Dodaj do ulubionych

i dała mu..

12.06.14, 10:01
Dzisiaj z innej bajki :-)
Dlaczego kobiety uważają, że dają "dupy", a nie biorą? Panuje w sumie jakieś odwieczne przekonanie, że mąż musi błagać żonę żeby mu dała. I najlepiej jak jest odpowiednio grzeczny i miły. A jak już tak jest to ona łaskawie może mu DAĆ.
A gdzie podziały się kobiety, które chcą się po prostu kochać, brać i czerpać z tego PRZYJEMNOŚĆ? Umierają zaraz po ślubie?
Obserwuj wątek
    • jesod Dlaczego kobiety uważają 12.06.14, 10:33
      czarownica_natalia napisała:
      > Dlaczego kobiety uważają, że dają "dupy", a nie biorą? Panuje w sumie jakieś od
      > wieczne przekonanie, że mąż musi błagać żonę żeby mu dała. I najlepiej jak jest
      > odpowiednio grzeczny i miły. A jak już tak jest to ona łaskawie może mu DAĆ.

      A skąd, tym razem, wydupcyłaś taaaakie mądrości...?
    • zyg_zyg_zyg Re: i dała mu.. 12.06.14, 10:47
      > A gdzie podziały się kobiety, które chcą się po prostu kochać, brać i czerpać z
      > tego PRZYJEMNOŚĆ?

      Siedzą na BSwM.
      • jesod A gdzie się podziały 12.06.14, 10:57
        zyg_zyg_zyg napisała:
        > > A gdzie podziały się kobiety, które chcą się po prostu kochać, brać i cze
        > rpać z
        > > tego PRZYJEMNOŚĆ?
        >
        > Siedzą na BSwM.

        Tylko.... czego one tam szukają?
        • zyg_zyg_zyg Re: A gdzie się podziały 12.06.14, 11:03
          Towarzystwa podobnych do nich kobiet, wybryków natury, które chcą się po prostu kochać, brać i czerpać z tego przyjemność. Bo przecież w realu takich nie ma.
          • sabat.77 Re: A gdzie się podziały 12.06.14, 11:28
            Jeszcze jest kwestia podziału na sferę deklaracji i sferę realizacji.
            Można deklarować, że lubi się seks i nie realizować tego w praktyce.
            • zawle Re: A gdzie się podziały 12.06.14, 11:38
              sabat.77 napisał:

              > Jeszcze jest kwestia podziału na sferę deklaracji i sferę realizacji.
              > Można deklarować, że lubi się seks i nie realizować tego w praktyce.

              ja lubię jazz ale to nie oznacza ze mam go słuchać CIAGLE i każdym miejscu;)
            • prosty_facet Re: A gdzie się podziały 13.06.14, 13:46
              sabat.77 napisał:

              > Można deklarować, że lubi się seks i nie realizować tego w praktyce.

              Ktoś może twierdzić, że lubi sex ale jego partner może lubić inny rodzaj sex-u, albo
              odbierać działania osoby "lubiącej sex" jako osoby sexu nie lubiącej.
              Np. kobieta leży i pachnie i czeka na sex bo go lubi, a dla faceta jej postawa oznacza,
              że żona sexu nie lubi, bo nawet dupy nie chce się jej podnieść wyżej. Oczywiście w druga stronę to też działa. Żeby nie było że jestem jakimś seksistą.
          • urquhart Re: A gdzie się podziały 12.06.14, 11:29
            :)

            Chyba ze łaczą zainteresowania i pasje z pracą, wtedy siedzą na Garso nie na Bswm.
            • sabat.77 Re: A gdzie się podziały 12.06.14, 11:35
              urquhart napisał:

              > :)
              >
              > Chyba ze łaczą zainteresowania i pasje z pracą, wtedy siedzą na Garso nie na B
              > swm.

              A od kiedy to prostytutki lubią seks? Gdybym był kobietą lubiącą seks, to obsługiwanie erotyczne odrażających starych dziadów byłoby dla mnie jeszcze bardziej obrzydliwe niż gdyby seks był mi zupełnie obojętny.
              To tak jak dla smakosza zjedzenie obrzydliwej potrawy jest większą karą niż dla kogoś, kto je bo musi.
              • rekreativa Re: A gdzie się podziały 12.06.14, 12:39
                A to Ty nie wiesz, że przecież do diw to same pachnące , eleganckie dżentelmeny chadzają?
                • sabat.77 Re: A gdzie się podziały 12.06.14, 12:45
                  Bez przesady, raczej tacy stanowią mniejszość. Stanowią mniejszość w społeczeństwie, więc nie wiem czemu akurat tam mieliby się nagle pojawiać w znacznej liczbie.
              • urquhart Re: A gdzie się podziały 12.06.14, 14:45
                Poczytaj co same piszą w temacie zamiast gdybac i karmić racjonalizacje .
                • sabat.77 Re: A gdzie się podziały 12.06.14, 15:10
                  Czytalem, na garso. Nie wierze w ani jedno slowo. Naganiaja sobie klientow, przeciez dla nich to kolejna okazja na zarobek, a dla klienta kurwa, ktora lubi seks i uwaza go za eleganckiego dzentelmena to towar lepszej kategorii :) Zejdz na Ziemie Urqu.
                  • urquhart Re: A gdzie się podziały 12.06.14, 15:22
                    Czy ty poznałeś kiedyś osobiście babki które po prostu lubią bardzo seks? Bo ewidentnie wypierasz takie zjawisko. Wybierz się do swingklubu obejrzeć te co lubią gangbang bezinteresownie, może coś się do w tobie przełamie ...
                    • sabat.77 Re: A gdzie się podziały 12.06.14, 15:36
                      A sa takie kluby? Mozna patrzec?
                      • rekreativa Re: A gdzie się podziały 12.06.14, 15:42
                        Są swing kluby, gdzie można , będąc tam po raz pierwszy, tylko się poprzyglądać, ewentualnie dołączyć, jeśli się spodoba.
                        Natomiast nie wiem, czy do swing klubów wpuszczają w pojedynkę, bez pary?
                        • sabat.77 Re: A gdzie się podziały 12.06.14, 20:54
                          Wielkie rzeczy - najwyzej zaprosilbym tam jakas kolezanke jako pare - moze tez bylaby ciekawa co tam sie dzieje? :)
                        • triismegistos Re: A gdzie się podziały 16.06.14, 12:31
                          Do niektórych wpuszczają zawsze, do niektórych tylko na imprezy typu gb...
                    • prosty_facet Re: A gdzie się podziały 13.06.14, 13:52
                      urquhart napisał:

                      > Czy ty poznałeś kiedyś osobiście babki które po prostu lubią bardzo seks? Bo e
                      > widentnie wypierasz takie zjawisko. Wybierz się do swingklubu obejrzeć te co lu
                      > bią gangbang bezinteresownie, może coś się do w tobie przełamie ...

                      Wyglądasz na bardzo doświadczoną w temacie ;-) Bywałaś w takich klubach?
                      Facet sam wchodzi chyba tylko za kasę i to nie małą. Może i kobiety nie biorą kasy
                      ale właściciel klubu całkiem sporą ;-)
                      • sabat.77 Re: A gdzie się podziały 13.06.14, 14:07
                        No to już szczyt, żeby pobierać opłaty za możliwość obserwowania świniobicia. A ja myślałem, że ubój rytualny jest u nas zakazany... :)
                        • sabat.77 Obywatelu, nie przeprz bez sensu... 13.06.14, 14:21
                          Tak mi się wspomniało z Mleczki :)
                          To jest znamienne, że seks stał się towarem, przez co zupełnie zatracił swój sens. Stał się jedynie aktem fizjologicznym, którego odbywanie jest symbolem... czegoś. W zależności od kontekstu.
                          Czy seks pozbawiony całej otoczki relacyjnej między ludźmi - ma sens?
                          Nie będę moralizował i śpiewał pieśni nad pieśniami. Relacja może mieć różne oblicze. To nie musi być związek nawet. Może to być romantyczna miłość, a z drugiej strony perwersyjna love&hate. Może to być afirmacja miłości małżeńskiej, może zakazany romans, grzeszna miłość, może to być ostra namiętność, perwersja, dzikość... Może być nawet impuls, który popycha do robienia rzeczy zdrożnych, świadome wielkie napalenie i realizacja pożądania... Ale coś co kurwa ma jakiś smak, ma jakieś znaczenie. Jakiś odcień.
                          A tu "akty nierządu oraz "miłość" małżeńska". Gdzie się podział Casanova?
                          Seks z żuciem gumy i niecierpliwym spoglądaniem na zegarek? WTF?
                          • burzowa.kejt Re: Obywatelu, nie przeprz bez sensu... 13.06.14, 15:12
                            sabat.77 napisał:
                            > Czy seks pozbawiony całej otoczki relacyjnej między ludźmi - ma sens?

                            to chyba zależy dla kogo i w którym momencie życia.
                            wydaje mi się, że kobiety bardziej niż mężczyźni potrzebują tej 'otoczki' i różnego hokus pokus.młodsze bardziej niż starsze. i że tylko wtedy seks ma sens.
                            z wiekiem człowiekowi się zmienia i teraz, kiedy jestem po 40-tce, uważam, że z otoczką, czy bez, seks w ogóle nie ma sensu :D
                            natomiast młodzi chłopcy obywają się świetnie bez 'otoczki'.
                            to tak z grubsza.

                            • hello-kitty2 Re: Obywatelu, nie przeprz bez sensu... 17.06.14, 14:31
                              burzowa.kejt napisała:

                              teraz, kiedy jestem po 40-tce, uważam, że z
                              > otoczką, czy bez, seks w ogóle nie ma sensu :D

                              Kocham to! Kejt tez tak to odbieram, a co najglupsze w tym wszystkim to, ze ja bardzo lubie seks i jak go nie mam to wale konia prawie codziennie ale caly czas mysle kategoriami: ''ruchy nie warte filozofa''. Seks nie ma jakiegos glebszego sensu, tak jak zarcie zreszta. Stawianie klocka tez bywa przyjemne tak dla porownania dodam :-)
                              • kag73 Re: Obywatelu, nie przeprz bez sensu... 17.06.14, 15:00
                                hello-kitty2 napisała:
                                > burzowa.kejt napisała:
                                > teraz, kiedy jestem po 40-tce, uważam, że z
                                > > otoczką, czy bez, seks w ogóle nie ma sensu :D
                                >
                                > Kocham to! Kejt tez tak to odbieram, a co najglupsze w tym wszystkim to, ze ja
                                > bardzo lubie seks i jak go nie mam to wale konia prawie codziennie ale caly cza
                                > s mysle kategoriami: ''ruchy nie warte filozofa''. Seks nie ma jakiegos glebsze
                                > go sensu, tak jak zarcie zreszta. Stawianie klocka tez bywa przyjemne tak dla p
                                > orownania dodam :-)
                                Dokladnie, sporo rzeczy w zyciu w ogole nie ma sensu:) Pomyslal ktos juz o tym?! Co w zyciu ma i jaki sens? Mimo wszystko robi sie mase roznych rzeczy zupelnie bez sensu. Chyba juz taka nasza ludzka natura:)
                                • kag73 Re: Obywatelu, nie przeprz bez sensu... 17.06.14, 15:16
                                  Aha i jeszcze: kto powiedzial, ze cos/wszystko musi miec jakis sens?
                          • kutuzow Re: Obywatelu, nie przeprz bez sensu... 13.06.14, 15:54
                            sabat.77 napisał:
                            > To jest znamienne, że seks stał się towarem, przez co zupełnie zatracił swój se
                            > ns.

                            Sabat, Ty masz chyba jakiś spadek formy dzisiaj* produkując takie teksty.
                            Czy Ty cytujesz jakiegoś filozowa co żył w V wieku przed naszą erą?
                            Bo jeśli nie to spóźniłeś się z tym narzekaniem ładnych kilka tysięcy lat. Seks był towarem od zawsze (czasami tylko mniej lub bardziej bezpośrednia była to forma).

                            * piszę dzisiaj bo wczoraj pisałeś bardzo fajnie.
                            • sabat.77 Re: Obywatelu, nie przeprz bez sensu... 13.06.14, 16:47
                              Widocznie temu filozofowi tez zona nie dawala :) Byles swiadkiem erupcji emocjonalnego wulkanu, ale juz mi przeszlo. Jeszcze tak do konca sie nie kontroluje, taka wewnetrzna walka miedzy Gollumem i Smeagolem :)
                              Trzeba bedzie w koncu isc na te dziwki, to wewnetrzne ptaszki, motylki i wszystkie inne dobre stworzonka w koncu zdechna i zamilkna na amen.
                              • hello-kitty2 Re: Obywatelu, nie przeprz bez sensu... 17.06.14, 14:40
                                sabat.77 napisał:

                                > Byles swiadkiem erupcji

                                :-) Ja Cie takiego lubie, poki nie podrabiasz Tygryska piszesz bardzo fajnie.

                                > Trzeba bedzie w koncu isc na te dziwki, to wewnetrzne ptaszki, motylki i wszyst
                                > kie inne dobre stworzonka w koncu zdechna i zamilkna na amen.

                                Idz chociaz na obciaganie w gumce do jakiejs Divy z odlotow czy skads, chociaz dla zyskania jakies nowej perspektywy, chociaz zeby sie przekonac, ze to nie ten kierunek. Czlowieku jak Ty miales jedna panne to Ci sie to nalezy jak psu micha, swiecisz taki krysztalowy, niewinny i co z tego masz? A nawet jakby sie dowiedziala to jak Ci to udowodni? Najwyzej sie wyspowiadasz ;-) Dobra nie kusze Cie.
                                • kag73 Re: Obywatelu, nie przeprz bez sensu... 17.06.14, 15:01
                                  hello-kitty2 napisała:
                                  > Idz chociaz na obciaganie w gumce do jakiejs Divy z odlotow czy skads, chociaz
                                  > dla zyskania jakies nowej perspektywy, chociaz zeby sie przekonac, ze to nie te
                                  > n kierunek. Czlowieku jak Ty miales jedna panne to Ci sie to nalezy jak psu mic
                                  > ha, swiecisz taki krysztalowy, niewinny i co z tego masz? A nawet jakby sie dow
                                  > iedziala to jak Ci to udowodni? Najwyzej sie wyspowiadasz ;-) Dobra nie kusze C
                                  > ie.
                                  Nie, jakby sie dowiedziala to sie idzie w zaparte, w zadnym wypadku sie nie przyznaje.
                                  • kag73 Re: Obywatelu, nie przeprz bez sensu... 17.06.14, 15:02
                                    kag73 napisała:

                                    > hello-kitty2 napisała:
                                    > > Idz chociaz na obciaganie w gumce do jakiejs Divy z odlotow czy skads, ch
                                    > ociaz
                                    > > dla zyskania jakies nowej perspektywy, chociaz zeby sie przekonac, ze to
                                    > nie te
                                    > > n kierunek. Czlowieku jak Ty miales jedna panne to Ci sie to nalezy jak p
                                    > su mic
                                    A nie, nie, kitty, czekaj, przeciez seks nie ma sensu a zatem spoko mozna z niego trezygnowac.
                                    Zreszta za kase to nie to samo :(
                                    • druginudziarz Re: Obywatelu, nie przeprz bez sensu... 25.06.14, 03:46
                                      kag73 napisała:

                                      > kag73 napisała:
                                      >
                                      > > hello-kitty2 napisała:
                                      > > > Idz chociaz na obciaganie w gumce do jakiejs Divy z odlotow czy ska
                                      > ds, ch
                                      > > ociaz
                                      > > > dla zyskania jakies nowej perspektywy, chociaz zeby sie przekonac,
                                      > ze to
                                      > > nie te
                                      > > > n kierunek. Czlowieku jak Ty miales jedna panne to Ci sie to nalezy
                                      > jak p
                                      > > su mic
                                      > A nie, nie, kitty, czekaj, przeciez seks nie ma sensu a zatem spoko mozna z nie
                                      > go trezygnowac.
                                      > Zreszta za kase to nie to samo :(
                                      Ale to prawda jest przecież. Bez pożądania z drugiej strony to trzeba być ślepym, żeby nie zauwazyć, że przyjemność wielokrotnie mniejsza.
                                • sabat.77 Re: Obywatelu, nie przeprz bez sensu... 17.06.14, 16:34
                                  hello-kitty2 napisała:

                                  > Czlowieku jak Ty miales jedna panne to Ci sie to nalezy jak psu mic
                                  > ha, swiecisz taki krysztalowy, niewinny i co z tego masz?

                                  Ja myślę, że cżłowiek nie ma w życiu tego co mu się należy, tylko to co sobie sam weźmie.
              • midnight_lightning Re: A gdzie się podziały 13.06.14, 22:19
                @sabbat

                "Gdybym był kobietą lubiącą seks, to obsługiwanie erotyczne odrażających starych dziadów byłoby dla mnie jeszcze bardziej obrzydliwe niż gdyby seks był mi zupełnie obojętny."


                Ach, przemawia przez Ciebie męski, a tym samym kompletnie błędny osąd :)

                Nie, to nie są odrażające, stare dziady z obwisłą skórą. To dojrzali mężczyźni, zrównoważeni emocjonalnie i finansowo, wiedzący, jak postępować z kobietami, szczodrzy w prezentach, z dużą zdolnością związkową - żona w końcu już stara, i dużą zdolnością kredytową. O wypasionej furze i chacie już nie wspomnę, to oczywiste.

                Seks z tak imponującymi ciachami to dla kobiet sama przyjemność, tacy super goście nie muszą chadzać na prostytutki, szczególnie, gdy mają firmę i zatrudniają dużo kobiet.

                Co do prostytutek, to mała dygresja mi się nasunęła. Dlaczego część kobiet i prostytutki z zasady się nie całuje? Czyżby rozłożenie nóg dla kobiety było rzeczą mniej emocjonalnie absorbującą niż pocałunek? No tak, seks to przecież tylko seks, nic ważnego.
                • sabat.77 Re: A gdzie się podziały 14.06.14, 00:09
                  midnight_lightning napisał:

                  > Co do prostytutek, to mała dygresja mi się nasunęła. Dlaczego część kobiet i pr
                  > ostytutki z zasady się nie całuje? Czyżby rozłożenie nóg dla kobiety było rzecz
                  > ą mniej emocjonalnie absorbującą niż pocałunek? No tak, seks to przecież tylko
                  > seks, nic ważnego.

                  Emocje nie mają tutaj nic do rzeczy :) Przez pocałunek można zarazić się kiłą.
                  Coś jak moda na golenie cipek, którą rozpowszechnili panowie podziwiający wygolone cipki prostytutek dla przeciwwagi mocno zarośniętego wiktoriańskiego bobra swojej czcigodnej małżonki. Chodziło oczywiście o walkę z mendami, które przypadłością przyjemną nie są. Ponoć :) Szczególnie dla kogoś, kto żyje z pracy cipki własnej, że tak sparafrazuję znane powiedzonko.
                  Jak widzisz ML, w życiu wszystko jest logiczne i poukładane, trzeba tylko wyłączyć emocje, które są najgorszym doradcą.
                  • midnight_lightning Re: A gdzie się podziały 14.06.14, 01:45
                    @sabat
                    "Emocje nie mają tutaj nic do rzeczy :) Przez pocałunek można zarazić się kiłą."

                    Racjonalizowanie też jest formą przekazu emocji i także nie zawsze jest najlepszym doradcą.

                    Pocałunek nie jest jedynym przekaźnikiem kiły, zwykły stosunek, seks oralny, analny niosą większe ryzyko zarażenia.

                    www.wenerologia.info/art/wen_art007.html
                    intri.pl/jak-mozna-zarazic-sie-kila.html

                    W przypadku golenia cipek też mam inne zdanie. Może i ta moda początkowo powstała na skutek zwalczania mend, może ze względu na ogólną dostępność narzędzi do golenia, ale po prostu wygolona pisia jest estetyczniejsza, nie ma dławienia się włosami, łechtaczka jest dostępna z każdej strony, ba, cała pisia jest dostępna. W druga stronę coraz więcej mężczyzn się goli, co kiedyś było fanaberią.
                    • sabat.77 Re: A gdzie się podziały 14.06.14, 09:29
                      midnight_lightning napisał:

                      > Pocałunek nie jest jedynym przekaźnikiem kiły, zwykły stosunek, seks oralny, an
                      > alny niosą większe ryzyko zarażenia.

                      Ale na usta ciężko założyć prezerwatywę :)
                      Poza tym, czasem prostytutki jednak całują. To taki gratis od firmy :P Bywalcy garso tłumaczą, że to wtedy gdy się autentycznie spodobałeś. Ja zawsze będę sceptyczny wobec takich rewelacji, według mnie relacja prostytutka-klient jest praktycznie zawsze pozbawiona aspektu pożądania. Jest to targ, coś za coś.
            • prosty_facet Re: A gdzie się podziały 13.06.14, 13:48
              urquhart napisał:

              > :)
              >
              > Chyba ze łaczą zainteresowania i pasje z pracą, wtedy siedzą na Garso nie na B
              > swm.

              A co to jest Garso ?
    • brak.polskich.liter Re: i dała mu.. 12.06.14, 11:09
      czarownica_natalia napisała:

      > Dlaczego kobiety uważają, że dają "dupy", a nie biorą?

      Ktore kobiety? Jakies konkretne? Czy wszystkie, jak leci? Chyba jednak nie wszystkie.

      > A gdzie podziały się kobiety, które chcą się po prostu kochać, brać i czerpać z
      > tego PRZYJEMNOŚĆ?

      Istnieja, zyja, czesc ma sie dobrze (wtedy na ogol nie przesiaduja na forach internetowych, tylko zajmuja sie wlasnym zyciem i ciesza m.in. fajnym seksem), czesc gorzej.
    • zawle Re: i dała mu.. 12.06.14, 11:19
      czarownica_natalia napisała: > A gdzie podziały się kobiety, które chcą się po prostu kochać, brać i czerpać z
      > tego PRZYJEMNOŚĆ? Umierają zaraz po ślubie?


      A Ty jesteś po ślubie? Sprawdzam czy żyjesz:)))
      • urquhart Re: i dała mu.. 12.06.14, 11:35
        Kiedyś robilismy tu licytację cytatów jak diametralnie zmienia sie po slubie i dziecku podejscie i oczekiwania do seksu i partnera kobiety na postawie forum Młode Mężatki versus Życie Rodzinne :)
        Bezcenne...
        • sabat.77 Re: i dała mu.. 12.06.14, 11:37
          urquhart napisał:

          > Kiedyś robilismy tu licytację cytatów jak diametralnie zmienia sie po slubie i
          > dziecku podejscie i oczekiwania do seksu i partnera kobiety na postawie forum M
          > łode Mężatki versus Życie Rodzinne :)
          > Bezcenne...

          Instynkt modliszki. Istotne czy jesteś jeszcze na etapie bycia dawcą nasienia czy już tylko źródłem cennego białka :)
          • orzech69 Re: i dała mu.. 12.06.14, 12:34
            sabat.77 napisał:

            > Instynkt modliszki. Istotne czy jesteś jeszcze na etapie bycia dawcą nasienia c
            > zy już tylko źródłem cennego białka :)
            Sabat najważniejsze jest żeby być dawcą nasienia i dostarczać cenne białko jednocześnie ;)
        • kutuzow Re: i dała mu.. 12.06.14, 12:00
          urquhart napisał:

          > Kiedyś robilismy tu licytację cytatów jak diametralnie zmienia sie po slubie i
          > dziecku podejscie i oczekiwania do seksu i partnera kobiety na postawie forum M
          > łode Mężatki versus Życie Rodzinne :)
          > Bezcenne...

          Cytatów tych samych nicków?
          Masz może jakiś link -z chęcią bym zerknął,
          • yoric Re: i dała mu.. 12.06.14, 23:27
            Podłączam się do prośby.
            • prosty_facet Re: i dała mu.. 13.06.14, 13:54
              yoric napisał:

              > Podłączam się do prośby.

              I ja.
    • obywatel_piszczyk ... i dlaczego mówią: "wykorzystałeś mnie"? 12.06.14, 18:12
      Dlaczego faceci nigdy nie mówią, że któraś go wykorzystała, np w przypadku bzykanka "na boku" lub imprezowego numerku z "koleżanką". Zresztą żony czy tam konkubiny, również bardzo często czynią wyrzuty uzwajając przytoczonego zwrotu. O co chodzi? Jedynie facet czerpie korzyść z seksu, a kobiety muszą się do niego zmuszać?
      • potwor_z_piccadilly Re: ... i dlaczego mówią: "wykorzystałeś mnie"? 12.06.14, 23:27
        obywatel_piszczyk napisał:

        > Jedynie facet czerpie korzyść z seksu, a kobiety muszą się do niego z
        > muszać?

        Zmuszają się te, których partnerzy będąc kiedyś sensem ich życia, z jakichś powodów tym sensem przestali być.

        • marek.zak1 Re: ... i dlaczego mówią: "wykorzystałeś mnie"? 13.06.14, 08:22
          potwor_z_piccadilly napisał:

          > Zmuszają się te, których partnerzy będąc kiedyś sensem ich życia, z jakichś powodów tym sensem przestali być.

          Przychylam sie do tego stwierdzenia. Swiat jest pełem kobiet, rozczarowanych facetami. Tu ,na forum, jest tez ich niemało.
          • obywatel_piszczyk Re: ... i dlaczego mówią: "wykorzystałeś mnie"? 13.06.14, 11:12
            A ja się nie zgadzam, ponieważ przetoczone powiedzenie(wykorzystałeś mnie) nie jest używane w przypadku określania jakości seksu czy rozczarowania facetem, tyko usprawiedliwienia tytułowego "dania mu" dupy. Nie dałabym ci, ale "mnie wykorzystałeś". "Wykorzystałeś" z naciskiem na jakiś podstęp; np alkohol, dobrą bajerę, obiecanki lub coś w tym stylu.
            Nie wiem dlaczego, wielu kobietom bardzo ciężko jest się przyznać, że miały ochotę na przygodny seks. Walą takimi powiedzonkami, bo nie chcą uchodzić za puszczalskie?
            • zyg_zyg_zyg Re: ... i dlaczego mówią: "wykorzystałeś mnie"? 13.06.14, 11:39
              > A ja się nie zgadzam

              Bo ja sobie trochę robiłam jaja.

              Nie sądzę, żeby kobiety, które miały ochotę na przygodny seks i tę ochotę realizowały, zarzucały potem chwilowemu partnerowi wykorzystanie. Bywa tak raczej w przypadkach, kiedy ona chce się tylko poprzytulać i pomiziać, a on prze do "pełnego" seksu. Ona nie protestuje za bardzo (z przeróżnych względów, choćby dlatego, że nie daje sobie prawa do powiedzenia "nie" w każdej chwili), więc do seksu dochodzi, a ona potem czuje, że stało się coś, czego nie chciała. "Wykorzystałeś mnie" to próba zrzucania z siebie odpowiedzialności za taki niechciany seks, za brak swojego wyraźnego sprzeciwu, który powinien paść z jej strony. Oczywiście pomijam przypadki rzeczywistego wykorzystania (w tym przesadny alkohol i obietnicę ślubu :-))

              Etykietowanie "puszczalskimi" to osobna kwestia.
              • zyg_zyg_zyg Re: ... i dlaczego mówią: "wykorzystałeś mnie"? 13.06.14, 11:40
                Pardon, pierwszego zdania nie ma :-)
            • kag73 Re: ... i dlaczego mówią: "wykorzystałeś mnie"? 13.06.14, 14:44
              obywatel_piszczyk napisał:
              > Nie wiem dlaczego, wielu kobietom bardzo ciężko jest się przyznać, że miały och
              > otę na przygodny seks. Walą takimi powiedzonkami, bo nie chcą uchodzić za puszc
              > zalskie?
              A uchodzilyby za "puszczalskie"?
              • burzowa.kejt Re: ... i dlaczego mówią: "wykorzystałeś mnie"? 13.06.14, 15:20
                kag73 napisała:
                > obywatel_piszczyk napisał:
                > > Nie wiem dlaczego, wielu kobietom bardzo ciężko jest się przyznać, że mia
                > ły och
                > > otę na przygodny seks. Walą takimi powiedzonkami, bo nie chcą uchodzić za
                > puszc
                > > zalskie?
                > A uchodzilyby za "puszczalskie"?

                w niektórych środowiskach oczywiście, że tak.
          • orzech69 Re: ... i dlaczego mówią: "wykorzystałeś mnie"? 13.06.14, 11:13
            marek.zak1 napisał:

            > potwor_z_piccadilly napisał:
            >
            > > Zmuszają się te, których partnerzy będąc kiedyś sensem ich życia, z jakic
            > hś powodów tym sensem przestali być.
            >
            > Przychylam sie do tego stwierdzenia. Swiat jest pełem kobiet, rozczarowanych fa
            > cetami. Tu ,na forum, jest tez ich niemało.
            Z drugiej strony facetów rozczarowanych kobietami tez nie brak na tym forum.
            • marek.zak1 Re: ... i dlaczego mówią: "wykorzystałeś mnie"? 13.06.14, 11:25
              orzech69 napisał:

              > marek.zak1 napisał:
              >
              > > potwor_z_piccadilly napisał:
              > >
              > Zmuszają się te, których partnerzy będąc kiedyś sensem ich życia, z jakichś powodów tym sensem przestali być.
              > >
              > > Przychylam sie do tego stwierdzenia. Swiat jest pełem kobiet, rozczarowanych facetami. Tu ,na forum, jest tez ich niemało.

              Z drugiej strony facetów rozczarowanych kobietami tez nie brak na tym forum.

              W końcu BSwM jet życiowym rozczarowaniem, o ile nie dramatem..
              • sabat.77 Re: ... i dlaczego mówią: "wykorzystałeś mnie"? 13.06.14, 11:38
                Dramatem to jest brak seksu, a czy w małżeństwie to już wedle uznania :)
                Rzecz w tym, że w większości wypadków jednak ten seks dzieje się głównie w małżeństwie.
      • zyg_zyg_zyg Re: ... i dlaczego mówią: "wykorzystałeś mnie"? 13.06.14, 09:03
        obywatel_piszczyk napisał:

        > Dlaczego faceci nigdy nie mówią, że któraś go wykorzystała, np w przypadku bzyk
        > anka "na boku" lub imprezowego numerku z "koleżanką". Zresztą żony czy tam konk
        > ubiny, również bardzo często czynią wyrzuty uzwajając przytoczonego zwrotu. O c
        > o chodzi? Jedynie facet czerpie korzyść z seksu, a kobiety muszą się do niego z
        > muszać?

        Wiesz, to całkiem proste. Tu chodzi o przyjemność z seksu, w tym orgazm. Dla faceta korzyść niejako z automatu, dla babki zazwyczaj bez jego postarania tej korzyści brak. Jak on ma, a ona nie ma i nie będzie mieć szans na nadrobienie tego braku (w przypadku z góry jednorazowego pukanka, albo kompletnie nierokującego na przyszłość męża czy konkubenta) to czuje się wykorzystana. Widzisz, że proste? ;-)

        Z drugiej strony faceci może rzadko mówią, że któraś go wykorzystała, za to zobacz, jak to jest, kiedy babka do tej swojej przyjemności i pewnych starań faceta rości sobie prawo. Zaraz zarzuty o instrumentalne traktowanie, o narzucanie roli superkochanka z cosmo i dostarczyciela orgazmu, o zabijanie spontaniczności w seksie, mordowanie erekcji, feminizm i próby odebrania władzy mężczyźnie razem z jajami.

        Też nie jesteście tacy święci...
        • marek.zak1 Re: ... i dlaczego mówią: "wykorzystałeś mnie"? 13.06.14, 10:24
          zyg_zyg_zyg napisała:


          > Wiesz, to całkiem proste. Tu chodzi o przyjemność z seksu, w tym orgazm. Dla faceta korzyść niejako z automatu,

          Ale tylko niejako.

          dla babki zazwyczaj bez jego postarania tej korzyści brak. Jak on ma, a ona nie ma i nie będzie mieć szans na nadrobienie teg o braku (w przypadku z góry jednorazowego pukanka, albo kompletnie nierokująceg o na przyszłość męża czy konkubenta) to czuje się wykorzystana.

          To prawda, ale jestesmy na forum nie o jednorazowym pukanku, tylko o....właśnie.

          Zaraz zarzuty o instrumentalne traktowanie, o narzucanie roli superkochanka z cosmo i dostarczyciela orgazmu, o zabijanie spontaniczności w seksie, mordowanie erekcji, feminizm i próby odebrania władzy mężczyźnie razem z jajami.

          Też nie jesteście tacy święci...

          Nie, jesteśmy egoistami, tak samo, jak są nimi wszyscy, w tym kobiety. Każdy walczy o swoje.
    • sabat.77 Re: i dała mu.. 12.06.14, 21:18
      Jeszcze taka uwaga na marginesie - ze gdyby to on dal dupy jej, to bylby juz odrobine mniej mainstreamowy uklad :)
    • yoric Re: i dała mu.. 12.06.14, 23:39
      Dlaczego - tu świetnie spisuje się psychologia ewolucyjna. Dlatego, że inwestycja rodzicielska kobiety jest o wiele większa. Jest to cenny zasób, którego kobieta jest dysponentką, a o który samce muszą rywalizować. I tę dysproporcję widać w każdym aspekcie naszej kultury. Dlatego kobeta daje, facet bierze.
      • kag73 Re: i dała mu.. 12.06.14, 23:47
        Ja mam dwa wytlumaczenia.
        1. zeby doszlo do seksu kobieta musi sie zgodzic, czytaj "dac". Tak jak w zdanku "jak suka nie da, to pies nie wezmie".
        2. powiedzenie pochodzi z czasow kiedy kobiety z seksu raczej frajdy nie mialy, nikt sie ich sekualnoscia ani orgazmem nie przejmowal, facet chcial/sie domgagal, one dawaly dla swietego spokoju i/albo z obowiazku.

        Moim zdaniem troche sie zmienilo w wyniku rewolucji seksualnej, kobiety uswiadomione bardziej, antykoncepcja dziala, czasy troche inne, dlatego jak najbardzie zdarza sie, ze biora czego chca i potrzebuja, podejmuja inicjatywe i moga miec seks nie tylko wtedy i nie tylko dlatego, ze facet chce.
        I nagle sie okazuje, ze faceci wcale nie tacy jorni jak by sie wydawalo, oni kiedys byli jorni i niby ciagle chcieli, bo kobiety regularnie nie chcialy dawac, jak sie udalo uniknac. Stad tez nadal panujacy mit, ze facet chce i moze zawsze i mysli tylko o jednym. A tymczasem sie okazuje, ze g...wno prawda. Co niektorzy nawet przestraszeni o wykastrowaniu mowia i postawie roszczeniowej kobiet. Jorni to oni byli jak szlo na ich warunkach i kiedy oni chcieli, biedne kubusie misiaczki:((
        • yoric Re: i dała mu.. 13.06.14, 11:41
          Co do pierwszego, to jest dość oczywiste. Ale czemu to kobieta się zgadza? Przecież równie dobrze kobieta mogłaby prosić, a facet łaskawie zgodzić się, czytaj 'dać' :).

          Co do drugiego, zmieniają się proporcje i upadają pewne stereotypy, ale przecież nie doszło do odwrócenia ról płciowych :).
          • kag73 Re: i dała mu.. 13.06.14, 14:38
            yoric napisał:
            > Co do pierwszego, to jest dość oczywiste. Ale czemu to kobieta się zgadza? Prze
            > cież równie dobrze kobieta mogłaby prosić, a facet łaskawie zgodzić się, czytaj
            > 'dać' :).
            Zgadza sie dla swietego spokoju, dla harmonii w domu, bo juz wymowki wyczerpala i wreszcie musi sie zgodzic, to jedna opcja. Druga, bo sama ma ochote albo jak nie ma to nabierze, albo bo jest mila i obsluzy, szczegolnie jej nie przeszkadza, bo i on ja w potrzebie obsluzy(pisze o dzisiejszych czasach) i jak najbardziej moze sie zadrzyc, ze to czasem ona chce i on daje, albo ona sobie bierze. Ale wspomnialam, ze okreslenie to moze pochodzic i prawdopodobnie pochodzi z innych czasow.
            >
            > Co do drugiego, zmieniają się proporcje i upadają pewne stereotypy, ale przecie
            > ż nie doszło do odwrócenia ról płciowych :).
            Hmm, ale jak ja mam ochote i sobie na facecie usiade to daje czy sobie biore czego potrzebuje? Bo w moim osobistym odczuciu to ja sobie biore :))
            • yoric Re: i dała mu.. 13.06.14, 19:01
              > Hmm, ale jak ja mam ochote i sobie na facecie usiade to daje czy sobie biore cz
              > ego potrzebuje? Bo w moim osobistym odczuciu to ja sobie biore :))

              sobie bierzesz, ale żeby weszło do języka, to musiałoby być nagminne zjawisko...

              > i jak najbardziej moze sie zadrzyc, ze to czasem ona chce i on daje

              zdarzyć to się może wszystko, np. że jutro spadnie na Ciebie meteor (albo na mnie). Kluczem są proporcje.

              >okreslenie to moze pochodzic i prawdopodobnie pochodzi z inn
              > ych czasow.

              może i tak, ale opisuje obecną rzeczywistość, dobrze wyjaśnianą przez pychoewo :).
              • kag73 Re: i dała mu.. 13.06.14, 20:07
                yoric napisał:
                > sobie bierzesz, ale żeby weszło do języka, to musiałoby być nagminne zjawisko..

                No cos jestesmy zawieszeni w przestrzeni, mam wrazenie. Autorka sie dziwi, ze niby kobiety daja albo nie daja z laski i jak sie facet postara. Skad takie przekonanie? Tez mnie dziwi,bo mnie w seksie tez glownie o wlasna korzysc chodzi:))
                Z drugiej strony sie nazywa, znaczy sugeruja panowie tutaj, ze kobiety ofensywne, wymagajce i roszczeniowe w seksie i orgazmu chca i czego tam jeszcze. Wiec jak to jest. Kto "daje", kto wymaga, kto bierze. Kto tu k...wa klamie? :))
                Aaa, wiem... jezyk nie nadaza za rzeczywistoscia? Wtedy panowie sa czysci, bo nie klamia!
                >
                • kag73 Re: i dała mu.. 13.06.14, 20:14
                  Nie, to jest inaczej, panowie, w zaleznosci od potrzeby dopasowuja/wymyslaja argumenty i przekrecaja fakty:))
                • marek.zak1 Re: i dała mu.. 13.06.14, 20:40
                  kag73 napisała:


                  Tez mnie dziwi,bo mnie w seksie tez glownie o wlasna korzysc chodzi:))

                  Tobie i każdemu innemu. Jak to mówia - bliższa koszula ciału niz marynarka (do tego męża)
                • yoric Re: i dała mu.. 13.06.14, 22:58
                  Jeszcze niedawno byłaś oburzona, że faceci nie płacą na randce, czyli 'biorą coś za darmo' :).

                  Jak kobiety staną się większością klientów pornografii, prostytucji i szkół uwodzenia na jedną noc, to wtedy pogadamy kto jest stroną podażową, a kto popytową, i kto w związku z tym daje, a kto bierze, OK? A póki co, niech zostanie jak jest :).
                  • kag73 Re: i dała mu.. 14.06.14, 20:46
                    yoric napisał:
                    > Jeszcze niedawno byłaś oburzona, że faceci nie płacą na randce, czyli 'biorą co
                    > ś za darmo' :).
                    Na 100% nie byly to moje slowa, nie bylam oburzona i nie mowilam nic "o braniu za darmo". Musiales mnie z kims pomylic.
                    >
                    > Jak kobiety staną się większością klientów pornografii, prostytucji i szkół uwo
                    > dzenia na jedną noc, to wtedy pogadamy kto jest stroną podażową, a kto popytową
                    > , i kto w związku z tym daje, a kto bierze, OK? A póki co, niech zostanie jak j
                    > est :).
                    Moj drogi, to, ze nie ogladam porno i nie place za seks, nie ma nic do rzeczy z faktem, ze w seksie moge rowniez brac i biore a nie tylko i wylacznie dawac. Nie wiesz jaka mam motywacje kiedy decyduje sie na seks :)
                    Na poczatku znajomosci/nieznajomosci mozesz nieco popodkrecac, zeby doszlo do seksu a nie, zeby Ci dala. Bo mam nadzieje, ze jestes na tyle szarmancki, ze pozwolisz babce tez brac/wziac(nie mysle o do buzi) a nie tylko dawac ;))
                    • yoric Re: i dała mu.. 16.06.14, 00:57
                      Możesz sobie robić co chesz i nazywać co chcesz, ale rozwiązania językowe są takie, jak piszę, tj. odzwierciedlają to, kto jest w seksie dysponentem (i 'daje'), a kto petentem.
                      • zyg_zyg_zyg Re: i dała mu.. 16.06.14, 01:19
                        Kag, Yoric przecież pisze o tym statystycznym i uśrednionym tworze, nie o żywej kobiecie.
                      • sabat.77 Re: i dała mu.. 16.06.14, 07:11
                        Oprocz tych szczegolnych wypadkow kiedy gwiazda rocka spotyka sie z groupies, itp.
                    • yoric Re: i dała mu.. 16.06.14, 01:31
                      Aa jeszcze o płaceniu. Bardzo możliwe, że coś przekręciłem. Ale mówiłaś, że facet powinien płacić na randce?
                      • kag73 Re: i dała mu.. 16.06.14, 13:47
                        yoric napisał:
                        > Aa jeszcze o płaceniu. Bardzo możliwe, że coś przekręciłem. Ale mówiłaś, że fac
                        > et powinien płacić na randce?

                        Mowilam, ze to element gry damsko meskiej. Czy powinien? Jezeli nie chce, to nie musi. Jezeli ja od faceta nic nie chce, to nawet nie powinien;) co by sobie nie wyobrazal, ze ma u mnie szanse.
                        Gotowosc faceta do placenia za kobiete jest odbierana pozytywnie, bo nie wychodzi na skapego i ma lepsze karty, biorac pod uwage, ze najczesciej przychodzi taki moment w zyciu pary, ze to kobieta nie pracuje zarobkowo(dziecko w domu) i dobrze jezeli facet nie mowi wtedy o "jego" pieniadzach, wydziela albo uwaza, ze daje jej kase, bo jest taki mily.
                        • yoric Re: i dała mu.. 17.06.14, 00:28
                          Właśnie o tym mówię - te wszystkie asymetrie między płciami biorą się z dysporporcji między inwestycją rodzicielską (statystycznej) samicy i samca. Tymczasem Ty jednym asymetriom siędziwisz, ale inne są dla Ciebie naturalne jak woda i powietrze :).

                          To jest ogólnie szerszy problem. Mówię tu o "feministkach na pół etatu" (bo te radykalne chciałyby wyeliminowania wszystkich różnic między płciami, co jest w ogóle absurdalne) - one asymetrie między płciami postrzegają chyba jak cholesterol - tj. generalnie cholesterol jest zły, no chyba że działa na korzyść, to wtedy to jest ten 'dobry cholesterol' :)).

                          • zyg_zyg_zyg Re: i dała mu.. 17.06.14, 07:47
                            Tymczasem
                            > Ty jednym asymetriom siędziwisz, ale inne są dla Ciebie naturalne jak woda i po
                            > wietrze :).

                            Przyganiał kocioł garnkowi...
                            forum.gazeta.pl/forum/w,15128,151516056,151516224,Re_Mam_za_swoje_czyli_kara_za_rozwiazlosc.html?wv.x=2
                            • yoric Re: i dała mu.. 17.06.14, 13:29
                              > Przyganiał kocioł garnkowi...
                              > rel="nofollow">forum.gazeta.pl/forum/w,15128,151516056,151516224,Re_Mam_za_swoje_czyli_kara_za_rozwiazlosc.html?wv.x=2

                              no tak, ale gdybym miał się tu bić w piersi to gdzie konkretnie? :)
                          • kag73 Re: i dała mu.. 17.06.14, 10:06
                            yoric napisał:
                            > Właśnie o tym mówię - te wszystkie asymetrie między płciami biorą się z dysporp
                            > orcji między inwestycją rodzicielską (statystycznej) samicy i samca. Tymczasem
                            > Ty jednym asymetriom siędziwisz, ale inne są dla Ciebie naturalne jak woda i po
                            > wietrze :).
                            No widzisz a ja to widze tak: jak Ty sie nadajesz na mojego samca, to ja sobie Ciebie wezme/wybiore! a nie Ci "dam".
                            Zapewne na koncu wyjdzie, ze klocimy sie o niuanse. Bo to, ze kobieta musi sie zgodzic/chciec zeby do seksu doszlo, to jest jasne. Ja rozgraniczam tylko miedzy daje i bierze, bo ogolnie to uwarzam, ze to obogolna wymiana plynow i innych takich, czyli dawanie i branie, w idealnym przypadku. To "dala mu" kojarzy mi sie niesympatycznie, tak jakby to tylko on byl strona chcaca a ona sie stawiala do dyspozycji. Autorce tez o to chodzilo, bo jej zdaniem wyklucza to fakt, ze rowniez kobiety lubia seks i nie "daja" tylko zwyczajnie uprawiaja seks. Ma to taki troche wydzwiek: kobieta nigdy nie chce, ale "daje", bo facet chce. Dlaczego "daje" zostawmy. Tymczasem tak bylo kiedys gdy kobiety z seksu niewiele mialy, oprocz kolejnego dziecka.
                            • kag73 Re: i dała mu.. 17.06.14, 10:08
                              "uwazam" a nie "uwarzam", sorry za takie rzyczy z rana:)
                            • yoric Re: i dała mu.. 17.06.14, 13:35
                              > Zapewne na koncu wyjdzie, ze klocimy sie o niuanse.

                              nie tyle o niuanse, tylko patrzymy z różnych perspektyw (coś jak, dla przykładu, że jedno mówi, że pobudza kawa, a drugie że kofeina).
                              • tadeo.1 Re: i dała mu.. 25.06.14, 02:07
                                yoric napisał:

                                > > Zapewne na koncu wyjdzie, ze klocimy sie o niuanse.
                                >
                                > nie tyle o niuanse, tylko patrzymy z różnych perspektyw (coś jak, dla przykładu
                                > , że jedno mówi, że pobudza kawa, a drugie że kofeina).
                                ale summa summarum ,warto sie zastanowić ,kto komu daje ,,,,,,,,,,,,,facet kobicie ,czy na odwrót:)
      • sabat.77 Re: i dała mu.. 13.06.14, 11:40
        yoric napisał:

        > Dlaczego - tu świetnie spisuje się psychologia ewolucyjna. Dlatego, że inwestyc
        > ja rodzicielska kobiety jest o wiele większa. Jest to cenny zasób, którego kobi
        > eta jest dysponentką, a o który samce muszą rywalizować. I tę dysproporcję wida
        > ć w każdym aspekcie naszej kultury. Dlatego kobeta daje, facet bierze.

        W świetle wymiany dóbr - dupa za fistaszki :D
    • triismegistos Re: i dała mu.. 16.06.14, 12:28
      Jaki piękny wątek :) Na szczęście mimo, że dupy "daję" dość często i z dużym netuzjazmem moje pośladki są wciąż na miejscu.
      • tadeo.1 Re: i dała mu.. 25.06.14, 01:58
        triismegistos napisała:

        > Jaki piękny wątek :) Na szczęście mimo, że dupy "daję" dość często i z dużym ne
        > tuzjazmem moje pośladki są wciąż na miejscu.
        Chylę czoła......................................to taki maly ewenement:)
    • tadeo.1 Re: i dała mu.. 25.06.14, 01:52
      czarownica_natalia napisała:

      > Dzisiaj z innej bajki :-)
      > Dlaczego kobiety uważają, że dają "dupy", a nie biorą? Panuje w sumie jakieś od
      > wieczne przekonanie, że mąż musi błagać żonę żeby mu dała. I najlepiej jak jest
      > odpowiednio grzeczny i miły. A jak już tak jest to ona łaskawie może mu DAĆ.
      > A gdzie podziały się kobiety, które chcą się po prostu kochać, brać i czerpać z
      > tego PRZYJEMNOŚĆ? Umierają zaraz po ślubie?
      Generalnie olano temat ,a to jeden z ciekawszych tematów ,który nawet nie zostaje zauważony w relacjach ,no bo w czyim niby interesie miałby byc zauważony:
      • tadeo.1 Re: i dała mu.. 25.06.14, 02:29
        tadeo.1 napisał:

        > czarownica_natalia napisała:
        >
        > > Dzisiaj z innej bajki :-)
        > > Dlaczego kobiety uważają, że dają "dupy", a nie biorą? Panuje w sumie jak
        > ieś od
        > > wieczne przekonanie, że mąż musi błagać żonę żeby mu dała. I najlepiej ja
        > k jest
        > > odpowiednio grzeczny i miły. A jak już tak jest to ona łaskawie może mu
        > DAĆ.
        > > A gdzie podziały się kobiety, które chcą się po prostu kochać, brać i cze
        > rpać z
        > > tego PRZYJEMNOŚĆ? Umierają zaraz po ślubie?
        > Generalnie olano temat ,a to jeden z ciekawszych tematów ,który nawet nie zostaje
        > je zauważony w relacjach ,no bo w czyim niby interesie miałby być zauważony:
        Biedne kobiet skazane na bydło męskie które stale myśli jak przelecieć ,brawo opozycja:)
        panienkę;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka