Dodaj do ulubionych

3 lata bez seksu

21.08.04, 18:46
Witajcie mineło już 3 lata o czasu gdy moja żona stwierdziła, że nie chce ze
mną sypiać. Staram się jak mogę, dbam o siebie itd. Czytam to forumi
zastanawiam się czy jes jakaś szansa. Jesteśmy przyajciółmi, tworzymy
wspaniały związek - ale niestety biały :(((
Mam juz obsesję, boję się że skończy sie tym że pojdę "na lewo" przy kolejnej
okazji. NIe chcę tego ale fizjologia robi swoje.....

Ile to może trwać? Znacie kogokolwiek kto wyrzymał dłużej bez jakiegokolwiek
seksu?
Obserwuj wątek
    • wiu1 Re: 3 lata bez seksu 21.08.04, 20:38
      Trzymaj się, Pustynny. Może jeszcze powróci do ciebie ta magia ...

      Jak to się stało, że ona "stwierdziła" to o czym piszesz?
      • pustynny Re: 3 lata bez seksu 21.08.04, 21:37
        PO tak długim czasie trudno oddzielić fikcję od prawy, slowa rzucone tylko by
        obrazić od prawdziwych przyczyn.
        Zreszta to jest nieistotne po takim czasie....
        • iweta_r Re: 3 lata bez seksu 21.08.04, 22:37
          wiesz to ciekawy przypadek, niestety ratuje cię tylko albo "skok w bok" ,co
          moze byc powazne w skutkach lub tylko udawanie ze masz skok w bok co tez czasem
          moze być przeciw tobie.a moze to ona ma skok w bok bo nie wierze by nie miała
          potrzeb przez te lata?
          czy sprawszałes ten watek?
        • jacekkur Re: 3 lata bez seksu 21.08.04, 22:40
          A co Ty tam przy tej dziurze jeszcze robisz?
          Wybacz te mało eleganckie słowa, ale Twoją sytuację kojarzę ze znanym
          powiedzeniem o kocie, który jednej dziury pilnował. A może jesteś taki hobbysta?
          • libressa Re: 3 lata bez seksu 22.08.04, 06:30
            ...dla mnie również jest to niezrozumiałe, zarówno ze strony Kobiety jak
            i mezczyzny. Może ona woli masturbacje?
            Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, chociaz znam przypadek kiedy żona
            odmmowiła seksu mężowi oświadczając, że "mnie to juz nie interesuje", po czym
            robi piekielne awantury kiedy dowiaduje się o kolejnych "wyjściach
            alternatywnych" męża. Trwaja w takim układzie wiele lat a jedynym wspolnym
            miejscem jest "kuchnia" i wspolne miejsce w grobowcu rodzinnym, bo oto już
            szanowna małżonka zadbała.
            ;)
            Libressa
            ---
            Naturalność to bardzo trudna do utrzymania poza.
            • pustynny Re: 3 lata bez seksu 22.08.04, 16:05
              typowy syndrom "psa ogrodniaka" :(
              • libressa Re: 3 lata bez seksu 22.08.04, 16:43
                ...masz racje, on jest odpowiedzialnym facetem dba o dom o rodzinę,ale ostatnio
                powiedział,ze ma coraz wieksza ochote zostawic to i ułozyc sobie zycie w innym
                układzie.
                ;)
                Libressa
                ---
                Naturalność to bardzo trudna do utrzymania poza.
        • sceptyczna1 Re: 3 lata bez seksu 08.10.04, 22:36
          pustynny napisał:

          > PO tak długim czasie trudno oddzielić fikcję od prawy, slowa rzucone tylko by
          > obrazić od prawdziwych przyczyn.
          > Zreszta to jest nieistotne po takim czasie....

          Chyba sam w to nie wierzysz? Może gdyby poza rozkładaniem przez nią przed Tobą
          nóg interesowało Cię co ona czuje i myśli to nie doszłoby to całej tej sytuacji.
          • pustynny Re: 3 lata bez seksu 10.10.04, 13:37
            moze i masz racje.. a moze i nie... chyba zdajesz sobie sprawe, ze przez 3 lata
            mozna przemyslec wszytskie mozliwe wersje, powody i ich brak... atakze 1000
            razy zastanowic sie doglebnie ..dlaczego tak sie stalo...
        • woman-in-love Re: 3 lata bez seksu 09.10.04, 05:10
          pustynny napisał:

          > PO tak długim czasie trudno oddzielić fikcję od prawy, slowa rzucone tylko by
          > obrazić od prawdziwych przyczyn.
          > Zreszta to jest nieistotne po takim czasie....

          Ten czas chyba jeszcze trwa? Więc wszystko jest istotne.
    • woman-in-love Re: 3 lata bez seksu 22.08.04, 12:38

      > Ile to może trwać? Znacie kogokolwiek kto wyrzymał dłużej bez
      jakiegokolwiek
      > seksu?

      Trzeba by zajrzeć do Księgi Guinness'a :-)))
      • pustynny Re: 3 lata bez seksu 22.08.04, 16:04
        mnie nie jest do smiechu
      • woman-in-love Re: 3 lata bez seksu 22.08.04, 16:39
        przepraszam
        • anula36 Re: 3 lata bez seksu 22.08.04, 21:39
          znam,ale i tak nie zazdroszcze.
          • woman-in-love Re: 3 lata bez seksu 22.08.04, 22:46
            Pustynny, jeski chcesz pogadać, to trzeba, zebys troche opowiedział, przybliżył
            temat, bo tak - sam widzisz, jaka jest rozmowa. O co poszło Twojej zonie?
            • pustynny Re: 3 lata bez seksu 24.08.04, 22:16
              banał najpierw duzo potem mniej potem prawie nic i w koncu ...zero.... kilka
              lat razem z czego 6 po slubie.
              • sarna1906 Re: 3 lata bez seksu 25.08.04, 20:18
                jest to rzecz niemozliwa zeby kobieta tak z niczego zaniechala takich
                przyjemnosci? albo jest chota,albo inny men, albo women
                a szczera rozmowa i pytania konkretne z Twojej strony dlaczego tak sie
                dzieje,bo to juz jest skutek a gdzie tkwi przyczyna??????
                • sceptyczna1 Re: 3 lata bez seksu 08.10.04, 22:41
                  sarna1906 napisała:

                  > jest to rzecz niemozliwa zeby kobieta tak z niczego zaniechala takich
                  > przyjemnosci? albo jest chota,albo inny men, albo women
                  > a szczera rozmowa i pytania konkretne z Twojej strony dlaczego tak sie
                  > dzieje,bo to juz jest skutek a gdzie tkwi przyczyna??????

                  Brawo sarna, tak trzymać! Może to pustynnego zmusi do myślenia, a jeszcze
                  lepiej do działnia. Powodzenia
              • sceptyczna1 Re: 3 lata bez seksu 08.10.04, 22:40
                pustynny napisał:

                > banał najpierw duzo potem mniej potem prawie nic i w koncu ...zero.... kilka
                > lat razem z czego 6 po slubie.

                Koleś, unikasz odpowiedzi, a może wina niekoniecznie leży po stronie
                żony????????????
            • sceptyczna1 Re: 3 lata bez seksu 08.10.04, 22:38
              woman-in-love napisała:

              > Pustynny, jeski chcesz pogadać, to trzeba, zebys troche opowiedział,
              przybliżył
              > temat, bo tak - sam widzisz, jaka jest rozmowa. O co poszło Twojej zonie?

              Wreszcie ktoś się wysilił, pomyślał narządem do tego przeznaczonym i zadał
              pytanie, które powinno paść zaraz na początku. Gratuluję!
    • msylwunia24 Re: 3 lata bez seksu 25.08.04, 22:53
      Ty naprawde wytrzymałes tyle bez sexu????I jeszcze jej nie zdradziłes??To musze
      Ci szczerze pogratulowac,bo ja osobiscie bym tyle nie wytrzymała.....Jestes
      naprawde wspaniałym i wyrozumiałym facetem.....Aż wiezyc mi sie nie
      chce....Twoja zona powinna Cie na rekach nosic!!!!!!Musze przyznac ze czasem
      tez mam takie dni kiedy wogole nie mam ochoty na sex,wrecz mnie drazni kazdy
      dotyk,kazdy pocałunek ale po jakims czasie przechodzi i znow jest wszystko o.k.
      Naprawde jestem pełna podziwu....Przeciesz sex jest wspaniały!!!!Jak można bez
      niego życ??Nie kocham sie zbyt czesto,z reguly raz na 2 tyg. ale za to bardzo
      intensywnie i namietnie...Na twoim miejscu poszukałabym sobie dyskretnej
      przyjaciółki....jestes wkoncu mężczyzna i też masz swoje potrzeby!!!!!!!
      POzdrawiam gorąco!!!!!
      • pustynny Re: 3 lata bez seksu 29.08.04, 19:31
        Z yskretnymi przyjaciokami jest tak, ze zawsze w koncu pragna byc kims wiecej
        niz dyskretna przyjaciolką... chyba...
        • scriptus Re: 3 lata bez seksu 07.10.04, 13:22
          Z dyskretnymi przyjaciółkami masz rację, to ryzykowne, i to nawet na dwie strony
          Chociaż w dzisiejszym czasie można zamówić seks przez telefon, jak pizzę
          to chyba nie jest to to samo, co POKOCHAĆ się z ukochaną kobietą.
          To zapewne taka różnica, jak między wspólnym domowym obiadem, a hamburgerem z
          Mac Donalda, nawet z colą, frytkami i w kolorowym pudełku.
      • sceptyczna1 Re: 3 lata bez seksu 08.10.04, 22:42
        msylwunia24 napisała:

        > Ty naprawde wytrzymałes tyle bez sexu????I jeszcze jej nie zdradziłes??To
        musze
        >
        > Ci szczerze pogratulowac,bo ja osobiscie bym tyle nie wytrzymała.....Jestes
        > naprawde wspaniałym i wyrozumiałym facetem.....Aż wiezyc mi sie nie
        > chce....Twoja zona powinna Cie na rekach nosic!!!!!!Musze przyznac ze czasem
        > tez mam takie dni kiedy wogole nie mam ochoty na sex,wrecz mnie drazni kazdy
        > dotyk,kazdy pocałunek ale po jakims czasie przechodzi i znow jest wszystko
        o.k.
        >
        > Naprawde jestem pełna podziwu....Przeciesz sex jest wspaniały!!!!Jak można
        bez
        > niego życ??Nie kocham sie zbyt czesto,z reguly raz na 2 tyg. ale za to bardzo
        > intensywnie i namietnie...Na twoim miejscu poszukałabym sobie dyskretnej
        > przyjaciółki....jestes wkoncu mężczyzna i też masz swoje potrzeby!!!!!!!
        > POzdrawiam gorąco!!!!!

        Ty jesteś głupia czy głupia udajesz?
    • komandoska1969 Re: 3 lata bez seksu /a u mnie ponad 4/ 28.08.04, 12:44
      pustynny, powinieneś przeanalizować, dlaczego żona postąpiła w ten sposób.

      U nas było podobnie, coraz częściej mojemu facetowi odmawiałam sexu, aż w końcu
      nie mogłam się dłużej zmuszać i powiedziałam mu ‘koniec wspólnego łóżka’ kilka
      lat temu. Przyczyna była prosta: facet znęcał się nade mną psychicznie,
      wyśmiewał mnie, obrażał i poniżał, a wieczorami niby nic chciał ‘bara bara’.
      Dla innych był super, wyrozumiały, wspaniały, tylko, że w domu jak łajdak do
      najbliższej osoby... Tak już jest 4 lata, ale wolę celibat niż się zmuszać, bo
      to gorzej niż za pieniądze ;) I tak się niebawem rozchodzimy. Co to za związek
      bez sexu, przecież po to między innymi ludzie żyją w parach.

      Tak, więc myślę, że przyczyna tak drastycznej reakcji twojej żony na pewno
      jest, i to poważna. Wróć myślami do przeszłości, a najlepiej to porozmawiaj
      spokojnie o tym z żoną, przekonaj by ci powiedziała o co jej chodzi. Jej też
      jest ciężko, nie mniej niż tobie, zapewniam. Można tylko gdybać- może nie
      pracuje, jest przygnębiona, martwi się ciągle, coś jej obiecałeś i nie
      dopełniłeś obietnic, może krytykujesz jej wygląd......
      Jeśli chcecie być razem to nie ma sensu stosowanie sztuczek typu ‘niby mam
      kogoś na boku’ bo to niepoważne i w pewnym sensie szantaż - zmuszanie drugiej
      strony. Lepiej wyjaśnić sobie wszystko i ew. skorzystać z profesjonalnej porady
      fachowca. Mówisz: „wspaniały związek” – jaki wspaniały??? Z takimi
      niedomówieniami???? Brakiem zaufania? Takie jest moje zdanie.

      Forumowicze niezbyt pomogą, gdyż nic konkretnego nie napisałeś o ew.
      przyczynach, tylko ogólniki. Jak chcesz to napisz więcej, chętnie pomożemy.

      pozdrówka
      • anula36 Re: 3 lata bez seksu /a u mnie ponad 4/ 28.08.04, 15:14
        pomoc to ludzie moga sabie pomoc tylko sami,my mozemy sie podzielic tylko
        swoimi przemysleniami:)
        Komandosko-utrafilas w sednoz tymi niespelnianymi obietnicami. Na szczescie
        udalo mi sie zminic chlopa troche bo kiedys mial to samo ,obiecywal mi mnostwo
        rzeczy...i spokojnie zapominal:)
        Wkurzalam sie wkurzalam az w koncu wygarnelam wszystkie niespelnione obietnice
        jak leci:) Przejal sie i teraz juz pilnuje a jak czasem zapomni..odpuszczam:)
        Ale nie da sie ukryc,strasznie mnie to meczylo i napewno sie odbijalo na anzym
        zyciu-takze intymnym:)
      • pustynny Re: 3 lata bez seksu /a u mnie ponad 4/ 29.08.04, 19:29
        dalo mi to wszytsko do myslenia. A najbardziej to o "wspaniałym zwiazku" :(

        moze sie kiedys zbiore i pogadam.
        PS
        Nie mam nikogo - pelny celibat.
        • woman-in-love Re: 3 lata bez seksu /a u mnie ponad 4/ 29.08.04, 20:54
          pustynny napisał:

          > dalo mi to wszytsko do myslenia. A najbardziej to o "wspaniałym zwiazku" :(
          >
          > moze sie kiedys zbiore i pogadam.
          > PS
          > Nie mam nikogo - pelny celibat.

          Najlepiej przy winku (in vino veritas) a co do wspaniałości związku, to...hmmmmm
          zalezy czego sie oczekuje, ale małzenstwo i celibat to dwie sprzeczności. A
          macie dzieci???
          • pustynny Re: 3 lata bez seksu /a u mnie ponad 4/ 29.08.04, 21:01
            Nie nie mamy, nie bylo czasu ani okazji... (ze sie tak wyrażę).
            A tak naprawdę to nigdy nie chcieliśmy mieć dzieci, a teraz to ..... trudno by
            było.
            • woman-in-love Re: 3 lata bez seksu /a u mnie ponad 4/ 29.08.04, 21:06
              Skoro nie macie dzieci, to chyba upraszcza sprawę (że tak sie wyrażę)
              • pustynny Re: 3 lata bez seksu /a u mnie ponad 4/ 30.08.04, 14:36
                Zakłądasz, że chce odejść.
                A ja chce być ztą kobietą, bo poza tym jednym (trudnym) tematem jesteśmy
                wspaniałymi przyjaciółmi id...
                • woman-in-love Re: 3 lata bez seksu /a u mnie ponad 4/ 30.08.04, 14:43
                  pustynny napisał:

                  > Zakłądasz, że chce odejść.
                  > A ja chce być ztą kobietą, bo poza tym jednym (trudnym) tematem jesteśmy
                  > wspaniałymi przyjaciółmi id...


                  Niczego nie zakładam, tyle, że w razie czego (np. trójkąta) nie ma problemu z
                  krzywdzeniem potomstwa.
                  • sceptyczna1 Re: 3 lata bez seksu /a u mnie ponad 4/ 08.10.04, 22:47
                    woman-in-love napisała:

                    > pustynny napisał:
                    >
                    > > Zakłądasz, że chce odejść.
                    > > A ja chce być ztą kobietą, bo poza tym jednym (trudnym) tematem jesteśmy
                    > > wspaniałymi przyjaciółmi id...
                    >
                    >
                    > Niczego nie zakładam, tyle, że w razie czego (np. trójkąta) nie ma problemu z
                    > krzywdzeniem potomstwa.

                    Możesz powiedzieć po co mu trójkąt skoro może się rozwieść z żoną, bez
                    oszukiwania jej?
                    • woman-in-love Re: 3 lata bez seksu /a u mnie ponad 4/ 09.10.04, 05:02

                      > Możesz powiedzieć po co mu trójkąt skoro może się rozwieść z żoną, bez
                      > oszukiwania jej?

                      Jestem prawie pewna, że to ona zdradza
                • sceptyczna1 Re: 3 lata bez seksu /a u mnie ponad 4/ 08.10.04, 22:46
                  pustynny napisał:

                  > Zakłądasz, że chce odejść.
                  > A ja chce być ztą kobietą, bo poza tym jednym (trudnym) tematem jesteśmy
                  > wspaniałymi przyjaciółmi id...

                  Nie jesteście wspaniałymi przyjaciółmi, a przynajmniej Ty nie jesteś, bo
                  wspaniały przyjaciel nie kombinuje jak tu zdradzić innego wspaniałego
                  przyjaciela. Żałosne
    • petite1 Re: 3 lata bez seksu 28.08.04, 15:48
      Hmmm... U mnie maz nigdy nie stwierdzil, ze nie chce ze mna sypiac ale po
      prostu od 8 miesiecy - nie sypia. Zmeczenie, pozna pora, wczesna pora - kazdy
      powod jest dobry. Owszem przytula mnie, dotyka ale "zero seksu" a kazda proba
      rozmowy na ten temat konczy sie stwierdzeniem, ze chyba naczytalam sie "za duzo
      Glamour". I jestesmy dopiero rok po slubie...
      • anula36 Re: 3 lata bez seksu 28.08.04, 16:02
        widzisz a ja jestem przed slubem i mam jeszcze wiecej myslenic-brac go czy
        nie??? Przy calej swiadomosci,ze problemy nie wynikaja ze zlej woli drugiej
        strony.
        Ale tak 4 miesiace po slubie...tez bardzo trudna sytuacja. A co mysli o
        dzieciach? Ze sie wezma z powietrza?
    • parszywy Re: 3 lata bez seksu 28.08.04, 19:06
      Mam dopiero 20 lat ale jak czytam takie watki ..
      To juz zaczynam sie bac :)

      Pozdrowienia : )

      zapraszam na jakas studencka imprezke : )
      • anula36 Re: 3 lata bez seksu 28.08.04, 19:32
        w tym wieku to sie szaleje w lozku a nie na takich forach:)
    • robert37 Re: 3 lata bez seksu 30.08.04, 14:44
      Podziwiam cie - ja bez seksu jestem od 2 miesięcy i jestem prawie pewny że chce
      rozwodu.
    • gegenau Re: 3 lata bez seksu 30.08.04, 21:25
      U mnie bylo podobnie, 3 lata bez seksu i okazalo sie ze miala faceta na boku. W
      tej chwili rozwodzimy sie ale mam nadzieje ze u Ciebie do tego nie dojdzie.
      Teraz zaluje ze nie mialem zadnego skoku w bok. Czuje sie oszukany i nie latwo
      bedzie mi znow komukolwiek uwierzyc .... Powodzenia
      • pustynny Re: 3 lata bez seksu 30.08.04, 21:52
        Tak to fakt, strach az myslec, ze ktos bliski moze nas oszukiwac kiedy my tego
        nie robimy. Z dugiej strony masz problem "z głowy".. teraz juz wiesz na czym
        stoisz.....
        • jklepacz Re: 3 lata bez seksu 30.08.04, 23:11
          masz problem "z głowy".. teraz juz wiesz

          panowie ja sam już 10 miesięcy bez...
          ale z moją jestem cały czas - na troche dziwnych zasadach
          ........nie będe się w głebiał i tłumaczył
          zastanawia mnie tylko i ile jest w tym naszej winy
          że one nas nie chcą...
          mimo że możemy być prawie święci....
          one wolą innych/po 14 latach malzenstwa/
          ...jeszcze czekam i licze na lepsze czasy ale seks z nią już mnie nie rajcuje
          nawet nie chce tego
          może jestem głupi ale jak do tej pory jeszcze jej nie zdradziłem
          • amaster1 Re: 3 lata bez seksu 30.08.04, 23:19
            To sie nie nazywa glupota, tylko wiernosc.

            Nie zrozumialem tylko, kto w Waszym zwiazku "zaprzestal"?

            To nie musi byc tylko "meska" wina... Ech te hormony :)
          • pustynny Re: 3 lata bez seksu 03.10.04, 12:43
            to chyba najtrudniejsza decyzja jaka trzeba podjac w takim momencie... czy byc
            wiernym? Trudno odpowiedziec sobie na pytanie.. w imie czego ... dochowac ..
            wiernosci....
            • fredka11 Re: 3 lata bez seksu 03.10.04, 13:13
              3 lata??? no to jestem pełna podziwu dla Ciebie! musisz naprawde bardzo kochać
              swoja żonę ale przeciez nie na sexie świat sie kończy. Choć ja bym nie
              wytrzymała tyle czasu bez. A jakie powody podaje twoja żona, rozumiem że można
              czasem nie miec ochoty ale 3 lata to musi być coś nie tak.

              pozdrawiam
            • woman-in-love Re: 3 lata bez seksu 03.10.04, 23:08
              pustynny napisał:

              > to chyba najtrudniejsza decyzja jaka trzeba podjac w takim momencie... czy byc
              > wiernym? Trudno odpowiedziec sobie na pytanie.. w imie czego ... dochowac ..
              > wiernosci....

              Pustynny wrażnie cos kombinujesz :-)))))
            • juna_bis Re: 3 lata bez seksu 05.10.04, 21:05
              pustynny napisał:
              > to chyba najtrudniejsza decyzja jaka trzeba podjac w takim momencie... czy
              byc wiernym? Trudno odpowiedziec sobie na pytanie.. w imie czego ...
              dochowac .. wiernosci....

              Jesli oczekujesz rozgrzeszenia, to ja ci daje, idz i puszczaj sie. Kto normalny
              to wytrzyma chcac byc nadal normalnym. Inni zdradzaja dla sportu, ty zrob sobie
              dla zdrowia. Znajdz mila mezatke, ktora jest w podobnej sytuacji jak ty - to
              znaczy nie chce stracic swojego ukladu: z dzieckiem, z kredytami czyms tam
              jeszcze, co ja wiaze z tamtym... Tylko jest niebezpieczenstwo, ze to ty sie
              zakochasz, jesli znowu poczujesz i przypomnisz sobie po tak dlugiej przerwie
              jak to fajnie jest byc kochanym. Chociaz nie wiem jak to jest z wami facetami...
              Co do wspanialego zwiazku.
              Mysle, ze w kazdym zwiazku jest jakas szczelina, a w takim bez seksu to jak
              wielka dziura posrodku. Ale to moje zdanie.
            • sceptyczna1 Re: 3 lata bez seksu 08.10.04, 22:57
              pustynny napisał:

              > to chyba najtrudniejsza decyzja jaka trzeba podjac w takim momencie... czy
              byc
              > wiernym? Trudno odpowiedziec sobie na pytanie.. w imie czego ... dochowac ..
              > wiernosci....

              A słyszałeś o przysiędze małżeńskiej? A poza tym chyba masz problem z
              lojalnością i uczciwością, bo uczciwiej byłoby zaproponować jej rozstanie,
              zwłaszcza, że nie macie dzieci, więc żaden problem. Tylko nie opowiadaj jak
              bardzo chcesz z nią być i w jakiej jesteście przyjaźni, bo to już nie jest
              śmieszne, tylko żałosne.
          • sceptyczna1 Re: 3 lata bez seksu 08.10.04, 22:51
            jklepacz napisał:

            > masz problem "z głowy".. teraz juz wiesz
            >
            > panowie ja sam już 10 miesięcy bez...
            > ale z moją jestem cały czas - na troche dziwnych zasadach
            > ........nie będe się w głebiał i tłumaczył
            > zastanawia mnie tylko i ile jest w tym naszej winy
            > że one nas nie chcą...
            > mimo że możemy być prawie święci....
            > one wolą innych/po 14 latach malzenstwa/
            > ...jeszcze czekam i licze na lepsze czasy ale seks z nią już mnie nie rajcuje
            > nawet nie chce tego
            > może jestem głupi ale jak do tej pory jeszcze jej nie zdradziłem
            >
            > Facet, który myśli mózgiem - szczerze gratuluję postępu w rozwoju
        • scriptus Re: 3 lata bez seksu 04.10.04, 16:35
          Masz rację. To nie jest metoda. Ludzie kradną, mordują, zabijają, a my tego nie
          robimy.
          Nie musimy też oszukiwać, bo ktoś drugi to zrobił, od tego świat nie będzie
          lepszy.
        • sceptyczna1 Re: 3 lata bez seksu 08.10.04, 22:49
          pustynny napisał:

          > Tak to fakt, strach az myslec, ze ktos bliski moze nas oszukiwac kiedy my
          tego
          > nie robimy. Z dugiej strony masz problem "z głowy".. teraz juz wiesz na czym
          > stoisz.....

          Boże mój, pustynny, jakiś Ty święty!!!!!!!!!!!1
    • ural100 Pustynny, znam przypadek jeszcze gorszy. 04.10.04, 21:31
      Tam nie ma ani seksu ani nawet uczuć i ciepła od wielu lat. Smutne i żałosne. Na
      dodatek facet nie ma odwagi odejść, bo akurat jej to jeszcze ten układ normalnie
      pasuje. Powołuje się ona na to, że są rodziną, że należy się troszczyć o teścia.
      Pieniądze i łóżko osobne, bez dzieci. Dla mnie ta baba to idiotka, chociaż ma
      wysokie bardzo wykształcenie. A niestety ten mąż to dupa do kwadratu.. Jak można
      sobie tak spieprzyć życie?
      Teraz to już rybka, bo oboje są dość starzy ok. 50-tki i leci z górki.

      Jak widać można uprawiać sadomasochizm nie uprawiając seksu.
      Ja nie wiem też, jak można kogoś kochać i nie czuć do tego kogoś pociągu
      fizycznego, toż to jakieś popieprzone.
    • sceptyczna1 Re: 3 lata bez seksu 08.10.04, 22:33
      Pustynny napisał:"Staram się jak mogę, dbam o siebie" - może przy okazji dbania
      o siebie zauważyłbyś też żonę i zadbał onią, a wtedy - kto wie, może skończą
      się Twoje męki.
      • woman-in-love Re: 3 lata bez seksu 09.10.04, 05:08
        sceptyczna. a może opowiesz coś o sobie? W komentarzach jestes niezła,
        zastanawiam sie, jakie są Twoje odniesienia?
        • sceptyczna1 Re: 3 lata bez seksu 09.10.04, 19:25
          Odniesienia do czego? Chętnie odpowiem tylko sprecyzuj pytanie.
        • woman-in-love Re: 3 lata bez seksu 09.10.04, 19:38
          Inaczej spojrzy na sprawę kobieta zadowolona z seksu, spełniona w związku,
          inaczej - taka, którą mąż omija szerokim łukiem. Twoje doświadczenia w dużej
          mierze determinuja podejscie do tematu. Dlatego interesuje mnie, jaka jest twoja
          perspektywa, z jakiego punktu widzenia oceniasz sytuację scriptusa.
          • sceptyczna1 Re: 3 lata bez seksu 10.10.04, 11:51
            Masz rację, ale ja wolę opcję, kiedy udany bądź nie seks nie wpływa na moje
            zdolności logicznego myślenia. A z mojego punktu widzenia, w tej konkretnej
            sprawie to myślenie wielu z odpowiadających zawiodło. No, bo jak można doradzać
            facetowi zdradę żony nie wiedząc nic poza samym faktem, że od trzech lat z nią
            nie współżyje? Zresztą nie wiem jak w ogóle można coś takiego radzić? Czemu to
            ma służyć? Pustynny nie podał żadnych konkretnych informacji na temat swojego
            małżeństwa, nawet pytany przez responedntów odpowiadał lakonicznie i wymijająco
            i w mojej ocenie zdecydował się na napisanie tego wątku nie żeby szukać
            konstruktywnych rozwiązań dla ich obojga, tylko dlatego, żeby dostać Wasze
            błogosławieństwo dla zmaterializowania swojej zdrady, o której przecież myśli.
            No, bo przecież jeżeli, załóżmy 85% responedntów wyrazi swoją aprobatę czy
            wręcz zasugeruje mu skok w bok, to wszystko w porządku, bo....wiekszość ustala
            normy? i decyduje o tym co jest właściwe? Poza tym zdenerwowała mnie jeszcze
            jedna rzecz - nic nie wiemy o jego żonie, poza tym , że odmówiła mu swego
            ciała; nic nie wiemy o ich wzajemnych relacjach, ale oczywiście już wydaliście
            wyrok na żonę. Wg. mnie każdy, kto od dłuższego czasu trwa w jakimkolwiek
            związku i posiada różne w tym względzie doswiadczenia zdaje sobie sprawę, a
            przynajmniej powinien, że bardzo rzadko bywa tak, że wina leży po jednej tylko
            stronie, a wg. mnie oczywiście, w tak delikatnej materii jak seks chyba
            najłatwiej o nieporozumienia, które niewyjaśnione urastają do rangi problemu o
            jakim pisze pustynny. Zresztą może przyczyna braku pożycia nie dotyczy jego
            samego tzn "łóżka", tylko np. relacji pustynnego i jego żony w ciągu dnia.
            Choćbyście nie wiem jak podziwiali pustynnego i potępiali jego żonę jeden fakt
            jest bezsporny - to ona NIE CHCE z nim współżyć i z pewnością ma po temu
            POWÓD, o którym nic nie wiemy. A jak długo nic na ten temat nie wiemy
            udzielanie pustynnemu jakichkolwiek rad przypomina rzucanie kulą w płot. A i
            jeszcze jedno - znalazłabym kilka innym rzeczy, za które mogłabym podziwiać
            mężczyznę, ale na pewno nie należy do nich dochowywanie przez niego wierności
            własnej żonie. Czymś się przecież różnimy od piesków na trawniku przed blokiem,
            ale może się mylę?
            • woman-in-love do sceptycznej 10.10.04, 14:13
              powoli zaczyna się wyłaniac jakiś profil, na mój "nos" sprzyjasz bardziej
              "Wielkiej Nieobecnej" czyli zonie.
              • sceptyczna1 Re:do woman-in-love 10.10.04, 15:21
                Oczywiście i tak będzie dopóki się nie dowiem o co w tym wszystkim chodzi, bo
                trzyletni brak seksu jest końcowym efektem całej sprawy, a nie jej początkiem.
                A poza tym jestem kobietą i ZAWSZE trzymam stronę własnej płci - przynajmniej
                tak długo dopóki ktoś nie udowodni jej winy. Udowodni, a nie tylko oskarży.
                Woman nie zastanowiła Cię skąpość informacji na temat poruszanego problemu? Nie
                wydaje Ci się, że gdyby cała wina leżała po stronie żony pustynnego to nie
                zawahałby się przed rozwinieciem tematu? Na mój "nos" Pustynny nie jest głupi i
                zdaje sobie sprawę, że gdyby zaczął to przy okazji wyszłyby na wierzch i
                jego "grzeszki". Pisząc tak jak pisze dla większości bezmózgowców będzie po
                prostu biednym, świętym facecikiem. No i to mu się udało.
                Rozczarowałaś mnie woman - zamiast odnieść się do wątku próbujesz analizować
                mnie, a to nie ja zaczę2łam ten wątek i tym samym nie ja sprowokowałam
                odpowiedzi. Pustynny chyba liczył się z faktem, że nie wszyscy bedą głaskać
                jego samcze ego?
                • woman-in-love Re:do woman-in-love 10.10.04, 15:45
                  Rozczarowałaś mnie woman - zamiast odnieść się do wątku próbujesz analizować
                  > mnie, a to nie ja zaczę2łam ten wątek i tym samym nie ja sprowokowałam
                  > odpowiedzi. Pustynny chyba liczył się z faktem, że nie wszyscy bedą
                  głaskać
                  > jego samcze ego?

                  jak mogę odnieść sie do wątku, gdzie jest tyle niewiadomych? Nie próbuję nikogo
                  analizować, tylko chciałabym w przybliżeniu wyobrazic sobie Twoją mentalną
                  "sylwetkę", jakoś tak domaga się tego mój umysł, więc wybacz ciekawość.
                  • sceptyczna1 Re:do woman-in-love 10.10.04, 15:55
                    Dzięki za odpowiedź - teraz wszystko jasne. Poczytałam sobie parę Twoich wątków
                    i odpowiedzi i zobaczyłam madrą, rozsądną, spełnioną kobietę, nie pozbawioną
                    przy tym poczucia humoru. A co do pustynnego to poczekam na rozwój wypadków -
                    może jeszcze się odezwie i rozwinie temat. Zauważyłam tu kilka wątków pt.
                    dlaczego ona nie chce sie kochać, dlaczego on unika seksu itp. może wiec warto
                    byłoby je przeczytać?? Pozdrawiam.
                    • anula36 do sceptycznej 10.10.04, 16:00
                      Jeszcze a propos samczego ego pustynnego-to jest smutne i cierpiace ego,nie
                      wybrazam sobei zyc 3 lata z partnerem pod jednym dachem,w pelnej fizycznej
                      obojetnosci.
                      • sceptyczna1 Re: do sceptycznej 10.10.04, 16:15
                        anula36 napisała:

                        > Jeszcze a propos samczego ego pustynnego-to jest smutne i cierpiace ego,nie
                        > wybrazam sobei zyc 3 lata z partnerem pod jednym dachem,w pelnej fizycznej
                        > obojetnosci.

                        No to wyobraź sobie życie z partnerem w pełnej psychicznej obojetności -
                        latami, a w takiej żyje wiekszość kobiet w tym kraju. No dobrze tak żyje
                        wiekszość moich koleżanek, które mają w małżeństwie seks -....nic ponadto.
                        Łatwiej?
            • anula36 Re: 3 lata bez seksu 10.10.04, 14:40
              tak naprawde nawet z dokladnych opisow stanow malzenskich na tym forum niewiele
              sie dowiemy o tym jak sprawe widzi druga strona, bo i skad?
              • sceptyczna1 Re: 3 lata bez seksu 10.10.04, 15:32
                anula36 napisała:

                > tak naprawde nawet z dokladnych opisow stanow malzenskich na tym forum
                niewiele
                >
                > sie dowiemy o tym jak sprawe widzi druga strona, bo i skad?

                Oczywiście, Aniu, ale sama przyznasz, że opis małżeństwa Pustynnego nawet nie
                leżał koło dokładnego(opisu). Mozna mu doradzić separację i czekanie jak się
                sprawa rozwinie - może podczas separacji kogoś pozna i wtedy się rozwiedzie, a
                może dojdzie do wniosku, że trzeba popracować nad ratowaniem tego związku i
                seksu w nim i wreszcie coś z siebie da, zamiast tylko się nad sobą użalać?
                Powiedzmy, że sens zawartych tu porad o zdradzeniu żony widziałabym jeszcze w
                przypadku gdyby mieli dzieci i pustynny był na tyle odpowiedzialny, że nie
                chciał ich zostawiać, chociaż dla mnie zdrada zawsze jest zdradą, więc po co ma
                zdradzać żonę zamiast postawić uczciwie sprawę i zaproponować rozwód. Chyba, ze
                chodzi o to, zeby ją przed rozwodem upokorzyć, bo w bajeczkę o wielkiej
                przyjaźni pustynnego i jego żony nie wierzę, ale o tym pisałam wyżej.
                • anula36 Re: 3 lata bez seksu 10.10.04, 15:58
                  Duzo roznych watkow poruszylas w swoim poscie.
                  Co do opisu malzenstwa- powiem szczerze watpie aby dokladny opis malzenstwa i
                  jego problemow na forum skutkowa seria zbawiennych rad od forumowiczow. Pomocy
                  w problemach mazlenskiech trzeba raczej szukac u fachowcow, tu sie mozna co
                  najwyzej podzielic pewnymi refleksjami.
                  Przegladajac to forum dochodze do wniosku ze wiekszosc osob znajdujacyc sie
                  nawet w trudnych zwiazkach o rozwodzie nawet nie pomysli- bo
                  dzieci,kredyty,tyle lat razem,nawet dziewczyna ktora ma meza alkoholika i ona
                  mieszka w jednym pokoju on w dugim,dzieci prawie dorosle-nie czuje potrzeby
                  zmian.
                  O ratowaniu zwiazku to trzeba myslec PRZED separacja a nie w trakcie,separacja
                  jest juz niestety oznaka ostatecznego odciecia od partnera.Tak samo nei
                  popieram szukania nowego partnera w trakcie trwania separacji. Separacja,rozwod-
                  niewiele ustepuje smierci wspolmazonka w przezywaniu i trzeba najpierw przezyc
                  zalobe po zakonczonym jednym zwiazku aby budowac drugi nowy i zdrowy, bez
                  zaszlosci z poprzedniego.
                  Co do zdrady-w kazdym przypadku jestem przeciw,ale Pustynny i tak zrobi co
                  bedzie chcial. Nie wierze,zeby na dluzsza mete malzenstwo zupelnie bez seksu
                  moglo przetrwac. Chyba ze sila rozpedu. Ale wtedy jeslinastepne 10-15-20 lat
                  chca byc razem to bez zdrady sie nei obejdzie. I tak uwazam,ze dlugo wytrzymal.
                  Tylko,ze Pustynny dorosly jest i to jego wlasne zycie- sam to musi rozegrac.
                  • sceptyczna1 Re: 3 lata bez seksu 10.10.04, 16:12
                    Z Twojej odpowiedzi zrozumiałam jedno - separacja nie, rozwód be, ale zdrada
                    usankcjonowana - no właśnie czym? - tak? My nie analizujemy całego forum tylko
                    ten jeden wątek, a pustynny ma tylko, albo aż - żonę. I nie zastanawia się nad
                    rozwiązaniem problemu tylko nad zdradą. A co do separacji - znam przypadek
                    kiedy przeprowadzenie separacji zadziałało jak terapia wstrząsowa - tamten mąż
                    uświadomił sobie ile może stracić i ...dwa tygodnie temu obchodzili 15 rocznicę
                    ślubu, a jak mówi żona - nigdy nie było tak dobrze jak teraz. A poza tym masz
                    rację - Pustynny jest dorosły i sam musi podjąć decyzję - i to by było na tyle.
                    Serdecznie pozdrawiam.
                    • anula36 Re: 3 lata bez seksu 10.10.04, 16:48
                      niestety zle zrozumialas.Trudno.Ale tak wlasnie funcjonuje forum-kazdy rozumie
                      przedstwione fakty jak sam chce.Problem interpretacji.
                      Mnie faceta zwyczajnie zal. Ma przesrane.Patrzac przez pryzmac temperamentu
                      wlasnego,nie wiem czy wytrzymalabym 3 lata posuchy.Ma zone- wybacz ale dla mnei
                      kobieta ktora od 3 lat odmiawia wspolzycia bez podania konkretnej przyczyny nie
                      jest juz zona. Tak w sensie papierowym,ale nie w moim odczuciu.
                      W tym konkretnym przypadku,bez znajomosci szczegolow, trudno facetowi radzic
                      separacje czy rozwod. Ja jestem zwolenniczka naprawiania zwiazku przed
                      separacja nie po.
                      To ze twoim znajomym wyszlo to na zdrowie-nie znaczy ze wyjdzie kazdemu. Moze
                      wystarczy stara dobra metoda Woman in love- spokowac slubnemu/slubnej walizkii
                      poczekac na reakcje.
                      Wiesz jest takie powiedzenie,"Sposob patrzenia zalezy od punktu siedzenia", mam
                      podobne problemy i moge sie wczuc w czyjas sytuacje a im dluzej je mam tym
                      trudniej przychodzi mi udzielac dobrych rad bliznim.
                      Nie zycze ci takich problemow, bo potwornie kalecza, ale czasem trzeba cos
                      przezyc zeby zrozumiec.
                      • sceptyczna1 Re: 3 lata bez seksu 10.10.04, 17:06
                        Ja nie udzielam nikomu rad, bo nikt o nie nie prosił - wyraziłam tylko
                        hipotetyczne przypuszczenie co by było gdyby. A skąd Ty wiesz, że ona nie
                        podała konkretnej przyczyny?! Jak znam życie to miał ją wykrzyczaną,
                        wyszeptaną, wypowiedzianą tonem ironicznym lub pełnym rozpaczy. No, ale
                        zapomniałam, że to Ty masz monopol na życiowe doświadczenia i mądrość, a ...i
                        łatwość wydawania sądów o ludziach , o których nic nie wiesz.
                        • anula36 Re: 3 lata bez seksu 10.10.04, 17:24
                          ja rowniez wyrazam hipotetyczne przypuszczenie ze jestes niepotrzebnie
                          agresywna.Nie zamierzam z toba polemizowac kto lepiej zna zycie.
                          Nie wiem tylko skad znasz zycie pustynnego i jego zony??
                          To ty jestes jego zona?? Tak przypuszczalam od poczatku.
                          • sceptyczna1 Re: 3 lata bez seksu 10.10.04, 18:38
                            anula36 napisała:

                            > ja rowniez wyrazam hipotetyczne przypuszczenie ze jestes niepotrzebnie
                            > agresywna.Nie zamierzam z toba polemizowac kto lepiej zna zycie.
                            > Nie wiem tylko skad znasz zycie pustynnego i jego zony??
                            > To ty jestes jego zona?? Tak przypuszczalam od poczatku.

                            Dziewczyno, Ty nie przeczytałaś tego co JA napisałam tylko to co CHCIAŁAŚ
                            przeczytać, bo gdybyś przeczytała to co JA napisałam to nie zadawałabyś głupich
                            i ironoczno-złośliwych pytań. Napisałam parę dni temu komentarze do Waszych
                            postów, bo wnerwiła mnie jednostronność Waszego spojrzenia na sprawę i
                            spłycenie jakże poważnego problemu, a po cichu liczyłam na rozwinięcie
                            poważnej - wreszcie - dyskusji. W życiu droga Aniu, pomiędzy białym i czarnym
                            są różne odcienie szarości. A i jeszcze jedno - NIGDY nie zabieram głosu na
                            tematy, o kórych nie mam pojęcia - ta uwaga odnosi się akurat do Twojego
                            poprzedniego postu o doświadczeniu życiowym. I proponuję zakończyć już ten
                            temat między nami, bo obawiam się, że raczej nie dojdziemy do wspólnych
                            wniosków, a temat w końcu nas nie dotyczy i nie ma o co kruszyć kopii. Dzieki,
                            że odpowiadałaś na moje posty. Pozdrawiam.
                        • woman-in-love Re: 3 lata bez seksu 10.10.04, 17:40
                          a Pustynny jak ten przysłowiowy zajączek śpiący na miedzy, milczy sobie. A potem
                          obudzi się i powie: ale tu narozrabiałem! Pustynny zeznawaj zaraz co
                          nawywijałeś, że żona Cię wygoniła z łóżka?!?!?!
                          • anula36 Re: 3 lata bez seksu 10.10.04, 17:43
                            a moze to taki uklad jak u Scriptusa? Skad wiesz ze on wynawijal?
                            • sceptyczna1 Re: 3 lata bez seksu 10.10.04, 18:28
                              A jaki jest układ u scriptusa, bo na podstawie jego dwóch wypowiedzi trudno
                              stwierdzić, przynajmniej mnie, że w ogóle jest jakiś układ?
                              • anula36 Re: 3 lata bez seksu 10.10.04, 20:34
                                Taki uklad ze kobietka ma kase,"klase",wymagania trzyma w reku bacik a facet
                                skacze jak mu kaze, a jak nei kaze idzie lezec do kata.
                                Po prostu silna baba,ktora wie,ze jej facet nei podskoczy co by nie zarzadzila.
                                Jakis uklad jest mozna go nazwac sublokatorskim- bo chyba jednak mieszkaja
                                razem.
                                • anula36 Re: 3 lata bez seksu 10.10.04, 20:36
                                  Proponuje nazwe "sublokatorskie sado-maso".
                                  A scriptus tu sie w innym watku rozpisywal.
                                  • scriptus Re: 3 lata bez seksu 10.10.04, 21:05
                                    Pewno, że nawywijałem, wywijam od dnia ślubu, po prostu może nie rozkazuję, ale
                                    też nigdy nie robię co mi każą. Można mnie poprosić o wszystko, szczerze i z
                                    radoscią zrobię, ale kazać nie można, wtedy nie zrobię na pewno.
                                    Może i moja (była?) kobietka ma kasę i klasę, ale ja mam swoją kasę i stać mnie
                                    na wszystko, oczywiscie bez jakichś ekscesów, ale mi ekscesy niepotrzebne. Więc
                                    nikt tu u nas nikomu łaski nie robi i nie jest sublokatorem.
                                    • anula36 Re: 3 lata bez seksu 10.10.04, 21:10
                                      Wiec kim jest facet,ktory we wlasnym domu chowa sie po katach, daje
                                      terroryzowac zonie i pozwala dziecku nei spac cala noc,zeby powitalo tatusia z
                                      rana w dzwiach??
                                      Czas zejsc na ziemie.
                                      • scriptus Re: 3 lata bez seksu 10.10.04, 23:14
                                        Nie poszedłem zrobić na złość żonie, tylko zarobić pieniądze.
                                        Dziecko wiedziało, dokąd jadę i że wrócę bardzo późno, nieprzewidzianym efektem
                                        było, że czekał. Widzę, że sytuacja dla niego jest nieznośna i muszę tak
                                        postępować, żeby nie powiększać Jego stresu. On musi mieć pewność, że tata Go
                                        nie zawiedzie, nie opuści.
                                        Żona wiedziała, że wrócę późno, ale nie przejawiła zaintersowania dokąd jadę,
                                        nie zamierzałem nic ukrywać, ani robic na złość, po prostu nie chciała słuchać,
                                        kiedy mówiłem.
                                        A skoro nie jesteśmy już parą, nie jest to nasz dom.
                                        Któreś z nas jest tutaj sublokatorem, niech będzie, że ja...

                                        • anula36 Re: 3 lata bez seksu 10.10.04, 23:22
                                          nie chodzi mi o to kto jest sublokatorem ,kto wlasicielem.
                                          Po prostu jestescie jak sublokatorzy obcy ludzie zamknieci w jednym mieszkaniu.
                                          i jak tu wierzyc w te wszystkie slubne przysiegi...
                                          • scriptus Re: 3 lata bez seksu 11.10.04, 00:06
                                            Tak, to prawda... To przykre, że tak jest.
                                            Bardzo mi brak jej, jako przyjaciółki, którą kiedyś miałem.
                                            Pragnę, żeby znów tak było, żebyśmy się kochali, ale nie wiem, czy to możliwe.
                                            Cóż, na razie widzę, że jestem na doskonałej drodze do sytuacji tytułowej z
                                            niniejszego wątku. Chociaż, Pustynny twierdzi, że pozostają z żoną w przyjaźni,
                                            u mnie może nie być nawet tego.
                                            • anula36 Re: 3 lata bez seksu 11.10.04, 00:24
                                              a nie wydaje ci sie ,ze czlowiek ktory traktuje cie z milczaca pogarda nie jest
                                              twoim przyjacielem?
                                              Moim nie byly na pewno.
                                              • scriptus Re: 3 lata bez seksu 11.10.04, 07:59
                                                To jest zimna logika wynikająca z faktów, rozważań.
                                                A może ona ma do mnie o coś żal?
                                                Może czeka na coś z mojej strony, a ja, głupi, nie potrafię się domyślić? A ona
                                                ma opór, żeby to wyartykułować? Może w ten sposób zawodzę, bo "facet, jak
                                                kocha, powinien się domyślić"
                                                kobieta zagadką jest niezbadaną...

                                                • anula36 Re: 3 lata bez seksu 11.10.04, 12:15
                                                  Pierdu,pierdu i tak do usranej smierci sie domyslaj o co jej chodzi.
                                                  siedasz na przeciwko i pytasz JEJ,JEJ- "czy masz o cos do mnie zal" "czego ode
                                                  mnei oczekujesz w tej sytuacji"- a nie do nas do cholery!!
                                                  Jesli ma opor zeby to wyartykulowac to trzeba pytac do skutku!!
                                                  Kobieta tak samo jak mezczyzna powinna artykulowac o co jej chodzi- to nie
                                                  czasy slodko spiewajacych trubadurow i milczacych tajemniczo dam.
                                                  Albo sie jej przstaniesz bac i zaczniesz rozmawwiac,albo naprawde to wasze
                                                  malzenstwo rozleci sie na amen.
                                                  Nie myslales przypadkiem o wizycie u psychologa?? Cos mi sie zdaje ze mas
                                                  znaprawde duze problemy z komunikacja. Nie miales czasem zimnego rodzica ktory
                                                  kazal ci sie domysdlac co zrobiles nei tak?? Albo karal i pytal sam sie domysl
                                                  za co?
                                                  Zastanawia mnei ta mieszanka leku i rozpaczliwego poszukiwania winy w sobie.
                                • sceptyczna1 Re: 3 lata bez seksu 10.10.04, 21:27
                                  Dzięki za odpowiedź. A swoją drogą ciekawa jestem - po tych wszystkich
                                  rozważaniach - czy to o taki powód właśnie chodzi?
                                  • anula36 Re: 3 lata bez seksu 10.10.04, 21:38
                                    nie mam pojecia...ale co robi mlody facet w bezdzietnym zwiazku i totalnym
                                    celibacie? na co liczy? Nie mam pojecia...
                                    • sceptyczna1 Re: do Anuli36 10.10.04, 23:45
                                      Przez większą część wieczoru odczytywałam Twoje posty na forum i muszę
                                      powiedzieć, że jestem pod wrażeniem. Zupełnie inaczej wyobrażałam sobie Ciebie
                                      podczas czytania jedynie postów zamieszczonych w tym wątku. Jestes mądrą
                                      dziewczyna i taka...konkretną(?).Następnym razem zanim wejdę z kimś w spór
                                      najpierw poczytam sobie jego wcześniejsze wpisy. Serdecznie pozdrawiam
                                      • anula36 Re: do Anuli36 11.10.04, 00:17
                                        jasne bo ja bardzo grozna jestem i celnie strzelam z kuszy:)
                                        Nie stronie od polemik, bo tak naprawde przytakiwanie sobie do niczego nei
                                        prowadzi a polemika czasem pozwala popatrzec z innej perspektywy na rozne
                                        rzeczy. tak wiec do sporow zapraszam,a ze czasem bywam zloscliwa-trzeba sie
                                        uodpornic:)
                                        Niestety madrosci zyciowej przewaznie uczy sie czlowiek od kazdego kopa ktorego
                                        dostaje w tylek...czasem wolalbym byc glupia i beztroska.
                                        tak wiec do sporow zapraszam i pozdrawiam rowniez.
    • herge Re: 3 lata bez seksu 13.10.04, 10:19
      Widzę stary w Tobie bratnią duszę. Mam dokładnie ten sam problem, choć u mnie
      jest trochę inaczej: średnio raz na miesiąc trafi się jakiś stosunek, ale cudów
      nie ma: z reguły jest kiepsko.

      Wszytsko zaczyna się od tego, że ONA NIE CZUJE POŻĄDANIA, mimo że - jak
      twierdzi - mnie kocha. Po prostu. A kiedy nie ma pożądania, to trudno o ORGAZM.
      I koło się zamyka. Przyczyny? Wszytsko do kupy: traumatyczne dzieciństwo,
      mieszkakanie obok moich rodziców, codzienne stresy, macierzyństwo (mam
      wrażenie, że dziecko zajęło moje miejsce). Chociaż ona twierdzi, że nigdy nie
      miała wielkiej ochoty na seks. Kilka lat temu miałem inne wrażenie, ale to może
      były pobożne życzenia. Nie ma tu żadnych podtekstów: żadnej przemocy w
      małżeństwie, jej skoków w bok, lesbijskich skłonności.

      Próbowaliśmy już chyba wszystkiego: poważnej rozmowy, romantycznych wyjazdów we
      dwoje, wizyty u seksuologa, erotycznych gadżetów itd. W końcu stwierdziła, że
      mam poszukać sobie kochankę. Ale ta deklaracja podszyta jest desperacją: widzi
      jak się męczę i chce jakoś temu zaradzić. Chyba nie zdaje sobie sprawy z
      konsekwencji takiego rozwiązania. Ja (ojciec-katolik-pożądny facet) przed tym
      się bronię, ale już podświadomie zacząłem flirtować w sieci. Nic z tego nie
      wychodzi, bo druga strona szybko wyczuwa moje skrupuły i kończy kontakt. Ale to
      może kwestia czasu. I tak miotam się: chcę upojnego, lekko perwersyjnego seksu,
      ale nie chcę żyć podwójnie i rozbijać rodziny.

      CZY JEST JAKAŚ KOBIETA, KTÓRA PO LATACH ODŻYŁA SEKSULANIE ZE SWOIM PARTNEREM?
      Na razie w Internecie znalazłem tylko takie, które odżyły po zmiane na inny
      model...
      • scriptus Witaj w klubie 13.10.04, 11:01
        Wszystko zdaje sie zaczęło od prawa wyborczego dla kobiet :(, przedtem nie było
        problemów seksualnych...

        Taki może szowinistyczny męski żart, drogie Panie, ale gdzież jest to
        równouprawnienie na tym świecie?

        Po pierwsze, żeby do czegoś doszło, musimy Was drogie Panie strasznie
        molestować;

        Po drugie, nie mamy prawa rodzić dzieci, wszystko zależy od Waszej dobrej woli,
        albo nam je urodzicie, albo, jak Wam się nie chce, to nie ma na to innego
        sposobu, wszystko inne potrafimy zrobić sami;

        Po trzecie, jesteście zawsze piękniejsze od mężczyzn, co jest ewenementem w
        przyrodzie, gdzie na ogół samce są bardziej okazałe;

        Po czwarte, macie moc czynienia nas szczęśliwymi, kiedy nas kochacie, lub
        nieszczęśliwymi, kiedy nas odtrącacie, który facet to potrafi?

        A teraz słychać jeszcze, że kobiety są dyskryminowane w miejscu pracy.
        Wy chcecie rządzić w domu, zostawcie mężczyznom jakieś miejsce, gdzie by sobie
        mogli i oni porządzić.

        To tyle... jak mi się poprawi nastrój, to może powiem coś miłego
        • anula36 Re: Witaj w klubie 13.10.04, 12:17
          jak trafisz na odpowiednia kobiete to ona cie bedzie molestowac. Wszystko
          zalezy od moddelu - wiec nei oceniaj wszystkich kobiet po wlasnej.
        • sceptyczna1 Re: Witaj w klubie 13.10.04, 14:29
          "Po czwarte, macie moc czynienia nas szczęśliwymi, kiedy nas kochacie, lub
          nieszczęśliwymi, kiedy nas odtrącacie, który facet to potrafi?" - jak rozumiem
          jest to pytanie retoryczne?

          • tesunia Re: Witaj w klubie 13.10.04, 14:42
            a mi sie wydaje,
            ze powiedzenie"idz sobie znalez kochanke/kochanka"
            to powiedziane w chwili niemocy seksualnej,
            jak dojdzie do tego,i partner/ka sie dowie,
            hm..ciekawa jestem jak by byla reakcja..

            a czy to tak naprawde latwo by bylo znalesc kogos
            na takich warunkach???
            • herge Re: Witaj w klubie 13.10.04, 15:18
              > a czy to tak naprawde latwo by bylo znalesc kogos
              > na takich warunkach???

              Znaleźć? Żaden problem, choćby same serwisy randkowe, a w nich setki ogłoszeń,
              zawsze można kogoś znaleźć. Pytanie, jak sobie poradzić ze wstydem, wyrzutami
              sumienia, czy strachem przed kompromitacją. W końcu brak treningu, a tu takie
              oczekiwania...
              • tesunia Re: Witaj w klubie 13.10.04, 19:17
                herge napisał:

                > > a czy to tak naprawde latwo by bylo znalesc kogos
                > > na takich warunkach???
                >
                > Znaleźć? Żaden problem, choćby same serwisy randkowe, a w nich setki
                ogłoszeń,
                > zawsze można kogoś znaleźć. Pytanie, jak sobie poradzić ze wstydem, wyrzutami
                > sumienia, czy strachem przed kompromitacją. W końcu brak treningu, a tu takie
                > oczekiwania...

                dokladnie tez tak mysle,
                wiele sie oglasza i deklaruje od razu o swych zamiarach,
                pozostaje wlasnie ta strona moralna..,
                "kac" jak ja to bym nazwala.

                i czy na spotkaniu okaze sie ze to ,to co chcemy,
                dlamnie musi chemia odpowiadac,
                bez tego "kroczka bym nie zrobila"
                • herge Re: Witaj w klubie 13.10.04, 19:48
                  > dlamnie musi chemia odpowiadac,
                  > bez tego "kroczka bym nie zrobila"

                  Tylko, że tam nie ma czasu na chemię. Trzeba iść od razu na maksa, bo inaczej
                  nikt ci nawet nie odpisze "dziękuję". Takie mam doświadczenia.
                  • pustynny Re: Witaj w klubie 13.10.04, 20:39
                    Opowiedz o tych doświadczeniach - Panie czekają ;)
                    • sceptyczna1 Re: Witaj w klubie 13.10.04, 20:46
                      Pustynny widzę to mrugnięcie oczkiem, ale i tak chyba się przeceniasz. Bardziej
                      od historii pasywnych mężczyzn interesują mnie odpowiedzi Pań i myślę, że
                      gdybyście umieli słuchać to moglibyście(mężczyźni) dużo z nich skorzystać. No,
                      ale gdybyście umieli słuchać to nie musielibyście na forum opisywać swoich
                      frustracji, bo od początku byłoby jasne dlaczego ona nie chce.
                      • juna_bis Re: Witaj w klubie 13.10.04, 20:59
                        sceptyczna1 napisała:
                        > od historii pasywnych mężczyzn interesują mnie odpowiedzi Pań i myślę, że
                        > gdybyście umieli słuchać to moglibyście(mężczyźni) dużo z nich skorzystać.
                        No, ale gdybyście umieli słuchać to nie musielibyście na forum opisywać swoich
                        > frustracji, bo od początku byłoby jasne dlaczego ona nie chce.

                        Sceptyczna,
                        błędnie zakładasz, że to zawsze mężczyzna ponosi winę, bo nie umie słuchać...
                        Tak w życiu nie ma. Kobiety też bywają sfrustrowane i niekoniecznie dlatego, bo
                        ich nie słyszą mężowie/kochankowie.
                      • herge Re: Witaj w klubie 13.10.04, 21:04
                        sceptyczna1 jak zwykle sceptyczna. Ok, wszystko przez tych męskich szowinistów.
                        Niektórzy z nich trochę się krępują i wypisują pierdoły na forum. Bo reszta już
                        dawno skończyła w agencji towarzyskiej i nie zaprząta sobie głowy niuansami
                        moralnymi.

                        Co do doświadczeń - tu trzeba przyznać rację s1 - nie ma rewelacji. Przykład z
                        ostatnich dni: przy drugiej wiadomości napisałem prosto z mostu, że jestem
                        żonatym facetem szukającym seksu w Internecie, ale mam wątpliwości. Ona: ok,
                        jest zainteresowana (miałem odjazdowy profil, pewnie to ją skusiło). Niestety
                        złapałem doła i w kolejnej wiadomości palnąłem coś w stylu, że nie wierzę w seks
                        na sucho; że może być fajnie, ale potem pojawią się jakieś emocje, uczucia i
                        będą problemy. Nawet nie odpisała i nie ma się co dziwić.

                        To na razie tyle, bo jak większość samców pędzę teraz przed tv na tę odrobinę
                        przyjemności (albo rozpaczy), która mi została...
                        ;-))))))
                        • pustynny Re: Witaj w klubie 13.10.04, 21:51
                          Herge - jak sam widzisz, nie znajdą tutaj zrozumienia tacy faceci. Co nie
                          powiesz S1 odbije przeciwko tobie - klubowiczu
                          • sceptyczna1 Re: Witaj w klubie 13.10.04, 22:48
                            pustynny napisał:

                            > Herge - jak sam widzisz, nie znajdą tutaj zrozumienia tacy faceci. Co nie
                            > powiesz S1 odbije przeciwko tobie - klubowiczu

                            Zajmij się może swoim małżeństwem zamiast odreagowywać swoje doły na mnie, a
                            przy okazji na towarzyszu niedoli - jak dotąd ani słowem nie skomentowałam
                            historii Herge i nie zamierzam, więc się tak nie podniecaj, bo Ci ciśnienie
                            podskoczy i będzie problem.
                        • sceptyczna1 Re: Witaj w klubie 13.10.04, 22:45
                          Herge zupełnie nie rozumiem Twojego oburzenia, bo jak dotąd nie napisałam ani
                          słowa odnośnie Twojego wątku, ale może to działa na zasadzie - uderz w stół a
                          nożyce się odezwą?
                      • pustynny Re: Witaj w klubie 13.10.04, 21:56
                        Odpowiedz na pytanie S1:

                        Czego Ty nie potrafisz, że tu trafiłaś?
                        A może poprostu lubisz się pastwić nad męskimi szowinistami?

                        Pojawiasz sie znikąd i krytykujesz wyciągając fałszywe i pochopne wnioski.
                        • sceptyczna1 Re: Witaj w klubie 13.10.04, 22:58
                          pustynny napisał:

                          > Odpowiedz na pytanie S1:
                          >
                          > Czego Ty nie potrafisz, że tu trafiłaś?
                          > A może poprostu lubisz się pastwić nad męskimi szowinistami?
                          >
                          > Pojawiasz sie znikąd i krytykujesz wyciągając fałszywe i pochopne wnioski.

                          Brawo, wreszcie się udało, ale jak rozumiem ostatnie Twoje posty mają służyć
                          odwróceniu uwagi od Ciebie i Twojego problemu. Dziwne, że jak dotad nie
                          pośieciłes żadnej uwagi postom, które wymagały od Ciebie konkretnych
                          odpowiedzi. Co tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że coś ukrywasz. A co do
                          pastwienia - owszem lubię się pastwić nad facecikami, którzy wobec własnych żon
                          przyjmują postawę bierną za to roszczeniową. Z pewnością o wiele trudniej jest
                          pracować nad tym co w małżeństwie się nie udaje niż biadolić na forum jakim to
                          się jest ostatnim sierotą. Dopóki nie zaczniesz pisać jak dorosły,
                          odpowiedzialny za to co pisze facet to nie licz na mój wpis do Twojego fanclubu.
                          • pustynny Re: Witaj w klubie 13.10.04, 23:07
                            Poświęciłem wiele czasu czytając twoje posty.

                            Nie podejmę dyskusji.

                            Tak, ukrywam wiele i nie, nie mam zamiaru nic ujawniać.

                            • sceptyczna1 Re: Witaj w klubie 13.10.04, 23:11
                              No to jest przynajmniej uczciwe postawienie sprawy
                  • anula36 Re: Witaj w klubie 13.10.04, 22:17
                    eee cos sciemniasz albo miales pecha.
                  • tesunia Re: Witaj w klubie 13.10.04, 22:32
                    herge napisał:

                    > > dlamnie musi chemia odpowiadac,
                    > > bez tego "kroczka bym nie zrobila"
                    >
                    > Tylko, że tam nie ma czasu na chemię. Trzeba iść od razu na maksa, bo inaczej
                    > nikt ci nawet nie odpisze "dziękuję". Takie mam doświadczenia.

                    o rany...ale tepo...zdalby sie powiedziec,
                    czytalam pare razy te randki,
                    ale jakos nie przeszlo mi przez mysl,
                    ze to tak funkcjonuje:-)
      • juna_bis Re: 3 lata bez seksu 13.10.04, 20:49
        herge napisał:
        > CZY JEST JAKAŚ KOBIETA, KTÓRA PO LATACH ODŻYŁA SEKSULANIE ZE SWOIM PARTNEREM?
        > Na razie w Internecie znalazłem tylko takie, które odżyły po zmiane na inny
        > model...

        Przez całe życie się zmieniamy, nasza seksualność też. U mnie wzrosła ochota na
        seks (choć zawsze należałam do tych chętnych). Myślę, że bez znaczenia jest tu,
        czy to ten sam partner czy nie. Po prostu tak jest.
        Zauważyłam, ze jest taki typ kobiet, które tracą zainteresowanie seksem kiedy
        wychodzą za mąż i rodzą dzieci. Tak jakby wszystko osiągnęły i nie muszą się
        już zajmować czymś co je nudzi. Może twoja żona też tak ma? Może odżyje kiedy
        będzie chciała następne dziecko. Ale to chyba słabe pocieszenie.
    • mofisto31 Re: 3 lata bez seksu 30.05.20, 13:41
      3 lata bez seksu ??!!!!. ja wziąłem sprawy w swoje ręce puki jeszcze był czas po 2 miesiącach celibatu i z małżeństwa nie zostały zgliszcza. Kupiłem takie tabletki o których trochę czytałem Feminam Libido chyba jakieś egzotyczne ziółka tak czy inaczej pewnego wieczoru zawziąłem sie i rozpuściłem kilka tych tableteczek w napoju wcześniej trochę pokruszyłem po jakiś 40min żona sama zaczęła się do mnie dobierać najpierw słownie później wywlekać jakieś żale żebym ją porządnie przerżnął dosłownie jakaś huśtawka, w końcu ją porządnie wybzykałem. Była zadowolona. Od tej pory było jak po staremu, kochamy się dosyć często myślę że po prostu potrzebowała jakiegoś przełamania się.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka