co dalej

29.11.12, 13:37
Żyje w podobnym małżeństwie ( związku) co większość tu piszących, jeżeli do czegoś dojdzie to tylko z mojej inicjatywy. Mamy dwoje dzieci które nie potrzebują już nas w nocy i te noce moglibyśmy poświęcić sobie ale tak nie jest.
Sygnalizowałam swoje potrzeby i wypytywałam się też o jego i... brak jakiejkolwiek komunikacji.
Nie będę pisać tu jak się starałam zwrócić na siebie uwagę - bo wie to każda kobieta i mężczyzna w podobnej sytuacji.Pytanie ile można się tak starać , ile można narzucać się komuś ... rok ..dwa - ja mam tak już o wiele wiele dłużej. Powoli umiera moja wiara w siebie, w moje "jakiekolwiek" umiejętności.
Rozwód? nie jestem aż taka silna (chyba).. na chwilę obecną przestałam się starać ... nie mogę się więcej tak poniżać..:(
    • loppe Re: co dalej 29.11.12, 13:52
      Całkiem poważnie zalecam wszystkim takim przypadkom nie wizytę u seksuologa lecz raczej u psychologa ( a raczej lektury własne w tej domenie, by odświerzyć człowieczeństwo i wrażliwość, przysypane ekstremalnym żeby nie powiedzieć ekstrementowym syfem mass mediów po pracy i często niechlujnej codzienności w miejscu pracy).
    • gomory Re: co dalej 30.11.12, 07:29
      > Rozwód? nie jestem aż taka silna (chyba).. na chwilę obecną przestałam się starać ... nie mogę się więcej tak poniżać..:(

      A jaka moc trzyma Cie teraz w tym zwiazku? Jaka sila spaja meza i Ciebie, a ktora zniknie po ewentualnym rozwodzie? Co mozesz stracic?
      • zawle Re: co dalej 30.11.12, 08:56
        To może ja Ci odpowiem jaka siła.
        Po pierwsze kwestie mieszkaniowe. W Polsce niewiele osób może sobie pozwolić na oddzielne mieszkanie.
        Po drugie kwestie społeczne
        Rodzina niepełna to wciąż rodzina zagrożona dysfunkcyjnością. I jako taka jest postrzegana przez świat zewnętrzny ( szkoła, pomoc społeczna, sąd).
        Kobiety samotnie wychowujące dzieci mają bardzo małe szanse na wejście w drugi satysfakcjonujący związek.
        Po trzecie- kasa. Byli mężowie bardzo często nie łożą na dzieci. System ściągania alimentów praktycznie nie istnieje. Pomoc dla matek samotnie wychowujących dzieci ogranicza się do około 500zł rocznie przy rozliczaniu podatków. Fundusz alimentacyjny tylko dla rodzin głodujących.
        Matki samotnie wychowujące dzieci zostawione są same sobie, oceniane negatywnie, nie mają żadnego wsparcia.
        Perspektywa dość mroczna. Zwłaszcza przy takim minusie jak brak seksu.


        • ina_nova Re: co dalej 30.11.12, 12:09
          > Kobiety samotnie wychowujące dzieci mają bardzo małe szanse na wejście w drugi
          > satysfakcjonujący związek.

          Przeciez nie ma przymusu, aby dzieci zostały z kobietą. Może wychowywać je ojciec, kobieta włączać się w ich opiekę.
        • gomory Re: co dalej 30.11.12, 12:26
          Czasem nie odpowiedz jest najwazniejsza, ale zadanie sobie pytania.
          Moze sklonic do rozmaitych refleksji jakich my miec nie bedziemy.
          Nic nie wiemy o statusie autorki, jej wieku, posiadaniu czy tez nie dzieci.

          Co do opisywanych przez Ciebie powodow. Przyznasz, ze raczej nie sa one wielkimi afrodyzjakami dla mezczyzny. Na wiekszosc nie dziala stymulujaco swiadomosc, ze kobieta jest udupiona, uzalezniona, podporzadkowana. Nie ma powodu by traktowac ja jak rownorzednego partnera bedacego wyzwaniem. Ktoz by sypal zanete zlowionej rybie?
          Nawet mimo tego, ze facet szuka laski sprawiajacej wrazenie, ze udupic sie da, to szybko odbija sie to czkawka w zwiazku. Ot paradoks. Nawet w zasadzie nie paradoks, facio raczej pragnie kobiety ktorej moze zaimponowac, a jego opiekunczosc i zaradnosc bedzie chwalona. Bzykac tylko dlatego, ze ona nie ma dokad odejsc? Podswiadomie chyba wszyscy bioracy w tym udzial czuja jakie to upokarzajace dla obu stron. Seks w takich okolicznosciach brzmi rownie atrakcyjnie jak muzeum pilek do ping ponga.
          • zawle Re: co dalej 30.11.12, 12:49
            Oj Gomory...
            Z facetami jest dokładnie tak samo jak z kobietami. Nie dogodzisz. Kobieta która ma gdzie pójść, zarabia na siebie, nie gwarantuje stabilności związku- opinia mężczyzny. Mało tego...ma wymagania. Chce kogoś chociażby na takim samym poziomie. Staje się wtedy kobietą z wygórowanymi wymaganiami- opinia niepracującej matki czwórki dzieci i jej męża. Jeśli bierze co los przyniesie i zwiąże się z pracownikiem budowlanym..wykastruje go swoją pensją- opinie pracownika budowlanego.
            Kwestia ganiania się w te i nazad nie dla wszystkich kobiet jest ponętna. Ja osobiście nie mam czasu ( zarabiam) na planowanie strategii podkręcania swojego chłopa poprzez uciekanie i dawanie dupy naprzemiennie ( można dawać dupy uciekając?).
            Podobnie nie kręcą mnie faceci w problemami emocjonalnymi ( bo chyba kimś takim jest kolo który stymuluj się uzależnieniem kobiety a potem ma po tym czkawkę).
            A co do seksu....bywałam w różnych upokarzających okolicznościach z mężczyzna i było cudownie:) Co kto lubi i kiedy.
            • gomory Re: co dalej 30.11.12, 14:03
              Tutaj jest sprawiedliwie - obie plcie maja swoje problemy ;).
              Masz racje, ze nie kazdy ma ochote zabawiac sie w takie czy inne gierki by zachecac partnera. Chociaz sa i tacy ktorych to moze wrecz dodatkowo stymulowac (jesli spotyka sie z pozytywnym odzewem). W ukladzie idealnym ludzie laczac sie w pare powinni wziasc pod uwage swoje oczekiwania, mozliwosci i dopasowanie, a w efekcie otrzymaja szczesliwy zwiazek. Ale jak wszyscy wiemy takie nie sa codziennoscia i wiekszosc musi szukac kompromisow. A raczej moze, a nie musi.
              Oczywiscie, ze w lozku moze byc cudownie i w upokarzajacych okolicznosciach. Wrecz to moze niesc dodatkowy ladunek pikanterii. Dla niektorych ;). Tak jak napisalas - co kto lubi.
              Tyle, ze wiekszosc z nas jest nie do konca idealnie spasowana erotycznie. Czasem ktores musi zdjac korone i przygiac karku, albo nauczyc sie oglady bo uklad nie przetrwa.
    • dolores34 Re: co dalej 30.11.12, 10:38
      Wiesz...żyję w bardzo podobnej sytuacji jak Ty już parę ładnych lat. Bez skutku. Wiem jak się czujesz.
      Jak masz ochotę pogadać napisz na maila gazetowego.
      Pozdrawiam.
      • kaka180 Re: co dalej 30.11.12, 11:46
        Muszę się przyznać,że nie raz myślałam o rozwodzie ale jak pomyślę o tym , że rodzina dowiedziałaby się , że powodem jest brak seksu itp. dziwne różnice, to popadali by ze śmiechu.
        Mam wrażenie, że tylko mężczyzna może narzekać ,że żona mu nie "daje" :) a jak kobieta coś o tym wspomni to pomyślą , że hormony jej buzują, zaczyna przekwitać lub nudzi jej się i wymyśla...
        Mam 34 lata nie przekwitam, hormony mi nie buzują nie nudzi mi się bo pracuję zawodowo + dzieci i związany z nimi pakiet( pranie, sprzątanie, gotowanie, lekcje).
        Pozdrawiam
        • hello-kitty2 Re: co dalej 30.11.12, 12:06
          kaka180 napisała:

          > Muszę się przyznać,że nie raz myślałam o rozwodzie ale jak pomyślę o tym , że r
          > odzina dowiedziałaby się , że powodem jest brak seksu itp. dziwne różnice, to
          > popadali by ze śmiechu.

          Jesli odczuwasz potrzebe wyjasnienia rodzinie powodow swojego ewentualnego dzialania to moze bez wchodzenia w szczegoly wystarczy powiedziec: Nie kocham go, nie ma miedzy nami wiezi, jest mi obcy, nie potrzebuje go. No chyba, ze to nie jest prawda. A moze obawiasz sie, ze on tak bedzie wszystkim wyjasnial sprawe ale w to akurat watpie.
          • dreemcatcher Re: co dalej 30.11.12, 13:11
            wtedy ktos z rodziny najbardziej rozgarnięty wypali że seks nie jest najważniejszy, świadomie pomijając fakt że małżonkowie oddalają się od siebie i łączą ich tylko obowiązki . Ktoś dla kogo seks mżze nie istnieć nie zrozumie tego nawet jeśli związek się rozleci
        • that.bitch.is.sick Re: co dalej 30.11.12, 15:00
          kaka180 napisała:

          > Muszę się przyznać,że nie raz myślałam o rozwodzie ale jak pomyślę o tym , że r
          > odzina dowiedziałaby się , że powodem jest brak seksu itp. dziwne różnice, to
          > popadali by ze śmiechu.
          > Mam wrażenie, że tylko mężczyzna może narzekać ,że żona mu nie "daje" :) a jak
          > kobieta coś o tym wspomni to pomyślą , że hormony jej buzują, zaczyna przekwi
          > tać lub nudzi jej się i wymyśla...
          > Mam 34 lata nie przekwitam, hormony mi nie buzują nie nudzi mi się bo pracuję z
          > awodowo + dzieci i związany z nimi pakiet( pranie, sprzątanie, gotowanie, lekcj
          > e).
          > Pozdrawiam

          Tak się zastanawiam jak kobiety dały się złapać w tę feministyczną pułapkę praca+ dzieci i związany z nimi pakiet. Nie dość że ogarniasz dzieci to jeszcze tłumaczysz się z tego że musisz zarabiać na utrzymanie? Może Twoim problem jest przepraszanie za to że żyjesz i usprawiedliwianie swojego miejsca na świecie? Na dodatek, znowu jest przeniesienie akcentu na ten aspekt życia seksualnego związany z dowartościowaniem. tego kuźwa nigdy nie zrozumiem, za cholerę. To że facet chce/nie chce seksu z Tobą nie ma nic wspólnego z Twoją atrakcyjnością seksualną jako kobiety. Ale Twoje/Wasze podejście błagalne i skamlące tj. uzależnienie od seksu jako środka na dowartościowanie psuje z pewnością Twoją wartość jako kochanki która zawsze w relacjach męsko-damskich jest pewnego rodzaju zdobyczą.
          Najśmieszniejsze jest Twojej usprawiedliwianie że jesteś wartościową żoną i matką i udowadnianie że na siebie zarabiasz - myślisz że to w jakiś sposób uwiarygadnia Twoją potrzebę współżycia seksualnego? Na świecie jest dużo leniwych krów, leżących i pachnących które mężczyźni całują w stopy za to że im dają. Czy to Ci nie daje do myślenia? Sądzisz że postawą pracowitej Marysi wzbudzisz pożądanie? To kompletnie nie ma nic wspólnego z tradycyjnym zaletami, które wpajały nam nasze matki (że o feministkach nie wspomnę)/
          nota bene - tak kończą te "zaradne i pracowite" kobiety..
          Możesz pomyśleć że jestem wredna ale zastanów się nad tym dla swojego dobra.
          • triss_merigold6 Re: co dalej 30.11.12, 21:05
            To akurat prawda. Perfekcyjne wypełnianie licznych ról nie daje nagrody w postaci chętnego męża i ognistego seksu.
            Brutalnie powiem autorce: pierdol to. Znajdź sobie, kobieto, kochanka. Nie staraj się zasłużyć na łaskawe zainteresowanie męża, nie rywalizuj z pikselami, działką, piwem czy praca.
            • kaka180 Re: co dalej 30.11.12, 21:29
              z pilotem od telewizora , kolegami, rodzicami i samochodami :) dzięki :)
              • triss_merigold6 Re: co dalej 30.11.12, 21:43
                W sumie też kiedyś wydawało mi się dziwne rzucenie męża (będącego bardzo zaangażowanym ojcem) z powodu niedostatku adoracji, zainteresowania i erotyki. Tyle, że ja lojalnie i otwartym tekstem uprzedzałam, że znajdę sobie kochanka. Znalazłam, w sumie daleko nie szukałam. Z ówczesnym kochankiem żyję od ładnych paru lat, mamy nowe wspólne dziecko. Rozwód był bez orzekania o winie, starsze dziecko ma dobry i regularny kontakt z moim eks mężem.
                • hello-kitty2 Re: co dalej 30.11.12, 22:21
                  triss_merigold6 napisała:

                  > W sumie też kiedyś wydawało mi się dziwne rzucenie męża (będącego bardzo zaanga
                  > żowanym ojcem) z powodu niedostatku adoracji, zainteresowania i erotyki. Tyle,
                  > że ja lojalnie i otwartym tekstem uprzedzałam, że znajdę sobie kochanka. Znalaz
                  > łam, w sumie daleko nie szukałam. Z ówczesnym kochankiem żyję od ładnych paru l
                  > at, mamy nowe wspólne dziecko. Rozwód był bez orzekania o winie, starsze dzieck
                  > o ma dobry i regularny kontakt z moim eks mężem.

                  Triss czy moge przy okazji podpytac: czy kochanek gdy zaczeliscie sie spotykac byl wolny? Czy mial swoja rodzine? Dzieci?
                  • triss_merigold6 Re: co dalej 01.12.12, 17:07
                    Nie był wolny, miał młodsze ode mnie o prawie dekadę dziewczę z którym mieszkał. Ale żadnych formalnych zobowiązań czy dzieci. Bez przesady, dzieciatych facetów nigdy nie brałam pod uwagę na stałe, jestem zbyt zaborcza.
          • zawle Re: co dalej 30.11.12, 22:51
            Gomory napisał:
            Na wiekszosc nie dziala stymulujaco swiadomosc, ze kobieta jest udupiona, uzalezniona, podporzadkowana.

            that.bitch.is.sick napisała:
            Na świecie jest dużo leniwych krów, leżących i pachnących które mężczyźni całują w stopy za to że im dają. Czy to Ci nie daje do myślenia? Sądzisz że postawą pracowitej Marysi wzbudzisz pożąda nie? To kompletnie nie ma nic wspólnego z tradycyjnym zaletami, które wpajały nam nasze matki (że o feministkach nie wspomnę)/nota bene - tak kończą te "zaradne i pracowite" kobiety..

            Tym sposobem musisz być dziką, uciekającą, leniwą i pachnącą krową, niezależną i niepokorną. Ciekawe...., ale nie niemożliwe;)))
            • hello-kitty2 Re: co dalej 30.11.12, 23:09
              zawle napisała:

              > Tym sposobem musisz być dziką, uciekającą, leniwą i pachnącą krową, niezależną
              > i niepokorną. Ciekawe...., ale nie niemożliwe;)))

              Dla analitycznego, uporzadkowanego umyslu jest to nie do objecia, taki abstrakt. Mozna to jednak ujac jednym slowem: nieprzewidywalna.
              • zawle Re: co dalej 01.12.12, 10:51
                To nie jest żaden abstrakt, tylko totalny bzdet. W stylu Super Niani czy Pani Rozenek, cz też innych Poradników dla Nieporadnych. Nie wiem skąd u ludzi takie przeświadczenia że wystarczy być jakimś tam i świat pokraśnieje. To trochę przypomina myślenie ofiar przemocy domowej...jak będę grzeczna i potulna to mnie nie zleje.
                • hello-kitty2 Re: co dalej 01.12.12, 19:58
                  zawle napisała:

                  > To nie jest żaden abstrakt, tylko totalny bzdet. W stylu Super Niani czy Pani R
                  > ozenek, cz też innych Poradników dla Nieporadnych. Nie wiem skąd u ludzi takie
                  > przeświadczenia że wystarczy być jakimś tam i świat pokraśnieje. To trochę przy
                  > pomina myślenie ofiar przemocy domowej...jak będę grzeczna i potulna to mnie ni
                  > e zleje.

                  Chyba nie doceniasz sily, jaka kryje sie w uwodzeniu :)
                  • zawle Re: co dalej 02.12.12, 09:36
                    Kitty..byłaś kiedyś z kimś kto nie chciał się z Tobą kochać? Albo z kimś stojącym grubo niżej w hierarchii domowej- bo o kimś takim pisze autorka? Uwodziłaś wtedy?
                    • hello-kitty2 Re: co dalej 02.12.12, 11:10
                      zawle napisała:

                      > Kitty..byłaś kiedyś z kimś kto nie chciał się z Tobą kochać? Albo z kimś stojąc
                      > ym grubo niżej w hierarchii domowej- bo o kimś takim pisze autorka? Uwodziłaś w
                      > tedy?

                      Tak bylam (przeciez jestem tu na forum). Po paru odmowach zaczelam uwodzic innych. Nie ma obowiazku seksu w zwiazku, konsewencje sa.
                      • gomory Re: co dalej 02.12.12, 12:06
                        Czyli by kobieta byla uwodzaca musi jej sie podobac facet i czuc od niego wzajemnosc pozadania. Inaczej szybko jej sie odechce takich gierek. Taki wniosek?
                        • hello-kitty2 Re: co dalej 02.12.12, 12:35
                          gomory napisał:

                          > Czyli by kobieta byla uwodzaca musi jej sie podobac facet i czuc od niego wzaje
                          > mnosc pozadania. Inaczej szybko jej sie odechce takich gierek. Taki wniosek?

                          Przy zalozeniu ze wynikiem uwodzenia jest seks dla przyjemnosci to oczywiscie, ze tak. Uwodze tylko tych z ktorymi chce sie kochac. Kocham sie tylko z tymi, ktorzy mi sie podobaja, kreca mnie (= pozadam ich) i odwzajemniaja pozadanie (wszystkie trzy warunki spelnione lacznie).

                          Jesli uwodze mezczyzn z poza tej grupy tzn. ze kieruje sie innymi pobudkami (Strach je ostatnio wymienial) lub wysylam niespojny komunikat. Ja nie robie tego, bo to mnie nie satysfakcjonuje.
                          • zawle Re: co dalej 02.12.12, 12:51
                            No i o tym mówię. Jak jest bryndza, na zaloty nie ma ochoty. Ma się wtedy uczycie poniżania/ kłamania.
                            W długim związku uwodzę tylko facetów którzy erotycznie mnie podkręcają...ciągle. W sowim życiu spotkałam dwóch takich. Więc trzeci też pewnie istnieje:))) Inni nudzili mi się dość szybko erotycznie. Bywałam z nimi w długich związkach. Jednak rozpadały się i tak....rozmijaliśmy się, usychała wieź, stawaliśmy się sobie obcy, ktoś spotykał kogoś innego....
        • gk-63 Re: co dalej 01.12.12, 18:13
          piszesz że nie jesteś silna/na rozwód/a z drugiej str że pracujesz zawodowo i ogarniasz całą resztę.Więc jesteś silna na tyle by sobie poradzić.Rodzina nie musi znać powodów rozstania.Gdybyś zdecydowała się na rozwód to konkretna rozmowa z mężem że jest ci źle,że brak wsparcia,pomocy i nie widzisz możliwości dalszego życia.Jeżeli się dogadacie to seks nie musi wypłynąć ,nie sądzę by jakikolwiek facet chciał by wyszło na jaw że nie zaspakaja żony.To nie ty wyjdziesz na rozbuchaną tylko on na niedojdę i ucierpi jego ego.A tak bez złośliwości poszperaj jeżeli mąż jest w twoim wieku /młody facet/ może spełnia się poza domem i ochoty nie starcza.
        • killarney5 Re: co dalej 03.12.12, 19:23

          > Muszę się przyznać,że nie raz myślałam o rozwodzie ale jak pomyślę o tym , że r
          > odzina dowiedziałaby się , że powodem jest brak seksu itp. dziwne różnice, to
          > popadali by ze śmiechu.

          Jeśli dla Ciebie opinia rodziny jest ważniejsza niż własne szczęście, to mentalnie masz chyba nie 34, a 14 lat. Dorośnij, bo marnujesz sobie najelpsze lata życia w fatalnym pseudomałżeństwie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja