seks po urodzeniu dziecka

22.10.04, 11:32
tak często się słyszy o tym, że wszystko się zmienia po urodzeniu się
dziecka. nie chcę pytać o pociąg po kilku/nastu/ latach małżeństwa... ale o
to, jaki wpływ na mężczyznę ma poród. chodzi mi o dwie kwestie.

pierwszą z nich jest obecność mężczyzny przy porodzie... dlaczego jest tak,
ze na niektórych robi to takie wrażenie, że już nigdy nie pociąga ich żona
tak, jak kiedyś? a dlaczego niektórzy z nich nie mają z tym problemu
(przynajmniej słyszę i takie i takie opinie). czy ci drudzy kłamią? a może
pierwsi koloryzują? gdzie jest prawda?

a druga kwestia... czy kobieta po urodzeniu rzeczywiście się tam tak bardzo
rozciąga?? czy rzeczywiście mężczyzna wtedy czuje dyskomfort przy współżyciu.
bardzo chciałabym poznac Wasze opinie na ten temat / Wasze przeżycia.
    • anula36 Re: seks po urodzeniu dziecka 22.10.04, 11:40
      przezyc nei mialam ale mam taka reflekcje. Zrobila sie w ciagu ostanich kilku
      lat "moda" na obecnosc mezczyzny przy porodzie. Wypada byc, bo jesli nie to
      zonie wspolczuja faceta wyklinaja.
      A nei kazdy facet sie nadaje do obecnosci przy porodzie to jest trudne
      doswiadczeniei niektorym potrafi utkwic w pamieci tylko bol,krew, zmiecie
      kobiety i cala fizjologia.
      Pomysl czy dla faceta ktorego przestaje podniecac kobieta ktora przytyla pare
      kilo i juz nie ma super zgrabnej pupy, nie przestanie go podniecac upocona i
      ukrawawiona kobieta z ktorej ulubionych narzadow z trudem wyciska sie na swiat
      potomek.
      Mysle,ze trzeba dac facetowi wolny wybor, jesli nei chce bnyc przy porodzie -
      nie naciskac.osobny rozdzial ze moze chciec a potem i tak mu sie
      obrzydzi...kobiety wiedzialy co robia przez wieki rodzac w towarzystwie innych
      kobiet,matki,siostry,akuszerki...
      • flou Re: seks po urodzeniu dziecka 22.10.04, 11:47
        ha. wszystko byłoby ok... ale to nie ja własnie chce obecności męża przy
        porodzie. to on tego strasznie pragnie i mówi, ze wejdzie tam nawet siłą, że
        chce być ze mną, że nie wyobraża sobie zostawić mnie samą w takim momencie. z
        jednej strony jest to bardzo opiekuńcze...bardzo. ale mnie to przeraża. jezeli
        za te chwilę jego obecności potem mamy płacić całym naszym życiem seksualnym.
        dlatego pytam Was nie o to, czy zdecydować o obecności męża przy porodzie...
        ale jeakie mogą być rzeczywiste konsekwencje takiej obecności.
        • anula36 Re: seks po urodzeniu dziecka 22.10.04, 11:56
          chyba bardziej doswiadczone kobiety w tym wzgledzie sa na forum dla swiezych
          mam
      • herge Re: seks po urodzeniu dziecka 22.10.04, 13:11
        Ok, byłem, widziałem i nie miało to żadnego negatywnego wpływu na mój stosunek
        do żony. Wręcz przeciwnie, cieszyłem się, że już za kilka tygodni wreszcie
        zaczniemy współżyć... Myślę, ze wtedy jej bardzo pomogłem - swoja obecnością,
        spokojem, zaangażowaniem. I właśnie wtedy po raz pierwszy poczułem, że jesteśmy
        rodziną, taką małą jednością.

        Ale rzeczywiście jest to sprawa bardzo subiektywna, delikatna i NIKT nie
        powinien być do tego zmuszany (ani ona, ani on). Polecam dobrą szkołę rodzenia,
        bo człowiek im więcej wie, tym mniej się boi. Pewnego razu na moich zajęciach
        prowadząca pokazała film z porodu, z detalami. Myślę, że samopoczucie po
        obejrzeniu takich obrazków może podpowiedzieć, jaką podjąć decyzję.

        I jeszcze jedno: myślę, że dużo zależy od tego, jak kobieta zachowuje PO
        porodzie. Moja po prostu lubi dobrze wyglądać i błyskawicznie wróciła do swojej
        figury. A wiem, że wiele kobiet lubi sobie odpuszcać, mimo że minęło już wiele
        miesięcy od porodu.

        Co do drugiej kwestii - wpływ ma na to wiele czynników: jak zareaguje twoje
        ciało na wyjście dziecka, jak ciebie potraktuje lekarz (nacinanie i zszywanie
        krocza),jakie subiektywne odczucia będzie miał twój facet jak zaczniecie po
        itd. Generlanie ćwiczenia na szkole rodzenia na pewno pomogą rozciągnąć i
        przygotować twoje mięśnie, a i po okresie połogu warto zadbać o jakiś ruch.
        Warto poczytać w Internecie o ćwiczeniach Kegla, są kulki dopochwowe do ćwiczeń
        i pewnie sto innych pomsyłów, z których warto skorzystać, gdy coś jest źle.
        • flou Re: seks po urodzeniu dziecka 22.10.04, 14:37
          herge napisał:

          > Ok, byłem, widziałem i nie miało to żadnego negatywnego wpływu na mój
          stosunek
          > do żony. Wręcz przeciwnie, cieszyłem się, że już za kilka tygodni wreszcie
          > zaczniemy współżyć... Myślę, ze wtedy jej bardzo pomogłem - swoja obecnością,
          > spokojem, zaangażowaniem. I właśnie wtedy po raz pierwszy poczułem, że
          jesteśmy
          >
          > rodziną, taką małą jednością.

          I z tego powodu wierzę, że i obecność mojego męża bardzo by mi pomogła... tak
          psychicznie. tylko wydaje mi się, że ciągle bym go pilnowała, aby nie zaglądał
          tam na dół tylko był przy mnie blisko.... przy korpusie;-)
          >
          > Ale rzeczywiście jest to sprawa bardzo subiektywna, delikatna i NIKT nie
          > powinien być do tego zmuszany (ani ona, ani on). Polecam dobrą szkołę
          rodzenia,
          >
          > bo człowiek im więcej wie, tym mniej się boi. Pewnego razu na moich zajęciach
          > prowadząca pokazała film z porodu, z detalami. Myślę, że samopoczucie po
          > obejrzeniu takich obrazków może podpowiedzieć, jaką podjąć decyzję.

          tylko, że ON już podjął decyzję i teraz próbuje mi wyperswadować, ze dobrą.
          rozumiem go doskonale, ze chce w tym uczestniczyć... i nie wiem co tu jest
          ważniejsze... którą drogę wybrać...
          >
          > I jeszcze jedno: myślę, że dużo zależy od tego, jak kobieta zachowuje PO
          > porodzie. Moja po prostu lubi dobrze wyglądać i błyskawicznie wróciła do
          swojej
          >
          > figury. A wiem, że wiele kobiet lubi sobie odpuszcać, mimo że minęło już
          wiele
          > miesięcy od porodu.

          tego akurat sie nie boję. ja tez lubię o siebie dbać... i wiem, ze poradzę
          sobie z 'konsekwencjami' porodu... ale nie wiem, czy poradzę sobie z myślami...
          że może jestem za luźna, że może on nie chce, bo widział tam tyle krwi itd. czy
          Ty rzeczywiście nie miałeś żadnych oporów? ŻADNYCH? wygląd najpiękniejszego
          miejsca Twojej żony przecież zmienił się na czas porodu zapewne nie do
          poznania...
          >
          > Co do drugiej kwestii - wpływ ma na to wiele czynników: jak zareaguje twoje
          > ciało na wyjście dziecka, jak ciebie potraktuje lekarz (nacinanie i zszywanie
          > krocza),jakie subiektywne odczucia będzie miał twój facet jak zaczniecie po
          > itd. Generlanie ćwiczenia na szkole rodzenia na pewno pomogą rozciągnąć i
          > przygotować twoje mięśnie, a i po okresie połogu warto zadbać o jakiś ruch.
          > Warto poczytać w Internecie o ćwiczeniach Kegla, są kulki dopochwowe do
          ćwiczeń
          >
          > i pewnie sto innych pomsyłów, z których warto skorzystać, gdy coś jest źle.

          a czy Twoja żona korzystała z czegoś takiego, czy to naturalnie wróciło do
          normy? nie czujesz teraz żadnego dyskomfortu przy współżyciu?

          Wybacz, że tyle pytań, ale jesteś męskim źródłem informacji.. a dla mnie to
          ogromnie ważne, jak patrzy na to mężczyzna, który to przeszedł.
          • herge Re: seks po urodzeniu dziecka 22.10.04, 15:49
            > I z tego powodu wierzę, że i obecność mojego męża bardzo by mi pomogła... tak
            > psychicznie. tylko wydaje mi się, że ciągle bym go pilnowała, aby nie
            zaglądał
            > tam na dół tylko był przy mnie blisko.... przy korpusie;-)
            > tylko, że ON już podjął decyzję i teraz próbuje mi wyperswadować, ze dobrą.
            > rozumiem go doskonale, ze chce w tym uczestniczyć... i nie wiem co tu jest
            > ważniejsze... którą drogę wybrać...

            To musi być Wasza wspólna decyzja. On chyba już wie, dlaczego chce być; pytanie
            teraz o Ciebie.

            Będziesz otoczona obcymi ludźmi, sama będziesz w takim stanie, ze praktycznie
            nie będziesz mogła zadbać o siebie. Czy w takim momencie nie przyda się ktoś
            bliski? W końcu nie musi być cały czas przy Tobie: w końcowej fazie może
            przecież poczekać na korytarzu albo przyglądać się akcji z Twojej perspektywy
            (tak jest zresztą przez większość popodu: w tym momemcie powinien pomagać Ci
            utrzymać właściwy oddech). Ale z drugiej strony przecięcie pępowiny może być
            dla ojca niezapomnianym przeżyciem.

            ... ale nie wiem, czy poradzę sobie z myślami...
            >
            > że może jestem za luźna, że może on nie chce, bo widział tam tyle krwi itd.
            czy
            >
            > Ty rzeczywiście nie miałeś żadnych oporów? ŻADNYCH? wygląd najpiękniejszego
            > miejsca Twojej żony przecież zmienił się na czas porodu zapewne nie do
            > poznania...


            Jeżeli chcesz jego obecności, to musisz pogodzić się z faktem, że - delikatnie
            mówiąc - nie będzisz wyglądać idealnie. Co więcej, muszę uczciwie ostrzec, że
            przy takim wysiłku pewnie poleci coś z tej lub drugiej dziurki (mnie siostra
            zatrudniła do wymiany ręczników papierowych). Ale nikt normalny w takim
            momencie nie będzie myślał o seksie! Dopiero po ok. 2 miesiącach można zacząć
            coś kombinować. Do tego czasu emocje opadną, a Twoje łono powinno wrócić do
            normalnego stanu.

            Naprawdę nie miałem żadnych oporów: ależ to miejsce było wtedy jeszcze
            piękniejsze, bo z niego wyszło moje dziecko. I to pamietam: czubek jego główki,
            potem całą główkę, a na koniec ciałko na rękach położnej. Przecież musiałbym
            czuć odrazę do samego dziecka, bo gdy wychodziło z mamy było całe fioletowe,
            spuchnięte, poklejone od krwi i wód płodowych...

            Zgadzam się jednak, że nie każdy facet to zniesie i na pewno nie można na nim
            wywierać presji. Ale Twój już się zdecydował. Porozmawiaj z nim; sprawdź, czy
            jest świadomy na co się decyduje i - jeżeli tak - po prostu mu zaufaj. Jeżeli
            będzie czuł dyskomfort we współżyciu, to pewnie też Ci o tym powie i razem
            znajdziecie rozwiązanie.

            > a czy Twoja żona korzystała z czegoś takiego, czy to naturalnie wróciło do
            > normy? nie czujesz teraz żadnego dyskomfortu przy współżyciu?
            >

            Ja nieodczuwałem żadnego dyskomfortu, żadnego luzu w pochwie.

            Lepiej pomyśl o sobie, żebyście nie zaczęli zbyt szybko, bo pierwszy stosunek
            może być bolesny i to może źle wpłynąć na podejście do seksu przez kolejne
            tygodnie. Pamietaj, żeby przed podjęciem współżycia ginekolog potwierdził, że
            jesteś już na to gotowa. Polecam też zaopatzrenie się w specjalny żel (na bazie
            wody, może być stosowany z prezerwatywą - do nabycia w każdej aptece), bo
            większość kobiet ma po ciąży problemy z wilgotnością pochwy. Generalnie liczy
            się delikatność, warto na początek nastawić się na pieszczoty i z czasem
            przejść na coś "mocniejszego".


            Jeżeli masz dobry kontakt ze swoim partnerem, jeżeli możesz na nim polegać, to
            z pewnością wszystko będzie dobrze. :-)
          • scriptus Re: seks po urodzeniu dziecka 25.10.04, 17:54
            Jeżeli On Cię kocha, nie obawiaj się. On tam pójdzie po to, by być z Tobą. A w
            ciągu pierwszych godzin po porodzie powstanie wspaniała więź między Dzieckiem a
            Ojcem Twojego Dziecka. Wszyscy na tym możecie tylko zyskać.
      • scriptus Re: seks po urodzeniu dziecka 25.10.04, 17:42
        Myślę, że obecnie każdy facet wie, jak wygląda poród i na czym polega i nie
        jest tym zaskoczony. Tyle jest programów w telewizorni, że to już nie
        średniowiecze. Zresztą, w porodzie biorą na ogół udział fachowe położne i
        lekarze i to ich zadanie, doprowadzić ten narząd po porodzie do porządku, a my
        w tym czasie możemy zajmować się nie z narządami rodnymi, ale być blisko
        naszych ukochanych żon, podtrzymywać je na duchu, patrzeć w oczy, trzymać za
        rękę... Zgadzam się, że narządy rodne w czasie porodu, to niezbyt estetyczny
        widok, ale chyba przez wieki całe nie należało zajmowanie się nimi do zadań
        mężczyzn, (z wyjątkiem ginekologów położników). Ponadto, jestem przekonany, że
        większości mężczyzn łatwiej przyszłoby przyjmować poród, niż np. ratować ludzi
        po ciężkim wypadku samochodowym.
    • diara Re: seks po urodzeniu dziecka 22.10.04, 12:12
      flou napisała:

      > > pierwszą z nich jest obecność mężczyzny przy porodzie... dlaczego jest tak,
      > ze na niektórych robi to takie wrażenie, że już nigdy nie pociąga ich żona
      > tak, jak kiedyś? a dlaczego niektórzy z nich nie mają z tym problemu
      > (przynajmniej słyszę i takie i takie opinie). czy ci drudzy kłamią? a może
      > pierwsi koloryzują? gdzie jest prawda?

      Witaj. Rodziłam 7 miesięcy temu razem z mężem. Była to nasza wspólna decyzja.
      Rozmawialiśmy przed tym nawet o wpływie tego wydarzenia na nasz seks, ale nie
      mogliśmy wiedzieć jak będzie.
      Były problemy. Przez 7 miesięcy. Dopiero nie dawno nasze zbliżenia zaczęły być
      satysfakcjonujące. Ja podejżewałam, że to przez wspólny poród ale mąż twierdził
      inaczej. W zasadzie nie wiem dlaczego tak się działo. Ja też się sama
      blokowałam. Czułam jakiś strach. Tak jakby to był mój "pierwszy raz".
      Ale podobno po porodzie to normalne. Teraz jest ok. I wiem, że będzie jeszcze
      lepiej.

      >
      > a druga kwestia... czy kobieta po urodzeniu rzeczywiście się tam tak bardzo
      > rozciąga?? czy rzeczywiście mężczyzna wtedy czuje dyskomfort przy współżyciu.
      > bardzo chciałabym poznac Wasze opinie na ten temat / Wasze przeżycia.

      Ja bynajmniej nie czuję żadnego rozciągnięcia. Mąż też nic takiego nie czuje. Z
      wyglądu to miejsce też jest takie samo. Nawet szwy są zupełnie niewidoczne.
      Przynajmniej u mnie.
      • flou Re: seks po urodzeniu dziecka 22.10.04, 12:18
        Diara... to ważny dla mnie głos. popatrz, jednak cos było nie tak. u Was na
        pewno naprawiło sie przez rozmowy. obawiam się, że nawet w swojej głowie juz
        sobie ułożyłam, ze po wspólnym porodzie juz nigdy nie będzie tak samo... a
        będzie trzeba pracować, aby w ogóle było przyjemnie. bardzo chcę tego uniknąć.
        tylko czy przez to mam pozbawić męża tej przeżycia, na którym tak bardzo mu
        zależy?
        • diara Re: seks po urodzeniu dziecka 22.10.04, 12:41
          wiesz, ale ja myślę, że u nas problem pojawił nie przez sam fakt obecności
          mojego męża, tylko przez to co było w mojej głowie. To mi się wydawało, ze już
          go nie pociągam, że przeszkadza mu moja laktacja. Nie mogłąm się rozluźnić. Ale
          wystarczyło, żeby przekonał mnie, że wcale tak nie jest.
          Powiem Ci tylko, że nawet jeśli będziesz rodzić sama, to też możesz mieć
          problem z późniejszym współżyciem. Przynajmniej na początku. I być może nie
          unikniesz tego starania się.
          I jeszcze jedno, ja wcale nie żałuję, że rodziliśmy razem. Mąż bardzo mi
          pomógł. I myślę, że gdybym miała rodzić jeszcze raz, to też chciałabym aby mój
          mąż był ze mną.
          Ale jeżeli Ty nie masz ochoty na obecność Twojego męża przy porodzie, to nie
          gódź się na to, tylko dlatego że on tego chce. To musi być Wasza wspólna
          decyzja. Jeżeli zrobisz to wbrew sobie, to będzie Ci tylko przeszkadzał a wręcz
          drażnił, że on tam jest. I nic dobrego z tego nie wyjdzie. Nie warto. Wytłumacz
          mu, ze tego nie chesz.
          • flou Re: seks po urodzeniu dziecka 22.10.04, 14:30
            i własnie obawiam się diara_że mnie tez to czeka. skąd to wiem? ponieważ już
            mam narojone w głowie, ze coś będzie nie tak, jak on to wszystko zobaczy.
            jeżeli nawet potem będę miała problem ze współżyciem, to gdy on nie będzie
            obecny przy porodzie, będę mogła wykluczyć, że to nie przez to nam coś nie
            wychodzi...
            ale ON tak bardzo chce być...
        • archiwald4 Re: seks po urodzeniu dziecka 22.10.04, 13:05
          ja urodziłam 2 dzieci sama, bez męża - gdy rodziło sie pierwsze porody rodzinne
          były jeszcze wielką i kosztowną nowością, przy drugim porodzie już świadomie
          nie chciałam, żeby był. Wg mnie fizjologia porodu nie jest do oglądania dla
          osób niekoniecznych, a jesli chcesz wiedzieć cos więcej jak wygląda seks po
          porodzie to przeczytaj artykuł do którego link podałam w watku "pojawienie sie
          dziecka a seks" na tym forum nie tak dawno. Ja potrzebowałam prawie roku, żeby
          dojść do siebie, głownie psychicznie i ponownie zainteresować sie seksem.
          • flou Re: seks po urodzeniu dziecka 22.10.04, 14:41
            przeczytałam-dzięki. ale tam nie ma odpowiedzi na moje pytania.
    • kseniax Re: seks po urodzeniu dziecka 22.10.04, 14:53
      A ja Cię pocieszę:) U nas (jestesmy 8,5 miesiąca po wspolnym porodzie) jest
      nawet lepiej niż kiedyś. Po pierwsze moje zadowolenie z seksu jest jakby
      większe, a odczucia przyjemniejsze. Po drugie kochamy się częściej niż kiedyś
      mimo obiektywnej niemalej przeszkody jaką jest nasze wszechobecne bobo. Ale to
      prawda, ze początki nie byly najłatwiejsze. Pierwszy raz spróbowalismy 5 tyg po
      porodzie, ale skonczyło się na próbach, bo mnie bolało i miałam wrażenie, że
      jest o wiele za ciasno, zeby moglo dojsc do penetracji. Bylam przerażona.
      Próbowalismy oczywiscie dalej, za każdym razem było lepiej, mniej bolało i było
      trochę "luzniej". Do pełnego stosunku doszlo chyba za 3 czy 4 razem, tak ok 7
      tyg po porodzie. I było naprawde super. Więc jeżeli chodzi o mnie to wspólny
      poród nie zakłócił naszego życia seksualnego, wręcz przeciwnie. Mój partner był
      przy porodzie, nie wyobrażaliśmy sobie prawde mówiąc żeby mogło być inaczej.
      Powiem więcej : przyznał mi się jakiś czas temu, że zaglądał z ciekawości tam
      gdzie nie było chyba najpiękniejszsego widoku, czyli między moje nogi.
      Powiedzial, ze nie mógł sobie odmówić widoku głowki pchającej się na świat.I w
      najmniejszym stopniu nie zaburzyło to jego stosunku do mnie w sferze seksualnej.
      Takie były moje/nasze doświadczenia, a teraz rady:
      - zapiszcie sie do szkoly rodzenia, zeby sie dowiedziec jak wyglada porod i moc
      zdecydowac czy jestescie gotowi na wspolne doswiadczenie tego
      - po porodzie zadbaj(cie) o antykoncepcje (mnie troche paralizowal strach przed
      nastepna ciąża)
      - badz przygotowana na to, ze bedzie bolało (za kazdym razem mniej) i wbrew
      obiegowym opiniom moze byc za ciasno a nie za luzno
      - stosujcie intymny żel nawilzajacy (sluzowka po porodzie i w trakcie laktacji
      jest sucha)
      To chyba wszystko, jak cos mi sie jeszcze przypomni napiszę.
      Pozdrawiam, zycze lekkiego porodu, zdrowego dzidziusia i duzo radosci z seksu.
      • flou Re: seks po urodzeniu dziecka 25.10.04, 09:33
        jak to jest możliwe, że jest lepiej niż kiedyś. aż mi się wierzyć nie chcę. ale
        bardzo chcę!! tylko dlaczego więcej głosów jest 'ostrzegających'?? nie wiem,
        czy 'gra jest warta świeczki'. z jednej strony... może się jeszcze bardziej
        zmienić jego nastawienie do mnie jako do matki dziecka, ale z drugiej może się
        totalnie zmienić jego nastawienie do mnie, jako do kochanki.może nie powinno
        się tak rozpatrywać? może powinno się iść na żywioł? przecież z tak róznych
        opinii wynika tylko, ze nie ma reguły... u niektórych wspólny poród nic nie
        zmienił, u innych wszystko zmienił na gorsze, a u jeszcze innych - współżycie
        poprawiło się...
        • diara Re: seks po urodzeniu dziecka 25.10.04, 10:09
          A czy ktoś powiedział Ci z własnego doświadczenia, że autentycznie obecność
          męża pogorszyła współżycie?
          Bo ja np. przed porodem słuchałam takich rzeczy, ale były to tylko opowieści o
          innych. A nikt osobiście nic takiego nie mówił.
          Ja miałam problem, nie przez wspólny ale w ogóle przez poród.
          • flou Re: seks po urodzeniu dziecka 25.10.04, 10:14
            diara_ właśnie przeczytałam TWój wątek. nie wiem czy problem był we wspólnym
            porodzie, czy po prostu w porodzie... ale przecież był. tego nie da się ukryć,
            bo sama o tym otwarcie piszesz.
            rzeczwiście nikt mi tego otwarcie nie powiedział... dowiaduje się tego z
            trzecich ust... albo z forum, takiego jak to. ale jakie to ma znaczenie skąd
            się tego dowiadujemy? faktem jest, że to istnieje naprawdę... może nie zawsze i
            wszędzie... ale jest.
          • woman-in-love Re: seks po urodzeniu dziecka 25.10.04, 10:17
            Sama dwukrotnie rodziłam w asyscie położnej i lekarza; szpital: - nie było mowy
            o obecności osób z zewnątrz. Ale przypominam sobie, ze bardzo tęskniłam za Mama
            i chciałam ja mieć przy sobie. Nie przychodziło mi do głowy, zeby "zatrudniać"
            męża. W róznych pierwotnych kulturach kobiety rodziły w otoczeniu kobiet, często
            spiewajacych w kręgu, wiem to od córki studiujacej kulturoznawstwo ;-) Może
            zalezy to od usposobienia mężczyzny - i w ogóle od rodzaju relacji. Ja nie czuje
            skrępowania nagoscia, fizjologia itp. ale w momencie rodzenia nie pragnęłam mieć
            męża przy sobie, a i on nie wykazywał ochoty.
            • flou Re: seks po urodzeniu dziecka 25.10.04, 10:30
              ha, i ja tego nie pragnę... ale co zrobić, gdy on tak pragnie? czy mzm prawo
              odsuwac go od tego? zabronić mu przecięcia pępowiny, ujrzenia pierwszego
              grymasu, usłyszenia pierwszego krzyku? może powinnam się przemóc... ze względu
              na psyche... pewnie byłoby mi łatwiej - miałabym kom złamac rękę uściskiem;-)
              ale jest ta druga strona medalu... która mnie męczy.
              • anula36 Re: seks po urodzeniu dziecka 25.10.04, 12:31
                W ogole mam wrazenei ze nalezysz do kobiet zamiartwiajacych sie ewentualnymi
                problemami, ktore moga nastapic choc nei musza.

                Nie chcesz meza przy porodzie- nie brac go ze soba.
                Albo umowic sie,ze jak go poprosisz to wyjdzie. Albo odwrotnie, przyjdzie tylko
                przeciac pepowine,zobaczyc 1 grymas i do widzenia.
                Podziel sie tymi wszystkimi watpliwosciami z mezem i postanowcie cos RAZEM.
                • flou Re: seks po urodzeniu dziecka 25.10.04, 16:07
                  może i się martwię. i co z tego? z jakiej racji mnie oceniasz? a ja mam
                  wrażenie, że jesteś... nie nie skończę, bo po co?? dziewczyno, Ty jeżeli nie
                  masz pojęcia o tym problemie, nie musisz się wypowiadać.
                  • anula36 Re: seks po urodzeniu dziecka 29.10.04, 11:38
                    a z jakiej racji ty sie tak zaperzasz,po to jest forum zeby sie dzielic
                    wlasnymi przemysleniami.
                    Oprocz faktu ze nei jestem w ciazy,nie sadze zeby zbyt wiele nas roznilo.
                    • anula36 Re: seks po urodzeniu dziecka 29.10.04, 11:38
                      przepraszam-prawie nic poza zamartwianiem,ja sie matrwie tylko po fakcie,jesli
                      jest czym.
                      Pozdrawiam.
    • scriptus Re: seks po urodzeniu dziecka 25.10.04, 17:23
      My z żoną "rodziliśmy" razem. Była to wtedy nowość i czułem się szczęśliwy, że
      mogę pomóc przy narodzinach mojego potomka. Wprawdzie przy porodzie był lekarz
      i położne, co dawało mi komfort pewności, że nic sie złego nie stanie :)
      I co takiego się działo, moja ukochana żona rodziła mojego ukochanego Syna.
      Personel medyczny dbał o to, żeby wszystko było OK. Owszem, denerwowałem się,
      czy wszystko jest jak trzeba, przeżywałem, że Ją boli i że to duży wysiłek,
      przytulałem, trzymałem za rękę... Pomogli mojemu dziecku się wydostać na świat,
      ja odciąłem pępowinkę, chwilkę był z mamusią, potem pielęgniarka pomogła mi Go
      umyć i zawinąć w szmatki fatałaszki i przygotowane uprzednio Naprawdę, sam to
      robiłem, ale, gdyby nie pielęgniarka, to nie wiedziałbym, co mam robić i czy to
      robię dobrze. Sam bym sobie pewnie nie dał rady, ręce mi się trzęsły, ale sie
      starałem. Wszyscy byli serdeczni, pomocni, życzliwi. Przy następnym porodzie
      pewnie byłbym juz bardziej opanowany. Potem mieliśmy niemal pół godziny dla
      siebie, bo żona wyczerpana porodem przysnęła. Nią tam się jeszcze zajmowała
      położna, w tym niewiele mógłbym pomóc, raczej przeskadzać, a tu zyskałem coś
      niepowtarzalnego, przeżycie, jedno z najwspanialszych w moim życiu. Prawdziwa
      rozmowa z moim kilkuminutowym dzieckiem. Mówią, że z takim dzieckiem nie ma
      żadnego kontaktu, NIEPRAWDA! Ono patrzyło, uśmiechało się do mnie, słuchało,
      jak do Niego mówię, mamrotało coś i szukało, co by possać. Trzymałem na rękach
      ukochany maluteńki skarb, aż mi ręce zdrętwiały, wiedziałem, że to dziecko mnie
      będzie kochać i nigdy się nie zawiodłem. My wtedy nawiązaliśmy jakiś taki pakt,
      porozumienie. Nie wiem, jak to będzie dalej, w jego nastoletnim życiu, ale
      dotąd zawsze było między nami jakieś porozumienie i całym sercem wierzę, że tak
      zostanie. Może w małżeństwie niezbyt mi się ostatnio układa, ale relacje z
      dzieckiem mam wspaniałe.


      Pomijam dyskretnie milczeniem rachunek, który był później do zapłacenia,
      właściwie, finasowo było wtedy dobrze i nawet niezbyt mnie wtedy kieszeń bolała
      po tym porodzie :)))))

      A potem, że dwa tygodnie, nie było "seksu" w scisłym tego słowa znaczeniu. Ale,
      nie żałuję. Byliśmy wtedy tak blisko siebie, a między nami leżało nasze śliczne
      dziecko, albo żona leżała przytulona do mnie, a dzieciaczek ssał sobie cycusia.
      Później, jak spał, kochaliśmy się, a potem, oboje leżeliśmy wpatrzeni w Niego.
      Później, nawet, jak leżał w swoim łóżeczku za szczebelkami, wystarczyło, że
      zakwilił coś przez sen, a już oboje byliśmy przy nim.

      Chciałbym, żeby wróciły tamte czasy. Chociaż, niezupełnie, mam wspaniałego
      syna, z którego jestem dumny, ajajaj, sam nie wiem, czego chcę. Chyba tylko
      tego, żeby z żonką było, jak dawniej.
      • flou Re: seks po urodzeniu dziecka 29.10.04, 11:19
        piękny opis scriptus... dziekuję Ci za to. własnie po takich opowieściach mam
        przekonanie, że nie mogę pozbawić mojego męża takiego przeżycia...
        scriptus, czy to, jak jest teraz między Wami...ma coś wspólnego ze wspólnym
        porodem, czy to mogło być zalążkiem psucia się? czy piszesz o sferze
        seksualnej, czy o każdej?
        • scriptus Re: seks po urodzeniu dziecka 29.10.04, 14:35
          Między nami było wszystko OK po porodzie przez kilka lat, aż do momentu, kiedy
          kilka lat później utraciliśmy następne dziecko. To, ze "razem rodziliśmy"
          naszego Syna, była dla nas obojga bardzo pozytywnym przeżyciem, Nastąpiło potem
          kilka wspaniałych lat, kiedy oboje kochaliśmy się i okazywaliśmy sobie wiele
          czułości.
          Utrata dziecka zbiegła sie w czasie z wypadkiem i utratą przeze mnie pracy,
          nigdy już mi sie nie udało tyle zarabiać, co przedtem. Po tych traumatycznych
          wydarzeniach już nie było tak dobrze, ale jeszcze nie było źle. Utrata
          upragnionego dziecka jest dla obojga rodziców straszliwą tragedią, ale kobiety
          widać uważają, że skoro mężczyzna nie odczuł fizycznego bólu i cierpienia, to
          nie odczuł straty, łatwo im też przychodzi obwiniać partnera. Właściwie, to
          równie dobrze mężczyzna mógłby obwiniać kobietę, że nie donosiła jego dziecka,
          ja to jednak traktowałem, jako zrządzenie losu. Później wiele rozmawialiśmy i
          wyjaśniliśmy to sobie. Wydaje się, że tamta tragedia "rozeszła się po
          kościach", chociaż na pewno w każdym z nas zostawiła ślad. Na pewno nie
          będziemy mieli już więcej dzieci, choć przyznam, że bardzo bym się ucieszył
          z "wpadki". Ja zawsze na cmentarzu, poza grobami bliskich zapalam w tajemnicy
          przed Żoną zniczyk na grobie jakichś malusieńkich, kilkumiesięcznych
          bliźniaczków, których nie znałem, po prostu grób ten jest niedaleko. Moje
          nienarodzone dzieciątko oczywiście nie ma grobu. W tajemnicy, bo boję się, jak
          by to przyjęła, czy bym nie rozdrapał jakiejś rany.

          Na pewno, to co się wydarzyło między nami złego, nie miało związku z porodem
          naszego Synka, to było bardzo pozytywne przeżycie dla nas obojga. Jednak
          całkiem się zepsuło między nami kilka miesięcy temu, chyba bez związku z
          tamtymi wydarzeniami i gdyby nie te kilka lat pozytywnego przebiegu małżeństwa,
          zapewne nie miałbym tak długo nadziei na powrót normalności, na uleczenie
          naszego związku. Właściwie, to już przyschło, jest jak jest, żyjemy obok
          siebie, a nie z sobą. Nie odpowiada mi to, ale, cóż, gdyby wszyscy mieli, co by
          chcieli, to byłby na ziemi raj i nie byłoby po co umierać :). Zapewniam Cię
          jednak i moja żona na pewno by to potwierdziła, że warto było wspólnie rodzić,
          na pewno ulepszyło i pogłębiło to nasze wzajemne relacje, dla obojga było to
          ważne i dobre przeżycie. Nawet kobiety twierdzą, że po porodzie nie pamięta się
          fizycznego bólu, tylko te pozytywne przeżycia.
          Zapewniam Cię, że w moim przekonaniu to, że się między nami zepsuło, nie ma
          żadnego związku z tamtym porodem, a to, że nasz związek się zepsuł w sferze
          seksualnej jest raczej następstwem tego, że się zepsuł w sferze emocjonalnej, w
          sferze naszych wzajemnych relacji. Z faktu, że już dla mnie teraz nawet dziura
          w płocie wygląda prowokująco :) nie wynika, że mam ochotę wejść do łóżka z
          żoną, która na mnie burczy. Ona jest dla mnie nadal bardzo atrakcyjną kobietą
          (choć się nieco już zestarzała) więc staram się unikać sytuacji prowokujących,
          żeby "zwierzęca, samcza" część mojej osobowości nie zdominowała ludzkiej.
          • scriptus Re: seks po urodzeniu dziecka 29.10.04, 14:54
            Trzymaj się, jeżeli Cię kocha, to weź Go ze sobą, to przecież także Jego
            dziecko i to wydarzenie jest dla Niego ważne. Nie dziwię się, że mężczyzna,
            odepchnięty od wydarzeń w takiej chwili, czuje się zlekceważony, niepotrzebny i
            w wielu wypadkach, po prostu idzie się upić.

            Życzę lekkiego porodu i zdrowego i pięknego dzidziusia.
            • flou Re: seks po urodzeniu dziecka 02.11.04, 11:35
              scriptus, bardzo mi przykro. nie wiedziałam, że miałeś tak smutne
              doświadczenia. nawet nie wiem co powiedzieć, bo wszystko wydaje mi się teraz
              takie błahe... dzięki za każde słowo.
              • scriptus Re: seks po urodzeniu dziecka 02.11.04, 12:28
                Co było, to było, wspólny poród na pewno jest piękny i w naszym przypadku nie
                było na pewno żadnych negatywnych konsekwencji. Na pewno to nie jest błahe.

                A smutne doświadczenia mają wszyscy. Moje smutki i problemy, to jeszcze nic w
                porównaniu z tym, co się zdarza ludziom i o czym nie chcę nawet myśleć.

Pełna wersja