laveenia
18.12.12, 11:48
kiedyś oboje lubiliśmy seks i kochaliśmy się bardzo często. a potem niepostrzeżenie z "codziennie" zrobiło się "raz na tydzień", a potem "raz na dwa tygodnie". mamy dużo pracy, zainteresowań, ciągle jesteśmy czymś zajęci, więc refleksja przyszła dopiero po jakimś czasie i postanowiliśmy zabrać się za naprawę naszego życia seksualnego. no i zonk. okazało się, że ja już nie mam orgazmu po 5 czy 10 minutach, że potrzebuję duużo więcej i dłużej, a on kończy po 2 minutach albo przeciwnie, nie jest w stanie utrzymać wzwodu tak długo. odbyliśmy kilka mniej lub bardziej przykrych rozmów i doszliśmy do wniosku, że ja zrobiłam się chłodna i ciężko mnie rozbudzić, a on oglądał zbyt wiele pornografii i właściwie tylko na takie filmiki reaguje pełną erekcją. no i niby wszystko dobrze, wyjaśniliśmy sobie wszystko racjonalnie, z założeniem, że będziemy na sobą pracować. Efekt? nie kochamy się wcale - on boi się, że mu nie stanie, ja nie chcę seksu bez orgazmu. zaplątaliśmy się i nie wiem, co dalej.