13.03.14, 18:28
Wpadka. Super w tym wieku, prawda? nawet nie umiem opisać, jak jestem załamana. A i tak już teraz jest nie ten koszmar, co niedawno, gdy się dowiedziałam
Obserwuj wątek
    • kag73 Re: No i.. 13.03.14, 18:39
      kotoshi napisała:

      > Wpadka. Super w tym wieku, prawda? nawet nie umiem opisać, jak jestem załamana.
      > A i tak już teraz jest nie ten koszmar, co niedawno, gdy się dowiedziałam

      Co takkiego??!!! Po pierwsze: gratuluje!
      Hmm, zapomnieliscie sie zabezpieczac? I to w srodowisku medycznym? Znamy takie przypadki, mlodzi ludzie oboje na medycynie i nagle...wpadka. Ale da sie, wszystko da sie. Bywaja gorsze rzeczy niz dziecko w mlodym wieku, naprawde.
      Teraz tylko sie nastaw pozytywnie i dbaj o siebie, zalamanie nic nie pomoze a takiemu nowopoczetemu potrzebna jest radosna i spokojna mama:)
      Na razie korzystaj i studiuj. Mam nadzieje, ze masz wspierajaca mame/rodzine.
      Dbaj o siebie, zdrowo sie odzywiaj i zero alkoholu!
      Pozdrawiam!
      • loppe Re: No i.. 13.03.14, 18:44
        Partner zalewał Ją strumieniami życiodajnego nasienia do 4 razy dziennie...
        • kag73 Re: No i.. 13.03.14, 18:47
          loppe napisał:

          > Partner zalewał Ją strumieniami życiodajnego nasienia do 4 razy dziennie...

          Kochany, temat jest mi znany, tez kiedys bylam piekna i mloda... a w ciaze nie zaszlam;) Fakt mialam wiecej szczescia niz rozumu no i do tego zaczelam sie zabezpieczac.
          • loppe Re: No i.. 13.03.14, 18:50
            kag73 napisała:

            > loppe napisał:
            >
            > > Partner zalewał Ją strumieniami życiodajnego nasienia do 4 razy dziennie.
            > ..
            >
            > Kochany, temat jest mi znany, tez kiedys bylam piekna i mloda... a w ciaze nie
            > zaszlam;) Fakt mialam wiecej szczescia niz rozumu no i do tego zaczelam sie zab
            > ezpieczac.

            A właśnie! Twoje jajeczko czekało na Tego przez wiele lat. Kotoshi's znalazło Swojego wcześniej - zakochany, pracujący, wszystko w porządku:)
    • loppe Re: No i.. 13.03.14, 18:39
      Jesteśmy z Tobą Kotoshi.

      • loppe Re: No i.. 13.03.14, 18:41
        Jako że - jak pisze Kag - jesteście poniekąd wybitnie nie do wpadki jako przedstawiciele środowisk lekarskich, wolno sądzić że siły wyższe właśnie bardzo sprzyjały temu poczęciu...
        Tylko się cieszyć!
    • kotoshi Re: No i.. 13.03.14, 18:57
      Nie zapomnieliśmy. Ok. 4 mies. temu odstawiłam tabletki, planowo. I zabezpieczaliśmy się, i ja bym tego nigdy, nigdy nie olała (na zasadzie: e, tym punkcie cyklu nic się nie może zdarzyć).Tyle że właśnie nigdy nie ma pewności co do tego punktu...
      Dlatego mam straszny, straszny żal do mojego chłopaka. między nami jest okropnie, praktycznie się nie odzywamy. A wcześniej po dowiedzeniu się nie przestawaliśmy się kłócić. On nie może znieść mojego podejścia. Niczego nie planujemy, ja chodzę jak śnięta, na zajęciach do południa siadam przy drzwiach, bo non stop chce mi się wymiotować. Nie wiem, co robić. Rodzice jeszcze nic nie wiedzą.
      Dzięki, kochani jesteście, ale sami widzicie…
      • sea.sea Re: No i.. 13.03.14, 19:07
        O co masz żal do chłopaka, bo nie rozumiem? Z kontekstu wynika, że stosowaliście metodę naturalną. Chłopak nie uznawał gumek i dlatego tak, czy w czym on tu winny?
        • zawle Re: No i.. 13.03.14, 19:09
          Hehe..nasze forum nie zginie...rozmnażamy się;))
        • kotoshi Re: No i.. 13.03.14, 19:23
          Uznawał, bo nie miał wyjścia, nie lubił, i czasem namawiał mnie do olewania
          • sea.sea Re: No i.. 13.03.14, 19:36
            Środowisko medyczne... Miejmy nadzieję, że w swojej dziedzinie zawodowej chłopiec będzie nieco bardziej kompetentny i myślący :/

            Ja bym chyba zaczęła od poinformowania rodziców, bo w sumie od ich postawy najwięcej zależy. Jeśli będziesz miała wsparcie, to ciąża na studiach da się znieść - tak wynika z moich obserwacji dziewczyn, które wpadły w młodym wieku. Żadna nic nie zawaliła, a przeciwnie, zazwyczaj wszystkie były bdb przygotowane i wyuczone na blachę - jakby chciały pokazać, że nie będą się zasłaniać dzieckiem ani brać na litość.
            • hello-kitty2 Re: No i.. 13.03.14, 20:09
              No tak, to ja moze inaczej: jestes pewna, ze nie chcesz usunac? Moja najblizsza przyjaciolka usunela jak bylysmy w Twoim wieku. Po latach po 30 stce urodzila normalnie zdrowe dziecko, bedac w stalym zwiazku z mezczyzna swojego zycia. Nie pamietam jak ona ta aborcje zalatwila i ile ja kosztowala, pamietam, ze ukryla nawet przed rodzicami. U mnie mozna na legalu, a w Polsce to chlopak Ci zalatwi.

              Kurcze a tyle sie rozpisywalas nad niezaleznoscia i wszystko sie poszlo... Nie wiem. No i wbilas sie z tym cwelem, teraz Ci bedzie dyktowal warunki i bedziesz tanczyc jak Ci zagra. Calkowite uzaleznienie na najblizsza pieciolatke, uziemnienie.

              Szczerze Ci wspolczuje.

              • orzech69 Re: No i.. 14.03.14, 08:18
                hello-kitty2
                ->No tak, to ja moze inaczej: jestes pewna, ze nie chcesz usunac?
                Czyli zabijmy dziecko ?
                Aborcja nie sprawia ze nie jest się matką, jest się matka martwego dziecka.
                • hello-kitty2 Re: No i.. 14.03.14, 09:11
                  orzech69 napisał:

                  > hello-kitty2
                  > ->No tak, to ja moze inaczej: jestes pewna, ze nie chcesz usunac?

                  > Czyli zabijmy dziecko ?

                  Ja z Toba to nie robie NIC.

                  > Aborcja nie sprawia ze nie jest się matką, jest się matka martwego dziecka.

                  No i niby co w zwiazku z tym? Bo chyba chciales cos powiedziec ale nie zalapalam.
                  • orzech69 Re: No i.. 14.03.14, 10:41
                    hello-kitty2 napisała:
                    > Ja z Toba to nie robie NIC.

                    Robisz piszesz na tym forum.

                    > No i niby co w zwiazku z tym? Bo chyba chciales cos powiedziec ale nie zalapala
                    > m.

                    Przeczytaj jeszcze raz i użyj swoich szarych komórek.
                    • hello-kitty2 Re: No i.. 14.03.14, 11:07
                      orzech69 napisał:

                      > Przeczytaj jeszcze raz i użyj swoich szarych komórek.

                      To Ty powinienes dbac zeby Twoje wypowiedzi byly zrozumiale dla czytajacych. Chyba, ze nie zalezy Ci na komunikacji tylko zeby cos z siebie 'wyrzucic'. Dla mnie Twoje wypowiedzi nie sa wystarczajaco wartosciowe by doszukiwac sie w nich komunikatu. Dla odroznienia wypowiedzi niektorych potrafie przeczytac wielokrotnie, tak bardzo zalezy mi na ich zrozumieniu. W Twoim przypadku nie mam takiej motwacji.
                      • orzech69 Re: No i.. 14.03.14, 11:20
                        hello-kitty2 napisała:

                        > orzech69 napisał:
                        >
                        > > Przeczytaj jeszcze raz i użyj swoich szarych komórek.
                        >
                        > To Ty powinienes dbac zeby Twoje wypowiedzi byly zrozumiale dla czytajacych. Ch
                        > yba, ze nie zalezy Ci na komunikacji tylko zeby cos z siebie 'wyrzucic'. Dla mn
                        > ie Twoje wypowiedzi nie sa wystarczajaco wartosciowe by doszukiwac sie w nich k
                        > omunikatu. Dla odroznienia wypowiedzi niektorych potrafie przeczytac wielokrotn
                        > ie, tak bardzo zalezy mi na ich zrozumieniu. W Twoim przypadku nie mam takiej m
                        > otwacji.
                        Az się prosi zacytować Ewangelie wg św. Mateusza 7,6.
                        Pozdrawiam.
                        • hello-kitty2 Re: No i.. 14.03.14, 11:24
                          orzech69 napisał:

                          > Az się prosi zacytować Ewangelie wg św. Mateusza 7,6.

                          Skoro sie prosi zacytowac to moze zacytuj zamiast mnozyc niedorobki wypowiedzi.

                          > Pozdrawiam.

                          Bez pozdrowien! Smal talk generalnie mam w dupie.
                          • orzech69 Re: No i.. 14.03.14, 11:32
                            hello-kitty2 napisała:

                            > orzech69 napisał:
                            >
                            > > Az się prosi zacytować Ewangelie wg św. Mateusza 7,6.
                            >
                            > Skoro sie prosi zacytowac to moze zacytuj zamiast mnozyc niedorobki wypowiedzi.

                            Szukajcie a znajdziecie.

                            > > Pozdrawiam.
                            >
                            > Bez pozdrowien! Smal talk generalnie mam w dupie.

                            Na przyjemności to trzeba sobie zasłużyć.
                            i pozdrawiam ;)
                • zawle Re: No i.. 14.03.14, 10:57
                  orzech69 napisał:

                  > hello-kitty2
                  > ->No tak, to ja moze inaczej: jestes pewna, ze nie chcesz usunac?
                  > Czyli zabijmy dziecko ?
                  > Aborcja nie sprawia ze nie jest się matką, jest się matka martwego dziecka.

                  Zaczyna nam się robić ideologicznie.... m.wyborcza.pl/duzyformat/1,136808,15527229,Musisz_pochowac_3_milimetry.html

                  Za kogo jesteś całkowicie odpowiedzialny? Bycie mamą to nie noszenie w sobie zlepku komórek. Bycie mamą to całkowita odpowiedzialność za to co osobę która jest poza tobą. Ciąża trwa 9 miesięcy. 9 miesięcy noszenia w sobie i świadomości że to co zjesz i twoje stresy mają wpływ na to co nosisz. Bycie mamą to jednak nie tylko te 9 miesięcy. To 18 lat całkowitej odpowiedzialności za drugiego, całkowicie zależnego od Ciebie człowieka. Czy kiedykolwiek byłeś za kogoś tak odpowiedzialny?
                  • orzech69 Re: No i.. 14.03.14, 11:14
                    zawle co ty wiesz o byciu matką ?
                    Przecież jesteś ojcem ;)
                    • zawle Re: No i.. 14.03.14, 12:12
                      orzech69 napisał:

                      > zawle co ty wiesz o byciu matką ?
                      > Przecież jesteś ojcem ;)

                      ja jestem po prostu zawle....to więcej niż matka, ojciec, pracownik....ja jestem po prostu sobą....mogę więc być nikim....
                      • orzech69 Re: No i.. 14.03.14, 13:01
                        czemu tak smutno przecież nikt nie umarł....
              • smok-diplodok Re: No i.. 14.03.14, 09:40
                > No tak, to ja moze inaczej: jestes pewna, ze nie chcesz usunac? Moja najblizsza

                Po co zaraz usuwać? Nie można urodzić i oddać? Tyle ludzi nie może mieć i czeka...
                • zawle Re: No i.. 14.03.14, 11:01
                  smok-diplodok napisał:

                  > > No tak, to ja moze inaczej: jestes pewna, ze nie chcesz usunac? Moja najb
                  > lizsza
                  >
                  > Po co zaraz usuwać? Nie można urodzić i oddać? Tyle ludzi nie może mieć i czeka

                  Gdy oddajesz dziecko do adopcji, jego los jest Ci nieznany. Co jeśli rodzice się rozejdą i wycofają z adopcji a dziecko pójdzie do jakiejś okropnej instytucji? Co jeśli rodzice nie będą tacy mili jak to zazwyczaj się przedstawia? To oczywiście hipoteza, jednak ja nie wyobrażam sobie oddania do adopcji. NIGDY
                  • orzech69 Re: No i.. 14.03.14, 11:12
                    zawle napisała:

                    > smok-diplodok napisał:
                    >
                    > > > No tak, to ja moze inaczej: jestes pewna, ze nie chcesz usunac? Moj
                    > a najb
                    > > lizsza
                    > >
                    > > Po co zaraz usuwać? Nie można urodzić i oddać? Tyle ludzi nie może mieć i
                    > czeka
                    >
                    > Gdy oddajesz dziecko do adopcji, jego los jest Ci nieznany. Co jeśli rodzice si
                    > ę rozejdą i wycofają z adopcji a dziecko pójdzie do jakiejś okropnej instytucji
                    > ? Co jeśli rodzice nie będą tacy mili jak to zazwyczaj się przedstawia? To oczy
                    > wiście hipoteza, jednak ja nie wyobrażam sobie oddania do adopcji. NIGDY
                    Czyli aborcja jest dla Ciebie lepszym rozwiązaniem niż adopcja ?
                    • zawle Re: No i.. 14.03.14, 12:00
                      orzech69 napisał: > Czyli aborcja jest dla Ciebie lepszym rozwiązaniem niż adopcja ?

                      Tak...wolałabym usunąć jak najszybciej niż oddać.
                      • orzech69 Re: No i.. 14.03.14, 13:02
                        Nie przeraża Cię to że wolisz zabić niż pozwolić żyć ?
                        I to jeszcze z takiego powodu ?
                        • rekreativa Re: No i.. 14.03.14, 13:26
                          Czy naprawdę jest sens toczyć tutaj dyskusje ideologiczne?
                          Nikt nikogo i tak nie przekona do swoich racji, a tylko ferment zostanie.
                          • orzech69 Re: No i.. 14.03.14, 13:35
                            rekreativa napisała:

                            > Czy naprawdę jest sens toczyć tutaj dyskusje ideologiczne?
                            > Nikt nikogo i tak nie przekona do swoich racji, a tylko ferment zostanie.
                            >
                            Z zawle nie dyskutuje tylko staram się zrozumieć dlaczego pisze to co pisze.
                            Do tego uważam że nie wolno nam odwracać oczu od zła i udawać że go nie ma. Milczenie jest cichą zgodą.
                            • rekreativa Re: No i.. 14.03.14, 13:53

                              No właśnie, dla Ciebie terminacja ciąży to zło, a dla milionów innych nie.
                              Dlatego mówię, że szkoda czasu i energii na takie rozmowy.
                • hello-kitty2 Re: No i.. 14.03.14, 11:14
                  smok-diplodok napisał:

                  > > No tak, to ja moze inaczej: jestes pewna, ze nie chcesz usunac? Moja najb
                  > lizsza
                  >
                  > Po co zaraz usuwać? Nie można urodzić i oddać? Tyle ludzi nie może mieć i czeka
                  > ...

                  Mnie akurat nie interesuje co ona wybierze. Zakladam, ze wszystkie mozliwe opcje rozwiazania sa jej znane. Mnie interesuje tylko czy jest PEWNA co chce zrobic, zeby nie uciekala od tematu i podjela decyzje. Bo na razie to teksty typu: 'fajnie, ze juz moge chodzic na wyklady' albo 'na pewno ludzie z grupy sie zorientuja', 'od poczatku jak sie dowiedzielismy nie dalam mu sie wypowiedziec', 'ciagle sie klocimy' to dla mnie mocno UCIECZKOWE sa. I jestem tez przeciwana mysleniu najpierw o facecie czy najpierw o dziecku, jak sugeruja panowie. Wg mnie najpierw powinna pomyslec o sobie: czego JA chce, teraz w tej sytuacji?
                  • smok-diplodok Re: No i.. 14.03.14, 11:26
                    hello-kitty2 napisała:

                    > niu najpierw o facecie czy najpierw o dziecku, jak sugeruja panowie. Wg mnie na
                    > jpierw powinna pomyslec o sobie: czego JA chce, teraz w tej sytuacji?

                    O sobie już pomyślała wiążąc się z jakimś zdaje się dupkiem, któremu gumka przeszkadzała a chciał być wielce niezależny, tak jak i ona sama. Teraz już jest po ptakach i nie czas na myślenie tylko o sobie.
                    • hello-kitty2 Re: No i.. 14.03.14, 11:42
                      smok-diplodok napisał:

                      > O sobie już pomyślała wiążąc się z jakimś zdaje się dupkiem, któremu gumka prze
                      > szkadzała a chciał być wielce niezależny, tak jak i ona sama.

                      Nie wiadomo o co tam chodzilo? Nie bardzo rozumiem tez czemu sluzylo 'planowane odstawienie tabletek antykoncepcyjnych' kiedy sie jedzie na full speedzie z seksem i sie nie lubi gum, a cykle jak rozumiem mocno nieregularne sa? Wg mnie to sluzy tylko jednemu ;)

                      Teraz już jest po
                      > ptakach i nie czas na myślenie tylko o sobie.

                      Jeszcze raz: nie TYLKO ale PRZEDE WSZYSTKIM o sobie. Kurcze to jest jej zycie przede wszystkim.

                      • orzech69 Re: No i.. 14.03.14, 13:03
                        hello-kitty2 napisała:

                        > Jeszcze raz: nie TYLKO ale PRZEDE WSZYSTKIM o sobie. Kurcze to jest jej zycie p
                        > rzede wszystkim.
                        Przez najbliższe 9 miesięcy jej życie to również życie jej dziecka.
                  • 1-smutna-1 Re: No i.. 14.03.14, 11:36
                    No wlasnie nie o SOBIE bo juz nie jest sama, o sobie to mogla myslec zanim odlecieli bez gumki. Na wlasna odpowiedzialnosc nie zastosowali zabezpieczenia i teraz trzeba wziac te odpowiedzialnosc. Nie tylko juz za siebie ale i dziecko-bo ono jest czy im sie podoba czy nie.
                    • burzowa.kejt Re: No i.. 14.03.14, 11:42
                      Ludzie, co was obchodzi co zrobi autorka???
                      Umoralniacie bardziej niż ksiądz z ambony, a nie wasz to interes.
                      • 1-smutna-1 Re: No i.. 14.03.14, 11:43
                        ona pisze publicznie a ja publicznie komentuje i nic Ci do tego. Co Cie obchodzi ze umoralniamy?
                        • burzowa.kejt Re: No i.. 14.03.14, 11:50
                          1-smutna-1 napisał(a):
                          > ona pisze publicznie a ja publicznie komentuje i nic Ci do tego. Co Cie obchodz
                          > i ze umoralniamy?

                          twój ideologiczny shit nijak ma się do życia i jest zwyczajnie nie na miejscu.
                          • 1-smutna-1 Re: No i.. 14.03.14, 12:04
                            ciesze sie ze mam swoj ideologiczny shit a nie shit w stylu "dostosuj swoja ideologie do sytuacji a nie na odwrot" - bezpieczne, konformistyczne gowno, ktorym naprawde nie warto sie kierowac w zyciu bo w koncu wyplynie na wierzch.
                            • zawle Re: No i.. 14.03.14, 12:11
                              1-smutna-1 napisał(a):

                              > ciesze sie ze mam swoj ideologiczny shit a nie shit w stylu "dostosuj swoja ide
                              > ologie do sytuacji a nie na odwrot" - bezpieczne, konformistyczne gowno, ktorym
                              > naprawde nie warto sie kierowac w zyciu bo w koncu wyplynie na wierzch.

                              ja też bardzo cenię takich ludzi. pod warunkiem że żyją po swojemu i nie narzucają innym swojego stylu. Niestety nie można tego powiedzieć o katolikach. Nie żyją, za to prawem wymuszają na innych. Oczywiście nie o wszystkich. To to są osoby naprawdę mające swoje wartości.
                              • orzech69 Re: No i.. 14.03.14, 13:07
                                zawle napisała:
                                > ja też bardzo cenię takich ludzi. pod warunkiem że żyją po swojemu i nie narzuc
                                > ają innym swojego stylu. Niestety nie można tego powiedzieć o katolikach. Nie ż
                                > yją, za to prawem wymuszają na innych. Oczywiście nie o wszystkich. To to są os
                                > oby naprawdę mające swoje wartości.
                                Poczekaj zawle jeszcze trochę a doczekasz czasów jak islamiści przejmą władze na zachodzie i wprowadzą szariat jako prawo obowiązujące......
                      • hello-kitty2 Re: No i.. 14.03.14, 11:50
                        burzowa.kejt napisała:

                        > Ludzie, co was obchodzi co zrobi autorka???
                        > Umoralniacie bardziej niż ksiądz z ambony, a nie wasz to interes.

                        To do mnie? Mnie nie obchodzi co konkretnie wybierze, obchodzi mnie wylacznie zeby zdawala sobie sobie, ze ma wybor i nikt jej tego wyboru nie moze odebrac ani dziecko ani facect ani ksiadz ani my. Wybor jest jej i kazdy wybor bedzie dobry, poki bedzie jej.

                        Chodzi Ci, ze mamy nie odpowiadac na jej post, bo to nie nasza sprawa?
                        • burzowa.kejt Re: No i.. 14.03.14, 11:52
                          hello-kitty2 napisała:
                          > To do mnie?

                          nie, to było do obrońców moralności i jedynej słusznej drogi życiowej:D
                          • smok-diplodok Re: No i.. 14.03.14, 11:54
                            burzowa.kejt napisała:

                            > nie, to było do obrońców moralności i jedynej słusznej drogi życiowej:D

                            Nie ma to, jak powrzucać ludzi do jednego wora...
                        • 1-smutna-1 Re: No i.. 14.03.14, 12:32
                          guffno prawda kitty - wybor moze byc zly mimo ze jej,bo pod wplywem chwili, zlych emocji itp. Poza tym zgodnie z prawem, narzuconym przez wiekszosc, ale demokratycznie - ona nie ma tego wyboru. Poza tym to nie jest jej wybor bo jest juz dziecko, czy ona chce czy nie chce jest juz dziecko, ktore sama zaprosila przez swoje i chlopaka nieodpowiedzialne zachowanie - co z dziecka wyborem? Naprawde myslec o wlasnej dupie to mozna PRZED, PO to juz nie jest tylko jej dupa.
                          • orzech69 Re: No i.. 14.03.14, 13:14
                            1-smutna-1 napisał(a):.....
                            ale dyskusja z koteczkiem nie ma sensu. Ona wierzy w swoją wizję świata. A z wierzącymi nie można prowadzić dyskusji na argumenty bo wiara czyni ślepym.
                            • rekreativa Re: No i.. 14.03.14, 13:29
                              Ta senstencja dotyczy również Ciebie. Wierzysz w coś i nic Cię nie przekona.
                              Dlatego szkoda na takie tematy dyskutować.
                              • orzech69 Re: No i.. 14.03.14, 13:43
                                rekreativa napisała:

                                > Ta senstencja dotyczy również Ciebie. Wierzysz w coś i nic Cię nie przekona.
                                > Dlatego szkoda na takie tematy dyskutować.
                                Ależ mnie można przekonać. Tylko udowodnij mi że zarodek to nie człowiek. Wskaż moment od którego możemy powiedzieć oto człowiek i należy mu się ochronna jako człowiekowi.
                                Jak dla mnie najlepsza definicja brzmi: człowiek powstaje w momencie zapłodnienia i od tego momentu zaczyna się jego rozwój i od tego mementu powinniśmy chronić prawnie jego życie. Płód, zarodek, zygota to nazwy kolejnych faz rozwoju człowieka.
                                • rekreativa Re: No i.. 14.03.14, 13:58
                                  Ale ja nie mam najmniejszego zamiaru nikogo przekonywać do czegokolwiek, ani debatować, czy zarodek jest człowiekiem.
                                  Mam takich dyskusji po kokardę.
                                  Zgodnie z prawem w wielu krajach można ciążę przerwać i wiele kobiet to robi. Takie są fakty.
                                  W Polsce , choć możliwości aborcji są ograniczone, również mozna się jej poddać w świetle prawa. I nie kwalifikuje się jej jako zabójstwa.
                                • hello-kitty2 Re: No i.. 14.03.14, 14:00
                                  orzech69 napisał:

                                  > rekreativa napisała:
                                  >
                                  > > Ta senstencja dotyczy również Ciebie. Wierzysz w coś i nic Cię nie przeko
                                  > na.
                                  > > Dlatego szkoda na takie tematy dyskutować.

                                  > Ależ mnie można przekonać. Tylko udowodnij

                                  Ja nie jestem zainteresowana udowadnianiem Ci niczego, w ogole rozmowa nie jestem z Toba zainteresowana ;) wiec przylaczam sie do wniosku Rekreativii.
                                  • orzech69 Re: No i.. 14.03.14, 14:52
                                    hello-kitty2 napisała:
                                    > Ja nie jestem zainteresowana udowadnianiem Ci niczego, w ogole rozmowa nie jest
                                    > em z Toba zainteresowana ;) wiec przylaczam sie do wniosku Rekreativii.
                                    To nie proponuj aborcji jako wyjścia z sytuacji a nie będę się odzywał w tej kwestii.
                                    Przecież to proste i powinnaś o tym wiedzieć.
                          • hello-kitty2 Re: No i.. 14.03.14, 14:06
                            1-smutna-1 napisał(a):

                            > guffno prawda kitty - wybor moze byc zly mimo ze jej,bo pod wplywem chwili, zl
                            > ych emocji itp. Poza tym zgodnie z prawem, narzuconym przez wiekszosc, ale demo
                            > kratycznie - ona nie ma tego wyboru. Poza tym to nie jest jej wybor bo jest juz
                            > dziecko, czy ona chce czy nie chce jest juz dziecko, ktore sama zaprosila prze
                            > z swoje i chlopaka nieodpowiedzialne zachowanie - co z dziecka wyborem? Naprawd
                            > e myslec o wlasnej dupie to mozna PRZED, PO to juz nie jest tylko jej dupa.

                            Kazda decyzja, jaka ona podejmie (chocby sie pomylila) bedzie lepsza niz Twoja za nia, dlatego ze ona bedzie musiala poniesc konsekwencje swojego wyboru, a Ty umywasz rece.
                            • 1-smutna-1 Re: No i.. 14.03.14, 14:13
                              a czy ja za nia decyduje? ja mowie co wg mnie jest dobre a co zle a co ona zrobi to jej sprawa i poniesie konsekwencje. Konsekwencje przerwania ciazy tez sa kitty, naprawde moga byc gorsze niz dziecko. Serio, serio, to nie wyrwanie zeba,choc niektorym sie tak wydaje.
          • marek.zak1 Re: No i.. 13.03.14, 20:13
            Głowa do góry. Teraz się okaże czy jest chłopcem, czy mężczyzną. Test smugi cienia wg Conrada.
            • zawle Re: No i.. 13.03.14, 20:32
              marek.zak1 napisał:

              > Głowa do góry. Teraz się okaże czy jest chłopcem, czy mężczyzną. Test smugi cie
              > nia wg Conrada.


              Kurwa...to jej całe życie, a dla niego teścik?
              • marek.zak1 Re: No i.. 13.03.14, 20:36
                Teraz się okaże kim jej facet jest naprawdę. Ma szanse i oby ja wykorzystał.
                • zawle Re: No i.. 13.03.14, 20:46
                  Jaja se robisz, nie? Co się okaże? A co będzie jak urodzi? A za dwa lata? Za dziesięć? Jakieś gwarancje? Czy tylko deklaracje na dzisiaj? Co Ty za głupoty gadasz. Niektórzy ludzie mają PLANY na życie nie związane z troską o dzieci i męża.
                  • marek.zak1 Re: No i.. 13.03.14, 20:55
                    Zupełnie Cię nie rozumiem. Facet spłodzil dziecko i powinien poczuć się za nie odpowiedzialnym. jak sie nie poczuje to jak az nim przyszłość? Czy lepiej bedzie, jak da jej tysiąc i skieruje na skrobankę? To Twoja wizja?
                    Niektórzy , jak ja, uważają, że dziecko jest ważniejsze niż wiele innych spraw. Możesz mieć inne zdanie, Twoje prawo.
                    • hello-kitty2 Re: No i.. 13.03.14, 21:44
                      marek.zak1 napisał:

                      > Zupełnie Cię nie rozumiem. Facet spłodzil dziecko i powinien poczuć się za nie
                      > odpowiedzialnym. jak sie nie poczuje to jak az nim przyszłość? Czy lepiej bedz
                      > ie, jak da jej tysiąc i skieruje na skrobankę? To Twoja wizja?
                      > Niektórzy , jak ja, uważają, że dziecko jest ważniejsze niż wiele innych spraw
                      > . Możesz mieć inne zdanie, Twoje prawo.

                      Oj ja tez Cie nie rozumiem Zawle, pomysl, facet to facet tamto, kobieta to tylko dodatek do mezczyzny, nie rozumiem po co w ogole skupiasz sie na autorce, liczy sie co on zrobi i co on mysli i czego on chce, on on on, w koncu ona to tylko jego czesc, nie? ;)
    • kotoshi Re: No i.. 13.03.14, 21:19
      Ja mam do niego żal, bo bagatelizował różne sytuacje (ok, dorosła jestem, ale wiadomo, gdy ktoś kogoś namawia), a on ma do mnie żal z powodu mojej totalnej negacji (a, Kitty, lepiej mi nie zadawaj takich pytań, wolę nie mówić, o czym myślałam). Wykrzyczał mi, że gdyby to się stało z byłym, to promieniałabym z radości.
      Fajnie, że mogę już chodzić na zajęcia, jakiś czas temu rano była masakra, z osłabienia-mdłości nie mogłam się nawet podnieść z łóżka. Niektórzy w grupie się domyślają, jestem pewna.
      Z wielkich słow o niezależności zrobiła się pełna zależność :(
      Być może jestem niesprawiedliwa, bo obwiniam mojego chłopaka o wszystko, i nie dałam mu się nawet wypowiedzieć, co dalej, bo w ogóle nie chcę rozmawiać, co dalej.
      Rodzice w ten weekend jadą na imprezę, czekali na nią od dawna. Ale będę musiała im potem powiedzieć Zresztą czuję potrzebę rozmowy z nimi od jakiegoś czasu, tak jak nie czułam na początku. Już słyszę mamę („wiedziałam, że tak się skończy mieszkanie z chłopakiem”)
      • sea.sea Re: No i.. 13.03.14, 21:51
        Niechęć do rozmawiania o tym, co dalej, nie jest dla Ciebie w tym momencie konstruktywna ani korzystna. Rozumiem, że masz syndrom "nie chce mi się z Tobą gadać" - ale wypadałoby coś zdecydować: czy chcesz urodzić, czy nie, a jeśli tak - to musisz teraz dbać o siebie i o dziecko, a nie denerwować się na przyszłego ojca o coś, czego i tak już nie odkręci.
    • bcde Re: No i.. 14.03.14, 00:33
      Gratulacje! Jestem pewien, że jak już dziecko przyjdzie na świat, pokochasz je i będziesz wdzięczna losowi, więc nie martw się teraz. Młode kobiety rodzą i żyją, uczą się, pracują i są szczęśliwe. Urodzenie dziecka w młodym wieku zwiększa szanse, że będzie ono zdrowe. Twój chłopak i rodzina będą cię wspierać. Będzie OK. Chyba większość dzieci rodzi się z wpadki, bo nigdy nie jest na to najlepszy moment :) Później będziecie z chłopakiem sobie z tego żartować.
      • lybbla Re: No i.. 14.03.14, 02:05
        > Autor: mojemail3 ☺ 08.03.14, 16:23

        > Mnie przeraża coś innego, ten silny lęk, nie tylko mężczyzn ale i kobiet, przed
        > wzięciem pod uwagę naturalnej konsekwencji uprawiania seksu.
        > To pewnie stare jak świat, ale przygnębiające.
        > Tą sferę życia starałam się mieć pod kontrolą, to jasne, to warunek komfortu,
        > ale...przecież ta prokreacja to cud życia jednak, to potęga i nadzieja świata...
        > Wybaczcie,że tak patetycznie, ale mam w domu małego człowieka, patrzę jakie > to fascynujące patrzeć jak rośnie, jak się rozwija.
        > Dlatego wierzę szczerze, że są mężczyżni, którzy świadomie chcą mieć
        > dziecko, może mniej są świadomi konsekwencji jakie generuje pojawienie się
        > nowego człowieka w rodzinie.

        > hello-kitty2 13.03.14, 20:09
        > No tak, to ja moze inaczej: jestes pewna, ze nie chcesz usunac?

        No co Kitty? ``Bo dziecko to takie nic.''

        > Kurcze a tyle sie rozpisywalas nad niezaleznoscia i wszystko sie poszlo...
        > Nie wiem. No i wbilas sie z tym cwelem, teraz Ci bedzie dyktowal warunki i
        > bedziesz tanczyc jak Ci zagra. Calkowite uzaleznienie na najblizsza pieciolatke,
        > uziemnienie.

        Kotoshi,

        Czy jak pisze Kitty Twój chłopak to rzeczywiście cwel?

        > a on ma do mnie żal z powodu mojej totalnej negacji.
        > Wykrzyczał mi, że gdyby to się stało z byłym, to promieniałabym z radości.

        Wygląda tak jakby chciał mieć z Tobą dziecko (albo chciał Ciebie uziemić dzieckiem).

        Mama niech sobie pogada („wiedziałam, że tak się skończy mieszkanie z chłopakiem”) i tak zrobi swoje (pewnie Ciebie zaskoczy).
        • kag73 Re: No i.. 14.03.14, 03:03
          A daleko jestes w tej ciazy?
          Usuwac chyba nie masz zamiaru?
          A zatem wez sie w garsc, Twoj facet sam w tym nie uczestniczyl, tez bylas obecna.
          Jezeli masz zamiar urodzic i nadal z nim byc to sie ogarnij, porozmawiaj, zastanow sie jak co zorganizowac i czego chcesz.
          W ciazy spoko mozna studiowac, do porodu dziennie, potem w zaleznosci od pomocy rodziny/niani nadal albo zaocznie. Tak czy siak studia skonczyc mozna, moze bedzie potrzeba roku dluzej, ale za to bedziesz miala dziecko(dla mnie to wartosc sama w sobie).
          Ty skonczysz studia(z pomoca osob trzecich), jezeli zechcesz, potem dzieciak odchowany, lat 3 pojdzie do przedszkola a Ty mozesz szukac pracy. Nie Ty pierwsza, nie ostatnia. Mialam tez kolezanke w grupie, ciaza, poztywnie, cala grupa trzymala kciuki, pytala, glaskala po brzuchu co by poczuc jak mlode kopie. Potem urodzila i po dwoch tygodniach w swietnej formie wrocila na zajecia. U niej sie dalo, jak u Ciebie sie nie da dziennie, zrobisz zaocznie, rok urlopu itd.
          Twoj facet rozczarowany, bo dziecko z nim to wielka tragedia a on tak by nie chcial, w koncu dziecko to owoc/dowod milosci, w milosci romantycznej przynajmniej.
          Kochasz go? chcesz z nim byc, wiazesz z nim przyszlosc? Jezeli tak, to wyjasnij, pogadaj o lekach i obawach i w przyjemniej atmosferze czekaj na dziecko. Po co te klotnie i problemy, zmienic nic nie mozesz a z perspetywy czasu pewnie sie okaze, ze dzieckiem bedziesz zachwycona. Nerwy ciazy szkodza.
          Moim zdaniem z rodzicami powinnas pogadac majac przygotowany plan co dalej. No chyba, ze chcesz sie poradzic czy urodzic czy nie.
          Zalecam lykanie kwasu foliowego, jest bardzo wazny w pierwszych miesiach ciazy.
          Pomysl co chcesz zrobic i pogadaj z facetem i z rodzicami. On raczej nie mysli o aborcji? Decyzje podejmiesz Ty.
          • zawle Re: No i.. 14.03.14, 07:42
            weź też pod uwagę najgorsze scenariusze......
          • burzowa.kejt Re: No i.. 14.03.14, 09:28
            kag73 napisała:
            > Zalecam lykanie kwasu foliowego, jest bardzo wazny w pierwszych miesiach ciazy.

            Z kwasem to akurat nie tak, powinno się go przyjmować, ale PRZED ciążą.Teraz jest już pozamiatane.
            Też zaszłam w ciążę będąc na studiach, do tego z mężczyzną, z którym chciałam się rozstać.
            Wtedy wydawało mi się to tragedią, dzisiaj, po wielu latach uważam że los się wtedy do mnie uśmiechnął.Paradoks.
            Więc różnie to bywa, ale i tak Ci współczuję obecnej sytuacji.

            • zawle Re: No i.. 14.03.14, 10:49
              burzowa.kejt napisała: > Też zaszłam w ciążę będąc na studiach, do tego z mężczyzną, z którym chciałam s
              > ię rozstać.
              > Wtedy wydawało mi się to tragedią, dzisiaj, po wielu latach uważam że los się w
              > tedy do mnie uśmiechnął.Paradoks.
              > Więc różnie to bywa, ale i tak Ci współczuję obecnej sytuacji.

              Ja podobnie. Dzisiaj nie ma już żadnej tragedii. Ja sobie poradziłam, tata na zawsze wymiksował się z roli i odpowiedzialności, dzieci prawie dorosłe. Mogę być z siebie dumna....ale nie bardzo mam na to siłę;)
              • orzech69 Re: No i.. 14.03.14, 11:11
                Tak czytam i się zastanawiam w jaka stronę skręca ewolucja człowieka. Geny przekazują ludzie u których popęd zaślepił umysł....
                Aą chciałbym zobaczyć jak zafiksowanie na seksie będą nasi potomkowie ;)
                • triss_merigold6 Re: No i.. 14.03.14, 11:19
                  Słusznie. Bez owego zaślepienia, przy racjonalnym planowaniu, ten gatunek by wyginął.
            • kag73 Re: No i.. 14.03.14, 14:30
              burzowa.kejt napisała:
              > Z kwasem to akurat nie tak, powinno się go przyjmować, ale PRZED ciążą.Teraz je
              > st już pozamiatane.

              Nieprawda, w ciazy zwieksza sie zapotrzebowanie na kwas foliowy i powinno sie go lykac.
              Dlatego powinna niezwlocznie zaczac, moze zreszta juz lyka, bo byla u ginekologa i zalecil.
              • burzowa.kejt Re: No i.. 14.03.14, 15:10
                kag73 napisała:
                > Nieprawda, w ciazy zwieksza sie zapotrzebowanie na kwas foliowy i powinno sie g
                > o lykac.
                > Dlatego powinna niezwlocznie zaczac, moze zreszta juz lyka, bo byla u ginekolog
                > a i zalecil.

                nieprawda.
                kwas foliowy ma taki mechanizm że żeby zaczął działać, organizm musi się nim wysycić, co trwa ok.90 dni od momentu rozpoczęcia przyjmowania, więc kiedy kobieta dowiaduje się o ciąży jest już za późno.
                Tak, wiem że na forach internetowych oraz niedouczeni lekarze każą łykać, na zasadzie pomóc nie pomoże, ale nie zaszkodzi.
                • 1-smutna-1 Re: No i.. 14.03.14, 15:46
                  a wlasnie ze nieprawda
                  kwas foliowy ma w sobie kazdy
                  niekoniecznie musi miec niedobory
                  poza tym oprocz ukladu nerwowego przez pierwsze 4 tygodnie - gdzie kwas foliowy wspomaga prawidlowy rozwoj, przez kolejne tygodnie trwa cala organogeneza ktora tez potrzebuje go wiecej
                  do tego matka rowniez potzrebuje kwasu foliowego wiec podjadanie go w ciazy jak najbardziej jest korzystne
                  jestes douczonym lekarzem ze masz takie kategoryczne opinie?
                  • burzowa.kejt Re: No i.. 14.03.14, 15:54
                    1-smutna-1 napisał(a):
                    > kwas foliowy ma w sobie kazdy
                    > niekoniecznie musi miec niedobory

                    Ty masz ewidentne niedobory czego innego:D
                    • 1-smutna-1 Re: No i.. 14.03.14, 19:02
                      Dobrze ze Ty jestes kompletna... :)
        • hello-kitty2 Re: No i.. 14.03.14, 09:06
          lybbla napisał:

          > > Autor: mojemail3  08.03.14, 16:23
          >
          (...)
          > > Wybaczcie,że tak patetycznie, ale mam w domu małego człowieka, patrzę jak
          > ie > to fascynujące patrzeć jak rośnie, jak się rozwija.
          > > Dlatego wierzę szczerze, że są mężczyżni, którzy świadomie chcą mieć
          > > dziecko, może mniej są świadomi konsekwencji jakie generuje pojawienie si
          > ę
          > > nowego człowieka w rodzinie.
          >
          > > hello-kitty2 13.03.14, 20:09
          > > No tak, to ja moze inaczej: jestes pewna, ze nie chcesz usunac?
          >
          > No co Kitty? ``Bo dziecko to takie nic.''

          No i co co? Bo nie rozumiem pytania i nie widze zwiazku?
          • orzech69 Re: No i.. 14.03.14, 10:44
            hello-kitty2 napisała:
            > No i co co? Bo nie rozumiem pytania i nie widze zwiazku?

            Masz cos ciężki dzień bo ciągle nie rozumiesz co ludzie piszą. Może trzeba więcej spać albo witaminek łykać, więcej ruchu ?
      • ina_nova Re: No i.. 14.03.14, 12:40
        Brzmi jak mowa motywacyjna w zespole domokrążców...
    • triss_merigold6 Re: No i.. 14.03.14, 11:18
      Lepiej poinformuj rodziców, zwłaszcza że będziesz potrzebowała ich pomocy i na wszelki wypadek rozważ emocjonalne i organizacyjne aspekty bycia samotną matką.
    • 1-smutna-1 Re: No i.. 14.03.14, 11:24
      Przede wszystkim uspokoj sie. Moze byc Ci ciezko, ale pomysl- bedziesz potem wspominac ten czas i bedzie sumienie Cie gryzc ze tak nie chcialas dziecka. Wiec przelam sie, pogadaj z facetem- on tez bedzie to pamietal. To nie koniec swiata - dasz rade, zwlaszcza jesli facet ewidentnie chce byc, rodzice pomoga. Sa gorsze rzeczy pomysl,moglabys miec raka i umierac, Twoj facet moglby zginac w wypadku, twoi rodzice mogliby chorowac, jest milion rzeczy gorszych - a Ty bedziesz miec poprostu dziecko. Kogos kto bedzie Cie kochal najbardziej na swiecie - bezinteresownie. Teraz w to nie wierzysz, ale jak urodzisz to kompletnie zmieni Ci sie perspektywa, przynajmniej zwykle sie tak dzieje. Owszem, stracisz pare okazji, ale bedziesz mloda mama, jak dziecko podrosnie spokojnie bedziesz mogla skupic sie na pracy - a rodzac dziecko po 30-tce trzeba zostawic rozwiniete szanse i to tez nie jest latwe, Ty w tym czasie nie bedziesz musiala, o ile nie zechcesz, przerywac kariery w dobrym punkcie. Mleko sie juz rozlalo, nie ma co plakac, tylko trzeba sie ogarnac. Wiec stan obok tej sytuacji i pomysl co chcesz z tego zapamietac. Czy wscieklosc, gniew i zal, czy radosc z troski chlopaka, pierwsze zdjecia usg itp. Nie strac tego co najwazniejsze w tym calym zaskoczeniu i strachu.
      Chyba ze chcesz naprawde zrobic skrobanke - wtedy szkoda na Ciebie slow. Moich oczywiscie, bo uwazam ze to zlo poprostu.
    • kotoshi Re: No i.. 14.03.14, 16:23
      Pewnie będzie chaotycznie:
      Ja podjęłam decyzję, że chcę urodzić, i od tygodnia mniej więcej próbuję przyzwyczaić się do tej myśli. Różne rzeczy chodziły mi po głowie, ale decyzję, jak piszę podjęłam,i żadnej ideologicznej dyskusji prowadzic nie chcę, oczywiście niech prowadzi sobie kto chce z innymi

      Wiem, że mój chłopak był i jest zdruzgotany moją reakcją i tym, że po pierwszym szoku ja dalej od wszystkiego uciekam (dobrze Kitty to nazwała) i o niczym nie chcę rozmawiać i niczego planować. Jego opinia była taka: skoro to już się stało, to on chce tego dziecka i zrobi wszystko, żeby było jak najlepiej, a moja reakcja świadczy (źle) o moim stosunku do naszego związku.
      Ale nasze rozmowy zatrzymały się na wzajemnych wyrzutach, a od początku tygodnia praktycznie nie rozmawiamy. Wiem, ze tak się nie da ale na razie inaczej nie umiem. Jestem przerażona, bo wszystkie plany mi się posypały. Mam niełatwe studia, dużo zajęć, muszę w domu robić dużo prac i projektów - nie widzę łączenia tego, kiedyś troche zajmowałam się malutkim dzieckiem, nawet nie niemowlakiem, wiem, co to znaczy.
      Pomoc rodziców: rodzice mają zadłużony dom, na utrzymaniu mojego młodszego brata, który też się uczy. Będę więc zależna od mojego chłopaka, tak czy inaczej zależna od kogoś (a tak nie chciałam „wisieć” na nikim…)
      Lybbla, nie wiem, co to jest „cwel”.
      Ale nie wiem dlaczego ktoś pisze, ze mój chłopak jest dupkiem. I nie sądzę, że chciał mnie uziemić, tzn. wyrzucałam mu coś podobnego, ale tak naprawdę uważam, że po prostu zaniedbał zabezpieczenie, bez jakichś ukrytych zamiarów.
      To, że jestem w stanie chodzić na zajęcia, jest dla mnie bardzo ważne, bo psychicznie bardzo mi to pomaga.
      Jestem załamana, jednak jestem w super stanie w porównaniu do tego jakiś czas temu.
      Kag: ok. 5 tygodni.
      • hello-kitty2 Re: No i.. 14.03.14, 16:50
        kotoshi napisała:

        > Pewnie będzie chaotycznie:
        > Ja podjęłam decyzję, że chcę urodzić, i od tygodnia mniej więcej próbuję przyzw
        > yczaić się do tej myśli. Różne rzeczy chodziły mi po głowie, ale decyzję, jak p
        > iszę podjęłam

        To dobrze. To masz juz za soba.

        > Wiem, że mój chłopak był i jest zdruzgotany moją reakcją i tym, że po pierwszym
        > szoku ja dalej od wszystkiego uciekam (dobrze Kitty to nazwała) i o niczym nie
        > chcę rozmawiać i niczego planować. Jego opinia była taka: skoro to już się sta
        > ło, to on chce tego dziecka i zrobi wszystko, żeby było jak najlepiej, a moja r
        > eakcja świadczy (źle) o moim stosunku do naszego związku.
        > Ale nasze rozmowy zatrzymały się na wzajemnych wyrzutach, a od początku tygodni
        > a praktycznie nie rozmawiamy. Wiem, ze tak się nie da ale na razie inaczej nie
        > umiem. Jestem przerażona, bo wszystkie plany mi się posypały. Mam niełatwe stud
        > ia, dużo zajęć, muszę w domu robić dużo prac i projektów - nie widzę łączenia t
        > ego, kiedyś troche zajmowałam się malutkim dzieckiem, nawet nie niemowlakiem, w
        > iem, co to znaczy.
        > Pomoc rodziców: rodzice mają zadłużony dom, na utrzymaniu mojego młodszego brat
        > a, który też się uczy. Będę więc zależna od mojego chłopaka, tak czy inaczej za
        > leżna od kogoś (a tak nie chciałam „wisieć” na nikim…)

        Skoro pozostaje zaleznosc od chlopaka (trudno, jest jak jest), a studia sa dla Ciebie wazne to trzeba wszystko jak najlepiej zaplanowac. Dziewczyny prawdopodobnie myslaly o pomocy rodzicow przy dziecku. Byc moze beda chetni, skorzystaj. Na studiach u nas jest taka funkcja 'koordynator studiow' przypisany do kierunku. To jest taka osoba, ktora pomaga ci znalezc najlepsze rozwiazania organizacyjne znajac regulamin, znajac twoj plan zajec oraz twoje ograniczenia/potrzeby np czasowe. Ustala zatem z toba najlepszy plan studiow. Nie wiem czy w Polsce jest taka funkcja? Potrzebna Ci bowiem wiedza, jak najlepiej zorganizowac te studia teraz, dostosowac je mozliwie do Ciebie. Czy ktos Ci moze pomoc, jakis doradzca, co te Twoje studia zna? Przydalaby sie taka wiedza. Moze jakis zaufany nauczyciel?

        A w domu trzeba by sie porozumiec z chlopakiem i przelaczyc na tryb wspolpracy. Nie wiem tez czy nie pora pomyslec tez o jakis rozwiazaniach prawnych?

        Trzeba tez powiedziec o wszystkim komu trzeba.

        A pozniej to tez kwestie organizacji zycia po narodzinach.

        I do wszystkiego jeszcze najlepiej plan B ;)

        Dasz rade! Glowa do gory. W razie czego pytaj, bedziemy podpowiadac.
        • orzech69 Re: No i.. 17.03.14, 07:46
          hello-kitty2 napisała:
          > Na studiach u nas jest taka funkcja 'koordynator studiow' przypisany do kierunk
          > u. To jest taka osoba, ktora pomaga ci znalezc najlepsze rozwiazania organizacy
          > jne znajac regulamin, znajac twoj plan zajec oraz twoje ograniczenia/potrzeby n
          > p czasowe. Ustala zatem z toba najlepszy plan studiow. Nie wiem czy w Polsce je
          > st taka funkcja?
          Medycyna w Polsce ? Tam jak nie masz znajomości to jesteś zwierzyna do odstrzelenia i nikt się tobą nie będzie przejmował.
      • marek.zak1 Re: No i.. 14.03.14, 17:02
        Trzymamy kciuki. Nas zawiódl 3 razy kalendarz i za każdym razem było zaskoczenie, ale to były najlepsze decyzje losu w naszym życiu.
        Pozdrawiam
        Marek
      • 1-smutna-1 Re: No i.. 14.03.14, 19:06
        5 tygodni i Ty masz juz objawy? sennosc i nudnosci za Toba juz? Kobieto, cos nie ten teges, nudnosci przychodza ok 6-7 tygodnia, sennosc tez cos okolo - prawie nigdy wczesniej, a juz na pewno nie przechodza w 5 tygodniu. I zwykle to sie czlowiek najwczesniej w 5 tygodniu dowiaduje, a Ty masz juz za soba przemyslenia, kryzysy itp...
        Eee, jak na moje to cos trolujesz.
        • loppe Re: No i.. 14.03.14, 19:29
          Nie przesadzasz?

          A moja żona - pamiętam jak dziś ten niezwykły ranek i znak - zwymiotowała po 3 tygodniach od zapłodnienia, 1 tydzień od spóźniającej się, niedoszłej miesiączki...
          • 1-smutna-1 Re: No i.. 14.03.14, 19:36
            wlasnie - po 3 tygodniach od zaplodnienia czyli 5 tydzien ciazy bo sie liczy od 1 dnia miesiaczki - i wtedy mdlosci moga sie dopiero pojawic. A nawet jak 5 tygodni od zaplodnienia- czyli 7 tygodni ciazy - to nie jest czas kiedy objawy ustepuja tylko sie nasilaja.
            • loppe Re: No i.. 14.03.14, 19:43
              No tak, facet niedobrze liczy bo dobrze liczy:). Masz rację co do liczenia ciąży: "Należy pamiętać, że wiek ciążowy, którym posługują się lekarze różni się od wieku zapłodnieniowego i jest zwykle około 2 tygodnie dłuższy. Dlatego, jeżeli lekarz mówi, że jesteś w 8 tygodniu ciąży, to do zapłodnienia doszło prawdopodobnie 6 tygodni temu."
              • loppe Re: No i.. 14.03.14, 19:57
                A jeszcze mam pytanie. Czy jest zwykle tak, że poród przyjmuje ginekolog która prowadziła kobietę przez całą ciążę, czy zupełnie inny ginekolog?
              • loppe Re: No i.. 15.03.14, 11:32
                Reasumując, żona zwymiotowała po raz pierwszy gdy minął 5. tydzień ciąży, a urodziła dokładnie w tym dniu który ginekolog wskazała wiele miesięcy awansem. Byłem zdziwiony tą precyzją Matki Natury.
                • loppe Re: No i.. 15.03.14, 11:36
                  Czyli my po 5 tygodniach ciąży dopiero dowiedzieliśmy się że jest ciąża, a Kotoshi po 5 tygodniach ciąży ma już kilka tygodni doświadczeń z nią. Widocznie ciąże są jednak bardzo różne.
                  • loppe Re: No i.. 15.03.14, 11:42
                    Albo ginekolog się machnął i jest wcale nie po 5 tygodniach, a po 9 tygodniach ciąży...
                    • meg_mag Re: No i.. 16.03.14, 09:20
                      albo dokladnie wie, kiedy miala seks, ktory doprowadzil do zaplodnienia

                      twoim zdaniem to niemozliwe, tak?
            • loppe Re: No i.. 14.03.14, 21:21
              1-smutna-1 napisał(a):

              > wlasnie - po 3 tygodniach od zaplodnienia czyli 5 tydzien ciazy bo sie liczy od
              > 1 dnia miesiaczki - i wtedy mdlosci moga sie dopiero pojawic. A nawet jak 5 ty
              > godni od zaplodnienia- czyli 7 tygodni ciazy - to nie jest czas kiedy objawy us
              > tepuja tylko sie nasilaja.

              No tak, ja bym powiedział, że można tu mówić o wpadce:)
      • kag73 Re: No i.. 14.03.14, 19:38
        Bylas u ginekologa czy robilas test ciazowy tylko?
        Kotoshi, zadbajo lepsza atmosfere. Facet nie sam zawalil zabezpieczenie, Ty tez bralas udzial.
        Stalo sie, zdecydowalas sie urodzic, zatem wez sie w gars, bo to sa wspomnienia(nieprzyjemne tutaj, nieladne), ktore pozostana.
        Jezeli kochasz faceta i chcesz z nim byc to zbierzcie sie do kupy i postarajcie, zeby bylo jak najlepiej.
        • kotoshi Re: No i.. 14.03.14, 21:52
          Smutna, zanim napiszesz komuś o trollowaniu, doczytaj może dokładniej na temat - wrzucam pierwszy z brzegu tekst:
          "Przyczyną mdłości i wymiotów są zmiany hormonalne, akie zachodzą na samym początku ciąży w Twoim organizmie.
          Dolegliwości tego typu mogą występować w ciągu całego dnia po 2 lub 3 tygodniach od czasu zapłodnienia.
          www.zapytajpolozna.pl/ciaza/objawy-ciazy/nudnosci-w-ciazy.html
          Marku, dziękuję :)
          Kag, oczywiście, że byłam u lekarza, tylko to daje 100 procent pewności (ale wiedziałam z testów już wcześniej)
          Dzięki Wam, i Kitty Tobie też. Przepraszam, jeśli komuś nie odpowiedziałam. Tak, postaram się pozbierać.
          • loppe Re: No i.. 14.03.14, 22:11
            Jesteś inteligentniejsza od większości z nas, ale zawsze Ci służymy radą:)
            • marek.zak1 Marzenia do spełnienia. 14.03.14, 22:27
              Wszyscy wiemy, że Kotoshi jest super, ale nie musisz się podlizywać :).

              Pozdrawiam wiosennie. Sowa też.

              marek-zak.blog.onet.pl/2014/03/13/trzeba-miec-marzenia/
              • loppe Re: Marzenia do spełnienia. 14.03.14, 22:42
                cudne:)
          • 1-smutna-1 Re: No i.. 15.03.14, 01:51
            nie musze sie doksztalcac, raczej Ty badz bardziej konkretna, jesli piszesz ze to piaty tydzien ciazy to wlasnie 3 tyg. po zaplodnieniu - objawy sie doopiero moga pojawiac a nie juz wygasac.
            Wpadka Loppe, wpadka :)
            • kotoshi Re: No i.. 15.03.14, 09:28
              Ale ja nigdzie nie mówiłam o wygasaniu objawów, wprost przeciwnie - że siadam przy drzwiach na zajęciach, a lepiej jest o tyle, że mogę na nie dojść..
              Co do konkretów: nie mów o piątym tygodniu, bo „5 tygodni”, o których pisałam, oznacza nie piąty tydzień, tylko szósty.
              Sądzę, że i od tego, kiedy jakie objawy, jest mnóstwo wyjątków, nie da się wtłoczyć wszystkich w schemat książkowy.
              Ale pisz, Smutna, co tylko chcesz.
              PS. Ja tak czy inaczej dziękuję Ci za wcześniejsze zdanie „bedziesz potem wspominac ten czas i bedzie sumienie Cie gryzc ze tak nie chcialas dziecka” i za cały ten wpis.
              • triss_merigold6 Re: No i.. 15.03.14, 10:53
                Nie martw się, w drugim trymestrze mdłości powinny minąć.
                • orzech69 Re: No i.. 17.03.14, 07:54
                  triss_merigold6 napisała:

                  > Nie martw się, w drugim trymestrze mdłości powinny minąć.
                  albo nie.....
    • kahdor8 Re: No i.. 15.03.14, 13:45
      Dasz radę, 3maj się. Zobacz ile ciotek i ilu wujków będzie miało twoje dziecko ! Ciekawie zapowiada się też wybór imienia !
      • kag73 Re: No i.. 15.03.14, 14:14
        kahdor8 napisał:
        > Dasz radę, 3maj się. Zobacz ile ciotek i ilu wujków będzie miało twoje dziecko
        > ! Ciekawie zapowiada się też wybór imienia !

        Prawda! Mam nadzieje, ze bedzie dziewczynka, bo chlopaka juz mam:)
        • loppe Re: No i.. 15.03.14, 15:42
          kag73 napisała:

          > kahdor8 napisał:
          > > Dasz radę, 3maj się. Zobacz ile ciotek i ilu wujków będzie miało twoje dz
          > iecko
          > > ! Ciekawie zapowiada się też wybór imienia !
          >
          > Prawda! Mam nadzieje, ze bedzie dziewczynka, bo chlopaka juz mam:)

          Ja też chcę żeby była dziewczynka, bo dziewczynki są fajniejsze od chłopaczorów!:)
          • marek.zak1 Re: No i.. 15.03.14, 19:16
            No to i jestem za :).
            • loppe Re: No i.. 15.03.14, 19:26
              Nie uważam żeby historie opisywane na forum musiały być koniecznie prawdziwe, ważne by miały walor uniwersalny, z którego czytający i piszący mogą wiele skorzystać. Deklarowany wiek Katoshi (wciąż 20 lat) uważam za mocno zaniżony. Zresztą od dawna - napisałem kiedyś że robi na mnie wrażenie pisarki zbierającej wglądy w trakcie pisania powieści. Osobiście nic nie mam wobec Kotoshi. Pod warunkiem że przyzna się teraz do swojego happeningu.
              • loppe Re: No i.. 15.03.14, 19:29
                PS Zauważmy jak Forum - głównie kobiety Forum - zamarły dziś czekając na coming out Kotoshi
                • marek.zak1 Re: No i.. 15.03.14, 19:33
                  A ja uważam, że Kotoshi jest prawdziwa. Powiem więcej, nie mam co do tego watpliwości.
                  • loppe Re: No i.. 15.03.14, 19:35
                    marek.zak1 napisał:

                    > A ja uważam, że Kotoshi jest prawdziwa. Powiem więcej, nie mam co do tego watpl
                    > iwości.

                    Niczego innego nie pragnę, jest cudowną 20-latką:)
                • burzowa.kejt Re: No i.. 15.03.14, 19:49

                  > PS Zauważmy jak Forum - głównie kobiety Forum - zamarły dziś czekając na coming
                  > out Kotoshi

                  coming outu raczej nie będzie ( stawiam że pójdzie w zaparte), a ludziom może głupio że tacy naiwni byli ?:)
                  podpisuję się Loppe pod Twoim poprzednim postem, że to happening.
                  wydaje mi się, że nawet kiedyś Kitty podejrzewała że Kotoshi to Sabat :)

                  • hello-kitty2 Re: No i.. 15.03.14, 20:00
                    burzowa.kejt napisała:

                    > wydaje mi się, że nawet kiedyś Kitty podejrzewała że Kotoshi to Sabat :)

                    Taa, to moze zacytuj. Ja miewam tylko watpliwosci co do nowych nickow, a Kotoshi to za stary uzytkownik jest, w przeciwienstwie do Ciebie ;)
                    • marek.zak1 Re: No i.. 15.03.14, 20:16
                      Zgadzam się z Kitty. My wyczuwamy prawdziwych uczestników.
                      • burzowa.kejt Re: No i.. 15.03.14, 20:19

                        > Zgadzam się z Kitty. My wyczuwamy prawdziwych uczestników.

                        zatem składam Wam gratulacje ;)
                    • burzowa.kejt Re: No i.. 15.03.14, 20:18
                      no ale co z tego że ona stary nick? to wyklucza happening? ( jak zgrabnie ujął Loppe)
                      a że ja nowy to co?
                      • hello-kitty2 Re: No i.. 15.03.14, 20:43
                        burzowa.kejt napisała:

                        > no ale co z tego że ona stary nick? to wyklucza happening? ( jak zgrabnie ujął
                        > Loppe)
                        > a że ja nowy to co?

                        Nic. Wyklucza, ze Kotoshi jest Sabatem.
                        • loppe Re: No i.. 15.03.14, 20:47
                          hello-kitty2 napisała:

                          > burzowa.kejt napisała:
                          >
                          > > no ale co z tego że ona stary nick? to wyklucza happening? ( jak zgrabnie
                          > ujął
                          > > Loppe)
                          > > a że ja nowy to co?
                          >
                          > Nic. Wyklucza, ze Kotoshi jest Sabatem.

                          Na pewno tych bzdur nie pisała studentka medycyny w ciąży. Czy facecik to pisał? - to jest pytanie...
                          • loppe Re: No i.. 15.03.14, 21:10
                            loppe napisał:

                            > hello-kitty2 napisała:
                            >
                            > > burzowa.kejt napisała:
                            > >
                            > > > no ale co z tego że ona stary nick? to wyklucza happening? ( jak zg
                            > rabnie
                            > > ujął
                            > > > Loppe)
                            > > > a że ja nowy to co?
                            > >
                            > > Nic. Wyklucza, ze Kotoshi jest Sabatem.
                            >
                            > Na pewno tych bzdur nie pisała studentka medycyny w ciąży. Czy facecik to pisał
                            > ? - to jest pytanie...


                            Jest to albo facecik, albo kobieta która nigdy nie była w ciąży. Pozdrawiam Marku!:))
                            • marek.zak1 Re: No i.. 15.03.14, 21:14
                              Kotoshi NIE studiuje medycyny, tylko jej facet.
                              Ja tez pozdrawiam z Beneluxu
                              www.facebook.com/#!/photo.php?fbid=737097226321687&set=a.175739155790833.38344.100000642495773&type=1&theater
                              • loppe Re: No i.. 15.03.14, 21:17
                                marek.zak1 napisał:

                                > Kotoshi NIE studiuje medycyny, tylko jej facet.
                                > Ja tez pozdrawiam z Beneluxu
                                > www.facebook.com/#!/photo.php?fbid=737097226321687&set=a.175739155790833.38344.100000642495773&type=1&theater


                                Rozumiem, Chinese Wall:)
                          • loppe Re: No i.. 15.03.14, 21:33
                            Jeśli naprawdę zrobił to Sabat, a nie kobieta, to uważam że to skurwysyństwo, bo zmiana płci na forum to już za dużo
                            • marek.zak1 Re: No i.. 15.03.14, 21:48
                              Loppe, Kotoshi to Kotoshi, fajna dziewczyna, która zaszla w ciążę. Wszyscy życzymy jej powodzenia. Tez Sowa, ale jestem od niej daleko, więc dopiero jutro napiszę, co ona o tym myśli.
                              • loppe Re: No i.. 15.03.14, 21:52
                                marek.zak1 napisał:

                                > Loppe, Kotoshi to Kotoshi, fajna dziewczyna, która zaszla w ciążę. Wszyscy życz
                                > ymy jej powodzenia. Tez Sowa, ale jestem od niej daleko, więc dopiero jutro nap
                                > iszę, co ona o tym myśli.

                                Kotoshi to bardzo fajna dziewczyna, która ma chłopaka lekarza, bredzi gdy pisze o ciąży, a na forum - dorosłych - pojawia się prawie tylko gdy chce założyć wątek o sobie. I za to ją obaj lubimy, ale jeśli jest przypadkiem facetem to niech spierdala.
                      • that.bitch.is.sick Re: No i.. 15.03.14, 22:31
                        burzowa.kejt napisała:

                        > no ale co z tego że ona stary nick? to wyklucza happening? ( jak zgrabnie ujął
                        > Loppe)
                        > a że ja nowy to co?

                        Widzę że gdy poziom forum zniżkuje to przyciąga osoby nawykłe do adekwatnego repertuaru dyskusji. Teraz będzie jak na e-mamie, ciąże, kłótnie kur domowych o wyniki badań i teorie spiskowe kasiek i marysiek. Co za nuda! Sabat, odwołuję, przepraszam;-) wróć ucałuj, choć od czasu bo się pochlastamy.:-)
                        A ciążą to ciąża, zawsze wywołuje emocje przekupek prawdziwa i urojona.
                        • zawle Re: No i.. 16.03.14, 08:28
                          that.bitch.is.sick napisała: > Widzę że gdy poziom forum zniżkuje to przyciąga osoby nawykłe do adekwatnego re
                          > pertuaru dyskusji. Teraz będzie jak na e-mamie, ciąże, kłótnie kur domowych o w
                          > yniki badań i teorie spiskowe kasiek i marysiek. Co za nuda! Sabat, odwołuję, p
                          > rzepraszam;-) wróć ucałuj, choć od czasu bo się pochlastamy.:-)

                          podsunę ci pomysł....załóż forum e-bitch, zabierz tam sabata i będziepanizadowolona. Będziesz mogła go stamtąd wywalać i odwoływać ..będzie zabawa, będzie się działo;)
                    • rekreativa Re: No i.. 15.03.14, 20:40
                      Ale jednak nie wydaje Ci się to odrobinkę podejrzane, co tu się dzieje?
                      Znika sabat, przez dwa dni panuje na forum martwa cisza, niemal zero ruchu i nagle kotoshi obwieszcza ciążę. No i jest dyskusja, forum znowu gada...
                      Nie twierdzę, że kotoshi jest sabatem, to byłoby mocno smieszne, ale możliwe, że jest to osoba, która ma za zadanie ozywiać forum.
                      • hello-kitty2 Re: No i.. 15.03.14, 20:53
                        rekreativa napisała:

                        > Ale jednak nie wydaje Ci się to odrobinkę podejrzane, co tu się dzieje?
                        > Znika sabat, przez dwa dni panuje na forum martwa cisza, niemal zero ruchu i na
                        > gle kotoshi obwieszcza ciążę. No i jest dyskusja, forum znowu gada...
                        > Nie twierdzę, że kotoshi jest sabatem, to byłoby mocno smieszne, ale możliwe, ż
                        > e jest to osoba, która ma za zadanie ozywiać forum.

                        Hehe tym tropem to dojdziemy do punktu, w ktorym gdy cokolwiek zostanie napisane bedzie nie lada podejrzane :) A skad sie Tobie to udziela? Bo mnie od Sabatowego matrixa.
    • that.bitch.is.sick Re: No i.. 15.03.14, 15:10
      kotoshi napisała:

      > Wpadka. Super w tym wieku, prawda? nawet nie umiem opisać, jak jestem załamana.
      > A i tak już teraz jest nie ten koszmar, co niedawno, gdy się dowiedziałam

      No i widzisz zaspokojona. To satysfakcja patrzeć jak się sępy rzucają na padlinę.
    • 1-smutna-1 Re: No i.. 16.03.14, 01:33
      Kotoshi - ja dalej mysle ze jednak sciemniasz. I jak widac nie tylko ja.
      Ale - jesli naprawde jestes w ciazy i naprawde Ci pomoglo to forumowe gadanie to super.
      Ajesli zmyslilas historie to coz, mam nadzieje ze dobrze sie bawilas, toz to tylko forum.
    • kotoshi Re: No i.. 16.03.14, 10:12
      Długo już by musiał trwać ten happening, Loppe, już chyba rok. Przeżywać i myśleć miałam co i kiedy, bo licząc od niepojawienia się wiadomej rzeczy to wystarczająco dużo, a testy przed ostateczną „diagnozą” były jednoznaczne.
      Jestem strasznie pogubiona. Być może moją reakcją zniszczyłam coś w związku, nie wiem, jest bardzo, bardzo ciężko. Napiszę choćby krótko za jakiś czas. Pozdrawiam
      • marek.zak1 Re: No i.. 16.03.14, 13:33
        Niedobrze. Trzeba było powiedzieć ,,Metody naturalne zawiodły. Będziemy mieli dzidziusia. Cieszysz się?". Żale i pretensje są bez zupełnie sensu, bo przecież wyszło że;
        - Ty jestes płodna i
        - on też.
        Biorąc pod uwagę, że coraz mniej par może mieć dzieci, jest to bardzo pozytywne.
        A tak w ogóle, jest to nowe życiowe wyzwanie, któremu trzeba sprostać.
        Tak więc przeproście sie jeszcze dzisiaj.
      • twojabogini Re: No i.. 16.03.14, 18:17
        Kotoshi,

        1. Pierwsze dziecko urodziłam mając lat 19. Ukończyłam studia i zdobyłam ten zawód, który od zawsze chciałam wykonywać. Dziecko nie jest przeszkodą w planach życiowych, wręcz przeciwnie, daje nieziemską motywację i power. Znam wiele kobiet, które tak ja ja zostały młodymi mamami - i naprawdę nie zawaliło im to życia, wręcz przeciwnie.
        2. Nie obwiniaj się za myśli związane ze związkiem, czy dotyczące przerwania ciąży. Kobiety bardzo wstydzą się takich swoich reakcji, albo nawet obawiają się, że z powodu złych myśli może przydarzyć się coś złego. Jesteś duża dziewczynką :) Dobrze wiesz, że nawet najpaskudniejsze myśli i emocje nie mają wpływu na to, co dzieje się w realu. Oraz, że masz prawo do wszystkich emocji i brania pod uwagę przy podejmowaniu decyzji wszystkich dostępnych ewentualności. Ja np. najbardziej wystraszyłam się ciąży, w którą zaszłam w sposób planowy, niemal z kalendarzem w ręku, tej "wymarzonej i wyczekanej". Nagle w drugim miesiącu ogarnął mnie lęk i poważnie brałam pod uwagę terminację ciąży. Nie sądzę, że to coś złego - miałam prawo to rozważać i nie czuję się winna wobec mojego dziecka, ani wobec siebie. Po prostu się bałam, czy sprostam.
        3. Co do związku - różnie to bywa. Oczekiwanie potomka to współcześnie dość nerwowy okres. Ale nie myśl, że swoją reakcją coś mogłaś popsuć itp. Związek to związek, a reakcje bywają różne. Gdyby partner ci coś około tego wypominał - powiedz mu, żeby skorzystał ze swojego poczucia humoru. To dość zabawne: dialogi spanikowanej pary przyszłych rodziców, kompletnie zaskoczonych sytuacją.
        4. Jeśli twój partner nie okaże się "towarzyszem ciąży" - czyli osobą, która wspólnie z tobą będzie przeżywać ciążę i cieszyć się nią, łagodzić twoje lęki, radzić na dolegliwości i trochę cię rozpieszczać - poszukaj takiej osoby. Ja swoją pierwszą ciążę przeżyłam z dwiema przyjaciółkami - to było niesamowite. Szczerze mówiąc nawet mój bardzo kochający mąż choć się bardzo starał, nie udzielił mi tak dobrego wsparcia, jakie otrzymałam od nich. Nie oceniaj źle partnera jeśli nie będzie w stanie ci dać wsparcia jakiego oczekujesz - wielu mężczyzn kompletnie nie jest przygotowanych do roli opiekuna, co nie świadczy zaraz, że są ostatnimi złamasami. W miarę możliwości komunikuj jednak swoje potrzeby i po prostu ustalaj na co możesz liczyć.
        5. Co do planowania przyszłości - ja w pierwszej ciąży kompletnie odjechałam. Uznałam, że do urodzenia dziecka potrzebna jest tylko jedna sprawa - kobieta w ciąży. Skupiłam się na sobie i na swoim stanie. Nie planowałam nic, a gdy urodził się malec miałam tylko trochę ubranek dla niego (i okazało się, że to wystarczy, wbrew temu co przeczytasz w kolorowych czasopismach, z których wynika, że urodzenie dziecka wiąże się z jakimś szałem konsumpcji i zakupowania niezliczonych ilości rzeczy). I wiesz co - miałam rację, a wszystko się i tak ułożyło po swojemu.
        6. Jedyne do czego nie dopuść - to zależność finansowa od partnera. Uwierz mi - wiele kobiet zafundowało sobie w ten sposób koszmar. Najprostszą radą, ponieważ jak rozumiem jako studentka nie posiadasz zapewne zbyt wysokich dochodów, a tym bardziej prawa do urlopu macierzyńskiego, jest założenie własnej działalności gospodarczej i opłacenie przez jakiś czas składek zdrowotnych (sama deklarujesz ich wysokość). Na tej podstawie przysługuje ci wtedy prawo do świadczenia macierzyńskiego. Opłacając najwyższe składki - otrzymasz 6,6 świadczenia miesięcznie. Poniżej link żebyś sie mogła zorientowac o co biega:
        www.mjakmama24.pl/rodzice/kariera-prawo-finanse/praca/zasilek-macierzynski-dzialalnosc-gospodarcza-czy-oplaca-sie-zalozyc-firme-przed-porodem,227_4253.html
        Przepisy się jeszcze nie zmieniły - wbrew zapowiedziom. Ale monitoruj i najlepiej skorzystaj z pomocy fachowca przy podejmowaniu takiej decyzji.
        7. Kochaj siebie i rozpieszczaj i naucz się cieszyć swoim stanem, tym jak się zmieniasz.
        8. Jeśli jesteś bardzo szczupła - zacznij masaż skóry z dobrym kremem przeciw rozstępom - piersi, brzuch, wewnętrzna strona ud, pośladki i biodra. Nie tylko wcieranie kremu, ale też takie rozciąganie - szczypanie.
        9. Pozwól się potoczyć związkowi własnym torem. Zgadzam się z Markiem - twój partner przechodzi test - albo się sprawdzi i okaże się dojrzały, albo nie. Patrząc w ten sposób złapiesz dystans i nie będziesz się przejmować, gdy partner nie będzie spełniał twoich oczekiwań.
        10. Nie czytaj ŻADNYCH poradników dla kobiet. Większość jest pisana dla idiotek, albo po to, żeby śmiertelnie zastraszyć kobiety w ciąży. Najlepszy poradnik dla kobiet o rodzicielstwie to "Ojcostwo dla żółtodziobów" Osborn Kevin - zdroworozsądkowe, bez żadnych dziubdziań, z uwzględnieniem wszystkich ważnych aspektów rodzicielstwa - od zmian jakie ze sobą wnosi (i jak się do nich przygotować), po finanse i zmiany w życiu seksualnym.


        Uważaj na jeszcze jedną rzecz - czasem w kobiecie działa instynkt, zwany "macierzyńskim". Potrafi być dla kobiety bardzo destrukcyjny. Zachodzi wtedy w ciążę, choć czuje się kompletnie na to niegotowa (w zasadzie jest to wpadka, ale okazuje się najczęściej, że kobieta nie stosowała antykoncepcji i odbywała niezabezpieczone stosunki). Nie chodzi o to, że kobieta świadomie wpada, raczej, że nieświadomie dąży do zajścia w ciążę.
        Czasem taki instynkt działa, gdy kobieta czuje się w swoim życiu niepewnie, obawia się czy sprosta ukończeniu tego co zaczęła (np. studiów), znalezieniu pracy, podjęciu samodzielnego życia. Macierzyństwo to wtedy taki nieświadomy azyl, w którym kobieta stanie się zależna od innych - ale zwolniona z odpowiedzialności. Czasem też działa, gdy kobieta czuje się niepewnie w związku i nieświadomie podejmuje działania, które mogłyby zatrzymać partnera, lub wpłynąć na zmianę jego zachowania - więcej czułości, odpowiedzialności, miłości.
        Uwaga - w naszych czasach, gdy kobiety w ciąży nie cieszą się wielkim szacunkiem, a mężczyźni nie są zobowiązani do opieki nad swoimi kobietami w ciąży, ani do odpowiedzialności za nie - ten instynkt prowadzi wiele kobiet do zależności od nieodpowiedzialnego partnera. Kiedyś taką odpowiedzialność wymuszało społeczeństwo, kobieta rodząc dziecko mężczyźnie w zasadzie przechodziła pod jego opiekę i na jego utrzymanie (choć jak wiemy też były wyjątki). Teraz mężczyzna ma wybór i często nie bierze na siebie takiej roli.
        Nie twierdzę, że to twój przypadek - ale uważnie przypatrz się swoim motywacjom, myślom, uczuciom. Jeśli zbyt wiele nadziei pokładasz w partnerze - w tym, że się zaopiekuje, wesprze finansowo, wykaże odpowiedzialnością, zacznij pracować nad tym, aby być niezależna od niego (co nie znaczy, że nie możesz kontynuować związku).
        Nie zdarzyło się, aby ciąża zrujnowała kobiecie życie, ale zależność od niewłaściwego lub po prostu niedojrzałego mężczyzny - i owszem. Dlatego często młode samotne matki radzą sobie lepiej i są szczęśliwsze, niż te, które mają partnerów.
        • hello-kitty2 Re: No i.. 16.03.14, 19:46
          Twojaboginii z Twojego opowiadania wyszlo, ze do ciazy prowadza tylko 3 drogi (wpada, bezuczuciowa ciaza kalkulowana i instynktowna ciaza nieswiadoma) i w zasadzie nie wiadomo, ktora gorsza ;-)
          • twojabogini Re: No i.. 17.03.14, 11:50
            hello-kitty2 napisała:

            > Twojaboginii z Twojego opowiadania wyszlo, ze do ciazy prowadza tylko 3 drogi
            > (wpada, bezuczuciowa ciaza kalkulowana i instynktowna ciaza nieswiadoma) i w za
            > sadzie nie wiadomo, ktora gorsza ;-)

            Wpadka - rzecz oczywista.
            Ale czemu ciąża planowana ma być bezuczuciowa? Ja na przykład zaplanowałam swoją ostatnią ciążę, przygotowywałam się do niej - ale nie oznacza to, że nie było w tym uczuć :)
            Co do instynktownej ciąży - wiele kobiet zachodzi w ciążę w ten sposób, gdy chcą dziecka, choć okoliczności nie sprzyjają, lub mają wiele obaw związanych z ciążą, odpowiedzialnością. W zasadzie zaliczyłabym to do kategorii wpadek.

            Obawy w ciąży, panika itp. zdarzają się wszystkim kobietom, i tym które wpadły i tym które bardzo ciąży pragnęły, marzyły o dziecku. Znam wiele kobiet, które w szóstym miesiącu wyczekiwanej i upragnionej ciąży miały ochotę wszystko "odwołać", czuły, że wszystko to je przerasta. Niektóre miały ochotę "odwołać" poród. To jakaś bajka, że ciąża wiąże się tylko z pozytywnymi uczuciami, że kobietami nie targają lęki wątpliwości. I top bzdura, że dotyczy to tylko ciąż wpadkowych, niezaplanowanych.
            Wręcz przeciwnie, czasem kobiety które wpadną czuja, że to właśnie to - i to właśnie one się nie boją, budzi się w nich silny instynkt, miłość i co tam. Życie nie jest logiczne.
    • potwor_z_piccadilly Re: Aspekt tu jeszcze nie poruszany, 16.03.14, 23:20
      czyli,
      nie wkurwiać artysty.
      Wszyscy o mamie, tacie, a to małe tam na łonie, to ksiądz ?
      Jeśli nie ksiądz, to może artysta ? Może to wybitna, acz wrażliwa jednostka kształtuje się i spokoju wymaga ?
      Tymczasem mama, tata, traumy póki co mu fundują i możliwe, że (nie daj Boże), po jego urodzeniu się będą mu fundować. Czyli artystę będą wkurwiać.
      Przypominam.
      Do nabytych cech genetycznych, dzieci dodają :
      1 - Tego czego świadomie uczą ich rodzice i otoczenie.
      2 - Tego czego nieświadomie uczą ich rodzice i otoczenie.
      Czytaj, że stają się lustrzanym odbiciem swoich opiekunów. Mama z tatą koły na głowach będą sobie ciosać, to dziecko artystą nie zostanie. W tłum wpadnie i dobrze będzie jeśli nie z ADHD.
      I po co ?
      Sytuację macie klarowną.
      1 - Poczęcie nie jest wynikiem gwałtu
      2 - Poczęcie nie nastąpiło po pijoku i z nie wiadomo kim.
      3 - Nie jest konsekwencją zdrady.
      Zatem, gdzie problem ?
      No jakiś jest. studia, kasa, no jest. Ale jest też i korzyść.
      1 - Teraz się okaże kto jest Waszym szczerym kumplem/kumpelą.
      2 - Mama dziś ma 20 lat. Gdy dobije do 38 to
      a - latorośl będzie mieć dowód osobisty
      b - mama będzie mieć więcej rozumu w głowie i kupę czasu (pewnie też z kasiora będzie lepiej), by ten rozum wykorzystać.
      Dobrze Marek radzi.
      Złapcie się za raczki i patrząc sobie w oczy zgodnie oświadczcie. Misję mamy. Zmontowaliśmy nowe życie, to odpowiedzialność za nie razem ponosimy i żeby się paliło waliło, artysta ma to być i tyle.
      To życie.
      A czy mądrze je sobie urządzicie, czy byle jak, to już wasza sprawa.
      Jedno jeszcze tylko dodam.
      Wasze ewentualne popełnione błędy dziś, czkawką będą się Wam odbijać (wielotorowo) do końca Waszych dni.
      Czyli życie, a nie jakiś pieprzony "tokszoł".
      www.youtube.com/watch?v=BnRHYTJBr0w
      Pozdrawiam.



      • szopen_cn Re: Aspekt tu jeszcze nie poruszany, 16.03.14, 23:38
        I inny aspekt tez chyba nie poruszany.

        Czy zapytano o opinie rodzicow chlopaka?
        Co oni na ten temat mysla?
        Bo i ile sie nie myle to oni wlasnie finansuja caly ten cyrk.
        • kag73 Re: Aspekt tu jeszcze nie poruszany, 17.03.14, 05:02
          szopen_cn napisał:

          > Czy zapytano o opinie rodzicow chlopaka?
          > Co oni na ten temat mysla?
          > Bo i ile sie nie myle to oni wlasnie finansuja caly ten cyrk.

          Chyba sie jednak mylsz, bo nie oni to finansuja.
          I nieplanowana ciaza to zaden cyrk, tu jest dziecko w drodze. I co ma do tego ich opinia? Jak powiedza: nie, nie bedziemz finansowac! Usun! To co ona ma usunac?
          • szopen_cn Re: Aspekt tu jeszcze nie poruszany, 17.03.14, 05:59
            kag73 napisała:

            > szopen_cn napisał:
            >
            > > Czy zapytano o opinie rodzicow chlopaka?
            > > Co oni na ten temat mysla?
            > > Bo i ile sie nie myle to oni wlasnie finansuja caly ten cyrk.
            >
            > Chyba sie jednak mylsz, bo nie oni to finansuja.

            O ile pamietam, to chlopak studiuje dziennie medycyne, kotoshi tez jest na studiach dziennych, zadne z nich nie pracuje. Rodzice chlopaka maja "wystarczajace zasoby" i finansuja mieszkanie, zycie i rozrywke (to akurat nic dziwnego).
            W takiej sytuacji ich opinia jest chyba istotna.

            > I nieplanowana ciaza to zaden cyrk, tu jest dziecko w drodze. I co ma do tego i
            > ch opinia? Jak powiedza: nie, nie bedziemz finansowac! Usun! To co ona ma usuna
            > c?

            Teraz popatrzmy na sprawe z punktu widzenia rodzicow chlopaka. On ma lat dwadziescia pare, na studiach do ktorych musi sie solidnie przykladac, po studiach jeszcze kilka lat praktyki/nauki zanim prawdziwym lekarzem zostanie. Do tego czasu jest na ich utrzymaniu, nie ma z tym problemu bo wszystko toczy sie jak zaplanowano.
            Ciaza kolezanki chlopaka plany troszke psuje.

            Kto wie jaka bedzie ich reakcja?

            Ja tylko sie zdziwilem, ze jak dotad nikt nie poradzil by sie o ich opinie zapytac.


            Byc moze zle pamietam (calkiem mozliwe) i chlopak i kotoshi samodzielnie sie utrzymuja, studiuja i zarabiaja na mieszkanie i zycie. Jesli tak jest to ja odszczekam co napisalem.
            • marek.zak1 Re: Aspekt tu jeszcze nie poruszany, 17.03.14, 09:00
              Jaka będzie reakcja i opinia byłoby (powiedzmy) ważne, gdyby młodzi zastanawiali się, czy chcą mieć dziecko teraz czy nie. Odkąd Kotoshi jest w ciąży opinia nie ma żadnego znaczenia. Znaczenie ma, czy będą pomagać czy nie.
            • hello-kitty2 Re: Aspekt tu jeszcze nie poruszany, 17.03.14, 09:46
              szopen_cn napisał:

              > Byc moze zle pamietam (calkiem mozliwe) i chlopak i kotoshi samodzielnie sie ut
              > rzymuja, studiuja i zarabiaja na mieszkanie i zycie. Jesli tak jest to ja odszc
              > zekam co napisalem.

              No to by bylo piekne: miec dwadziescia pare lat, studiowac dziennie full time, zarabiac na siebie i wypasione mieszkanie. Pochodzisz z Polski wiec wiesz, ze tak dobrze to nie ma (chyba ze w gre wchodzi jakas grubsza lewizna). A w przypadku kotoshi o jakis rodzinny biznes starych chodzi, w ktorym chlopak ma udzialy. Spadkobierca sie przeciez przyda.
              • that.bitch.is.sick Re: Aspekt tu jeszcze nie poruszany, 17.03.14, 09:50
                hello-kitty2 napisała:

                > szopen_cn napisał:
                > No to by bylo piekne: miec dwadziescia pare lat, studiowac dziennie full time,
                > zarabiac na siebie i wypasione mieszkanie. Pochodzisz z Polski wiec wiesz, ze t
                > ak dobrze to nie ma (chyba ze w gre wchodzi jakas grubsza lewizna). A w przypa
                > dku kotoshi o jakis rodzinny biznes starych chodzi, w ktorym chlopak ma udzialy
                > . Spadkobierca sie przeciez przyda.

                Co to znaczy grubsza lewizna:-)?
                • marek.zak1 Re: Aspekt tu jeszcze nie poruszany, 17.03.14, 10:10
                  Grubsza lewizna - nielegalny biznes na większa skalę
                  • that.bitch.is.sick Re: Aspekt tu jeszcze nie poruszany, 17.03.14, 10:26
                    marek.zak1 napisał:

                    > Grubsza lewizna - nielegalny biznes na większa skalę

                    To ty mówisz tą samą gwarą?:-)
                    • marek.zak1 Re: Aspekt tu jeszcze nie poruszany, 17.03.14, 11:50
                      Tak się mówi i mówiło w ,,towarzystwie". W przedwojennych polskich firmach też tak było, więc nic nowego.
    • orzech69 ściemy.. 17.03.14, 08:08
      Czytając o ciąży i ściemach przypomniało mi się że kwitnącym interesem jest sprzedawanie zużytych pozytywnych testów ciążowych. Proceder ten jest tak powszechny i jest tak duże zapotrzebowanie na testy że są do kupienia fabrycznie nowe testy ciążowe dla których herbata będzie w ciąży.....
      • that.bitch.is.sick Re: ściemy.. 17.03.14, 09:14
        orzech69 napisał:

        > Czytając o ciąży i ściemach przypomniało mi się że kwitnącym interesem jest spr
        > zedawanie zużytych pozytywnych testów ciążowych. Proceder ten jest tak powszech
        > ny i jest tak duże zapotrzebowanie na testy że są do kupienia fabrycznie nowe t
        > esty ciążowe dla których herbata będzie w ciąży.....
        >

        Och przestań bezmyślnie powtarzać bzdury. Każdy kto robił test ciążowy wíe że one potem blakną, pojawiająsię na nich smugi, paski i níe nadają się do użytku. Tę bzdure wymyślił jakiś mizogin.
      • triss_merigold6 Re: ściemy.. 17.03.14, 09:24
        Przecież te testy po kilku dniach nie nadają się do użytku (okazania), bo kreski się rozmywają lub znikają.
        Urban legend powtarzasz.
        • orzech69 Re: ściemy.. 17.03.14, 09:38
          oj Panie Panie. Więcej wiary.
          Chwilka z wujkiem gooogle i znalazłem ofert sprzedaży. Okazało się że problem z niknięciem pasków jest znany dlatego oferowane są testy przeprowadzone tuz przed wysyłka (przy wysyłce kurierem następnego dnia są u adresata) lub sprzedawany jest mocz w pojemnikach.... ( czego to ludzie nie wymyślą....)
          • that.bitch.is.sick Re: ściemy.. 17.03.14, 10:14
            orzech69 napisał:

            > oj Panie Panie. Więcej wiary.
            > Chwilka z wujkiem gooogle i znalazłem ofert sprzedaży. Okazało się że problem z
            > niknięciem pasków jest znany dlatego oferowane są testy przeprowadzone tuz prz
            > ed wysyłka (przy wysyłce kurierem następnego dnia są u adresata) lub sprzedawan
            > y jest mocz w pojemnikach.... ( czego to ludzie nie wymyślą....)

            Ale w co wiary? Jak to się ma do naszego argumentu że te testy níe nadają się do użytku po dłuższym czasie? Musisz .napisać jakąś bzdurę bo się zesrasz gdy tego níe zrobisz?
            • orzech69 Re: ściemy.. 17.03.14, 10:47
              Zanegowałaś informacje podane przeze mnie ze taki handel istnieje.
              Nie sprawdziłaś tylko od razu wydałaś opinie że to bzdura.
              Znalazłem w necie sporo ogłoszeń o sprzedaży testów ciążowych zużytych + do tego nowości w postaci moczu.
              Skoro są takie ogłoszenia to ktoś sprzedaje i ktoś kupuje.
              Jedyny problem to fakt że nie sprawdzasz tylko piszesz co sądzisz a często się mylisz i nie potrafisz się przyznać do błędu.
              • twojabogini Re: ściemy.. 17.03.14, 11:58
                Niesamowite, jak tu na forum wciąż wychodzą leki przed kobietami. A to łapią mężczyzn, tylko po to, żeby zarabiali na nie, aby w tym czasie swobodnie brykać z kochankiem, a to testy ciążowe fałszują, a to puszczają mężczyzn z torbami, oskarżają o nie wiadomo co. Straszne te baby.
                Handel testami istnieje. Mój kolega kupił na przykład taki test, żeby się pozbyć natrętnej przelotnej kochanki (na jakimś zjeździe ją przeleciał, a ona w zamian chciała żeby rzucił dla niej żonę). Okazał jej teścik, który tulił do siebie, jak na przyszłego ojca przystało - i to podziałało. Baba się odczepiła.
                Kobiety zarabiają też nieźle na sprzedaży swojego mleka i noszonych majtek, butów i skarpet. Co nie znaczy, że są zaraz kolejnym wcieleniem Lady Makbet. Raczej świadczy o tym, że na świecie jest trochę seksualnych poparańców :)
                • orzech69 Re: ściemy.. 17.03.14, 12:18
                  twojabogini napisała:

                  > Niesamowite, jak tu na forum wciąż wychodzą leki przed kobietami.
                  Jakie lęki ?
                  Ja tylko się tylko zdziwiłem czego to ludzie nie sprzedają i nie kupują.
                  Podziwiam ich przedsiębiorczości.
                  To co napisałaś do czego to wykorzystał facet to niezły numer był ;)
                • that.bitch.is.sick Re: ściemy.. 17.03.14, 12:56
                  twojabogini napisała:

                  > Niesamowite, jak tu na forum wciąż wychodzą leki przed kobietami. A to łapią mę
                  > żczyzn, tylko po to, żeby zarabiali na nie, aby w tym czasie swobodnie brykać z
                  > kochankiem, a to testy ciążowe fałszują, a to puszczają mężczyzn z torbami, os
                  > karżają o nie wiadomo co. Straszne te baby.
                  > Handel testami istnieje. Mój kolega kupił na przykład taki test, żeby się pozby
                  > ć natrętnej przelotnej kochanki (na jakimś zjeździe ją przeleciał, a ona w zami
                  > an chciała żeby rzucił dla niej żonę). Okazał jej teścik, który tulił do siebie
                  > , jak na przyszłego ojca przystało - i to podziałało. Baba się odczepiła.
                  > Kobiety zarabiają też nieźle na sprzedaży swojego mleka i noszonych majtek, but
                  > ów i skarpet. Co nie znaczy, że są zaraz kolejnym wcieleniem Lady Makbet. Racze
                  > j świadczy o tym, że na świecie jest trochę seksualnych poparańców :)

                  W takim razie kochanka to idiotka bo na teście widnieje jak wół żeby nie odczytywać wyniku po upływie jakiegoś czasu, najczęściej kilkunastu minut. Mi się kiedyś po kilkunastu godzinach pojawił fałszywy pasek (brałam środki hormonalne) Testów zrobiłam masę wiem o nich wszystko. Próbki moczu też nie można przechowywać..
                  • orzech69 Re: ściemy.. 17.03.14, 13:05
                    that.bitch.is.sick napisała:
                    > Mi się kiedyś po kilkunastu godzinach pojawił fałszywy pasek (brałam środki hormonalne)
                    > Testów zrobiłam masę wiem o nich wszystko. Próbki moczu też nie można przechowy
                    > wać..
                    To że ty nie rozumiesz czegoś, nie ma to zachowanie dla ciebie sensu, nie oznacza ze tego nie ma i ludzie tego nie robią.
                    Nie można negować istnienia zachowania tylko dlatego że tego nie rozumiesz.
              • that.bitch.is.sick Re: ściemy.. 17.03.14, 12:51
                orzech69 napisał:

                > Zanegowałaś informacje podane przeze mnie ze taki handel istnieje.
                > Nie sprawdziłaś tylko od razu wydałaś opinie że to bzdura.
                > Znalazłem w necie sporo ogłoszeń o sprzedaży testów ciążowych zużytych + do teg
                > o nowości w postaci moczu.
                > Skoro są takie ogłoszenia to ktoś sprzedaje i ktoś kupuje.
                > Jedyny problem to fakt że nie sprawdzasz tylko piszesz co sądzisz a często się
                > mylisz i nie potrafisz się przyznać do błędu.

                Jeśli chodzi o ścisłość to neguję cel, sens, powszechność i możliwość dokonywania takich transakcji. Co do samych transakcji, trąbiła o nich gazeta wyborcza a ty jako poddający się egzaltacji plotkarz ulegasz każdej wątpliwej sensacji i spiskowej teorii.
                • orzech69 Re: ściemy.. 17.03.14, 13:00
                  that.bitch.is.sick napisała:
                  > Jeśli chodzi o ścisłość to neguję cel, sens, powszechność i możliwość dokonywan
                  > ia takich transakcji.
                  Twoja negacja nie ma nic wspólnego z faktami. Wystarczy tylko poszukać w goglach i można nabyć taki test, mocz, a nawet test który o którym z góry wiadomo ze wyjdzie pozytywnie. Skoro ludzie kupują i jest zapotrzebowanie to widać maja w tym cel i widzą w tym sens. Trzeba tylko przestać pysznić się swoja inteligencja i zacząć myśleć i sprawdzać.

                  > Co do samych transakcji, trąbiła o nich gazeta wyborcza a
                  > ty jako poddający się egzaltacji plotkarz ulegasz każdej wątpliwej sensacji i
                  > spiskowej teorii.

                  I jak wyżej nie masz pojęcia o czym piszesz, ale piszesz żeby mi dopiec mimo że nie masz racji.
                • urquhart CEL ściemy.. 21.03.14, 08:20
                  that.bitch.is.sick napisała:
                  > Jeśli chodzi o ścisłość to neguję cel, sens, powszechność i możliwość dokonywan
                  > ia takich transakcji. Co do samych transakcji, trąbiła o nich gazeta wyborcza a
                  > ty jako poddający się egzaltacji plotkarz ulegasz każdej wątpliwej sensacji i
                  > spiskowej teorii.

                  No więc ostatnio przy dymku kumpel opowiadał jak go zrobiła jego baba (nie żona) z testem. Pare lat razem , ale awantury, znaczy ona oczekiwałą że on powinien bardziej realizować jej potrzeby i oczekiwania no i przycisneła za bardzo. On na to że ma dość jest spakowany i się wyprowadza, ma nowe lokum (a on płacił za wynajecie mieszkania) wiec niech uwzgledni to w planach. A ona nastepnego dnia przynosi mu test że jest w ciąży, no to no jako honorowy odpowiedzialny facet stwierdził że musi dać jeszcze szanse zwiazkowi no i zastanowić sie nad wszystkim. Potem mówił że miała jakieś zaświadczenie, ale tknęło go i zadzwonił pod adres przychodni i okazało się że nie pracuje tam taki lekarz. Oczywiście żadnej ciąży nie było, ale babka wykorzystała szansę , zaczeła się sama starać zamiast naciskać na i do dziś mieszkają razem...
                  • sabat.77 Re: CEL ściemy.. 21.03.14, 08:59
                    Kto wie, przecież może to on stracił co do niej złudzenia i trzyma ją przy sobie na zasadzie seksualnego pogotowia ? Czasem można przyjąć, że lepsze jest zło znane niż nieznane.
                    • urquhart Re: CEL ściemy.. 21.03.14, 09:02
                      Ale cel manipulacji handlu testami jest sprecyzowany i osiągalny chłopak kotoshi też zareagował większym zaangażowaniem.
                      • sabat.77 Re: CEL ściemy.. 21.03.14, 09:09
                        urquhart napisał:

                        > Ale cel manipulacji handlu testami jest sprecyzowany i osiągalny chłopak kotosh
                        > i też zareagował większym zaangażowaniem.

                        Urquhart, ale przecież mężczyźni też manipulują. W gruncie rzeczy cały czas przedstawiasz mężczyzn jako jakieś dupy wołowe, które są wyłącznie ofiarami manipulacji swoich matek i żon. Nie zgadzam się na taki wizerunek faceta. Przecież to jak gra w szachy, obie strony wykonują jakieś posunięcia, żeby osiągnąć swoje cele. Manipulacja jest tutaj tylko narzędziem i nie jest ściśle przypisana do płci.
                        • sabat.77 Re: CEL ściemy.. 21.03.14, 09:14
                          Dodam - mężczyzna to nie kukiełka, podejmuje decyzje w tej grze. A może raczej - jeśli nie jest decyzyjny i pozwala na bycie kukiełką, to z definicji nie osiągnie swoich celów. O to czego chcesz zawsze jakoś trzeba walczyć, siłą lub podstępem. Jak ktoś nie walczy, to ciężko oczekiwać, że inni sami mu dadzą coś pod nos. Tak w przyrodzie się nie dzieje. W sforze wilków każdy warczy o swój kawał mięsa i jak drugiemu, który jest trochę wyżej, podwinie się noga, to dawniej słabszy próbuje wykorzystać moment, żeby przejąć jego miejsce w stadzie.
                          • marek.zak1 Re: CEL ściemy.. 21.03.14, 10:18
                            Sabat, masz racje z ta walka, gtylko jak to ma się do faktu, że Kotoshi zaszła w ciążę? Przecież jak stosuje sie kalendarzyk, to rozszerza się domniemany okres niepłodny z myśla: ,,jakos to bedzie, a jak nie bedzie, to trudno". Kto z kim walczy? Facet ma ochote dokonczyć w środku zgodnie z sugestiami matki natury i stad wiekszość nieplanowanych ciąż.
                          • orzech69 Re: CEL ściemy.. 21.03.14, 11:07
                            sabat związek to nie tylko walka o własny interes.
                            Związek to powinna być walka o wspólny interes związku.
                            Rozumiesz różnicę ?
                            • rekreativa Re: CEL ściemy.. 30.03.14, 15:19
                              Według facetów z tego foro nie ma czegoś takiego jak "wspólny interes".
                              Zawsze jest interes baby vs interes faceta - te interesy są zawsze w opozycji i cały myk polega na tym, by swój interes przeforsować jako priorytetowy, czyli walczyć: siłą (nie bardzo wiem, co tu mają na myśli - pięść?), tudzież podstępem.
                              • sabat.77 Re: CEL ściemy.. 30.03.14, 15:33
                                Zawsze jest interes kobiety i mezczyzny, ale moze byc wspolny. Tak jak pijawnik, ktory wyjada resztki z miedzy zebow krokodyla dziala we wspolnym interesie. Problemy zaczynaja sie gdy interesy sie rozjezdzaja z jakichs wzgledow.
                                • zawle Re: CEL ściemy.. 30.03.14, 15:49
                                  sabat.77 napisał:

                                  > Zawsze jest interes kobiety i mezczyzny, ale moze byc wspolny. Tak jak pijawnik
                                  > , ktory wyjada resztki z miedzy zebow krokodyla dziala we wspolnym interesie. P
                                  > roblemy zaczynaja sie gdy interesy sie rozjezdzaja z jakichs wzgledow.

                                  Hehe...dobre porównanie. Facet jako rekin, a kobieta jako wyjadająca mu resztki z zębów:))))
                                  • sabat.77 Re: CEL ściemy.. 30.03.14, 16:03
                                    skad wiesz, ze nie odwrotnie ? :)
                                  • rekreativa Re: CEL ściemy.. 30.03.14, 16:29
                                    Ech, zawle, przecież jeśli to wyszło od sabata, to oczywiste, że krokodyl symbolizuje babę, czyli groźnego, zębatego stwora, który łaskawie pozwala małej ptaszynie (w tej roli sabat) powybierać sobie resztki z paszczęki, ale jeśli mu się coś nie spodoba to kłapnie, chapnie i ptaszynę połknie...
                                    • sabat.77 Re: CEL ściemy.. 30.03.14, 17:16
                                      Nie zaprzeczysz jednak, że kulturowo utrwalony jest obraz kobiety jako dawczyni seksu ? Coś czym kobieta dysponuje, czego mężczyzna pragnie i za pomocą czego kobieta tego mężczyznę kontroluje ? W tym rozumieniu kobieta jako krokodyl byłaby bardziej na miejscu - bo to on udostępnia ptaszynie żerowisko i może je według swojej woli w każdej chwili odebrać.
                                      Przecież seks i straszenie konsekwencjami prawnymi związanymi z rozwodem to racjonalnie jedyne, ale za to bardzo silne argumenty, których kobiety jako armaty przeciwko swoim małżonkom wyciągają regularnie i chyba w większości związków.
                                      • bigbadpig Re: CEL ściemy.. 30.03.14, 17:34
                                        www.ebaumsworld.com/pictures/view/81482299/ :P
                                      • marek.zak1 Re: CEL ściemy.. 30.03.14, 17:48
                                        sabat.77 napisał:

                                        W tym rozumieniu kobieta jako krokodyl byłaby bardziej na miejscu - bo to on udostępnia ptaszynie żerowisko i może je według swojej woli w każdej chwili odebrać.
                                        > Przecież seks i straszenie konsekwencjami prawnymi związanymi z rozwodem to racjonalnie jedyne, ale za to bardzo silne argumenty, których kobiety jako armaty przeciwko swoim małżonkom wyciągają regularnie i chyba w większości związków.

                                        Sabat, nie raz były między nami konflikty, ale moja żona nigdy takich argumentów przeciwko mnie nie wyciągała.
                                      • rekreativa Re: CEL ściemy.. 30.03.14, 18:02
                                        Wiesz, ilekroć mężczyźni przedstawiają to w ten sposób - kobiety jako łaskawe (bądź niełaskawe) dawczynie seksu machające własną dupą przed facetem jak marchewką przed osłem, to zaraz jakoś tak myślę o tym, ile kobiet jest rocznie gwałconych i ten obrazek mi się wywraca.
                                        Bo jakaż to jest władza, jeśli pierwszy lepszy z brzegu przeciętny facet może sobie ten skarb w postaci babskiej dupy wziąć siłą? To taka bardzo pozorna władza, zawsze balansująca na tej granicy ryzyka. Czujesz to?
                                        • sabat.77 Re: CEL ściemy.. 30.03.14, 18:16
                                          A ilu bogatych jest napadanych i okradanych ? Dzieci im dla okupu porywaja nawet. Ale mimo wszystko lepiej byc bogatym niz biednym.
                                          • rekreativa Re: CEL ściemy.. 30.03.14, 18:48
                                            Ale my mamy okres, musimy chodzić w ciąży i szybciej nam się kończy data "przydatności do spożycia"...
                                            :P
                                            • sabat.77 Re: CEL ściemy.. 30.03.14, 18:58
                                              zamienilbym sie z miejsca. Baba ma i tak lepiej.
                                              • niezapominajka333 Re: CEL ściemy.. 30.03.14, 21:10
                                                No dobrze Sabat, wyobraź sobie, że jesteś kobietą w takim związku jak Twój, z facetem, który nie chce seksu.
                                                Teraz powiedz mi, w jaki sposób możesz go wyegzekwować i o ile twoja sytuacja jako kobiety będzie lepsza po rozwodzie?
                                                • sabat.77 Re: CEL ściemy.. 30.03.14, 21:22
                                                  W zwiazku - marne szanse. Nikt nie jest na tyle atrakcyjny, zeby przyciagac kazdego. Szczegolnie, ze jako zona opatrzalabym sie temu facetowi. Ale ilosc facetow, ktorych bylabym w stanie uwiesc pozazwiazkowo, ktorzy byliby zainteresowani przelotnym romansem ze mna - bezdyskusyjnie bylaby wieksza, niz w sytuacji gdy bylbym facetem, szczegolnie w mojej sytuacji. Chodzi tutaj raczej o szersza perspektywe atrakcyjnosci, bo to ze jako kobiecie moglby mi sie trafic jakis maz frustrat czy inny psychiczny eunuch, to ja wiem i zdaje sobie z tego sprawe...
                                                  • sabat.77 Re: CEL ściemy.. 30.03.14, 21:41
                                                    Krotko mowiac - kobiecie o wiele latwiej stac sie obiektem zainteresowania plci przeciwnej, o ile tylko przejawia taka chec. Nie ukrywajmy - kobiety sa generalnie adorowane na kazdym kroku, roznica jest tylko taka, ze kaprysza jesli chodzi o osoby zainteresowanych. To w sumie nic dziwnego. Tak jak europejskie dziecko moze grymasic nad kotletem, to glodne murzyniatko z Afryki nie wzgardzi suchym chlebem. Kleska urodzaju.
                                                  • niezapominajka333 Re: CEL ściemy.. 30.03.14, 22:02
                                                    OK. Więc szukałbyś poza małżeństwem.
                                                    Może powiedz nam, jak w realiach waszego związku realizowałbyś potajemne schadzki.
                                                    Zdaje się, że oboje pracujecie, więc zapewne wymieniacie się w opiece nad dziećmi.
                                                    Gdzie mianowicie poszukałbyś tego kochanka i pod jakim pretekstem?
                                                    Jak byś to zorganizował, pamiętając, że druga połowa jest zazdrosna i nie będzie przymykać oczu na zdradę.
                                                  • sabat.77 Re: CEL ściemy.. 30.03.14, 22:11
                                                    Druga polowa zadrosna ? To nie realia mojego zwiazku. No ale nawet zakladajac, ze maz bylby w jakims stopniu zazdrosny, szukalabym jako kobieta w internecie. W pracy to zbyt ryzykowne.
                                                    Wyjscie da sie uzasadnic, spotkanie z kolezankami, aerobik, cokolwiek. Kwestie lokalowe i finansowe odpadaja bo zwyczajowo facet placi za randke i ew. hotel. Babka nie musi sie starac, jak taki uklad nie pasuje, to wychodze z kawiarni, albo wrecz sie nie umawiam. Ja rzadze i dyktuje warunki. Nie podoba sie, to niech facecik spierdala, jest dziesieciu na jego miejsce.
                                                  • niezapominajka333 Re: CEL ściemy.. 30.03.14, 23:43
                                                    Druga polowa zadrosna ? To nie realia mojego zwiazku. No ale nawet zakladajac,
                                                    > ze maz bylby w jakims stopniu zazdrosny, szukalabym jako kobieta w internecie.

                                                    Ja nie wiem, jakie są realia Twojego związku, ale sam niejeden raz pisałeś, że żona, choć niezainteresowana seksem, to jednak zazdrosna. Taki pies ogrodnika - sam nie zje i drugiemu nie da.

                                                    "...Babka nie musi sie starac, jak taki uklad nie pasuje, to wychodze z kawiarni, a
                                                    > lbo wrecz sie nie umawiam. Ja rzadze i dyktuje warunki. Nie podoba sie, to niec
                                                    > h facecik spierdala, jest dziesieciu na jego miejsce..."

                                                    Powiedzmy, że nie musi się starać. Twoja żona jest atrakcyjna, więc pewnie znalazłaby szybko chętnych.
                                                    Ale zastanów się, ile randek weryfikacyjnych musiałbyś przejść będąc na jej miejscu, żeby znaleźć dobrego kochanka? Nie mając żadnej pewności, że któryś nie okaże się zboczeńcem, że nie zarazisz się jakimś syfem (jako Sabat mocno przejmujesz się ryzykiem zarażenia), że facet nie zacznie być zbyt natarczywy, nie będzie wydzwaniał, domagał się częstych spotkań, że żona któregoś nie dowie się o zdradzie i nie dotrze do ciebie. No i nie możemy zapominać o ryzyku rozwodu, oraz o tym, że jako kobieta możesz się zaangażować, a kochankowi wcale nie będzie na tym zależało.
                                                    Naprawdę jako kobieta byłbyś taki wygrany w przypadku rozwodu?

                                                  • hello-kitty2 Re: CEL ściemy.. 30.03.14, 23:43
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Druga polowa zadrosna ? To nie realia mojego zwiazku. No ale nawet zakladajac,
                                                    > ze maz bylby w jakims stopniu zazdrosny, szukalabym jako kobieta w internecie.
                                                    > W pracy to zbyt ryzykowne.
                                                    > Wyjscie da sie uzasadnic, spotkanie z kolezankami, aerobik, cokolwiek. Kwestie
                                                    > lokalowe i finansowe odpadaja bo zwyczajowo facet placi za randke i ew. hotel.
                                                    > Babka nie musi sie starac, jak taki uklad nie pasuje, to wychodze z kawiarni, a
                                                    > lbo wrecz sie nie umawiam. Ja rzadze i dyktuje warunki. Nie podoba sie, to niec
                                                    > h facecik spierdala, jest dziesieciu na jego miejsce.

                                                    Areobik trwa 45 min, powiesz facetowi zeby wynajal pokoj w hotelu na 45 min? ;-) A dojazd? Czy spotykacie sie w hotelu na ulicy przy ktorej mieszkasz i w ktorym pracuja twoje sasiadki? Czlowieku zeby zorganizowac schadzke to musisz miec conajmnij caly wieczor, ladnych pare godzin, inaczej nie oplaca sie placic za hotel. Do kawiarni tez nie pojdziesz w tej samej dzielnicy, ja tam bym do innego miasta w ogole jechala, w ktorym nikt Cie nie zna.
                                                  • zawle Re: CEL ściemy.. 30.03.14, 21:41
                                                    Boże...ty jednak jesteś sabat twarda sztuka. Ja bym nie dała rady.
                                          • marek.zak1 Re: CEL ściemy.. 30.03.14, 18:48
                                            Czyli wolałbyś być kobietą, trzymającą swojego faceta w garści za pomocą seksu?
                                            • sabat.77 Re: CEL ściemy.. 30.03.14, 18:54
                                              No jasne, ze wolalbym byc kobieta ! Mam na mysli warunki europejskie.
                                          • hello-kitty2 Re: CEL ściemy.. 30.03.14, 18:52
                                            sabat.77 napisał:

                                            > A ilu bogatych jest napadanych i okradanych ? Dzieci im dla okupu porywaja nawe
                                            > t. Ale mimo wszystko lepiej byc bogatym niz biednym.

                                            Sabat ulatw sobie, wez antydepresanty i Ci przejdzie ta cala ochota na seks. Jak sie nie da miec seksu z zona to sie nie da, nie bedziesz mial potrzeb i nie bedziesz sie meczyl. Po co Ci ta frustracja? Nie rozumiem czemu sobie nie pomozesz/ulzysz?
                                            • sabat.77 Re: CEL ściemy.. 30.03.14, 18:56
                                              A nie, jest inne wyjscie. Mozna zrobic tak jak Wont. A zoniny seks to ja mam w dupie, ciezko na to zapracowala i stalo sie. Teraz nawet jak zaproponuje, to ja oleje.
                                              • hello-kitty2 Re: CEL ściemy.. 31.03.14, 09:45
                                                sabat.77 napisał:

                                                > A nie, jest inne wyjscie. Mozna zrobic tak jak Wont.

                                                Tzn? Co robi Wont?
                                                • sabat.77 Re: CEL ściemy.. 31.03.14, 10:20
                                                  Jak to co ? Odwiedza divy. Proste, jasne i skuteczne rozwiazanie.
                                                • zawle Re: CEL ściemy.. 31.03.14, 10:21
                                                  hello-kitty2 napisała:
                                                  > Tzn? Co robi Wont?

                                                  Mieć lepiej. Kobiety mają lepiej, wont ma lepiej, marek ma lepiej, urgu, kutuzow i cała reszta ma lepiej. Nie wyciągaj chłopaka z okopów bo łeb Ci splątana kula odstrzeli;)))
                                                  • hello-kitty2 Re: CEL ściemy.. 31.03.14, 12:30
                                                    zawle napisała:

                                                    > Mieć lepiej. Kobiety mają lepiej, wont ma lepiej, marek ma lepiej, urgu, kutuzo
                                                    > w i cała reszta ma lepiej. Nie wyciągaj chłopaka z okopów bo łeb Ci splątana ku
                                                    > la odstrzeli;))

                                                    :-) Ja tego nie rozumiem. Skoro Sabat nie jest ani Wontem ani kobieta ani nikim innym tylko Sabatem to nie lepiej jakby sobie polknal tabletke na to cale zlo i niesprawiedliwosc? Prosty, tanszy i sprawdzony sposob. Wylaczyc sobie potrzeby, zalogowac sie na forum sportowym sfd czy jakims innym, prowadzic sobie dzienniczek treningow i diety (tez sie trzeba z tym narobic wiec troche czasu zejdzie ;), skoro to lubi, gadac sobie tam z ludzmi, cieszyc i dzielic sie tam treningowymi sukcesami. Zapomniec o tym seksie. Nie da sie to sie nie da, pogodzic sie i rozpoczac nowe zycie: sport, dzieciaki, cos poczytac, zapisac sie na jakis kurs czy w koncu na jakas silke, zajac sie soba, pozyc.
                                                  • zawle Re: CEL ściemy.. 31.03.14, 13:08
                                                    Sabat może nie jest kobietą ale jest bohaterem. Cierpi bez znieczulenia jak prawdziwy facet i nie będzie się znieczulał jakimś prozaicznymi przyjemnościami. Może Ruski wejdą? I wtedy co?
                                                  • orzech69 Re: CEL ściemy.. 01.04.14, 12:33
                                                    zawle napisała:

                                                    > Sabat może nie jest kobietą ale jest bohaterem. Cierpi bez znieczulenia jak pra
                                                    > wdziwy facet i nie będzie się znieczulał jakimś prozaicznymi przyjemnościami. M
                                                    > oże Ruski wejdą? I wtedy co?
                                                    Nie którzy lubią cierpieć sprawia im to przyjemności.
                                                    A jak wejdą ruscy to kobiety staną się bardziej dostępne, bo jutro już może nie być okazji.
                                                  • zawle Re: CEL ściemy.. 01.04.14, 12:35
                                                    orzech69 napisał: > Nie którzy lubią cierpieć sprawia im to przyjemności.


                                                    Myślisz że sabat tak ma? Mi jako kobiecie jego postawa jest obca, więc może ty dojaśnij o co może w tym chodzić

                                                    > A jak wejdą ruscy to kobiety staną się bardziej dostępne, bo jutro już może ni
                                                    > e być okazji.

                                                    Ale czy mniej interesowne?;)
                                                  • orzech69 Re: CEL ściemy.. 01.04.14, 12:41
                                                    zawle napisała:

                                                    > orzech69 napisał: > Nie którzy lubią cierpieć sprawia im to przyjemności.
                                                    > Myślisz że sabat tak ma? Mi jako kobiecie jego postawa jest obca, więc może ty
                                                    > dojaśnij o co może w tym chodzić

                                                    Jako typowy samiec mam skrzywienie w stronę sadyzmu.

                                                    > > A jak wejdą ruscy to kobiety staną się bardziej dostępne, bo jutro już mo
                                                    > że ni
                                                    > > e być okazji.
                                                    >
                                                    > Ale czy mniej interesowne?;)

                                                    Daj boże żebyśmy się nie mieli okazji przekonać...
                                                    Znasz to żydowskie przekleństwo "obyś żył w ciekawych czasach" ?
                                                  • zawle Re: CEL ściemy.. 01.04.14, 12:44
                                                    orzech69 napisał:> Jako typowy samiec mam skrzywienie w stronę sadyzmu.

                                                    No...a jak się jest sadystą dla siebie?
                                                    A w czym się u Ciebie przejawia męski sadyzm?
                                                  • orzech69 Re: CEL ściemy.. 01.04.14, 12:53
                                                    zawle napisała:

                                                    > orzech69 napisał:> Jako typowy samiec mam skrzywienie w stronę sadyzmu.
                                                    >
                                                    > No...a jak się jest sadystą dla siebie?
                                                    Sadysta który jest jednocześnie masochistą i doprowadził swoje życie do stanu że żyje w psychicznym cierpieniu i niezaspokojeniu własnych potrzeb co sprawia mu przyjemności. Jak dla mnie to zbyt zakręcone.
                                                    > A w czym się u Ciebie przejawia męski sadyzm?
                                                    Że ma podtekst seksualny.
                                                  • zawle Re: CEL ściemy.. 01.04.14, 15:45
                                                    orzech69 napisał: > > A w czym się u Ciebie przejawia męski sadyzm?
                                                    > Że ma podtekst seksualny.

                                                    Eureka, eureka, eureka!!!!! Tb i inne dziewczyny!!!! Już wiem skąd ta niechęć do orgazmu u kobiety- to SADYMZ o podtekście seksualnym:)))))
                                                  • orzech69 Re: CEL ściemy.. 02.04.14, 19:51
                                                    co to jest SADYMZ ??? ;)
                                                    reszty wypowiedzi też nie ogarnołem. Poporszę o pisanie do mnie prostszymi słowami, sformulowaniami i zdaniami.
                                                  • that.bitch.is.sick Re: CEL ściemy.. 02.04.14, 03:36
                                                    orzech69 napisał:


                                                    > > No...a jak się jest sadystą dla siebie?
                                                    > Sadysta który jest jednocześnie masochistą i doprowadził swoje życie do stanu ż
                                                    > e żyje w psychicznym cierpieniu i niezaspokojeniu własnych potrzeb co sprawia m
                                                    > u przyjemności. Jak dla mnie to zbyt zakręcone.
                                                    > > A w czym się u Ciebie przejawia męski sadyzm?


                                                    > Że ma podtekst seksualny.

                                                    :) czyli markiz de sade definiuje od dziś męskość! urqu czytałeś? A co na to wujek google?:) Aha, toż to rozmowa dwójki prawdziwych erudytów!:) A czym się przejawia u zawle sadyzm dla siebie lub w sobie?:)
                                                  • zawle Re: CEL ściemy.. 02.04.14, 08:04
                                                    that.bitch.is.sick napisała: > :) czyli markiz de sade definiuje od dziś męskość! urqu czytałeś? A co na to wu
                                                    > jek google?:) Aha, toż to rozmowa dwójki prawdziwych erudytów!:) A czym się prz
                                                    > ejawia u zawle sadyzm dla siebie lub w sobie?:)

                                                    Niepotrzebnie ominęłaś kolejkę po poczucie humoru. A może masz, tylko wrodzona wścieklizna nie pozwala mu się ujawnić?
                                                    www.youtube.com/watch?v=M-iYiCBz7Uw
                                                  • orzech69 Re: CEL ściemy.. 02.04.14, 19:39
                                                    that.bitch.is.sick napisała:

                                                    > :) czyli markiz de sade definiuje od dziś męskość! urqu czytałeś? A co na to wu
                                                    > jek google?:) Aha, toż to rozmowa dwójki prawdziwych erudytów!:) A czym się prz
                                                    > ejawia u zawle sadyzm dla siebie lub w sobie?:)
                                                    Przeczytaj jeszcze raz wszytko i postaraj sie zrozumiec co czytasz. Ja wiem że czytanie ze zrozumieniem to trudna sztuka ale zapewne nie jest Ci obca, tylko wymaga wysiłku.
                                                  • bigbadpig Re: CEL ściemy.. 01.04.14, 18:06
                                                    Orzech komunały to Twoja specjalizacja, ale powyższymi bzdurami ustalasz nową jakość. Te gadki-szmatki to się nadają bardziej na jakieś bezpośrednie kanały komunikacji, chyba, że naprawdę publicznie stawiasz właśnie tezę, że sadyzm to typowa męska cecha, a Jerozolima to arabskie chinatown.
                                                  • orzech69 Re: CEL ściemy.. 02.04.14, 19:43
                                                    bigbadpig napisał:

                                                    > Orzech komunały to Twoja specjalizacja, ale powyższymi bzdurami ustalasz nową j
                                                    > akość. Te gadki-szmatki to się nadają bardziej na jakieś bezpośrednie kanały ko
                                                    > munikacji, chyba, że naprawdę publicznie stawiasz właśnie tezę, że sadyzm to ty
                                                    > powa męska cecha, a Jerozolima to arabskie chinatown.
                                                    Stawiam tezę że wiekszosci sadystów to faceci. Druga teza to że prawie tylko wsród facetów zdażaja sie przypadki czerpania przyjemności z zabijania.
                                                  • sabat.77 Re: CEL ściemy.. 02.04.14, 19:54
                                                    orzech69 napisał:

                                                    > Stawiam tezę że wiekszosci sadystów to faceci.

                                                    Masz na myśli upodobania seksualne czy może używasz jakiejś szerszej metafory ? Kulturowo przemoc fizyczna jest bliższa mężczyznom, ale za to dręczenie psychiczne to raczej domena kobiet. Inne wzorce zachowań i wynika to z metod realizacji agresji w społeczeństwie.
                                                  • orzech69 Re: CEL ściemy.. 02.04.14, 19:58
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > orzech69 napisał:
                                                    >
                                                    > > Stawiam tezę że wiekszosci sadystów to faceci.
                                                    >
                                                    > Masz na myśli upodobania seksualne czy może używasz jakiejś szerszej metafory ?
                                                    > Kulturowo przemoc fizyczna jest bliższa mężczyznom, ale za to dręczenie psychi
                                                    > czne to raczej domena kobiet. Inne wzorce zachowań i wynika to z metod realizac
                                                    > ji agresji w społeczeństwie.
                                                    Definicja sazydzmu:
                                                    "Sadyzm − rodzaj zaburzenia seksualnego (parafilii), w którym jednostka odczuwa podniecenie seksualne w wyniku zadawaniu partnerowi fizycznego i psychicznego bólu oraz upokarzania go. Jego przeciwieństwem jest masochizm, dlatego związki sadomasochistyczne mogą stanowić źródło satysfakcji dla obu stron.
                                                    Nazwa sadyzm pochodzi od nazwiska Markiza de Sade, powieściopisarza żyjącego na przełomie XVIII i XIX wieku, który zasłynął barwnymi opisami praktyk sadomasochistycznych. Potocznie terminu sadyzm używa się nieprawidłowo także ogólnie na określenie okrucieństwa zadawanego człowiekowi, bez kontekstu seksualnego.
                                                    Sadyzm należy różnicować z okrucieństwem w kontaktach seksualnych, będących przejawem np. zaburzeń osobowości, jak np. psychopatia.
                                                    "
                                                    Dla mnie sadyzm to odczuwanie przyjemnosci z zdawania bulu (psychicznego lub fizycznego)drugiemu człowiekowi.
                                                  • urquhart Hieny-Modliszki-Czarne-Wdowy-czyli-jak-kobiety-zab 03.04.14, 09:23
                                                    Twoje podejście jest życzeniowe Orzech.
                                                    Z jednej strony kobiety mają statystyczną wyższą empatię, ale to zranione kobiety lubują się w zadawaniu bólu z zemsty a nie mężczyźni.
                                                    Przemoc zrodzona z testoseronu jest gorąca i krótka, a z zawiści z zemsty z oksytocyny* zimna przemyślana i długa.
                                                    W obozach koncentracyjnych więcej pań funkcjonariuszek ss zadawało ból i śmierć z czystej przyjemności a nie w określonym celu. Zwłaszcza jak uważały że to społecznie uzasadnione i akceptowane.
                                                    Pamietam że ktoś to kiedyś zebrał statystyki kobiecej zemsty i związanej z tym ich przyjemności.
                                                    merlin.pl/Hieny-Modliszki-Czarne-Wdowy-czyli-jak-kobiety-zabijaja_Pawel-Slaski/browse/product/1,1069546.html
                                                    *
                                                    kopalniawiedzy.pl/oksytocyna-hormon-milosc-zachowania-prospoleczne-zawisc-zazdrosc-Simone-Shamay-Tsoory,9045
                                                  • orzech69 Re: Hieny-Modliszki-Czarne-Wdowy-czyli-jak-kobiet 03.04.14, 09:40
                                                    urquhart napisał:
                                                    > Twoje podejście jest życzeniowe Orzech.
                                                    Przedstawione przez Ciebie fakty pokazują właśnie myślenie życzeniowe. To co przedstawiłeś jest prawdą ale źle interpretowaną.
                                                    Na wyjątkach nie można budować teorii dotyczącej ogółu. Dlatego jeżeli chcesz wykazać że się mylę pokaz mi statystyczny procent występowania sadyzmu i masochizmu w zależności od płci.
                                                    Jeżeli idzie o przyjemności z zabijania informacje zaczerpnąłem z książki „O zabijaniu” Dave’a Grossmana.
                                                  • orzech69 Re: Hieny-Modliszki-Czarne-Wdowy-czyli-jak-kobiet 03.04.14, 10:00
                                                    urquhart napisał:
                                                    > Z jednej strony kobiety mają statystyczną wyższą empatię, ale to zranione kobie
                                                    > ty lubują się w zadawaniu bólu z zemsty a nie mężczyźni.
                                                    > Przemoc zrodzona z testoseronu jest gorąca i krótka, a z zawiści z zemsty z ok
                                                    > sytocyny* zimna przemyślana i długa.
                                                    I jeszcze jeden drobny fakt ja pisze o SADYZMIE a nie o zemście czy przemocy związanej z hormonami.
                                                  • zawle Re: Hieny-Modliszki-Czarne-Wdowy-czyli-jak-kobiet 03.04.14, 10:39
                                                    To co czyta urgu:
                                                    "Feminizm, mimo że wymierzony w mężczyzn, jak każda doktryna walki, nienawiści, egzystencjalnego sporu, który angażuje człowieka w pełni i do końca, i kładzie na szali jego życie niszczy też swych wyznawców. Tezy feminizmu złamały wiele kobiet, zniszczyły im życie. Cierpią. Niektóre otwarcie, inne już po przekroczeniu granicy cierpienia, ale wciąż niepogodzone ze swym losem, niezdolne, by znaleźć jego przyczynę w chorej doktrynie, wciąż drą mordy dawno już pozbawione nie tylko uroku, ale i uzębienia. Jak w starym dowcipie: nie mogą już pogryźć, ale chciałyby jeszcze poćmokać.
                                                    Jednak ta książka nie została napisana przeciwko kobietom. "
                                                  • urquhart Re: Hieny-Modliszki-Czarne-Wdowy-czyli-jak-kobiet 03.04.14, 11:26
                                                    Wiedziałem że Ci się spodoba!
                                                    O:-)
                                                  • zawle Re: Hieny-Modliszki-Czarne-Wdowy-czyli-jak-kobiet 03.04.14, 11:57
                                                    urquhart napisał:

                                                    > Wiedziałem że Ci się spodoba!
                                                    > O:-)

                                                    A tam na górze w emotikonie to aureolka? A to nad nią, to co???;)
                                                  • bigbadpig Re: Hieny-Modliszki-Czarne-Wdowy-czyli-jak-kobiet 03.04.14, 11:45
                                                    Czuć etos obiektywnego badacza :P
                                                  • that.bitch.is.sick Re: CEL ściemy.. 02.04.14, 03:32
                                                    orzech69 napisał:

                                                    > Daj boże żebyśmy się nie mieli okazji przekonać...
                                                    > Znasz to żydowskie przekleństwo "obyś żył w ciekawych czasach" ?

                                                    Jak to dobrze mieć google, można wygrzebywać takie ciekawe powiedzonka...:)
                                                  • orzech69 Re: CEL ściemy.. 02.04.14, 19:48
                                                    that.bitch.is.sick napisała:

                                                    > orzech69 napisał:
                                                    >
                                                    > > Daj boże żebyśmy się nie mieli okazji przekonać...
                                                    > > Znasz to żydowskie przekleństwo "obyś żył w ciekawych czasach" ?
                                                    >
                                                    > Jak to dobrze mieć google, można wygrzebywać takie ciekawe powiedzonka...:)
                                                    >
                                                    stać Cię na duzo lepsze złosliwości postaraj się, wierze w Ciebie.
                                                  • rekreativa Re: CEL ściemy.. 31.03.14, 13:08
                                                    Udało Ci się z tymi okopami, :D
                                        • bigbadpig Re: CEL ściemy.. 30.03.14, 18:58
                                          Jakąkolwiek absolutną wartością nie byłby dostęp do damskiej dupy, związek w którym ten dostęp jest kartą graną w świadomej z obu stron grze - wydaje mi się kaleki, żeby nie powiedzieć sztuczny. Wiem, że może istnieć związek w którym ta wymiana będzie jasno określona, tak sobie wyobrażam część związków modelek ze starszymi biznesmenami, itp. Ale traktowałem to zawsze jako specyficzną niszę, de facto układ a nie to co na swoje potrzeby nazywam związkiem. Coraz częściej jednak mam wrażenie, że to co wydawało mi się kiedyś marginalne, w jakimś stopniu jest powszechnym modelem. Czytając forum, mam jednak coraz większą, autentyczną wątpliwość czy moje osobiste skromne doświadczenie w ogóle ma jakiekolwiek znaczenie w kontekście statystycznie istotnego rodzaju występujących związków. Kiedyś wyobrażałem sobie jako warunek konieczny udanego, dobrze działającego związku wzajemną życiową życzliwość na co najmniej takim poziomie, na którym się po prostu chce dla partnera/rki jak najlepiej, chce mu się jak najwięcej dawać (łącznie a może na czele z tą dupą - jeśli chodzi o kobietę), chce się dawać dużo przyjemności w zależnie od sytuacji i drugie tyle (bez patrzenia na bilans) zbierać i jeśli to działa - przestaje się o ten bilans obawiać, bo dostaję tyle ile potrzeba i jeszcze więcej w miarę możliwości. Przestają mieć wtedy znaczenie postulaty o zajęcie się orgazmem kobiety, bo mężczyzna sam jest zadowolony starając się go dawać jak najlepiej i sam się tym samym nagradza. Przestają mieć znaczenie psychoewloucyjne zastrzeżenia do zakresu zaangażowania ojca, bo jeśli tylko nie jest się wrobionym/pechowym zdecydowanym przeciwnikiem ojcostwa to się w to dziecko angażuje jako wspólne zadanie na miarę możliwości tak aby suma zadowolenia partnerów była jak największa, a trudności jak najmniejsze (słowem, żeby mi i jej było jak najlepiej: widzę, że jest zmęczona? Nawet nie pytam, ja biorę młodego do lekarza. Mówi, że jest zajęta? Ja też jestem, ale wiem, że ona ma jutro ważne spotkanie, moje obowiązki dzisiaj wyceniam niżej, sam pobawię się z dzieckiem pobawię czy mu poczytam, itd.) Sabat napisał o możliwej "większości" związków w których odbywa się jednak chłodna gra ekonomiczna, najpierw miałem zaprotestować; ale pod wpływem ilości podobnych rozważań na forum, zaczynam wątpić w reprezentatywność moich odczuć. Natłok koncepcji typu: związek z zadeklarowaną ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ jednej strony za orgazm drugiej, związek jako DOSTĘP do dupy ZA dobra, związek jako pakt z koniecznie równym podziałem obowiązków. Ktoś jeszcze pamięta tekst o naczyniach które się same zmywają w dobrym związku? Bajka? Mi każda inna wersja zdawała się świadczyć o dysfunkcji, czy choćby przejściowym problemie. Zaczynam się jednak zastanawiać jaka jest ilość par w których to tak funkcjonuje? Ja wiem, że nie oceniam swojej sytuacji obiektywnie, że nie mogę rozmyć swoich potrzeb do mglistych "wspólnych" potrzeb, zamieszać i wyrównać, nie ustrzegę się egoizmu, lenistwa - chodzi mi jednak o to, że czuję się automatycznie nagrodzony satysfakcją kiedy nudząc się z synem w znienawidzonym cyrku daję mojej partnerce wolne popołudnie w pustym domu itd itp i vice versa. Nie chcę się znowu wozić - jak część osób postrzega moje wypowiedzi, po prostu rozważam ze zdziwieniem jak wiele osób zdaje się radzić sobie bez (i w ogóle nie zakłada istnienia) "mechanizmu samosmarowania" w związku. Coś co kiedyś wydawało mi się podstawowym mechanizmem dzięki któremu bycie we dwójkę w ogóle może na dłuższą metę działać, można odnieść wrażenie że występuje rzadko - bo, że w ogóle występuje to po prostu wiem. Czy nie jest jednak tak, że ludzie którzy szczerze deklarują "udany związek" działają własnie w ten sposób? Nie rozważają nawet dylematu - jakim to trudem jest dla ojca angażować się w dziecko, a kobieta, zamiast pomstować na porno dobrze się bawi ćwicząc głębokie gardło ;) ?
                                          • sabat.77 Re: CEL ściemy.. 30.03.14, 19:16
                                            Ciekawe czy po paru latach wymuszonej seksualnej abstynencji bys napisal to samo :) Kazdemu tak sie zdaje, poki wszystko dobrze zre. Jestes idealista. Po prawdzie - naiwne jest to co napisales, przykro mowic, ale tak jest.
                                            • bigbadpig Re: CEL ściemy.. 30.03.14, 20:08
                                              CO jest naiwne? Moje pytanie o ilość związków opartych na obustronnej i świadomej analizie codziennych zysków i strat? Moja wiara, że żona daje mi dupy, nie zastanawiając się jaką kontrolę nade mną dzięki temu uzyska ? Ja nie twierdzę, że gdyby coś szło źle to pisałbym podobne banialuki. Sabat ja myślę, że może nie zrozumieliśmy się powyżej - ja napisałem, że sądzę, że jeśli związek MA BYĆ UDANY dłużej, to mentalność w której dupa, czy zarobki są elementem licytacji nie wróżą dobrze. Jeśli związek będzie z innych powodów nie udany to nie ma tematu, jeśli nie będzie seksu również - nie rozmawiam o takiej sytuacji. Jak nie ma seksu - to znaczy, że coś jest nie tak - może właśnie odbywa się ta gra seksem. Jeśli kasy nie będzie to jasne, może i zniszczyć to związek, ale jeśli warunki niezbędne zostaną zapewnione to związek może albo się udać albo nie. Ja sądzę, że duży wpływ na to ma kwestia, w jakim stopniu partnerzy traktują się nawzajem jako inwestycję której trzeba pilnować.
                                            • orzech69 Re: CEL ściemy.. 01.04.14, 12:36
                                              sabat.77 napisał:

                                              > Ciekawe czy po paru latach wymuszonej seksualnej abstynencji bys napisal to sam
                                              > o :) Kazdemu tak sie zdaje, poki wszystko dobrze zre. Jestes idealista. Po praw
                                              > dzie - naiwne jest to co napisales, przykro mowic, ale tak jest.
                                              zacytować Ci twoje słowa ?
                                              Piszesz to z punktu widzenia swojego nieudanego związku. To co w nim się dzieje nie jest normą.
                                          • hello-kitty2 Re: CEL ściemy.. 30.03.14, 19:17
                                            bigbadpig napisał:

                                            (...) Czy nie jest jednak tak, że ludzie
                                            > którzy szczerze deklarują "udany związek" działają własnie w ten sposób? (...)

                                            Fajnie. Jedno pytanie: a te awantury, w ktorym groziliscie sobie rozwodem to z czego wynikaly? ;-)
                                            • bigbadpig Re: CEL ściemy.. 30.03.14, 19:48
                                              Awantury są między nami cały czas, w zeszłym tygodniu dostałem po raz chyba trzeci w życiu po pysku od mojej żony. Wolałbym się nie wgłębiać w analizę powodów bo relacja byłaby jednostronna i subiektywna, jednak awantury przy obecnej częstości nie są dla mnie problemem, szybko stają mi się obojętne. Po tym jak dostałem po twarzy, gdy wyprostowaliśmy to po kilku godzinach, następnego dnia poczułem się w jakiś pół-perwersyjny sposób zadowolony, że moja żona jest taką temperamentną babką (tak jak do dzisiaj się ciesze na wspomnienie jak kilka lat temu moja żona dała po twarzy nowemu pracownikowi w firmie, pierwszego dnia jego pracy - kręci mnie to). Skoro pamiętasz jak opisywałem swój kryzys (miałem ich kilka, jednak jeden bardzo poważny i dłużej trwający) - a ja nie pamiętam co tu na forum już zdążyłem ujawnić a czego jeszcze nie ;) - to być może się powtórzę - ten najgorszy czas miedzy nami to był okres w którym nie wierzyłem w dobre intencje mojej żony i byłem przytłoczony odczuciem, że jest wobec mnie nieżyczliwie niesprawiedliwa (ona ze swojej strony czuła się podobnie) To jednak nijak nie wpływa na moje wyrażone powyżej zdziwienie jak może działać związek bez tej automatycznej życzliwości i braku kalkulacji. Po prostu w tamtym okresie nie żyłem w dobrym związku i nie o takiej sytuacji mówię, wtedy byliśmy nieudanym związkiem, zamiast bezrefleksyjnie zakładać swoją życzliwość, zakładaliśmy nieżyczliwość właśnie, i może tylko ze względu na dziciaka nie nie zdążyliśmy się zdecydować na rozstanie, nie mogłem wtedy wiedzieć, że to skutecznie przewalczymy.

                                              Ja nie postuluję, że powinno być tak albo inaczej, ja się dziwię - jak można zakładać, że związek w jakimś dłuższym okresie czasu nie zmęczy, jeśli korzyści i straty mają być liczone, jeśli zakłada się, że dupa kobiety to jest jej świadoma i skalkulowana inwestycja. Tu pojawiają się takie postulaty, ze tak to działa, mi się trochę wydaje, że to tylko MOŻE TAK działać i oznacza wtedy dysfunkcję już na starcie.
                                              • sabat.77 Re: CEL ściemy.. 30.03.14, 19:53
                                                Albercik ! Baba cie bije ! :)
                                              • rekreativa Re: CEL ściemy.. 30.03.14, 20:08
                                                Big, weź Ty poprawkę na to, na jakim forum rozmawiasz.
                                                Jak pójdziesz na forum "depresja" to tez nabierzesz przekonania, że większość ludzi na to cierpi?
                                                • bigbadpig Re: CEL ściemy.. 30.03.14, 20:16
                                                  Ja się odniosłem do konkretnych słów Sabata, nawet udało mi się wcelować we właściwą gałąź chyba.

                                                  >Przecież seks i straszenie konsekwencjami prawnymi związanymi
                                                  > z rozwodem to racjonalnie jedyne, ale za to bardzo silne argumenty,
                                                  > których kobiety jako armaty przeciwko swoim małżonkom
                                                  > wyciągają regularnie i chyba w WIĘKSZOŚCI związków.

                                                  Jeśli sabat pisał o większości związków ludzi z tego forum, to dla mnie to jest nieoczywiste i xele go zrozumiałem. Nie napisałem też, że nie jest tak jak mówi - zastanawiam się tylko - jeśli tak działałaby większość związków, to czy większość związków jest układem zbudowanym na cynicznej kalkulacji i ewentualnie przywiązaniu, czy może da się w ramach takiego mechanizmu zbudować szczęśliwy związek? A może to jednak nieprawda z tą większością? Moje odczucia mówią mi, że nie; ale nie napisałem, że uważam to za dogmat.
                                                  • sabat.77 Re: CEL ściemy.. 30.03.14, 20:25
                                                    Zle zrozumiales moja idee, ale to moja wina, bo rozpedziilem sie z plastyka przekazu (armaty itd). Zwiazki budowane sa na wzajemnych zaleznosciach i realizacji celow, a u podstaw leza pewne warunki brzegowe w postaci argumentow, wartosci, cech partnerow itd. I nie jest potrzebna cyniczna kalkulacja. Podobnie jak inaczej odnosisz sie do kota domowego a inaczej do tygrysa. Nie chodzi o cynizm i kalkulowanie ale pewien podswiadomy uklad odniesienia. Baba nie musi straszyc konsekwencjami, wystarczy ze ty masz ich swiadomosc.
                                                  • bigbadpig Re: CEL ściemy.. 30.03.14, 20:32
                                                    Chcesz mi teraz powiedzieć, że na darmo produkowałem takie elaboraty i nie mam już z kim dyskutować? ;)
                                                  • bigbadpig Re: CEL ściemy.. 30.03.14, 20:30
                                                    Odnosiłem się do słów Sabata - i również - do mojego subiektywnego wrażenia: jaka jest ilość osób które w podobnym tonie piszą o realiach związku z kobietą (m. in. w tym wątku, jak i w niedawnej dyskusji o ojcostwie w kontekście "męskiej natury i interesów").

                                                    Masz rację, że może w powinienem brać pod uwagę wspólny mianownik uczestników forum, zapominam o tym; jednakże w sumie - bardziej mi chodziło o dyskusję z samą koncepcją niż z wnioskami płynącymi ze statystyki jej występowania na forum.
                                                  • rekreativa Re: CEL ściemy.. 30.03.14, 20:50
                                                    Ja to widzę tak: związki, gdzie od początku jest chłodna kalkulacja i skrupulatnie pilnowana wymiana czegoś za coś należą do mniejszości.
                                                    Większość ludzi zaczyna być razem, ponieważ się zakochali (cokolwiek to znaczy - zauroczenie, romantyczne uczucie, fascynacja erotyczna, namiętność itd.).
                                                    W jednych związkach to zakochanie przekształca się w uczucia bardziej spokojne (życzliwość, troska, przywiązanie itp.), ale trwałe, a w innych zakochanie mija nie dając nic w zamian.
                                                    I w takich sytuacjach może się pojawić kalkulowanie już świadome - na zasadzie, co się opłaca, a co nie opłaca.
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: CEL ściemy.. 30.03.14, 22:29
                                                    > Większość ludzi zaczyna być razem, ponieważ się zakochali (cokolwiek to znaczy
                                                    > - zauroczenie, romantyczne uczucie, fascynacja erotyczna, namiętność itd.).
                                                    > W jednych związkach to zakochanie przekształca się w uczucia bardziej spokojne
                                                    > (życzliwość, troska, przywiązanie itp.), ale trwałe, a w innych zakochanie mija
                                                    > nie dając nic w zamian.

                                                    A jeszcze gdzie indziej się po prostu nie dostaje "tyle ile potrzeba i jeszcze więcej w miarę możliwości", dlatego przestaje się chcieć dawać szczodrze i zaczyna się rachować. Najpierw dochodzi do zachwiania poczucia równowagi i sprawiedliwości, a potem zaczyna się licytacja, kto komu mniej daje, i ewentualne sknerstwo.

                                                    Ja to poczucie równowagi obecnie tak generalnie mam. Pamiętam i sama przywołuję też tekst o samozmywających się naczyniach :-) Ale kiedyś, w innym związku, nie miałam. I to wtedy znałam dokładną liczbę jego orgazmów przypadających na jeden mój :-)
                                                  • that.bitch.is.sick Re: CEL ściemy.. 31.03.14, 13:39
                                                    bigbadpig napisał:

                                                    > Odnosiłem się do słów Sabata - i również - do mojego subiektywnego wrażenia: ja
                                                    > ka jest ilość osób które w podobnym tonie piszą o realiach związku z kobietą (m
                                                    > . in. w tym wątku, jak i w niedawnej dyskusji o ojcostwie w kontekście "męskiej
                                                    > natury i interesów").
                                                    >
                                                    > Masz rację, że może w powinienem brać pod uwagę wspólny mianownik uczestników f
                                                    > orum, zapominam o tym; jednakże w sumie - bardziej mi chodziło o dyskusję z sam
                                                    > ą koncepcją niż z wnioskami płynącymi ze statystyki jej występowania na forum.

                                                    NO właśnie trzeba nas brać pod uwagę zdeprawowanych uczestników forum. Biznesmenów i ich modelki. A jeśli wolno spytać pana wzorca właściwych relacji i arbitra szczęśliwych związków (jestem po lekturze elaboratów) po czym wnosisz że związek twój i żony to związek pozbawiony cynizmu i kalkulacji? To wynik wcześniejszej tezy, niewiary w trwałość cynicznych związków - czyli sam fakt, że trwa oznacza że jest szczery? Dlatego że małżonka nie jest młodą modelką a ty starzejącym się biznesmenem?
                                                  • bigbadpig Re: CEL ściemy.. 31.03.14, 13:54
                                                    Znowu ta mała manipulacyjka - wyrugowanie środka. Pomiędzy "związek oparty na cyniźmie" (co odnosiło się do Sabata stwierdzenia o większości związków w których kobieta świadomie szantażuje dupą, a które to sabat później sprostował) a "związek pozbawiony cynizmu" jest oczywiście przestrzeń z której istnienia sobie zdajesz sprawę, ale przyznając to znacznie trudniej byłoby prowokować nudną przepychankę. Dziękuję, nie skorzystam.
                                                  • sabat.77 Re: CEL ściemy.. 31.03.14, 17:06
                                                    Nie wejdziesz drugiemu do glowy, stad nie mozesz byc pewny ludzkich intencji. Zakladam, ze kazdy kto sie zdecydowal na malzenstwo po cichu liczyl na to, ze mu sie uda i ze wszystko bedzie dobrze. W przeciwnym razie musial byc ciezkim idiota, wchodzac swiadomie w nierokujacy uklad. Chodzi tylko o to, ze czesto te pierwsze zalozenia sa zbyt optymistyczne, a w rzeczywistosci mozna byc jedynie dostarczycielem czegos, albo atrapa zastepujaca prawdziwe marzenia tego drugiego. To nie zawsze da sie wyczuc niestety, szczegolnie gdy graja afekty i emocje.
                                                    Wejdz na zycie rodzinne i napisz to co napisales o swoim zwiazku na zyciu rodzinnym. "Hello, moj maz mnie dopiero trzeci raz spoliczkowal, bije tez ludzi w pracy, ale mnie kreci jakiego mam prawdziwego samca w lozku. Wow !"
                                                  • rekreativa Re: CEL ściemy.. 31.03.14, 17:40
                                                    Tak sobie myślę nad tą "atrapą zastępującą marzenia".
                                                    Czy Ty marzyłeś o kobiecie takiej jak Twoja żona? Czy w ogóle ktokolwiek marzy, kiedy tak szczerze popuści wodze wyobraźni, o kimś, kto nie jest ani zbyt piękny, ani zbyt mądry, ani bogaty, ani dobry w łóżku, kto zrzędzi, miewa humory, katary, rozstroje żołądka i ciężki PMS? (nie to, że Twoja żona, tak ogólnie wymieniam).
                                                    Bo w ten sposób patrząc, to można stwierdzić, że 99% ludzi żyje z atrapą.
                                                    Z drugiej zaś strony - może Cię być nie stać na prawdziwego Vuittona, ale z dobrej podróby też możesz mieć dużo radochy.
                                                  • marek.zak1 Re: CEL ściemy.. 31.03.14, 18:46
                                                    Marzenia - każdy marzy, a biologia swoje i ludzie biorą, co jest do dyspozycji i w zasięgu. Jak nie wezmą, zostają sami.
                                                    Mnie, przecietnemu facetowi, przytrafiła się napiekniejsza dziewczyna, jaka w życiu spotkałem i do dzisiejszego dnia nie wiem, dlaczego mnie wybrała. Ona nie chce powiedzieć. Tak wiec, jak jestem w tym 1%.
                                                    A małżeństwo, to jak w polityce. Tylko Churchill nie bał sie powiedzieć Anglikom, ze to pot i łzy a gwarancji , ze sie uda nie ma. Małżeństwo to ciężka codzienna praca nad soba i zwiazkiem. jak tej pracy sie nie wykona, zwiazek sie sypie.
                                                    Pozdrawiam z Krakowa. Kolacja z Angolem gdzies w rynku :)
                                                  • sabat.77 Re: CEL ściemy.. 31.03.14, 18:53
                                                    Wyjatkowo madrze napisane, moge sie tylko podpisac.
                                                  • bcde Re: CEL ściemy.. 01.04.14, 03:28
                                                    > Mnie, przecietnemu facetowi, przytrafiła się napiekniejsza dziewczyna, jaka w
                                                    > życiu spotkałem i do dzisiejszego dnia nie wiem, dlaczego mnie wybrała. Ona nie chce powiedzieć.

                                                    To ja ci powiem, Marek, bo to akurat proste. Ona nie czuje się najpiękniejszą dziewczyną jaką w życiu spotkałeś.
                                                  • hello-kitty2 Re: CEL ściemy.. 31.03.14, 19:28
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > "Hello, moj maz mnie dopiero trzeci raz spoliczkowal, bije tez ludzi w pr
                                                    > acy, ale mnie kreci jakiego mam prawdziwego samca w lozku. Wow !"

                                                    Ale jaki maz? Przeciez to byla zona. W namietnych zwiazkach dochodzi do 'rekoczynow' ;) A ze w pracy spoliczkowala, lojeju. Ja kiedys pracujac jako biurwa, po wypowiedzi mojego szefa stojacego na wprost mnie, przed moim biurkiem, wstalam i plikiem papierow lezacych przede mna trzasnelam go przez leb ;-) Mialam z 22 lata. Troche iskrzylo miedzy nami. Zaplacil mi (w dolarach!) za pol roku z gory i znalazl inna robote zebym odeszla, bo jak twierdzil nie byl w stanie skoncentrowac sie na pracy. Ja tam biga rozumiem. A jak abrigado pisal, ze zone krotko przytrzymal to nastepnego dnia meldowala sie rozgrzana kocica na super seks, nie pamietasz? A Ty masz wizje zwiazku jak na zyciu rodzinnym? Nie bardzo rozumiem z czego sie tu podsmiewasz?
                                                  • sabat.77 Re: CEL ściemy.. 31.03.14, 20:07
                                                    Obsmiewam, ze jak bije baba to jest charakterna, a jak bije facet to jest bandyta i przemocowiec.
                                                  • hello-kitty2 Re: CEL ściemy.. 31.03.14, 20:25
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Obsmiewam, ze jak bije baba to jest charakterna, a jak bije facet to jest bandy
                                                    > ta i przemocowiec.

                                                    A Ty sie porownujesz nadal jako stratny do kobiety? Bo nadal nie rozumiem skad Ci sie ten bijacy facet wzial? Przeciez ani big ani abrigado nie bili.
                                                  • sabat.77 Re: CEL ściemy.. 31.03.14, 20:32
                                                    Ja pierdziele...
                                                    Wskazuje na asymetrie w ocenie zachowan w kontekscie plci, czy teraz to jasne ?
                                                  • hello-kitty2 Re: CEL ściemy.. 31.03.14, 20:45
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Ja pierdziele...
                                                    > Wskazuje na asymetrie w ocenie zachowan w kontekscie plci, czy teraz to jasne ?

                                                    OMFG to straszne, zdenerwowales sie? ;-) Niemeski histeryk.
                                                  • sabat.77 Re: CEL ściemy.. 31.03.14, 20:50
                                                    Nie chce mi sie tlumaczyc rzeczy dla mnie oczywistych.
                                                  • hello-kitty2 Re: CEL ściemy.. 31.03.14, 21:04
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Nie chce mi sie tlumaczyc rzeczy dla mnie oczywistych.

                                                    To nie tlumacz, nie odpisuj. Dla mnie to oczywiste jest to, ze powinienes sie na depresje leczyc, bo z dola nie wychodzisz. Histeryczny i opryskliwy.
                                                  • sabat.77 Re: CEL ściemy.. 31.03.14, 21:14
                                                    Tylko co ma wspolnego moj stan psychiczny z tematem przemocy w rodzinie ?
                                                  • hello-kitty2 Re: CEL ściemy.. 31.03.14, 21:16
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Tylko co ma wspolnego moj stan psychiczny z tematem przemocy w rodzinie ?

                                                    Ale tu nie bylo tematu przemocy w rodzinie. Big pisal co go jara i tyle, jak to na forum o seksie.
                                                  • bigbadpig Re: CEL ściemy.. 31.03.14, 20:48
                                                    Przecież to jest zupełnie różne zachowanie! Przeciętna kobieta, uderzając przeciętnego mężczyznę nie ryzykuje wysłania go na pogotowie, w druga stronę niekoniecznie. Ja jestem ze 20cm i 20kg większy, tu naprawdę nie ma symetrii jak się która strona mogłaby czuć gdy zostanie/zostałaby zaatakowana fizycznie.
                                                  • sabat.77 Re: CEL ściemy.. 31.03.14, 20:54
                                                    Nie w tym rzecz. Jest kulturowo przyjete, ze kobieta moze bezkarnie przyjebac facetowi, ale w druga strone to juz nieslychana zbrodnia. Ja jestem przeciwny biciu w ogolnosci, bo dojdziemy do punktu, ze baba bedzie bic, gryzc i kopac, a facet stac jak ciele i pokornie znosic razy, bo oddac nie wolno. Ale to jak ty sobie ukladasz zwiazek to mi lata, odnosze sie do zjawiska jako takiego. Wedlug mnie bicie sie nawzajem nie jest ok.
                                                  • hello-kitty2 Re: CEL ściemy.. 31.03.14, 20:55
                                                    bigbadpig napisał:

                                                    > Przecież to jest zupełnie różne zachowanie! Przeciętna kobieta, uderzając przec
                                                    > iętnego mężczyznę nie ryzykuje wysłania go na pogotowie, w druga stronę niekoni
                                                    > ecznie. Ja jestem ze 20cm i 20kg większy, tu naprawdę nie ma symetrii jak się k
                                                    > tóra strona mogłaby czuć gdy zostanie/zostałaby zaatakowana fizycznie.

                                                    No tez dlatego nie rozumialam o co Sabatowi chodzi ale on ma teraz okres porownywania sie do kobiety (na ile jest stratny) ;-)
                                                  • sabat.77 Re: CEL ściemy.. 31.03.14, 21:03
                                                    Na swiecie zyje masa mezczyzn, ktorzy sa fizycznie maltretowani przez kobiety. W imie tego co pisaliscie jest milczace przyzwolenie na to, zeby kobieta podnosila na faceta reke, a nierzadko to potem sa latajace w twarz talerze, popielniczki, zelazka i inne przyjemnosci. Mezczyzni wstydza sie przyznac do tego, ze pastwi sie nad nimi kobieta. Przemoc jest zla generalnie, powtarzam - nie ma plci. Istnieja znecajace sie nad mezami kobiety, ale wciaz jest to temat tabu.
                                                  • bigbadpig Re: CEL ściemy.. 31.03.14, 21:16
                                                    Przemoc, tak jak wiele innych zjawisk między ludźmi nie jest zero-jedynkowa. Darcie na siebie ryja tak, że sąsiedzi tłuką w kaloryfer też jest przemocą w pewnym sensie, tez jest nie ok; bo niby lepiej byłoby się kulturalnie dogadać przy kawie, więc niby - ZŁO. W drugą stronę gdy zaczynasz mówić już o maltretowaniu, to równie dobrze można mówić o zabijaniu nożem kuchennym, skoro pozwalamy sobie odjechać suwakiem na skali. Mało jest chyba zachowań złych niezależnie od kontekstu, policja używa przemocy, mój szwagier użył przemocy w obronie siostry przed 'chłopakiem' (nie mojej żony :P) Jeśli dla mnie nieporównanie dotkliwszym doświadczeniem były ciche dni i wzajemny brak szacunku przez kilka miesięcy, a liść to była rzecz do której się nawet nie odniosłem w awanturze, a dzień później śmiałem się z przepraszającej żony, że nie jest w stanie mnie zadrasnąć - to mam ci wierzyć na słowo, że wydarzyło się obiektywne zło no bo przecież PRZEMOC? Nie wszystko jest absolutne (osobiście nie wierzę w żadną absolutną wartość, ale to na marginesie :P)
                                                  • bigbadpig Re: CEL ściemy.. 31.03.14, 21:02
                                                    Pewnie masz już dość i trochę nieproszonych analiz na tym forum Twojej sytuacji, ale jako, że poniekąd słusznie zauważyłeś, że piszę te swoje, niech będzie, że naiwne historie z pozycji moich jednostkowych doświadczeń; to ja pozwolę sobie przypuszczać, że Twoje poglądy i żale wobec kobiet również wynikają nie tyle z jakiejś szerszej obserwacji ale jednostkowego doświadczenia. I rozumiem, że Twojej żonie byś łatwo "liścia" nie odpuścił to już naprawdę fajna kobieta mogłaby by sobie pozwolić na więcej bez wzbudzania rozważań o nierównych standardach :P
                                                  • sabat.77 Re: CEL ściemy.. 31.03.14, 21:08
                                                    Nikogo, kto by mi wyplacal liscie nie uwazalbym za fajna osobe. Niezaleznie od urody, seksualnego potencjalu itd. Wyplacanie lisci nie jest dla mnie fajne.
                                                  • bigbadpig Re: CEL ściemy.. 31.03.14, 21:19
                                                    Kwestia pryncypiów, może to się nawet Tobie chwali. Abstrahując od układu żona-mąż, jesteś zdania, że nigdy nie powinno się nikogo uderzyć?
                                                  • sabat.77 Re: CEL ściemy.. 31.03.14, 21:23
                                                    Nie powinno sie bic kogos, kogo sie kocha. Chyba ze lubi, ale to juz bym do czynnosci seksualnych zaliczyl :)
                                                  • hello-kitty2 Re: CEL ściemy.. 31.03.14, 21:23
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Nikogo, kto by mi wyplacal liscie nie uwazalbym za fajna osobe. Niezaleznie od
                                                    > urody, seksualnego potencjalu itd. Wyplacanie lisci nie jest dla mnie fajne.

                                                    No i dobrze, masz prawo byc jaki chcesz. Mnie tam ojciec nie raz z liscia z calej sily przylozyl, jak zapracowalam i jakos to nie wplynelo na moje jego postrzeganie. Pieczenie policzka raczej dobrze mi sie kojarzy ;-) Ale ja to jestem patologia (by bitch ;-)
                                                  • hello-kitty2 Re: CEL ściemy.. 31.03.14, 21:14
                                                    bigbadpig napisał:

                                                    I rozumiem, że T
                                                    > wojej żonie byś łatwo "liścia" nie odpuścił to już naprawdę fajna kobieta mogła
                                                    > by by sobie pozwolić na więcej bez wzbudzania rozważań o nierównych standardach
                                                    > :P

                                                    Eee tam, obstawiam, ze go leje az milo, a on sie na kulture oglada, bo sie rozwodu boi.

                                                    Sabat niezaleznie co bysmy nie pisali zasada jest jedna: kto odwaza sie uderzyc drugiego MUSI liczyc sie, ze ten drugi odda. Jesli kiedykolwiek podnioslam na kogos reke ZAWSZE bylam gotowa do walki, w tym gotowa na przegrana. Ale czescia walki jest postawa jak przyjmujesz, wielu mozna swoja gotowoscia do walki zastraszyc.
                                                  • bigbadpig Re: CEL ściemy.. 31.03.14, 20:42
                                                    Ale chyba dostrzegasz różnice między w miarę standardową kobietą która bije, a mężczyzną który bije kobietę? Centymetry, kilogramy, u mnie jeszcze praktyka w podobnej zabawie co tydzień. Osobiście w razie problemów wolę dostać po twarzy niż wyczuwać, że o coś jej chodzi :p
                                                  • sabat.77 Re: CEL ściemy.. 31.03.14, 20:18
                                                    Co do abrigado, to on pisal rozmaite rzeczy. Nie bralbym sobie tego zbytnio do serca. Trzeba by to jakos zweryfikowac najpierw.
                                                  • hello-kitty2 Re: CEL ściemy.. 31.03.14, 20:22
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Co do abrigado, to on pisal rozmaite rzeczy. Nie bralbym sobie tego zbytnio do
                                                    > serca. Trzeba by to jakos zweryfikowac najpierw.

                                                    To po co chciales zeby wrocil, skoro i tak nie wierzysz?
                                                  • sabat.77 Re: CEL ściemy.. 31.03.14, 20:30
                                                    Ja w niewiele rzeczy wierze. Jestem nieufnym niedowiarkiem generalnie. Ale mimo wszystko dosc fajnie sie go czytalo.
                              • orzech69 Re: CEL ściemy.. 01.04.14, 08:48
                                rekreativa napisała:

                                > Według facetów z tego foro nie ma czegoś takiego jak "wspólny interes".
                                > Zawsze jest interes baby vs interes faceta - te interesy są zawsze w opozycji i
                                > cały myk polega na tym, by swój interes przeforsować jako priorytetowy, czyli
                                > walczyć: siłą (nie bardzo wiem, co tu mają na myśli - pięść?), tudzież podstępe
                                > m.
                                Czuje się urażony wrzuceniem do jednego worka z takimi facetami.

                                • zawle Re: CEL ściemy.. 01.04.14, 08:51
                                  orzech69 napisał: > Czuje się urażony wrzuceniem do jednego worka z takimi facetami.

                                  Pracowałeś na to wspólne dobry więcej niż okres próbny?;)
                                  • orzech69 Re: CEL ściemy.. 01.04.14, 11:48
                                    zawle napisała:

                                    > orzech69 napisał: > Czuje się urażony wrzuceniem do jednego worka z takimi
                                    > facetami.
                                    >
                                    > Pracowałeś na to wspólne dobry więcej niż okres próbny?;)
                                    Cały czas pracuje wspólnie z wszystkimi chętnymi kobietami ;)
                                • rekreativa Re: CEL ściemy.. 01.04.14, 13:08
                                  Masz za krótki staż, by już być "facetem stąd".
                                  Poczekaj jeszcze z kilka miesięcy ;)
          • kag73 Re: ściemy.. 17.03.14, 16:16
            Co do testow pozytywnych: daeno temu zrobilam test ciazowy, zakupiony normalnie w sklepie. Wyszedl pozytywny, zalamka, bo ciaza nie planowana i w niewlasciwym momencie. Coz, witaminki, zero alkoholu, pogodzenie sie z losem. Po tygodniu wizyta u gina. "Co pania sprowadza?", ja "w ciazy jestem, test zrobilam". Lekarz zbadal i powiedzial "pani nie jest w ciazy i nigdy nie byla i czasem zdarzaja sie testy "falszywie" pozytywne."Hmm, bylismy nieco zawiedzeni, bo zdazylismy pogodzic sie z mysla, ze bedzie dziecko.
            • bigbadpig Re: ściemy.. 17.03.14, 16:23
              To przecież można było na szybkiego dorobić ciążę do zaistniałego nastawienia.
              • bigbadpig Re: ściemy.. 17.03.14, 16:27
                Nie żebym miał zamiar w dyskusję się wdawać o Twoich życiowych wyborach. Po prostu kiedy chciałem dopisać na końcu znaki ";)" zobaczyłem, że moja prawa ręka już wysyła posta w eter.
                • kag73 Re: ściemy.. 17.03.14, 16:39
                  bigbadpig napisał:

                  > Nie żebym miał zamiar w dyskusję się wdawać o Twoich życiowych wyborach. Po pro
                  > stu kiedy chciałem dopisać na końcu znaki ";)" zobaczyłem, że moja prawa ręka j
                  > uż wysyła posta w eter.

                  A tam, tydzien w ciazy pobylam i spoko, w efekcie koncowym lepiej bylo w tej ciazy nie byc, tak na rozum:))
    • kotoshi Re: No i.. 18.03.14, 09:09
      Mój chłopak ma udziały w rodzinnej firmie, stąd jego samodzielność finansowa. Na pewno to jakaś zależność jest. Ale nie wiem, jak przy tym widzieć „kto nas utrzymuje”. Oczywiście że trzeba będzie jego rodzicom też powiedzieć
      Dzięki Wam za rady (zwłaszcza Boginii, Potworowi, innym też). Jest ciężko, a mój chłopak zupełnie zamknął się w sobie. Ale psychicznie pomagają mi osoby, po których bym wcale tego nie oczekiwała
      • twojabogini Re: No i.. 18.03.14, 11:09
        To dobrze, że masz wsparcie :)

        Co do chłopaka - on zapewne kompletnie nie czuł się przygotowany do ojcostwa, ani tego nie planował. Więc on także, choć nie odczuwa dolegliwości ciążowych - podlega silnym emocjom.
        Z drugiej strony - z tego co piszesz on także w jakiś pokrętny sposób dążył do tego, aby do ciąży doszło, nie dbając o antykoncepcję, namawiając (tak to zrozumiałam). U mężczyzn także działają różne instynkty, popędy nieświadome, są równie nieracjonalni jak kobiety :)

        Na pewno potrzebny ci jest dystans do chłopaka, bo siłą rzeczy ty musisz dbać o siebie i swoje potrzeby. Gdy zbyt będziesz na niego liczyć, a on nie sprosta - każdy taki zwód będzie cię kosztował wiele złych emocji: rozczarowania, lęku, braku poczucia bezpieczeństwa. Przy nie do końca pewnym partnerze lepiej budować swoje poczucie bezpieczeństwa w oparciu o siebie samą.

        Z drugiej strony, nie oznacza to wcale, że masz przekreślać związek, ani nie podejmować działań, które mogłyby pomóc wam obojgu zbudować nową bliską relację w zupełnie nowych dla was okolicznościach.
        Przede wszystkim to od was zależy jak ocenicie ostatecznie swoją sytuację. Jeśli będziecie przerzucać się zarzutami, kto zawiódł jeśli chodzi o antykoncepcję, to ciąża będzie wciąż traktowana jako porażka. Może dajcie do głosu dojść instynktom, które was do tej ciąży doprowadziły? Bo na ciążę zapracowaliście oboje.
        Można zobaczyć w tym coś pięknego - dwoje ludzi, którzy powołali na świat dziecko, bo oboje tego pragnęli. Pomimo lęku, pomimo całej otoczki kulturowej (najpierw skończ studia, uzyskaj finansową samodzielność) - dali się ponieść swojemu instynktowi, swoim emocjom. Ja potrafię w tym zobaczyć piękno, myślę, że wam też się uda. Można to też spostrzec jako przejaw łączącej was więzi, bliskości, zaufania.
        Jest to baza na której możecie zbudować wasze wspólne rodzicielstwo.
        Gdy zaczniecie rozmowę, nie zaczynajcie od ciąży i planów co dalej (ta będzie rozwijać się, niezależnie od waszych rozmów :). Dajcie sobie czas na to, aby najpierw porozmawiać o waszych emocjach, o tym czego się obawiacie (czy sprostam roli rodzica, czy uda się nam mieć satysfakcjonujący związek...), co czujecie pozytywnego, jakich ograniczeń się boicie (np. nie uda mi się skończyć studiów, zdobyć dobrej pracy...). Postarajcie się zrozumieć i wesprzeć siebie nawzajem - to daje potrzebną do wspólnej opieki nad dzieckiem bliskość. Znając swoje lęki i oczekiwania, łatwiej wam będzie zaplanować przyszłość w zgodzie z waszymi potrzebami.
        Druga sprawa - kobieta w ciąży jest, mężczyzna może w niej uczestniczyć. Prawie każda kobieta chciałaby zaangażowania partnera. Rzecz w tym, że jako ludzie lubimy angażować się w sprawy atrakcyjne. Wiele kobiet robi błąd, swoim postępowaniem sugerując, że zaangażowanie partnera powinno się sprowadzać do pomocy im, spełniania zachcianek i towarzyszeniu na badaniach, a przecież można inaczej - ciąża może być wspaniała przygodą, jak każda - trochę radosną, trochę męczącą. Ale na pewno jest inaczej, kiedy jest się w ciąży razem, niż kiedy to kobieta jest w ciąży, a jej partner schodzi na drugi plan, zredukowany do roli obsługi (to silny kulturowy wzorzec, który naprawdę trudno przełamać, nawet gdy partnerzy są go świadomi). Ładny i ciepły film o parze w ciąży (1,5 minuty):

        www.youtube.com/watch?v=WbLpTgTZGsg
        Niby krótki filmik, ale moim zdaniem może być dobrą inspiracją do ciąży partnerskiej. Jeśli uda się wam zbudować bliskość i wspólnie zaangażować się w przygotowanie do przyjścia na świat potomka - inne rzeczy, cała praktyczna strona, będą układać się "same". Gdy skupicie się tylko na zewnętrznych przygotowaniach (finanse, uzgadnianie co dalej) - wszystko i tak się posypie - bo zabraknie spoiwa.

        Nie byłabym sobą, gdybym nie ostrzegła "feministycznie", wiele kobiet godzi się na rezygnację ze swoich planów na rzecz planów partnera (najpierw niech on skończy studia, bo ja mam dziecko). To wiedzie w złym kierunku - partner skupia się na swoim rozwoju, kobieta jest go pozbawiona, więź rodzi się głównie między nią a dzieckiem. Dlatego tak ważne jest abyście zaczynając rozmowy zaczęli od rozmowy o tym czego każde z was chce dla siebie i jakiej będzie potrzebować pomocy, jakiego wsparcia. Np. jeśli oboje będziecie chcieli kończyć studia - to wspólnie zaplanujcie opiekę do dziecka na czas waszej nieobecności. W praktyce często bywa inaczej - samo przez się rozumie się, że mężczyzna będzie kontynuował swoje zajęcia (studia, pracę), a rozwiązania trzeba poszukać dla kobiety. Złe założenia wyjściowe prowadzą do złych rozwiązań. Nie chodzi o wojnę w związku, tylko właśnie o zrobienie dobrych założeń.

        Jeśli macie możliwość spróbujcie gdzieś razem wyjechać i dopiero wtedy spróbować rozmowy. Jakiś pokoik w ładnym miejscu, z ładnym widokiem. W "obcym" miejscu rozmowa czasem przebiega łatwiej, no i nie ma rozpraszaczy, trudniej też robić uniki (pilny mail, zmęczenie, spotkanie itp.), łatwiej więc skupić się na sobie nawzajem :)
        • 1-smutna-1 Re: No i.. 18.03.14, 13:49
          chłopak sie zamknal bo kotoshi na sygnal o dziecku zaprezentowala postawe "a kysz, a kysz" w stosunku do dziecka i do niego - wiec pewnie poczul sie z deka odrzucony i malo wazny skoro dziecko z nim bylo dla niej taka tragedia.
          Wiec zdaje sie ze w tym momencie to juz nie tylko ona jest wazna ale przydaloby sie faceta uglaskac, wytlumaczyc swoja reakcje ktora byla taka fobiczna, miejmy nadzieje ze chwilowo.
          O ile, powtarzam, o ile everything is true ;)
    • kruche_ciacho kotoshi, tak z ciekawosci 18.03.14, 11:45
      co robisz na forum o braku seksu skoro seks masz i to nawet plodny? ;-) nie to ze sie czepiam, pytam z ciekawosci bo sama forum podczytuje od czasu do czasu

      a ogolnie gratuluje :-) pamietam ze sama zaliczajac wpadke ryczalam 2 tygodnie a dzis..... syn ma prawie 6 lat a ja jestem dumna ze cos tak nieskonczenie cudownego sprowadzilam na swiat ;-)
      • mojemail3 Re: kotoshi, tak z ciekawosci 18.03.14, 17:35
        kruche_ciacho napisała:

        > co robisz na forum o braku seksu skoro seks masz i to nawet plodny? ;-) nie to
        > ze sie czepiam, pytam z ciekawosci bo sama forum podczytuje od czasu do czasu
        >

        Też mnie to zastanawia, nieco kuriozalna sytuacja ( BSwM ???-teraz się zacznie;-) ale nie ma się co spierać o pryncypia ;-)

        Kruche_ciacho, ja też mam sześciolatka:)
      • kotoshi Re: kotoshi, tak z ciekawosci 30.03.14, 10:08
        To jest forum o seksie (nie tylko braku), tu się pojawiłam, i już.
        Gratuluję i mam nadzieję, że i Tobie i tacie dziecka dobrze się układa.

        Tak, Smutna, myślę, że taka była przyczyna.
        Bogini, jeszcze raz bardzo Ci dziękuję, i innym też (przepraszam, że dopiero teraz).

        Staramy się wszystko poukładać: tak, żeby było jak najlepiej.
        Pozdrawiam wszystkich
        • marek.zak1 Re: kotoshi, tak z ciekawosci 30.03.14, 15:17
          Trzymamy kciuki. Wchodzisz w nowy okres życia i to jest fajne.
          Marek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka