Dodaj do ulubionych

błędne koło

18.12.12, 11:48
kiedyś oboje lubiliśmy seks i kochaliśmy się bardzo często. a potem niepostrzeżenie z "codziennie" zrobiło się "raz na tydzień", a potem "raz na dwa tygodnie". mamy dużo pracy, zainteresowań, ciągle jesteśmy czymś zajęci, więc refleksja przyszła dopiero po jakimś czasie i postanowiliśmy zabrać się za naprawę naszego życia seksualnego. no i zonk. okazało się, że ja już nie mam orgazmu po 5 czy 10 minutach, że potrzebuję duużo więcej i dłużej, a on kończy po 2 minutach albo przeciwnie, nie jest w stanie utrzymać wzwodu tak długo. odbyliśmy kilka mniej lub bardziej przykrych rozmów i doszliśmy do wniosku, że ja zrobiłam się chłodna i ciężko mnie rozbudzić, a on oglądał zbyt wiele pornografii i właściwie tylko na takie filmiki reaguje pełną erekcją. no i niby wszystko dobrze, wyjaśniliśmy sobie wszystko racjonalnie, z założeniem, że będziemy na sobą pracować. Efekt? nie kochamy się wcale - on boi się, że mu nie stanie, ja nie chcę seksu bez orgazmu. zaplątaliśmy się i nie wiem, co dalej.
Obserwuj wątek
    • marek.zak1 Re: błędne koło 18.12.12, 12:36
      Jak powiedziała T. Okupnik w TV: ,,mój orgazm - mój problem i nie obarczam nim partnera, bo się zestresuje i nic z tego nie wyjdzie".
      Kup wibrator.
      • laveenia Re: błędne koło 18.12.12, 12:43
        marek.zak1 napisał:

        > Jak powiedziała T. Okupnik w TV: ,,mój orgazm - mój problem i nie obarczam nim
        > partnera, bo się zestresuje i nic z tego nie wyjdzie".
        > Kup wibrator.

        nie bardzo rozumiem tę wypowiedź - czyli mój orgazm ma być nieważny dla partnera, tak? ważne, żeby jemu było dobrze i żeby się nie stresował? chyba nie o taki seks mi chodzi...
        • that.bitch.is.sick Re: błędne koło 18.12.12, 12:56
          laveenia napisała:

          > nie bardzo rozumiem tę wypowiedź - czyli mój orgazm ma być nieważny dla partner
          > a, tak? ważne, żeby jemu było dobrze i żeby się nie stresował? chyba nie o taki
          > seks mi chodzi...

          ależ skąd, odwrotnie, przywiąż go do kaloryfera, karm prozakiem żeby się często uśmiechał i mówił komplementy, nafaszeruj uspokajaczami żeby się nie awanturował, żeby mu stawał na zawołanie ładuj w niego viagrę, a potem płacz na forach że ten mój to jakiś ostatnio mało naturalny, on chyba udaje miłość, jak sądzicie?
          na szczęście nikogo nie można zmusić do miłości i pożądania. Najpierw trzeba spojrzeć w lusterko i odpowiedzieć sobie na pytanie czy byłabym w stanie zaakceptować kogoś kogo w tym lusterku widzę. To jedyna robota dla was panie.
          • that.bitch.is.sick Re: błędne koło 18.12.12, 12:59
            taki przykład podawano w inteligencji emocjonalnej bodajże. Kobieta wylatuje za mężczyzną z restauracji okładając go pięściami i krzycząc: "wracaj tu i bądź dla mnie miły!"
            To jest właśnie przykład porażki w kontaktach między ludźmi.
          • laveenia Re: błędne koło 18.12.12, 13:05
            ok, tej wypowiedzi tej nie rozumiem. przecież nie chcę go do niczego zmuszać. kiedy się kochamy mojemu facetowi do końca nie staje, więc nie mam orgazmu. i szczerze mówiąc mnie to mniej frustruje niż jego. tak, oczywiście, że myślałam, że problem leży po mojej stronie, że przestałam mu się podobać, itd. on twierdzi, że nie, ja wyglądam tak samo, jak przed ślubem, a nawet trochę lepiej - więc tak, byłabym w stanie zaakceptować to, co widzę w lusterku.
            • loppe Re: błędne koło 18.12.12, 13:15
              Może się jakby zresetujcie. Mniej o tym mówcie, mniej myślcie, mniej frustrujcie, a bardziej się akceptujcie i z tej pozycji może pojawią się lepsze wzwody Partnera i więcej orgazmów Partnerki?
              • loppe Re: błędne koło 18.12.12, 14:56
                Brak Jej odpowiedzi na tę sugestię jest symptomatyczny.

                Konsumcjonistyczny związek dwojga wychowanków supermarketów. Promocja się skończyła kochani!

            • that.bitch.is.sick Re: błędne koło 18.12.12, 14:20
              laveenia napisała:

              > ok, tej wypowiedzi tej nie rozumiem. przecież nie chcę go do niczego zmuszać. k
              > iedy się kochamy mojemu facetowi do końca nie staje, więc nie mam orgazmu. i sz
              > czerze mówiąc mnie to mniej frustruje niż jego. tak, oczywiście, że myślałam, ż
              > e problem leży po mojej stronie, że przestałam mu się podobać, itd. on twierdzi
              > , że nie, ja wyglądam tak samo, jak przed ślubem, a nawet trochę lepiej - więc
              > tak, byłabym w stanie zaakceptować to, co widzę w lusterku.

              nie chodzi o wygląd tylko o podejście. Oczekiwanie od faceta swojego orgazmu, to chyba niewłaściwy adres.
              • laveenia Re: błędne koło 18.12.12, 15:35
                that.bitch.is.sick napisała:

                > nie chodzi o wygląd tylko o podejście. Oczekiwanie od faceta swojego orgazmu, t
                > o chyba niewłaściwy adres.

                nie o faceta oczekuję orgazmu, chciałabym go osiągnąć w wyniku seksu z nim. tak, jak on chce mieć orgazm w wyniku seksu ze mną.
                • that.bitch.is.sick Re: błędne koło 18.12.12, 15:52
                  laveenia napisała:

                  > that.bitch.is.sick napisała:
                  >

                  >
                  > nie o faceta oczekuję orgazmu, chciałabym go osiągnąć w wyniku seksu z nim. tak
                  > , jak on chce mieć orgazm w wyniku seksu ze mną.

                  Większość facetów ma automatycznie, natomiast większość kobiet musi wyćwiczyć mięśnie Kegla albo nauczyć się kontroli nad sekwencją swoich reakcji, rozpoznawaniem fazy plateau i odpowiednimi bodźcami które je stymulują, rozwijać wyobraźnię seksualną lub nauczyć się technik relaksacji. Gdy przez jakiś czas nie uprawiałaś seksu, twoja zdolność do przeżywania orgazmu mogła ulec regresji albo mogłaś się zafiksować na reakcjach na bodźce wynikające ze sposobu w jaki się masturbujesz. To żadna tragedia, to można zmienić, wprowadzanie nerwowej atmosfery z tego powodu i przerzucanie się odpowiedzialnością tylko utrudnia cały proces.
                  Zdarza się że mężczyźni też nie mają orgazmu, ale ja nie słyszałam aby odpowiedzialność za to że nie mogą skończyć, albo że mieli finał bez przyjemności spoczywała na partnerce.
                  • laveenia Re: błędne koło 18.12.12, 16:18
                    that.bitch.is.sick napisała:

                    > laveenia napisała:
                    >
                    > > that.bitch.is.sick napisała:
                    > >
                    >
                    > Większość facetów ma automatycznie, natomiast większość kobiet musi wyćwiczyć m
                    > ięśnie Kegla albo nauczyć się kontroli nad sekwencją swoich reakcji, rozpoznawa
                    > niem fazy plateau i odpowiednimi bodźcami które je stymulują, rozwijać wyobraźn
                    > ię seksualną lub nauczyć się technik relaksacji. Gdy przez jakiś czas nie upraw
                    > iałaś seksu, twoja zdolność do przeżywania orgazmu mogła ulec regresji albo mog
                    > łaś się zafiksować na reakcjach na bodźce wynikające ze sposobu w jaki się mast
                    > urbujesz. To żadna tragedia, to można zmienić, wprowadzanie nerwowej atmosfery
                    > z tego powodu i przerzucanie się odpowiedzialnością tylko utrudnia cały proces.

                    >
                    >
                    czyli uważasz, że to ja powinnam ćwiczyć mięśnie kegla, a on może się zadowolić 2 minutową erekcją i nic nie robić? bitch, ja staram się pracować nad sobą, wiem, że trudniej się rozkręcam, więc próbuję wszytskiego, żeby było lepiej - z lepszym i gorszym skutkiem. ale nie dam sobie wmówić, że to wyłącznie moja wina, że nie zdążam mieć orgazmu w 2 minuty! tu nie chodzi o zwalanie winy na siebie nawzajem, tylko szukanie rozwiązań.
                    • that.bitch.is.sick Re: błędne koło 18.12.12, 16:37
                      laveenia napisała:

                      > >
                      > czyli uważasz, że to ja powinnam ćwiczyć mięśnie kegla, a on może się zadowolić
                      > 2 minutową erekcją i nic nie robić? bitch, ja staram się pracować nad sobą, wi
                      > em, że trudniej się rozkręcam, więc próbuję wszytskiego, żeby było lepiej - z l
                      > epszym i gorszym skutkiem. ale nie dam sobie wmówić, że to wyłącznie moja wina,
                      > że nie zdążam mieć orgazmu w 2 minuty! tu nie chodzi o zwalanie winy na siebie
                      > nawzajem, tylko szukanie rozwiązań.

                      nie wiem czy ktoś powiedział że Twoja ścieżka do orgazmu ma prowadzić w momencie wprowadzenia jego członka do pochwy i kończyć się w momencie jego wytrysku? A za drugim razem też będzie 2 minuty? Pomyślmy, czy to naprawdę problem który leży w jakiś gdzieś tam waszych nieadekwatnych w waszym mniemaniu reakcji fizycznych czy też tego jak sieriożnie i nieadekwatnie te reakcje fizyczne traktujecie? i jak się w tym dogadujecie?
                      A jakby nie miał nóg, albo ty i musielibyście uporać się z trudnościami bardziej oczywistymi?
                      Czy niezadowolenie wynika naprawdę z realnych trudności natury fizycznej, czy też nadmiernych oczekiwań wobec siebie?:)
                      • laveenia Re: błędne koło 18.12.12, 17:01
                        that.bitch.is.sick napisała:

                        A
                        > za drugim razem też będzie 2 minuty?

                        nie ma szans na drugi raz, do tego potrzebna jest erekcja.

                        Pomyślmy, czy to naprawdę problem który l
                        > eży w jakiś gdzieś tam waszych nieadekwatnych w waszym mniemaniu reakcji fizycz
                        > nych czy też tego jak sieriożnie i nieadekwatnie te reakcje fizyczne traktujeci
                        > e? i jak się w tym dogadujecie?

                        oboje jesteśmy niezadowoleni - on, bo seksu jest za mało, ja - bo on mnie nie zaspokaja.

                        > A jakby nie miał nóg, albo ty i musielibyście uporać się z trudnościami bardzie
                        > j oczywistymi?

                        ???

                        > Czy niezadowolenie wynika naprawdę z realnych trudności natury fizycznej, czy t
                        > eż nadmiernych oczekiwań wobec siebie?:)
                        >
                        chcielibyśmy cieszyć się z seksu, jak dawniej. czy te oczekiwania są nadmierne? mamy się pogodzić z tym, że już będzie źle?
                        • sea.sea Re: błędne koło 18.12.12, 17:16
                          > oboje jesteśmy niezadowoleni - on, bo seksu jest za mało, ja - bo on mnie nie zaspokaja.

                          A nie może Cię wylizać lub wypalcować przed (lub po) żebyś miała upragniony orgazm a on się nie musiał stresować, że znowu mu nie stoi tak jak powinien? Stres z powodu erekcji lub jej braku wybitnie nakręca utrwalanie się tegoż braku.
                          • laveenia Re: błędne koło 18.12.12, 17:34
                            sea.sea napisała:

                            > > oboje jesteśmy niezadowoleni - on, bo seksu jest za mało, ja - bo on mni
                            > e nie zaspokaja.
                            >
                            > A nie może Cię wylizać lub wypalcować przed (lub po) żebyś miała upragniony org
                            > azm a on się nie musiał stresować, że znowu mu nie stoi tak jak powinien?

                            to też jakoś nie wychodzi, on się szybko zniechęca, niecierpliwi.
                            • bcde Re: błędne koło 19.12.12, 03:15
                              > to też jakoś nie wychodzi, on się szybko zniechęca, niecierpliwi.

                              Tzn. jak szybko on się zniechęca i jak dużo czasu potrzebujesz? Nie może cię lizać lub palcować 5-10 minut dłużej, jeśli cię kocha? To chyba nie jest wysiłek równoważny 6-godzinnemu zrzucaniu węgla do piwnicy albo całodziennym zakupom w supermarketach. Kurwa, ręce i nogi opadają.
                              • marek.zak1 Re: błędne koło 19.12.12, 09:26
                                Może i 20 minut, bo jak słusznie napisałaś, nie jest to żaden wysilek. ale, ale... wtedy ewidentny koniec ze wzwodem. Dziewczyny, my nad nim kompletnie nie panujemy, a im bardziej chcemy i o nim myślimy, efekt jest odwrotny. Trochę zrozumienia.
                                • laveenia Re: błędne koło 19.12.12, 12:09
                                  no właśnie, tak to wygląda.
                                  • beyon Re: błędne koło 19.12.12, 12:39
                                    Ludzie złoci, jak to pisze to nóż mi sie otwiera, kto kogo czym , palcami czy lizac , matko kochana, albo ktos kogos kręci i wtedy moze robic to godzinami, albo 2 minuty i ręka boli. Na cholere takie rzeczy pisac moze lepiej troche głebiej w związek wejrzyj autorko postu, bo czasem trzeba sie przyznac do tego ze to juz tylko przyjaźń a nie miłośc i porzadanie
                                • bcde Re: błędne koło 19.12.12, 14:27
                                  > Może i 20 minut, bo jak słusznie napisałaś, nie jest to żaden wysilek. ale, ale
                                  > ... wtedy ewidentny koniec ze wzwodem.

                                  A po co jej jego wzwód? To on ma ją zaspokoić językiem lub palcami. On zaspokoił się wcześniej albo zrobi to później.
                                  • gomory Re: błędne koło 20.12.12, 10:39
                                    > A po co jej jego wzwód? To on ma ją zaspokoić językiem lub palcami.

                                    To co fizycznie sie dzieje w mezczyznie wplywa na sposob w jaki jest on postrzegany przez partnerke. Swiadomosc, ze jest ona obiektem pozadania osmiela, moze poluznic gorset cnotliwej przyzwoitosci, jest pobudzajace.
                                    Facet powinien prezentowac sie jako sprawny i jurny.
                                    Sporo pan moze potwierdzic pewne podswiadome odczucia. Na przyklad odkad okazalo sie, ze maz jest bezplodny, zona w niepojety sposob zaczela oceniac bzykanko jako niesatysfakcjonujace. Mimo tego, ze nie mieli zamiaru plodzic potomka.
                                    Kobiety moga z wyrozumieniem patrzec na to, ze facet musi lykac jakies hormony, dostac zastrzyki, zakladac pierscienie na penisa czy cokolwiek innego. Ale wewnetrznie bedzie to im oslabialo jakosc doznan. Gdy sie zorientuja, ze mezczyzna "dopala" swoja potencje jakimis srodkami czy pornografia sa rozczarowane.
                                    Z reguly uwielbiaja byc lizane. Ale wtedy gdy robi to najarany na nia kochanek, potencjalnie gotowy na konkretne rzniecie. Jesli piesci facio dla ktorego to jedyna mozliwosc pieszczot, to spora czesc frajdy ulatuje. Wibrator moze byc wspanialym urozmaiceniem, ale nie az tak bardzo gdy jest on proteza penisa.
                                    Rady pt. skoro nie ma wzwodu to niech lize dobrze brzmia w programach prowadzonych przez seksuologa. Ale laski ktore przedkladaja minete nad penetracje i tak oczekuja wzwodu.
                                    W imie politycznej poprawnosci mozemy wyglaszac opinie, ze prawdziwy mezczyzna wylize sie z kazdej sytuacji. Najwazniejsze sa uczucia, oddanie i szczerosc. No tak, wazne sa niewatpliwie. Ale wszyscy tez wiemy, ze tak przyziemne drobiazgi jak atrakcyjna powierzchownosc, wielkosc czy sprawnosc nie sa bez znaczenia ;).
                                    • that.bitch.is.sick Re: błędne koło 20.12.12, 11:20
                                      gomory napisał:

                                      > > A po co jej jego wzwód? To on ma ją zaspokoić językiem lub palcami.

                                      > Z reguly uwielbiaja byc lizane. Ale wtedy gdy robi to najarany na nia kochanek,
                                      > potencjalnie gotowy na konkretne rzniecie. Jesli piesci facio dla ktorego to j
                                      > edyna mozliwosc pieszczot, to spora czesc frajdy ulatuje. Wibrator moze byc wsp
                                      > anialym urozmaiceniem, ale nie az tak bardzo gdy jest on proteza penisa.
                                      > Rady pt. skoro nie ma wzwodu to niech lize dobrze brzmia w programach prowadzon
                                      > ych przez seksuologa. Ale laski ktore przedkladaja minete nad penetracje i tak
                                      > oczekuja wzwodu.
                                      > W imie politycznej poprawnosci mozemy wyglaszac opinie, ze prawdziwy mezczyzna
                                      > wylize sie z kazdej sytuacji. Najwazniejsze sa uczucia, oddanie i szczerosc. No
                                      > tak, wazne sa niewatpliwie. Ale wszyscy tez wiemy, ze tak przyziemne drobiazgi
                                      > jak atrakcyjna powierzchownosc, wielkosc czy sprawnosc nie sa bez znaczenia ;)
                                      > .

                                      Oczywiście opisujesz jakiś stan faktyczny, tu zgoda tak jest: kobieta najlepiej się czuje ze sprawnym mężczyzną. Dobrze by jednak było aby poczucie dyskomfortu i żalu miało jakieś realne uzasadnienie bo jeśli kobieta martwi się, że wzwodu brak przez jej grube kostki albo nie chce od tyłu bo ma cellulit to też uważasz że jest ok i nic nie trzeba z tym robić?
                                      Co jest ważniejsze? Radość z seksu z tym kogo wybrałem, czy przebieg stosunku zgodny z podręcznikiem technik seksualnych? Bo jeśli kierować się sprawnością fizyczną to możemy obudzić się w objęciach ze śliniącym się gorylem co nie skończył podstawówki, człowiek chyba po to ma mózg żeby jakoś konfigurować preferencje. Czy uważasz że jakiego mnie panie boże stworzyłeś taki jestem? Jeśli podnieca mnie wielki drab co lubi złamać obojczyk, to tak mam to zostawić wg Ciebie? No na litość boską.
                                    • sea.sea Re: błędne koło 20.12.12, 12:04
                                      Tyle, że pan nie ma erekcji, bo się odzwyczaił od współżycia = może mieć ją z powrotem, jak się przyzwyczai.

                                      Ale jak ma się przyzwyczajać, skoro nie współżyje, bo partnerka nie chce bez orgazmu?

                                      No to mają do wyboru albo współżyć na viagrze, albo nie współżyć wcale, albo się po prostu przyzwyczajać do siebie z powrotem. Gdzie autorka jest chyba bardziej chętna do współpracy, bo jak zrozumiałam, nie przeszkadzałoby jej lizanie zamiast, ale jemu nie dość że nie staje, to jeszcze się lizać nie chce. Cudów nie ma :/
                                      • hello-kitty2 Re: błędne koło 20.12.12, 12:18
                                        sea.sea napisała:

                                        > No to mają do wyboru albo współżyć na viagrze, albo nie współżyć wcale, albo si
                                        > ę po prostu przyzwyczajać do siebie z powrotem.

                                        Zgadzam sie, sa 2 mozliwosci: pogrzebanie wspolzycia lub rozkrecenie maszyny za pomoca viagry , tudziez za pomoca osob trzecich. Niestety skutkow ubocznych 'wspomagaczy' jest caly kalejdoskop. Ja bym zaczela od viagry, przynajmniej wyszloby czy pani pana nadal kreci.
                                        • marek.zak1 Re: błędne koło 20.12.12, 14:38
                                          Proponuję powiedzieć mu, ,,chcę, żebyś ty miał frajdę, ja wtedy też będę miała. Nie myśl o moim orgaźmie, zrżnij mnie tak jak chcesz. Jest mi z tobą dobrze".
                                          Viagra nie będzie potrzebna.
                                          • gomory Re: błędne koło 24.12.12, 19:59
                                            Gdybym cos takiego uslyszal w pierwszym momencie bym pomyslal, ze pierdoly wypisywane przez Cosmopolitan moga dziewczynkom dawac dziwne skutki ;).
                                            Takie haslo niesie zawoalowany przekaz: wygladasz na kiepskiego jebake, ale nie bede Cie przeciez niszczyla. Moze byc kiepskie dla typa ktory i tak jest niepewny swego.
                                            • hello-kitty2 Re: błędne koło 24.12.12, 20:09
                                              gomory napisał:

                                              > Takie haslo niesie zawoalowany przekaz: wygladasz na kiepskiego jebake, ale nie
                                              > bede Cie przeciez niszczyla. Moze byc kiepskie dla typa ktory i tak jest niepe
                                              > wny swego.

                                              Dla mnie haslo: 'rznij mnie jak chcesz' brzmi: 'i tak sie niczego po tobie nie spodziewam wiec chociaz skoncz szybko' :)
                                              • aandzia43 Re: błędne koło 28.12.12, 02:31

                                                > Dla mnie haslo: 'rznij mnie jak chcesz' brzmi: 'i tak sie niczego po tobie nie
                                                > spodziewam wiec chociaz skoncz szybko' :)

                                                Kocham panią, panno Kitty! :-D
      • loppe Re: błędne koło 18.12.12, 12:47
        Coś w tym jest.

        Może orgazm w pożyciu pary nie powinien być traktowany tak zadaniowo, bo to może psuć pożycie. Niech każdy będzie sobą w łożku i jeśli będą z tego orgazmy to dobrze.
        • loppe Re: błędne koło 18.12.12, 12:48
          Można by to nazwać tolerancją seksualną lub jej brakiem?
        • laveenia Re: błędne koło 18.12.12, 12:56
          kurczę, widać jestem jakimś wyjątkiem, który uprawia seks dla orgazmu... rozumiem, że wskakiwanie do łóżka z założeniem "dzisiaj muszę mieć orgazm" jest bez sensu, ale seks bez orgazmu też staje się bez sensu. i przecież nie jest tak, że mówię z pretensją mojemu mężowi: "dziś nie miałam orgazmu", on sam to widzi i go to frustruje. a udawać nie zwykłam.
          • marek.zak1 Re: błędne koło 18.12.12, 13:27
            Widzi Twoją minę i to wystarczy. W życiu to tak jest, ze albo obowiązek (zaspokojenia partnerki), albo przyjemność. Skoro obowiązek, to powazny facet się na nim skupia, żeby dobrze go wypełnić, ale...nie ma wzwodu.
            • laveenia Re: błędne koło 18.12.12, 13:45
              marek.zak1 napisał:

              > Widzi Twoją minę i to wystarczy. W życiu to tak jest, ze albo obowiązek (zaspok
              > ojenia partnerki), albo przyjemność. Skoro obowiązek, to powazny facet się na n
              > im skupia, żeby dobrze go wypełnić, ale...nie ma wzwodu.

              nigdy nie dałam mu do zrozumienia, że jego obowiązkiem jest zaspokojenie mnie i nie strzelam focha, próbuję zrobić wszystko, co potrafię, żeby się udało. wielokrotnie wcześniej zdarzał się nam seks bez orgazmu z mojej strony - i nie stanowiło to problemu, bo wiedzieliśmy, że to się zdarza raz na pięć razy. ale teraz już zdarza się zawsze i tak, jest to dla nas problem.
              • beyon Re: błędne koło 18.12.12, 14:37
                Czytam to forum od jakiegos czasu , czasem cos napisze , ale naszła mnie taka refleksja ....W większości przypadków w związkach gdzie istnieje problem seksu mam wrażenie ze ludzie myśla ze coś jest im dane na zawsze, był kiedys seks to i powienien byc teraz , co sie zmieniło , przeciez nie zbrzydłam nie przytyłam ..... a to nie prawda. Ludzie zapominają ze człowiek ewoluuje , ze moze czasem trzeba poszukac czegoś nowego w pożyciu ;-), nowych inspiracji , doznań, odkryc wspólnie coś co kręci obydwoje partnerów. Moze czasem zrobic coś co wydaje nam sie dziwne , brudne , ba niemoralne , takie rzeczy ozywiają związek. Moze i banał, ale w moim przypadku sie sprawdza, a też kiedys róznie bywało...
                • loppe Re: błędne koło 18.12.12, 14:44
                  Czytam to forum od jakiegoś czasu i nachodzi mnie nieraz myśl że ludzie mają tak naprawdę problemy egzystencjalne, filozoficzne, duchowe. A oni patrzą tylko na ich manifestację w ich pożyciu seksualnym.
                  • beyon Re: błędne koło 18.12.12, 14:52
                    A to akurat święte słowa poprzednika, ludzie pisza ze sie kochaja , jest im dobrze razem , rozumieja sie tylko z seksem cos nie teges, no sory ale to znaczy ze sie nie rozumieja i tak dalej i tak dalej... Czasem trzeba wyjśc dalej niz poza swój własny czubek nosa. To nie łatwe, obedrzec sie z własnej skorupki...ale ...
                    • loppe Promocja seksualna sie skończyła, hormonów starczy 18.12.12, 15:00
                      hormonów straczyło na tyle

                      moja wypowiedź z 14:56 wyżej
              • loppe Re: błędne koło 18.12.12, 14:39
                Myślę że aby pomóc potrzebujemy lepiej poznać mechanizm Twojego orgazmu. 4 na 5 razy z orgazmem wskazuje notabene na wyśmienity układ Twoich zdolności do jego przeżywania no i może Partnera do dostarczania. To było w długotrwałym stosunku dopochwowym? Czy inna technika? A co z pieszczeniem łechtaczki?

                Czy Partner wiedział z Twoich odgłosów że miałas orgazm czy tylko Ty wiedziałaś?
                • gomory Re: błędne koło 19.12.12, 15:11
                  > Czy Partner wiedział z Twoich odgłosów że miałas orgazm czy tylko Ty wiedziałaś

                  Dobre :D.

                  Skoro koncza wszystko w 2 minuty, to pierwszych objawow orgazmu powinien chyba wypatrywac wsuwajac sie. Nerwy moglby miec gdyby mial pokazywac szybki strzal na antenie "rozmow w toku". Czy to jest ich pierwszy czy tez piaty raz? Normalka, ze sie ma stresa z nowa laska i epic fail nie jest nierealny. Ale skoro znaja sie dlugo, a kochajac sie mieli lepsze osiagniecia czasowe to skad nagle te nerwy?
                  No i jak to brzmi: piescic i lizac mu sie nie chce. A bzykac jakby tez, zreszta w sumie to i nie bardzo moze.
                  Skoro taka padake odstawia w lozku, to moze warto by poprosic zeby sobie zafundowal pornograficzne wakacje? Nie bedzie mial takiego ujscia swojej seksualnej ekspresji, to moze skieruje sie bardziej zywiolowo ku partnerce.
                  Albo trzeba wziasc na klate te prawde: nie dzialacie na siebie. Im dluzszy zwiazek, tym bardziej srogi kat erotyzmu na niego czycha. No ale jakos tak glupio ochoczo klasc glowe na pieniek. Naprawde polecam zagadac do partnera zeby nie uciekal z lozka w pornografie. Poki co niech w ogole przestanie klepac nita i dopiero z takim wyposzczeniem przyatakowac seksualne przyjemnosci. Zycze wielu zwycieskich szturmow :).
                • kag73 Re: błędne koło 19.12.12, 15:11
                  No momencik, z orgazmu podczas stosunku u niej nic nie bedzie, bo facet dochodzi w dwie minuty, to stanowczo za krotko. Bitch doradza jej cwiczenie miesni Kegla, nic to, bo 2 minuty to i tak za krotko. Facet tez moze cwiczyc miesien PC. Druga rzecz: dlaczego mu sie tak spieszy(taki niecierpliwy) i dlaczego ma problemy z erekcja? Moze chce miec to szybko za soba, moze przyzwyczail sie do porno i uscisku wlasnej dloni? Moze powinien zrezygnowac z tej formy zaspakajani sie, ewentualnie potrzebuje troche czasu, zeby zmienic "nawyk". Uwazam, ze stanowczo na seks powinien zainwestowac troszke wiecej czasu.
                  Rowniez polecam minete dla niej, albo inne pieszczoty reka zanim dojdzie do stosunku. Wielu facetow to podnieca i nie traca wzwodu, on traci...nie szkodzi, mozna go potem znow popiescic, zeby znow sie podniosl.
                  Poza tym doprowadzic recznie albo oralnie do pelnej erekcji i wtedy zaczynac penetracje, moze na poczatek w pozycji na jezdzca gdzie autorka bedzie miala kontrole i mogla go troche pomeczyc, opoznic wytrysk, nie za glebokie ruchy, mozna nawet z przerwami, albo prawie komplenie sie wysuwac co by tyko kawaleczek byl w pochwie i tym samym stymulowal lechtaczke itd. I wszystko na spokojnie i na zasadzie, odzywyczailismy sie, spoko, przyzwyczaimy sie na nowo.
                  • loppe Re: błędne koło 19.12.12, 16:08
                    Kag jak dobra matka wam tłumaczy...
                    • kag73 Re: błędne koło 19.12.12, 16:16
                      Nie rob ze mnie nudziary, cos probuje wymyslic. Jej facet przyzwyczail sie do walenia konia i tyle. Polecalabym zalozenie mu pasa cnoty/zamkniecia w klatce, ale wiem, ze to nie gra dla wszystkich ;)
                      • loppe Re: błędne koło 19.12.12, 16:36
                        Bardzo mi imponuje gdy tak piszesz - i rzetelnie (co za słowo:)), i otwarcie zarazem. Chyba tylko Saggittka tu potrafiła pisać w takiej tonacji w tej wieloletniej historii tego organu. Pozdrawiam.
                  • that.bitch.is.sick Re: błędne koło 19.12.12, 16:41
                    kag73 napisała:

                    > No momencik, z orgazmu podczas stosunku u niej nic nie bedzie, bo facet dochodz
                    > i w dwie minuty, to stanowczo za krotko. Bitch doradza jej cwiczenie miesni Keg
                    > la, nic to, bo 2 minuty to i tak za krotko.

                    Ale to nie tak, albowiem te 2 minuty to przy właściwym podejściu nie będzie constans, ten czas można wydłużyć jeśli ludzie będą się wykazywać tolerancją i jeśli będą bardziej świadomi swoich reakcji. Jeśli seks jest interesujący i swobodny, to z 2 minut robi sie niepostrzeżenie dziesięć albo i więcej, jeśli ludzie podczas samego stosunku potrafią się rozluźnić i nakręcać. Oczywiście to nie zrobi się od razu jeśli facet jest przyzwyczajony do króliczego seksu i zaciśniętej z nerwów pochwy i własnej graby. Kluczem do wszystkiego jest nastawienie ludzi wobec siebie. Tu kompletnie nie jest problem w fizjologii.
      • sea.sea Re: błędne koło 24.12.12, 20:33
        Właśnie na stronie głównej gazety widzę video pod tytułem "Okupnik o udawaniu w łóżku: jestem w tym naprawdę dobra". Nie mogę niestety obejrzeć teraz tego video. Ktoś widział? I pytanie do panów: ktoś reflektowałby po takim wyznaniu na zostanie kochankiem Okupnik? (abstrahując od tego, czy się podoba fizycznie, czy nie)

        BTW mam też wrażenie, że jak mężczyzna ma wieloletni wdruk kulturowy, że musi zapewnić kobiecie orgazm, lub potrzebuje jego widoku by samemu się podniecić do nieprzytomności, to sugestia kobiety "rżnij mnie jak chcesz i nie myśl o moich orgazmach" raczej go nie uleczy z myślenia, chyba żeby mu to powtarzała jak mantrę dwadzieścia minut dziennie codziennie :/
        • hello-kitty2 Re: błędne koło 24.12.12, 20:58
          sea.sea napisała:

          > Właśnie na stronie głównej gazety widzę video pod tytułem "Okupnik o udawaniu w
          > łóżku: jestem w tym naprawdę dobra". Nie mogę niestety obejrzeć teraz tego vid
          > eo. Ktoś widział? I pytanie do panów: ktoś reflektowałby po takim wyznaniu na z
          > ostanie kochankiem Okupnik? (abstrahując od tego, czy się podoba fizycznie, czy
          > nie)

          No pewnie ze tak, jak tylko chcialaby sie rznac, to czemu nie i tez jednak ciezko abstrahowac od wygladu :) Pozadanie nie bierze sie z wiedzy, ze dana kobieta jest w stanie przezyc orgazm. Dlatego nie ma roznicy miedzy ta, ktora udaje i ta, ktora nie.

          Mysle, ze orgazm kobiety jest wazny przede wszystkim dla niej samej. Dla mezczyzny to tylko cos extra.

          Dlatego przede wszystkim kobieta powinna o siebie zadbac mowiac: 'rznij mnie tak jak lubie!' zamiast proponowanego przez Marka: 'rznij mnie tak jak chcesz'.


          • sea.sea Re: błędne koło 24.12.12, 21:36
            No nie wiem, czy wielu facetom jest wszystko jedno czy jak kobieta jęczy i się miota, to robi teatr, czy też faktycznie ma przyjemność... zresztą był tu o tym wąteczek :)

            Ja miałam do czynienia między innymi z partnerem którego damski orgazm nakręcał wybitnie i sam miał o połowę mniej satysfakcji gdy kobieta akurat nie miała, bo zwyczajnie nie odlatywał tak wtedy. Taki fetysz jakby :)

            I generalnie z doświadczeń mi jednak wynika, że upodobanie do obserwacji czy bycia sprawcą orgazmów jest dość powszechne wśród płci męskiej, stąd moja teza, że mało który by się zastosował nawet gdyby usłyszał "rżnij mnie jak lubisz, nie myśl o mnie".


            • hello-kitty2 Re: błędne koło 24.12.12, 22:07
              sea.sea napisała:

              > I generalnie z doświadczeń mi jednak wynika, że upodobanie do obserwacji czy by
              > cia sprawcą orgazmów jest dość powszechne wśród płci męskiej

              Tak, zgadzam sie ale pytalas o ta piosenkarke, wiec twierdze, ze orgazm udawany i nieudawany jest tak samo podniecajacy dla mezczyzny, bo przeciez nie chodzi o sam fakt tylko jak to sie odbywa. Poza tym mezczyzna nie wie czy kobieta udaje czy nie, no chyba, ze mu powie. Niedobrze jest mowic. Tutaj szczerosc nie poplaca.
        • bcde Re: błędne koło 25.12.12, 05:20
          "Dlaczego kobiety udają orgazm? Bo myślą, że to kogoś obchodzi." :)
    • misssaigon okragle kolo 21.12.12, 11:55

      a sprawa prosta
      po co siedzimy na fejsie i klikamy ze znajomymi zamiast sie z nimi spotkac?
      po co tylu facetow siedzi na kamerkach czy skypie i wali konia?

      bo to o wiele latwiejszy sposob na osiagniecie tej samej przyjemnosci...bez ryzyka wpadki
      u laveenii wiez emocjonalna zostala zbudowana wiec juz seks nie jest warunkiem sine qua non

      laveenia..to se nevratii

      i tym optymistycznym akcentem pozdrawiam starych i nowych bezseksowcow
      ______________________________________________
      Najwazniejszymi rzeczami w zyciu nie są rzeczy
      • marek.zak1 Re: okragle kolo 21.12.12, 12:13
        Nieprawda. Wystarczy, żeby mu powiedziała, ,,przeleć mnie jak chcesz, miej swój fun i zapomnij i o moim orgaźmie. Mój orgazm - moja, a nie twoja sprawa". Wszystko wróci do tego, co i jak było w ciągu jednego dnia.
        Kamerki, płyty, masturbacja skończą się śmiercia naturalną miłe koleżanki..
        • misssaigon Re: okragle kolo 21.12.12, 12:15
          "a potem drugi i trzeci i znow".. to chyba Polomski spiewal...on w ten sposob przelatuje cycki i cipki w necie...to co mu za roznica?
          • that.bitch.is.sick Re: okragle kolo 21.12.12, 12:54
            misssaigon napisała:

            > "a potem drugi i trzeci i znow".. to chyba Polomski spiewal...on w ten sposob p
            > rzelatuje cycki i cipki w necie...to co mu za roznica?

            Tak,kuźwa zredukujmy się same do cipy i cycków. A w głowie co masz? Pewnie przerwę między uszami wypełnioną słomą.
            • misssaigon Re: okragle kolo 21.12.12, 13:08
              wigilijnym siankiem, nie sloma...slome zjadly osly...i juz o tym zapomnialy..czyz nie?? :D

              w celu "oswiecenie sie" polecam wizyte na popularnych portalach towarzysko - pornolskich...cipki, cycki i kutasy rules..:))
        • sea.sea Re: okragle kolo 21.12.12, 12:25
          Nic nie rozumiem. Skoro mój orgazm to wyłącznie moja sprawa, to po co mi seks z mężczyzną?

          (Mój partner akurat uważa, że moje orgazmy nie są wyłącznie moją sprawą i z radością pomaga mi je uzyskiwać, w niczym go to nie blokuje ani mu nie uwłacza)
          • marek.zak1 Re: okragle kolo 21.12.12, 14:35
            Zwracam uwagę, że temat został założonyi jest analizowany przez koleżankę, u której coś (czy nawet wszystko) nie gra, a nie przez Ciebie, gdzie wszystko jest OK i niczego nie trzeba zmieniać. Wypowiedz się zatem, co jest przyczyną problemów koleżanki. Ja na ten temat swoje zdanie wypowiedziałem, co, jak zwykle spotkało się z obraźliwą krytyka, co wg, Schopenhauera jest normalną reakcja, w przypadku braku kontrargumentów.
            • sea.sea Re: okragle kolo 21.12.12, 14:47
              Tyle, że autorka napisała, że partner jest niezadowolony bo ma za mało seksu, a ona jest niezadowolona, bo nie ma orgazmu (dzięki czemu partner ma za mało seksu i tu jest prosty hint dla partnera, co powinien zrobić, by seksu mieć więcej).

              Mnie się wydaje, że jednak w seksie nie do końca chodzi o to, że jedno osiąga satysfakcję i odwraca się plecami spać, a drugie się w tym czasie masturbuje w samotności w imię "mój orgazm, moja sprawa". Obawiam się, że większości kobiet jednak do satysfakcji łóżkowo-związkowej nie wystarczy sam fakt, że pan i władca wyłączył kompa i raczył je za to przelecieć jak gumową lalę, tak jak on sam lubi i mając w nosie jej odczucia na ten temat.
              • that.bitch.is.sick Re: okragle kolo 21.12.12, 15:09
                sea.sea napisała:

                > Mnie się wydaje, że jednak w seksie nie do końca chodzi o to, że jedno osiąga s
                > atysfakcję i odwraca się plecami spać, a drugie się w tym czasie masturbuje w s
                > amotności w imię "mój orgazm, moja sprawa". Obawiam się, że większości kobiet j
                > ednak do satysfakcji łóżkowo-związkowej nie wystarczy sam fakt, że pan i władca
                > wyłączył kompa i raczył je za to przelecieć jak gumową lalę, tak jak on sam lu
                > bi i mając w nosie jej odczucia na ten temat.

                Amen tylko żeby tak było to trzeba umieć samemu być panem i władcą swojego życia i umieć z nim coś konstruktywnego zrobić. A nie bezwolną lalą z przerwą między uszami co tylko leży pachnie i czeka aż jakiś mężczyzna wreszcie przyniesie na tacy gotowe i spełnione oczekiwania życiowe co do: seksu, pieniędzy, poczucia własnej wartości i kobiecości.
                • marek.zak1 Re: okragle kolo 21.12.12, 16:32
                  Jeśli facet nie chce zwyczajnie przelecieć swojej kobiety i napawać sie jej wdziękami, gładkim ciałem i innymi miłymi fragmentami, to zwyczajnie nie ma wzwodu i jego najlepsze chęci nic w tym nie pomogą. Zrozumcie, my kompletnie nie panujemy nad naszym wzwodem, a on potrafi być bardzo złośliwy. Im bardziej chcemy i więcej myślimy, z nim jest coraz gorzej. Najbardziej antywzwodowu działa poczucie obowiazku zaspokojenia będącej obok wymagającej kobiety. Jeśli wejdziemy na takie tory myślenia, klapa gwarantowana. Moim zdaniem ten przypadek zachodzi tutej. Facet jest sparaliżowany powiedzeniem: ,,bez orgazmu sex dla mnie nie istnieje".
                  • sea.sea Re: okragle kolo 21.12.12, 16:58
                    Zauważ, że autorka nie wymaga, żeby orgazm był koniecznie zapewniony wielkim, twardym i sterczącym przez godzinę penisem. A mnie akurat nie trzeba tłumaczyć, że wzwodu się nie ma na pstryknięcie oraz jak wielki wpływ ma kwestia reakcji i oczekiwań partnerki, bo niejednokrotnie pisałam o tym na forum.

                    Co do autorki - chciałaby po prostu mieć orgazm przy współpracy swojego partnera. Ale jemu się nawet nie chce jej wypalcować porządnie przed swoim orgazmem, po swoim orgazmie albo znienacka i bezinteresownie. To co ona ma z tego seksu?

                    I czy da się mieć satysfakcję z seksu nakierowanego wyłącznie na przyjemność i komfort psychiczny jednego z partnerów (wszystko jedno, którego), gdzie nie można mieć żadnych swoich potrzeb i oczekiwań, bo partnera/partnerkę to kastruje i zniechęca? Czy rada "rozłóż nogi, poproś żeby się obsłużył i myśl o Anglii" jest jedynym możliwym scenariuszem? Zalecasz dziewczynie, którą do seksu zniechęca fakt, że partner nie myśli o jej potrzebach, żeby zachęcała partnera do niemyślenia o jej potrzebach, bo dzięki temu będzie miała seks. Niewątpliwie facet się może z tego ucieszyć ("Dlaczego kobiety udają orgazm? Bo myślą, że kogoś to obchodzi"), ale czy rozwiąże to problem autorki tematu?
                    • marek.zak1 Re: okragle kolo 21.12.12, 18:09
                      Tak. zostanie zrobiony najwazniejszy krok do przodu. Facet będzie miał wzwód, czyli zostanie spełniony warunek konieczny.
                      • sea.sea Re: okragle kolo 21.12.12, 18:18
                        Ale nawet jak już będzie miał, to i tak nadal będzie zwolniony z gry wstępnej i jakichkolwiek konkretnych działań sprawiających jej przyjemność, żeby się przypadkiem nie wykastrować z powrotem nadmierną koncentracją na partnerce, tak? :) Czyli on ją sobie będzie piłował bezmyślnie, a ona będzie leżała myśląc o Anglii, on będzie zaspokojony zawsze, a ona wyłącznie jak się ułoży pod odpowiednim kątem - ale dyskretnie! Żeby nie rozpraszać bo wykastruje! A wolno jej krzyczeć "mocniej" czy też jest to wywieranie wstrętnej, złej presji na wrażliwego właściciela penisa?

                        To jest scenariusz, który ma zachęcić autorkę do seksu? Poważnie?

                        • marek.zak1 Re: okragle kolo 21.12.12, 22:23
                          Jak będzie mial, to będzie jakaś podstawa do powrotu do tego, co było fajne i jakoś zanikło. To jest punkt wyjściowy, bez którego niczego sie nie osiągnie. Step by step. Dlaczego ma być zwolniony z gry wstępnej?
                          • sea.sea Re: okragle kolo 21.12.12, 22:51
                            Bo wg Ciebie jej orgazm, to jej sprawa. To na co jej gra wstępna inna niż "on pieści jej migdałki swoją żołędzią"?

                            Ja się upieram, że to by wszystko inaczej wyglądało gdyby pan nie udawał śmiertelnie wyczerpanego dwuminutowym bzykankiem i raczył łaskawie rozładowywać napięcie seksualne u swojej kobiety po tym, jak złoży w niej swoje bezcenne nasienie. Doprawdy, nie umarłby od tego.

                            Trochę trudno się miło uśmiechać i zachęcać do seksu, kiedy wszystkie damskie imponderabilia bolą z niezaspokojenia, a pan i władca okazuje, że ma to gdzieś. Już Wisłocka pisała, jakie jest szkodliwe dla kobiet nierozładowanie napięcia seksualnego i jakie ma objawy w życiu codziennym.
                          • triismegistos Re: okragle kolo 24.12.12, 17:10
                            Z całej siły dziękuję wszystkim bogom, którzy akurat słuchają, ześ marku nigdy nie był moim partnerem. Nie wyobrażam sobie seksu z facetem, który uważa, ze zapewnienie mi przyjemności to nie jego sprawa, jemu to uwłacza i deprymuje go. Gdybym miała z takim facetem do czynienia nie robiłabym z ciebie cierpiętnicy w imię tego, by nieszczęśnik nie musiał spuszczać się w husteczkę, tylko kopnęłabym go w zad.
                            • marek.zak1 Re: okragle kolo 24.12.12, 18:26
                              Mylisz ,,sprawę " z odpowiedzialnością, po czym rozwijasz twórczo własne idee. Nie znasz mnie a dziękujesz Bogu że nie jesteś moją partnerką, a na koniec chcesz kopnąć mnie z zad. A może jestem sympatycznym facetem, który jest z kochajacą i szczęsliwą żoną już 35 lat? A może seks sprawia nam cały czas wielką radośc, bo żadne z nas nie obciąża drugiej osoby odpowiedzialnością? A może gdy istnieje cos takiego jak miłość, kobieta nie cierpi gdy za każdym razem nie doświadcza orgazmu.
                              Może.
                              Pozdrawiam światecznie i z wyrazami sympatii.
                              Marek Żak
                              • triismegistos Re: okragle kolo 24.12.12, 20:23
                                Mylisz się, nie chcę cię kopać w zad. Wolę nigdy nie mieć okazji. Nie cierpię egoistów łóżkowych i skręca mnie kiedy czytam rady typu "nie obciążaj swoją rozkoszą męża, bo to twoja sprawa" czy też "zamiast tego spójrz w lustro", a już "żona mnie tak kocha, ze nie musi mieć orgazmu, bo zadowoli się miłością".
                                Spraw sobie lalkę z gumy. Nie będziesz musiał przejmowac się jej orgazmem i nigdy nie przytyje.
                              • sea.sea Re: okragle kolo 24.12.12, 20:40
                                W poście z 18.12.12 napisanym o 13:45 Laveenia zeznała co następuje:

                                > wielokrotnie wcześniej zdarzał się nam seks bez orgazmu z mojej strony - i nie stanowiło
                                > to problemu, bo wiedzieliśmy, że to się zdarza raz na pięć razy. ale teraz już zdarza
                                > się zawsze i tak, jest to dla nas problem

                                Czy kobieta która od jakiegoś czasu NIGDY nie doświadcza orgazmu (bo jej partner szybko strzela albo traci erekcję oraz nudzi go pieszczenie jej) ma prawo cierpieć z tego powodu nawet gdy kocha, czy może to znaczy jednak, że nie kocha i czepia się złośliwie, roszczeniowy babsztyl jeden? :)
                                • marek.zak1 Re: okragle kolo 24.12.12, 21:30
                                  Rozumiem, że stajecie po stronie kobiety. Ale, ale, jej facet niczego nie napisał. A może on widzi sytuację zupełnie inaczej? Może prawda leży gdzieś indziej? Moze to on jest ofiarą presji i agresji ze strony fanek Cosmopolitan, które uważają, że najważniejszym zadaniem faceta jest dostarczenie fantastycznego orgazmu kobiecie? Tego pana proszę o glos.
                                  Omawiana tematyka zawsze mnie ciekawiła. Jest obecna we wszystkich moich książkach.
                                  Pozdrawiam
                                  M.Ż.
                                  • triismegistos Re: okragle kolo 24.12.12, 22:05
                                    Ale dlaczego ten facet domaga sie seksu? W końcu jego orgazm, jego sprawa, nie powinien w ogóle truć doopy kobiecie.
                                    • marek.zak1 Re: okragle kolo 24.12.12, 22:23
                                      Tutaj się akurat nie domaga, bo jest totalnie zestresowany. ale jeśli się domaga i chce mieć odlotową przyjemność na swoich warunkach, to jest potworny, męski egoizm. Natomiast jeśli kobieta domaga się orgazmu kosztem przyjemności faceta, którego obowiązkiem jest jego dostarczenie, to jest OK. Filozofia Kalego posunięta do ekstremum.
                                      W ten sposób zawsze większośc tematów tu i gdzie indziej będzie pod tytułem: ,,Woli sen od seksu. Dlaczego?". Dobranoc kochane. Miłych snów.
                                      • sea.sea Re: okragle kolo 24.12.12, 22:30
                                        Poważnie by mu rękę urwało i całą przyjemność z życia odebrało gdyby ją na przykład wypalcował po fakcie (na co ona by, jak pisała, się zgodziła bez problemu, ale on próbuje i się zaraz nudzi)?

                                        No bez jaj.
                                        • marek.zak1 Re: okragle kolo 25.12.12, 09:56
                                          Widzisz, i tu jestem jak najbardziej za, czyli kompromis jest możliwy. Trzeba tylko chcieć, a nie terroryzować faceta pretensjami, a który się zwyczajnie wycofał.
                                          Czy to nie jest jakaś patologia, ze facet leży obok fajnej kobiety i sex z nią go nie kręci, a woli to robic sam? Jest zastraszony i sterroryzowany.
                                          Pozdr. Marek
                                          • laveenia Re: okragle kolo 27.12.12, 12:23
                                            dzięki wszystkim za odpowiedzi. mam wrażenie, że wszyscy macie trochę racji, nawet marek :P. mój mąż uważa, że seks to penetracja pochwy penisem, a wszystko inne to czynności poboczne. więc fakt, że nie ma erekcji sprawia, że w swoich oczach nie może być dobrym kochankiem. to go stresuje, więc wzwodu nie ma. najgorsze w tym wszystkim jest to, że ja zaczynam mieć wrażenie, że po prostu mu się znudziłam.
                                            • marek.zak1 Re: okragle kolo 27.12.12, 14:21
                                              Dzięki, ze nawet ja moge mieć trochę racji. Wiem, że narażę się na krytykę promowania mojej literatury, ale niech będzie. Poruszony temat bardzo mnie interesuje. Fragment ale nie powiem czego.
                                              Poza tym dobra wiadomość - nie znudziłaś się facetowi. Naprawdę, sekret leży gdzie indziej.

                                              Leżał obok niej i całował piękne, wysportowane, jędrne ciało. Czuł wszechogarniające podniecenie i rozkosz stykania się z kobietą. Całował jej usta, oczy, biust, włosy. Poczuł straszliwą chęć wtargnięcia. Próbował rozszerzyć jej nogi, gdy usłyszał:
                                              – Jeszcze trochę mnie popieść. Proszę.
                                              W tym momencie przypomniał sobie okładkę „Cosmopolitan” i tytuł ,,Kochanek doskonały". Przejmująca go rozkosz oddaliła się nieco, a głaskanie i całowanie stało się nagle pozbawioną emocji mechaniczną czynnością. Robił to jednak nadal, oczekując na znak, kiedy może połączyć się z leżącą przy nim kobietą. Ten znak jednakże nie nadchodził. Poczuł znużenie lotem, zmianą czasu i odpowiedzialnością za to, by dostarczyć partnerce odpowiedniej dawki rozkoszy. Próbował walczyć ze zmęczeniem, ale czuł, że coś, na co nie ma wpływu, wymyka się spod kontroli i mięknie.
                                              – Co się stało? – spytała zaniepokojona.
                                              – Nie wiem. Straciłem moc.
                                              – To może za chwilę spróbujemy jeszcze raz?
                                              – Chyba nie dam rady. Jestem zmęczony.
                                              • sea.sea Re: okragle kolo 27.12.12, 14:52
                                                Pytanie mam o przykładowy scenariusz: co ma więc zrobić para w przypadku, gdy kobiecie nie wystarczy spojrzeć na nagiego mężczyznę, by się podniecić do nieprzytomności, a chcieliby mieć jednakowoż udane życie seksualne.
                                                Ona ma się sama nakręcić przed stosunkiem? (wykonalne, pod warunkiem, że umawiają się na seks na określony termin i godzinę).
                                                Wymienić chłopa na model, który ją będzie samym spojrzeniem podniecał?
                                                Zrezygnować z orgazmu w ogóle?
                                                Dopieszczać się samej po stosunku (no bo przecież partner zapewne po wytrysku będzie chciał od razu spać, a nie wymachiwać ręką czy językiem).
                                                Hm?
                                                • marek.zak1 Re: okragle kolo 27.12.12, 15:05
                                                  No nie...To już zostało uzgodnione ale nie czytałaś. Po wszystkim facet robi to tak jak może i umie aby i dziewczyna była zadowolona.
                                                  Pozdr. M.
                                              • aandzia43 Re: okragle kolo 27.12.12, 17:07
                                                > Leżał obok niej i całował piękne, wysportowane, jędrne ciało. Czuł wszechogarni
                                                > ające podniecenie i rozkosz stykania się z kobietą. Całował jej usta, oczy, biu
                                                > st, włosy. Poczuł straszliwą chęć wtargnięcia. Próbował rozszerzyć jej nogi, gd
                                                > y usłyszał:
                                                > – Jeszcze trochę mnie popieść. Proszę.
                                                > W tym momencie przypomniał sobie okładkę „Cosmopolitan” i tytuł ,,K
                                                > ochanek doskonały". Przejmująca go rozkosz oddaliła się nieco, a głaskanie i ca
                                                > łowanie stało się nagle pozbawioną emocji mechaniczną czynnością.

                                                Facet usiłujący wleźć mi do środka zanim będę na to gotowa (bo "poczuł przemożną potrzebę i on muuusiii, bo jak nie, to mu bezpowrotnie opadnie) to zwykły nieudacznik. Nie przypominam sobie, by któremuś z moich panów penis opadł na okoliczność nieco dłuższych, niż sam by sobie życzył, pieszczot. Litościwie nie spytam, skąd wziąłeś wzorce na tych swoich smętnych łóżkowo bohaterów.
                                                • marek.zak1 Re: okragle kolo 27.12.12, 17:49
                                                  O nie. Doktor Jan Mróz, odkrywające globalne ocieplenie nie jest nieudacznikiem. Jest zmęczony lotem przez Atlantyk, zmianą czasu i klimatu.
                                                  Ty jesteś fanką Cosmo, dla której facet musi być kochankiem doskonałym, doprowadzajacy kobietę do wielokrotnego orgazmu. Takich tylko spotkałaś i tylko pozazdroscić.
                                                  Pozdr. M.
                                                  • aandzia43 Re: okragle kolo 27.12.12, 18:14
                                                    Ty jesteś fanką Cosmo, dla której facet musi być kochankiem doskonałym, doprowa
                                                    > dzajacy kobietę do wielokrotnego orgazmu.

                                                    Nie jestem fanką Cosmo chociażby z tej przyczyny, że w czasach kształtowania się mojej osobowości i seksualności Cosmo po prostu nie było. Była Wisłocka i był Starowicz. I moje własne preferencje. I jakoś tak mi wychodzi, że facet permanentnie niezdolny powstrzymać się minutę czy pięć z penetracją by pomiętosić podniecającą go przecież babę ma problem. Ponieważ nie jest to mój problem, to niech taki hipotetyczny pan spada na drzewo i nie robi generalnej zasady ze swojej niemożności. Amen.


                                                    > O nie. Doktor Jan Mróz, odkrywające globalne ocieplenie nie jest nieudacznikiem
                                                    > . Jest zmęczony lotem przez Atlantyk, zmianą czasu i klimatu.

                                                    No to chwileczkę: reakcję mężczyzny w sytuacji wyjątkowej (silne zmęczenie) przestawiasz nam jako charakterystyczną dla mężczyzn en masse? Zdecyduj się.
                                                  • marek.zak1 Re: okragle kolo 27.12.12, 19:37
                                                    Miałaś / masz udane życie seksualne i szczerze Ci tego gratulujemy. Temat jednak został założony przez osobę, która go nie ma i wszyscy, w tym ja, staramy się, może nie zawsze udolnie, znaleźć tego przyczyny. Czy Twoje stwierdzenia o Twoich udanych związkach i świetnym seksie w czymś przybliżają zrozumienie niepowodzenia innych? Jak napisałaś, nie jest to Twój problem, nie spotkałaś się z takowym i tylko pozazdrościć.
                                                  • aandzia43 Re: okragle kolo 28.12.12, 02:27
                                                    Czy Twoje stwierdzenia o Tw
                                                    > oich udanych związkach i świetnym seksie w czymś przybliżają zrozumienie niepow
                                                    > odzenia innych?

                                                    Ajajaj, niemożliwe! ;-) Zapewne twoje stwierdzenia o twoim udanym związku wtryniane bez ładu i składu i nie na temat tu i ówdzie przybliżą komukolwiek i cokolwiek? ;-) Podobnie, jak cytaty z powieści nie pasujące do konkretnego problemu konkretnej pary? Ale się ubawiłam :-D
                                      • triismegistos Re: okragle kolo 24.12.12, 22:59
                                        Kurfa, potworne. Co to znaczy "domaganie się przyjemności kosztem partnera"? A co mnie jego przyjemność obchodzi, jego orgazm, jego sprawa, hehe.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka