prospero69
06.02.17, 16:28
Kilka miesiecy temu na blogu oraz na forum opisalem spotkanie z moja znajoma, ktora juz 5 lat temu umiescila mnie gleboko we friendzone. Od tamtego czasu nie spotykalem sie z nia choc sama probowala inicjowac kolejne spotkania. Wykrecalem sie od nich jak moglem. Jednak ostatnio mam troche wiecej czasu wiec w koncu uleglem namowom. Spotkanie zaczelo sie od delikatnych wyrzutow, ze tak dlugo sie z nia nie widzialem, to calkowicie nowy element. Rozmowa krecila sie wokol tematu mojej zmiany pracy. S. wie tez o istnieniu Wisienki ale nawet nie podejrzewa charakteru tych relacji. Probowala drazyc temat ale staralem sie go ucinac.
Kobiety sa zaborcze i zazdrosne i nic tak nie dziala na nie bardziej motywujaco niz konkurencja. Watpie ze sytuacja dojrzala do tego zeby S. byla gotowa na cos wiecej niz tylko towarzyskie pogawedki ale odnioslem wrazenie, ze cos zmienilo.
Pamietajmy, ze S. ma juz 35 lat i nie jest zbyt atrakcyjna wiec moze to juz poczatek urealniania wymagan.