u boku tylko nakładasz mądrości do głowy smętnym kurom domow
                                  > ym? Wiesz czemu?
                                  > Ja ci powiem, bo kiepskim jesteś kowalem jak pani czesia spod radomia. Ja wiem
                                  > że ci balcerowicz powiedział że każdy ma równe szanse, facet na wózku i zgrabna
                                  > blondyna ale trzeba być idiotą aby wierzyć w te banialuki o kowalu własnego lo
                                  > su i ty właśnie wierzysz.
                                  > Więc sam się ośmieszasz typku. Zresztą mówiłam ci że już nie pierwszy raz się o
                                  > śmieszyłeś.
                                  > Najpierw było z tą historią z tą twoją kobietą..po drodze było jednak kilka wąt
                                  > ków.


                                  Ponieważ Twój post ma ZERO merytoryki a całość to wycieczki osobiste to nawet nie mam do czego się odnieść. Jak wrócisz do tematu otyłości to pogadamy.
                            • nancy.botwin.77 Re: ale to jest LENISTWO 14.09.11, 19:37
                              @that.bitch
                              ty wiesz w ogóle o czym piszesz? próbowałaś kiedyś *na serio* zrzucić kilogramy? kiedyś ważyłem 110 kg teraz <75; ze 100 na 80 zjechałem w ciągu 3 miesięcy poświęcając na to godzinę(!) dziennie
                              • that.bitch.is.sick Re: ale to jest LENISTWO 14.09.11, 23:50
                                nancy.botwin.77 napisał:

                                > @that.bitch
                                > ty wiesz w ogóle o czym piszesz? próbowałaś kiedyś *na serio* zrzucić kilogramy
                                > ? kiedyś ważyłem 110 kg teraz <75; ze 100 na 80 zjechałem w ciągu 3 miesięc
                                > y poświęcając na to godzinę(!) dziennie

                                Na szczęście nigdy nie musiałam ich "zrzucać". Mam bmi 20.
                                • mali_kali Re: ale to jest LENISTWO 15.09.11, 15:54
                                  > nancy.botwin.77 napisał:
                                  >
                                  > > @that.bitch
                                  > > ty wiesz w ogóle o czym piszesz? próbowałaś kiedyś *na serio* zrzucić kil
                                  > ogramy
                                  > > ? kiedyś ważyłem 110 kg teraz <75; ze 100 na 80 zjechałem w ciągu 3 m
                                  > iesięc
                                  > > y poświęcając na to godzinę(!) dziennie
                                  >
                                  > Na szczęście nigdy nie musiałam ich "zrzucać". Mam bmi 20.
                                  >

                                  A kogo obchodzi Twoje bmi i historia Twojego zycia? Sprawa jest prosta: jesli chcesz, to mozesz schudnac.

                                  Starasz sie na sile udowodnic, ze niezaleznie od dobrych checi i tak nie uda sie schudnac. Chore.
                                  • that.bitch.is.sick nie każdy może schudnąć 15.09.11, 19:12

                                    > >
                                    >
                                    > A kogo obchodzi Twoje bmi i historia Twojego zycia? Sprawa jest prosta: jesli c
                                    > hcesz, to mozesz schudnac.
                                    >
                                    > Starasz sie na sile udowodnic, ze niezaleznie od dobrych checi i tak nie uda si
                                    > e schudnac. Chore.

                                    A kogo obchodzi Twoja opinia? Jesteś ekspertem lekarzem? Chyba od swoich krów. Porozmawiaj z dowolnym specjalistą, powie ci każdy że istnieją takie uwarunkowania zdrowotne przy których permanentna nadwaga jest objawem i wyleczenie warunkuje schudnięcie. i nie, nie każdy może schudnąć. Ale tłumaczyć jakimś ignorantom - jałowa praca. Wróć do szkoły, albo zacznij opanowywać podstawową wiedzę o świecie, bo to nie średniowiecze. Masz choćby wikipedię a tam przyczyny nadwagi. poczytaj sobie i nie kompromituj się.

                                    "Człowiek, który pierwszy cisnął obelgę zamiast kamienia, był twórcą cywilizacji." Z. Freud
                                    • mali_kali Re: nie każdy może schudnąć 16.09.11, 11:04
                                      > uje schudnięcie. i nie, nie każdy może schudnąć. Ale tłumaczyć jakimś ignoranto
                                      > m - jałowa praca. Wróć do szkoły, albo zacznij opanowywać podstawową wiedzę o ś
                                      > wiecie, bo to nie średniowiecze. Masz choćby wikipedię a tam przyczyny nadwagi.
                                      > poczytaj sobie i nie kompromituj się.

                                      Sama sie caly czas kompromitujesz, bo starasz sie przedstawic jakies wyjatkowe schorzenia jako norme.

                                      Swinska grypa tez byla wielkim zagrozeniem. Tylko o tym pisali przez pare miesiecy. I co? Piec osob na krzyz umarlo.
                                      Tak samo te osoby, ktore nie moga schudnac. Pewnie, ze istnieja, ale ich liczebnosc to taki margines, ze nie ma co sie tym zajmowac przy ogolnej dyskusji. [b]Patologia nie jest norma[/b]. Ciekawe, czy bedziesz to potrafila zrozumiec...
                            • vitek_1 Re: ale to jest LENISTWO 24.09.11, 02:13
                              that.bitch.is.sick napisała:
                              > pracuje na szeregowym stanowisku bo jej mąż ma problemo z utrzymaniem licznej rodziny .

                              uwaga uwaga!! kobitka może pracować tylko w sytuacji kiedy męża nie stać na utrzymanie rodziny!
                              inaczej po kiego miałaby ruszać tyłek z domu, nie?

                              > w Polandii męża nie stać na zmywarę.

                              zaraz skoro ona też pracuje i to ona miałaby ze sprzętu największą korzyść to dlaczego nie napiszesz że jej nie stać na zmywarę?

                              ty naprawdę jesteś bitch, ale nie sick tylko stupid
                              • that.bitch.is.sick Re: ale to jest LENISTWO 24.09.11, 09:01

                                > uwaga uwaga!! kobitka może pracować tylko w sytuacji kiedy męża nie stać na utr
                                > zymanie rodziny!
                                > inaczej po kiego miałaby ruszać tyłek z domu, nie?

                                odpowiem ci choć jesteś pajacem z pokolenia które klepie neoliberalne bzdety które w twoim kurzym móżdżku wzięły się z traumy w wyniku szoku balcerowicza.
                                Jeśli małżeństwo to typowe dziecioroby,czyli mają więcej niz 3kę potomków, a żona nie pracuje dla pasji co jest typowe dla określonych zawodów(pracownicy naukowi, medycyna, artyści, muzycy). Więc jeśli żona chodzi do pracy nie z konieczności ekonomicznej tylko aby dajmy na to się umalować, założyć buty na obcasach i troche się poobijać w otoczeniu biurowym to więcej korzyści byłoby z opieki nad dziećmi w domu oraz pilnowania jego prawidłowego funkcjonowania dla dzieci
                                Tak JA myślę, maluchu. Ponadto pieprzę feministki i kobiety które muszą padać na pysk aby sobie udowodnić jakie są świetne bo mają kompleksy związane z własną płcią a na koniec i tak robią karierę przez robienie druta albo parytety:) i uważam że kobieta powinna mieć prawo do wychowania w spokoju własnych dzieci i tak świetny układ jest kiedy facet ma dość forsy aby utrzymywać kobietę. Wcale nie jest trudno takiego znaleźć.
                                Rozumiem że to kłuje w oczy frajerów twojego pokroju:) co forsy nie mają.
                                >

                                > zaraz skoro ona też pracuje i to ona miałaby ze sprzętu największą korzyść to d
                                > laczego nie napiszesz że jej nie stać na zmywarę?

                                Nie no co za pajac, po prostu ręce opadają. Cycki żony są dla męża, zmywara dla żony, a fotel dla psa. Argumentacja iście przedszkolna:)
                                >
                                • sisi_kecz Bitchie, bitchie... 24.09.11, 09:56
                                  Tak JA myślę, maluchu. Ponadto pieprzę feministki i kobiety które muszą padać
                                  > na pysk aby sobie udowodnić jakie są świetne bo mają kompleksy związane z własn
                                  > ą płcią a na koniec i tak robią karierę przez robienie druta albo parytety:) i
                                  > uważam że kobieta powinna mieć prawo do wychowania w spokoju własnych dzieci i
                                  > tak świetny układ jest kiedy facet ma dość forsy aby utrzymywać kobietę. Wcale
                                  > nie jest trudno takiego znaleźć.
                                  > Rozumiem że to kłuje w oczy frajerów twojego pokroju:) co forsy nie mają.'

                                  Aleś tu nawywijała, moja panno :)))

                                  Masz szczęście że żyjesz w XXI wieku.
                                  Wcześniej to byłabys spalona na stosie z tabliczką na szyi: Królowa Wiedźm i sądze, że pokaz fajerwerków by z ego wyszedł, gdyby podgrzali Twoją wściekłą energię.
                                  A później to dostałabyś diagnozę: histeria macicy, zalecenie izolacji i serię zastrzyków z jakiegoś otępiacza.
                                  Ale masz tego farta i możesz szaleć na forum.
                                  A stare exbitchies mogą mlaskać z zadowolenia obserwując udanych następców.


                                  Bogaty mąż dobra rzecz, ale jeszcze trzeba mieć swoje własne ambicje,
                                  powyzej lakierowania paznokci prze pół dnia.
                                  Może chociaż jaką fundację założysz?

                                  :)))
                                  • that.bitch.is.sick Re: Bitchie, bitchie... 24.09.11, 12:39

                                    > Bogaty mąż dobra rzecz, ale jeszcze trzeba mieć swoje własne ambicje,
                                    > powyzej lakierowania paznokci prze pół dnia.
                                    > Może chociaż jaką fundację założysz?
                                    >
                                    > :)))

                                    Ej ale tak poważnie sisi, piszesz że "trzeba" mieć ambicje:) a w imię czego trzeba odpowiedz mi na jedno pytanie WHY? jaka z tego korzyść? Chyba że chodzi o chęć uznania w oczach innych, a to nie jest zbyt ambitny powód..
                                    • sisi_kecz Re: Bitchie, bitchie... 24.09.11, 12:57
                                      Nie chce mi sie szukac teraz w słowniku, czy ambicja to dobre słowo,
                                      ale precyzyjniej do opisując- chodzi mi o plany samorozwoju :)
                                      które powinny IMO!!!
                                      istnieć takze wtedy, kiedy się jest w związku, w którym nie trzeba zarabiać.

                                      ale jak ktoś nie chce sie rozwijać,
                                      to przecież... kto bogatemu zabroni ? ;)

                                      pozdro!
                          • flipvert Re: ale to jest LENISTWO 14.09.11, 12:59
                            Pobiegac rano czy wieczorkiem moze i pani Czesia spod Radomia(jej pewnie nawet latwiej bo terenow zielonych wiecej)i kosztuje to tyle,co nic a grubych biegaczy nie widzialem.
                            Jak zaczalem tyc(stuknela 30-tka,zlamalem reke i miesiacami sie nie ruszalem)to zaczalem biegac i chodzic na silownie.Wprawdzie nie schudlem(silownia i dieta z nia zwiazane)a nawet przeciwnie,ale na otylego nie wygladam na pewno.
                            • po-trafie Re: ale to jest LENISTWO 14.09.11, 13:50
                              Ano wlasnie, ale pani Czesia woli poogladac dla relaksu telewizje, a dla przyjemnosci wciac cos duzego i slodkiego jak dzieci pojda spac.

                              Obronczynie poprawnosci politycznej powiedza: no bo Czesia jest tak zmeczona, ze nie ma sily biegac. To jest dosc popularne myslenie u ludzi, ktorzy nigdy nie uprawiali regularnie zadnego aerobowego sportu. Otoz cala tajemnica tkwi w tym, ze takie bieganie/rower/basen relaksuje bardziej niz kazda duza kolacja czy 2h przed TV.
                              Dotlenia, uwalnia stres, zwieksza ilosc endorfiny i adrenaliny, zwieksza pewnosc siebie, polepsza krazenie. Umysl jest zrelaksowany, cialo jest zrelaksowane.

                              Rozumiem, ze sily na bieganie moze nie miec pracownik fizyczny, bo on rzeczywiscie ciezko fizycznie zorany, ale takie osoby raczej nie maja wielkich problemow z waga. Zreszta, jeden z polskich amatorkich maratonczykow pracuje w kopalni w Belchatowie i co drugi dzien po pracy biega do domu 20km.

                              Latwo mowic: bo sporty sa dla mlodych i beztroskich i bogatych. Normalny czlowiek nie ma na to czasu, sily ani pieniedzy.
                              Ale spojrzmy wlasnie na polskich biegaczy amatorskich, chocby dlugodystansowych wlasnie. Tam jest sporo ludzi 30-40, rowniez kobiet. Niebogatych, majacych rodziny, prace, obowiazki.
                              I pasje, ktora jest bieganie i ktorej poswiecaja czas, bo NIE SA LENIWI.

                              • mujer_bonita Re: ale to jest LENISTWO 14.09.11, 13:55
                                po-trafie napisała:
                                > uprawiali regularnie zadnego aerobowego sportu. Otoz cala tajemnica tkwi w tym,
                                > ze takie bieganie/rower/basen relaksuje bardziej niz kazda duza kolacja czy 2h
                                > przed TV.

                                Tiaaa... uwielbiam takie teksty :) Na studiach przez rok chodziłam regularnie na fitness z moją współlokatorką. Ona wracała do domu w podskokach a ja za każdym razem czułam się jak wyżęty mop. Także - pudło.
                              • that.bitch.is.sick Re: ale to jest LENISTWO 14.09.11, 23:56

                                >
                                > Latwo mowic: bo sporty sa dla mlodych i beztroskich i bogatych. Normalny czlowi
                                > ek nie ma na to czasu, sily ani pieniedzy.
                                > Ale spojrzmy wlasnie na polskich biegaczy amatorskich, chocby dlugodystansowych
                                > wlasnie. Tam jest sporo ludzi 30-40, rowniez kobiet. Niebogatych, majacych rod
                                > ziny, prace, obowiazki.
                                > I pasje, ktora jest bieganie i ktorej poswiecaja czas, bo NIE SA LENIWI.

                                Głupia? Grubasa byś wysłała na biegi długodystansowe? Dziękuję, kończę dyskusję.
                                >
                            • that.bitch.is.sick Re: ale to jest LENISTWO 14.09.11, 14:25
                              Niestety brak kultury fizycznej jest wpajany dzieciom od przedszkola w naszym kraju. Chłopiec piłkę kopie a dziewczynki się głodzą. Tylko CO Z TEGO WYNIKA skoro amerykanie, fani fitnessu i treningów oraz sportu mają przez dziwne jedzenie dużo większe problemy z otyłością? Świetny wygląd celebrytów wynika bardziej z dostępu do zabiegów chirurgicznych, masaży i drogich kosmetyków(uwaga kwas hialuronowy i botoks naprawdę działa) oraz bardziej wyluzowanego trybu życia. Sportowcy proszę mnie nie rozśmieszać, każdy wie o chemicznym wspomaganiu, dopingu i innych wynalazkach.
                              Ale na przykład rasa żółta, myślicie że skośni uprawiają więcej sportu? A widzieliście kiedyś grubą chinkę czy wietnamkę?
                              Jedną rzeczą Polska różni się od cywilizowanego świata, oprócz kompleksów rzecz jasna.
                              Co mnie uderzyło np. stanach: tam nie możesz nawet spojrzeć krzywo na geja, osobę otyłą, czy inną pod jakimkolwiek względem. Po prostu nie masz prawa osoby innej od siebie oceniać, tak jak wy tu to robicie. zresztą ludzie nawykli do multikulturalizmu z łatwością asymilują tego typu normy. To zupełnie co innego niż w Polsce gdzie człowiek nawet w dużym mieście ustawicznie czuje tą drobnomieszczańską pretensjonalną atmosferę, ciągłe obgadywanie przez zakompleksionych ziomków.
                              • kutuzow Re: ale to jest LENISTWO 14.09.11, 15:08
                                > Ale na przykład rasa żółta, myślicie że skośni uprawiają więcej sportu? A widzi
                                > eliście kiedyś grubą chinkę czy wietnamkę?

                                Braki w Twojej wiedzy są zaskakujące. Wyobraź sobie że oni także są LUDŹMI i Ci bogatsi (których stać na mięso a nie tylko na dania bazujące na ryżu) zaczynają łapać tłuszczyk.
                                Byłem, widziałem.

                                > Po prostu nie masz prawa osoby in
                                > nej od siebie oceniać, tak jak wy tu to robicie

                                Owszem masz prawo, lecz spotyka się to z krytyką dokładnie takich osób jak Ty, które zaraz znajdą milion powodów dlaczego ta biedna osoba jest taka otyła. Jest to co prawda niepoprawne politycznie, ale nie jest niezgodne z prawem.
                              • flipvert Re: ale to jest LENISTWO 14.09.11, 16:14
                                Jako dziecko nie uprawialem zadnych sportow bom byl slabosilny i chorowity.
                                Zaczalem niedawno,bo musialem(utylem).Zdalem sobie sprawe,ze wiecznie sie tak nie da.Zrozumialem to,bo jestem dorosly.Kwestia tego,czy dzieci sa "usportowione" czy nie,srednio mnie wzrusza.Prawda,ze czego Jas sie nie nauczy,tego Jan nie bedzie umial,ale Jan ma nad Jasiem te przewage,ze pewne rzeczy widzi,rozumie i powinien wyciagac wlasne wnioski.
                                Co do grubych Chinek,to widzialem ich calkiem sporo,w Chinach.
                                Biegac kazdy moze.Koniec i kropka.
                                • arronia Re: ale to jest LENISTWO 14.09.11, 16:17
                                  > Biegac kazdy moze.Koniec i kropka.

                                  Absolutnie nie każdy.
                                  • flipvert Re: ale to jest LENISTWO 14.09.11, 17:38
                                    OMFG!
                                    To taki skrot myslowy.
                                    Oczywiscie,sa ludzie,ktorzy nie moga biegac(sparalizowani,zawalowcy itd.,ale wtedy ma sie wieksze zmartwienia niz nadwaga),ale w miare zdrowa jednostka nie powinna miec wiekszych problemow.A przynajmniej zadnych,ktorych nie rozwiaze systematyczny trening.Nawet brak konczyn nie jest przeszkoda(vide:Pistorius).
                            • that.bitch.is.sick Re: ale to jest LENISTWO 14.09.11, 14:32
                              flipvert napisał:

                              > Pobiegac rano czy wieczorkiem moze i pani Czesia spod Radomia(jej pewnie nawet
                              > latwiej bo terenow zielonych wiecej)i kosztuje to tyle,co nic a grubych biegacz
                              > y nie widzialem.
                              > Jak zaczalem tyc(stuknela 30-tka,zlamalem reke i miesiacami sie nie ruszalem)to
                              > zaczalem biegac i chodzic na silownie.Wprawdzie nie schudlem(silownia i dieta
                              > z nia zwiazane)a nawet przeciwnie,ale na otylego nie wygladam na pewno.

                              Nie no ziom, cudownie. Gratulacje że wyglądasz świetnie i twoja żona jeszcze lepiej. Rozumiem że nie masz się tym gdzie pochwalić:) bo ja mam gdzie się pokazać i nie muszę ci nic udowadniać.
                              Naprawdę czy wy na tym forum nie możecie na tyłkach usiedzieć żeby nie pokazywać ustawicznie swojego zakompleksienia? I czy nie można zostawić w świętym spokoju osoby która przyznaje się do słabości bo kurwa ma do niej prawo? Zresztą brawa dla niej i czy ona cię pytała jak schudnąć?
                              Czy wszyscy muszą do mainstreamu należeć? Wolę jednak bardziej oryginalne postaci.
                              • kutuzow Re: ale to jest LENISTWO 14.09.11, 15:12
                                that.bitch.is.sick napisała:

                                > Nie no ziom, cudownie. Gratulacje że wyglądasz świetnie i twoja żona jeszcze le
                                > piej. Rozumiem że nie masz się tym gdzie pochwalić:) bo ja mam gdzie się pokaza
                                > ć i nie muszę ci nic udowadniać.

                                > Te typ pokaż swoje zdjęcie, zobaczymy gdzie by tu nad czym popracować.
                                forum.gazeta.pl/forum/w,15128,128826251,128857195,Re_kazdy_jest_kowalem_swego_losu.html
                                Bitch zdecyduj się w końcu, to chcesz osceniać wygląd i styl życia piszących na forum czy nie? Bo na razie to się miotasz i tak źle i tak nie dobrze :-)

                                > I czy nie można zostawić w świętym spoko
                                > ju osoby która przyznaje się do słabości bo kurwa ma do niej prawo?

                                Kolejny przykład na miotanie się. Raz piszesz że ten styl jest obowiązujący (bo życie szare, pod górkę itp) teraz znów że to "słabość". Ogarnij się dziewczyno i trzymaj jednej linii będziesz bardziej wiarygodna w swych dyskusjach.
                            • arronia Re: ale to jest LENISTWO 14.09.11, 16:36
                              > grubych biegaczy nie widzialem.

                              Może dlatego, że by im stawy siadły.
                          • kutuzow Re: ale to jest LENISTWO 14.09.11, 13:04
                            that.bitch.is.sick napisała:
                            >Jesteś przykładem wyjąkowej płytkości w myśleniu.Niech trafi do twojej mózgownicy że inność, >oznacza też inny dla każdego tryb życia i to nie zawsze z wyboru a często z przypadku.

                            Cieszę się że trafiłem za to na adwersarza który jest takim zacnym myslicielem iż potrafi oddzielić merytoryczne argumenty od osobistych wycieczek. To się ceni.
                            Drugie zdanie jest iście filozoficzne.

                            >Nie wszyscy jesteśmy wolni jak te ptaki

                            Owszem wszyscy, kwestią jest nie brak czasu (tego nikt nie ma w obecnych czasach), ale to jak dysponujemy czasem który mamy -czyli PRIORYTETY.

                            >że przeciętna pani czesia spod radomia prowadz
                            > i tryb życia odmienny niż celebryci i sportowcy.
                            Rozumiem że chodzenie na siłownię to dla celebryty jest potrzeba fizjologiczna niczym jedzenie w przeciwieństwie do Pani domu, zupełnie nie ma nic to wspólnego z priorytetami o których mówiłem wcześniej.

                            > Dlatego też modelki wyglądają jak modelki, natomiast urzędniczki w średnim w
                            > ieku z 3 dzieci wyglądają inaczej

                            Bezsens. modelki wyglądają tak dlatego że są na PERMANENTNEJ DIECIE z liska sałaty, a nie dlatego że wygląd jest "przypisany" do tego zawodu. Podobnie Panie domu, niekóre się starają o swój wygląd i mając dzieci wyglądają super, inne zaś stając się matką czują się zwolnione z obowiązku dbania o linię (na zasadzie teraz mam ważniejszą role w życiu - JESTEM MATKĄ!).

                            Zapewniam Cię że po wyjściu od stylistki każda kobieta jest podniecająca czego
                            > przykładem są programy tych dwóch jak im tam: Trinny i Suzannah.

                            Przypominam że rozmawiamy tutaj o wadze (otyłości), a nie kwestii stylizacji. Mieszasz tematy.

                            > Jednak życie to nie bale filharmoników wiedeńskich i treningi(przeciętną rodzin
                            > ę w tym kraju nie stać na basen) oraz szpilki Grażyny Torbickie. Przeciętne życ
                            > ie to w większośći szara, zabiegana rzeczywistość.

                            Jesteś śmieszna. Zdecyduj się, albo "równamy w dół" i wychodzimy z założenia że życie jest szare, facet może być z piwnym brzuchem i zapuszczony, a kobieta tłusta i zaniedbana, albo wychodzimy z założenia że nie ma juz czasów PRL-u i ludzie dbają o siebie.

                            > będę chams> ka.

                            Będąc chamska wystawiasz sobie samej świadectwo - mi tam rybka.
                    • arronia Re: Porównanie z lenistwem jest trafne 14.09.11, 11:26
                      > Niby geny, niby metabolizm, a jak powiada znajomy lekarz w Oświęcimiu grubych n
                      > ie było.

                      Pytania dodatkowe:
                      - czy byli zdrowi
                      - czy byli silni
                      - czy ich libido dobrze się czuło
                      - jaka była przeżywalność
                      • notting_hill Re: Porównanie z lenistwem jest trafne 14.09.11, 13:40
                        Najprawdopodobniej ci, którzy mieli gorsze przystosowanie do okresów głodu (a więc ci, którzy nie magazynują tłuszczu w okresach dobrobytu) umierali jako pierwsi.
              • flipvert Re: jakiej odpowiedzi oczekujesz? 14.09.11, 10:56
                Na wage po ciazy ma sie jednak wplyw duzo wiekszy.Problemy,ktore wymieniles odpadaja po i mozna sie za siebie wziac,czyz nie?
                Moja lepsza polowa przytyla 18kg za pierwszym razem (zrzucila w ciagu 6 miesiecy i to bez zadnych drakonskich diet,zostalo 2kg,ale w fajnych miejscach,wiec nie narzekam).Za drugim razem przytyla 17kg i juz praktycznie wszystko zniknelo (po 3 miesiacach zostalo chyba ok.2kg,ale uparla sie,ze nic nie moze juz tym razem zostac i walczy zawziecie,z powodzeniem).Kobietka nie jest duza,ale DBA o siebie.W przeciwienstwie do autorki,dla ktorej ciaza jest wygodna wymowka.
            • mamapabla Re:Aniu 14.09.11, 12:15
              Jeśli możesz - schudnij dla siebie. Ale uprzedzam - mi to nie pomogło. Od 9 lat (od ciąży) mąż nie chce ze mną sypiać ( no niezupełnie - np. w tym roku współżyliśmy dwa razy) . Przytyłam, schudłam - ale mąż stwierdził, że przyjemność nie jest warta włożonego wysiłku. Po pierwszych latach płaczów, kłótni i dąsów wypracowaliśmy pewien kompromis - ja go nie nękam seksem - on jest uroczym, sympatycznym i wesołym mężem. Ale liczę się z sytuacją, że gdy jakieś szczupłe blondi uprze się by go mieć - to będzie koniec naszego małżeństwa. Ja nie zdradzę, bo mój mąż jest dla mnie ideałem seksapilu.
              Co mi pomogło - opinia jednej z pań seksuolog - że życie erotyczne to nie tylko stosunki, ale też czułe, ciepłe, delikatne traktowanie swego ciała, seksualna miłość do samej siebie. Eureka! Już nie wstydliwa masturbacja, po której zapłakiwałam się w łazience! To mięciutka gąbka do mycia piersi (wyłącznie), piękna pidżama, pachnący żel nawilżający, no i zaawansowana zabawka ze sklepu dla dorosłych. Oczywiście to nie to samo co było z mężem przed ciążą, ale to też nie jest złe! Lepsze od łez i innych głupich grzechów wobec własnego ciała.
              Życzę Ci powrotu do udanego seksu z mężem. Jeśli jednak tak się nie stanie - to nie rozpaczaj. Nie daj sobie wmówić, że to te kilka kilogramów. To zwyczajna skłonność mężczyzn do poligamii, albo - jak u mnie - niskie libido małżonka, czy coś jeszcze innego. Gdzieś na tej liście są i te nieszczęsne kilogramy, ale na pewno nie są na pierwszym miejscu, bo najczęściej - to znudzenie tą samą, jedną zabawką.
              pozdrawiam
        • ania26a Re: jakiej odpowiedzi oczekujesz? 13.09.11, 21:49
          utyłam tyle ale wcale nie jadłam za dwoje czy żarłam.... poprostu musiałam leżeć w ciąży i brać leki
          • allegropajew Re: jakiej odpowiedzi oczekujesz? 14.09.11, 10:31
            A waga przyrosła od masy tabletkowej?

            Gościula
          • flipvert Re: jakiej odpowiedzi oczekujesz? 14.09.11, 10:58
            Dlaczego nie walczylas z otyloscia po ciazy?
            • ania26a Re: jakiej odpowiedzi oczekujesz? 14.09.11, 11:45
              walczyłam, już w 6 miesiecy po ciązy wygladałam jak przed, ale zaliczyłam efekt jojo (mam niestety tendencje i geny do tycia) a potem warunki nie pozwalały na diety i ćwiczenia ... ot a potem planowana 2 ciąża przed która nie chciałam się odchudzać bo to zawsze zaburza prace organizmu...zdecydowałam o odchudzaniu po skończeniu 2 ciąży...


              • kutuzow jak to jest z tym odchudzaniem 14.09.11, 12:15
                ania26a napisała:
                > (mam niestety tendencje i geny do tycia)

                W dzisiejszych czasach siedzącego trybu pracy, dojazdów samochodem i "polowania" na żywność z koszykiem w supermarkecie KAŻDY* ma tendencję do tycia. Nie bez powodu prawie każda kobieta choć raz w swoim życiu była na jakiejś diecie. To nie jest wymówka.

                zerknij sobie na to co napisałem tutaj o kwestii odchudzania. Samo regulowanie ilości jedzenia bez odpowiedniej aktywności fizycznej jest z góry skazane na porażkę.
                forum.gazeta.pl/forum/w,15128,128826251,128851567,ale_to_jest_LENISTWO.html
                a potem warunki nie pozwalały n
                > a diety i ćwiczenia ...

                Mam wrażenie że sama się okłamujesz i przy okazji próbujesz okłamać także nas. Takie słodkie kłamstewka. Większość ćwiczeń (jak "brzuszki" itp) można wykonywać w domu, jedyny warunek TRZEBA CHCIEĆ. Wiem że jest to bardzo trudne, zawsze można znaleźć inne ciekaw zajęcie.

                > a potem planowana 2 ciąża przed która nie chciałam s
                > ię odchudzać bo to zawsze zaburza prace organizmu.

                Jeśli zamiast kolejnej nic nie wartej diety o dowolnej nazwie zaczęłabyś ćwiczyć nawet już w czasie ciąży to organizmowi wyszłoby to tylko na zdrowie.

                zdecydowałam o odchudzaniu
                > po skończeniu 2 ciąży...

                Rozumiem że skoro przy jednym dziecku pisałaś że nie było "warunków" na odchudzanie, to przy dwójce będzie łatwiej?

                * tutaj jest piękna graficzna prezentacja jak zwiększa się procent osób otyłych w poszczególnych stanach USA na przestrzeni ostatnich lat:
                www.cdc.gov/obesity/data/trends.html
              • flipvert Re: jakiej odpowiedzi oczekujesz? 14.09.11, 12:45
                Efekt jojo oznacza,ze po utracie wagi wrocilas do dawnych-zlych-nawykow zywieniowych.Jezeli uwazasz,ze masz tendencje i geny do tycia(wedlug mnie nie ma czegos takiego,jest natomiast zla dieta/zle nawyki zywieniowe),to powinnas rozumiec,ze pod zadnym pozorem nie ma dla Ciebie powrotu do jedzenia takiego,jak wczesniej.
                Kilku moich otylych znajomych zawsze mi wmawialo,ze oni wcale nie jedza duzo a i tak tyja.Po wspolnych wakacjach stwierdzam,ze wszyscy otyli klamia.Dziewczyny jadly o polowe(!)wiecej niz ja(waze 85kg).I zadna nie rozumie dlaczego tyje.Odchudzaja sie raz na rok i potem znow jedza tyle,ile jadly.Efekt jojo.Niestety,otylosc jest troche jak alkoholizm,raz sie wyrwiesz i musisz pozostac trzezwa(w Twoim wypadku glodna).Decyzja o odchudzaniu po drugiej ciazy jest zla.Zostalo Ci 13kg.To bardzo duzo.Nie odklada sie czegos takiego na pozniej.Po drugiej ciazy dojdzie kolejne 13kg i co wtedy?Ile zajmie Ci zrzucenie takiej nadwagi?Nie do konca zgadzam sie tez ze stwierdzeniem,ze nie mozna sie odchudzac w ciazy.Mozna kontrolowac diete.Jesc zdrowo.Moja slubna np.miala jazde na slodycze,ale wiedziala,ze rtylko od nich utyje a dziecko nic na tym nie skorzysta.Ograniczyla slodycze radykalnie chociaz swietnie sprawdzaly sie jako zrodlo szybkiej energii dla organizmu.
                Jakkolwiek banalnie by to nie brzmialo,wszystko ma swoja cene.Zdrowie i ladna figura tez.
                Pytanie tylko,czy jestes gotowa ja zaplacic?
                • ania26a Re: jakiej odpowiedzi oczekujesz? 14.09.11, 13:03
                  myślę, ze po 2 ciązy nie zostanie mi kolejnych 13 kg bo przytyłam dopiero 11 :) staram się trzymać dietę ograniczyłam słodycze.... wyciągnełam juz dawno wnioski z poprzedniej ciąży choć powtarzam że jadłam normalnie, chęci na słodycze nie miałam a momo to tak zaregował mój organizm, najwięcej przytyłam w 2 ostatnich miesiącach

                  wiem ile kosztuje odchudzanie 12 lat temu schudłam 20 kg w ciągu 2 lat (wiem ile wyrzeczeń mnie to kosztowało, dieta, ćwiczenia) utrzymywałam wage (7 lat ) i wiem jak to sie robi, do pierwszej ciąży, jestem juz po 30 wiem że teraz będzie mi trudniej wrócić do swojej wymarzonej wagi, ale teraz juz też wiem, że wtedy po pierwszej ciąży powinnam zostawić męża z dzieckiem i wymusić na nim choć godzine dla mnie np. na biegnie i teraz to zrobie bez namysłu.... nie patrząc czy mąż ma chęci i humor zając się dziećmi
                  nie uważam, żebym siebie zaniedbała, zawsze jestem umalowana, dbam o fryzurę, w domu poprzatane, poprane i wyprasowane, obiad stoi na stole jak mąż wraca z pracy....

                  człowiek uczy się przez całe życie :)
                  • kutuzow Re: jakiej odpowiedzi oczekujesz? 14.09.11, 13:14
                    ania26a napisała:
                    > po pierwszej ciąży powinnam zostawić męża z dzieckiem i wymusić na nim choć go
                    > dzine dla mnie np. na biegnie i teraz to zrobie bez namysłu.... nie patrząc czy
                    > mąż ma chęci i humor zając się dziećmi

                    Tutaj przyznaje Ci rację.

                    > nie uważam, żebym siebie zaniedbała, zawsze jestem umalowana, dbam o fryzurę, w
                    > domu poprzatane, poprane i wyprasowane, obiad stoi na stole jak mąż wraca z pr
                    > acy....

                    Kwestia priorytetów. Widzisz jak kiedyś ktoś powiedział że zna wielu facetów którzy rozwiedli się z powodu braku seksu i żadnego który się rozwiódł bo nie miał poprasowane.
                    Gdzieś tu obok był przykład pięknej sceny z filmu American Beauty dot. tego co jest ważne (taka metafora):
                    www.youtube.com/watch?v=6xCCoull3I4
                    • ania26a Re: jakiej odpowiedzi oczekujesz? 14.09.11, 13:15
                      no teraz to już wiem... :)
                  • flipvert Re: jakiej odpowiedzi oczekujesz? 14.09.11, 13:24
                    Dobrze kombinujesz:)
                    Chce miec chlop laske jak sie patrzy,to tez musi sie przylozyc.Gwarantuje Ci,ze nie bedzie narzekal,ze ma sie dziecmi zajac kiedy Ty idziesz cwiczyc.Wrecz przeciwnie.W ten sposob dostaniesz tez pare godzin z dala od potomstwa(a taki czas trzeba miec!).
                    Wybacz chlopu,ze marudzi,bo na pewno sporo go kosztowalo poruszenie tego delikatnego tematu.Wiesz,ze ma racje.Przyznaj mu ja i jazda do roboty!
                    Powodzenia!
                    • arronia Re: jakiej odpowiedzi oczekujesz? 14.09.11, 13:29
                      > Gwarantuje Ci,ze
                      > nie bedzie narzekal,ze ma sie dziecmi zajac kiedy Ty idziesz cwiczyc.

                      W to akurat mocno wątpię ;)
                      Fajnie mieć i zaopiekowane dzieci, i wyćwiczoną żonę.
                      Co oczywiście nie znaczy, że należy się poddać, jak się narzekanie zacznie.
                      • flipvert Re: jakiej odpowiedzi oczekujesz? 14.09.11, 13:38
                        Jak chlop rozumny,to nie bedzie narzekal.Zreszta, na co tu narzekac?Ze wlasnymi dziecmi sie trzeba zajac?
                  • flipvert Re: jakiej odpowiedzi oczekujesz? 14.09.11, 13:37
                    Dobrze kombinujesz:)
                    Chce miec chlop laske jak sie patrzy,to tez musi sie przylozyc.Gwarantuje Ci,ze nie bedzie narzekal,ze musi zostac z dziecmi zebys Ty mogla pocwiczyc.Wrecz przeciwnie.
                    W ten sposb dostaniesz tez czas z dala od potomstwa(trzeba taki miec!).
                    Daruj chlopu,ze narzekal.Mial prawo.Z pewnoscia nie bylo mu latwo poruszyc tak delikatna kwestie.Zrobil to pewnie tez z wdziekiem wlasciwym mezczyznom.
                    Wiesz,ze ma racje.Przyznaj mu ja.
                    Powodzenia!
                  • janznepomuka Re: jakiej odpowiedzi oczekujesz? 15.09.11, 12:45
                    >>> obiad stoi na stole jak mąż wraca z pracy....

                    I dopóki będzie stał, Ty będziesz gruba, a on Ciebie i tak zostawi/zdradzi ze szczuplejszą.
                    DOTARŁO?????

                    Według niedawno zamieszczonego w GW artykułu szczęśliwe są głównie (a ja obstawiam TYLKO) te związki heteroseksualne, w których BMI kobiety jest NIŻSZE od BMI mężczyzny).
                    Od siebie dodam przypuszczenie, że ta różnica nie może być zbyt wielka.....
    • yoric Re: utyłam i mąż się mną nie interesuje :( 13.09.11, 18:49
      Nie powiedział, bo tabu tego tematu jest tak silne. Wymowa wątku o Słoniu w Pokoju była bardzo, bardzo jasna - o tych sprawach nie dyskutuje się, kropka. Co najwyżej można wciskać jakiś kit o 'martwieniu się o zdrowie', ale temat figury jest zamknięty.

      Żeby to był jeden wątek, ale ten schemat się tu powtarza na okrągło. Póki problem jest mały, nic się nie robi, bo temat figury jest skutecznie chroniony przez tabu. No a jak problem urośnie tak, że się go nie da dłużej ignorować, to wtedy mamy aferę. Takie są konsekwencje budowania strefy ochronnej wokół tematu sylwetki i to starałem się pokazać w tamtym wątku - chyba na próżno.
      • that.bitch.is.sick Re: utyłam i mąż się mną nie interesuje :( 13.09.11, 20:56
        yoric napisał:

        > Nie powiedział, bo tabu tego tematu jest tak silne. Wymowa wątku o Słoniu w Pok
        > oju była bardzo, bardzo jasna - o tych sprawach nie dyskutuje się, kropka. Co n
        > ajwyżej można wciskać jakiś kit o 'martwieniu się o zdrowie', ale temat figury
        > jest zamknięty.

        Generalnie dużo w tym prawdy. Do tego mało jest kobiet które potrafią wziąść pełną odpowiedzialność za swoje zachowanie, jednak to nie oznacza że kobiety należy wspierać w tej słabości, zależności od opinii innych osób i zewnątrzsterowalności. Chyba już są dostatecznie konformistyczne. Raczej potrafią stawić czoła konsekwencją swojego zachowania (facet mnie rzucił bo utyłam) niż ciągle liczyć że "popłaczę" i wszyscy się ulitują.
        • that.bitch.is.sick Re: utyłam i mąż się mną nie interesuje :( 13.09.11, 20:59
          Miało być: niech potrafią stawić czoła konsekwencjom swojego zachowania niż litują się nad sobą jak autorka wątku :)
          • ania26a Re: utyłam i mąż się mną nie interesuje :( 13.09.11, 21:58
            ja się nad sobą nie lituje wcale, wiem jak wyglądam ale chyba byłam głupia, bo myślałam że można kochać pomimo zachodzących zmian
            a przynajmniej można było by być wobec drugiej osoby szczerym... bo ja wolałbym wiedzieć co i jak a nie zgadywać
            jestem osobą rozmawiającą o problemach a nie chowającą głowę w piasek
            • urquhart Re: utyłam i mąż się mną nie interesuje :( 13.09.11, 22:20
              ania26a napisała:

              > ja się nad sobą nie lituje wcale, wiem jak wyglądam ale chyba byłam głupia, bo
              > myślałam że można kochać pomimo zachodzących zmian
              > a przynajmniej można było by być wobec drugiej osoby szczerym... bo ja wolałbym
              > wiedzieć co i jak a nie zgadywać
              > jestem osobą rozmawiającą o problemach a nie chowającą głowę w piasek

              Jak faceci są szczerzy że widok grubasa z cipką dla wzrokowca sprawia że kuśka robi im się taka malutka jak robaczek to baby mu chcą wydrapać oczy jak yoricowi.

              Facet pewnie politycznie obchodził temat jak mógł, liczac że sie polepszy z czasem i schudniesz. A że zamiast sie poprawić się pogorszyło to pękło i zaczął przygryzać.

              Od samego rozmawiania o problemach wiele nie przychodzi, trzeba je rozwiązywać, a najlepiej zapobiegać.
            • yoric Re: utyłam i mąż się mną nie interesuje :( 13.09.11, 22:36
              > bo ja wolałbym wiedzieć co i jak a nie zgadywać

              tak się mówi, a weź powiedz kobiecie coś na temat jej figury. [Tu trochę uogólniam, bo kobiety są różne i wiele może zależeć od formy przekazu, ale] facet mówi 'uważaj na słodycze', a kobieta słyszy:
              - już mnie nie kocha (wiele osób nie rozróżnia kochać i pożądać, zwłaszcza babki u których to jest mocniej powiązane)
              - zależy mu tylko na moim ciele, a nie na mnie
              - itd.
              i nawet jak ona nie zrobi piekielnej awantury, to będzie żywić bardzo głęboką urazę. Facet o tym wie, więc woli mieć święty spokój - póki może.

              Winą faceta jest to, że nie miał odwagi na szczerość. Ale to, że szczerość takiej odwagi wymaga, bo temat jest chroniony takim mocnym tabu - to już nie jego wina.
              • bigbadpig Re: utyłam i mąż się mną nie interesuje :( 14.09.11, 02:26
                winą mężczyzny jest, że wiąże się z partnerką z którą szczera rozmowa jest ryzykowna (to działa również w drugą stronę) jakoś ja nie mam takich problemów, a też jestem z kobietą - więc pisanie "męzczyzna to, a kobieta tamto" jest śmieszne.
            • flipvert Re: utyłam i mąż się mną nie interesuje :( 14.09.11, 11:06
              A gdyby Twoj maz przytyl 15kg to pewnie juz bys biadolila,ze nie wychodzilas za maz za wieloryba.
            • arronia Re: utyłam i mąż się mną nie interesuje :( 14.09.11, 11:35
              A nie kocha?
              Nie pisałaś o problemach z miłością, ale o problemach z seksem.
              Istnieje przecież miłość bez pożądania (matką jesteś, to na pewno wiesz).
    • lusseiana Re: utyłam i mąż się mną nie interesuje :( 14.09.11, 00:38
      Zasadniczo to dosyć prosto - schudnąć. W końcu dowiedziałaś się w taki, czy inny sposób w czym problem, więc teraz rozwiązanie leży w Twoich rękach (czy tam bardziej jamie gębowej ;)).

      A odwracając kota ogonem - miałabyś ochotę i dziką frajdę z seksu z facetem, któremu z pod piwnego brzucha sprzętu nie widać, a który zauroczył Cię mając fantastyczny kaloryfer? Tylko nie odpowiadaj mi, że kochasz mimo zachodzących zmian, że miłość jest ślepa, itp. bzdury, bo nie o to pytam. Miłość z pożądaniem nie zawsze i nie koniecznie idzie w parze JEDNOCZEŚNIE. To, że mąż aktualnie nie ma ochoty na seks z Tobą nie jest równoznaczne z tym, że przestał Cię kochać. I nie opowiadaj bajek, że chciałaś rozmawiać, dowiedzieć się i usłyszeć jego szczerych wyjaśnień skoro z kilku uwag robisz dramat i sama przyznajesz, że zabolało. Niestety, albo jesteś twarda i bierzesz szczerość na klatę nie strzelając później focha, albo chcesz pochlebstw i komplementów i nie czepiasz się, że facet ciśnie Ci takie kity, jakie chcesz słyszeć.

      Pozdrawiam i życzę powodzenia na diecie :)
      • yoric Re: utyłam i mąż się mną nie interesuje :( 14.09.11, 09:38
        Najgorsze jest to, że pożądanie wcale nie musi zależeć od figury. Często zdarza się tak, że po ciąży partnerka albo po postu z upływem lat nie jest już seksualnie atrakcyjna dla tego samca, chociaż wygląda tak samo jak dawniej.
        Ogólnym błędem jest próba reglamentacji winy, tymczasem jest to sytuacja, gdzie niekoniecznie któraś strona musi być winna.
        • lusseiana Re: utyłam i mąż się mną nie interesuje :( 14.09.11, 09:48
          Tylko że wiesz, jeśli jedno drugiego przestaje pociągać "od tak" i jest to niechęć niezależna od tego co robi drugie, to bez jakiegoś tam poświęcenia ze strony "znudzonej" utrzymywanie związku nie ma sensu. Z tym, że na rozwód zawsze jest czas, a jakoś nie widać, żeby Autorka była na tyle zdesperowana aby to rozważać.

          Z resztą, o ile pamiętam, to chyba na tym forum kobietom odmawiającym seksu, którym się odechciało nieco ironicznie sugeruje się, że przecież im się "nie wymydli" jak od czasu do czasu dają mężowi... ;)
        • mujer_bonita Re: utyłam i mąż się mną nie interesuje :( 14.09.11, 10:39
          yoric napisał:
          > Ogólnym błędem jest próba reglamentacji winy, tymczasem jest to sytuacja, gdzie
          > niekoniecznie któraś strona musi być winna.

          Mam nadzieję, że następnym razem napiszesz to w wątku żalącego się na brak zainteresowania nim żony po urodzeniu dziecka :P
          • yoric Re: utyłam i mąż się mną nie interesuje :( 14.09.11, 15:53
            Owszem. A tutaj jeszcze zachęcam kobietę niezadowoloną z pożycia do rozstania. Dopisanie tego samego w wątku hipotetycznego żalącego się mężczyzny zostawiam Tobie - trzymam za słowo.
    • mujer_bonita Re: utyłam i mąż się mną nie interesuje :( 14.09.11, 08:15
      ania26a napisała:
      > teraz jestem własnie w kolejnej ciąży (po 3 latach)
      > to już 36 tydzień, latem mój mąż w bardzo nie miły sposów zrobił kilka
      > uwag odnośnie mojej wagi....

      Abstrahując od kwestii wagi PO ciąży - tego typu zachowanie wobec kobiety W ciąży, szczególnie zaawansowanej jest IMO niespuszczalne!
      • yoric Re: utyłam i mąż się mną nie interesuje :( 14.09.11, 09:49
        No właśnie. Moim zdaniem 'bardzo niemiłe uwagi' są niedopuszczalne nawet poza ciążą, ALE - już widać mechanizm budowania pasa ochronnego. Przed ciążą nie wolno o tym rozmawiać, bo martwienie się na zapas. W ciąży nie wypada. Po ciąży nie wolno, bo wiadomo, że w ciąży się tyje. Ciąża to bardzo doby materiał do budowania pasa ochronnego.
        • urquhart Parasol ochronny 14.09.11, 10:54
          yoric napisał:

          > No właśnie. Moim zdaniem 'bardzo niemiłe uwagi' są niedopuszczalne nawet poza c
          > iążą, ALE - już widać mechanizm budowania pasa ochronnego

          Moja żona też katastrofalnie przytyła po ciąży ale konsekwentnie gubiła kilogramy i było mi łatwiej widząc że jest coraz lepiej.
          Tu mamy sytuację parasola ochronnego od lat bo 1sza ciąża, potem karmienie, małe dziecko najważniejsze, znów parasol ochrony a tu paręnaście kilo zostało i następna ciąża i znów nowe kilogramy.
          Sorry ale parasol ochronny nie trwa latami i cierpliwość ma swoje granice.
          • mujer_bonita Projekcje Urqu 14.09.11, 11:23
            urquhart napisał:
            > Tu mamy sytuację parasola ochronnego od lat bo 1sza ciąża, potem karmienie, mał
            > e dziecko najważniejsze, znów parasol ochrony a tu paręnaście kilo zostało i na
            > stępna ciąża i znów nowe kilogramy.

            Cokolwiek się nie napisze masz jeden schemat. Gdzie w słowach autorki wątku masz wytłumaczenie nie zgubienia kilogramów przez 'dziecko najważniejsze'. Kolejna projekcja? Dla Ciebie absolutnie KAŻDY przypadek matki jest identyczny.
          • hello-kitty2 Re: Parasol ochronny 14.09.11, 11:25
            urquhart napisał:

            > Moja żona też katastrofalnie przytyła po ciąży ale konsekwentnie gubiła kilogra
            > my i było mi łatwiej widząc że jest coraz lepiej.

            Zona miala problem z nadwaga po ciazy i sie z tym problemem zmierzyla (jak rozumiem SAMA), a "tobie bylo latwiej"?
            • bigbadpig Re: Parasol ochronny 14.09.11, 13:52
              > Zona miala problem z nadwaga po ciazy i sie z tym problemem zmierzyla (jak rozu
              > miem SAMA), a "tobie bylo latwiej"?

              Wytłumaczę jak chłop kozie przy płocie:
              Jeśli kobieta przytyła (niezależnie czy od jedzenia bez opamiętania, braku ruchu, ciąży czy choroby) to mężczyzna postrzega ją jako mnie atrakcyjną - trudniej mu utrzymywać ten sam poziom relacji co z kobietą na którą "leciał".
              Jeżeli stać go na chłodny rozsądek, a nie histerię, stara się ta relację utrzymywać dobrą relację mimo wszystko, choćby lekką gra pozorów, o ile liczy na zmianę. Zakładając, że wylewanie żalów ani nie pomaga, ani kobiecie schudnąć, ani związkowi trwać na odpowiednim poziomie wzajemnej życzliwości
              Teraz przeanalizuj opisany przypadek jeszcze raz: mężczyzna ma świadomość, że partnerka sama pracuje nad problemem i w perspektywie jest powrót do figury mniej lub bardziej pożądanej, co jak sobie wyobrażam na bazie własnych odczuć - jest dla większości mężczyzn bardzo istotnym elementem zadowolenia ze związku. Żona sama z siebie nie poganiana nad tym pracuje - co w tym dziwnego, że jest mu w sposób oczywisty łatwiej? Jeśli ona również postrzega fakt własnej nieforemności jako problem, są wspólnikami w jego odczuwaniu i w nadziei na jego rozwiązanie, chyba tak jest łatwiej jak się jest z kimś w związku? Gdyby ona miała to gdzieś, albo ewentualnie robiła coś bo on naciska - byłoby mu trudniej.

              Łatwiej zrozumieć?

              Nie "żona miała problem z nadwagą" tylko "dwoje ludzi w związku miało problem z nadwagą żony". Tak bywa w związkach, że problemy są wspólne.
              • urquhart Re: Parasol ochronny 14.09.11, 15:19
                bigbadpig napisał:
                > Teraz przeanalizuj opisany przypadek jeszcze raz: mężczyzna ma świadomość, że p
                > artnerka sama pracuje nad problemem i w perspektywie jest powrót do figury mnie
                > j lub bardziej pożądanej, co jak sobie wyobrażam na bazie własnych odczuć - jes
                > t dla większości mężczyzn bardzo istotnym elementem zadowolenia ze związk

                Toś dobrze to ujął.
                Nie byłoby łatwo gdybym usłyszał: wal się jem bo lubie...
              • hello-kitty2 Re: Parasol ochronny 14.09.11, 15:23
                OK, teraz rozumiem dlaczego bylo mu latwiej.

                Ale mam pytanie do:

                bigbadpig napisał:

                > Nie "żona miała problem z nadwagą" tylko "dwoje ludzi w związku miało problem z
                > nadwagą żony". Tak bywa w związkach, że problemy są wspólne.

                Skoro nadwaga autorki watku jest problemem obojga malzonkow, to co moglby zrobic jej maz by rozwiazac razem z nia ten problem? A takich rad nie bylo? A dlaczego?




                • ania26a Re: Parasol ochronny 14.09.11, 15:42


                  hello-kitty2 napisała:

                  > OK, teraz rozumiem dlaczego bylo mu latwiej.
                  >
                  > Ale mam pytanie do:
                  >
                  > bigbadpig napisał:
                  >
                  > > Nie "żona miała problem z nadwagą" tylko "dwoje ludzi w związku miało pro
                  > blem z
                  > > nadwagą żony". Tak bywa w związkach, że problemy są wspólne.
                  >
                  > Skoro nadwaga autorki watku jest problemem obojga malzonkow, to co moglby zrobi
                  > c jej maz by rozwiazac razem z nia ten problem? A takich rad nie bylo? A dlacze
                  > go?

                  mnie by wystraczyła jak na początek szczera rozmowa (juz wiem że to podobno temat tabu, choć jak tak nie uważam, jego docinka zabolała - ok, ale ją przeżyłam i nie mam już żalu do niego) bo gdybym wiedziała, że to oto chodzi to bym sie naprawde postarała to zmienić, bo kocham i pożądam męża lubie z nim uprawiać sex, bo chce byśmy byli szczęśliwi,

                  a potem wystarczyłaby pomoc w opiece nad dzieckiem i troszkę wsparcia duchowego
                  • urquhart Re: Parasol ochronny 14.09.11, 15:52
                    > mnie by wystraczyła jak na początek szczera rozmowa (juz wiem że to podobno tem
                    > at tabu, choć jak tak nie uważam, jego docinka zabolała - ok, ale ją przeżyłam
                    > i nie mam już żalu do niego) bo gdybym wiedziała,

                    Na początek przejrzyj ten wątek zanim zaczniesz mieć złudzenia co do tzw "szczerych rozmów" w tym temacie:
                    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,127747288,,Slon_w_pokoju.html?v=2
                    • ania26a Re: Parasol ochronny 14.09.11, 16:02
                      wiem czytałam już ten wątek :)
                      tylko ja naprawdę jestem osobą chetną do wszelkich rozmów, bardzo otwartą, mówiącą np. co lubie w łóżku a czego nie, nie bojąca się tematów tabu.... może przez to inna a juz napewno potrafie przemysleć różne wskazówki jakie dostaje od osób które kocham :)

                  • hello-kitty2 Re: Parasol ochronny 14.09.11, 15:58
                    ania26a, to "przelknij" to co bylo, przygotuj sobie plan dzialania utraty nadwagi, przedstaw to mezowi, porozmawiajcie, jak ty to widzisz, w czym on moglby cie wesprzec, podzielcie sie obowiazkami i do dzialania.

                    Tzn. rozmiawiac czy ustalac co i jak mozecie wspolnie juz teraz, ale wg mnie teraz najwazniejsze to szczesliwe rozwiazanie (porod), a potem jak poczujesz sie na silach dzialajcie, jak zaplanowalscie.

                    Powodzenia

                • hello-kitty2 Re: Parasol ochronny 14.09.11, 15:49
                  A przepraszam, byla rada, zeby zostal z dziecmi, jak zona pojdzie cwiczyc (ale od razu mowie, ze godzina raz w tygdniu to za malo, conajmniej 3-4 razy w tygodniu ). I najlepiej jakby odciazyl ja z obowiazkami domowymi i zaakceptowal nowe, dietetyczne potrawy, zeby oddzielnie dla niego nie trzeba bylo gotowac. Takie minimum. Jak zwiazek i wspolny problem to tak to widze.

                  Bo ja to niezwiazkowa jestem, wiec moze i "skrzywiona" :) i nie udzwignelabym faktu, ze moja nadwaga jest czyims problemem. Wtedy czulabym, ze mam podwojny problem.

              • yoric Re: Parasol ochronny 14.09.11, 16:52
                Żona "sama z siebie nie poganiana nad tym pracuje", a mąż "liczy na zmianę" i "stara się ta relację utrzymywać dobrą relację mimo wszystko, choćby lekką gra pozorów".
                Wszystko pięknie, tylko waga stoi w miejscu.

                Po to jest pas ochronny (czy też parasol, to drugie chyba lepsze), żeby można sobie pod nim różnego rodzaju działania pozorowane prowadzić w oderwaniu od jakichkolwiek efektów. Żeby mieć dobrą sylwetkę czasami trzeba radykalnie zmienić nawyki żywieniowe i stosunek do sportu. Cholernie trudna sprawa. Żeby się załapać na parasol wystarczy ciąża, aerobik raz w miesiącu czy dieta cud raz na rok - dużo łatwiej.
                • izawit1 Re: "Cholernie trudna sprawa" 15.09.11, 00:21
                  yoric napisał:

                  " Żeby mieć dobrą sylwetkę czasami trzeba radykalnie zmienić n
                  > awyki żywieniowe i stosunek do sportu. Cholernie trudna sprawa. Żeby się załapa
                  > ć na parasol wystarczy ciąża, aerobik raz w miesiącu czy dieta cud raz na rok -
                  > dużo łatwiej."

                  Zgadza sie. Mnie moze bylo fatwiej, bo w dziecinstwie trenowalam wyczynowo, wiec jakis nawyk sportu pozostal. Wystarczylo sobie przypomniec. Nie moglam sie tez zaslaniac ciaza, w czasie ktorej przytylam tylko 10 kg, ktore spadlo samo w tydzien po porodzie, a pozostale 20 mialam juz sprzed ciazy, wiec "parasola ochronnego" nie mialam.

                  Zmiana nawykow jest konieczna: choc odchudznie zakonczylam rok temu to do dzisiaj ryby, miesa paruje (nie smaze, nie dusze), nie jem w ogole produktow wysokoweglowodanowych, jestem regularnie na silce + plywanie + zajecia aerobowe 2-3 razy w tygodniu min 2 godziny. I tak juz bedzie zawsze, bo bede znowu "gruba".
                  W czasie samego odchudzania (3 lata trwalo) bylam na wczasach odchudzajacych, startowalam 3 razy w konkursach odchudzajacych, trzymalam diete i chodzilam godzinami (Nordic Walking), rozmawialam z ludzmi na forach dotyczacych diet. Pewnie wpadki sie zdarzaly, ale zmierzalam prosto do celu.

                  Prawda jest taka: trzeba cholernie mocno chciec (i tu jest pies pogrzebany), jak sie nie chce (wystarczajaco mocno), to nie da rady.
    • hello-kitty2 Re: utyłam i mąż się mną nie interesuje :( 14.09.11, 12:04
      ania26a napisała:

      "latem mój mąż w bardzo nie miły sposów zrobił kilka
      > uwag odnośnie mojej wagi.... cóż nie wiem co radziej zabolało to że mi wytknął
      > ile waże ( zabolało ale sama wiem o tym, i się z tym źle czuje) czy to że przez
      > te 3 lata nie zdobył się na odwage i nie wpowiedział mi o co chodzi choć prosi
      > łam o to....
      > jak myślicie czy to po ciązy się zmieni.... czy raczej nie"

      ania26a samo sie na lepsze nie zmieni na pewno, nie licz na to.

      Wg mnie musisz sobie sama odpowiedzec na pytanie: co jest dla ciebie wazne? Bo schudnac wylacznie dla meza nie dasz rady. Odchudzanie nie jest latwe i jest to proces dlugotrwaly. Sama musisz tego chciec dla siebie (jak pisalas, ze sama z nadwage sie zle czujesz).

      Z wlasnego doswiadczenia wiem, ze warto sie takiej walki podjac ALE WYLACZNIE DLA SIEBIE(zrzucilam 20 kg + ciazowe 10 kg = razem 30 kg, zajelo mi to 3 lata). Teraz czuje sie swietnie i atrakcyjnie. Ale zrobilam to bez zadnej presji osob trzecich.

      W przeszlosci bylam zwiazana z mezczyznami, ktorzy tego ode mnie wymagali i odchudzalam sie wielokrotnie, dla nich, ale odbieralam to jako kare i czulam sie fatalnie. W konsekwencji prowadzilo to do znienawidzenia ich, rozpadow zwiazkow i efektu jojo.

      Czesciej slow: "sama", "dla siebie" nie moglam uzyc :) Posumowujac, chcialam powiedzic, ze tu chodzi o ciebie, a nie o niego.
    • matka-zona-niekochanka Re: utyłam i mąż się mną nie interesuje :( 14.09.11, 15:52
      Heh, u mnie dosc podobnie.
      tyle ze 10 dodatkowych kilo juz przed 1 ciąża, po drugiej dodatkowe 10 - razem 20.
      Teraz znow walcze - dla siebie, mam tyle fajnych ciuchow sprzed tej masakrycznej 80-tki...
      Dla meza tez - jesli chodzi o seks - ale tez tu dla siebie, bo sie wstydze roznych wygibasow, a fajne są niektore tylko mi wstyd waleczki pokzaywac...
      Narazie w ciagu paru tygodni -2,5kg, ale coz, nie od razu rzym zbudowano...
      Aha, w ciazy tylam normalnie, za to stres zajadalam juz po ciazy. Coz, niech rzucaja miechem, ja i tak nie winie sie baaardzo, choc troche tak ale zycie tak sie ulozylo. Teraz sie starm ulozyc inaczej, bedzie co ma byc.
      • ania26a Re: utyłam i mąż się mną nie interesuje :( 14.09.11, 15:58
        no to trzymam kciuki za nas dwie :)
        ja zaczynam jak tylko urodze czyli pewnie w przeciągu miesiąca na wadze pewnie będzie ok 75 kg :(
        • matka-zona-niekochanka Re: utyłam i mąż się mną nie interesuje :( 14.09.11, 16:04
          ja teraaz zaczelam od 83...
          teraz jest tuz powyzej 80-tki.
          A pomyslec ze 6 lat temu bylo 60......................
          • ania26a Re: utyłam i mąż się mną nie interesuje :( 14.09.11, 16:10
            ja miałam 60 kg jeszcze 4 lata temu i do tego będę dążyła

            i tak jak napisałaś najpierw dla siebie :) a potem dla innych
    • xciekawax Re: utyłam i mąż się mną nie interesuje :( 14.09.11, 17:11
      chcialabym zauwazyc cos:

      Mezczyzni sa mniej tolerancyjni co do grubszych pan bo
      1) sa wizualnie motywowani, w przeciwienstwie do kobiet ktore maja wiecej empatii do ludzi.
      2) dla mezczyzn schudnac jest po prostu 100 razy latwiej. Maja wiecej miesni, i przy tym samym trybie zycia mezczyzna moze schudnac 10 kg, a kobieta tylko 1.5kg, np gdy obydwoje zrezygnuja z sody i fast foodow. Ale to samo jest z cwiczeniem. Mezczyzni nie zdaja sobie sprawy ze ich cialo jest inne, i jest im latwiej w tym. Oni ida sobie na silownie, po tygodniu widza rezultaty - (znowu, wizualnie), i mysla ze ich kobieta, albo wszystkie grubsze panie - tez tak moga. A te panie musialyby poswiecac 20 razy wiecej czasu, energi aby miec te same rezultaty - ale gdyby poswiecaly tyle czasu na to = to kto by panom pral te skarpetki ?
      • symmetryisall Re: utyłam i mąż się mną nie interesuje :( 14.09.11, 17:24
        O, jak ja bym chciał widzieć rezultaty po tygodniu na siłowni :)
        • griswold79 Re: utyłam i mąż się mną nie interesuje :( 14.09.11, 19:25
          Rezultaty widzą po tygodniu :))))) Większej bzdury nie czytałem.
          Wszystko zależy od cwiczen, diety. Płeć nie ma znaczenia. Moze u mężczyzn szybciej ze względu na suplementy, ale miażdżącej roznicy nie ma.
          • xciekawax Re: utyłam i mąż się mną nie interesuje :( 15.09.11, 19:25
            ty jestes jedna wielka bzdura. To jest fakt stwierdzony przez wszystkich lekarzy i naukowcow ze mezczyzni spalaja wiecej kalorii niz kobiety robiac te same czynnosci. I nie chodzi tu o zadne suplementy. Zanim cos skwitujesz to sie dowiedz wczesniej cos na ten temat abys nie robil z siebie pajaca.
      • janznepomuka Re: utyłam i mąż się mną nie interesuje :( 15.09.11, 13:07
        Piszesz waść pierdoły.
        A o prawach fizyki waść słyszałeś? To nie pitol, że Tusk z Putinem rozpylali hel!!!!

        U kobiet pewien efekt może dać zatrzymywanie wody w organiźmie (kobiety to czują w formie dyskomfortowego wrażenia opuchlizny), ale na to jest prosta rada
        • janznepomuka Re: utyłam i mąż się mną nie interesuje :( 15.09.11, 13:08
          Przepraszam, waścini. Gadasz więc, o waścini, jak typowa otyła baba.
    • asianatalin Re: utyłam i mąż się mną nie interesuje :( 15.09.11, 00:11
      Właśnie przeczytałam kilka wypowiedzi i trochę się przeraziłam. Jeśli chodzi o twojego męża to rozumiem Twoje oburzenie skoro zwrócił Ci uwagę w ciąży. Takie coś nigdy nie powinno mieć miejsca. W ciąży się nie odchudza, je się tyle na ile ma się ochotę. Nie chodzi o to żeby się przejadać, ale jeśli kobieta w ciąży ma na coś ochotę to najczęściej znaczy, że brakuje jej czegoś, jakiejś witaminy, w organizmie, a przez to brakuje jej dziecku. Czasami gromadzi się woda. Pomijając już te wszystkie aspekty, ciąża na prawdę nie jest momentem na liczenie kalorii, a jeśli ktoś to robi to jak dla mnie nie jest gotowy na macierzyństwo, bo to poświęcenie, również figury. Co do kwestii zmiany, to oczywiście dużo zależy od Ciebie. Przede wszystkim Twoje samopoczucie. Zapomnij o rozmowie "wagowej" ze swoim mężem, bo rozpamiętywanie tego wprowadzi tylko nerwową atmosferę, nie służącą ani Tobie, ani Twojemu mężowi, ani Waszym dzieciom. Jak będziesz sama weź kąpiel zrelaksuj się. Potem wyjdź nago z wanny i stań przed lustrem. Zobacz jaka jesteś piękna. zobacz co możesz sama zrobić, czyli ogól się, nasmaruj balsamem tłustym i pachnącym. Ubierz się luźno ale ładnie, tak żeby wyeksponowany był Twój piękny brzuszek. Potem idź do fryzjera i kosmetyczki. Jeśli nie masz pieniędzy na takie ruchy przed porodem, to je znajdź! U kosmetyczki wystarczy, że zrobisz sobie maseczkę oczyszczającą lub jakąś którą poleci Ci kosmetyczka. U fryzjerki poproś o dobranie fryzury pod Twoje obecne rysy twarzy tak żebyś dobrze się w niej czuła a przy tym żeby była łatwa i szybka do układania i nie obciążała włosów. To Ci się przyda kiedy już urodzisz. Kup nową, ładną i wygodną bieliznę. Spodnie na szerokim pasie najlepiej czarne, uniwersalne, które przydadzą Ci się również po porodzie. Do tego bluzka ładna i rozciągliwa również taka, która będzie służyła Ci po porodzie, dodawała szyku i elegancji. Zrób wspaniałą kolację dla Waszej całej rodzinki przy świecach. Jak uśpicie dzieciaczka obejrzyjcie coś razem w telewizji poproś o masaż pleców czy stóp, a potem zobaczysz czy będziesz miała jeszcze ochotę na coś więcej, czy po prostu przytulić się i zasnąć. Wasze życie się zmieniło. I to nie tylko dlatego, że przytyłaś. To głównie zmieniło Ciebie i Twoje samopoczucie. Wasze życie zmieniło się, ponieważ pojawiły się nowe priorytety i mały człowiek, a teraz wkrótce drugi, który wypełnia czas który kiedyś był tylko dla Was. Nie martw się. Po porodzie karm piersią to pomoże Ci schudnąć. Twoja macica będzie szybciej się obkurczać, dziecko będzie szczęśliwsze, a Ty będziesz mogła w nocy trochę lepiej spać. Gdzieś po miesiącu, w zależności od samopoczucia, wybierz sobie dwa dni w tygodniu kiedy mąż po pracy opiekuje się dziećmi, a ty wychodzisz na spacer na godzinę czy dwie. Taki szybki marsz. Odciągnij sobie mleko, żeby nikt Ci nie przeszkadzał telefonami o natychmiastowym powrocie. Z czasem najlepiej jeśli marsz zamienisz na bieganie lub w zależności od finansów i upodobań siłownie lub aerobik. Polecam również znalezienie sobie bratniej duszy. Najlepiej mamy takiej jak Ty, która chce schudnąć po porodzie. Oprócz wspólnych zajęć sportowych i motywacji, będziecie miały również wspólne tematy do rozmowy. Nie poddawaj się, rezultaty będą widoczne, ale potrzeba na nie czasu. Pamiętaj też o dobrym samopoczuciu, nie bój się prosić o pomoc nawet przy najbardziej przyziemnych rzeczach i pozwól sobie czasem na chwilę relaksu, bo to też wpłynie na Twoje relacje z mężem. Pozdrawiam i życzę powodzenia!!!
      • kutuzow "Matka Polka" dobrze Ci radzi 15.09.11, 02:33
        asianatalin napisała:

        "rozumiem Twoje oburzenie skoro zwrócił Ci uwagę w ciąży"
        "W ciąży się nie odchudza, je się tyle na ile ma się ochotę. "
        "ciąża na prawdę nie jest momentem na liczenie kalorii, a jeśli ktoś to robi to jak dla mnie nie jest gotowy na macierzyństwo,"

        Jak się czyta takie "perełki" to nawet dyskutować się odechciewa. Można niby próbować tłumaczyć takiej Pani, że w czasie cięży zapotrzebowanie na kalorie w ciągu 2 pierwszych trymestrów zwiększa się TYLKO o 10 procent -czyli ok 200 kalorii na dzień, ale przecież Ci wszyscy dietetycy się mylą. Pani zapewne wie lepiej, bo kobieta w ciąży jest "święta".


        • urquhart Re: "Matka Polka" dobrze Ci radzi 15.09.11, 08:40
          Widzisz Kutuzow, zasadniczo zgadzam się że w ciąży i podczas opieki nad dzieckiem kobieta powinna być traktowana wyjątkowo, a facet powinien jak nadskakiwać choć to pewnie konserwatywny pogląd.
          Natomiast od razu przychodzi mi na myśl co kiedys na pisał Wojciszke o nierównowadze kryzysu pierwszego dziecka: że współcześnie rysuje się rozczarowanie mężczyzn nierównowagą wkładu w związku. Bo kiedyś było dość zrozumiałe że kobieta nadskakuje też mężczyźnie w innym czasie po to żeby on jej odpłacił kiedy ona najbardziej tego potrzebuje. Dziś postulowana i kreowana roszczeniowa postawa kobiet wyklucza taką dawną wymianę, a oczywistą kiedyś opiekuńczą rolę mężczyzny przejmuje i tak państwo.
          Pozdr
          • kutuzow Re: "Matka Polka" dobrze Ci radzi 15.09.11, 09:33
            urquhart napisał:

            > Widzisz Kutuzow, zasadniczo zgadzam się że w ciąży i podczas opieki nad dziecki
            > em kobieta powinna być traktowana wyjątkowo, a facet powinien jak nadskakiwać

            Urqu, też uważam że partnerka w ciąży powinna być traktowana wyjątkowo i nie mam nic do spełniania jej potrzeb o ile nie kolidują one z jej zdrowiem. W Polsce utarło się przekonanie że ciąża to przyzwolenie na "jedzenie za dwoje" mimo że nie ma to nic wspólnego z faktycznymi potrzebami kobiety (wspomniane już raptem 10% większe zapotrzebowanie energetyczne przez pierwsza dwa trymestry). Czyli facet powinien się raczej koncentrować na jakości tego pożywienia (dbać o jego różnorodność, witaminy i składniki mineralne), niż dawać przyzwolenie na tycie pod przykrywką "jestem w ciąży więc mi wolno".

            Moja znajoma zaobserwowała kiedyś ciekawą sytuację. W dzisiejszych czasach presji na wygląd i wagę w mediach większość kobiet w ciągu swego życia jest albo na diecie, albo tuż po diecie, albo własnie planuje kolejną dietę. Przy ciągłym liczeniu kalorii i dbaniu o wygląd świadomość że "w końcu mogę się najeść" jest bardzo kusząca i łatwo zapomnieć że zapłaci się za to wyglądem po ciąży.
          • arronia Re: "Matka Polka" dobrze Ci radzi 15.09.11, 10:06
            > Bo kiedyś było dość zrozumiałe że kobieta n
            > adskakuje też mężczyźnie w innym czasie po to żeby on jej odpłacił kiedy ona na
            > jbardziej tego potrzebuje.

            Co to za logika: dam dziś z siebie więcej, niż daje mężczyzna, a konto przyszłej ciąży i połogu? Dziś (w sensie przed dzieckiem) - dajemy sobie nawzajem to, czego nam w danym czasie potrzeba. Jutro (w trakcie ciąży i po) - okrawamy część siebie na rzecz wspólnego dziecka.
            • mujer_bonita Re: "Matka Polka" dobrze Ci radzi 15.09.11, 10:11
              arronia napisała:
              > Co to za logika: dam dziś z siebie więcej, niż daje mężczyzna, a konto przyszłej
              > ciąży i połogu? Dziś (w sensie przed dzieckiem) - dajemy sobie nawzajem to, czego
              > nam w danym czasie potrzeba. Jutro (w trakcie ciąży i po) - okrawamy część
              > siebie na rzecz wspólnego dziecka.

              A u panów na forum pokutuje pogląd, że dziecko to zachcianka i potrzeba tylko kobiety. W związku z czym właśnie fakt łaskawego zapłodnienia jej powinna mężczyźnie 'odpłacić'.
              • urquhart Re: "Matka Polka" dobrze Ci radzi 15.09.11, 10:21
                mujer_bonita napisała:
                > A u panów na forum pokutuje pogląd, że dziecko to zachcianka i potrzeba tylko k
                > obiety. W związku z czym właśnie fakt łaskawego zapłodnienia jej powinna mężczy
                > źnie 'odpłacić'.

                Bo tak przecież jest.
                W większości badań okres po urodzeniu dziecka jest największym spadkiem satysfakcji życiowej u mężczyzn. U kobiet to mniejsza cześć badanych tak odczuwa.
                • mujer_bonita Re: "Matka Polka" dobrze Ci radzi 15.09.11, 11:28
                  urquhart napisał:
                  > Bo tak przecież jest.
                  > W większości badań okres po urodzeniu dziecka jest największym spadkiem
                  > satysfakcji życiowej u mężczyzn. U kobiet to mniejsza cześć badanych tak odczuwa.

                  Bo niektórzy mężczyźni na pojawienie się dziecka reagują jak na pojawienie się młodszego rodzeństwa. 'Już nie jestem jedyny dla mamusi buuuuuuuu....!'.

                  Nie mówiąc już o tym, że faceta nie spotka społeczny ostracyzm, jak się przyzna, że mu się nie podoba nowa sytuacja - kobieta zostanie zlinczowana, nazwana wyrodną matką - w najlepszym razie odesłana do psychologa z rzekomą depresją.
                  • symmetryisall Re: "Matka Polka" dobrze Ci radzi 15.09.11, 13:57
                    > Bo niektórzy mężczyźni na pojawienie się dziecka reagują jak na pojawienie się
                    > młodszego rodzeństwa. 'Już nie jestem jedyny dla mamusi buuuuuuuu....!'.

                    Srsly uważasz, że to jest główny i podstawowy powód, dla którego dla faceta posiadanie dziecka to żaden cymes???
                    • mujer_bonita Re: "Matka Polka" dobrze Ci radzi 15.09.11, 15:47
                      symmetryisall napisał:
                      > Srsly uważasz, że to jest główny i podstawowy powód, dla którego dla faceta pos
                      > iadanie dziecka to żaden cymes???

                      No wg. Urqu właśnie tak jest, że dla kobiety dziecko staje się najważniejsze i mężczyzna schodzi na drugi plan.

                      Dzieci nie mam i nie znam powodów dla których miałoby ono być 'cymesem'. Tak na logikę zawsze wydawało mi się, że dziecko powinno wywracać priorytety obojga rodziców i przynajmniej w początkowej fazie życia zamienia ich życie w sajgon. Ale co ja tam wiem ;)
                      • urquhart Re: "Matka Polka" dobrze Ci radzi 15.09.11, 17:21
                        mujer_bonita napisała:
                        > No wg. Urqu właśnie tak jest, że dla kobiety dziecko staje się najważniejsze i
                        > mężczyzna schodzi na drugi plan.

                        Chyba że tak bywa nie masz wątpliwości, różnimy się jedynie w ocenie ilościowej zjawiska.
                        Specjalistką w używaniu kwantyfikatorów jesteś raczej ty, ja pilnuje się żeby ich nie używać.
                        Cóż, odsyłam do tego co ostatnio napisałem w temacie odwrotnego przypadku :)

                        forum.gazeta.pl/forum/w,15128,128775080,128810847,kazdy_z_triady_moze_stac_sie_osia_konfliktu.html
                        • mujer_bonita Re: "Matka Polka" dobrze Ci radzi 15.09.11, 22:16
                          urquhart napisał:
                          > Chyba że tak bywa nie masz wątpliwości, różnimy się jedynie w ocenie ilościowej
                          > zjawiska.
                          > Specjalistką w używaniu kwantyfikatorów jesteś raczej ty, ja pilnuje się żeby i
                          > ch nie używać.

                          Nie rób sobie ze mnie jaj ;)
                      • symmetryisall Re: "Matka Polka" dobrze Ci radzi 16.09.11, 14:59
                        > Dzieci nie mam i nie znam powodów dla których miałoby ono być 'cymesem'. Tak na
                        > logikę zawsze wydawało mi się, że dziecko powinno wywracać priorytety obojga r
                        > odziców i przynajmniej w początkowej fazie życia zamienia ich życie w sajgon. A
                        > le co ja tam wiem ;)

                        Oj, oj, to proponuję urodzić sobie chociaż jedno, a potem wyrzekać na złych facetów, co to nie piszczą z radości, kiedy nagle centralną rolę w ich życiu przejmuje rozwrzeszczany tobołek :) I owszem, dziecko wywraca priorytety, tyle że nie zawsze jest to rzecz przyjemna, miła i wyczekiwana.
              • symmetryisall Re: "Matka Polka" dobrze Ci radzi 15.09.11, 10:32
                > A u panów na forum pokutuje pogląd, że dziecko to zachcianka i potrzeba tylko k
                > obiety. W związku z czym właśnie fakt łaskawego zapłodnienia jej powinna mężczy
                > źnie 'odpłacić'.

                Otóż imaginuj sobie, że na przykład u mnie było to dokładnie, słowo w słowo tak, jak to napisałaś. Za pierwszym razem i za drugim też. Nie jest to więc wytwór niczyjej wyobraźni, chyba że jestem jakimś wyjątkiem na skalę co najmniej ogólnopolską.
                • mujer_bonita Re: "Matka Polka" dobrze Ci radzi 15.09.11, 11:29
                  symmetryisall napisał:
                  > Otóż imaginuj sobie, że na przykład u mnie było to dokładnie, słowo w słowo tak
                  > , jak to napisałaś. Za pierwszym razem i za drugim też. Nie jest to więc wytwór
                  > niczyjej wyobraźni, chyba że jestem jakimś wyjątkiem na skalę co najmniej ogól
                  > nopolską.

                  Powinnam była napisać 'niektórzy mężczyźni'. Co z resztą Urqu zaraz ochoczo potwierdził :)
                  • urquhart 'niektórzy mężczyźni' 15.09.11, 13:40
                    mujer_bonita napisała:

                    > Powinnam była napisać 'niektórzy mężczyźni'. Co z resztą Urqu zaraz ochoczo pot
                    > wierdził :)

                    "Niektórzy mężczyźni" sugerowaliby mniejszość jak wmawiasz tu od jakiegoś czasu .
                    A problem kryzysu z tego powodu dotyczy większości, jest typowy, według niektórych badań 90%.
                    www.kafeteria.pl/przykawie/obiekt.php?id_t=968
                    • mujer_bonita Re: 'niektórzy mężczyźni' 15.09.11, 13:55
                      urquhart napisał:
                      > "Niektórzy mężczyźni" sugerowaliby mniejszość jak wmawiasz tu od jakiegoś czasu.

                      Problem zawartości % uprzejmie proszę wyjaśnić z forumowiczem Symmetryisall.

                      Symmetryisall napisał:
                      > Otóż imaginuj sobie, że na przykład u mnie było to dokładnie, słowo w słowo tak,
                      > jak to napisałaś. Za pierwszym razem i za drugim też. Nie jest to więc wytwór
                      > niczyjej wyobraźni, chyba że jestem jakimś wyjątkiem na skalę co najmniej ogól
                      > nopolską.
                      • urquhart %%% 15.09.11, 23:58
                        mujer_bonita napisała:

                        > Problem zawartości % uprzejmie proszę wyjaśnić z forumowiczem Symmetryisall.

                        Symetryczny, musielibyśmy wchłonąć nieco tych procentów razem na początek żeby zacząć sobie wyjaśniać, co?
                        :)
                        • symmetryisall Re: %%% 16.09.11, 15:00
                          Ja tam nie wiem, jestem w fazie mizoginicznej i dla mnie wszystkie baby to chuje, wyjaśnianie nic by tu nie dało :D
        • asianatalin Re: "Matka Polka" dobrze Ci radzi 15.09.11, 13:42
          Proponuje zajść w ciąże i na sobie wypróbować suche dietetyczne spekulacje. Prawda jest taka, że całe życie to właśnie, według tych dietetycznych spekulacji, to kobieta powinna się hamować zaglądając do lodówki, ale tylko gotując dla siebie, bo dla męża musi być już przede wszystkim smacznie. Więc jeżeli taka kobieta w ciąży ma ochotę sobie pofolgować to przepraszam, ale uważam, że ma do tego pełne prawo. Ponadto te wyliczenia dotyczą ogółu tak jak średnia krajowa płaca. Dlatego właśnie jedni zarabiają 1000zł, a inni 10000zł. Każda kobieta reaguje inaczej na zmiany zachodzące w jej organizmie podczas ciąży. Każda prowadzi inny tryb życia pod względem żywieniowym, ruchowym i wypełnia swój wolny czas zupełnie innymi czynnościami i znajduje się w zupełnie innej sytuacji. Jedne pracują inne siedzą w domu, jedne mają lat 18 inne 40, jeszcze następne mają już dzieci, dla których poświęcają swój czas inne wciąż mają czas na "kawę" z koleżanką, aż wreszcie same rodzące się dzieci są różnej wielkości, przykłady można tu mnożyć. Dlatego właśnie statystyki to jedno, a życie to drugie. Pani Ania26a swoje ciąże również przechodziła inaczej. Inaczej się czuła, na inne rozwiązania przystawała, była w innym wieku. W okresie ciąży przede wszystkim liczy się matka i dziecko. Dobre samopoczucie matki, dobrze wpływa na dziecko, dlatego właśnie uważam, że dodatkowy stres w ciąży o swoją figurę i liczenie kalorii, delikatnie mówiąc, nie jest wskazane. Jednak nie chcę przez to powiedzieć, że naszą jedyną rozrywką w ciąży ma być tylko i wyłącznie jedzenie, a jedynie, że nie należy popadać w przesadę, oczywiście w żadną stronę. No i na koniec pamiętajmy, że problem już istnieje i chcemy go rozwiązać, a nie w kółko dobijać kobiety, które przytyły więcej niż to według statystyk być powinno.
          • kutuzow Re: "Matka Polka" dobrze Ci radzi 15.09.11, 15:13
            asianatalin napisała:

            Po poprzednich radach:
            "W ciąży się nie odchudza, je się tyle na ile ma się ochotę. "
            "ciąża na prawdę nie jest momentem na liczenie kalorii, a jeśli ktoś to robi to jak dla mnie nie jest gotowy na macierzyństwo,"

            Miałem nadzieję że trochę rozsądniej podejdziesz do tematu i nawet (prawie) Ci się udało.
            Pomijam pierwsze zdanie:
            "Proponuje zajść w ciąże i na sobie wypróbować suche dietetyczne spekulacje." fajnie brzmi, ale nic nie wnosi do dyskusji (jestem facetem).

            Idąc dalej:
            "według tych dietetycznych spekulacji,
            > to kobieta powinna się hamować zaglądając do lodówki, ale tylko gotując dla sie
            > bie, bo dla męża musi być już przede wszystkim smacznie"

            Wystarczy jak będzie zdrowo, oboje skorzystają na tym.

            "Więc jeżeli taka kobie
            > ta w ciąży ma ochotę sobie pofolgować to przepraszam, ale uważam, że ma do tego
            > pełne prawo."

            Oczywiście że ma do tego pełne prawo, powiem więcej -nie musi być nawet w ciąży żeby wcinać np. czekoladę i pączki. Tylko że jej partner ma też takie samo prawo do tego że ona przestanie go po prostu podniecać.
            Tak jak większość Pań przestanie podniecać partner, który z ambitnego człowieka sukcesu przemieni się w kanapowca który odwali w pracy swoje 8 godz. i dojdzie do wniosku że jemu więcej nie potrzeba (po co się zarzynać w robocie).

            "Ponadto te wyliczenia dotyczą ogółu"
            -owszem te 10% więcej to średnie wyliczenia. Nawet jeśli któraś z Pań potrzebuję dwa razy tyle więcej kalorii -czyli 20%, to nadal nie jest to wpieprzanie "za dwoje" tak popularne w naszym kraju.

            "Każda prowadzi i
            > nny tryb życia pod względem żywieniowym, ruchowym i wypełnia swój wolny czas zu
            > pełnie innymi czynnościami i znajduje się w zupełnie innej sytuacji.... Dlatego właśnie statystyki to jedno, a życie to drugie."

            To nic nie zmienia. Każdy musi dostosować swój styl żywienia i ilość ruchu do swojej sytuacji. Po prostu ta która więcej się rusza -więcej spala i łatwiej jej otrzymać sylwetkę. Tak samo nie jest tajemnicą że po 30-tce powoli siada metabolizm. Także to co przechodziło na sucho nastolatce spowoduję nadwagę u 30-tki.
            Żeby nie było to samo dotyczy facetów. Sam mając 35 muszę więcej spalać i uważać na co jem, mimo że mając lat 20-cia wyglądałem jak szkielet i mogłem wcinać ile chciałem (bez efektu tycia mimo że wtedy mi zależało).

            > W okresie ciąży przede wszystkim liczy się ma
            > tka i dziecko. Dobre samopoczucie matki, dobrze wpływa na dziecko, dlatego właś
            > nie uważam, że dodatkowy stres w ciąży o swoją figurę i liczenie kalorii, delik
            > atnie mówiąc, nie jest wskazane.

            W jaki sposób obżeranie się (mówimy tu o 13 kg extra a nie 2-3 kg) ma pomóc dziecku i matce? Co do samopoczucia to nie jest takie oczywiste, ostatnio czytałem art iż wg naukowców mała dawka stresu dobrze robi na tworzące się połączenia nerwowe u malucha. Twierdzili oni że dlatego dużo lepiej żeby kobiety pracowały zawodowo w ciąży (jak to kiedyś bywało) zamiast uciekać od razu na zwolnienia (jak teraz jest powszechne).

            "No i na koniec pamiętajmy,
            > że problem już istnieje i chcemy go rozwiązać,"

            Rozwiązać problem to może tylko dana osoba, dopóki nic nie zrobi a będzie jedynie "myślała o problemie" to nic się nie zmieni.
            • aandzia43 Re: "Matka Polka" dobrze Ci radzi 15.09.11, 23:15
              Wiesz, Kutuzow, w ciąży faktycznie nie wolno się odchudzać (tracić na wadze) - to niebezpieczne dla rozwijającego się płodu. Natomiast jeść należy oczywiście nie tyle, na ile się ma ochotę, tylko tyle, by utrzymać wagę sprzed ciąży plus ciut więcej na odżywienie dzieciaka. No i przede wszystkim trzeba jeść zdrowo i regularnie. W tym sensie ciąża nie jest czasem na obsesyjne liczenie kalorii i przechodzenie na niskokaloryczną dietę w momencie, gdy przybędzie nam kilka kilogramów ponadplanowo - mogą być one wynikiem czegoś zupełnie innego, niż przejadanie się. Wtedy należy zająć się rzeczywistą przyczyną utycia, zamiast w panice głodzić się - kilogramy nie znikną, a dziecko ucierpi. Może o to chodziło moim przedmówczyniom.

              Co do samopoczucia to nie jest takie oczywiste, ostatnio czytałem
              > art iż wg naukowców mała dawka stresu dobrze robi na tworzące się połączenia n
              > erwowe u malucha. Twierdzili oni że dlatego dużo lepiej żeby kobiety pracowały
              > zawodowo w ciąży (jak to kiedyś bywało) zamiast uciekać od razu na zwolnienia (
              > jak teraz jest powszechne).

              Małą dawkę stresu to mamy zagwarantowaną i bez intensywnej pracy w czasie ciąży ;-) Nie istnieje życie bez przynajmniej małej dawki stresu na co dzień. Poza tym różne kobiety różnie reagują na te same bodźce: dla jednej koszmarnym stresem będzie siedzenie w domu na zwolnieniu, dla drugiej praca.
              W ogóle ciąża to bardzo dziwny stan i naprawdę trudno jest przewidzieć, jak konkretna kobieta będzie go znosić i jakie będzie mieć wtedy potrzeby psychiczne i fizyczne. Zazwyczaj same jesteśmy kompletnie zaskoczone tym, co się z nami dzieje, a co dopiero otoczenie. Tu nei ma reguł.

              Dla mnie ciąża to stan wyjątkowy w sensie konieczności wyjątkowej mobilizacji wszystkich sił kobiety i jej rodziny w celu wydania na świat naszych "dobrze opakowanych" genów. W dobrze pojętym interesie rozwijającego się człowieczka należy zachować wzmożoną czujność i w razie potrzeby być gotowym na poświęcenia. Ostatecznie ważą się losy istoty ludzkiej, którą sami powołaliśmy na świat, więc wypadałoby wziąć za nią odpowiedzialność. Uważam, że dobie antykoncepcji dzieci należy po prostu nie płodzić, jeśli nie jest się w stanie powstrzymać się od picia alkoholu (każdej ilości!), palenia tytoniu, obżerania się świństwami i nie przestrzegania zaleceń lekarza w czasie ciąży. W kwestii rozmnażania się stawiam na jakość.

              Wiesz, kobiety są różne (jak wszyscy ludzie) i z różną uczciwością podchodzą do swoich praw i obowiązków. Nie brakuje takich, które prawo do szczególnej ochrony ciężarnej interpretują jako prawo do szczególnej ochrony ich zachcianek. Również tych, szkodliwych dla dziecka. Obżerają się śmieciowym żarciem, nei ruszają z kanapy, pozwalają sobie na alkohol i tytoń ("muszę, no muszę i już"), terroryzują rodzinę bardzije niż zwykle. Zawsze były i będą, nic nie poradzisz. Możesz się ewentualnie z takimi nie zadawać. Ale zasada jest taka, że aby mieć zdrowych członków społeczeństwo musi wytworzyć sobie obyczaje dające ciężarnej specjalne przywileje. Jakich byś praw nie ustanowił, zawsze znajdą się osoby nadużywające ich, ale to nie jest powód, by ich nie ustanawiać.
              • kutuzow konsekwencje 16.09.11, 09:11
                aandzia43 napisała:

                > Wiesz, Kutuzow, w ciąży faktycznie nie wolno się odchudzać (tracić na wadze) -

                aandzia, ależ ja nie sugeruję że trzeba tracić na wadze. Odchudzanie (wg mnie) to dbanie o wagę (często o to żeby ona się nie zwiększała). Gdyby każde "odchudzanie" miało oznaczać utratę wagi, to pomyśl ile kobiet mogłoby szczerze powiedzieć że się odchudza (a ile z nich mówi tak teraz)?

                > Natomiast jeść należy oczywiście
                > nie tyle, na ile się ma ochotę, tylko tyle, by utrzymać wagę sprzed ciąży plus
                > ciut więcej na odżywienie dzieciaka.

                Dokładnie tak -zgadzam się w pełni.


                > Wiesz, kobiety są różne (jak wszyscy ludzie) i z różną uczciwością podchodzą do
                > swoich praw i obowiązków. Nie brakuje takich, które prawo do szczególnej ochro
                > ny ciężarnej interpretują jako prawo do szczególnej ochrony ich zachcianek. Rów
                > nież tych, szkodliwych dla dziecka. Obżerają się śmieciowym żarciem, nei ruszaj
                > ą z kanapy, pozwalają sobie na alkohol i tytoń ("muszę, no muszę i już"), terro
                > ryzują rodzinę bardzije niż zwykle. Zawsze były i będą, nic nie poradzisz. Może
                > sz się ewentualnie z takimi nie zadawać. Ale zasada jest taka, że aby mieć zdro
                > wych członków społeczeństwo musi wytworzyć sobie obyczaje dające ciężarnej spec
                > jalne przywileje. Jakich byś praw nie ustanowił, zawsze znajdą się osoby naduży
                > wające ich, ale to nie jest powód, by ich nie ustanawiać.

                Zgadzam sie z tym co napisałaś. Jedynie dodam że fajnie gdyby takie osoby przyjmowały potem na klatę konsekwencje swoich działań. Na razie wygląda to tak, że najpierw "jem za dwoje" bo jestem w ciąży i mi wolno, później następuje zdziwienie że mąż nie kocha miłością bezwarunkową (mimo kilkunastu kg extra po ciąży) a na koniec mamy taki oto finał (cytat autorki tego wątku):

                > jast mi z tym ciężko i czesto myśle czy takie małżeństwo ma sens w którym czuje się źle bo > on nie zwraca na moje potrzeby uwagi?

                > czy to juz powód do rozwodu?
                forum.gazeta.pl/forum/w,15128,128711825,128895783,Re_a_co_robicie_kiedy_.html
                • arronia Re: konsekwencje 16.09.11, 09:38
                  Kutuzow, ale skąd rozmówcy mają wiedzieć, że Twój słownik jest inny?

                  odchudzanie «kuracja odchudzająca»
                  odchudzić — odchudzać
                  1. «spowodować, by ktoś schudł»
                  2. «sprowadzić do mniejszych rozmiarów, mniejszej liczby czegoś»
                  odchudzić się — odchudzać się
                  1. «stosując odpowiednie zabiegi, odchudzić samego siebie»
                  2. «zostać sprowadzonym do mniejszych rozmiarów, mniejszej liczby czegoś»

                  vs

                  Odchudzanie = to dbanie o wagę (często o to żeby ona się nie zwiększała)
                  • kutuzow Re: konsekwencje 16.09.11, 12:56
                    arronia napisała:

                    > Kutuzow, ale skąd rozmówcy mają wiedzieć, że Twój słownik jest inny?

                    Sprawdziłem raz jeszcze swoje wpisy w tym wątku i nigdzie nie sugerowałem kobiecie w ciąży diety. Jedynie więcej ruchu i nie obżeranie się ponad miarę.

                    Idąc tropem słownika, odchudza się jedynie niewielka część społeczeństwa -reszta jedynie prowadzi jakieś działania pozoracyjne. Tutaj kolejny kamyczek do tematu Yorika o słoniu w pokoju. Skoro odchudzaniem nie jest proces ,który kończy się utrzymaniem tej samej wagi, to może warto zwracać uwagę że większość Pań po prostu ściemnia mówiąc że są na permanentnej diecie (i się odchudzają).

                    • arronia Re: konsekwencje 16.09.11, 13:51
                      Przecież to był cytat z Ciebie i Twojego tłumaczenia znaczenia słów.
                      Ale mniejsza z tym...

                      Nigdy się nie odchudzałam, więc może na niewiele się zda moja odpowiedź przez jej teoretyczność. Ale myślę, że są dwie wersje:
                      - działania pozorne (i te można nazywać po imieniu)
                      - nieudane próby; tu do głowy przychodzą mi różne powody - od niedoinformowania (można chcieć schudnąć i nawet się starać, ale wybrać jakąś idiotyczną metodę), po problemy zdrowotne (napuchniecie po sterydach czy inne problemy)
                      I ja bym to oddzielała.
                      W pierwszym przypadku jest "odchudzanie się" w drugim odchudzanie się zakończone niepowodzeniem...
                      • kutuzow Re: konsekwencje 16.09.11, 14:49
                        arronia napisała:

                        > Przecież to był cytat z Ciebie i Twojego tłumaczenia znaczenia słów.
                        > Ale mniejsza z tym...

                        Co do cytatu potwierdzam. Tylko doprecyzowałem, że nawet przy tak szerokiej definicji jakiej użyłem nigdzie nie zalecałem ciężarnej odchudzania, a tylko zdrowe jedzenie i ruch co jest zgodne z zaleceniami lekarzy. Stąd protest żeby mnie w coś takiego nie wmanewrowywać.


                        Co do podziału -tutaj nie wypowiem się bo nie jestem w stanie określić co jest popularniejsze (który przypadek).
            • asianatalin Re: "Matka Polka" dobrze Ci radzi 16.09.11, 14:15
              "Miałem nadzieję że trochę rozsądniej podejdziesz do tematu i nawet (prawie) Ci się udało.
              Pomijam pierwsze zdanie:
              "Proponuje zajść w ciąże i na sobie wypróbować suche dietetyczne spekulacje." fajnie brzmi, ale nic nie wnosi do dyskusji (jestem facetem)."
              Właśnie dlatego to napisałam. Jako mężczyzna nigdy nie będzie Pan w tej sytuacji i dlatego nie może być w pełni świadomy odczuć i potrzeb kobiety w ciąży. Może Pan jedynie sobie poczytać na ten temat i przytaczać statystyki, czy artykuły. Jeśli chodzi o ruch to przepraszam, ale ciężko jest po pracy znaleźć jeszcze siłę na to by iść pobiegać czy inne takie, biorąc pod uwagę, że czekają na nas jeszcze standardowe domowe obowiązki, zwłaszcza w ostatnich tygodniach ciąży kiedy to na wadze przybiera się najwięcej i zmęczenie daje już o sobie znać. Aż wreszcie stresu... Kobieta w ciąży ma go wystarczająco dużo, również w związku ze swoją figurą, niezależnie od tego ile przytyła, dlatego właśnie uważam, że dopóki nie będzie Pan w ciąży, proszę tak surowo nie oceniać tych którzy byli w tym stanie, albo coś na ten temat wiedzą, a nie tylko przeczytali jakiś artykuł.
              • kutuzow Re: "Matka Polka" dobrze Ci radzi 16.09.11, 15:00
                asianatalin napisała:

                " Jeśli chodzi o ruch to przepraszam, ale ciężko jest po pracy znaleźć jeszcze
                > siłę na to by iść pobiegać czy inne takie, biorąc pod uwagę, że czekają na nas
                > jeszcze standardowe domowe obowiązki,"

                Pisałem już wcześniej, że każdy obecnie cierpi na brak czasu, to jest tylko kwestia priorytetów jak ten czas który mamy między powrotem z pracy a snem spożytkujemy.

                " Właśnie dlatego to napisałam. Jako mężczyzna nigdy nie będzie Pan w tej sytuacj
                > i i dlatego nie może być w pełni świadomy odczuć i potrzeb kobiety w ciąży."

                Jako mężczyzna osobiście nie będę, ale za to bazuje na rozmowach z koleżankami które w ciąży były i dziwnym trafem część z nich ma nadal super figurę, a inne sobie "odpuściły". Przykład tych które utrzymały wagę pokazuję że można, tylko wymaga to trochę pracy i chęci.

                > Kobieta w ciąży ma go wystarczająco dużo, również w związku z
                > e swoją figurą, niezależnie od tego ile przytyła, dlatego właśnie uważam, że do
                > póki nie będzie Pan w ciąży, proszę tak surowo nie oceniać tych którzy byli w t
                > ym stanie, albo coś na ten temat wiedzą, a nie tylko przeczytali jakiś artykuł.

                To jest dokładnie to podejście które próbował opisywać tu Yoric w wątku o Słoniu w pokoju: "jesteś facetem więc nie krytykuj nas kobiet". Zgodziłbym się z tym gdyby nie jedno "ale" - przyjmowanie na klatę konsekwencji. Często jest bowiem tak, że najpierw jest "nie krytykuj -wiem co robię", a gdy pora stanąć twarzą w twarz z konsekwencjami (tutaj spadek potencji u męża) to nagle jest panika i płacz. W przypadku autorki pojawiają się już pytania w stylu:

                " jast mi z tym ciężko i czesto myśle czy takie małżeństwo ma sens w którym czuje się źle bo on nie zwraca na moje potrzeby uwagi?
                czy to juz powód do rozwodu?"

                forum.gazeta.pl/forum/w,15128,128711825,128895783,Re_a_co_robicie_kiedy_.html
                • aandzia43 Re: "Matka Polka" dobrze Ci radzi 16.09.11, 22:10
                  > Pisałem już wcześniej, że każdy obecnie cierpi na brak czasu, to jest tylko kwe
                  > stia priorytetów jak ten czas który mamy między powrotem z pracy a snem spożytk
                  > ujemy.

                  No proszę cię, nie przesadzaj. Ciężarna w ostatnich tygodniach (bo o tym pisze koleżanka) to nie jest jakiś "każdy". Do dziś pamiętam, jak ciężko było mi dopiąć przedporodowe przygotowania mimo bardzo prawidłowo przebiegającej ciąży i braku innego dziecka w domu. I rzeczywiście była to kwestia priorytetów: priorytetem było wyrobić się ze wszystkim, nie paść na pysk (i na brzuch) i nie doprowadzić się do przedwczesnych skurczów. Bo w ostatnim trymestrze bywają bardzo kiepskie dni. Nawet jeśli jest się młodą i zdrową. A te dobre trzeba wykorzystać na priorytety.
                  Jeśli zaś chodzi o wcześniejsze miesiące... no cóż, z perspektywy młodej, zdrowej i z prawidłową ciążą mogłam powiedzieć, że na permanentny brak siły narzekać nie mogłam. Nawet zdarzały się fajne nadwyżki. Ale z powodu zmieniającej się ciągle sytuacji organizmu były przełomy wymagające oszczędzania się aż do chwilowego wyłączania się z intensywnego życia. Wyczerpujące mdłości i gwałtowne bóle stawów miednicy w pierwszym trymestrze, skurczne macicy nierównomiernie się powiększającej też w pierwszym trymestrze, napady senności trwające cały szósty miesiąc (nie, nie cukrzyca), ciut obolałe stopy, powodowały, że bardzo często byłam w stanie wykonać tylko niezbędne minimum życiowe. A było to minimum naprawdę minimalne w porównaniu z tym, co mają do zrobienia inne kobiety. Ja mogłam sobie pozwolić na spanie (dyskretne ;-) w pracy i na spanie prawie całą dobę poza pracą przez ten szósty miesiąc. Matka dwójki dzieciaków niekoniecznie.
                  To, co mi dolegało w dwóch pierwszych trymestrach, to nie patologia, tylko fizjologia ciąży i jeszcze minus rzyganie, które mnie praktycznie nie dotknęło (szczęśliwy wyjątek byłam). Rzadko która kobieta ma tak piękną ciążę, jak ja miałam (dzięki ci, Matko Naturo). Mimo to, poza rzutami ekstra energii, które zdarzają się często ciężarnym, nie był to czas na jakieś wyczyny. Ot, ogarnianie codzienności pod warunkiem, że nie jest ona zbyt skomplikowana i wyczerpująca. I to ogarnięcie jest właśnie priorytetem.
      • janznepomuka Re: utyłam i mąż się mną nie interesuje :( 15.09.11, 13:10
        Żeby choć suszone morele....

        Ale jakie, do k. nędzy przenaj.....ej, witaminy są w lodach "Koktailowych" firmy "Koral"???
    • symmetryisall Re: utyłam i mąż się mną nie interesuje :( 15.09.11, 08:26
      Drodzy moi, zaraz się zacznie druga setka postów, jakby to był problem nie wiadomo jak skomplikowany i złożony. A wcale taki nie jest. Wszyscy się koncentrujecie na tej ciąży, że pani jest gruba, bo w ciąży, że w ciąży to nie wolno, albo że znów wolno, i tak w kółko. Tymczasem przeczytajmy sobie jeszcze raz pierwszy post autorki:

      'W 1 ciąży utyłam 25kg'. DWADZIEŚCIA PIĘĆ KILO. Przy optymistycznym założeniu, że nieprzesadnej budowy ciała kobieta waży 50-60kg to jest O POŁOWĘ WIĘCEJ NIŻ NORMALNIE. No ja pierdolę, nic dziwnego, że facetowi się zaczęły urazy w głowie odkładać, jak mu się nagle zrobiło półtora baby w domu. Zostało trzynaście - ale te brakujące dwanaście też raczej nie zeszło z dnia na dzień, takiej wagi się nie zrzuca w miesiąc, tylko co najmniej w kilka miesięcy, i to raczej nie bezpośrednio po ciąży, chyba że pani jest mocno zdeterminowana i przejmuje się bardzo swoim wyglądem, co tu raczej miejsca nie ma. Ogólnie więc rzecz biorąc pierwsza ciąża skończyła się dla męża Ani26a tym, że z jego żony zrobiła się gruba baba.

      Teraz, cokolwiek by o tym nie mówić, powiedzmy sobie wprost - grube baby nie są fajne (nie liczę pewnego odsetka entuzjastów, bo gdyby mąż Ani26a się do nich zaliczał, to by nie było tego wątku). Grube baby są nieapetyczne, nieseksowne, nieestetyczne. Oczywiście można taką grubą babę kochać, bo jest cudownym człowiekiem, ale kuśka nie leci na oczytanie czy dobre serce, tylko na kształtny tyłek i odpowiednie wcięcie w talii.

      Dlatego też mnie osobiście w ogóle nie dziwi, że mąż Ani26a w końcu pękł, zwłaszcza że pewnie druga ciąża przypomniała mu efekty pierwszej. Może niefortunnie dobrał sobie moment na wyrażenie swoich zarzutów, ale może też miał akurat ciężki okres w pracy i jest rozdrażniony. Albo coś tam, whatever.

      Piszesz, że Cię zabolało, że Ci wytknął wagę, i że nie zrobił tego przez ostatnie trzy lata - no nic dziwnego, że nie zrobił, powiedzieć żonie "jesteś gruba, ogarnij się" to nic przyjemnego ani łatwego, zwłaszcza że przecież się obraziłaś i "zabolało Cię to" - co mąż, jako mąż, pewnie przewidywał i się tego spodziewał. Napisałaś, że sama o tym wiesz i źle się z tym czujesz - czasem mam wrażenie, że ludzie pisząc "wiem o tym i źle mi z tym" uważają się za usprawiedliwionych, utrącają wagę zarzutu, zgadzając się z nim - i nic poza tym nie robią. "Nie odchudzam się, ale źle mi z moją wielką dupą" - i panie boże, jestem usprawiedliwiona. Tymczasem gówno prawda - jak Ci źle, to coś z tym zrób. A jak nie robisz, to znaczy, że wcale Ci z tym nie tak znów źle, że to tylko takie gadanie, żeby się ludzie odpieprzyli.

      Podsumowując - Aniu26a, zadajesz pytanie, czy się po ciąży coś zmieni - owszem zmieni, jeśli weźmiesz się z siebie i zbliżysz chociaż do wagi wyjściowej, albo przynajmniej takiej, która mieści się w nawiasach tolerancji Twojego męża. Ewentualnie możecie jeszcze oboje przemęczyć się jakieś 10-15 lat, a wtedy jemu opadnie libido na tyle, że będzie miał w dupie, czy jego żona jest gruba, bo i tak zamiast seksu bardziej będzie go pociągał wyjazd na ryby z kolegami.
      • arronia Re: utyłam i mąż się mną nie interesuje :( 15.09.11, 10:00
        > Podsumowując - Aniu26a, zadajesz pytanie, czy się po ciąży coś zmieni - owszem
        > zmieni, jeśli weźmiesz się z siebie i zbliżysz chociaż do wagi wyjściowej, albo
        > przynajmniej takiej, która mieści się w nawiasach tolerancji Twojego męża.

        Pokraczę.
        Zmieni się albo nie zmieni.
        Autorka mogła już zostać wykreślona ze zbioru "kobiety pociągające" i nie jest pewne, że jest sposób, żeby się w nim znalazła. Nawet z wąską talią, odpowiednią dawką niezależności albo czymkolwiek innym...
        • symmetryisall Re: utyłam i mąż się mną nie interesuje :( 15.09.11, 10:25
          > Pokraczę.
          > Zmieni się albo nie zmieni.
          > Autorka mogła już zostać wykreślona ze zbioru "kobiety pociągające" i nie jest
          > pewne, że jest sposób, żeby się w nim znalazła. Nawet z wąską talią, odpowiedni
          > ą dawką niezależności albo czymkolwiek innym...

          A to też prawda. Co się zobaczyło, nie da się odzobaczyć :)
      • zonaikochanka Re: utyłam i mąż się mną nie interesuje :( 15.09.11, 19:09
        Mam wrażenie, że problem tej pary nie polega jedynie na dodatkowych kilogramach. Ich relacja popsuła się po pierwszej ciąży, bo nie sądzę żeby w łóżku było kiepsko, ale poza tym rewelacyjnie, to tak nie działa po prostu. Nie naprawili tego przed drugą ciążą. Moim zdaniem decyzja o drugim dziecku była w tej sytuacji przedwczesna. Z dwójką dzieci jest przecież jeszcze trudniej, trzeba dać/dostać od partnera jeszcze więcej wsparcia, pomocy i życzliwości, żeby razem ten wózek pociągnąć. Autorka powinna zastanowić się, co i dlaczego sypnęło się w jej małżeństwie i jak może odbudować więź z mężem, nie tylko erotyczną.
        Nadwaga bywa też skutkiem problemów, a nie ich przyczyną. Jak mi źle to chociaż się najem czekolady...
        • olewka100procent Re: utyłam i mąż się mną nie interesuje :( 15.09.11, 23:03
          a sama nie zaważyłaś że ci się przytyło ? uważałaś że mąż to mąż, zawsze będzie cie kochał bez względu na wygląd. Otóż nie moja droga, facet to tylko facet, lubi patrzeć na piękne kobiety i nic tego nie zmieni. takie bajki że mężczyzna kocha kobiete bezwarunkowo to mit i zrozum to wkońcu, życie jest okrutne . A ty zamiast użalać się nad sobą,weź sie w garść, i nie dla męża tylko dla samej siebie choćby dla samego zdrowia i samopoczucia a nie tylko ze względu na wygląd
      • aandzia43 Re: utyłam i mąż się mną nie interesuje :( 15.09.11, 23:41
        > 'W 1 ciąży utyłam 25kg'. DWADZIEŚCIA PIĘĆ KILO. Przy optymistycznym założeniu,
        > że nieprzesadnej budowy ciała kobieta waży 50-60kg to jest O POŁOWĘ WIĘCEJ NIŻ
        > NORMALNIE. No ja pierdolę, nic dziwnego, że facetowi się zaczęły urazy w głowie
        > odkładać, jak mu się nagle zrobiło półtora baby w domu. Zostało trzynaście - a
        > le te brakujące dwanaście też raczej nie zeszło z dnia na dzień, takiej wagi si
        > ę nie zrzuca w miesiąc, tylko co najmniej w kilka miesięcy, i to raczej nie bez
        > pośrednio po ciąży,

        Owszem, zeszło z dnia na dzień. To może nieszczególnie ważne dla myśli przewodniej wątku, ale przypominam, że już po porodzie waży się o parę ładnych kilogramów mniej. Dziecko, wody płodowe, łożysko nie są z eteru. Potem schodzi woda zgromadzona w organizmie ciężarnej w postaci opuchlizny. Trzy dni po porodzie ważyłam o 10 mniej niż kilka dni wcześniej (dziecko niecałe 3 kilo).
        Dziewczyna pisze, że utyła 25 kilo w ciąży. Zakładam więc, że chodzi jej o wagę w końcówce ciązy, nie po niej. 12 kilo mogła spokojnie zrzucić drogą wyrzucenia z siebie dziecka wraz z przyległościami. No a te pozostałe 13... zostało.
        Poprawcie mnie, jeśli się mylę.

        > Piszesz, że Cię zabolało, że Ci wytknął wagę, i że nie zrobił tego przez ostatn
        > ie trzy lata - no nic dziwnego, że nie zrobił, powiedzieć żonie "jesteś gruba,
        > ogarnij się" to nic przyjemnego ani łatwego, zwłaszcza że przecież się obraziła
        > ś i "zabolało Cię to" - co mąż, jako mąż, pewnie przewidywał i się tego spodzie
        > wał.

        Nic dziwnego, że nie powiedział tego wcześniej, bo to "niełatwe i nieprzyjemne", a wygarnął jej to akurat w czsei ciąży? Bo co? Nagle zrobiło się to takie łatwe i przyjemne? Miło jest kopać leżącego, nie? W ciąży nie ma możliwości zareagować działaniem na jego słowa. Może sie tylko popłakać. Gdyby nie była w ciązy mogłaby: a. zacząć dietę b. rozpocząć ćwiczenia c. zadbać o siebie w jakikolwiek pozachudnięciowy sposób i poflirtować z facetami, którym 13 więcej nie przeszkadza. Jakbym chłopu co nigdy nie był atletą, bo po pierwsze geny, po drugie zaniechanie ćwiczeń, a aktualnie choruje na coś tam i w ogóle mało się rusza, że mnie nie kręci, bo jest chudy, to byłoby to NIE W PORZĄDKU. Mogę powiedzieć to wcześniej, przed chorobą, mogę później, po wyzdrowieniu, a teraz mam milczeć jak grób i nie kopać psa przypiętego łańcuchem do budy. Tego wymaga zwykła przyzwoitość.
        • kutuzow Re: utyłam i mąż się mną nie interesuje :( 16.09.11, 13:11
          aandzia43 napisała:

          >12 kilo mogła spokojnie zrzucić drogą wyrzuceni
          > a z siebie dziecka wraz z przyległościami. No a te pozostałe 13... zostało.
          > Poprawcie mnie, jeśli się mylę.

          Masz rację, czytałem, że na ciąże zakłada się własnie max 12-13 kg wzrostu wagi jako standard.

          >Nic dziwnego, że nie powiedział tego wcześniej, bo to "niełatwe i nieprzyjemne", a wygarnął jej >to akurat w czsei ciąży? Bo co?

          Na przykład mógł zobaczyć że szykuje się powtórka z rozrywki (kolejne 13 kg extra i z tymi "pierwszymi pozostałościami" będzie już ponad 25 i się chłopina wystraszył.

          >Nagle zrobiło się to takie łat
          > we i przyjemne?

          Pewnie do wcześniejszych 13 kg zaczęły dochodzić efekty wizualne związane z kolejnymi kg łapanymi naturalnie w czasie ciąży (i może kilkoma extra) i nastąpił punkt "przegięcia". Pamiętaj że "attraction isn't a choice".

          > Gdyby nie była w ciązy
          > mogłaby: a. zacząć dietę b. rozpocząć ćwiczenia c. zadbać o siebie w jakikolwie
          > k pozachudnięciowy sposób i poflirtować z facetami, którym 13 więcej nie przesz
          > kadza.

          Teraz zaś może:
          a) zdrowo się odżywiać,
          b) nie wcinać słodyczy i śmieciowego jedzenia
          c) kontrolować ilość spożywanego jedzenie (nie wpieprzać "za dwoje")
          d) rozpocząć ćwiczenia

          Jak widzisz wybór jest całkiem spory. To nie jest tak że kobieta w ciąży MUSI tyć PONAD MIARĘ (czyli więcej niż te 12-13 kg) bo nie ma żadnego wpływu.

          "Dlaczego utrzymanie prawidłowej wagi w ciąży jest takie ważne? Nadmiar kilogramów u przyszłej mamy może skutkować zaparciami, bólem kręgosłupa i nóg, a także zwiększa ryzyko żylaków i hemoroidów. Sprzyja też wystąpieniu nadciśnienia w ciąży, cukrzycy ciężarnych, a nawet infekcjom dróg moczowych, co nie pozostaje bez wpływu na rozwój dziecka. U kobiet otyłych rana po ewentualnym cięciu cesarskim może się gorzej goić. Puszyste kobiety później też niż ich szczupłe koleżanki wracają do formy po porodzie."
          www.poradnikzdrowie.pl/ciaza-i-macierzynstwo/ciaza/Ile-mozna-przytyc-w-ciazy_37266.html
          Klika cytatów z tego art:

          "Dlatego choć w ciąży kobiety często sobie folgują z jedzeniem, lepiej zadbać o dobrze zbilansowaną dietę i aktywność fizyczną."

          "Jedz dla dwojga, a nie za dwoje. Opinie, że teraz musisz jeść podwójne porcje i niczego nie powinnaś sobie odmawiać, włóż między bajki. Światowa Organizacja Zdrowia podaje, że zapotrzebowanie na dodatkową energię w ciąży wynosi zaledwie 300 kcal dziennie. Tyle dostarcza miseczka jogurtu z musli lub kanapka z wędliną. Pod koniec ciąży dzienne zapotrzebowanie na energię to ok. 2800–3000 kcal.
          » Postaraj się, aby warzywa były dodatkiem do każdego posiłku. Codziennie jedz także świeże owoce. Wspomagają przemianę materii i zawierają witaminy i błonnik, który pomaga walczyć z zaparciami. Na śniadanie możesz zjeść pomidora do kanapki, na przekąskę jabłko, do obiadu – surówkę, na kolację – sałatkę jarzynową.
          » Wybieraj pełnowartościowe posiłki. Czekoladowy batonik czy hot dog lub solidna porcja pizzy zawierają dwa razy więcej kalorii niż pierś z kurczaka z grilla, grzanka i bukiet z jarzyn, a w dodatku dostarczają pustych, czyli bezwartościowych kalorii.
          Dlatego staraj się sięgać po zdrowe dania, np. kasze, ryż, chude mięso, ryby, pełnoziarniste pieczywo, warzywa. Zrezygnuj z jedzenia żywności fast food, dań smażonych, podrobów, sosów, ciast i słodyczy. "

        • symmetryisall Re: utyłam i mąż się mną nie interesuje :( 16.09.11, 14:56
          Wszystko to święta prawda. Ja co prawda odczytałem te 25kg jako nadmiar poza ciężarem samego dziecka, łożyska itp, ale to kwestia interpretacji. 13kg nadwagi to też dużo - weź sobie 13 opakowań mąki i przywiąż je sobie do ud, bioder i brzucha, a potem zobacz, jak sexy będziesz wyglądała w lustrze.

          Że mąż źle wybrał moment - no owszem, źle wybrał, mógł kiedy indziej to powiedzieć. Nie przenośmy jednak tutaj winy za problem na męża, że w złym momencie powiedział, bo to jest rzecz wtórna, z dotychczasowego wątku wynika raczej, że zaczęło się od nadmiarowych kilogramów Ani26a i z nimi trzeba by się w pierwszej kolejności uporać, a potem brać się za kindersztubę i wrażliwość małżonka.
    • pendzacy_krolik o 10 lat za duzo nt 15.09.11, 19:26
    • yoric Re: utyłam i mąż się mną nie interesuje :( 16.09.11, 17:09
      Dwie rzeczy na szybko.

      Jestem za tym, żeby mówić prawdę i to dość otwarcie i dobitnie, ale chyba nie ma potrzeby być niegrzecznym. Jest tu parę komentarzy mocno bezpośrednich, moim zdaniem OK, ale są ze 2-3, które poszły odrobinę za daleko. Po co zaraz obrażać?

      Dwa, 'działania pozorowane' a 'nieudane próby'. Granica jest płynna, a to głównie kwestia podejścia. Jak ktoś całe życie nie pilnował wagi, nie uprawiał sportu, jadł co się dało, potem często poszukuje szybkich rozwiązań. Pójdzie na dietę cud, w dwa tygodnie spuści z organizmu wodę i spali mięśnie tym samym jeszcze obniżając metabolizm i co najwyżej nabawi się rozstępów i efektu jojo już przy obniżonej podaży kalorii; na koniec stwierdzi, że 'jej się zwyczajnie nie uda schudnąć' - i myk pod parasol. Nieudana próba czy działanie pozorowane?

      Trzy, powrót do wagi i figury z młodości to najlepsze, co można dla siebie zrobić, ale NIE JEST TO samo w sobie gwarantem powrotu pożądania ze strony męża. Warto o tym pamiętać.
      • be_3 Re: utyłam i mąż się mną nie interesuje :( 07.11.11, 22:31
        Przebrnęłam przez sporą część tej dyskusji...Właściwie każdy ma trochę racji...
        Fakt...nie można oczekiwać od mężczyzny, że będzie czuł pociąg do swojej żony, jeśli ta się roztyje (owszem, jest to przykre, ale prawdziwe), z drugiej strony wkurza mnie, że na temat przybierania na wadze w ciąży wypowiadają się faceci.
        Sama przytyłam przed ciążą, w czasie ciąży, po ciąży także ...zatem przybyło mnie łącznie około 30 kg. Przed ciążą rozhuśtano mi hormony, po ciąży jedzenie zaspokajało moje "rozhuśtane" nerwy. Jedzenie stało się pocieszycielem - niestety jedzenie na tle emocjonalnym jest najgorsze, bo nigdy nie czujemy się zaspokojeni. Wielokrotne próby walki, kończyły się fiaskiem. Mąż dał mi dosłownie do zrozumienia, że nie pociągają go kobiety większe od niego. Nie ukrywam, że był to ogromny cios, po ludzku..zabolało. Niestety moje życie to trochę błędne koło - bo jem z samotności (mąż ciągle w pracy, a ja codziennie sama z dzieckiem), smutku, braku seksu...a przyczyną większości z tych problemów jest otyłość.

        Każdemu mężczyźnie łatwo powiedzieć - idź pobiegaj. Wielu ma rację. Ale wierzcie mi, po 13h z dzieckiem, niekoniecznie ma się na to ochotę. Więc jak mi mąz mówi, że mam sobie wsiąść na rowerek czy orbitreka...to mam ochotę strzelić go z liścia.

        Podsumowując...Nie ma pretensji do mężczyzny, że go nie pociągam, bo przytyłam. Ale zastanawia mnie jedno, czy mężczyzna nie może kochać swojej partnerki pomimo nadmiaru kilogramów? czy kobieta nie może być piękna i zmysłowa mając za dużo w obwodach? Czy przez to nie może być wspaniałą kochanką? Jednocześnie pragnę zauważyć, że panowie też nie są bez skazy...
        • vitek_1 Re: utyłam i mąż się mną nie interesuje :( 09.11.11, 04:39
          be_3 napisała:

          > Ale zastanawia mnie jedno, czy mężczyzna nie może kochać swojej partnerki pom
          > imo nadmiaru kilogramów? czy kobieta nie może być piękna i zmysłowa mając za du
          > żo w obwodach? Czy przez to nie może być wspaniałą kochanką?

          Zmartwię cię ale nie. Żaden normalny facet nie pragnie ani nie czerpie przyjemności z seksu z otyłą kobietą.

          Piiszesz że dużo jesz i głównie dlatego że dużo czasu spędzasz w domu. Ale jedzenie chyba samo nie wchodzi do lodówki? Kupuj mniej żarcia. Mąż wychodząc do pracy niech zabiera ze sobą wszystkie środki płatnicze i zostawia ci tylko niewielką kwotę.
          Nie dość że schudniesz to jeszcze zaoszczędzisz
          • be_3 Re: utyłam i mąż się mną nie interesuje :( 09.11.11, 10:42
            Vitek...chyba nie rozumiesz w czym problem. Oczywiście jedzenie samo ani nie wchodzi, ani nie wychodzi z lodówki. Jeśli źródłem problemu są emocje, to najpierw trzeba się z nimi uporać. Nie ukrywam, że frustracja z powodu samotności jest doskonałym pretekstem do zajadania się. Widzę problem, absolutnie jestem świadoma tego jak wyglądam, etc... Moja motywacja jest krótkotrwała, bo jestem sfrustrowana tym, że nie mam czasu i siły na sport, że nie mam kasy na zdrowie jedzenie, że nie mam kasy na suplementy diety (nie mylić ze wspomagaczami odchudzania), na odpowiednie kosmetyki, etc.
            Facetom wydaje się, że wszystko jest do ogarnięcia. Jeśli kobieta po ciąży, porodzie i 2 latach zajmowania się dzieckiem i domem nie wygląda jak na początku małżeństwa/związku to w ogóle szczyt "bezczelności" z jej strony...i jakim prawem ona w ogóle się dziwi, że mąż jej nie "posuwa". Pozostaje tylko kopnąć leżącego. (przecież kobieta zajmująca się dzieckiem i domem, wiecznie wypoczywa, dosłownie leży i pachnie cały dzień).

            Może gdyby PAN MĄŻ wyszedł z inicjatywą zajmowania się dzieckiem, aby żona mogła o siebie zadbać (pójść na fitness, siłownię), dał jej czasem w prezencie jakiś karnet na zabieg, i dawał do zrozumienia, że jest piękna (wzmacniając tym samym poczucie jej własnej wartości/kobiecości, które po ciąży i urodzeniu dziecka spada), to nie byłoby problemu.

            Nie zrozumcie mnie źle - nie obarczam winą za całe zło faceta, bo nie ona wpycha mi/nam jedzenie do ust...Jednak odrobina wsparcia, a nie wielki foch o to, że brzucha za wiele, byłby tutaj bardzo pomocne. Nic bardziej nie przygnębia...gdy po kilkunastu godzinach (a wierzcie mi Panowie, że będąc z dzieckiem w domu, sprzątając, gotując, etc - można być prawdziwie zmęczonym i sfrustrowanym), mąż przychodzi i unika kontaktu z żoną, dla której on jest czasem jedyną odskocznią. Trochę więcej wyrozumiałości.

            Poza tym..nie wiem czy normalny facet nie lubi seksu z puszystą kobietą...Sądzę, że lubi dobry, namiętny seks. Jeśli jedynym determinantem dobrego seksu ma być szczupła sylwetka kobiety, to obawiam się, że czytasz za dużo bzdurnych gazet. Niestety przepaść pomiędzy tym, co lansują media, a rzeczywistością jest ogromna, zatem może lepiej zaakceptować to jak jest naprawdę.

            Pozdrawiam
            • korelacja_1 Re: utyłam i mąż się mną nie interesuje :( 09.11.11, 12:41
              Może gdyby PAN MĄŻ wyszedł z inicjatywą zajmowania się dzieckiem, aby żona mogł
              > a o siebie zadbać (pójść na fitness, siłownię), dał jej czasem w prezencie jaki
              > ś karnet na zabieg

              A nie możesz sama go o to poprosić? Powiedz: mężu zajmij się dzieckiem, idę na siłownię, i nie czekając zbyt długo na reakcję po prostu pójść?
            • janznepomuka Re: utyłam i mąż się mną nie interesuje :( 09.11.11, 14:44
              > Może gdyby PAN MĄŻ wyszedł z inicjatywą zajmowania się dzieckiem, aby żona mogł
              > a o siebie zadbać (pójść na fitness, siłownię), dał jej czasem w prezencie jaki
              > ś karnet na zabieg, i dawał do zrozumienia, że jest piękna (wzmacniając tym sam
              > ym poczucie jej własnej wartości/kobiecości, które po ciąży i urodzeniu dziecka
              > spada), to nie byłoby problemu.

              Myślenie życzeniowe, typowe dla dużej populacji kobiet, których charakter i światopogląd najlepiej oddaje wyrażenie "kura domowa". Na temat tego wyrażenia był cały wątek, więc obrażalskich proszę o dopisywanie się tamże.

              Dla mnie sam fakt dwuletniego zajmowania się dzieckim i domem jest już odchyłem trudno wytłumaczalnym. Nigdy w życiu nie zgodziłbym się (nie zgodziłem się przy pierwszej córce i NIE zgodzę się również teraz przy nadchodzącej córce ani przy kolejnym dziecku, które w miarę od razu), by tak się zachowywała moja lepsza połowica w wypadku ZDROWEGO dziecka (bo przy chorym dziecku to oczywiście jest inaczej, ale tutaj raczej ten przypadek nie zachodzi).

              Do żloba, przedszkola
              • that.bitch.is.sick znów ten przemądrzały ton 09.11.11, 19:50
                janznepomuka napisał:

                > > Może gdyby PAN MĄŻ wyszedł z inicjatywą zajmowania się dzieckiem, aby żon
                > a mogł
                > > a o siebie zadbać (pójść na fitness, siłownię), dał jej czasem w prezenci
                > e jaki
                > > ś karnet na zabieg, i dawał do zrozumienia, że jest piękna (wzmacniając t
                > ym sam
                > > ym poczucie jej własnej wartości/kobiecości, które po ciąży i urodzeniu d
                > ziecka
                > > spada), to nie byłoby problemu.
                >
                > Myślenie życzeniowe, typowe dla dużej populacji kobiet, których charakter i świ
                > atopogląd najlepiej oddaje wyrażenie "kura domowa". Na temat tego wyrażenia by
                > ł cały wątek, więc obrażalskich proszę o dopisywanie się tamże.
                >
                > Dla mnie sam fakt dwuletniego zajmowania się dzieckim i domem jest już odchyłem
                > trudno wytłumaczalnym. Nigdy w życiu nie zgodziłbym się (nie zgodziłem się prz
                > y pierwszej córce i NIE zgodzę się również teraz przy nadchodzącej córce ani pr
                > zy kolejnym dziecku, które w miarę od razu), by tak się zachowywała moja lepsza
                > połowica w wypadku ZDROWEGO dziecka (bo przy chorym dziecku to oczywiście jest
                > inaczej, ale tutaj raczej ten przypadek nie zachodzi).

                No i znowu ten przemądrzały i pogardliwy ton, chociaż mądrością się żadną akurat Pan nei popisałeś. Ciekawostka, że jak ktoś się przyznaje do otyłości to inni myślą że mogą prawić im morały. Ale już z tą opieką nad dzieckiem to już Pan wydałeś z siebie wyjątkowe bzdety. To że ty małżonkę zaganiasz do roboty to twoja własna sprawa, ale nie wpieprzaj się z łaski swojej w czyjeś układy.
                Jak ktoś jest mężczyzną który potrafi zarobić na żonę i dzieci to z mojej strony oklaski ale i nie potrzebuje zapewne twoich żałosnych mądrości. Jęczenia cienkich bolków którzy nie dają sobie rady z utrzymaniem rodziny naprawdę nikt nie potrzebuje. Nie ma się czym akurat chwalić:)
                • sisi_kecz Re: znów ten przemądrzały ton 10.11.11, 11:59
                  Heh, bitchies :)

                  pojechałaś, ale masz tu w pełni moje poparcie.
                  I nie chodzi mi akurat o to, czy cienki bolek nie zarobi.
                  Tylko o to, że jedynie socjalizm wspierał oddawanie niemowląt do żłobków tygodniowych (!)
                  i mało, że niektórym pomysły na podrzucanie dzieci obcym pozostały, to jeszcze pomstują na normalnych rodzicow.

                  duze pozdro!
                  • janznepomuka Re: znów ten przemądrzały ton 14.11.11, 12:25
                    Oj sisi, oj sisi, oj sisi.....

                    Akurat jedynym zajęciem mojej byłej BABY po urodzeniu dziecka było zwalnianie kolejnych opiekunek, których był pełen dom, za byle drobiazg typu za dużo kawy wypitej na śniadanie. Tak więc proszę......

                    Znam DOBRZE lub BARDZO DOBRZE kilkadziesiąt (a może i ponad 100 nawet) małżeństw o statusie majątkowym od dwójki permanentnie bezrobotnych alkoholików do kilku par o łącznych zarobkach na poziomie powyżej 100 tys. miesięcznie (a jedno
                    • be_3 Re: znów ten przemądrzały ton 14.11.11, 14:21
                      u par o łącznych zarobkach na poziomie powyżej 100 tys. miesięcznie (a jedno --
                      > grube miliony...

                      Powiedz lepiej co robią Ci - zarabiający miliony :)
                      • janznepomuka Re: znów ten przemądrzały ton 15.11.11, 11:44
                        Duża firma deweloperska.....
                    • sisi_kecz Re: znów ten przemądrzały ton 17.11.11, 09:51
                      Oj jasiu, jasiu, jasiu, jasiu...

                      Ile osób tyle opinii, w kwestii wychowywania dzieci jednego kanonu nie znajdziesz i nie podasz.
                      Mnie mama też rzuciła babciom po paru tygodniach od narodzenia i też żyję.
                      Do młodszego brata wzięła 3 lata wychowawczego i "do głowy" nie dostała.
                      Znajomi męża to głownie małżenstwa katoli, gdzie ona siedzi z dzieckiem do czasu przedszkola. Strasznie fajnie dzieciska sie chowają.
                      Ja siedziałam w domu ze starszym dzieckiem przez 3 lata, dostawałam "do głowy", z młodszym poszłam do pracy po pół roku, a dzisiaj dostaje "do głowy" , bo musiałam go posłać do żłoba pomimo, że rzygał rano od kaszlu, nie miał z kim zostać w domu.



                      Przemądrzały ton- nigdy nie jest na miejscu.

                      pozdro!
            • janznepomuka Re: utyłam i mąż się mną nie interesuje :( 09.11.11, 14:49
              Acha
              • be_3 Re: utyłam i mąż się mną nie interesuje :( 09.11.11, 19:22
                Janie, dziękuję za serię dobrych rad. Co do hormonów, to miałam całą serię diagnoz od PCO przez niedoczynność tarczycy. Ale temat ten szeroki i głęboki. O dietach i zdorwym odżywianiu mogłabym książki pisać. Ale problem jest jeden - leń w d****. Nie mam siły ani ochoty ćwiczyć, co jak sądzę w odchudzaniu jest najważniejsze. Choć nie ukrywam, że przymierzam się do wizyt w siłowni (kwestia znalezienia funduszy). Wkurza mnie obecny stan, bo jest o niebo inny od tego, do czego przywykłam. Zawsze byłam atrakcyjną osobą, za którą oglądali się mężczyźni i tęsknię za tym "uczuciem". Kluczowym momentem będzie pójście do pracy - własne środki, motywacja, etc.
                Tak czy inaczej, chciałam jedynie zwrócić uwagę mężczyzn, że czasem przyczyną tycia...jest błędne koło, a z niego trudno się wyrwać.
    • kutuzow z Joe Monstera w zbliżonym temacie 16.09.11, 19:58
      www.joemonster.org/art/17025/Jak_kobiety_zmieniaja_sie_po_slubie
      • efi-efi Re: z Joe Monstera w zbliżonym temacie 21.09.11, 20:55
        yoric napisał;

        >>Trzy, powrót do wagi i figury z młodości to najlepsze, co można dla siebie zrobić, ale NIE >>JEST TO samo w sobie gwarantem powrotu pożądania ze strony męża. Warto o tym >>pamiętać.

        -I vice versa Yoric. Warto o tym pamiętać :)
        • yoric Re: z Joe Monstera w zbliżonym temacie 22.09.11, 18:55
          > -I vice versa Yoric. Warto o tym pamiętać :)

          hę? W sensie że powrót pożadania nie jest gwarantem powrotu do figury? :))
    • fasolka3 Re: utyłam i mąż się mną nie interesuje :( 27.09.11, 23:03
      W ciazy organizm nastawiony jest na magazynowanie tluszczu na ciezkie czasy. Nasz organizm nie zostal uksztaltowany w epoce hipermarketow, gdzie jedzenie jest dostepne 24/ h, 365 dni w roku.

      Dlaczego nie naskakujecie na palaczy, alkoholikow albo uzaleznionych od netu. Ci to dopiero maja slaba wole! Ale nie, najbardziej na pogarde zasluguja - grubasy...
      a teraz cytuje GUS:

      "Pod koniec 2009 r. ponad 61% ogółu mężczyzn
      ważyło zbyt dużo (45% miało nadwagę, a blisko 17% zaliczono do grupy ludzi
      otyłych).
       Populacja dorosłych kobiet z nadwagą lub otyłych także się zwiększyła –
      o 5 pkt procentowych, lecz było to mniejszy wzrost niż u mężczyzn. Prawie
      45% ogółu dorosłych kobiet ważyło zbyt dużo (29% miało nadwagę, a 15%
      stanowiły kobiety otyłe). "

      Jak widac, faceci sa grubsi!
      • arronia Re: utyłam i mąż się mną nie interesuje :( 28.09.11, 10:14
        > Dlaczego nie naskakujecie na palaczy, alkoholikow albo uzaleznionych od netu.

        Hm... może dlatego, że wątek jest o wadze?
        Jeśli interesują Cię uzależnieni od sieci lub alkoholu - na forum znajdziesz odpowiednie wątki.
    • daria71_ja Re: utyłam i mąż się mną nie interesuje :( 12.10.11, 15:44
      ania26a napisała:

      > jak rozwiązać taki problem....
      > w 1 ciąży utyłam 25 kg (musiałam od 27 tc leżeć) zostało ok 13 kg...a że łóżko
      > szfankowało wiele razy pytałam męża o co chodzi,ale on nigdy nie podejmował roz
      > mowy, mówił, że wszytko jest ok,
      > planowaliśmy razem kolejną ciąże, teraz jestem własnie w kolejnej ciąży (po 3 l
      > atach) to już 36 tydzień, latem mój mąż w bardzo nie miły sposów zrobił kilka
      > uwag odnośnie mojej wagi.... cóż nie wiem co radziej zabolało to że mi wytknął
      > ile waże ( zabolało ale sama wiem o tym, i się z tym źle czuje) czy to że przez
      > te 3 lata nie zdobył się na odwage i nie wpowiedział mi o co chodzi choć prosi
      > łam o to....
      > jak myślicie czy to po ciązy się zmieni.... czy raczej nie?
      >
      > jesteśmy z soba 10 lat w tym 4 po ślubie

      Najlepiej chudnie się uprawiając seks, ja lubię rano najbardziej. Same zalety :)

      Nawet tutaj o tym piszą kobieta.wp.pl/kat,26353,title,Poranny-seks-wady-i-zalety,wid,13880239,wiadomosc.html
    • dziewczynka1979 Re: utyłam i mąż się mną nie interesuje :( 22.11.11, 22:40
      PRZEPRASZAM GDZIE, WIDZISZ ZWIĄZEK POMIĘDZY LEZENIEM, A DUZYM UTYCIEM??? JA TEZ LEZALAM, UTYLAM 12 KG. ORGANIZMOWI NALEZY DOSTARCZAĆ TYLE KALORII, W ZALEŻNOŚCI JAKI TRYB ŻYCIA PROWADZI...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka