Dodaj do ulubionych

Czy ja/związek ma jakiekolwiek szanse?

09.12.05, 20:03
Nie szukam rad, rozwiązania, chcę przeczytać kilka obiektywnych opinii. Za
które z góry dziekuję:-) Wiem, że to ja będe musiała podjąć decyzję i będę
ponosić jej konsekwencje.
Mój chłopak jakiś czas temu wyznał mi, że jest biseksualistą. Nie było to dla
mnie problemem, chcieliśmy się pobrać, mieć rodzinę. Ale dwa tygodnie potem
ze mną zerwał. Rozstanie trwało kilka tygodni, teraz znów jesteśmy razem.
Wiem, że wtedy nie był ze mną, ale w trakcie tych tygodni miał faceta, krótki
i intensywny związek, łącznie z łóżkiem. Dowiedziałam się o tym po tym jak
wróciliśmy do siebie, chcemy być razem na dobre i złe. Może to dziwne, ale mi
nie przeszkadza to, co się działo w czasie rozstania, ale on chce, by tamten
facet został jego przyjacielem i chce podtrzymywać znajomość. I to mi już
pachnie trójkątem. Brzmi to jak z jakiejś telenoweli... Ale to moje życie.
Czy ktoś jest mężem/żoną osoby biseksualnej? Czy taki związek ma szanse
przetrwać? Czy nie posypie się? Dzięki za odpowiedzi.


Obserwuj wątek
    • woman-in-love Re: Czy ja/związek ma jakiekolwiek szanse? 09.12.05, 20:05
      jeśli interesuje Cie bycie torturowana psychicznie - idż w to. Jesli nie - nie
      widze szans.
    • maheda Krótkie pytanie 09.12.05, 20:10
      A gdyby zamiast tamtego gościa była kobieta, z którą połączyłby Twojego faceta
      namiętny romans - zgodziłabyś się na to, żeby on utrzymywał z nią cały czas
      przyjacielskie stosunki, i nie dziwiłoby Cię, gdyby Cię jeszcze poprosił o
      błogosławieństwo na tę przyjaźń?
      • sixbyseven Re: Krótkie pytanie 09.12.05, 20:14
        Muszę powiedzieć NIE albo temu związkowi albo przyjaźni pomiędzy nimi. Wszystko
        jest strasznie swieże jeszcze, ale powolutku wyciagam wnioski. Płeć tak
        naprawde nie ma żadnego znaczenia, bo to jest OSOBA, która była w związku z
        moim facetem...
        • woman-in-love Re: Krótkie pytanie 09.12.05, 20:17
          myślisz, ze będziesz w stanie zapobiec ich zwiazkowi?
          • sixbyseven Re: Krótkie pytanie 09.12.05, 20:37
            Nie, nie jestem aż tak naiwna, przecież nie będę kontrolować mojego faceta 24
            na dobę. Jeśli ja powiem NIE to nie wystarczy, mój facet też musi powiedzieć
            NIE. A podejrzenia są gorsze niz najgorsza prawda...
      • kawitator Re: Krótkie pytanie 09.12.05, 20:16
        Nie ma facetów biseksualistów tak jak bywają kobiety bi . To sa wyniki badan
        przeprowadzonych bardzo naukowo i dokładnie. Facet jest albo Hetro albo Homo
        czyli tak naprawde przyjemnośc sprawia mu jedno albo drugie a nie jedno i drugie
        Często faceci o orientacji homo wiążą się z kobietami zawieraja małżenstwa i
        nawet maja dzieci. Jednak to służy tylko za parwawan pozwalający funcjonować w
        społeczeństwie Nie bądz naiwna
        • sixbyseven Re: Krótkie pytanie 09.12.05, 20:38
          Usłyszałam, że jednak mężczyzna to nie jest to, nie jest mu w stanie dać tego
          co mogę dać mu jako kobieta...
        • anais_nin666 Re: Krótkie pytanie 10.12.05, 19:34
          Możesz podac Kawitator badania, w których jest mowa o tym, że biseksualizm
          obejmuje tylko 1 płeć?
          Znam paru panów ewidentnie bi. Ci, którzy wola panów z paniami po prostu nie
          mogą, bo by uzyć dosadnego stwierdzenia - nie staje im na widok kobiety... Ci,
          którzy lubia i tak i tak nie maja problemu z erekcją ani w seksie z panami ani z
          kobietami.
          SSaki często są bi. I samice i samce. U człowieka z tego co wiem jest podobnie.
          Jeśli znasz wiarygodne badanie prosiłabym o podanie źródeł, bo pierwszy raz
          czytam o tym co piszesz, a sporo czytam na temat seksualności ludzkiej, z
          przyjemnościa pogłębie wiedze o tę nowość.
    • kawitator Re: Krótkie pytanie 09.12.05, 21:08
      I tutaj widać dobitnie na załaczonym przykładzie dlaczego przyzwoite, mądre i
      ładne dziewczyny pakują się w związki z alkoholikami, pedałami, nałogowmi
      kobieciarzami, nieodpowiedzialnymi dzieciuchami i tym podobnymi typami. Każda z
      nich jest święcie przekonana że jej miłośc i miłośc jaką wzbudza pozwoli pokonać
      wszsytkie przeszkody i facet nagle stanie się hetero, odpowiedzialnym
      abstynentem itd. Zdarza się ale na tyle rzadko że mozna te przypadki pominąc w
      analizie mozna powiedzieć że ich nie ma . Potem mamy pokręconw 30-40 latki z
      przetrąconą psychiką
      Wszystkiego najlepszego kolejna naiwna ćmo.
      • ewolwenta Re: Krótkie pytanie 09.12.05, 21:33
        Kawitator!!!! I co ja ma z Twoim postem zrobić?
        Pod zawartością merytoryczną się podpisuje, bez dwóch zdań.

        Formę oprotestowuje!!!
        Szczególnie protestuje na użyte określenie homoseksualisty!!!

        • petar2 Re: Krótkie pytanie 09.12.05, 22:23
          no proszę, taka zrównoważona dziewczyna a byle słówko może ją wyprowadzić z
          równowagi.
          Słowo gej funkcjonuje od paru, góra kilkunastu lat. Wczesniej mówiło się pedał.
          Co chciłabys Ewolwento zrobić z postem Kawiatora?
          Skorygować, wygwiazdkować politycznie niepoprawne słowo czy wykasować?
          Na jakiej podstawie?
          • ewolwenta Re: Krótkie pytanie 10.12.05, 00:20
            > no proszę, taka zrównoważona dziewczyna a byle słówko może ją wyprowadzić z
            > równowagi.

            Nie tak łatwo mnie wyprowadzić z równowagi. :)

            > Słowo gej funkcjonuje od paru, góra kilkunastu lat. Wcześniej mówiło się
            pedał.

            I dlatego, że się tak mówiło także o tzw. pederastach to niesłusznie nabrało
            ono pejoratywnej konotacji dlatego mnie razi, więc protestuję. Protestować
            przecież mogę i nie powinno to budzić emocji, póki nie wycinam. W końcu ja też
            jestem użytkownikiem forum upragnionym do kulturalnego wyrażani a opinii.

            > Co chciłabys Ewolwento zrobić z postem Kawiatora?

            To co zrobiłam, zgodzić się z meritum i oprotestować formę.

            > Skorygować, wygwiazdkować politycznie niepoprawne słowo czy wykasować?

            Skorygować może tylko autor. Kasować jak bym chciała to by nie było tej
            dyskusji. Prawda?

            > Na jakiej podstawie?

            Co na jakiej podstawie? Na jakiej podstawie wyrażam swoją opinię? Chyba
            oczywistej i wyżej wymienionej. Jestem użytkownikiem forum :)
            • petar2 Re: Krótkie pytanie 10.12.05, 00:45
              A co sie dzieje gdy jako uczestnik chcesz odpiwiedzieć a jako moderator
              powinnaś skasować?
              Pederasta to troche inne pojęcie niż pedał. A czy niesłuszne?
              Pewnie to nie leży w zakresie tego wątku ale możemy podyskutować.

              A że nie łatwo ię wyprowadzić z równowagi to wiem, doceniam, i lubię za to. :-)
              • kawitator było:Krótkie pytanie jest: Kawitator!!!! OT 10.12.05, 09:33
                Kawitator!!!! I co ja ma z Twoim postem zrobić?
                Pod zawartością merytoryczną się podpisuje, bez dwóch zdań.

                Formę oprotestowuje!!!
                Szczególnie protestuje na użyte określenie homoseksualisty!!!

                A że nie łatwo ię wyprowadzić z równowagi to wiem, doceniam, i lubię za to. :-)

                Też uważam ze nie szalejesz za bardzo jako moderator co do formy mojego postu
                to mógłbym tutaj przytoczyć pewien gruziński toast:

                Pożar stepu. Zwierzęta uciekają w stronę rzeki za którą czeka ocalenie Miedzy
                innymi na brzeg rzeki dociera skorpion Ale rzeka dla niego to równie pewna
                śmierć jak pożar.
                W rzece skorpion dostrzega pływająca żabę i prosi ja
                - żabko żabko przepłyń ze mną na drugi brzeg rzeki
                - nigdy odpowiada żabka ty mnie potem ukłujesz swoim jadowitym kolcem i zginę.
                Nie można ufać skorpionom
                Ależ żabko przysięgam przenigdy ciebie nie ukłuję przecież będę zawdzięczał ci
                życie
                Tak więc po wielu takich prośbach żabka wzięła skorpiona na grzbiet i
                przepłynęła rzekę
                Skorpion zeskakując walnął żabkę swoim kolcem. Umierając żabka mówiła:
                - Skorpionie dlaczego przecież obiecywałeś
                A na to skorpion
                - wiesz mam juz taki wredny charakter
                wiec wypijmy z charaktery

                A na poważnie. użyłem słowa „pedał „ jak najbardziej świadomie. Miał wywołać
                wrażenie nie na Evo czy Petrze ale na autorce wątku. Jak ktoś chodzi po kruchym
                lodzie pytając czy ładnie tu wygląda, to nie mówimy poprawnie politycznie i
                łagodnie aby tylko nie obrazić. Wiesz wyglądasz rewelacyjnie ale chyba nie
                robisz rozsądnie że w taka pogodę zdecydowałaś się wyjść na spacer a szczególnie
                na lód na rzece. Nie dyskutujemy o jej ubiorze czy o wpływie frontów
                atmosferycznych na grubość powłoki lodu na rzece, tylko mówimy złaź głupia
                p.... natychmiast na brzeg bo się utopisz. Oczywiście p..... pomimo że nie
                chodzi tu o pedała przepraszam homoseksualistę lub geja jest wyrazem wysoce
                nieprzyzwoitym i absolutnie niepoprawnym politycznie ale ma wyrwać słodka
                idiotkę ze stanu otępienia i pokazać jej co robi

                Chyba ż nas nic nie obchodzi co ona dalej zrobi to wtedu mozemy sobie spokojnie
                opowiadać tutaj cytaty:
                mysle że twój męzczyna nie jest do końca pewien swoich preferncji seksulanych
                A gdyby zamiast tamtego gościa była kobieta, z którą połączyłby Twojego faceta
                namiętny romans - zgodziłabyś się
                Dla własnego spokoju ducha nie zdecydowałabym sie na związek z osoba pokroju
                twojego faceta

                ale to jest temat na wątek pod tytułem
                jak się wypowiadać na forum i dlaczego nie wolno pisać słowa ped...... ups sorki
                znowu zaczynam
                • kawitator Kawitator!!!! OT ps 10.12.05, 09:35
                  Polecam jako uzupełnienie moje wypowiedzi króki esej mistrza języka polskiego
                  niezrównanego Melchiora Wańkowicza na temat słowa "Dupa" ;-))))
                • sixbyseven Re: było:Krótkie pytanie jest: Kawitator!!!! OT 10.12.05, 12:12
                  Dzięki za mocne słowa, czasem dobrze jest dostać po głowie:-) Moze rzeczywiście
                  okaże się, że byłam, jestem, będę idiotką?
                  Czemu moje zycie okazało się aż tak poplątane? Nie brakuje mi wrażeń, a tu
                  dostałam na raz taką dawkę, która prawie mnie zabija.
                • ewolwenta Re: było:Krótkie pytanie jest: Kawitator!!!! OT 10.12.05, 12:13
                  masz rację, środek adekwaty do celu :)
              • ewolwenta Re: Krótkie pytanie 10.12.05, 16:44
                >A co sie dzieje gdy jako uczestnik chcesz odpowiedzieć a jako moderator
                >powinnaś skasować?

                Schodzimy nieco z tematu wątku ale... Zazwyczaj odpowiadam. Dylematy te jednak
                są rzadkie, bo to co zwykle kasuję jest nie warte pozostawienia, bądź sprzeczne
                z netykietą. Poza tym uważam, że używanie określeń dosadnych jako środka
                ekspresji silnych emocji (nie w roli epitetów) jest dopuszczalne.

                >Pederasta to troche inne pojęcie niż pedał. A czy niesłuszne?

                Chyba niesłuszne. Osoby preferujące własną płeć i wiążące się z nią nikogo nie
                krzywdzą. Może z perspektywy społecznej reprodukcji to niekorzystne ale nie
                oni jedni pozostają bezdzietni. I tu ocieramy się o dylemat autorki wątku.
                Jeżeli taki człowiek nie usiłuje udawać i nie zakłada rodziny, to nikogo nie
                krzywdzi. Szerzej rozwinęłam to w odpowiedzi na post darkmattera.
                Pederasta to natomiast osoba, której preferencje w przypadku realizacji
                powodują szkody psychiczne.

                >A że nie łatwo ię wyprowadzić z równowagi to wiem, doceniam, i lubię
                (dyg) i wzajemnie
      • sixbyseven Re: Krótkie pytanie 10.12.05, 10:03
        Cześć tu naiwna ćma:-) Nie wierzę, by on przestał być bi, dlatego biję się z
        myslami, dlatego napisałam posta, ale decyzję podejmę sama. Moje ciotki wyszły
        za mąż za alkoholików, faceci nie zmienili się pod wpływem miłości, dzieci. Na
        razie nie jestem żoną, mam wolny wybór, waham się. Albo będzie dobrze albo źle.
        Innej opcji nie ma:-) Nie chcę spieprzyć sobie życia...
        • ewolwenta Re: Krótkie pytanie 10.12.05, 12:35
          >> Moje ciotki wyszły za mąż za alkoholików, faceci nie zmienili się pod
          wpływem miłości, dzieci.
          Może się mylę, bo chwytam się strzępka informacji ale przychodzi mi do głowy
          takie pytanie.
          Zastanawiałaś się czemu Twoje Ciotki dokonały takiego wyboru? Czy to nie jest
          jakieś schemat obecny w Twojej rodzinie? Czy Ty aby nie robisz tego samego?
          Jesteśmy naznaczeni tym co wynosimy z domu. Uwolnić się od tego da tylko bardzo
          dużym wysiłkiem. Dokonując życiowego wyboru warto o tym pamiętać i nie spychać
          tego w kąt świadomości. Konsekwencje znasz i szczęściem jesteś ich świadoma.
        • fajnaclaudia Re: Krótkie pytanie 10.12.05, 12:57
          Przepraszam ale to będzie bardzo kontrowersyjna odpowiedź.... ja z wielką
          przyjemnością spotkałabym się w trójkącie z ukochanym i jego przyjacielem...
          Naprawdę. Mam za sobą takie spotkania i wiem że mężczyźni, którym można ufać
          potrafią doprowadzić na szczyt rozkoszy... Mnie było cudownie. I żałuję
          jednego. Że Ci panowie byli typowo hetero. Bo jak by jeszcze sobą się zajęli w
          moim towarzystwie... to miałabym spełnione wszystkie swoje fantazje seksualne.
    • misssaigon Re: Czy ja/związek ma jakiekolwiek szanse? 09.12.05, 21:17
      mysle że twój męzczyna nie jest do końca pewien swoich preferncji seksulanych -
      co zrobisz jeśli jednak szala przechyli sie na korzyść mężczyzn. Prawdopodobne
      tez jest , wnioskując z jego zachowania zaraz na początku waszego związku , że
      jego uczucie do Ciebie też nie jest granitowe, skoro potrafił sie tak szybko
      wpakować w romans.
      Dla własnego spokoju ducha nie zdecydowałabym sie na związek z osoba pokroju
      twojego faceta - nawet jeśli miałabym odcierpieć długo to rozstanie. Ponadto
      nie masz żadnej gwarancji że nie będzie szukał dodatkowych podniet na boku -
      szybkich romansików z facetami dla "podgrzania krwi" .
      I na koniec - nie obawiasz się że możesz sie zarazic wirusem HIV od swojego -
      jednak niepewnego pod względem wierności faceta?
      Jestem zdecydowanie na NIE
      • woman-in-love Re: Czy ja/związek ma jakiekolwiek szanse? 10.12.05, 08:27
        myśle,że facet wypróbowuje: jesli zgodzisz się na jego warunki, bedzie
        eskalował, stawiał coraz to nowe, a Ty będziesz sie cofac, skoro ugięłas sie na
        samym wstępie przyjmując jego pokręcone preferencje. Jak zwał tak zwał: gej czy
        pedał - na jedno wychodzi.
    • darkmatter KRÓTKO I NA TEMAT 10.12.05, 12:57
      dziwię Ci się że jeszcze nie podjęłaś decyzji żeby typa na butach wykopać ze
      swojego życia! ale dobrze że się chociaż radzisz co z tym fantem zrobić. prawda
      jest taka, że homoseksualizm przychodzi u faceta z wiekiem i wraz z nim
      narasta. tak działa psychika skrzywionego faceta i może być już tylko gorzej.
      pora podziękować mu za dalszą współpracę, bo przyjdziesz kiedyś do domu a
      twój "ukochany" będzie kucał wypięty przed kolejnym kolegą...ratuj sobie życie
      dziewczyno póki czas!!!

      a na "rozluźnienie" mały dowcip:

      Syn: Tato jestem gejem!
      Ojciec: A masz wille z basenem?
      S- Nie.
      O- A mercedesa?
      S- Tez nie...
      O- To w takim razie jestes zwyklym pedalem
      • ewolwenta Re: KRÓTKO I NA TEMAT 10.12.05, 16:30
        > jest taka, że homoseksualizm przychodzi u faceta z wiekiem i wraz z nim
        > narasta

        Co najwyżej może przychodzić świadomość i akceptacja własnej tożsamości
        seksualnej. Ponadto następować może uwolnienie od presji środowiska, która w
        młodości nakazywała ukrycie preferencji pod parawanem małżeństwa i ojcostwa.

        > tak działa psychika skrzywionego faceta i może być już tylko gorzej.

        Skrzywienie? Biorąc poprawkę na statystyczny udział tych "skrzywionych" w
        społeczeństwie, liczony w procentach, trzeba się zastanowić, co to jest normą a
        co poza nią wychodzi.

        Ukochany popełnia błąd wypierając się tego kim jest w ucieczce przed homofonią
        otoczenia. Nie jest to znowu aż tak zaskakujące jeżeli spotyka się z podobnymi
        do Twojej Darkmatter reakcjami. Gdyby jednak pozwolić mu zaakceptować własną
        tożsamość seksualną jako normalną nie pchałby się w nieperspektywiczną dla
        siebie i partnerki sytuację. Nie zaprzeczałby sobie. Nie udowadniałby otoczeniu
        że jest kim nie jest.

        Tak czy inaczej darkmatter, dochodzimy do tego samego wniosku. Ten związek nie
        ma przed sobą różowych perspektyw.
        • kawitator Re: KRÓTKO I NA TEMAT juz zupełnie OT 10.12.05, 16:50
          Skrzywienie? Biorąc poprawkę na statystyczny udział tych "skrzywionych" w
          społeczeństwie, liczony w procentach, trzeba się zastanowić, co to jest normą a
          co poza nią wychodzi.
          Moze nie dokładnie na temat ale zacytuje odpowiednie żródła
          Homoseksualizm: częstośc występowania u ssaków ok 4% Dobrze napisałem wsród
          ssaków wieć wsród ludzi, goryli, psów i wielbładów też
          wystepuje róznica czestości wystepowania pomiędzy płciami osobniki męskie ok 2%
          osobniki żenskie ok 6 % Wśród osobników meskich w przeciwienstwie do osobników
          żenskich nie spotyka się biseksualistów.

          Norma ? chyba nie te 4% może bardziej hałaśliwe Ale np mankutów jest juz 18%. Z
          ilorazem inteligencji na poziomie uniemozliwjającym prawidłowe funkcjonowanie w
          społeczeństwie ok 3,5 procent i to też nie jest norma.
          Homoseksualizm to taka cecha organizmu jak kolor oczu, długość fiutka czy
          wielkośc biustu bez silikonu.
          A ze ostatnio dają sie wypuszczać zbankrutowanym politykom na których opiekę
          wypieła sie klasa robotnicza. Trudno musi u nich być tyle samo głupców co u
          heteroseksualnych
          • ewolwenta niezupełnie OT 10.12.05, 17:28
            Mam na myśli, że normą jest, że Ci ludzie są w społeczeństwie, że mają prawo w
            tym społeczeństwie żyć, że orientacja seksualna jest cechą niezmienną.
            Leworęczni przecież są w stanie funkcjonować w społeczeństwie. Nikt nie mówi że
            są nienormalni, jedynie że jakieś ich zachowanie jest różne od przeciętnej ale
            nie jest klasyfikowane w kategoriach negatywnych.

            Norma to pojęcie bardzo delikatne. Partnerzy wielu z forumowiczów to normalni
            ludzie, którzy stali się aseksualni (?). Nie ma oburzenia, wyzwisk że
            zboczeńcy, nie ma mowy o skrzywieniach, jest żal że krzywdzą bliskich brakiem
            zainteresowania.

            A tak na zdrowy babski rozum. Co mnie obchodzi kto z kim żyje. Istotne dla mnie
            jest MOJE łóżko, by w nim był facet który MNIE pożąda. A to, kogo preferuje mój
            kolega z pracy, szef, sąsiad, polityk czy aptekarz to naprawdę nie ma znaczenia
            dla mojego życia! I znów powracamy do problemu autorki wątku, bo ona właśnie
            ryzykuje, że w jej łóżku będzie ktoś, kto jej fizycznie nie chce.
        • darkmatter Re: KRÓTKO I NA TEMAT 10.12.05, 19:22
          > Ukochany popełnia błąd wypierając się tego kim jest w ucieczce przed
          homofonią
          > otoczenia. Nie jest to znowu aż tak zaskakujące jeżeli spotyka się z
          podobnymi
          > do Twojej Darkmatter reakcjami. Gdyby jednak pozwolić mu zaakceptować własną
          > tożsamość seksualną jako normalną nie pchałby się w nieperspektywiczną dla
          > siebie i partnerki sytuację. Nie zaprzeczałby sobie. Nie udowadniałby
          otoczeniu że jest kim nie jest.
          Tu się z Tobą zgadzam. Lepiej żeby gościu sam wybrał kolegów niż autorkę wątku,
          bo szkodzi nie tylko sobie ale głównie jej! Nie mam nic przeciw
          Homoseksualistom - niech się bawią ile sił, ale ze sobą i w swoim gronie. I
          niech podejmują decyzję - w tą czy w tamtą stronę. Nie ma tu nic do rzeczy
          zarzucona też i mnie presja otoczenia. To była główna myśl przewodnia mojej
          wypowiedzi. Szkoda tylko żeby przez jednego niezdecydowanego pedała miała
          cierpieć jakaś kobieta. Zawsze to lepiej dla niej (i dla nas facetów, a jakże!-
          ), żeby nie męczyła się w chorym związku tylko, niejako, wróciła do nas "z
          odzysku" :)

          > Tak czy inaczej darkmatter, dochodzimy do tego samego wniosku. Ten związek
          nie ma przed sobą różowych perspektyw.
          Jest dokładnie tak jak piszesz. Jeżeli już nie sięgnął dna to jest ono bardzo
          blisko. Nie wypowiadam sie tu z pozycji autorytarnej. Wiedze na ten temat mam z
          oczywiście zakończonego już związku moich bardzo dobrych znajomych, których
          sytuacja była wypisz-wymaluj taka sama jak w tym temacie.
    • dixia Re: Czy ja/związek ma jakiekolwiek szanse? 10.12.05, 17:04
      Cóż. Nie chciałem się mieszać w tą dyskusję ale niestety nie mogłem się
      pohamować. Większość poważnych argumentów przeciwko twojemu związkowi już padło.
      Ja również uważam, że postąpiłabyś kretyńsko na stałe wiążąc się z twoim faciem.
      Ale chciałbym tu dodać jeszcze jeden argument i jeszcze bardziej niemodny niż
      słowo "pedał" o które było tyle dymu. Chodzi mi o sprawę pedofilii. Gros
      poważnych seksuologów powiada, że 100% pedefilów to homoseksualiści... I to jest
      mój argument przeciwko twojemu związkowi - nie masz żadnej gwarancji, że w
      przysżłości twoje dzieci nie staną się ofiarami męża/ojca...
      • anais_nin666 Re: Czy ja/związek ma jakiekolwiek szanse? 10.12.05, 19:36
        Badania dowodza, że wśród homoseksualistów jest nie wiekszy odsetek pedofilów
        niż wsród heteroseksualistow. Orientacja nie ma tu znaczenia.
        • dixia Re: Czy ja/związek ma jakiekolwiek szanse? 10.12.05, 20:20
          Może czytalismy różne opracowania... albo chodzi o pedofilię kobiecą...
          • ewolwenta Re: Czy ja/związek ma jakiekolwiek szanse? 10.12.05, 20:37
            ja czytałam to samo co anais_nin666
          • anais_nin666 Re: Czy ja/związek ma jakiekolwiek szanse? 11.12.05, 13:29
            Moge Ci Dixia podac pare źródeł, w których jest na ten temat. Absolutnie nigdzie
            nie ma potwierdzenia tego o czym piszesz. A te 100% to chyba żart?
    • anais_nin666 Re: Czy ja/związek ma jakiekolwiek szanse? 10.12.05, 19:42
      Bycie z człowiekiem, ktory na wstępie Ci mówi, że chce miec kochanka jest dla
      mnie lekko chory.
      Jesli jesteś na tyle odważna, niezazdrosna i zakochana, by to znieśc - brnij w
      ten związek, ale jeśli nie masz dośc sił, by być jedna z wielu (nie masz
      pewnosci, ze za rok nie bedzie mial nowego kochanka) to daj sobie spokoj.
      Nigdy sie nie dowiesz czy nie jestes tylko trzecia w tym ukladzie. Z facetem, z
      kt. sie spotyka nie moze normalnie zyc, bo nasze spoleczenstwo tego nie
      akceptuje, z Tobą moze - przy okazji bedac tez z nim. Nie jest to zdrowy uklad.
      Przyznasz?
      Gdyby to byla kobieta przeszloby Ci przez mysl, by sie zastanowic nad tym
      ukladem? Nie sadze. Uwazasz, ze Wy + jakis facet to mniejsze zlo? Przeciez jego
      tez mąż/narzeczony moze kochac, do niego tez moze tesknic, jego moze pragnac
      bardziej niz Ciebie, a zasypiajac moze marzyć o nocy z tamtym, nie z Tobą.
      Przemysl to...
      • darkmatter Re: Czy ja/związek ma jakiekolwiek szanse? 10.12.05, 19:51
        w pełni się z Tobą zgadzam anais_nin666. napisałaś dokładnie to co myślę, tylko
        ubrałaś to w inne słowa. taki związek jest i będzie chory. jeśli sixbyseven
        tego nie rozumie - albo nie zrozumie - na damo staramy się ją odwieźć od
        dalszego brnięcia. widocznie musi sama się sparzyć...
      • sixbyseven Re: Czy ja/związek ma jakiekolwiek szanse? 10.12.05, 21:57
        Jestem piekielnie zazdrosna! Jestem monogamistką, nie chcę być z kimś trzecim w
        związku pod względem emocjonalnym, psychicznym , fizycznym, jakimkolwiek... Nie
        będę się dzielić! Powiecie pewnie,że sama sobie odpowiadam w tej chwili na
        pytanie, jakie zadałam w wątku... Czyli "kopnąć faceta w dupę" i tyle... Nie
        podejmę w tej chwili decyzji, dużo z nim gadam na ten temat. Wiem słowa to
        słowa i można powiedzieć wszystko. Potrzebuję czasu, mam go jeszcze, nie
        jesteśmy nawet narzeczonymi... Chociaż potem może być trudniej. Dziekuję za
        wszystkie wypowiedzi i proszę o jeszcze! Pozdrawiam wszystkich.
        • maheda Re: Czy ja/związek ma jakiekolwiek szanse? 10.12.05, 22:18
          Im więcej będziesz z nim rozmawiała, tym bardziej będziesz czuła się
          odpowiedzialna za jego strach przed niezrozumieniem, przed wyalienowaniem i
          jeszcze, nie daj Bóg, zgodzisz się być tarczą ochronną przed złym światem!

          Uwierz - on po prostu musi Ci udowodnić, że dla niego jesteś Ty ważna i jedynie
          Ty i nikt inny poza Tobą.

          Widzisz, daleka jestem od uogólniania i wrzucania wszystkich do jednego wora.
          Miałam podobną sytuację z moim M., acz nie taką samą. Oboje w pewnym momencie
          stwierdziliśmy, że chcemy spróbować osobno, że może zbyt wiele nas dzieli, że
          może z kim innym będziemy szczęśliwi. Okazało się po kilku miesiącach, że jednak
          nie. Wrócił, przepraszał, "swoją przejściową pannę" wyrzucił za drzwi. Wiem -
          powiecie, że chore i że jak mogłam przyjąć z powrotem. Ja też "swojego
          przejściowego" wyrzuciłam z życia z dnia na dzień. Nie żałuję. Ani on nie żałuje.
          Ale musicie oboje naprawdę się kochać i ze sobą być. A za przeszłością zamknąć
          drzwi.
          • ewolwenta Re: Czy ja/związek ma jakiekolwiek szanse? 10.12.05, 22:39
            > Im więcej będziesz z nim rozmawiała, tym bardziej będziesz czuła się
            > odpowiedzialna za jego strach przed niezrozumieniem, przed wyalienowaniem i
            > jeszcze, nie daj Bóg, zgodzisz się być tarczą ochronną przed złym światem!

            Z tym się zgodzę!

            > Uwierz - on po prostu musi Ci udowodnić, że dla niego jesteś Ty ważna i
            jedynie
            > Ty i nikt inny poza Tobą.

            W to nie wierzę! Jak ma to zrobić? Pozostając, płodząc dzieci? I co kiedy
            jednak nie sprosta wymaganiu? Stwierdzi, że jednak się pomylił, kiedy ona
            będzie najbardziej potrzebować oparcia.

            sixbyseven ile macie lat? Jak długo jesteście razem?

            Takie kłopoty, zerwania i próby z innymi, na początku związku nic dobrego mu
            nie wróżą. Udane powroty to wyjątkowa sytuacja i chyba możliwa tylko w
            związkach wieloletnich.
            • maheda Re: Czy ja/związek ma jakiekolwiek szanse? 10.12.05, 22:56
              > W to nie wierzę! Jak ma to zrobić?

              Nie wiem, każdy ma inny sposób.

              > Udane powroty to wyjątkowa sytuacja i chyba możliwa tylko w
              > związkach wieloletnich.

              Tutaj się z Tobą zgadzam - nie może to być świeży związek, tylko wieloletni.
              U nas właśnie tak było. Gdyby jakiś facet zostawił mnie tak po roku, dwóch
              znajomości, to by nie było mowy o żadnym powrocie.
            • sixbyseven Re: Czy ja/związek ma jakiekolwiek szanse? 11.12.05, 11:44
              Ja 26 on 28, razem od ponad lat, potem rozstanie na 3 tygodnie, od 2 tygodni
              znow razem:-)
              • sixbyseven Re: Czy ja/związek ma jakiekolwiek szanse? 11.12.05, 11:46
                zgubiłam gdzieś, ze jesteśmy razem od ponad 2 lat:-)
                • maheda Re: Czy ja/związek ma jakiekolwiek szanse? 11.12.05, 12:29
                  Nie ładowałabym się w to, gdybym miała taką sytuację.
                  Ale to Twoje życie i Twoje wybory.
    • sloggi szczerze? 10.12.05, 22:56
      Jestem homoseksualny i to nie trąci trójkątem - to jest jego początek.
      Nie będę Ci pisał mądrych rad, jesteś dużą dziewczynką i to Twoje życie.
      • kawitator Re: szczerze? 12.12.05, 09:37
        Prawdę powiedziawszy oczekiwałem Twojejopinii. Mysle że wiesz tutaj w tym
        temacie najwięcej i będzie miała najwieksz wagę.
        Pozrawiam
    • eugirl Re: Czy ja/związek ma jakiekolwiek szanse? 12.12.05, 14:47
      Wydaje mi sie, ze on po prostu nie ma odwagi powiedziec ci, ze jest
      homoseksualista. Mam wrazenie, ze bedziesz dla niego przede wszystkim
      parawanem, za ktorym on bedzie ukrywal swoje prawdziwe preferencje seksualne.
      Mysle, ze potrzebujesz czasu, zeby to wszystko sobie uswiadomic, bo na razie
      jeszcze to do Ciebie nie dotarlo. Wspolczuje Ci, bo wiem, ze musi byc Ci bardzo
      ciezko. Czasami prawda jest tak okrutna, ze bronimy sie przed nia wszelkimi
      silami i udajemy, nawet przed soba, ze naprawde nie jest tak zle. Odwagi Six,
      inaczej bedziesz zyla w klamstwie.
    • magda.warszawa Re: Czy ja/związek ma jakiekolwiek szanse? 12.12.05, 15:41
      Olej i nie trać czasu - nie masz go aż tak dużo. Facet zawsze będzie Cię
      zdradzał, a teraz najwyraźniej nie chce wybrać między Tobą a przyjacielem.
      Obawiam się, że on ma już taki charakter.
    • drak62 Re: Czy ja/związek ma jakiekolwiek szanse? 12.12.05, 15:54
      Być moze związek z tobą jest tylko przykrywką dla jego homoseksualnych potrzeb.
      Zastanów się po co sobie komplikowac życie. Niezależnie od orientacji trzeba
      wybierać i trwac przy jednym partnerze jeżeli ktoś ma potrzebę zmian to nie
      powinien się żenić. Co powiesz swoim dzieciom w przyszłości jak tatuś będzie
      uganiał sie za młodymi chłopakami.
      natomiast jeżeli nie przeszkadza ci taka komplikacja to twoje zycie twoja
      decyzja.Powodzenia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka