Dodaj do ulubionych

Supermenka :)

21.01.15, 05:41
Swego czasu znany przebój Kayah. Śpiewała
"Gdybym mogła być mężczyzną jeden dzień,
pewnie byłabym
supermenem, tyle o kobietach wiem
jestem jedną z nich"

Myślicie za autorką piosenki, że kobieta ze swoją wiedzą mogłaby uwieść sporą część innych kobiet, zakładając że figlem Pana Boga dostałaby ciało mężczyzny? Czy ta wiedza o sposobie myślenia kobiet daje jakąś przewagę?
Obserwuj wątek
    • zawle Re: Supermenka :) 21.01.15, 05:46
      Sabat, od lat czytasz czego kobietom potrzeba, ale bojkotujesz absolutnie wszystko. Nawet sobie byś nie uwierzył;)

      • sabat.77 Re: Supermenka :) 21.01.15, 06:27
        Wiedziec to nie to samo co moc dac. Jesli wiem czego ktos chce, ale nie moge tego dac, to jak mozna mowic o bojkocie?
        • hello-kitty2 Re: Supermenka :) 21.01.15, 08:57
          No nie wiem, grzaskie tereny. Ostatnio sie wypowiedzialam przy okazji Wonta (zlozonego z 1% z kobiety) to powiedzial, ze konski zalot i zganie cyrklem w plery. Bede zatem tu ostrozna. Ale jak rozwiniemy off top to wpadne ;)
        • zawle Re: Supermenka :) 21.01.15, 10:14
          Wiem, wiem..nie masz kasy. I tego się trzymaj, bo zadając pytania, dostając odpowiedzi to Ci wychodzi że baby nie tylko na kasę lecą, ale i kłamliwe są.
        • potwor_z_piccadilly Re: Supermenka :) 21.01.15, 12:13
          sabat.77 napisał:

          > Wiedziec to nie to samo co moc dac. Jesli wiem czego ktos chce, ale nie moge te
          > go dac, to jak mozna mowic o bojkocie?

          A Ty wiesz czego chcą?
          Jeśli wiesz, to moje gratulacje.
          Widzisz kolego, one owszem, chcą, tyle tylko, że przeważnie tego czego deklaracyjnie chcą w rzeczywistości nie chcą, a że chcą to jedynie tylko po to by sprawdzić nas czy odczytamy ich prawdziwe intencje, czy nie.
          Co to za intencje?
          Tego nie wiedzą. My to coś mamy odgadnąć, a jak odgadniemy, to życie jak w Madrycie. Żaden pryszcz związku nie rozwali. Przeciwnie, posiadacz pryszcza z ust pani swojej usłyszy, daj popufam.
          Ale nie załamuj się.
          Ta wojenka między płciami, to piękna sprawa bo:
          1 - Zważywszy na ich walory pozostałe, warto powalczyć.
          2 - Nie gnuśniejemy.

          • zawle Re: Supermenka :) 21.01.15, 12:30
            potwor_z_piccadilly napisał: > Jeśli wiesz, to moje gratulacje.
            > Widzisz kolego, one owszem, chcą, tyle tylko, że przeważnie tego czego deklarac
            > yjnie chcą w rzeczywistości nie chcą, a że chcą to jedynie tylko po to by spraw
            > dzić nas czy odczytamy ich prawdziwe intencje, czy nie.
            > Co to za intencje?
            > Tego nie wiedzą. My to coś mamy odgadnąć, a jak odgadniemy, to życie jak w Madr
            > ycie.

            Nie wiedziałam że jestem taka skomplikowana. Dzięki Bogu potwór Ty to wiesz i mi to uzmysłowiłeś;)
            • potwor_z_piccadilly Re: Supermenka :) 21.01.15, 14:21
              zawle napisała:

              > Nie wiedziałam że jestem taka skomplikowana. Dzięki Bogu potwór Ty to wiesz i m
              > i to uzmysłowiłeś;)

              Odpowiem Ci całkiem poważnie.
              Większość facetów to wie, lub czuje intuicyjnie.
              Dlatego tym, którzy jeszcze nie zaskoczyli doradzam, że kobiety powinno się czytać, a nie tylko słuchać i wykonywać komendy.
              • marek.zak1 Re: Supermenka :) 21.01.15, 14:26
                potwor_z_piccadilly napisał:
                Dlatego tym, którzy jeszcze nie zaskoczyli doradzam, że kobiety powinno się czytać, a nie tylko słuchać i wykonywać komendy.

                Czytanie kobiet. Kiedys słyszałem, że powinno sie odgadywac ich potrzeby, ale czytanie to twórcza nowość. Bardzo mi sie podoba.
                • potwor_z_piccadilly Re: Supermenka :) 21.01.15, 14:36
                  marek.zak1 napisał:

                  > Czytanie kobiet. Kiedys słyszałem, że powinno sie odgadywac ich potrzeby, ale c
                  > zytanie to twórcza nowość.

                  Na tylko odgadywaniu potrzeb lubej swej niejeden się przejechał (przykładowo, 700000 frankowoczów).

                  • marek.zak1 Kitty - dla Ciebie. 21.01.15, 14:55
                    potwor_z_piccadilly napisał:
                    > Na tylko odgadywaniu potrzeb lubej swej niejeden się przejechał (przykładowo, 700000 frankowoczów).

                    Nie, to szczęście. Córka wzięła kredyt w USD po 3.50 a potem USD spadał do 2.50. Jako, ze to ja splacałem ten kredyt nie biegałem I nie rozglaszałem, ze place ,mniej, a teraz frankowicze placza I chca pomocy. Jak grasz na loterii raz wygrywasz a raz nie.
                    Wracając do odczytywania potrzeb kobiet, brakuje mi książki pt. Jak odczytywać potrzeby kobiet. To oczywiscie powinna napisac kobieta. Kitty do pióra/laptopa. Kasa jak w banku.

                    • urquhart Re: Kitty - dla Ciebie. 21.01.15, 15:20
                      Raczej na wyścigach konnych niż na loterii.
                      Zalozenie na kredyt we frankach było ze gospodarka i siła nabywcza PL i UE będzie rosła a tymczasem pod tym jockey em co dusi jeno konia zmalała w porównaniu do reszty stawki.
                      Trudno tu mówić o loterii jaK wynik łatwo przewidzieć pytanie było tylko kiedy koń nie da już rady.
                      • potwor_z_piccadilly Re: Kitty - dla Ciebie. 21.01.15, 15:31
                        urquhart napisał:

                        > Trudno tu mówić o loterii jaK wynik łatwo przewidzieć pytanie było tylko kiedy
                        > koń nie da już rady.

                        Nie tyle tu chodzi o kondycję chabety, a o proceder ustawiania gonitw.
                        Wszyscy tak robią, banki też, a nawet przede wszystkimi.
                        To jak łapanie gołąbków,Taś, taś, taś i do wora.

                      • marek.zak1 Re: Kitty - dla Ciebie. 21.01.15, 15:33
                        urquhart napisał:

                        > Raczej na wyścigach konnych niż na loterii.
                        > Zalozenie na kredyt we frankach było ze gospodarka i siła nabywcza PL i UE będzie rosła a tymczasem pod tym jockey em co dusi jeno konia zmalała w porównaniu do reszty stawki.
                        > Trudno tu mówić o loterii jaK wynik łatwo przewidzieć pytanie było tylko kiedy koń nie da już rady.

                        Kiedys na jednym ze szkoleń gdzies tam dowiedziałem się, że w pewnym hotelu pewnego dnia, bodajz ew USA, spotkali sie ministrowie finansów największych krajów i ustalili nowe exchange rates największych walut. Potem to wszystko wyszło na jaw. Wszystko odbyło sie lege artis, a ci co wiedzieli, byli miliardy do przodu, a ci co nie, to jak nasi frankowicze.
                        Tak więc loterią loterią a kasyno zawsze wygrywa.
                        Ja sie wiec zakładam tylko z zoną. Jak wygra, to też jest dobrze :)
                    • potwor_z_piccadilly Re: Kitty - dla Ciebie. 21.01.15, 15:21
                      marek.zak1 napisał:

                      > Jak odczytywać
                      > potrzeby kobiet. To oczywiscie powinna napisac kobieta. Kitty do pióra/laptopa.
                      > Kasa jak w banku.

                      Nie ujmując Kitty, tego nie da się zdefiniować, bo ilu osobników na tej ziemi, tyle różnych przypadków. Ale niech pisze, popieram, bo też sadzę, że potrafi i ma o czym pisać, a i kasa to nie w kij dmuchał.
                      A jak czytać?
                      Proste.
                      To tak, jak u Ciebie w korpo, regres, progres i bez doradców z zewnątrz, bo doradzą Ci jak Czech pytany o drogę. Przeważnie pokaże przeciwny kierunek.
                      • loppe Re: Kitty - dla Ciebie. 29.01.15, 13:01
                        Wpisz swoją odpowiedź
                      • loppe Re: Kitty - dla Ciebie. 29.01.15, 13:05
                        > To tak, jak u Ciebie w korpo, regres, progres i bez doradców z zewnątrz, bo dor
                        > adzą Ci jak Czech pytany o drogę. Przeważnie pokaże przeciwny kierunek.

                        Czesi tacy nie są, skąd to? Czeski błąd?
                        A kiedyś w kanadyjskim mieście szedłem na azymut do jakiegoś sklepu i wszedłem... na teren rezerwatu indiańskiego w środku miasta! Drewniane chatki (już nie wigwamy), piach na drodze i stał Indianin przed chatą, ja go spytałem, a on z chytrym uśmiechem pokazał mi właśnie przeciwny kierunek. Ale wyszedł młodszy i mi dobrze pokazał. Jako świeży imigrant nie miałem pretensji, byłem wręcz zafascynowany!:)
                        • loppe Re: Kitty - dla Ciebie. 29.01.15, 13:06
                          ps. Oni wciąż noszą te długie kruczoczarne włosy!
                    • urquhart Re: Kitty - dla Ciebie. 21.01.15, 15:30
                      Nawet jakby kitty coś napisała to oburzone baby zdementują to publicznie jak wcześniej Jesod ze to zakwalifikowany jakiś facet erotoman A faceci oczywiście im przyklasną im żeby sie podlizać....
                      :)
                      • potwor_z_piccadilly Re: Kitty - dla Ciebie. 21.01.15, 15:35
                        urquhart napisał:

                        > Nawet jakby kitty coś napisała to oburzone baby zdementują to publicznie jak w
                        > cześniej Jesod ze to zakwalifikowany jakiś facet erotoman A faceci oczywiście i
                        > m przyklasną im żeby sie podlizać....

                        I bardzo pierwsza klasa.
                        Im więcej huku i kontrowersji, tym większy brylant na paluszku autorki.
                      • marek.zak1 Re: Kitty - dla Ciebie. 21.01.15, 15:36
                        urquhart napisał:

                        > Nawet jakby kitty coś napisała to oburzone baby zdementują to publicznie jak wcześniej Jesod ze to zakwalifikowany jakiś facet erotoman A faceci oczywiście i m przyklasną im żeby sie podlizać....
                        > :)

                        To będzie biblia każdego faceta. Potem wprowadzi sie do szkół, jako lektura obowiazkowa do szkół - tylko prywatnych i nie koscielnych.

                    • hello-kitty2 Re: Kitty - dla Ciebie. 21.01.15, 15:54
                      marek.zak1 napisał:

                      > Wracając do odczytywania potrzeb kobiet, brakuje mi książki pt. Jak odczytywać
                      > potrzeby kobiet. To oczywiscie powinna napisac kobieta. Kitty do pióra/laptopa.
                      > Kasa jak w banku.

                      Co? Gdzie? Jaka kasa? Kto placi? Ty? ;-)
                      Ja nie umiem sie rozpisywac, ja jestem najlepsza w streszczeniach. Wlasnie mam kumplowi sprawdzic streszczenie artykulu, bo moze nie zdac. Najblizsza kumpela z budy tez nie umie streszczac. Ale jak patrze jak sie uczy z power point ow do egzaminow to ma CALE zakolorowane markerem. Jaki sens jest zaznaczyc wszystko? To przeciez jakby nie zaznaczyc nic ;-)

                      Wracajac do tematu: musialabym troche poznac te kobiety. A to przeciez robota na pol zycia, nie do przerobienia ;) Facet to ma jeszcze jakas motywacje ale babka. Le.
                      • marek.zak1 Re: Kitty - dla Ciebie. 21.01.15, 16:02
                        hello-kitty2 napisała:

                        > marek.zak1 napisał:
                        >
                        > > Wracając do odczytywania potrzeb kobiet, brakuje mi książki pt. Jak odczytywać potrzeby kobiet. To oczywiscie powinna napisac kobieta. Kitty do pióra/la
                        > ptopa.> Kasa jak w banku.
                        >
                        > Co? Gdzie? Jaka kasa? Kto placi? Ty? ;-)

                        Wydawnictwa beda sie bic o Twoja książkę.


                        > Wracajac do tematu: musialabym troche poznac te kobiety. A to przeciez robota na pol zycia, nie do przerobienia ;)

                        Kitty, to nie praca naukowa tylko bestleller - umozliwiajacy facetom zgłębienie sie w dusze kobiety., zrozumienie ich zachowań I ułatwnienie uwiedzenia. Pisz ze swojego doświadczenia+ z tego co słyszałaś widzialas + wnioski z naszych dyskusji. Jak czegoś nie wiesz, to skonfabuluj.

                        • hello-kitty2 Re: Kitty - dla Ciebie. 21.01.15, 16:15
                          marek.zak1 napisał:

                          > Kitty, to nie praca naukowa tylko bestleller - umozliwiajacy facetom zgłębienie
                          > sie w dusze kobiety., zrozumienie ich zachowań I ułatwnienie uwiedzenia. Pis
                          > z ze swojego doświadczenia+ z tego co słyszałaś widzialas + wnioski z naszych d
                          > yskusji. Jak czegoś nie wiesz, to skonfabuluj.

                          Przeciez to juz PUA wcy napisali. Co tu jeszcze dorabiac/podrabiac? Niech by Yoric sie wypowiedzial czy tam jakies dziury sa do wypelnienia? Nie sadze zeby byly.
                          • potwor_z_piccadilly Re: Kitty - dla Ciebie. 21.01.15, 17:19
                            hello-kitty2 napisała:

                            > Przeciez to juz PUA wcy napisali. Co tu jeszcze dorabiac/podrabiac? Niech by Yo
                            > ric sie wypowiedzial czy tam jakies dziury sa do wypelnienia? Nie sadze zeby by
                            > ly.

                            Mylisz się.
                            Jako, że mowa tu o zagadnieniu, którego nie da się wyczepująco opisać, to temat jest nadal otwarty.
                            Czyli pole do popisu jest, bo poszukiwacze definicji i regułek są. A że gówno przeczytają, to mało ważne, ważne że przeczytają i zapłacą.
                            • marek.zak1 Re: Kitty - dla Ciebie. 21.01.15, 17:43
                              potwor_z_piccadilly napisał:

                              > Jako, że mowa tu o zagadnieniu, którego nie da się wyczepująco opisać, to temat
                              > jest nadal otwarty. Czyli pole do popisu jest, bo poszukiwacze definicji i regułek są. A że gówno przeczytają, to mało ważne, ważne że przeczytają i zapłacą.

                              Dokladnie. Poza tym co innego jak pisze autentyczna kobieta i zdradza pilnie strzeżone sekrety swojej płci.
    • aardwolf_ge Re: Supermenka :) 21.01.15, 11:10
      W kolejnych zwrotkach jest lista czego by to dla kobiet nie robiła, taka że Święty Franciszek wysiada.
      Zawsze mnie zastanawiało, czy ona jest tak Św. Franciszkiem z definicji całe życie, czy stałaby się nim tylko gdyby została mężczyzną, a skoro jest kobietą to Święto-Franciszkowanie już nie jest takie interesujące.
      • zawle Re: Supermenka :) 21.01.15, 11:40
        Z tego co mi wiadomo to święty nie był zainteresowany starymi, brzydkimi i niechcianymi kobietami;)
      • loppe Re: Supermenka :) 21.01.15, 12:29
        aardwolf_ge napisał:

        > W kolejnych zwrotkach jest lista czego by to dla kobiet nie robiła, taka że Świ
        > ęty Franciszek wysiada.
        > Zawsze mnie zastanawiało, czy ona jest tak Św. Franciszkiem z definicji całe ży
        > cie, czy stałaby się nim tylko gdyby została mężczyzną, a skoro jest kobietą to
        > Święto-Franciszkowanie już nie jest takie interesujące.

        Tak, piosenka jest zawoalowanym wezwaniem do panów o rozwijanie empatii.
        • zawle Re: Supermenka :) 21.01.15, 12:31
          loppe napisał: > Tak, piosenka jest zawoalowanym wezwaniem do panów o rozwijanie empatii.

          Albo zawoalowanym wołaniem do panów żeby zauważali też te pozostałe 99%;)
          • loppe Re: Supermenka :) 21.01.15, 17:29
            zawle napisała:

            > loppe napisał: > Tak, piosenka jest zawoalowanym wezwaniem do panów o rozwi
            > janie empatii.
            >
            > Albo zawoalowanym wołaniem do panów żeby zauważali też te pozostałe 99%;)

            Pozostałe 99% czy 1%, a w ogóle o co chodzi?
    • urquhart Re: Supermenka :) 21.01.15, 14:16
      No ale cała skuteczność pua zasadza się na tym że kobiety nie wiedzą czego naprawdę chcą i wręcz komunikacja wprowadzają w błąd.
      Attraction vs Affection
      Czyli cała ta przewaga (I empatia) pozwoliłaby się załapać na ślepa uliczkę FRIENdZONE
      • sabat.77 Re: Supermenka :) 21.01.15, 15:43
        Dokladnie. Szczegolnie ze taki eksperyment ma miejsce w praktyce. Wystarczy popatrzec jakie powodzenie maja mezczyzni o kobiecych umyslach :)
        • loppe Re: Supermenka :) 21.01.15, 17:28
          sabat.77 napisał:

          > Dokladnie. Szczegolnie ze taki eksperyment ma miejsce w praktyce. Wystarczy pop
          > atrzec jakie powodzenie maja mezczyzni o kobiecych umyslach :)

          :) A Ty drogi Sabacie się niby nie łapiesz, bo nie masz ani kobiecego, ani męskiego, tylko sabaci umysł?
          • sabat.77 Re: Supermenka :) 21.01.15, 17:38
            Ja mam przeciez meski umysl, jakze inaczej...
            • loppe Re: Supermenka :) 21.01.15, 17:43
              Ja nie jestem Kitty żeby Cię zgrabnie punkt po punkcie i wnikliwie przepytywać i kontrować gdy Twoja odpowiedź przeczy logice dziejów
              • sabat.77 Re: Supermenka :) 21.01.15, 18:52
                Moje dzieje nie zaczynaja sie na tym forum, zebys na tym budowal swoja opinie.
                • loppe Re: Supermenka :) 21.01.15, 18:55
                  sabat.77 napisał:

                  > Moje dzieje nie zaczynaja sie na tym forum, zebys na tym budowal swoja opinie.

                  Przecież ja wiem że jesteś w porzo jebaka, a tylko na tym forum tworzysz interesującą sagę niedojebanego (chyba nikt inny tego nie zauważył jeszcze)
                  • sabat.77 Re: Supermenka :) 21.01.15, 19:21
                    Loppe - wykorzystujac watek. Chcialem podac przyklad arcymeskiego umyslu: Jozef Stalin. Jest to umyslowosc meska wrecz biegunowo.
                    • urquhart Re: Supermenka :) 21.01.15, 21:10
                      sabat.77 napisał:

                      > Loppe - wykorzystujac watek. Chcialem podac przyklad arcymeskiego umyslu: Jozef
                      > Stalin. Jest to umyslowosc meska wrecz biegunowo.

                      Chyba nie odrobiłeś lekcji o hormonach Sabat i jedziesz stereotypem meskiego zła. Stalin to sztandarowy przykład żeńskiej zimnej agresji opartej o spiski długo gromadzonej nie otwartej opartej na zawiści nieufności , maskulizujący testosteron predysponuje do otwartej rywalizacji i tzw gorącej agresji.
                      • zawle Re: Supermenka :) 21.01.15, 21:29
                        urquhart napisał:
                        Stalin to sztandarowy przykład żeńskiej zimnej agresji opartej o spiski dług
                        > o gromadzonej nie otwartej opartej na zawiści nieufności , maskulizujący testos
                        > teron predysponuje do otwartej rywalizacji i tzw gorącej agresji.

                        A Ty się urgu za dużo Seksmisji naoglądałeś. Że Stalin też była kobietą?:)))
                        • sabat.77 Re: Supermenka :) 21.01.15, 21:34
                          Stalin nie byla kobieta, bo nie chciala miec dzieci, nie interesowaly ja zwiazki (poza Zwiazkiem Radzieckim) i nie imponowala jej kasa.
                        • bgz0702 Re: Supermenka :) 21.01.15, 21:36
                          zawle napisała:

                          > urquhart napisał:
                          > Stalin to sztandarowy przykład żeńskiej zimnej agresji opartej o spiski dług
                          > > o gromadzonej nie otwartej opartej na zawiści nieufności , maskulizujący
                          > testos
                          > > teron predysponuje do otwartej rywalizacji i tzw gorącej agresji.
                          >
                          > A Ty się urgu za dużo Seksmisji naoglądałeś. Że Stalin też była kobietą?:)))

                          ;)))
                      • sabat.77 Re: Supermenka :) 21.01.15, 21:31
                        Nie zgadzam sie. Uwazam ze myslenie bez emocji jest typowo meska cecha. Podobnie jak myslenie bez wartosciowania moralnego.
                        Wspomniales o zimnym mysleniu a za chwile mowisz o nieufnosci i nienawisci. Czy to nie sprzeczne? Nienawisc jest goraca, kalkulacja - chlodna. Stalin byl ponad wszelka watpliwosc psychopata, watpie by targaly nim silne emocje. To raczej typ bezlitosnego ale skutecznego planisty.
                      • bgz0702 Re: Supermenka :) 21.01.15, 21:41
                        urquhart napisał:
                        > Chyba nie odrobiłeś lekcji o hormonach Sabat i jedziesz stereotypem meskiego zł
                        > a. Stalin to sztandarowy przykład żeńskiej zimnej agresji opartej o spiski dług
                        > o gromadzonej nie otwartej opartej na zawiści nieufności , maskulizujący testos
                        > teron predysponuje do otwartej rywalizacji i tzw gorącej agresji.
                        >

                        powiedziałabym raczej ze to osobowosć biegunowo psychopatyczna, ale pewnie też nie bo jak nam życie to będziesz miał dla mnie zaraz gotowca że to nie ten "typ". Jak ty ogarniasz te wszystkei hormony i inne maskulinizmy?;))
                        • sabat.77 Re: Supermenka :) 21.01.15, 21:47
                          bgz0702 napisała:

                          > powiedziałabym raczej ze to osobowosć biegunowo psychopatyczna, ale pewnie też
                          > nie bo jak nam życie to będziesz miał dla mnie zaraz gotowca że to nie ten "typ
                          > ". Jak ty ogarniasz te wszystkei hormony i inne maskulinizmy?;))

                          Urquhart ma na myśli wpływ oksytocyny ma mózg. Kiedyś o tym pisał, że dzięki niej kobieta w obronie dziecka staje się bezwzględna. A wiki podaje, że to hormon uległości i współpracy :)
    • coffei.na Re: Supermenka :) 21.01.15, 17:55
      Jasna sprawa! Myślę,że zebrałaby niezłe żniwo..
      Ileż to razy Np.spodobał mi się facet nie przez wzgląd na fizyczność,ale umysł,w lot rozumiał to co miałam na myśli,wiedział co powiedzieć w danym momencie aby zaciekawić sobą.
      Także facet musi być w zasadzie trochę przystojniejszy od diabła,ważne żeby czasem nas słuchał i postarał się zrozumieć.
      W necie krąży fajna ściągawka,nie jestem w stanie przytoczyć całości ale jest tam taka tabelka i np.kobieta mówi"nic" co to oznacza?To,że coś jest na rzeczy i jeszcze chwila a eksploduje!! Polecam lekturę ;)
      • bgz0702 Re: Supermenka :) 21.01.15, 21:59
        coffei.na napisała:

        > Jasna sprawa! Myślę,że zebrałaby niezłe żniwo..
        > Ileż to razy Np.spodobał mi się facet nie przez wzgląd na fizyczność,ale umysł,
        > w lot rozumiał to co miałam na myśli,wiedział co powiedzieć w danym momencie ab
        > y zaciekawić sobą.

        przypomniał mi się taki dowcip, córka mnie rozwaliła:
        płynie blondynka statkiem a obok niej na ławce siedzi facet który jej się spodobał. I nie wie dziewczyna jakby tu rozmowę zagaić, więc myśli, myśli i w końcu podchodzi do goscia i pyta: pan też płynie tym statkiem?;)))

        "Tego" typu gość to by mnie rozwalił, od razu chciałoby mi sie pogadać, naprawdę;)))
        • loppe Re: Supermenka :) 29.01.15, 13:10
          I nie wie dziewczyna jakby tu rozmowę zagaić, więc myśli, myśli i w końcu
          > podchodzi do goscia i pyta: pan też płynie tym statkiem?;)))

          Bardzo dobre zagajenie! Nie pozostawia wątpliwości gdy wykonane odpowiednim tonem z odpowiednim uśmiechem, przez odpowiednią osobę. A jeśli druga strona nie załapie i odpowie "mądrze" czyli głupio, to można ją od razu odhaczyć, więc super efektywne!:)
          • bgz0702 Re: Supermenka :) 29.01.15, 13:16
            loppe napisał:

            > I nie wie dziewczyna jakby tu rozmowę zagaić, więc myśli, myśli i w końcu
            > > podchodzi do goscia i pyta: pan też płynie tym statkiem?;)))
            >
            > Bardzo dobre zagajenie! Nie pozostawia wątpliwości gdy wykonane odpowiednim ton
            > em z odpowiednim uśmiechem, przez odpowiednią osobę. A jeśli druga strona nie z
            > ałapie i odpowie "mądrze" czyli głupio, to można ją od razu odhaczyć, więc supe
            > r efektywne!:)

            ja to bym sobie życzyła takich rozmów czasami;))) mnie odstresowuje brak kontroli u innych, głupawa włącza się od razu
            • zawle Re: Supermenka :) 29.01.15, 13:34
              bgz0702 napisała:
              > ja to bym sobie życzyła takich rozmów czasami;))) mnie odstresowuje brak kontro
              > li u innych, głupawa włącza się od razu

              Ja też to uwielbiam:))
              • twojabogini Re: Supermenka :) 29.01.15, 13:57
                zawle napisała:

                > Ja też to uwielbiam:))

                I ja! I ja!

                Jest też jeden ograny głupawy tekst, który zawsze powoduje ciepło i rozkoszne dreszcze. Pytanie - "Przyszłaś tu sama?" zadawane przez obcego mężczyznę, w sytuacji gdy jest jasne i oczywiste, że jestem z innym mężczyzną, który często stoi tuż obok. Gra wstępna odhaczona.
    • twojabogini Re: Supermenka :) 21.01.15, 22:30
      Kobiety w zakresie seksu chcą dobrego seksu. Ot i cała tajemnica. Nie ma znaczenia zawartość portfela, wygląd, ani nawet, czy jest się mężczyzną. Może dbałość o higienę jest czynnikiem in plus, aczkolwiek większość kochanków wszechczasów z higieną była na bakier.

      Tak więc przewagę daje wiedza co to znaczy dać kobiecie dobry seks. Jeśli oferujesz dobry seks i dotrzymujesz obietnicy - to na tym kończy się lista życzeń, pomysłów i pragnień.

      Chyba, że ta konkretna kobieta jest twoją partnerką życiową i/lub wychowujecie wspólnie jej/twoje/wasze dzieci. Wtedy zazwyczaj obok satysfakcji trzeba jeszcze wynosić śmieci, współdziałać i dostarczać dochody, oraz zmieniać pieluchy bobasom.
      • sabat.77 Re: Supermenka :) 21.01.15, 22:43
        twojabogini napisała:

        > Kobiety w zakresie seksu chcą dobrego seksu. Ot i cała tajemnica. Nie ma znacze
        > nia zawartość portfela, wygląd, ani nawet, czy jest się mężczyzną.

        Tak, tutaj się zgodzę. Tylko jak liczna jest grupa kobiet, które działają tylko i wyłącznie w oparciu o zainteresowanie dobrym seksem?
        • twojabogini Re: Supermenka :) 21.01.15, 23:57
          sabat.77 napisał:

          > Tak, tutaj się zgodzę. Tylko jak liczna jest grupa kobiet, które działają tylko
          > i wyłącznie w oparciu o zainteresowanie dobrym seksem?

          Sabat, rozdziel dwie rzeczy. Szukanie przez kobietę partnera życiowego/sponsora/satysfakcji w życiu/pana przed którym można się pochwalić koleżankom/jelenia/ojca dla dzieci/pana z którym można zwiedzić świat/ponurkować/nie nudzić się - czy która tam kobieta do czego na obecnym etapie życia dąży - od kobiecej satysfakcji seksualnej.

          Z uwagi na kiepską jakość seksualną mężczyzn zazwyczaj kobiety odpuszczają dobre pieprzenie jeśli facet rokuje w innej dziedzinie, którą kobieta jest aktualnie zainteresowana (zapowiada się na odpowiedzialnego męża i ojca/ma dobre zarobki/gra nieźle w szachy/jest towarzyski/koleżanki zbledną z zazdrości/nie truje dupy o byle co/dobrze/bezpiecznie/wesoło się z nim czuje itepe.itede. tsy kropecki maryjo). Przy tym wszystkim 90% kobiet nie odpuści sobie dobrego pieprzenia, jeśli zyska taką okazję i będzie mieć gwarancję dyskrecji (żeby nie narobić sobie kłopotów w relacji z ojcem dzieci/sponsorem/mężczyzną podzielającym ich zainteresowania itp.)

          Jeśli chcesz od kobiety tylko seksu - to gwarancją sukcesu jest tylko jedno - umiesz dać jej dobry seks, i umiesz jej zasygnalizować, że chcesz i umiesz jej go dać. To w zupełności wystarcza. Problemem nie jest wtedy jak przyciągnąć kobietę, tylko jak ja potem spławić, jeśli dobry seks pomyli się jej z miłością życia.

          Sygnalizowania uczą panowie od NLP, ale całość jest do dupy bo opiera się oszustwie. Uczysz się udawać, że potrafisz dać dobry seks. W efekcie zaciągniesz do wyra więcej kobiet, ale na dłuższą metę wszystkie rozczarujesz, więc końcowym efektem będzie twój spadek samooceny, a nie wzrost.

          Może łatwiej zrozumiesz na przykładzie odwrotnym. Załóżmy, że:

          Jesteś mężczyzną w wieku średnim. Większość seksualnych partnerek nie zasłużyła sobie na nie więcej niż 4-5 w 10 stopniowej skali. Jakieś górki typu 6 - 7 w twoich odczuciach wynikały raczej z tego, że miałeś lepszy dzień, nie miałeś kaca, miałeś dobry humor. W okresie rozrodu, gdy biologia wzięła górę seks dawał ci satysfakcję w granicach 8 -10. Jak się spojrzysz wstecz to ch. wie dlaczego. Wyjaśnienie jest proste - hormony i mechanizmy biologiczne. Te same z powodu których samiec modliszki daje sobie odgryźć głowę i jeszcze się cieszy, samiec pingwina stoi pół roku z jajkiem bez jedzenia (żeby nie hormony, które każą mu w ekstazie czekać na wybraną samicę, to zlazłby z jaja mrucząc pod nosem, że ma to w d. i idzie sobie złowić rybę, a jak się naje i mu stanie czy co tam się mu dzieje, to sobie wyhaczy nową samicę) a samica dowolnego gatunku daje się zapłodnić, mimo oczywistego ryzyka, pogorszenia jej dobrostanu itp.

          Zazwyczaj jednak napięcie seksualne oznacza, że trzeba je zredukować, i bywa to przykre, a nie radosne, a seks z kobietą to seks z kategorii seks przygnebiający, smutny, wkurzający, rozczarowujący itp. a nie jakieś góry i porywy. Albo seks małżeński, nie dość że nieco sztuczny i bez pożądania, to jeszcze i jakość średnia.

          Teraz na to wszystko przychodzi kobieta, która: a) rozbudza twoje zmysły, b) sprawia, że czujesz się mężczyzną, c) jest obietnicą zaspokojenia tego co rozbudza. Jeśli nie tylko cię rozbudzi ale i zaspokoi na 10+ to czego będziesz chciał więcej? Kolejnej porcji dobrego seksu. Z tą kobietą. Aczkolwiek każde bzykanie z każdą kobietą, a nawet z samym sobą na tym etapie będą lepszej jakości.

          Tak samo na kobiety działa mężczyzna który umie a,b,c plus zaspokoić je na 10+. Tego w seksie chcą kobiety. Nawet te, które nie śnią o takim kochanku, nie myślą o nim, nie planują romansu.

          Ryzyko na tym etapie wynika z tego, że zaspokojenie na 10+ zaćmiewa większości kobiet i mężczyzn logikę (tak samo jak robi to instynkt rozrodu). Zamiast się cieszyć z fajnego seksu zaczynają kombinować, rozbijają sobie rodziny, tracą majątki, wplątują się w afery szpiegowskie. Żeby bzyknąć żonę czy męża, większości panów i pań nie chce się nawet zębów umyć, czy ogolić, a tu nagle możesz zaprzedać imperium, wydać oszczędności życia czy porzucić własne potomstwo. I wcale nie chodzi o rozród, chodzi o to żeby było dobrze.

          Rozród to ujebane głowy, pół roku na mrozie bez żarcia, czy 10 lat bez seksu w małżeństwie. Chwila hormonalnej radochy i hormonalna zdolność do umartwień, którą racjonalizujesz jako miłość do potomstwa i odpowiedzialność. Instynkt seksualny to coś innego - ona niszczy program samoumartwiania. To dlatego kościół lamentował, że zgniły zachód spowoduje ogromną ilość rozwodów - i dlatego zgniły zachód naprawdę to zrobił.

          Dlatego niemal każda religia i każdy totalitaryzm wspiera instynkty rozrodu, propaguje seks małżeński w takiej formie, aby nie wyzwalał żądzy, a zabija i dyskredytuje wszystko co seksualne. Tak się tworzy pokornych niewolników.

          Z innej mańki - dlatego NLP - jako sztuka udawania dobrego kochanka - bywa skuteczne i dlatego bywa skuteczne niemal wyłącznie w relacji z kobietami niedoświadczonymi. Nad ranem większość tych uwiedzionych technikami NLP pań myśli sobie what the fuck, po co mi to było, co mi odpieprzyło.
          Dlatego niektórzy mężczyźni chujeją (cipieją kiepsko oddaje sens sytuacji), gdy trafią na panią która stosuje coś w rodzaju kobiecego NLP, końcowa satysfakcja średnia i tylko strach, czy żona się dowie i "po co mi to było".

          Koniec końców logika jest jedynym co uwalnia nas z programów biologicznych, które skazują nas na samoumartwienie, czy też dostarczają fanu za cenę samozagłady. I ta logika pozwala mieć fan z seksu, bez kosztów ukrytych i zapisków małym druczkiem. Także we własnym małżeństwie.

          Swoją drogą edukacja seksualna i nauczenie się jak nawzajem budzić w sobie pożądanie i zaspokajać je na 10+ już po hormonalnej fazie rozrodu pozwala wyjść małżeństwom z programu niewolnictwa, pokory i poświęcenia ponad miarę na rzecz potomstwa, który to program jest kultywowany i wykracza obecnie znacznie ponad to, czego dla zachowania potomstwa przy życiu wymaga biologia.

          Ogromnym błędem w ocenie wielu forumowiczów jest mylenie instynktu seksualnego z instynktem rozrodu. Oraz uznawanie potrzeb kobiet związanych z rozrodem (i poszukiwaniem partnera do rozrodu) za potrzeby seksualne kobiet. dlatego cale pruderyjne psychoewo można rozbić o kant dupy, w zakresie w jakim miałoby się odnosić do seksualności człowieka, a nie do jego rozrodczości.
          • sabat.77 Re: Supermenka :) 22.01.15, 07:00
            To nie logika, ktora jest tylko narzedziem racjonalizacji tego, co jest przyczyna pierwotna - strachu. A Pani Doktor ma wiele do stracenia, prawda? :)
            Wizerunek wspanialej zony, mamy i naukowca sprawia, ze odwracasz sie od pierwotnej rozkoszy, ktora dobrze znasz. Dobrze to przemyslalas?
            Czy nie to pytanie zadajesz sobie kazdej nocy?
            • twojabogini Re: Supermenka :) 22.01.15, 13:00
              sabat.77 napisał:

              > To nie logika, ktora jest tylko narzedziem racjonalizacji tego, co jest przyczy
              > na pierwotna - strachu.

              Nie zrozumieliśmy się, może dlatego, że w sumie terminu logika używam w znaczeniu, które miał ostatnio we wczesnych wiekach średnich. Ciało kontra rozum.
              Ciało = instynkt. Rozum = się logika.

              A Pani Doktor ma wiele do stracenia, prawda? :)
              > Wizerunek wspanialej zony, mamy i naukowca

              Ad personam i kulą w płot. Mój doktorat jest w toku, na razie odpowiedzi rodzą tylko kolejne pytania. Pisanie doktoratu nie jest tożsame z praca naukową, jestem freelancerem. Co oznacza, że zazwyczaj jestem postrzegana jako osoba bezrobotna.
              Matka i żona według jakichkolwiek kryteriów ze mnie fatalna. Zresztą nigdy tego nie ukrywam, moje małżeństwo wciąż trafia na jakieś rafy, a dzieci czasem mnie męczą i wkurzają, a już na pewno nie czuję potrzeby poświęcenia się dla nich. Nie widzę w tym sensu.

              ze odwracasz sie od pierwot
              > nej rozkoszy, ktora dobrze znasz. Dobrze to przemyslalas?
              > Czy nie to pytanie zadajesz sobie kazdej nocy?

              W nocy nie mam czasu zadawać sobie pytań, zazwyczaj albo czytam, albo imprezuję albo śpię. Co do instynktów i rozkoszy - jestem ostatnią osobą, która odwraca się od tej strony życia. Zazwyczaj mam w dupie konwenanse, według których instynktowne zachowania są dopuszczalne w określonych sytuacjach społecznych. Dlatego m.in. zostałam po raz pierwszy matką mając lat 19, a nie 30. I dlatego znam swoją seksualność, i nie mam problemu z tym, ze nijak się ma do tego co twierdza o niej naukowcy, seksuolodzy czy inni specjaliści.

              Niemniej jednak po przeszło 30 latach zbierania doświadczeń wiem, że:
              1. Instynkt rozrodu jest instynktem samoumartwienia. Zarówno dla kobiet jak i dla mężczyzn. Szybki bonus seksualny w okresie prokreacyjnym i zdolność do poświęceń w okresie wychowania potomstwa.Ten instynkt jest mylony z seksualnym - stąd psychoewo opisuje seksualność kobiety jako aktywną jedynie w fazie prokreacji. To podstawowy błąd psychoewoli - opisują co widzą, nie analizując dlaczego to widzą i czy są inne ukryte komponenty. Jak w opisie słonia, na pewno znasz tą anegdotkę.

              2. Instynkt seksualny to coś zupełnie innego. Jest naturalny i wpisany w ciało, i jest blokowany kulturowo.

              Dlatego przykładna zona i matka bez oporów pójdzie do łózka z mężczyzną, który ją obudzi seksualnie i dlatego pójdzie z nim do łózka drugi raz nawet ryzykując dobro rodziny, jeśli ją seksualnie zaspokoi. To samo dotyczy mężczyzn, przykładnych ojców i mężów.

              To, że instynkt rozrodu jest osią małżeństwa - nie zaś instynkt seksualny - wynika li i jedynie z kultury. Dlatego warto małżeństwo oprzeć na seksie, nie na rozrodzie. Dzieci sobie poradzą.
              • sabat.77 Re: Supermenka :) 22.01.15, 15:35
                Skad sie wzial ten instynkt seksualny? W duzym uproszczeniu instynkty rodza sie, bo zwierze przejawiajace dane zachowanie ma wieksza przezywalnosc. Zwierzeta z reguly nie maja instynktu seksualnego, kopulacja sluzy im do rozrodu albo jest symbolicznym aktem stadnego rytualu, np. moze oznaczac zachowania ustalajace hierachie. Skad zatem u ludzi mialby panowac jakis rozdzial miedzy rozrodem a seksualnoscia? Nie kupuje tej teorii...
                • twojabogini Re: Supermenka :) 22.01.15, 15:51
                  sabat.77 napisał:

                  > Skad sie wzial ten instynkt seksualny? W duzym uproszczeniu instynkty rodza sie
                  > , bo zwierze przejawiajace dane zachowanie ma wieksza przezywalnosc. Zwierzeta
                  > z reguly nie maja instynktu seksualnego, kopulacja sluzy im do rozrodu albo jes
                  > t symbolicznym aktem stadnego rytualu, np. moze oznaczac zachowania ustalajace
                  > hierachie. Skad zatem u ludzi mialby panowac jakis rozdzial miedzy rozrodem a s
                  > eksualnoscia? Nie kupuje tej teorii...

                  Sam sobie odpowiedziałeś. Zwierzęta kopulują dla prokreacji. Poza okresami rui większość gatunków w ogóle nie podejmuje zachowań seksualnych. Zwierzęta o wyższym poziomie organizacji struktur mózgowych i społecznych przejawiają zachowania seksualne o podłożu społecznym, wpływającym na ustalanie hierarchii.

                  Oba te zachowania podejmuje człowiek. Są one dyktowane instynktem, choć w różnych kulturach, jak również jednostkowo ludzie w różnym stopniu są w stanie te zachowania kontrolować (lub nie). Im więcej wiemy o gwałcie, tym bardziej skłaniamy się do stanowiska, ze jest on aktem podporządkowania i przemocy, zaspokojenia potrzeby kontroli, a nie zaspokojenia potrzeby seksualnej, lub tym bardziej potrzeby rozrodu.
                  Zachowania ustalające hierarchię to większość zachowań seksualnych związanych z przepływem dóbr, lub dobrobytem potomstwa. Do nich zaliczymy molestowanie seksualne w pracy, prostytucje kobiet posiadających potomstwo, prostytucje małżeńską, jak również sponsoring i imprezy typu bunga-bunga.

                  Jednak jedynie człowiek podejmuje aktywność seksualną niezwiązaną ani z prokreacją, ani z ustalaniem hierarchii. Dla czystej przyemności. jedynie człowiek rozwija sztuke miłości, zajmując sie nie tylko zaspokajaniem żądzy, ale także jej pobudzaniem, stymulowaniem i ukierunkowywaniem. To jest instynkt seksualny.
                  Gdy kobieta/mężczyzna zaangażowani w rodzinę i opiekę nad potomstwem odczuwają silny pociąg seksualny do innej osoby niż partner/partnerka i jest to dla nich pierwsze doświadczenie obudzenia instynktu seksualnego, jest on tak silny, że nie są w stanie nad nim panować. Wtedy instynkt seksualny przeważa nad prokreacyjnym.



                  • sabat.77 Re: Supermenka :) 22.01.15, 16:03
                    Tylko dlaczego nazywac to instynktem? Raczej obudzeniem swiadomosci seksualnej.
              • sabat.77 Re: Supermenka :) 22.01.15, 17:02
                Co do kwestii ad personam. Nie chcialem cie urazic, raczej sprowokowac do pewnych wnioskow.
                Ciekawa koncepcja malzenstwa jako opartego na seksie w przeciwienstwie do tych opartych na instynkcie rozrodu. Mam z tym pewien problem, bo nie wiem na ch... mam w takim razie je zawierac. Nie wiem jaka idea za tym stoi.
                Wedlug mnie malzenstwo jako instytucja ma sens wylacznie w celu wspolnego wychowywania dzieci. Przeciez cale to umartwianie sie nieustajaca wiernoscia, rezygnacja z czesci samego siebie, koniecznosc dzielenia sie - jaki to ma sens bez wartosci, ktore jako zyski w praktyce przynosi? Po co byc wiernym?
                • twojabogini Re: Supermenka :) 22.01.15, 17:35
                  udany seks w parze i harmonia w związku dają ogromną satysfakcję, niezaleznie od tego czy sa dzieci, czy ich nie ma. Seksualnośc może mieć charakter ponadfizyczny, byc spotkaniem dwojga odmiennych ludzi.
                  Przy takiej podstawie łatwiej jest pełnic takze społeczne funkcje, takie jak rodzicielstwo, opieka nad innymi członkami rodziny, wsólne wypracowywanie majatku.
                  tak ja to widzę.
                  Nie twierdzę, że tak mam w swoim małżeństwie,raczej miewam, ale do tego dążę. Jakoś bardziej przemawia do mnie idea małżeństwa w którym jestem dla drugiego człowieka i w którym ja rozwijam się jako człowiek, niż umartwiania się i ograniczania dla dobra dzieci.

                  Ale żeby tak widzieć małżeństwo trzeba mentalnie odejść od koncepcji seksu-prokreacji, czy seksu-grzechu. Co na przykład powoduje, że powściaga sie instynkt rozrodu (ten który nakazuje zapładniac coraz to nowe parnerki i szukac nowych lepszych zapładniaczy). Zatrzymujesz się przy jednej osobie i wspólnie z nią rozbudzasz i rozwijasz swoja seksualność. To lepsze niż przypadkowe orgazmy z przypadkowymi partnerami, nawet jeśli uwzględnisz całą otoczke flirtu, zdobywania i dowartościowania ego. Wiem co mówię.
                  • sabat.77 Re: Supermenka :) 22.01.15, 17:53
                    Fajnie, opisujesz swoja idee malzenstwa, podoba mi sie idea bycia dla drugiego czlowieka i rozwijania sie, bo okragle slowa lubie przeogromnie ALE wciaz nie rozumiem PO CO byc dla drugiego czlowieka i sie z tym rozwijac. Co lezy u podstaw tej idei. Co jest podstawowym powodem, dla ktorego zawierasz malzenstwo. Potrafisz odpowiedziec konkretniej?
                    • marek.zak1 6 powodów 22.01.15, 18:58
                      sabat.77 napisał:

                      Co jest podstawowym powodem, dla ktorego zawierasz malzenstwo. Potrafisz odpowiedziec konkretniej?

                      1. Kochasz tę dziewczynę,
                      2. Chcesz być z nią,
                      3. Lubicie być ze sobą,
                      4. W przypadku twojego wahania ona może zwyczajnie się rozczarować i odejść,
                      5. Jest fajny seks bez ograniczeń i oboje to lubicie,
                      6. Chcesz oderwać się od domu rodziców i żyć po swojemu,
                    • twojabogini Re: Supermenka :) 23.01.15, 18:37
                      sabat.77 napisał:

                      > Co jest podstawowym powodem, dla ktorego zawierasz malzenstwo. Potr
                      > afisz odpowiedziec konkretniej?

                      Potrafię powiedzieć czemu ja zawarłam małżeństwo. Bo spotkałam człowieka, z którym chciałam być w stałym związku.
                      Była to dla mnie rewolucja, bo nigdy sobie nie wyobrażałam innego układu niż mój harem. Ani monogamii. Ani zobowiązań. Ani kolejnego macierzyństwa. Ani zobowiązań. Ani ograniczeń. Ani wszystkiego tego co wiąże się z zakładaniem rodziny i rozmnażaniem. Ani wszystkiego co wiąże się z tym, że z kimś mieszkasz. Albo dzielisz się obowiązkami. Ani ustalania gdzie jechać, albo jak spędzić czas wolny. Ani zobowiązań :)
                      Jakbym miała powiedzieć co mnie motywowało dokładniej - nie wiem. Było mi wszystko jedno czy założymy rodzinę, pojedziemy na drugi koniec świata, czy założymy hippisowska komunę. Każda opcja wydawała się niezła. Zdecydowaliśmy się na rodzicielstwo i lubimy być rodzicami, choć wokół tematów domowo-rodzinnych jest najwięcej kłótni i napięć, a jednak fajnie tworzyć dzieciakom dom, być z nimi i się nimi cieszyć. Ale nadal sensem naszego bytu jako pary nie jest bycie rodzicami, tylko bycie parą.
                      Obawiam się, że jakbym zaczęła postrzegać męża przez pryzmat roli ojca i męża, a nie atrakcyjnego odrębnego ode mnie i rodziny mężczyzny, to... no nie wiem... byłby mało interesujący? Nie chciałabym tez być postrzegana jako matka-zona. Bleee...
                      Koncepcja małżeństwa jest za bardzo wpisana w koncepcję rozrodu, rodzice mają się poświęcić dla dobra dzieci i już tylko zapieprzać na ich dobrobyt. K. my jeszcze nie umieramy.
                      • sabat.77 Re: Supermenka :) 23.01.15, 18:47
                        W zwiazek pcha nas instynkt rozrodczy. Nie ma innego uzasadnienia. Inaczej moglabys stworzyc zwiazek z psem, kotem, inna baba itp. A o ile nie jestes z odmiennych opcji, to tworzysz go na bazie takiej, by sie mnozyc. Te instynkty wyksztalcily sie aby wspolnie wychowywac potomstwo. Co potem robisz z tym w glowie, to juz inna sprawa.
                        • zawle Re: Supermenka :) 23.01.15, 19:37
                          sabat.77 napisał:

                          > W zwiazek pcha nas instynkt rozrodczy. Nie ma innego uzasadnienia. Inaczej mogl
                          > abys stworzyc zwiazek z psem, kotem, inna baba itp.

                          Na serio? Powiedz to góralom;)))
                          • bgz0702 Re: Supermenka :) 23.01.15, 20:28
                            zawle napisała:

                            > sabat.77 napisał:
                            >
                            > > W zwiazek pcha nas instynkt rozrodczy. Nie ma innego uzasadnienia. Inacze
                            > j mogl
                            > > abys stworzyc zwiazek z psem, kotem, inna baba itp.
                            >
                            > Na serio? Powiedz to góralom;)))

                            czemu góralom?;)
                            • sabat.77 Re: Supermenka :) 23.01.15, 20:35
                              A moze rybakom?
                              • bgz0702 Re: Supermenka :) 23.01.15, 20:47
                                sabat.77 napisał:

                                > A moze rybakom?
                                ;))) rybak- naturalne skojarzenie, w końcu ryby kojarzą nam się z północą a góry z południem, tak by mi sie tez mogło w główce poukładać;))) Zawle a ten góral to co robi z tymi górami?;))
                                • zawle Re: Supermenka :) 23.01.15, 21:21
                                  AC nie wiem ...coś tam słyszałam o wieloletnich związkach na tych halach:)) Ale może to kawały są. Podobnie jak o homoseksualistach i innych takich;)
                        • twojabogini Re: Supermenka :) 24.01.15, 18:00
                          sabat.77 napisał:

                          > W zwiazek pcha nas instynkt rozrodczy.

                          Nie wiem co kogo i do czego pcha. Czując instynkt rozrodczy po raz pierwszy w życiu po prostu się rozmnożyłam, ni cholery nie wiązało mi się to z potrzebą zakładania związku. Przez wiele kolejnych lat nie czułam instynktu rozrodczego, za to z różnych przyczyn bywałam w różnych związkach i relacjach - bo odczuwałam taką potrzebę.
                          Z kolei jak zakładałam monogamiczny związek w którym pozostaję, nie kierował mną instynkt rozrodczy, bo go na tym etapie nie czułam. Jak poczułam to się rozmnożyłam, chociaż związek przechodził wtedy fazę kryzysową, więc więcej rozmyślałam o rozwiązaniu związku, niż o utrwalaniu.

                          Ale może to ja taka pokręcona jestem, że nie czuję, że żeby się rozmnożyć muszę mieć glejt od papieża, proboszcza, państwa polskiego czy inszego i błogosławieństwo rodziny, ciotek i pociotek oraz samca żywiciela w pełnym pogotowiu?
                          Takk czy siak mój eksperyment potwierdza: do rozmnożenia potrzeba dwóch osób płci przeciwnej i stosunku. Związek, pieniądze, wózek, cudokrem, pieluchy, partner, dyplom mgr czy tzw. "zawód" nie są konieczne do rozmnażania.
                          • fuzja_jadrowa Re: Supermenka :) 31.01.15, 11:08
                            Wpisz swoją odpowiedź
                          • fuzja_jadrowa Re: Supermenka :) 31.01.15, 11:10
                            > Czując instynkt rozrodczy po raz pierwszy w życiu

                            Bogini, mogłabyś mi wytłumaczyć, dlaczego posługujesz się określeniem "instynkt rozrodczy" w stosunku do człowieka?
                  • lybbla Re: Supermenka :) 22.01.15, 22:59
                    twojabogini napisała:

                    > udany seks w parze i harmonia w związku dają ogromną satysfakcję,
                    > niezaleznie od tego czy sa dzieci, czy ich nie ma. Seksualnośc może mieć
                    > charakter ponadfizyczny, byc spotkaniem dwojga odmiennych ludzi.
                    > Ale żeby tak widzieć małżeństwo trzeba mentalnie odejść od koncepcji
                    > seksu-prokreacji, czy seksu-grzechu. Co na przykład powoduje,
                    > że powściaga sie instynkt rozrodu (ten który nakazuje zapładniac
                    > coraz to nowe parnerki i szukac nowych lepszych zapładniaczy).
                    > Zatrzymujesz się przy jednej osobie i wspólnie z nią rozbudzasz i rozwijasz
                    > swoja seksualność. To lepsze niż przypadkowe orgazmy z przypadkowymi
                    > partnerami, nawet jeśli uwzględnisz całą otoczke flirtu, zdobywania i
                    > dowartościowania ego. Wiem co mówię.

                    My też wiemy co ty Bogini mówisz. Otóż najbardziej jednolitą grupą kobiet jest
                    ta, której seksualność nigdy nie została stłamszona. Niesamowita naturalność,
                    umiejętne dyskretne prowadzenie mężczyzny etc. etc. ale nie o tym miałem pisać.

                    W tej niejednolitej grupie rozmaitość zachowań jest tak duża, że
                    trudno w zasadzie o jakiś wspólny mianownik, wyjątkiem jest jedna grupa do której Ty należysz. Grupę tę można nazwać ``Te które polowały w młodości na
                    smakowite kąski''. Wiemy przecież, że Twoje życie dzieli się na dwa okresy,
                    okres przed spotkaniem wyjątkowego kochanka i po tym incydencie.

                    W tym pierwszym okresie tak byłaś skoncentrowana na dawaniu przyjemności,
                    że zapominałaś o swojej własnej, musiałaś się wychować na porno bo
                    słowo pisane począwszy od Kamasutry mówi wiele o kobiecej seksualności.
                    Wtedy mówiłaś o przyjemności z seksu choć o prawdziwej przyjemności nie miałaś pojęcia, ale Twój cel też był inny mieć lepszego mężczyznę niż wszystkie inne. Bo polowanie na grubego zwierza masz we krwi (lub trauma z dzieciństwa).

                    Potem pojawił się superkochanek, przyniósł otrzeźwienie, przemianę niemalże mistyczną. Dowiedziałaś się w końcu czym potrafi być orgazm.
                    Odtąd Twoje życie nabrało nowego sensu. Nieść kaganek oświaty nieświadomej ludzkości. Cała literatura w pdu. Na szczęście tworzysz tu nową literaturę
                    z którą robimy dokładnie to samo. No może nie to samo bo jednak pochylamy się
                    i staramy znaleźć ziarno prawdy, które niewątpliwie gdzieś tu jest.

                    Co do stałego partnera. No tak ale Ty jesteś już po trzydziestce.

                    Co dalej? Nieuchronny rozpad związku około czterdziestki no chyba, że Cię olśni raz jeszcze.

                    Żeby nie było lubię bardzo niektóre Twoje wypowiedzi na przykład
                    o opadaniu mężczyzny z sił (takoż i kobiety). Lubię kontrastować te wypowiedzi z wypowiedziami młodych dziewcząt `a mój to potrafi sześć razy'.

                    PS W pisaninie TB nie chodzi o spójność tylko o nadanie wartości swoim poczynaniom. On przećwiczył to mnóstwie kobiet a dopiero ja go ujarzmiłam.
                    Czyżby?

                    • twojabogini Re: Supermenka :) 23.01.15, 18:14
                      lybbla napisał:

                      > W tym pierwszym okresie tak byłaś skoncentrowana na dawaniu przyjemności,
                      > że zapominałaś o swojej własnej, musiałaś się wychować na porno bo
                      > słowo pisane począwszy od Kamasutry mówi wiele o kobiecej seksualności.

                      Wychowałam się na naukach kościoła katolickiego i na formatowaniu mnie jako grzecznej dziewczynki. Porno nie widziałam na oczy. Jak zostałam zgwałcona to nawet nie wiedziałam co mi się przytrafiło. A potem - na szczęście dość wcześnie - po prostu poczułam, że lubię seks, że jest on fajny, że zarówno eksperymenty z kolegami jak i masturbacja dają mi przyjemność. I uznałam, że w dupie mam bycie grzeczną, bezgrzeszną i czystą, bo wszystko co lubię było po drugiej stronie, i że po tej stronie wcale nie ma piekła ani diabła, a bóg nie ma zwyczaju kontrolować co robię pod kołdrą, albo bez kołdry.

                      > Wtedy mówiłaś o przyjemności z seksu choć o prawdziwej przyjemności nie miałaś
                      > pojęcia, ale Twój cel też był inny mieć lepszego mężczyznę niż wszystkie inne.

                      Nie miałam ochoty mieć mężczyzny. Chciałam mieć mężczyzn i kobiety. I miałam. Niektóre relacje były bardziej trwałe inne mniej. To czego szukałam to przyjemność. To raczej normalna faza młodości - eksperymentowanie we wszystkich obszarach życia, także seksualnym. Natomiast fakt faktem, że nie miałam pojęcia o tym jak osiągnąć orgazm pochwowy i byłam na tym punkcie nieźle zafiksowana. Ale nie traumatycznie - na tej samej zasadzie testowałam nowe używki i właziłam na kolejne góry, chciałam doświadczać nowych rzeczy. Znalazłam wiele materiałów o tym jakie to fajne, mieć taki rodzaj orgazmu i wytrysk, ale nic o tym, jak to osiągnąć. Bladego pojęcia nie miał także nikt z moich partnerów seksualnych.

                      > Potem pojawił się superkochanek, przyniósł otrzeźwienie, przemianę niemalże mis
                      > tyczną. Dowiedziałaś się w końcu czym potrafi być orgazm.

                      No i znów nie tak :) Potem kolega, który praktykował tantrę po koleżeńsku mi pokazał parę nowych rzeczy i nauczył mnie ćwiczeń. Oraz wskazał parę interesujących lektur. Nie doznałam przemiany mistycznej. Jak się okazało np. bardzo relaksujący i czysto fizyczny orgazm falującej macicy nauczyłam się robić sobie i nie tylko sobie za pomocą stymulowania łechtaczki - czym kolega tantryk był zaskoczony, że tak da się. Niemniej jednak tantra wniosła do mojego życia seksualnego wiele nowości.

                      > Co do stałego partnera. No tak ale Ty jesteś już po trzydziestce.
                      > Co dalej? Nieuchronny rozpad związku około czterdziestki no chyba, że Cię olśni
                      > raz jeszcze.

                      Znów kulą w płot. Poznałam mężczyznę, z którym czuję się dobrze - w wielu różnych aspektach, nie tylko seksualnym. Nie brałam nigdy pod uwagę życia w monogamicznym związku - ale z tym mężczyzną tak. Najbardziej obawiałam się aspektów seksualnych monogamii, a z racji wykonywanego zawodu, wiele widziałam już na temat bsm, wpływu rodzicielstwa, kredytów i zbyt małych mieszkań na seksualny aspekt związku.

                      Nie wiem, czy mój związek się rozpadnie a jeśli takk to kiedy. Lubię być w związku z moim mężem, ale potrafię nadal być sama. To, że jestem razem z nim jest moim wyborem, każdego dnia. Jeśli chcesz związku monogamicznego, to- jeden z niewielu punktów w których zgadzam się z markiem - trzeba znaleźć sobie osobę z którą chcesz być, a nie musisz być, bo dzieci, bo kredyt, bo...i że bez seksu związek nie ma sensu. Co nie znaczy, że trzeba kończyć związek, gdy akurat wpływa się na rafy, nie ma seksu, bo urodziło się dziecko, czy jedno gdzieś wyjechało, albo nie można się chwilowo dogadać.

                      Co do ujarzmiania samca - nigdy żadnego z moich partnerów, ani partnerek nie pytałam o przeszłość seksualną. To są bardzo intymne doświadczenia i każdy ma prawo zachować je dla siebie. Nie wiem kogo ujarzmiłam, a kogo rozbudziłam.

                      Co do opadania z sił - zarówno kobiety jak i mężczyźni opadają z sił. Siła orgazmu, zdolność do odczuwania rozkoszy, trwałość erekcji zarówno u kobiet jak i u mężczyzn zależy od sprawności i elastyczności określonych grup mięśni. Podobnie zadbane i wysportowane ciało jest zdolne przyjąć więcej przyjemności, niż przygarbione, wzdęte, brzuchate i z bolącym kręgosłupem.
                      Stopniowe opadanie z sił można hamować na dwa sposoby - dostarczając sobie coraz to nowych podniet (co okresowo daje duży fun, jak np. mogę 6 razy z młodą dziewczyną, lub codziennie, byle z inną - aż do wyczerpania i tych zasobów (tzw. ostatnie porywy 40-latków, nie kazdy jest Kaligulą czy tym włchem od bunga-bunga, zdolnym finansować i organizowac coraz to nowsze orgie z nowymi coraz bardziej wyrafinowanymibodźcami ), albo ćwicząc. Innej drogi nie znam.

                      • sabat.77 Re: Supermenka :) 23.01.15, 18:40
                        Tak swobodnie napisalas o gwalcie widac, ze to przetrawilas. Takie doswiadczenia czesto warunkuja uogolniona nienawisc do plci przeciwnej.
                        • twojabogini Re: Supermenka :) 24.01.15, 18:18
                          sabat.77 napisał:

                          > Tak swobodnie napisalas o gwalcie widac, ze to przetrawilas.

                          Napisałabym, że nie ma czego przetrawiać, ale może to zostać źle odebrane. Gwałt jest doświadczeniem traumatycznym, tak jak tortury czy pobicie. Podobnie jak tortury czy pobicie gwałt nie wpływa na seksualność, wpływa na odczuwany poziom lęku, zaufanie do innych ludzi, poczucie bezpieczeństwa.
                          Na seksualność wpływa natomiast sposób w jaki osoby, które doświadczyły gwałtu są postrzegane: zbrukane, zaburzone, nienawidzące mężczyzn, dysfunkcyjne seksualnie.

                          Nie widzę różnicy między oświadczeniami: doświadczyłam gwałtu - doświadczyłam pobicia. Osoba przed gwałtem i po gwałcie o ta sama osoba. Tak samo jak osoba przed pobiciem (atakiem fizycznym) i po pobiciu. Przed torturami i po torturach. Zresztą gwałt de facto JEST atakiem fizycznym i torturą.


                          >Takie doswiadczeni
                          > a czesto warunkuja uogolniona nienawisc do plci przeciwnej.

                          To jest mit, bardzo szkodliwy mit. U ofiar gwałtu, które nie doświadczyły pomocy i wsparcia, zostały naznaczone przez swoje środowisko, którym nie pozwolono mówić o swoim doświadczeniu wytwarza się czasem autoagresja, autonienawiść. Za to nawet w stosunku do sprawcy gwałtu nienawiść jest rzadko odczuwaną emocją - raczej lęk, obrzydzenie, wstręt.
                      • lybbla Re: Supermenka :) 26.01.15, 02:26
                        twojabogini napisała:

                        > ...

                        Ja nie widzę tego płotu w który strzelam.

                        Od wczesnej młodości lubiłaś seks.

                        > Nie miałam ochoty mieć mężczyzny. Chciałam mieć mężczyzn i kobiety. I miałam. Niektóre relacje były bardziej trwałe inne mniej. To czego szukałam to przyjemność. To raczej normalna faza młodości - eksperymentowanie we wszystkich obszarach życia, także seksualnym.

                        Przyjemność była kryterium.

                        > Natomiast fakt faktem, że nie miałam pojęcia o tym jak osiągnąć orgazm pochwowy i byłam na tym punkcie nieźle zafiksowana. Ale nie traumatycznie - na tej samej zasadzie testowałam nowe używki i właziłam na kolejne góry, chciałam doświadczać nowych rzeczy. Znalazłam wiele materiałów o tym jakie to fajne, mieć taki rodzaj orgazmu i wytrysk, ale nic o tym, jak to osiągnąć. Bladego pojęcia nie miał także nikt z moich partnerów seksualnych.

                        Nie miałaś orgazmu pochwowego.

                        > No i znów nie tak :) Potem kolega, który praktykował tantrę po koleżeńsku mi pokazał parę nowych rzeczy i nauczył mnie ćwiczeń. Oraz wskazał parę interesujących lektur. Nie doznałam przemiany mistycznej. Jak się okazało np. bardzo relaksujący i czysto fizyczny orgazm falującej macicy nauczyłam się robić sobie i nie tylko sobie za pomocą stymulowania łechtaczki - czym kolega tantryk był zaskoczony, że tak da się. Niemniej jednak tantra wniosła do mojego życia seksualnego wiele nowości.

                        Odkryłaś, że stymulując łechtaczkę można osiągnąć silny orgazm, któremu towarzyszą skurcze macicy. Kolega od tantry gdyby czytał zachodnią literaturę
                        wiedziałby, że to najpopularniejsza droga do odkrycia kobiecej przyjemności
                        opisywana szeroko od pół wieku, ciekawe czemu w obecności Mary i Jane:)

                        Zdajesz sobie sprawę, że skoro zaczęłaś swoją przygodę od orgazmów osiąganych na drodze stymulacji łechtaczki to Twoje ostatnie szaleństwa
                        na forum i dyskredytowanie tego rodzaju stymulacji brzmią co najmniej dziwnie.

                        Tkwienie w dawno zdezawuowanym paradygmacie o wyższości
                        orgazmu podczas stosunku nad innymi, prowadzi do dróg na skróty czasami skutecznych czasami nie. Moje skromne doświadczenie mówi, że drogi na skróty przynoszą więcej szkody niż pożytku z udawaniem orgazmów na czele.

                        Gdy masz kłopoty z orgazmem, najpierw spróbuj go osiągać przez stymulację
                        łechtaczki a dopiero potem rzuć się na głęboką wodę i szukaj orgazmu pochwowego.


                        > Znów kulą w płot. Poznałam mężczyznę, z którym czuję się dobrze -
                        > w wielu różnych aspektach, nie tylko seksualnym.
                        > Nie brałam nigdy pod uwagę życia w monogamicznym związku - ale z tym
                        > mężczyzną tak.

                        No i oby jak najdłużej tak.


                        > To, że jestem razem z nim jest moim wyborem, każdego dnia. Jeśli chcesz
                        > związku monogamicznego, to- jeden z niewielu punktów w których zgadzam
                        > się z markiem - trzeba znaleźć sobie osobę z którą chcesz być, a nie musisz
                        > być, bo dzieci, bo kredyt, bo...i że bez seksu związek nie ma sensu.

                        Przysnąłem po przeczytaniu tego akapitu tak mnie znużył.

                        > Co do ujarzmiania samca - nigdy żadnego z moich partnerów, ani partnerek nie > pytałam o przeszłość seksualną. To są bardzo intymne doświadczenia i każdy
                        > ma prawo zachować je dla siebie. Nie wiem kogo ujarzmiłam, a kogo
                        > rozbudziłam.

                        Osłupienie. Czyli co wychodzisz na zewnątrz z jaskini łapiesz faceta na cyc czy
                        na metodologię badań naukowych, zaciągasz do jaskini a po czasie wywalasz?
                        Przecież my żyjemy w jakimś otoczeniu spotykamy się z ludźmi na co dzień
                        coś do nas dociera chociażby osmotycznie.

                        > Co do opadania z sił - zarówno kobiety jak i mężczyźni opadają z sił.
                        > Siła orgazmu, zdolność do odczuwania rozkoszy, trwałość erekcji zarówno u
                        > kobiet jak i u mężczyzn zależy od sprawności i elastyczności określonych grup > mięśni.

                        Po pierwsze, kiepsko napisałem, nie zrozumiałaś więc śpieszę z wyjaśnieniem.
                        Moją tezą było, im intensywniejszy orgazm tym bardziej opadasz z sił.
                        Ale Ty powinnaś to zauważyć.

                        U Ciebie zależy u innych słabo zależy bo mają tak wrażliwą łechtaczkę, że nawet
                        nadmiarowe kilogramy, kłopoty z kręgosłupem, brak aktywności wspomnianych mięśni nie przeszkadza w osiąganiu spektakularnych orgazmów.

                        > Podobnie zadbane i wysportowane ciało jest zdolne przyjąć więcej
                        > przyjemności, niż przygarbione, wzdęte, brzuchate i z bolącym kręgosłupem.

                        Ale masz w tym jakieś doświadczenie czy tak Ci się wydaje? Bo jakoś badania nad seksem niepełnosprawnych pokazują co innego.

                        > Stopniowe opadanie z sił można hamować na dwa sposoby - dostarczając sobie
                        > coraz to nowych podniet (co okresowo daje duży fun, jak np. mogę 6 razy z młodą dziewczyną, lub codziennie, byle z inną - aż do wyczerpania i tych zasobów (tzw. ostatnie porywy 40-latków, nie kazdy jest Kaligulą czy tym włchem od bunga-bunga, zdolnym finansować i organizowac coraz to nowsze orgie z nowymi coraz bardziej wyrafinowanymi bodźcami ),

                        Ach to taka współczesna monogamia. Ale przynajmniej mamy coś wspólnego
                        (młode dziewczyny). 6 razy nie dałbym rady może z 6 różnymi. Zajęłoby to całą dobę a gdzie czas na pisanie na forum.

                        > albo ćwicząc. Innej drogi nie znam.

                        Dieta, młoda, jeszcze dieta.
                        • twojabogini Re: Supermenka :) 28.01.15, 14:18
                          lybbla napisał:

                          > Gdy masz kłopoty z orgazmem, najpierw spróbuj go osiągać przez stymulację
                          > łechtaczki a dopiero potem rzuć się na głęboką wodę i szukaj orgazmu pochwowego

                          Orgazm pochwowy to nie jest jakaś głęboka woda. Orgazm to orgazm. Ważne żeby było miło. Żeby napięcie seksualne znajdowało ujście. Żeby seks był przyjemny w całości, a nie stanowił mozolne pracowanie nad orgazmem.

                          Niemniej jednak wiele kobiet ma trudności z osiąganiem orgazmu, w tym znaczna liczba kobiet nie osiąga orgazmu na drodze stosunku, a spora grupa kobiet w trakcie stosunku nie odczuwa żadnych przyjemnych doznań fizycznych. Popularny jest mit, w który wierzą często także same kobiety - że ta "niezdolność" wynika z jakiegoś defektu u kobiety - czy to psychicznego, czy fizycznego. Tymczasem zarówno techniki orgazmu pochwowego, jak i wytrysku, można się po prostu nauczyć.
                          Zresztą przy partnerze, który nie ma nic przeciwko stymulowaniu kobiety tak jak ona tego chce i potrzebuje (tych jest mniejszość, co widać nawet tu na forum w dyskusjach), może właściwszą drogą byłoby po prostu pogłębianie wrażeń i samego orgazmu. Jest ogromna różnica pomiędzy płytkim, szybkim orgazmem a orgazmem podczas którego faluje macica i który rozlewa się na całe ciało. Przy braku wprawy orgazm to parę silnych skurczy w obrębie pochwy. Miłe ale nie da się tego porównać. Pomijam, że wiele kobiet ma problem z orgazmem "przestrzelonym" - następuje zbyt szybko, nie rozładowuje napięcia.

                          Wyćwiczenie orgazmu pochwowego uważam za sensowne, jeśli w ramach życia seksualnego odbywa się stosunki - zawsze lepiej mieć fun, niż udostępniać ciało partnerowi. Pozostanę też przy swoim zdaniu - silniejsze mięśnie wewnętrzne miednicy, lepsza jakość życia seksualnego. Wrażliwość łechtaczki czy penisa to nie wszystko. Orgazm to skurcze mięśni.

                          > Moją tezą było, im intensywniejszy orgazm tym bardziej opadasz z sił.

                          Zależy. Są orgazmy wyczerpujące i orgazmy dodające witalności. Zarówno u kobiet jak i u mężczyzn.

                          > Dieta, młoda, jeszcze dieta.

                          Na ten etap dopiero wchodzę. Do niedawna jadłam wszystko i korzystałam z dużych ilości używek. Zdolności regeneracyjne słabną z wiekiem, więc i owszem, dieta zaczyna mieć dla mnie znaczenie i realnie odczuwam to, co było kiedyś abstrakcją. Mniej korzystam z używek i zaczynam mieć w tym umiar.
                          Starzy zabraniają młodym pić i otumaniać się innymi substancjami, bo sądzą, że biedna młodzież odczuje to tak samo traumatycznie jak oni :)
                          • lybbla Re: Supermenka :) 28.01.15, 22:31
                            twojabogini napisała:

                            >Orgazm pochwowy to nie jest jakaś głęboka woda.
                            >Niemniej jednak wiele kobiet ma trudności z osiąganiem orgazmu.

                            > Ważne żeby było miło.
                            > Żeby seks był przyjemny w całości, a nie stanowił mozolne pracowanie nad
                            > orgazmem. Wyćwiczenie orgazmu pochwowego uważam za sensowne.

                            Swobodny strumień Twoich sprzeczności jest osłabiający nie mniej niż najgłębsze orgazmy. Ale po kolei.

                            > Orgazm pochwowy to nie jest jakaś głęboka woda. Orgazm to orgazm. Ważne
                            > żeby było miło. Żeby napięcie seksualne znajdowało ujście. Żeby seks był
                            > przyjemny w całości, a nie stanowił mozolne pracowanie nad orgazmem.

                            Jedne rzucone na głęboka wodą nauczą się pływać i orgazmować jak ryba w wodzie. Inne utoną i latami można je będzie reanimować. Widocznie jesteś
                            jak mężczyzna, który wybiera jedynie te które deklarują, że lubią od tyłu.

                            W skrócie chodzi o to by po kilku godzinach wciąż muskać się ustami gdy resztę
                            ciała odcięto od zasilania.

                            >Niemniej jednak wiele kobiet ma trudności z osiąganiem orgazmu,
                            >w tym znaczna liczba kobiet nie osiąga orgazmu na drodze stosunku, a spora >grupa kobiet w trakcie stosunku nie odczuwa żadnych przyjemnych doznań >fizycznych.

                            Gdybyś uważnie czytała to co napisałem zauważyłabyś, że pisałem jedynie
                            o tej grupie kobiet. Nie zauważasz okresów warunkowych?

                            > Popularny jest mit, w który wierzą często także same kobiety -
                            > że ta "niezdolność" wynika z jakiegoś defektu u kobiety - czy to psychicznego, > czy fizycznego.

                            Nie wiem jak definiujesz defekt, ale jeśli komuś nie staje łechtaczka to
                            wspomniane mity należy brać pod uwagę. Przy czym te tak zwane defekty
                            to na przykład `co jutro na obiad, czy wyłączyłam żelazko, w piątym rozdziale mojej pracy magisterskiej drugi akapit wymaga poprawy, ładne firanki'
                            i to wszystko w jednej sekundzie poprzedzającej penetrację.
                            Ten niby defekt jest usuwalny.
                            Wszelkie działania redukujące liczbę zwyczajowych kobiecych natręctw a umiejscawiające kobietę tu i teraz (Urqu by wyłączył ciało migdałowate i już) działają na korzyść. Tylko to nie takie proste. Z jednymi należy ćwiczyć mięśnie Kegla z innymi wymawiać boską sylabę `om' innym wystarczy sklepać tyłek
                            lub opowiedzieć o dowcip niegrzecznym czerwonym kapturku.

                            >Tymczasem zarówno techniki orgazmu pochwowego, jak i wytrysku, można się > po prostu nauczyć.

                            Oczywiście, kwestia doboru szkoły i tutora i łatwizna niczym mechanika kwantowa na Oxfordzie.

                            > Zresztą przy partnerze, który nie ma nic przeciwko stymulowaniu
                            > kobiety tak jak ona tego chce i potrzebuje
                            > (tych jest mniejszość, co widać nawet tu na forum w dyskusjach),
                            > może właściwszą drogą byłoby po prostu pogłębianie wrażeń i samego
                            > orgazmu.

                            Powiedz proszę jakich to technik odmawiamy kobietom, bo tak to rzucasz jakieś dyrdymały bo akurat masz na myśli jakiegoś pana 70 + i ja tu zachodzę w głowę o co Ci chodzi a Pan odmawia bo może czeka na nową sztuczną szczękę.
                            Wysil się i przywal nam centralnie.

                            > Jest ogromna różnica pomiędzy płytkim, szybkim orgazmem a orgazmem
                            > podczas którego faluje macica i który rozlewa się na całe ciało.
                            > Przy braku wprawy orgazm to parę silnych skurczy w obrębie pochwy.
                            > Miłe ale nie da się tego porównać.
                            > Pomijam, że wiele kobiet ma problem z orgazmem "przestrzelonym" -
                            > następuje zbyt szybko, nie rozładowuje napięcia.

                            Ale komu Ty to piszesz takie oczywistości. Przecież my to wszystko wiemy.
                            A czemu nie piszesz o przestrzelonym (spalonym) orgazmie u mężczyzn?
                            O rozlewaniu się ciepła na całe ciało. O ośrodkach nagrody wyrzucających
                            do krwiobiegu takie świństwa, że powinno się tego zabronić ponieważ zagraża to przemysłowi spirytusowemu.

                            > Wyćwiczenie orgazmu pochwowego uważam za sensowne,
                            > jeśli w ramach życia seksualnego odbywa się stosunki -
                            > zawsze lepiej mieć fun, niż udostępniać ciało partnerowi.

                            Bo jak nie ma orgazmu to kobieta nie ma funu tylko daje dupy?
                            Forumki Cię zjedzą. Nie masz pojęcia o kobiecej seksualności :P


                            Pozostanę też przy swoim zdaniu - silniejsze mięśnie wewnętrzne miednicy,
                            > lepsza jakość życia seksualnego. Wrażliwość łechtaczki czy penisa to nie wszys
                            > tko. Orgazm to skurcze mięśni.

                            Wierzę Ci. U Ciebie z całą pewnością orgazm to skurcze mięśni.

                            > Zależy. Są orgazmy wyczerpujące i orgazmy dodające witalności. Zarówno u kobiet jak i u mężczyzn.

                            Te dodające witalności to takie że po maratonie następuje wyrzut fenyloetyloamin
                            zasypiacie w objęciach swoich i budzicie się rano jak młode bóstwa. Czy tak?

                            Czy mogłabyś czas refrakcji po tych witalnych mi podać?

                            • hello-kitty2 Re: Supermenka :) 28.01.15, 22:53
                              lybbla napisał:

                              > Bo jak nie ma orgazmu to kobieta nie ma funu tylko daje dupy?
                              > Forumki Cię zjedzą. Nie masz pojęcia o kobiecej seksualności :P

                              Jak czytam forum forumki zawsze opowiedza sie ZA orgazmem. Ja rowniez wiec Boginii nie zjem ;)
                              • lybbla Re: Supermenka :) 28.01.15, 23:19
                                hello-kitty2 napisała:

                                >
                                > Jak czytam forum forumki zawsze opowiedza sie ZA orgazmem. Ja rowniez wiec Bogi
                                > nii nie zjem ;)

                                Ale Ty jesteś empatyczny facet więc się nie liczysz.

                                Bo fun jest tylko gdy jest orgazm gdy nie ma orgazmu to funu nie ma wcale.
                                A Ty też przerzuciłaś sie wirtualnie na młode dziewczęta?

                                A Zawle potrafi odłożyć orgazm to the morning after.
                                • hello-kitty2 Re: Supermenka :) 28.01.15, 23:37
                                  lybbla napisał:

                                  > Ale Ty jesteś empatyczny facet więc się nie liczysz.
                                  >
                                  > Bo fun jest tylko gdy jest orgazm gdy nie ma orgazmu to funu nie ma wcale.
                                  > A Ty też przerzuciłaś sie wirtualnie na młode dziewczęta?
                                  >
                                  > A Zawle potrafi odłożyć orgazm to the morning after.

                                  Facet z cyckami ;) Eee tak bez konca nie mozna orgazmu odkladac.

                                  Co Ty masz z tymi orazmami, jakas misje? ;-)
                                  • lybbla Re: Supermenka :) 29.01.15, 00:51
                                    hello-kitty2 napisała:

                                    > Facet z cyckami ;)

                                    Przestała(e)ś ćwiczyć i masz ginekomastię.

                                    > Eee tak bez konca nie mozna orgazmu odkladac.

                                    No ale jak odkładasz to wedle TB tylko dajesz ciała.

                                    Kag też daje ciała bo czasami nie ma. Rekreativa tym bardziej bo
                                    na drodze stosunku nie ma. Przekonaj Mabelle do ćwiczen co by mieć podczas stosunku. Widzisz jaka jesteś wyjątkowa :P
                                    Ganiasz mnie za te orgazmy
                                    i ganiasz a co mam się tu wypłakiwać?

                                    > Co Ty masz z tymi orazmami, jakas misje? ;-)

                                    Bo TB to Don Kichot a ja jego Sancho Panza. Do obsadzenia są jeszcze role konia
                                    i osła. Ale ja bym Cię widział w roli wiatraka.


                                    > Wyćwiczenie orgazmu pochwowego uważam za sensowne,
                                    > jeśli w ramach życia seksualnego odbywa się stosunki -
                                    > zawsze lepiej mieć fun, niż udostępniać ciało partnerowi.

                                    Co za różnica jak sie ten orgazm osiąga jeśli jest? No to co, że co drugi dzień?
                                    Ale za to bez żadnych wyćwiczeń.

                                    • hello-kitty2 Re: Supermenka :) 29.01.15, 01:16
                                      lybbla napisał:

                                      > No ale jak odkładasz to wedle TB tylko dajesz ciała.
                                      >
                                      > Kag też daje ciała bo czasami nie ma. Rekreativa tym bardziej bo
                                      > na drodze stosunku nie ma. Przekonaj Mabelle do ćwiczen co by mieć podczas stos
                                      > unku. Widzisz jaka jesteś wyjątkowa :P
                                      > Ganiasz mnie za te orgazmy
                                      > i ganiasz a co mam się tu wypłakiwać?

                                      NIekoniecznie, mozesz sobie wtedy kolekcjonowac filmiki to pozniejszej masturbacji.


                                      > > Co Ty masz z tymi orazmami, jakas misje? ;-)
                                      >
                                      > Bo TB to Don Kichot a ja jego Sancho Panza. Do obsadzenia są jeszcze role konia
                                      > i osła. Ale ja bym Cię widział w roli wiatraka.
                                      >
                                      >
                                      > > Wyćwiczenie orgazmu pochwowego uważam za sensowne,
                                      > > jeśli w ramach życia seksualnego odbywa się stosunki -
                                      > > zawsze lepiej mieć fun, niż udostępniać ciało partnerowi.
                                      >
                                      > Co za różnica jak sie ten orgazm osiąga jeśli jest? No to co, że co drugi dzień
                                      > ?
                                      > Ale za to bez żadnych wyćwiczeń.


                                      No nie wiem, moze zeby byc kompatybilnym z kazdym facetem/z przecietnym facetem? Wonta np czytal jak pisal o minecie i miejscach erogennych? Ale po co skoro Tobie w to graj zeby sie do CIEBIE kolejki ustawialy, nie? Pytanie tylko co Ty niby z tego masz? He?
                                      • lybbla Re: Supermenka :) 29.01.15, 01:48
                                        hello-kitty2 napisała:

                                        > NIekoniecznie, mozesz sobie wtedy kolekcjonowac filmiki to pozniejszej masturbacji.

                                        Patrz, Ty nawet wzrokowcem jesteś.

                                        > No nie wiem, moze zeby byc kompatybilnym
                                        > z kazdym facetem/z przecietnym facetem?

                                        A nie wygląda to wtedy na masturbowanie się o faceta.

                                        > Wonta np czytal jak pisal o minecie i miejscach erogennych?

                                        Zupełnie tego nie pojmuję przecież to puchar wypełniony po brzegi.
                                        A strefy same włażą w łapska i usta.

                                        > Ale po co skoro Tobie w to graj zeby sie do CIEBIE kolejki ustawialy, nie?

                                        Nie. Bo wtedy każdego dnia fuszerka.

                                        > Pytanie tylko co Ty niby z tego masz? He?

                                        No co drugi dzień jest mój. A nawet co trzeci, a co nie stać mnie?
                                        • sabat.77 Re: Supermenka :) 29.01.15, 08:58
                                          lybbla napisał:

                                          > Zupełnie tego nie pojmuję przecież to puchar wypełniony po brzegi.
                                          > A strefy same włażą w łapska i usta.

                                          Teraz ciekawa kwestia - skoro testosteron jest w stanie w okresie płodowym zmienić strukturę mózgu na męską, to czy jednocześnie nie zmienia sposobu w jaki kobieta odbiera rozkosz i co jej tą rozkosz sprawia? Orgazm to przecież przede wszystkim funkcja mózgu. Zatem może kobiety ukształtowane bardziej w kierunku męskiego modelu mózgu łatwiej dochodzą do orgazmu, ale mają mniej stref erogennych - tak jak faceci?
                                          • bgz0702 Re: Supermenka :) 29.01.15, 13:08
                                            sabat.77 napisał:

                                            > lybbla napisał:
                                            >
                                            > > Zupełnie tego nie pojmuję przecież to puchar wypełniony po brzegi.
                                            > > A strefy same włażą w łapska i usta.
                                            >
                                            > Teraz ciekawa kwestia - skoro testosteron jest w stanie w okresie płodowym zmie
                                            > nić strukturę mózgu na męską, to czy jednocześnie nie zmienia sposobu w jaki ko
                                            > bieta odbiera rozkosz i co jej tą rozkosz sprawia? Orgazm to przecież przede ws
                                            > zystkim funkcja mózgu. Zatem może kobiety ukształtowane bardziej w kierunku męs
                                            > kiego modelu mózgu łatwiej dochodzą do orgazmu, ale mają mniej stref erogennych
                                            > - tak jak faceci?

                                            ;))))) a co z tymi które łatwo dochodzą do orgazmu i mają mnóstwo stref erogennych?;)))) unisex to świetny wynalazek, można przynajmniej się gdzieś zahaczyć;))))
                                        • hello-kitty2 Re: Supermenka :) 29.01.15, 09:00
                                          lybbla napisał:

                                          > > No nie wiem, moze zeby byc kompatybilnym
                                          > > z kazdym facetem/z przecietnym facetem?
                                          >
                                          > A nie wygląda to wtedy na masturbowanie się o faceta.

                                          Ile ja to razy tu (i tylko tu!) slyszalam ale pomysl na logike jest wlasnie odwrotnie. Chyba nie bedziemy tu wracac do objasnien podstawowych terminow: co to jest masturbacja, a co to jest stosunek seksualny?
                                          pl.wikipedia.org/wiki/Masturbacja
                                          Masz cos przeciwko szczytowaniu kobiety z przecietnym mezczyzna podczas stosunku plciowego? Uwazasz, ze kobiety powinny osiagac orgazm masturbujac sie zamiast uprawiajac seks? Uwazasz, ze przecietnie mezczyzni sa zainteresowani masturbowaniem czy lizaniem swoich partnerek do orgazmu skoro sami osiagaja przecietnie orgazm przy stosunku? Uwazasz, ze im sie chce? Uwazasz, ze im to do czegos potrzebne? Zeby musialy sie trzymac jednego parnera, ktoremu sie chce? Zamiast miec od kazdego? Jaki jest Twoj interes w tym, zeby ograniczac kobiety w dostepnosci do orgazmu?

                                          Jestem pewna, ze masz w tym jakis interes.

                                          > > Pytanie tylko co Ty niby z tego masz? He?
                                          >
                                          > No co drugi dzień jest mój. A nawet co trzeci, a co nie stać mnie?

                                          ??? Co to znaczy?
                                          • sabat.77 Re: Supermenka :) 29.01.15, 09:11
                                            hello-kitty2 napisała:

                                            > Ile ja to razy tu (i tylko tu!) slyszalam ale pomysl na logike jest wlasnie odw
                                            > rotnie. Chyba nie bedziemy tu wracac do objasnien podstawowych terminow: co to
                                            > jest masturbacja, a co to jest stosunek seksualny?

                                            Kitty, chyba Abrigado kiedyś miał takie lęki - żeby nie stać się "żywym wibratorem" dla kobiety.
                                            Powiem Ci, że ja tego szczerze nie rozumiem. Bardziej odbierałbym to jako bycie kimś kto po prostu sprawia kobiecie przyjemność. I to jest - wydaje mi się - bardzo fajna rola.
                                            A chęć, żeby kobieta chciała oddać się tylko temu konkretnemu facetowi wynika chyba z takiej dość powszechnej u facetów cechy, jaką jest chęć zawłaszczenia partnerki tylko dla siebie.
                                            Mi jest to obce. Skoro ja mogę jeszcze tego samego dnia chcieć zrobić to z inną, to czemu nie miałbym pozwolić na takie myślenie kobiecie. Albo realizację takich marzeń - skoro ma ochotę...
                                            • zawle Re: Supermenka :) 29.01.15, 09:29
                                              Byłam kiedyś z facetem który miał problemu ze wzwodem. Przez pół roku ciężko pracowałam. Nawet do głowy mi nie przyszło żeby o sobie pomyśleć, że on się mną masturbuje. Trzeba mieć niezłe problemy z głową. Nie wiem z czym...nie lubić płci przeciwnej, nie znać własnych potrzeb, nie być asertywnym, za cholerę nie wiem, mieć zerową samoocenę?
                                              • sabat.77 Re: Supermenka :) 29.01.15, 09:38
                                                zawle napisała:

                                                > Trzeba mieć niezłe problemy z głową. Nie wiem z czym...nie lubić płc
                                                > i przeciwnej, nie znać własnych potrzeb, nie być asertywnym, za cholerę nie wie
                                                > m, mieć zerową samoocenę?

                                                Ale nawet gdybym miał świadomość, że dziewczyna traktuje mnie jako niezobowiązującą seksualną zabawkę, to czułbym się raczej zaszczycony, że wybrała akurat mnie. No bo to znaczy, że uważa mnie za wystarczająco atrakcyjnego, żeby pełnić tą rolę. Wbrew temu co głosi Pismo, nie każdemu jest dane, niezależnie od tego ile by prosił :P
                                                • zawle Re: Supermenka :) 29.01.15, 09:53
                                                  sabat.77 napisał:> Ale nawet gdybym miał świadomość, że dziewczyna traktuje mnie jako niezobowiązu
                                                  > jącą seksualną zabawkę, to czułbym się raczej zaszczycony, że wybrała akurat mn
                                                  > ie.

                                                  A ja nie. Mnie do fajnego seksu potrzeba więzi. A tylko taki seks lubię.
                                                  • zawle Re: Supermenka :) 29.01.15, 09:57
                                                    Tak sobie pomyślałam że może tu jest ta różnica. Że mnie interesuje przebieg/więzi/bycie razem. I wtedy orgazm nie jest najważniejszy, czy też czasami niepotrzebny, bo wiem że z tym panem za parę godzin się spotkamy i będziemy się bzykać po raz wtóry. Ale gdybym traktowała go jednorazowo/bez więzi/bez razem, to chciałabym coś koniecznie z tego wyrwać. Kitka, jak uważasz?
                                                  • hello-kitty2 Re: Supermenka :) 29.01.15, 10:11
                                                    zawle napisała:

                                                    > Tak sobie pomyślałam że może tu jest ta różnica. Że mnie interesuje przebieg/wi
                                                    > ęzi/bycie razem. I wtedy orgazm nie jest najważniejszy, czy też czasami niepotr
                                                    > zebny, bo wiem że z tym panem za parę godzin się spotkamy i będziemy się bzykać
                                                    > po raz wtóry. Ale gdybym traktowała go jednorazowo/bez więzi/bez razem, to chc
                                                    > iałabym coś koniecznie z tego wyrwać. Kitka, jak uważasz?

                                                    Daleka jestem od stawiania orgazmu jakos specjalnie priorytetowo. Ale ja nie o tym. Z jakiegos powodu Lybba promuje orgazmy z pettingu, seksu oralnego? A umiejetnosc dochodzenia zwyczajnie przy stosunku nazywa masturbacja (!) I mnie sie to nie podoba i wesze nieuczciwosc jakas. Polece teoria spiskowa. Pielegnowanie kobiecej ulomnosci niedochodzenia przy stosunku to taki nowoczesny srodek tlamszenia populacji damskiej. Przeciez i tak nigdzie nie pojdzie i nikomu nie da dupy, bo i tak nie dojdzie. Wiec po co sie bedzie puszczac, niech tu siedzi na dupie ze mna. Ja jak bedzie dla mnie 'mila' to jej zrobie dobrze, bo ja potrafie i mnie sie chce. A na powaznie to interesuje mnie co sie kryje pod 'mila'?
                                                  • zawle Re: Supermenka :) 29.01.15, 10:22
                                                    hello-kitty2 napisała: > Daleka jestem od stawiania orgazmu jakos specjalnie priorytetowo. Ale ja nie o
                                                    > tym. Z jakiegos powodu Lybba promuje orgazmy z pettingu, seksu oralnego? A umie
                                                    > jetnosc dochodzenia zwyczajnie przy stosunku nazywa masturbacja (!)

                                                    Nie odczytałam tego tak...zakpił raczej według mnie;)

                                                    I mnie sie
                                                    > to nie podoba i wesze nieuczciwosc jakas. Polece teoria spiskowa. Pielegnowanie
                                                    > kobiecej ulomnosci niedochodzenia przy stosunku to taki nowoczesny srodek tlam
                                                    > szenia populacji damskiej.

                                                    A dla Ciebie to ułomność? Chyba się zagalopowałaś.

                                                    Przeciez i tak nigdzie nie pojdzie i nikomu nie da d
                                                    > upy, bo i tak nie dojdzie. Wiec po co sie bedzie puszczac, niech tu siedzi na d
                                                    > upie ze mna.

                                                    Oj raczej na pewno się zagalopowałaś. To że nie ma podczas stosunku, nie znaczy że nie ma w ogóle. Że nie ma radochy z bzykania. Nie widzę też niczego złego w tym że jeden człowiek chce z drugim być na zasadzie wyłączności. Ty też chcesz.

                                                    Ja jak bedzie dla mnie 'mila' to jej zrobie dobrze, bo ja potrafie
                                                    > i mnie sie chce. A na powaznie to interesuje mnie co sie kryje pod 'mila'?

                                                    nadinterpretacja i demonizowanie
                                                  • mabelle2000 Re: Supermenka :) 29.01.15, 11:26
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Polece teoria spiskowa. Pielegnowanie
                                                    > kobiecej ulomnosci niedochodzenia przy stosunku to taki nowoczesny srodek tlam
                                                    > szenia populacji damskiej.

                                                    Ja widze to inaczej. Do tej pory swietnie miala sie teoria, ze na szczycie heteroseksualnej hierarchii znajduje sie stosunek. Oznaczalo to mniej wiecej tyle, ze penetracja uznana zostala za dzialanie najbardziej "naturalne", "normalne", najprzyjemniejsze, najbardziej intymne, a religijnie- najbardziej "pobozne". Zaraz po stosunku, na drugim miejscu, plasowal sie seks oralny, analny itd.
                                                    Wiara w seksualna hierarchie wedlug mnie jest szkodliwa, bo umniejsza to co oferujemy drugiej stronie i to co nam zaoferowano. Jesli jedna czynnosc zostanie uznana za wazniejsza, a druga za mniej wazna, to dewaluuje to nasze doswiadczenia. Skoro kazda czynnosc zawsze bedziemy stawiac na szczeblach drabiny i porzadkowac wedlug waznosci, to dojdziemy do takich absurdalnych ocen jak " to jest TYLKO gra wstepna", " to jest NIEPRAWDZIWY seks" itd.
                                                    Zauwaz Kitty, ze sfrustrowani efektem czesto sa wlasnie ci, ktorzy na sile probuja uprawiac seks w mityczny, "wlasciwy" sposob :-)
                                                  • hello-kitty2 Re: Supermenka :) 29.01.15, 11:51
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > Zauwaz Kitty, ze sfrustrowani efektem czesto sa wlasnie ci, ktorzy na sile prob
                                                    > uja uprawiac seks w mityczny, "wlasciwy" sposob :-)

                                                    Trudno sie nie zgodzic. Czego sie boje (nie jakos czynnie ;) to, ze po wyzwolniu z jednej dydaktury przychodzi kolejna. Mnie tylko interesuje motywacja Lybby. Kobiece potrzeby to ja znam i rozumiem.
                                                  • mabelle2000 Re: Supermenka :) 29.01.15, 12:03
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Czego sie boje (nie jakos czynnie ;) to, ze po wyzwolni
                                                    > u z jednej dydaktury przychodzi kolejna.

                                                    Kurcze Kitty, ale to nie jest dyktatura :-) Raczej wreszcie dochodzi do glosu prawda, ze wszelkie aktywnosci seksualne sa rownorzedne. To chyba dobrze, prawda ? :-)
                                                  • hello-kitty2 Re: Supermenka :) 29.01.15, 12:51
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > Kurcze Kitty, ale to nie jest dyktatura :-) Raczej wreszcie dochodzi do glosu p
                                                    > rawda, ze wszelkie aktywnosci seksualne sa rownorzedne. To chyba dobrze, prawda
                                                    > ? :-)

                                                    Niech Lybba powie czy bedzie narzucal czy sie dostosowywal do kobiecych potrzeb ;) Obstawiam to drugie. Ja pytalam tylko o koszt, hehe ile sobie liczy? Czego chce wzamian? No bo nie wiem czy sie decydowac na nauke minety u mistrza czy moze mnie jednak nie stac, no ;-)

                                                    ps mam dobry humor, nie wszystko zapodaje na powaznie
                                                  • mabelle2000 Re: Supermenka :) 29.01.15, 13:19
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Ja pytalam tylko o koszt, hehe ile sobie liczy? Czego
                                                    > chce wzamian?

                                                    Nie moge mowic za Lybbe, ale tak na chlopski rozum, to nagroda w postaci poteznej satysfakcji seksualnej wyzwala naturalna chec rewanzu. (Jak wchodze na wyzsze poziomy ekstazy, to jakos tak automatycznie chcialabym facetowi nieba uchylic ;-))) )
                                                  • lybbla Re: Supermenka :) 29.01.15, 21:38
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > mabelle2000 napisała:
                                                    >
                                                    > > Kurcze Kitty, ale to nie jest dyktatura :-) Raczej wreszcie dochodzi do g
                                                    > losu p
                                                    > > rawda, ze wszelkie aktywnosci seksualne sa rownorzedne. To chyba dobrze,
                                                    > prawda
                                                    > > ? :-)

                                                    Podpisuję się pod wszystkimi postami Mabelle w tym wątku.

                                                    > Niech Lybba powie czy bedzie narzucal czy sie dostosowywal do kobiecych potrzeb
                                                    > ;) Obstawiam to drugie. Ja pytalam tylko o koszt, hehe ile sobie liczy? Czego
                                                    > chce wzamian? No bo nie wiem czy sie decydowac na nauke minety u mistrza czy mo
                                                    > ze mnie jednak nie stac, no ;-)

                                                    No jak to co? Półgodzinny lodzik jako wyraz wdzięczności. Ciebie wybudzę :P
                                                  • hello-kitty2 Re: Supermenka :) 29.01.15, 22:29
                                                    lybbla napisał:

                                                    > No jak to co? Półgodzinny lodzik jako wyraz wdzięczności. Ciebie wybudzę :P

                                                    O nie, ja podziekuje. To wszystko co chcialam wiedziec.
                                                  • zawle Re: Supermenka :) 29.01.15, 12:37
                                                    hello-kitty2 napisała: Czego sie boje (nie jakos czynnie ;) to, ze po wyzwolni
                                                    > u z jednej dydaktury przychodzi kolejna.

                                                    Na Boga..jaka dyktatura? Dla mnie większą próbą dyktatury jest narzucanie mi że moje bezorgazmowe stosunki są gówno warte, że orgazmy poza stosunkowe są gówno warte i że niemożność osiągnięcia orgazmu podczas stosunku to jakiś defekt. Zbyt często zarówno kobiety jak i faceci ustawiają się sami w pozycji ofiary. Jaka na Boga dyktatura? Jakie odwdzięczanie się? To bycie razem a nie księgowość. My chyba tu za dużo gadamy o szczegółach i poruszamy się w ekstremach i ekskrementach. Gubimy główny nurt....powinno być dobrze. Obu stronom.Powinno być miło. Obu stronom.
                                                  • hello-kitty2 Re: Supermenka :) 29.01.15, 12:46
                                                    zawle napisała:

                                                    > Powinno być miło.
                                                    > Obu stronom.

                                                    Zatoczylas kolo i wyszlo Ci na to z czego sie wysmiewalas ;)
                                                  • zawle Re: Supermenka :) 29.01.15, 13:05
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Zatoczylas kolo i wyszlo Ci na to z czego sie wysmiewalas ;)

                                                    Nie rozumiem, wytłumacz.
                                                  • lybbla Re: Supermenka :) 29.01.15, 21:05
                                                    hello-kitty2 napisała:


                                                    > Daleka jestem od stawiania orgazmu jakos specjalnie priorytetowo.

                                                    Właśnie zjadasz TB.

                                                    > Ale ja nie o tym. Z jakiegos powodu Lybba promuje orgazmy z pettingu, seksu oralnego?

                                                    Ja twierdzę, że łatwiejsza droga do orgazmu pochwowego prowadzi przez orgazm
                                                    osiągany przez stymulację łechtaczki. Ładowanie się od razu w szukanie
                                                    orgazmu pochwowego to zazwyczaj (70 %?) błąd.

                                                    > A umiejetnosc dochodzenia zwyczajnie przy stosunku nazywa masturbacja (!)

                                                    Ależ Ty jesteś rozdrażniona i roztargniona, skrzywdził Cię kto ostatnio.
                                                    Myśl kobieto. Podaj kontekst.
                                                    Ćwiczenie Kegli po to by zadowolić przeciętnego faceta trąci dla mnie masturbowaniem o faceta (termin ukuty przez TB, tak wiem powtarzam się ale co zrobić jak sesja Cie zaprząta i się nie skupiasz).


                                                    I mnie sie
                                                    > to nie podoba i wesze nieuczciwosc jakas. Polece teoria spiskowa. Pielegnowanie
                                                    > kobiecej ulomnosci niedochodzenia przy stosunku to taki nowoczesny srodek tlam
                                                    > szenia populacji damskiej. Przeciez i tak nigdzie nie pojdzie i nikomu nie da d
                                                    > upy, bo i tak nie dojdzie. Wiec po co sie bedzie puszczac, niech tu siedzi na d
                                                    > upie ze mna. Ja jak bedzie dla mnie 'mila' to jej zrobie dobrze, bo ja potrafie
                                                    > i mnie sie chce. A na powaznie to interesuje mnie co sie kryje pod 'mila'?

                                                    Zdecydowanie ktoś Ci coś zrobił i przenosisz na mnie:)
                                                  • hello-kitty2 Re: Supermenka :) 29.01.15, 21:27
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Ćwiczenie Kegli po to by zadowolić przeciętnego faceta trąci dla mnie masturbow
                                                    > aniem o faceta

                                                    ?!?!?!?!?!?! Cwiczenie Kegli po to zeby ZADOWOLIC FACETA? Kto cos takiego tu kiedykolwiek postulowal? W zyciu podobnej bzdury nie slyszalam.

                                                    (termin ukuty przez TB, tak wiem powtarzam się ale co zrobić jak
                                                    > sesja Cie zaprząta i się nie skupiasz).

                                                    Jaka sesja? Sesja sie skonczyla 2 tygodnie temu.

                                                    Zapytam wprost: jestes impotentem?
                                                  • lybbla Re: Supermenka :) 29.01.15, 21:52
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > lybbla napisał:
                                                    >
                                                    > > Ćwiczenie Kegli po to by zadowolić przeciętnego faceta trąci dla mnie mas
                                                    > turbow
                                                    > > aniem o faceta
                                                    >
                                                    > ?!?!?!?!?!?! Cwiczenie Kegli po to zeby ZADOWOLIC FACETA? Kto cos takiego tu ki
                                                    > edykolwiek postulowal? W zyciu podobnej bzdury nie slyszalam.

                                                    I teraz mamy pewność, że chodzi o masturbację o faceta:)

                                                    > (termin ukuty przez TB, tak wiem powtarzam się ale co zrobić jak
                                                    > > sesja Cie zaprząta i się nie skupiasz).
                                                    >
                                                    > Jaka sesja? Sesja sie skonczyla 2 tygodnie temu.


                                                    > Zapytam wprost: jestes impotentem?

                                                    No tak jak miłośnik minet to impotent.
                                                    Przypomnę Ci się, że toczyłem jeszcze boje o długość stosunku.
                                                    A i znajdź mój pierwszy (albo drugi) wpis na forum. Hehe.
                                                    Ale, ale, przecież to Tobie łechtaczka nie staje :)
                                                  • hello-kitty2 Re: Supermenka :) 29.01.15, 22:20
                                                    lybbla napisał:

                                                    > hello-kitty2 napisała:
                                                    >
                                                    > > lybbla napisał:
                                                    > >
                                                    > > > Ćwiczenie Kegli po to by zadowolić przeciętnego faceta trąci dla mn
                                                    > ie mas
                                                    > > turbow
                                                    > > > aniem o faceta
                                                    > >
                                                    > > ?!?!?!?!?!?! Cwiczenie Kegli po to zeby ZADOWOLIC FACETA? Kto cos takiego
                                                    > tu ki
                                                    > > edykolwiek postulowal? W zyciu podobnej bzdury nie slyszalam.
                                                    >
                                                    > I teraz mamy pewność, że chodzi o masturbację o faceta:)

                                                    1. Cwiczenie Kegli po to by zadowolić przeciętnego faceta trąci masturbowaniem o faceta
                                                    2. Cwiczenie Kegli po to zeby zadowolic siebie daje pewność, że chodzi o masturbację o faceta

                                                    = cwiczenie Kegli sluzy do masturbacji ;-)
                                                    = stosunek plciowy jest masturbacja ;-)

                                                    Nie mam wiecej pytan.
                                                  • lybbla Re: Supermenka :) 29.01.15, 22:35
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > lybbla napisał:
                                                    >
                                                    > > hello-kitty2 napisała:
                                                    > >
                                                    > > > lybbla napisał:
                                                    > > >
                                                    > > > > Ćwiczenie Kegli po to by zadowolić przeciętnego faceta trąci
                                                    > dla mn
                                                    > > ie mas
                                                    > > > turbow
                                                    > > > > aniem o faceta
                                                    > > >
                                                    > > > ?!?!?!?!?!?! Cwiczenie Kegli po to zeby ZADOWOLIC FACETA? Kto cos t
                                                    > akiego
                                                    > > tu ki
                                                    > > > edykolwiek postulowal? W zyciu podobnej bzdury nie slyszalam.
                                                    > >
                                                    > > I teraz mamy pewność, że chodzi o masturbację o faceta:)

                                                    Nic z tego Kitty. Nie odkręcisz tego co napisałaś. Piłaś?

                                                    > 1. Cwiczenie Kegli po to by zadowolić przeciętnego faceta trąci masturbowaniem o faceta
                                                    > 2. Cwiczenie Kegli po to zeby zadowolic siebie daje pewność, że chodzi o mastur
                                                    > bację o faceta

                                                    O ZADOWOLENIE faceta Ci nie chodzi bo to największa bzdura.
                                                    Celem jest Twoje zadowolenie niezależnie od faceta.

                                                    > = cwiczenie Kegli sluzy do masturbacji ;-)
                                                    > = stosunek plciowy jest masturbacja ;-)

                                                    No według Bogini bardzo często.

                                                  • hello-kitty2 Re: Supermenka :) 29.01.15, 23:16
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Nic z tego Kitty. Nie odkręcisz tego co napisałaś. Piłaś?

                                                    Ja nie mam potrzeby nic odkrecac. Nie pilam ale przeciez mozesz 'to= cokolwiek Ci nie pasuje' podciagnac pod wariactwo. Dwie osoby sie juz za moim wariactwem na forum opowiedzialy. Przypuszczam, ze potwierdza, jak potrzebujesz ;)

                                                    > Celem jest Twoje zadowolenie niezależnie od faceta.

                                                    Guilty as charged. Polgodzinny lod to tylko jak mi przystawisz bron do czachy :)

                                                    > No według Bogini bardzo często.

                                                    Mow za siebie.
                                                  • lybbla Re: Supermenka :) 30.01.15, 10:13
                                                    hello-kitty2 napisała:


                                                    > Guilty as charged. Polgodzinny lod to tylko jak mi przystawisz bron do czachy :)

                                                    Ale wiesz o Tym, że my czytamy o tym n-ty raz :)
                                                  • sabat.77 Re: Supermenka :) 29.01.15, 09:59
                                                    zawle napisała:

                                                    > A ja nie. Mnie do fajnego seksu potrzeba więzi. A tylko taki seks lubię.

                                                    Tylko czy więź warunkuje monogamię? Nie jest to ustalone kulturowo? Przecież nawet mamy wielożeństwo i tam mąż jest związany emocjonalnie z wieloma kobietami.
                                                    Można moim zdaniem nawiązywać przelotne relacje - to mogą być krótkie fascynacje, burzliwe zakochania albo dla odmiany także długotrwałe związki - i to wszystko równocześnie.
                                                  • zawle Re: Supermenka :) 29.01.15, 10:18
                                                    sabat.77 napisał:
                                                    > Tylko czy więź warunkuje monogamię? Nie jest to ustalone kulturowo?

                                                    Oczywiście że jest ustalone kulturowo. JEST.
                                            • lybbla Re: Supermenka :) 29.01.15, 20:52
                                              sabat.77 napisał:

                                              > Kitty, chyba Abrigado kiedyś miał takie lęki - żeby nie stać się "żywym wibrato
                                              > rem" dla kobiety.
                                              > Powiem Ci, że ja tego szczerze nie rozumiem. Bardziej odbierałbym to jako bycie
                                              > kimś kto po prostu sprawia kobiecie przyjemność.

                                              Sabat teoretyzujesz. Co prawda dawne dzieje ale wciąż mi niedobrze jak sobie przypomnę. Wołały na mnie dildo a to nie była era słowników internetowych.
                                              Ba internetu chyba w Polsce nie było.
                                          • zawle Re: Supermenka :) 29.01.15, 09:50
                                            hello-kitty2 napisała:Masz cos przeciwko szczytowaniu kobiety z przecietnym mezczyzna podczas stosunku plciowego? Uwazasz, ze kobiety powinny osiagac orgazm masturbujac sie zamiast uprawiajac seks? Uwazasz, ze przecietnie mezczyzni sa zainteresowani masturbowaniem czy lizaniem swoich partnerek do orgazmu skoro sami osiagaja przecietnie orgazm przy stosunku? Uwazasz, ze im sie chce? Uwazasz, ze im to do czegos potrzebne? Zeby musialy sie trzymac jednego parnera, ktoremu sie chce? Zamiast miec od kazdego? Jaki jest Twoj interes w tym, zeby ograniczac kobiety w dostepnosci do orgazmu?

                                            Tylko czy każda kobieta chce szczytować podczas stosunku? Ja na przykład nie chcę. Niech te co chcą w spokoju ćwiczą tantrę, mięśnie kegla, oddech i co tam sobie chcą. To samo polecam tym Paniom które mają kolosalne problemy z osiągnięciem orgazmu.
                                            Nigdy, przenigdy nie spotkałam faceta który miałby w dupie moje zadowolenie. A gdybym takiego troglodytę spotkała, to bym mu wskazała gdzie, co i jak. A gdyby nie chciał- paszoł won. Czy im się to opłaca? No pewnie....raz że zadowolona kobieta i obiad ugotuje i dupy da z chęcią. Dwa- każdy lubi zrobić coś fajnie i dostać głaska. Coś chciałam napisać, zapomniałam. Moja głowa przyzwyczajona jest do mówienia.
                                            A, wiem. Są kobiety i mężczyźni którzy wymagają wielominutowej stymulacji. Ja z natury leniwa jestem i mi się nie chce. Nie chce mi się gdy to jest konieczne, gdy muszę. Bo gdy mogę/chcę to się potrafię bawić całymi godzinami. Taki charakter- zero przymusu. I nie dziwię się facetom że nie mają ochoty nurkować przez godzinę w kobiecych wilgotnościach.
                                            Muszę..nienawidzę tego słowa. Co to znaczy musieć się trzymać jednego partnera? Trzymam się bo chcę. Bo mi jest z nim dobrze. Bo fajny seks jest więziotwórczy.
                                            • sabat.77 Re: Supermenka :) 29.01.15, 09:55
                                              zawle napisała:

                                              >I nie dziwię się facetom że nie mają ochoty nurkować przez godzinę w kobiecych wilgotnościach.

                                              A ja tak :> Uwielbiam...
                                              • zawle Re: Supermenka :) 29.01.15, 09:57
                                                Sabat...jesteś teoretykiem. Myślisz że uwielbiasz.
                                                • sabat.77 Re: Supermenka :) 29.01.15, 10:01
                                                  zawle napisała:

                                                  > Sabat...jesteś teoretykiem. Myślisz że uwielbiasz.

                                                  No nie, w tym zakresie jestem praktykiem. Może z tą godziną to przesada, ale przeszło półgodzinne lizania cipki zaliczyłem i bardzo mi się podobało.
                                                  • zawle Re: Supermenka :) 29.01.15, 10:27
                                                    sabat.77 napisał:
                                                    > No nie, w tym zakresie jestem praktykiem. Może z tą godziną to przesada, ale pr
                                                    > zeszło półgodzinne lizania cipki zaliczyłem i bardzo mi się podobało.

                                                    Ile razy? I jak długo?
                                                  • sabat.77 Re: Supermenka :) 29.01.15, 10:36
                                                    zawle napisała:

                                                    > Ile razy? I jak długo?

                                                    Czuję się jak w konfesjonale :)
                                                    Nie liczyłem przecież. Przed dziećmi mieliśmy taki "minetowy" okres w małżeństwie, że nagle jej się spodobało. Trwało to - ja wiem? - ze dwa, trzy miesiące. Nalizałem się wtedy cipki, oj nalizałem. Zazwyczaj scenariusz był taki, że wielominutowe lizanie poprzedzało krótki ale gwałtowny stosunek. Ona mówiła - wejdź już we mnie, chce cię poczuć w środku - no to co było nie słuchać.
                                                    Potem się skończyło - nie wiem, może ją proboszcz w spowiedzi za wybryki opierdolił? :D
                                                  • zawle Re: Supermenka :) 29.01.15, 10:52
                                                    No to jesteś pracowity chłopak:)) A może z braku laku? Ja lubię, ale jak chcę. Wtedy bardzo chcę.
                                                  • sabat.77 Re: Supermenka :) 29.01.15, 11:24
                                                    Nie z braku laku. Lubie cialo kobiety. Jego smak, zapach, dotyk. Jak sie zmienia, pulsuje, robi wilgotne, prezy pod pieszczotami. Lubie je chlonac wszystkimi zmyslami. Nie oczekuje doskonalosci, nie razi mnie biologicznosc. Staram sie widziec pod ta cielesnoscia drugiego czlowieka, ktory jest zrelaksowany i jest mu dobrze. Dlatego nie daze do wlasnego orgazmu, bo chce zeby ta przyjemnosc obcowania z nagoscia i cielesnoscia kobiety trwala jak najdluzej :)
                                                  • mabelle2000 Re: Supermenka :) 29.01.15, 11:32
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Dlatego nie daze do wlasnego orgazmu, bo chce zeby ta przyjemnosc obco
                                                    > wania z nagoscia i cielesnoscia kobiety trwala jak najdluzej :)

                                                    Zgadza sie - byc Tu i Teraz... Szczesliwi ci, ktorzy nie pedza galopem do orgazmu ;-)))
                                            • hello-kitty2 Re: Supermenka :) 29.01.15, 10:25
                                              zawle napisała:

                                              > Tylko czy każda kobieta chce szczytować podczas stosunku? Ja na przykład nie ch
                                              > cę. Niech te co chcą w spokoju ćwiczą tantrę, mięśnie kegla, oddech i co tam so
                                              > bie chcą. To samo polecam tym Paniom które mają kolosalne problemy z osiągnięci
                                              > em orgazmu.
                                              > Nigdy, przenigdy nie spotkałam faceta który miałby w dupie moje zadowolenie. A
                                              > gdybym takiego troglodytę spotkała, to bym mu wskazała gdzie, co i jak. A gdyby
                                              > nie chciał- paszoł won. Czy im się to opłaca? No pewnie....raz że zadowolona k
                                              > obieta i obiad ugotuje i dupy da z chęcią. Dwa- każdy lubi zrobić coś fajnie i
                                              > dostać głaska. Coś chciałam napisać, zapomniałam. Moja głowa przyzwyczajona jes
                                              > t do mówienia.
                                              > A, wiem. Są kobiety i mężczyźni którzy wymagają wielominutowej stymulacji. Ja z
                                              > natury leniwa jestem i mi się nie chce. Nie chce mi się gdy to jest konieczne,
                                              > gdy muszę. Bo gdy mogę/chcę to się potrafię bawić całymi godzinami. Taki chara
                                              > kter- zero przymusu. I nie dziwię się facetom że nie mają ochoty nurkować przez
                                              > godzinę w kobiecych wilgotnościach.
                                              > Muszę..nienawidzę tego słowa. Co to znaczy musieć się trzymać jednego partnera?
                                              > Trzymam się bo chcę. Bo mi jest z nim dobrze. Bo fajny seks jest więziotwórczy
                                              > .

                                              A ja jestem realistka. Wierze Bogince jak pisze, ze babki sie skarza, ze ich malzenski seks wyglada tak, ze facet pomacha tylkiem pare minut i zasypia czy tam wychodzi zapalic na balkon. A babka wtedy z niedosytem sama konczy. Wiec wole wycisnac z tych paru minut jego machania swoj orgazm, jak sie da. Ekstra aktywnosc partnera za glaski, obiad i inne profity nie dla mnie. Bo moze wtedy bede musiala sie odwdzieczyc? A ja przeciez po orgazmie zasypiam. W koncu jestem facetem ;) I mi z tym dobrze.
                                              • zawle Re: Supermenka :) 29.01.15, 10:32
                                                hello-kitty2 napisała: Wierze Bogince jak pisze, ze babki sie skarza, ze ich ma
                                                > lzenski seks wyglada tak, ze facet pomacha tylkiem pare minut i zasypia czy tam
                                                > wychodzi zapalic na balkon. A babka wtedy z niedosytem sama konczy. Wiec wole
                                                > wycisnac z tych paru minut jego machania swoj orgazm, jak sie da. Ekstra aktywn
                                                > osc partnera za glaski, obiad i inne profity nie dla mnie. Bo moze wtedy bede m
                                                > usiala sie odwdzieczyc? A ja przeciez po orgazmie zasypiam. W koncu jestem face
                                                > tem ;) I mi z tym dobrze.

                                                To ich wybór. Coś tam jednak ugrywają że siedzą z takim chłopem. Ich wybór. Masz inny sposób patrzenia. Ja też robię rachunek zysków i strat, ale daję bo lubię, nie z wdzięczności.
                                          • lybbla Re: Supermenka :) 29.01.15, 20:47
                                            hello-kitty2 napisała:

                                            I w co ja mam ręce włożyć. Nic to zaśpię jutro.


                                            > Ile ja to razy tu (i tylko tu!) slyszalam ale pomysl na logike jest wlasnie
                                            > odwrotnie. Chyba nie bedziemy tu wracac do objasnien podstawowych terminow: co to
                                            > jest masturbacja, a co to jest stosunek seksualny?

                                            Powyższy termin został ukuty przez TB (albo kogoś innego z forum)
                                            bo według niej faceci zwykle masturbują się o kobiety. Chwytasz kontekst?
                                            Ale w tej kwestii jestem skłonny uwierzyć TB bo nie mam tu doświadczenia :)

                                            > Masz cos przeciwko szczytowaniu kobiety z przecietnym mezczyzna podczas
                                            > stosunku plciowego?

                                            Ja lubię oddawać się w cudze ręce i brać kogoś w swoje. Tu brzmi to jak byś brała
                                            wszystko w swoją joni. Spróbuj może opisać jakoś inaczej i przegnaj tę natrętną myśl mą, że wystarczy Ci drążek.

                                            > Uwazasz, ze kobiety powinny osiagac orgazm masturbujac sie zamiast
                                            > uprawiajac seks?

                                            No wodą na mój młyn jest to drugie ale nie mam nic przeciwko temu pierwszemu
                                            szczególnie gdy robimy to we dwoje.

                                            > Uwazasz, ze przecietnie mezczyzni sa zainteresowani
                                            > masturbowaniem czy lizaniem swoich partnerek do orgazmu

                                            nie znam się na mężczyznach a już przeciętny meżczyzna to dla mnie zbyt duża abstrakcja.

                                            > skoro sami osiagaja przecietnie
                                            > orgazm przy stosunku?

                                            Ale mega orgazm czy orgazm spalony?

                                            > Uwazasz, ze im sie chce? Uwazasz, ze im to do czegos potrzebne?

                                            Nam Sabatom się chce.

                                            > Zeby musialy sie trzymac jednego parnera, ktoremu sie chce? Zamiast miec
                                            > od kazdego? Jaki jest Twoj interes w tym, zeby ograniczac kobiety w
                                            > dostepnosci do orgazmu?

                                            Ja mówię, że to Ty (TB) ograniczasz drogę kobietom do orgazmu trzymając
                                            się jak ślepy niewidomego. Jestem przeciwwagą dla zafiksowania się
                                            na ćwiczeniach. Uważam, że nie mięśnie Kegla są głownym problemem nieorgazmujących kobiet. Ale ćwiczyć warto! Tendencyjnie czytałaś moje wypociny.

                                            > Jestem pewna, ze masz w tym jakis interes.

                                            No żebyś w końcu miała megaorgazm.

                                            > Pytanie tylko co Ty niby z tego masz? He?

                                            A mam dużo przyjemności.

                                            > No co drugi dzień jest mój. A nawet co trzeci, a co nie stać mnie?

                                            > ??? Co to znaczy?

                                            No bo jak mi dziewcze zaśnie na piersi to nie budzę.
                                            • potwor_z_piccadilly Re: Supermenka :) 29.01.15, 23:37
                                              lybbla napisał:

                                              > hello-kitty2 napisała:
                                              > > Uwazasz, ze przecietnie mezczyzni sa zainteresowani
                                              > > masturbowaniem czy lizaniem swoich partnerek do orgazmu
                                              > > Uwazasz, ze im sie chce? Uwazasz, ze im to do czegos potrzebne?

                                              > Nam Sabatom się chce.

                                              No taki to sobie sojusz.
                                              Kolega sabat pól ozora sobie na cipce wytarł i osiągnął to, że kobita mu z seksu (gdy nie przynudza i nie drze dzioba) na szydełkowanie się przerzuciła.
                                              Widocznie chłop przegapiał bardzo ważny moment. Moment w którym jęzor powinien być zastąpiony twardym fiutem.



                                              • sabat.77 Re: Supermenka :) 30.01.15, 00:42
                                                potwor_z_piccadilly napisał:

                                                > No taki to sobie sojusz.
                                                > Kolega sabat pól ozora sobie na cipce wytarł i osiągnął to, że kobita mu z seks
                                                > u (gdy nie przynudza i nie drze dzioba) na szydełkowanie się przerzuciła.
                                                > Widocznie chłop przegapiał bardzo ważny moment. Moment w którym jęzor powinien
                                                > być zastąpiony twardym fiutem.

                                                Spróbuję odpowiedzieć dowcipem. Nie liczę że zrozumiesz co mam na myśli, jesteś na to zbyt zarozumiały.

                                                Przyjechało dwóch Polaków na wycieczkę do Francji. Siedzą sobie w restauracji i biedzą się nad menu. Co to właściwie jest, jak to wymówić. Wreszcie jeden mówi do drugiego - wiesz, ten Francuski wcale nie jest taki trudny, wystarczy przed wszystkim mówić "la".
                                                I krzyczy - "la kelner!"
                                                Kelner przychodzi i patrzy pytającym wzrokiem.
                                                - "La kelner, la zupa pomidorowa, la schabowy, la kompot" - ciągnie Polak.
                                                Kelner zniknął, po chwili niesie zamówienie. Polacy zjedli, wreszcie nasz "poliglota" krzyczy:
                                                - "La kelner? La placic!". Odwraca się do kolegi i mówi: "widzisz, ten francuski wcale nie jest taki trudny".
                                                A kelner na to:
                                                - "Chopy, jak jo by nie był z Chorzowa, to byście tu la gówno zjedli..."

                                                Krótko mówiąc - wiem tyle, że fajną masz żonę. A w każdym razie - mądrą na swój babski sposób. Tak pozwalała, żeby Ci się wydawało, że aż w to sam uwierzyłeś. W sumie nie trudno uwierzyć, że jest się zajebistym, gdy jest się Dyzmą.
                                                • zawle Re: Supermenka :) 30.01.15, 08:56
                                                  Widzisz sabat, syty głodnego nie zrozumiem. A już na pewno ten co głodny nigdy nie był.
                                                  Opowiem Ci dykteryjkę. Moja przyjaciółka miała męża. Swojego czasu odbyliśmy dość ostrą rozmowę na temat biedy i braku pracy w małych miejscowościach. Pan twierdzi że ludzie stamtąd są sobie winni. Bo przecież mogą:
                                                  - kupić bilet na pociąg do wawki.
                                                  - wziąć plecak i namiot, rozbić się w lesie.
                                                  - pierwszego dnia znaleźć pracę.
                                                  - za miesiąc będą już młodymi ustawionymi osobami.
                                                  A skoro tego nie robią, znaczy że są sobie winni. Pan był wyłącznym dystrybutorem bardzo znanej angielskiej firmy na Polskę. Jego ojciec był generałem czy kimś tam. Obecnie nie pracuje, jest na utrzymaniu byłej żony która pozwala mu mieszkać u siebie. Myślisz że coś zrozumiał? A gdzie tam. Jak miał sukces, to był jego. Jak porażka to ślepy los.
                                                  Znam tysiąc takich historii w których ludzie sobie przypisują zwycięstwa w sytuacji gdzie nawet nie musieli kiwnąć palcem i oceniają innych jako nieudaczników. Do czasu? Nie...Ci mają wbudowaną funkcję samozadowolenia zamiast refleksji.
                                                  • potwor_z_piccadilly Re: Supermenka :) 30.01.15, 14:52
                                                    zawle napisała:

                                                    > Znam tysiąc takich historii w których ludzie sobie przypisują zwycięstwa w sytu
                                                    > acji gdzie nawet nie musieli kiwnąć palcem i oceniają innych jako nieudaczników
                                                    > . Do czasu? Nie...Ci mają wbudowaną funkcję samozadowolenia zamiast refleksji.

                                                    Tysiąc powiadasz?
                                                    Wybacz ale nie wierzę. Wierzę natomiast, że w kategorii samozadowolenia z samej siebie, Ty jesteś mistrzynią.
                                                    Co do Twoich sugestii względem mojego drzewa genealogicznego, źródeł moich dochodów i mojego stosunku do ludzi w jakiś sposób przegranych, jesteś w błędzie. Faktów, przykładów nie przytaczam, bo i po co? Uwierzysz?
                                                  • zawle Re: Supermenka :) 30.01.15, 17:00
                                                    potwor_z_piccadilly napisał: > Co do Twoich sugestii względem mojego drzewa genealogicznego, źródeł moich doch
                                                    > odów i mojego stosunku do ludzi w jakiś sposób przegranych, jesteś w błędzie. F
                                                    > aktów, przykładów nie przytaczam, bo i po co? Uwierzysz?

                                                    gdybyś mnie cokolwiek interesował jako człowiek..ale tak nie jest
                                                  • wont Re: Supermenka :) 30.01.15, 22:09
                                                    potwor_z_piccadilly napisał:
                                                    i mojego stosunku do ludzi w jakiś sposób przegranych
                                                    ---------
                                                    Kuuuurwa :) Potwór, to nie ty się ostatnio chwaliłeś, że miałeś jakąś operację czy coś takiego i ledwo przeżyłeś? Jeśli dobrze pamiętam i to rzeczywiście byłeś ty, to naprawdę to życiowe doświadczenie nie wzbogaciło cię o jakiś elementarny dystans, wrażliwość, refleksję? Nie? No to tak jak urodziłeś się prosty i pusty tak też i umrzesz.
                                                  • sabat.77 Re: Supermenka :) 30.01.15, 22:28
                                                    wont napisał:

                                                    > Kuuuurwa :) Potwór, to nie ty się ostatnio chwaliłeś, że miałeś jakąś operację
                                                    > czy coś takiego i ledwo przeżyłeś? Jeśli dobrze pamiętam i to rzeczywiście byłe
                                                    > ś ty, to naprawdę to życiowe doświadczenie nie wzbogaciło cię o jakiś elementar
                                                    > ny dystans, wrażliwość, refleksję? Nie? No to tak jak urodziłeś się prosty i pu
                                                    > sty tak też i umrzesz.

                                                    On tą bufonadą maskuje jakieś potężne kompleksy, widać mu z tym łatwiej. Dajmy mu spokój, to jakiś biedaczek.
                                                  • potwor_z_piccadilly Re: Supermenka :) 31.01.15, 09:51
                                                    wont napisał:

                                                    > Kuuuurwa :) Potwór, to nie ty się ostatnio chwaliłeś, że miałeś jakąś operację
                                                    > czy coś takiego i ledwo przeżyłeś?

                                                    Co masz na myśli stosując termin "chwaliłeś"?

                                                    to życiowe doświadczenie nie wzbogaciło cię o jakiś elementar
                                                    > ny dystans, wrażliwość, refleksję? Nie?

                                                    Skąd takie przypuszczenie?
                                                    Z krótkiego zdania, ktore wyrwałeś z kontekstu?
                                                    No to przeczytaj jeszcze raz wyssane z palca hipotezy zawle, połacz je z moją na nie odpowiedzią i zaskoczysz.
                                                    Albo nie zaskoczysz, tego nie wiem.

                                                    No to tak jak urodziłeś się prosty i pu
                                                    > sty tak też i umrzesz.

                                                    Tu jesteś niegrzeczny.
                                                    Ja na podstawie trzech wyrazów, w dodatku błędnie odczytanych, nie odważyłbym się takich sądów o kimś wygłaszać.


                                                  • bgz0702 Re: Supermenka :) 31.01.15, 12:53
                                                    potwor_z_piccadilly napisał:

                                                    > No to tak jak urodziłeś się prosty i pu
                                                    > > sty tak też i umrzesz.
                                                    >
                                                    > Tu jesteś niegrzeczny.
                                                    > Ja na podstawie trzech wyrazów, w dodatku błędnie odczytanych, nie odważyłbym s
                                                    > ię takich sądów o kimś wygłaszać.

                                                    wiesz ze też miałam ochotę sie wkurwić jak przeczytałam to co do niej napisałeś i nic mi innego nie przyszło do głowy niż bardzo brzydkie okreslenie. Daj spokój..., szanuj zdrowie
                                                  • zawle Re: Supermenka :) 31.01.15, 12:58
                                                    Ale ja jestem z siebie zadowolona. Za pierwsze miejsce dziekuję, aczkolwiek uważam że nie zasłużyłam;) Co do reszty- potwierdzam wszystko co napisałam do potwora i na razie nie planuję zmienić zdania. O co się wkurwiać?
                                                  • potwor_z_piccadilly Re: ? 31.01.15, 18:04
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > wiesz ze też miałam ochotę sie wkurwić jak przeczytałam to co do niej napisałeś

                                                    A co ja do niej napisałem?
                                                  • bgz0702 Re: ? 31.01.15, 18:31
                                                    potwor_z_piccadilly napisał:

                                                    > bgz0702 napisała:
                                                    >
                                                    > > wiesz ze też miałam ochotę sie wkurwić jak przeczytałam to co do niej nap
                                                    > isałeś
                                                    >
                                                    > A co ja do niej napisałem?

                                                    "mistrzyni samozadowolenia" wkurzyła mnie bo spodziewam sie jaki to miało mieć wydźwięk w twoim wykonaniu, a jeszcze rozgrzał mnie "Dyzma" sabata wcześniej, a przecież ty miałeś być przez los nową mądrością obdarzony...
                                                  • potwor_z_piccadilly Re: ? 31.01.15, 19:30
                                                    bgz0702 napisała:

                                                    > "mistrzyni samozadowolenia" wkurzyła mnie

                                                    Wkurzyła Cię bo nie znasz historii moich kontaktów z tą panią i inwektyw jakich ze strony tej pani uświadczyłem.
                                                    A za co?
                                                    Ano pozwoliłem sobie parę razy napisać prawdę, a że duet zs nie potrafi z prawdą się pogodzić i argumentów na swoja obronę mu brakuje, to kąsają. W tym wątku też to się stało. Osoba która jeszcze wczoraj w/g zawle podłością się wykazała, dziś już jest cacy, a ten który błędy tej osobie wytknął, jest beeee.



                                                    > rozgrzał mnie "Dyzma" sabata

                                                    Czy w tym momencie, gdy porównał mnie z Dyzmą tylko za to, że napisałem to, co w jego tekstach o samym sobie już wiele razy przeczytałem?


                                                  • zawle Re: ? 31.01.15, 20:04
                                                    ta osoba, pani, pan ...jak na sprawie rozwodowej;) Jakie jaja.
                                                  • potwor_z_piccadilly Re: ? 31.01.15, 21:26
                                                    zawle napisała:

                                                    > ta osoba, pani, pan ...jak na sprawie rozwodowej;) Jakie jaja.

                                                    1 - Jak zwykle, brak argumentów.
                                                    2 - Potrafię dosadniej, a nawet bardzo dosadnie.
                                                  • zawle Re: ? 31.01.15, 21:47
                                                    potwor_z_piccadilly napisał:
                                                    > 1 - Jak zwykle, brak argumentów.

                                                    Ale na co argumentów? Konkretnie.

                                                    > 2 - Potrafię dosadniej, a nawet bardzo dosadnie.

                                                    O wierzę, tylko proszę nie udowadniaj;) Zresztą, powiem Ci że znam takiego 13 latka którego nikt w tym nie pokona. Ma IQ 127 i służy mu ono do nadmuchiwania dosadności;)
                                                  • potwor_z_piccadilly Re: ? 31.01.15, 23:01
                                                    zawle napisała:

                                                    > > 2 - Potrafię dosadniej, a nawet bardzo dosadnie.
                                                    >
                                                    > O wierzę, tylko proszę nie udowadniaj;)

                                                    1 - Aż taki głupi nie jestem. Wiem, że każdy kij ma dwa końce i wiem też, że Ty potrafisz go używać. Problem tylko w tym, że czasami go używasz bezzasadnie. A może zasadnie, może wzorem pani zającowej prowokujesz?
                                                    2 - Zbyt wielką estymą darzę kobiety.


                                                    znam takiego 13 l
                                                    > atka którego nikt w tym nie pokona.

                                                    Młodość mi przypomniałaś, też szedłem pod prąd.
                                                    Ale kuda mi do dzisiejszych trzynastolatków, bystrzejsi są.


                                                  • zawle Re: ? 01.02.15, 09:58
                                                    A mógłbyś się odnieść do meritum? Co mam teraz argumentować?????
                                                  • potwor_z_piccadilly Przepraszam za brak odpowiedzi 19.02.15, 14:35
                                                    zawle napisała:

                                                    > A mógłbyś się odnieść do meritum? Co mam teraz argumentować?????

                                                    Epistołę Ci napisałem, ale po postawieniu kończącej wywód kropki, nie zdążyłem wcisnąć wyślij, komputer mi padł. Dałem sprzęt fachowcowi, ten usterki szukał, szukał szuuuukał, aż znalazł, ponoć.
                                                    Teraz sprzęt działa, ale temat się zestarzał i chyba nie ma sensu go reaktywować, bo o pierdoły szło.
                                                  • ninek04 Re: ? 31.01.15, 21:40
                                                    zawle napisała:

                                                    > ta osoba, pani, pan ...jak na sprawie rozwodowej;) Jakie jaja.

                                                    zawle, ty masz jaja, w przeciwieństwie do niektórych, którym się wydaje, że mają.


                                                  • potwor_z_piccadilly Re: ? 31.01.15, 21:47
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > zawle, ty masz jaja, w przeciwieństwie do niektórych, którym się wydaje, że maj

                                                    Popodlizuj się jeszcze troszkę, fajnie Ci to idzie.


                                                  • wont Re: Supermenka :) 03.02.15, 19:45
                                                    potwor_z_piccadilly napisał:

                                                    > Co masz na myśli stosując termin "chwaliłeś"?
                                                    ------------
                                                    To tylko takie sformułowanie. Naprawdę nie chodziło mi o deprecjonowanie twojej choroby.

                                                    > Skąd takie przypuszczenie?
                                                    > Z krótkiego zdania, ktore wyrwałeś z kontekstu?
                                                    > No to przeczytaj jeszcze raz wyssane z palca hipotezy zawle, połacz je z moją n
                                                    > a nie odpowiedzią i zaskoczysz.
                                                    > Albo nie zaskoczysz, tego nie wiem.
                                                    -------
                                                    Nie mam nic wspólnego z zawle. Zawle to dorosła dziewczynka, która może prowadzić werbalną sprzeczkę, nic mi do tego. Mi chodziło o to, że wciąż, nawet po traumie choroby, klasyfikujesz ludzi - na przegranych i wygranych. I to mnie dziwi, że nadal nie rozumiesz, że takie klasyfikowanie to źródło braku szczęścia.

                                                    > No to tak jak urodziłeś się prosty i pu
                                                    > > sty tak też i umrzesz.
                                                    >
                                                    > Tu jesteś niegrzeczny.
                                                    > Ja na podstawie trzech wyrazów, w dodatku błędnie odczytanych, nie odważyłbym s
                                                    > ię takich sądów o kimś wygłaszać.
                                                    ------------
                                                    Masz rację, przepraszam, to było rzeczywiście niegrzeczne.
                                                • potwor_z_piccadilly Re: Supermenka :) 30.01.15, 14:35
                                                  sabat.77 napisał:

                                                  > Przyjechało dwóch Polaków na wycieczkę do Francji. Siedzą sobie w restauracji i
                                                  > biedzą się nad menu. Co to właściwie jest, jak to wymówić. Wreszcie jeden mówi
                                                  > do drugiego - wiesz, ten Francuski wcale nie jest taki trudny, wystarczy przed
                                                  > wszystkim mówić "la".
                                                  > I krzyczy - "la kelner!"
                                                  > Kelner przychodzi i patrzy pytającym wzrokiem.
                                                  > - "La kelner, la zupa pomidorowa, la schabowy, la kompot" - ciągnie Polak.
                                                  > Kelner zniknął, po chwili niesie zamówienie. Polacy zjedli, wreszcie nasz "poli
                                                  > glota" krzyczy:
                                                  > - "La kelner? La placic!". Odwraca się do kolegi i mówi: "widzisz, ten francusk
                                                  > i wcale nie jest taki trudny".
                                                  > A kelner na to:
                                                  > - "Chopy, jak jo by nie był z Chorzowa, to byście tu la gówno zjedli..."

                                                  Typowa Polska zaściankowość polskich głupców. "Polacy to chamy, niedouczone prostaki, a wszystko co polskie, to szajs".
                                                  To że rozpowszechniasz takie "dowcipy" znaczy, że w dupie byłeś i gówno widziałeś.
                                                  Jeszcze jedno.
                                                  Nawet pies na swoja budę nie szczeka.

                                                  > W sumie nie trudno uwierzyć, że jest się zajebistym, gdy jest się Dyzmą.

                                                  Masz rację kolego Dyzmo.
                                                  Tak tak, Dyzmo.
                                                  Wyjaśniam.
                                                  Dobrze gdy zaczyna się jako Dyzma, a kończy jako książe.
                                                  Źle gdy zaczyna się księciem, a kończy Dyzmą.

                                              • lybbla Re: Supermenka :) 30.01.15, 10:09
                                                potwor_z_piccadilly napisał:

                                                > No taki to sobie sojusz.
                                                > Kolega sabat pól ozora sobie na cipce wytarł i osiągnął to, że kobita mu z seks
                                                > u (gdy nie przynudza i nie drze dzioba) na szydełkowanie się przerzuciła.
                                                > Widocznie chłop przegapiał bardzo ważny moment. Moment w którym jęzor powinien być zastąpiony twardym fiutem.

                                                Bo widzisz potwornicki ja nie muszę się sobie kompensować ustawiając się
                                                wobec Sabata, co Ty notorycznie czynisz. Sabat robi Cię w jajo.
                                                Sabat pisze dużo a my mało. Sabatowi zdarzają się genialne wpisy, a Ty piszesz niemal wyłącznie o Sabacie. Co jest?

                                                • hello-kitty2 Re: Supermenka :) 30.01.15, 10:56
                                                  lybbla napisał:

                                                  > Bo widzisz potwornicki ja nie muszę się sobie kompensować ustawiając się
                                                  > wobec Sabata, co Ty notorycznie czynisz. Sabat robi Cię w jajo.
                                                  > Sabat pisze dużo a my mało. Sabatowi zdarzają się genialne wpisy, a Ty piszesz
                                                  > niemal wyłącznie o Sabacie. Co jest?

                                                  O yeah, genialny wpis jebaki teoretyka to jest to. Wpis ;-) Moze tez sobie zamien genialne obciaganie na genialny wpis.
                                                  • sabat.77 Re: Supermenka :) 30.01.15, 11:01
                                                    Kitty, rozumiem ze na szacun zasluze dopiero jak wydymam polowe lasek z tego forum? :)
                                                  • hello-kitty2 Re: Supermenka :) 30.01.15, 11:07
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Kitty, rozumiem ze na szacun zasluze dopiero jak wydymam polowe lasek z tego fo
                                                    > rum? :)

                                                    Jedna prostytutke Sabat. Zebys chociaz RAZ zrobil cos, o czym sie tu naprodukowales w DZIESIATKACH postow. Raz.
                                                  • sabat.77 Re: Supermenka :) 30.01.15, 11:19
                                                    Rozumiem, nie chodzi ci o seks ale konsekwencje i nieustepliwosc w realizacji zamierzen.
                                                    Jesli chodzi o prostytutki, to uwazam, ze mezczyzna powinien skorzystac z tej opcji gdy wyczerpie wszystkie inne mozliwosci. Realnie a nie filozofujac. Nie ma nic zlego w poddaniu sie po przegranej walce - ale poddac sie bez walki to tchorzostwo i brak charakteru.
                                                  • marek.zak1 Re: Supermenka :) 30.01.15, 11:22
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Rozumiem, nie chodzi ci o seks ale konsekwencje i nieustepliwosc w realizacji zamierzen. Jesli chodzi o prostytutki, to uwazam, ze mezczyzna powinien skorzystac z tej opcji gdy wyczerpie wszystkie inne mozliwosci. Realnie a nie filozofujac. Nie ma nic zlego w poddaniu sie po przegranej walce - ale poddac sie bez walki to tchorzostwo i brak charakteru.

                                                    Walcz Sabat. Powodzenia.

                                                  • hello-kitty2 Re: Supermenka :) 30.01.15, 13:33
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Jesli chodzi o prostytutki, to uwazam, ze mezczyzna powinien skorzystac z tej o
                                                    > pcji gdy wyczerpie wszystkie inne mozliwosci. Realnie a nie filozofujac. Nie ma
                                                    > nic zlego w poddaniu sie po przegranej walce - ale poddac sie bez walki to tch
                                                    > orzostwo i brak charakteru.

                                                    Oczywiscie, wkleje Ci to jak bedziesz sie rozwodzil o pojsciu na kurwy, jakie to najlepsze rozwiazanie, uczciwe i pod reka. Spiewasz tak jak o 'fajnych cyckach'. W sumie wszystkie fajne ;) Byleby tak skonstruowac wypowiedz zeby sie kazdym cyckom przypodobac i zeby zawsze wyjsc dobrze we wlasnych oczach: nie ide na kurwy = walcze, ide na kurwy = z godnoscia przyjalem przegrana. Ja sie na takie pierdy nie lapie. Wole jak ktos przyjmuje stanowisko i sie go trzyma. Prosciej chyba byc nie moze.
                                                  • sabat.77 Re: Supermenka :) 31.01.15, 07:35
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Spiewasz tak jak o 'fajnych cyckac
                                                    > h'. W sumie wszystkie fajne ;) Byleby tak skonstruowac wypowiedz zeby sie kazdy
                                                    > m cyckom przypodobac

                                                    Bzdura. Pisałem nie raz, że cycki są mi dość obojętne. Nie zapytała o dupach, mógłbym zająć konkretniejsze stanowisko.
                                                  • midnight_lightning Re: Supermenka :) 31.01.15, 02:08
                                                    @sabat
                                                    "Rozumiem, nie chodzi ci o seks ale konsekwencje i nieustepliwosc w realizacji zamierzen.
                                                    Jesli chodzi o prostytutki, to uwazam, ze mezczyzna powinien skorzystac z tej opcji gdy wyczerpie wszystkie inne mozliwosci. Realnie a nie filozofujac. Nie ma nic zlego w poddaniu sie po przegranej walce - ale poddac sie bez walki to tchorzostwo i brak charakteru"


                                                    Konsekwencja i nieustępliwość, elegancja, skomplikowanie i wyrafinowanie rozwiązań. Typowe dla intelektualistów, a sam wiesz, że wbrew różnym obietnicom intelektualiści są olewani i nie .


                                                    Najskuteczniejsze są rozwiązania proste, chamskie, pozbawione wyrafinowania. Idź na te prostytutki, nie mylić z koorvami, przekonaj się, że to nic takiego strasznego, naucz się czerpać przyjemność dla samego siebie, co jest kluczową sprawą.

                                                    Ty nie musisz sobie nic udowadniać, i tak jesteś dużo bardziej wartościowy od tych, którym kobiety dają za darmo.

                                                    ________________

                                                    Mineta? ja też lubię, i też wiem, że takie wejście w rolę zadowalającego = uległego nie jest mile widziane przez sporą część kobiet, nawykłych do bycia uległą wobec dominującego samca.

                                                    Staranie się o zadowolenie kobiety często okazuje się być błędem, skupiając się na ich przyjemności okazujesz słabość.
                                                    Egoistycznie skupiając się tylko na sobie pokazujesz, że to Ty jesteś tą ważniejszą osobą, a tym samym one zaczynają o takiego samca zabiegać. I będą się godzić na seks bez orgazmów, byleby takiego rokującego samca przy sobie utrzymać. Stąd te statystyki TB. Przetestowałem to, można z premedytacją nie dawać orgazmów, a i tak taka przychodzi, po to, by zgodnie z zasadą "pełny żołądek, puste jądra" zmniejszyć chęć na inne.
                                                  • sabat.77 Re: Supermenka :) 31.01.15, 07:14
                                                    midnight_lightning napisał:

                                                    > Najskuteczniejsze są rozwiązania proste, chamskie, pozbawione wyrafinowania. Id
                                                    > ź na te prostytutki, nie mylić z koorvami, przekonaj się, że to nic takiego str
                                                    > asznego, naucz się czerpać przyjemność dla samego siebie, co jest kluczową spra
                                                    > wą.

                                                    Pod wieloma względami niby nic strasznego, ale dla mnie szalenie stresująca sytuacja.
                                                    I teraz załóż - potężny stres, za który trzeba jeszcze zapłacić? No kurde, trochę bez sensu, nie?

                                                    > Ty nie musisz sobie nic udowadniać, i tak jesteś dużo bardziej wartościowy od t
                                                    > ych, którym kobiety dają za darmo.

                                                    Nie jestem wartościowy, bo to czy ktoś jest wartościowy wychodzi przecież w praktyce. Wartość jest względna, a wartość mężczyzny jest pochodną ocen kobiet. Któż ma oceniać czy mężczyzna jest wartościowy jak nie one?
                                                    Jest to jednak wartość zmienna w czasie. Wartość takiego Dyzmy poszybowała w niebiosa, od czasu gdy wywrócił sałatkę :)

                                                    > Egoistycznie skupiając się tylko na sobie pokazujesz, że to Ty jesteś tą ważnie
                                                    > jszą osobą, a tym samym one zaczynają o takiego samca zabiegać. I będą się godz
                                                    > ić na seks bez orgazmów, byleby takiego rokującego samca przy sobie utrzymać. S
                                                    > tąd te statystyki TB. Przetestowałem to, można z premedytacją nie dawać orgazm
                                                    > ów, a i tak taka przychodzi, po to, by zgodnie z zasadą "pełny żołądek, puste j
                                                    > ądra" zmniejszyć chęć na inne.

                                                    Tak, ale gdy poznasz tą zasadę to czy warto zajmować sobie tym głowę? Mnie na dzisiejszą chwilę związki uczuciowe wydają się być puste i bezsensowne. Fizjologicznie odczuwam popęd, ale po zrozumieniu schematu, który sprawa że ludzie łączą się w pary, nabrałem do tego zjawiska poważnego dystansu. Wydaje mi się, że jego wartość została przejaskrawiona ze względów kulturowych. Mityczna miłość istnieje jako zjawisko psychologiczne, ale nie znajduję w nim wartości nadrzędnych. To zwykłe narkotyczne odurzenie, wywoływane przez pewne ciągi i schematy bodźców. Szkoda na to czasu.
                                                  • protein.spill Re: Supermenka :) 01.02.15, 11:16
                                                    > Mityczna miłość is
                                                    > tnieje jako zjawisko psychologiczne, ale nie znajduję w nim wartości nadrzędnyc
                                                    > h. To zwykłe narkotyczne odurzenie, wywoływane przez pewne ciągi i schematy bod
                                                    > źców. Szkoda na to czasu.

                                                    "Rzecz sama w sobie nie jest zła, tylko te ruchy niegodne filozofa"
                                                  • marek.zak1 Re: Supermenka :) 30.01.15, 11:20
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > sabat.77 napisał:
                                                    >
                                                    > > Kitty, rozumiem ze na szacun zasluze dopiero jak wydymam polowe lasek z tego forum? :)
                                                    >
                                                    > Jedna prostytutke Sabat. Zebys chociaz RAZ zrobil cos, o czym sie tu naprodukowales w DZIESIATKACH postow. Raz.

                                                    Nie chodzi o złapanie króliczka, tylko o gonienie. Raz złapiesz I co dalej? :)
          • urquhart Re: Supermenka :) 22.01.15, 09:23
            Ja mam zasadnicze pytanie do takiego punktu widzenia TB.
            Żeby być w czymś dobrym należy ćwiczyć i konfrontowac swoje postępy i osiągnięcia. Jest zasada 10 000 godzin w psychologii
            No ale na czym mają się ćwiczyć i skonfrontować zdolnosci faceci?
            Skoro to oszukiwanie i rozczarowanie kobiet?
            Mój dziadek w pamiętniku pisał ze taką rolę pełniły w latach dwudziestych doświadczone prostytutki dla młodzików które uczyły ich . Dziś to wydaje się kulturowo niedopuszczalne, ale przecież pasuje.
            Zostają książki niby, to jaK ale korespondencyjny kurs dzudo lub karate bez praktyki z
            Posiadajacym tą umiejętność jest jedynie ironią zagadnienia.
            Tak więc to co piszesz jest na pozór słuszne we fragmentach a niespójne i dziurawe jako koncepcja .
            • marek.zak1 Re: Supermenka :) 22.01.15, 09:28
              TB rozdziela całkowicie sprawy seksu od spraw życia, meżczyzny jako dawcy przyjemnosci, od meżczyzny, jako partnera/dawcy dóbr i twierdzi, że te dwa typy mężczyzn są ze sobą niekompatybilne. Albo dobry partner albo dobry jebaka.
              Moze to wynika z jej doswiadczeń zhyciowych, bo kazdy (ja też) ma tendencje to wyciagania wniosków na podstawie własnych doswiadczeń.
              • zawle Re: Supermenka :) 22.01.15, 10:33
                A ja w ogóle nie wiem o co TB chodzi. Jako kobieta z innej frakcji powiem że zakocham się w każdym facecie który mi zrobi dobrze w łóżku o ile nie będzie miał jakiegoś wielkiego defektu absolutnie wykluczającego go związkowo.
                I jeszcze jedno....to czy mi się będzie podobać nie zależy od jego umiejętności. Ja chętnego ucznia nauczę:))
                • twojabogini Re: Supermenka :) 22.01.15, 13:43
                  awle napisała:

                  > A ja w ogóle nie wiem o co TB chodzi. Jako kobieta z innej frakcji powiem że za
                  > kocham się w każdym facecie który mi zrobi dobrze w łóżku

                  To właśnie twierdzę. Że kobiety chcą od mężczyzn dobrego seksu. I że to w zasadzie wystarczy.

                  > I jeszcze jedno....to czy mi się będzie podobać nie zależy od jego umiejętności
                  > . Ja chętnego ucznia nauczę:))

                  To w przypadku wielu kobiet nie zadziała, bo same nie maja pojęcia co da im fizyczną rozkosz i same nie do końca wiedza czego od seksu oczekiwać. Pomijam mężczyzn odpornych na wiedzę.

                  Więc odpowiedź na pytanie czego chcą od mężczyzn kobiety brzmi - dobrego i satysfakcjonującego je seksu. Czyż nie?
              • twojabogini Re: Supermenka :) 22.01.15, 13:19
                marek.zak1 napisał:

                > TB rozdziela całkowicie sprawy seksu od spraw życia, meżczyzny jako dawcy przyj
                > emnosci, od meżczyzny, jako partnera/dawcy dóbr i twierdzi, że te dwa typy męż
                > czyzn są ze sobą niekompatybilne.

                Wrong. Wiele kobiet nie mając szansy na zaspokojenie seksualne, po prosu wybiera optymalnego partnera, z którym może zaspokoić inne potrzeby. Dla mnie istotą relacji z partnerem lub partnerką jest seks, inne potrzeby jestem w stanie zaspokoić bez ich udziału. Związek kończy się tam, gdzie kończy się seks.

                Kobiety na mają szansy na zaspokojenie seksualne, bo kulturowo źle definiowane są potrzeby seksualne kobiety - cały ten stek bzdur o satysfakcjonującym życiu bez orgazmu, zaspokojonej potrzebie bliskości itp. Do łóżka idę po fizyczna rozkosz i po orgazm.


                > Moze to wynika z jej doswiadczeń zhyciowych, bo kazdy (ja też) ma tendencje to
                > wyciagania wniosków na podstawie własnych doswiadczeń.

                Wyciągam wnioski na podstawie doświadczeń wielu kobiet. Znaczna liczba kobiet prowadzących życie seksualne twierdzi, że jest ono dla nich kompletnie niesatysfakcjonujące. Jako okresy przyjemne wskazują stany zakochania (pozostawanie w fazie aktywnego instynktu rozrodu).
                • zawle Re: Supermenka :) 22.01.15, 13:48
                  twojabogini napisała: Dla mnie istotą
                  > relacji z partnerem lub partnerką jest seks, inne potrzeby jestem w stanie zasp
                  > okoić bez ich udziału. Związek kończy się tam, gdzie kończy się seks.

                  Tu się zgadzam. Jednak ja jestem po rozwodzie, z bogatym życiem seksualnym i samodzielna. Pamiętam jednak siebie jako młodą mamę i mężatkę. Priorytety zmieniają się z czasem. I warto mieć tego świadomość.

                  cały ten stek bzdur o satysfakcjonującym życiu
                  > bez orgazmu, zaspokojonej potrzebie bliskości itp. Do łóżka idę po fizyczna roz
                  > kosz i po orgazm.

                  A mnie do szału doprowadza gospodarka oceniająco- nakazowa. Jedni wpierają że orgazm jest niepotrzebny, inni że życie bez orgazmu jest do dupy. A spierdalajcie wszyscy. I wara wam od oceniania co mi jest potrzebne i co to jest warte.

                  > Wyciągam wnioski na podstawie doświadczeń wielu kobiet. Znaczna liczba kobiet p
                  > rowadzących życie seksualne twierdzi, że jest ono dla nich kompletnie niesatysf
                  > akcjonujące. Jako okresy przyjemne wskazują stany zakochania (pozostawanie w fa
                  > zie aktywnego instynktu rozrodu).

                  Moje doświadczenia na tym polu są inne. Moje koleżanki lubią seks i miałyby z niego frajdę gdyby nie...sprawy poza seksualne.

                  Mój seks jest w mojej głowie. Bywałam z facetami którzy obiektywnie rzecz ujmując byli wspaniałymi kochankami. Mnie nie jarali. I z takimi o których inne kobiety wyrażały się niepochlebnie. Mnie jarali. Jak w łóżku pojawiają się zakazy, nakazy, obowiązki i zobowiązania to się robi mało przyjemnie. Ja wolę sobie poszukać takiego który mi odpowiada bez obwiniania pozostałych
                  • twojabogini Re: Supermenka :) 22.01.15, 14:08
                    zawle napisała:

                    Pamiętam jednak siebie jako młodą mamę i mężatkę. Priorytety zmienia
                    > ją się z czasem. I warto mieć tego świadomość.

                    Dlatego napisałam, że kobieta od mężczyzny chce dobrego seksu, chyba, że łączy ją z nim inna relacja, np. wspólnie wychowują dzieci. Ale to działa w obie strony - mężczyźni od kobiet które wychowują ich dzieci też chcą, żeby się tymi dziećmi zajmowały.
                    Super opcja, kiedy oboje potrafią współdziałać i nie panikują jeśli opcja seksu się wyłącza z uwagi na naturalne procesy związane z porodem, opieką nad małym dzieckiem. I jeśli współdziałają, żeby seks do związku przywrócić.
                    Byłoby super, gdyby w ramach edukacji wiedzieli, że coś takiego się dzieje i że jest to normalna reakcja. A gdyby dostali wiedzę co sprzyja ponownemu włączeniu seksu - byłoby super. Tylko, że oczywiście wizja wiecznie zatroskanej matki jest uznawana za lepszą niż wizja beztrosko pieprzącej się matki. Więc edukacji nie ma.

                    Jedni wpierają że o
                    > rgazm jest niepotrzebny, inni że życie bez orgazmu jest do dupy. A spierdalajci
                    > e wszyscy.

                    Osobiście uważam, że orgazm jest przyjemny. Pomaga mi rozładować napięcie seksualne, które gromadzi się niezależnie ode mnie w moim ciele i jest niemiłe jeśli się skumuluje. Wierzę, że są kobiety, które odczuwają to inaczej i orgazm je np. tylko wkurza. Wkurza mnie jednak zakładanie z góry, ze orgazm nie jest elementem kobiecej seksualności i nie jest im do niczego potrzebny. Tak samo jak wkurzające jest frustrowanie kobiet, że każda powinna mieć orgazm pochwowy, bo inaczej coś z nią nie tak. Ch. komu do tego jak kto osiąga orgazm i czy w ogóle go osiąga.

                    > Moje doświadczenia na tym polu są inne. Moje koleżanki lubią seks i miałyby z n
                    > iego frajdę gdyby nie...sprawy poza seksualne.

                    Już pisałam, że związek komplikuje sprawę seksu. Dlatego umiejętność bycia dobrym kochankiem/kochanką w związku, to znacznie więcej niż umiejętność uwiedzenia i zaspokojenia kogoś. Wyższa szkoła jazdy. Żeby nie było - nie jestem w tym na razie zbyt dobra. Zaczepiam o każda możliwą rafę.
            • twojabogini Re: Supermenka :) 22.01.15, 13:09
              urquhart napisał:

              > Ja mam zasadnicze pytanie do takiego punktu widzenia TB.
              > Żeby być w czymś dobrym należy ćwiczyć i konfrontowac swoje postępy i osiągnięc
              > ia. Jest zasada 10 000 godzin w psychologii
              > No ale na czym mają się ćwiczyć i skonfrontować zdolnosci faceci?

              Kompletnie nie rozumiem pomysłu z prostytutkami, jako poligonem ćwiczebnym. To już bardziej współczesne edukatorki seksualne.
              Doświadczenia seksualne zdobywamy przez całe życie. Nieważne czy żyjemy sami, w związku, czy w seryjnej monogamii czy jakimś innym układzie. Problem w tym, że to co przekazuje nam się jako wiedze o seksie, jest takim stekiem przekłamań, że przez wiele lat błądzimy po jakichś gąszczach, mając tuż obok jasna i miłą ścieżkę, jeśli nie gościniec. Żeby mieć satysfakcjonujące życie seksualne w naszej kulturze najpierw musimy się "odedukować".
              • urquhart Re: Supermenka :) 22.01.15, 14:00
                Ponawiam pytanie kto i jak ma być materiałem do ćwiczeń w edukacji na superkochanka???
                Edukatorka jest pomocą dla pary która chce się edukować, nie faceta. To wymaga współodpowiedzialności obojga a ty piszesz jak rozumiem że faceci są kiepscy w seksie i dlatego kobiety zainteresowane tymże seksem.
                Czyli kółko się zamyka.
                Znów, czy kontestując możesz zaproponować alternatywę?
                PS
                Traktuje poważnie twój punkt widzenia.
                Oczywiście kiedyś byłem zdziwiony ze detale w anonsach informują czy delikwent jest ciekawy świata, otwarty na rozwój jak to że lubi podróże i poznawać ludzi ciekawią go odkrycia. Podobnie jak pisze że lubi gotować wyszukane potrawy to ma wytrwałość W inwestowaniu w doznania zmysłowe. I to potencjał (jedynie) na dobrego kochanka. Odwrotnie zaś jeżeli jest zaufanym i uważa że wszystko wie lepiej, lepiej nic nie zmieniać rokuje jak najgorzej. Ale to jedynie pozytywne predyspozycje gdy druga strona wie czego chce i sama jest otwarta...
          • slepafuria15 Re: Supermenka :) 22.01.15, 11:00
            TB - uważasz, ze nie ma czegoś takiego jak milosc rodzica do dziecka?
            • twojabogini Re: Supermenka :) 22.01.15, 13:33
              slepafuria15 napisał(a):

              > TB - uważasz, ze nie ma czegoś takiego jak milosc rodzica do dziecka?

              Jest. Ale nie ma nic wspólnego z instynktem mnożenia i rozrodu. Oczywiście jest o wiele łatwiej, gdy biologia daje wsparcie. Przeszłam fazę stania na lodzie (tj. opieki nad niemowlakiem) zarówno na hormonalnym kopie, jak i bez tego kopa. Nie ma porównania - ta sama sytuacja, podobne warunki, a jednak pierwsze wspominam jako cudowny okres, drugie jako niekończący się koszmar. Konfrontowałam swoje doświadczenia z wieloma kobietami - dość podobnie.

              Rzecz w tym, że kwestie hormonalne mylimy z miłością. Wiele kobiet przezywa dramat - nie kocham swojego dziecka, bo z różnych przyczyn nie włączyły im się hormony.

              Ostatnio tą kwestię poruszył papież Franciszek, rozważając postrzeganie poddawania się instynktowi rozrodu jako działania zgodnego z bożą wolą. Wywołał burzę twierdząc, że człowiek ma jeszcze rozum i może tym rozumem rozpoznać ile może mieć dzieci i że może korzystać ze środków i wiedzy, które mu ilość potomstwa pomogą regulować.
              Zawsze uważałam że to chore, pieprzenie się ile wlezie i rodzenie kolejnych dzieci, bo bóg tak chce. Człowiek to nie zwierzę. Znam wielodzietne rodziny, które wspaniale wychowują dzieci. Ale znam tez rodziny królicze, w których szkoda każdego dziecka, rodziny przepełnione misją i bojaźnią bożą. W tych rodzinach nie kocha się dzieci, tylko dzieci się płodzi.
          • loppe Re: Supermenka :) 22.01.15, 13:10
            Bardzo interesujące Bogini.

            Także: "Sygnalizowania uczą panowie od NLP, ale całość jest do dupy bo opiera się oszustwie. Uczysz się udawać, że potrafisz dać dobry seks. W efekcie zaciągniesz do wyra więcej kobiet, ale na dłuższą metę wszystkie rozczarujesz, więc końcowym efektem będzie twój spadek samooceny, a nie wzrost.
      • marek.zak1 Re: Supermenka :) 21.01.15, 22:48
        twojabogini napisała:

        > Kobiety w zakresie seksu chcą dobrego seksu. Ot i cała tajemnica. Nie ma znaczenia zawartość portfela, wygląd, ani nawet, czy jest się mężczyzną.

        Faceci też, ale to, czy partnerka jest kobietą ma pewne znaczenie.
        • twojabogini Re: Supermenka :) 22.01.15, 00:03
          Marku, to tylko kwestia kultury. W takim antyku młody chłopiec był tym o czym marzył każdy prawdziwy macho.
          • marek.zak1 Re: Supermenka :) 22.01.15, 09:14
            twojabogini napisała:

            > Marku, to tylko kwestia kultury. W takim antyku młody chłopiec był tym o czym marzył każdy prawdziwy macho.

            Jaki miłośnik historii i aktywny user forum historycy.org nie moge się z Toba zgodzić. Był to jednak cały czas margines. Polecany przez niektórych, jako, ze młody chłopiec nie zabierał facetowi serca, co czyniły kobiety, ale jednak margines wsród wyższych sfer.
            Pozdrawiam heteroseksualnie
            • twojabogini Re: Supermenka :) 22.01.15, 13:36
              Był to jednak cały czas margines. Polecany przez niektórych, jako, ze m
              > łody chłopiec nie zabierał facetowi serca, co czyniły kobiety, ale jednak margi
              > nes wsród wyższych sfer.
              > Pozdrawiam heteroseksualnie

              Olej forum historycy i poczytaj źródła. Na początek Owidiusza. Przestaniesz pleść, że chłopiec nie mógł odebrać serca. Mógł odebrać wszystko, rozum, serce i majątek.

              Dla takiego eskimosa pieprzenie zony, białego niedźwiedzia czy roweru stanowiło jedna i ta sama czynność. Orientacje seksualne sa kulturowe. Pozdrawiam seksualnie :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka