Dodaj do ulubionych

Vive la difference!

06.12.05, 19:39
"Współcześni mężczyźni i kobiety mają podobne oczekiwania wobec związku i w
podobnym stopniu zależy im, by się one spełniły. Potrzebujemy bezpieczeństwa
psychicznego, chcemy się darzyć wzajemnym zaufaniem, wzajemnie wspierać się
materialnie i uczuciowo: chcemy dzielić wspólne przeżycia, być dla siebie
towarzyszami zabaw, ale także odpowiedzialnymi aprtnerami, chcemy doskonalić
się poprzez nasz związek i liczymy na to, że będzie się on udoskonalał wraz z
nami, a wreszcie - pragniemy kochać się przez całe życie.

Jest dobrą wróżbą dla związku, jeśli para stawia przed nim podobne zadania.
Znaczy to, że oboje uważają związek za byt samoistny i koncentrują się na nim
jak na szymś odbrębnym od nich dwojga. Właśnie ten punkt widzenia decyduje o
zdrowiu i dobrym funkcjonowaniu związku.

O ile jednak mężczyźni i kobiety nie różnią się zbytnio w tym, czego pragną
dla siebie w związku partnerskim, o tyle różnią się poważnie - wiemy o tym z
naszych seminariów - w kwestii tego, czego chcą, a właściwie potrzebują od
związku jako jednostki seksualne.

Zauważyliśmy na przykład, że większość kobiet używa słowa 'intymność', aby
opisać to, co dla nich w seksie liczy się najbardziej. Intymność seksualna,
według wyjaśnień kobiet, to specjalny rodzaj bliskości, komunikacja głębsza od
tej, jaką para jest w stanie osiągnąć fizycznie, współuczestnictwo w czymś, co
jest ponad materialnym partnerstwem. Wiele kobiet przedstawia ów głęboki
związek jako związek duchowy bądź uczucie odnalezienia 'partnera duchowego'.
Kobiety więcej mówią o sercu i duszy niż o mózgu i genitaliach, jednak tam,
gdzie zaistniała prawdziwa intymność seksualna, pojawia się produkt uboczny w
postaci namiętności. Wydaje się, że jest to prawdziwe we wszystkich
dziedzinach, nie tylko w seksie. Kiedy 'intymnie' zgłębiamy jakieś zagadnienie
czy projekt, staramy się 'wniknąć w jego istotę', a wówczas pojawia się
namiętność. Jesteśmy nakręceni, podnieceni, zenergetyzowani. W podobny sposób
działa na nas intymnośc seksualna - kobieta jest nią podniecona, głęboko
fizycznie poruszona.

U kobiet potrzeba intymności jest potrzebą niezmiernie głęboką: gdy w związku
partnerskim brakuje tej szczególnej więzi, niezaspokojenie kobiety sięga
najbardziej pierwotnych pokładów. Brak intymności powoduje, że wiele kobiet ma
trudności z odczuwaniem namiętności i zaspokojenia; im dotkliwszy jest brak
intymności w związku, tym bardziej kobieta czuje się oziębła i niezaspokojona.

Dla przeważającej liczby mężczyzn słowo 'intymność' niesie zgoła odmienny
ładunek. Większość współczesnych mężczyzn Zachodu wpada w euforię, gdy kobieta
mówi, że pragnie intymności seksualnej, że wręcz jej potrzebuje. Tymczasem dla
mężczyzn intymność seksualna oznacza po prostu stosunek. Jeśli więc na
początku związku wydawało się, że potrzeba intymności jest u kobiety
zaspokojona, a obecnie w życiu płciowym tej pary nie dzieje się nic poza tym,
że mężczyzna z coraz większym wysiłkiem uzyskuje swoją intymność, to gdzie
tkwi błąd i kto go popełnia?

Pytania te są powszechnie zadawane przez współczesne pary. Odzwierciedlają one
silne pomieszanie pojęć i poważną lukę w komunikacji u samych podstaw związku.
Nietrudno sobie wyobrazić pretensjem gniew, frustracje i zranione uczucia, a
nawet wstyd, jaki nieuchronnie pojawia się u dwóch osób, które nie
zakomunikowały sobie wzajemnie najbardziej podstawowych potrzeb i które nie
rozumiały się nawzajem, działając przez lata według mylnych założeń. Nietrudno
też sobie wyobrazić, jak bardzo będzie wówczas cierpiał ich związek.

Ponieważ potrzeba intymności płciowej jest dla kobiet potrzebą podstawową,
każda kobieta musi zdefiniować ją na własny użytek, a następnie zakomunikować
swoje oczekiwania kochankowi. Nie jest to bynajmniej łatwe. Z racji swojej
fizycznej natury kobiety są seksualnie introwertywne, 'wtulają' swoją
kobiecość. Ich najwrażliwsze miejsca znajdują się wewnątrz i są osłonięte.
Nietrudno pojąć, jaki wpływ może to mieć na zdolność kobiety do wyrażania
najgłębszych uczuć płciowych, jak bardzo ona może chcieć je osłaniać. Jednak
kobieta STANOWCZO MUSI UMIEĆ WYJAŚNIĆ ukochanemu, co dla niej znaczy
intymność. Jej wysiłki w tym względzie będą nagrodzone tysiąckrotnie.

Większości mężczyzn nie jest aż tak trudno komunikować swoje potrzeby
seksualne ani wyrazić, co wzbudza ich namiętność. Męska płciowość jest z
natury ekstrawertywna - wystarczy spojrzeć na fizyczne objawy podniecenia u
mężczyzn. A podnieca ich po prostu seks. Mężczyźni uwielbiają seks. Seks
wzbudza w nich namiętność. Uwielbiają dwa nagie ciała splecione ze sobą.
Szaleją za kobietami, które również uwielbiają seks. Intymność jest z
pewnością przyjemna, pewna zgodność psychiczna i emocjonalna jest również
rzeczą ważną, ale dla ogromnej większości mężczyzn, z którymi pracujemy, seks
stanowi barometr zdrowia ich związku, a zdrowy związek to taki związek, w
którym jest sporo dobrego seksu. Upraszczając (istnieje wiele wyjątków i różne
są stopnie tych odczuć) - większość kobiet łaknie w miłości przeżyć dla ducha,
podczas gdy większość mężczyzn pragnie doznań dla swoich gruczołów.

Czasami zdarza się, iż ta niezgodność staje się bronią w związku zmierzającym
do samozagłady - na przykład, gdy kobieta pozbawia partnera seksu, żeby go
ukarać (często dlatego, że nie dzieli z nią intymności) albo gdy mężczyzna nie
daje kobiecie intymnego zbliżenia, którego ona potrzebuje, nie przytula jej,
nie zagląda głęboko w oczy i nie mówi, że ją kocha (często dlatego, że ona
nigdy nie zdradza pragnienia seksu). Para taka zbliża się do nieszczęścia z
prędkością lawiny. Im on chłodniejszy jest dla niej, tym ona mniej skłonna
jest do namiętności. Można więc powiedzieć, iż czas tej pary jest już
policzony. Jaka jest więc odpowiedź? My, mężczyźni i kobiety mamy odmienne
potrzeby - są to potrzeby fizjologiczne, kluczowe dla naszych natur, męskiej i
kobiecej. Potrzeby te są niekoniecznie sprzeczne, jednak na pewno nie są też
wspólne. Jak je zatem pogodzić?"

/C.C.Muir - "Tantra. Sztuka świadomego kochania"/

Ufff, ale się naklepałam.
Mam nadzieję, że parom z początkami problemów może ten tekst pomóc w sensie
odskoczni do przemyśleń...
Obserwuj wątek
    • margarita17 Re: Vive la difference! 07.12.05, 00:12
      Bardzo ciekawy tekst.... czy to oznaczy że kazdy facet pragnie głównie dobrego
      seksu, jak on jest to jest ok, jest w stanie dawać żonie ciepło (intymność tak
      jak bylo w tekście) i żona czuje się kochana i wszystko jest ok.
      Czyli działania i pragnienia faceta zaczynają się od dobrego seksu? Czy
      upraszczam?
      No bo że organem erotycznym u kobiety jest mózg i bardzo działają na niego
      słowka to wiem po sobie :)
      • maheda Re: Vive la difference! 07.12.05, 13:56
        > czy to oznaczy że kazdy facet pragnie głównie dobrego seksu, jak on jest to
        > jest ok, jest w stanie dawać żonie ciepło

        Nie, to nie tak. Przede wszystkim nie "każdy", a "większość". Od tego trzeba
        zacząć. Różnimy się przecież i zapewne są mężczyźni o psychice w tym względzie
        kobiecej, a także kobiety o męskiej; nie mówiąc już o całej gamie odcieni między
        obydwoma biegunami.
        A co do drugiej części zdania - jest cała masa facetów, którzy nawet przy
        "dobrym seksie" nie dają żonie tej wymaganej intymności. Widzisz - na początku
        znajomości, mężczyzna wyróżnia z grona znajomych pewną kobietę. Zwraca uwagę na
        jej wypowiedzi, często na nią zerka, wypowiada się z widoczną adoracją, wszyscy
        widzą, że jest on nią zachwycony. O szeptaniu czułych słówek, głębokich
        spojrzeniach w oczy już nie wspominam, bo to oczywistość. Do tego taki ktoś się
        stara - interesuje się, co lubi, a czego nie lubi dziewczyna; zastanawia się, co
        może jej sprawić przyjemność; rozmawia z nią często właśnie na takie też tematy.
        Sęk w tym, że facet pyta dziewczynę, bo chce ją "rozpracować" (mężczyźni zawsze
        lubili znać mechanizmy działania wielu rzeczy, wielu osób, społeczeństw itd - są
        w tym świetni); dziewczyna za to jest zachwycona, bo wydaje się jej, że trafiła
        na takiego, który interesuje się nią jako osobą, jej przeżyciami, problemami i
        że już pewnie zawsze tak będzie.


        > Czyli działania i pragnienia faceta zaczynają się od dobrego seksu? Czy
        > upraszczam?

        Chyba upraszczasz - acz nie jestem pewna. Bo faktycznie może tak być, że jeśli
        facet jakiejś kobiety nie pożąda, to nie będzie się starał, nie będzie pragnął
        jej zdobyć, zglębić - oczywiście poza mężczyznami z blokadami psychicznymi czy
        chorymi.
        W tym tekście chodzi chyba głównie o zrozumienie wzajemnych mechanizmów
        powstawania podniecenia, powstawania napięcia erotycznego między dwojgiem ludzi.
        O źródła podniecenia u obydwu płci. I wg mnie ten podrozdział jest głównie dla
        panów, chociaż różnie to bywa... Na pewno istnieją panowie o psychice właśnie
        takiej uczuciowej, kobiecej, dla których ważne jest poczucie bycia ważnym,
        kochanym i jedynym, by można było z nimi mówić o seksie.
        • arklin Re: Vive la difference! 09.12.05, 09:31
          Coś w tym jest, w książce "Płeć mózgu" znalazłem kiedyś takie mniej więcej
          stwierdzenie, że u kobiet czułość może prowadzić do seksu, natomiast w
          przypadku mężczyzn seks może prowadzić do czułości. Tylko jak to ze sobą
          pogodzić?
          • maheda Re: Vive la difference! 09.12.05, 12:26
            Przede wszystkim obydwie strony muszą o tym wiedzieć i RZECZYWIŚCIE zdawać sobie
            z tego sprawę. Tak myślę. A po drugie - nie wystarczą czułości. Trzeba mieć coś,
            co wykonuje się wspólnie, jakąś bodaj jedno wspólnie regularnie wykonywane
            zajęcie (poza łóżkiem i oglądaniem TV!). Może bieganie, może uprawianie ogródka,
            może modelarstwo, praca charytatywna, cokolwiek!
            Kobieta potrzebuje szczerego zainteresowania również tym, co czuje, co myśli, co
            przeżywa. To również jest składowa wspomnianej we fragmencie książki intymności.
            Najłatwiej jest Jej to dać, kiedy się ma wspólny temat, na który można
            porozmawiać - bo jest to odskocznia, od której tak kobieta, jak mężczyzna mogą
            się niejako "odbić", jeśli coś ich dręczy. Łatwiej jest wtrącić kilka zdań o
            czymś innym w rozmowę traktującą o czymś interesującym obie strony, niż zaczynać
            rozmowę na konkretny temat jako całość - bo wtedy nawet malutki problemik urasta
            do rangi problemu. Już nie mówiąc o tym, że część ludzi nie będzie chciała
            specjalnie zaczynać rozmowy o malutkim problemiku, bo będzie im głupio, że go w
            ogóle mają - i wtedy problemik ma szanse przerodzić się w problemisko. :/
            • zonaniezona1 Re: Vive la difference! 09.12.05, 19:33
              musiłam znaleźc faceta z mniejszości....
              • maheda Re: Vive la difference! 09.12.05, 20:08
                To może spróbuj się zachowywać jak facet - wiesz... kwiaty, zabiegi, rozmowy,
                czułości?...
                • zonaniezona1 Re: Vive la difference! 09.12.05, 22:04
                  nie potrafię ...dalej jestem kobieta z więkzości...
                  • maheda Re: Vive la difference! 10.12.05, 10:08
                    rozumiem... i nie masz skłonności les.

                    :( Współczuję Ci całej sytuacji. Próbowaliście pójść do lekarza? Czy w ogóle nie
                    ma o tym mowy?
                    • zonaniezona1 Re: Vive la difference! 10.12.05, 18:42
                      nie ma mowy o lekarzu....
                      Cóż, pod tym wzgledem kiepsko trafiłam....
                      • maheda Re: Vive la difference! 10.12.05, 22:26
                        :( No to chyba Cię nie kocha, skoro wie (bo chyba wie?), że to dla Ciebie ważne,
                        a jednak to olewa totalnie. :(
                        Faktycznie, kiepsko trafiłaś :(

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka