Dodaj do ulubionych

Jak stać się lepszym kochankiem?

21.07.15, 19:21
Zastanawiałem się, czy forumowicze są w stanie dostarczyć mi ciekawych materiałów, z których mógłbym się nauczyć czegoś z materii wspomnianej w tytule. Mogą to być książki, filmy, artykuły. Zależałoby mi jednak na profesjonalnych materiałach, a nie dywagacjach na poziomie "Przyjaciółki".

Przy okazji zaznaczam, że nie chodzi mi o szukanie ratunku tylko wzniesienie się na wyższy poziom. Moja obecna partnerka jest (jak mówi) szalenie zadowolona z tego co się dzieje w łóżku i raczej nie mam podstaw do tego, aby jej nie wierzyć. Pomimo długiego stażu w związku jej życie erotyczne było podobno dość ubogie i dopiero teraz zaczyna odkrywać pewne obszary. Moje partnerki z kolei były dobrymi nauczycielkami i bardzo rozwinęły mnie seksualnie, ale wiem, że mimo wszystko mistrzem jeszcze nie jestem a w dodatku powoli kończą mi się pomysły na łóżkowe działania. Nie chodzi o to, że muszę szukać udziwnień, ale po prostu zależy mi na tym żeby było jej naprawdę wspaniale.

Wydaje mi się, że najważniejszy warunek jest spełniony - kochamy się, dogadujemy, ufamy. Co więcej zabrnąłem z nią w obszary, na które nie było mnie stać przy innych partnerkach i chyba nie ma takiej rzeczy (może poza jakimiś dewiacjami) których bym dla niej nie zrobił.

Liczę na ciekawe sugestie. Każda uwaga jest mile widziana :)
Obserwuj wątek
    • sabat777 Re: Jak stać się lepszym kochankiem? 21.07.15, 20:07
      Muszę się podczepić pod pytanie, sam się nad tym zastanawiam od niepamiętnych czasów.
      Jeśli mogę coś wtrącić z własnych wniosków, to chyba tyle, że oprócz dość oczywistych aspektów technicznych, które każdy kto ma dziurę w tyłku może odszukać w niezliczonych poradnikach ars amandi na sieci i nie tylko, jest jeszcze jedna dość istotna kwestia.
      Wydaje mi się, że na to jak dobrze jest w danym układzie łóżkowym wpływa też potężnie wzajemne przyciąganie seksualne partnerów. Mam na myśli takie zwierzęce, niskopoziomowe pożądanie, które otwiera człowieka na doznania czuciowe.
      Kiedyś słyszałem takie śmieszne powiedzonko - lepiej raz z królewną śnieżką niż siedem razy z siedmioma krasnoludkami. Niby to śmieszne, ale wydaje się mieć w sobie sporo mądrości.
      Nawet mi, z perspektywy faceta, widzi się dość oczywiste, że z dziewczyną o urodzie wywołującą "efekt wow" wydzieliłoby mi się więcej endorfin niż z 70-letnią babcią klozetową, mimo że samą technikę miłosną babcia mogłaby mieć zdecydowanie lepszą :)
      • minijack Re: Jak stać się lepszym kochankiem? 21.07.15, 22:42
        > Wydaje mi się, że na to jak dobrze jest w danym układzie łóżkowym wpływa też po
        > tężnie wzajemne przyciąganie seksualne partnerów. Mam na myśli takie zwierzęce,
        > niskopoziomowe pożądanie, które otwiera człowieka na doznania czuciowe.

        Zgoda. Wydaje mi się nawet, że w przypadku mojej relacji ma ono nawet miejsce, bo to jeszcze wczesny etap i nadal się poznajemy. Jednocześnie niestety jest to aspekt niezależny od umiejętności, które miałem nadzieję rozwinąć.
        • sabat777 Re: Jak stać się lepszym kochankiem? 21.07.15, 22:51
          minijack napisał:

          > Jednocześnie niestety jest to
          > aspekt niezależny od umiejętności, które miałem nadzieję rozwinąć.

          Z tym się nie zgodzę. Wydaje mi się, że umiejętność długofalowego imponowania partnerce, wzbudzanie w niej i podsycanie pożądania jest umiejętnością absolutnie kluczową dla satysfakcjonującego seksu w związku. Ważniejszą niż jakikolwiek inny aspekt techniczny.
          A kiedy wkrada się rutyna i codzienność to łatwo pozwolić sobie na potknięcie.
          Jeśli będzie otwarta na Ciebie - let it go with the flow. Jeśli pozwolisz jej wychłodnąć albo straci do Ciebie szacunek - umarł w butach. Jakiekolwiek mizianie będzie tylko wkurzać, choćbyś tam skakał na własnym nosie jak Pinokio :D
          • minijack Re: Jak stać się lepszym kochankiem? 21.07.15, 23:05
            Jednak z drugiej strony niemożliwym jest wieczne kontrolowanie swoich zachowań pod dyktando tego co partnerka może uznać za atrakcyjne. Prędzej czy później pojawią się chwilę, gdy zobaczy mnie rozłożonego choroba w łóżku, płaczącego po śmierci kogoś z rodziny, załamanego niepowodzeniem w pracy, niedysponowanego seksualnie, błaźniącego się po pijaku...

            Chociaż w gruncie rzeczy masz rację. Kiedyś natrafiłem na ciekawe wideo niezwiązane bezpośrednio z tematyką seksu. Facet opowiadał w nim jednak o nawiązywaniu relacji z innymi ludźmi. Główną myślą było, iż atrakcyjność polega na staniu się kimś kogo my sami byśmy polubili. Osobą, którą sami uznalibyśmy za ciekawą i atrakcyjną. Pewnie warto o tym pamiętać.
            • sabat777 Re: Jak stać się lepszym kochankiem? 21.07.15, 23:21
              minijack napisał:

              > Jednak z drugiej strony niemożliwym jest wieczne kontrolowanie swoich zachowań
              > pod dyktando tego co partnerka może uznać za atrakcyjne.

              Jasne. Dlatego tak wiele związków się rozpada.
              Wydaje mi się, że to bardziej leży w prawdziwej naturze danego człowieka. Jeśli nie musząc się kontrolować, wciąż imponujesz i budzisz szacunek - to nie ma potrzeby się martwić. I to raczej nie chodzi o słabości i życiowe rafy jako takie, bo te przytrafiają się każdemu, ale to jaki jest Twój stosunek do nich i jaką wobec tych przeciwności przybierasz postawę.
              Stereotypową rolą społeczną mężczyzny jest siła, zdecydowanie, stanowczość, wytrwałość. Jeśli ktoś reprezentuje tego typu charakter, to w większości wypadków będzie uznawany za atrakcyjnego. Jeśli nie - prędzej czy później maskarada wyjdzie na jaw i będzie niewesoło.
            • prosty_facet Re: Jak stać się lepszym kochankiem? 04.08.15, 21:14
              minijack napisał:

              > Kiedyś natrafiłem na ciekawe wideo niezwią
              > zane bezpośrednio z tematyką seksu. Facet opowiadał w nim jednak o nawiązywaniu
              > relacji z innymi ludźmi. Główną myślą było, iż atrakcyjność polega na staniu s
              > ię kimś kogo my sami byśmy polubili. Osobą, którą sami uznalibyśmy za ciekawą i
              > atrakcyjną. Pewnie warto o tym pamiętać.

              I to jest główny problem w związkach. Ponieważ po kliku latach w związku przestaje Ci się chcieć udawać kogoś, kim nie jesteś. Jeśli więc ktoś zakochał się w reklamie a nie w prawdziwym człowieku, to prędzej czy później związek padnie. Udawanie jest dobre na podryw na wyjeździe firmowym a nie na całe życie. Jak mam ochotę pierdnąć to nie lecę za każdym razem do kibelka, żeby udawać faceta co nie puszcza bąków. Ona też puszcza bąki i bynajmniej nie pachną fiołkami.
    • hello-kitty2 Re: Jak stać się lepszym kochankiem? 21.07.15, 20:51
      minijack napisał:

      > Zastanawiałem się, czy forumowicze są w stanie dostarczyć mi ciekawych materiał
      > ów, z których mógłbym się nauczyć czegoś z materii wspomnianej w tytule. Mogą t
      > o być książki, filmy, artykuły. Zależałoby mi jednak na profesjonalnych materia
      > łach, a nie dywagacjach na poziomie "Przyjaciółki".(...)

      > Liczę na ciekawe sugestie. Każda uwaga jest mile widziana :)

      Najpierw prosisz o 'dostarczenie' profesjonalnych materialow (nawet nie podanie tytulow tylko dostarczenie? za darmo?), zadnych dywagacji, a potem kazda uwaga mile widziana???
      • sabat777 Re: Jak stać się lepszym kochankiem? 21.07.15, 21:06
        hello-kitty2 napisała:

        > Najpierw prosisz o 'dostarczenie' profesjonalnych materialow (nawet nie podanie
        > tytulow tylko dostarczenie? za darmo?), zadnych dywagacji, a potem kazda uwaga
        > mile widziana???

        Ty, a widziałaś kiedyś jak dwa psy się witają i obwąchują sobie tyłki? Ciekawe czy naprawdę są zainteresowane sprawdzić jak pachnie tyłek tego drugiego psa? :D

        Ja to odbieram tak, że gościu wysmażył sobie posta na zasadzie "ja rzucam myśl, a wy ją łapcie" - czyli po to, żeby wywiązała się dyskusja, a wtręt o profesjonalnych materiałach i dywagacjach na poziomie "Przyjaciółki" traktuję jako grubo ciosane pochlebstwo dla forumowiczów, coś na zasadzie "wy tu takie mundre, a inne fora gupie".
        • zawle Re: Jak stać się lepszym kochankiem? 21.07.15, 21:42
          To ty możesz być ekspertem. A po porady na takim poziomie to idż do profesjonalistek
          • sabat777 Re: Jak stać się lepszym kochankiem? 21.07.15, 21:47
            zawle napisała:

            > To ty możesz być ekspertem. A po porady na takim poziomie to idż do profesjonal
            > istek

            Tu się wyłania ciekawe pytanie - czy ilość przechodzi w jakość? Chyba nie zawsze, skoro na portalach "branżowych" możemy napotkać na niepochlebne opinie o "profesjonalistkach". Czyli jak się okazuje - nawet prostytutka może być nieudolną kochanką. Paradoks, nie?
            • zawle Re: Jak stać się lepszym kochankiem? 21.07.15, 22:07
              A może ta prostytutka nie daje za darmo? To kastruje...ała
              • sabat777 Re: Jak stać się lepszym kochankiem? 21.07.15, 22:15
                zawle napisała:

                > A może ta prostytutka nie daje za darmo? To kastruje...ała

                No cóż, należy z ubolewaniem stwierdzić, że prostytutki ZAZWYCZAJ nie dają za darmo :D
                Mimo to nie wszystkie są biegłe w ars amandi na tyle by mężczyzna wychodził od nich zadowolony, a przecież mężczyźni zwyczajowo mają mniejsze wymagania w tym zakresie od kobiet.
            • zombi135 Re: Jak stać się lepszym kochankiem? 22.07.15, 08:27
              sabat777 napisał:
              > . Czyli jak się okazuje - nawet prostytutka może być nieudolną
              > kochanką. Paradoks, nie?

              Może stosunek jakości do ceny jest nie adekwatny dlatego ocena wychodzi kiepska;) A mi się wydaje że w tym zawodzie nie trzeba być specjalistą wybitnym i tak pewnie 95% klientów przychodzi po prostu po to by sobie poruchać.
        • hello-kitty2 Re: Jak stać się lepszym kochankiem? 21.07.15, 22:24
          sabat777 napisał:

          czyli po to, żeby wywiązała się dyskusja, a wtręt o profesjo
          > nalnych materiałach i dywagacjach na poziomie "Przyjaciółki" traktuję jako grub
          > o ciosane pochlebstwo dla forumowiczów, coś na zasadzie "wy tu takie mundre, a
          > inne fora gupie".

          No nie wiem, ja to odebralam, ze dajmy na to ja i Kag czy jakas inna parka z innej zmiany to zapodamy tylko dywagacje na poziomie przyjaciolki, a gosc mierzy wyzej.

          A dyskusja to sie i tak moze wywiazac nawet o dupsku Maryny, nie ma zmiluj ;-)
          • sabat777 Re: Jak stać się lepszym kochankiem? 21.07.15, 22:27
            hello-kitty2 napisała:

            > A dyskusja to sie i tak moze wywiazac nawet o dupsku Maryny, nie ma zmiluj ;-)

            O dupsku Maryny to jeszcze i by było w tematyce forum, ale jak wątek zejdzie na kaszę i kwas chlebowy, to autor może lekko wymięknąć ;)
        • minijack Re: Jak stać się lepszym kochankiem? 21.07.15, 22:50
          > Ja to odbieram tak, że gościu wysmażył sobie posta na zasadzie "ja rzucam myśl,
          > a wy ją łapcie" - czyli po to, żeby wywiązała się dyskusja, a wtręt o profesjo
          > nalnych materiałach i dywagacjach na poziomie "Przyjaciółki" traktuję jako grub
          > o ciosane pochlebstwo dla forumowiczów, coś na zasadzie "wy tu takie mundre, a
          > inne fora gupie".'

          Czy ja wiem? Wydaje mi się, że żadne forum nie jest wolne od debilizmów. Ja z kolei na pewno nie jestem na tyle aktywnym forumowiczem, aby obiektywnie ocenić wszystkie grupy pod kątem jakości. Brak Seksu wybrałem z uwagi na kryterium ilościowe (wydaje się, że to najaktywniejsza grupa z największą liczbą wątków).

          Jeżeli idzie o same źródła i materiały o jakie prosiłem to chodziło mi raczej o uniknięcie pewnego rodzaju komunałów typu: "pamiętaj o grze wstępnej", "nie zaniedbuj partnerki" etc. Wierzę, że wiele cennych wskazówek może pochodzić z doświadczenia innych, ale nie pogardziłbym wskazaniem jakichś ciekawych materiałów, z którymi warto się zapoznać.
    • potwor_z_piccadilly Re: Jak stać się lepszym kochankiem? 21.07.15, 22:49
      minijack napisał:

      > Zastanawiałem się, czy forumowicze są w stanie dostarczyć mi ciekawych materiał
      > ów, z których mógłbym się nauczyć czegoś z materii wspomnianej w tytule. Mogą t
      > o być książki, filmy, artykuły. Zależałoby mi jednak na profesjonalnych materia
      > łach, a nie dywagacjach na poziomie "Przyjaciółki".

      Bywa, że dywagacje publikatorów poziomu Przyjaciółki w rodzaju "weź koło i pierdzielnij się w czoło, weź głaz i jebnij się jeszcze raz" przynoszą więcej korzyści niż górnolotne, naukowe rozprawy.
      Jedna rada.
      Nie myśl o technikach i ich ulepszaniu.
      Ty myśl o ulepszaniu przestrzeni w jakiej te techniki uskuteczniacie.
      Uda Ci się, to techniki same się ulepszą.
      • minijack Re: Jak stać się lepszym kochankiem? 21.07.15, 23:12
        Jasne. O to również staram się dbać właściwie nieustannie. Myślę jednak, że odrobina lektury i dokształcenia by nie zaszkodziła. Zwłaszcza, iż miałoby to przełożenie na moją pewność siebie przy wprowadzaniu czegoś nowego do sypialni, albo nawet poza nią. Ostatnio np. wracaliśmy autokarem z gór i masowałem jej stopy. Wtedy też naszła mnie myśl, że w gruncie rzeczy nic nie wiem na temat tego jak to prawidłowo robić. Nie znaczy to oczywiście, że było nam nieprzyjemnie. Jednak gdybym miał więcej wiedzy w tym zakresie to być może byłoby jej w ogóle cudownie :)
        • kag73 Re: Jak stać się lepszym kochankiem? 21.07.15, 23:34
          minijack:
          "Zastanawiałem się, czy forumowicze są w stanie dostarczyć mi ciekawych materiałów, z których mógłbym się nauczyć czegoś z materii wspomnianej w tytule.
          Myślę jednak, że odrobina lektury i dokształcenia by nie zaszkodziła. Zwłaszcza, iż miałoby to prze łożenie na moją pewność siebie przy wprowadzaniu czegoś nowego do sypialni, alb
          > o nawet poza nią.

          Zeby Ci dostaraczac materialow i rozpisywac sie o "czyms nowym" musialbym najpierw wiedziec co juz potrafisz albo co juz wprowadziles do "sypialni i poza nia" :) Ja sie narozpisuje, a czasu dzis nie mam, a Ty mi potem odpiszesz: nie, to juz bylo, ooo to tez bylo, aaa tamto tez...
          • sabat777 Re: Jak stać się lepszym kochankiem? 21.07.15, 23:41
            kag73 napisała:

            > Zeby Ci dostaraczac materialow i rozpisywac sie o "czyms nowym" musialbym najpi
            > erw wiedziec co juz potrafisz albo co juz wprowadziles do "sypialni i poza nia"
            > :) Ja sie narozpisuje, a czasu dzis nie mam, a Ty mi potem odpiszesz: nie, to
            > juz bylo, ooo to tez bylo, aaa tamto tez...

            Może najpierw trzeba by ustalić czy wszystkie kobiety lubią w łóżku to samo...
            Czy mają takie same mapy stref erogennych, zbliżone upodobania seksualne, taki sam poziom doświadczeń, tą samą otwartość na eksperymenty łóżkowe itd.
            • kag73 Re: Jak stać się lepszym kochankiem? 22.07.15, 00:12
              Czyli w skrocie: badz uwaznym kochankiem, sluchaj kobiety (wsluchuj sie w nia) i obserwuj, zwlaszcza kiedy to Ty jestes strona aktywna. A kiedy jestes strona pasywna dawaj ze soba zrobic wszystko czego ona zechce, proste ;))
              Hmm, na poczatku zadnych cudow nie potrzeba, samo sie kreci i kreci, z drugiej strony warto poprobowac roznosci (jezeli ma sie ochote), bo gdyby w razie tak dobrze zarlo i zdechlo, co przezyles to Twoje ;)
          • minijack Re: Jak stać się lepszym kochankiem? 22.07.15, 01:51
            Póki co nie próbowaliśmy jeszcze aż tak wielu rzeczy, bo do łóżka chodzimy ze sobą od niedawna. Z drugiej jednak strony przełamywanie kolejnych granic jeszcze nigdy nie szło mi tak szybko.

            Seks oralny zaliczyliśmy już podczas pierwszej wspólnej nocy - wcześniej zawsze potrzeba było kilku miesięcy. Pieszczoty analne też bardzo szybko weszły do naszego repertuaru łóżkowego. Poza tym głaskanie, pieszczoty, całowanie, podgryzanie, ściskanie... Wydaje mi się, ze standardowe sprawy.

            Niemniej każda porada będzie dla mnie cenna. Zwłaszcza, że tych w wątku póki co jak na lekarstwo ;)

            • mabelle2000 Re: Jak stać się lepszym kochankiem? 22.07.15, 10:21
              minijack napisał:

              > Niemniej każda porada będzie dla mnie cenna. Zwłaszcza, że tych w wątku póki co
              > jak na lekarstwo ;)

              Swietna ksiazka jest "Yoni massage" Maichaeli Riedl, ale niestety wydaje mi sie, ze ksiazka nie zostala wydana na rynku polskim. Ja mam wersje niemieckojezyczna. Jesli interesuje Cie tantryczny masaz waginy i poszukiwanie zaginionej wiedzy o kobiecej seksualnosci, to goraco polecam.
              • minijack Re: Jak stać się lepszym kochankiem? 22.07.15, 15:55
                Dzięki wielkie! :)
              • socrates11 Re: Jak stać się lepszym kochankiem? 13.09.15, 11:31
                Rzeczywiście ciekawa książka
        • potwor_z_piccadilly Re: Jak stać się lepszym kochankiem? 21.07.15, 23:39
          Nie zagłaskuj.
          To nie jest nasza, mężczyzn rola.
          Wierz mi, na twardym rżnięciu bardziej im zależy, a już na twardym rżnięciu w ciekawych okolicznościach jeszcze bardziej.
          I jeszcze jedno.
          Ta Twoja jest po przejściach i jeśli jest z Tobą bo tak jej pasuje, to głaskaniem nic nie zmienisz, a nawet pogorszysz swoją sytuację. Natomiast imponując jej męskimi cechami, ewentualny jej konformizm, możesz zmienić w autentyczne uczucie i pragnienie Ciebie, a to już prosta droga do wiedzy o tym co te kruche istoty potrafią.

    • zombi135 Sumowanie bodźców 22.07.15, 08:49
      Myślę że to jest fajny sposób by w sypialni było jeszcze goręcej, czyli pieścić jak najwięcej stref erogennych także mózg, mówiąc to co partnerka lubi słyszeć a że chyba wszystkie kobiety to kokietki więc warto skupić się na ich pięknie seksapilu itd. Można też użyć kamery by było ciekawiej a nawet wrzucić film/zdjęcia do sieci gdzie nie brakuje zboków którzy zaczną wypisywać jak by to chętnie taką d... dymali co jeszcze bardziej połechta kobiecą próżność.
      Poza tym słuchać, obserwować i uczyć się kobiety to chyba najważniejsze
      • sabat777 Re: Sumowanie bodźców 22.07.15, 09:16
        Z ta adoracja zbokow to chyba nieczeste upodobanie :)
        Zauwazylem, ze dziewczyny sa przyzwyczajone do adoracji, czesciej borykaja sie z odpedzeniem od siebie zalotnikow niespelniajacych ich oczekiwan, co wzbudza w tych kobietach co najwyzej zlosc i irytacje.
        • marek.zak1 Re: Sumowanie bodźców 22.07.15, 09:24
          sabat777 napisał:

          Twoje podsumowanie jest bardzo trafne.

          ,,Wydaje mi się, że umiejętność długofalowego imponowania partnerce, wzbudzanie w niej i podsycanie pożądania jest umiejętnością absolutnie kluczową dla satysfakcjonującego seksu w związku. Ważniejszą niż jakikolwiek inny aspekt techniczny. "

          Wydaje mi się że nadmierne skupianie na technice odsuwa na bok , jak napisałeś, zwierzęcy, spontaniczny aspekt seksu, który jest podstawa pożądania.
          • mabelle2000 Re: Sumowanie bodźców 22.07.15, 09:59
            marek.zak1 napisał:

            > Wydaje mi się że nadmierne skupianie na technice odsuwa na bok , jak napisałeś,
            > zwierzęcy, spontaniczny aspekt seksu, który jest podstawa pożądania.

            Tylko widzisz Marek, dobry kochanek nie skupia sie na technice, on ja po prostu ma. Jak juz nauczysz sie operowac nozem i widelcem, to tez nie zastanawiasz sie, ktory ze sztuccow wziac do ktorej reki.
            No i mimo wszystko mam nadzieje, ze piszac "zwierzecy seks" nie masz na mysli mlocenia na oslep ?
            • zombi135 A mnie zastanawia tak naprawdę jak stać się innym. 22.07.15, 23:30
              kochankiem.
              Myślę że w długotrwałych związkach może to być problem, że ciągle jest taki sam ten kochanek. Nie dostałem sygnałów od żony że tak jest ale tak gdzieś kiedyś czytałem że inny inaczej zaczyna inaczej pieści, dotyka itd. I czasem chciał bym być inny, choć nie wiem czy to w ogóle możliwe. Złamać schemat który mną kieruje w dążeniu do zaspokojenia żony i siebie. Ale czy to jest w ogóle możliwe? Nie wiem. Ostatnio wpadłem na pomysł nowej pozycji do miłość francuskiej- dla nas nowej- rewelacja fajna dostęp kark nie boli dostęp dobry i tak zwierzęco trochę;) Ale schemat ten sam;)
              • sabat777 Re: A mnie zastanawia tak naprawdę jak stać się i 22.07.15, 23:39
                zombi135 napisał:

                > Myślę że w długotrwałych związkach może to być problem, że ciągle jest taki sam
                > ten kochanek.

                No wiesz, najbardziej oczywistym rozwiązaniem jest po prostu inny kochanek dla żony :D
                Wtedy nie trzeba kombinować jak koń pod górę ;)
                • zombi135 Re: A mnie zastanawia tak naprawdę jak stać się i 23.07.15, 08:30
                  sabat777 napisał:

                  > zombi135 napisał:
                  >
                  > > Myślę że w długotrwałych związkach może to być problem, że ciągle jest ta
                  > ki sam
                  > > ten kochanek.
                  >
                  > No wiesz, najbardziej oczywistym rozwiązaniem jest po prostu inny kochanek dla
                  > żony :D

                  To nie przejdzie z doswiadczenia wiem ze jaj ma byc cos zrobione porzadnie to musze to zrobic sam
                  • sabat777 Re: A mnie zastanawia tak naprawdę jak stać się i 23.07.15, 08:40
                    zombi135 napisał:

                    > To nie przejdzie z doswiadczenia wiem ze jaj ma byc cos zrobione porzadnie to m
                    > usze to zrobic sam

                    Może najpierw skonsultuj to z samą zainteresowaną :D
                    • zombi135 Re: A mnie zastanawia tak naprawdę jak stać się i 23.07.15, 08:59
                      sabat777 napisał:
                      > Może najpierw skonsultuj to z samą zainteresowaną :D

                      Z tego co się troszkę o tobie nasłuchałem to jakoś nie wychodzi mi by dobrym pomysłem było słuchać twoich rada.
                      • sabat777 Społeczna rola seksu 23.07.15, 09:41
                        zombi135 napisał:

                        > Z tego co się troszkę o tobie nasłuchałem to jakoś nie wychodzi mi by dobrym po
                        > mysłem było słuchać twoich rada.

                        ...szczególnie że to nie rada tylko ironia :)
                        Słuchać o tym co mówią inni warto, ale trzeba przede wszystkim wyciągać własne wnioski.

                        Powiem Ci tak - przede wszystkim warto myśleć samodzielnie. Myślenie zacząłbym od początku, od samej bazy - tzn. czym tak naprawdę jest seks i jaka jest jego rola w życiu.
                        Poświęciłem parę lat na zastanawianie się nad tą kwestią i jeśli zechcesz to mogę uprzejmie podzielić się swoimi przemyśleniami:
                        Według mnie seks jest przede wszystkim narzędziem komunikacji na płaszczyźnie społecznej. Pierwotnie pełnił rolę prokreacyjną, jednak na drodze ewolucji stał się w społeczeństwie ludzi czymś znacznie więcej. Jest światem sygnałów, symboli, manifestacją swojej pozycji w hierarchii społecznej. W zależności od przyjętej roli może być dla jednostki ludzkiej manifestacją jej wartości, jej woli, stanu posiadania drugiego człowieka, dominacji, uległości, więzi, siły. To jest cała oszałamiająca paleta najróżniejszych ról, póz, masek. Prawdziwy teatr społecznych zachowań. Nasza wersja tańca godowego zwierząt.
                        Aby zrozumieć co komu jest potrzebne, trzeba wyjść od archetypów męskości i kobiecości. Myślę, że świetnie znajduje się w tym psychoewo, mimo że pewne zjawiska tłumaczy wybiórczo i wycinkowo.
                        Krótko:
                        Archetypiczna męskość w seksie dominuje. Szuka demonstracji swojej pozycji w stadzie. Zdobywa, bądź pragnie zdobywać kolejne szczeble seksualnych osiągnięć kodyfikowanych w danej społeczności jako trudno dostępne. Seks oralny, wytrysk w usta, seks analny, seks z murzynką, dominacja bdsm, zdobywanie astronomicznej ilości partnerek, seks z dwoma kobietami na raz. Czy tego rzeczywiście pragnie przeciętny mężczyzna? A może to tylko kolejne "sprawności skauta", którymi można pomachać przed nosem kolegom przy piwku, nadymając się jak paw i demonstrując monstrualny tors Goryla - Samca Alfa?
                        Archetypiczna kobiecość w seksie jest uległa ale i podstępna. Jest wiotką lianą, która oplata i pije energię. Sterowanie od spodu, ogarnianie i oplatanie WŁAŚCIWEGO samca seksualną rozkoszą. Zdobywanie dóbr poprzez seks. Odczuwanie przyjemności z bycia obiektem zainteresowania, uwielbienia. Adorowana Bogini. Dowodem na potwierdzenie własnej wartości nagle jest nie liczba, ale jakość partnerów/partnera. Jego potężny status, dający kobiecie awans w społeczności, windujący ją na szczyt. Uwielbienie ze strony rzeszy wielbicieli, dające poczucie bezpieczeństwa i pewność, że w razie rozpadu aktualnego związku będzie w stanie błyskawicznie znaleźć kolejnego wartościowego partnera.

                        Dlatego wg mnie rozważania o tym jak i gdzie się wzajemnie miziać mają wartość podrzędną wobec zastanawiania się z kim i dlaczego to robić :)
                        Im silniejsze masz karty w rękach, tym jesteś atrakcyjniejszym partnerem. To dotyczy obu płci jednakowo. Dlatego według mnie nie ma co fetyszyzować wartości tego jak i w jakim tempie wkłada się ptaszka bądź inny obiekt w dziurkę, ale skupić się na tym kto wkłada, komu i dlaczego ;)
                        • zombi135 Re: Społeczna rola seksu 23.07.15, 10:18
                          Tak naprawdę to trochę to wszystko zagmatwałeś, zbyt wielka otoczka, zbyt dużo filozofii. Prawda jest taka że nami rządzą po prostu geny i chęć ich powielania, przetrwania. Dlatego:
                          faceci mają ciągotki do poligamii- im więcej zasiejesz tym większa szansa że przetrwa.
                          kobiety do monogamii- jak się uda usidlić porządnego samca większa szansa że zaopiekuje się/ obroni jej potomstwo.
                          Oczywiście teraz nad naszym pierwotnym popędem próbuje zapanować umysł i udaje mu się to mniej lub bardziej.
                          • sabat777 Re: Społeczna rola seksu 23.07.15, 10:33
                            zombi135 napisał:

                            > faceci mają ciągotki do poligamii- im więcej zasiejesz tym większa szansa że pr
                            > zetrwa.

                            Jak wytłumaczysz tak daleko idącym uproszczeniem powszechną u panów chęć zapylania swojej partnerki w odbyt albo w usta? To co powiedziałeś jest jakąś biologiczną bazą - nie przeczę - ale według mnie wpływ kulturowy na kształtowanie się zachowań seksualnych jest przynajmniej tak samo silny jak składnik biologiczny.
                            • zombi135 Re: Społeczna rola seksu 23.07.15, 10:42
                              sabat777 napisał:
                              > Jak wytłumaczysz tak daleko idącym uproszczeniem powszechną u panów chęć zapyla
                              > nia swojej partnerki w odbyt albo w usta?

                              Kwestia urozmaicenia, czegoś nowego innego. Trochę może też wpływ pornografii, tam musi być ciekawie inaczej by produkt nie był nudny. Przypomnij sobie swoje początki w seksie, ja pamiętam długo wystarczała mi sam seks tradycyjny.
                              • sabat777 Re: Społeczna rola seksu 23.07.15, 11:12
                                zombi135 napisał:

                                > Kwestia urozmaicenia, czegoś nowego innego. Trochę może też wpływ pornografii,
                                > tam musi być ciekawie inaczej by produkt nie był nudny. Przypomnij sobie swoje
                                > początki w seksie, ja pamiętam długo wystarczała mi sam seks tradycyjny.

                                Wpływ pornografii na kształtowanie się wzorców seksualnych jest bezdyskusyjny.
                                To że na początku może wystarczyć seks tradycyjny to też oczywistość, bo opierasz w ten sposób zaspokojenie swoich potrzeb na samym poczuciu posiadania danego partnera. Potem apetyt rośnie, a z nim zapotrzebowanie na nowe bodźce. Idziesz wyżej w piramidzie potrzeb. Zaczynasz oczekiwać więcej. Silniejszego oddania, mocniejszych dowodów zaangażowania ze strony drugiej osoby.
                                Według mnie seks jest jednym z zachowań najsilniej manifestujących ludzki egocentryzm. Poprzez seksualność manifestujemy i realizujemy samych siebie. Partner jest obiektem, wymiennym elementem układanki.
                                • zombi135 Re: Społeczna rola seksu 23.07.15, 15:45
                                  sabat777 napisał:
                                  > Według mnie seks jest jednym z zachowań najsilniej manifestujących ludzki egoce
                                  > ntryzm. Poprzez seksualność manifestujemy i realizujemy samych siebie. Partner
                                  > jest obiektem, wymiennym elementem układanki.

                                  Gdyby tak było ludzie nie byli by w stanie dobierać się w pary przedkładając ponad wszystko swoją wizję i swoje potrzeby. Jednak wiele osób to robi często nawet rezygnując ze sfery intymnej bo jest coś silniejszego co nimi kieruje.
                                  Kiedyś gdzieś czytałem że dla mężczyzny, samca, wojownika już w dawnych czasach seks był po prostu sposobem na poczucie bliskości drugiego człowieka. Mężczyźni nie płaczą, ale po bitwie po polowaniu, warto było zbliżyć się do swojej ukochanej choćby właśnie w ten sposób by odreagować. Każdy ma potrzebę przytulania dotykania innego ciała, tak mamy od dziecka w chwilach złych trudnych tuliliśmy się w ramiona rodziców. Macho trochę to nie wypada ale stukać i przytulać jednocześnie to już inna bajka;)
                                  • sabat777 Re: Społeczna rola seksu 23.07.15, 22:38
                                    zombi135 napisał:

                                    > Gdyby tak było ludzie nie byli by w stanie dobierać się w pary przedkładając po
                                    > nad wszystko swoją wizję i swoje potrzeby.

                                    Ale jeśli jedyną drogą zaspokojenia swoich potrzeb jest współpraca z drugą osobą, to realizacja swojej wizji i swoich potrzeb następuje właśnie poprzez dobranie się w pary.
                                    Przykładowo - jak myślisz, o ile mniej mężczyzn żeniłoby się z kobietami, gdyby dziewczyny były napalone jak dzikie kotki i dawały z uniesieniem każdemu i gdzie popadnie. Stąd reglamentowanie seksu przez kobiety - to ich droga do negocjacji - coś za coś.

                                    > Jednak wiele osób to robi często naw
                                    > et rezygnując ze sfery intymnej bo jest coś silniejszego co nimi kieruje.

                                    Tak, tym czymś silniejszym najczęściej jest strach. To bywa bardzo potężne uczucie, na tyle by nawet zrezygnować ze swojej sfery intymnej.
                                    W dobrowolne porzucenie swojej seksualności na ołtarzu miłosnych doznań śmiem powątpiewać.
                                    Szczególnie w świetle naszego forum, gdzie zaniedbywani partnerzy nierzadko sypią niezłe gromy na głowy niezbyt ochoczych drugich połówek :) Trochę za dużo negatywnych emocji w tym wszystkim, jak na romantyczną ofiarę składaną w imię uczuć wyższych. Dominuje jednak niemoc i strach.
                                    • aardwolf_ge Re: Społeczna rola seksu 31.07.15, 22:25
                                      >>Tak, tym czymś silniejszym najczęściej jest strach. To bywa bardzo potężne uczucie, na tyle by nawet zrezygnować ze swojej sfery intymnej.

                                      Dokładnie.
                                • lampardzikus Re: Społeczna rola seksu 23.07.15, 16:03
                                  I sądzisz sabat, że to pójście wyżej w piramidzie potrzeb to przyczyna znudzenia się ze sobą małżonków/partnerów?
                                  • sabat777 Re: Społeczna rola seksu 23.07.15, 22:49
                                    lampardzikus napisał:

                                    > I sądzisz sabat, że to pójście wyżej w piramidzie potrzeb to przyczyna znudzeni
                                    > a się ze sobą małżonków/partnerów?

                                    Każdy przypadek jest indywidualny.
                                    Jeśli chodzi o znudzenie partnerem i danie mu po rogach, to według mnie mężczyźni i kobiety dzielą się jeśli mówimy o dominującej taktyce.
                                    W wypadku panów zakładam, że najczęstszy wariant to po prostu działanie na zasadzie "okazja czyni złodzieja". Jeśli pojawia się okazja na ruchanie bez zobowiązań, to korzystają i tyle. Jak zostaną złapani za rękę, to zmyślają powody, żeby się wytłumaczyć. "W nasz związek wkradła się rutyna", "czułem się zaniedbywany" i tego typu podobne pierdy. W gruncie rzeczy przeciętny facet to niewierny kundel, jak może zakisić ogóra to kisi - a zmyślane na poczekaniu kłamstwa mające zepchnąć chociaż część odpowiedzialności są po prostu żałosne.
                                    W wypadku pań mogę się domyślać, że w większości powodów dają mężusiowi po rogach, po pojawia się okazja na romans z lepszym modelem samca niż ten z którym dzielą wyro. Zakładają, że coś dzięki temu mogą ugrać, a w najlepszym wypadku mogą zostać porywaczkami samolotu z napisem "rich guy" i zagrać byłym żonom zostawionym na lodzie na nosie jak na trąbce. Jak manewr nie wyjdzie, to wracają do domu z pokerową miną i gotują staremu bigos :P Udając że nic się nie stało.
                                    • lampardzikus Re: Społeczna rola seksu 24.07.15, 12:59
                                      Widzę sabat wyraźny :) brak symetrii w Twojej ocenie. Faceta skoki w bok - a raczej - tłumaczenie się z nich uważasz za żałosne, a w stosunku do Pań już nie zastosowałeś takiego wartościowania.
                                      Ja myślę jednak, że w obu przypadkach działa znudzenie i poszukiwanie "nowych wrażeń". To znudzenie czasem jest zwykłe coś w stylu "nudzi mi się z Tobą" a nieraz znudzenie powstaje poprzez regularne planowe zaniedbywanie 2 strony.

                                    • ninek04 Re: Społeczna rola seksu 25.07.15, 05:36
                                      sabat777napisal >
                                      W wypadku pań mogę się domyślać, że w większości powodów dają mężusiowi po rogach, po pojawia się okazja na romans z lepszym modelem samca niż ten z którym dzielą wyro. Zakładają, że coś dzięki temu mogą ugrać, a w najlepszym wypadku mogą zostać porywaczkami samolotu z napisem "rich guy" i zagrać byłym żonom zostawionym na lodzie na nosie jak na trąbce. Jak manewr nie wyjdzie, to wracają do domu z pokerową miną i gotują staremu bigos :P Udając że nic się nie stało.<

                                      Zakładasz że większość pań zaczynających romans z wyrachowaniem i zimną kalkulacją zastanawia się, czy jest on dla nich opłacalny i czy da się z niego wyciągnąć realne korzyści dla siebie,z tym odbiciem faceta żonie,jako ostatecznym ukoronowaniem ich sprytnego planu.Takie podejście jak dla mnie jest naiwne i nierozsądne,bo gdy tych planów nie uda się zrealizować i dostaje się kopa w dupę od kochanka, to faktycznie trzeba wrócić do mężusia i udawać, że jest o.k.
                                      Dlatego-nie wiem, czy większość czy mniejszość,ale jakaś część kobiet na pewno -wdajac się w romans,nie chce nic ugrać, ale poczuć nowe emocje, czy bliskość, czy zrozumienie, których w związku już nie ma,czy wreszcie też się zabawić, skoro jest okazja.I nie musi być to od razu lepszy model,ale że inny, to na pewno :)
                                      • sabat777 Re: Społeczna rola seksu 25.07.15, 06:43
                                        Ninek, dlatego napisalem o wiekszosci wypadkow, bo sytuacje gdy kobieta wdaje sie w romans dla samego seksu albo przezycia emocji niewatpliwie istnieja. Jest to pokazna grupa wypadkow, ale raczej nie dominujaca. Buss pisal, ze wedlug badan kobiety romansuja w 9/10 przypadkow z facetami o wyzszej pozycji spolecznej niz ich aktualny partner/maz. Urqu na forum mowil o ok. 10% kobiet przejmujacych meskie role w seksie. Mysle ze to moze miec jakis wspolny mianownik. Chyba jesli przyjmiemy, ze 1/10 kobiet romansuje z czysto erotycznych pobudek to bedzie to w miare bezpieczny szacunek.
      • triss_merigold6 Re: Sumowanie bodźców 22.07.15, 09:48
        Wrzucić film/zdjęcia do sieci... jesteś chory na głowę.
        • zombi135 Re: Sumowanie bodźców 22.07.15, 23:20
          triss_merigold6 napisała:
          > Wrzucić film/zdjęcia do sieci... jesteś chory na głowę.

          Przecież nie musi być widać twarzy, włosów, nie musi być słychać głosu. A na portalu można założyć konto z drugiego końca polski by przypadkiem znajomy zbok nie wszedł na nie. Poza tym jak mi ktoś zacznie poznawać żonę po częściach intymnych... to coś tu śmierdzi;) albo mnie to jeszcze bardziej.
          • triss_merigold6 Re: Sumowanie bodźców 23.07.15, 09:05
            Obleśne. Sam pomysł jest obleśny. Gdyby facet mi coś takiego zaproponował, to nie tknęłabym go nawet długim kijem z obawy, że pomysł zrealizuje bez mojej wiedzy i zgody.

            Zdjęcia na wyłącznie prywatny użytek - kiedyś ok, w czasach analogowych. Teraz nie, bo zbyt łatwo upowszechnić pod wpływem impulsu.
            Dziecko wczesnonastoletnie uczulam, żeby nigdy pod żadnym pozorem (jeśli tylko wie) nie pozwolił na kręcenie filmów czy robienie zdjęć w sytuacjach, które mogą być wykorzystane jako ośmieszające.
            • zombi135 Re: Sumowanie bodźców 23.07.15, 09:10
              Tak ale ty mówisz o partnerach do których nie masz pełni zaufania ja z żoną jestem 20 lat. Choć jeszcze filmów i zdjęć w sieci nie mamy, ale może kiedyś.
              Moje dzieci ogólnie mają zakaz wrzucania swoich zdjęć i filmów do sieci. Są jeszcze na to za młode.
              • triss_merigold6 Re: Sumowanie bodźców 23.07.15, 09:24
                Nie, mówię o partnerze z którym jestem od dawna, a znamy się jeszcze dłużej. Mam do niego zaufanie TERAZ. Straciłabym je natychmiast, gdyby wyskoczył z pomysłem nagrania pożycia i wrzucenia do sieci.
                • zombi135 Re: Sumowanie bodźców 23.07.15, 10:21
                  Przesadzasz, nie bądź taka ostra;) pomysły różne przychodzą do głowy nie zawsze dobre więc i nie zawsze trzeba je realizować.
    • gogol77 Re: Jak stać się lepszym kochankiem? 22.07.15, 11:30
      minijack napisał:
      >... mimo wszystko mistrzem jeszcze nie jestem a w dodatku powoli kończą mi się pomysły na
      łóżkowe działania. Nie chodzi o to, że muszę szukać udziwnień, ale po prostu zależy mi na tym żeby było jej naprawdę wspaniale.>

      No ja nie wiem, czy to jest sprawa jakichś tam pomysłów, technik, sprawa wyuczonego bycia mistrzem. Coś tam trzeba wiedzieć o temacie, ale spontaniczność, to jest chyba właściwe słowo na to co się powinno dziać.
      Kiedyś moja pani zreferowała mi rozmowę ze swoją bliską przyjaciółką, w której tamta zwierzała się jej ze swych łóżkowych przeżyć z nowo poznanym partnerem. Co z tego zapamiętałem to zdanie „ on to bawi się moim ciałem”
      Ktoś mógłby pomyśleć, że to skarga upokarzanej kobiety której ciało facet traktuje instrumentalnie, jak zabawkę. Otóż absolutnie nie, bo gdy zacząłem wypytywać o szczegóły - to okazało się, że ona to mówiła by podkreślić jego stosunek do jej ciała, który określiła nawet jako nabożny.
      Bo bawimy się czymś/w coś co lubimy, co jest dla nas ekscytujące, zabawy nie realizuje się według jakiegoś zaplanowanego scenariusza – teraz zrobię to a potem tamto, to zabawa sama w sobie sprawia nam frajdę. I tą kobietę to właśnie cieszyło, bo czuła, jak jej ciało tak bardzo fascynuje kochanka, co podobno było nowością dla tej niemłodej już kobiety.
      I dlatego, żadne tam wymyślne gimnastyczne techniki. Jak ktoś lubi zabawę w te klocki to to się dzieje samo według spontanicznie rozwijającego się scenariusza.
      No a na koniec tej ze mną rozmowy, moja pani z tym swoim błyskiem w oku powiedziała: ty masz tak samo.


      • mabelle2000 Re: Jak stać się lepszym kochankiem? 22.07.15, 11:40
        gogol77 napisał:

        > to okazało się, że ona to mówiła by podkreślić jego stosunek do
        > jej ciała, który określiła nawet jako nabożny.

        Prawda. Zachwyt cialem partnera/partnerki to zasada sine qua non udanego seksu. Bez tego to mozna uprawiac masturbacje *w obecnoci i przy wspoludziale*, ale nie swietny seks.
    • kombinerki_pinocheta00 Re: Jak stać się lepszym kochankiem? 22.07.15, 12:26
      Wydłużenie penisa - jelq, rozciąganie.
      Dłuższy seks, mocniejszy wzwód, wielokrotny orgazm - wzmocnienie mięśnia PC.
      Zadbać o ciało i kondycję.
      Mokry orgazm u kobiety - instrukcję bez problemów znajdziesz na każdym portalu z fikołkami.
    • twojabogini Re: Jak stać się lepszym kochankiem? 31.07.15, 19:00
      tantra jest fajna - można sobie razem poćwiczyć, zacząć od synchronizacji oddechów, albo zaciskania mięśni kegla przy stosunku. Można też zacząć budzenie bogini - pogłębia doznania, z czasem u niektórych kobiet daje wytrysk, co jest wyrąbanym w kosmos uczuciem. Tylko nie ma co się na wytrysku fiksować, gdy dasz kobiecie rozkosz przyjdzie jej sam.
      Polecam stronę seksualność kobiet.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka