Dodaj do ulubionych

Żona vs Libido

26.07.15, 16:38
Jest taki kawał że przed małżeństwem paczka gumek starcza x3 - dziennie 3, a po ślubie x3 - 3 x na miesiąc. I powiedzmy że u san podobnie. Żona nie lubi sexu i nie czerpie z tego Takiej przyjemności aby żądać go codziennie - głowa boli, zmęczona, śpiąca, brak ochoty, brak czasu itp. Ja sobie radzę, bez zdradzania, za to sam. Czy jestem Ja nienormalny z tymi potrzebami, czy żona ? Jeśli chodzi o techniczne kwestie, to jestem przeciętny, a pozycje około klasyczne (bo żona nie lubi udziwnień). Czy naciskać Ją na branie tabletek podnoszących Libido czy co sądzicie ?
Obserwuj wątek
    • tibarngirl Re: Żona vs Libido 26.07.15, 19:32
      Są takie tabletki dla kobiet??
      • hateuall Re: Żona vs Libido 26.07.15, 19:58
        Ta, nazywają się dolary.

        Tylko dawka musi być właściwa.
        • tibarngirl Re: Żona vs Libido 26.07.15, 20:03
          A euro nie działa?
    • ninek04 Re: Żona vs Libido 26.07.15, 20:11
      Zacznijmy od tego,że takich tabletek nie ma, więc naciskanie na ich branie nic nie da.
    • facet_on_line Re: Żona vs Libido 26.07.15, 20:14
      wiesz jak to jest z kobietami nie zdarza się raczej aby mówiły o tym swojemu mężowi ale kochankowi już tak otóż po paru latach czują zniechęcenie do własnego męża gdyż nie zaspokaja je jednak wystarczająco w tym jest główny ale czy jedyny problem tego nie wiem . Ciało kobiety wraz z wiekiem zmienia się jak i jej oczekiwania to co zadowoliło ją w wieku 18 lat niekoniecznie będzie juz działało na 35-letnia kobietę a faceci często tego nie kumają
      • marek.zak1 Re: Żona vs Libido 26.07.15, 20:21
        facet_on_line napisał:

        > wiesz jak to jest z kobietami nie zdarza się raczej aby mówiły o tym swojemu mężowi ale kochankowi już tak otóż po paru latach czują zniechęcenie do własnego męża gdyż nie zaspokaja je jednak wystarczająco w tym jest główny ale czy jedyn y problem tego nie wiem .
        ----------------------------------------------------------------------------------------------------------

        To przejdź się po ulicy, albo lepiej po plaży i bedziesz wiedział. Sflaczałe mięśnie, piwny brzuch, podwójny podbródek I tym podobne afrodyzjaki.
        • sabat777 Re: Żona vs Libido 27.07.15, 18:59
          Niekoniecznie musi chodzic o fizycznosc Marku. Niemniej kobiece pozadanie, w przeciwienstwie do meskiego, najczesciej jest wyzwalane przez jakis konkretny meski obiekt, a gdy takiego brak -przechodzi w faze uspienia.
          Jesli maz przestaje byc katalizatorem seksualnego napiecia, to z jego punktu widzenia moze sie wydawac, ze kobieta jest oziebla. Ale fakt jest tylko taki, ze to on przestal na nia dzialac. Niekoniecznie z innym mezczyzna byloby tak samo.
          • marek.zak1 Re: Żona vs Libido 27.07.15, 21:18
            sabat777 napisał:

            > Niekoniecznie musi chodzic o fizycznosc Marku. Niemniej kobiece pozadanie, w przeciwienstwie do meskiego, najczesciej jest wyzwalane przez jakis konkretny meski obiekt, a gdy takiego brak -przechodzi w faze uspienia.
            -----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
            Oczywiście masz rację, nie chodziTYLKO o fizyczność, a o szeroko pojęte imponowanie, niemniej jednak fizyczność odgrywa niemałą rolę.
            -------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
            > Jesli maz przestaje byc katalizatorem seksualnego napiecia, to z jego punktu widzenia moze sie wydawac, ze kobieta jest oziebla. Ale fakt jest tylko taki, ze to on przestal na nia dzialac. Niekoniecznie z innym mezczyzna byloby tak samo.
            ----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

            Tylko pytanie, czy przestał, czy zawsze działal bardzo umiarkowanie, a zadziałała jego zdolnośc związkowa i dostępność, a więc atuty, które większość facetów posiada?
            • sabat777 Re: Żona vs Libido 27.07.15, 21:52
              Bardziej prawdopodobne, ze zawsze dzialal umiarkowanie. Imponowac kobiecie to nielatwa sprawa. Szczegolnie po latach znajomosci.
              • cobram Re: Żona vs Libido 14.08.15, 11:27
                w związku od 3 lat w małżeństwie od 10 miesięcy.
                Imponuje jej nadal, finanse to trudniejsza sprawa u mnie (średnio działająca firma)
          • ninek04 Re: Żona vs Libido 28.07.15, 06:43
            Sabat777napisal
            >Jesli maz przestaje byc katalizatorem seksualnego napiecia, to z jego punktu widzenia moze sie wydawac, ze kobieta jest oziebla. Ale fakt jest tylko taki, ze to on przestal na nia dzialac<

            Bywa i tak,że to mąż z własnej woli wycofuje się z bycia tym katalizatorem, bo poprzez odrzucenie kobiety,, żony,wzbudza w niej wówczas poczucie niechęci, obcości, a stąd oziębłości,bo w takim przypadku ciężko jest odbudować wcześniejszą bliskość, właściwie jest to niemożliwe.
          • zombi135 Re: Żona vs Libido 28.07.15, 11:18
            sabat777 napisał:
            > Jesli maz przestaje byc katalizatorem seksualnego napiecia, to z jego punktu wi
            > dzenia moze sie wydawac, ze kobieta jest oziebla.

            A jak tam u Ciebie? bo podobno ty tez masz problem z żoną tak słyszałem przynajmniej.
            Byłem ciekaw kto to jest sabat bo często były do niego odwołania teraz widzę że teorie na temat wszystkiego dosłownie masz w jednym palcu a jak się to ma z praktyką ?
            • sabat777 Re: Żona vs Libido 28.07.15, 14:37
              Jesli to miala byc zlosliwosc to niezbyt trafna. Rownie dobrze moglbys wyciagnac wniosek, ze lekarz umierajacy na raka jest kiepskim specjalista, skoro nie potrafi sie sam uratowac.
              Ja kolego jestem nieatrakcyjny dla kobiet w ogolnosci, w tym rowniez dla zony. Jestem w stanie bez trudu wymienic dlaczego, ale zmiana tego stanu rzeczy lezy poza zasiegiem moich mozliwosci. Co nie przeszkadza mi z duza swoboda orietowac sie w sytuacji. Dlategp moge miec calkiem trafne teorie i jednoczesnie nie moc ich zastosowac w praktyce. Nie ma tu zadnej sprzecznosci.
              • zombi135 Re: Żona vs Libido 28.07.15, 15:01
                sabat777 napisał:
                > Jesli to miala byc zlosliwosc to niezbyt trafna.

                Ciekawość.

                > Rownie dobrze moglbys wyciagnac wniosek, ze lekarz umierajacy na raka jest kiepskim specjalista, skoro nie potrafi sie sam uratowac.

                Bardziej przypomina mi to sytuacje gdy bezdzietni doradzają rodzicom jak wychować dzieci.

                > Ja kolego jestem nieatrakcyjny dla kobiet w ogolnosci, w tym rowniez dla zony.

                Jakoś żonę znalazłeś- chyba że zdarzenie losowe wpłynęło na twoją atrakcyjność, to z góry przepraszam. Jeśli nie to: piszesz dużo, potrafisz składać zdania, masz spory zasób wiedzy. To wszystko sugeruje że jesteś odważnym wygadanym i może nawet interesującym człowiekiem choć trochę przemądrzałym ;) A te cechy też często są pożądane przez kobiety. Ja swoim gadulstwem wzbudzam sympatie wielu kobiet, może udało by się więcej ale mam żonę. Myślę że wszystko można zmienić jeśli się chce.
                • sabat777 Re: Żona vs Libido 28.07.15, 15:46
                  Jestem odmiennego zdania. Niestety batdzo niewiele od nas samych w naszym zyciu zalezy, wiekszosc wyborow jest pozorna. Scislej - ludzie zwykle utrzymuja sie na poziomie optymalnym tego co moga w zyciu ugrac - bo nie zaprzecze, ze jeszcze gorzej to zazwyczaj moze byc i dosc latwo to osiagnac ;)
                  • zombi135 Re: Żona vs Libido 29.07.15, 00:06
                    sabat777 napisał:
                    > Jestem odmiennego zdania. Niestety batdzo niewiele od nas samych w naszym zyciu
                    > zalezy

                    Mylisz się, ludzie polecieli na księżyc, zdobyli najwyższe szczyty, zanurzali się na w najgłębsze głębiny. Niepełnosprawni biegają, pływają, ślepi zdobywają wysokie góry, wygrywają z rakiem mimo że już nie ma dla nich nadzieje. Tworzą szczęśliwe rodziny mimo że pochodzą z rodzin dysfunkcyjnych. Rzucają palenie, chudną 30-40 kg. Potrafią porwać tłumy i zmienić ustrój. Opierają się pokusą i trwają przy swoich przekonaniach nawet za cenę życia. Otwierają firmy i budują imperia finansowe. Bo chcą po prostu bo im na tym zależy. Bo nie są leniami, bo nie użalają się nad swoim losem ale z nim walczą. Jeśli ci nie zależy to żyj tak jak żyjesz, wegetuj uzależnij się od forum na którym jak widzę spędzasz większość wolnych chwil. Masz talenty dane od Boga, masz wiedzę ale brak ci chęci. Kryzysy w życiu, w związku przychodzą i odchodzą. Sinusoida raz jesteś na górze raz na dole, ważne by chcieć się wybić gdy jesteś na dnie.
                    • sabat777 Re: Żona vs Libido 29.07.15, 05:33
                      Widzę że włączył Ci się mechanizm Matki Teresy :D
                      Hola kolego, ja się nie użalam. Stwierdziłem pewne fakty bez emocji.
                      Co do zmieniania życia - to z tego co wymieniłeś chyba tylko zbudowanie imperium finansowego realnie zmienia życie. To jest faktycznie coś, ale zdarza się rzadziej niż wygrana w totolotka. Podróżowanie po biegunach, głębiach morskich czy nawet lot na Księżyc to przede wszystkim wyczyn, ale jest o Tobie głośno parę chwil a potem wszyscy zapominają i życie toczy się tymi kolejami, którymi toczyło się wcześniej. Utrata 40 kg i rzucenie palenia to rzeczy bardzo łatwe do osiągnięcia, zależne wyłącznie od woli człowieka, ale ich wpływ na życie jest naprawdę marginalny.
                      Co do kalekich sportowców, to zawsze ich podziwiałem, niemniej to tylko sport. Kończyny im nie odrosną, choćby nie wiem jak bardzo się starali ;)
                      • sabat777 Re: Żona vs Libido 29.07.15, 06:12
                        Jeszcze o sporcie - to znamienne, że kalecy po wypadkach jako drogę rozwoju wybierają akurat sport. Jest on relatywnie sprawiedliwy. Mimo że mamy różne uzdolnienia, to praktycznie zawsze nasz wysiłek jest nagradzany jakimś rozwojem. Dlatego to stosunkowo nieskomplikowana droga do osiągnięć. I otwarta dla wszystkich.
                        Porównaj to przykładowo z rozwojem zawodowym, gdzie tak naprawdę jesteś niemal całkowicie uzależniony od widzi mi się innych. Akurat przykład niepełnosprawnych jest na to świetnym dowodem, bo są on w sposób brutalny eliminowani z życia zawodowego, nawet w zawodach wymagających wyłącznie wysiłku intelektualnego. Nie mówię, że nie ma przykładów takich, którym mimo wszystko udało się przebić - ale i tak mieli potwornie pod górę w stosunku do reszty. Nie pasują do klucza, którym posługują się rekruterzy.
                        Między nami - klucz zatrudniania na danym stanowisku jest świetnym przykładem licznych barier w życiu, które powodują że realnie ciężko jest zmienić w nim cokolwiek na plus.
                        Przykładowo - rekruter ma narzucone, że przyjmuje kobiety w wieku 25-30 lat. To będąc facetem 40+ możesz ubiegać się o dane stanowisko nawet mając skończony adekwatny kierunek na Sorbonie, i tak Twoja kandydatura zostanie odrzucona, zanim nawet rekruter dojdzie do wykształcenia.
                        Chcesz brutalny przykład? W obecnym miejscu pracy jestem zatrudniony "z polecenia". Tak się składa, że niezbyt się dogadaliśmy z osobą, która mnie rekomendowała i złożyłem papiery 2 tygodnie wcześniej w punkcie podawczym tej instytucji. Wiesz co? Jak przyszło co do czego, to okazało się, że muszę przez rekomendującego składać CV drugi raz, bo to sprzed dwóch tygodni trafiło od razu do śmietnika. Nikt go nawet nie przeczytał, rozumiesz? Mógłbym mieć tam napisane że umiem skakać na własnym ptaku i jestem Szachem Perskim.
                        A ty mi będziesz pieprzyć o lotach na Księżyc. Może zejdź na Ziemię stary :P
                  • gogol77 Re: Żona vs Libido 29.07.15, 12:05
                    sabat777 napisał:

                    > Niestety batdzo niewiele od nas samych w naszym zyciu zalezy, wiekszosc wyborow jest pozorna. Scislej - ludzie zwykle utrzymuja sie na poziomie optymalnym tego co moga w zyciu ugrac - bo nie zaprzecze, ze jeszcze gorzej to zazwyczaj moze byc i dosc latwo to osiagnac ;)>

                    Ty Sabat przyjmij do wiadomości, że Twoje życie, wbrew temu co piszesz, jego sukcesy lub porażki są wyłącznie skutkiem Twoich wyborów.. Mądrych lub niemądrych. Trafnych lub idiotycznych.
                    Jest oczywistym, że często zdarza się, że wystarczyło znaleźć się we właściwym czasie we właściwym miejscu, mieć trochę szczęścia, wykorzystać szczęśliwy zbieg okoliczności by to zaważyło na całej dalszym ciągu życia. Ale właśnie dlatego na ogólny sukces lub porażkę życiową składa się dopiero suma, wypadkowa dobrych i niedobrych wyborów, mądrych i głupich decyzji.
                    To Ty wybrałeś sobie zawód, wykształcenie, to na skutek swoich wyborów (albo braku odwagi by dokonać wyboru) mieszkasz tam gdzie mieszkasz a nie np. w Londynie albo w Kalifornii, masz taką a nie inną żonę z takim a nie innym zapałem na seks z Tobą.
                    Oczywiście, wybory, życiowe decyzje trzeba podejmować trzeźwo oceniając swoje możliwości, swój potencjał. Jeśli zostałeś wyposażony w podlejsze geny (nie podzielam opinii Zombiego, że to Bóg daje talenty bo geny lepsze lub gorsze dostaje się w spadku od przodków), to w myśl zasad ewolucji – środowisko bezlitośnie wyeliminowało by Cię z obiegu gdyby nie to, że cywilizacja nieco stępiła to bezlitosne ostrze ewolucji.
                    Tym nie mniej zasada, że każdy jest kowalem swojego losu obowiązuje nadal. Przynajmniej powinna obowiązywać. Budzi grozę, jak bardzo rozpowszechniony jest w moim kraju pogląd, że wszystkiemu winni są jacyś oni,
                    Nie zwalaj na innych tego, że nie masz pracy w pełni odpowiadającej Twoim aspiracjom, że Ci żona nie daje, że itp., itd. tylko przyjrzyj się swojemu CV i tam pewnie znajdziesz gdzie popełniłeś błąd, kiedy podjąłeś nietrafną decyzję wpływającą a może decydującą o dalszym Twoim życiu.

                    • sabat777 Re: Żona vs Libido 29.07.15, 14:39
                      Nie wbrew temu co pisze ale wrecz zgodnie z tym co pisze... Tyle ze - tak jak napisalem - wiekszosc wyborow jest pozorna. Sprobuje uzasadnic. Do podjecia decyzji w zyciu potrzebna jest informacja, ktora jest zasobem, motywacja w oparciu o cele oraz struktura podejmujaca decyzje czyli neurokomputer jakim jest Twoj mozg. Informacja jest Ci udzielana z zewnatrz, zycie jest forma informacyjnej indoktrynacji, idacej tak daleko, ze w zasadzie nie jestesmy w stanie stwierdzic czy nie zyjemy w czyms na ksztalt matrixa. Motywacja czlowieka jest oparta na instynktach a sposoby ich realizacji zaleza od tego w jakim spolecznym paradygmacie porusza sie dana jednostka. Na strukture wlasnego umyslu zasadniczo mamy niewielki wplyw - i to posredni, poprzez trening.
                      Gdzie wiec to szerokie pole do wolnosci wyboru i samostanowienia?
                      • marek.zak1 Re: Żona vs Libido 29.07.15, 15:14
                        sabat777 napisał:

                        . Motywacja czlowieka jest oparta na instynktach.
                        ------------------------------------------------------------------------------------------

                        Podejmowane decyzje są oparte na naszej wiedzy, ale równie ważna jest intuicja, gdyż nie wiemy wiele o przyszłości.
                        W naszym działaniu najważniejsza jest właściwe okreslenie celu, motywacja, determinacja I wytrwałość w jego osiagnieciu, a oczywiscie przypadek i tzw. szczęście sprzyja lub nie.
                        Zwróc uwagę, że najlepsi uczniowie, studenci wcale nie osiagaja w zyciu więcej niz przeciętniacy w szkole i na uczelni.
                        A o matrixie to ja cos moge powiedzieć po 24 latach pracy w korporacjach.
                        • sabat777 Re: Żona vs Libido 29.07.15, 15:34
                          Intuicja jest wazna, mozliwe ze intuicja jest niczym innym jak analiza sytuacji przez podswiadomosc.
                          Najwazniejsze to nie zbaczac z kursu i nie poddawac sie. Mimo ze jestesmy omylni i czesto przeceniamy nasz wplyw na wlasne zycie, to w ostatecznym obrachunku ta suma malych rzeczy, ktore od nas zaleza i na ktore mamy wplyw moze przerodzic sie w nowa jakosc i pozytywna zmiane.
                      • zombi135 Re: Żona vs Libido 29.07.15, 16:23
                        Czyli w myśl zasady jakim mnie Boże stworzyłeś taki mnie masz. A o samo doskonaleniu się Pan słyszał, pewnie nie.
                        Ale jeśli przez całe życie wychowywałeś się w środowisku które mówiło nauczyło cie że jesteś jaki jesteś to teraz ja cię chce nauczyć że właśnie nie. Jesteś taki jak ci jest wygodnie być. Na krótką metę jest to fajne, bo poco np. kończyć studia skoro można iść do pracy i już zarabiać. Po latach okazuje się że może ich braknąć.
                        Znam kilka starszych małżeństw, pokolenie moich rodziców, długo żyli w związkach bez seksu jedno małżeństwo się rozpadło. Reszt żyje ze sobą jak pies z kotem, mając do siebie same pretensje. Myślę że spokój w domu jest najważniejszy a nie będzie go jeśli sprawy związane z seksem nie będą na odpowiednim poziomie.

                        A z niepełnosprawnymi w pracy to jest troszkę inaczej, po prostu dla wielu firm jest nieopłacalne zatrudnianie ich. Jeśli ktoś się nastawi na takich pracowników to fajnie można coś na tym zarobić ale 1-2 to niestety same kłopoty dla przedsiębiorcy. A mówić o nich chodziło mi właśnie o to że ktoś chce zmienić swoje życie i zmienia. Ja schudłem 10 kg i uwierz mi że czuje różnicę, rzuciłem palenie 10 lat temu i po 3 miesiącach też poczułem cholerną różnicę.
                        • sabat777 Re: Żona vs Libido 29.07.15, 16:39
                          O, rly?
                          Ja schudlem 40kg, rzucilem palenie 15 lat temu z dwoch paczek dziennie, a od trzech miesiecy nie mialem w ustach nawet kaska chleba, kaszy czy ryzu bo przeszedlem na diete paleo :p
                          ... chcesz sie tak licytowac? To smieszne. Normalne ze kazdy ogarnia wokol siebie jak moze. Ja staram sie ogarniac co potrafie mimo wielkiej pokory wobec losu i swiadomosci jak malo ode mnie zalezy.
                          • zombi135 Re: Żona vs Libido 29.07.15, 17:42
                            sabat777 napisał:
                            > Ja schudlem 40kg, rzucilem palenie 15 lat temu z dwoch paczek dziennie, a od tr
                            > zech miesiecy nie mialem w ustach nawet kaska chleba, kaszy czy ryzu bo przesze
                            > dlem na diete paleo :p
                            > ... chcesz sie tak licytowac?

                            To ty napisałeś że schudnięcie, rzucenie palenie nic ne zmienia, u mnie zmieniło dużo. I traktuje je jako sopory sukces w moim życiu bo zwyciężyłem swoje słabości. To ile ty ważyłaś że dalej jesteś na dosyć trudnej diecie skoro straciłeś 40 kg i jeszcze ci mało ?
                            • sabat777 Re: Żona vs Libido 29.07.15, 17:55
                              Niecale 120 kg przy wzroscie 180 cm. Teraz waze 77.
                              • jejojej Re: Żona vs Libido 29.07.15, 19:46
                                Ci, ktorzy odniesli w zyciu sukces, mowia ze to ich zasluga. Ci, ktorzy poniesli porazke, ze to nie ich wina. A tak naprawde jestesmy tylko pylkiem na wietrze. I jedyne na co mamy wplyw to probowac sie tak ustawiac, zeby zalapac sie na cug w gore i unikac cugu ciagnacego nas w dol. Swietej pamieci Kulczyka cug historii, szczescia i wsi albo innej jednostki (terytorialnej oczywiscie) wypchnal na orbite i nagle wszystko poszlo sie pierdolic z powodu jakiegos banalnego zatoru plucnego w klinice we Wiedniu (zalozmy, ze kupujemy te przyczyne). No i na chuj mu ta orbita, na chuj mu te miliardy? Kto ma lepiej dzisiaj? Sabat czy Kulczyk? Nie chodzi mi o banalne schadenfreude, tylko o zlapanie prawidlowej perspektywy - jestemy niczym i na nic tak naprawde nie mamy wplywu. No, prawie na nic. Mozemy zrzucic wage albo rzucic fajki. Zrobic trzy habilitacje i nauczyc sie pieciu jezykow. Ale wystarczy, ze urodzimy sie w zlym miejscu i czasie i dupa blada. Jestesmy dajmy na to takim Zydem w Warszawie w 1943 roku (no bo komu innemu chcialoby sie robic trzy habilitacje i nauczyc sie pieciu jezykow). Jaka kariere mozemy zrobic? Na jaki cug w gore mozemy sie zalapac? Wiadomo jaki.

                                Wiec spusccie koledzy z krzyza i sie juz tak nie podniecajcie swoja zajebistoscia.
                                • sabat777 Re: Żona vs Libido 29.07.15, 20:27
                                  Calkowicie sie zgadzam, z tym ze ja wcale nie uwazam ze jestem zajebisty. Gdybym byl, to bym ruchal na lewo i prawo - a tak nie jest. Praktyka ostatecznym kryterium prawdy ;)
                                  • marek.zak1 Re: Żona vs Libido 29.07.15, 21:05
                                    sabat777 napisał:

                                    > Calkowicie sie zgadzam, z tym ze ja wcale nie uwazam ze jestem zajebisty. Gdybym byl, to bym ruchal na lewo i prawo - a tak nie jest. Praktyka ostatecznym kryterium prawdy ;)
                                    --------------------------------------------------------------------------------------------------------

                                    Czyli według Ciebie zajebiści ruchają na lewo i prawo. Dla mnie bardziej zajebiste jest , że schudles 40 kilo, niz, żebys bzykał laski w okolicy.
                                  • hello-kitty2 Re: Żona vs Libido 30.07.15, 11:41
                                    sabat777 napisał:

                                    > Calkowicie sie zgadzam, z tym ze ja wcale nie uwazam ze jestem zajebisty. Gdyby
                                    > m byl, to bym ruchal na lewo i prawo - a tak nie jest. Praktyka ostatecznym kry
                                    > terium prawdy ;)

                                    Ale czy to ruchanie na prawo i lewo jest jakims kryterium zajebistosci? W ogole jakims kruterium powodzenia dla mezczyzny? Moze od tego trzeba zaczac: czy w ogole swiadczy o jakims sukcesie? Czy nie zdarzylo Ci sie kogos wyruchac i pomyslec, ze jest glupim, debilnym, smiesznym idiota? Gdyby Ci sie zdarzylo nie stosowalbys takiego kryterium.
                                    • marek.zak1 Re: Żona vs Libido 30.07.15, 11:55
                                      hello-kitty2 napisała:

                                      Ale czy to ruchanie na prawo i lewo jest jakims kryterium zajebistosci? W ogole jakims kruterium powodzenia dla mezczyzny? Moze od tego trzeba zaczac: czy w ogole swiadczy o jakims sukcesie?
                                      -------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
                                      Dka wielu facetów , w tym dla Sabata, tak jest.

                                    • sabat777 Re: Żona vs Libido 30.07.15, 12:54
                                      Wydaje mi sie, ze to jednak rzadkosc dla kobiety przeleciec faceta, ktorego ma za debila i idiote. Facetowi mogloby sie zdarzyc ze ma dziewczyne za tepa dzide, bo jednak mezczyzni patrza przede wszystkim na atrakcyjnosc fizyczna. Mimo ze jestem ubogi to zwisa mi czy laska doi kozy czy jest menedzerka w korpo. Jak ma jedrna, kragla dupe i duze cycki oraz ladna buzie, to bedzie mi do niej stawac tak czy owak.
                                      • prosty_facet Re: Żona vs Libido 30.07.15, 15:45
                                        sabat777 napisał:

                                        > Mimo ze
                                        > jestem ubogi to zwisa mi czy laska doi kozy czy jest menedzerka w korpo. Jak m
                                        > a jedrna, kragla dupe i duze cycki oraz ladna buzie, to bedzie mi do niej stawa
                                        > c tak czy owak.

                                        Święte słowa - faceci są prości ;-)
                                • zombi135 Re: Żona vs Libido 29.07.15, 21:15
                                  > No i nachuj mu ta orbita, na chuj mu te miliardy? Kto ma lepiej dzisiaj? Sabat czy Kulczyk?

                                  Długość życia w cale nie jest wyznacznikiem szczęścia, myślę że dla każdego będzie to co innego. Dla mnie są stosunki z najbliższymi, mogę dożyć 80 lat mogę jutro zginąć. To nie jest ważne, na to wpływu nie mam. Chciałbym by moi bliscy nad moim grobem powiedzieli że spędzili ze mną wiele wspaniałych chwil i że przez to byłem szczęśliwym człowiekiem i tak właśnie jest. A kasa w tym wszystkim naprawdę nie jest ważna. Mam kumpla razem ćwiczymy ma 7 dzieci i sam pracuje. Każdą wypłatę dzieli na ilość dni w miesiącu by wiedzieć ile może wydać. Taka abstrakcja w dzisiejszych czasach. Ale kiedy go widzę jest uśmiechnięty nigdy się nie skarży, 35 lat z jedną kobietą- tradycyjne małżeństwo ale oboje wyglądają na szczęśliwych i mają naprawdę fajne dzieci. Myślę że poziom szczęścia ma podobny lub większy niż kulczyk... czego i sobie i wam życzę.
                                  • sabat777 Re: Żona vs Libido 29.07.15, 21:31
                                    Kasa jest wazna wlasnie ze wzgledu na te stosunki z najblizszymi. I ma znaczenie przede wszystkim jej brak. Nedza generuje spiecia, konflikty, wzajemne obwinianie sie. Bieda powoduje tez, ze mezczyzna staje sie nieatrakcyjny. Nie ma atrybutow wladzy, brakuje mu aury sprawczosci, panowania nad wlasnym losem. Jawi sie kobiecie jako nudny, gnusny, wycofany i bezwladny zyciowo typ.
                                    Jest jakis poziom dostatku od ktorego faktycznie moze juz nie miec az takiego wplywu, ale bedac biedakiem wybitnie ciezko byc szczesliwym.
                                    • zombi135 Re: Żona vs Libido 29.07.15, 21:50
                                      Mylisz sie ma znaczenie zmiana statusu. Ma znaczenie srodowisko w ktorym sie zyje. Amerykanie zbadali ze nie wazne ile sie zarabia ale wazne by zarabiac wiecej od sasiada. Ma znaczenie ustalenie priorytetow moj znajomy jest szergowym fizycznym pracownikiem ale w naszym klubie ma bardzo wysoki stopien i jest prezesem. Moj starszy brat zawsze zarabial wiecej odemnie i do czasu az nie urodzil sie mi pierwszy syn troche mnie to gniotlo, potem okazalo sie ze ojcem jestem o wiele lepszym i juz nie zauwazalem kto ile ma na koncie.
                                      Ale ja mieszkam na wsi zdala od miasta a to troche innen zycie.
                                      a zeby nie odbiegac tak bardzo od seksu to amerykanie wycenili ze udane zycie seksualne daje taki sam poziom zadowolenia jak zarabianie o 60 tys $ rocznie, wiec chyba warto sie zgiac po ta kase;)
                                      • sabat777 Re: Żona vs Libido 29.07.15, 22:06
                                        Sluchaj, kasa przede wszystkim daje pole manewru w zyciu, swobode decyzji, wolnosc. Jest wazna nie ze wzgledu na mozliwosc doswiadczania luksusow ale mobilnosc i manewrowosc w zyciu.
                                        • zombi135 Re: Żona vs Libido 30.07.15, 00:39
                                          Kasa sprawie że życie bywa wygodniejsze, daje złudne poczucie bezpieczeństwa. Ale często też wiąże się z ze stresem, strachem. Czy Kulczyk miał mniej stresów od Ciebie ode mnie?! czy był niewolnikiem swojej własnej firmy?!. Mam kumpla który ma duża firmę zatrudnia ponad 200 osób, wraca o 20 do domu 6 dni w tygodniu, na urlopy nie jeździ, jeździ na wypady jak akurat poskłada się jakiś długi weekend. Dzieci ma nieznośne, z żoną chyba też nie najlepiej mu się układa. Może to trochę jego wybór może mógłby inaczej ułożyć swoją pracę, ale konkurencja nie śpi a pracownicy też lubią robić mu wałki. Ja tez mam firmę zatrudniam 20 osób, wracam wcześniej do domu bo uważam że to jest ważne, ale nie umiem się bawić w domu z dziećmi. Tu jest komputer- okno na firmę, w każdej chwili mogę coś sprawdzić, poprawić itd to kusi i nie umiem się od tego odciąć. Muszę gdzieś wyjść, wyjechać by spędzić efektywnie czas z dzieciakami. Kasa, w zasadzie mi dużo nie trzeba nie lubie gadżetów, ale nie muszę jej liczyć na co ile wydaje. Dużo czasu spędzam w aucie to i dla poczucia bezpieczeństwa, wygody kupiłem trochę droższe. Urlop to góra 6 dni a i tak pewnie będą 2-3 telefony dziennie. Wcześniej pracowałem na etacie, kasy było dużo mniej, ale byłem wstanie oddzielić pracę od życia, teraz niestety nie mogę. Ze stresem walczę od 6 lat, kiedyś co noc budziłem się o 3-4 w nocy nie mogąc już zasnąć do rana. Rok temu wyszło że mam arytmie, odpukać jak schudłem raczej przeszło ale czasem wydaj mi się ze dale czuje że coś jest nie tak.
                                          Jak by człowiek wygrał w totka to pewnie było by inaczej, ale takie pieniądze szybko się rozchodzą co pewnie też robi niezły stres. Myślę że najważniejsze to umieć się cieszyć z tego co się ma.
                                          • sabat777 Re: Żona vs Libido 30.07.15, 00:52
                                            Gorzej jak nic sie nie ma ;)
                                            Wtedy nie bardzo jest jak sie cieszyc :)
                                      • sabat777 Re: Żona vs Libido 30.07.15, 08:42
                                        Co do 60 tys - na Polskie warunki to mogloby byc jakies 5 tys pln miesiecznie. I tu bym sie zgodzil, bo takie pieniadze daja juz atrakcyjnosc towarzyska,mobilnosc i szanse na dostatnie zycie.
                                    • hello-kitty2 Re: Żona vs Libido 30.07.15, 12:04
                                      sabat777 napisał:

                                      > Kasa jest wazna wlasnie ze wzgledu na te stosunki z najblizszymi. I ma znaczeni
                                      > e przede wszystkim jej brak. Nedza generuje spiecia, konflikty, wzajemne obwini
                                      > anie sie. Bieda powoduje tez, ze mezczyzna staje sie nieatrakcyjny. Nie ma atry
                                      > butow wladzy, brakuje mu aury sprawczosci, panowania nad wlasnym losem. Jawi si
                                      > e kobiecie jako nudny, gnusny, wycofany i bezwladny zyciowo typ.
                                      > Jest jakis poziom dostatku od ktorego faktycznie moze juz nie miec az takiego w
                                      > plywu, ale bedac biedakiem wybitnie ciezko byc szczesliwym.

                                      No vide slowa Mojemail parafrazujac 'mezczyzna zarabiajacy najnizsza krajowa jest nieambitny'. Te slowa zabolaly mnie tak, jakbym byla nieambitnym mezczyzna zarabiajacym najnizsza krajowa, a tu sie okazuje, ze jestem kobieta i moge sie rzadzic innymi prawami, mianowicie moge byc mniej ambitna i lezec z dupa, jaka ulga ;-))))
                          • hello-kitty2 Re: Żona vs Libido 30.07.15, 12:57
                            sabat777 napisał:

                            > O, rly?
                            > Ja schudlem 40kg, rzucilem palenie 15 lat temu z dwoch paczek dziennie, a od tr
                            > zech miesiecy nie mialem w ustach nawet kaska chleba, kaszy czy ryzu bo przesze
                            > dlem na diete paleo :p
                            > ... chcesz sie tak licytowac? To smieszne. Normalne ze kazdy ogarnia wokol sieb
                            > ie jak moze. Ja staram sie ogarniac co potrafie mimo wielkiej pokory wobec losu
                            > i swiadomosci jak malo ode mnie zalezy.

                            Musze Ci powiedziec Sabat, ze mnie to jednak dziwi, ze zona nie zareagowala na Twoja przemiane. Mnie to by ogromnie zaimponowalo gdybym widziala, ze partner robi cos z wlasnej woli, konsekwentnie i z wynikami, co w rezultacie owocuje zwiekszeniem jego fizycznej atrakcyjnosci. Pamietam zwrocilam uwage jak ojciec mojego dziecka zaczal regularnie biegac zima, nawet sie przylaczalam, zeby go tam jakos supportowac w tym postanowieniu ale rece i podziw opadal mi, jak regularnie po bieganiu zakonczonym prysznicem kladl sie na kanapie z duza paka chipsow i oproznial ja do konca popijajac pollitrowa fanta. Po kilku miesiacach skarzyl sie, ze nic waga nie spada i nie ma sensu kontunulowac treningu. Nie znalazl u mnie zrozumienia.

                            Tyle, ze ja cale zycie interesuje sie sportem i dieta (bez diety nie ma sylwety ;), a Twoja zona moze nigdy sie nie interesowala wiec co ja tam, moze ja nawet denerwowac, jak moja matke, ze powymyslales sobie jakies glupoty i sie ich trzymasz.
                            • sabat777 Re: Żona vs Libido 30.07.15, 13:02
                              Ty, ale ona mowi ze mnie podziwia, ze super i w ogole. Nawet wyraznie sie tym chwali przed znajomymi, podkreslajac silna wole, determinacje itd. Wiec owszem, imponuje jej to.
                              • hello-kitty2 Re: Żona vs Libido 30.07.15, 14:36
                                sabat777 napisał:

                                > Ty, ale ona mowi ze mnie podziwia, ze super i w ogole. Nawet wyraznie sie tym c
                                > hwali przed znajomymi, podkreslajac silna wole, determinacje itd. Wiec owszem,
                                > imponuje jej to.

                                Jesli jej to imponuje, a nie przeklada sie na znaczacy wzrost zainteresowania seksualnego/aktywnosci seksualnej z jej strony to wg mnie nic by sie nie przelozylo.
                              • zombi135 Re: Żona vs Libido 30.07.15, 17:15
                                sabat777 napisał:
                                > Ty, ale ona mowi ze mnie podziwia, ze super i w ogole. Nawet wyraznie sie tym c
                                > hwali przed znajomymi, podkreslajac silna wole, determinacje itd. Wiec owszem,
                                > imponuje jej to.

                                Mi też to imponuje, szczególnie że wiem że łatwe to nie jest, sam chciałem/próbowałem schudnąć pewnie 15 lat.
                                Ale powiedz mi jedno jak żeniła się z tobą to byłeś szejkiem i źródełko z ropą wyschło ? Bo jak rozumiem tu jest twój problem.
    • kombinerki_pinocheta00 Re: Żona vs Libido 26.07.15, 20:23
      Zaraz się dowiesz, że to wszystko twoja wina. :)

      Gdyby to napisała kobieta to forumki radziłyby aby znalazła sobie kochanka, a tak jedynie możesz "usłyszeć", że słaby z ciebie kochanek albo jej się znudziłeś. :)
    • zombi135 Re: Żona vs Libido 26.07.15, 22:02
      Jak bierze antykoncepcyjne to niech odstawi na jakiś czas, jak to nie pomoże wyślij ją do seksuologa albo idź sam dowiesz się kto jest bardziej normalny, bo dla mnie to dziwne tak seksu nie lubić. Tak jak by ktoś powiedział że piwa nie lubi ?? ;)
      • tibarngirl Re: Żona vs Libido 26.07.15, 22:06
        A zdziwisz się, a są osoby co piwa nie lubią.
        Ba, są osoby, które nie lubią pewnych rzeczy w seksie bo mają takie preferencje a nie inne.
        Nielubienie seksu to wszystko od małego libido (przymusu nikt nie lubi), niedopasowania partnerów, aż po znudzenie pożyciem i wygaśnięcie uczuć.
      • ina_nova Re: Żona vs Libido 31.07.15, 13:51
        nienawidzę piwa.
    • brak.polskich.liter Re: Żona vs Libido 26.07.15, 22:20
      cobram napisał(a):

      > Żona nie lubi sexu
      > i nie czerpie z tego Takiej przyjemności aby żądać go codziennie

      Podstawowe pytanie - zawsze tak miala, czy kiedys bylo OK, a dopiero niedawno cos sie zmienilo na gorsze?
      • cobram Re: Żona vs Libido 14.08.15, 11:35
        > > Żona nie lubi sexu
        > > i nie czerpie z tego Takiej przyjemności aby żądać go codziennie
        >
        > Podstawowe pytanie - zawsze tak miala, czy kiedys bylo OK, a dopiero niedawno c
        > os sie zmienilo na gorsze?

        jak spotykaliśmy się to - gdy okazja, jak narzeczeni - gdy okazja, gdy jesteśmy małżeństwem - raz w tygodniu(gdy okres pauza). Czyli mi sie zdawalo ze bedzie duuzo więcej gdy zamieszkamy razem (po slubie).
    • m.a.l.a_syrenka Re: Żona vs Libido 26.07.15, 22:54
      Jak podkręciłam za małżeńskich czasów nas oboje za pomocą ziółek, usłyszałam: "w średniowieczu spaliliby cię na stosie - za czary". Niestety na alkoholizm i wrednotę mojego mężusia nie było zaklęcia ;-) ... i tu jest przeważnie problem "niemania" chęci:
      może za bardzo wam się ścieżki rozjechaly i dlatego zostałeś sam ze sobą na rozstaju dróg. Na to nie ma zaklęcia, tylko trzeba pracy jak za dawnych dobrych czasów, gdy ją wabiłeś do jaskini. I tej fascynacji, żeby poczuła się taak.
      • hateuall Re: Żona vs Libido 27.07.15, 09:47
        Wabić to on może inną nową, a nie starą.

        Jak stara ma problem to niech idzie do lekarza.
        • m.a.l.a_syrenka Re: Żona vs Libido 27.07.15, 18:41
          Na moje wyczucie to masz problem z niemaniem, ale przy takiej filozofii to tylko opakowania foliowe pozostają ;-)
          • hateuall Re: Żona vs Libido 27.07.15, 18:43
            Nie mam żadnych problemów, no może poza małą alergią na kobiecą hipokryzję.
            • m.a.l.a_syrenka Re: Żona vs Libido 27.07.15, 19:31
              A zatem pozostajesz w szczęśliwym, długoletnimzzwiązku z kobietą, która "na głowie kwietny ma wianek, w ręku zielony badylek ", a cała reszta lub jej większa część to są hipokrytki. I ty ratujesz świat przed ową zarazą. Szacun:-D
            • m.a.l.a_syrenka Re: Żona vs Libido 27.07.15, 19:39
              A zatem pozostajesz w szczęśliwym, długoletnimzzwiązku z kobietą, która "na głowie kwietny ma wianek, w ręku zielony badylek ", a cała reszta lub jej większa część to są hipokrytki. I ty ratujesz świat przed ową zarazą. Szacun:-D
              • hateuall Re: Żona vs Libido 27.07.15, 20:57
                Akurat nie wiem czy cała reszta, bo i niby skąd, ale żona założyciela wątku na pewno.
    • agaja45 Re: Żona vs Libido 28.07.15, 10:52
      Wiadomo nie od dziś, że taki problem dotyczy baaaardzo wielu związków. Ktoś tu słusznie zauważył, że antykoncepcja hormonalna morduje libido. Potwierdzam z całą stanowczością nie tylko z własnych doświadczeń. Od pięciu lat mam wkładkę domaciczną i powiem tylko, że teraz codziennie co najmniej, po 20 latach małżeństwa!!! Rzućcie te hormony w cholerę, znajdźcie inny sposób.
      A poza tym ona musi bezwzględnie czuć się adorowana, doceniana i piękna. Niska samoocena też morduje libido!
      • ina_nova Re: Żona vs Libido 31.07.15, 13:52
        >>Ktoś tu słusznie zauważył, że antykoncepcja hormonalna morduje libido

        Nie każda i nie u wszystkich. Np u mnie nic nie zamordowała.
      • socrates11 Re: Żona vs Libido 13.09.15, 11:27
        agaja45 napisał(a):

        > Wiadomo nie od dziś, że taki problem dotyczy baaaardzo wielu związków. Ktoś tu
        > słusznie zauważył, że antykoncepcja hormonalna morduje libido. Potwierdzam z ca
        > łą stanowczością nie tylko z własnych doświadczeń. Od pięciu lat mam wkładkę do
        > maciczną i powiem tylko, że teraz codziennie co najmniej, po 20 latach małżeńst
        > wa!!! Rzućcie te hormony w cholerę, znajdźcie inny sposób.
        > A poza tym ona musi bezwzględnie czuć się adorowana, doceniana i piękna. Niska
        > samoocena też morduje libido!

        Zgadzam się w 100%
    • gomory Re: Żona vs Libido 30.07.15, 02:07
      > Czy naciskać Ją na branie tabletek podnoszących Libido czy co sądzicie ?

      Chłopie daj kobicie spokój. Żona czuje do Ciebie niewątpliwą sympatię i tym się ciesz.
      No ale jest na świecie wiele spraw, do których sympatia to za mało. A chęć na pieprzenie to właśnie taka sprawa.
    • renata1152 Re: Żona vs Libido 30.07.15, 08:59
      Ty jesteś normalny i żona ze swoimi potrzebami seksualnymi również jest normalna.
      Nie ma tak ,że przez całe małżeństwo seks będzie z taką częstotliwością
      jak w fazie zakochania ''''faza rui u zwierząt'''''.
      Nie ma co się obrażać na porównanie ,działamy na tych samych zasadach.
      Dostajemy dawkę odpowiednich hormonów i mało co możemy panować nad sobą.
      Jeżeli kobieta ma duże libido tak jak u mężczyzn w fazie płodowej
      podczas programowania mózgu otrzymała dużą dawkę testosteronu.
      I to ją pcha do seksu.

      Czy macie już dzieci?. Po porodzie kobieta traci ochotę na seks?
      Dlaczego?Tak to zaprogramowała Matka Natura.
      Ma zająć się wychowywaniem dzieci a nie rzucić dziecko w krzaki i
      lecieć dalej się ''gzić'''.Dla niej seks na jakiś czas nie jest potrzebny bo i po co!!!!!!!.
      A tymczasem co robi zwierzęcy odpowiednik samca ludzkiego?
      Ale tego to my kobiety już byśmy nie chciały!!!!!!.
      Jaka jest najważniejsza przyczyna rozwodów?.
      Oczywiście zdrady!!!!!!!!!!!!!!!!!.
      • hateuall Re: Żona vs Libido 30.07.15, 09:10
        Nie zdrady tylko że kobieta zapomina że poza dzieckiem ma też jeszcze męża.

        No a potem lament i zdziwienie jak on tak mógł.
        • sabat777 Re: Żona vs Libido 30.07.15, 09:40
          Zapomina, nie zapomina - sranie w banie. Zapomina bo moze. Jakos za Cesarstwa Rzymskiego malo bylo przypadkow, zeby zapomniec zaplacic podatku Cezarowi.
          Jak kobiety byly zalezne finansowo od facetow to zalezalo im na ukladzie i mezu - zywicielu. Teraz nie dosc, ze sa niezalezne finansowo, to jeszcze panstwo restrykcyjnie pilnuje, zeby sie tatus nie wymigal finansowo z opieki nad dzieckiem. Zatem skoro moga, to maja tych mezow w dupie. Przestali im byc potrzebni, chyba tylko po to zeby przypilnowac dziecko jak rusza na ciuchy czy do fryzjera.
          Wiekszsc rzeczy w zyciu rozbija sie o pieniadz i wladze. Jak nie masz ani jednego ani drugiego, to jestes nikim i tak cie tez inni traktuja. Glowne motory ludzkosci to chciwosc i strach.
          • zyg_zyg_zyg Re: Żona vs Libido 30.07.15, 10:00
            > Przestali im byc potrzebni, ch
            > yba tylko po to zeby przypilnowac dziecko jak rusza na ciuchy czy do fryzjera.

            No. Po prostu chodzi o męską służbę domową, bardzo rozpowszechnioną w XX wieku.
            • hello-kitty2 Re: Żona vs Libido 30.07.15, 12:16
              zyg_zyg_zyg napisała:

              > > Przestali im byc potrzebni, ch
              > > yba tylko po to zeby przypilnowac dziecko jak rusza na ciuchy czy do fryz
              > jera.
              >
              > No. Po prostu chodzi o męską służbę domową, bardzo rozpowszechnioną w XX wieku.

              hehe to znaczy miec chlopa

              Mam pytanie offtopowe do mezczyzn, ktore mnie meczy od kilku lat: czy dla mezczyzn to normalne/fajnie, ze pierdza glosno przy swoich kobietach, wszedzie, przy stole podczas objadu odchylajac dupe na bok zeby bak wyszedl bardziej dobitny?
              • hateuall Re: Żona vs Libido 30.07.15, 12:23
                Nie
                • hello-kitty2 Re: Żona vs Libido 30.07.15, 12:33
                  hateuall napisał:

                  > Nie

                  Ojciec mojego dziecka uwaza, ze to jest bardzo meskie, ze mezczyzni tak robia i jeszcze sie chwala kto glosniej. Kazda moja reakcja od obojetnosci, spojrzenia z odraza, skomentowania jest traktowana jako dowod, ze jestem zwykla suka z dominujacym charakterem. Chodzi o to, ze przy stole siedzi syn i za chwile bedzie naprawde uwazal to za mega zabawe. Mam wrazenie, ze jego ojciec chce mi tym zaimponowac...zadna miara nie jestem mu w stanie, nawet po dobroci wytlumaczyc, ze on sobie przez to atrakcyjnosc obniza w moich oczach, nie rozumie tego, sadzi, ze sie czepiam.
                  • hateuall Re: Żona vs Libido 30.07.15, 13:05
                    Sprawa wbrew pozorom jest całkiem prosta, może jest po prostu głupi albo prosty. Albo i to i to.
                    • hello-kitty2 Re: Żona vs Libido 30.07.15, 16:30
                      hateuall napisał:

                      > Sprawa wbrew pozorom jest całkiem prosta, może jest po prostu głupi albo prosty
                      > . Albo i to i to.

                      Glupota odpada, bo testy na inteligencje sporo powyzej sredniej ma. A ze prosty, no patrz, tam wyzej w watku faceci sa zadowoleni z tego, ze sa 'prosci'.
                      • zombi135 Re: Żona vs Libido 30.07.15, 16:59
                        hello-kitty2 napisała:
                        > Glupota odpada, bo testy na inteligencje sporo powyzej sredniej ma. A ze prosty
                        > , no patrz, tam wyzej w watku faceci sa zadowoleni z tego, ze sa 'prosci'.

                        Inteligencja to niestety nie wszystko, czasem pary dochodzą już do takiego znużenia sytuacją że każde uważa że to drugie powinno coś zrobić cudownego by im się poukładał- parz przykład przetrzymania.
                      • hateuall Re: Żona vs Libido 30.07.15, 17:26
                        Ma wysokie wyniki w testach na inteligencję, pierdzi przy stole, cieszy się z tego i na zwróconą uwagę odpowiada że o co chodzi?

                        No nie wiem, ktoś tu coś zmyśla.
                        • hello-kitty2 Re: Żona vs Libido 30.07.15, 20:13
                          hateuall napisał:

                          > Ma wysokie wyniki w testach na inteligencję, pierdzi przy stole, cieszy się z t
                          > ego i na zwróconą uwagę odpowiada że o co chodzi?
                          >
                          > No nie wiem, ktoś tu coś zmyśla.

                          Niech zgadne: w Twoim swiecie wszystko jest proste? ;) A jak nie jest, to uproscisz?
                          • hateuall Re: Żona vs Libido 30.07.15, 20:36
                            Tak, jak ktoś pierdzi przy stole i się jeszcze z tego cieszy to jest głupim prostakiem.

                            To rzeczywiście jest takie proste.
                            • hello-kitty2 Re: Żona vs Libido 30.07.15, 21:20
                              hateuall napisał:

                              > Tak, jak ktoś pierdzi przy stole i się jeszcze z tego cieszy to jest głupim pro
                              > stakiem.
                              >
                              > To rzeczywiście jest takie proste.

                              Dziekuje za opinie. Przekaze przy najblizszej okazji.

                              A co myslisz o smierci? Jest prosta?
                              • jesod A co myślisz 30.07.15, 21:40
                                hello-kitty2 napisała:
                                > A co myslisz o smierci?

                                Przy pierdzącym temacie chcesz rozmawiać o śmierci? Skąd ten intelektualny tandem?
                                Z dupy...?
              • sabat777 Re: Żona vs Libido 30.07.15, 12:49
                Ja sie wstydze glosno pierdziec i bekac przy zonie, nawet jak siedze na kiblu i wiem, ze przez drzwi to slychac. Bywalo ze puszczalem wode z kranu, zeby nic nie bylo slychac. Ogolnie tego sie wstydze, bo moi starzy oboje glosno pierdzieli i strasznie mi bylo za nich wstyd.
              • zombi135 Re: Żona vs Libido 30.07.15, 17:25
                hello-kitty2 napisała:
                > Mam pytanie offtopowe do mezczyzn, ktore mnie meczy od kilku lat: czy dla mezcz
                > yzn to normalne/fajnie, ze pierdza glosno przy swoich kobietach, wszedzie, przy
                > stole podczas objadu odchylajac dupe na bok zeby bak wyszedl bardziej dobitny?

                To jest obrzydliwe, k.. jak by cię wołał po oddaniu stolca do ubikacji byś podziwiała jakie wielkie dzieło zostawił w muszli.
                Proponuje ci po którymś razie powiedzieć mu że pierdzi jak twój znajomy gej i zastanawiasz się dlaczego- może to nim jakoś wstrząśnie.
                Swoją drogą przypomniał mi się kawał:

                Kobieta skarży się koleżance że co wieczór jej mąż spotyka się z kumplami w mieszkaniu jednego z nich, oglądają mecz i chleją. Wraca taki pijany że ledwo do łóżka trafi. Ta jej mówi by jak mąż przyjdzie to żeby go rozebrała i włożyła mu między pośladki rozwiniętą prezerwatywę. Więc tak zrobiła. Następnego dnia mąż siedzi przed telewizorem. Żona pyta:
                - a ty nie idziesz do swoich kolegów ?
                - a już nie mam kolegów - odpowiada z irytacją ;)
      • sabat777 Re: Żona vs Libido 30.07.15, 09:20
        Bardziej swuadomi zycia mezczyzni to wiedza, stad nic dziwnego ze nie chca sie zenic i wzbraniaja sie przed dzieckiem. Nikt przy zdrowych zmyslach nie chcialby dla siebie takiego scenariusza.
        • agus-ia76 Re: Żona vs Libido 30.07.15, 10:12
          Za mało ją krecisz by chciała to robić z Tobą co chwilę. Gdyby czerpała satysfakcję zapewne sama ciągnęłaby Cię do łóżka. Sam przyznajesz się, że jest ciągle tak samo a ona nie lubi udziewnień. A rozmawialiście co ją podnieca, czego pragnie. Poczytaj trochę, zaskocz ją w końcu.
          • sabat777 Re: Żona vs Libido 30.07.15, 10:59
            Skoro ustalilismy, ze on ja nie kreci to po co ma sie dopytywac. Niech znajdzie sobie taka, ktora bedzie nim zainteresowana, a jak takiej nie bedzie - to niech wali konia i da zonie spokoj. Narzucanie sie na sile nie ma sensu.
            • agus-ia76 Re: Żona vs Libido 31.07.15, 09:35
              nie zgadzam się!

              rutyna dobija

              ale jesli obie strony sie postaraja może jeszcze być fajnie
              a że przy okazji sobie konia zwali czy bzyknie cos na boku toteż nic się nie stanie,może nauczy się czegos fajnego ;)
      • cobram Re: Żona vs Libido 14.08.15, 11:46

        Dzieci nie ma, mieszkamy razem od ślubu (10 miesiecy). Żona z samego sexu nadmiernej przyjemności nie odczuwa, raczej z sytuacji/nastroju. Setki wymówek w stylu: niemam nastroju, jestem zmęczona, nie teraz, boli głowa, nie ma czasu, albo akcja z kłótnią. Ja ją szanuje i nie nalegam.
    • twojabogini Re: Żona vs Libido 31.07.15, 18:52
      cobram napisał(a):

      Żona nie lubi sexu
      > i nie czerpie z tego Takiej przyjemności aby żądać go codziennie

      No to zrób coś żeby czerpała więcej. Poeksperymentuj co ją podkręca, co daje jej orgazm, jak nie ma orgazmów przy stosunku to sprawdź czy woli mieć przed czy odbywać stosunek i przeżyć po, a może i prze i po? Sprawdź czy woli oralnie czy manualnie. Może lubi jak do niej pogadasz? Może potrzebuje odpocząć, wykąpać się, może woli trochę handelku małżeńskiego - jak mi dasz to ci kupię coś ładnego - różne laski na różnych etapach w życiu kręcą różne rzeczy. A może jest romantyczką, potrzebuje kwiatków, spacerków i płatków róż. Albo szeptania do uszka i zapewniania że jest najśliczniejszą królewną. Albo godzinnego masażu cycków i warg sromowych albo jęczenia męża z rozkoszy gdy ociera się o jej uda, może być udawane (dla mnie np. facet może udawać, uwielbiam tych jęczących i ani mi się śniło wnikać, czy to naprawdę). Albo filmu romantycznego, albo erotycznego...próbować, próbować, nie osaczać, nie działa - kolejny pomysł, coś w końcu zaskoczy.
      Na wieczne męskie biadanie - ale to czemu ja mam coś robić? - bo póki co tobie bardziej zależy. Rozbudzona zadowolona żona to bonus starań, więc chyba warto.
      Biadolenie panów, że żonie się już nie chce, a którzy swoje libido rozładowują na ręcznym - żeby czasem nie musieć się postarać i czegoś zmienić, poeksperymentować jest żałosne. Z całym szacunkiem do sabata, który w sumie wbrew temu co powiedział mnie na przykład parę razy zakręcił (zdarza mu się taki specyficzny rodzaj sarkazmu, że bym była zainteresowana i przy 120 kilosach, zresztą jeden z najbardziej kręcących mnie mężczyzn ma nadwagę z gatunku 35 kilo).
      Koniec jechania na ręcznym, jak libido zacznie dokuczać to się zachce i poeksperymentować co kręci własna żonę. Ot co.

      • sabat777 Re: Żona vs Libido 31.07.15, 21:16
        Ja rowniez zwracam sie do Ciebie TB z calym szacunkiem. Eksperymenty i brak rutyny to istotny element, ale trzeba byc na ten element otwarty i chetny do wspolpracy.
        Powiedz, probowalas kiedys dogodzic kulinarnie malemu niejadkowi? Jesli masz takie doswiadczenia, to przyznaj - czy nie mozna sie przy tym wsciec? Siekasz kotleciki najdrobniej jak potrafisz, ziemniaczki gotujesz aby tylko czasem twarde nie byly, wzbijasz sie na wyzyny sztuki kulinarnej z surowka, tylko po to, zeby poobserwowac jak niejadek pomiesi troche widelcem w talerzu i powie, ze on nie bedzie jesc.
        Potem sfrustrowana logujesz sie na portal dla mam, opisujesz cala sytuacje i w odpowiedzi czytasz komentarze, ze pewnie chujowo gotujesz, albo za malo sie starasz. Jesli w tym momencie nie masz ochoty pojechac do jednej z druga i zrobic im z monitora hiszpanski kolnierzyk, to znaczy ze jestes pozbawionym emocji robotem.

        Jesli metafora dala rade, to podpowiem, ze jestes na forum dla mam seksualnych niejadkow. Pozdrawiam :)
    • dobreciacho Re: Żona vs Libido 31.07.15, 20:15
      chłopie,wielu facetów to zna.Jesteś normalny.nie jestem zonaty i byłem w paru związkach i schemat sie powtarza:na poczatku jest dymanie jak króliki,po kilku tygodniach fala opada i następuje faza stabilizacji,która róznie trwa,może rok a może i kilka lat,a potem powolny lub szybki schyłek.Kiedyś ,mając 38 lat pozanałem 25 letnia ładną dziewczynę i to jeszcze dziewicę.Na poczatku ledwie nadążałem z kupowaniem gumek(dobrze,że nie mieszkalismy razem!),po weekendach ledwo miałem siłę zebrac sie do pracy ,bo ledwo chodziłem,i co?po 6 latach gumki przestały byc potrzebne,bo a to ona przed miesiączką ,albo w trakcie ,albo po,a tak w ogóle to "po tylu latach związku to seks nie jest potrzebny" jak się wyraziła.Zrozumiałem wtedy,że tak życ nie chce i odszedłem.Nie mieliśmy nślubu ani dzieci więc odbyło się to bezbolesnie.A tak w ogóle to uwazam,że piszacy tu sabat to madry facet,ma trafne uwagi
      • sabat777 Re: Żona vs Libido 31.07.15, 21:02
        U jednych schemat sie powtarza a u innych nie. Pytanie, czy ci u ktorych jest przez dlugie lata ok mieli po prostu wiecej szczescia, czy moze raczej w odmienny sposob buduja swoje zwiazki?
        • marek.zak1 Re: Żona vs Libido 31.07.15, 21:41
          sabat777 napisał:

          > U jednych schemat sie powtarza a u innych nie. Pytanie, czy ci u ktorych jest przez dlugie lata ok mieli po prostu wiecej szczescia, czy moze raczej w odmienny sposob buduja swoje zwiazki?
          ---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
          Szczęście jest zawsze ważne, jeszcze wazniejsza jest miłość. Jak kobieta Cię kocha, sex masz zawsze.
        • hello-kitty2 Re: Żona vs Libido 31.07.15, 22:03
          sabat777 napisał:

          > U jednych schemat sie powtarza a u innych nie. Pytanie, czy ci u ktorych jest p
          > rzez dlugie lata ok mieli po prostu wiecej szczescia, czy moze raczej w odmienn
          > y sposob buduja swoje zwiazki?

          No to juz. Bierz Sabat na tapete dwa najlepsze zwiazki forumowe, zadne tylko 'ok' wrecz przeciwnie ociekajace miloscia, bez ani ani malenskiej rysy (Marka i Kag) i wyekstraktuj jak sa zbudowane, a nastepnie kopiuj wklej. Zastanawiam sie co panow by powstrzymalo, jesli by powstrzymalo, przed skopiowaniem ich? ;-)
          • sabat777 Re: Żona vs Libido 31.07.15, 22:58
            hello-kitty2 napisała:

            > Zastanawiam sie
            > co panow by powstrzymalo, jesli by powstrzymalo, przed skopiowaniem ich? ;-)

            Brak środków.
            • hello-kitty2 Re: Żona vs Libido 31.07.15, 23:02
              sabat777 napisał:

              > Brak środków.

              To jaki z tego wniosek?
              • sabat777 Re: Żona vs Libido 31.07.15, 23:09
                hello-kitty2 napisała:

                > sabat777 napisał:
                >
                > > Brak środków.
                >
                > To jaki z tego wniosek?

                Najprostszy mógłby być taki, że małżeństwo jest przede wszystkim więzią o charakterze społeczno-ekonomicznym. No i że wniosek psychoewo o tym, że podstawą tej relacji jest wymiana towarowa "dobra za seks" jest generalnie słuszny. Oczywiście jest pewnym uproszczeniem, ale jako baza do rozważań dość trafnie oddaje charakter samego małżeństwa jako instytucji społecznej.
                • hello-kitty2 Re: Żona vs Libido 31.07.15, 23:47
                  sabat777 napisał:

                  > Najprostszy mógłby być taki, że małżeństwo jest przede wszystkim więzią o chara
                  > kterze społeczno-ekonomicznym. No i że wniosek psychoewo o tym, że podstawą tej
                  > relacji jest wymiana towarowa "dobra za seks" jest generalnie słuszny. Oczywiś
                  > cie jest pewnym uproszczeniem, ale jako baza do rozważań dość trafnie oddaje ch
                  > arakter samego małżeństwa jako instytucji społecznej.

                  Tylko poprawnie, bez ryzyka napisales, zachowawczo, co stroisz sie teraz na ulubienca forum? ;)
                  Dlatego mnie tak drazni to gadanie o milosci, kiedy tak naprawde wszystko sprowadza sie do pieniedzy. I to nie sprowadza sie wylacznie do ich dostarczania ale doslownie ladowania/pompowania ich w babe i w jej dzieci. Ot cala tajemnica udanych zwiazkow ;-) To ladowanie w cipsko nazywa sie na forum miloscia.
                  • zombi135 Re: Żona vs Libido 31.07.15, 23:53
                    hello-kitty2 napisała:
                    > Dlatego mnie tak drazni to gadanie o milosci, kiedy tak naprawde wszystko sprow
                    > adza sie do pieniedzy. I to nie sprowadza sie wylacznie do ich dostarczania ale
                    > doslownie ladowania/pompowania ich w babe i w jej dzieci. Ot cala tajemnica ud
                    > anych zwiazkow ;-) To ladowanie w cipsko nazywa sie na forum miloscia.

                    Ale bogaci w bogatych związkach też bywają problemy z seksem. Ba nawet kobiety znajdują kochanków.
                    • hello-kitty2 Re: Żona vs Libido 01.08.15, 00:16
                      zombi135 napisał:

                      > Ale bogaci w bogatych związkach też bywają problemy z seksem. Ba nawet kobiety
                      > znajdują kochanków.

                      Jesli zrozumiales z mojego postu, ze pisalam o bogatych/bogactwie to nieporozumienie. Ja pisalam o ladowaniu w babe i jej dzieci.
                      • zombi135 Re: Żona vs Libido 01.08.15, 00:21
                        hello-kitty2 napisała:
                        > Jesli zrozumiales z mojego postu, ze pisalam o bogatych/bogactwie to nieporozum
                        > ienie. Ja pisalam o ladowaniu w babe i jej dzieci.

                        Nie nie zrozumiałem że pisałaś o bogatych. Ale bogaty może to zapewnić bez problemów, ładować w babę i jej bachory, i zgodnie z twoim tokiem myślenia powinien za to być sowicie wynagradzany w sypialni a często też nie jest.
                        • hello-kitty2 Re: Żona vs Libido 01.08.15, 00:27
                          zombi135 napisał:

                          > Nie nie zrozumiałem że pisałaś o bogatych. Ale bogaty może to zapewnić bez prob
                          > lemów, ładować w babę i jej bachory, i zgodnie z twoim tokiem myślenia powinien
                          > za to być sowicie wynagradzany w sypialni a często też nie jest.

                          Chodzi o postawe. To, ze masz do czegos warunki nie znaczy, ze przyjmujesz okreslona postawe. Mam przyjaciolke, ktorej chlopak potrafi zarobic z 10.000 euro w jeden dzien, owszem pokrywa jakas tam czesc jej kosztow zycia ale uwaza, ze ona jest dla niego kamieniem. Rozumiesz teraz roznice miedzy mozliwosciami, a postawa?
                          • mumin_ek72 Re: Żona vs Libido 15.09.15, 14:49
                            mam ten sam problem-brak seksu klasycznego od 5 lat .Kocham nasze dzieci lecz brak seksu coraz bardziej mi doskwiera
                            • tadeo.1 Re: Żona vs Libido 18.09.15, 23:48
                              Od pięciu lat doskwiera:) i nic:)
                  • sabat777 Re: Żona vs Libido 01.08.15, 00:21
                    hello-kitty2 napisała:

                    > Tylko poprawnie, bez ryzyka napisales, zachowawczo, co stroisz sie teraz na ulu
                    > bienca forum? ;)

                    Mamy różny styl myślenia. Ty lubisz szczegół i skupienie się na konkretnym przypadku, ja lubię ogólne prawidłowości, bo mogę dzięki nim więcej przewidzieć i zrozumieć.
                    Mógłbym napisać o konkretnym przykładzie Kag i Marka, ale jak piszę ogólnie, to przecież o nich też.

                    > Dlatego mnie tak drazni to gadanie o milosci, kiedy tak naprawde wszystko sprow
                    > adza sie do pieniedzy. I to nie sprowadza sie wylacznie do ich dostarczania ale
                    > doslownie ladowania/pompowania ich w babe i w jej dzieci. Ot cala tajemnica ud
                    > anych zwiazkow ;-) To ladowanie w cipsko nazywa sie na forum miloscia.

                    Ja mam taką teorię, że uczucia powstają w głowie jako racjonalizacja chłodnej kalkulacji. Najpierw jest analiza sytuacji - co jest najbardziej opłacalne, a potem powstają uczucia - "Miłość", "Nienawiść", "Zazdrość" itd. To takie programy na jakich działa mózg, jesteśmy myślącymi maszynami, tylko że z białka a nie z germanu i krzemu.
                    • hello-kitty2 Re: Żona vs Libido 01.08.15, 00:34
                      sabat777 napisał:

                      > Mamy różny styl myślenia. Ty lubisz szczegół i skupienie się na konkretnym przy
                      > padku, ja lubię ogólne prawidłowości, bo mogę dzięki nim więcej przewidzieć i z
                      > rozumieć.
                      > Mógłbym napisać o konkretnym przykładzie Kag i Marka, ale jak piszę ogólnie, to
                      > przecież o nich też.

                      Byc moze. Mnie uogolnienia nudza, przewijam je, wybacz, bo uogolniajac tracisz ostrosc, bo musisz usrednic.
                  • jesod Gadanie o miłości 01.08.15, 00:23
                    hello-kitty2 napisała:
                    > Dlatego mnie tak drazni to gadanie o milosci, kiedy tak naprawde wszystko sprow
                    > adza sie do pieniedzy. I to nie sprowadza sie wylacznie do ich dostarczania ale
                    > doslownie ladowania/pompowania ich w babe i w jej dzieci. Ot cala tajemnica ud
                    > anych zwiazkow ;-) To ladowanie w cipsko nazywa sie na forum miloscia.

                    Cipulajdo, z obserwacji wnioskuję, że masz wielki problem z wznoszeniem się na wyżyny czucia.
                    Polecam "Bridę", ale... jednocześnie mam wątpliwości, czy będziesz w stanie cokolwiek zrozumieć, a raczej poczuć o co w niej chodzi. Nie wiem więc, czy warto byś się trudziła przerabianiem tego tekstu, chociaż wiele jest tam zgrabnie wytłumaczone? Ale... trzeba móc czuć, by wiedzieć o co chodzi.
                    W każdym razie jest tam, między innymi, o pewnych różnicach dotyczących mentalności płci.
                    Mężczyzna - zdobywanie. Kobieta - przemiana. Takie ying i yang, które wzajemnie się uzupełnia, dopełnia i stanowi jedność.
                • zombi135 Re: Żona vs Libido 31.07.15, 23:57
                  sabat777 napisał:

                  > No i że wniosek psychoewo o tym, że podstawą tej
                  > relacji jest wymiana towarowa "dobra za seks" jest generalnie słuszny. Oczywiś
                  > cie jest pewnym uproszczeniem, ale jako baza do rozważań dość trafnie oddaje ch
                  > arakter samego małżeństwa jako instytucji społecznej.

                  A co w sytuacji gdy to kobieta zarabia więcej ?
                  Znam co najmniej 3 takie związki w których tak jest. I w każdym z nich to facet kulej finansowo, dosłownie kulej bo ciężko u niech o stałą pracę, mieszkają u kobiety itd. A jakoś się im układa choć do łóżka im nie zaglądam.
                  • sabat777 Re: Żona vs Libido 01.08.15, 00:11
                    zombi135 napisał:

                    > A co w sytuacji gdy to kobieta zarabia więcej ?
                    > Znam co najmniej 3 takie związki w których tak jest. I w każdym z nich to facet
                    > kulej finansowo, dosłownie kulej bo ciężko u niech o stałą pracę, mieszkają u
                    > kobiety itd. A jakoś się im układa choć do łóżka im nie zaglądam.

                    To chyba dość trudna sytuacja. Zwyczajowo to kobieta wnosi seks a mężczyzna dobra, więc w tym wypadku mężczyzna jest związkowo "niewypłacalny". Zwykle chyba prędzej czy później taka kobieta wymiksuje się z nierównorzędnej relacji, bo będzie miała dość sytuacji z której nie czerpie żadnych korzyści.
                    • zombi135 Re: Żona vs Libido 01.08.15, 00:19
                      sabat777 napisał:
                      > To chyba dość trudna sytuacja. Zwyczajowo to kobieta wnosi seks a mężczyzna dob
                      > ra, więc w tym wypadku mężczyzna jest związkowo "niewypłacalny". Zwykle chyba p
                      > rędzej czy później taka kobieta wymiksuje się z nierównorzędnej relacji, bo będ
                      > zie miała dość sytuacji z której nie czerpie żadnych korzyści.

                      A korzyścią w tym przypadku nie może być seks, bliskość, spodnie w domu, ktoś do pogadania, do ruszenia gdzieś d... razem itd. W dwóch z tych przypadków kobiety były już po 30 z dłuższym okresem bez związkowym i z brakiem perspektyw na związek. Więc może sam związek z kimś nie najgorszym ale kiepsko zarabiającym jest korzyścią?!? Cholera strasznie cyniczny jesteś, kitka też.
                      • sabat777 Re: Żona vs Libido 01.08.15, 00:26
                        zombi135 napisał:

                        > Więc może sam związek z kimś nie najgorszym ale kiepsko zarabiającym je
                        > st korzyścią?!?

                        Związek tego typu może być jakąś korzyścią dla baby, żeby pokazać przed koleżankami, że nie jest się gorszą. Takie parcie na parę męskich gaci w domu, żeby ludziska nie gadali, że może to lezba jakaś albo jebnięta, czy cuś.
                        Po prostu w głowie tych kobiet może funkcjonować model, że szczęśliwa kobieta to baba sparowana z facetem. Tak czy owak - frustracja z lenistwa/niezaradności/niezdarności tych facetów to tylko kwestia czasu. Mogą nawet z nimi pozostać dla świętego spokoju, ale będą ich bezustannie musztrować i kłuć w oczy przykładem wysoko postawionych mężczyzn w bliskim środowisku.
                        • jesod Korzyści kamrata sabata 01.08.15, 00:54
                          sabat777 napisał:
                          > Związek tego typu może być jakąś korzyścią dla baby, żeby pokazać przed koleżan
                          > kami, że nie jest się gorszą. Takie parcie na parę męskich gaci w domu, żeby lu
                          > dziska nie gadali, że może to lezba jakaś albo jebnięta, czy cuś.

                          Posłuchaj chłopie na nietopie, myślę, że Ty też miałeś niezłe parcie na kiecę, by kolegom pokazać, że nie jesteś tym najgorszym. Czyż nie tak? A takie parcie wzmagało się jeszcze bardziej obawą, by ludziska nie gadali, że może to gej jakiś, albo jebnięty, czy cuś podobnego.

                          sabat777 napisał:
                          > Po prostu w głowie tych kobiet może funkcjonować model, że szczęśliwa kobieta t
                          > o baba sparowana z facetem.

                          A w Twojej głowie jaki model funkcjonował/funkcjonuje w kwestii szczęśliwego mężczyzny?
                          Marzysz o sparowaniu z facetem? W gwarancji, że tylko on Ciebie zrozumie i nigdy nie będzie niczym sfrustrowany. Da Ci po prostu żyć i w rzyć, kolego - bez musztry i porównań. Nie ma to jak męska solidarność... jądrowa. :)))))))
                          • sabat777 Re: Korzyści kamrata sabata 01.08.15, 07:28
                            jesod napisała:


                            > Posłuchaj chłopie na nietopie, myślę, że Ty też miałeś niezłe parcie na kiecę,
                            > by kolegom pokazać, że nie jesteś tym najgorszym. Czyż nie tak? A takie parcie
                            > wzmagało się jeszcze bardziej obawą, by ludziska nie gadali, że może to gej ja
                            > kiś, albo jebnięty, czy cuś podobnego.

                            Bzdura, parcie na związek to typowo kobiecy punkt widzenia. Ja miałem parcie na ruchanie. Facet sprawdza się w ten sposób, udowadnia innym swoją męskość. To jest tak silnie zakorzenione w społeczeństwie, że nie wyplenisz.
                            Zauważ tutaj na forum, że bardzo wiele osób używa wobec mnie argumentu "bo nie ruchasz" jako ostatecznego kryterium oceny. I to są zarówno faceci jak i babki.
                            Jako żyję, nie spotkałem się z tego typu określeniem formułowanym wobec kobiety. Nikt babie nie zarzuca nie ruchania się! To normalne przecież, nikt jej nie skreśla jako kobiety. W jej wypadku złośliwe uwagi mogą lecieć, jeśli nie ma męża albo co gorsza - dzieci. No jak to - nie chcesz mieć dzieci? Na pewno chcesz, takie słodkie różowe bobo, zobaczysz, tylko tak gadasz.

                            > sabat777 napisał:
                            > A w Twojej głowie jaki model funkcjonował/funkcjonuje w kwestii szczęśliwego mę
                            > żczyzny?

                            Taki jak we wszystkich głowach męskich. Srebro na głowie, złoto w kieszeniach i stal w spodniach. Każdy chciałby być Greyem, ale niewielu ta sztuka się udaje :)
                            Szczęśliwy mężczyzna jest uzależniony od dowartościowywania się kobietami. Od tego ile z nich pozwala mu na seks ze sobą. Niektórzy jeszcze od tego na co pozwalają.
                            Też od tego jaką bryką jeździ, jaki ma dom i ile na koncie. To ostatnie zdaje się być kluczowym.
                            Można próbować iść takim wariantem minimum - takim miniaturowym Greyem, jak Marek czy Potwór - czyli władcą własnego domostwa, bez zastanawiania się skąd się bierze ta władza.
                            Mężczyzna się nie zastanawia dlaczego kobieta go kocha. To normalne, że ona go kocha, przecież on jest wspaniały, więc trudno się temu dziwić. On sam by siebie też kochał na jej miejscu :D

                            Dlatego ja nie jestem szczęśliwym mężczyzną - siłą rzeczy ;)
                            W kategorii "mężczyzna" doświadczam totalnej porażki ;)
                            • marek.zak1 Re: Korzyści kamrata sabata 01.08.15, 09:06
                              sabat777 napisał:
                              > Szczęśliwy mężczyzna jest uzależniony od dowartościowywania się kobietami. Od tego ile z nich pozwala mu na seks ze sobą.
                              ---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
                              Szczęśliwy mężczyzna nie musi się dowartościować ilością ruchania/romansów.
                              ----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
                              > Też od tego jaką bryką jeździ, jaki ma dom i ile na koncie. To ostatnie zdaje się być kluczowym. Można próbować iść takim wariantem minimum - takim miniaturowym Greyem, jak Marek czy Potwór - czyli władcą własnego domostwa, bez zastanawiania się skąd się > bierze ta władza. Mężczyzna się nie zastanawia dlaczego kobieta go kocha.
                              -------------------------------------------------------------------------------------------------------------
                              Jak to? Przeciez Kitty napisała, a Ty w to wierzysz, że dlatego, że pompuje kase w nię i w jej dzieci. A.propos, to są też moje dzieci.
                              A tak naprawdę nie wierz, że miłośc mozna kupić, bo nie można. Mozna kupić seks. Tylko i aż.

                              • sabat777 Re: Korzyści kamrata sabata 01.08.15, 09:16
                                Po pierwsze nie bardzo wierze w istnienie tej calej milosci, a nawet jesli istnieje cos takiego, to jest wynikiem tego, ze masz okreslone walory/cechy i posiadanie forsy jest jak najbardziej jednym z takich walorow. Wiec w gruncie rzeczy jak najbardziej mozna "milosc" kupic.
                                • marek.zak1 Re: Korzyści kamrata sabata 01.08.15, 09:47
                                  sabat777 napisał:

                                  > Po pierwsze nie bardzo wierze w istnienie tej calej milosci, a nawet jesli istnieje cos takiego, to jest wynikiem tego, ze masz okreslone walory/cechy i posiadanie forsy jest jak najbardziej jednym z takich walorow. Wiec w gruncie rzeczy jak najbardziej mozna "milosc" kupic.
                                  ---------------------------------------------------------------------------------------------------------------

                                  Kasa jest istotnie jednym z tych walorów, ale tylko jednym z nich. Powtarzam, samą kasą miłości nie kupisz ani nie dostaniesz.
                                  Mały Grey
                                  • sabat777 Re: Korzyści kamrata sabata 01.08.15, 09:53
                                    Dlatego pisalem, ze forsa jest warunkiem koniecznym lecz niewystarczajacym. Przydalaby sie jeszcze meska aparycja, silny charakter i zaradnosc/spryt.
                                    • sabat777 Re: Korzyści kamrata sabata 01.08.15, 10:35
                                      Poza tym, mysle ze do lozka zony popycha glownie oportunizm. Chodzi taki z hantlami po domu i sie prezy jak indor, a ona sobie mysli "hyh, stary duren". Jak jest jej wygodnie w malzenstwie to daje mu dupy patrzac w sufit, bo wie ze jak sie chlop spusci i pol godzinki nasapie to nie bedzie mial sily ganiac za innymi. To jak miska dla psa.
                                      A on mysli "ale mnie kocha ta moja zona". I wszyscy sa zadowoleni i zachwyceni.
                                      • sabat777 rozwiązanie problemu 01.08.15, 11:14
                                        Czyli - rozwiązanie problemu epickiej walki Żona vs Chińczyk Lee-Bee-Do.
                                        Trzeba samemu zarabiać tyle kasy, a żona na tyle mało, żeby nie opłacało jej się nie uprawiać seksu z mężem, a w konsekwencji zaryzykować jego utratę. Nie chodzi o to, żeby ona chciała, ale żeby bała się nie chcieć :D
                                        Trzeba stać się niezbędnym. Jeśli seks to pensja, a małżeństwo to firma - trzeba być niezastąpionym specjalistą. Tylko wtedy zarobki będą wysokie, a pozycja w firmie niezagrożona.
                                        Jeśli jest się mało użytecznym w firmie, to pozostaje cieszyć się najniższą krajową, a czasem wręcz przejść na wolontariat :D
                                        • zombi135 Re: rozwiązanie problemu 01.08.15, 11:27
                                          Tyle ze w tym wszystkim zapominasz o tym ze kobiety tez maja swoje potrzeby seksualne patrz chocby kica, moze latwiej im zaiwsic je na kolku niz nam. Ale tez maja. Jak dzieci byly mniejsze zona powiedziala mi wprost ze ma dosuc takiego cichego seksu. I potrzebuje choc raz na jakis czas wyjechac zaszalec by miec co wspominac przy tym codziennym. Teraz sa juz wieksze latwiej jest je gdzies upchnac i mozemy poszalec w domu. Tak ze seks tez jest dla nich wartoscia chyba ze nie sa zgrame z partnerem.
                                          • sabat777 Re: rozwiązanie problemu 01.08.15, 11:39
                                            Jedne maja a inne nie. Tak jak i faceci.
                                            I mysle ze znacznie trudniej im je realizowac, bo nierowny poziom oczekiwan powoduje, ze jest duzo mniej atrakcyjnych mezczyzn niz kobiet. A z nieatrakcyjnym facetem - to sam rozumiesz...
                                            • zombi135 Re: rozwiązanie problemu 01.08.15, 12:40
                                              sabat777 napisał:
                                              > Jedne maja a inne nie. Tak jak i faceci.

                                              Mylisz się sam napisałeś że szukałeś ruchania więc pewnie znalazłeś je w swoje żonie, więc kiedyś pewnie lubiła ale coś się stało że przestała.

                                              Wydaje mi się że do tematu związku podchodzimy tak naprawdę od dupy strony, bo nie uda się ułożyć życia komuś z kimś innym jeśli nie specjalnie ta osoba umie żyć ze samym sobą. Jeśli żyje w kompleksach nie źle postrzega swoją wartość itd. Więc pewnie trzeba najpierw zastanowić się jak samemu być szczęśliwym a potem dopiero próbować ułożyć szczęśliwe życie z kimś innym. Oczywiście może zdarzyć się tak że to ta druga osoba nie umie żyć ze sobą więc trzeba by się najpierw zastanowić jak to zmienić a potem jak łatwiej zmienić związek. Ty patrzysz na siebie przez pryzmat pieniędzy a przecież nie są one jedynym wyznacz twojej wartości, tu np. cię ludzie ceną. Choć nie wiem za co ;D
                                              Poza tym nie wiem czy to przyczyna czy skutek ale ilość czasu który spędzasz na forum też pewnie nie jest dla żony podniecający. Seks zaczyna się w kuchni, seks zaczyna się rano. Kumpel przychodził do domu i mówił do żony kupiłem ci Snikersa poseksimy wieczorem, ja w zeszłym tygodniu skułem młotem murek który wkurzał moją żonę, posprzątałem z młodszym jego pokój i upomniałem się że za to ma być seks i był przez 4 dni ;) Trochę śmiechu trochę zabawy, pewnie bez tego też by był ale nakręcaliśmy się już od rana.
                                              • hello-kitty2 Re: rozwiązanie problemu 01.08.15, 12:58
                                                zombi135 napisał:

                                                Ty patrzysz na s
                                                > iebie przez pryzmat pieniędzy a przecież nie są one jedynym wyznacz twojej wart
                                                > ości, tu np. cię ludzie ceną. Choć nie wiem za co ;D

                                                Za szczerosc i brak wychwalania sie (!) Swoja droga nie wiem dlaczego to forum sciaga tylu mezczyzn wychwalaczy? Co czytelnik czy dyskutant ma z czyjegos wychwalania sie?

                                                > Poza tym nie wiem czy to przyczyna czy skutek ale ilość czasu który spędzasz na
                                                > forum też pewnie nie jest dla żony podniecający.

                                                Ale co? Ile czasu? Wiecej niz Ty czy ja? A skad wiesz ile, kto spedza czasu zalozmy tylko czytajac?

                                                Seks zaczyna się w kuchni, se
                                                > ks zaczyna się rano. Kumpel przychodził do domu i mówił do żony kupiłem ci Snik
                                                > ersa poseksimy wieczorem, ja w zeszłym tygodniu skułem młotem murek który wkurz
                                                > ał moją żonę, posprzątałem z młodszym jego pokój i upomniałem się że za to ma b
                                                > yć seks i był przez 4 dni ;) Trochę śmiechu trochę zabawy, pewnie bez tego też
                                                > by był ale nakręcaliśmy się już od rana.

                                                Pytanie czy bys faktycznie ten seks mial, gdybys lal na sklucie tego murka latami, gdybys nie sprzatal, gdyby barteru nie bylo. Zreszta nie wiem co probujesz powiedziec, ze Sabat nie sprzata? ;-)
                                                • zombi135 Re: rozwiązanie problemu 01.08.15, 14:54
                                                  hello-kitty2 napisała:
                                                  > Za szczerosc i brak wychwalania sie (!) Swoja droga nie wiem dlaczego to forum
                                                  > sciaga tylu mezczyzn wychwalaczy? Co czytelnik czy dyskutant ma z czyjegos wych
                                                  > walania sie?

                                                  Z tym wychwalaniem pijesz do mnie ? Opisuje moją sytuacje jeśli pasuje do dyskusji. Pisze że teraz jest super, pisze że kiedyś było kiepsko. Też jestem szczery. Tyle.

                                                  > Ale co? Ile czasu? Wiecej niz Ty czy ja? A skad wiesz ile, kto spedza czasu zal
                                                  > ozmy tylko czytajac?

                                                  Pochwale się ;) Szybko pisze na klawiaturze a i tak wysmolić posta na pół ekranu zajmuje mi troszkę czasu dlatego nie biorę udziału w każdej dyskusji i sobie je odpuszczam. Sądząc po ilości, wielkości postów, mogę przypuszczać że sabat trochę czasu tu spędza, ale oczywiście są to moje przypuszczenia. Żona kiedyś powiedziała mi że ma dość że przychodzę do sypialni tylko na seks, fakt jak mi się nie chciało wieczór spędzałem w pracy przed komputerem. Dlatego napisałem o tym sabatowi.

                                                  > Pytanie czy bys faktycznie ten seks mial, gdybys lal na sklucie tego murka lata
                                                  > mi, gdybys nie sprzatal, gdyby barteru nie bylo. Zreszta nie wiem co probujesz
                                                  > powiedziec, ze Sabat nie sprzata? ;-)

                                                  Ideałem nie jestem, moja żona raczej określiła by mnie jak bałaganiarza, a w tej wypowiedzi chodziło mi o budowaniu nastroju przez cały dzień po to by wieczorem zamoczyć. Czasem robię jakieś *kwiatki* dla żony tak po prostu by było jej miło. Sabat może sprzątać, wynosić śmieci, myć okna, ale może nie robi obiadów i to jest taki *kwiatek* który czasem może wprowadzić jego żonę w lepszy nastrój. Moja żona też często czeka na coś 1-2 lata, tyle że w tym czasie nie siedzę na kanapie tylko robię coś innego. A ta konkretna rzecz porostu wylatuje z głowy, faceci tak mają. Mnie też wkurza jak widzę moje skarpetki rzucone na podłogę, ale rzucając je tam o tym nie myślę. I mogę przejść koło nich 10 razy i nie zauważyć lub pomyśleć że muszę podnieść, ale za chwilę wypadnie mi to z głowy- tak chyba też faceci mają.

                                                  A jakie cechy przekonały żonę do mnie, musiała byś ją zapytać. Chwaląc się jestem zajebistym ojcem i dużo spędzam czasu z dziećmi przez co ona ma więcej czasu dla siebie. Dużo koleżanek tego jej we mnie zazdrości wiec jeśli wybierała dobrego ojca dla swoich dzieci trafiła bardzo dobrze, ot może to sekret naszego związku. Poza tym mamy spokojny dom bez awantur bez kłótni a wyszliśmy z domów w których właśnie tego najbardziej brakowało.
                                                  • hello-kitty2 Re: rozwiązanie problemu 01.08.15, 15:17
                                                    zombi135 napisał:

                                                    > Z tym wychwalaniem pijesz do mnie ? Opisuje moją sytuacje jeśli pasuje do dysku
                                                    > sji. Pisze że teraz jest super, pisze że kiedyś było kiepsko. Też jestem szczer
                                                    > y. Tyle.

                                                    Ehe :)
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,158186496,158248280,A_w_polsce_mamy_takie_ciacha_.html
                                                    > Pochwale się ;) Szybko pisze na klawiaturze a i tak wysmolić posta na pół ekran
                                                    > u zajmuje mi troszkę czasu dlatego nie biorę udziału w każdej dyskusji i sobie
                                                    > je odpuszczam. Sądząc po ilości, wielkości postów, mogę przypuszczać że sabat t
                                                    > rochę czasu tu spędza, ale oczywiście są to moje przypuszczenia. Żona kiedyś po
                                                    > wiedziała mi że ma dość że przychodzę do sypialni tylko na seks, fakt jak mi si
                                                    > ę nie chciało wieczór spędzałem w pracy przed komputerem. Dlatego napisałem o t
                                                    > ym sabatowi.

                                                    A Sabat przychodzi do sypialni pewnie tylko po to by podlac kwiatki albo odkurzyc, bo Sabat nie spi w sypialni z zona, bo zona spi z dziecmi (przynajmniej z ostatnich moich danych tak wynika, moze sie cos zmienilo) wiec rada psu na bude. Pisanie na forum moze byc forma relaksu/rozrywki, ktorej kazdy potrzebuje.

                                                    > Ideałem nie jestem, moja żona raczej określiła by mnie jak bałaganiarza, a w te
                                                    > j wypowiedzi chodziło mi o budowaniu nastroju przez cały dzień po to by wieczor
                                                    > em zamoczyć. Czasem robię jakieś *kwiatki* dla żony tak po prostu by było jej m
                                                    > iło. Sabat może sprzątać, wynosić śmieci, myć okna, ale może nie robi obiadów i
                                                    > to jest taki *kwiatek* który czasem może wprowadzić jego żonę w lepszy nastrój
                                                    > . Moja żona też często czeka na coś 1-2 lata, tyle że w tym czasie nie siedzę
                                                    > na kanapie tylko robię coś innego. A ta konkretna rzecz porostu wylatuje z głow
                                                    > y, faceci tak mają. Mnie też wkurza jak widzę moje skarpetki rzucone na podłogę
                                                    > , ale rzucając je tam o tym nie myślę. I mogę przejść koło nich 10 razy i nie z
                                                    > auważyć lub pomyśleć że muszę podnieść, ale za chwilę wypadnie mi to z głowy- t
                                                    > ak chyba też faceci mają.

                                                    Z dorobku forum wynika, ze jak ktos ma ochote na seks to nie potrzeba nic budowac w ciagu dnia. Czy Twoja zona cos buduje zebys mial ja ochote przeleciec?

                                                    > A jakie cechy przekonały żonę do mnie, musiała byś ją zapytać. Chwaląc się jest
                                                    > em zajebistym ojcem i dużo spędzam czasu z dziećmi przez co ona ma więcej czasu
                                                    > dla siebie. Dużo koleżanek tego jej we mnie zazdrości wiec jeśli wybierała dob
                                                    > rego ojca dla swoich dzieci trafiła bardzo dobrze, ot może to sekret naszego zw
                                                    > iązku. Poza tym mamy spokojny dom bez awantur bez kłótni a wyszliśmy z domów w
                                                    > których właśnie tego najbardziej brakowało.

                                                    Do seksu sie to ma nijak. Sabat i moj partner tez sa fantastycznymi ojcami. To nie podnieca.
                                                  • sabat777 Re: rozwiązanie problemu 01.08.15, 16:15
                                                    Zmienilo sie, dzieci udalo sie wreszcie wyekspediowac do wlasnego pokoju i osobnych lozek. Teraz mamy osobna sypialnie, zamykana od srodka. W kwestii seksu niewiele to zmienilo ale przynajmniej oboje mamy spokojniejszy sen.
                                                  • zombi135 Re: rozwiązanie problemu 01.08.15, 17:27
                                                    sabat777 napisał:
                                                    > Zmienilo sie, dzieci udalo sie wreszcie wyekspediowac do wlasnego pokoju i osob
                                                    > nych lozek. Teraz mamy osobna sypialnie, zamykana od srodka. W kwestii seksu ni
                                                    > ewiele to zmienilo ale przynajmniej oboje mamy spokojniejszy sen.

                                                    Czyli w zasadzie wygląda to tak jak totalny rozpad.
                                                    To powiem Ci tak, obydwoje kochacie wasze dzieci, to nie jest normalna sytuacja - zamki w drzwiach sypialni - to nie jest dobry przykład dla dzieci, to nie wpływa na nich dobrze. I tym powinieneś się kierować, idź do poradni małżeńskiej a nie analizuj, z analizy wychodzą totalne bzdury, bo nie jesteś obiektywny, bo pewnie nie wiesz co w żonie siedzi, ona sama może tego nie wiedzieć. Szczególnie że na wszystko patrzysz przez pryzmat zarabianych przez ciebie pieniędzy. Jak by ci się udało zabierz tam żonę, właśnie pod pretekstem dobra waszych dzieci. Rodzice to nie ludzie którzy mieszkają koło siebie ale ludzie którzy mieszkają ze sobą, którzy okazują sobie uczucie i czułość. I o to powinieneś zawalczyć, to twoje kolejne *40 kg* które musisz zrzucić. Dla dobra was i waszych dzieci.
                                                    Moi teściowie mieszkają ze sobą dalej, wystarczy mała iskra i skaczą sobie do oczu. Rodzice moich znajomych żyją jak pies z kotem, ostatnio mata pocięła w domu wszystkie kable by dopiec mężowie. Dużo w nich wzajemnych pretensji i obwiniana się. Moi rodzice się rozwiedli, tyle że ja mam beznadziejnego ojca i szukałem tego ojca w każdym kto się napatoczył.
                                                    Nie warto dawać takiego przykładu dziecią, kiedyś one założą swoje rodziny, nie mówię że wasz przykład przekreśli lub zapewni im miłe życie, ale na pewno ułatwi dążenie do niego.
                                                  • hello-kitty2 Re: rozwiązanie problemu 01.08.15, 18:12
                                                    zombi135 napisał:

                                                    > To powiem Ci tak, obydwoje kochacie wasze dzieci, to nie jest normalna sytuacja
                                                    > - zamki w drzwiach sypialni - to nie jest dobry przykład dla dzieci, to nie wp
                                                    > ływa na nich dobrze.

                                                    Jak nie jest normalna, jak u mnie buduja kazda sypialnie z zamkiem w drzwiach (fabrycznie) czyli nie tylko w master bedroom ale tez w pozostalych sypialniach, w tym sypialniach dzieci. Co Ty gadasz? ;-)
                                                  • sabat777 Re: rozwiązanie problemu 01.08.15, 18:50
                                                    "Master bedroom"? To tam gdzie spi Urquhart? :))))
                                                  • zombi135 Re: rozwiązanie problemu 03.08.15, 18:27
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Jak nie jest normalna, jak u mnie buduja kazda sypialnie z zamkiem w drzwiach (
                                                    > fabrycznie) czyli nie tylko w master bedroom ale tez w pozostalych sypialniach,
                                                    > w tym sypialniach dzieci. Co Ty gadasz? ;-)

                                                    A ty się dopierdalasz dla sportu, czy masz w tym jakiś inny ukryty cel?! U mnie w domu też chyba wszystkie drzwi mają zamki, ale wypowiedź sabata przynajmniej mi zasugerowała że im są potrzebne. U mnie klucze są pogubione.
                                                  • sabat777 Re: rozwiązanie problemu 03.08.15, 18:44
                                                    Oczywiscie ze sa potrzebne, chocby po to, zeby miec czas ubrac majtki na tylek, gdy sie szesciolatek przestraszy w nocy i bedzie prul do sypialni rodzicow pod koldre...
                                                  • hello-kitty2 Re: rozwiązanie problemu 03.08.15, 18:53
                                                    zombi135 napisał:

                                                    > A ty się dopierdalasz dla sportu, czy masz w tym jakiś inny ukryty cel?!

                                                    Celem dyskusji jest wymiana informacji. Informacje sa potrzebne by zblizyc sie do prawdy.

                                                    U mnie
                                                    > w domu też chyba wszystkie drzwi mają zamki, ale wypowiedź sabata przynajmniej
                                                    > mi zasugerowała że im są potrzebne. U mnie klucze są pogubione.

                                                    To co jest u Ciebie nie jest zadna norma dla innych. Zapodales prawde objawiona, ze zamki w drzwiach sa w domu sytuacja nienormalna pomimo, ze buduje sie w standardzie z zamkami, co wskazywaloby, ze zamki w drzwiach sypialni sa/moga byc potrzebne. To moze z laski swojej wyjasnij dlaczego uwazasz ewentualne uzywanie zamku w drzwiach za nienormalne?
                                                  • zombi135 Re: rozwiązanie problemu 03.08.15, 18:58
                                                    Jeśli dwoje ludzi po ślubie śpi w osobnych pokojach i zamyka siebie, swój dobytek przed współmałżonkiem na klucz to moim zdaniem daleko tu do normalności a tak na podstawie wcześniejszych wypowiedzi sabata zrozumiałem kwestie zamków w drzwiach.
                                                  • sabat777 Re: rozwiązanie problemu 03.08.15, 19:04
                                                    To zle zrozumiales. Teraz spimy razem z zona i mamy na noc zamkniete drzwi w sypialni. Byl taki okres, ze spalismy osobno - ja na kanapie w pokoju, a zona z dziecmi we wspolnej sypialni.
                                                  • sabat777 Re: rozwiązanie problemu 01.08.15, 18:48
                                                    Ale czemu zakladasz, ze mi zalezy na zmianie tej sytuacji? Przestalem sie przejmowac zona, to byl naczelny problem mojego zycia przez pare lat i ciesze sie bezgranicznie, ze przestalo mi na niej zalezec. A wez se te swoje propozycje i rady wsadz tam gdzie swiatlo nie dochodzi, bo i tak nic nie zmienia, a tylko spowoduja bezcelowe rozdrapywanie czegos co juz samo przystyglo i zdechlo. Poza tym taka terapia kosztuje niemalo, a moje zarobki oscyluja wokol najnizszej krajowej.
                                                    Dla mnie cale to cisniecie na terapie i psychologow to zabawa dla zblazowanej i niedorznietej nowej burzuazji, a ja nie dosc, ze w to nie wierze, to jeszcze mnie nie stac. Ja jestem plebs, a plebs musi sie wziac w garsc sam, bez poklepywania po pleckach ze zrozumieniem doktorka z poradni.
                                                  • sabat777 Re: rozwiązanie problemu 01.08.15, 21:11
                                                    Jeszcze jedno - ja uwazam, ze gadanie o problemach nic nie zmienia. One skads sie biora, najczesciej wynikaja z ukladu sil, jakichs cech ludzi, ktorych sprawa dotyczy. Dopoki nie zmieni sie uklad sil, to nie zmieni sie sytuacja. To troche jak pieprzenie ministrow w czasie negocjacji pokojowych, a na polu bitwy czolgi juz tankuja paliwo i laduja amunicje. Ministrowie moga sie dogadac, a czolgi i tak pojada na szturm i zrobia wrogowi z tylka jesien sredniowiecza.
                                                    Liczy sie kto ma ile dywizji, a nie kto papla ozorem.
                                                  • hello-kitty2 Re: rozwiązanie problemu 01.08.15, 21:24
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > Jeszcze jedno - ja uwazam, ze gadanie o problemach nic nie zmienia. One skads s
                                                    > ie biora, najczesciej wynikaja z ukladu sil, jakichs cech ludzi, ktorych sprawa
                                                    > dotyczy. Dopoki nie zmieni sie uklad sil, to nie zmieni sie sytuacja. To troch
                                                    > e jak pieprzenie ministrow w czasie negocjacji pokojowych, a na polu bitwy czol
                                                    > gi juz tankuja paliwo i laduja amunicje. Ministrowie moga sie dogadac, a czolgi
                                                    > i tak pojada na szturm i zrobia wrogowi z tylka jesien sredniowiecza.
                                                    > Liczy sie kto ma ile dywizji, a nie kto papla ozorem.

                                                    Right ale popalamy, bo nic do roboty nie mamy, bo nie ruchamy ;-)
                                                  • marek.zak1 Re: rozwiązanie problemu 01.08.15, 21:25
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > Jeszcze jedno - ja uwazam, ze gadanie o problemach nic nie zmienia. One skads sie biora, najczesciej wynikaja z ukladu sil, jakichs cech ludzi, ktorych sprawa dotyczy. Dopoki nie zmieni sie uklad sil, to nie zmieni sie sytuacja.
                                                    ----------------------------------------------------------------------------------------------------------

                                                    Ja sie z tym zgadzam i nawet z Kitty w tym waąku na ten temat było. Z tym, ze ty uważasz, że najwazniejsze w gym ukladzie sa pieniadze, a ja, że decyduje charakter i silniejszy podporządkowuje sobie slabszego.

                                                  • sabat777 Re: rozwiązanie problemu 02.08.15, 07:04
                                                    Charakter ma jakies znaczenie, moze zaskoczyc przeciwnika. Tak jak determinacja i odwaga Powstancow Warszawskich zaskoczyla Niemcow. Jednak z czasem i tak okazuje sie, ze najbardziej liczy sie kto ma jakie uzbrojenie i ilu ma zolnierzy. A sprawy i tak zmierzaja do nieuniknionego, tragicznego konca.
                                                  • marek.zak1 Re: rozwiązanie problemu 02.08.15, 08:38
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > Charakter ma jakies znaczenie, moze zaskoczyc przeciwnika.
                                                    ----------------------------------------------------------------------------------------------

                                                    Charakter , czyli kim kto jest, jest najważniejszy, i przy bliższym poznaniu jawi się w całej okazałości. Mozna udawać i pewne cechy starać się ukryć ale przeważnie już po krótkim czasie znajomosci one i tak wyjdą na jaw.
                                                  • sabat777 Re: rozwiązanie problemu 02.08.15, 08:58
                                                    Marek, sposob zachowania zalezy od posiadanej sily. Widzialem jak ludzie zmieniali sie znaczaco w zachowaniach wraz z awansem w korporacji i wzrostem poczucia wlasnej sily i sprawczosci. Moze byc tez odwrotnie. Wraz z utrata mocy czlowiek staje sie bardziej ulegly i sluzalczy. To normalna taktyka by nie agazowac sie w konflikt w stadzie gdy jest sie slabym - kiedys grozilo za to poranienie albo wrecz utrata zycia. Kiedy jestes na przegranej pozycji korzystniej jest grzecznie zejsc z drogi zamiast glupio kozakowac.
                                                  • marek.zak1 Re: rozwiązanie problemu 02.08.15, 09:25
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > Marek, sposob zachowania zalezy od posiadanej sily. Widzialem jak ludzie zmieniali sie znaczaco w zachowaniach wraz z awansem w korporacji i wzrostem poczucia wlasnej sily i sprawczosci. Moze byc tez odwrotnie. Wraz z utrata mocy czlowiek staje sie bardziej ulegly i sluzalczy. To normalna taktyka by nie agazowac si w konflikt w stadzie gdy jest sie slabym - kiedys grozilo za to poranienie albo wrecz utrata zycia. Kiedy jestes na przegranej pozycji korzystniej jest grze cznie zejsc z drogi zamiast glupio kozakowac.
                                                    --------------------------------------------------------------------------------------------------------------

                                                    Tak, władz i kasa zmieniaja ludzi, ale my tutaj raczej rozmawiamy o pozycji we własnym domu. Wiekszość moich znajomych, którzy się dorobili i odnieśli sukces zawodowy/finansowy jak byli, tak są pantoflarzami.
                                                    Weź takiego Federera, ktory zarabia mliliony, a jest całkowicie zdominowany przez swoją żonę - Mirkę, która mu nawet nie pozwala zapraszać własnej siostry do domu ani na swoje mecze. Ona ma decydujacy głos i kręci całym show.
                                                  • sabat777 Re: rozwiązanie problemu 02.08.15, 09:38
                                                    Nie wiesz jakiego te kobiety maja na nich asa w rekawie. Ludzie rzadko kiedy boja sie bez powodu. To ze mezczyzni obawiaja sie swoich zon wynika najczesciej z tego, jakie mozliwosci zemsty maja te zony wobec nich. Jesli rottweiler jest za plotem to moge mu nawet nasikac na pysk. Jesli plotu nie ma, to juz bym taki odwazny nie byl :)
                                                    Podpowiem, ze jesli nie wiadomo o co chodzi, to zwykle chodzi o pieniadze.
                                                  • marek.zak1 Re: rozwiązanie problemu 02.08.15, 09:52
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > Nie wiesz jakiego te kobiety maja na nich asa w rekawie. Ludzie rzadko kiedy boja sie bez powodu. To ze mezczyzni obawiaja sie swoich zon wynika najczesciej z tego, jakie mozliwosci zemsty maja te zony wobec nich. Jesli rottweiler jest za plotem to moge mu nawet nasikac na pysk. Jesli plotu nie ma, to juz bym taki odwazny nie byl :)
                                                    > Podpowiem, ze jesli nie wiadomo o co chodzi, to zwykle chodzi o pieniadze.
                                                    --------------------------------------------------------------------------------------------------------------

                                                    Mylisz sie. Ja większość tych par znam jeszcze ze studenckich czasów. Ich wzajemne relacje się ani trochę nie zmieniły, a wtedy nikt z nas niczego nie miał. Pamiętaj, silniejszy charakter osoby, która ma zdolności przywódcze, podporzadkowuje sobie słabszy i nic z tym nie zrobisz.
                                                    To wychodzi bardzo szybko, czasami nawet na pierwszym spotkaniu, kiedy ludzie jeszcze mało o sobie wiedzą. Strona słabsza podswiadomie to akceptuje, chce zdjąć z siebie odpowiedzialność i jest jej z tym wygodnie.
                                                  • sabat777 Re: rozwiązanie problemu 02.08.15, 10:38
                                                    A moze po prostu nie lubia sie klocic, a ich zony to uwielbiaja? Ty oceniasz, ze sa pantoflarzami - ale czy osiagaja swoje cele?
                                                  • mabelle2000 Re: rozwiązanie problemu 02.08.15, 11:02
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Pamiętaj, silniejszy charakter osoby, która ma zdolności przywódcze, podporzad
                                                    > kowuje sobie słabszy i nic z tym nie zrobisz.

                                                    Czyli Twoja zona podporzadkowala sobie Ciebie ? To jest ten Twoj patent na udane malzenstwo ? :-)
                                                  • hello-kitty2 Re: rozwiązanie problemu 02.08.15, 11:18
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > Czyli Twoja zona podporzadkowala sobie Ciebie ? To jest ten Twoj patent na uda
                                                    > ne malzenstwo ? :-)

                                                    NIe. Per pantoflarze Marek mowi o swoich znajomych. Ciekawe czy to czytaja? ;) W jego malzenstwie to on ma wladze nad zona, przynajmniej tak pisal, on ja sobie podporzadkowal i to jest jego sukces.
                                                  • sabat777 Re: rozwiązanie problemu 02.08.15, 12:22
                                                    Podporzadkowac sobie kogos nad kim ma sie ekonomiczna wladze to sredni powod do dumy. Rzeklbym - zadna to sztuka.
                                                  • marek.zak1 Re: rozwiązanie problemu 02.08.15, 15:39
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > Podporzadkowac sobie kogos nad kim ma sie ekonomiczna wladze to sredni powod do dumy. Rzeklbym - zadna to sztuka.
                                                    ------------------------------------------------------------------------------------------------------------
                                                    Nie mam żadnej ekonomicznej władzy. Konto jest wspólne. Moja żona jest współwłaścicielką wszystkiego, co posiadamy.
                                                  • mabelle2000 Re: rozwiązanie problemu 02.08.15, 11:16
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    >Z tym, ze t
                                                    > y uważasz, że najwazniejsze w gym ukladzie sa pieniadze, a ja, że decyduje char
                                                    > akter i silniejszy podporządkowuje sobie slabszego.


                                                    Tylko, ze silniejszy to niekoniecznie ten kto decyduje i podejmuje decyzje, ale rownie dobrze silniejszym moze byc ten, kto umie *rzadzacym* sprytnie pokierowac ;-)
                                                  • zombi135 Re: rozwiązanie problemu 03.08.15, 18:54
                                                    sabat777 napisał:
                                                    > Dla mnie cale to cisniecie na terapie i psychologow to zabawa dla zblazowanej i
                                                    > niedorznietej nowej burzuazji, a ja nie dosc, ze w to nie wierze, to jeszcze m
                                                    > nie nie stac. Ja jestem plebs, a plebs musi sie wziac w garsc sam, bez poklepyw
                                                    > ania po pleckach ze zrozumieniem doktorka z poradni.

                                                    Ja Ci to piszę z perspektywy dziecka które ma rozwiedzionych rodziców, u was wcześniej czy później pewnie do tego rozwodu dojdzie, albo będzie żyć koło siebie w swoich zamkniętych na klucz sypialniach- wspaniały przykład na życie dla dzieci. Ponoć jesteś dobrym ojcem to zastanów się nad tym co dla nich ważne.
                                                    Rozumiem że skoro dzieci od niedawna śpią same to jeszcze są małe, więc dopadł was klasyczny kryzys seksualny charakterystyczny dla tego okresu, jak u wielu par. Ale ty musiałeś go swoim zwyczajem przeanalizować, roztrząsać i zaciąć się w sobie. Brawo.
                                                    Podobno najlepsze co ojciec może zrobić dla swoich dzieci to bardzo kochać ich matkę. A kobietom niestety bardziej odpierdala na punkcje dzieciaków gdy się urodzą a ojciec wtedy powinien wspierać, pomagać i pilnować by jej nie odwaliło do końca ;)
                                                  • hello-kitty2 Re: rozwiązanie problemu 03.08.15, 19:19
                                                    zombi135 napisał:

                                                    > Ja Ci to piszę z perspektywy dziecka które ma rozwiedzionych rodziców, u was wc
                                                    > ześniej czy później pewnie do tego rozwodu dojdzie, albo będzie żyć koło siebie
                                                    > w swoich zamkniętych na klucz sypialniach- wspaniały przykład na życie dla dzi
                                                    > eci.

                                                    No to co lepsze: rozwod i rozstanie czy zycie kolo siebie przy zamknietych drzwiach?

                                                    Inna sprawa: jestes pewny czy jak dasz dzieciom dobry przyklad to one go wezma, wdroza i beda szczesliwe?
                                                  • sabat777 Re: rozwiązanie problemu 03.08.15, 19:41
                                                    Jeszcze nie jest jasne, ktory przyklad jest dobry, a ktory zly :)
                                                  • mabelle2000 Re: rozwiązanie problemu 03.08.15, 20:14
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Inna sprawa: jestes pewny czy jak dasz dzieciom dobry przyklad to one go wezma,
                                                    > wdroza i beda szczesliwe?

                                                    Tez sie nad tym cale zycie zastanawiam :-) Moi rodzice np. wedlug ogolnych standardow dali mi przyklad ze mucha nie siada. Co nie przeszkadza mi uwazac ich zwiazku za anachroniczny, bo opierajacy sie glownie na wyzysku kobiety. Co ciekawe moja matka byla bardzo szczesliwa kobieta, spelniona zarowno zawodowo jak i macierzynsko, ale obserwacje ojca, ktory nigdy nie pomogl jej w pracach domowych, przekreslaja w moich oczach cala te ich sielanke.
                                                  • hello-kitty2 Re: rozwiązanie problemu 03.08.15, 20:32
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > Tez sie nad tym cale zycie zastanawiam :-) Moi rodzice np. wedlug ogolnych stan
                                                    > dardow dali mi przyklad ze mucha nie siada. Co nie przeszkadza mi uwazac ich zw
                                                    > iazku za anachroniczny, bo opierajacy sie glownie na wyzysku kobiety. Co ciekaw
                                                    > e moja matka byla bardzo szczesliwa kobieta, spelniona zarowno zawodowo jak i m
                                                    > acierzynsko, ale obserwacje ojca, ktory nigdy nie pomogl jej w pracach domowych
                                                    > , przekreslaja w moich oczach cala te ich sielanke.

                                                    Przypomnialas mi rozmowe z moja ciotka. Tak sie sklada, ze na poczatku mojej drogi zawodowej pracowalam z siostra ojca, z ktora jako dziecko nie mialam za wiele do czynienia i to bylo fajne zrodlo informacji o zyciu domu rodzinnego mojgo ojca. Opowiadala tez czesto o sobie i swoim zyciu doroslym, malzenstwie, macierzynstwie. Z tych opowiesci wylanial sie dokladnie taki sam obraz, jak opisujesz. Okazalo sie, ze zmywa (i nie tylko) nawet po swoim doroslym synie, ktory jeszcze z nimi wtedy mieszkal. Doskonale sobie zdawala sprawe, ze niektore kobiety juz tak nie zyja wiec dodawala cos w ten desen: 'wiesz kitty tak sobie mysle, ze i tak mam lepiej niz moja matka, bo ja mam chociaz biezaca, ciepla wode z kranu, a moja matka nie miala!'
                                                  • zombi135 Re: rozwiązanie problemu 03.08.15, 21:18
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > No to co lepsze: rozwod i rozstanie czy zycie kolo siebie przy zamknietych drzw
                                                    > iach?

                                                    To taki trochę wybór jak między ebolą a dżuma ;D
                                                    Ale jeśli ludzie potrafią się wzajemnie szanować i żyć koło siebie bez wzajemnych pretensji itd. to moim zdaniem życie koło siebie będzie lepsze dla dzieci. Rozwód to rezygnacja, odpuszczenie - nie udało się, mniemy kartkę wyrzucam do kosza. Czy to dobry przykład dla dziecka na te wszystkie porażki które czekają go w życiu?!


                                                    > Inna sprawa: jestes pewny czy jak dasz dzieciom dobry przyklad to one go wezma,
                                                    > wdroza i beda szczesliwe?
                                                    Może i są jakieś statystyki, ale wydaje mi się że lepiej dawać dobry przykład niż zły. Życie we dwoje nie jest łatwe, więc pewnie lepiej pokazać że się da i że może to być przyjemne. Jeśli syn widzi przykład ojca wracającego z pracy siadającego na fotelu, pewnie sam kiedyś taki będzie. I tak samo jak można wynieść z domu że żona to praczka, sprzątaczka, kucharka. Pewnie można też wynieść że warto odnosić się do niej z szacunkiem, kupić czasem jej kwiaty, zabrać gdzieś, wyjść razem na spacer, cmoknąć się przy dzieciach, przytulić itd. Dla mnie to trochę logiczne ale dowodów szukać nie mam czasu. Sam jestem zaprzeczeniem tej teorii ale ja mojego ojca nie cierpię i to celowe działanie ;)
                                                  • mabelle2000 Re: rozwiązanie problemu 03.08.15, 20:23
                                                    zombi135 napisał:

                                                    > Ponoć jesteś dobrym ojcem to zastanów się nad tym co dla nich ważne.

                                                    Co jest wazne dla dzieci ? Wazne jest, zeby nauczyc je samodzielnego myslenia, obserwacji i wyciagania wnioskow. To jest wazne. Bo to co rodzice uwazaja za szczescie, wcale nie musi byc szczesciem dla ich dzieci.
                                                  • zombi135 Re: rozwiązanie problemu 03.08.15, 21:20
                                                    A rodzice w szczęśliwych związkach nie są w stanie tego nauczyć ?.
                                                  • zombi135 Re: rozwiązanie problemu 01.08.15, 16:48
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Ehe :)
                                                    > rel="nofollow">forum.gazeta.pl/forum/w,15128,158186496,158248280,A_w_polsce_mamy_takie_ciacha_.html

                                                    Wcześniej wątku pisałem do Keg o zdjęciu przerobionym w photoshopie, fakt pochwaliłem się niem bo sam się sobie tam podobam ;)

                                                    Nie muszę znać całego życiorysu by wypowiadać się na temat kogoś w internecie, szczególnie że go nie obrażam. On też ma prawa olać moje wypowiedzi.

                                                    Dorobek forum to stronniczy dorobek, mało tu ludzi którym udaje się fajnie żyć z kimś przez naście lat... a moje wypowiedzi dotyczą takich związków. Poza tym jak obydwoje mają chcice to nie sztuka mieć seks?! Gorzej jak jednemu się chce a drugiemu nie, wtedy trzeba jakoś nakręcić atmosferę.

                                                    > Do seksu sie to ma nijak. Sabat i moj partner tez sa fantastycznymi ojcami. To
                                                    > nie podnieca.

                                                    Sorki bo twojej biografii też całej nie znam, czyli ty jesteś w związku z kimś ale tak jak sabat seksu brak tak ?
                                                    Wiesz ja nie puszczam gazów przy stole, wiem że może przed dziećmi trochę była rutyna i przyzwyczajenie ale jakoś po ich urodzeniu się wydaje mi się że żona widzie we mnie coś więcej.
                                                  • hello-kitty2 Re: rozwiązanie problemu 01.08.15, 17:21
                                                    zombi135 napisał:

                                                    > Dorobek forum to stronniczy dorobek, mało tu ludzi którym udaje się fajnie żyć
                                                    > z kimś przez naście lat... a moje wypowiedzi dotyczą takich związków.

                                                    Powiem Ci tak: dla Boga najcenniejszy byl marnotrawny syn, ktory wrocil do domu. Ten syn, ktory zawsze byl w domu, ktoremu sie wiodlo i ktory ojca nigdy nie zawiodl nie byl tak cenny.

                                                    Inna sprawa co to znaczy 'fajnie zyc', a jeszcze inna czy Ty faktycznie poprawnie identyfikujesz zrodlo swojego fajnego zycia z zona.

                                                    Jesli na forum chcesz sobie porozmawiac z kims, kto fajnie zyje o tym jak Tobie sie fajnie zyje nie widze przeszkod. Ja osobiscie nie widze w Twoim przykladzie zadnej nauki dla siebie. Moze kiedys dostrzege ale teraz nie ma w nim nic.
                                                  • m.a.l.a_syrenka Re: rozwiązanie problemu 01.08.15, 17:32
                                                    Eee tam, w tej przypowieści to tatuś pana marnotrawnego zorganizował balangę, bo myślał, że ten młodszy już martwy a on żywy. Nie ma normalnego człowieka, który nie podskoczylby choć raz z radości, że gowniarz przestał ćpać, chlać, nie ma HIVa i zaczął spokojnie pracować na kasie w biedronce... A starszy i tak odziedziczył rodzinną firmę.
                                                  • urszula.slo Re: rozwiązanie problemu 01.08.15, 17:20
                                                    Mój mąż też est fantastycznym ojcem. I mnie to bardzo podnieca. Widząc, jak lubi rolę ojca, jak go to spełnia i jaki czuje się ważny. Baaardzo mnie to podnieca :)
                                                  • hello-kitty2 Re: rozwiązanie problemu 01.08.15, 17:27
                                                    urszula.slo napisała:

                                                    > Mój mąż też est fantastycznym ojcem. I mnie to bardzo podnieca. Widząc, jak lub
                                                    > i rolę ojca, jak go to spełnia i jaki czuje się ważny. Baaardzo mnie to podniec
                                                    > a :)

                                                    A czy w innych mezczyznach tez Cie to podnieca? Czy zawsze Cie to podniecalo we wszystkich mezczyznach? Pytanie dodatkowe: czy podniecasz sie przy ogladaniu porno? Jesli tak: co dokladnie Cie w nim podnieca?
                                                  • ninek04 Re: rozwiązanie problemu 01.08.15, 23:24
                                                    urszula. słowa napisała
                                                    >Mój mąż też est fantastycznym ojcem. I mnie to bardzo podnieca. Widząc, jak lubi rolę ojca, jak go to spełnia i jaki czuje się ważny. Baaardzo mnie to podnieca :)<

                                                    Powiem Ci tak:mój mąż też jest fantastycznym ojcem,ale za cholerę mnie to nie podnieca.A Ciebie podnieca jego poczucie ważności z faktu bycia ojcem? Tego też nie rozumiem, jak może podniecać coś, co powinno być jakaś tam normą -mam na myśli dobre ojcostwo.
                                                  • mabelle2000 Re: rozwiązanie problemu 02.08.15, 11:26
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > Tego też
                                                    > nie rozumiem, jak może podniecać coś, co powinno być jakaś tam normą -mam na my
                                                    > śli dobre ojcostwo.

                                                    Norma jest tez nie upijanie sie i nie lanie zony po pysku, chodzenie do pracy i uzywanie szczotki do kibla. I wielu nadal sie marzy, ze bedzie za to podziwianym, co w konsekwencji rzecz jasna wygeneruje pozadanie ;-)
                                                  • sabat777 Re: rozwiązanie problemu 02.08.15, 12:19
                                                    A na koniec moze sie okazac, ze zona uciekla z takim, ktory pije, bije ja, a szczotke do kibla wklada jej w tylek :)
                                                  • ninek04 Re: rozwiązanie problemu 01.08.15, 23:38
                                                    zombi135 napisał
                                                    >Chwaląc się jestem zajebistym ojcem i dużo spędzam czasu z dziećmi przez co ona ma więcej czasu dla siebie. <

                                                    Nastepny zajebisty ojciec. A jest coś w Tobie niezajebistego?Bo suma zajebistosci we wszystkich dziedzinach i aspektach zaprezentowana tu na forum przekroczyła chyba już pewną masę krytyczną, poza którą staje się to mało strawne do przyjęcia i czytania. Taka super autoprezentacja siebie mnie na przykład nie podnieca,a wręcz odrzuca.
                                                  • hello-kitty2 Re: rozwiązanie problemu 02.08.15, 01:19
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > zombi135 napisał
                                                    > >Chwaląc się jestem zajebistym ojcem i dużo spędzam czasu z dziećmi przez c
                                                    > o ona ma więcej czasu dla siebie. <
                                                    >
                                                    > Nastepny zajebisty ojciec.

                                                    Ludzie chca bysmy ich podziwiali za cos, czego nie jestesmy benificjentami. Powariowali? ;-)
                                                  • sabat777 Re: rozwiązanie problemu 02.08.15, 08:41
                                                    Pytanie czy ten zajebisty ojciec to John Matrix z "Commando" czy raczej Rysiek z "Klanu" ;)
                                                  • zombi135 Re: rozwiązanie problemu 03.08.15, 18:29
                                                    ninek04 napisała:
                                                    > Nastepny zajebisty ojciec. A jest coś w Tobie niezajebistego?Bo suma zajebistos
                                                    > ci we wszystkich dziedzinach i aspektach zaprezentowana tu na forum przekroczył
                                                    > a chyba już pewną masę krytyczną, poza którą staje się to mało strawne do przyj
                                                    > ęcia i czytania.

                                                    Kitti zapytała o cechy więc wymieniłem jedną moim zdaniem najważniejszą..
                                                • sabat777 Re: rozwiązanie problemu 01.08.15, 17:14
                                                  Forum sciaga tylu wychwalaczy, poniewaz moim zdaniem jest tu grupa osob zainteresowana swingiem/cuckold. Jezeli mam racje to jest to hipokryzja i zaklamanie wysokich lotow. Taka moja spiskowa teoria dziejow. Po co mezczyzna mialby sie chwalic? Zeby poruchac. Chwalenie sie to rodzaj tanca godowego, a jesli tak to po co ten taniec i przed kim?
                            • hello-kitty2 Re: Korzyści kamrata sabata 01.08.15, 13:11
                              sabat777 napisał:

                              > Zauważ tutaj na forum, że bardzo wiele osób używa wobec mnie argumentu "bo nie
                              > ruchasz" jako ostatecznego kryterium oceny. I to są zarówno faceci jak i babki.
                              > Jako żyję, nie spotkałem się z tego typu określeniem formułowanym wobec kobiety
                              > . Nikt babie nie zarzuca nie ruchania się!

                              No nie jest tak do konca. Nie bylo Cie troche i moze nie sledziles. Ale zarzuty czy tam jakies wysmiewki dotyczace 'nie ruchania' sa tez formulowane tez wobec kobiet na forum. Ostatnio przeciez Triss pisala, ze jakas liczba kobiet na forum nie rucha, bo nie ma z kim i trwa przy swoich nieruchawych partnerach, co uwaza za zalosne. Z Kag kiedys na ten przyklad wyszedl cham i walnela zebym sie wreszcie zaczela ruchac, bo pierdole glupoty, ze jestem desperatka, bo dawno nie ruchalam i takie tam. Wiec owszem kobiety tez sa oceniane negatywnie za nieruchanie, a jednoczenie przez mezczyzn oceniane sa jako latwe szmaty za w ogole chec ruchania sie. Nie dogodzisz ;-) Niewazne zreszta. Podaje wylacznie przyklady, ze nie masz 100% racji.
                              • szopen_cn Re: Korzyści kamrata sabata 02.08.15, 15:46
                                hello-kitty2 napisała:

                                > sabat777 napisał:
                                >
                                > > Zauważ tutaj na forum, że bardzo wiele osób używa wobec mnie argumentu "b
                                > o nie
                                > > ruchasz" jako ostatecznego kryterium oceny. I to są zarówno faceci jak i
                                > babki.
                                > > Jako żyję, nie spotkałem się z tego typu określeniem formułowanym wobec k
                                > obiety
                                > > . Nikt babie nie zarzuca nie ruchania się!
                                >
                                > No nie jest tak do konca.

                                Mozna pojsc dalej I stwierdzic, ze to jest zupelnie nie tak.

                                Z tego co Sabat o sobie w ciagu tych kilku lat napisal wynika, ze jego doswiadczenie I praktyczna wiedza na temat zwiazkow z kobietami sa bardzo niewielkie. Dodac do tego opisywana sytuacje w obecnym malzenstwie gdzie seks jest w zaniku I chyba trudno sie dziwic, ze ludzie uzywaja argumentu "bo nie ruchasz" = "nie masz pojecia o rzeczywistosci" kiedy Sabat wypowiada sie w dyskusjach na temat bzykania, zwilzania czy udanych zwiazkow.
                                Sabat ma przemyslenia, przeczytania i zapozyczenia z roznych opini i na tej podstawie buduje prezentowane tu teorie, ktore z rzeczywistoscia maja niewiele wspolnego.

                                Nie jest to kryterium oceny osoby ale argument uzywany w dyskusji.
                                Cos w stylu: nie masz pojecia o czym piszesz.

                                Na ocene osoby sklada sie duzo wiecej i chyba nie da sie zaprzeczyc, ze wiekszosc tu piszacych ma czuje duza sympatie do forumowej kreacji o nicku sabat, bo w tym ekosystemie elokwencja i extra poczucie humour odbierane sa bardzo pozytywnie.

                            • jesod Re: Korzyści kamrata sabata 02.08.15, 01:26
                              sabat777 napisał:
                              > Bzdura, parcie na związek to typowo kobiecy punkt widzenia.

                              Twierdzisz, że mężczyznom ( w Twojej nomenklaturze: chłopom) więź żadna i do niczego nie jest potrzebna? Jedyna więź istotna dla ich jestestwa to wieczna więź kopulacyjna, przekazywana z pokolenia na pokolenie, przez rozsiew genów antywięziotwórczych, czyli męskich?

                              sabat777 napisał:
                              > Ja miałem parcie na ruchanie.

                              Świetnie. Dzięki za szczerość i autoprezentację.
                              Czy byłeś w ten sam sposób szczery w stosunku do swojej żony, zanim doszło do ślubu, bo... mam wrażenie, że ktoś tu kogoś oszukał?
                              Albo... masz niezbyt rozgarniętą żonę, albo... ewentualnie kiedyś w Tobie błędnie (nie myl z obłędnie!)zakochaną, a dziś rozczarowaną, bo zaślepienie wraz z nadzieją minęło.

                              sabat777 napisał:
                              > Ja miałem parcie na ruchanie. Facet sprawdza się w ten sposób, udowadnia innym swoją
                              > męskość.

                              Każdy chłopek-roztropek z pewnością, ale ta kategoria zazwyczaj ma błędne pojęcie o męskości.

                              sabat777 napisał:
                              > > A w Twojej głowie jaki model funkcjonował/funkcjonuje w kwestii szczęśliwego mężczyzny?
                              > Taki jak we wszystkich głowach męskich. Srebro na głowie, złoto w kieszeniach i
                              > stal w spodniach. Każdy chciałby być Greyem, ale niewielu ta sztuka się udaje
                              > :)
                              > Szczęśliwy mężczyzna jest uzależniony od dowartościowywania się kobietami. Od t
                              > ego ile z nich pozwala mu na seks ze sobą. Niektórzy jeszcze od tego na co pozw
                              > alają.
                              > Też od tego jaką bryką jeździ, jaki ma dom i ile na koncie. To ostatnie zdaje s
                              > ię być kluczowym.
                              > Można próbować iść takim wariantem minimum - takim miniaturowym Greyem, jak Mar
                              > ek czy Potwór - czyli władcą własnego domostwa, bez zastanawiania się skąd się
                              > bierze ta władza.
                              > Mężczyzna się nie zastanawia dlaczego kobieta go kocha. To normalne, że ona go
                              > kocha, przecież on jest wspaniały, więc trudno się temu dziwić. On sam by siebi
                              > e też kochał na jej miejscu :D

                              Widzę, że masz standardy szczęścia mężczyzny opanowane do perfekcji. A nawet, przy okazji, ustanawiasz dogmaty tego szczęścia dla całej męskiej populacji i wypowiadasz się w jej imieniu.
                              Czyżby kobiety popełniały swój wielki życiowy błąd, kochając, albo usiłując kochać niektórych mężczyzn? Ponieważ jeśli ten właściwy model nie zadziała we wszystkich aspektach, to zostają im jęczydupy, zrzędy i trujomendy, ale pewnie wtedy kobiety też temu są winne.

                            • mabelle2000 Re: Korzyści kamrata sabata 02.08.15, 10:58
                              sabat777 napisał:

                              > Zauważ tutaj na forum, że bardzo wiele osób używa wobec mnie argumentu "bo nie
                              > ruchasz" jako ostatecznego kryterium oceny. I to są zarówno faceci jak i babki.

                              Tak to wlasnie jest jak sie forum myli z zyciem :-)
                              W realu nikt nie pyta na dzien dobry czy ruchales, z kim i ile. No chyba, ze pudelka sobie poczytasz, ale tam tez tylko domniemania, w dodatku o przecietnym Czesku nie napisali i nie napisza. Wiec obiektywnie patrzac, to Ty ze swoja mila zona i udanymi dzieciakami jestes na pierwszym miejscu "podejrzanych" o dobry seks. A na pewno stoisz o niebo wyzej niz brzydka singielka czy nawet dobrze zarabiajacy, ale wciaz mieszkajacy z rodzicami singiel. Niska samoocena, bedaca konsekwencja braku seksu, jest tylko w Twojej glowie.

                              > Szczęśliwy mężczyzna jest uzależniony od dowartościowywania się kobietami. Od t
                              > ego ile z nich pozwala mu na seks ze sobą. Niektórzy jeszcze od tego na co pozw
                              > alają.

                              Zakompleksiony, a nie szczesliwy, mezczyzna jest uzalezniony od dowartosciowywania sie kobietami. Jak go kobiety dowartosciuja zaproszeniem do lozka wtedy jest szczesliwy. Zgoda. Ciekawe tylko, ze wybitnych ruchaczy bylo w historii zaledwie kilku, natomiast setki, tysiace innych podziwia sie za sukcesy i osiagniecia, ktore z ruchaniem nic wspolnego nie maja. Ba, nawet nie wiadomo czy ludzie sukcesu w ogole ruchali.
                              • gogol77 Re: Korzyści kamrata sabata 02.08.15, 13:19
                                mabelle2000 napisała:
                                > Zakompleksiony, a nie szczesliwy, mezczyzna jest uzalezniony od dowartosciowywania sie kobietami. Jak go kobiety dowartosciuja zaproszeniem do lozka wtedy jest szczesliwy. Zgoda.>

                                Coś w tym jest mabelle. Byłem zakompleksionym nastolatkiem. Bardzo chudy i słaby fizycznie, więc przegrywający te wszystkie młodzieńcze bijatyki. Późno zacząłem dojrzewać (takie geny) - oni się już golili i zaczynali chodzić z dziewczynami, a ja nic z tych rzeczy - nie uczestniczyłem w ich imprezach po których oni opowiadali sobie która to dala sobie włożyć rękę do majtek a która nawet te majtki zdjęła. Sama!
                                A jeszcze do tego matczyna indoktrynacja domowa - kobieta to forteca którą trzeba oblegać, zdobywać, ręka w majtkach i to co potem to dopiero po ślubie i że to jest dar który mam traktować jako hojną nagrodę wspaniałomyślnej właścicielki cipki za ten długotrwały i wyczerpujący proces oblężniczy.
                                Gdy wreszcie wszystko ruszyło zgodnie z naturą - urosłem i trochę zmężniałem - miałem już jednak gdzieś zakodowane, że ja to jestem z jakiejś niższej półki.
                                Pierwsze zakochanie na 1-szym roku studiów, ona dziewica, ja prawiczek - uwierało ją to dziewictwo i dość szybko uznała, że może warto już się go pozbyć. Uznała widocznie, że ja się do tego nadaję co poprawiło nieco moją samoocenę. Ale niestety na krótko. Kilka podejść i.... nie chciał mi stanąć na tyle by ją tego dziewictwa pozbawić. Zapewne przyczynił się do tego stres związany tymi kompleksami i skutki tej indoktrynacji. Zostawiła mnie z jeszcze większymi kompleksami a dzieło rozprawiczenia powierzyła jakiemuś aktorowi teatralnemu.
                                I pewnie trwale podzielił bym los tych z niską samooceną co to na tym forum lamentują, że nie ruchają bo całą pulę do ruchania to zgarniają murzyni, gdybym nie dostał się w ręce pewnej doświadczonej niewiasty, która szybko wybiła mi z głowy te zakodowane brednie, że kobieta rozkładająca facetowi nogi robi to we wspaniałomyślnym darze a nie z chcicy. A tą chcicę to ona miała że ho ho. I o dziwo fiut też współpracował jak należy.
                                No a potem to już poszło, ale jednak gdzieś pozostał ślad tego co mabelle nazywa "uzależnieniem się od dowartościowywania się kobietami", ta potrzeba sprawdzania czy rzeczywiście jestem taki fajny gość jak mi się wydaje, to poczucie dowartościowania gdy się jest zaproszonym przez kobietę do łóżka.
                                I jest fajnie ale niestety uboczną konsekwencją takiego stanu ducha jest problem z życiem w monogamii.


                                • hello-kitty2 Re: Korzyści kamrata sabata 02.08.15, 13:33
                                  gogol77 napisał:

                                  > No a potem to już poszło, ale jednak gdzieś pozostał ślad tego co mabelle nazyw
                                  > a "uzależnieniem się od dowartościowywania się kobietami", ta potrzeba sprawdza
                                  > nia czy rzeczywiście jestem taki fajny gość jak mi się wydaje, to poczucie dowa
                                  > rtościowania gdy się jest zaproszonym przez kobietę do łóżka.

                                  Ale w jakim sensie jestes 'fajny'? Ze Ci staje? Ze mozesz komus wlozyc? Nie bardzo rozumiem ta filozofie? I przez analogie: ja jestem daj my na to 'fajna', bo mi mozna wlozyc? Nie rozumiem.

                                  > I jest fajnie ale niestety uboczną konsekwencją takiego stanu ducha jest proble
                                  > m z życiem w monogamii.

                                  To sie rozwiedz i zyj jak poligamista, co za problem. Jak bedziesz wolny to przeciez mozesz robic co chcesz.
                                  • mabelle2000 Re: Korzyści kamrata sabata 02.08.15, 13:40
                                    hello-kitty2 napisała:

                                    > Ale w jakim sensie jestes 'fajny'? Ze Ci staje? Ze mozesz komus wlozyc? Nie bar
                                    > dzo rozumiem ta filozofie? I przez analogie: ja jestem daj my na to 'fajna', bo
                                    > mi mozna wlozyc? Nie rozumiem.

                                    Ja tez, przyznaje, nie rozumiem. Sczegolnie w swietle twierdzenia, ze podobno seks wspolczesnie jakby stanial :-)
                                    • sabat777 Re: Korzyści kamrata sabata 02.08.15, 13:54
                                      Gdyby wszyscy mezczyzni na swiecie generalnie mieli was w dupie i musialybyscie sie przed nimi plaszczyc o seks i odrobine zainteresowania, to byscie zrozumialy. Syty glodnego nie rozumie.
                                      • aardwolf_ge Re: Korzyści kamrata sabata 02.08.15, 14:06
                                        Zgodnie z moimi obserwacjami większość kobiet się płaszczy o zainteresowanie, Kitty też tak miała.
                                        • sabat777 Re: Korzyści kamrata sabata 02.08.15, 14:09
                                          Jest niewielka grupa mezczyzn, ktorymi interesuja sie kobiety. I jest wiekszosc kobiet, ktorymi interesuja sie mezczyzni. Chodzi o dysproporcje w grupach a nie jednostkowe przypadki.
                                          • aardwolf_ge Re: Korzyści kamrata sabata 02.08.15, 14:17
                                            Raczej jest niewielka grupa mężczyzn, którymi kobiety się nie interesują.
                                            Jasne, że są mężczyźni, którymi interesuje się co druga kobieta i tacy którymi interesuje się co 30, ale ci drudzy też gdyby chcieli to mogliby mieć haremik.
                                            • sabat777 Re: Korzyści kamrata sabata 02.08.15, 14:23
                                              Najwyrazniej zyjemy w innej rzeczywistosci. Pozycz koledze swoje gogle do VR, ja tez tak chce :)
                                      • mabelle2000 Re: Korzyści kamrata sabata 02.08.15, 14:06
                                        sabat777 napisał:

                                        > Gdyby wszyscy mezczyzni na swiecie generalnie mieli was w dupie i musialybyscie
                                        > sie przed nimi plaszczyc o seks i odrobine zainteresowania, to byscie zrozumia
                                        > ly. Syty glodnego nie rozumie.

                                        A od kiedy plaszczacy i blagajacy o zainteresowanie ma seks ? :-)

                                        PS O ile dobrze pamietam, to wielokrotnie bylam w zyciu "glodna" i co z tego ? Nie ma takiej mocy, zeby zmusic drugiego czlowieka, zeby zaspokajal nasze seksualne pragnienia. Gdyby tak bylo to banda sfrustrowanych nastolatkow wystapilaby do sadu przeciwko nauczycielom i rodzicom, ze nie chca im konia walic, bo przeciez oni maja POTRZEBY ;-) Skad wiec to oczekiwanie, gdy nastolatki juz dorosna, ze z chwila nabycia sobie na wlasnosc drugiego czlowieka, bedzie on im sie seksualnie udostepnial ?
                                        • sabat777 Re: Korzyści kamrata sabata 02.08.15, 14:16
                                          Oj, nie udawaj Greka. Nawet banda prawiacych komplementy Czeskow jest zrodlem samooceny, pomimo ze nimi pogardzasz. Czlowiek jest tak skonstruowany, ze samoocena buduje sie na zasadzie informacji zwrotnej. Inaczej sie zyje w poczuciu, ze pragna Cie rzesze mezczyzn, mimo ze mozesz im napluc w twarz, niz ze nikt sie Toba nie interesuje.
                                          • mabelle2000 Re: Korzyści kamrata sabata 02.08.15, 14:29
                                            sabat777 napisał:

                                            > Oj, nie udawaj Greka. Nawet banda prawiacych komplementy Czeskow jest zrodlem s
                                            > amooceny, pomimo ze nimi pogardzasz. Czlowiek jest tak skonstruowany, ze samooc
                                            > ena buduje sie na zasadzie informacji zwrotnej. Inaczej sie zyje w poczuciu, ze
                                            > pragna Cie rzesze mezczyzn, mimo ze mozesz im napluc w twarz, niz ze nikt sie
                                            > Toba nie interesuje.

                                            Oczywiscie, ze sympatia otoczenia jest mila, tutaj sie zgadzamy. Jednak zainteresowanie Czeskow, jak pewnie sam zauwazyles, dotyczy tylko wygladu kobiety, wiec przyznasz sam, ze niewiele jest warte. Ot takie slinienie sie psa, ktory zobaczyl smaczna kosc, ktora chcialby polizac. To ciagle zbyt malo, zeby na tym budowac swoje poczucie wartosci.
                                          • hello-kitty2 Re: Korzyści kamrata sabata 02.08.15, 15:49
                                            sabat777 napisał:

                                            > Oj, nie udawaj Greka. Nawet banda prawiacych komplementy Czeskow jest zrodlem s
                                            > amooceny, pomimo ze nimi pogardzasz. Czlowiek jest tak skonstruowany, ze samooc
                                            > ena buduje sie na zasadzie informacji zwrotnej. Inaczej sie zyje w poczuciu, ze
                                            > pragna Cie rzesze mezczyzn, mimo ze mozesz im napluc w twarz, niz ze nikt sie
                                            > Toba nie interesuje.

                                            Rzesze? Jakie rzesze? Moze jakies rzesze mnie pragna ale mi nic o tym nie wiadomo. Wg mnie to mna sie nikt nie interesuje. W czerwcu skonczylam 40 lat, obsmiano mnie tu jako stara, zuzyta babe, ja w to uwierzylam, i niech bedzie, ze moj termin przydatnosci do spozycia sie skonczyl, seksualnosc odwiesilam na koleczek i to tyle ;-) O ile pamietam to matka mowila, ze ojca tez juz nie dopuscila od 40stego roku zycia wiec to chyba koniec zycia seksualnego. Pogodzilam sie. Lepiej sobie teraz fajnie zorganizowac starosc. Wg mnie ped ku drugiej plci jest sterowany rozmnazaniem. Ja za chwile i tak przekwitne. Tutaj jestem juz tylko towarzysko. Zyciowo chce byc sama. Tym bardziej, ze bym musiala brac starszego, a ja jestem bardzo sprawna i dlatego nie chce byc czyjas pielegniarka, poza tym nie chce miec dodatkowych zobowiazan, a zwiazek to zobowiazanie.

                                            To tak ode mnie, taka strategia. A Ty widze walczysz jeszcze z tym sixpackiem czy cos sie da jeszcze wyrwac czy o co chodzi? Czemu te zale wylewasz o rzesze? Cos tam bylo w przeszlosci ale ja nie wracam, nie mysle, nie analizuje. Jak byl taki watek o tym w jakim wieku kobieta jest najatrakcyjniejsze to zauwazylam, ze za cholere nie moge sobie przypomniec kiedy ja niby bylam najatrakcyjniejsza, bo dla mnie ja istnieje tylko wylacznie jako ja z dnia dzisiejszego. Tego co bylo wczesniej nie ma. Wiec co mi po jakis rzeszach? ;)
                                            • szopen_cn Re: Korzyści kamrata sabata 02.08.15, 16:01
                                              hello-kitty2 napisała:
                                              >
                                              > Rzesze? Jakie rzesze? Moze jakies rzesze mnie pragna ale mi nic o tym nie wiado
                                              > mo. Wg mnie to mna sie nikt nie interesuje. W czerwcu skonczylam 40 lat, obsmia
                                              > no mnie tu jako stara, zuzyta babe, ja w to uwierzylam, i niech bedzie, ze moj
                                              > termin przydatnosci do spozycia sie skonczyl, seksualnosc odwiesilam na kolecze
                                              > k i to tyle ;-) O ile pamietam to matka mowila, ze ojca tez juz nie dopuscila o
                                              > d 40stego roku zycia wiec to chyba koniec zycia seksualnego. Pogodzilam sie. Le
                                              > piej sobie teraz fajnie zorganizowac starosc. Wg mnie ped ku drugiej plci jest
                                              > sterowany rozmnazaniem. Ja za chwile i tak przekwitne. Tutaj jestem juz tylko t
                                              > owarzysko. Zyciowo chce byc sama. Tym bardziej, ze bym musiala brac starszego,
                                              > a ja jestem bardzo sprawna i dlatego nie chce byc czyjas pielegniarka, poza tym
                                              > nie chce miec dodatkowych zobowiazan, a zwiazek to zobowiazanie.
                                              >
                                              > To tak ode mnie, taka strategia.

                                              Gdzies w tym watku mabelle pisala o myleniu forum z rzeczywistoscia. Tego nie nalezy robic i jesli na podstawie wypowiedzi ludzi, ktorzy znaja tylko obecna tu Twoja internetowa kreacje dochodzisz do takich wnioskow to byc moze czas cos wypic i sie z takich urojen obudzic.


                                              W sumie to zawsze jest dobry czas by cos wypic i sie z urojeni budzic.
                                              • hello-kitty2 Re: Korzyści kamrata sabata 02.08.15, 16:15
                                                szopen_cn napisał:

                                                > Gdzies w tym watku mabelle pisala o myleniu forum z rzeczywistoscia. Tego nie n
                                                > alezy robic i jesli na podstawie wypowiedzi ludzi, ktorzy znaja tylko obecna tu
                                                > Twoja internetowa kreacje dochodzisz do takich wnioskow to byc moze czas cos w
                                                > ypic i sie z takich urojen obudzic.

                                                Nie wiem. Moze po prostu jest mi tak wygodniej po ostatniej porazce z facetem, ktory mi sie podobal. W przyszlosci pomysle nad ksztaltowaniem swojej rzeczywistosci w sposob bardziej rzeczywisty, a nie urojony ;-) Na ten moment robie regeneracje od facetow. Cos czuje, ze sie przeciagnie, bo fajnie jest nie musiec robic nic.
                                                • szopen_cn Re: Korzyści kamrata sabata 02.08.15, 16:24
                                                  hello-kitty2 napisała:
                                                  >
                                                  > Nie wiem. Moze po prostu jest mi tak wygodniej po ostatniej porazce z facetem,
                                                  > ktory mi sie podobal. W przyszlosci pomysle nad ksztaltowaniem swojej rzeczywis
                                                  > tosci w sposob bardziej rzeczywisty, a nie urojony ;-) Na ten moment robie rege
                                                  > neracje od facetow. Cos czuje, ze sie przeciagnie, bo fajnie jest nie musiec ro
                                                  > bic nic.
                                                  >

                                                  To chyba nie jest najlepszy pomysl.
                                                  Bo latwo wpasc w pulapke nic nie robienia.

                                                  Z upadkow nalezy wstawac i dalej ku nowym pieknym horyzontom zapierdzielac.
                                                  • hello-kitty2 Re: Korzyści kamrata sabata 02.08.15, 17:38
                                                    szopen_cn napisał:

                                                    > Z upadkow nalezy wstawac i dalej ku nowym pieknym horyzontom zapierdzielac.

                                                    Dzieki za wsparcie + tam dalej tez Mabelle i Sabatowi. Pochwale sie kiedys jak mi kiedys cos wyjdzie. Obiecuje.

                                                    Appropo tak sie zastanawialam, ze Marek jako chemik osiadl w jakis korporacjach zamiast ksztaltowac swiat zywieniowy jak Ty czy Mabelle (uklony za chleby i zakwasy, pieke, robie i wpierdzielam ku chwale kulturystyce, tych czekoladowych deserow niestety nie moge teraz). Zarcie, picie to jest zycie ;) Niezrozumiale jest to dla mnie.
                                                  • szopen_cn Re: Korzyści kamrata sabata 02.08.15, 17:59
                                                    hello-kitty2 napisała:


                                                    > Appropo tak sie zastanawialam, ze Marek jako chemik osiadl w jakis korporacjach
                                                    > zamiast ksztaltowac swiat zywieniowy jak Ty czy Mabelle (uklony za chleby i za
                                                    > kwasy, pieke, robie i wpierdzielam ku chwale kulturystyce, tych czekoladowych d
                                                    > eserow niestety nie moge teraz). Zarcie, picie to jest zycie ;) Niezrozumiale j
                                                    > est to dla mnie.
                                                    >

                                                    O ile sie nie myle to Marek w korpo zajmuje sie sprzedaza. Tak mu sie zycie ulozylo i pewnie idzie mu to calkiem zgrabnie. Sa takie produkty, ktorych gosc bez odpowiedniej wiedzy technicznej nie sprzeda. Taki powiedzmy spec od wciskania kitu w postaci garnkow z super stali czy innych kaleson ludziom, ktorzy sie na tym nie znaja nie sprzeda surowca ludziom, ktorzy sie na tym surowcu znaja i z tego zyja. Podobnie jest z maszynami przemyslowymi.

                                                    Ja tez w spedzilem wiele lat pracujac dla najwiekszej na swiecie firmy w branzy i robiac kariere. W pewnym momencie zdalem sobie sprawe, ze nie warto i przestalem. I to byla swietna decyzja. Pracowalem tu i tam przez pare lat a potem mialem szczescie znalez prace w nieduzej firmie gdzie zycie toczy sie na zupelnie innych zasadach i mam jak dotad najlepsza w zyciu robote.
                                                  • marek.zak1 Re: Korzyści kamrata sabata 02.08.15, 18:17
                                                    szopen_cn napisał:
                                                    > O ile sie nie myle to Marek w korpo zajmuje sie sprzedaza. Tak mu sie zycie ulozylo i pewnie idzie mu to calkiem zgrabnie. Sa takie produkty, ktorych gosc bez/ odpowiedniej wiedzy technicznej nie sprzeda.
                                                    --------------------------------------------------------------------------------------
                                                    Dokladnie. Moje korpo jest średniej wielkości, prawie 10 tysiecy ludzi. Centrala w Szwajcarii, więc daleko i raczej się mało wtrącaja, pod warunkiem, że są cyferki.
                                                    Upierdliwe sa zjazdy, przewaznie tygodniwe i każdego dnia kolacja, a potem szturm na bar. Trzeba mieć zdrowie :).
                                                  • marek.zak1 Re: Korzyści kamrata sabata 02.08.15, 18:12
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Appropo tak sie zastanawialam, ze Marek jako chemik osiadl w jakis korporacjach zamiast ksztaltowac swiat zywieniowy jak Ty czy Mabelle (uklony za chleby i zakwasy, pieke, robie i wpierdzielam ku chwale kulturystyce, tych czekoladowych deserow niestety nie moge teraz). Zarcie, picie to jest zycie ;) Niezrozumiale jest to dla mnie.
                                                    --------------------------------------------------------------------------------------------------------

                                                    Robilem dyplom z chemi leków i przez pierwsze prawie 10 lat produkowałem środki uspakajające, typu Relanium, Oxazepam etc. w Polfie Tarchomin.
                                                    Moje korpo produkuje w głównej mierze substancje aktywne środków farmaceutycznych, ale też L-karnitynę, stosowana w odchudzaniu, jako spalacz tłuszczów. .
                                                    Jedzenie, tak, tak. Wczoraj bylem z corka na deserze lodowym. Kilka kulek lodów, owoce leśne i pełno bitej śmietany. Jeden na spólkę, a i tak ten deser nas zabił. . Potem, żeby uspokoić sumienie jeżdziliśmy ponad półtorej godziny na rowerach :).

                                                    >
                                                  • ninek04 Re: Korzyści kamrata sabata 02.08.15, 21:15
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Robilem dyplom z chemi leków i przez pierwsze prawie 10 lat produkowałem środki
                                                    > uspakajające, typu Relanium, Oxazepam etc. w Polfie Tarchomin.

                                                    Trochę tych Polf kiedys było, a gdy ja zaczynałam pracę to załapać się do pracy w Polfie było niemalże marzeniem.
                                                  • marek.zak1 Re: Korzyści kamrata sabata 02.08.15, 21:29
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > Robilem dyplom z chemi leków i przez pierwsze prawie 10 lat produkowałem
                                                    > środki uspakajające, typu Relanium, Oxazepam etc. w Polfie Tarchomin.
                                                    >
                                                    > Trochę tych Polf kiedys było, a gdy ja zaczynałam pracę to załapać się do pracy w Polfie było niemalże marzeniem.
                                                    ----------------------------------------------------------------------------------------------------------

                                                    I każda poszła w inną stronę. W sumie najlepiej chyba wyladowała w Starogardzie, jako obecna Popharma, ktora przejęła warszawską Polfę, Medanę, Sanfarm i jeszcze fabryki w Rosji i Kazachstanie. Najgorzej Polfa Kutno, ktora została rozparcelowana, a w końcu zamknięta w koncu czerwca tego roku.
                                                    A Tarchomin jakoś działa, ale raczej slabo. Biosyntezę antybiotyków zakknięto kilka lat temu. Niskie ceny na świecie plus smród lecący na okoliczne osiedla.
                                                  • ninek04 Re: Korzyści kamrata sabata 02.08.15, 21:56
                                                    marek.zak1 napisał

                                                    >I każda poszła w inną stronę. W sumie najlepiej chyba wyladowała w Starogardzie, jako obecna Popharma, ktora przejęła warszawską Polfę, Medanę, Sanfarm i jeszcze fabryki w Rosji i Kazachstanie. <

                                                    Polpharma to gigant,ale w tej branży przejęcia, sprzedaże,fuzje są teraz na porządku dziennym, ciężko się połapać która firma jest czyja.,i który koszyk produktów do kogo należy.
                                                  • sabat777 Re: Korzyści kamrata sabata 02.08.15, 21:13
                                                    Rzeczywiscie, zarcie jest wielka przyjemnoscia - dla mnie to najwieksza przyjemnosc dnia. Odliczam godziny do kolejnych posilkow. Paradoksalnie gdybym mial brac sterydy to najwieksza pokusa byloby nie to, ze moge zbudowac duze miesnie, ale ze moge wpierdzielac pare tys kilokalorii i nie tyc w pasie :)
                                                  • hello-kitty2 Re: Korzyści kamrata sabata 02.08.15, 21:35
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > Rzeczywiscie, zarcie jest wielka przyjemnoscia - dla mnie to najwieksza przyjem
                                                    > nosc dnia. Odliczam godziny do kolejnych posilkow. Paradoksalnie gdybym mial br
                                                    > ac sterydy to najwieksza pokusa byloby nie to, ze moge zbudowac duze miesnie, a
                                                    > le ze moge wpierdzielac pare tys kilokalorii i nie tyc w pasie :)

                                                    Kiedys mialam kumpla, sportowca wyczynowego. Mial problem, bo w sezonie chudl, co sie odbijalo negatywnie na wynikach. Jak obliczylismy ile spala w ciagu dnia, to okazalo sie problematycznym jak zaspokoic tak wielkie zapotrzebowanie energetyczne zakladajac, ze zarcie ma nie przeladowywac brzucha. Tacy sportowcy jada prawie, ze na zarciu, ktore uwazalibysmy za fast food zeby chociaz wyjsc chociaz na zero. Musialbys sie porzadnie rozkrecic w jakims sporcie zeby wpierdzielac po pare tysiecy. Ale wtedy sport to zawod. Nie do zrobienia normalnie.
                                                • jesod Na ten moment 02.08.15, 17:38
                                                  hello-kitty2 napisała:
                                                  > Na ten moment robie regeneracje od facetow.

                                                  Cipuchna, warto sobie przemyśleć to i owo.
                                                  Tu masz dosyć fajny artykuł:
                                                  www.sympatiaplus.pl/artykul/1919,otworz-sie-na-milosc.html?utm_source=onet.pl&utm_medium=referral&utm_content=milosc&utm_campaign=trescired_0801

                                            • ninek04 Re: Korzyści kamrata sabata 02.08.15, 16:23
                                              hello-kitty2 napisała
                                              >Wg mnie ped ku drugiej plci jest sterowany rozmnazaniem. Ja za chwile i tak przekwitne. <

                                              No nie tak znowu za chwilę, nie przesadzaj z tym przekwitaniem,zresztą ma to też swoje plusy.:)
                                              A z ta seksualnością, uwarunkowaną rzekomą chęcią rozmnażania,to ja kompletnie tego nie kupuję. No może, jak się jest młodszym, to się jeszcze zgodzę, ale nie w okolicach 40 -nigdy więcej rozmnażania, i na faceta też nie patrzę, jako potencjalnego dawcę dobrych genów.Dlatego nie zgodzę się, że można w ten sposób tłumaczyć sobie odwieszenie seksualności na kołek.
                                            • sabat777 Re: Korzyści kamrata sabata 02.08.15, 16:55
                                              Ja z tym sixpackiem walcze, bo nigdy go nie mialem de facto, a chcialbym chociaz raz miec. Jestem realista, wiem ze nic na niego nie wyrwe. To nie o to chodzi. Mnie wyszydzali i przezywali ze wzgledu na nadwage, wiec to jest smok, ktorego chce pokonac. To jest dla mnie wazne - zeby sie dobrze czuc i nie odczuwac nienawisci do wlasnego ciala. Kiedy widze umiesnionych, szczuplych modeli w reklamach to przez moja glowe przebiega zazdrosc i obsesja. Czuje ze to nie ma nic wspolnego z seksem, chodzi o wspolny mianownik jakim jest zniszczone poczucie wlasnej wartosci.
                                              • szopen_cn Re: Korzyści kamrata sabata 02.08.15, 17:00
                                                sabat777 napisał:

                                                Kiedy widze umiesnionych, szczuplych modeli w rekla
                                                > mach to przez moja glowe przebiega zazdrosc i obsesja. Czuje ze to nie ma nic w
                                                > spolnego z seksem, chodzi o wspolny mianownik jakim jest zniszczone poczucie wl
                                                > asnej wartosci.

                                                Ten problem ma lepsze rozwiazanie.
                                                Przestan ogladac reklamy.
                                                • mabelle2000 Re: Korzyści kamrata sabata 02.08.15, 17:09
                                                  Szopen, jak milo Cie tu widziec :-*
                                                  • szopen_cn Re: Korzyści kamrata sabata 02.08.15, 17:17
                                                    Ja tu "lurkuje" dosc czesto.
                                                    Czasu by cos napisac brakowalo.

                                                    Teraz to jestem nawet w tej samej strefie czasowej i mam troche czasu wiec moge sobie popisac.
                                                • sabat777 Re: Korzyści kamrata sabata 02.08.15, 17:09
                                                  A Kitty zarzucales lenistwo... nierowne traktowanie? ;)
                                                  Szopen, to ja Ci odpowiem jak na kampanii wyborczej Obamy - Yes, I can!
                                                  • szopen_cn Re: Korzyści kamrata sabata 02.08.15, 17:14
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > A Kitty zarzucales lenistwo... nierowne traktowanie? ;)
                                                    > Szopen, to ja Ci odpowiem jak na kampanii wyborczej Obamy - Yes, I can!

                                                    A kto twierdzi, ze powinno byc rowno i sprawiedliwie?
                                                    Tak latwo to nie z nami.

                                      • hello-kitty2 Re: Korzyści kamrata sabata 02.08.15, 15:59
                                        sabat777 napisał:

                                        > Gdyby wszyscy mezczyzni na swiecie generalnie mieli was w dupie i musialybyscie
                                        > sie przed nimi plaszczyc o seks i odrobine zainteresowania, to byscie zrozumia
                                        > ly. Syty glodnego nie rozumie.

                                        Ale ja doskonale rozumiem tylko nie wiem jaki widzisz problem? Juz pisalam ponizej: mnie mezczyzni maja generalnie w dupie (tak sadze) ale ja nie mam z tym problemu, bo o seks i tak bym sie nie plaszczyla, o zainteresowanie tez nie. Aardwolf nie ma seksu 9 lat i zyje. To ja sie pytam: jaki to jest problem? Jest to jest, nie ma to nie ma, to ja wole sobie juz dobry chleb upiec, poopalac sie na tarasie, poczatowac z przyjaciolka (tu masz przeciez zainteresowanie od przyjaciol, hello?), trening zrobic ksztaltujac cialo niz sie przejmowac BSWM ;-)
                                        • sabat777 Re: Korzyści kamrata sabata 02.08.15, 17:05
                                          Watpie zeby sie Toba faceci nie interesowali. Chociaz moga nie miec smialosci tego okazywac ;) Ja sie interesuje duza czescia kobiet i 40 lat to zaden wiek jak dla mnie. Mialem pare lat temu kolezanke 55 lat do ktorej niejeden raz trzepalem gruche, wiec to wciaz szmat czasu. Raczej zalezy jak kto sie trzyma niz ile ma lat w papierach. Tamta 55-cio latka miala duze cyce i pupe, byla mila, lekko pyzata blondynka o niebueskich oczach. Wiek to nie problem, chyba ze sama tak uznajesz - wtedy rozumiem, uznaje to za osobisty wybor a nie zanik atrakcyjnosci.
                                          • mabelle2000 Re: Korzyści kamrata sabata 02.08.15, 17:24
                                            sabat777 napisał:

                                            > Watpie zeby sie Toba faceci nie interesowali. Chociaz moga nie miec smialosci t
                                            > ego okazywac ;)

                                            Ja tez watpie :-) Z tym wykladowca to tez byla jakas totalna pomylka raczej, a nie porazka, bo zaden czlowiek o zdrowych zmyslach, w pewnych zawodach, nie zaryzykuje w miejscu pracy nawet drobnych insynuacji seksualnych. Ta blokada jest tak silna, ze czesto nijak nie da sie jej przeskoczyc. O porazce to mozna by mowic gdyby do calego zdarzenia doszlo na gruncie neutralnym i to tez chyba dopiero wtedy gdyby calkiem ustal stosunek wykladowca-student.

                                            > . Raczej zalezy jak kto sie trzyma niz ile
                                            > ma lat w papierach.

                                            Fakt, nie sztuka wygladac na osiemnascie jak sie je ma :-)
                                      • jesod Gdyby 02.08.15, 16:18
                                        sabat777 napisał:

                                        > Gdyby wszyscy mezczyzni na swiecie generalnie mieli was w dupie i musialybyscie
                                        > sie przed nimi plaszczyc o seks i odrobine zainteresowania, to byscie zrozumia
                                        > ly. Syty glodnego nie rozumie.

                                        Tak uważasz...? Kobietom nie potrzeba głupich mężczyzn. Radzą sobie nie najgorzej w tej materii. Przez wieki nauczyły się szkoły przetrwania.
                                        Przypadkowo, jakiś czas temu, w pewnym, raczej damskim czasopiśmie, przeczytałam, że ok. 70 % kobiet uprawia masturbację, więc... coś tam z tymi, waszymi męskimi zdolnościami do zaspokajania kobiet i dbania o ich satysfakcję seksualną nie jest, aż tak bardzo idealnie - ujmując problem bardzo globalnie.
                                        Dlatego też, między innymi, kobiety stanowią większość, jeśli chodzi o klientelę sex-shopów, bo zamiast głupiego faceta, co myśli tylko kutasem, wybierają sobie gadżety i bawią się same.
                                        Z braku laku i farba dobra, dla zachowania równowagi i bez uzależniania się od idioty oraz wszelkiego innego rodzaju kłopotów z nim związanych.

                                        Może wydawać się, że nasze potrzeby seksualne mają dla was znaczenie jedynie w kwestii realizacji waszych, męskich potrzeb. A przy tym kobiety muszą jeszcze bardzo uważać, by nie (s)płoszyć delikwenta, bo jeden z drugim jest bardzo przewrażliwiony na punkcie własnego ego i swojej męskości - bardzo, bardzo na niej skupiony. Czasem to może nawet wyglądać jak rywalizacja z własnym penisem w łóżku w zakresie dominacji nad nim, przez właściciela. A tu kuku... Penisek ma to w oczku i rządzi się swoimi prawami.
                                        • prosty_facet Re: Gdyby 03.08.15, 21:37
                                          jesod napisała:

                                          > sabat777 napisał:
                                          >
                                          > > Gdyby wszyscy mezczyzni na swiecie generalnie mieli was w dupie i musialy
                                          > byscie
                                          > > sie przed nimi plaszczyc o seks i odrobine zainteresowania, to byscie zro
                                          > zumia
                                          > > ly. Syty glodnego nie rozumie.

                                          > A przy tym kobiety muszą jeszcze b
                                          > ardzo uważać, by nie (s)płoszyć delikwenta, bo jeden z drugim jest bardzo przew
                                          > rażliwiony na punkcie własnego ego i swojej męskości

                                          Dobre ;-) - fajnie jesteśmy przez Was postrzegani. Oczywiście są tacy, może nawet większość, ale czy wszyscy ?
                                  • gogol77 Re: Korzyści kamrata sabata 02.08.15, 14:29
                                    hello-kitty2 napisała:

                                    > Ale w jakim sensie jestes 'fajny'? Ze Ci staje? Ze mozesz komus wlozyc? Nie bardzo rozumiem ta filozofie? I przez analogie: ja jestem daj my na to 'fajna', bo
                                    mi mozna wlozyc? Nie rozumiem.>

                                    Udajesz, że nie rozumiesz - bo jesteś z natury kłótliwa.
                                    Więc, myślę że jestem fajny bo zwilżam jej cipkę!!! Nie fajni - nie zwilżają!!! No chyba, że jak twierdzi Sabat - mają gruby portfel. Ale to nieprawda, wg. mojej wiedzy nie da się zwilżyć kobiety samym portfelem. Wtedy potrzebny jest żel nawilżający - do kupna w drogerii. Ale to nie jest duży wydatek.
                                    I analogicznie - nie o to chodzi, że można Ci włożyć, bo włożyć to można nawet w dziurę po sęku w płocie - tylko, że Ty czujesz się fajna jak facetowi staje. Nie czujesz się tak?. To dziwne, bo kobiety, które ja bzykałem to deklarowały, że czują satysfakcję na widok mojego sterczącego fiuta - że niby to jest niezbity dowód na to, że one są takie piękne. Poczytaj na tym forum skargi pań - nie staje mu bo pewnie już mu się nie podobam. Bo dla nie fajnych - niestety nie staje, tak jest przynajmniej w moim przypadku. Innym może staje, są przecież nawet faceci, którym staje dla kurwy jak jej zapłacą, ale mnie by nie stanął.


                                    • mabelle2000 Re: Korzyści kamrata sabata 02.08.15, 14:39
                                      gogol77 napisał:

                                      >- tylko, że Ty czujesz się fajna jak facetowi staje.
                                      > Nie czujesz się tak?.

                                      Ze niby erekcja faceta miernikiem mojej fajnosci ? Nie rob sobie jaj :-)
                                      • gogol77 Re: Korzyści kamrata sabata 02.08.15, 15:03
                                        mabelle2000 napisała:

                                        > Ze niby erekcja faceta miernikiem mojej fajnosci ? Nie rob sobie jaj :-)>

                                        To chyba Ty sobie chyba robisz jaja. A czyjej jak nie Twojej? Kaczyńskiego??? I niby skąd ta erekcja?? Masz pilota którym facetowi włączasz erekcję???
                                        Ja żadnych jaj nie robię. To są autentyczne deklaracje pań, które obdarzyły mnie swoimi wdziękami.
                                        Tylko nie zawężaj proszę pojęcia fajność do wielkich cycków i krągłej dupy!
                                        Fajna kobieta to dla mnie całokształt, a może nawet bardziej liczy się to co ma w głowie niż w jej cyckach i innych z natury rzeczy nietrwałych atrybutach kobiecości!
                                        • mabelle2000 Re: Korzyści kamrata sabata 02.08.15, 15:19
                                          gogol77 napisał:

                                          > To chyba Ty sobie chyba robisz jaja. A czyjej jak nie Twojej? Kaczyńskiego??? I
                                          > niby skąd ta erekcja?? Masz pilota którym facetowi włączasz erekcję???

                                          No wiesz, gdyby temu facetowi drgnal TYLKO na moj widok, to moze mialbys racje. Ale tak to chyba tylko w bajkach. Natomiast z duzym prawdopodobienstwem drgnie mu takze na widok Kasi, Basi i Joasi, wiec sam rozumiesz ;-)

                                          > Fajna kobieta to dla mnie całokształt, a może nawet bardziej liczy się to co ma
                                          > w głowie niż w jej cyckach i innych z natury rzeczy nietrwałych atrybutach kob
                                          > iecości!

                                          Jasne, dlatego panom najczesciej staje na mysl, ze kobieta jest skromna, oszczedna i gospodarna, a nie na przyklad, ze ma zajebiste biodra i rozowe sutki ;-)
                                          • sabat777 Re: Korzyści kamrata sabata 02.08.15, 15:39
                                            Co jest odpowiednikiem bioder i sutek w wypadku mezczyzny? Co tak z trzewi i niepowstrzymywalnie sprawia ze "staje" kobietom? Kasa?
                                            • hello-kitty2 Re: Korzyści kamrata sabata 02.08.15, 17:15
                                              sabat777 napisał:

                                              > Co jest odpowiednikiem bioder i sutek w wypadku mezczyzny? Co tak z trzewi i ni
                                              > epowstrzymywalnie sprawia ze "staje" kobietom? Kasa?

                                              Szerokie ramiona i kragly tylek. Koszulka ma sie na ramionach opinac tak, jak spodnie na tylku. Chyba najgorsze co moze byc to wiszace na dupie spodnie. Kasa jest rownie wazna (dla mnie).
                                              • mabelle2000 Re: Korzyści kamrata sabata 02.08.15, 17:29
                                                hello-kitty2 napisała:

                                                > Szerokie ramiona i kragly tylek.

                                                Wyprostowana sylwetka, pewny, zdecydowany chod, podniesiona glowa.
                                                • ninek04 Re: Korzyści kamrata sabata 02.08.15, 19:13
                                                  mabelle2000 napisała
                                                  >hello-kitty2 napisała:

                                                  > Szerokie ramiona i kragly tylek.

                                                  >Wyprostowana sylwetka, pewny, zdecydowany chod, podniesiona glowa.<

                                                  Dla mnie tyłek faceta może nie istnieć (w sensie krągłości czy zgrabnosci),podobnie nie zwracam uwagi na wyrzeźbioną,umięśnioną sylwetkę. Lubię za to dłonie i przeważnie zawsze na początku one przykuwają moją uwagę.
                                                  • sabat777 Re: Korzyści kamrata sabata 02.08.15, 20:52
                                                    Czyli bardziej artysta niz kulturysta. A jesli artysta z nieistniejacym tylkiem, to zapewne surrealista...
                                                  • szopen_cn Re: Korzyści kamrata sabata 02.08.15, 21:12
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > Czyli bardziej artysta niz kulturysta. A jesli artysta z nieistniejacym tylkiem
                                                    > , to zapewne surrealista...

                                                    A moze dusiciel...;)
                                                  • hello-kitty2 Re: Korzyści kamrata sabata 02.08.15, 21:24
                                                    szopen_cn napisał:

                                                    > sabat777 napisał:
                                                    >
                                                    > > Czyli bardziej artysta niz kulturysta. A jesli artysta z nieistniejacym
                                                    > tylkiem
                                                    > > , to zapewne surrealista...
                                                    >
                                                    > A moze dusiciel...;)

                                                    Widzialam ostatnio faceta z ladnymi dlonmi. Polozyl je plasko na szerokim oparciu kanapy. Byly takie opalone w porownaniu do jasnych paznokci (takie maja byc Ninek?). Potem spojrzalam na uda, siedzial noga na noge ale tak na skos, jakby pollezal. Uda tez fajne. Ale mial chyba ze 2 metry. Przy takim gigancie czuje sie jak dziecko, czubkiem glowy do ramienia siegam. Na tylek nawet nie spojrzalam. Za wysoki, tylkiem by mnie pewnie obijal po cyckach w tloku ;-) Holendrzy to juz przesadzaja z tym wzrostem.

                                                    Tak sobie pomyslalam: niech Zombi wstawi przykladowo tylek skoro lubi sie pochwalic ;)

                                                    Sabat, a Ty uwazaj, bo tylek latwo stracic, chyba nie zaniedbujesz, co?
                                                  • sabat777 Re: Korzyści kamrata sabata 02.08.15, 21:30
                                                    Zombi to chyba musi miec bardzo chudy tylek :) tzn koscisty ;)

                                                    Nawiazujac do pytania, wolalbym nie stracic tylka jednak ;)
                                                  • hello-kitty2 Re: Korzyści kamrata sabata 02.08.15, 21:46
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > Nawiazujac do pytania, wolalbym nie stracic tylka jednak ;)

                                                    No no pilnuj, z tylkiem to tak jak z plecami, nie robi sie, bo przeciez z przodu nie widac. Przod czyli zestaw dyskotekowy: klata + ramiona. Kiedys mialam taka obsesje dotyczaca talii i by wbic sie w mniejszy rozmiar spodni, dobilam zadania, tak sie sobie podobalam z przodu, a jeden gosciu na silce mi wyznal, ze przez to odchudzanie dorobilam sie plaskodupia. Jejciu myslalam, ze sie pod ziemie zapadne. Od tego czasu pilnuje zeby nie spasc ponizej 100 cm w tylku ale ciezko ;-)
                                                  • sabat777 Re: Korzyści kamrata sabata 02.08.15, 22:11
                                                    Wiesz, strach przed plaskodupiem nie sparalizuje mnie na tyle by nie popracowac nad plaskobrzusiem ;)
                                                  • sabat777 Re: Korzyści kamrata sabata 02.08.15, 22:43
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > Wiesz, strach przed plaskodupiem nie sparalizuje mnie na tyle by nie popracowac
                                                    > nad plaskobrzusiem ;)

                                                    Ogólniej - u faceta masz o tyle prosto, że im niższy poziom tkanki tłuszczowej tym lepiej. Oczywiście pożądany jest wysoki poziom tkanki mięśniowej, ale tego nie zmieni się od razu. Gdzieś zasłyszałem i spodobało mi się to, żeby nie próbować pracować nad słabszymi grupami mięśniowymi kiedy jest się otłuszczonym. Łatwo może się okazać, że po zejściu nadmiarowej tkanki tłuszczowej grupy mięśniowe rzekomo będące w tyle były po prostu mniej otłuszczone :)
                                                    Przykładowo - ja całe życie paplałem, że jestem mocnej budowy ciała. Oczywiście gruby, ale mocnej budowy, grubej kości. Ale pomiary nadgarstków wskazują raczej na średnią konstytucję i im jestem szczuplejszy tym bardziej staje się to oczywiste. Wcale nie jestem aż taki grubokościsty jak sądziłem. Tak samo widzę, że mam kiepskie ramiona (i to fakt), ale jak zgonię "oponkę" i "boczki" to może się okazać, że w sumie ramiona są proporcjonalne do reszty a ja mam raczej lekkoatletyczną budowę ;)
                                                  • hello-kitty2 Re: Korzyści kamrata sabata 02.08.15, 23:13
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > Ogólniej - u faceta masz o tyle prosto, że im niższy poziom tkanki tłuszczowej
                                                    > tym lepiej. Oczywiście pożądany jest wysoki poziom tkanki mięśniowej, ale tego
                                                    > nie zmieni się od razu. Gdzieś zasłyszałem i spodobało mi się to, żeby nie prób
                                                    > ować pracować nad słabszymi grupami mięśniowymi kiedy jest się otłuszczonym. Ła
                                                    > two może się okazać, że po zejściu nadmiarowej tkanki tłuszczowej grupy mięśnio
                                                    > we rzekomo będące w tyle były po prostu mniej otłuszczone :)
                                                    > Przykładowo - ja całe życie paplałem, że jestem mocnej budowy ciała. Oczywiście
                                                    > gruby, ale mocnej budowy, grubej kości. Ale pomiary nadgarstków wskazują racze
                                                    > j na średnią konstytucję i im jestem szczuplejszy tym bardziej staje się to ocz
                                                    > ywiste. Wcale nie jestem aż taki grubokościsty jak sądziłem. Tak samo widzę, że
                                                    > mam kiepskie ramiona (i to fakt), ale jak zgonię "oponkę" i "boczki" to może s
                                                    > ię okazać, że w sumie ramiona są proporcjonalne do reszty a ja mam raczej lekko
                                                    > atletyczną budowę ;)

                                                    No ciekawa jestem jak to wyjdzie. Widzialam, ze obiecales zdjecia. Trzymam za slowo. W ta grubokoscistosc to tak do konca nie wierze ludziom jak mowia. Zwykle jest to wiekszy stopien otluszczenia. U mnie natomiast o dobrym looku decyduje wlasnie tluszcz, bo ja mam dosc meska budowe i jak zerzne mocno tluszcz to wygladam jak facet ;( Miesnie za to daja jedrnosc. Wiec musze gdzies tam pomiedzy balansowac. Z tego wzgledu masz faktycznie latwiej. Pamietaj jednak, ze ciezki trening chroni miesnie, ujemny blilans kcal bez treningu doprawadzi do ubytku masy miesniowej. Dla mnie alarm zaczyna sie juz jak slysze, ze zszedles ze wzrostu minus 100 (180 cm - 100 = 80 kg, a Ty masz 77 kg). Uwazaj zatem.
                                                  • sabat777 Re: Korzyści kamrata sabata 03.08.15, 07:08
                                                    Jakos przyjme na klate gdy zaczne wygladac jak facet ;)
                                                    A co do chudosci to w sumie najwazniejsze zeby mi sie podobalo...
                                                  • hello-kitty2 Re: Korzyści kamrata sabata 03.08.15, 11:09
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > A co do chudosci to w sumie najwazniejsze zeby mi sie podobalo...

                                                    Kazdy tak mowi ale to niezupelna prawda. Gdyby tak bylo to nigdy nie wazylbys 120 kg, a ja wygladalabym jak Kim Chizevsky ;-)
                                                    www.youtube.com/watch?v=jfL3aPILJP0
                                                  • sabat777 Re: Korzyści kamrata sabata 03.08.15, 15:54
                                                    To jest ciekawa historia z tymi 120 kg. Wszystko zaczelo sie od rzucenia palenia, a rzucajac wazylem 73 kg o ile dobrze pamietam. Ale palilem jak smok, potrafilem wypalic 2 paczki zlotych goldenow dziennie. Palilem tez lm a jak przycisnal problem z kasa to spike i sobieskie. Palenie to byla moja religia - byly dni, ze wlasciwie moglbym nic nie jesc bo papierosy niwelowaly u mnie uczucie glodu. Dawaly tez poczucie glebokiego spokoju i braku napiecia. Tego nie czulem od lat, takiego wewnetrznego spokoju nie potrafie osiagnac. Narkotyki i tyle.
                                                    Jak rzucilem to zlapal mnie totalny glod i chociaz probowalem sie powstrzymac to stopniowo przytylem 15 kg. Na slubie juz bylem kluska, a jak doszedl stres w robocie, to kompletnie poleglem i rozpaslem sie jak swinia.
                                                    Wiec mimo ze mi sie to srednio podobalo - bylem gruby.
                                                  • jesod Paliłem jak smok 03.08.15, 16:25
                                                    sabat777 napisał:
                                                    > Ale palilem jak smok, potrafilem wypalic 2 paczki zlotych goldenow dziennie. Palilem tez lm a jak > przycisna l problem z kasa to spike i sobieskie. Palenie to byla moja religia - byly dni,
                                                    > ze wlasciwie moglbym nic nie jesc bo papierosy niwelowaly u mnie uczucie glodu.

                                                    Uważam, że świadome palenie papierosów to totalna głupota. Autodestrukcja z własnego wyboru.
                                                    Drażnią mnie ludzie, którzy palą, ponieważ beztrosko trują nie tylko siebie, ale i innych - tych niepalących, a przebywających w ich towarzystwie.

                                                    Co roku w Polsce 17 000 mężczyzn zapada na nowotwór płuc. Kobiet - 3 000.
                                                    80% - 90% nowotworów płuc jest bezpośrednio związanych z paleniem papierosów.
                                                    Każdy palacz sam sobie zwiększa ryzyko zachorowania na raka płuc o 60%. Ryzyko z powodu biernego palenia wynosi 3%.
                                                    30% nowotworów nerek spowodowanych jest paleniem papierosów.
                                                    Pozostałe ryzyko uzależnione jest od skażenia środowiska, od diety i stylu/sposobu życia, no i oczywiście od cech osobniczych wynikających z predyspozycji genetycznych.
                                                  • sabat777 Re: Paliłem jak smok 03.08.15, 16:35
                                                    Dlatego rzucilem :p
                                                  • jesod Re: Paliłem jak smok 03.08.15, 16:49
                                                    sabat777 napisał:
                                                    > Dlatego rzucilem :p

                                                    Samo rzucenie jeszcze nie przesądza o bezpieczeństwie. Ważny jest czas. Przyjmuje się, że płuca oczyszczają się po około 7 latach. Wszystko zależy od mocy rażenia i odporności organizmu.
                                                    W dymie papierosowym jest ok. 4 000 substancji rakotwórczych.
                                                    Nigdy tak naprawdę nie wiadomo jakie zmiany nastąpiły na poziomie komórkowym i jakie będą ich konsekwencje w przyszłości. Ważne jest wzmacnianie systemu odpornościowego, bo tylko on jest w stanie zwalczać komórki rakowe.
                                                    Jeszcze trochę informacji:
                                                    onkologia.org.pl/palenie-tytoniu/
                                                    - tu znajdziesz też coś w temacie otyłości.

                                                    Osobiście kocham tlen, świeże powietrze i las. :)
                                                  • hello-kitty2 Re: Offtop co najlepiej cwiczyc latem ;-) 03.08.15, 19:04
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > Wiec mimo ze mi sie to srednio podobalo - bylem gruby.

                                                    Nie szkodzi, to ludzkie. Moja matka rzucila palenie w wieku 60 paru lat. Od tamtego czasu przyjezdzajac do mnie raz do roku przywozi ekstra 10 kg wiecej siebie. U mnie (pod moim okiem, hehe) traci 3-4 kg, po czym wraca z 'rozkazem', zeby nie przytyc do przyszlego roku. Co Ty, za rok ma + 10 - 3/4 + 10. I znowu to samo. Zawsze jej mowie 'kiedys nie dasz rady wyjsc z domu i juz nie przyjedziesz'. Na starosc coraz trudniej, bo jak zdrowie nie pozwoli to sportu nie uprawisz panie ;) Dlatego najwazniejsze w odchudzaniu to zeby nie tyc. Aproppo masz plan jak wyjsc z tego paleo nie na plusie? ;)
                                                  • sabat777 Re: Offtop co najlepiej cwiczyc latem ;-) 03.08.15, 19:13
                                                    No mam - nie wychodzic z tej diety. Po prostu mam zamiar nie jesc chleba, kasz, makaronow, ryzu, przetworzonego zarcia itd przez blizej nieokreslony czas. Nie jestem na tyle butny, zeby mowic o diecie na cale zycie, ale nie planuje jej zmieniac na ten moment. W zasadzie to nie jest calkiem paleo, bo jem sery i smietane - ale nie jestem fanatykiem :)
                                                  • hello-kitty2 Re: Offtop co najlepiej cwiczyc latem ;-) 03.08.15, 20:56
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > No mam - nie wychodzic z tej diety. Po prostu mam zamiar nie jesc chleba, kasz,
                                                    > makaronow, ryzu, przetworzonego zarcia itd przez blizej nieokreslony czas. Nie
                                                    > jestem na tyle butny, zeby mowic o diecie na cale zycie, ale nie planuje jej z
                                                    > mieniac na ten moment. W zasadzie to nie jest calkiem paleo, bo jem sery i smie
                                                    > tane - ale nie jestem fanatykiem :)

                                                    Fakt, ze teraz jak czytam to chleb ze sklepu to jest juz produktem przetworzony, tak samo jak wedliny. Ja juz ich nie jem. Niemniej nie wylaczalabym z diety kasz, ryzu brazowego i chleba wlasnego wypieku zwlaszcza, ze w Polsce masz wspanialy wybor kasz i mak, czego u mnie juz nie ma. Dieta opierajaca sie na wykluczeniu jakiegos makroskladnika nie jest dobra w dluzszym okresie czasu, bo prowadzi do niedoborow, nie mowiac nawet o tym, ze zaczyna sie robic jednostajna i nudna. A u kobiet to w ogole zaczynaja sie rozne jazdy hormonalne przez takie wylaczenia. Wystarczy poczytac o zwolennikach Dukana pare lat pozniej. Ale dobra, nie bede Ci truc, sam musisz dojsc co dla Ciebie najlepsze.
                                                  • sabat777 Re: Offtop co najlepiej cwiczyc latem ;-) 03.08.15, 21:06
                                                    Ale jeszcze pare tysiecy lat temu nikt nie jadl kasz i chleba. Z ryzem to moge sie zgodzic, jest dosc ok. Ja nie jestem na diecie Dukana czy diecie Kwasniewskiego, ktore rzeczywiscie tna weglowodany na poziom uragajacy zdrowemu rozsadkowi. Wiesz, ja na jeden posilek umiem zjesc sredniej wielkosci gotowanego kalafiora, brokula, albo starte dwie marchewki z calym selerem i jablkiem - wegli mi nie brakuje. Wlasciwie to wrecz obzeram sie owocami i warzywami. Po prostu nie jem ziaren i tyle.
                                                  • hello-kitty2 Re: Offtop co najlepiej cwiczyc latem ;-) 03.08.15, 21:43
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > Ale jeszcze pare tysiecy lat temu nikt nie jadl kasz i chleba. Z ryzem to moge
                                                    > sie zgodzic, jest dosc ok. Ja nie jestem na diecie Dukana czy diecie Kwasniewsk
                                                    > iego, ktore rzeczywiscie tna weglowodany na poziom uragajacy zdrowemu rozsadkow
                                                    > i. Wiesz, ja na jeden posilek umiem zjesc sredniej wielkosci gotowanego kalafio
                                                    > ra, brokula, albo starte dwie marchewki z calym selerem i jablkiem - wegli mi n
                                                    > ie brakuje. Wlasciwie to wrecz obzeram sie owocami i warzywami. Po prostu nie j
                                                    > em ziaren i tyle.

                                                    Z obzeraniem sie owocami to tez bym uwazala na redukcji z uwagi na fruktoze. Ja akurat staram sie owocami syna podpasc ale bazuje na bananach i winogronie. A jak doprawiasz ta surowke z marchewki, jablka i selera? Na zachodzie nikt nie robi i nie je surowek, ja tez zapomnialam juz jak sie je robi ;( A zjadlabym. I na jakich oczkach trzesz?
                                                  • sabat777 Re: Offtop co najlepiej cwiczyc latem ;-) 03.08.15, 21:56
                                                    Ja po prostu tre na grubych oczkach seler, marchew, jablko i mieszam. Niczym nie doprawiam, nie potrzeba. Pewnie odrobina soku z cytryny dalaby rade, ale jestem zbyt leniwy, zeby sie tak bawic ;)
                                                  • sabat777 Re: Korzyści kamrata sabata 03.08.15, 17:54
                                                    Obejrzalem filmik. Mysle ze to jest wykonalne, zebys wygladala jak Kim Chizevsky. Nie wiem tylko jak dlugo bys tak dala rade, w szczegolnosci nie wiem na ile masz wydolna watrobe i nerki.. Wbij sobie w google jak teraz wygladaja giganci kulturystyki z lat 90-tych. Np Flex Wheeler, Dorian Yates, Kevin Levrone... Nie sa nawet cieniem dawnych siebie.
                                                    Ich przyklad nie pozostawia zludzen co do mozliwosci osiagniecia podobnych rozmiarow bez wsparcia farmakologicznego.
                                                  • hello-kitty2 Re: Offtop co najlepiej cwiczyc latem ;-) 03.08.15, 19:11
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > Obejrzalem filmik. Mysle ze to jest wykonalne, zebys wygladala jak Kim Chizevsk
                                                    > y. Nie wiem tylko jak dlugo bys tak dala rade, w szczegolnosci nie wiem na ile
                                                    > masz wydolna watrobe i nerki.. Wbij sobie w google jak teraz wygladaja giganci
                                                    > kulturystyki z lat 90-tych. Np Flex Wheeler, Dorian Yates, Kevin Levrone... Ni
                                                    > e sa nawet cieniem dawnych siebie.
                                                    > Ich przyklad nie pozostawia zludzen co do mozliwosci osiagniecia podobnych rozm
                                                    > iarow bez wsparcia farmakologicznego.

                                                    Ale zbaczasz z tematu. Temat byl: dlaczego nie wyglac jak Kim, a nie jak zrobic by wygladac jak Kim? ;-))) Ostatnio u mnie powtarzali ten film, chyba jakies nagrody za scenografie czy zdjecia zdobyl. J Lo ta to ma fajna dupe, tam w jakims momencie otwiera lodowke to widac.
                                                  • sabat777 Re: Offtop co najlepiej cwiczyc latem ;-) 03.08.15, 19:16
                                                    Bo kobieta wygladajaca jak facet jest uznawana za dziwna? Zyjemy w spoleczenstwie, troche jednak trzeba sie kiczyc z innymi.
                                                  • ninek04 Re: Korzyści kamrata sabata 02.08.15, 21:43
                                                    hello-kitty2 napisała
                                                    >Widzialam ostatnio faceta z ladnymi dlonmi. Polozyl je plasko na szerokim oparciu kanapy. Byly takie opalone w porownaniu do jasnych paznokci (takie maja byc Ninek?). Potem spojrzalam na uda, siedzial noga na noge ale tak na skos, jakby pollezal. Uda tez fajne. Ale mial chyba ze 2 metry. Przy takim gigancie czuje sie jak dziecko, czubkiem glowy do ramienia siegam. Na tylek nawet nie spojrzalam. Za wysoki, tylkiem by mnie pewnie obijal po cyckach w tloku ;-)<

                                                    Opalone nie muszą być, ale takie kształtne, lekko smukłe, dość delikatne,z czystymi paznokciami,na pewno nie w typie rozłożystych,grubych szufli.
                                                    A odnośnie gigantów,uwielbiam, jak w pozycji klasycznej facet dosłownie zgniata mnie swoim ciężarem,wbijajac w łóżko, no i to jest ten mały minus,że chudy tak mocno nie przycisnie raczej:)
                                                  • ninek04 Re: Korzyści kamrata sabata 02.08.15, 21:25
                                                    szopen_cn napisał:

                                                    > sabat777 napisał:
                                                    >
                                                    > > Czyli bardziej artysta niz kulturysta. A jesli artysta z nieistniejacym
                                                    > tylkiem
                                                    > > , to zapewne surrealista...
                                                    >
                                                    > A moze dusiciel...;)

                                                    Jeśli miałby to być ktoś lekko bujający w obłokach, obdarzony surrealistycznym poczuciem humoru i w żadnym wypadku nie dusi(grosz), to biorę w ciemno :)
                                          • jesod Staje na myśl 02.08.15, 16:38
                                            mabelle2000 napisała:
                                            > Jasne, dlatego panom najczesciej staje na mysl, ze kobieta jest skromna, oszcze
                                            > dna i gospodarna,

                                            Wiesz... coś w tym jest. :) To taka namiastka części kobiecości i pewien pozytywny aspekt kulturowy, z tradycją w tle. Myślę, że ten model często wielu mężczyznom dodaje pewności siebie, a to jest im potrzebne do działania i aktywności, do wiary w siebie oraz poczucia dominacji. Poza tym, jest to dla nich poczucie bezpieczeństwa i wygoda - pewna stabilność sytuacji, w której można rozwinąć poczucie pewności siebie, a nawet, jak się rozwiną skrzydła "orła", pokusić się o dominacje i władzę.

                                            mabelle2000 napisała:
                                            > a nie na przyklad, ze ma zajebiste biodra i rozowe sutki ;-)

                                            Pewna kategoria facetów reaguje tylko i wyłącznie w tym zakresie. To narcystyczne cieniasy, potwierdzające przez całe życie swoją męskość właśnie w taki, a nie inny sposób, a przy okazji sprawiający sobie nieustannie przyjemność. Ten typ określam kategorią kogucią. :)
                                    • hello-kitty2 Re: Korzyści kamrata sabata 02.08.15, 17:27
                                      gogol77 napisał:

                                      > Udajesz, że nie rozumiesz - bo jesteś z natury kłótliwa.

                                      Tia mam kurde potakiwac, zeby Ci sie przypodobac?

                                      > Więc, myślę że jestem fajny bo zwilżam jej cipkę!!! Nie fajni - nie zwilżają!!!

                                      Mojej nie zwilzasz = jestes niefajny.

                                      Poczytaj na tym forum skargi pań - nie
                                      > staje mu bo pewnie już mu się nie podobam.

                                      Czytam uwazniej niz Ty najwyrazniej, bo zwykle winy doszukuja sie w nim. Siebie okreslaja zazwyczaj jako atrakcyjne. Co niektore potwierdzaja to nawet w ramionach kochankow.

                                      Bo dla nie fajnych - niestety nie st
                                      > aje, tak jest przynajmniej w moim przypadku.

                                      Nie wiem czy zauwazyles ale wlasnie okresliles swoja zone jako niefajna i choc probujesz wyjsc na rozgarnietego dalej nie ograniczajac sie w podsumowaniu fajnej dupy do cyckow i tylka to jednak madrosc i wyrozumialosc Twojej zony Cie nie podnieca.

                                      Nie wiem dlaczego zwilzasz. Moze jestes ladny, a moze stawiasz hotel, drinki, przejazdy i wszystkie rozrywki, a moze to i to i dodatkowo jestes wdzieczny, ze zaruchales, a kochanka trzyma morde w kubel. Seks i inne darmowe rozrywki tego chca kobiety.
                        • zombi135 Re: Żona vs Libido 01.08.15, 09:31
                          sabat777 napisał:
                          > Po prostu w głowie tych kobiet może funkcjonować model, że szczęśliwa kobieta t
                          > o baba sparowana z facetem. Tak czy owak - frustracja z lenistwa/niezaradności/
                          > niezdarności tych facetów to tylko kwestia czasu. Mogą nawet z nimi pozostać dl
                          > a świętego spokoju, ale będą ich bezustannie musztrować i kłuć w oczy przykłade
                          > m wysoko postawionych mężczyzn w bliskim środowisku.

                          A nie myślisz że to właśnie mogą być kompleksy mężczyzn? Z racji tego że stracili tradycyjna funkcje to mają na tym punkcie kompleksy i bardziej analizują i są przewrażliwienie pod tym względem. Mój ojciec po 26 lat od rozwodu dale ma pretensje do mamy że go poniżała że mniej zarabia, ja nic takiego nie zaobserwowałem.
                          Może podejście do związku jak do rachunku zysków i strat jest słuszne ale nie sądzę by te zyski musiał być związane z gotówką. Moja żona na początku naszej znajomości na pewno we mnie nie była bardzo zakochana. Ale mam sporo cech które jak mnie poznała były dla niej ważne. Początki naszego małżeństwa wyglądały tak że to ja pracowałem dorywczo opierając moją pracę na marzeniach i różnie z pieniędzmi bywała.
                          Gdy byłem młodszy przeczytałem kilka książek o związkach, w jednej z nich była przedstawiona różnica jak my i one postrzegamy świat. Im się coś podoba tak po prostu bo ładne, a w nas budzi się irracjonalna chęć zdobycia tego dla niej. A że np. może to być porsche powoduje to u nas frustrację, złość, co w efekcie może doprowadzić do obwiniania kobiet że nas nie stać. Jak byłem młodszy wiem że tak też to postrzegałem.
                          • sabat777 Re: Żona vs Libido 01.08.15, 09:55
                            Nie, to oczekiwania kobiet wobec mezczyzn, zakorzeniony archetyp.
                          • hello-kitty2 Re: Żona vs Libido 01.08.15, 12:27
                            zombi135 napisał:

                            Moja żona na początku naszej zn
                            > ajomości na pewno we mnie nie była bardzo zakochana. Ale mam sporo cech które j
                            > ak mnie poznała były dla niej ważne.

                            A jakie to byly cechy, dopytam, zeby wiazac sie z kims bez bardzo zakochania?
      • marek.zak1 Re: Żona vs Libido 31.07.15, 21:36
        dobreciacho napisał:

        co?po 6 latach gumki przestały byc potrzebne,bo a to ona przed miesiączką ,albo w trakcie ,albo po,a tak w ogóle to "po tylu latach związku to seks nie jest potrzebny" jak się wyraziła .Zrozumiałem wtedy,że tak życ nie chce i odszedłem.Nie mieliśmy nślubu ani dzieci więc odbyło się to bezbolesnie.
        --------------------------------------------------------------------------------------------------------

        Może oczekiwała oświadczyn a jak nie doczekała sie, to sex się skończył. Tak czy inaczej 6 lat czekania i wpedzenia ja w lata to fakt bezsporny.
        A Sabata to wszyscy cenimy.
        • hello-kitty2 Re: Żona vs Libido 31.07.15, 22:09
          marek.zak1 napisał:

          > Może oczekiwała oświadczyn a jak nie doczekała sie, to sex się skończył. Tak cz
          > y inaczej 6 lat czekania i wpedzenia ja w lata to fakt bezsporny.

          Fakt bezporny na co? Ci co sie nie oswidczyli seksu nie maja, bo sie nie oswiadczyli, a Ci co sie oswiadczyli i ozenili, a seksu nie maja, to dlaczego nie maja? ;-)
          • marek.zak1 Re: Żona vs Libido 31.07.15, 22:29
            hello-kitty2 napisała:

            > marek.zak1 napisał:
            >
            > > Może oczekiwała oświadczyn a jak nie doczekała sie, to sex się skończył.
            > Tak czy inaczej 6 lat czekania i wpedzenia ja w lata to fakt bezsporny.
            >
            > Fakt bezporny na co? Ci co sie nie oswidczyli seksu nie maja, bo sie nie oswiadczyli, a Ci co sie oswiadczyli i ozenili, a seksu nie maja, to dlaczego nie maja? ;-)
            -------------------------------------------------------------------------------------------------------------

            Bo zaiwedli / rozczarowali.
            >
            • hello-kitty2 Re: Żona vs Libido 31.07.15, 22:33
              marek.zak1 napisał:

              > > Fakt bezporny na co? Ci co sie nie oswidczyli seksu nie maja, bo sie nie
              > oswiadczyli, a Ci co sie oswiadczyli i ozenili, a seksu nie maja, to dlaczego n
              > ie maja? ;-)
              > -------------------------------------------------------------------------------
              > ------------------------------
              >
              > Bo zaiwedli / rozczarowali.

              Przeciez sie ozenili wiec w czym zawiedli?
              • marek.zak1 Re: Żona vs Libido 31.07.15, 22:43
                hello-kitty2 napisała:

                > marek.zak1 napisał:
                >
                > > > Fakt bezporny na co? Ci co sie nie oswidczyli seksu nie maja, bo sie nie oswiadczyli, a Ci co sie oswiadczyli i ozenili, a seksu nie maja, to dlaczego nie maja? ;-)
                > > -------------------------------------------------------------------------
                >> > Bo zaiwedli / rozczarowali.
                >--------------------------------------------------------------
                • hello-kitty2 Re: Żona vs Libido 31.07.15, 23:01
                  marek.zak1 napisał:

                  > Przeciez wiesz, ale cC napiszę:
                  > - okazali się pantoflarzami,
                  > - roztyli się, sflaczali,
                  > - zawodowo im nie poszło i zarabiaja grosze,
                  > - okazali się nieciekawymi ludźmi, jedyną rozwywka TV i komp,
                  > - nie rozwineli sie, a zwinęli,
                  > - zrezygnowa,li ze swoich zainteresowań,
                  > - okazali się leniami,
                  > - itd itp

                  Przeciez sam jestes leniem, pisales do Kag.
                  • marek.zak1 Re: Żona vs Libido 31.07.15, 23:07
                    hello-kitty2 napisała:

                    > Przeciez sam jestes leniem, pisales do Kag.
                    ------------------------------------------------------------------------------

                    Wiem, ale walcze z własnym leniem. Ciężko mi idzie. Good Night.
                    -------------------------------------------------------------------

                    Wczoraj, dzisiaj, w nocy, w dzień
                    Twoim wrogiem własny leń.
                    Nie odpuszcza, szepce, kusi.

                    Czy to zrobić dzisiaj musisz?
                    Może jutro? Przekonuje.
                    Dzisiaj przecież sił brakuje.
                    Jutro zaczniesz już od rana.
                    Lepiej jutro. Tak. Manana.

                    Wszakże mamy dzisiaj piątek,
                    Piątek to jest zły początek.
                    Możesz zacząć po weekendzie,
                    Po weekendzie lepiej będzie.

                    Jeśli nie chcesz tak się bawić,
                    Musisz swego lenia zabić.
                    Przed nim się nie zdołasz schować,
                    Lepiej lenia zamordować.

                    Bądź mordercą swego lenia,
                    Powiedz mu na do widzenia.
                    Zgiń, przepadnij skurwysynie,
                    I niech leń na zawsze zginie.





    • ninek04 Re: Żona vs Libido 01.08.15, 08:03
      Te gadki o miłości można sobie między bajki włożyć.Na początku związku to może i jest to coś na kształt miłości,ale potem zostaje tylko przywiązanie, rutyna,no ewentualnie lubienie się.Takie udawanie, stwarzanie pozorów szczęśliwości panującej w związku, potrzebne również po to,żeby od czasu do czasu móc poruchać legalnie, nie szukając nigdzie indziej.
      Ale gdy okazja się trafi,to czemu nie skorzystać,, nie spróbować tej nowej adrenaliny,wtedy wzniosłe słowa o miłości zostają tylko słowami.,a miłość staje się grą pozorów.
      Ja mam takie obserwacje, że zdrada zaczyna być normą, że to nie kwestia "czy zdradzić"?,ale "kiedy ",i jeśli okoliczności są sprzyjające, to do tego dojdzie. I nie ma co się oburzac, bo tak po prostu jest i rzeczona miłość nie ma tu nic do powiedzenia. W każdym bądź razie dookoła widzę samych facetów, którzy albo skaczą w bok bez skrupułów, albo rozglądają się, szukając okazji i nawet najukochansza żona nie jest w stanie ich powstrzymać.
      Jako przykład podam moją siostrę-od lat w udanym, ufającym sobie małżeństwie,gdzie na myśl nikomu by nie przyszło, że to zaufanie mogłoby być podwazone. A jednak,bo wykryła któregoś dnia,że on wymienia namiętne maile z inną kobietą, która zdążyła wyznać mu już nawet miłość. Wprawdzie do niczego (podobno)nie doszło, ale rysa na tym nieskazitelnym związku już powstała, ona teraz zamieniła się w cerbera,tylko czy zdoła go upilnować?
      Nic nie jest pewne,nie ma co się zarzekać,że miłość jest silniejsza, niż porywy fiuta, bo zazwyczaj nie jest.

      • sabat777 Re: Żona vs Libido 01.08.15, 08:44
        Przede wszystkim rzadko kiedy ludzie lacza sie z parterami, ktorzy rzucaja ich na kolana swoja atrakcyjnoscia. Najczesciej nie ma efektu "wooooooow... " tylko jakies w miare pozytywne "ok, fajnie by bylo". Trudno wiec wierzyc w jakies glebokie emocje. To jest uklad miedzy ludzmi, po prostu uklad.
        Co do nie ruchania innych partnerow/partnerek to moge Cie zapewnic, ze moga byc tez inne przyczyny niz z jednej strony harcerska uczciwosc a z drugiej zwykly brak okazji. Czasem po prostu ktos nie ma ochoty zbyt komplikowac sobie zycia. Na przyklad dla mnie ciagle ukrywanie sie byloby wyczerpujace logistycznie/czasowo/psychicznie. Szczerze mowiac nie mam dosc motywacji, zeby az tak sie angazowac i zyc w ciaglym strachu. Sam seks nie jest tego wart, a na zakochanie juz nie ma u mnie co liczyc ;) Za duzo zrozumialem.
        • sabat777 Re: Żona vs Libido 01.08.15, 09:09
          Czyli jestem za madry na zakochiwanie sie, na porywy fiuta za malo napalony, nareszcie moge sie w spokoju zajac moimi gupikami :)
          • ninek04 Re: Żona vs Libido 01.08.15, 23:09
            Sabat777napisal
            >Czyli jestem za madry na zakochiwanie sie, na porywy fiuta za malo napalony, nareszcie moge sie w spokoju zajac moimi gupikami :)<

            Też kiedyś myślałam, że seks bez miłości to kicha,i u mnie nie przejdzie. Ale szybko zweryfikowalam tę opinię, gdy stwierdziłam, że miłość to bzdet w porównaniu z seksem :) Jak znajdziesz "obiekt"pasujący Ci, to się napalisz,a gupiki pójdą w odstawkę,gwarantuję Ci to:)Poza tym przekonasz się, że Twoje oddalenie i autonomia spowodują natychmiastowy wzrost zainteresowania Tobą ze strony żony.
            • jesod Obiekt cipa-sujący 02.08.15, 00:32
              ninek04 napisała:
              > Też kiedyś myślałam, że seks bez miłości to kicha,i u mnie nie przejdzie. Ale s
              > zybko zweryfikowalam tę opinię, gdy stwierdziłam, że miłość to bzdet w porównan
              > iu z seksem :) Jak znajdziesz "obiekt"pasujący Ci, to się napalisz

              To jasne jak słońce. Wystarczy, że na niebie pojawi się obiekt cipa i miłość nie jest już do niczego potrzebna. Przecież faceci są prości, jak cepy. Nieprawdaż ninuś? :)
            • sabat777 Re: Żona vs Libido 02.08.15, 13:15
              Nie przecze, ze taki pornograficzny ostry seks nawet bez milosci jest pewnie wielka frajda, ale jakbys miala cale cialo poparzone kwasem i amputowane piersi to podejrzewam, ze trudno byloby Ci sie cieszyc nieskrepowanym seksem i czuc komfortowo w obecnosci partnera.
              • hello-kitty2 Re: Żona vs Libido 02.08.15, 13:36
                sabat777 napisał:

                > Nie przecze, ze taki pornograficzny ostry seks nawet bez milosci jest pewnie wi
                > elka frajda, ale jakbys miala cale cialo poparzone kwasem i amputowane piersi t
                > o podejrzewam, ze trudno byloby Ci sie cieszyc nieskrepowanym seksem i czuc kom
                > fortowo w obecnosci partnera.

                W jakim celu dodales to poparzenie i amputacje? Swoja droga Angelina Jolie ma amputowane piersi, a nic nie pisza, ze seks im sie skonczyl ;-) Akurat cycki to se mozna zrobic nowe, gorzej z poparzeniem.
                • sabat777 Re: Żona vs Libido 02.08.15, 13:51
                  W takim, zeby zobrazowac niski poziom poczucia wlasnej wartosci. Dla kobiety zrodlem poczucia kobiecosci w seksie jest cialo, sadzilem ze to niezle przemowi do kobiecej wyobrazni.
        • hello-kitty2 Re: Żona vs Libido 01.08.15, 12:07
          sabat777 napisał:

          > Na przyklad dla mnie ciagle ukrywanie sie byloby wyczerpujace logistycznie/czas
          > owo/psychicznie. Szczerze mowiac nie mam dosc motywacji, zeby az tak sie angazo
          > wac i zyc w ciaglym strachu.

          Powtarzasz jak za Markiem, a ja nie bardzo widze podobienstwo Twoje z Markiem. Przede wszystkim zeby 'zyc w strachu' z ukrywania to trzeba sie bac tej drugiej osoby, przypisywac jej jakas wladze nad soba, uzalezniac cos od niej, byc od niej uzaleznionym. Juz bodajze Druginudziarz czy Lybbla nie pamietam ktory, a moze obaj mowili, ze Ty sie powinienes od zony uniezaleznic emocjonalnie, nie bac sie jej. Zreszta Urqu tez pisal o sobie, ze sie uniezaleznil, stal sie autonomiczny. I tu nie chodzi o to, ze sam sobie zrobisz kanapki do pracy, upierzesz gacie i wyprasujesz ;) Ale np Twoj watek jak wyjsc z domu to byl w moim rozumieniu totalny upadek Twoj jako niezaleznej jednostki, niezaleznej emocjonalnie. Jejciu nie pamietasz jak pisywal Abrigado 'nie bedzie mu pizda gadac, co ma robic ani nawet rozkrecac jadaczki nie bedzie'. Nie doszedles nawet po tak dlugim czasie do takiego stanu? Wolisz sie jej bac? Nie rozumiem Cie. Zreszta nigdy nie rozumialam, z wylaczeniem trudnosci z praca. Tu rozumiem Cie na calej linii. Oczywiscie jak nie chcesz o tym gadac mozemy to przemilczec ale przeciez nie zapomnimy, bo jak?
      • urszula.slo Re: Żona vs Libido 01.08.15, 17:32
        Nie, na początku jest zauroczenie, zakochanie. Jeżeli ludzie pasują do siebie, dogadują się na wielu poziomach (fizyczny, psychiczny, duchowy), i jeszcze pracują nad związkiem, to to uczucie z czasem może rozwinąć się w miłość. Miłości NIE MA na początku, bo jej być nie może. Dla miłości trzeba człowieka choćby trochę znać.
        Owszem, po X latach mieszkania razem dochodzi to, co mówisz - przywizązanie, rutyna, lubienie się. Ale nie ma w tym nic złego, bo to z kolei daje człowiekowi poczucie bezpieczeństwa. I, co najważniesjze, nie wyklucza to miłości. Ani jej nie niszczy. Miłość niszczy lenistwo, przede wszystkim psychiczno-duchowe. Jak już kiedyś pisałam, cała ideologia, cały system pracuje nad tym - by z ludzi robić leniów. Bo to fajni konsumenci (różnych śmieci).

        Inna sprawa to związki ludzi, którzy do siebie nie pasują, ale się pobrali z różnych powodów (dla pozoru, dla kasy, dla świętego spokoju). Z tej mąki zdrowego i smacznego chleba raczej nie będzie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka