Dodaj do ulubionych

mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i mocni

27.01.15, 21:27
Marek otworzył temat jak ważne są dla mężczyzny kobiety. Chciałbym przypomnieć że to nic odkrywczego, że typowo wbrew stereotypowi to mężczyźni kochają kobiety bardziej i bardziej om zależy i według badań deklarują że wiecej są skłonni poświecić dla dobra związku. Wiekszość jedynie się nauczyła że przyznanie się do tej słabości to narażenie się na zranienie i wykorzystanie.

forum.gazeta.pl/forum/w,15128,109947518,,Mezczyzni_kochaja_bardziej.html?v=2
www.psychologytoday.com/blog/close-encounters/201408/whos-really-more-romantic-men-or-women
facet.interia.pl/seks-i-zwiazki/partnerstwo/news-faceci-bardziej-romantyczni,nId,445568
Obserwuj wątek
    • zawle Re: mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i 27.01.15, 21:33
      Widzę w sobie pewne zmiany. Kiedyś mnie to denerwowało, teraz mi Was żal:)) Co do poświęceń....podnoszenie deski sedesowej to dla was poświęcenie i zamach na suwerenność:))
      • druginudziarz Re: mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i 28.01.15, 00:12
        zawle napisała:

        > Widzę w sobie pewne zmiany. Kiedyś mnie to denerwowało, teraz mi Was żal:))
        A nie można po prostu przytulić i ukochać?
        • zawle Re: mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i 28.01.15, 05:46
          druginudziarz napisał:

          > zawle napisała:
          >
          > > Widzę w sobie pewne zmiany. Kiedyś mnie to denerwowało, teraz mi Was żal:
          > ))
          > A nie można po prostu przytulić i ukochać?

          A czy jedno wyklucza drugie? Tyle że seksu z tego raczej nie będzie. Jest taki poziom jęczenia, po którym nie ma;)
          • urquhart Re: mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i 28.01.15, 09:21
            Formalnie masz 100% racji. Zamiast rozczulac się i marudzic skuteczny model faceta to brać co się da a potem kopnąć w dupę i brać następną.
            Tak robią Bad Boye, zimne dranie, samotne wilki autonomiczne typy co podświadomie zwilzaja kobietom krocze : )
            • sabat.77 Re: mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i 28.01.15, 09:53
              urquhart napisał:

              > Formalnie masz 100% racji. Zamiast rozczulac się i marudzic skuteczny model fac
              > eta to brać co się da a potem kopnąć w dupę i brać następną.
              > Tak robią Bad Boye, zimne dranie, samotne wilki autonomiczne typy co podświad
              > omie zwilzaja kobietom krocze : )

              Im więcej lasek kopną w dupę, tym więcej się do nich garną inne - bo chcą być tą ostatnią i najlepszą :)
            • zawle Re: mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i 28.01.15, 10:33
              urquhart napisał:

              > Formalnie masz 100% racji. Zamiast rozczulac się i marudzic skuteczny model fac
              > eta to brać co się da a potem kopnąć w dupę i brać następną.
              > Tak robią Bad Boye, zimne dranie, samotne wilki autonomiczne typy co podświad
              > omie zwilzaja kobietom krocze : )

              Się chłopaki zdenerwowali:))) Ale, ale...ty na temat zwilżonego damskiego krocza to niewiele wiesz chyba? Bo fantazja, bo fantazja, bo fantazja jest od tego!!!!!!!!!!!!
              Aby bawić się, aby bawić się, aby bawić się na całego!!!!!!!!!!!
              ;)
              • zawle Re: mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i 28.01.15, 10:35
                To miało być oczywiście do sabata. Ciebie urgu oszczędzę;)
                • sabat.77 Re: mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i 28.01.15, 10:41
                  zawle napisała:

                  > To miało być oczywiście do sabata. Ciebie urgu oszczędzę;)

                  Umiem zwilżyć krocze każdej kobiety na świecie, potrzebuję jedynie dużej tuby lubrykantu.
                  • zawle Re: mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i 28.01.15, 10:50
                    Myślę że potrafisz niejedną. Jednak do końca życia będziesz wybierał lubrykanty;)
                    • hello-kitty2 Re: mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i 28.01.15, 14:26
                      zawle napisała:

                      > Myślę że potrafisz niejedną. Jednak do końca życia będziesz wybierał lubrykanty
                      > ;)

                      hehe trafne. Sabat ma brak umiejetnosci przejscia od szczegolu do ogolu. Do tego zchowawczosc. Zreszta jaka ma motywacje facet, ktoremu wystarczy walenie konia?
                      • druginudziarz Re: mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i 28.01.15, 14:28
                        hello-kitty2 napisała:

                        > zawle napisała:
                        >
                        > > Myślę że potrafisz niejedną. Jednak do końca życia będziesz wybierał lubr
                        > ykanty
                        > > ;)
                        >
                        > hehe trafne. Sabat ma brak umiejetnosci przejscia od szczegolu do ogolu. Do teg
                        > o zchowawczosc. Zreszta jaka ma motywacje facet, ktoremu wystarczy walenie koni
                        > a?

                        Wiesz, w gruncie rzeczy czysty seks polega na onanizowaniu sie za pomocą drugiego człowieka (albo owcy).
                        • hello-kitty2 Re: mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i 28.01.15, 14:43
                          druginudziarz napisał:

                          > Wiesz, w gruncie rzeczy czysty seks polega na onanizowaniu sie za pomocą drugie
                          > go człowieka (albo owcy).

                          Nudziarz ja nie wierze w wystepowanie czystego seksu.
                        • bgz0702 Re: mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i 28.01.15, 20:01
                          druginudziarz napisał:

                          > hello-kitty2 napisała:
                          >
                          > > zawle napisała:
                          > >
                          > > > Myślę że potrafisz niejedną. Jednak do końca życia będziesz wybiera
                          > ł lubrykanty;)
                          > >
                          > > hehe trafne. Sabat ma brak umiejetnosci przejscia od szczegolu do ogolu.
                          > Do tego zchowawczosc. Zreszta jaka ma motywacje facet, ktoremu wystarczy waleni
                          > e konia?
                          >
                          > Wiesz, w gruncie rzeczy czysty seks polega na onanizowaniu sie za pomocą drugie
                          > go człowieka (albo owcy).

                          "Mężczyzna nigdy nie kocha się z rzeczywistą kobietą, on zawsze kocha się z fantazją na temat kobiety, w tym znaczeniu seks jest tylko rodzajem masturbacji." Slavoj Žižek
                          Oczywiście po stronie kobiet wygląda to tak samo- tak dla jasności;)
                          • triss_merigold6 Re: mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i 28.01.15, 21:10
                            Cytujesz gościa, który wygląda jak kupa.
                            • druginudziarz Re: mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i 28.01.15, 21:25
                              triss_merigold6 napisała:

                              > Cytujesz gościa, który wygląda jak kupa.

                              Lewacki impotent ;)
                              • bgz0702 Re: mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i 28.01.15, 21:37
                                druginudziarz napisał:

                                > triss_merigold6 napisała:
                                >
                                > > Cytujesz gościa, który wygląda jak kupa.
                                >
                                > Lewacki impotent ;)

                                lewak tak;) ale impotent? to z serii "bo kazdy pijak to złodziej"?
                          • urszula.slo Re: mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i 01.02.15, 21:14
                            Żiżek jak zawsze niby oryginalny, a tak naprawdę to pop-wersja Lacana. Nudne i nieprzekonujące.
                            Może się on tak nadal kochać, nie zaprzeczam. Ale niech tego nie uogólnia. Większość ludzi wyrasta z tego okresu. Mój rzeczywisty mąż jest o wiele bardziej seksowny/męski/peszy/pociągający/itd. od mojej fantazji na jego temat. I całe szczęście.
                            A seks z nim o wiele bardziej traumatyczny i niebezpieczny od mastrubacji (i wszystkih jej rodzajów).
                            • bgz0702 Re: mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i 01.02.15, 22:56
                              urszula.slo napisała:

                              > Żiżek jak zawsze niby oryginalny, a tak naprawdę to pop-wersja Lacana. Nudne i
                              > nieprzekonujące.
                              > Może się on tak nadal kochać, nie zaprzeczam. Ale niech tego nie uogólnia. Więk
                              > szość ludzi wyrasta z tego okresu. Mój rzeczywisty mąż jest o wiele bardziej se
                              > ksowny/męski/peszy/pociągający/itd. od mojej fantazji na jego temat. I całe szc
                              > zęście.
                              > A seks z nim o wiele bardziej traumatyczny i niebezpieczny od mastrubacji (i ws
                              > zystkih jej rodzajów).

                              ok. Gratuluję
                      • sabat.77 Re: mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i 28.01.15, 23:54
                        hello-kitty2 napisała:

                        > hehe trafne. Sabat ma brak umiejetnosci przejscia od szczegolu do ogolu. Do teg
                        > o zchowawczosc. Zreszta jaka ma motywacje facet, ktoremu wystarczy walenie koni
                        > a?

                        Z tym ostatnim się nie zgodzę. Koń jest zbyt dużych rozmiarów, żebym mógł go swobodnie walić w mieszkaniu. Poza tym kopyta łomoczące po panelach podłogowych mogłyby strasznie wkurwić sąsiadów z dołu. No i siano, wszędzie końskie łajno - to nie dla mnie.
                        Wolę dziewczynę z krwi i kości. Nie łomocze przy chodzeniu, nie robi pod siebie, nie rozrzuca siana przy posiłku - no i jest bardziej adekwatnych rozmiarów.
                    • bgz0702 Re: mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i 28.01.15, 20:05
                      zawle napisała:

                      > Myślę że potrafisz niejedną. Jednak do końca życia będziesz wybierał lubrykanty
                      > ;)

                      bo kręci cie tylko seks analny... (miałaś w domyśle?;)) )
          • druginudziarz Re: mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i 28.01.15, 14:24
            zawle napisała:

            > druginudziarz napisał:
            >
            > > zawle napisała:
            > >
            > > > Widzę w sobie pewne zmiany. Kiedyś mnie to denerwowało, teraz mi Wa
            > s żal:
            > > ))
            > > A nie można po prostu przytulić i ukochać?
            >
            > A czy jedno wyklucza drugie? Tyle że seksu z tego raczej nie będzie. Jest taki
            > poziom jęczenia, po którym nie ma;)

            Ale nie piszę o pierwszym lepszym z ulicy tylko np. o ślubnym albo kimś w tym rodzaju.
            Kilka tyg. temu byłą fajna audycja w Trójce, w której brał udział seksuolog, bardzo fajnie się go słuchało, sympatyczny, wnikliwy, nie egzaltowany, nie namolny. Mówi m.in. o tym, że często spotyka się z taką sytuacją, że mężczyzna (mąż) konkurule o uwagę i czułości z kotem. Że kobieta chętna jest na głaskanka, czułe słówka ale z kotem. Zapewne mąż sobie nie zasługuje.
            • zawle Re: mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i 28.01.15, 14:30
              U mnie by miał jeszcze gorzej, bo mam kota i psa. Jednak...nawet taka zołza jak ja gdy czuje obok siebie mężczyznę to mu mizianek nie szczędzi. Ręce się same wyciągają. Nawet gdy trzeba pocieszyć. Czym innym jest pocieszanie, a czym innym ciągłe stawianie na nogi. Może "żona" w "mężu" nie widzi mężczyzny?
              • druginudziarz Re: mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i 28.01.15, 14:39
                zawle napisała:

                > U mnie by miał jeszcze gorzej, bo mam kota i psa. Jednak...nawet taka zołza jak
                > ja gdy czuje obok siebie mężczyznę to mu mizianek nie szczędzi. Ręce się same
                > wyciągają. Nawet gdy trzeba pocieszyć. Czym innym jest pocieszanie, a czym inny
                > m ciągłe stawianie na nogi. Może "żona" w "mężu" nie widzi mężczyzny?

                Pewnie że nie widzi.
                Jest kategoria ludzi, a z przerażeniem stwierdzam, że bardzo liczna, która niczego nie widzi. Praca? niedobra, nudna, nie dla mnie. przyjaciółka? plotkara, denerwująca, kończą tą znajomość. Dzieci? nieudane. Polska? dramat, miejsce gdzie nie da sie żyć. Rodzice? wstyd powiedzieć.
                • bgz0702 Re: mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i 28.01.15, 20:02
                  druginudziarz napisał:

                  > zawle napisała:
                  >
                  > > U mnie by miał jeszcze gorzej, bo mam kota i psa. Jednak...nawet taka zoł
                  > za jak
                  > > ja gdy czuje obok siebie mężczyznę to mu mizianek nie szczędzi. Ręce się
                  > same
                  > > wyciągają. Nawet gdy trzeba pocieszyć. Czym innym jest pocieszanie, a czy
                  > m inny
                  > > m ciągłe stawianie na nogi. Może "żona" w "mężu" nie widzi mężczyzny?
                  >
                  > Pewnie że nie widzi.
                  > Jest kategoria ludzi, a z przerażeniem stwierdzam, że bardzo liczna, która nicz
                  > ego nie widzi. Praca? niedobra, nudna, nie dla mnie. przyjaciółka? plotkara, de
                  > nerwująca, kończą tą znajomość. Dzieci? nieudane. Polska? dramat, miejsce gdzie
                  > nie da sie żyć. Rodzice? wstyd powiedzieć.

                  toś mnie zadziwił;) zawsze mam wrażenie ze zrzędzisz;))
            • triss_merigold6 Re: mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i 28.01.15, 14:34
              Widocznie głaskanie męża daje tej konkretnej kobiecie za słabą gratyfikację, za mało przyjemności.
            • hello-kitty2 Re: mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i 28.01.15, 14:41
              druginudziarz napisał:

              > Kilka tyg. temu byłą fajna audycja w Trójce, w której brał udział seksuolog, ba
              > rdzo fajnie się go słuchało, sympatyczny, wnikliwy, nie egzaltowany, nie namoln
              > y. Mówi m.in. o tym, że często spotyka się z taką sytuacją, że mężczyzna (mąż)
              > konkurule o uwagę i czułości z kotem. Że kobieta chętna jest na głaskanka, czuł
              > e słówka ale z kotem. Zapewne mąż sobie nie zasługuje.

              Posmialam sie. Ale w ogole to ciekawa uwaga i ciekawi mnie z czego to wynika. Ostatnie zdanie to oczywiscie zlosliwosc z Twojej strony. Nie otrzymujesz czulosci prawda? Mnie syn tez czesto odrzuca, nie przyjmuje czulosci, nie mowi, ze kocha. Czasem zastanawiam sie z czego to wynika. No wiec moja diagnoza jest, ze to KARA. Ta sama w przypadku tych zwiazkow mesko damskich. To kara, okazanie rozczarowania, bo potrzeba bliskosci jest, realizowana z kotem. Moj syn realizuje bliskosc z kolderka.

              Jak chcesz isc w macho to kotkowi trzeba ukrecic lepek ;)

              A teraz na powaznie: jak myslisz z czego to wynika, ze mezczyzna czulosci nie otrzymuje?
              • druginudziarz Re: mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i 28.01.15, 14:56
                hello-kitty2 napisała:

                > Jak chcesz isc w macho to kotkowi trzeba ukrecic lepek ;)
                >
                > A teraz na powaznie: jak myslisz z czego to wynika, ze mezczyzna czulosci nie o
                > trzymuje?

                My nie mamy kota, nie lubię kotów ;)
                Kara? A tak, na forum taki wniosek przy wielu okazjach się pojawiał.
                Z tym że nie tylko, są np. ludzie, którzy ogólnie nie lubią ludzi, dotyku, rozmowy, nawet spojrzenia. Nie wnikam z czego to wynika, może jakieś skomplikowane traumy z dzieciństwa, może zaburzenia z kręgu autyzmu.
                • hello-kitty2 Re: mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i 28.01.15, 15:03
                  druginudziarz napisał:

                  > Z tym że nie tylko, są np. ludzie, którzy ogólnie nie lubią ludzi, dotyku, rozm
                  > owy, nawet spojrzenia. Nie wnikam z czego to wynika, może jakieś skomplikowane
                  > traumy z dzieciństwa, może zaburzenia z kręgu autyzmu.

                  Moze skupmy sie na ludziach zdrowych. Wsrod nich tacy jak ich opisujesz nie wystepuja. Jezeli ktos sie tak wobec ciebie zachowuje to jest to jawne odrzucenie/degragacja. Taki czlowiek odrzucajac ciebie bedzie lgnal do innego albo marzyl o lgnieciu do innego jesli z jakis powodow nie moze rego zrealizowac. Takie moje zdanie.
              • potwor_z_piccadilly Re: mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i 28.01.15, 15:21
                hello-kitty2 napisała:

                > druginudziarz napisał:

                > Mnie syn tez czesto odrzuca, nie przyjmuje czulosci, nie mowi, ze ko
                > cha.

                I bardzo dobrze.
                Ty jako matka jesteś dla niego obiektem aseksualnym i niech tak zostanie, bo to absolutnie prawidłowe reakcje dziecka.
                Nie psuj tego.

                > Moj syn realizuje
                > bliskosc z kolderka.

                Tak Ci się tylko wydaje.
                Tylko on wie co ta kołderka mu symbolizuje.
                Ja też czasami lubię nogę zarzucić na zwałowaną kołderkę. To pozostałość po czasach gdy spaliśmy (ponad 10 lat) na kanapie. Mebel miał stalową ramę i stalowe sprężyny. Tak że gdy się kładliśmy, tworzył się dół i spaliśmy na łyżeczkę. Kuksaniec z łokcia mojej pani, był hasłem do zmiany boku.
                Piękne to czasy były z trzonem między udkami posypiać i odwrotnie, cycochy czuć na swych plecach.
      • morrison9 Re: mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i 11.02.15, 20:53
        zawle napisała:

        > Widzę w sobie pewne zmiany. Kiedyś mnie to denerwowało, teraz mi Was żal:)) Co
        > do poświęceń....podnoszenie deski sedesowej to dla was poświęcenie i zamach na
        > suwerenność:))
        Reakcja odruchowa:
        Kiedy męzczyzna dowodzi takich twierdzeń, powołuje się na badania, statystyki reakcja kbiety jest prawie zawsze identyczna: kpina, szyderstwo.
        To jak odruch Pawłowa.
        Tylko zastanawiam się czy bezwarunkwy czy raczej warunkowy.
        • mabelle2000 Re: mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i 11.02.15, 21:13
          morrison9 napisał:

          > Kiedy męzczyzna dowodzi takich twierdzeń, powołuje się na badania, statystyki r
          > eakcja kbiety jest prawie zawsze identyczna: kpina, szyderstwo.

          Skoro tak lubisz badania i statystyki, to moge Ci poszukac ile kobiet trwa przy swoim mezu cierpiacym na przewlekla chorobe, albo jeszcze lepiej -alkoholiku. Moge tez poszukac, ilu mezczyzn zostaje przy zonie jesli rodzi im sie uposledzone dziecko, albo ilu czeka i wspiera swoje kobiety, ktore sa na odwyku.
          Ciekawe jakie wnioski z tych badan wysnujesz.
          • morrison9 Re: mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i 11.02.15, 21:24
            Jedno jest pewne:
            Nie będę kpił i szydził
            Nie wyobrazam sobie sytuacji w której Ty podajesz takie statystyki a ja kpię w stylu: "Phi, ależ z was siostry miłosierdzia`
            To byłoby przyznanie się do braku argumentów (niezależnie od tego, że byłby to przejaw cynizmu).
            • mabelle2000 Re: mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i 11.02.15, 21:37
              morrison9 napisał:

              > Nie wyobrazam sobie sytuacji w której Ty podajesz takie statystyki a ja kpię w
              > stylu: "Phi, ależ z was siostry miłosierdzia`

              Ale rozumiesz roznice miedzy slowna deklaracja milosci, a konkretnym dzialaniem, czy to tez trzeba Ci pogrubionymi literami ?
              • morrison9 Paragraf 22 12.02.15, 09:00
                Ale w linkach podanych przez Urquhart znajdują się informacje o badaniach naukowych (prowadzonych zresztą także przez kobiety), których metodologia wykracza poza same deklaracje.
                Jeśli na przykład podkreśla się, ze samobójstwa znacznie częściej popełniają mężczyźni niż kobiety to dotyczy to raczej twardych faktów a nie deklaracji.
                Zresztą moja uwaga dotyczyła nie tylko tego tematu.
                To samo dotyczy wielu innych tematów w których kobiety budują obraz rzeczywistości przez pryzmat swoich krzywd, dyskryminacji, niesprawiedliwości itd.
                Jeśli ktoś poda kontrprzykłady takich samych zjawisk dotyczących mężczyzn spotyka się to zazwyczaj z kpinami i szyderstwem.

                To taki Paragraf22:
                My kobiety mamy cechy, które czynią nas albo lepszymi (np. uczuciowość, zaangażowanie emocjonalne w związku) albo czynią nas ofiarami niesprawiedliwości (gorsze zarobki jako skutek dyskryminacji).
                Jeśli jakiś mężczyzna zacznie przytaczać argumenty , ze jest inaczej to znaczy, ze kwestionuje swoją siłę i wartość a tym samym umniejsza swą męskość a więc nie jest mężczyzną więc nie może obalić tezy głoszonej przez kobietę.
                Jakakolwiek teza aby mieć szansę stać się racjonalną powinna być falsyfikowalna.
                To znaczy powinna być przynajmniej jw teorii możliwa do zanegowania.
                Natomiast teza na przykład o większej uczuciowości i oddaniu kobiet w miłości nie jest dla większości kobiet w ogóle możliwa do zanegowania.
                Nie można sobie nawet teoretycznie wyobrazić takich badan, które w oczach większości kobiet mogłyby na przykład potwierdzić, że jest odwrotnie (tzn, ze mężczyźni sie bardziej angażują)
                Bo jeśli takie badania się pojawią reakcją nie nie będzie kpina i szyderstwo.
                Jednym słowem: Paragraf 22
                • niezapominajka333 Re: Paragraf 22 12.02.15, 10:38
                  Morrison, naprawdę nie zauważyłeś, że akurat Urqu dość tendencyjnie podchodzi do badań?
                  Jakoś dziwnie zawsze mają potwierdzać martyrologię mężczyzn we współczesnym świecie.

                  Mały przykład, jak można jednostronnie widzieć długą listę oczekiwań kobiet w przeciwieństwie do krótkiej listy oczekiwań męskich na podstawie wykładu...

                  forum.gazeta.pl/forum/w,15128,155089460,,Milosc_romantyczna_narkotyk_w_pulapce_idealizacji_.html?v=2

                  Zawle to najtrafniej podsumowała:

                  Re: Miłość romantyczna narkotyk w pułapce idealizji


                  Odpowiedz

                  zawle 13.10.14, 09:14

                  ina_nova napisała:

                  > Urqu widzę nie po raz pierwszy, że badania naukowe są twoim jedynym oknem na "r
                  > zeczywistość".
                  >

                  A mi sie wydaje ze stara sie być wiarygodny i rzeczowy w promowaniu swojej teorii. Tak wiec badania słuza jemu, a nie ze przez nie patrzy.
                  • morrison9 Re: Paragraf 22 12.02.15, 15:45
                    > Morrison, naprawdę nie zauważyłeś, że akurat Urqu dość tendencyjnie podchodzi d
                    > o badań?
                    > Jakoś dziwnie zawsze mają potwierdzać martyrologię mężczyzn we współczesnym świ
                    > ecie.
                    Ależ ja w ogóle zakładam, ze jeśli ktoś powołuje się na badania to zazwyczaj na takie, które potwierdzają jego światopogląd.
                    Niewielu znam ludzi na tyle uczciwych by wygłosić pewną tezę a potem samemu oglosić znalezienie badań zaprzeczających tej tezie.
                    Subiektywizm jest w realnej dyskusji nieunikniony.
                    Ale ten subiektywizm nie przekreśla sensu dyskusji.
                    Na wyniki badan przytoczone przez Urquhart Ty możesz odpowiedzieć wynikami badań mówiącymi coś innego.
                    To i tak będzie całkiem merytoryczna dyskusja.
                    Znacznie bardziej merytoryczna niż w przypadku szyderczych reakcji.

                    Rzecz w tym, ze mnie się takie tendencyjne dobieranie wyników badań i tendencyjne wyciąganie wnioskow kojarzy nieodparcie z wypowiedziami kobiet albo z materiałami pisanymi "pod kobiety"
                    Chyba pierwszym skojarzeniem jaki mi przychodzi są tabloidowe w formie artykuły (w publikacjach nie będących tabloidami) pod krzykliwym hasłem np: "Kobiety są statystycznie lepiej wykształcone ale zarabiają mniej więc są dyskryminowane"

                    Na przykład.
                    www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,102603,10278114,Fedak__Polki_lepiej_wyksztalcone__ale_niedocenione.html
                    A dlaczego nie: " Kobiety są lepiej wykształcone ale to nie jest jedyne kryterium na które zwracają uwagę pracodawcy"?
                    No tak.
                    Ale takie przesłanie nie zwiększa tak bardzo "klikalności" na stronie ani nie pomaga zyskać poparcia u wyborców czy opinii społecznej.

                    Szczerze mówiąc badania na które powołuje Urquhart postrzegam jako rzeczowe tamę w zalewie pseudonaukowych artykułów i publikacji będących raczej publicystyką ale przybierające formę pseudoopracowań.
                    I takie publikacje wg mnie są źródłem znacznie większego rozpowszechniania stereotypów niż to co pisze Urquhart.
                    A stereotypy wynikają z Paragrafu 22: Jeśli jesteś mężczyzną i zaczniesz udowadniać, że jest Ci źle, jesteś pokrzywdzony, upośledzony itd. to umniejszasz swoją wartość wiec de facto można powiedzieć że "nie jesteś mężczyzną"
                    U kobiet to tak nie działa.
                    Robienie z siebie ofiary nie wpływa tak bardzo na postrzeganie kobiet.
                    Ja akurat mam w nosie takie mechanizmy w postrzeganiu mężczyzn (zwłaszcza w kontekście internetowego forum)
                    Urquhart chyba też ma to w nosie.
                • mabelle2000 Re: Paragraf 22 12.02.15, 10:48
                  morrison9 napisał:

                  > Jeśli na przykład podkreśla się, ze samobójstwa znacznie częściej popełniają mę
                  > żczyźni niż kobiety to dotyczy to raczej twardych faktów a nie deklaracji.

                  Milosc to nie jest pierdzenie jak strasznie chcialbym z toba byc i jak bardzo mi ciebie brakuje, zajarzysz to w koncu, czy dalej musze drukowanymi ? A jesli samobojstwo ma potwierdzac wielkie uczucie, to rzeczywiscie nie mamy o czym gadac.
                  • morrison9 Re: Paragraf 22 12.02.15, 13:26
                    Samobójstwo to przykład podważający Twoją tezę, że ze przytaczane opracowania dotyczą tylko deklaracji.

                    Mam wklejać cytat z postu który dopiero co napisałem?
                    • mabelle2000 Re: Paragraf 22 12.02.15, 14:31
                      morrison9 napisał:

                      > Samobójstwo to przykład podważający Twoją tezę, że ze przytaczane opracowania
                      > dotyczą tylko deklaracji.

                      SAMO-bojstwo jest takim dowodem milosci jak walenie SOBIE konia. Prosciej juz nie potrafie.
                      • zawle Re: Paragraf 22 12.02.15, 15:36
                        mabelle2000 napisała:
                        > SAMO-bojstwo jest takim dowodem milosci jak walenie SOBIE konia. Prosciej juz n
                        > ie potrafie.

                        Ładnie:)))
                        • bcde Re: Paragraf 22 13.02.15, 03:17
                          mabelle2000 napisała:
                          > SAMO-bojstwo jest takim dowodem milosci jak walenie SOBIE konia. Prosciej juz n
                          > ie potrafie.

                          > Ładnie:)))

                          Ale głupio.
                      • morrison9 Re: Paragraf 22 12.02.15, 15:51
                        Powołanie się na samobójstwo świadczy o tym, że badania nie sa oparte tylko na deklaracjach.
                        Samobójstwo jest akurat miara cierpienia a to wynika z zaangażowania.


                        PS.
                        Z innej beczki.
                        Walenie konia?
                        Ale tylko konia?
                        A masturbacja kobiet?
                        No popatrz.
                        A ja spotykałem się wielokrotnie z kobietami, które fakt masturbacji i posiadania wibratora ostentacyjnie komunikowały ponieważ w ten sposób podkreślały swoje wyzwolenie obyczajowe, niezależność i wolność.
                        Nie spotkałem się za to z takim ostentacyjnym chwaleniem się faktem WALENIA KONIA i posiadania sztucznej pochwy.
                        Ciekawe dlaczego.
                        jakaś hipoteza?

                        • zyg_zyg_zyg Re: Paragraf 22 12.02.15, 16:12

                          > Powołanie się na samobójstwo świadczy o tym, że badania nie sa oparte tylko na
                          > deklaracjach.
                          > Samobójstwo jest akurat miara cierpienia a to wynika z zaangażowania.
                          >

                          Cierpienia młodego Wertera to nie jest model miłości tylko egotyzmu raczej.
                          • morrison9 Re: Paragraf 22 12.02.15, 16:37
                            Dziesiątki albo nawet setki tysięcy realnych samobójstw co roku:
                            pl.wikipedia.org/wiki/Statystyka_samob%C3%B3jstw_wed%C5%82ug_pa%C5%84stw
                            A Ty przywołujesz fikcyjnego bohatera literackiego?
                            • zyg_zyg_zyg Re: Paragraf 22 12.02.15, 17:25
                              > Dziesiątki albo nawet setki tysięcy realnych samobójstw co roku:
                              > rel="nofollow">pl.wikipedia.org/wiki/Statystyka_samob%C3%B3jstw_wed%C5%82ug_pa%C5%84stw
                              > A Ty przywołujesz fikcyjnego bohatera literackiego?

                              Tytuł tego wątku to "Mężczyźni kochają częściej i mocniej" a Ty przywołujesz statystyki samobójstw?
                              • rekreativa Re: Paragraf 22 12.02.15, 17:29
                                Niech jeszcze przywoła statystyki zabójstw partnerek/żon - też z wielkiej miłości, rzecz jasna.
                                • zawle Re: Paragraf 22 12.02.15, 17:49
                                  Ale kobiety podejmują więcej prób samobójczych. Są po prostu ( pewnie z wielu powodów) mniej skuteczne. Czy to znaczy że kochają mniej?;) Poza tym zawód miłosny nie jest najczęstszą przyczyną samobójstw, do tego najwięcej ich dokonują ludzie w związkach małżeńskich. Czy to znaczy że małżeństwo zabija? A może chodzi o miłość do kochanki? ;) Pobzdurzyć sobie można po kokardę, tylko czemu to zaraz nazywać rzeczową dyskusją popartą argumentami? ;)
                                  • rekreativa Re: Paragraf 22 12.02.15, 18:02
                                    "Pobzdurzyć sobie można po kokardę, tylko czemu to zar
                                    > az nazywać rzeczową dyskusją popartą argumentami? ;)"

                                    Zapytaj tego, który bzdurzy.
                                  • protein.spill Re: Paragraf 22 12.02.15, 18:29
                                    > Ale kobiety podejmują więcej prób samobójczych. Są po prostu ( pewnie z wielu p
                                    > owodów) mniej skuteczne. Czy to znaczy że kochają mniej?;)

                                    Pół żartem: Wskazuje na skłonność do manipulacji, czyli coś znacznie gorszego niż słabsze zaangażowanie - uczuciowe pasożytnictwo. Jedyna logiczna alternatywa to indolencja techniczno medyczna związana z byciem kobietą...

                                    A poważniej: mówimy przecież o marginesie obu płci. Niedobrze byłoby rozciągać to na całą resztę. Zamiast tego lepiej trzymać sie z daleka od słabych mężczyzn/psychopatek i cieszyć sie życiem.
                                    • zawle Re: Paragraf 22 12.02.15, 18:37
                                      Czyli jednak kochają mniej :)))
                                      • protein.spill Re: Paragraf 22 12.02.15, 20:04
                                        zawle napisała:

                                        > Czyli jednak kochają mniej :)))
                                        >

                                        No ba, tego nie wiem. Ja na przykład kocham swoją żonę dokładnie tak samo jak ona mnie ;)
                                        • marek.zak1 Re: Paragraf 22 12.02.15, 20:56
                                          protein.spill napisał(a):


                                          > No ba, tego nie wiem. Ja na przykład kocham swoją żonę dokładnie tak samo jak ona mnie ;)

                                          A jak to mierzysz?
                                          • protein.spill Re: Paragraf 22 12.02.15, 21:35
                                            > > No ba, tego nie wiem. Ja na przykład kocham swoją żonę dokładnie tak samo
                                            > jak ona mnie ;)
                                            >
                                            > A jak to mierzysz?

                                            Brak miłości u innych (żona) łatwo stwierdzić przez pryzmat tego co robią i jakie sa ich wybory. Brak miłości u siebie stwierdzasz przez bycie ze sobą szczerym.
                                            • marek.zak1 Re: Paragraf 22 12.02.15, 22:06
                                              protein.spill napisał(a):

                                              > > > No ba, tego nie wiem. Ja na przykład kocham swoją żonę dokładnie tak samo> jak ona mnie ;)
                                              > >
                                              > > A jak to mierzysz?
                                              >
                                              > Brak miłości u innych (żona) łatwo stwierdzić przez pryzmat tego co robią i jakie sa ich wybory. Brak miłości u siebie stwierdzasz przez bycie ze sobą szczerym.

                                              Brak miłości jest łatwo wykrywalny, ale Ty stwierdziłeś, że kochasz żona tak samo , jak ona Ciebie. Chodzi mi o metodę pomiaru. stanów wysokich, średnich itp.
                                              Przy okazji dyskusji o nauce:
                                              zakbajka.blog.onet.pl/2015/02/12/zostane-naukowcem-i-will-be-scientist/
                                              • protein.spill Re: Paragraf 22 12.02.15, 22:52
                                                0 = 0
                                                W związku z tym odpada problem pomiaru stanów średnich.
                                                Bajka - masz szczęście ze jamniki sa tu nielubiane.
                                  • morrison9 Re: Paragraf 22 12.02.15, 21:02
                                    zawle napisała:

                                    > Poza tym zawód miłos
                                    > ny nie jest najczęstszą przyczyną samobójstw, do tego najwięcej ich dokonują lu
                                    > dzie w związkach małżeńskich. Czy to znaczy że małżeństwo zabija?
                                    Sluszne pytanie. Gdzieś widzialem statystyki z odpowiednimi danymi. Poszukam i udostepnię.
                                    > A może chodzi
                                    > o miłość do kochanki? ;)
                                    Moze. Chcesz o tym podyskutowac?

                                    > Pobzdurzyć sobie można po kokardę,
                                    No i skonczyła się dyskusja.

                                • morrison9 Re: Paragraf 22 12.02.15, 21:15
                                  Ale zwle nie przywołała takich statystyk.
                                  Gdyby to zrobiłą dyskusja miałaby zupełnie inny charakter.
                                  Zwle uciekła w szyderstwo.
                                  I dla jasności: nie piję personalnie do niej.
                                  Zrobiłą coś co robi zazwyczaj w takiej sytuacji większosc kobiet.
                                  • zawle Re: Paragraf 22 12.02.15, 21:20
                                    Zawle nie musi podpierać się statystykami, sama sobie jest GUS-em;)
                                    • zawle Re: Paragraf 22 12.02.15, 21:22
                                      Tutaj zawle znowu postąpiła jak większość kobiet- wykazała się poczuciem humoru i dystansem do siebie przez większość facetów ocenianych jako manię wielkości;)
                                      • morrison9 Re: Paragraf 22 12.02.15, 22:08
                                        > Tutaj zawle znowu postąpiła jak większość kobiet- wykazała się poczuciem humoru
                                        > i dystansem do siebie
                                        Raczej schematyzmem reakcji a potem zacietrzewieniem :-)
                                        > przez większość facetów ocenianych jako manię wielkości
                                        Poważnie???
                                        Do głowy mi to nie przyszło.
                                        Zupełnie inaczej Cię postrzegam.
                                        • zawle Re: Paragraf 22 13.02.15, 07:06
                                          morrison9 napisał:

                                          > > Tutaj zawle znowu postąpiła jak większość kobiet- wykazała się poczuciem
                                          > humoru
                                          > > i dystansem do siebie
                                          > Raczej schematyzmem reakcji a potem zacietrzewieniem :-)

                                          No i się wydało...jesteś kobietą. Właśnie zacząłeś kpić;)
                                          • morrison9 Re: Paragraf 22 13.02.15, 08:57
                                            No ba.
                                            Ale to się wydało już wcześniej kiedy przyznałem się do kilku słabości i tym samym przestałem być mężczyzną.
                                            Poproszę duża różowa kokardę.
                                            I tak w ogóle zastanawiam się dlaczego wciąż krążymy w kółko zamiast zatrzymać się i zapytać kogoś o drogę :-)
                              • morrison9 Re: Paragraf 22 12.02.15, 20:50
                                Nie do wątku glownego tylko do Twojego skojarzenia.
                                Na haslo samobójstwo przywołujesz fikcyjną postać w sytuacji kiedy mozna odnieść sie do calej masy realnych przypadkow.
                                Rozumiem ze analogicznie hasło "archeolog" to dla Ciebie Indiana Jones
                                • zyg_zyg_zyg Re: Paragraf 22 13.02.15, 10:19
                                  > Nie do wątku glownego tylko do Twojego skojarzenia.
                                  > Na haslo samobójstwo przywołujesz fikcyjną postać w sytuacji kiedy mozna odni
                                  > eść sie do calej masy realnych przypadkow.

                                  Hasło samobójstwo ma w tym przypadku ścisły kontekst - chodzi mianowicie samobójstwo "z miłości", dowodzące zaangażowania w tę miłość. I tylko i wyłącznie tego tematu dotyczą moje posty. Fikcyjna postać literacka jest o tyle dobrym przykładem, że wszyscy znają ja w mniej więcej równym stopniu (jak ktoś nie czytał, to może zerknąć do streszczenia w necie). I Ty też możesz się do niej odnieść, potwierdzić lub zaprzeczyć, czy o taką miłość Ci chodzi. Czy Twoim zdaniem ten koleś zabił się, bo przepełniała go miłość, czy zabił się, bo sobie nie radził z cierpieniem wynikającym głównie z zapatrzenia w siebie. Ale wolisz kpić i szydzić i pisać o Indianie Jonesie. Założyłeś różową kokardę i zmieniłeś się w babę?

                                  Nie odniosę się do realnych przypadków ludzi, którzy odebrali sobie życie, bo po pierwsze nie sądzę, żebyś znał tych z nich, których znałam ja. A po drugie ja wiem, że oni to życie sobie odebrali, nie dlatego, że kogoś kochali, tylko dlatego, że ich zwyczajnie przerosło - przerosło ich trwanie tutaj. Mnie też zresztą kiedyś przerosło.

                                  Ja rozumiem, co pisze Mabelle, kiedy pisze o miłości i podobnie to widzę. Może powinniśmy zacząć od Twojej definicji miłości, bo może mówimy o kompletnie różnych rzeczach, tak samo je tylko nazywając?
                        • mabelle2000 Re: Paragraf 22 12.02.15, 17:00
                          morrison9 napisał:

                          > Powołanie się na samobójstwo świadczy o tym, że badania nie sa oparte tylko na
                          > deklaracjach.

                          Po raz kolejny tlumacze Ci, ze samobojstwo nie jest dowodem na milosc DO DRUGIEJ OSOBY. Moze byc wyrazem frustracji, moze wynikac z poczucia odrzucenia, z rozczarowania, z nieumiejetnosci radzenia sobie z emocjami, z poczucia krzywdy. Ale z miloscia nie ma nic wspolnego, no chyba, ze z miloscia do siebie samego.

                          > Samobójstwo jest akurat miara cierpienia a to wynika z zaangażowania.

                          Nie. Zaangazowanie to forma dzialania. Strzelanie sobie w leb, czy wieszanie na kablu od zelazka tego dzialania nie potwierdza. Milosc to poszanowanie DRUGIEJ OSOBY, troska o nia, odpowiedzialnosc, to rowniez dazenie do jej poznania. Milosc ma czynny charakter, prawda, ale zawsze skupia sie na elemencie ofiarowania czegos z siebie.

                          > PS.
                          > Walenie konia?
                          > Ale tylko konia?
                          > A masturbacja kobiet?
                          > No popatrz.

                          Piszesz nie na temat. Slowa kluczowe miales napisane drukowanymi.
                          • morrison9 Re: Paragraf 22 12.02.15, 21:42
                            mabelle2000 napisała:

                            > Ale z miloscia nie ma nic wspolnego, no chyba, ze z miloscia do siebie samego.
                            No popatrz.
                            A pani psycholog, z która zdarzyło mi się kiedyś na ten temat rozmawiać mówią że takie teksty jak Twoje to tragiczne w skutkach próba radzenia sobie z niezrozumieniem samobójstwa przez osoby z otoczenia. Tłumaczenie, że "to egoizm i tchórzostwo" to niedzwiedzia przysługa i bezmyślnie powtarzany frazes ludzi, którzy muszą sobie jakoś poradzić z czynem, którego nie pojmują i chcą się bawić przy tym w domorosłych psychologów.
                            Dla jasności: z panią psycholog rozmawiałem przy okazji terapii małżeńskiej na którą kiedys z żoną trafiliśmy a temat wypłynął w ramach licznyc dygresji czynionych przez panią psycholg przy okazji opowiadania o swoim doświadczeniu zawodowym i przypadkach z którymi się spotkała.
                            Ale może to była kiepska pani psycholog.
                            Jak myślisz?

                            > Nie. Zaangazowanie to forma dzialania.
                            Więc kobiety są mniej zaangażowane bo są bardziej bierne.
                            Oczekują aktywnosci ze strony mezczyzny, zdobywania itd.

                            > kablu od zelazka tego dzialania nie potwierdza. Milosc to poszanowanie DRUGIEJ
                            > OSOBY, troska o nia, odpowiedzialnosc, to rowniez dazenie do jej poznania.
                            Wiesz, Jeśli o to chodzi to sądzę że akurat jeśli już ma miejsce samobójstwo z miłości to w przypadku kiedy ta kochana osoba nie ma najmniejszej ochoty "pozwolić się poznać" ani doświadczać jego troski.
                            Komunikuje drugiej osobie że ma ją centalnie w d. i nie chce jej nidy widzieć
                            Nie wyobrażam sobie samobójstwa z miłości na zasadzie " kochanie kocham Cię więc się jutro zabiję" ale może Ty tak to sobie wyobrażasz.
                            No chyba, że Ty sądzisz, ze to jest jak w piosence zespołu Toten Hosen "Alles aus Libe" (Wykonywana potem przez "Ich Troje - ...dla Ciebie zabiję się")
                            W końcu dla zyg_zyg_zyg przykładem samobójcy jest Werter Goethego :-)

                            >
                            > > PS.
                            > > Walenie konia?
                            > > Ale tylko konia?
                            > > A masturbacja kobiet?
                            > > No popatrz.
                            >
                            > Piszesz nie na temat. Slowa kluczowe miales napisane drukowanymi.
                            I dlatego napisałęm "PS" i "z innej beczki" żeby zaznaczyc, ze to osobny wątek.
                            • mabelle2000 Re: Paragraf 22 13.02.15, 11:32
                              morrison9 napisał:

                              > A pani psycholog, z która zdarzyło mi się kiedyś na ten temat rozmawiać mówią ż
                              > e takie teksty jak Twoje to tragiczne w skutkach próba radzenia sobie z niezroz
                              > umieniem samobójstwa przez osoby z otoczenia.

                              Wlasnie dlatego, ze mechanizmy sklaniajace ku samobojstwu sa mi znane, nie zgadzam sie na manipulacje, jaka probujesz uprawiac w tym watku.

                              > Tłumaczenie, że "to egoizm i tchó
                              > rzostwo" to niedzwiedzia przysługa i bezmyślnie powtarzany frazes ludzi, którzy
                              > muszą sobie jakoś poradzić z czynem, którego nie pojmują i chcą się bawić przy
                              > tym w domorosłych psychologów.

                              Jesli w biednym, znekanym umysle powstanie wizja samobojstwa, wbrew jednemu z najsilniejszych instynktow jaki czlwoiek posiada- instynktowi zycia, to gloryfikowanie przyczyn tegoz samobojstwa i tlumaczenie tego miloscia, jest zwykla manipulacja.

                              > w ramach licznyc dygresji czyni
                              > onych przez panią psycholg przy okazji opowiadania o swoim doświadczeniu zawodo
                              > wym i przypadkach z którymi się spotkała.

                              Swietnie, tylko jestem wiecej niz pewna, ze terapeuci pracujacy z niedoszlym samobojca "z milosci" nie rozkladaja na czynniki pierwsze jego wielkiego uczucia. I nie klepia go po ramieniu" Szacun chlopie, ty to potrafisz kochac, ja pierdole", tylko tlumacza swojemu pacjentowi, ze od opieki i uwagi innych czlowiek jest zalezny przez pierwsze lata zycia. A cala reszte czasu, na tym laze padole, z negatywna reakcja otoczenia, brakiem zainteresowania innych i odrzuceniem musi radzic sobie sam.

                              > Więc kobiety są mniej zaangażowane bo są bardziej bierne.

                              Ktore kobiety ?

                              > Oczekują aktywnosci ze strony mezczyzny, zdobywania itd.

                              Nie wiem czy zauwazyles, ale my nie mowimy tutaj o podrywie w dyskotece, tylko o glebszej relacji laczacej dwie, swiadome osoby. I nie wiem dlaczego, ale caly czas w tym watku mam wrazenie, ze Twoja wizja milosci oscyluje pomiedzy motylami w brzuchu, a wyciem do Ksiezyca. Stad pewnie Twoje zaimpregnowanie na to co juz zostalo tu napisane.

                              > Wiesz, Jeśli o to chodzi to sądzę że akurat jeśli już ma miejsce samobójstwo z
                              > miłości to w przypadku kiedy ta kochana osoba nie ma najmniejszej ochoty "pozwo
                              > lić się poznać" ani doświadczać jego troski.

                              Zapytam wiec po raz kolejny- gdzie widzisz milosc w upartym krazeniu wokol schematu "ja chce- ja tesknie- ja potrzebuje- ja cierpie" ?

                              > Nie wyobrażam sobie samobójstwa z miłości na zasadzie " kochanie kocham Cię wię
                              > c się jutro zabiję" ale może Ty tak to sobie wyobrażasz.

                              Wyjasnilam Ci to wielokrotnie, widac nie czytales dosc uwaznie.

                              > W końcu dla zyg_zyg_zyg przykładem samobójcy jest Werter Goethego :-)

                              Zyg podala wrecz idealny przyklad, bo Werter przed smiercia napisal list, w ktorym stwierdzil, ze popelnia samobolstwo Z MILOSCI. Jak ulal wiec pasuje do Twojej tezy, ze "tak mocno kochal i tak byl zaangazowany, ze az strzelil sobie w leb".
                              Nie wiem czy wiesz, ale pojecie werteryzmu nie forsuje modelu postawy, w ktorym mezczyzna tak mocno kocha, ze az porywa sie na swoje zycie. Bardziej chodzi tu o zespol cech, ktore Wertera wyrozniaja- wybujala wyobraznie, brak celowosci dzialania, pesymistyczne poczucie braku sensu zycia, bujanie w swiecie marzen i poezji. Ewidentnie facet czul niezgode na zycie, ktore mu dopieklo, dramatyczniej bylo jednak napisac, ze to samobojstwo "z milosci ". Wcale to jednak nie musi swiadczyc o nadzwyczajnej sile jego uczuc. A raczej na pewno nie swiadczy.
                        • protein.spill Re: Paragraf 22 12.02.15, 17:58
                          > A ja spotykałem się wielokrotnie z kobietami, które fakt masturbacji i posiadan
                          > ia wibratora ostentacyjnie komunikowały ponieważ w ten sposób podkreślały swoj
                          > e wyzwolenie obyczajowe, niezależność i wolność.
                          > Nie spotkałem się za to z takim ostentacyjnym chwaleniem się faktem WALENIA KON
                          > IA i posiadania sztucznej pochwy.
                          > Ciekawe dlaczego.
                          > jakaś hipoteza?

                          Nie mów hop. Są tacy.

                          Robocza hipoteza: zasada 80/20.

                          Kobiety sa dla mężczyzn daleko atrakcyjniejsze niż mężczyźni dla kobiet. Stad sa strona reglamentująca seks. Stad widzenie mężczyzny bez partnerki albo nawet wystarczającej ilości seksu jako porażki jest logiczne - chciałby ale sie nie załapał . W przypadku kobiety (strony reglamentujacej seks) wibrator będzie interpretowany raczej jako oznaka elitaryzmu na rynku seksu - gdyby chciała miałaby by seksu 'ile wlezie'.

                          Myśle, ze to sie będzie zmieniać razem z korozją sztywnych ról męskich i żeńskich.
                          • morrison9 Re: Paragraf 22 12.02.15, 22:04
                            Hmm.
                            Jakby Ci to powiedzieć....
                            WIEM TO DOSKONALE!
                            Ale bawi mnie ta dyskusja i miałem nadzieję, że jakaś kobieta zacznie mi tłumaczyć, ze mężczyznę obowiązują inne kryteria oceny niż kobietę :-)
                        • anbale Re: Paragraf 22 12.02.15, 18:27
                          morrison9 napisał:

                          > Powołanie się na samobójstwo świadczy o tym, że badania nie sa oparte tylko na
                          > deklaracjach.
                          > Samobójstwo jest akurat miara cierpienia a to wynika z zaangażowania.
                          >

                          Czy te częstsze samobójstwa u mężczyzn nie wynikają raczej z kwestii honorowych, mniejszej odporności na porażkę? Mówiąc prościej mężczyzna ciężej znosi przegraną, poczucie, że okazał się "gorszy", budzi się w nim agresja, którą często kieruje autodestrukcyjnie, przeciwko sobie- takie mam wrażenie. Bardziej chyba ma to związek z zranionym ego, zdeptaną miłością własną...
                          Gdy ja, kobieta, byłam porzucana, oczekiwano ode mnie, że oddalę się cicha i pokornego serca,
                          - to miało świadczyć o mojej "godności". Porzucany mężczyzna na ogół się awanturuje, stara się nieco jeszcze kobiecie naubliżać na pożegnanie, ma przyzwolenie na agresję i autogresję poniekąd też. Może pić, bić i się wieszać, więc często podąża tą ścieżką...Kobieta w tej roli uchodziłaby po prostu za stuprocentową wariatkę, więc liże swoje rany w jakiś bardziej kameralny i wyciszony sposób, co wcale nie oznacza, że cierpi mniej.
                          Bo tak w ogóle, jako kobieta która już trochę po świecie chodzi, to muszę stwierdzić, że mężczyźni bardzo nawalają w tej swojej miłości. Dla mnie "porzucanie w biedzie" to taka normalna, standardowa męska cecha. Wielka miłość męska ulatnia się jak kamfora gdy kobieta wpada w tarapaty, generuje problemy. Nie wiem co na to statystyki, ale praktyka właśnie tak wygląda, męskie wsparcie kochającego faceta to naprawdę ogromny luksus dany nielicznym- a chyba właśnie takie rzeczy weryfikują siłę i wartość miłości, a nie próby samobójcze.
                          • protein.spill Re: Paragraf 22 12.02.15, 19:59
                            > Bo tak w ogóle, jako kobieta która już trochę po świecie chodzi, to muszę stwie
                            > rdzić, że mężczyźni bardzo nawalają w tej swojej miłości. Dla mnie "porzucanie
                            > w biedzie" to taka normalna, standardowa męska cecha.

                            Mocno generalizujesz. Niepotrzebnie. Dorzucilabys kwantyfiktor w rodzaju 'większość' i ta seksistowska ocena zyskalaby na wiarygodności. Dobry hejt wymaga odrobiny finezji...
                          • loppe Re: Paragraf 22 12.02.15, 20:58
                            Mnie się podobało co napisałaś.
                          • morrison9 Re: Paragraf 22 12.02.15, 21:59
                            Jest dokladnie odwrotnie.
                            Facet ktory sie msci jest załosnym dupkiem, który nie potrafi się pogodzić z przegraną.
                            Kobiecie, która się mści kibicuje się za to że "pokazała sukinsynowi"
                            To często motyw pop kulturze i nie tylko.
                            Zdjęcia w internecie pod hasłem "zemsta zdradzonej kobiety" a na zdjęciach samochód opisany sprayem.
                            Wylewanie drinka na głowę w towarzystwie itd.
                            Nie żebym odczuwał potrzebę pomazania jakiejś kobiecie samochodu albo chluśnięcia w nią drinkiem ale dziwię się że nie widzisz motywu pozytywnie przedstawianej kobiecej zemsty w filmach, internecie , piosenkach itd.
                            Z kolei Woody Harrelson został przedstawiony jako żałosny pijany dupek który nie potrafi się pogodzić z tym, że Robert Redford ma więcej pieniędzy i więcej klasy niż on a Demi Moore jest zdegustowana jego emocjonalną reakcją na to,, że poszła za kasą - Niemoralna Propozycja.
                            • urquhart Re: Paragraf 22 13.02.15, 08:33
                              morrison9 napisał:

                              > Jest dokladnie odwrotnie.
                              > Facet ktory sie msci jest załosnym dupkiem, który nie potrafi się pogodzić z pr
                              > zegraną.
                              > Kobiecie, która się mści kibicuje się za to że "pokazała sukinsynowi"
                              > To często motyw pop kulturze i nie tylko.
                              > Zdjęcia w internecie pod hasłem "zemsta zdradzonej kobiety" a na zdjęciach samo
                              > chód opisany sprayem.

                              To, co duża część feminizmu przypisuje mężczyznom, niesie agresywnie wrogi i poniżający stosunek do nich z powodu ich płci. Mizoandria albo wrogość do mężczyzn jako odpowiedź na mizoginię jest równie rasistowska i seksistowska. Mizoandria dyskredytuje mężczyzn jako płeć złą z natury. W przeciwieństwie, kobiety jawią się jako płeć dobra; przedstawiane są jako z natury pokojowe, przyjazne ludziom i wrażliwe społecznie. Ich łagodność czyni je ofiarami mężczyzn. W swojej książce "Pornography. Men Possessing Women" amerykańska feministka Andrea Dworkin pisze wprost: "Z mężczyzny emanuje terror, terror objaśnia jego naturę, terror jest jego celem". Niemiecka lingwistka Luise F. Pusch odnotowuje w "Feministische Soziologie" (Feministyczna socjologia): "My, kobiety, nie wiemy właściwie, po co istnieją mężczyźni. Szczerze mówiąc, nie zadawałyśmy sobie niemal tego pytania. Oni po prostu są, i samo to jest okropne. Zastanawiamy się, jak najlepiej możemy im ujść i przeżyć ich monstrualne wymysły". Amerykańska powieściopisarka Marilyn French w swoim bestsellerze "The Women's Room" (pol.wyd. "Miejsce dla kobiet") bez ceregieli zrównuje mężczyzn z nazistami.

                              Cały tekst: wyborcza.pl/1,76842,8250006,Mezczyzna_zdegradowany.html#ixzz3RblcycyI
                              • anbale Re: Paragraf 22 13.02.15, 09:11
                                To dość zabawne, że na forum gdzie kobieta jest sprowadzona do roli metalicznie zimnego i wyrachowanego "dystrybutora seksu" i gdzie chyba nigdy nie zdarzyło mi się przeczytać zdania "kobieta też ma uczucia", albo coś w podobie, napisanego przez jakiegokolwiek faceta- kobieta, która nie postrzega mężczyzn jako grupy uciśnionych cierpiętników jest od razu podejrzewana o mizoandrię, wrogość, seksizm i rasizm...
                                Ja tylko uważam, że mężczyźni mają większe przyzwolenie na większą "ekspresję" zarówno w fazie godowej, jak i w fazie kończącej związek, większe przyzwolenie na emocjonalne szaleństwa, jak również na robienie świństw i wszelką dezercję. Korzystają z tego lub nie, to inna sprawa.
                                Nie ma to związku z przyjaźnią wobec ludzkości, indywidualną wrażliwością itp- taki po prostu kulturowy kod, który zresztą przypina kobietom "gębę" w postaci tych wszelkich pozytywnych cech, których często nie posiadają, ale które sytuują je na siłę na pozycjach pasywnych.
                                Zauważ, że nawet na tym forum mężczyźni mogą w nieskończoność mantrować z kumplami o złej, kobiecej naturze, jest dość dużo zaowalowanej pogardy i agresji słownej, i jakoś nic, taki miły klub dyskusyjny. Jeśli z podobną inicjatywą vice versa wychyli się kobieta- no to od razu hejterstwo i mizoandria. Kobieta jest zobowiązana do przytakiwania i głaskania po głowie :)
                                • morrison9 Re: Paragraf 22 13.02.15, 10:37
                                  Jeśli tak interpretujesz moje słowa to po prostu się mylisz.
                                  Uważam, ze kobiety są bardziej empatyczne (choć akurat nie w stosunku do męzczyzn), ciekawsze osobowościowo, życzliwiej nastawione do otoczenia, łatwiej nawiązujące kontakty, bardziej elokwentne.
                                  Ponadto uważam, ze sa bardziej zdyscyplinowane zawodowo, lepiej zorganizowane, mają większą podzielnośc uwagi i wyższe poczucie odpowiedzialności itd.

                                  Nie twierdzę, ze kobiety się nie angażują.
                                  Uważam tylko, ze męzczyźni angażują się znacznie bardziej niż to sie kobietom wydaje.
                                  Ponadto uważam, że kobiety mają dosyć stereotypowe, uproszczone wyobrażenie na temat, najogólniej mówiąc: "realiów bycia męzczyzną"
                                  Spotkałem się na przykład ze stwierdzeniami typu: "Bo wy dostajecie pracę, awans lub podwyżkę tylko z tego tytułu, że jesteście męzczyznami"
                                  To jest mniej wiecej przykład jak wiele kobiet sobie wyobraża "bycie mężczyzną"
        • zawle Re: mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i 12.02.15, 08:24
          morrison9 napisał:
          > Reakcja odruchowa:
          > Kiedy męzczyzna dowodzi takich twierdzeń, powołuje się na badania, statystyki r
          > eakcja kbiety jest prawie zawsze identyczna: kpina, szyderstwo.
          > To jak odruch Pawłowa.
          > Tylko zastanawiam się czy bezwarunkwy czy raczej warunkowy

          Kpina pojawia się zawsze, gdy mam do czynienia z osobami postrzegającymi świat przez pryzmat stereotypów i schematycznego "sztywnego" rozumowania, rezygnującymi z własnej oceny zjawisk i podpierającymi się autorytetem znanej osoby dla wyjaśnienia swoich poglądów.
          Odruch Pawłowa to nazwa dla odruchów warunkowych.
          Bardzo często spotykam się tutaj z linkowaniem "mądrych" badań "autorytetów. I to jest oki, jeśli jest przyczynkiem to rozmowy. Jeśli zaś służy udowadnianiu swoich racji, żenuje mnie. Jestem praktykiem i mam możliwość sprawdzenia wielu teorii w praktyce. Mądrością jest znanie ich i umiejętność wykorzystania gdy się nadają. Niestety często się nie nadają. Jak chłopu na miedzy: Gdyby istniała jedna słuszna idea opisująca dane zjawisko, na temat wychowania, relacji międzyludzkich powstałaby jedna książka. Jednak zachowania ludzkie są wypadkową tak wielu komponentów, że to co dla Ciebie jest świętą prawdą, dla mnie jest tylko jedną z wielu wskazówek. Nie będę się rozwodzić na temat jakości tych badań....
          Pamiętaj, robią je ludzie. A ludziom trudno wejść na metapoziom i widzieć milion innych uwarunkowań. Nie dałoby się z tego stworzyć żadnej teorii;) Naukowcy starają się opisać szersze zjawiska, które bardzo często nijak mają się do Kowalskiej, czy Cześka. Warto o tym pamiętać wytykając Cześkowi że na pewno ma inaczej;)


          • morrison9 Re: mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i 12.02.15, 16:29
            > Kpina pojawia się zawsze, gdy mam do czynienia z osobami postrzegającymi świat
            > przez pryzmat stereotypów i schematycznego "sztywnego" rozumowania, rezygnujący
            > mi z własnej oceny zjawisk i podpierającymi się autorytetem znanej osoby dla wy
            > jaśnienia swoich poglądów.
            Ale właśnie rzecz w tym, że stereotypem jest powszechne przekonanie np. o większej uczuciowości kobiet a próbą rzeczowego obalenia tego stereotypu podane przez Urquhart-a wyniki badań.

            > Odruch Pawłowa to nazwa dla odruchów warunkowych.
            Masz rację.

            > Jestem praktykiem i mam możliwość sprawdzenia wielu t
            > eorii w praktyce. Mądrością jest znanie ich i umiejętność wykorzystania gdy się
            > nadają. Niestety często się nie nadają.
            Ależ ja się z Tobą absolutnie zgadzam.
            Właśnie to samo miałem na myśli pisząc kiedyś że postrzegam osobiście rzeczywistość jako pełną wykształconych, inteligentnych, elokwentnych, błyskotliwych i nieźle wyglądających kobiet.
            BYĆ MOŻE ich jest zdecydowana mniejszość. Może 10 a może 20 procent.
            Ale skoro ja nie mam jakiś dużych trudności z poznaniem takich kobiet to co mnie obchodza statystyki.
            > Jak chłopu na miedzy: Gdyby istniała j
            > że to co dla Ciebie jest świętą prawdą, dla mnie jest tylko je
            > dną z wielu wskazówek.
            Dla mnie jest także jedną z wielu wskazówek.
            Ale wskazówek do których warto się odwołać by skonfrontować własne intuicyjne spostrzeżenia z szerszym zjawiskiem.
            Absolutnie nie są one dla mnie "świętą prawdą".
            Ale są bardziej rzeczowym argumentem niż kpiny.

            > bardzo często nijak mają się do Kowal
            > skiej, czy Cześka. Warto o tym pamiętać wytykając Cześkowi że na pewno ma inacz
            > ej;)
            Do mnie nijak się mają np. statystyki dotyczące gwałtów i przemocy wobec kobiet.
            Fajnie byś się poczuła gdybyś zaczął szydzić z ofiar gwałtów?
            pewnie nie.
            Ale nie o to chodzi.
            Odwołując się pod dane Urquharta nie oczekuję absolutnie użalania się nade mną czy podobnych reakcji..
            Nie o to chodzi.
            Oczekuję otwartości intelektualne.
            Podejścia, w ramach którego kobieta kobieta pomyśli: "A może rzeczywiście czegoś nie wiem (np. o mężczyznach). Podyskutujmy o tym"
    • marek.zak1 Re: mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i 27.01.15, 21:46
      urquhart napisał:

      > Marek otworzył temat jak ważne są dla mężczyzny kobiety. Chciałbym przypomnieć że to nic odkrywczego, że typowo wbrew stereotypowi to mężczyźni kochają kobiety bardziej i bardziej om zależy i według badań deklarują że wiecej są skłonni poświecić dla dobra związku. Wiekszość jedynie się nauczyła że przyznanie się d tej słabości to narażenie się na zranienie i wykorzystanie.

      Nie jest to żadne odkrycie ale mam tutaj 2 uwagi:
      - nigdy nie uważałem że pracując i starając się cokolwiek poświecam.
      - miłość nie jest słabością. Oczywiscie taktyka taktyką i trzeba jakoś tam dziewczynę zainteresować, ale wewnetrzna pewnośc siebie faceta, tzw integrity, jest czymś, co kobieta świetnie wyczuwa.
    • protein.spill Re: mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i 27.01.15, 23:19
      Nie jesteś sam:
      youtu.be/kUH34iqK7cI
      “When a man finds a woman he will go crazy, he’ll say thing like ‘she’s perfect, she’s amazing, noone is like her, she’s a jewel in the desert, if I can’t have this woman; I’ll grow old and homeless and alone with itchy trousers’

      This is how women feel about shoes”
      • hello-kitty2 Re: mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i 28.01.15, 00:49
        protein.spill napisał(a):

        > Nie jesteś sam:
        > youtu.be/kUH34iqK7cI
        > “When a man finds a woman he will go crazy, he’ll say thing like &#
        > 8216;she’s perfect, she’s amazing, noone is like her, she’s a
        > jewel in the desert, if I can’t have this woman; I’ll grow old and
        > homeless and alone with itchy trousers’
        >
        > This is how women feel about shoes”

        Tu sie odgryzles Zawle, bo Zawle kocha buty ;-)
    • sabat.77 Re: mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i 28.01.15, 00:15
      Wiesz, to się chyba opiera na regułach wzajemnej atrakcyjności.
      Ci z tych 15% atrakcyjnych facetów mogą myślę powiedzieć, że to oni są częściej kochani niż sami kochają. Kobiet jest więcej do podziału, atrakcyjny mężczyzna to dobro poszukiwane.
      Natomiast tych nieatrakcyjnych generalnie olewają (dziwisz się?) stąd wrażenie, że faceci kochają mocno i miłością nieodwzajemnioną.
    • triss_merigold6 Re: mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i 28.01.15, 10:43
      Doprawdy, robienie z siebie drama king, to jeszcze nie dowód na głębię i stałość uczuć.
    • midnight_lightning Re: mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i 28.01.15, 23:30
      Tylko mężczyźni kochają, i to ta część samców nie-alfa. To oni kochają bezwarunkowo, tak za uśmiech na twarzy, za smutek w oczach, nie patrząc wcale na zarobki, na status czy wzrost. I są w stanie przebaczyć wszystko. Myślę, że to wredny psikus Natury, by ci lepsi, "za dobrzy" czyli proszący się o wykorzystanie frajerzy zaopiekowali się zużytym materiałem.

      Na szczęście dla nich coraz częściej kobiety wykluczają takich aż poza próg magicznej 30-ki, po której już wszyscy mężczyźni, nawet ci najbardziej kochający, romantyczni i szanujący pojmują, jakie naprawdę są kobiety i już nie nie rzucają pereł przed wieprze.

      Dla samców alfa kobieta to kolejna przyjemność w życiu, jak zimne piwo. Zimne piwo można lubić, ale nie kocha. Trudno kochać każde wypite piwo. Zresztą alfy często mają kobiety w pogardzie jako zbyt łatwe.

      Kobiety nie kochają, nie mają pojęcia, czym jest to uczucie. Jak zwykle mylą pojęcia, zakochanie mylą z poczuciem zaimponowania, a czym wg kobiet imponuje mężczyzna wiadomo. Nie inteligencją, nie miłością, nie dobrocią, lecz kasą, (nieważne, jak nieuczciwie zdobytą), wzrostem, stopniem agresji i przemocowości, ilością zaliczonych towarów, stopniem arogancji i pomiatania.

      Zasłanianie się Naturą nie pozbawia nas prawa do ocen moralnych. One preferują złych, ba, najgorszych facetów (vide gangsterzy), a to jasno mówi, że same są ZŁE. Nie zasługują na tak wzniosłe uczucia jak miłość.

      P.S. jakich to facetów preferują kobiety świadczy poniższy, dramatyczny wątek, w którym ona jest zaniepokojona, że "kulturalny" facet nawet na trzeciej randce nie łapie jej za brochę wzorem "prawdziwych mężczyzn". Z pewnością gej, bo każdy grzeczny facet to gej :)

      forum.gazeta.pl/forum/w,150,156390456,156390456,Niezainteresowany_czy_po_prostu_grzeczny_.html
      • niezapominajka333 Re: mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i 12.02.15, 11:45
        "...Tylko mężczyźni kochają, i to ta część samców nie-alfa. To oni kochają bezwarunkowo, tak za uśmiech na twarzy, za smutek w oczach, nie patrząc wcale na zarobki, na status czy wzrost...."

        Och MiL, normalnie się wzruszyłam. Dodaj jeszcze: nie patrząc na urodę i chyba się popłaczę...
    • forwardgroup Re: mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i 10.02.15, 15:30
      Jeśli macie problemy z seksem w związku, lub jego brak, albo poprostu lubicie seks i chcecie się w tym temacie rozwijać zapraszamy do nowego programu PLANETE+

      Poszukiwane otwarte, zabawne, odważne i inteligentne pary do udziału w programie telewizyjnym.

      Jeżeli jesteście w związku i nie boicie się tematu seksu zapraszamy was do połączenia w jedno - dwóch przyjemności: występu w telewizji i nielimitowanej ilości ciekawych, zabawnych i odważnych rozmów o seksie, seksualności, bliskości.

      Profil poszukiwanej pary:
      - macie 21-49 lat
      - jesteście razem w związku od minimum 6 miesięcy
      - lubicie otwartość, szczerość, odwagę, zabawę, a czasami nawet brawurę w łóżku i w życiu
      - nie lubicie nudy, przewidywalności, stereotypów i przestarzałych prawd na temat seksu
      - nie boicie się wibratora i nie zawahacie się go użyć
      - macie dużo fantazji erotycznych, ale boicie się je zrealizować
      - jesteście gotowi na jeszcze lepsze życie seksualne

      ZGŁOŚCIE SIĘ DO PROGRAMU !!!

      Prześlijcie mailem na adres szkola.seksu.joanny@gmail.com swoje wspólne zdjęcie: z wakacji, z urodzin, z sypialni, z wycieczki rowerowej, na którym jesteście razem i jest wam ze sobą dobrze. Napiszcie skąd jesteście oraz opowiedzcie parę słów o sobie i swoim życiu seksualnym do 28.02.2015r. W mailu dopiszcie ?Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych dla potrzeb niezbędnych do realizacji procesu rekrutacji (zgodnie z Ustawą z dnia 29.08.1997 roku o Ochronie Danych Osobowych; tekst jednolity: Dz. U. z 2002r. Nr 101, poz. 926 ze zm.).?

      * Za udział w programie przewidziane jest wynagrodzenie finansowe. Osoby występujące w programie nie będą brały udziały w żadnych filmowanych scenach rozbieranych ( no niestety, my też żałujemy).

      Ten kraj potrzebuje dobrego programu telewizyjnego o seksie. Przysyłajcie swoje zgłoszenia !!!

      więcej informacji na www.forward-group.pl
    • loppe Re: mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i 10.02.15, 20:51
      Dodam, że prof. Otto Kernberg twierdzi, że mężczyźni czują się winni gdy postanawiają zakończyć związek, natomiast kobiety są na ogół bardziej swobodne gdy komunikują, że już nie kochają.
      • marek.zak1 Re: mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i 10.02.15, 21:07
        loppe napisał:

        > Dodam, że prof. Otto Kernberg twierdzi, że mężczyźni czują się winni gdy postanawiają zakończyć związek, natomiast kobiety są na ogół bardziej swobodne gdy komunikują, że już nie kochają.

        To dowodzi, że mężczyźni bywaja bardzo wrażliwi. Ja też mam w sobie jakąś dziwną mieszaninę strasznie wrażliwego, subtelnego człowieka i cynicznego chama. To moze wynikać ze znaku zodiaku - Ryby. płyna w przeciwnych kierunkach. jak doktor Jekyll i Pan Hyde.
        • loppe Re: mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i 10.02.15, 22:41
          Cytowana wyżej obserwacja pochodząca z klinicznych badań wyjaśniana jest przez profesora odnawieniem się w relacji z kobietą poczucia winy faceta z powodu wcześniejszej agresji wobec matki.
          • marek.zak1 Re: mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i 10.02.15, 22:45
            loppe napisał:

            > Cytowana wyżej obserwacja pochodząca z klinicznych badań wyjaśniana jest przez
            > profesora odnawieniem się w relacji z kobietą poczucia winy faceta z powodu wcześniejszej agresji wobec matki.

            Teraz wszystko jasne. Trauma z młodości i próba zmazania winy za zle postępowanie wobec matki. To sie może ciagnąć przez wiele lat. Współczuję.
            • zawle Re: mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i 12.02.15, 08:33
              marek.zak1 napisał:

              > loppe napisał:
              >
              > > Cytowana wyżej obserwacja pochodząca z klinicznych badań wyjaśniana jest
              > przez
              > > profesora odnawieniem się w relacji z kobietą poczucia winy faceta z powo
              > du wcześniejszej agresji wobec matki.
              >
              > Teraz wszystko jasne. Trauma z młodości i próba zmazania winy za zle postępowan
              > ie wobec matki. To sie może ciagnąć przez wiele lat. Współczuję.

              Jesteście teraz w pozycji 69 ???:))))
        • loppe Re: mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i 10.02.15, 22:53
          marek.zak1 napisał:

          > loppe napisał:
          >
          > > Dodam, że prof. Otto Kernberg twierdzi, że mężczyźni czują się winni gdy
          > postanawiają zakończyć związek, natomiast kobiety są na ogół bardziej swobodne
          > gdy komunikują, że już nie kochają.


          > To dowodzi, że mężczyźni bywaja bardzo wrażliwi.

          Jak błyskotliwie zauważa Kernberg, mężczyźni w swojej męskości są mniej spójni niż kobiety w swojej kobiecości z tego prostego powodu, że pierwsze kilka lat spędzili głównie z osobą nie tej samej płci co oni!!!

          Stąd i zaskakująca wrażliwość!
          • sabat.77 Re: mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i 11.02.15, 23:05
            loppe napisał:

            > Jak błyskotliwie zauważa Kernberg, mężczyźni w swojej męskości są mniej spójni
            > niż kobiety w swojej kobiecości z tego prostego powodu, że pierwsze kilka lat s
            > pędzili głównie z osobą nie tej samej płci co oni!!!

            Może dlatego, że kobiecość jest po prostu łatwiejsza i bardziej naturalna?
            Kobiecość poprzez bierność, uległość i słabość jest formą bliższą naturze.
            Męskość dąży do perfekcji, aktywność, dominacja i siła są trudniejsze do osiągnięcia patrząc na same atrybuty, które niezbędne są by zaistniały. Męskość jako taka jest bytem bardziej abstrakcyjnym, kobiecość jest jakby bardziej ludzka.
        • zawle Re: mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i 12.02.15, 08:31
          marek.zak1 napisał:
          > To dowodzi, że mężczyźni bywaja bardzo wrażliwi.

          To zdanie temu dowodzi????
          "mężczyźni czują się winni gdy
          > postanawiają zakończyć związek, natomiast kobiety są na ogół bardziej swobodne
          > gdy komunikują, że już nie kochają."

          Ryby. płyna w przeciwnych kierunkach. jak dokt
          > or Jekyll i Pan Hyde.

          Ryby płyną w przeciwnych kierunkach? Na raz? A panna to tylko na północ idzie? Co ty marek bredzisz????
          • marek.zak1 Re: mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i 12.02.15, 09:09
            zawle napisała:

            > marek.zak1 napisał:
            > Ryby. płyna w przeciwnych kierunkach. jak doktor Jekyll i Pan Hyde.
            >
            > Ryby płyną w przeciwnych kierunkach? Na raz? A panna to tylko na północ idzie?
            > Co ty marek bredzisz????


            Ja na temat mojego znaku zosiaku dużo czytałem. Charakteryzuja go ryby, płynace w przeciwstawnych kierunkach, i to oznacza, że ludzie spod tego znaku są pełni sprzeczności.
            Nie wiem dokąd idzie panna. Nie znam dobrze tego znaku.
            • protein.spill Re: mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i 12.02.15, 11:45
              > Ja na temat mojego znaku zosiaku dużo czytałem. Charakteryzuja go ryby, płynace
              > w przeciwstawnych kierunkach, i to oznacza, że ludzie spod tego znaku są pełni
              > sprzeczności.
              > Nie wiem dokąd idzie panna. Nie znam dobrze tego znaku.

              Mógłbyś mi przypomnieć jakie jest Twoje stanowisko w korpo? I czym sie tam zajmujesz (R&D? Inżynieria? Księgowość? Handel?). Zarządzasz jakimiś ludźmi? Iloma?

              To nie jest pusta ciekawość - dla mnie Twoje opinie na temat relacji biznesowych i prawa, obyczaju, nauki i wielu innych (za wyjątkiem relacji z żoną) sa bardzo hm, niespodziewane, nieortodoksyjne.
              • marek.zak1 Re: mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i 12.02.15, 11:54
                protein.spill napisał(a):

                > Mógłbyś mi przypomnieć jakie jest Twoje stanowisko w korpo? I czym sie tam zajm
                > ujesz (R&D? Inżynieria? Księgowość? Handel?). Zarządzasz jakimiś ludźmi? Iloma?
                >
                >
                > To nie jest pusta ciekawość - dla mnie Twoje opinie na temat relacji biznesowych i prawa, obyczaju, nauki i wielu innych (za wyjątkiem relacji z żoną) sa bardzo hm, niespodziewane, nieortodoksyjne.

                Kieruję niewielkim, regionalnym biurem. Zajmujemy się marketingiem, współpracą naukową i techniczną z wieloma firmami z różnych branż w Polsce i nie tylko. Od Chorwacji po Estonię.
                • protein.spill Re: mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i 12.02.15, 12:41
                  > Kieruję niewielkim, regionalnym biurem. Zajmujemy się marketingiem, współpracą
                  > naukową i techniczną z wieloma firmami z różnych branż w Polsce i nie tylko. O
                  > d Chorwacji po Estonię.

                  Koordynacja naukowa i techniczna + marketing pomnożone przez wiele branż + wiele firm + wiele krajów i kultur. Bardzo ambitna "macierz odpowiedzialności". Teraz dzielę to przez niechęć do metody naukowej (vide: hiszpańska zupa z Barcelony) i fascynację zodiakiem - i wychodzi mi symbol nieoznaczony. Wybacz metaforę matematyczną, ale jezeli jest ktoś na tym forum potrafi to rozszyfrować to tylko ktoś o tak rozległych horyzontach jak Ty. Roszyfrować i obronić sie przed zawartym tam zarzutem :)
                  • marek.zak1 Re: mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i 12.02.15, 13:23
                    protein.spill napisał(a):
                    >
                    > Koordynacja naukowa i techniczna + marketing pomnożone przez wiele branż + wie
                    > le firm + wiele krajów i kultur. Bardzo ambitna "macierz odpowiedzialności". Teraz dzielę to przez niechęć do metody naukowej (vide: hiszpańska zupa z Barcelony) i fascynację zodiakiem - i wychodzi mi symbol nieoznaczony. Wybacz metaforę
                    > matematyczną, ale jezeli jest ktoś na tym forum potrafi to rozszyfrować to tylko ktoś o tak rozległych horyzontach jak Ty. Roszyfrować i obronić sie przed za
                    > wartym tam zarzutem :)

                    Dzięki. Jestem za nauką, ale komercjalizacja nauki jest obecnie przesunięta do granic absurdu.
                    • protein.spill Re: mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i 12.02.15, 16:23
                      > Dzięki. Jestem za nauką, ale komercjalizacja nauki jest obecnie przesunięta do
                      > granic absurdu.

                      Nie dziękuj, nie trzeba.
                      Ostatnie osobiste pytanie: jaki jest profil Twojego wyształcenia? Jezeli czujesz sie niezręcznie z tymi pytaniami - po prostu je zignoruj.
                      • marek.zak1 Re: mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i 12.02.15, 17:06
                        protein.spill napisał(a):

                        > > Dzięki. Jestem za nauką, ale komercjalizacja nauki jest obecnie przesunię
                        > ta do granic absurdu.
                        >
                        > Nie dziękuj, nie trzeba.
                        > Ostatnie osobiste pytanie: jaki jest profil Twojego wyształcenia? Jezeli czujes z sie niezręcznie z tymi pytaniami - po prostu je zignoruj.

                        www.marekzak.pl/o_autorze.php
                  • sabat.77 Re: mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i 12.02.15, 13:23
                    Szef nie musi byc kompetentny. On swoja osoba musi wnosic specyficzna atmosfere nobliwosci polaczonej z zawieszona w powietrzu nieokreslona grozba. Wtedy w firmie obowiazki i uprawnienia same sie deleguja, a zadania i polecenia sa wykonywane bez wydawania. W dodatku w tej formie nikt nie smie ich kwestionowac. Skoro nie zostaly wydane, byloby to absurdem.
                    • protein.spill Re: mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i 12.02.15, 16:07
                      Stara, dobra carska szkoła.
                    • protein.spill Re: mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i 12.02.15, 16:24
                      Przypomniałeś mi jeden z ponadczasowych cytatów:
                      "- U nas, w Crinfrid - mruknął Boholt - trzymają takich w obórce, na łańcuchu, i dają kawałek węgla, wtedy oni na ścianach cudności malują."
                  • sabat.77 Re: mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i 12.02.15, 13:27
                    Koordynacja naukowa w wydaniu sceptyka metod wspolczesnej nauki w ujeciu matematycznym znajdować musi sie niechybnie w punkcie nieciaglosci.
                    • zawle Re: mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i 12.02.15, 13:59
                      Koordynacja naukowa w wydaniu sceptyka metod wspolczesnej nauki w ujeciu matematycznym znajdować musi sie niechybnie w punkcie nieciaglosci.

                      A możesz to napisać zrozumiale???
                      • sabat.77 Re: mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i 12.02.15, 22:59
                        zawle napisała:

                        > A możesz to napisać zrozumiale???

                        Jasne. Jednoczesne informowanie gawiedzi o tym, że jest się koordynatorem naukowo-technicznym, połączone z demaskacją hochsztaplerskiej działalności współczesnej nauki i kpienie z wyników jej badań może prowadzić do wniosku, że Marek generalnie zajmuje się robieniem ludzi w konia.
                        Skoro wyniki badań naukowców są tak niewiarygodne, to powoływanie się na nie, bądź na własny autorytet byłego naukowca jest jedynie kuglarskim chwytem marketingowym, służącym podbiciu ceny sprzedawanego produktu.
                        Skoro nauka idzie na pasku komercji, jest sprowadzona do roli dostarczyciela handlowego argumentu, to Marek jest w zasadzie tylko zwyczajnym sprzedawcą.
                        • protein.spill Re: mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i 13.02.15, 00:58
                          sabat.77 napisał:

                          > zawle napisała:
                          >
                          > > A możesz to napisać zrozumiale???
                          >
                          > Jasne. Jednoczesne informowanie gawiedzi o tym, że jest się koordynatorem nauko
                          > wo-technicznym, połączone z demaskacją hochsztaplerskiej działalności współczes
                          > nej nauki i kpienie z wyników jej badań może prowadzić do wniosku, że Marek gen
                          > eralnie zajmuje się robieniem ludzi w konia.
                          > Skoro wyniki badań naukowców są tak niewiarygodne, to powoływanie się na nie, b
                          > ądź na własny autorytet byłego naukowca jest jedynie kuglarskim chwytem marketi
                          > ngowym, służącym podbiciu ceny sprzedawanego produktu.
                          > Skoro nauka idzie na pasku komercji, jest sprowadzona do roli dostarczyciela ha
                          > ndlowego argumentu, to Marek jest w zasadzie tylko zwyczajnym sprzedawcą.

                          No Sabat, moze juz jestem za bardzo dziabniety ale włączył mi sie tryb "ja Cię k*rwa Heniek szanuję" po przeczytaniu tego posta. Bardzo rzadkie połączenie umiejętności czytania i pisania.
                          • szopen_cn Re: mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i 13.02.15, 05:14
                            protein.spill napisał(a):

                            > No Sabat, moze juz jestem za bardzo dziabniety ale włączył mi sie tryb "ja Cię
                            > k*rwa Heniek szanuję" po przeczytaniu tego posta. Bardzo rzadkie połączenie umi
                            > ejętności czytania i pisania.

                            Ja jestem zupelnie trzezwy a tez jestem pod wrazeniem.
                            Z obu punktow widzenia widac rewelacyjnie napisany post.
                            • hello-kitty2 Re: mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i 13.02.15, 10:28
                              szopen_cn napisał:

                              > protein.spill napisał(a):
                              >
                              > > No Sabat, moze juz jestem za bardzo dziabniety ale włączył mi sie tryb "j
                              > a Cię
                              > > k*rwa Heniek szanuję" po przeczytaniu tego posta. Bardzo rzadkie połączen
                              > ie umi
                              > > ejętności czytania i pisania.
                              >
                              > Ja jestem zupelnie trzezwy a tez jestem pod wrazeniem.
                              > Z obu punktow widzenia widac rewelacyjnie napisany post.

                              Zeby to sie w jakims stopniu przekladalo na powodzenie u kobiet i dalej na seks. Ale niestety. No moze przeklada sie na powodzenie ale u kobiet, ktore nie sa dystrybutorkami seksu. Moze rzeczywiscie jakas szansa Sabata u mezczyzn pozostaje.
                              • sabat.77 Re: mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i 13.02.15, 10:40
                                hello-kitty2 napisała:

                                > Zeby to sie w jakims stopniu przekladalo na powodzenie u kobiet i dalej na seks
                                > . Ale niestety. No moze przeklada sie na powodzenie ale u kobiet, ktore nie sa
                                > dystrybutorkami seksu. Moze rzeczywiscie jakas szansa Sabata u mezczyzn pozosta
                                > je.

                                Kitty. Długo do tego dojrzewałem. Ostatecznie zrozumiałem, że kardynalną przyczyną dla której nie uprawiam seksu jestem ja sam.
                                To moje indywidualne decyzje. Nie twierdzę, że mam stuprocentową moc sprawczą, ale bez większych przeszkód mógłbym zorganizować sobie seks z inną kobietą. Problem jest taki, że to ja nie jestem na to gotowy. Bo wszystko ma swoją cenę, a ja nie jestem skłonny jej zapłacić w tym wypadku. I nie należy tego rozumieć dosłownie, nie mówię o pieniądzach.
                                Pytanie dlaczego jest tutaj bardziej złożone.
                                Być może nie przerobiłem jeszcze jakiegoś wewnętrznego problemu, nie zidentyfikowałem do końca samego siebie. Nie wiem.
                                W każdym razie nie mam zamiaru dłużej przerzucać na jakieś wyimaginowane "kobiety" własnego problemu. To by było zwyczajnie nieuczciwe.
                                • marek.zak1 Re: mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i 13.02.15, 11:21
                                  sabat.77 napisał:
                                  > Kitty. Długo do tego dojrzewałem. Ostatecznie zrozumiałem, że kardynalną przycz
                                  > yną dla której nie uprawiam seksu jestem ja sam.

                                  W watku obok napisałem Ci to pt: ,,Charakter kota".
                        • marek.zak1 Re: mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i 13.02.15, 09:25
                          sabat.77 napisał:

                          > Jasne. Jednoczesne informowanie gawiedzi o tym, że jest się koordynatorem naukowo-technicznym, połączone z demaskacją hochsztaplerskiej działalności współczesnej nauki i kpienie z wyników jej badań może prowadzić do wniosku, że Marek generalnie zajmuje się robieniem ludzi w konia.
                          > Skoro wyniki badań naukowców są tak niewiarygodne, to powoływanie się na nie, bądź na własny autorytet byłego naukowca jest jedynie kuglarskim chwytem marketi ngowym, służącym podbiciu ceny sprzedawanego produktu.
                          > Skoro nauka idzie na pasku komercji, jest sprowadzona do roli dostarczyciela handlowego argumentu, to Marek jest w zasadzie tylko zwyczajnym sprzedawcą.

                          To w przypadku B2B, tu, gdzie jestem, działa zupełnie inaczej, aniżeli na rynku konsumenckim, gdzie zaklada sie fikcyjne stowarzyszenie stomatologów, dermatologów, kosmetologów, farmaceutów itp. i powołuje się na jakiś test, o którym niczego bliższego nie można powiedzieć.
                          Jak jedziesz do fabryki musisz pokazać pełną dokumentację wraz z metodologią badań, metodami analizy itp. Poza tym jak raz coś sie nie zgodzi, masz drzwi zamknięte na lata.

                          • sabat.77 Re: mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i 13.02.15, 09:37
                            Zatem koncowym odbiorca produktow sa firmy? One konsumuja te produkty?
                            • marek.zak1 Re: mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i 13.02.15, 09:56
                              sabat.77 napisał:

                              > Zatem koncowym odbiorca produktow sa firmy? One konsumuja te produkty?

                              Tak. Moja firma niczego nie produkuje na rynek konsumpcyjny.
                              A ciekawą ksiązką w temacie jest ,,The Truth About the Drug companies" -How dhey deceive us and what to do about it. Autor Marcia Angell. Sprawdź w googlach..
                              • sabat.77 Re: mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i 13.02.15, 10:26
                                marek.zak1 napisał:

                                > Tak. Moja firma niczego nie produkuje na rynek konsumpcyjny.

                                Marek. To jest tak samo wiarygodne jak tłumaczenie alfonsa, że nie bierze udziału w prostytucji, bo ściśle rzecz ujmując, to nie on daje dupy.
                                Produkcja i konsumpcja jest kwintesencją wymiany handlowej. A decydują o niej prawa rynku, podaż i popyt. Na rynku wszyscy jesteśmy prostytutkami, alfonsami i szwagrami. Nie ma od tego ucieczki.
                                Pierdolenie o etyce biznesu to moim zdaniem rozmienianie się na drobne. Pozostawiam to zadanie etatowym hipokrytom w centralach dużego korpo, nie płacą mi za taką intelektualną degrengoladę.
                                Decyduje zysk, a jeśli mamy się czegoś trzymać, to może przede wszystkim tego, by nikomu nie stała się krzywda i by zoptymalizować poczucie zadowolenia z interesu po obu stronach.
                                • marek.zak1 Re: mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i 13.02.15, 11:06
                                  sabat.77 napisał:

                                  Marek. To jest tak samo wiarygodne jak tłumaczenie alfonsa, że nie bierze udzia
                                  > łu w prostytucji, bo ściśle rzecz ujmując, to nie on daje dupy.
                                  > Produkcja i konsumpcja jest kwintesencją wymiany handlowej. A decydują o niej prawa rynku, podaż i popyt.

                                  To jest prawda, ale

                                  Na rynku wszyscy jesteśmy prostytutkami, alfonsami i szwagrami. Nie ma od tego ucieczki.

                                  To jest zupełnie nieprawdziwe. Jesteśmy prostytutkami, bo....
                    • protein.spill Re: mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i 12.02.15, 16:25
                      Szacun Sabat. Marek powinien Cię zatrudnić w PR i płacić krocie!
      • zawle Re: mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i 12.02.15, 08:28
        loppe napisał:

        > Dodam, że prof. Otto Kernberg twierdzi, że mężczyźni czują się winni gdy postan
        > awiają zakończyć związek, natomiast kobiety są na ogół bardziej swobodne gdy ko
        > munikują, że już nie kochają.

        Nie wiem co tam prof. na ten temat sądzi, mam do ciebie loppe jedno pytanie. Czy widzisz jakąś różnicę pomiędzy
        a/ kończeniem związku
        b/ komunikowaniem że się nie kocha
        Tak gwoli ścisłości. I zostawmy profesora, bo nie wiem czy naprawdę jego cytujesz.
        • loppe Re: mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i 12.02.15, 08:55
          zawle napisała:

          > loppe napisał:
          >
          > > Dodam, że prof. Otto Kernberg twierdzi, że mężczyźni czują się winni gdy
          > postan
          > > awiają zakończyć związek, natomiast kobiety są na ogół bardziej swobodne
          > gdy ko
          > > munikują, że już nie kochają.
          >
          > Nie wiem co tam prof. na ten temat sądzi, mam do ciebie loppe jedno pytanie. Cz
          > y widzisz jakąś różnicę pomiędzy
          > a/ kończeniem związku
          > b/ komunikowaniem że się nie kocha
          > Tak gwoli ścisłości. I zostawmy profesora, bo nie wiem czy naprawdę jego cytuje
          > sz.

          Profesur, profesur, nie ja. Tu chodzi o tysiące, miliony kobiet i mężczyzn, a nie te kilkadziesiąt osób które niebadacze poznali. Otóż w jego książce to się ładnie łączy, ponieważ zbadano, że kobiety zwykle kończą związek seksualny gdy przestają kochać, natomiast mężczyźni jeszcze chodzą do łóżka choćby nawet uczucia mieli ulokowane już w innej kobiecie. Mówimy tutaj Zawle o tendencjach dużych populacji, a nie o Tobie i mnie:)
          • marek.zak1 Re: mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i 12.02.15, 09:12
            loppe napisał:

            > Profesur, profesur, nie ja. Tu chodzi o tysiące, miliony kobiet i mężczyzn, a n ie te kilkadziesiąt osób które niebadacze poznali. Otóż w jego książce to się ładnie łączy, ponieważ zbadano, że kobiety zwykle kończą związek seksualny gdy przestają kochać, natomiast mężczyźni jeszcze chodzą do łóżka choćby nawet uczucia mieli ulokowane już w innej kobiecie. Mówimy tutaj Zawle o tendencjach dużych populacji, a nie o Tobie i mnie:).

            Jako były naukowiec bardzo wierze nauce. Uważam, że może udowodnić właściwie wszystko. Weźmy taki przykład, naukowcy udowodnili, że gazpacho, a więc taki hiszpański chłodnik, obniża poziom cholesterolu. I kto to udowodnił? Naukowcy z uniwersytetu w Barcelonie. Nauka jest niesamowitą siłą.
            • zawle Re: mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i 12.02.15, 10:28
              marek.zak1 napisał:
              > Jako były naukowiec bardzo wierze nauce. Uważam, że może udowodnić właściwie ws
              > zystko. Nauka jest niesamowitą siłą

              Uśmiałam się :))))
            • niezapominajka333 Re: mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i 12.02.15, 10:55
              "...Jako były naukowiec bardzo wierze nauce. Uważam, że może udowodnić właściwie wszystko. Weźmy taki przykład, naukowcy udowodnili, że gazpacho, a więc taki hiszpański chłodnik, obniża poziom cholesterolu. I kto to udowodnił? Naukowcy z uniwersytetu w Barcelonie. Nauka jest niesamowitą siłą...."

              Kiedyś oglądałam prezentację na temat jakichś badań i w ostatnim zdaniu było napisane półżartem, że jeśli nie podobają nam się wyniki jakichś badań to trzeba tylko trochę poczekać, a z pewnością gdzieś na świecie naukowcy udowodnią coś zupełnie przeciwnego :)
              • marek.zak1 Re: mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i 12.02.15, 11:08
                niezapominajka333 napisała:

                > Kiedyś oglądałam prezentację na temat jakichś badań i w ostatnim zdaniu było na
                > pisane półżartem, że jeśli nie podobają nam się wyniki jakichś badań to trzeba tylko trochę poczekać, a z pewnością gdzieś na świecie naukowcy udowodnią coś z upełnie przeciwnego :)

                Jak ktos za to zapłaci - na pewno.
                Nauka jest obecnie postrzegana jako bardzo skuteczne narzędzie marketingu. Ma udowodnić, ze ,,nasze" produkty są najlepsze, najskuteczniejsze a ich konsumpcja niesamowicie korzystna dla kupującego. Finansujacy badania oczekuje określonych wyników i innych nie przyjmuje.
          • zawle Re: mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i 12.02.15, 10:24
            loppe napisał: > Profesur, profesur, nie ja. Tu chodzi o tysiące, miliony kobiet i mężczyzn, a n
            > ie te kilkadziesiąt osób które niebadacze poznali. Otóż w jego książce to się ł
            > adnie łączy, ponieważ zbadano, że kobiety zwykle kończą związek seksualny gdy p
            > rzestają kochać, natomiast mężczyźni jeszcze chodzą do łóżka choćby nawet uczuc
            > ia mieli ulokowane już w innej kobiecie. Mówimy tutaj Zawle o tendencjach dużyc
            > h populacji, a nie o Tobie i mnie:)

            A teraz widzisz róznicę pomiędzy tym co pisałeś wcześniej i tym co teraz? Czy nadal nie? I czy teraz Marek tą męską prawidłowość nazwałby większą wrażliwością? Tendencja...dobre słowo. Mówi o tym że większość tak ma. Ale nie każe powątpiewać w racjonalność, prawdomówność i rozum mniejszości.
    • sabat.77 Re: mężczyźni, a nie kobiety, kochają częściej i 11.02.15, 22:59
      urquhart napisał:

      > typowo wbrew stereotypowi to mężczyźni kochają kobiet
      > y bardziej i bardziej om zależy i według badań deklarują że wiecej są skłonni
      > poświecić dla dobra związku.

      Ale głównie ci, którzy mają małe jądra, o ile dobrze pamiętam? :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka