kaka180
29.11.12, 13:37
Żyje w podobnym małżeństwie ( związku) co większość tu piszących, jeżeli do czegoś dojdzie to tylko z mojej inicjatywy. Mamy dwoje dzieci które nie potrzebują już nas w nocy i te noce moglibyśmy poświęcić sobie ale tak nie jest.
Sygnalizowałam swoje potrzeby i wypytywałam się też o jego i... brak jakiejkolwiek komunikacji.
Nie będę pisać tu jak się starałam zwrócić na siebie uwagę - bo wie to każda kobieta i mężczyzna w podobnej sytuacji.Pytanie ile można się tak starać , ile można narzucać się komuś ... rok ..dwa - ja mam tak już o wiele wiele dłużej. Powoli umiera moja wiara w siebie, w moje "jakiekolwiek" umiejętności.
Rozwód? nie jestem aż taka silna (chyba).. na chwilę obecną przestałam się starać ... nie mogę się więcej tak poniżać..:(