Dodaj do ulubionych

Ojciec dzieciom - jaki?

07.09.16, 18:11
Czego każda z Was (niezależnie dzieciata czy nie, młoda czy w kwiecie wieku) oczekuje od dobrego ojca? Co można poświęcić kosztem czego?

Czy to w ogóle jest dobrze postawione pytanie? Może chcecie ugryźć temat od innej strony niż pytam...
Obserwuj wątek
    • zawle Re: Ojciec dzieciom - jaki? 07.09.16, 18:36
      To zależy na jakim etapie rozwoju dziecko jest. Gdy małe- zajrzenia do wózka/łóżeczka gdy przychodzi z pracy, zajęcia się gdy zostanie o to poproszony i nie wyrażanie niechęci. Potem powoli włączanie je we wspólną aktywność. Rower, zainteresowania, dzielenie się wiedzą/doświadczeniem.
      • zawle Re: Ojciec dzieciom - jaki? 07.09.16, 18:37
        Dodam odpowiedzialność za powołanie życia na ten świat.
    • marek.zak1 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 07.09.16, 18:40
      Nie lubię 2 słów: poświęcenie i kariera.
      • czasrefleksji Re: Ojciec dzieciom - jaki? 07.09.16, 21:29
        marek.zak1 napisał:

        > Nie lubię 2 słów: poświęcenie i kariera.

        Bardzo interesujące.
        Co do poświęcenia to tutaj sacrifice, a jest jeszcze devotion, jak devoted father i to drugie znaczenie np. poświęcania czasu dziecku nie jest takie że się samemu coś traci.
        • marek.zak1 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 07.09.16, 21:58
          czasrefleksji napisał(a):

          > marek.zak1 napisał:
          >
          > > Nie lubię 2 słów: poświęcenie i kariera.
          >
          > Bardzo interesujące.
          > Co do poświęcenia to tutaj sacrifice, a jest jeszcze devotion, jak devoted father i to drugie znaczenie np. poświęcania czasu dziecku nie jest takie że się sa memu coś traci.
          -------------------------------
          Jeśli ju , to raczej committed to children.

          • czasrefleksji Re: Ojciec dzieciom - jaki? 07.09.16, 22:03
            committed father - zaangażowany ojciec
            devoted father - oddany ojciec
    • triss_merigold6 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 07.09.16, 19:13
      Ale chodzi Ci np. o mojego ojca czy ojca/ojców moich dzieci?

      Od mojego partnera i ojca młodszej oczekuję zaangażowania czasowego i ekonomicznego, organizowania domowej logistyki, spędzania z dziećmi i ze mną czasu (w różnych konfiguracjach, czasem tylko z dziećmi, żebym miała święty spokój).
      Uzgadniania domowej logistyki - to oczywistość.

      Nie bardzo wiem, o jakim poświęceniu piszesz.
      • zawle Re: Ojciec dzieciom - jaki? 07.09.16, 19:23
        Bo nie słuchałaś audycji;)
        • triss_merigold6 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 07.09.16, 19:28
          I nie posłucham. Możesz streścić w 2 zdaniach? Znowu rzewne żale jakiegoś nieudacznego niedojeba?

          • proteinowy.na.chwile Re: Ojciec dzieciom - jaki? 07.09.16, 19:44
            triss_merigold6 napisała:

            > I nie posłucham. Możesz streścić w 2 zdaniach? Znowu rzewne żale jakiegoś nieud
            > acznego niedojeba?
            >

            W punkt jak zawsze bez pierdolenia sie, Triss. Choc w tym przypadku były bardziej rzewne żale kogoś kto trafił na nieudacznego niedojeba.
            • triss_merigold6 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 07.09.16, 20:03
              Ja Ci coś powiem. Od mężczyzny z którym żyję wymagam tyle, ile od siebie. Nic więcej.

              Znaczy, jeśli - dokonując cudów z czasoprzestrzenią - ogarniam pracę, dziecko najpierw jedno, potem drugie, dom w sensie - jest jako tako czysto, zakupy i ciepłe pożywienie etc. to pojękiwania słyszane (głównie wirtualnie) od panów, że jeden z drugim przemęczony, mnie irytują.
              Podobnie, irytuje mnie wygodnicka bezradność. Pan stworzony do innych rzeczy niż przynoszenie w zębach kasy na dom i wożenia dzieci na zajęcia/place zabaw/usypiania? To wypad.
              Nie rucha? Wypad, nie będę rozważała co ze mną jest nie tak, bo wiem, że inni nie narzekali.

              Nie współczuję, nie pochylam się, tolerancję na słabości mam nikłą, zwłaszcza jeśli ta słabość (nieudolność, lenistwo, spychotechnika) jest na mój koszt.
          • zawle Re: Ojciec dzieciom - jaki? 07.09.16, 20:28
            Nie da się w dwóch zdaniach. Zresztą wysłuchałam tylko początek. Na początku pani opowiadała o mamach które ograniczają rozwój dziecka, bo reagują na każde zakwilenie. I o takich co ograniczają swój rozwój na rachunek dziecka, bo chcą być zależne i niesamodzielne. Ja osobiście mam dość słuchania o ekstremach o przykładania tej miary do wszystkich kobiet/mężczyzn. A najbardziej tłumaczenia siebie na cudzy koszt.
      • potwor_z_piccadilly Re: Ojciec dzieciom - jaki? 07.09.16, 21:05
        triss_merigold6 napisała:

        > Od mojego partnera i ojca młodszej oczekuję zaangażowania czasowego i ekonomicz
        > nego, organizowania domowej logistyki, spędzania z dziećmi i ze mną czasu (w ró
        > żnych konfiguracjach, czasem tylko z dziećmi, żebym miała święty spokój).
        > Uzgadniania domowej logistyki - to oczywistość.
        >
        > Nie bardzo wiem, o jakim poświęceniu piszesz.

        Wyjaśnię.
        Pewnie tu chodzi o obowiązek codziennego wystawiania na balkon miednicy na mannę, która jak powszechnie wiadomo, spada z nieba.
        Bardziej ambitni i wymagający więcej, mogą wystawiać balię.
    • sabat3 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 07.09.16, 20:48
      Ojciec dzieciom powinien byc koniecznie z malymi jadrami. Jak glosi forum.
      • proteinowy.na.chwile Re: Ojciec dzieciom - jaki? 07.09.16, 20:58
        sabat3 napisał:

        > Ojciec dzieciom powinien byc koniecznie z malymi jadrami. Jak glosi forum.

        O to ten bedzie dobry - czarny kutas z dwoma małymi jajkami:
        youtu.be/uR5jufwSqm8
        • urquhart Re: Ojciec dzieciom - jaki? 07.09.16, 21:26
          > O to ten bedzie dobry - czarny kutas z dwoma małymi jajkami:
          > youtu.be/uR5jufwSqm8

          Tak! "Przekręt" po naszemu. Jeden z nielicznych film który mogę oglądać w nieskończoność.
          • proteinowy.na.chwile Re: Ojciec dzieciom - jaki? 07.09.16, 22:33
            urquhart napisał:

            > > O to ten bedzie dobry - czarny kutas z dwoma małymi jajkami:
            > > youtu.be/uR5jufwSqm8
            >
            > Tak! "Przekręt" po naszemu. Jeden z nielicznych film który mogę oglądać w niesk
            > ończoność.
            >

            To samo. Brad Pitt jako bokser-obszczymur - miodzio.
      • zawle Re: Ojciec dzieciom - jaki? 07.09.16, 21:24
        A Ty sabat jakie masz? Jesteś dobrym ojcem czy ruchasz?
        • sabat3 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 08.09.16, 07:13
          zawle napisała:

          > A Ty sabat jakie masz? Jesteś dobrym ojcem czy ruchasz?

          Raczej pokazne. Ojcem jestem slabym, rucham jak jest jakas sensowna okazja ku temu ;)
          • zawle Re: Ojciec dzieciom - jaki? 08.09.16, 08:25
            sabat3 napisał:
            > Raczej pokazne. Ojcem jestem slabym, rucham jak jest jakas sensowna okazja ku t
            > emu ;)

            To forum czyni cuda;)
            • sabat3 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 08.09.16, 11:45
              zawle napisała:

              > sabat3 napisał:
              > > Raczej pokazne. Ojcem jestem slabym, rucham jak jest jakas sensowna okazj
              > a ku t
              > > emu ;)
              >
              > To forum czyni cuda;)

              Przesadzasz. Ruchanie nie jest cudem. Nawet nie jest treścią życia. Jest jedną z jego przyjemności. Chociaż to tylko okruch dostępnej rzeczywistości, to jego brak potrafi być dotkliwy i przesłonić człowiekowi całą resztę. Wtedy człowiek jest głęboko nieszczęśliwy, bo nie może żyć w pełni. Brak czegoś, co stanowi nieodłączny element egzystencji staje się jej trującym wypełnieniem, przysłania naturalną kolej i hierarchię rzeczy. A nie powinien nim być. Dopiero to jest prawdziwy problem i wyjątkowo smutna sytuacja.
              Mimo że seks sam w sobie nie jest cudem, to wielu bez niego nie potrafi pójść dalej w samorozwoju i zatrzymuje się na niskim poziomie drabiny potrzeb.
              • zawle Re: Ojciec dzieciom - jaki? 08.09.16, 11:58
                Ostatnio widzę tu dziwną manierę. Jak w kawale żydowskim.
                Żyd do Żyda: słyszałem że Cię wczoraj w lesie pobili?
                - Oj tam, zaraz las. Kilka drzew.
    • hello-kitty2 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 07.09.16, 21:04
      Ogladalam kiedys z kilka odcinkow serialu Modern Family. Tam jest to fajnie ujete w jednym zdaniu (ostatnim) www.youtube.com/watch?v=BpW3vHDNzfU
      "90% of being a dad (is) just showing up". Tylko tyle i az tyle.
      A tu masz extra's:
      www.youtube.com/watch?v=6KMOwBBT6iA
      jesli chcesz byc 'cool dad' ;-)
      • proteinowy.na.chwile Re: Ojciec dzieciom - jaki? 07.09.16, 22:29
        hello-kitty2 napisała:

        > Ogladalam kiedys z kilka odcinkow serialu Modern Family. Tam jest to fajnie ujete w jednym zdaniu (ostatnim) www.youtube.com/watch?v=BpW3vHDNzfU
        > "90% of being a dad (is) just showing up". Tylko tyle i az tyle.
        > A tu masz extra's:
        > www.youtube.com/watch?v=6KMOwBBT6iA
        > jesli chcesz byc 'cool dad' ;-)

        Juz mniej wiecej wiem jakim bede ojcem i sie nie martwię. Cos tam spierdole (a juz na pewno w świetle ocen następnego pokolenia) ale po prostu lubię małego, trafił mi sie spoko egzemplarz.

        A tu masz klip ktory mnie bawił jak synek nie miał jeszcze roku (wynalazłem z polskimi napisami): youtu.be/3kwzrOBJdXc
        • hello-kitty2 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 07.09.16, 22:54
          proteinowy.na.chwile napisał(a):

          > Juz mniej wiecej wiem jakim bede ojcem i sie nie martwię. Cos tam spierdole (a
          > juz na pewno w świetle ocen następnego pokolenia) ale po prostu lubię małego, t
          > rafił mi sie spoko egzemplarz.

          "Bede" ;-)

          To glupie ale ja sie najbardziej ciesze, ze moj syn jest podobny do mnie (i fizycznie i mentalnie). Jakbym sie odrodzila ponownie.
          • proteinowy.na.chwile Re: Ojciec dzieciom - jaki? 08.09.16, 00:03
            Bede łojcem :)
            Nie głupie, ze sie cieszysz, to podstawa.
            • hello-kitty2 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 08.09.16, 00:26
              proteinowy.na.chwile napisał(a):

              > Bede łojcem :)

              Spodziewasz sie? No zesz nie trzymaj w niepewnosci tylko oglos? Zostaniesz ojcem? ;) Gotta ya! Przygotowujesz sie mentalnie? :) Jestes taki ... nie wiem musze poszukac przymiotnika.

              Wiesz zrobilam sobie liste co jest najfajniejsze w zyciu i wiesz co mi wyszlo? Ze muzyka, MUZA.
              • proteinowy.na.chwile Re: Ojciec dzieciom - jaki? 08.09.16, 00:40
                hello-kitty2 napisała:

                > Spodziewasz sie? No zesz nie trzymaj w niepewnosci tylko oglos? Zostaniesz ojce
                > m? ;) Gotta ya! Przygotowujesz sie mentalnie? :)

                Mentalnie jestem juz gotowy. Ciąży nie ma. Jezeli cos nie wypali to bardziej gdyby zwiazek szlag trafił.

                >
                > Wiesz zrobilam sobie liste co jest najfajniejsze w zyciu i wiesz co mi wyszlo?
                > Ze muzyka, MUZA.

                No wlasnie tez mi sie znowu włącza a juz prawie zdechło.
                • hello-kitty2 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 08.09.16, 01:01
                  proteinowy.na.chwile napisał(a):

                  > Mentalnie jestem juz gotowy. Ciąży nie ma. Jezeli cos nie wypali to bardziej gd
                  > yby zwiazek szlag trafił.

                  JEjciu dzieci, kiedy to bylo? Z dekade temu... Pozno dorastasz ;) Ja juz sie szykuje do grobu, a Ty na potomka, wyobrazasz sobie, ze ludzie rodza kolo 20 stki? To cale zycie to zart. Nie wiem jakbym dala rade zyc bez alkoholu. Zatem na pierwszym miejscu muza, a na drugim %ty ;)

                  Trzymam kciuki. Zycze dziewczynki, bo dziewczynki sa podobne do ojcow a warto zebys sie skopiowal.
                  • proteinowy.na.chwile Re: Ojciec dzieciom - jaki? 08.09.16, 01:24
                    > Ja juz sie szykuje do grobu

                    Jeszcze troche poczekaj, zawsze zdążysz.

                    > Zycze dziewczynki,

                    No fajnie by było.
    • mabelle2000 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 07.09.16, 22:14
      proteinowy.na.chwile napisał(a):

      > Czego każda z Was (niezależnie dzieciata czy nie, młoda czy w kwiecie wieku) oc
      > zekuje od dobrego ojca?

      Ja to oczekiwalam, ze dobry ojciec wtajemniczy mnie w swoje hobby. Wiec cale wczesne dziecinstwo krecilam sie wokol niego jak satelita. Odpedzal mnie jak natretna muche, bo liczyl, ze to moj brat bedzie mu towarzyszyl. Wiec jak juz bylam wystarczajaco namolna, to ojciec pozwolil mi malowac sciezki na plytkach PCB. Caly lakier do paznokci matce w tym celu podprowadzilam. Pamietam, ze wkladalam duzo wysilku, zeby pieknie mi wyszlo, chociaz to byla jakas strasznie prymitywna metoda kopiowania wzoru na pergamin i potem przenoszenia na laminat. No i potem wytrawialismy sobie wspolnie te plytki niszczac kwasem azotowym chyba ze cztery stoly w kuchni. Matka nie miala dla nas litosci :-)
      • urquhart Re: Ojciec dzieciom - jaki? 07.09.16, 23:01
        mabelle2000 napisała:
        > Ja to oczekiwalam, ze dobry ojciec wtajemniczy mnie w swoje hobby. Wiec cale wc
        > zesne dziecinstwo krecilam sie wokol niego jak satelita. Odpedzal mnie jak natr
        > etna muche, bo liczyl, ze to moj brat bedzie mu towarzyszyl. Wiec jak juz bylam

        Ja mam odwrotnie. Dopiero przy córce odczuwam jakąś gratyfikację i satysfakcję ze spędzania czasu z dzieckiem. Ślubna ma zaś dokładnie odwrotnie, od syna nie mogła się oderwać, córka ja szybko irytuje.
      • proteinowy.na.chwile Re: Ojciec dzieciom - jaki? 08.09.16, 00:00
        mabelle2000 napisała:

        > proteinowy.na.chwile napisał(a):
        >
        > > Czego każda z Was (niezależnie dzieciata czy nie, młoda czy w kwiecie wie
        > ku) oc
        > > zekuje od dobrego ojca?
        >
        > Ja to oczekiwalam, ze dobry ojciec wtajemniczy mnie w swoje hobby. Wiec cale wc
        > zesne dziecinstwo krecilam sie wokol niego jak satelita. Odpedzal mnie jak natr
        > etna muche, bo liczyl, ze to moj brat bedzie mu towarzyszyl. Wiec jak juz bylam
        > wystarczajaco namolna, to ojciec pozwolil mi malowac sciezki na plytkach PCB.
        > Caly lakier do paznokci matce w tym celu podprowadzilam. Pamietam, ze wkladalam
        > duzo wysilku, zeby pieknie mi wyszlo, chociaz to byla jakas strasznie prymityw
        > na metoda kopiowania wzoru na pergamin i potem przenoszenia na laminat. No i po
        > tem wytrawialismy sobie wspolnie te plytki niszczac kwasem azotowym chyba ze cz
        > tery stoly w kuchni. Matka nie miala dla nas litosci :-)

        Troche chujnia tak byc odpędzaną. Tzn nie do konca sie mogę wczuć bo nas tato próbował wciągnąć w swoje hobby (Jezus) w takim samym stopniu.

        Żarty na bok, jakby mi sie trafiła córka tez chyba musiałbym jakies uprzedzenie przezwyciężyć, zeby jej probowac wytłumaczyć piękno kodu. Krzem mielący bity z kosmicznymi prędkościami wyczarowując iluzje, sztukę, symulacje całych fizyk i wszechświatów - a w rezultacie pieniądze i władze. W swoim życiu spotkałem pewnie z kilka tysięcy ludzi do tej pory. W ani jednym przypadku zachwyt nad finezja algorytmów nie pojawił sie u kobiety.

        Tak sobie pomyślałem, ze dam Ci prezent w ramach rekompensaty za odganiającego ojca i nieufnego proteinowego. Tu masz "utwór" nie filmowy (choc animowany) ani nie muzyczny (choc gra). To jest utwór złożony z algorytmów, ktore z kolei generują w locie obraz i dźwięk. Z technicznego punktu widzenia ludzie ktorzy to robią zaskoczyli nieraz producentow sprzętu przekonanych, ze uzyskanie takiego czy innego efektu jest niemożliwe. Jakas kompozycja, estetyka i opowieść to tylko wartosc dodana.

        Smacznego: youtu.be/LGm33hsXP9w

        :)
        • proteinowy.na.chwile Re: Ojciec dzieciom - jaki? 08.09.16, 00:19
          > Smacznego: youtu.be/LGm33hsXP9w

          A gdyby powyższy wydawał Ci sie pretensjonalny to tu masz inna estetykę (mam nadzieje ze nie masz epilepsji). Wrzuć sobie speeda czy grzybki i smacznego po raz drugi:

          youtu.be/xCbMppm2A6U
        • sabat3 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 08.09.16, 07:16
          Wytlumaczyc kobiecie piekno kodu - porownac piekno i szlachetna prostote algorytmu do kodu genetycznego na podstawie ktorego tworzy sie dzidzius w jej brzuchu. Natura jest najbardziej przejebanym koderem na swiecie ;)
          • proteinowy.na.chwile Re: Ojciec dzieciom - jaki? 08.09.16, 08:20
            sabat3 napisał:

            > Wytlumaczyc kobiecie piekno kodu - porownac piekno i szlachetna prostote algory
            > tmu do kodu genetycznego na podstawie ktorego tworzy sie dzidzius w jej brzuchu
            > . Natura jest najbardziej przejebanym koderem na swiecie ;)

            Widać ze to czujesz.

            W nieskompresowanego formie:
            Mężczyzna (XY): 770MB
            Kobieta (XX): 756MB
            Czyli punkt startowy każdego z nas dałoby sie upchnąć na stareńkiej płycie CD

            Ponieważ różnice genetyczne miedzy poszczególnymi osobnikami sa mniejsze niz 1% moznaby bezstratnie skompresować cały kod genetyczny każdego z nas do kilku MB. Czyli mógłbym zmieścić wszystkich ludzi na moim domowym serwerze, zamiast mp3.

            Zostaje napisać inna wersje fizyki->biologii, zapuścić Big-Bang 2.0 i dac im wszystkim szanse na zycie długie i szczęśliwe.
            • sabat3 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 08.09.16, 10:26
              proteinowy.na.chwile napisał(a):
              > W nieskompresowanego formie:
              > Mężczyzna (XY): 770MB
              > Kobieta (XX): 756MB
              > Czyli punkt startowy każdego z nas dałoby sie upchnąć na stareńkiej płycie CD
              >
              > Ponieważ różnice genetyczne miedzy poszczególnymi osobnikami sa mniejsze niz 1%
              > moznaby bezstratnie skompresować cały kod genetyczny każdego z nas do kilku MB
              > . Czyli mógłbym zmieścić wszystkich ludzi na moim domowym serwerze, zamiast mp3
              > .
              >
              > Zostaje napisać inna wersje fizyki->biologii, zapuścić Big-Bang 2.0 i dac i
              > m wszystkim szanse na zycie długie i szczęśliwe.

              Z tym, ze kod genetyczny jest programem na maszyne pierwotna, jaka jest czasoprzestrzen, w sprzezeniu zwrotnym z wlasna fizyczna manifestacja - organizmem, mogacym sie replikowac w odmiennych ale funkcjonalnych wersjach. Poki co maszyny samoreplikujace sie nie sa na tym etapie - ewolucji bez nadzoru.
              No i te MB to jakby kod maszynowy, a nie belkotliwa i niefunkcjonalna kompilacja jezyka wyzszego rzedu.
              Kiedys na demoscenie funkconowaly perelki kodu w kategoriach "wagowych". To co oni potrafili wykrzesac z kilku kilobajtow to byl nieraz czysty obled.
              Gdyby dzisiejsze TB dyski montowane w komputerach osobystych byly zapelnione kodem tej jakosci to bylibysmy na etapie maszyn myslacych...
              • proteinowy.na.chwile Re: Ojciec dzieciom - jaki? 08.09.16, 16:25
                sabat3 napisał:

                >
                > Z tym, ze kod genetyczny jest programem na maszyne pierwotna, jaka jest czasopr
                > zestrzen, w sprzezeniu zwrotnym z wlasna fizyczna manifestacja - organizmem, mo
                > gacym sie replikowac w odmiennych ale funkcjonalnych wersjach. Poki co maszyny
                > samoreplikujace sie nie sa na tym etapie - ewolucji bez nadzoru.

                Dlatego trzeba "tylko" zamodelowac tym ludzikom kosmos i wio. Cos jak elektrybałtem.

                > Kiedys na demoscenie funkconowaly perelki kodu w kategoriach "wagowych". To co
                > oni potrafili wykrzesac z kilku kilobajtow to byl nieraz czysty obled.

                Dalej sa. Tu masz 64K: youtu.be/_SEGm2lUSY0 , tutaj 4K: youtu.be/nYQXNeeLY8Y , a tu 1K!: youtu.be/Ue7Ou95d5N4

                > Gdyby dzisiejsze TB dyski montowane w komputerach osobystych byly zapelnione ko
                > dem tej jakosci to bylibysmy na etapie maszyn myslacych...

                AI ma się pojawić lada chwila, lada moment. Poszły szachy, poszło Go, teraz czas na to żeby sie okazało, ze któryś z nickow jest napędzany softem.
    • hello-kitty2 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 08.09.16, 19:45
      proteinowy.na.chwile napisał(a):

      > Czego każda z Was (niezależnie dzieciata czy nie, młoda czy w kwiecie wieku) oc
      > zekuje od dobrego ojca? Co można poświęcić kosztem czego?

      Czy mozna poswiecic matke dla dziecka?

      > Czy to w ogóle jest dobrze postawione pytanie? Może chcecie ugryźć temat od inn
      > ej strony niż pytam...

      Czyli pozostaje nieodzowna czesc pytania: ojciec dzieciom - jaki dla ich matki? Jak mowila ostatnio Zawle denerwuja ja wypowiedzi ludzi, ktorzy sobie zaplanowali dobrego ojca dla dzieci, a nie zaplanowali sobie dobrego zwiazku. Ty juz wiesz, ze zwiazek jest kiepski, a planujesz, ze ''bedziesz lojcem''. Ze tez Zawle sie jeszcze nie zdenerwowala ;-)
      • proteinowy.na.chwile Re: Ojciec dzieciom - jaki? 08.09.16, 21:33
        > Czy mozna poswiecic matke dla dziecka?

        Dobrze odbita piłeczka. Nie warto oczywiscie. Na szczescie nie musimy. Mój wspólnik czuje się znacznie szczęśliwszy z daleka. Ja też.

        > Czyli pozostaje nieodzowna czesc pytania: ojciec dzieciom - jaki dla ich matki? Jak mowila ostatnio Zawle denerwuja ja wypowiedzi ludzi, ktorzy sobie zaplanowali dobrego ojca dla dzieci, a nie zaplanowali sobie dobrego zwiazku. Ty juz wiesz, ze zwiazek jest kiepski, a planujesz, ze ''bedziesz lojcem''. Ze tez Zawle sie jeszcze nie zdenerwowala ;-) <

        Zawle sie nie bedzie wcinać, bo sama zażądała dla siebie immunitetu, trudno żeby zaraz potem leciała z wytykaniem komus innemu chujozy jego życia. Bardzo ładnie z jej strony moim zdaniem. Plus wzajemna niechęć.

        Zwiazek nie jest az tak kiepski. Przez ostatnie kilka lat przeszedł od etapu na jakim może być Sabat do etapu "spółka" i kurwa bingo! Byle tylko nie odpuścić trzymania gęby na kłódkę, rozwiązywania bieżących problemów, utrzymania zatrudnienia.
        • zawle Re: Ojciec dzieciom - jaki? 08.09.16, 22:52
          proteinowy.na.chwile napisał(a): > Zawle sie nie bedzie wcinać, bo sama zażądała dla siebie immunitetu, trudno żeb
          > y zaraz potem leciała z wytykaniem komus innemu chujozy jego życia. Bardzo ładn
          > ie z jej strony moim zdaniem. Plus wzajemna niechęć.

          Będę się wcinać kiedy będę chciała, nigdy niczego od nikogo nie żądałam, a tym bardziej immunitetu. Ty lubisz swoją chujozę, na chuj Ci ją wytykać.
          • proteinowy.na.chwile Re: Ojciec dzieciom - jaki? 08.09.16, 23:31
            > Będę się wcinać kiedy będę chciała

            Wcinaj się, wcinaj, kiedy tylko masz ochotę, ja mam z Twoich postów całkiem spory pożytek.

            > Ty lubisz swoją chujozę, na chuj Ci ją wytykać.

            Przeceniasz lubienie - nielubienie. Radzę sobie po prostu coraz lepiej, a Ty i np Triss czy TB mi pomagacie, niezależnie od temperatury emocji.
            • zawle Re: Ojciec dzieciom - jaki? 08.09.16, 23:32
              To sprawę mamy ułożoną:))
            • hello-kitty2 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 08.09.16, 23:36
              proteinowy.na.chwile napisał(a):

              > Przeceniasz lubienie - nielubienie. Radzę sobie po prostu coraz lepiej, a Ty i
              > np Triss czy TB mi pomagacie, niezależnie od temperatury emocji.

              A ja pomagam czy przeszkadzam?
              • zawle Re: Ojciec dzieciom - jaki? 08.09.16, 23:37
                deficyt uwagi się włączył....głaskaj proteinowy bo coraz więcej z priva zacznie wypływać
                • hello-kitty2 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 08.09.16, 23:59
                  zawle napisała:

                  > deficyt uwagi się włączył....głaskaj proteinowy bo coraz więcej z priva zacznie
                  > wypływać

                  Eee Zawle, ostrosc sluchania Ci sie wylaczyla. W ujeciu, w jakim Proteinowy sprawe przedstawil komplementem byloby gdybym 'przeszkadzala'.

                  A z prive to Ty tu najwyciagalas najwiecej rzeczy kochana i strasznie Cie to jara jak widze. Tylko, ze my juz 2 lata nie mamy kontaktu wiec nie wiem czym sie NADAL jarasz. Tym czego nie wiesz?
                  • zawle Re: Ojciec dzieciom - jaki? 09.09.16, 06:14
                    hello-kitty2 napisała:
                    > Eee Zawle, ostrosc sluchania Ci sie wylaczyla. W ujeciu, w jakim Proteinowy spr
                    > awe przedstawil komplementem byloby gdybym 'przeszkadzala'.

                    hahaha......myślę że pomagamy obie:)) Proteinowy patrzy się na swoją żonę z czułością i myśli sobie...dobrze że nie jesteś taka jak Zawle, Triss i TB. A potem idzie z nią do łóżka i myśli o Tobie gdy robią córeczkę. Obie pomagamy mu być w małżeństwie. Tylko co Ty biedna kitka z tego masz?

                    > A z prive to Ty tu najwyciagalas najwiecej rzeczy kochana i strasznie Cie to ja
                    > ra jak widze. Tylko, ze my juz 2 lata nie mamy kontaktu wiec nie wiem czym sie
                    > NADAL jarasz. Tym czego nie wiesz?

                    Co do wyciągania prywatnych wiadomości, przypominasz mi o tym nieustająco. Doiter chyba niedawno o tym pisał, poza tym nie widziałam żeby na publicznym proteinowy się chwalił swoim ojcem świadkiem- wariatem jak to określiłaś? Mnie niewiele rzeczy tutaj jara, stara jestem, ostatki podjarki zostawiam sobie na prawdziwe życie.
                    • zyg_zyg_zyg Re: Ojciec dzieciom - jaki? 09.09.16, 07:30
                      > nie widziałam żeby na publicznym proteinowy się chwalił swoim ojcem świadkiem- wariatem

                      Chwalił się (a dokładniej "chwalił" się).
                      • proteinowy.na.chwile Re: Ojciec dzieciom - jaki? 09.09.16, 09:18
                        zyg_zyg_zyg napisała:

                        > > nie widziałam żeby na publicznym proteinowy się chwalił swoim ojcem świad
                        > kiem- wariatem
                        >
                        > Chwalił się (a dokładniej "chwalił" się).

                        A skąd żeście wytrzasnęły szaleństwo?

                        To jest wlasnie przykład relatywnej zajebistosci mojej żony, która nie naszczałaby komuś na świeży grób niezależnie od tego jak bardzo kogoś nie lubi i wiedząc ze jest bezkarna.


                        • zawle Re: Ojciec dzieciom - jaki? 09.09.16, 09:28
                          My?
                          Re: o con mu chodzi
                          hello-kitty2 04.09.16, 21:44
                          proteinowy.na.chwile napisał(a):

                          > > Bo co? Bo taki ladny i wartosciowy? <
                          >
                          > Bo zaludniony przez istoty czujące cierpienie lub dobrostan a my mamy empatię.
                          >
                          > > Tylko kto tu rzadzi na tym swiecie? Tata nie mowil? <
                          >
                          > Mówił. Mówił tez inne rzeczy ktore były łatwe do zweryfikowania i okazały sie k
                          > łamstwem. Nie mow, ze bierzesz na powaznie opowieści wymyślone przez wariatów n
                          > a pożytek idiotów.
                          >
                          > "Ludzie (...) lubią wymyślać potwory i potworności. Sami sobie wydają się wtedy
                          > mniej potworni (...) Wtedy jakoś lżej im się robi na sercu. I łatwiej im żyć."

                          To sie zdecyduj przez kogo zaludniony? Czy:
                          - przez istoty czujące cierpienie lub dobrostan, odczuwajace empatie (jacys 'my' Ty?)
                          czy
                          - ludzi mowiacy klamstwa (jak tata)
                          czy
                          - wariatow (jak tata)
                          czy
                          - idiotow (jak ja)
                          czy
                          - ludzi potwornych wymyslajacych potwornosci by im bylo lzej z wlasna potwornoscia.

                          Bo jesli nawet z kazdej kategorii jest po jednym to sumujac tych zlych jest wiecej wiec dlaczego zaslugujemy by zyc? Masz racje latwo zweryfikowac kto rzadzi tym swiatem biorac pod uwage co sie na tym swiecie dzieje (tylko siegnij wzrokiem troche dalej niz wokol wlasnej dupy). Jak to wytlumaczysz? Jak przejdziesz nad tym do porzadku dziennego? I masz racje: ludzie sami zgotowali sobie ten los, bo sa zli (jak w cytacie). Nie ma sensu udawac, ze jest inaczej. A jak przestaniemy udawac, ze to my ci dobrzy, czujacy i empatyczni, to bedzie mozna sobie pogadac o dupie maryni wink
                          • zawle Re: Ojciec dzieciom - jaki? 09.09.16, 09:30
                            To chyba Ty jesteś przykładem na skrzywioną percepcję spowodowaną kładzeniem ręki wirtualne majty;)
                          • proteinowy.na.chwile Re: Ojciec dzieciom - jaki? 09.09.16, 10:57
                            Dla jasnosci: ojciec nie miewał wizji ani olśnień. Nie był wariatem. Mowilem o Mahomecie, J. Smith'u, J. Ballard'zie.
                            • zawle Re: Ojciec dzieciom - jaki? 09.09.16, 11:07
                              To są ludzie racjonalnie i nieracjonalnie wierzący? Pomińmy wątek wariactwa.
                              • aandzia43 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 09.09.16, 11:21
                                zawle napisała:

                                > To są ludzie racjonalnie i nieracjonalnie wierzący? Pomińmy wątek wariactwa.
                                >
                                >
                                Są ludzie nie popierdoleni, którym wiara nie.szkodzi na głowę, a nawet wspomaga ich dobre strony i stymuluje rozwój. Sama wiara racjonalna nie jest, ale.chuj z tym. Dobrze jest jeśli bilans wyjdzie na plus :-D
                              • proteinowy.na.chwile Re: Ojciec dzieciom - jaki? 09.09.16, 13:31
                                zawle napisała:

                                > To są ludzie racjonalnie i nieracjonalnie wierzący? Pomińmy wątek wariactwa.

                                Są. Ci racjonalni przyjmują hipotezę o świecie nadprzyrodzonym i starają sie najlepiej jak umieją wyciągnąć z tego logiczne wnioski. Np z "Bóg napisał taką a taką książkę" wynika wniosek że drogą do sukcesu jest zapoznanie sie z jej treścią.

                                Nieracjonalni są bliżej "niech mnie ktoś przytuli" czy "boje się umrzeć".
                                • urquhart Re: Ojciec dzieciom - jaki? 09.09.16, 13:47
                                  proteinowy.na.chwile napisał(a):

                                  > Są. Ci racjonalni przyjmują hipotezę o świecie nadprzyrodzonym i starają sie na
                                  > jlepiej jak umieją wyciągnąć z tego logiczne wnioski.

                                  A pragmatyczni? Wykorzystują to co widzą że działa nie zaglebiajac się w hipotezy dlaczego.

                                  Znów prowokujesz Proteinowy z tym że teraz bardziej rozumiem twoją motywację i zadrę. Swiatkowie to najbardziej literalna forma wiary z jaką się spotkałem przez co najbardziej absurdalna bo oderwana od tego ci jest sednem religii i duchowości .
                                  PS
                                  Przywiązany jestem nie do tego co napisałem kiedyś jak twierdziles a po prostu nie zmieniły się przesłanki i doświadczenia na których było to co napisałem oparte.
                                  • proteinowy.na.chwile Re: Ojciec dzieciom - jaki? 09.09.16, 15:16
                                    > A pragmatyczni? Wykorzystują to co widzą że działa nie zaglebiajac się w hipotezy dlaczego.

                                    Pan z nimi. To jest istotnie najekonomiczniejsze podejscie do myslenia. Nie zaglebiac sie.

                                    > Znów prowokujesz Proteinowy z tym że teraz bardziej rozumiem twoją motywację i zadrę. Swiatkowie to najbardziej literalna forma wiary z jaką się spotkałem przez co najbardziej absurdalna bo oderwana od tego ci jest sednem religii i duchowości . <

                                    A czujesz sie sprowokowany? Albo czulbys sie, gdybym uzyl podobnego jezyka w temacie Wisla vs Cracovia czy PO vs PiS? Czy chcialbys, zeby jeden temat mial dozywotnia gwarancje na bycie "glebokim" niezaleznie od tego co tam mozna znalezc?

                                    Co do samych SJ - mylisz sie. Pogadaj z kreacjonista mlodej ziemi (wszechwiat stworzony w 6 dni, 6000 lat temu), pogadaj z salafista.

                                    > od tego ci jest sednem religii i duchowości <

                                    Przybliz co masz na mysli, najlpeiej w pragmatycznym swietle.
                                    • urquhart Re: Ojciec dzieciom - jaki? 09.09.16, 16:01
                                      > A czujesz sie sprowokowany? Albo czulbys sie, gdybym uzyl podobnego jezyka w te
                                      > macie Wisla vs Cracovia czy PO vs PiS? Czy chcialbys, zeby jeden temat mial doz
                                      > ywotnia gwarancje na bycie "glebokim" niezaleznie od tego co tam mozna znalezc?

                                      Bardzo lubie te twoje prowokacje i starcia bo motywuja i inspirują mnie do uporządkowania mysli i przekonań

                                      > Co do samych SJ - mylisz sie. Pogadaj z kreacjonista mlodej ziemi (wszechwiat s
                                      > tworzony w 6 dni, 6000 lat temu), pogadaj z salafista.

                                      No dobra zabrakło zastrzeżenia : z ktorej glosicielami mialem okazje sie zetrzeć

                                      > Przybliz co masz na mysli, najlpeiej w pragmatycznym swietle.

                                      Zarządzanie energią swiadomosci i intencji za pomoca ktorej swiadomosc kreuje rzeczywistosc
                                      Pragmatycznie bez wnikania ?
                                      www.rp.pl/artykul/109863-Ludzie-wierzacy-sa-szczesliwsi.html
                                      archiwum.wiz.pl/1999/99042800.asp
                                      Pozdrawiam
                                      • proteinowy.na.chwile Re: Ojciec dzieciom - jaki? 09.09.16, 19:53
                                        > Zarządzanie energią swiadomosci i intencji za pomoca ktorej swiadomosc kreuje rzeczywistosc <

                                        Miało byc pragmatycznie i konkretnie jest poetycko i przenośnie. Zgwałciłeś fizykę i język za jednym zamachem.

                                        > Pragmatycznie bez wnikania ?
                                        www.rp.pl/artykul/109863-Ludzie-wierzacy-sa-szczesliwsi.html
                                        archiwum.wiz.pl/1999/99042800.asp <

                                        Czyli ze chodzi o bycie szczęśliwym i bycie częścią społeczności, bycie zdrowszym? Ktos za kim czai sie tygrys jest niewątpliwie bardziej zestresowany niz kto inny kto wmówił sobie ze to królik, ale to nie zmienia planów obiadowych tygrysa.
                                        • sabat3 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 09.09.16, 23:19
                                          proteinowy.na.chwile napisał(a):
                                          > Czyli ze chodzi o bycie szczęśliwym i bycie częścią społeczności, bycie zdrowsz
                                          > ym? Ktos za kim czai sie tygrys jest niewątpliwie bardziej zestresowany niz kto
                                          > inny kto wmówił sobie ze to królik, ale to nie zmienia planów obiadowych tygry
                                          > sa.

                                          Najczęściej czai się królik, ale niektórzy oczami duszy widzą w nim mruczącego przed atakiem tygrysa. Tym uporczywe powtarzanie, że to tylko królik może wyjść na dobre.
                                          Natomiast tym, za którymi czaił się tygrys już nic nie pomoże, więc to i tak bez znaczenia :)
                                          • proteinowy.na.chwile Re: Ojciec dzieciom - jaki? 09.09.16, 23:52
                                            > Najczęściej czai się królik, ale niektórzy oczami duszy widzą w nim mruczącego przed atakiem tygrysa. Tym uporczywe powtarzanie, że to tylko królik może wyjść na dobre.
                                            Natomiast tym, za którymi czaił się tygrys już nic nie pomoże, więc to i tak bez znaczenia :) <

                                            Królik czy tygrys - trzymam sie zdania ze trzeba zwierza widzieć jakim jest.
                                            • sabat3 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 09.09.16, 23:55
                                              proteinowy.na.chwile napisał(a):
                                              > Królik czy tygrys - trzymam sie zdania ze trzeba zwierza widzieć jakim jest.

                                              Jak się widzi to mały problem. Często coś tam miga w ciemności, widzisz co najwyżej jakieś oczy. Wiadomo, że coś tam jest, ale co?
                                              • proteinowy.na.chwile Re: Ojciec dzieciom - jaki? 10.09.16, 00:06
                                                > Jak się widzi to mały problem. Często coś tam miga w ciemności, widzisz co najwyżej jakieś oczy. Wiadomo, że coś tam jest, ale co? <

                                                Mozna probowac wykombinować latarkę albo snuć przy ogniu opowieści dziwnej tresci. Wiadomo ktora czynność przynosi wiecej rozrywki i ryćkania.
                                                • sabat3 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 10.09.16, 00:23
                                                  proteinowy.na.chwile napisał(a):
                                                  > Mozna probowac wykombinować latarkę albo snuć przy ogniu opowieści dziwnej tres
                                                  > ci. Wiadomo ktora czynność przynosi wiecej rozrywki i ryćkania.

                                                  Latarka jest niezbędna, inaczej można się pomylić i w szale bitewnym wyryćkać zaskoczonego oraz zbulwersowanego tym faktem tygrysa.
                                            • druginudziarz Re: Ojciec dzieciom - jaki? 10.09.16, 01:10
                                              proteinowy.na.chwile napisał(a):

                                              > > Najczęściej czai się królik, ale niektórzy oczami duszy widzą w nim mrucz
                                              > ącego przed atakiem tygrysa. Tym uporczywe powtarzanie, że to tylko królik może
                                              > wyjść na dobre.
                                              > Natomiast tym, za którymi czaił się tygrys już nic nie pomoże, więc to i tak be
                                              > z znaczenia :) <
                                              >
                                              > Królik czy tygrys - trzymam sie zdania ze trzeba zwierza widzieć jakim jest.

                                              Sory, że się wcinam między piąta wódka a korniszonkiem ale jakie jest źródło tego Twojego "trzymania się"? To jest rezultat jakiś głębokich kalkulacji?
                                              • proteinowy.na.chwile Re: Ojciec dzieciom - jaki? 10.09.16, 09:58
                                                > jakie jest źródło tego Twojego "trzymania się"? To jest rezultat jakiś głębokich kalkulacji?

                                                Najpraktyczniejsza relacje jaka mozna mieć z rzeczywistością to moim zdaniem wierzyć w możliwie najwieksza ilosc rzeczy prawdziwych i możliwie najmniejsza ilosc rzeczy nieprawdziwych. Czy to efekt kalkulacji? Nie. To efekt obserwacji.

                                                Różnica miedzy filozofem i empirykiem: zanim pojawiła sie teoria zarazków wybuchy epidemii cholery były kojarzone ze smrodem. Zdarzały sie przeciez tam gdzie śmierdziała woda... W zwiazku z tym jako prewencja sprzedawane były perfumy.

                                                Nie chce byc sprzedawca perfum, choćby przynosiły nie wiem jaki komfort perfumowanej/perfumowanemu i otoczeniu. Sprzedaje mydło, penicylinę.

                                                • urquhart Ignaz Philipp Semmelweis 10.09.16, 11:58
                                                  > Najpraktyczniejsza relacje jaka mozna mieć z rzeczywistością to moim zdaniem wi
                                                  > erzyć w możliwie najwieksza ilosc rzeczy prawdziwych i możliwie najmniejsza ilo
                                                  > sc rzeczy nieprawdziwych. Czy to efekt kalkulacji? Nie. To efekt obserwacji. (...)
                                                  > Nie chce byc sprzedawca perfum, choćby przynosiły nie wiem jaki komfort perfumo
                                                  > wanej/perfumowanemu i otoczeniu. Sprzedaje mydło, penicylinę.

                                                  No ale czy perfumy pomagały? Przecież skuteczność jest ostatecznym dowodem.
                                                  Właśnie: obserwacji bez uprzedzeń.

                                                  Jak Ignaz Philipp Semmelweis który żył w czasach w których nic nie wiedziano o wirusach i bakteriach ale zauważył że lekarze dokonujący ablucji religijnych rąk po dotykaniu krwi i umarłych mają niższą śmiertelność przyjmowanych porodów na tle wolnych od przesądów uczonych kolegów ? Potem rozszerzył tą obserwację naukowo porównując szpilal tak w którym wykonują sekcje zwłok z innym w którym lekarze nie mieli kontaktu z zakażonymi i sekcjami zwłok i nie rozumiejąc mechanizmu który za tym stoi stworzył podstawy higieny, które początkowo wyśmiewano jako szerzenie zabobonu bo naukowo nie miały żadnych podstaw :)
                                                  • aandzia43 Re: Ignaz Philipp Semmelweis 10.09.16, 12:40
                                                    >
                                                    > No ale czy perfumy pomagały? Przecież skuteczność jest ostatecznym dowodem.
                                                    > Właśnie: obserwacji bez uprzedzeń.
                                                    >
                                                    > Jak Ignaz Philipp Semmelweis który żył w czasach w których nic nie wiedziano o
                                                    > wirusach i bakteriach ale zauważył że lekarze dokonujący ablucji religijnych rą
                                                    > k po dotykaniu krwi i umarłych mają niższą śmiertelność przyjmowanych porodów n
                                                    > a tle wolnych od przesądów uczonych kolegów ? Potem rozszerzył tą obserwację na
                                                    > ukowo porównując szpilal tak w którym wykonują sekcje zwłok z innym w którym le
                                                    > karze nie mieli kontaktu z zakażonymi i sekcjami zwłok i nie rozumiejąc mechani
                                                    > zmu który za tym stoi stworzył podstawy higieny, które początkowo wyśmiewano ja
                                                    > ko szerzenie zabobonu bo naukowo nie miały żadnych podstaw :)

                                                    Może nie tyle szerzenie zabobnu co śmieszny bunt przeciwko autorytetom. Podobne problemy mieli wszyscy nowatorzy, australijska pielęgniarka Elizabeth Kenny ze swoją skuteczną, a opartą na wnikliwej obserwacji, metodą niwelowania skutków paraliżu w polio też. Jak metoda jest skuteczna to rozsądek nakazuje trzymac się jej, z pewną jednak ostrożnoscia i ciągłą pilną obserwacją. I przede wszystkim nie ulegać pokusie hurraoptymistycznego rozciągania rozwiązania na rejony wszelakie :-P
                                                    Perfumy nie pomagały.
                                                  • zawle Re: Ignaz Philipp Semmelweis 10.09.16, 12:41
                                                    Ale co to ma wspólnego z wiarą?
                                                  • potwor_z_piccadilly Re: Jak guślarz z guślarzem 10.09.16, 12:49
                                                    zawle napisała:

                                                    > Ale co to ma wspólnego z wiarą?

                                                    Ano to, że wiara jest uniwersalna.
                                                    Czyli, dla każdego coś miłego
                                                    O
                                                    www.youtube.com/watch?v=4Zs5N6IK2Ps

                                                  • urquhart Ignaz Semmelweis co to ma wspólnego z wiara? 10.09.16, 13:01
                                                    zawle napisała:

                                                    > Ale co to ma wspólnego z wiarą?

                                                    No jak to co?
                                                    Lekarze żydowscy wierzyli że Mojżesz przekazał nakaz objawiony mu przez Boga że należy się oczyszczać wodą po kontakcie ze zmarłymi , krwią , ropą i owzodziałymi i się tego nakazu trzymali nie wnikając dlaczego.
                                                    Zanim nauka wyjaśniła o co w nim chodzi.
                                                    Semmelweis zamiast wyśmiewać zabobon jak jego koledzy zauważył że to pragmatycznie skuteczne.
                                                  • proteinowy.na.chwile Re: Ignaz Semmelweis co to ma wspólnego z wiara? 10.09.16, 14:05
                                                    > Lekarze żydowscy wierzyli że Mojżesz przekazał nakaz objawiony mu przez Boga że należy się oczyszczać wodą po kontakcie ze zmarłymi , krwią , ropą i owzodziałymi i się tego nakazu trzymali nie wnikając dlaczego. <

                                                    Jak jacyś szamani mowia: zjedz to ziółko bo wielki duch tak każe, to to jest świadectwo myślenia szamanów czy ich pacjentów? Ci zydowscy lekarze to po prostu ludzie z wiedza ale podpierający sie boskim autorytetem dla większej skuteczności kuracji.
                                                  • zawle Re: Ignaz Semmelweis co to ma wspólnego z wiara? 10.09.16, 14:41
                                                    urquhart napisał:

                                                    > zawle napisała:
                                                    >
                                                    > > Ale co to ma wspólnego z wiarą?
                                                    >
                                                    > No jak to co?
                                                    > Lekarze żydowscy wierzyli że Mojżesz przekazał nakaz objawiony mu przez Boga że
                                                    > należy się oczyszczać wodą po kontakcie ze zmarłymi , krwią , ropą i owzodział
                                                    > ymi i się tego nakazu trzymali nie wnikając dlaczego.
                                                    > Zanim nauka wyjaśniła o co w nim chodzi.
                                                    > Semmelweis zamiast wyśmiewać zabobon jak jego koledzy zauważył że to pragmatycz
                                                    > nie skuteczne.

                                                    Coś na kształt mojej wiary w szczepienia?:)) Przed Mojżeszem były wieki obserwacji. Każda religia kradnie/zapożycza/wchłania to co wokół.


                                                    W sieci wszystko jest sztuczne.
                                                  • urquhart Re: Ignaz Semmelweis co to ma wspólnego z wiara? 10.09.16, 15:22
                                                    > Coś na kształt mojej wiary w szczepienia?:)) Przed Mojżeszem były wieki obserwa
                                                    > cji. Każda religia kradnie/zapożycza/wchłania to co wokół.

                                                    No ja bym ujął że konserwuje dziedzictwo czy nadaje wyższy autorytet.
                                                    Skąd wiadomo co jest tym dziedzictwem świadomości gatunku które jakoś się nielicznym objawia?
                                                    Tu już wchodzi komunikacja świadomości czyli "efekt setnej małpy", czy tzw pola morfogenetycznych Hellingera, czy tam plemienie modlity do przodków i Świetych.
                                                    Jak już udowodnili że emocje, lęki i doświadczenia przenoszą się z pokolenia na pokolenie w tzw. śmieciowym DNA to pewnie kiedyś rozpracują i ten mechanizm.
                                                    PS
                                                    Z tego co pamiętam to udowodnili związek szczepień z autyzmem
                                                  • aandzia43 Re: Ignaz Semmelweis co to ma wspólnego z wiara? 10.09.16, 15:43

                                                    >
                                                    > No ja bym ujął że konserwuje dziedzictwo czy nadaje wyższy autorytet.
                                                    > Skąd wiadomo co jest tym dziedzictwem świadomości gatunku które jakoś się nieli
                                                    > cznym objawia?

                                                    Mnie się wydaje, że mają je liczni, tylko mało pokazowo i efektownie prezentują je gawiedzi. Trzeba wstrzelonego formą w czas i miejsce spektaklu, żeby gawiedź zatrybiła i ruszyła ławą. Wtedy mamy "objawienie" i kult objawienia ;-)

                                                    > Tu już wchodzi komunikacja świadomości czyli "efekt setnej małpy", czy tzw pola
                                                    > morfogenetycznych Hellingera, czy tam plemienie modlity do przodków i Świety
                                                    > ch.
                                                    > Jak już udowodnili że emocje, lęki i doświadczenia przenoszą się z pokolenia na
                                                    > pokolenie w tzw. śmieciowym DNA to pewnie kiedyś rozpracują i ten mechanizm.

                                                    Mam nadzieję. Bo lubię wiedzieć. Wtedy - jak nie raz bywało kiedy zjawisko zgłebiono i nadano mu odpowiednią rangę, czasem niższą niż się pierwotnie wydawało - odpadnie połowa "wyznawców" :-P Tych, którym nie zależy na poznaniu tylko na karmieniu emocji i robieniu wrzawy.
                                                  • ninek04 Re: Ignaz Semmelweis co to ma wspólnego z wiara? 10.09.16, 18:00
                                                    Urquhart napisał
                                                    >PS
                                                    Z tego co pamiętam to udowodnili związek szczepień z autyzmem<

                                                    To źle pamiętasz, bo nic nie udowodnili, a nawet obalili, a lekarz, który publikował takie badania stracił PWZ i musiał przyznać się, że jego tezy były fałszywe. Temat natomiast jest nośny i wywołuje emocje, ale wszelkie te ruchy antyszczepionkowe też trochę podpadają pod szarlatanerię i mnożenie teorii spiskowych.
                                                  • urquhart Re: Ignaz Semmelweis co to ma wspólnego z wiara? 10.09.16, 18:29
                                                    > To źle pamiętasz, bo nic nie udowodnili, a nawet obalili, a lekarz, który publi
                                                    > kował takie badania stracił PWZ i musiał przyznać się, że jego tezy były fałszy
                                                    > we

                                                    No z tego co ja wiem przyznali się że to niby to tylko problem z triomensalem i jak go wycofali to ma być już ok ?
                                                    To nie oficjalne badania Instytutu Psychiatrii i Neurologii ?
                                                    pl.scribd.com/doc/180595876/Autyzm-i-Szczepienia-Prof-Maria-Dorota-Majewska
                                                  • ninek04 Re: Ignaz Semmelweis co to ma wspólnego z wiara? 10.09.16, 18:54
                                                    Urquhart napisał
                                                    >No z tego co ja wiem przyznali się że to niby to tylko problem z triomensalem i jak go wycofali to ma być już ok ?
                                                    To nie oficjalne badania Instytutu Psychiatrii i Neurologii ?
                                                    pl.scribd.com/doc/180595876/Autyzm-i-Szczepienia-Prof-Maria-Dorota-Majewska<

                                                    Powolujesz się na panią, która jest znana, bo jest znana, taka celebrytka lobby antyszczepionkowego ;)
                                                    Tiomersal nie jest wycofany, bo nadal jest w części szczepionek, podobnie jak inne potencjalne substancje, typu fenoksyetanol itp, które były, są i raczej będą obecne. Szkodliwość tiomersalu nie została udowodniona, a zresztą gdyby tak podchodzić do tematu, to zewsząd otacza nas chemia i jej wpływu już raczej nie wyeliminujemy z otoczenia, z żywności, z lekarstw, które zawierają masę wcale nie obojętnych substancji pomocniczych i można by jeszcze długo wymieniać. Siarczan rtęci jest substancją, którą używa się w dużym stężeniu (5%)do robienia maści przy różnych problemach skórnych i nadal są one przepisywane, wykonywane i stosowane przez ludzi,dlatego z rozsądkiem podchodźmy do rozmaitych rewelacji, co może szkodzić, a co nie.
                                                    A tak z ciekawości - szczepiłeś swoje dzieci, czy nie?
                                                    --
                                                  • urquhart Re: Ignaz Semmelweis co to ma wspólnego z wiara? 10.09.16, 19:06
                                                    > A tak z ciekawości - szczepiłeś swoje dzieci, czy nie?

                                                    A wiec trudno zaprzeczyć że korelacji nie ma jednak?
                                                    Tak szczepiłem, ale dla mnie to temat dobrze skalkulowanego zarządzania ryzykiem
                                                    Obieranie ludziom prawa wyboru i oszukiwanie ich że nie ma żadnego ryzyka to inna sprawa.
                                                    Mam przyjaciół którzy pracują przy R&D przy testach klinicznych nowych leków i szczepionek. Też ich o to zapytałem.
                                                    Ponieważ badają i pracowali badając powikłania nigdy się nie szczepią ani nie zaszczepia dzieci.
                                                  • ninek04 Re: Ignaz Semmelweis co to ma wspólnego z wiara? 10.09.16, 19:19
                                                    >Mam przyjaciół którzy pracują przy R&D przy testach klinicznych nowych leków i szczepionek. Też ich o to zapytałem.
                                                    Ponieważ badają i pracowali badając powikłania nigdy się nie szczepią ani nie zaszczepia dzieci. <

                                                    A leków też nigdy żadnych nie zażywają? No bo przecież idąc tym tokiem myślenia, to każdy lek jest trucizną. I stąd się między innymi bierze popularność alternatywnych metod leczenia i wiara w ręce, które leczą przy pomocy przepływu energii, różdżek, ziół niewiadomego pochodzenia, i tym podobnych.I że ludzie poważnie chorzy rezygnują z metod medycyny konwencjonalnej, sprawdzonej na rzecz energoterapetow różnej maści, skracając sobie życie. To jest dopiero kompletnie nieracjonalne.
                                                  • aandzia43 Re: Ignaz Semmelweis co to ma wspólnego z wiara? 10.09.16, 20:00

                                                    > Mam przyjaciół którzy pracują przy R&D przy testach klinicznych nowych leków i
                                                    > szczepionek. Też ich o to zapytałem.
                                                    > Ponieważ badają i pracowali badając powikłania nigdy się nie szczepią ani nie z
                                                    > aszczepia dzieci.

                                                    Omójbosze, wzruszyłam się :-P Cwaniaczki. Dobrze wiedzą,że póki co mogą sobie pozwolić na nieszczepienie, bo.w cywilizowanej części Europy ich dzieciaki nawet nie szczepione żyją jak między poduszkami w samochodzie. Zaczną szczepic na gwałt jak się proporcje między zaszczepionymi i niezaszczepionymi zmienią (imigranci, inne zawieruchy). Wizja dziecka konającego na dyfteryt czy polio - bezcenne.
                                                  • ninek04 Re: Ignaz Semmelweis co to ma wspólnego z wiara? 10.09.16, 20:24
                                                    >Mam przyjaciół którzy pracują przy R&D przy testach klinicznych nowych leków i
                                                    > szczepionek. Też ich o to zapytałem.
                                                    > Ponieważ badają i pracowali badając powikłania nigdy się nie szczepią ani nie z
                                                    > aszczepia dzieci.

                                                    >Omójbosze, wzruszyłam się :-P Cwaniaczki. Dobrze wiedzą,że póki co mogą sobie pozwolić na nieszczepienie, bo.w cywilizowanej części Europy ich dzieciaki nawet nie szczepione żyją jak między poduszkami w samochodzie. Zaczną szczepic na gwałt jak się proporcje między zaszczepionymi i niezaszczepionymi zmienią (imigranci, inne zawieruchy). Wizja dziecka konającego na dyfteryt czy polio - bezcenne.<

                                                    Oświecone cwaniaczki ;) Na wyższym poziomie samowiedzy. Wiedzą, że to,nad czym pracują to zło, ale nie powiedzą. Bo więcej lepszego zostanie dla nich. A to samoluby jedne, niech się ugryzą ;)
                                                  • aandzia43 Re: Ignaz Philipp Semmelweis 10.09.16, 13:34
                                                    zawle napisała:

                                                    > Ale co to ma wspólnego z wiarą?
                                                    >

                                                    Z wiarą nic, raczej z.antywiarą - nie wierzyć (autorytetom, własnym odpałom) tylko wielostronnie weryfikowanej praktyce :-P
                                                  • urquhart Re: Ignaz Philipp Semmelweis 10.09.16, 13:47
                                                    > Z wiarą nic, raczej z.antywiarą - nie wierzyć (autorytetom, własnym odpałom) ty
                                                    > lko wielostronnie weryfikowanej praktyce :-P

                                                    W tym konkretnie przypadku kosztowało to śmierć masy osób wiec to kosztowna praktyka ...

                                                    Zresztą dopiero emocje trauma śmierci najlepszego przyjaciela spowodowała że Semmelweis się zainteresował tematem objawów śmierci po kontakcie z zakażoną krwią i kojarzenia obserwacji.
                                                  • aandzia43 Re: Ignaz Philipp Semmelweis 10.09.16, 15:07
                                                    urquhart napisał:

                                                    > > Z wiarą nic, raczej z.antywiarą - nie wierzyć (autorytetom, własnym odpał
                                                    > om) ty
                                                    > > lko wielostronnie weryfikowanej praktyce :-P
                                                    >
                                                    > W tym konkretnie przypadku kosztowało to śmierć masy osób wiec to kosztowna pra
                                                    > ktyka ...
                                                    >
                                                    > Zresztą dopiero emocje trauma śmierci najlepszego przyjaciela spowodowała że Se
                                                    > mmelweis się zainteresował tematem objawów śmierci po kontakcie z zakażoną krwi
                                                    > ą i kojarzenia obserwacji.

                                                    Chyba się.nie zrozumieliśmy: dzięki weryfikowaniu, poddawaniu w wątpliwośc i uwaznemu przeglądaniu się.efektom praktyki najpierw cudzej (wg.jaśnie panujących autorytetów), potem własnej Semmelweis osiągnął to co osiągnął. Sugerujesz radosne oddawanie się praktyckom świeżo ustalonym w wyniku jednej wizji czy obserwacji, gdy ta wydała się.genialna gdyż potwierdziła się w kilku przypadkach czy na jednym obszarze? Takich "odkryć" historia.zna.więcej niż tych sensowneych Semmelweisa ;-)
                                                    A emocja z powodu niezrozumienia i odrzucenia przez świat lekarski ostatecznie indukowała mu schizofrenię kilka lat później ;-) No, celowo przegięłam: być może.dostałby ataku schizofreniiy i bez tych negatywnych emocji, albowiem niezbadane są ścieżki tej choroby.
                                                    >
                                                  • urquhart Re: Ignaz Philipp Semmelweis 10.09.16, 13:09
                                                    > ę jej, z pewną jednak ostrożnoscia i ciągłą pilną obserwacją. I przede wszystki
                                                    > m nie ulegać pokusie hurraoptymistycznego rozciągania rozwiązania na rejony wsz
                                                    > elakie :-P
                                                    > Perfumy nie pomagały.

                                                    Właśnie skuteczność ostatecznym dowodem. Bez uprzedzeń.
                                                    Zresztą Jesus przyciągał tłumy i uczniów nie dlatego że mądrze czy charyzmatycznie mówił ale dlatego że dokonywał cudów.
                                                  • zawle Re: Ignaz Philipp Semmelweis 10.09.16, 18:50
                                                    urquhart napisał:
                                                    > Właśnie skuteczność ostatecznym dowodem. Bez uprzedzeń.
                                                    > Zresztą Jesus przyciągał tłumy i uczniów nie dlatego że mądrze czy charyzmatycz
                                                    > nie mówił ale dlatego że dokonywał cudów.

                                                    Ale tylko wtedy gdy się wierzy w Jezusa.
                                                  • urquhart Re: Ignaz Philipp Semmelweis 10.09.16, 18:59
                                                    zawle napisała:

                                                    > > nie mówił ale dlatego że dokonywał cudów.
                                                    >
                                                    > Ale tylko wtedy gdy się wierzy w Jezusa.

                                                    Talmudyczni żydzi i Flawiusz nie wierzyli a w Jezusa nawet czuli niechęć a wspomnieli że dokonywał cudów i miał uczniów. Zresztą historyczności samej postaci się już nie podważa.
                                                  • zawle Re: Ignaz Philipp Semmelweis 10.09.16, 20:48
                                                    urquhart napisał:
                                                    > Talmudyczni żydzi i Flawiusz nie wierzyli a w Jezusa nawet czuli niechęć a wsp
                                                    > omnieli że dokonywał cudów i miał uczniów. Zresztą historyczności samej postaci
                                                    > się już nie podważa.

                                                    Wskaż mi jednego rozsądnego człowieka który by wierzył:)))
                                                  • proteinowy.na.chwile Re: Ignaz Philipp Semmelweis 10.09.16, 13:59
                                                    > No ale czy perfumy pomagały?

                                                    Zgadnij czy perfumowane powietrze pomaga na cholerę...
                                                  • marek.zak1 Re: Ignaz Philipp Semmelweis 10.09.16, 14:10
                                                    proteinowy.na.chwile napisał(a):

                                                    > > No ale czy perfumy pomagały?
                                                    >
                                                    > Zgadnij czy perfumowane powietrze pomaga na cholerę...
                                                    -------------------------------
                                                    Tylko na chwilę. Śmierdząca woda była ostrzeżeniem i generalnie takowej nie pito.
                                                    Perfumy oparte na alkoholu działały odkażająco i na cholerę nie pomagały, ale na infekcje skórne jak najbardziej.
                                                    Częste mycie i nadmiar higieny osłabiają zdolności immunologiczne organizmu. Używanie odkażających mydeł na dłuższa metę jest generalnie szkodliwe, podobnie jak nadużywanie antybiotyków..
                                • zawle Re: Ojciec dzieciom - jaki? 09.09.16, 21:13
                                  proteinowy.na.chwile napisał(a):
                                  > Są. Ci racjonalni przyjmują hipotezę o świecie nadprzyrodzonym i starają sie na
                                  > jlepiej jak umieją wyciągnąć z tego logiczne wnioski. Np z "Bóg napisał taką a
                                  > taką książkę" wynika wniosek że drogą do sukcesu jest zapoznanie sie z jej treś
                                  > cią.
                                  > Nieracjonalni są bliżej "niech mnie ktoś przytuli" czy "boje się umrzeć".

                                  hahaha:))))))))))))))))))))))))))))))))))
                            • zyg_zyg_zyg Re: Ojciec dzieciom - jaki? 09.09.16, 11:09
                              Po pierwsze, tak na szelki wypadek, słownikowe znaczenie słowa "wariat":
                              1. pot. «osoba chora psychicznie»
                              2. pot. «osoba postępująca nieobliczalnie lub bezsensownie»

                              A po drugie - nie jestem religijna :-)
                              • proteinowy.na.chwile Re: Ojciec dzieciom - jaki? 09.09.16, 13:43
                                zyg_zyg_zyg napisała:

                                > Po pierwsze, tak na szelki wypadek, słownikowe znaczenie słowa "wariat":
                                > 1. pot. «osoba chora psychicznie»
                                > 2. pot. «osoba postępująca nieobliczalnie lub bezsensownie»
                                >
                                > A po drugie - nie jestem religijna :-)

                                A to szkoda, bo juz Cie tak ładnie zapakowałem do szufladki. No to wyłaź :)

                                Co do słownika, mam dokładnie to na mysli kiedy piszę "wariat" w odniesieniu do założycieli nowych religii. Jest też paru oszustów (J. Smith był skazany za oszustwa zanim znalazł złote tablice z opisami przygód Jezusa w Ameryce). Wracając do wariatów - opisy relacji Mohameta z siłami nadprzyrodzonymi wskazują na jakies zaburzenia neuro-psychiatryczne. Dzisiaj jego żoneczka-Żydóweczka powiedziałaby mu: ej, Mo, starczy juz tego siedzenia na słonku. Albo zadzwoniła po pogotowie.
                        • zyg_zyg_zyg Re: Ojciec dzieciom - jaki? 09.09.16, 09:31
                          Rzeczywiście - świadek to fakt, wariat to ocena. "Chwaliłeś" się świadkiem, nie wariatem. Aczkolwiek wielkość kamienia, którym rzucasz ("szczanie na świeże groby"), jest niewspółmierna do winy...
                          • proteinowy.na.chwile Re: Ojciec dzieciom - jaki? 09.09.16, 10:53
                            zyg_zyg_zyg napisała:

                            > Rzeczywiście - świadek to fakt, wariat to ocena. "Chwaliłeś" się świadkiem, nie
                            > wariatem. Aczkolwiek wielkość kamienia, którym rzucasz ("szczanie na świeże gr
                            > oby"), jest niewspółmierna do winy...

                            Masz racje. Przerysowałem.

                            Co do ojca, (tak jak Ciebie, teściowej, szwagierki, ... ) - to sa/byli w porzadku, poukładani ludzie. Bycie religijnym nie jest wariactwem. Zakładanie nowych religii, głosy aniołów, złote tablice znalezione w jaskini - o tym mowilem
                            • hello-kitty2 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 09.09.16, 19:57
                              proteinowy.na.chwile napisał(a):

                              > zyg_zyg_zyg napisała:
                              >
                              > > Rzeczywiście - świadek to fakt, wariat to ocena. "Chwaliłeś" się świadkie
                              > m, nie
                              > > wariatem. Aczkolwiek wielkość kamienia, którym rzucasz ("szczanie na świ
                              > eże gr
                              > > oby"), jest niewspółmierna do winy...
                              >
                              > Masz racje. Przerysowałem.
                              >
                              > Co do ojca, (tak jak Ciebie, teściowej, szwagierki, ... ) - to sa/byli w porzad
                              > ku, poukładani ludzie. Bycie religijnym nie jest wariactwem. Zakładanie nowych
                              > religii, głosy aniołów, złote tablice znalezione w jaskini - o tym mowilem

                              Proteinowy ja Cie obserwuje w tym temacie (nazwijmy go Ojciec/Bog/Swiadek) od samego poczatku. Nie klamiac jestes dla mnie przez to bardzo atrakcyjnym obiektem. Ale mam takie zwiezle wstepne podsumowanie tych moich obserwacji Ciebie mianowicie: Ty sobie z tym zupelnie nie radzisz. Innymi slowy: masz to zupelnie nieuporzadkowane. Rzekladbym nawet, ze targaja Toba jakies ambiwalentne, skrajne, rwace uczucia, ze az sie nie miescisz w swoich sceptycznych amplitudach. Generalnie jest to jakas wielka czarna dziura, ktora zasysa Ci wszystko (emocje, inteligencje, czas, energie, wszystkie Twoje zasoby jakimi dysponujesz) a calosc jest tak skrecona, ze dobry psychiatra czy tam psycholog czy terapeuta (w sumie nie wiem kto, bo zaraz Zawle wyskoczy z zarzutem ;) by sobie na porzadkowaniu tego u Ciebie zeby zjadl. Dlatego ja sie nie wdaje z Toba w grubsze dyskusje w tym temacie, bo w tym temacie jestes niesoba tj jestes nie do opanowania, sam nad soba nie panujesz. Zgodzisz sie plus minus?
                              • zawle Re: Ojciec dzieciom - jaki? 09.09.16, 21:14
                                Ty mnie kitka musisz kochać:))
                              • proteinowy.na.chwile Re: Ojciec dzieciom - jaki? 09.09.16, 22:46
                                > Zgodzisz sie plus minus?

                                Tak, tylko to juz troche wczorajsze miotania, tera tylko ciche beknięcia czy pierdnięcia. Na forum łatwo o pseudo-pasje, pseudo-dyskusje bo nie ma tego sprzężenia zwrotnego o ktorym wspomniał potwór. Ale kiedys tak, myslalem ze te opowieści sa strasznie ważne.
                                • sabat3 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 09.09.16, 23:33
                                  proteinowy.na.chwile napisał(a):
                                  > Tak, tylko to juz troche wczorajsze miotania, tera tylko ciche beknięcia czy pi
                                  > erdnięcia. Na forum łatwo o pseudo-pasje, pseudo-dyskusje bo nie ma tego sprzęż
                                  > enia zwrotnego o ktorym wspomniał potwór. Ale kiedys tak, myslalem ze te opowie
                                  > ści sa strasznie ważne.

                                  Może wtedy były? W końcu to my nadajemy rangę zjawiskom pojawiającym się w naszym życiu. A nasza interpretacja ulega ewolucji w czasie.
                                  Religie są bardzo ciekawym zjawiskiem. W takim kształcie w jakim funkcjonują w świecie są bez wątpienia emanacją psychiki ludzkiej w ujęciu gatunkowym. U podstaw każdej z nich leży jednak jakaś nienazwana, niewysłowiona tajemnica. Mam przeczucie, że brakuje nam jeszcze mocy intelektualnej, by chociażby zacząć zadawać właściwe pytania dotyczącej jej obszaru, nie mówiąc o udzielaniu na nie rozsądnych odpowiedzi.
                                  Ale w tym wypadku trudno mi coś bliżej powiedzieć, obracam się w sferze czystej intuicji.
                                  • proteinowy.na.chwile Re: Ojciec dzieciom - jaki? 10.09.16, 00:03
                                    > U podstaw każdej z nich leży jednak jakaś nienazwana, niewysłowiona tajemnica. <

                                    Leży. Dlaczego słońce znika na zachodzie a pojawia sie na wschodzie. Dlaczego umarła moja kobieta rodząc moje dziecko. Dlaczego tego roku przyszły szarańcze. Czemu góra sie wściekła, pluje dymem i ogniem. A w miarę pojawiających sie "ponieważ X", "ponieważ Y" rośnie frustracja ograbionych z Tajemnicy, wiec przesuwają ja dalej i dalej, głębiej i głębiej, aż staje sie pozbawiona relacji z rzeczywistością a zatem niewysłowiona i niepojęta. Bezpieczna.
                                    • sabat3 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 10.09.16, 00:17
                                      proteinowy.na.chwile napisał(a):

                                      > A w miarę pojawiających sie "pon
                                      > ieważ X", "ponieważ Y" rośnie frustracja ograbionych z Tajemnicy, wiec przesuwa
                                      > ją ja dalej i dalej, głębiej i głębiej, aż staje sie pozbawiona relacji z rzecz
                                      > ywistością a zatem niewysłowiona i niepojęta. Bezpieczna.

                                      A może dlatego, że usiłujemy rozwikłać Tajemnicę, dysponując jedynie odnośnikami do rzeczywistości, z którą - jak piszesz ironicznie - ona może nie mieć za wiele wspólnego?
                                      Nie jesteśmy w stanie ogarnąć rozumem rzeczywistości osadzonej w alternatywnej fizyce, a co dopiero jakiejś formy, która jest ponad tym.
                                      Widzisz, ja rozumiem, że uprawiam teraz jakieś werbalne czarnoksięstwo, ale niespecjalnie potrafię zgrabnie ubrać swoje myśli.
                                      Rzeczywiście, ludzie poprzez religię usiłowali od wieków tłumaczyć swoje obserwacje. Ja odwołuję się jakby od przeciwnej strony. Mam przeświadczenie, że nasze obserwacje (zarówno poczynione jak i te potencjalne) mogą być niewystarczające do wytłumaczenia zagadnień, o których usiłowała mówić od wieków religia.
                                      • proteinowy.na.chwile Re: Ojciec dzieciom - jaki? 10.09.16, 10:43
                                        > zagadnień, o których usiłowała mówić od wieków religia.

                                        A jakie to sa zagadnienia? Zawle rzuciła jedno: czesc i pokora dla żywiołów przyrody. O tym mowisz? Czy chodzi o to ze jest grupa zagadnień z definicji niepoznawalnych?
                                        • zawle Re: Ojciec dzieciom - jaki? 10.09.16, 11:08
                                          Jakie to są zagadnienia "z definicji nierozpoznawalne"?
                                          • proteinowy.na.chwile Re: Ojciec dzieciom - jaki? 10.09.16, 11:13
                                            zawle napisała:

                                            > Jakie to są zagadnienia "z definicji nierozpoznawalne"?
                                            >
                                            W domyśle: przez ludzki intelekt. Tak mysle, ale Sabat rozjaśni pewnie o co chodziło.
                                            • zawle Re: Ojciec dzieciom - jaki? 10.09.16, 11:16
                                              Przez ludzki intelekt czy ludzką wiedzę?
                                              • urquhart Re: Ojciec dzieciom - jaki? 10.09.16, 11:36
                                                zawle napisała:

                                                > Przez ludzki intelekt czy ludzką wiedzę?

                                                Z punktu widzenia neurologii przeżycia religijne czy medytacja uruchamia inną cześć mózgu, towarzyszą temu fale mózgowe które występują przy za regeneracji organizmu podczas snu, normalnie logiczne myślenie corteksu przejmuje zasoby i magistrale danych bo to silniejsze bodźce, a tamte znacznie bardziej subtelne wymagają wyciszenia całej reszty. To jak odruchowo ludzie zamykają oczy by bardziej poczuć intensywność bodźców podczas pocałunku.
                                        • urquhart Re: Ojciec dzieciom - jaki? 10.09.16, 11:13
                                          proteinowy.na.chwile napisał(a):

                                          > A jakie to sa zagadnienia? Zawle rzuciła jedno: czesc i pokora dla żywiołów prz
                                          > yrody. O tym mowisz? Czy chodzi o to ze jest grupa zagadnień z definicji niepoz
                                          > nawalnych?

                                          Pragmatycznie , nie jak Zawle i Sabat o absolutach (idealizacjach?) a konkretach i sprawczości o zarządzaniu intencjami czyli modlitwie, medytacji.

                                          Rozumiem poniekąd twoje emocje naśmiewanie się z religijnych oszustów, rzekomej głębi, złotych tablic Jezusa, ja mam to samo jak widzę wariactwo i pozerstwo sztuki nowoczesnej na obwieszanie się szmatami strupami i inkasowanie za to państwowych stypendiów. No ale to nie determinuje przecież że w sztuce na przestrzeni dziejów nie było afirmacji piękna i głębi! Dostrajasz się do tego co chcesz widzieć i to w tobie rezonuje. Fizyka nie filozofia ...
                                          • proteinowy.na.chwile Re: Ojciec dzieciom - jaki? 10.09.16, 13:56
                                            > Rozumiem poniekąd twoje emocje naśmiewanie się z religijnych oszustów, rzekomej głębi, złotych tablic Jezusa, ja mam to samo jak widzę wariactwo i pozerstwo sztuki nowoczesnej na obwieszanie się szmatami strupami i inkasowanie za to państwowych stypendiów. <

                                            Mieszasz pola. Sztuka nie uzurpuje sobie prawa do przekazywania moralnych absolutów. Ci pseudo-artyści sa moze pozerami i pasożytami ale nie sa oszustami. Poza tym tak skonstruowałes zdanie jakbys nie dzielił mojej niechęci do kobiety sprzedającej domy niebie w sąsiedztwie Pana Jezusa. Czy dobrze Cie zrozumiałem?
                                            • urquhart Re: Ojciec dzieciom - jaki? 10.09.16, 14:03
                                              > Mieszasz pola. Sztuka nie uzurpuje sobie prawa do przekazywania moralnych absol
                                              > utów

                                              Mieszam bo napisałem wyraźnie że to jest porównanie emocji do tematu podszywania się pod głębię, na którą łapią się pozerzy prostacy którzy nie zadają pytań , czyli "król jest nagi"
                                        • hello-kitty2 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 10.09.16, 11:15
                                          proteinowy.na.chwile napisał(a):

                                          > > zagadnień, o których usiłowała mówić od wieków religia.
                                          >
                                          > A jakie to sa zagadnienia? Zawle rzuciła jedno: czesc i pokora dla żywiołów prz
                                          > yrody. O tym mowisz? Czy chodzi o to ze jest grupa zagadnień z definicji niepoz
                                          > nawalnych?

                                          "Niepoznawalnych". Ty nie rozumiesz (czy tam nie przyjmujesz do wiadomosci) Proteinowy, ze wiara nie opiera sie na poznaniu, nie opiera sie na wiedzy, nie opiera sie na dowodach i faktach. Gdyby nie bylo niepewnosci czy doslownie braku pewnosci co do istnienia Boga nie mozna by bylo w ogole mowic o wierze. O tu w Constanitine jak rozmawia z Gabrielem jest to trafnie przedstawione: wiara vs wiedza. Krotko: gdybys wiedzial, umial udowodnic to by sie nie liczylo, bo opieraloby sie na transakcji czyli na czyms co nas tak zniesmacza chocby w zwiazkach, ta przekleta wymiana, handelek, w laski Boga mozna by bylo sie zwyczajnie wkupic, zasluzyc sobie. Czyz nie? "And this is not how it works."

                                          Constantine: Czy nie sluzylem Mu wystarczajaco? Czego od mnie jeszcze chce?
                                          Gabiel: Tylko tego co zazwyczaj: samoposwiecenia i wiary.
                                          Constantine: O ja wierze na milosc boska!
                                          Gabiel: Nie, ty wiesz, a nie wierzysz, a to jest roznica.
                                          www.youtube.com/watch?v=O-sFPLGwwYg
                                          Ale sentencja zamykajaca Gabriela tez jest dobra, nie? ;)
                                          • proteinowy.na.chwile Re: Ojciec dzieciom - jaki? 10.09.16, 12:18
                                            > Gdyby nie bylo niepewnosci czy doslownie braku pewnosci co do istnienia Boga nie mozna by bylo w ogole mowic o wierze. <

                                            Ta część rozumiem. Nie rozumiem tylko dlaczego wiara bez przesłanek i dowodów miałaby byc cnotą? Czemu bóstwo (załóżmy ze istnieje) miałoby wszczepić podrzędnym sobie istotom chęć poznania a następnie karać ich za to? Przeciez to sie nie trzyma kupy.

                                            Chyba ze (alternatywnie) jest nieustająca wojna o zasoby, podstawa porzadku jest posłuszeństwo, przepychanie jak największej ilości dzieci przez macice kobiet, jak najwiecej karnych obywateli i żołnierzy. W takim swiecie "nie zadawanie pytań" jest cnotą.

                                            • urquhart Re: Ojciec dzieciom - jaki? 10.09.16, 12:35
                                              proteinowy.na.chwile napisał(a):
                                              > Ta część rozumiem. Nie rozumiem tylko dlaczego wiara bez przesłanek i dowodów m
                                              > iałaby byc cnotą? Czemu bóstwo (załóżmy ze istnieje) miałoby wszczepić podrzędn
                                              > ym sobie istotom chęć poznania a następnie karać ich za to?

                                              Ja to rozumiem inaczej, ludziom którzy mają jakieś predyspozycje do większej wrażliwości tej części mózgu która odpowiada za tzw przeżycia religijne czy zdolności ezoteryczne nic nie wychodzi w konfrontacji ze sceptykami. Bo to jedynie zdolność do rezonansu wspólnej energii świadomości która nie ma wtedy prawa zaistnieć bo jest zablokowana. Z tego powodu szerzenie ignorancji jest szkodliwe dla dobra wspólnego.

                                              > Chyba ze (alternatywnie) jest nieustająca wojna o zasoby, podstawa porzadku jes
                                              > t posłuszeństwo, przepychanie jak największej ilości dzieci przez macice kobiet
                                              > , jak najwiecej karnych obywateli i żołnierzy. W takim swiecie "nie zadawanie p
                                              > ytań" jest cnotą.

                                              Islam postawił na to w średniowieczu po traumie starcia i porażki z Mongołami przewidzieli ich naukowcy, zdyskredytowała ich, przejechał się przegrywając wyścig cywilizacyjny który do tego czasu w cuglach prowadził.
                                              • potwor_z_piccadilly Re: Ojciec dzieciom - jaki? 10.09.16, 13:15
                                                urquhart napisał:

                                                > ludziom którzy mają jakieś predyspozycje do większej wr
                                                > ażliwości tej części mózgu która odpowiada za tzw przeżycia religijne czy zdoln
                                                > ości ezoteryczne nic nie wychodzi w konfrontacji ze sceptykami. Bo to jedynie z
                                                > dolność do rezonansu wspólnej energii świadomości która nie ma wtedy prawa zais
                                                > tnieć bo jest zablokowana.

                                                Ty kolego U zamiast gusłami zaprzątać sobie mózg, pokombinuj raczej, skąd u Twojej pani zamiłowanie do barczystych mężczyzn. Nie zrobisz tego, to ani się obejrzysz, a pani Twoja wpadnie w rezonans z jakimś barczystym (taki nie istnieje jedynie w jej fantazji, taki istnieje w realu) i wiedz, że nie będzie to jedynie rezonans wspólnej energii świadomości.
                                                W podobnych okolicznościach, kiedyś, mój ojciec powiedział: - Uważaj, to nie jest normalne.
                                                Dziś ja jestem ojcem i też widzę więcej od moich dzieci i tych, którzy moimi dziećmi mogliby być.




                                                • urquhart Re: Ojciec dzieciom - jaki? 10.09.16, 13:26
                                                  > Ty kolego U zamiast gusłami zaprzątać sobie mózg, pokombinuj raczej, skąd u Two
                                                  > jej pani zamiłowanie do barczystych mężczyzn. Nie zrobisz tego, to ani się obej
                                                  > rzysz, a pani Twoja wpadnie w rezonans z jakimś barczystym (taki nie istnieje j
                                                  > edynie w jej fantazji, taki istnieje w realu) i wiedz, że nie będzie to jedynie
                                                  > rezonans wspólnej energii świadomości.

                                                  He, he, nie boję się spełniania fantazji mojej pani, ani nie mam kompleksów w temacie barczystych wiec nie wywołuje to u mnie rezonansu żadnej emocji.
                                                  Natomiast skąd u Ciebie potwór ta racjonalizacja, emocje i potrzeba ośmieszenia najpierw tematu a potem mnie ? :)
                                                  • potwor_z_piccadilly Re: Ojciec dzieciom - jaki? 10.09.16, 16:05
                                                    urquhart napisał:

                                                    > He, he, nie boję się spełniania fantazji mojej pani, ani nie mam kompleksów w t
                                                    > emacie barczystych wiec nie wywołuje to u mnie rezonansu żadnej emocji.

                                                    Tyaa, też byłem taki pewny siebie

                                                    > Natomiast skąd u Ciebie potwór ta racjonalizacja,

                                                    Nie wiem gdzie Ty w moich wpisach widzisz jakieś formy racjonalizacji. Jeśli już, to Wasze wywody można odczytać jako próby pokrycia filozofią, religią, jakimś mistycyzmem, czegoś z czym macie problemy. Ja problemów nie mam. Miałem i z dobrego serca ostrzegam Cię, a jak Ty te moje starania zinterpretujesz, to już nie moja broszka.

                                                    emocje i potrzeba ośmieszenia
                                                    > najpierw tematu a potem mnie ? :)

                                                    A ni mi w głowie ośmieszanie Ciebie, a tym bardziej tematu. To smutny temat, bo zahacza o indoktrynację i to w wielu dziś przypadkach, o indoktrynację na śmierć. Świat się radykalizuje, ale zostawmy świat i zejdźmy na nasze śmieci.
                                                    W nocy z 8 na 9 lipca tego roku, zmarła córka mojej kuzynki (dwoje dzieci, młodsze rok). Rak piersi. Jako bardzo religijna oazówka, wraz z mężem, jeszcze większym radykałem, odmówili leczenia szpitalnego wierząc w skuteczność terapii ojców dominikanów (modlitwa, ozonowanie, witamina c i dieta). Żadne racjonalne argumenty do nich nie docierały. Szczególnie do niego. Facet o jednym wyrazie twarzy. Manekin. Obserwowałem do na pogrzebie, czy w tych tragicznych okolicznościach chociaż jakaś część jego facjaty zadrży. Ni cholery. Pierdoloną mumią był i mumią został. Już na swoim ślubie ksiądz z ambony go strofował za deklarację jaką na nową drogę życia oazowcy składają. Ten napisał "mąż powinien kochać żonę, a żona powinna mu być posłuszna we wszystkim". No i o to "we wszystkim" ksiądz miał do niego pretensje. Argumentował, że we wszystkim, to człowiek winien być posłuszny jedynie Bogu.
                                                    Dodam jeszcze, że gdy choroba naprawdę nią tąpnęła, ona zgodziła się na szpital, on nie. Mimo to trafiła do szpitala, lecz było już za późno. Mocno zmobilizowani medycy dokładnie przypadek zbadali i chorą odesłali do domu by tam skończyła.
                                                    Rozumiesz teraz moje reakcje na wasze Wielce poważne dyskursy na tematy religijne.





                                                  • aandzia43 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 10.09.16, 17:59

                                                    > W nocy z 8 na 9 lipca tego roku, zmarła córka mojej kuzynki (dwoje dzieci, młod
                                                    > sze rok). Rak piersi. Jako bardzo religijna oazówka, wraz z mężem, jeszcze więk
                                                    > szym radykałem, odmówili leczenia szpitalnego wierząc w skuteczność terapii ojc
                                                    > ów dominikanów (modlitwa, ozonowanie, witamina c i dieta). Żadne racjonalne arg
                                                    > umenty do nich nie docierały. Szczególnie do niego. Facet o jednym wyrazie twar
                                                    > zy. Manekin. Obserwowałem do na pogrzebie, czy w tych tragicznych okolicznościa
                                                    > ch chociaż jakaś część jego facjaty zadrży. Ni cholery. Pierdoloną mumią był i
                                                    > mumią został. Już na swoim ślubie ksiądz z ambony go strofował za deklarację ja
                                                    > ką na nową drogę życia oazowcy składają. Ten napisał "mąż powinien kochać żonę,
                                                    > a żona powinna mu być posłuszna we wszystkim". No i o to "we wszystkim" ksiądz
                                                    > miał do niego pretensje. Argumentował, że we wszystkim, to człowiek winien być
                                                    > posłuszny jedynie Bogu.
                                                    > Dodam jeszcze, że gdy choroba naprawdę nią tąpnęła, ona zgodziła się na szpital
                                                    > , on nie. Mimo to trafiła do szpitala, lecz było już za późno. Mocno zmobilizow
                                                    > ani medycy dokładnie przypadek zbadali i chorą odesłali do domu by tam skończył
                                                    > a.
                                                    > Rozumiesz teraz moje reakcje na wasze Wielce poważne dyskursy na tematy religij
                                                    > ne.

                                                    Znam ortodoksów o twarzach jak manekiny i boję się ich wpływu na otoczenie. Ich samych fizycznie nie, bo w czasie pokoju nie mordują przypadkowych przechodniów, a za.grzeszników modlą się żarliwie, co jest mniei i innym grzesznikom kompletnie obojętną formą manekiniej aktywności. Manekiny są zarazą i wrzodem na dupie. To zaburzone jednostki, które poprzez bezmyślność otoczenia w.traktowaniu kwestii religii zyskały na to otoczenie wpływ. Albo przez inne słabości.
                                                    Współczuję z powodu tragedii w rodzinie.
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                  • potwor_z_piccadilly Re: Ojciec dzieciom - jaki? 10.09.16, 18:41
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Manekiny są zarazą i wrzodem na dup
                                                    > ie. To zaburzone jednostki, które poprzez bezmyślność otoczenia w.traktowaniu k
                                                    > westii religii zyskały na to otoczenie wpływ. Albo przez inne słabości.

                                                    Wytłumacz to biskupom. Oni tym manekinom fundują studia w Szwajcarii i ciepłe posady. Po co? Aktyw tworzą by z pomocą tych manekinów rozszerzać swoją władzę. To postępuje.
                                                  • aandzia43 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 10.09.16, 20:09
                                                    potwor_z_piccadilly napisał:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    > > Manekiny są zarazą i wrzodem na dup
                                                    > > ie. To zaburzone jednostki, które poprzez bezmyślność otoczenia w.traktow
                                                    > aniu k
                                                    > > westii religii zyskały na to otoczenie wpływ. Albo przez inne słabości.
                                                    >
                                                    > Wytłumacz to biskupom. Oni tym manekinom fundują studia w Szwajcarii i ciepłe p
                                                    > osady. Po co? Aktyw tworzą by z pomocą tych manekinów rozszerzać swoją władzę.
                                                    > To postępuje.

                                                    Biskupom nie ma co tłumaczyć, bo ta banda klinicznych narcyzów doskonale wie o co kaman, bo z tego żyje, pasie swoje brzuchy i popierdolone ego :-D W organizacjach religijnych każdy aktyw średniego i niższego szczebla to manekiny, każda wierchuszka to kliniczne narcyzy.
                                                  • ninek04 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 10.09.16, 20:51
                                                    >Biskupom nie ma co tłumaczyć, bo ta banda klinicznych narcyzów doskonale wie o co kaman, bo z tego żyje, pasie swoje brzuchy i popierdolone ego :-D W organizacjach religijnych każdy aktyw średniego i niższego szczebla to manekiny, każda wierchuszka to kliniczne narcyzy. <

                                                    To kasta oderwana od rzeczywistości.Wyglosi swoje kazanie, po czym jak najszybciej oddali się do czekającej w gotowości limuzyny z przyciemnianymi szybami, kierowcą i służącym, który podąża za eminencją, jak cień i wyprzedza jego życzenia. I czy tenże biskup,który ma wszystko podane na tacy może być wyrocznią moralną i kompansem, wyznaczającym kierunek? Komu, gdzie i kiedy? Sztuczność, pozory, udawanie, nieautentyczność- widoczne, jak na dłoni i nie mające nic wspólnego z wiarą, religią i służbą w imię celów wyższych,a jedynie czysty obraz hierarchii i korzyści z niej płynących.
                                                  • zawle Re: Ojciec dzieciom - jaki? 10.09.16, 20:55
                                                    I jaki pan taki kram. Jacy biskupi, tacy wierni. Jeślibym musiała gdzieś się "zapisać", wybrałabym świadków.
                                                  • ninek04 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 10.09.16, 21:04
                                                    Jakich świadków? Jechowych?;))))
                                                  • zawle Re: Ojciec dzieciom - jaki? 10.09.16, 21:18
                                                    No pewnie..
                                                  • proteinowy.na.chwile Re: Ojciec dzieciom - jaki? 10.09.16, 21:30
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > Jechowych

                                                    Ninek - ortograf i gramatyczny w imieniu Pana Boga Twego. Piekło!

                                                  • ninek04 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 10.09.16, 21:42
                                                    >Ninek - ortograf i gramatyczny w imieniu Pana Boga Twego. Piekło!<


                                                    A pamiętasz taką grę w piekło - niebo? No,grało się w nią namiętnie swego czasu - piekło, niebo, zimno, gorąco. A jak przeczytałam Rienta i jego "Świadka" to stwierdziłam, że Je(h)owcy to z grubsza biorąc popierdolony rodzaj człowieka , no niestety.
                                                  • ninek04 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 10.09.16, 21:56
                                                    Zresztą, jak każdy inny, nie ma co kryć ;) Ale te opisy indokrynacji dzieci i wymuszanie na nich posłuszeństwa wyjątkowo były mi nie w smak, stąd moja awersja.
                                                  • proteinowy.na.chwile Re: Ojciec dzieciom - jaki? 10.09.16, 23:20
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > A pamiętasz taką grę w piekło - niebo? No,grało się w nią namiętnie swego czas
                                                    > u - piekło, niebo, zimno, gorąco. A jak przeczytałam Rienta i jego "Świadka" t
                                                    > o stwierdziłam, że Je(h)owcy to z grubsza biorąc popierdolony rodzaj człowieka
                                                    > , no niestety.

                                                    Szkoda, ze Cie nie ma Ninek na tej imprezie. Byłabyś grillowana. A potem paru facetow zaczeloby sie do Ciebie przystawiać. Masz w sobie uroczość kucyków i podkolanówek. A propo's opisz swoja dzisiejsza fryzurę, ciekawe czy uda sie wciągnąć forum w grupowe fantazje. Miewasz grupowe fantazje?
                                                  • aandzia43 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 10.09.16, 23:23

                                                    > Szkoda, ze Cie nie ma Ninek na tej imprezie. Byłabyś grillowana. A potem paru f
                                                    > acetow zaczeloby sie do Ciebie przystawiać. Masz w sobie uroczość kucyków i pod
                                                    > kolanówek. A propo's opisz swoja dzisiejsza fryzurę, ciekawe czy uda sie wciągn
                                                    > ąć forum w grupowe fantazje. Miewasz grupowe fantazje?

                                                    Faktyczne, ciekawe czy uda.
                                                  • proteinowy.na.chwile Re: Ojciec dzieciom - jaki? 10.09.16, 23:36
                                                    > Faktyczne, ciekawe czy uda.

                                                    I po zabawie. No nic, jest jeszcze wódka. Dobranoc.
                                                  • aandzia43 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 10.09.16, 23:42
                                                    proteinowy.na.chwile napisał(a):

                                                    > > Faktyczne, ciekawe czy uda.
                                                    >
                                                    > I po zabawie. No nic, jest jeszcze wódka. Dobranoc.

                                                    Hmm. A ja myślałam, że uda to na początku zabawy :-P
                                                  • hello-kitty2 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 11.09.16, 00:54
                                                    proteinowy.na.chwile napisał(a):

                                                    > Szkoda, ze Cie nie ma Ninek na tej imprezie. Byłabyś grillowana. A potem paru f
                                                    > acetow zaczeloby sie do Ciebie przystawiać. Masz w sobie uroczość kucyków i pod
                                                    > kolanówek. A propo's opisz swoja dzisiejsza fryzurę, ciekawe czy uda sie wciągn
                                                    > ąć forum w grupowe fantazje. Miewasz grupowe fantazje?

                                                    hehe ladnie sie rozkrecasz, Proteinowy jakiego nie znamy. Skoro Ninek spasowala w sprawie fantazji to ja cos podrzuce na zab, bo rzucil mi sie dzisiaj w oko taki workout. Kto to mowil, ze te fitneski takie niekobiece? Ciekawe czy by u Yorica przeszla? ;-)

                                                    www.youtube.com/watch?v=IxGvm6btP1A
                                                  • proteinowy.na.chwile Re: Ojciec dzieciom - jaki? 11.09.16, 03:54
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > hehe ladnie sie rozkrecasz, Proteinowy jakiego nie znamy. Skoro Ninek spasowala
                                                    > w sprawie fantazji to ja cos podrzuce na zab, bo rzucil mi sie dzisiaj w oko t
                                                    > aki workout. Kto to mowil, ze te fitneski takie niekobiece? Ciekawe czy by u Yo
                                                    > rica przeszla? ;-)
                                                    >
                                                    > www.youtube.com/watch?v=IxGvm6btP1A

                                                    Fitneski sa niekobiece??? Chyba im gorzej. Dobry klip. Goście śpią. Łeb napierdala. Kac bedzie ciężki. Musimy sie kiedys Kitty spić razem, z każdym postem seta.
                                                  • sabat3 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 11.09.16, 08:18
                                                    proteinowy.na.chwile napisał(a):
                                                    > Fitneski sa niekobiece??? Chyba im gorzej. Dobry klip. Goście śpią. Łeb napierd
                                                    > ala. Kac bedzie ciężki. Musimy sie kiedys Kitty spić razem, z każdym postem set
                                                    > a.

                                                    Spijcie sie razem w jakims hotelowym pokoiku. Nalezy wam sie. Czasem tak trzeba. Po tym kacu nie bedzie bolec glowa... :)
                                                    Jestem smiertelnie powazny, Sir.
                                                  • hello-kitty2 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 11.09.16, 11:55
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > proteinowy.na.chwile napisał(a):
                                                    > > Fitneski sa niekobiece??? Chyba im gorzej. Dobry klip. Goście śpią. Łeb n
                                                    > apierd
                                                    > > ala. Kac bedzie ciężki. Musimy sie kiedys Kitty spić razem, z każdym post
                                                    > em set
                                                    > > a.
                                                    >
                                                    > Spijcie sie razem w jakims hotelowym pokoiku. Nalezy wam sie. Czasem tak trzeba
                                                    > . Po tym kacu nie bedzie bolec glowa... :)
                                                    > Jestem smiertelnie powazny, Sir.

                                                    Z tym piciem to jest ryzykowne, gdyz ja w ogole nie cwicze na ciezszych alkoholach (tj. powyzej 15% alko). Kiedys sie umowilam tak jak piszesz Sabat na spotkanie, no ale wczesniej wiadomo poszly koktaile w barze, z tym ze facet mnie ostrzegal ''Mamy jedna noc i zebys sie nie spila w trupa, bo jak sie spijesz i padniesz w hotelu to odpale porno kanal i bede glosno walil konia''. Nie , nie dobra dobra nie spije sie spoko. A potem of course spilam sie i padlam. Obudzilam sie nad ranem w lozku w ciuchach (!), patrze a facet oglada TV w krotkich spodenkach. Sam sie przebral, a ja w pelnym umundurowaniu, no ale jakos tam ratowalam sytuacje ;-)

                                                    Nie bede sciemniac, nie ma szans zebym sie nie spila. Upijam sie na spiocha ;)
                                                  • sabat3 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 12.09.16, 08:33
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Z tym piciem to jest ryzykowne, gdyz ja w ogole nie cwicze na ciezszych alkohol
                                                    > ach (tj. powyzej 15% alko). Kiedys sie umowilam tak jak piszesz Sabat na spotka
                                                    > nie, no ale wczesniej wiadomo poszly koktaile w barze, z tym ze facet mnie ostr
                                                    > zegal ''Mamy jedna noc i zebys sie nie spila w trupa, bo jak sie spijesz i padn
                                                    > iesz w hotelu to odpale porno kanal i bede glosno walil konia''. Nie , nie dobr
                                                    > a dobra nie spije sie spoko. A potem of course spilam sie i padlam. Obudzilam s
                                                    > ie nad ranem w lozku w ciuchach (!), patrze a facet oglada TV w krotkich spoden
                                                    > kach. Sam sie przebral, a ja w pelnym umundurowaniu, no ale jakos tam ratowalam
                                                    > sytuacje ;-)
                                                    >
                                                    > Nie bede sciemniac, nie ma szans zebym sie nie spila. Upijam sie na spiocha ;)

                                                    Po upiciu na śpiocha też może Cię na drugi dzień dupa boleć :D
                                                    Nie no, żartuję, co to za przyjemność ruchać taki zezwłok. Ale jest rada. Możesz inaugurować wieczór na konkretnie. Facet małego drinka z palemką, a Ty na kolanach, do dużej palemki... i zatroszczyć się o to, żeby ten drink z dystrybutora był również i dla Ciebie :D
                                                  • ninek04 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 11.09.16, 13:34
                                                    proteinowy. na.chwile.napisał
                                                    >Miewasz grupowe fantazje?<

                                                    Z podkolanówek i kucyków to już jakiś czas temu wyrosłam, ale naiwność dziecka w odniesieniu do wielu spraw pozostała, stąd czasem moja skłonność do idealizacji. Co do fantazji grupowych to musi być chyba coś na rzeczy, bo kręcą mnie wszelakie orgie, party, swingi, im bardziej amatorskie i liczniejsze , tym lepiej - w każdym bądź razie to moje ulubione pozycje porno i od nich zawsze zaczynam
                                                    (oglądanie) ;)
                                                  • proteinowy.na.chwile Re: Ojciec dzieciom - jaki? 10.09.16, 21:19
                                                    zawle napisała:

                                                    > I jaki pan taki kram. Jacy biskupi, tacy wierni. Jeślibym musiała gdzieś się "z
                                                    > apisać", wybrałabym świadków.
                                                    >

                                                    Nie idź tam Zawle. Ludzie w porzadku, nie kradną, nie korumpują itd. ale przez pociągnięcie pewnych rzeczy do ich konsekwentnego konca są bardziej przerazajacy od standardowych hipokrytów. Jestem juz nawalony jak stodoła, wiec cieżko o żarciki, przytupasy, po prostu nie idź tam. Jezeli juz - New Age'owy bullshit.
                                                  • zawle Re: Ojciec dzieciom - jaki? 10.09.16, 21:35
                                                    Nigdzie się nie wybieram...:))
                                                  • zawle Re: Ojciec dzieciom - jaki? 10.09.16, 21:36
                                                    Na tym zresztą polega wiara. Za to ich właśnie cenię. Jak się bawić to do końca
                                                  • aandzia43 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 10.09.16, 21:57
                                                    zawle napisała:

                                                    > Na tym zresztą polega wiara. Za to ich właśnie cenię. Jak się bawić to do końca

                                                    No, zaiste, bawią sie przednio. Ich kapo, czyli średni i niższy szczebel, zjada na śniadanie analogicznych funkcjonariuszy KK. O biskupach krążą tylko skąpe a ponure wieści. Najgorzej mają maluczcy, którym czasami przychodzi pełnić rolę sonderkomando :-P
                                                  • ninek04 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 10.09.16, 22:01
                                                    >Na tym zresztą polega wiara. Za to ich właśnie cenię. Jak się bawić to do końca<

                                                    Taa, poświęcenie życia swojego i życia dziecka poprzez zakaz transfuzji krwi na przykład, no ale czego się nie robi w celu wyższym.
                                                  • aandzia43 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 10.09.16, 21:37
                                                    zawle napisała:

                                                    > I jaki pan taki kram. Jacy biskupi, tacy wierni. Jeślibym musiała gdzieś się "z
                                                    > apisać", wybrałabym świadków.
                                                    >

                                                    O kurwa, Zawle, popierdoliło cię?! Pambuk cie opuścił? ;-P Z deszczu pod rynnę oraz zamienił stryjek siekierę na kijek.
                                                  • urquhart Re: Ojciec dzieciom - jaki? 10.09.16, 18:22
                                                    potwor_z_piccadilly napisał:

                                                    > Dodam jeszcze, że gdy choroba naprawdę nią tąpnęła, ona zgodziła się na szpital
                                                    > , on nie. Mimo to trafiła do szpitala, lecz było już za późno. Mocno zmobilizow
                                                    > ani medycy dokładnie przypadek zbadali i chorą odesłali do domu by tam skończył
                                                    > a.
                                                    > Rozumiesz teraz moje reakcje na wasze Wielce poważne dyskursy na tematy religij
                                                    > ne.

                                                    Ja ci odpowiem, dyskusja o tym jak Kitty zauważyła to dyskusja o ważnych uczuciach i pewnych potrzebach , też intymnych, bo intymne jest nie tylko dymanie i też o których nie da się normalnie rozmawiać z byle kim, a chce się podzielić i nie dusić w sobie.

                                                    W temacie oazowicznki to ja też wywodzę się z takiego grona. Ale dla mnie takie postepowanie to butne rzucanie wyzwania Opatrzności bo uważam że ona działa przez ludzi których spotykasz i stwarza szanse ale człowiek ma wolną wolę i wybiera.

                                                    Chociaż mam przyjaciół pisałem którzy przeszli do neonów ona miała raka jajników, chcieli ją operować i natychmiast oczywiście usunąć. Miała na papierze że i tak na dzieci szans już nie ma tak choroba jest zaawansowana, a jak się operuje natychnwiast nie przeżyje. Ta powiedziała że nie wyobraża sobie życia bez dzieci i jej chłop mój przyjaciel ją wspierał, łazili modlili się na Domaniewskiej, z całą tamtejszą wspólnotą. Dziś ma siedem córek a ostatnio ósmego chłopaka wreszcie i zero śladów choroby.
                                                    Rzuciła wyzwanie i wygrała.
                                                    To ta co pisałem że przekonywała seks z mężem to musi być codziennie bo to zamysł boży na więź miedzy małżonkami :)

                                                    "Wszystko jest energią. Dostrój się do częstotliwości tego czego pragniesz, a w nieunikniony sposób stanie się to twoją rzeczywistością. To nie filozofia, to fizyka" - A. Einstein
                                            • hello-kitty2 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 10.09.16, 13:13
                                              proteinowy.na.chwile napisał(a):

                                              > Ta część rozumiem. Nie rozumiem tylko dlaczego wiara bez przesłanek i dowodów m
                                              > iałaby byc cnotą? Czemu bóstwo (załóżmy ze istnieje) miałoby wszczepić podrzędn
                                              > ym sobie istotom chęć poznania a następnie karać ich za to? Przeciez to sie nie
                                              > trzyma kupy.

                                              Dlaczego karac? Co to za kara? Co masz na mysli? Czujesz sie karany? Ja czuje sie odwrotnie - bezkarna, czasowo. Czy wiara jest cnota to nie wiem, u mnie to potrzeba jak inne. Chodzi zeby nie doszlo do transakcji, by On poznac mogl nas takimi jaki jestesmy naprawde, a nie dlatego, ze wyjdzie Ci z argumentow i dowodow, ze Ci sie jednak oplaca mu sluzyc albo dzieki inteligencji, ze Go przegadasz albo sie zakrecisz albo innymi sztuczkami cos ugrasz, tak jak to miedzy ludzmi bywa albo z przymusu albo ze strachu, na zasadzie deala.

                                              A poznanie Go przyjdzie pozniej dla wybranych, jesli sie zakwalifikujesz ;)
                                              • proteinowy.na.chwile Re: Ojciec dzieciom - jaki? 10.09.16, 13:47
                                                > Dlaczego karac? Co to za kara? Co masz na mysli?

                                                Wiara bez dowodów = cnota, ergo sceptycyzm = grzech. Nie wiem na ile znasz teologie chrześcijańską, ale niewiara i odrzucenie Chrustusa jest jedynym typem grzechu bez możliwości odwołania. W świetle ichniej moralności dla Hitlera jest nadzieja, dla Proteinowego - żadnej.
                                                • urquhart Re: Ojciec dzieciom - jaki? 10.09.16, 13:56
                                                  > Wiara bez dowodów = cnota, ergo sceptycyzm = grzech. Nie wiem na ile znasz teol
                                                  > ogie chrześcijańską, ale niewiara i odrzucenie Chrustusa jest jedynym typem grz
                                                  > echu bez możliwości odwołania

                                                  No nie, Tomasz był sceptycznym uczniem i żądał najpierw ujrzenia dowodów zmartwychwstania, a jest apostołem.
                                                  Ale inna postawa to nie uwierzę bo wiem to niemożliwe.
                                                  P.S.
                                                  Przypomniał mi się udokumentowany przypadek faceta który żył normalnie z mimo że praktycznie nie miał mózgu (10%) aż nie wybrał się do lekarza. Oficjalnie to podważa wszystko nauka uczy o działaniu mózgu i świadomości jako wyniku jego pracy. No i co z tym zrobić ? Zadaje ktoś takie pytania?
                                                  tylkonauka.pl/wiadomosc/czlowiek-ktory-praktycznie-nie-posiada-mozgu-dowodzi-ze-nauka-nie-ma-bladego-pojecia-czym-
                                                • hello-kitty2 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 10.09.16, 14:34
                                                  proteinowy.na.chwile napisał(a):

                                                  > > Dlaczego karac? Co to za kara? Co masz na mysli?
                                                  >
                                                  > Wiara bez dowodów = cnota, ergo sceptycyzm = grzech. Nie wiem na ile znasz teol
                                                  > ogie chrześcijańską, ale niewiara i odrzucenie Chrustusa jest jedynym typem grz
                                                  > echu bez możliwości odwołania. W świetle ichniej moralności dla Hitlera jest na
                                                  > dzieja, dla Proteinowego - żadnej.

                                                  A nie mozesz shoop for Jesus na 'odwolanie'? ;-) (z materialow o Whitney Houston, ktore ostatnio obficie przegladalam www.youtube.com/watch?v=fwrLQxHMKt8 matka jak tam pojechala po bandzie). Anyway nie znam teologii ale ja bym sie tym nie przejmowala. A Ci Twoi Katolicy z rodziny to tacy wierzacy czy przebierancy? Czy Ty poszedles w ta katolicka rodzine (bo rozumiem, ze to ze strony zony, tak?) na przekor ojcu? Bo zwykle jak ktos ma dosyc religijnych popaprancow w domu rodzinnym, jak Ty wydajesz sie miec, to nie ucieka do kolejnych popaprancow tylko do ateistow. Czy to nie dziwne, ze w dobie bezwiary Ty siedzisz w tym gleboko zakopany. Po co sobie to wziales na glowie po takim dziecinstwie? Nielogiczne.
                                                  • proteinowy.na.chwile Re: Ojciec dzieciom - jaki? 10.09.16, 21:25
                                                    > A Ci Twoi Katolicy z rodziny to tacy wierzacy czy przebierancy?

                                                    Wierzący, ale nie maja w sobie tej chujni jaka sie czesto przypisuje katolikom. Fajni. Zwłaszcza szwagierka. A, i od razu odpowiadając na inne pytanie: nie chajtalem sie wg klucza religijnego czy innego. Zwyczajnie myslalem, ze to najlepsza kobieta dla mnie. Moze zreszta to jest najlepsza kobieta dł mnie. Zdrówko.
                                          • ninek04 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 10.09.16, 18:19
                                            hello -kitty2 napisała
                                            >Ty nie rozumiesz (czy tam nie przyjmujesz do wiadomosci) Proteinowy, ze wiara nie opiera sie na poznaniu, nie opiera sie na wiedzy, nie opiera sie na dowodach i faktach. Gdyby nie bylo niepewnosci czy doslownie braku pewnosci co do istnienia Boga nie mozna by bylo w ogole mowic o wierze. O tu w Constanitine jak rozmawia z Gabrielem j<

                                            W takim ujęciu, jak przedstawiłaś, ta potrzeba wiary opiera się w pewnej części na obawie, czy strachu przed konsekwencjami, jakie może przynieść już w ostatecznym rozrachunku życiowym brak tejże wiary i zaufania Najwyższemu,czyli z założenia wychodzi się, że lepiej wierzyć, żeby nie umknęło hipotetyczne życie wieczne w zaświatach. Ja to tak zrozumiałam.
                                            • hello-kitty2 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 10.09.16, 22:00
                                              ninek04 napisała:

                                              > W takim ujęciu, jak przedstawiłaś, ta potrzeba wiary opiera się w pewnej części
                                              > na obawie, czy strachu przed konsekwencjami, jakie może przynieść już w ostate
                                              > cznym rozrachunku życiowym brak tejże wiary i zaufania Najwyższemu,czyli z zało
                                              > żenia wychodzi się, że lepiej wierzyć, żeby nie umknęło hipotetyczne życie wiec
                                              > zne w zaświatach. Ja to tak zrozumiałam.

                                              Potrzeba wiary jak i kazda inna potrzeba nie opiera sie na niczym. Jesli sie na czyms w ogole opiera to na budowie czlowieka, sposobie w jaki jest skonstrulowany. Nie masz potrzeby wiary to i widocznie trudno Ci zrozumiec. Nie szkodzi ;)
                                              • aandzia43 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 10.09.16, 22:07
                                                hello-kitty2 napisała:

                                                > ninek04 napisała:
                                                >
                                                > > W takim ujęciu, jak przedstawiłaś, ta potrzeba wiary opiera się w pewnej
                                                > części
                                                > > na obawie, czy strachu przed konsekwencjami, jakie może przynieść już w
                                                > ostate
                                                > > cznym rozrachunku życiowym brak tejże wiary i zaufania Najwyższemu,czyli
                                                > z zało
                                                > > żenia wychodzi się, że lepiej wierzyć, żeby nie umknęło hipotetyczne życi
                                                > e wiec
                                                > > zne w zaświatach. Ja to tak zrozumiałam.
                                                >
                                                > Potrzeba wiary jak i kazda inna potrzeba nie opiera sie na niczym. Jesli sie na
                                                > czyms w ogole opiera to na budowie czlowieka, sposobie w jaki jest skonstrulow
                                                > any. Nie masz potrzeby wiary to i widocznie trudno Ci zrozumiec. Nie szkodzi ;)
                                                >

                                                Kitty dobrze gada. Potrzeba (możliwość uwierzenia, potencjał) jest albo jej nie ma. I tyle. Jeden ma,.drugi nie ma.
                                                • proteinowy.na.chwile Re: Ojciec dzieciom - jaki? 10.09.16, 23:08
                                                  > Kitty dobrze gada. Potrzeba (możliwość uwierzenia, potencjał) jest albo jej nie ma. I tyle. Jeden ma,.drugi nie ma. <

                                                  No nie wiem. Ja jestem tuż o krok od inkwizytorstwa jak z Piekary. Mógłbym ponieść święty ogień wiary i podpalić pol swiata. Albo byc spalonym. Czuje to. Nie jakies tam pitolenie o symbolach i przenośniach. Dzisiejsza religia mnie brzydzi brakiem jaj.
                                                  • aandzia43 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 10.09.16, 23:19
                                                    proteinowy.na.chwile napisał(a):

                                                    > > Kitty dobrze gada. Potrzeba (możliwość uwierzenia, potencjał) jest albo j
                                                    > ej nie ma. I tyle. Jeden ma,.drugi nie ma. <
                                                    >
                                                    > No nie wiem. Ja jestem tuż o krok od inkwizytorstwa jak z Piekary. Mógłbym poni
                                                    > eść święty ogień wiary i podpalić pol swiata. Albo byc spalonym. Czuje to. Nie
                                                    > jakies tam pitolenie o symbolach i przenośniach. Dzisiejsza religia mnie brzydz
                                                    > i brakiem jaj.

                                                    Ale czego nie wiesz? Masz potrzebę to masz. Ja nie mam. Ogień ci się chce nieść i ekstrema przeżywać? Emocji masz w życiu za.mało, to ci.się.burzliwe postępki i doznania do utraty tchu marzą :-P
                                                  • proteinowy.na.chwile Re: Ojciec dzieciom - jaki? 10.09.16, 23:34
                                                    > Ale czego nie wiesz? Masz potrzebę to masz. Ja nie mam. Ogień ci się chce nieść i ekstrema przeżywać? Emocji masz w życiu za.mało, to ci.się.burzliwe postępki i doznania do utraty tchu marzą :-P <

                                                    Nie wiem, czy to takie wrodzone. Duzo ludzi trzyma sie od tego z daleka z wyuczonej odpowiedzialności. Jak od gwałtu. Ale jest tuz na granicy. Mowie Ci Aandzia, piec setek wódki pod rząd i swiat nagle robi sie atrakcyjny dla jakiegoś gwałtownego ruchu.
                                                  • aandzia43 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 10.09.16, 23:39
                                                    proteinowy.na.chwile napisał(a):

                                                    > > Ale czego nie wiesz? Masz potrzebę to masz. Ja nie mam. Ogień ci się chce
                                                    > nieść i ekstrema przeżywać? Emocji masz w życiu za.mało, to ci.się.burzliwe po
                                                    > stępki i doznania do utraty tchu marzą :-P <
                                                    >
                                                    > Nie wiem, czy to takie wrodzone. Duzo ludzi trzyma sie od tego z daleka z wyucz
                                                    > onej odpowiedzialności.

                                                    Od gwałtownego sposobu uprawiania religii? Pewnie tak, da się przy odrobinie odpowedzialnosci za ten świat. Od wiary, jeśli się.ją ma.w.sobie, nie.da.się. Bo jest w środku.


                                                    Jak od gwałtu. Ale jest tuz na granicy. Mowie Ci Aandzi
                                                    > a, piec setek wódki pod rząd i swiat nagle robi sie atrakcyjny dla jakiegoś gwa
                                                    > łtownego ruchu.

                                                    Wiem :-D
                                                  • zawle Re: Ojciec dzieciom - jaki? 11.09.16, 08:05
                                                    aandzia43 napisała:
                                                    > Od gwałtownego sposobu uprawiania religii? Pewnie tak, da się przy odrobinie od
                                                    > powedzialnosci za ten świat. Od wiary, jeśli się.ją ma.w.sobie, nie.da.się. Bo
                                                    > jest w środku.

                                                    No ja tego nie ogarniam. Wierzysz to masz wyjebane na ten świat. On jest tylko drogą. Celem jest tamten. Wiara nie myśli, jest pokorna, ufna i posłuszna. Walczy z myśleniem. Jeśli się neguje chociaż część, jest się wątpiącym.
                                                  • hello-kitty2 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 11.09.16, 12:20
                                                    zawle napisała:

                                                    > No ja tego nie ogarniam. Wierzysz to masz wyjebane na ten świat. On jest tylko
                                                    > drogą. Celem jest tamten. Wiara nie myśli, jest pokorna, ufna i posłuszna. Walc
                                                    > zy z myśleniem. Jeśli się neguje chociaż część, jest się wątpiącym.

                                                    O tym celu i na co ma sie wyjebane to Ty od kogos wierzacego wiesz czy zgadujesz? Bo ja np nigdy nie slyszalam zeby jakis wierzacy twierdzil, ze celem jego wiary jest zycie wieczne i dlatego w ogole wierzy w Boga. Bo to tak jakby sobie skalulowac najpierw swoj przyszly zysk, a potem zainwestowac ;-)
                                                  • marek.zak1 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 11.09.16, 12:41
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > O tym celu i na co ma sie wyjebane to Ty od kogos wierzacego wiesz czy zgadujesz? Bo ja np nigdy nie slyszalam zeby jakis wierzacy twierdzil, ze celem jego wiary jest zycie wieczne i dlatego w ogole wierzy w Boga. Bo to tak jakby sobie skalulowac najpierw swoj przyszly zysk, a potem zainwestowac ;-)
                                                    ----
                                                    Przecież to jest główny czynnik i podstawa tego dealu. Odbierz życie wieczne w niebie dla wyznawców Jezusa i piekło dla niewierzących a kto zostanie?
                                                    >
                                                  • zawle Re: Ojciec dzieciom - jaki? 11.09.16, 12:59
                                                    Zostanie kitka i JEJ autorskie rozumienie religii. Z tym że kitek jest tysiące.
                                                  • hello-kitty2 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 11.09.16, 13:16
                                                    zawle napisała:

                                                    > Zostanie kitka i JEJ autorskie rozumienie religii. Z tym że kitek jest tysiące.

                                                    Ja sie tylko zapytalam czy to co przedstawiasz to jest Twoje rozumienie na czym polega wiara czy wynikajace z Twoich rozmow z wierzacymi. Innymi slowy czy ktos ci to powiedzial, przekazal? Ja przedstawiam wylacznie swoje - osoby wierzacej. Czy tak trudno SOBIE przypisac wlasne mysli? Wstydzisz sie czy co? Nie chcesz brac za nie odpowiedzialnosci? Przeciez i tak bierzesz/wezmiesz a nie jacys tam oni.
                                                  • zawle Re: Ojciec dzieciom - jaki? 11.09.16, 15:28
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > zawle napisała:
                                                    > Ja sie tylko zapytalam czy to co przedstawiasz to jest Twoje rozumienie na czym
                                                    > polega wiara czy wynikajace z Twoich rozmow z wierzacymi.

                                                    Z Tymi których określasz jako przebierańców? Czy z tymi którym wartości które uznają za swoje nie pzreszkadzają, bo "mądrze je wybierają"? Czy też może z tymi które jak Ty którzy je autorsko interpretują? Czytałam księgę natchnioną przez Boga.


                                                    Innymi slowy czy kto
                                                    > s ci to powiedzial, przekazal? Ja przedstawiam wylacznie swoje - osoby wierzace
                                                    > j. Czy tak trudno SOBIE przypisac wlasne mysli? Wstydzisz sie czy co? Nie chces
                                                    > z brac za nie odpowiedzialnosci? Przeciez i tak bierzesz/wezmiesz a nie jacys t
                                                    > am oni.
                                                  • hello-kitty2 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 11.09.16, 18:54
                                                    zawle napisała:

                                                    > Z Tymi których określasz jako przebierańców? Czy z tymi którym wartości które u
                                                    > znają za swoje nie pzreszkadzają, bo "mądrze je wybierają"? Czy też może z tymi
                                                    > które jak Ty którzy je autorsko interpretują? Czytałam księgę natchnioną przez
                                                    > Boga.

                                                    Ktorego Boga, tego co nie istnieje? (taka jest rozmowa z Toba, bo Ciebie nie interesuje co kto mysli i co go w danym mysleniu uksztaltowalo, tylko odbijanie pileczki i popis). Skoro tylko czytalas to rowniez podajesz swoje jej autorskie interpretacje, z ktorych Ci wyszlo, ze celem wiary jest zycie wieczne i o to pytalam ale Ty oczywiscie nie umiesz odpowiedziec wprost, no bo popis i pileczka. Dla mnie to jest meczace, chyba tylko Drugi daje rade ale on sie zna na tych roznych zaburzeniach wiec moze ma jakies chwyty ;-)
                                                  • zawle Re: Ojciec dzieciom - jaki? 11.09.16, 18:59
                                                    Pewnie jakieś ma:))
                                                  • urquhart ktoś musiał napisać te książki, ale nie wie jak 12.09.16, 07:53
                                                    To ciekawe Kitty te twoje podkreślenia, dla mnie też ważne choć tu nie pisałem, deiści i agnostycy nie wierzą w życie wieczne , a ci od psychotroniki wierzą jako w naturalną konsekwencję. Że interpretacja pola energii istot żywych, pozytywnych empatycznych intencji które rezonuje jeżeli rozwijasz je w sobie, a istnienie w tym polu daje umierającym błogość i uczucie gratyfikacji, wymaga przewodników i pośredników. Ludzie pielęgnujący w sobie nienawiść, złość, motywację do krzywdzenia , negatywną mogą się napędzać jakiś czas tym ale ich świadomość nie może współistnieć z tym polem, odrzuca ich. Oczywiście część uważa że pole ma samo w sobie musi mieć formę wyższej świadomości, dlatego wymaga osobowej relacji do umożliwienia kontaktu.
                                                    Problem zasadniczy jest jak naucza socjologia że przeważająca większość ludzi podejmuje działania pod wpływem emocji nie logiki i w tym sensie dopiero narracja religijna jest prawdziwa bo dopiero skuteczna.

                                                    I dla Proteinowego co sądził Albercik ciągle pytany o Boga Ojca nam dzieciom, a co dobrze powinno zastanowić do naukowego sceptyka bo stanowi bardzo dobry punkt wyjścia przemyśleń:

                                                    "Moim zdaniem idea osobowego Boga jest dziecinna. Może Pan nazywać mnie agnostykiem. Nie podzielam zapału zawodowych ateistów spowodowanego głównie bolesnym aktem wyzwolenia się z pęt religijnej indoktrynacji, jakiej byli poddani za młodu. Wolę postawę pokory wobec słabości naszego intelektualnego zrozumienia natury i własnego istnienia".

                                                    W wywiadzie w 50. urodziny powiedział: "Nie jestem ateistą". I dodał: "Jesteśmy w sytuacji dziecka wchodzącego do olbrzymiej biblioteki wypełnionej książkami w wielu językach. Dziecko wie, że ktoś musiał napisać te książki, ale nie wie jak. Nie rozumie ono języków, w których owe książki zostały napisane. Dziecko niewyraźnie dostrzega tajemniczy porządek w układzie ksiąg, ale nie wie, co to jest. Taki, wydaje mi się, jest stosunek nawet najbardziej inteligentnej istoty ludzkiej do Boga".

                                                    wyborcza.pl/1,75400,12641586,Czy_Albert_Einstein_wierzyl_w_Boga_.html
                                                  • zawle Re: ktoś musiał napisać te książki, ale nie wie j 12.09.16, 08:24
                                                    Zaraz, zaraz. Odłamów deizmu jest tak dużo i religii tak mnogo że wśród nich można znależć deistów wierzących w zbawienie, życie wieczne i bark tego elementu w innych religiach. A my jakby nie było poruszamy się z kulturze chrześcijańskiej.
                                                  • sabat3 Re: ktoś musiał napisać te książki, ale nie wie j 12.09.16, 08:28
                                                    zawle napisała:

                                                    > Zaraz, zaraz. Odłamów deizmu jest tak dużo

                                                    I tak odłamów debilizmu zawsze będzie więcej :)
                                                  • sabat3 Re: ktoś musiał napisać te książki, ale nie wie j 12.09.16, 08:26
                                                    Ciekawe czy świnia, która za życia życzliwie chrząkała przy korycie, uczciwie karmiła prosiaki i bez stękania, a nawet z pewną ochotą, dawała się często kryć knurowi, będzie z nami współegzystować w tym szlachetnym polu, czy jednak jej popisową rolą pośmiertną jest kawał kotleta schabowego na moim talerzu?
                                                  • zawle Re: ktoś musiał napisać te książki, ale nie wie j 12.09.16, 08:42
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Ciekawe czy świnia, która za życia życzliwie chrząkała przy korycie, uczciwie k
                                                    > armiła prosiaki i bez stękania, a nawet z pewną ochotą, dawała się często kryć
                                                    > knurowi, będzie z nami współegzystować w tym szlachetnym polu, czy jednak jej p
                                                    > opisową rolą pośmiertną jest kawał kotleta schabowego na moim talerzu?

                                                    Wbrew pozorom filozoficzne pytanie:))
                                                  • marek.zak1 Re: ktoś musiał napisać te książki, ale nie wie j 12.09.16, 08:54
                                                    zawle napisała:

                                                    > sabat3 napisał:
                                                    >
                                                    > > Ciekawe czy świnia, która za życia życzliwie chrząkała przy korycie, uczciwie k armiła prosiaki i bez stękania, a nawet z pewną ochotą, dawała się często kryć knurowi, będzie z nami współegzystować w tym szlachetnym polu, czy jednak jej popisową rolą pośmiertną jest kawał kotleta schabowego na moim talerzu?
                                                    >
                                                    > Wbrew pozorom filozoficzne pytanie:))
                                                    -----------------------------
                                                    Jej ciało zjedzą ludzie, a nasze robaki. Co lepsze? Dusze nieśmiertelną maja, wg chrześcijaństwa, wyłącznie ludzie, więc na tamtym świecie dusz zwierząt nie będzie. Oczywiście jak ktoś wierzy.
                                                  • marek.zak1 Re: ktoś musiał napisać te książki, ale nie wie j 12.09.16, 08:55
                                                    Jeszcze, ja mam ze sobą kartkę z deklaracją: ,,Oddaję organy"
                                                  • sabat3 Re: ktoś musiał napisać te książki, ale nie wie j 12.09.16, 11:20
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Jeszcze, ja mam ze sobą kartkę z deklaracją: ,,Oddaję organy"

                                                    Plciowe czy w Oliwie?
                                                    A moze plciowe w oliwie? :)
                                                    Szef kuchni poleca.
                                                  • czasrefleksji Re: ktoś musiał napisać te książki, ale nie wie j 12.09.16, 11:34
                                                    sabat3 napisał:

                                                    >
                                                    > > Jeszcze, ja mam ze sobą kartkę z deklaracją: ,,Oddaję organy"
                                                    >
                                                    > Plciowe czy w Oliwie?
                                                    > A moze plciowe w oliwie? :)
                                                    > Szef kuchni poleca.

                                                    Oddam organy w zamian za zestaw wypoczynkowy trumna i dwa świeczniki
                                                  • marek.zak1 Re: ktoś musiał napisać te książki, ale nie wie j 12.09.16, 11:48
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > Jeszcze, ja mam ze sobą kartkę z deklaracją: ,,Oddaję organy"
                                                    >
                                                    > Plciowe czy w Oliwie?
                                                    > A moze plciowe w oliwie? :)
                                                    > Szef kuchni poleca.
                                                    -------------------
                                                    Jest taka specjalna kartka, kótra trzymam przy prawie jazdy. Tam jest taka deklaracja na wypadek wypadku i mojej śmierci. Chciałbym także żeby studenci uczyli sie anatomii na moim ciele. Chce być przydatny do końca i poza :)
                                                  • sabat3 Re: ktoś musiał napisać te książki, ale nie wie j 12.09.16, 11:56
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > Jest taka specjalna kartka, kótra trzymam przy prawie jazdy. Tam jest taka dekl
                                                    > aracja na wypadek wypadku i mojej śmierci. Chciałbym także żeby studenci uczyli
                                                    > sie anatomii na moim ciele. Chce być przydatny do końca i poza :)

                                                    Ty Marku moglbys sam zastapic Timura i jego druzyne :)
                                                  • marek.zak1 Re: ktoś musiał napisać te książki, ale nie wie j 12.09.16, 12:38
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Ty Marku moglbys sam zastapic Timura i jego druzyne :)
                                                    ------------------------
                                                    Głowe chciałem, żeby zakonserwować formaliną i włożyć do szklanej kuli, żeby w niej pływała, ale to może nie wyjść, bo nie będę miał już kontroli nad sytuacją.
                                                  • czasrefleksji Re: ktoś musiał napisać te książki, ale nie wie j 12.09.16, 13:08

                                                    marek.zak1 12.09.16, 12:38


                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Ty Marku moglbys sam zastapic Timura i jego druzyne :)
                                                    ------------------------
                                                    Głowe chciałem, żeby zakonserwować formaliną i włożyć do szklanej kuli, żeby w niej pływała, ale to może nie wyjść, bo nie będę miał już kontroli nad sytuacją.

                                                    Ciekawe które organy mają największe szanse. Po 70-tce to już pewnie tylko ptaka biorą?:))
                                                  • ninek04 Re: ktoś musiał napisać te książki, ale nie wie j 12.09.16, 22:39
                                                    -----------------
                                                    marek. zak. 1 napisał
                                                    >Jest taka specjalna kartka, kótra trzymam przy prawie jazdy. Tam jest taka deklaracja na wypadek wypadku i mojej śmierci. Chciałbym także żeby studenci uczyli sie anatomii na moim ciele. Chce być przydatny do końca i poza :)<

                                                    I bardzo słusznie. Przynajmniej robaki będą miały mniejsze używanie- popieram i jestem za ;)
                                                  • marek.zak1 Re: ktoś musiał napisać te książki, ale nie wie j 12.09.16, 22:55
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > -----------------
                                                    > marek. zak. 1 napisał
                                                    > >Jest taka specjalna kartka, kótra trzymam przy prawie jazdy. Tam jest taka deklaracja na wypadek wypadku i mojej śmierci. Chciałbym także żeby studenci uczyli sie anatomii na moim ciele. Chce być przydatny do końca i poza :)<
                                                    >
                                                    > I bardzo słusznie. Przynajmniej robaki będą miały mniejsze używanie- popieram i jestem za ;)
                                                    ---------------------
                                                    A studenci na pierwszym roku nauczą się lepiej anatomii :)
                                                  • ninek04 Re: ktoś musiał napisać te książki, ale nie wie j 12.09.16, 23:20
                                                    marek. żak 1 napisał
                                                    >Jest taka specjalna kartka, kótra trzymam przy prawie jazdy. Tam jest taka deklaracja na wypadek wypadku i mojej śmierci. Chciałbym także żeby studenci uczyli sie anatomii na moim ciele. Chce być przydatny do końca i poza :)<
                                                    >
                                                    > I bardzo słusznie. Przynajmniej robaki będą miały mniejsze używanie- popieram i jestem za ;)
                                                    ---------------------
                                                    >A studenci na pierwszym roku nauczą się lepiej anatomii :)<

                                                    Dokładnie tak. Mam takie wspomnienie z czasów studiów, gdy asystent przychodził na zajęcia z anatomii z takim wiadrem wypełnionym formaliną i zanurzając w nie ręce wydobywał co i rusz inne precjoza - a to wątrobę, a to płuca przeżarte rakiem, nerki i tym podobne - to była najlepsza lekcja anatomii, a jednocześnie wpajania szacunku dla człowieka, który poświęcił się celom naukowym. Stąd i moje przekonanie, żeby to,co się nadaje dla innych oddać, a nie zakopać bezużytecznie w piachu.
                                                  • sabat3 Re: ktoś musiał napisać te książki, ale nie wie j 12.09.16, 10:57
                                                    marek.zak1 napisał:
                                                    > Jej ciało zjedzą ludzie, a nasze robaki. Co lepsze? Dusze nieśmiertelną maja, w
                                                    > g chrześcijaństwa, wyłącznie ludzie, więc na tamtym świecie dusz zwierząt nie
                                                    > będzie. Oczywiście jak ktoś wierzy.

                                                    Nie wiem czy swini spodobalaby sie taka interpretacja duszy niesmiertelnej. Sadze ze gdyby idee chrzescijanstwa byly swinskiej proweniencji, to dusza niesmiertelna bylyby obdarzone wylacznie swinie.
                                                  • aandzia43 Re: ktoś musiał napisać te książki, ale nie wie j 12.09.16, 10:41

                                                    > Problem zasadniczy jest jak naucza socjologia że przeważająca większość ludzi p
                                                    > odejmuje działania pod wpływem emocji nie logiki i w tym sensie dopiero narracj
                                                    > a religijna jest prawdziwa bo dopiero skuteczna.
                                                    >
                                                    Nie rozumiem.

                                                    >
                                                    > "Moim zdaniem idea osobowego Boga jest dziecinna. Może Pan nazywać mnie agnosty
                                                    > kiem. Nie podzielam zapału zawodowych ateistów spowodowanego głównie bolesnym a
                                                    > ktem wyzwolenia się z pęt religijnej indoktrynacji, jakiej byli poddani za młod
                                                    > u. Wolę postawę pokory wobec słabości naszego intelektualnego zrozumienia natur
                                                    > y i własnego istnienia".
                                                    >
                                                    Też uważam, że idea boga osobowego jest dziecinna i zabawna (jak zarozumiałym trzeba być by sąsiadzić, że istota najwyzsza zniża się do naszych dylmatów i uczuć :-)) Poodzielam też postawę pokory i łagodnego sceptycyzmu.
                                                  • zawle Re: ktoś musiał napisać te książki, ale nie wie j 12.09.16, 14:34
                                                    aandzia43 napisała:
                                                    > Też uważam, że idea boga osobowego jest dziecinna i zabawna (jak zarozumiałym t
                                                    > rzeba być by sąsiadzić, że istota najwyzsza zniża się do naszych dylmatów i ucz
                                                    > uć :-)) Poodzielam też postawę pokory i łagodnego sceptycyzmu.

                                                    Bóg stworzony na nasz wzór i podobieństwo. Religia jako narzędzie podporządkowywania sobie ludzi, zarabiania i władzy. Idea Sił których jeszcze nie ogarniamy naukowo jest mi bardzo bliska.
                                                    >
                                                  • proteinowy.na.chwile Re: ktoś musiał napisać te książki, ale nie wie j 12.09.16, 15:06
                                                    > Idea Sił których jeszcze nie ogarniamy naukowo jest mi bardzo bliska. <

                                                    Ale czy ktoś w ogole spotkał w miarę normalną osobę, która myśli, że wszystko już wiadomo? Jak żyję takie osoby spotykałem tyko wsród mistyków.

                                                    Dla mnie najlepszym żartem jest, że ci ludzie dużo mówią o skromności a jednocześnie stawiają tezę nie mniejszą niż bezpośredni kontakt z kreatorem wszystkiego co jest. I zrozumienie wszystkiego w chwili olśnienia.

                                                    Tymczasem:

                                                    - Jak powstał Wszechświat? Nie wiadomo. (pytanie potencjalnie wadliwe).
                                                    - Jak powstało życie? Nie wiadomo. (pytanie potencjalnie wadliwe).
                                                    - Co to jest świadomość? Nie wiadomo. (pytanie potencjalnie wadliwe).
                                                    - Co to jest Absolut/Bóg? Pytanie wadliwe - zawiera elementy wewnętrznie sprzeczne, program wykonał niewłaściwą operacje i zostanie zamknięty.

                                                  • zawle Re: ktoś musiał napisać te książki, ale nie wie j 12.09.16, 16:34
                                                    Mistycy....nigdy żadnego nie spotkałam. Miałam znajomego chrześcijanina, który twierdził że miał kontakt z Bogiem i mówi w języku anielskim. Showmen z chorobą psychiczną w wywiadzie. Ale to są ciekawe historie.
                                                  • lybbla Re: ktoś musiał napisać te książki, ale nie wie j 13.09.16, 02:37
                                                    proteinowy.na.chwile napisał(a):


                                                    > I zrozumienie wszystkiego w chwili olśnienia.

                                                    Ja tak miałem na studiach o trzeciej pewnego ranka. Wypowiedzieliśmy z koleżnką na głos sens istnienia, pamiętam, że po jego wypowiedzeniu pojawiła się mysl, że od teraz nie będziemy mieli już o czym gadać. Na szczęście rano już nie pamiętaliśmy co dokładnie wypowiedzieliśmy.

                                                    >
                                                    > Tymczasem:
                                                    >
                                                    > - Jak powstał Wszechświat? Nie wiadomo. (pytanie potencjalnie wadliwe).

                                                    Coś tam wiadomo.

                                                    > - Jak powstało życie? Nie wiadomo. (pytanie potencjalnie wadliwe).

                                                    Coś tam wiadomo.

                                                    > - Co to jest świadomość? Nie wiadomo. (pytanie potencjalnie wadliwe).

                                                    Coś tam wiadomo.

                                                    > - Co to jest Absolut/Bóg? Pytanie wadliwe - zawiera elementy wewnętrznie sprzec
                                                    > zne, program wykonał niewłaściwą operacje i zostanie zamknięty.

                                                    A kogoś to obchodzi?

                                                    PS `pytanie potencjalnie wadliwe'
                                                    Co to jest za potworek myślowy? Nie lepiej o tym, ze modele są falsyfikowalne
                                                    a nieweryfikowalne.
                                                  • sabat3 Re: ktoś musiał napisać te książki, ale nie wie j 13.09.16, 11:52
                                                    lybbla napisał:

                                                    > > - Co to jest Absolut/Bóg? Pytanie wadliwe - zawiera elementy wewnętrznie
                                                    > sprzec
                                                    > > zne, program wykonał niewłaściwą operacje i zostanie zamknięty.
                                                    >
                                                    > A kogoś to obchodzi?

                                                    Mnie. Ale też coś wiadomo. Wcale nie trzeba wysilać łepetyny. Wystarczy podnieść kark i popatrzeć w nocne niebo, kiedy nasza mikroskopijna dzienna żarówka przestaje świecić w oczy i przesłaniać swym upierdliwym blaskiem piękno absolutu.
                                                    Skąd właściwie pomysł, że Bóg/Absolut to ciepełko, bezpieczeństwo, światło, dobre i szlachetne uczynki, miła i puchata przystań, w której można się schronić? Czy świat który obserwujemy potwierdza tą tezę?
                                                    Jak zinterpretować wszechświat, w którym wszystko tworzy się by zginąć, na nieskończonym oceanie mroku błyszczą mikrokosmosy gwiazd i układów planetarnych, zasiedlonych przez cudzożywne twory, pogrążone w bezustannej walce, pożerające się nawzajem by przetrwać i doskonalić się, a doskonalić i osiągnąć świadomość tylko po to, by zdać sobie sprawę z nieuchronności własnej zagłady? Tworzyć atrapy w postaci religii dla własnego strachu, bezużyteczne, bo w oczywisty sposób niezgodne z obserwacją, jednak będące jedyną bronią przed nieogarnionym mrokiem lęku uniemożliwiającym naturalną egzystencję?
                                                    Lem dał intrygującą alegorię "Fabryki dubeltów" w "Edenie". Nie znalazłem w literaturze bardziej trafnego przedstawienia "sensu" ludzkiej egzystencji.
                                                    Dlaczego więc "Dobry Bóg"... a nie na przykład monstrualny cień o twarzy ćmy i skrzydłach nietoperza z soczewką w ręku, zabawiający się prażeniem własnych tworów i obserwowaniu jak wiją się w konwulsjach? Bo tak łatwiej?
                                                  • marek.zak1 Re: ktoś musiał napisać te książki, ale nie wie j 13.09.16, 12:04
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Jak zinterpretować wszechświat, w którym wszystko tworzy się by zginąć, na nies
                                                    > kończonym oceanie mroku błyszczą mikrokosmosy gwiazd i układów planetarnych, zaiedlonych przez cudzożywne twory, pogrążone w bezustannej walce, pożerające się nawzajem by przetrwać i doskonalić się, a doskonalić i osiągnąć świadomość tylko po to, by zdać sobie sprawę z nieuchronności własnej zagłady? Tworzyć atrapy w postaci religii dla własnego strachu, bezużyteczne, bo w oczywisty sposób niezgodne z obserwacją, jednak będące jedyną bronią przed nieogarnionym mrokiem lęku uniemożliwiającym naturalną egzystencję?
                                                    -------------------------------
                                                    No tak to wygląda, a więc:
                                                    - Boga nie ma i wzyscy obrócimy się w proch,
                                                    - Bóg jest groźny, sprawiedliwy (ale wg niego samego), i nie wiadomo, co dalej,
                                                    - Bóg jest dobry, zesłał na Ziemie swojego syna (lub proroka Allacha) i jak bedziemy w niego wierzyć to czeka nas świetlana przyszłość, szczęśce wieczne itp. Wszystko jest jasne i poukładane.
                                                    Co wybieramy?
                                                  • sabat3 Re: ktoś musiał napisać te książki, ale nie wie j 13.09.16, 12:08
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > No tak to wygląda, a więc:
                                                    > - Boga nie ma i wzyscy obrócimy się w proch,
                                                    > - Bóg jest groźny, sprawiedliwy (ale wg niego samego), i nie wiadomo, co dalej
                                                    > ,
                                                    > - Bóg jest dobry, zesłał na Ziemie swojego syna (lub proroka Allacha) i jak bed
                                                    > ziemy w niego wierzyć to czeka nas świetlana przyszłość, szczęśce wieczne itp.
                                                    > Wszystko jest jasne i poukładane.
                                                    > Co wybieramy?

                                                    No przecież może jeszcze być groźny i niesprawiedliwy (nawet wg siebie samego) ale mający z nas wszystkich niezłą bekę :D
                                                  • marek.zak1 Re: ktoś musiał napisać te książki, ale nie wie j 13.09.16, 12:12
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > No tak to wygląda, a więc:
                                                    > > - Boga nie ma i wzyscy obrócimy się w proch,
                                                    > > - Bóg jest groźny, sprawiedliwy (ale wg niego samego), i nie wiadomo, co dalej
                                                    > > ,
                                                    > > - Bóg jest dobry, zesłał na Ziemie swojego syna (lub proroka Allacha) i jak bed
                                                    > > ziemy w niego wierzyć to czeka nas świetlana przyszłość, szczęśce wieczne
                                                    > itp.
                                                    > > Wszystko jest jasne i poukładane.
                                                    > > Co wybieramy?
                                                    >
                                                    > No przecież może jeszcze być groźny i niesprawiedliwy (nawet wg siebie samego) ale mający z nas wszystkich niezłą bekę :D
                                                    --------------------
                                                    Oczywiście i dlatego tej opcji 99% populacji nie wybiera. Religia (prynajmniej chrześcijaństwo i islam) obiecuje życie po życiu i to jest bardzo dobra oferta. Ludzie oddaja majatek, żeby troche dłużej pożyć a tuta życie wieczne -bajka.
                                                  • zawle Re: ktoś musiał napisać te książki, ale nie wie j 13.09.16, 15:35
                                                    marek.zak1 napisał: Religia (prynajmniej
                                                    > chrześcijaństwo i islam) obiecuje życie po życiu i to jest bardzo dobra ofert
                                                    > a. Ludzie oddaja majatek, żeby troche dłużej pożyć a tuta życie wieczne -bajka.

                                                    Oferta od Boga Od Religii jest all inclusive. Nieśmiertelność, piękno, miłość, szczęście i ani słowa o następnych etapach rekrutacji:))
                                                  • marek.zak1 Re: ktoś musiał napisać te książki, ale nie wie j 13.09.16, 15:43
                                                    zawle napisała:

                                                    > Oferta od Boga Od Religii jest all inclusive. Nieśmiertelność, piękno, miłość, szczęście i ani słowa o następnych etapach rekrutacji:)).
                                                    -------------------------------------------
                                                    Tak jest -all inclusive i to na zawsze, a cena umiarkowana. Stąd taka popularność tej oferty :).
                                                  • kag73 Re: ktoś musiał napisać te książki, ale nie wie j 13.09.16, 16:08
                                                    Eeee tam, wiekszosc sie boi, zeby do piekla nie trafic :) Bo wiadomo, ze tylko taka jest alternatywa.
                                                  • marek.zak1 Re: ktoś musiał napisać te książki, ale nie wie j 13.09.16, 16:14
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Eeee tam, wiekszosc sie boi, zeby do piekla nie trafic :) Bo wiadomo, ze tylko taka jest alternatywa.
                                                    -----------------
                                                    Tu jest (duży) kij i smaczna, soczysta marchewka.
                                                  • hello-kitty2 Re: ktoś musiał napisać te książki, ale nie wie j 13.09.16, 12:14
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > lybbla napisał:
                                                    >
                                                    > > > - Co to jest Absolut/Bóg? Pytanie wadliwe - zawiera elementy wewnęt
                                                    > rznie
                                                    > > sprzec
                                                    > > > zne, program wykonał niewłaściwą operacje i zostanie zamknięty.
                                                    > >
                                                    > > A kogoś to obchodzi?
                                                    >
                                                    > Mnie.

                                                    Mnie tez.

                                                    > Lem dał intrygującą alegorię "Fabryki dubeltów" w "Edenie". Nie znalazłem w lit
                                                    > eraturze bardziej trafnego przedstawienia "sensu" ludzkiej egzystencji.

                                                    Wprawdzie nie wiem co to jest alegoria i moze ja juz tu wstawiles a ja nie dostrzeglam ale zapytam: jaka ta alegoria? Jaki ten sens?

                                                    > Dlaczego więc "Dobry Bóg"... a nie na przykład monstrualny cień o twarzy ćmy i
                                                    > skrzydłach nietoperza z soczewką w ręku, zabawiający się prażeniem własnych two
                                                    > rów i obserwowaniu jak wiją się w konwulsjach? Bo tak łatwiej?

                                                    hehe jak Prospero z eksperymentami na pojebanych laskach bez przyszlosci. Z ta roznica, ze Bog dobry czy zly wie po co istniejemy, my natomiast rodzimy dzieci w sumie po nic.
                                                  • sabat3 Re: ktoś musiał napisać te książki, ale nie wie j 13.09.16, 14:17
                                                    Ta Lemowska fabryka miala mniej wiecej funkcjonowac tak: z surowca, jakiejs masy, produkowala poszczegolne elementy, ktore byly ze soba laczone w skomplikowane struktury a nastepnie demontowane i przetapiane do postaci surowca. I tak w kolko. Struktury byly do siebie podobne, lecz nie identyczne.
                                                    Lem opisywal to tak, ze mozna bylo odniesc wrazenie jakby produkowane bylo cos w rodzaju ciala (to moja interpretacja). Czytalem dawno, moglem mocno poprzekrecac.
                                                  • lybbla Re: ktoś musiał napisać te książki, ale nie wie j 13.09.16, 17:02
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > lybbla napisał:
                                                    >
                                                    > > > - Co to jest Absolut/Bóg? Pytanie wadliwe - zawiera elementy wewnęt
                                                    > rznie
                                                    > > sprzec
                                                    > > > zne, program wykonał niewłaściwą operacje i zostanie zamknięty.
                                                    > >
                                                    > > A kogoś to obchodzi?
                                                    >
                                                    > Mnie. Ale też coś wiadomo. Wcale nie trzeba wysilać łepetyny. Wystarczy podnieś
                                                    > ć kark i popatrzeć w nocne niebo, kiedy nasza mikroskopijna dzienna żarówka prz
                                                    > estaje świecić w oczy i przesłaniać swym upierdliwym blaskiem piękno absolutu.
                                                    > Skąd właściwie pomysł, że Bóg/Absolut to ciepełko, bezpieczeństwo, światło, dob
                                                    > re i szlachetne uczynki, miła i puchata przystań, w której można się schronić?
                                                    > Czy świat który obserwujemy potwierdza tą tezę?

                                                    Sabat ja nie wiem co Ci ta podniesiona łepetyna produkuje, ale to są pierwszorzędne dragi.
                                                    Nie mieszaj do tego Absolutu.
                                                  • proteinowy.na.chwile Re: ktoś musiał napisać te książki, ale nie wie j 13.09.16, 12:44
                                                    > Ja tak miałem na studiach o trzeciej pewnego ranka. Wypowiedzieliśmy z koleżnką na głos sens istnienia, pamiętam, że po jego wypowiedzeniu pojawiła się mysl, że od teraz nie będziemy mieli już o czym gadać. Na szczęście rano już nie pamiętaliśmy co dokładnie wypowiedzieliśmy <

                                                    Też zdarzyło mi sie kupić czasem dobre zioło.
                                                  • czasrefleksji Re: ktoś musiał napisać te książki, ale nie wie j 12.09.16, 10:45
                                                    W ślad za tym co napisał Urqu:

                                                    A. Einstein: "Everyone who is seriously committed to the cultivation of science becomes convinced that in all the laws of the universe is manifest a spirit vastly superior to man, and to which we with our powers must feel humble."

                                                    T.A. Edison : "My utmost respect and admiration to all the engineers, especially the greatest of them all: God."

                                                    Ch.Darwin: "I have never denied the existence of God. I think the theory of evolution is fully compatible with faith in God. I think the greatest argument for the existence of God is the impossibility of demonstrating and understanding that the immense universe, sublime above all measure, and man were the result of chance."

                                                    Darwin nie argumentował za wiarą, a przeciw ateizmowi.

                                                  • sabat3 Re: ktoś musiał napisać te książki, ale nie wie j 12.09.16, 11:34
                                                    Zorganizowane religie potrzebuja autorytetow, zeby na nich utwierdzac swoj dobrostan. Takie autorytety w postaci trupa sa szczegolnie zgrabne, bo nie moga zaprzeczyc.
                                                    Swego czasu pewien slynny fizyk mial powiedziec czasie kolacji: "Ten Sabat to jest klawy facet. Wezcie mu wplacajcie na konto osobiste szczodre datki, byle zwawo i bez ociagania, a piekne dziewczeta niec wokol nieg tancza, masuja nagimi cialami i stosuja na nim zdobycze sztuki zwanej auparisztaka".
                                                    W zasadzie to nie do konca jest jasne czy to powiedzial ale jest to niewykluczone. :)
                                                  • czasrefleksji Re: ktoś musiał napisać te książki, ale nie wie j 12.09.16, 11:41
                                                    Ad. Sabat - zdobycze sztuki zwanej auparisztaka".

                                                    Sztuki auparisztaka znanej również pod spolszczoną nazwą aupariszptaka:)
                                                  • czasrefleksji Re: ktoś musiał napisać te książki, ale nie wie j 12.09.16, 11:58
                                                    auparisz ptaka - sztuka sięgająca korzeniami czasów antycznych i dawniejszych, obecnie stały obiekt artystycznej inspiracji reżyserów filmów porno
                                                  • ninek04 Re: ktoś musiał napisać te książki, ale nie wie j 12.09.16, 22:32
                                                    sabat 3 napisał
                                                    >Ten Sabat to jest klawy facet. Wezcie mu wplacajcie na konto osobiste szczodre datki, byle zwawo i bez ociagania, a piekne dziewczeta niec wokol nieg tancza, masuja nagimi cialami i stosuja na nim zdobycze sztuki zwanej auparisztaka".
                                                    W zasadzie to nie do konca jest jasne czy to powiedzial ale jest to niewykluczone. :)<

                                                    Niewykluczone :) Z tymi datkami to sprawa może być dyskusyjna, ale cała reszta jest jak najbardziej możliwa do spełnienia - jednym słowem, mówisz- masz, no wiesz, co się nie robi dla klawego faceta ;)
                                                  • proteinowy.na.chwile Re: ktoś musiał napisać te książki, ale nie wie j 12.09.16, 16:34
                                                    > "Moim zdaniem idea osobowego Boga jest dziecinna. Może Pan nazywać mnie agnostykiem. Nie podzielam zapału zawodowych ateistów spowodowanego głównie bolesnym aktem wyzwolenia się z pęt religijnej indoktrynacji, jakiej byli poddani za młodu. Wolę postawę pokory wobec słabości naszego intelektualnego zrozumienia natury i własnego istnienia". <

                                                    Wrzucasz mi cytat z Einstaina zaraz po tym jak przypomniałem ci o wadliwości argumentu z autorytetu ( pl.m.wikipedia.org/wiki/Argumentum_ad_verecundiam ) , niegrzecznie moim zdaniem.

                                                    Ale skoro nalegasz to zadanie domowe. Przeanalizuj co zgubiło Einsteina i skłoniło go do odrzucenia fizyki kwantowej, mimo doświadczalnych dowodów. Co zatrzymało geniusza tak, ze dał sie wyprzedzić mniejszym umysłom?

                                                    Wracając do kultury dyskusji. Proszę grzecznie o szacunek.
                                                  • kag73 Re: ktoś musiał napisać te książki, ale nie wie j 12.09.16, 16:57
                                                    "Ale skoro nalegasz to zadanie domowe. Przeanalizuj co zgubiło Einsteina i skłoniło go do odrzucenia fizyki kwantowej, mimo doświadczalnych dowodów. Co zatrzymało geniusza tak, ze dał sie wyprzedzić mniejszym umysłom? "

                                                    Hmm, istnieje teoria taka, ze jego zaslugi tak naprawde byly zaslugami zony a jak sie z nim rozwiodla (rozstala sie, wyprowadzila od niego) to i zabraklo mu potencjalu, zeby dzialac dalej :)
                                                  • hello-kitty2 Re: ktoś musiał napisać te książki, ale nie wie j 12.09.16, 17:08
                                                    kag73 napisała:

                                                    > Hmm, istnieje teoria taka, ze jego zaslugi tak naprawde byly zaslugami zony

                                                    hehe nie dziwi nic, ze to od Ciebie ten przypisek, dajesz pozywke Proteinowemu ;)
                                                  • proteinowy.na.chwile Re: ktoś musiał napisać te książki, ale nie wie j 12.09.16, 17:40
                                                    > Hmm, istnieje teoria taka, ze jego zaslugi tak naprawde byly zaslugami zony a jak sie z nim rozwiodla (rozstala sie, wyprowadzila od niego) to i zabraklo mu potencjalu, zeby dzialac dalej :) <

                                                    A moze tak: druga zona okazała sie lepsza w łożku, i juz mu sie nie chciało pracować tylko udzielać wywiadów za grube pieniądze i pleść trzy po trzy :)
                                                  • zawle Re: ktoś musiał napisać te książki, ale nie wie j 12.09.16, 18:06
                                                    I nic nie chciała w zamian???:)))
                                                  • proteinowy.na.chwile Re: ktoś musiał napisać te książki, ale nie wie j 12.09.16, 18:19
                                                    zawle napisała:

                                                    > I nic nie chciała w zamian???:)))

                                                    A seks, sława i pieniądze?
                                                  • zawle Re: ktoś musiał napisać te książki, ale nie wie j 12.09.16, 18:26
                                                    Pieniądze to się niedługo skończą gdy on z płodności umysłowej przeszedł na bzykanie. Podobnie ze sławą.
                                                  • proteinowy.na.chwile Re: ktoś musiał napisać te książki, ale nie wie j 12.09.16, 18:44
                                                    zawle napisała:

                                                    > Pieniądze to się niedługo skończą gdy on z płodności umysłowej przeszedł na bzy
                                                    > kanie. Podobnie ze sławą.
                                                    >

                                                    To przechodzisz na foto-sesje. Wystawiasz jęzor w stylu gwiazdy glam rocka - publika szaleje przez następne 100 lat :)
                                                  • zawle Re: ktoś musiał napisać te książki, ale nie wie j 12.09.16, 19:29
                                                    hehe...jęzor miał dobrze zapowiadający się;)
                                                  • ninek04 Re: ktoś musiał napisać te książki, ale nie wie j 12.09.16, 22:49
                                                    > I nic nie chciała w zamian???:)))

                                                    >A seks, sława i pieniądze?<

                                                    Z tej Trójcy Św. wybrałabym seks, sława i pieniądze dla tych, którzy chcą paść własną próżność, tak mi się wydaje ;)
                                                  • marek.zak1 Re: ktoś musiał napisać te książki, ale nie wie j 12.09.16, 22:56
                                                    ninek04 napisała:


                                                    > Z tej Trójcy Św. wybrałabym seks, sława i pieniądze dla tych, którzy chcą paść własną próżność, tak mi się wydaje ;).
                                                    ---------------------------------------------
                                                    Faust na tę propozycje wybiera młodość.
                                                  • ninek04 Re: ktoś musiał napisać te książki, ale nie wie j 12.09.16, 23:10
                                                    marek. żak 1 napisał
                                                    >Faust na tę propozycje wybiera młodość.<

                                                    A w życiu ;) Młodość nie umywa się do wieków średnich - nigdy nie chciałabym cofnąć się do czasów mojej młodości, za żadne skarby ;)
                                                  • zawle Re: ktoś musiał napisać te książki, ale nie wie j 12.09.16, 23:19
                                                    Ja bym chciała czuć tak jak za młodości.
                                                  • ninek04 Re: ktoś musiał napisać te książki, ale nie wie j 13.09.16, 00:08
                                                    zawle napisała
                                                    >Ja bym chciała czuć tak jak za młodości.<

                                                    A ja czuję teraz w dwojnasób, albo w trójnasób tak ja za młodości, która jednak była czasem rzucenia się na głęboką wodę z potrzebą udowodnienia sobie i innym, że się nie utonie. Dzisiejszy czas to jednak zupełnie inna samoświadomość i przekonanie, po co,albo po nico to wszystko zmierza. Parafrazując Urqu, to dopiero teraz otworzyły mi się kanały i pole energetyczne, by zaczerpnąć z życia tyle, ile się da i póki się da. Młodość to stan ducha, mimo upływającego czasu w gruncie rzeczy wciąż mentalnie pozostaje się tą młodą dziewczyną lub chłopakiem, metryka nie jest żadnym znaczącym wskaźnikiem, by według niej uznawać, co przystoi, a co już nie za bardzo ;) Liczy się to,co i jak w duszy gra ;)
                                                  • zawle Re: ktoś musiał napisać te książki, ale nie wie j 13.09.16, 00:16
                                                    Coś jakby ślepy przejrzał? ;)
                                                  • lybbla Re: ktoś musiał napisać te książki, ale nie wie j 13.09.16, 01:34
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > zawle napisała
                                                    > >Ja bym chciała czuć tak jak za młodości.<
                                                    >
                                                    > A ja czuję teraz w dwojnasób, albo w trójnasób tak ja za młodości, która jedna
                                                    > k była czasem rzucenia się na głęboką wodę z potrzebą udowodnienia sobie i inny
                                                    > m, że się nie utonie.

                                                    To się nazywa Ninku kryzys wieku średniego ;)
                                                  • ninek04 Re: ktoś musiał napisać te książki, ale nie wie j 13.09.16, 19:37

                                                    Lybbla napisał
                                                    >To się nazywa Ninku kryzys wieku średniego ;)<

                                                    A tam kryzys. Raczej bardzo dobra zmiana, jeśli już ;) Odeszłam od męża bezpowrotnie i choć wiem, że łatwo nie będzie, to jest to najwłaściwsza decyzja z możliwych, stąd moje optymistyczne nastawienie do czasu, który nastąpił ;)
                                                  • proteinowy.na.chwile Re: ktoś musiał napisać te książki, ale nie wie j 13.09.16, 19:44
                                                    I tak trzymać (a uszczypliwości olewać). Niech Ci sie wiedzie Ninkowata ;)
                                                  • sabat3 Re: ktoś musiał napisać te książki, ale nie wie j 13.09.16, 19:48
                                                    proteinowy.na.chwile napisał(a):

                                                    > I tak trzymać (a uszczypliwości olewać). Niech Ci sie wiedzie Ninkowata ;)

                                                    Amen :)
                                                  • kag73 Re: ktoś musiał napisać te książki, ale nie wie j 13.09.16, 19:53
                                                    "A tam kryzys. Raczej bardzo dobra zmiana, jeśli już ;) Odeszłam od męża bezpowrotnie i choć wiem, że łatwo nie będzie, to jest to najwłaściwsza decyzja z możliwych, stąd moje optymistyczne nastawienie do czasu, który nastąpił ;)"

                                                    Gratuluje! Trzymam kciuki za "nowe zycie" ;)
                                                  • zawle Re: ktoś musiał napisać te książki, ale nie wie j 13.09.16, 19:56
                                                    Ooo....trzymaj się. Będzie inaczej. Niekiedy trudniej, niekiedy łatwiej, ale na czystych wodach:)
                                                  • aandzia43 Re: ktoś musiał napisać te książki, ale nie wie j 14.09.16, 09:42
                                                    zawle napisała:
                                                    Będzie inaczej. Niekiedy trudniej, niekiedy łatwiej, ale na
                                                    > czystych wodach:)

                                                    O, dokładnie :-) Nikt nie twierdzi, że psiejsko czarodziejsko, ale bez wysysającego energię psychicznego garba (nie nazywam tak męża Ninek, tylko ich relację).
                                                  • lybbla Re: ktoś musiał napisać te książki, ale nie wie j 13.09.16, 20:06
                                                    ninek04 napisała:

                                                    >
                                                    > Lybbla napisał
                                                    > >To się nazywa Ninku kryzys wieku średniego ;)<
                                                    >
                                                    > A tam kryzys. Raczej bardzo dobra zmiana, jeśli już ;) Odeszłam od męża bezpowr
                                                    > otnie i choć wiem, że łatwo nie będzie, to jest to najwłaściwsza decyzja z możl
                                                    > iwych, stąd moje optymistyczne nastawienie do czasu, który nastąpił ;)

                                                    Balast odrzucony, stery we własnych rękach, cudowne uczucie :)
                                                  • ninek04 Re: ktoś musiał napisać te książki, ale nie wie j 13.09.16, 20:49
                                                    To prawda, przecudowne uczucie, gdy zostawia się za sobą to wszystko, co ciążyło i przyprawiało o rozstrój nerwowy, zyskując spokój i równowagę wewnętrzną. Dziękuję Wam wszystkim, bo gdybym tu nie trafiła, nie poczytała punktu widzenia tych, którzy są w udanych związkach, i tych mniej udanych, i tych po przejściach, i tych, którzy są singlami, i tych, którzy ( lekko) krytykowali, to chyba dalej tkwiłabym w tym, z czego właśnie się wyrwałam.Forum czyni cuda, rzeczywiście, być może jest coś na rzeczy ;)
                                                  • szopen_cn Re: ktoś musiał napisać te książki, ale nie wie j 13.09.16, 21:22
                                                    Gratulacje.
                                                  • ninek04 Re: ktoś musiał napisać te książki, ale nie wie j 14.09.16, 06:13
                                                    Dziękuję :)
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: ktoś musiał napisać te książki, ale nie wie j 13.09.16, 22:02
                                                    Gratulacje, Ninek. Wszystkiego dobrego na nowej drodze życia ;-)
                                                    To teraz Ciebie będziemy nieść na sztandarach :-)
                                                  • ninek04 Re: ktoś musiał napisać te książki, ale nie wie j 14.09.16, 06:14
                                                    Dziękuję Zyg :-)
                                                  • zawle Re: ktoś musiał napisać te książki, ale nie wie j 14.09.16, 08:00
                                                    Jak dzieciaki?
                                                  • ninek04 Re: ktoś musiał napisać te książki, ale nie wie j 14.09.16, 09:20
                                                    Dzieciaki są ze mną, zmieniły szkołę,kolegów,szybko musiały wejść w nowe ramy organizacyjne, ale na razie wydaje się, że dają radę. Z ojcem kontaktu nie straciły - przeważnie w weekendy się widują,gdy on ma wolne i czasem w tygodniu. Fajnie jest nam we trójkę, ten spokój jest bezcenny :)
                                                  • aandzia43 Re: ktoś musiał napisać te książki, ale nie wie j 14.09.16, 09:34
                                                    Tak, spokój jest bezcenny. Bez niego tylko chaos i rozkład. Trzymam kciuki, Ninek i.życzę dużo energii, właściwych posunięć i spokoju ducha :-)
                                                  • wont2 Re: ktoś musiał napisać te książki, ale nie wie j 14.09.16, 10:46
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > Dzieciaki są ze mną, zmieniły szkołę,kolegów,szybko musiały wejść w nowe ramy o
                                                    > rganizacyjne, ale na razie wydaje się, że dają radę. Z ojcem kontaktu nie strac
                                                    > iły - przeważnie w weekendy się widują,gdy on ma wolne i czasem w tygodniu. Faj
                                                    > nie jest nam we trójkę, ten spokój jest bezcenny :)
                                                    ----------
                                                    Osz kurna, to poszlas po calosci... Przylaczam sie do gratulacji i trzymam kciuki zebys odzyskala szczescie :)
                                                  • zawle Re: ktoś musiał napisać te książki, ale nie wie j 14.09.16, 13:16
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > Dzieciaki są ze mną, zmieniły szkołę,kolegów,szybko musiały wejść w nowe ramy o
                                                    > rganizacyjne, ale na razie wydaje się, że dają radę. Z ojcem kontaktu nie strac
                                                    > iły - przeważnie w weekendy się widują,gdy on ma wolne i czasem w tygodniu. Faj
                                                    > nie jest nam we trójkę, ten spokój jest bezcenny :)

                                                    hehe....ja sowich pociech już w domu nie ma. Oboje mieszkają w innych miastach. Od września niepodzielnie panuję nad samotnością:)) Córa teraz przyleciała do domu i się pyta czy jest mi przykro że jestem sama. Jeszcze się tym nie zdążyłam nawet nacieszyć:)))
                                                  • kruche_ciacho Re: ktoś musiał napisać te książki, ale nie wie j 14.09.16, 11:22
                                                    super ninek, dolaczam sie do gratulacji :-)
                                                  • ninek04 Re: ktoś musiał napisać te książki, ale nie wie j 14.09.16, 12:06
                                                    Aandzia, Kruche, Wont - dzięki, dzięki :)
                                                    Co do odzyskania szczęścia - najważniejszy krok zrobiony, to rozstanie przyniosło mi już tyle szczęścia, wzmocniło mocno nadwątlone siły psychiczne i napełniło mnóstwem pozytywnej energii, że wiem,że będzie dobrze ;)
                                                  • marek.zak1 Re: ktoś musiał napisać te książki, ale nie wie j 14.09.16, 12:14
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > Aandzia, Kruche, Wont - dzięki, dzięki :)
                                                    > Co do odzyskania szczęścia - najważniejszy krok zrobiony, to rozstanie przyniosło mi już tyle szczęścia, wzmocniło mocno nadwątlone siły psychiczne i napełniło mnóstwem pozytywnej energii, że wiem,że będzie dobrze ;).
                                                    -----------------------------
                                                    Trzymamy kciuki :)
                                                  • hello-kitty2 Re: ktoś musiał napisać te książki, ale nie wie j 14.09.16, 19:51
                                                    Tez sie ciesze Twoim szczesciem Ninek zwlaszcza jesli Sabat maczal w tym palce ;-) Cos sie konczy, cos sie zaczyna. Ja w ogole lubie zmiany. Dbaj o siebie.
                                                  • kag73 Re: ktoś musiał napisać te książki, ale nie wie j 12.09.16, 21:41
                                                    "A moze tak: druga zona okazała sie lepsza w łożku, i juz mu sie nie chciało pracować tylko udzielać wywiadów za grube pieniądze i pleść trzy po trzy :)"

                                                    Jak najbardziej, podobno w drugim malzenstwie wiernoscia nie grzeszyl, mial slabosc do pieknych kobiet.
                                                    W dodatku nie ma obowiazku odkrywania ciagle czegos nowego tylko dlatego, ze raz sie cos odkrylo, prawda? ;)
                                                  • lybbla Re: ktoś musiał napisać te książki, ale nie wie j 13.09.16, 02:19
                                                    proteinowy.na.chwile napisał(a):

                                                    > Wolę postawę pokory wobec słabości naszego intelektualnego zrozumienia
                                                    > natury i własnego istnienia".
                                                    >
                                                    > Wrzucasz mi cytat z Einstaina zaraz po tym jak przypomniałem ci o wadliwości argumentu z autorytetu ( pl.m.wikipedia.org/wiki/Argumentum_ad_verecundiam ) , niegrzecznie moim zdaniem.

                                                    Co więcej przydałaby się większa pokora `do słabości naszego intelektualnego zrozumienia natury i własnego istnienia' szczególnie gdy chodzi o nauki socjologiczne :)

                                                    > Ale skoro nalegasz to zadanie domowe. Przeanalizuj co zgubiło Einsteina i skłon
                                                    > iło go do odrzucenia fizyki kwantowej, mimo doświadczalnych dowodów.

                                                    Ja Ci odpowiem bez zadawania Tobie pracy domowej.
                                                    Nic go nie zgubiło. Dostał nagrodę Nobla za wyjaśnienie zjawiska fotoelektrycznego, czyli wyjaśnienie doświadczenia przy pomocy kwantowego opisu promieniowania elektromagnetycznego (nie dostał jej za STW i OTW ;).
                                                    Innymi słowy odegrał kluczową rolę w powstawaniu tej teorii.
                                                    Pierwsze słyszę, że odrzucał mechanikę kwantową, krytykował natomiast jej interpretację (SIC!) kopehaską.

                                                    > Co zatrzymało geniusza tak, ze dał sie wyprzedzić mniejszym umysłom?

                                                    Po pierwsze na jakiej podstawie oceniasz, że to były mniejsze umysły?
                                                    Jakich kryteriów uzywasz do rozstrzygnięcia mniejszy, większy umysł?
                                                    Tego nie sprawdziłem ale wiele prac Einsteina jest błędnych.
                                                    Był on Ci słabym rachmistrzem i nie zawsze potrafił kontrolować zdolniejszych rachunkowo współpracowników.
                                                    Po drugie krytyka fundamentów jakiejś teorii otwiera często nowe furtki w mozolnie budowanym gmachu wiedzy. Prace dotyczące czegoś co nazywa się dziś EPR paradox (E jak Einstein) to danie się wyprzedzić?
                                                    Ale o stanach splątanych słyszałeś?

                                                    > Wracając do kultury dyskusji. Proszę grzecznie o szacunek.

                                                    I dlatego zadajesz Urqu pracę domową? :P
                                                  • proteinowy.na.chwile Re: ktoś musiał napisać te książki, ale nie wie j 13.09.16, 12:41
                                                    > Ja Ci odpowiem bez zadawania Tobie pracy domowej.
                                                    Nic go nie zgubiło. Dostał nagrodę Nobla za wyjaśnienie zjawiska fotoelektrycznego, czyli wyjaśnienie doświadczenia przy pomocy kwantowego opisu promieniowania elektromagnetycznego (nie dostał jej za STW i OTW ;). <

                                                    Wlazłeś mi Lybbla w naprędce ustawioną zapadnię na Urqu. Czyli potrzebę autorytetu skrzyżowaną z dosłownym rozumieniem poetyckich wyrażen. Rolą wyzwalacza w tej zapadni miało być sławetne "Bóg nie gra ze światem w kości". W sumie nie mam Ci za złe, bo w międzyczasie zorientowałem się, że Urqu nie jest zainteresowany eksplorowaniem obrzeży swojej wizji świata, jest bardziej zainteresowany umacnianiem tej wizji w oparciu o selektywne dane i cytaty. Wiec by na tą zapadnię nie wszedł, przynęta nie przechodzi przez filtr "czy ten zgrabny cytacik pasuje do mojej kolecji tez?"

                                                    Teraz "zgubiło" czy "nie zgubiło" i kwantowa natura zjawiska fotoelektrycznego. Einstein nie miał problemu z kwantową naturą (w sensie niepodzielnych porcji) subatomowej rzeczywistości. Nie chciał się tylko zgodzić na aspekty nieoznaczonosci i prawdopodobieństw w modelach uzywanym przy tych skalach.

                                                    Rozbraja mnie, że odpowiedź na problem argumentu z autorytetu jest ... werdykt komisji. Zgadzasz sie Lybbla z ta komisja? Opis zjawiska fotoelektrycznego jest daleko bardziej doniosły od opisu natury czasoprzestrzeni i grawitacji?

                                                    Wydaje mi sie ze lubisz przytrollowac nie tylko emocjonalnie, jak zarzuciła Ci Kitty. Lubisz też trollować intelektualnie, tzn spierać sie o semantykę czy technikalia, zamiast szczerze probować zrozumieć intencję drugiej strony. Szkoda, bo umiesz czytać lepiej niz większość.
                                                  • lybbla Re: ktoś musiał napisać te książki, ale nie wie j 13.09.16, 16:25
                                                    proteinowy.na.chwile napisał(a):


                                                    > Wlazłeś mi Lybbla w naprędce ustawioną zapadnię na Urqu.

                                                    Mam słabość do pomagania słabszym.

                                                    > Czyli potrzebę autorytetu skrzyżowaną z dosłownym rozumieniem poetyckich wyrażen.

                                                    A czego się spodziewałeś na forum dyskusyjnym o seksie?

                                                    > Rolą wyzwalacza w tej zapadni miało być sławetne "Bóg nie gra ze światem w kości".

                                                    Tak wiem, sławetne ale trochę się jednak trzeba nagłowić by pojąć jego sens.
                                                    Myślisz, że Urqu wykonał tę pracę?

                                                    > W sumie nie mam
                                                    > Ci za złe, bo w międzyczasie zorientowałem się, że Urqu nie jest zainteresowany
                                                    > eksplorowaniem obrzeży swojej wizji świata, jest bardziej zainteresowany umac
                                                    > nianiem tej wizji w oparciu o selektywne dane i cytaty.

                                                    Jak się patrzy tylko w prawo to tak jest.

                                                    > Wiec by na tą zapadnię
                                                    > nie wszedł, przynęta nie przechodzi przez filtr "czy ten zgrabny cytacik pasuje
                                                    > do mojej kolecji tez?"

                                                    Nie wszedłby.

                                                    > Teraz "zgubiło" czy "nie zgubiło" i kwantowa natura zjawiska fotoelektrycznego.
                                                    > Einstein nie miał problemu z kwantową naturą (w sensie niepodzielnych porcji)
                                                    > subatomowej rzeczywistości.

                                                    Nie walczył też z modelem atomu Bohra, równaniem Schrodingera itp, itd.

                                                    > Nie chciał się tylko zgodzić na aspekty nieoznaczon
                                                    > osci i prawdopodobieństw w modelach uzywanym przy tych skalach.

                                                    Słowo TYLKO przyjmuję jako dobrą monetę.
                                                    Miał JEDYNIE pewne uwagi do INTERPRETACJI modelu, który rewelacyjnie opisywał pewna dane doświadczalne. Kwestionował pewien kawałek mechaniki kwantowej a nie odrzucał
                                                    ją całą.

                                                    > Rozbraja mnie, że odpowiedź na problem argumentu z autorytetu jest ... werdykt
                                                    > komisji. Zgadzasz sie Lybbla z ta komisja? Opis zjawiska fotoelektrycznego jest
                                                    > daleko bardziej doniosły od opisu natury czasoprzestrzeni i grawitacji?

                                                    Proteinowy skup się. Albert Einstein dostał nagrodę Nobla za podwaliny teorii kwantów.
                                                    Ani za STW ani OTW jej nie dostał co jest pewnym kuriozum.
                                                    To żaden argument jest. Argumenty przedstawiłem wyżej.

                                                    > Wydaje mi sie ze lubisz przytrollowac nie tylko emocjonalnie, jak zarzuciła Ci Kitty.

                                                    Powołujesz się na autorytet Kitty a razem z Tobą to mamy już komisję.
                                                    Konkrety Proteinowy konkrety. Kiedy co i gdzie?

                                                    > Lubisz też trollować intelektualnie, tzn spierać sie o semantykę czy tec
                                                    > hnikalia, zamiast szczerze probować zrozumieć intencję drugiej strony.

                                                    Troll po raz drugi, nieładnie Proteinowy nieładnie. Ale potrafisz poprzeć przykładami.
                                                    Może to jednak Ty potrafisz sie odnieść jedynie do moich prób budowania pojęć adekwatnych
                                                    do problemu, moje proby zrozumienia intencji drugiej strony nie są dla Ciebie pociągające ;)

                                                    > Szkoda, bo umiesz czytać lepiej niz większość.

                                                    A to co?
                                                  • ninek04 Re: ktoś musiał napisać te książki, ale nie wie j 12.09.16, 22:24
                                                    Urquhart napisał

                                                    >To ciekawe Kitty te twoje podkreślenia, dla mnie też ważne choć tu nie pisałem, deiści i agnostycy nie wierzą w życie wieczne , a ci od psychotroniki wierzą jako w naturalną konsekwencję. Że interpretacja pola energii istot żywych, pozytywnych empatycznych intencji które rezonuje jeżeli rozwijasz je w sobie, a istnienie w tym polu daje umierającym błogość i uczucie gratyfikacji, wymaga przewodników i pośredników. Ludzie pielęgnujący w sobie nienawiść, złość, motywację do krzywdzenia , negatywną mogą się napędzać jakiś czas tym ale ich świadomość nie może współistnieć z tym polem, odrzuca ich. Oczywiście część uważa że pole ma samo w sobie musi mieć formę wyższej świadomości, dlatego wymaga osobowej relacji do umożliwienia kontaktu.
                                                    Problem zasadniczy jest jak naucza socjologia że przeważająca większość ludzi podejmuje działania pod wpływem emocji nie logiki i w tym sensie dopiero narracja religijna jest prawdziwa bo dopiero skuteczna. <

                                                    Dawaj Urqu, dawaj -ci,którzy dostąpili łaski oświecenia i otwarcia na religię przyjmują śmierć jako błogość,wdzięczność i uwolnienie od trosk doczesnych, mimo, że ból, który przychodzi im doświadczać wyłącza im świadomość, no ale oni mają otwarte kanały energetyczne i emanację empatycznych intencji. Tylko czemu , skoro osiągnęli już odpowiedni stopień świadomości i obietnicy życia wiecznego tak kurczowo trzymają się tego życia doczesnego, nie wyrażając zgody na zaprzestanie podtrzymywania funkcji życiowych, skoro mózg już nie żyje. Widać jednak nie spieszy im się, by jak najszybciej ulecieć w niebiosa, skoro chcą trwać tu i teraz, mając wyłączoną świadomość.
                                                  • hello-kitty2 Re: ktoś musiał napisać te książki, ale nie wie j 13.09.16, 00:32
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > Dawaj Urqu, dawaj -ci,którzy dostąpili łaski oświecenia i otwarcia na religię p
                                                    > rzyjmują śmierć jako błogość,wdzięczność i uwolnienie od trosk doczesnych, mimo
                                                    > , że ból, który przychodzi im doświadczać wyłącza im świadomość, no ale oni maj
                                                    > ą otwarte kanały energetyczne i emanację empatycznych intencji. Tylko czemu , s
                                                    > koro osiągnęli już odpowiedni stopień świadomości i obietnicy życia wiecznego t
                                                    > ak kurczowo trzymają się tego życia doczesnego, nie wyrażając zgody na zaprzest
                                                    > anie podtrzymywania funkcji życiowych, skoro mózg już nie żyje. Widać jednak ni
                                                    > e spieszy im się, by jak najszybciej ulecieć w niebiosa, skoro chcą trwać tu i
                                                    > teraz, mając wyłączoną świadomość.

                                                    Nie wyrazaja zgody, bo jak piszesz, maja wylaczona swiadomosc i mozg juz nie zyje? ;-) Tak tylko zgaduje.
                                                  • zawle Re: Ojciec dzieciom - jaki? 12.09.16, 10:03
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Ktorego Boga, tego co nie istnieje? (taka jest rozmowa z Toba, bo Ciebie nie in
                                                    > teresuje co kto mysli i co go w danym mysleniu uksztaltowalo, tylko odbijanie p
                                                    > ileczki i popis).

                                                    Rozumiem że zwrot "Którego Boga, tego co nie istnieje" jest tym który miał na celu otworzenie rozmowy pomiędzy nami? Podobnież ocena że ludzie mnie nie interesują, że się popisuję, że odbijam piłeczkę.

                                                    > Dla mnie to jest meczace, chyba tylko Drugi daje rade ale on sie zna na tych r
                                                    > oznych zaburzeniach wiec moze ma jakies chwyty ;-)

                                                    Następna samozwańcza diagnostka. Jakieś papiery na to masz? Cokolwiek? Poza ciekawością innymi i brakiem popisywania się?
                                                  • hello-kitty2 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 11.09.16, 13:02
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Przecież to jest główny czynnik i podstawa tego dealu.

                                                    Ale dla Ciebie? W Twoich oczach? Wg Ciebie, tak? Wystarczy, ze to dodasz, a nie bede miala wiecej pytan. Zreszta nie musisz dodawac. JEsli ktos mysli o odebraniu zycia wiecznego za cos tam, ze zrobil cos tam, to go na pewno nie odbierze, bo na zycie wieczne nie mozna ani zapracowac ani zasluzyc.
                                                  • marek.zak1 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 11.09.16, 13:28
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > Przecież to jest główny czynnik i podstawa tego dealu.
                                                    >
                                                    > Ale dla Ciebie? W Twoich oczach? Wg Ciebie, tak? Wystarczy, ze to dodasz, a nie bede miala wiecej pytan. Zreszta nie musisz dodawac. JEsli ktos mysli o odebraniu zycia wiecznego za cos tam, ze zrobil cos tam, to go na pewno nie odbierze, bo na zycie wieczne nie mozna ani zapracowac ani zasluzyc.
                                                    -----------------------------
                                                    Jak to nie można? Przecież wiara w Chrystusa + przykazania to wg chrześcijaństwa gwarancja życia wiecznego. A Islam? To samo + hurysy. To jest dobry deal i gdyby nie on ta religia by nie istniała. U Żydów życia po życiu nie ma (dowiedziałem sie tego wczoraj na filmie Allena ,,Śmietanka towarzyska") i dlatego to jest religia tylko dla Żydów.
                                                    >
                                                  • hello-kitty2 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 11.09.16, 15:09
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Jak to nie można? Przecież wiara w Chrystusa + przykazania to wg chrześcijaństw
                                                    > a gwarancja życia wiecznego.

                                                    No i co? Uwazasz, ze masz juz zagwarantowane? Czy masz wyjebane na Chrystusa + przykazania? Okresl sie.
                                                  • marek.zak1 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 11.09.16, 15:28
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > marek.zak1 napisał:
                                                    >
                                                    > > Jak to nie można? Przecież wiara w Chrystusa + przykazania to wg chrześcijaństw a gwarancja życia wiecznego.
                                                    >
                                                    > No i co? Uwazasz, ze masz juz zagwarantowane? Czy masz wyjebane na Chrystusa +
                                                    > przykazania? Okresl sie.
                                                    ------------------------
                                                    To nie ma nic wspólnego ze mną. Uczyłem się religii i takie są zasady. Wiara + dobre uczynki i brak grzechów śmiertelnych gwarantują życie wieczne w niebie.
                                                    W islamie jest podobnie, a swój sukces wzorował na chrześcijaństwie. Bóg jedyny + prorok + życie wieczne po śmierci, dla wierzących, a jak śmierć za wiarę to duże profity w przyszłym życiu.
                                                    Ja jestem mało wierzący więc niczego nie oczekuję.
                                                    >
                                                  • aandzia43 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 11.09.16, 15:40
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > hello-kitty2 napisała:
                                                    >
                                                    > > marek.zak1 napisał:
                                                    > >
                                                    > > > Jak to nie można? Przecież wiara w Chrystusa + przykazania to wg ch
                                                    > rześcijaństw a gwarancja życia wiecznego.
                                                    > >
                                                    > > No i co? Uwazasz, ze masz juz zagwarantowane? Czy masz wyjebane na Chryst
                                                    > usa +
                                                    > > przykazania? Okresl sie.
                                                    > ------------------------
                                                    > To nie ma nic wspólnego ze mną. Uczyłem się religii i takie są zasady. Wiara +
                                                    > dobre uczynki i brak grzechów śmiertelnych gwarantują życie wieczne w niebie.

                                                    Oj, albo to było dawno, albo mocno po łebkach :-P
                                                  • marek.zak1 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 11.09.16, 15:54
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > > To nie ma nic wspólnego ze mną. Uczyłem się religii i takie są zasady. Wiara + dobre uczynki i brak grzechów śmiertelnych gwarantują życie wieczne w niebie.
                                                    >
                                                    > Oj, albo to było dawno, albo mocno po łebkach :-P
                                                    --------------------
                                                    To jak tabliczka mnożenia. Zasady sie nie zmieniają.
                                                    >
                                                  • aandzia43 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 11.09.16, 16:07
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    > > > To nie ma nic wspólnego ze mną. Uczyłem się religii i takie są zasa
                                                    > dy. Wiara + dobre uczynki i brak grzechów śmiertelnych gwarantują życie wieczn
                                                    > e w niebie.
                                                    > >
                                                    > > Oj, albo to było dawno, albo mocno po łebkach :-P
                                                    > --------------------
                                                    > To jak tabliczka mnożenia. Zasady sie nie zmieniają.

                                                    No nie .słonko, będę nieprzyjemnie konkretna - podstawową zasadę czyli łaskę boską, pominąłeś ;-)

                                                    > >
                                                  • marek.zak1 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 11.09.16, 16:13
                                                    aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    > No nie .słonko, będę nieprzyjemnie konkretna - podstawową zasadę czyli łaskę boską, pominąłeś ;-)
                                                    -----------------------------
                                                    Z punktu widzenia sprawiedliwego Boga, laska boska pomaga Ci być dobrym i miłować innych, jednakże jeśli to robisz bez pomocy łaski boskiej, tym trudniej i lepiej,.a Bóg sprawiedliwy, który za dobre wynagradza, a za złe karze, na pewno to doceni :)
                                                  • aandzia43 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 11.09.16, 15:34
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > hello-kitty2 napisała:
                                                    >
                                                    > > marek.zak1 napisał:
                                                    > >
                                                    > > > Przecież to jest główny czynnik i podstawa tego dealu.
                                                    > >
                                                    > > Ale dla Ciebie? W Twoich oczach? Wg Ciebie, tak? Wystarczy, ze to dodasz,
                                                    > a nie bede miala wiecej pytan. Zreszta nie musisz dodawac. JEsli ktos mysli
                                                    > o odebraniu zycia wiecznego za cos tam, ze zrobil cos tam, to go na pewno nie o
                                                    > dbierze, bo na zycie wieczne nie mozna ani zapracowac ani zasluzyc.
                                                    > -----------------------------
                                                    > Jak to nie można? Przecież wiara w Chrystusa + przykazania to wg chrześcijaństw
                                                    > a gwarancja życia wiecznego. A Islam? To samo + hurysy. To jest dobry deal i gd
                                                    > yby nie on ta religia by nie istniała. U Żydów życia po życiu nie ma (dowiedzia
                                                    > łem sie tego wczoraj na filmie Allena ,,Śmietanka towarzyska") i dlatego to jes
                                                    > t religia tylko dla Żydów.
                                                    > >
                                                    Nie Marku, gwarancji nie ma. Jest obietnica. Nie ma dealu, jest szansa na boską łaskę i życie wieczne w Panu (nie mylić z boską laską zrobioną panu ;-)) Brak gwarancji i nacisk na właśnie łaskę Boga a nie zasługi to element obecny we wszystkich odłamach chrześcijanstwa. Osobliwie chyba najmniej w KK. Swego czasu pogoniono we Francji jansenistów za zbytnie jednakowoż i przesadne już akcentowanie wagi tej łaski i niebezpieczne tym samym zbliżanie się do protestantyzmu. My, z kręgu KK, nawet nauk żadnych przykruchtowych nie pobierający, żyjemy w przekonaniu że wystarczy dobrym być i przykazań się trzymać, a życie wieczne raczej będzie nam dane. A tu grucha! ;-) Jakieś tu panie dzieju buddyzmy, karmy i inne religie Wschodu, a nie rzetelny europejski monoteizm!
                                                    Kicia dobrze prawi. Znaczy się.zgodnie z teologią.
                                                  • marek.zak1 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 11.09.16, 15:52
                                                    aandzia43 napisała:


                                                    > Nie Marku, gwarancji nie ma. Jest obietnica. Nie ma dealu, jest szansa na boską łaskę i życie wieczne w Panu (nie mylić z boską laską zrobioną panu ;-)) Brak gwarancji i nacisk na właśnie łaskę Boga a nie zasługi to element obecny we wszystkich odłamach chrześcijanstwa.
                                                    -------------------------------
                                                    No dobrze, dla sprawiedliwych szansa jest bliska 100%, bo do końca my nie wiemy, czy byli sprawiedliwi, a wie to tylko Bóg. Bóg jest sprawiedliwy i osądzi sprawiedliwie - wierzących i dobrych czeka wieczność w Panu. Konkretów brak.
                                                    Na złych, którzy za grzechy w godzinę śmierci nie pożałują swoich grzechów, czeka piekło.
                                                    Łaska Boska jest ważna, ale ważniejsza dla grzeszników, niż dla sprawiedliwych.
                                                  • zawle Re: Ojciec dzieciom - jaki? 11.09.16, 16:01
                                                    Ale tylko na temat gwarancji dobrze prawi. Co nie draśnie nawet tego, że życie wieczne jest celem wiary, nasze tylko do niego drogą. Bez gwarancji.
                                                  • marek.zak1 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 11.09.16, 16:08
                                                    zawle napisała:

                                                    > Ale tylko na temat gwarancji dobrze prawi. Co nie draśnie nawet tego, że życie wieczne jest celem wiary, nasze tylko do niego drogą. Bez gwarancji.
                                                    ------------------------
                                                    Nie masz gwarancji, bo tylko Bóg wie na pewno, czy jesteś sprawiedliwy/a czy nie i odpowiednio osądzi.
                                                    Natomiast podczas mszy prośba: ,,Nie zważaj na grzechy nasze, ale na wiarę swojego kościoła..." jest wyłącznie prośbą, a sam Bóg rozstrzygnie, czy ważniejsza jest nasza wiara, czy uczynki. My tego nie wiemy.
                                                  • aandzia43 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 11.09.16, 16:20
                                                    zawle napisała:

                                                    > Ale tylko na temat gwarancji dobrze prawi. Co nie draśnie nawet tego, że życie
                                                    > wieczne jest celem wiary, nasze tylko do niego drogą. Bez gwarancji.
                                                    >
                                                    Życie wieczne celem, doczesne drogą, ale jako że ono jest drogą to nie można mieć na nie wyrąbane, bo.się nie dojdzie gdzie trzeba ;-) Normalni na umyśle wierzący, ci mocno zaangażowani w praktyki też, bardzo kochają życie i cieszą się nim.
                                                  • zawle Re: Ojciec dzieciom - jaki? 11.09.16, 16:28
                                                    Podobnie wysadzający się w powietrze dżihadyści. Tym że mogą wypełnić/wypełniać wolę boską.
                                                  • hello-kitty2 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 11.09.16, 00:39
                                                    proteinowy.na.chwile napisał(a):

                                                    > No nie wiem. Ja jestem tuż o krok od inkwizytorstwa jak z Piekary. Mógłbym poni
                                                    > eść święty ogień wiary i podpalić pol swiata. Albo byc spalonym. Czuje to. Nie
                                                    > jakies tam pitolenie o symbolach i przenośniach. Dzisiejsza religia mnie brzydz
                                                    > i brakiem jaj.

                                                    Brzydzi brakiem jaj czy jest balsamem bezpieczenstwa przed szalonymi dzieki hipokryzji niewiernych? 5 setek wodki i sie rozkraczasz miedzy przyklepujacym swoje zycie klapouchym, a tym, kogo wypatruje. No masz to w sobie, czujesz. Generalnie jestes niepokorny.
                                                  • sabat3 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 11.09.16, 08:08
                                                    Jesli chodzi o religie, to chcialbym, z taka pewna niesmialoscia, zaproponowac wskrzeszenie kultu Isztar :)
                                                    Moze na forum znalezliby sie jacys kultysci?
                                                  • zawle Re: Ojciec dzieciom - jaki? 11.09.16, 08:11
                                                    jebana feministka:)))
                                                  • urquhart niewierzący katolik 11.09.16, 09:12
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > proteinowy.na.chwile napisał(a):
                                                    >
                                                    > > No nie wiem. Ja jestem tuż o krok od inkwizytorstwa jak z Piekary. Mógłby
                                                    > m poni
                                                    > > eść święty ogień wiary i podpalić pol swiata. Albo byc spalonym. Czuje to
                                                    > . Nie
                                                    > > jakies tam pitolenie o symbolach i przenośniach. Dzisiejsza religia mnie
                                                    > brzydz
                                                    > > i brakiem jaj.
                                                    >
                                                    > Brzydzi brakiem jaj czy jest balsamem bezpieczenstwa przed szalonymi dzieki hip
                                                    > okryzji niewiernych?

                                                    To Proteinowy masz zapędy do bycia jak prof. Wolniewicz co deklaruje się jako niewierzący ale katolik bo identyfikuje się z katolickimi wartościami cywilizacji łacińskiej ?
                                                    Ostatnio skrytykował któregoś biskupa że ten może jest wierzący ale żaden z niego katolik skoro pozwala i nie oburza się i nie interweniuje kiedy lewackie łajdactwo robi marsze przed jego kościołem. :)

                                                    Mimo prawie 90 lat ten to ma jaja, i zapał prawdziwego wyznawcy, wyrzucili go za bezkompromisowość z katedry filozofii UW mimo że jego wykłady przyciągały tłumy, pojawiał się w radiu Rydzykowym i robił tam zamieszanie jak przedstawiał się jako niewierzący katolik , ale pozbyli się go szybko, teraz nowa ekipa TVP go znów czasem zaprasza ...

                                                    Jak sam to określa katolicyzm do dla niego odpowiedzialność za fundamenty kultury łacińskiej zagrożonej przez lewactwo "to znaczy „nieprzeparta chęć do naprawiania świata według własnych wyobrażeń, nie liczącą się z realiami natury ludzkiej – a przez to skłonną, by swe zbawienne pomysły wdrażać pod przymusem. (…) W jakimś opętańczym szale dąży ona do zniszczenia cywilizacji Zachodu: do samych fundamentów. W tym dążeniu trafia na dwie główne przeszkody. Stanowią je dwie prastare instytucje naszego życia społecznego: rodzina i Kościół, Lewactwu są one obrzydłe, nie do zniesienia.”
                                                  • zawle Re: niewierzący katolik 11.09.16, 09:20
                                                    Urgu..gdzie u Ciebie jest granica cudzołożenia?
                                                  • urquhart Re: niewierzący katolik 11.09.16, 09:51
                                                    Za ciągłe pytania w tym gdzie są granice i o skuteczność, za małą ortodoksję wywalali mnie z kolejnych wspólnot :)
                                                    Ale po mojemu pragmatycznie to granica lojalności tam gdzie ją obie strony ustalą i zobowiążą.
                                                  • zawle Re: niewierzący katolik 11.09.16, 10:05
                                                    To nie ograniczają Cię żadne wartości konserwatywne ani katolickie?
                                                  • aandzia43 Re: niewierzący katolik 11.09.16, 10:20
                                                    zawle napisała:

                                                    > To nie ograniczają Cię żadne wartości konserwatywne ani katolickie?
                                                    >

                                                    Ups, róbta co chceta :-P
                                                  • zawle Re: niewierzący katolik 11.09.16, 10:45
                                                    Wybierajta co chceta.
                                                  • urquhart Re: niewierzący katolik 11.09.16, 11:05
                                                    zawle napisała:
                                                    > Wybierajta co chceta.

                                                    Ja bym powiedział wybierajta mądrze i w zgodzie z sumieniem a nie bądźcie ślepo posłuszni. Współistniejąc wieki z Zakon Szpitala Najświętszej Maryi Panny Domu Niemieckiego mamy doświadczenie że samo obnoszenie się z krzyżami i Biblią nic nie znaczy.
                                                    Dlatego mnie osobiście interesuje co jest wspólne przesłanie dla wszystkich religii, a najlepiej co łączy religię i naukę i się sprawdza pragmatycznie, z uwzględnieniem sympatii lokalnej czy patriotyzmu cywilizacji łacińskiej.
                                                  • zawle Re: niewierzący katolik 11.09.16, 11:13
                                                    No pewnie że nic nie znaczy. Uważasz że jesteś po innej stronie niż Ci obnoszący się? Oni też tak o sobie myślą.
                                                  • ninek04 Re: niewierzący katolik 11.09.16, 13:20
                                                    >Wybierajta co chceta.

                                                    >Ja bym powiedział wybierajta mądrze i w zgodzie z sumieniem a nie bądźcie ślepo posłuszni. Współistniejąc wieki z Zakon Szpitala Najświętszej Maryi Panny Domu Niemieckiego mamy doświadczenie że samo obnoszenie się z krzyżami i Biblią nic nie znaczy.
                                                    Dlatego mnie osobiście interesuje co jest wspólne przesłanie dla wszystkich religii, a najlepiej co łączy religię i naukę i się sprawdza pragmatycznie, z uwzględnieniem sympatii lokalnej czy patriotyzmu cywilizacji łacińskiej. Współistniejąc wieki z Zakon Szpitala Najświętszej Maryi Panny Domu Niemieckiego mamy doświadczenie że samo obnoszenie się z krzyżami i Biblią nic nie znaczy.
                                                    Dlatego mnie osobiście interesuje co jest wspólne przesłanie dla wszystkich religii, a najlepiej co łączy religię i naukę i się sprawdza pragmatycznie, z uwzględnieniem sympatii lokalnej czy patriotyzmu cywilizacji łacińskiej. <

                                                    Stąd tylu katolików których wiara istnieje tylko na papierze, no ale według statystyk ponad 90% społeczeństwa to wierzący. A po prawdzie, gdyby zacząć szukać takich, którzy żyją ściśle według nakazów wiary, przykazań i wartości, które powinni wyznawać to nie wiem, czy by się znalazł chociaż jeden taki, łącznie z księżmi. Wszystko to szyte grubymi nićmi i tyle.
                                                  • urquhart Re: niewierzący katolik 11.09.16, 10:47
                                                    aandzia43 napisała:
                                                    > Ups, róbta co chceta :-P

                                                    Wiesz od czego rozpoczynają się nakazy prawa moralnego Pięcioksięgu z Biblii ?
                                                    "Nie pozwolisz żyć czarownicy"
                                                  • zawle Re: niewierzący katolik 11.09.16, 10:55
                                                    a do czego to urgu? Grozisz czy się tłumaczysz?
                                                  • aandzia43 Re: niewierzący katolik 11.09.16, 11:32
                                                    zawle napisała:

                                                    > a do czego to urgu? Grozisz czy się tłumaczysz?
                                                    >
                                                    Buhaha, stracił cierpliwosc i obnażył duszę inkwizytora :-D
                                                  • proteinowy.na.chwile Re: niewierzący katolik 11.09.16, 10:17
                                                    > To Proteinowy masz zapędy do bycia jak prof. Wolniewicz co deklaruje się jako niewierzący ale katolik bo identyfikuje się z katolickimi wartościami cywilizacji łacińskiej ? <

                                                    Spilem sie wczoraj z moimi lewicowymi wlasnie przyjaciółmi i sie ciut zagotowałam.
                                                    Stad nierozważny ton o braku jaj.

                                                    Mam problem z identyfikowaniem sie z tymi wartościami bo sa troche niejasne. Z patriotyzmem w każdym razie sie identyfikuje.
                                                  • urquhart Re: niewierzący katolik 11.09.16, 12:05
                                                    > Spilem sie wczoraj z moimi lewicowymi wlasnie przyjaciółmi i sie ciut zagotował
                                                    > am.
                                                    > Stad nierozważny ton o braku jaj.

                                                    Dokonały impuls na dyskusję z lewicowymi przyjaciółmi to ostatnio ujawniony plan cenzury internetu pod hasłem eskalacji walki o rasizmem i faszyzmem oczywiście...
                                                    Moich przynajmniej to skołowało jak to zracjonalizować. :)
                                                    www.wykop.pl/link/3336361/dc-leaks-g-soros-wspiera-globalna-regulacje-internetu/
                                              • ninek04 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 10.09.16, 22:25
                                                hello - kitty 2 napisała
                                                >Potrzeba wiary jak i kazda inna potrzeba nie opiera sie na niczym. Jesli sie na czyms w ogole opiera to na budowie czlowieka, sposobie w jaki jest skonstrulowany. Nie masz potrzeby wiary to i widocznie trudno Ci zrozumiec. Nie szkodzi ;)<

                                                No niby tak, bo w dzieciństwie i wczesnej młodości miałam tę wiarę wpajaną co do joty i chyba wówczas stwierdziłam, że nie jest mi ona do niczego potrzebna. A przechodziłam w swoim życiu etap, w którym na klęczkach prosiłam Boga o wszelkie łaski i błogosławieństwa. Ale w pewnym momencie przyszło opamiętanie i zrozumienie, że jednak nie tędy droga i tego staram się trzymać.
                                        • sabat3 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 11.09.16, 00:08
                                          proteinowy.na.chwile napisał(a):

                                          > > zagadnień, o których usiłowała mówić od wieków religia.
                                          >
                                          > A jakie to sa zagadnienia? Zawle rzuciła jedno: czesc i pokora dla żywiołów prz
                                          > yrody. O tym mowisz? Czy chodzi o to ze jest grupa zagadnień z definicji niepoz
                                          > nawalnych?

                                          Jest grupa zagadnień, co do których należy mieć poważne wątpliwości, czy nasz umysł jest władny je rozpoznać. Religia oprócz oczywistej redukcji lęku przed burzliwą przyrodą, usiłowała dać odpowiedzi na kilka podstawowych pytań nas nurtujących. Jako pierwsze pojawiło się chyba pytanie o to, co dzieje się z nami po śmierci.
                                          Jako drugie skąd wziął się świat. Po trzecie, jako konsekwencja poprzednich, pytanie o istotę absolutu. Odpowiedzi jakie na te pytania udzieliły religie są miejscami komiczne, niemniej - o to pytałeś - to właśnie te zagadnienia.
                                    • zawle Re: Ojciec dzieciom - jaki? 10.09.16, 05:33
                                      O tym są dwie piękne książki. "Sto lat samotności" Marqueza i" Gdybym ci kiedyś powiedziała" Judy Budnitz. Ja kupuję religię w znaczeniu pierwotnym/pradawnym. Cześć i pokora dla bezlitosnych żywiołów/przyrody.
                                      • zawle Re: Ojciec dzieciom - jaki? 10.09.16, 07:10
                                        Wszystko zaczęło się wypaczać gdy ludzie zaczęli tworzyć Bogów na swój wzór i podobieństwo.
                                        • sabat3 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 10.09.16, 08:44
                                          wydaje mi sie, ze zajmowanie sie istota absolutu jest na naszm etapie nieco mniej produktywne niz organizowanie sobie kolejnych sesji ruchow frykcyjnych i zdobywania bardziej uczciwej porcji tortu z zasobami niz ta, ktora przypadla nam w udziale. Duza czesc forumowiczow przez zauwazalne okresy swego zycia mogla sie poszczycic dosc burzliwymi przejsciami zyciowymi. jesli nie potrafilismy zapanowac nad wiatrami, ktore wialy nam w zagle, lub wbrew nim, to co nam do rozwazan o kwestiach ostatecznych.
                                          • zawle Re: Ojciec dzieciom - jaki? 10.09.16, 08:46
                                            Nie samym żarciem człowiek żyje.
                                          • marek.zak1 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 10.09.16, 09:41
                                            sabat3 napisał:

                                            > wydaje mi sie, ze zajmowanie sie istota absolutu jest na naszm etapie nieco mniej produktywne niz organizowanie sobie kolejnych sesji ruchow frykcyjnych i zdobywania bardziej uczciwej porcji tortu z zasobami niz ta, ktora przypadla nam w udziale.
                                            -------------------------------
                                            Juz Witkacy się do tego ustosunkował w 622 Upadkach Bunga. Idąc przez las Bungo zajmował się sprawami absolutu i w tym momencie wbił sobie gałąź w oko.
                                            To jest świetna rada, że trzeba te rzeczy, czyli ziemski real i absolut wyraźnie oddzielać ich ze sobą nie mieszać.
                                            • proteinowy.na.chwile Re: Ojciec dzieciom - jaki? 10.09.16, 10:16
                                              > Idąc przez las Bungo zajmował się sprawami absolutu i w tym momencie wbił sobie gałąź w oko

                                              Dzieki Marek, wrzucę to Urqu następnym razem bo lubi cytaty i autorytety.

                                              • urquhart Psychotronika 10.09.16, 10:35
                                                proteinowy.na.chwile napisał(a):

                                                > Dzieki Marek, wrzucę to Urqu następnym razem bo lubi cytaty i autorytety.

                                                Cytaty i autorytety mają to co i ty lubisz są weryfikowalne i odsiewają mitomanów i wariatów :)

                                                Już Ci napisałem że się nie przekonamy, nie widzę żebyśmy mieli potrzebę ośmieszać swoje argumenty czy siebie, możemy dzielić się swoimi motywami i inspiracjami żeby mieć inną perspektywę.

                                                Czy jak przyznam że miałem kiedyś religijne wizje i olśnienia z których się podśmiewasz to jestem zdyskredytowany ? Potem poznałem ślubną i się skończyło...

                                                Są tacy co próbują działać z siłą intencji energią świadomości bez narracji religijnej i też im to wychodzi choć brną w pseudonaukowe zawiłe i absurdalne logiczne wytłumaczenia mają realne wyniki i jest pewien wspólny mianownik który łączy ich z religiami.
                                                Dla mnie taką inspiracją jest efekt Maharishiego
                                                pl.wikipedia.org/wiki/Psychotronika
                                                • aandzia43 Re: Psychotronika 10.09.16, 11:08
                                                  urquhart napisał:


                                                  > Czy jak przyznam że miałem kiedyś religijne wizje i olśnienia z których się pod
                                                  > śmiewasz to jestem zdyskredytowany ? Potem poznałem ślubną i się skończyło...


                                                  > Myślisz że odmienne.stany świadomości skończyły się bo otworzyło się nowe źródło silnej ekscytacji i włączyły się inne bodźce czy dojrzał ci układ nerwowy. Okres dorastania to wielkie zamieszanie w mózgu, wiele osób doświadcza wtedy zjawisk zasadniczo patologicznych z punktu widzenia psychiatrii i neuronalogii. Mnie się przytrafily (w dzieciństwie o okresie dojrzewania) chyba wszystkie możliwe ;-)
                                                  • zawle Re: Psychotronika 10.09.16, 11:15
                                                    starzy widać jesteśmy skoro wątki na takie tematy zbaczają:))
                                                • proteinowy.na.chwile Re: Psychotronika 10.09.16, 11:10
                                                  > Cytaty i autorytety mają to co i ty lubisz są weryfikowalne i odsiewają mitomanów i wariatów :)

                                                  Niby jak? Newton poświecił alchemii wiecej niz fizyce matematyce i optyce razem wziętym, wyprodukował troche tekstu w tej dziedzinie i ten tekst jest bez większej wartosci, mimo ze pisał go geniusz. Podpieranie argumentu nazwiskiem z miejsca _oslabia_ jego wiarygodność, oznacza ze wysuwający argument nie ufa, ze argument ustoi na swoich własnych nogach.

                                                  > Już Ci napisałem że się nie przekonamy, nie widzę żebyśmy mieli potrzebę ośmieszać swoje argumenty czy siebie, możemy dzielić się swoimi motywami i inspiracjami żeby mieć inną perspektywę. <

                                                  "Ośmieszać"? Daje Ci lekkiego kuksańca z przymrużeniem oka, zeby wskazać na wadliwość procesu, czyli skłonność do argumentacji z autorytetu. A to dla Ciebie na dłuższa metę zysk, niezależnie czy sie dogadamy czy nie.

                                                  > Czy jak przyznam że miałem kiedyś religijne wizje i olśnienia z których się podśmiewasz to jestem zdyskredytowany ? Potem poznałem ślubną i się skończyło... <

                                                  A to juz zależy co proponujesz robić z efektami tych wizji.

                                                  Właśnie: jak to rozstrzygasz? Dajmy na to Mahomet miał wizje przeciwne do niektórych hinduskich mistyków. Hindusi i Pakistańczycy rozstrzygają te roznice maczetą. Czyje wizje ja, nie mający ich, mam wziąć na poważnie, a czyje nie?
                                                  • urquhart Re: Psychotronika 10.09.16, 11:26
                                                    > Właśnie: jak to rozstrzygasz? Dajmy na to Mahomet miał wizje przeciwne do niekt
                                                    > órych hinduskich mistyków. Hindusi i Pakistańczycy rozstrzygają te roznice macz
                                                    > etą. Czyje wizje ja, nie mający ich, mam wziąć na poważnie, a czyje nie?

                                                    Do wizji które były przełomowymi impulsami odkryć przyznawali się też Tesla i Wernher von Braun . Każdy otrzymał wizje z zrozumiałym dla siebie języku. Same wizje nie są uniwersalne tylko ich przesłanie.
                                                  • proteinowy.na.chwile Re: Psychotronika 10.09.16, 12:06
                                                    > Do wizji które były przełomowymi impulsami odkryć przyznawali się też Tesla i Wernher von Braun . Każdy otrzymał wizje z zrozumiałym dla siebie języku. Same wizje nie są uniwersalne tylko ich przesłanie. <

                                                    Toteż pisze: "zalezy co z tym zrobisz", a nie "nie wierze Ci", albo "to jest bez wartosci".

                                                    Jaka jest różnica miedzy Tesla a matka topiaca dzieci na prośbę Jezusa? Nasz software pod czaszka jest pełen błędów. Wyłączenie kontroli świadomości pomaga siegnąć głębiej, ale to co tam leży nie musi mieć większej wartosci poznawczej czy innej.

                                                    I najważniejsze: jakie jest to uniwersalne przesłanie? Ja widze na razie tylko pewien egzotyczny stan psychiczny bez uniwersalnej tresci.
                                                  • urquhart Re: Psychotronika 10.09.16, 13:39
                                                    > Jaka jest różnica miedzy Tesla a matka topiaca dzieci na prośbę Jezusa? Nasz so
                                                    > ftware pod czaszka jest pełen błędów. Wyłączenie kontroli świadomości pomaga si
                                                    > egnąć głębiej, ale to co tam leży nie musi mieć większej wartosci poznawczej cz
                                                    > y innej.

                                                    Właśnie, dlatego to jedynie nazwijmy to inna wrażliwość na sygnały które muszą być w cuglach pewnych (konserwatywnych?) wartości których strzeże religia jak nadrzędny szacunek do życia - a nie ostateczny imperatyw.
                                                    Dominacja nakazów religii nad zadawaniem pytań kończy się oczywiście źle jak u muzułmanów, ale i przekreślenie jej dorobku i dziedzictwa bez zainteresowania dla skuteczności jest równie złym pomysłem.

                                                    Jak z tymi męskimi cechami miedzy sprawczą agresywnością a empatyczną wrażliwością że trudno o niestabilny stan co łączy te cechy jak z tą regulacją w przysznicu :)
                                                  • proteinowy.na.chwile Re: Psychotronika 10.09.16, 14:12
                                                    > Właśnie, dlatego to jedynie nazwijmy to inna wrażliwość na sygnały które muszą być w cuglach pewnych (konserwatywnych?) wartości których strzeże religia jak nadrzędny szacunek do życia - a nie ostateczny imperatyw. <

                                                    Acha, to dzieki cegłom religii Tesla kopał z podświadomości skarby, a nie matka topiaca dzieciaki po nakazie Jezusa? Masz tupet, szacun. Ide na moje misterium w kościele równouprawnienia. Miłej soboty.
                                                  • urquhart Re: Psychotronika 10.09.16, 15:39
                                                    > Acha, to dzieki cegłom religii Tesla kopał z podświadomości skarby, a nie matka
                                                    > topiaca dzieciaki po nakazie Jezusa? Masz tupet, szacun. Ide na moje misterium
                                                    > w kościele równouprawnienia. Miłej soboty.

                                                    Wartości jak już. Typowo przekazuje je w wychowaniu religia.

                                                    Ja mam natomiast tym razem pytanie do Ciebie bo pomijasz zawsze ten wątek.
                                                    Wpływu intencji i świadomych myśli na rzeczywistość w ujęciu oderwanym od religii. (W ujęciu religijnym to modlitwa).
                                                    Czyli liczne eksperymenty Uniwersytetu Princeton ze zmianą rozkładu prawdopodobieństwa pod wpływem intencji zmotywowanej grupy czy z badaniem wpływu oddziaływania zbiorowej medytacji transcendentalnej na społeczeństwo (google-efekt Maharishiego).
                                                    Czy wystarczy ci wyjaśnienie sobie że to znów zbiegi okoliczności połączone z szarlatanerią?
                                                  • aandzia43 Re: Psychotronika 10.09.16, 15:25

                                                    > Właśnie, dlatego to jedynie nazwijmy to inna wrażliwość na sygnały które muszą
                                                    > być w cuglach pewnych (konserwatywnych?) wartości których strzeże religia jak n
                                                    > adrzędny szacunek do życia - a nie ostateczny imperatyw.

                                                    Szacunek do.życia nie jest wartością konserwatywną - kręgi obecnie mieniące się konserwatywnymi zwłaszczyly tę ideę, zinterpretowały po swojemu i zaprzęgły do swoich celów.
                                                  • urquhart Re: Psychotronika 10.09.16, 15:50
                                                    aandzia43 10.09.16, 15:25

                                                    > Właśnie, dlatego to jedynie nazwijmy to inna wrażliwość na sygnały które muszą
                                                    > być w cuglach pewnych (konserwatywnych?) wartości których strzeże religia jak n
                                                    > adrzędny szacunek do życia - a nie ostateczny imperatyw.

                                                    Szacunek do.życia nie jest wartością konserwatywną - kręgi obecnie mieniące się konserwatywnymi zwłaszczyly tę ideę, zinterpretowały po swojemu i zaprzęgły do swoich celów.

                                                    No dobra to nie takie czarno białe.
                                                    Natomiast trudno zaprzeczyć że za największymi zbrodniami ludobójstwa dla dobra ogółu nic nie prześcignie myśli lewicowej: Stallina, Mao, Pol Pot.
                                                    Pierwsze sformalizowane państwowe ludobójstwo to też dorobek Rewolucji Francuskiej, wymordowanie za udział w powstaniu reakcyjnym Wandei przez utopienie na barkach - jako element społecznie niepożądany nie nadający się do reedukacji.
                                                    Brak szacunku dla życia jednostki jest w nią wpisany.
                                                  • aandzia43 Re: Psychotronika 10.09.16, 17:08
                                                    urquhart napisał:

                                                    > aandzia43 10.09.16, 15:25
                                                    >
                                                    > > Właśnie, dlatego to jedynie nazwijmy to inna wrażliwość na sygnały które
                                                    > muszą
                                                    > > być w cuglach pewnych (konserwatywnych?) wartości których strzeże religia
                                                    > jak n
                                                    > > adrzędny szacunek do życia - a nie ostateczny imperatyw.
                                                    >
                                                    > Szacunek do.życia nie jest wartością konserwatywną - kręgi obecnie mieniące się
                                                    > konserwatywnymi zwłaszczyly tę ideę, zinterpretowały po swojemu i zaprzęgły do
                                                    > swoich celów.
                                                    >
                                                    > No dobra to nie takie czarno białe.
                                                    > Natomiast trudno zaprzeczyć że za największymi zbrodniami ludobójstwa dla dobra
                                                    > ogółu nic nie prześcignie myśli lewicowej: Stallina, Mao, Pol Pot.

                                                    Rany, znowu ten argument! Błagam, myślałam że takie rzeczy to już tylko u Rydzyka. Heloł, XX wiek, kupa luda na każdym skrawku Ziemi, jest kogo rezać, do tego możliwości techniczne bo cywilizacja przyżarła. Biedny Iwan nienadający się do reedukacji nowogrodzki element siekając też miał fantastyczne efekty, choć nieco.gorsze niż wyżej.wymienieni panowie, bo broń i infrastruktura mniej doskonale.
                                                    A dobrem ogółu (doczesnym czy.wiecznym) podpiera sie każdy żadny mordu świr. I każdy znajduje wyznawców, bo gawiedz tylko czyha żeby zostać wyznawcą i emocji wyższego celu, emocji jednego wspólnego sztandaru i emocji sensu życia zaznać.


                                                    > Pierwsze sformalizowane państwowe ludobójstwo to też dorobek Rewolucji Francusk
                                                    > iej, wymordowanie za udział w powstaniu reakcyjnym Wandei przez utopienie na ba
                                                    > rkach - jako element społecznie niepożądany nie nadający się do reedukacji.
                                                    > Brak szacunku dla życia jednostki jest w nią wpisany.

                                                    No nie.żartuj że pierwsze :-P Każde imperium (a i niejedno pomniejsze państewko) ma takich na.sumieniu w pytę. Kiedyś częściej popierano się.argumentem religijnym, ostatnimi czasy (przejściowo) zeświecczono świra.

                                                    >
                                                  • ninek04 Re: Psychotronika 10.09.16, 17:32
                                                    Urquhart napisał
                                                    >Natomiast trudno zaprzeczyć że za największymi zbrodniami ludobójstwa dla dobra ogółu nic nie prześcignie myśli lewicowej: Stallina, Mao, Pol Pot. <

                                                    Tak, jasne, bo kto jak nie lewica to wujek Samo Zło i jak się da, to każda szpileczka jest dobra, byle wetknąć ją w nielubiane miejsce. Ludobójstwo jest ludobójstwem, niezależnie od wyznawanych poglądów i nie ma co zawężać. Taki dajmy na to Karadzic też był lewakiem?
                                                  • ninek04 Re: Psychotronika 10.09.16, 17:19
                                                    urquhart napisał
                                                    >Właśnie, dlatego to jedynie nazwijmy to inna wrażliwość na sygnały które muszą być w cuglach pewnych (konserwatywnych?) wartości których strzeże religia jak nadrzędny szacunek do życia - a nie ostateczny imperatyw.<

                                                    A jak się ma ten nadrzędny stosunek do życia do poparcia dla kary śmierci, której przywrócenia tak ochoczo domagają się niektórzy konserwatyści? Cugle im się poluzowały w tej kwestii?
                                                  • aandzia43 Re: Psychotronika 10.09.16, 17:31

                                                    > A jak się ma ten nadrzędny stosunek do życia do poparcia dla kary śmierci, któr
                                                    > ej przywrócenia tak ochoczo domagają się niektórzy konserwatyści? Cugle im się
                                                    > poluzowały w tej kwestii?

                                                    Jak się ma do życia kobiet-inkubatorów? Nie ma żadnych cugli, jest tylko żądza rządu dusz i emocji mienia racji. I na górze, i w tłuszczy.
                                                    Natomiast Urqu ostatnio z upodobaniem używa słowa "konserwatywny" zamiast moralny (szlachetny, pozytywny) :-P
                                                  • ninek04 Re: Psychotronika 10.09.16, 17:52
                                                    aandzia 43 napisała
                                                    >Jak się ma do życia kobiet-inkubatorów? Nie ma żadnych cugli, jest tylko żądza rządu dusz i emocji mienia racji. I na górze, i w tłuszczy.
                                                    Natomiast Urqu ostatnio z upodobaniem używa słowa "konserwatywny" zamiast moralny (szlachetny, pozytywny) :-P<

                                                    Aż nadto widać, że całej tej masie wyznających wartości w najmniejszym stopniu chodzi o dobro dziecka już narodzonego, ale chorego na przykład, bo wtedy jakoś szybko tracą zainteresowanie, jak matka poradzi sobie z tą sytuacją, natomiast najważniejsze jest dla nich pokazowe zaprezentowanie wizerunku człowieka nieskazitelnie moralnego, chroniącego najwyższe wartości- godności życia poczętego, które to poczęte z racji swych wad być może tego życia nigdy nie zazna i jednocześnie chcą sprawować rząd dusz nad kobietą, która przecież jakoś sobie poradzi, a oni tylko ją przypilnują, w razie czego nałożą karę, albo szybko umyją rączki i wymigają się od wszelkiej odpowiedzialności.
                                                  • urquhart Re: Psychotronika 10.09.16, 18:41
                                                    aandzia43 napisała:
                                                    > Natomiast Urqu ostatnio z upodobaniem używa słowa "konserwatywny" zamiast moral
                                                    > ny (szlachetny, pozytywny) :-P

                                                    Bardziej trafia do Ciebie "róbta co chceta" ?
                                                  • aandzia43 Re: Psychotronika 10.09.16, 19:51
                                                    urquhart napisał:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    > > Natomiast Urqu ostatnio z upodobaniem używa słowa "konserwatywny" zamiast
                                                    > moral
                                                    > > ny (szlachetny, pozytywny) :-P
                                                    >
                                                    > Bardziej trafia do Ciebie "róbta co chceta" ?

                                                    Jako nowsza wersja "kochaj i rób co chcesz"? Już prędzej niż filisterstwo :-P
                                                    Bardziej serio: tobie rąbie się moralność i wartości duchowe z konserwatyzmem, a mnie to śmieszy i punktuję to. Swoją drogą mam wrażenie, że jakby tak odrzeć mnie z tych radośnie branych w objęcia chłopów (przed i po małżeństwie) i warknięć "spierdalać od naszych macic" to zostałaby bardzo zasadnicza i prostolinijna w wyborach i poglądach kobieta ;-)
                                                  • urquhart Re: Psychotronika 10.09.16, 18:52
                                                    > A jak się ma ten nadrzędny stosunek do życia do poparcia dla kary śmierci, któr
                                                    > ej przywrócenia tak ochoczo domagają się niektórzy konserwatyści? Cugle im się
                                                    > poluzowały w tej kwestii?

                                                    To konsekwencja która ma chronić kolejne potencjalne ofiary a nie oprawcę.
                                                    Dokładne tłumaczenie Nie morduj ma zupełnie inne znaczenie pojęciowe niż Nie zabijaj.
                                                    "Kto przelewa krew człowieka, przez człowieka zostanie przelana jego własna krew" (Rdz 9,6).
                                                  • ninek04 Re: Psychotronika 10.09.16, 19:06
                                                    >To konsekwencja która ma chronić kolejne potencjalne ofiary a nie oprawcę.
                                                    Dokładne tłumaczenie Nie morduj ma zupełnie inne znaczenie pojęciowe niż Nie zabijaj.
                                                    "Kto przelewa krew człowieka, przez człowieka zostanie przelana jego własna krew" (Rdz 9,6).<

                                                    No ale według ostatnich papieży ta interpretacja została chyba zweryfikowana. I jednak czynności prewencyjne oraz izolacja morderców jest raczej dość skutecznie egzekwowana, więc aż tak dużych przesłanki do przywrócenia tejże kary chyba nie występują? A jak się ma do tego zasada miłosierdzia? I przykazanie - nie zabijaj? Nie chodzi mi o to, że jestem jakąś obrończynią bestii, ale ta podwójna moralność ludzi mieniących się wierzącymi mierzi mnie okrutnie.
                                                  • aandzia43 Re: Psychotronika 10.09.16, 12:50
                                                    urquhart napisał:

                                                    > > Właśnie: jak to rozstrzygasz? Dajmy na to Mahomet miał wizje przeciwne do
                                                    > niekt
                                                    > > órych hinduskich mistyków. Hindusi i Pakistańczycy rozstrzygają te roznic
                                                    > e macz
                                                    > > etą. Czyje wizje ja, nie mający ich, mam wziąć na poważnie, a czyje nie?
                                                    >
                                                    > Do wizji które były przełomowymi impulsami odkryć przyznawali się też Tesla i W
                                                    > ernher von Braun . Każdy otrzymał wizje z zrozumiałym dla siebie języku. Same w
                                                    > izje nie są uniwersalne tylko ich przesłanie.
                                                    >

                                                    O wizjach nie czytałam akurat, o syntetycznym.ujęciu problemu nad którym trwała intensywna umysłowa praca "objawiającym się" podczas snu czytałam. Jakichś paru naukowców przyznało się do tych "proroczych snów" ;-) Sama przez.większą cześć życia korzystałam z takiej swoistej pomocy w uświaamiamiu sobie gdzie pies pogrzebany.
                                          • proteinowy.na.chwile Re: Ojciec dzieciom - jaki? 10.09.16, 10:13
                                            sabat3 napisał:

                                            > wydaje mi sie, ze zajmowanie sie istota absolutu jest na naszm etapie nieco mni
                                            > ej produktywne niz organizowanie sobie kolejnych sesji ruchow frykcyjnych i zdo
                                            > bywania bardziej uczciwej porcji tortu z zasobami niz ta, ktora przypadla nam w
                                            > udziale. Duza czesc forumowiczow przez zauwazalne okresy swego zycia mogla sie
                                            > poszczycic dosc burzliwymi przejsciami zyciowymi. jesli nie potrafilismy zapan
                                            > owac nad wiatrami, ktore wialy nam w zagle, lub wbrew nim, to co nam do rozwaza
                                            > n o kwestiach ostatecznych.

                                            Słusznie. Ale starzejemy sie i zobaczysz ile Twojego własnego otoczenia (zobaczywszy ze kutas sflaczał, cipka ma uścisk jak dłoń emeryta po pavulonie, jak rak kiełkuje tu i tam) zacznie nagle wyścig do Absolutu. Z dokładnie taka sama werwa jak wczesniej ścigali sie do cipek/chujów, do forsy, do władzy. "Mnie tu zaraz dawać najwiecej, Alleluja".
                                            • ninek04 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 10.09.16, 18:37
                                              proteinowy. na.chwile.napisal
                                              >Słusznie. Ale starzejemy sie i zobaczysz ile Twojego własnego otoczenia (zobaczywszy ze kutas sflaczał, cipka ma uścisk jak dłoń emeryta po pavulonie, jak rak kiełkuje tu i tam) zacznie nagle wyścig do Absolutu. Z dokładnie taka sama werwa jak wczesniej ścigali sie do cipek/chujów, do forsy, do władzy. "Mnie tu zaraz dawać najwiecej, Alleluja".<

                                              Jak trwoga to do Boga? ;)Nie byłabym taka przekonana.Ci,którzy wiedzą i wierzą , że życie doczesne wyznacza kres wszystkiego, to będą się tej wiary trzymać, niekoniecznie mając potrzebę zwracania się do poszukiwania Absolutu i zawierzania Panu, czy innemu bóstwu w chwili ostatecznego pożegnania z życiem. Jak ktoś jest o tym przekonany, to wyścig mija się z celem.
                                            • sabat3 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 10.09.16, 23:58
                                              proteinowy.na.chwile napisał(a):
                                              > Słusznie. Ale starzejemy sie i zobaczysz ile Twojego własnego otoczenia (zobacz
                                              > ywszy ze kutas sflaczał, cipka ma uścisk jak dłoń emeryta po pavulonie, jak rak
                                              > kiełkuje tu i tam) zacznie nagle wyścig do Absolutu. Z dokładnie taka sama wer
                                              > wa jak wczesniej ścigali sie do cipek/chujów, do forsy, do władzy. "Mnie tu zar
                                              > az dawać najwiecej, Alleluja".

                                              Bo ja wiem? Z moim ojcem jakieś 10-15 lat temu jeszcze dało się pogadać swobodnie, miewał takie luźniejsze gadki, że w sumie nie wiadomo, nie znamy dokładnie natury rzeczywistości, takie tam. Teraz na dźwięk słowa Bóg dostaje niemal drgawek - nie ma i koniec. Materializm, negacja i robaki po śmierci. Przestałem z nim na ten temat rozmawiać, bo ciężko dyskutuje się z betonem. Ale u niego jest dokładnie odwrotnie jak mówisz.
                                              • zawle Re: Ojciec dzieciom - jaki? 11.09.16, 06:13
                                                sabat3 napisał:
                                                > Bo ja wiem? Z moim ojcem jakieś 10-15 lat temu jeszcze dało się pogadać swobodn
                                                > ie, miewał takie luźniejsze gadki, że w sumie nie wiadomo, nie znamy dokładnie
                                                > natury rzeczywistości, takie tam. Teraz na dźwięk słowa Bóg dostaje niemal drga
                                                > wek - nie ma i koniec. Materializm, negacja i robaki po śmierci. Przestałem z n
                                                > im na ten temat rozmawiać, bo ciężko dyskutuje się z betonem. Ale u niego jest
                                                > dokładnie odwrotnie jak mówisz.

                                                realizuje w ten sposób swoją potrzebę wiary. Tą którą nie wszyscy mają;)
                                              • czasrefleksji Re: Ojciec dzieciom - jaki? 11.09.16, 12:11
                                                Chrystus Pan powiedział: "Nikogo na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem, jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten w niebie" (Mt 23,9).
                                                • czasrefleksji Re: Ojciec dzieciom - jaki? 11.09.16, 12:13
                                                  A więc nie ojciec dyrektor, lecz brat dyrektor. I tak dalej. Brat Święty. Brat rodzic, brat tato.
                                                  • czasrefleksji Re: Ojciec dzieciom - jaki? 11.09.16, 12:16
                                                    Dla mnie szczególnie interesujące jest zderzenie nauki Chrystusa - "Nikogo na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem, jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten w niebie" (Mt 23,9), ze starszymi od niego, a uznawanymi także w kościele chrześcijańskim 10 przykazaniami.
                                                  • marek.zak1 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 11.09.16, 12:46
                                                    Mis Bombo wypowiada się także i na ten temat:

                                                    Wracając od teściomisiów, Kamba zadała pytanie, które od dawna cisnęło jej się nie na pyszczek.
                                                    - Bombusiu, czy ty naprawdę wierzysz we wszystko, co mówisz i pisze biuletyn?
                                                    - Kambusiu, większość misi nie myśli, albo tylko wydaje im się, że myślą i informacja dla nich musi być prosta i nieskomplikowana. One mają wierzyć i nie zastanawiać się nad skomplikowanymi problemami naszego lasu. Wiara powoduje, że ich życie nabiera sensu i porządku. Gdyby tej wiary zabrakło, misie zostały by rozchwiane, wkradłaby się anarchia, prawo przestałoby być przestrzegane, a władza by upadła. Rozpoczęłaby się bezwzględna walka o miód i inne dobra. Czy silne misie, które zdobyłyby miód podzieliłyby się z innymi? Tylko dobrze sterowana i dozowana informacja pozwala zachować porządek w naszym i nie tylko naszym lesie. Tak jest wszędzie, a wszelkie gwałtowne zmiany powodowały w przeszłości wiele nieszczęść. Niektóre misie chcą znać prawdę, ale jest ich bardzo niewiele.. Większość chce wierzyć i sobie spokojnie żyć. Poza tym misie z naszego lasu lubią o sobie myśleć, że są wyjątkowe i lepsze od innych. Ta wiara im bardzo poprawia nastrój. Nasz biuletyn daje misiom tę wiarę i dlatego w naszym lesie panuje spokój, ład i porządek.
                                                  • czasrefleksji Re: Ojciec dzieciom - jaki? 11.09.16, 16:25
                                                    Jezus był więc, jak wskazujesz, aż tak progresywny i rewolucyjny, że aż do dzisiaj jego przykazanie nie znajduje zrozumienia nawet w kościele, w którym dziękuje się "ojcom", a nie braciom synom tego samego ojca, gdy ojciec był i jest jeden - Stwórca. Na szczęście wszyscy znamy choć modlitwę, jedyną zaleconą przez Jezusa: Ojcze nasz któryś jest w niebie.
                                                  • zawle Re: Ojciec dzieciom - jaki? 11.09.16, 16:30
                                                    nie wiem czy o tym mówisz, ale w chrześcijaństwie kult Jezusa przerósł Boga. To kiepsko wróży inwestycyjnie;)
                                                  • czasrefleksji Re: Ojciec dzieciom - jaki? 11.09.16, 16:36
                                                    zawle napisała:

                                                    > nie wiem czy o tym mówisz, ale w chrześcijaństwie kult Jezusa przerósł Boga. To
                                                    > kiepsko wróży inwestycyjnie;)


                                                    Rozumiem o czym myślisz. Ale aż lękam się o tym pisać, ponieważ o ile jest we mnie autentyczna wiara w Stwórcę, to jednak nie chcę w żaden sposób osłabiać wiary w proroków i świętych, która jest ogromnie rozwinięta i nie mnie maluczkiemu się z tym mierzyć. Zostawiam to sobie jako trudny dylemat prywatny.
                                                  • czasrefleksji Re: Ojciec dzieciom - jaki? 11.09.16, 16:44
                                                    PS. Materialiści tylko czyhają:), a ja jednak wolę świat religii niż materializmu, oba niedoskonałe
                                          • ninek04 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 10.09.16, 20:17
                                            sabat 3 napisał
                                            >wydaje mi sie, ze zajmowanie sie istota absolutu jest na naszm etapie nieco mniej produktywne niz organizowanie sobie kolejnych sesji ruchow frykcyjnych i zdobywania bardziej uczciwej porcji tortu z zasobami niz ta, ktora przypadla nam w udziale. Duza czesc forumowiczow przez zauwazalne okresy swego zycia mogla sie poszczycic dosc burzliwymi przejsciami zyciowymi. jesli nie potrafilismy zapanowac nad wiatrami, ktore wialy nam w zagle, lub wbrew nim, to co nam do rozwazan o kwestiach ostatecznych.<

                                            No właśnie.Cóż mi po zagłębianiu się w istotę absolutu i dywagacje na temat niewysłowionego, skoro jestem osadzona w realiach teraźniejszości i skupiona na zapewnieniu w miarę znośnego bytu swoim dzieciom przede wszystkim, no i sobie też przy okazji. Życie ma swoje skończone ramy, w których zawiera się całe nasze istnienie, radości, smutki, szczęście i jego brak, i trzeba jakoś się w tych ramach umiejscowić, bo to co przeżyjesz świadomie tu i teraz , to twoje, reszta to ułuda, trudna do udowodnienia.
                    • sabat3 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 09.09.16, 08:16
                      Robienie coreczki jest czynnoscia bardzo przyjemna i odprezajaca, niemniej przypadkowym efektem tej dzialalnosci moze byc zrobienie dwoch nadaktywnych ruchowo chlopakow. Wiem co mowie ;)
                      • zawle Re: Ojciec dzieciom - jaki? 09.09.16, 09:11
                        Chłopcy nie są nadaktywni, mają zwyczajnie inny temperament niż dziewczynki;)
                    • hello-kitty2 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 09.09.16, 19:37
                      zawle napisała:

                      > Co do wyciągania prywatnych wiadomości, przypominasz mi o tym nieustająco. Doit
                      > er chyba niedawno o tym pisał

                      Slucham? A co ja wymieniam z tym czlowiekiem jakas prywatna korespondencje? Chyba zartujesz.

                      , poza tym nie widziałam żeby na publicznym protei
                      > nowy się chwalił swoim ojcem świadkiem- wariatem jak to określiłaś?

                      Nie bardzo rozumiem na czym mnie tu lapiesz? Fakt, ze ojciec byl Swiadkiem Jehowy podawal Proteinowy publicznie bardzo dawno temu, jeszcze za czasow dyskusji z Mojemail i od tego czasu systematycznie do rozmow o Bogu wracamy. Mam to wygrzebac? Chyba nie ma sensu. Wystarczy pomyslec skad te powracajace rozmowy o Bogu sie biora. No bo byl nimi dom Proteinowego pewnie przesiakniety czego mu akurat zazdroszcze gdyz ja wychowalam sie u ateistow - przebierancow. Dlatego jest jakies przyciaganie/scieranie ale consensusu nie bedzie ;)

                      Slowa 'wariat' uzylam w odpowiedzi na jego wypowiedz:
                      ''> > Tylko kto tu rzadzi na tym swiecie? Tata nie mowil? <
                      >
                      > Mówił. Mówił tez inne rzeczy ktore były łatwe do zweryfikowania i okazały sie k
                      > łamstwem. Nie mow, ze bierzesz na powaznie opowieści wymyślone przez wariatów n
                      > a pożytek idiotów."

                      W odpowiedzi nawalam ojca ''wariatem'' (jako mowiacego/powtarzajacego wariactwa) a siebie ''idiota" (jako bioracego na powaznie wymyslone wariactwa) co nie znaczy, ze ojciec Proteinowego byl wariatem, a ja idiota ;) Moze nie bierz wszystkiego tak doslownie zwlaszcza z zakresu wiary.

                      Gdyby nawet laczlya mnie z Proteinowym jakas erotyczna wiez czego potwierdzic nie moge, to na pewno ani ojciec Proteinowego (sw.pamieci) ani ten drugi Ojciec nie wchodziliby w sklad erotycznego pierdololo. No jak Ty sobie to wyobrazasz ;-)))
              • proteinowy.na.chwile Re: Ojciec dzieciom - jaki? 09.09.16, 00:20
                > A ja pomagam czy przeszkadzam?

                Jestes potencjalnym zagrożeniem tego "radzenia sobie".
        • ninek04 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 09.09.16, 20:27
          proteinowy. na.chwile.napisal
          >Byle tylko nie odpuścić trzymania gęby na kłódkę, rozwiązywania bieżących problemów, utrzymania zatrudnienia.<

          Nie bardzo ogarniam, jak można być gotowym mentalnie na zostanie ojcem po raz kolejny i radzenie sobie coraz lepiej w związku, mówiąc jednocześnie o wstrzemięźliwości komunikacyjnej w związku i chujozie życia, no ale widocznie można.
      • zawle Re: Ojciec dzieciom - jaki? 08.09.16, 22:50
        hello-kitty2 napisała: > Czyli pozostaje nieodzowna czesc pytania: ojciec dzieciom - jaki dla ich matki?
        > Jak mowila ostatnio Zawle denerwuja ja wypowiedzi ludzi, ktorzy sobie zaplanow
        > ali dobrego ojca dla dzieci, a nie zaplanowali sobie dobrego zwiazku.

        To zaproszenie do rozmowy, stęskniłaś się?:)) Wątpi w deklaracje ludzi którzy mają taką dziurawą sprawczość.

        Ty juz wi
        > esz, ze zwiazek jest kiepski, a planujesz, ze ''bedziesz lojcem''. Ze tez Zawle
        > sie jeszcze nie zdenerwowala ;-)

        Zawle nigdy nikomu nie napisała prześmiewczo....to sobie jeszcze w swoim bagnie zrób dzidziusia. Bo sama miała dzieci z przypadku. Bo uważa że większość rodzin to bagno, a dzieci fajne są i szkoda by ich było nie mieć. Ale jak masz coś do powiedzenia proteinowemu, to nie rób sobie ze mnie kija. Miej odwagę, poćwicz tu na sucho;)
        • hello-kitty2 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 12.09.16, 22:09
          No to przerobilismy juz ojcow, w tym Najwyzszego, to pozostala tylko matka - jaka dzieciom? A matka wiadomo jest tylko jedna ;-)
          Zlapalam sie na tym, ze jak w TV leci film z dzieckiem albo o rodzicu to przelaczam, wyroslam juz z macierzynstwa, opowiesci o malym dziecku mojej przyjaciolki powoduja u mnie spojrzenia na zegarek. Teraz to juz tylko czekam kiedy z synem pojde na silke. Ostatnio jego ojciec sie chwalil, ze pobiegnie w wyscigu na 10km zeby zbobyc kolejny medal, a syn do niego, ze i tak nie przekroczy liczby medali z jego kolekcji. Gen jest, trzeba rozwijac. Jaka matka dzieciom? U mnie docieta na maksa zeby sie nie wstydzil na treningu ;) A tak ogolnie to chyba zeby sie dzieci nas nie wstydzily chyba. Fajnie byloby jak Mabelle pisala dzielic pasje.
          • zawle Re: Ojciec dzieciom - jaki? 12.09.16, 22:47
            hello-kitty2 napisała: A tak ogolnie to chyba zeb
            > y sie dzieci nas nie wstydzily chyba.

            Za nas, czy nas?
            • hello-kitty2 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 13.09.16, 00:22
              zawle napisała:

              > hello-kitty2 napisała: A tak ogolnie to chyba zeb
              > > y sie dzieci nas nie wstydzily chyba.
              >
              > Za nas, czy nas?

              Nas. ''Za nas" sie wstydzic nikt nie musi, bo kazdy odpowiada za siebie.
              • zawle Re: Ojciec dzieciom - jaki? 13.09.16, 00:27
                Nas nie wstydziły w sensie....żeby nam o sobie mówiły, czy żeby się wstydziły że są naszymi dziećmi?
                • hello-kitty2 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 13.09.16, 00:35
                  zawle napisała:

                  > Nas nie wstydziły w sensie....żeby nam o sobie mówiły, czy żeby się wstydziły ż
                  > e są naszymi dziećmi?

                  Zeby sie nie wstydzily, ze maja taka matke.
                  • zawle Re: Ojciec dzieciom - jaki? 13.09.16, 00:43
                    To każdy nie odpowiada za siebie?
                    • hello-kitty2 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 13.09.16, 01:30
                      zawle napisała:

                      > To każdy nie odpowiada za siebie?

                      Sorry ale mnie to meczy. Wole pogadac z kims kto wspolpracuje w rozmowie.
                      • zawle Re: Ojciec dzieciom - jaki? 13.09.16, 09:01
                        hello-kitty2 napisała:
                        > Sorry ale mnie to meczy. Wole pogadac z kims kto wspolpracuje w rozmowie.

                        Ok, to przeformułuję pytanie.jaka dla Ciebie jest różnica pomiędzy "wstydzić się za to, co matka robi/jak się zachowuje" a wstydzić się za to jaka matka jest"?
                        Jeśli je wymienisz...wskaż tą która powoduje że sformułowanie "każdy odpowiada za siebie" nie ma tu racji bytu.
                        • hello-kitty2 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 13.09.16, 09:42
                          zawle napisała:

                          > Ok, to przeformułuję pytanie.jaka dla Ciebie jest różnica pomiędzy "wstydzić si
                          > ę za to, co matka robi/jak się zachowuje" a wstydzić się za to jaka matka jest
                          > "?
                          > Jeśli je wymienisz...wskaż tą która powoduje że sformułowanie "każdy odpowiada
                          > za siebie" nie ma tu racji bytu.

                          Dla mnie roznica jest zasadnicza. Wstydzic sie za kogos to brac odpowiedzialnosc za jego wybory. Wstydzic sie kogos to wstydzic sie istniejacego stanu rzeczy. Ja wstydzilam sie np choroby mojego ojca. Byl chory na Stwardnienie Rozsiane objawiajace sie b.duzymi zaburzeniami rownowagi. Nie mogl tanczyc, podskoczyc, wysiasc z autobusu, nie mowiac o jakims sporcie, bo sie przewracal. Nie moge powiedziec, ze sie wstydzilam 'za niego', bo przeciez on nie wybieral takiego zachowania (przewracania sie), a ze ludzie sie z niego smiali albo baby wyzywaly na ulicy, ze po pijaku dziecko prowadza, to powodowalo, ze sie wstydzilam. W rezultacie unikalam chodzenia z nim gdziekolwiek. Przykladow mozna mnozyc. Mozna sie wstydzic, ze matka skonczyla zawodowke, ze wazy 100kg, ect. NIe masz za bardzo na to wplywu jak jestes dzieckiem. Wyrazilam wiec zyczenie zeby dzieci sie nas nie wstydzily ale to jest tylko zyczenie.
                          • hello-kitty2 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 13.09.16, 09:49
                            Aaa jeszcze Ci podam przyklad. Ostatnio syn zaczal robic jakies uniki wychodzac do szkoly. Wychodzil innym wyjsciem ect. Dopytuje sie wtf? W koncu wyszlo, ze dzieci sie z niego smialy na ulicy. Ja sie pytam 'ale z czego?' A on, ze ''on mieszka w apartamencie, a wszyscy mieszkaja w domach", rozumiesz? Ja piedziele ;-) Wstydzic sie mozna doslownie wszystkiego.
                            • zawle Re: Ojciec dzieciom - jaki? 13.09.16, 15:38
                              hello-kitty2 napisała:

                              > Aaa jeszcze Ci podam przyklad. Ostatnio syn zaczal robic jakies uniki wychodzac
                              > do szkoly. Wychodzil innym wyjsciem ect. Dopytuje sie wtf? W koncu wyszlo, ze
                              > dzieci sie z niego smialy na ulicy. Ja sie pytam 'ale z czego?' A on, ze ''on m
                              > ieszka w apartamencie, a wszyscy mieszkaja w domach", rozumiesz? Ja piedziele ;
                              > -) Wstydzic sie mozna doslownie wszystkiego.

                              Przeprowadzacie się?
                          • zawle Re: Ojciec dzieciom - jaki? 13.09.16, 15:18
                            hello-kitty2 napisała:
                            > Dla mnie roznica jest zasadnicza. Wstydzic sie za kogos to brac odpowiedzialnos
                            > c za jego wybory. Wstydzic sie kogos to wstydzic sie istniejacego stanu rzeczy.
                            > Ja wstydzilam sie np choroby mojego ojca. Byl chory na Stwardnienie Rozsiane o
                            > bjawiajace sie b.duzymi zaburzeniami rownowagi. Nie mogl tanczyc, podskoczyc, w
                            > ysiasc z autobusu, nie mowiac o jakims sporcie, bo sie przewracal. Nie moge pow
                            > iedziec, ze sie wstydzilam 'za niego', bo przeciez on nie wybieral takiego zach
                            > owania (przewracania sie), a ze ludzie sie z niego smiali albo baby wyzywaly na
                            > ulicy, ze po pijaku dziecko prowadza, to powodowalo, ze sie wstydzilam. W rezu
                            > ltacie unikalam chodzenia z nim gdziekolwiek. Przykladow mozna mnozyc. Mozna si
                            > e wstydzic, ze matka skonczyla zawodowke, ze wazy 100kg, ect. NIe masz za bardz
                            > o na to wplywu jak jestes dzieckiem. Wyrazilam wiec zyczenie zeby dzieci sie na
                            > s nie wstydzily ale to jest tylko zyczenie.

                            Dla mnie nie ma żadnej. Można ważyć 100 kg bo się lubi wpieprzać. To jak się wygląda/kim może/jest wyborem mniejszym lub większym. Branie odpowiedzialności za to co kto robi jest takim samym gównem jak branie odpowiedzialności za to kim ktoś jest. Tyle że dzieci tego jeszcze nie wiedzą i się wstydzą. Nie radzą sobie z cudzą i własną oceną sytuacji. I gdy rozmawiamy z poziomy dziecka...wszystko jedno. Wstydzą się tak samo gdy mają ojca alkoholika czy chorego.
                            Rolą rodzica jest pomóc dziecku wejść na następny etap....a nie robić tak/zachowywać się tak żeby się za nas nie wstydziły ( wykluczam z tego np alkoholizm).


                            W sieci wszystko jest sztuczne.
                  • aandzia43 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 13.09.16, 00:50
                    hello-kitty2 napisała:

                    > zawle napisała:
                    >
                    > > Nas nie wstydziły w sensie....żeby nam o sobie mówiły, czy żeby się wstyd
                    > ziły ż
                    > > e są naszymi dziećmi?
                    >
                    > Zeby sie nie wstydzily, ze maja taka matke.

                    Dla mnie to był potężny motor. Nie.wstydziły w.znaczeniu miały pożytek, dostały to, co dobre.
          • ninek04 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 12.09.16, 22:59
            hello - kitty 2 napisała
            >No to przerobilismy juz ojcow, w tym Najwyzszego, to pozostala tylko matka - jaka dzieciom? A matka wiadomo jest tylko jedna ;-) <

            Może taka nie spinająca się za bardzo i nie dopinająca wszystko do ostatniej kropki, no co ma być, to będzie, w końcu dzieci to odrębne istoty, którym w pewnym momencie warto, a nawet trzeba zaufać, że sobie poradzą, mając wsparcie i akceptację.
          • czasrefleksji Re: Ojciec dzieciom - jaki? 12.09.16, 23:50
            Mateczka taka prawdziwa żeby była, big mama taka z serduchem, ale bez histerii i żeby dobrze widziała konkretne dziecko które wychowuje, a nie odklepywała jakieś swoje wizje, obawy i pragnienia. General, don't take advice of your fears! - można by powiedzieć takiej mateczce. I żeby właśnie się dziecko nie wstydziło, że taka głupia że własnego dziecka nie rozumie.
          • proteinowy.na.chwile Re: Ojciec dzieciom - jaki? 13.09.16, 01:08
            > matka - jaka dzieciom?

            Na szybko, to tradycyjnie:
            Troche wiecej niz u ojca czułości jak małe. Nic mnie mnie do kobiety tak nie zraża jak gnojenie słabszych psychicznie, zwłaszcza swoich małych dzieci. A potem wyczucia z wyjściem z roli, mniej wiecej jak piszesz.

            • hello-kitty2 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 13.09.16, 10:59
              proteinowy.na.chwile napisał(a):

              > Na szybko, to tradycyjnie:
              > Troche wiecej niz u ojca czułości jak małe. Nic mnie mnie do kobiety tak nie zr
              > aża jak gnojenie słabszych psychicznie, zwłaszcza swoich małych dzieci. A potem
              > wyczucia z wyjściem z roli, mniej wiecej jak piszesz.

              A mozesz podac przyklad gnojenia slabszych psychicznie?
              • sabat3 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 13.09.16, 11:56
                hello-kitty2 napisała:
                > A mozesz podac przyklad gnojenia slabszych psychicznie?

                Mogę ja? Torturowanie szpinakiem i ciepłym mlekiem z kożuchem. Bestialstwo!
                • ninek04 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 13.09.16, 19:55
                  sabat 3 napisał
                  >Torturowanie szpinakiem i ciepłym mlekiem z kożuchem. Bestialstwo!<

                  Smaku szpinaku nie zaznałam w dzieciństwie, z kolei chleb z grubym kożuchem, posypany cukrem był rarytasem, choć dziś widząc takie połączenie, skrzywiłabym się z niesmakiem ;)
              • proteinowy.na.chwile Re: Ojciec dzieciom - jaki? 13.09.16, 14:41
                Matka mówiąca do córek, ze sa brzydkie, beznadziejne, wrzeszcząca na nie, wysyłająca je do pracy zamiast do szkoły (mimo odziedziczenia sporej ilości po mężu).

                Wiesz takie klimaty, ktore w zwiazku służą zgnojeniu i kontroli, ale tam sa przyłożone przynajmniej do dorosłej osoby. Przyłożone do dzieci niszczą je do spodu.
                • sabat3 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 13.09.16, 15:09
                  Z ta szkola to troche przesada :) Obecnie jesli nie studiujesz czegos zwiazanego z doslownie paroma wycinkami wiedzy, to mozna sobie to na calej linii odpuscic. Do Tesco i tak przyjma po samej maturze ;)
                  • marek.zak1 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 13.09.16, 15:32
                    sabat3 napisał:

                    > Z ta szkola to troche przesada :) Obecnie jesli nie studiujesz czegos zwiazanego z doslownie paroma wycinkami wiedzy, to mozna sobie to na calej linii odpuscic.
                    ------------------------
                    Dla pocieszenia przed II Wojną w Polsce (i nie tyko) też tak było. Absolwenci medycyny, farmacji i politechniki mieli zawsze z górki a inni to już niekoniecznie. Młody inżynier zarabiał przed wojną na dzień dobry w fabryce powyżej 1000 zł a nauczyciel w gimnazjum 150 - 200. To z opowiadań mojego ojca.
              • proteinowy.na.chwile Re: Ojciec dzieciom - jaki? 14.09.16, 13:32
                > A mozesz podac przyklad gnojenia slabszych psychicznie? <

                Przykład ktory znam to kobieta chajtnięta młodo z duzo starszym facetem, rodząca mu dzieci a po jego śmierci traktująca je gorzej niz macocha. W sensie wyszydzania i poniżania, także w obecności innych dzieci.

                Duzo słabsza wersja, to lebiodka-szczebiotka do szefa, klienta, męża (o ile jest silniejszy) i jędzowata do własnych dzieci.
                • zawle Re: Ojciec dzieciom - jaki? 14.09.16, 13:53
                  Podzielę się moimi obserwacjami. Chyba najgorsze spustoszenie u dzieci w mojej ocenie robią dwa systemy opieki: porzucenie i słabi rodzice. Pierwszy przypadek ma miejsce w rodzinach pełnych w których rodzice są zajęci swoim konfliktem, alkoholizmem, zdradami. Niekiedy dziecko jest tylko wykorzystywane tylko jako sojusznik w wojnie. Przypadki mam porzuconych przez mężów i szukających następnego partnera lub skupionych na swoim bólu.
                  Drugi przypadek to rodzic co rusz przesuwający granice tego co dziecko może, lub z granicami dziurawymi. Takie dzieci sprawiają najwięcej kłopotów, które wyglądają na ich deficyty, a są wydalinami tego co się dzieje w rodzinie.
                • hello-kitty2 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 14.09.16, 20:04
                  proteinowy.na.chwile napisał(a):

                  > > A mozesz podac przyklad gnojenia slabszych psychicznie? <
                  >
                  > Przykład ktory znam to kobieta chajtnięta młodo z duzo starszym facetem, rodząc
                  > a mu dzieci a po jego śmierci traktująca je gorzej niz macocha. W sensie wyszyd
                  > zania i poniżania, także w obecności innych dzieci.
                  >
                  > Duzo słabsza wersja, to lebiodka-szczebiotka do szefa, klienta, męża (o ile jes
                  > t silniejszy) i jędzowata do własnych dzieci.

                  Szczerze mowiac nigdy sie nie spotkalam ze zla matka, dlatego pytalam. Jednak Matka POlka zobowiazuje ;-) Raz spotkalam kobiete, ktore ponizala cudze dzieci rzekomo w obronie swojego' (ktory jej cos tam nazmyslal, a mamusia poleciala sie wyrzyc). O to to szybciej, taki kult, ze 'moja rodzina najwazniejsza'. Postawa z rodzaju ''nie kop pana, bo sie spocisz''.
    • aandzia43 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 14.09.16, 10:38
      Wątek na kilkaset postów, a dopiero post Proteinowego o matce-dobrej dla dzieci kobiecie, przypomniał mi co miałam napisać :-) Od ojca swojego dziecka wymagam, żeby był przyzwoitym, normalnym charakterologicznie człowiekiem. Żaden wredny złośliwiec, paranoik, ekstremista jakiejkolwiek ideologii, borderline, skłonny do stosowania przemocy psychicznej czy fizycznej w najmniejszym stresie typ. Oczywiście odpadają socjopaci i mocno uszkodzone narcyzmem osobowości. Kazdy taki człowiek wcześniej czy później zbombarduje dziecko swoimi felerami. Oczywiście zatruje związek ze mna, ale to już inna sprawa - ja się jakoś wykaraskam, dziecko ma gorzej. Sytuacja mocno hipotetyczna (a właściwie posthipotetyczna). bom już stara i bliżej mi do wnuków. Tak sobie tylko uświadomiłam z okazji wątku, co jest moim priorytetetem odnośnie dobierania ludzi. Jeśli mam dobre podłoże mam też nadzieję i szansę, że coś tam wspólnie da się uścibolić.
      • hello-kitty2 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 14.09.16, 20:11
        aandzia43 napisała:

        > Wątek na kilkaset postów, a dopiero post Proteinowego o matce-dobrej dla dzieci
        > kobiecie, przypomniał mi co miałam napisać :-) Od ojca swojego dziecka wymagam
        > , żeby był przyzwoitym, normalnym charakterologicznie człowiekiem. Żaden wredny
        > złośliwiec, paranoik, ekstremista jakiejkolwiek ideologii, borderline, skłonny
        > do stosowania przemocy psychicznej czy fizycznej w najmniejszym stresie typ. O
        > czywiście odpadają socjopaci i mocno uszkodzone narcyzmem osobowości. Kazdy tak
        > i człowiek wcześniej czy później zbombarduje dziecko swoimi felerami. Oczywiści
        > e zatruje związek ze mna, ale to już inna sprawa - ja się jakoś wykaraskam, dzi
        > ecko ma gorzej. Sytuacja mocno hipotetyczna (a właściwie posthipotetyczna). bom
        > już stara i bliżej mi do wnuków. Tak sobie tylko uświadomiłam z okazji wątku,
        > co jest moim priorytetetem odnośnie dobierania ludzi. Jeśli mam dobre podłoże m
        > am też nadzieję i szansę, że coś tam wspólnie da się uścibolić.

        JUz sie zgubilam: czy Ty mowisz o wlasnym dziecku czy wnuku czy wnuku hipotetycznym czy w ogole o ludziach obcych, bo przeciez dziecka sie nie dobiera ;-) Tak sie zastanawiam nad tym Twoim konikiem: czy Twoj maz byl jednym z wymienionych typow, ktorych sie wystrzegasz, a jednoczenie nimi pasjonujesz? Skad u Ciebie takie upodobanie do analizy psycholi?
        • aandzia43 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 14.09.16, 20:43

          >
          > JUz sie zgubilam: czy Ty mowisz o wlasnym dziecku czy wnuku czy wnuku hipotetyc
          > znym czy w ogole o ludziach obcych, bo przeciez dziecka sie nie dobiera ;-) Tak
          > sie zastanawiam nad tym Twoim konikiem: czy Twoj maz byl jednym z wymienionych
          > typow, ktorych sie wystrzegasz, a jednoczenie nimi pasjonujesz? Skad u Ciebie
          > takie upodobanie do analizy psycholi?
          >

          Mówię o hipotetycznym ojcu mojego hipotetycznego dziecka :-) Tak sobie kiedyś rozejrzawszy się po świecie uświadomiłam, jakie miałam szczęście w życiu że miałam w miarę normalnego, uczciwego, pewien sposób poczciwego i z dobrymi zapędami ojca. I takiego męża. Słodkie cytryny? Może ;-)
          Upodobanie do analizowaćnia patologii to z tytułu depresyjno-gotyckiego skrzywienia. Wrodzona melanchujnia. Dla przeciwagi na co dzień prezentuję nieudawaną, szczerą sympatię do ludzi i radość życia. Doktor J. i pan H.
          • hello-kitty2 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 14.09.16, 21:27
            aandzia43 napisała:

            > Mówię o hipotetycznym ojcu mojego hipotetycznego dziecka :-)

            :-)

            > Upodobanie do analizowaćnia patologii to z tytułu depresyjno-gotyckiego skrzywi
            > enia. Wrodzona melanchujnia. Dla przeciwagi na co dzień prezentuję nieudawaną,
            > szczerą sympatię do ludzi i radość życia. Doktor J. i pan H.

            Depresja i melancholia? Nic by na to z Twoich wypowiedzi nie wskazywalo. Melancholia jest szczegolnie pociagajaca u ludzi. Od dzisiaj zatem bede sobie wyobrazac Ciebie jako Justine wygrzewajaca sie w swietle gwiazdy zwanej Melancholia, gwiazdy, ktora przyniosla zaglade.

            www.youtube.com/watch?v=6rSF0VGuEhg
            • aandzia43 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 14.09.16, 21:46
              hello-kitty2 napisała:

              > aandzia43 napisała:
              >
              > > Mówię o hipotetycznym ojcu mojego hipotetycznego
              >
              > Depresja i melancholia? Nic by na to z Twoich wypowiedzi nie wskazywalo. Melanc
              > holia jest szczegolnie pociagajaca u ludzi. Od dzisiaj zatem bede sobie wyobraz
              > ac Ciebie jako Justine wygrzewajaca sie w swietle gwiazdy zwanej Melancholia, g
              > wiazdy, ktora przyniosla zaglade.
              >
              > www.youtube.com/watch?v=6rSF0VGuEhg


              Taaak, melancholia jest pociągająca. Dodatkowo Justine ma fajne cycki. A kiedy naprawdę nadeszła zagłada to Justine miała siłę, by stanąć z nia twarzą w twarz i przeprowadzić na drugą stronę tęczy siebie, siostrę i jej dziecko. Ech von Trier, ty stary świrze.
              • lybbla Re: Ojciec dzieciom - jaki? 14.09.16, 22:08
                aandzia43 napisała:

                > Taaak, melancholia jest pociągająca. Dodatkowo Justine ma fajne cycki. A kiedy
                > naprawdę nadeszła zagłada to Justine miała siłę, by stanąć z nia twarzą w twarz
                > i przeprowadzić na drugą stronę tęczy siebie, siostrę i jej dziecko. Ech von T
                > rier, ty stary świrze.

                Tylko bez Melancholii mi tutaj. Umieramy z godnością na krańcu wszechświata w samotności lub w doborowym towarzystwie, bez modłów o globalną katastrofę.
                • aandzia43 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 14.09.16, 22:11

                  >
                  > Tylko bez Melancholii mi tutaj. Umieramy z godnością na krańcu wszechświata w s
                  > amotności lub w doborowym towarzystwie, bez modłów o globalną katastrofę.

                  A kto by się tam modlił o katastrofy. Same ścierwa przyłażą ;-)
                  • lybbla Re: Ojciec dzieciom - jaki? 14.09.16, 22:18
                    aandzia43 napisała:

                    > A kto by się tam modlił o katastrofy. Same ścierwa przyłażą ;-)

                    Ci którzy widzą już swoją własną Melancholię. Co gorsza skutecznie ;)
                    • aandzia43 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 15.09.16, 10:25
                      lybbla napisał:

                      > aandzia43 napisała:
                      >
                      > > A kto by się tam modlił o katastrofy. Same ścierwa przyłażą ;-)
                      >
                      > Ci którzy widzą już swoją własną Melancholię. Co gorsza skutecznie ;)

                      Lybblo kochany, skuteczność zakłada jakąś sprawczość, nieprawdaż? :-) Więc po kij czekać z utęsknieniem na ogólną zagładę i ciągnąć w nią za sobą cały świat, który ma zgoła inne plany na najbliższą wieczność? ;-)
                      • lybbla Re: Ojciec dzieciom - jaki? 15.09.16, 13:18
                        aandzia43 napisała:


                        > > Ci którzy widzą już swoją własną Melancholię. Co gorsza skutecznie ;)
                        >
                        > Lybblo kochany, skuteczność zakłada jakąś sprawczość, nieprawdaż? :-)

                        Tak. Jak już Melancholia zaprząta umysły zbyt wielu istnień, wtedy Absolut wypełza z nory
                        i wciska przycisk reset. Ludzie zaczynają się bzykać na potęgę ;)

                        > Więc po kij czekać z utęsknieniem na ogólną zagładę i ciągnąć w nią za sobą cały świat,
                        > który ma zgoła inne plany na najbliższą wieczność? ;-)

                        Mnie się pytasz? `I'm the king of my own land, Facing tempests of dust, I'll fight until the end'
                        www.youtube.com/watch?v=Eyjj8BgsBGU
                        Mogę się jedynie domyślać, że jak się żyje w cieniu Melancholii dłuższy czas, to
                        nabiera się spokoju. Bierze się wtedy ze sobą kilka nieprzygotowanych istnień i patrzy jak się miotają w sprzeciwie na nieuniknione. Spokój melancholika dobrze się komponuje z rozedrganiem reszty.

                        Albo inaczej, patrząc na ruinę wokół siebie i wymuskane budowle w oddali nadaje się sens wygrzewaniu na słońcu a odbiera krzątaniu i szukaniu porządku.

                        • aandzia43 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 15.09.16, 13:53

                          > > Więc po kij czekać z utęsknieniem na ogólną zagładę i ciągnąć w nią za so
                          > bą cały świat,
                          > > który ma zgoła inne plany na najbliższą wieczność? ;-)
                          >
                          > Mnie się pytasz? `I'm the king of my own land, Facing tempests of dust, I'll f
                          > ight until the end'
                          > www.youtube.com/watch?v=Eyjj8BgsBGU
                          > Mogę się jedynie domyślać, że jak się żyje w cieniu Melancholii dłuższy czas, t
                          > o
                          > nabiera się spokoju. Bierze się wtedy ze sobą kilka nieprzygotowanych istnień i
                          > patrzy jak się miotają w sprzeciwie na nieuniknione. Spokój melancholika dobrz
                          > e się komponuje z rozedrganiem reszty.

                          Spokoju, lecz nie egocentryzmu. Samozwańczym królom krain o płynnych granicach przypominam o odrobinie szacunku dla planów reszty świata ;-)

                          >
                          > Albo inaczej, patrząc na ruinę wokół siebie i wymuskane budowle w oddali nadaje
                          > się sens wygrzewaniu na słońcu a odbiera krzątaniu i szukaniu porządku.

                          Oj tam zaraz "sens" - bierze się to, co zostało ;-)
                          • lybbla Re: Ojciec dzieciom - jaki? 15.09.16, 20:12
                            aandzia43 napisała:

                            >
                            > > > Więc po kij czekać z utęsknieniem na ogólną zagładę i ciągnąć w nią
                            > za so
                            > > bą cały świat,
                            > > > który ma zgoła inne plany na najbliższą wieczność? ;-)
                            > >
                            > > Mnie się pytasz? `I'm the king of my own land, Facing tempests of dust,
                            > I'll f
                            > > ight until the end'
                            > > www.youtube.com/watch?v=Eyjj8BgsBGU
                            > > Mogę się jedynie domyślać, że jak się żyje w cieniu Melancholii dłuższy c
                            > zas, t
                            > > o
                            > > nabiera się spokoju. Bierze się wtedy ze sobą kilka nieprzygotowanych ist
                            > nień i
                            > > patrzy jak się miotają w sprzeciwie na nieuniknione. Spokój melancholika
                            > dobrz
                            > > e się komponuje z rozedrganiem reszty.
                            >
                            > Spokoju, lecz nie egocentryzmu.

                            Ale ten egocentryzm to w filmie, w domniemanym melancholiku twierdzącym, że świat schodzi na psy, czy u interlokutora?

                            > Samozwańczym królom krain o płynnych granicach przypominam o odrobinie szacunku dla planów reszty świata ;-)

                            Nic bardziej błędnego niż użycie słowa `samozwańczy' w tym kontekście.
                            Rodzimy się z nadanym nam królestwem. Czasami stawiamy na obrzeżach różne mury i takie tam, czasami jednak zapraszamy wyśnione stworzenia do tańca.

                            Swoją drogą trzymając się z góry założonej przez Ciebie tezy to masz kogoś na myśli co tego szacunku dla planów reszty świata nie ma?

                            Jak często zdarza się taka Melancholia? Otóż na tej planecie jeszcze nigdy.
                            Melancholii nie ma i nie było, cała reszta z filmu dzieje się na naszych oczach, każdego dnia od początku naszego gatunku po usraną Melancholię.

                            A tak w ogóle jak łatwo ludzie mieszają melancholię z nostalgią.

                            > Oj tam zaraz "sens" - bierze się to, co zostało ;-)

                            Noooo pewnieeee. Aż nie wiadomo gdzie łapy wsadzić ;)
              • hello-kitty2 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 14.09.16, 22:21
                aandzia43 napisała:

                > Taaak, melancholia jest pociągająca. Dodatkowo Justine ma fajne cycki. A kiedy
                > naprawdę nadeszła zagłada to Justine miała siłę, by stanąć z nia twarzą w twarz
                > i przeprowadzić na drugą stronę tęczy siebie, siostrę i jej dziecko. Ech von T
                > rier, ty stary świrze.

                hehe i wyszedl skrot myslowy: 'melancholia fajne cycki' bardzo do Ciebie pasujacy (cyckowo znaczy sie, melancholii bede sie zatem wypatrywac w Twoich zapisach). Ale fakt bez tych cyckow nie byloby tej sceny.
              • zawle Re: Ojciec dzieciom - jaki? 15.09.16, 07:56
                aandzia43 napisała: > Taaak, melancholia jest pociągająca. Dodatkowo Justine ma fajne cycki. A kiedy
                > naprawdę nadeszła zagłada to Justine miała siłę, by stanąć z nia twarzą w twarz
                > i przeprowadzić na drugą stronę tęczy siebie, siostrę i jej dziecko. Ech von T
                > rier, ty stary świrze.

                Muszę jeszcze raz obejrzeć. Ja zapamiętałam że nie wiadomo co było dalej. Czy ten koniec był, czy też nie. W von Trierze nie jestem zakochana. Czegoś mi w jego filmach brakuje.
                • aandzia43 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 15.09.16, 08:55

                  >
                  > Muszę jeszcze raz obejrzeć. Ja zapamiętałam że nie wiadomo co było dalej. Czy t
                  > en koniec był, czy też nie. W von Trierze nie jestem zakochana. Czegoś mi w jeg
                  > o filmach brakuje.
                  >
                  Zakochana też nie jestem, poza tym chyba wolę jego wcześniejsze filmy. Z późnych podobała mi się Nimfomanka. Lubię jego okrucieństwo w pogrywaniu emocjami widza, ghyy ghhyy ;-)
                  • zawle Re: Ojciec dzieciom - jaki? 15.09.16, 09:26
                    Nimfomanka to nie bardzo. Może ten chłód który uwielbiam w produkcjach skandynawskich. Ale sama tematyka to fajniej we "Wstydzie". Ona była za bardzo odcięta od emocji z tego co pamiętam. Brakowało tam tego elementu samokrzywdzenia/samokarania. Ale filmy oglądałam dawno, więc ogląd z dużeeeej perspektywy.
                    • aandzia43 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 15.09.16, 09:56
                      "Wstydu" jeszcze nie oglądałam, przyznam ze wstydem. Obiecuję poprawę ;-)
                      • zawle Re: Ojciec dzieciom - jaki? 15.09.16, 10:20
                        A skoro mowa o filmach/serialach....coś polecicie?:)) Mam wrażenie że obejrzałam już wszystko co było warto.
                        • wont2 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 15.09.16, 11:45
                          zawle napisała:

                          > A skoro mowa o filmach/serialach....coś polecicie?:)) Mam wrażenie że obejrzała
                          > m już wszystko co było warto.
                          ---------
                          B-klasowa perelka z czasow vhs:
                          m.cda.pl/video/20044272
                          • marek.zak1 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 15.09.16, 11:57
                            Ted i Ted 2. O misiu, który klął, pił i palił :)
                        • zyg_zyg_zyg Re: Ojciec dzieciom - jaki? 15.09.16, 12:54
                          River:
                          www.filmweb.pl/serial/River-2015-725197
                          Marcella:
                          www.filmweb.pl/serial/Marcella-2016-744868
                          • zawle Re: Ojciec dzieciom - jaki? 15.09.16, 13:03
                            A ktos oglądał Peaky Blinders żeby się ze mną pozachwycać?:))
                            • rekreativa Re: Ojciec dzieciom - jaki? 15.09.16, 15:30
                              A faktycznie fajne to jest? Bo ja się przymierzam do "Peaky Blinders" od paru miesięcy, bo Cillian, ale tematyka to mi tak srednio pasuje...
                              Ale pewnie obejrzę, w oczekiwaniu na jesienną dawkę Wikingów.
                              • zawle Re: Ojciec dzieciom - jaki? 15.09.16, 19:21
                                Świetne. Podchodziłam dwa razy, bo mnie początek i tematyka zmuliły podobnie jak Ciebie. Ale...są tak prawdziwi mężczyźni, piękna miłość, zajebista muza połączona z obrazem z innej epoki i generalnie bardzo na tak.
                        • aandzia43 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 15.09.16, 13:02
                          www.filmweb.pl/film/Ethan+Frome-1993-5462
                        • czasrefleksji Re: Ojciec dzieciom - jaki? 15.09.16, 14:40
                          zawle napisała:

                          > A skoro mowa o filmach/serialach....coś polecicie?:)) Mam wrażenie że obejrzała
                          > m już wszystko co było warto.

                          Warto wracać co parę lat do najlepszych filmów, po kilkuletniej przerwie ulubione filmy ogląda się bardzo dobrze. Z nowszych moją uwagę zwrócił dziś ten:

                          www.youtube.com/watch?v=ey0fme8pgkQ
                          • wont2 Re: Ojciec dzieciom - jaki? 15.09.16, 15:40
                            czasrefleksji napisał(a):

                            > Z nowszych moją uwagę zwrócił dziś ten:
                            >
                            > www.youtube.com/watch?v=ey0fme8pgkQ
                            ---------
                            :)))) Gra aktorska na poziomie Legii... W Plebanii uklad rozpierdala Janusz Tracz:

                            m.youtube.com/watch?v=xzWLci3FSQ4
                • lybbla Re: Ojciec dzieciom - jaki? 16.09.16, 00:38
                  zawle napisała:

                  >W von Trierze nie jestem zakochana. Czegoś mi w jego filmach brakuje.

                  Wiadomo czego brakuje żeńskiej części widowni.
                  Pokazuje cycki Kirsten a zapomina zdjąć koszulkę Olkowi

                  www.popsugar.com/entertainment/photo-gallery/35269668/image/35269680/Best-Full-Frontal-Snow-Alexander-Skarsgard-True-Blood
                  • zawle Re: Ojciec dzieciom - jaki? 16.09.16, 08:06
                    No pewnie....to naprawdę dobre kino to porno. Tam golizny nie brakuje. Postacie jego są zimne, odcięte od emocji, jak kukły. Chyba tego mi brakuje.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka