Dodaj do ulubionych

dowcipy na miły początek tygodnia :)

16.01.06, 10:14
Chlopak odprowadza swoja dziewczyne do domu,po imprezie. Kiedy dochodza do
klatki, facet czuje sie na wygranej pozycji, podpiera sie dlonia o sciane i
mowi do dziewczyny:
-Kochanie, a gdybys mi tak zrobila laseczke...tutaj?
-Jestes nienormalny.
-Nooooo, tak szybciutko,nic sie nie stanie...nie!
-A jak wyjdzie ktos z rodziny wyrzucic smieci , albo jakis sasiad i mnie
rozpozna...
-Ale to tylko "laska",nic wiecej...kobieto...
-Nie,a jak ktos bedzie wychodzil...
-No dawaj, nie badz taka...
-Powiedzialam ci,ze nie i koniec!
No wez, tu sie schylisz i nikt cie nie zobaczy, glupia.
-Nie!
W tym momencie pojawia sie siostra dziewczyny,w koszuli nocnej, rozczochrana i
mowi:
- Tata mowi, ze juz wyrzucil smieci i masz mu zrobic te laske do cholery, a
jak nie to ja mu zrobie. A jak nie, to tata mowi,ze zejdzie i mu zrobi, tylko
niech zdejmie reke z tego domofonu ,bo jest qrwa 3 rano!!!!!

*****

Przychodzi blondyn do lekarza i mowi:
- Panie doktorze, mam IQ 190 i nie mam zadnych znajomych.
- Nie ma pan znajomych, bo nie ma pan z nimi o czym rozmawiac. Proponuje panu
wyciac 25% mozgu.
- OK.
2 tygodnie po operacji przychodzi Blondyn do lekarza:
- Panie lekarzu swietnie! Mam znajomych, mam o czym rozmawiac, ale moze by tak
wyciac jeszcze z 25% mozgu
- OK.
2 tygodnie po operacji przychodzi Blondyn do lekarza:
- Panie lekarzu, jest super!!! Mam znajomych, kochanki, przyjaciol, pijemy,
palimy, orgie!!! Ale mozeby tak jeszcze z 25% mozgu mi wyciac?
- OK
Przychodzi blondyn po 2 tygodniach.
- I jak jest teraz?
- No troche gorzej...
- A co sie stalo? Nie ma pan znajomych?
- Mam. Dalej orgie, dalej picie, palenie, kochanki, przyjaciele, kumple...
- To o co chodzi?
- Mam okres.

*****

Pewne malzenstwo wybralo sie na wczasy. Po drodze zatrzymali sie na noc w
hotelu. Z samego rana chcieli opuscic hotel i poprosili rachunek za dobe
hotelowa. Ku ich zdziwieniu zobaczyli, ze rachunek opiewa na zawrotna sume
3000 zl.
- Dlaczego tak duzo, przeciez spedzilismy tu tylko kilka godzin? - pyta maz.
- To jest standardowa stawka za nocleg - odpowiada recepcjonista.
Malzenstwo zada spotkania z dyrektorem. Dyrektor spokojnie wysluchuje zazalen
i stwierdza:
- Prosze panstwa, prowadzimy luksusowy hotel, jest on wyposazony w kilka
basenow, wielka sale konferencyjna, saune i solarium. Wszystko to bylo do
Panstwa dyspozycji.
- Ale my z tego nie skorzystalismy!
- Ale mogli Panstwo! I za to prosze zaplacic.
Mezczyzna wreszcie wyciaga z portfela 300 zlotych i wrecza dyrektorowi.
- Przepraszam, ale tu jest tylko 300 zl.
- Zgadza sie.
- Obciazylem Panstwa rachunkiem opiewajacym na 3000.
- Pozostale 2700 za przespanie sie z moja zona - mowi mezczyzna.
- Ale ja nie spalem z Pana zona! - krzyczy oburzony dyrektor.
- Coz, byla do Pana dyspozycji

*****

Do hotelu w Związku Radzieckim późną porą przybył podróżny:
- Poproszę o pokój na jedną noc.
- Niestety, mamy tylko wolne jedno miejsce w pokoju pięcioosobowym.
- Może być, w końcu to tylko jedna noc - odpowiedział podróżny i pomaszerował
do wskazanego pokoju. Ułożył się wygodnie i zamierzał zasnąć, ale
współtowarzysze grali w brydża, opowiadali sobie kawały i co chwila wybuchali
głośnym śmiechem. Podróżny ubrał się i zszedł do recepcji:
- Poproszę 5 herbat na górę za jakieś 10 minut.
Wrócił do pokoju i mówi:
- Panowie tak swobodnie opowiadacie sobie dowcipy, a przecież tutaj może być
założony podsłuch!
- Co pan! w hotelu?
- Możemy to łatwo sprawdzić - panie kapitanie! poproszę 5 herbat pod 14-stkę.
Rzeczywiście, w tym momencie przynoszą herbatę. Współtowarzysze z lekką obawą
kładą się spać. Rano podróżny wstaje i widzi że prócz niego w pokoju nie ma
nikogo. Schodzi do recepcji:
- Co się stało z moimi współlokatorami?
- Rano zabrała ich milicja.
- A mnie dlaczego nie zabrali? - Bo kapitanowi spodobał się ten dowcip z herbatą.

*****

Nauczycielka poleciła dzieciom, zeby napisaly wypracowanie, które zawierac
bedzie cztery aspekty:
1. Monarchia
2. Seks
3. Religia
4. Tajemnica

Powiedziala, ze kto skonczy bedzie mógl iść do domu.
Dzieci zaczęły pisać. Po kilkunastu sekundach wstaje Jasio i oddaje prace.
Nauczycielka nie chce wierzyć, że udało mu się już skończyć. Prosi go, żeby
odczytał swoje wypracowanie.
Jasio czyta z dumą:

" Ktoś zerżnął królową! Mój Boże! Kto?"

*****

Facet lekko na bani wraca do domu. Zona odrazu, sra-ta-ta-ta... pijak, tylko
wódka ci w glowie!... Facet siega do kieszeni, wyciaga kartke i mówi:
- OK, przynioslem test, zaraz zobaczymy jaka ty obeznana i kulturalna jestes!
Zona:
- Zobaczymy, czytaj!
- Taaak, pytanie pierwsze. Podaj jakies dwie waluty.
- Heh, no chociazby dolar i euro.
- Dobra, podaj dwa typy srodków antykoncepcyjnych.
- Jejku, moge ci conajmniej 10 podac.
- Wierze. Pytanie trzecie. Podaj mi 2 rzeki w Islandii...
- ...
- Milczysz? Aha,wiedzialem! Oprócz szmalu i seksu, zadnych zainteresowan!

*****

Szefowie największych banków na świecie zorganizowali mistrzostwa świata we
włamywaniu się do sejfu. Zasada była taka: reprezentacja kraju ma minutę na
włamanie się do sejfu przy zgaszonym świetle. Po minucie zapala się światło,
co jest równoznaczne z przegraną. Pierwsi wystartowali Niemcy... mija minuta -
nie udało się. Następnie startują Hiszpanie... ta sama sytuacja. Potem kolejno
Holendrzy, Szwedzi, Portugalczycy... nie udaje się nikomu. W końcu startują
Polacy... Po minucie pan wciska przycisk, ale światło się nie zapala. Jeden
Polak do
drugiego:
- Rychu, mamy tyle kasy, na cholerę ci jeszcze ta żarówka?

*****

Mąż i żona świętują swoją rocznicę ślubu. W pewnym momencie mąż pyta żonę:
- Powiedz mi kochanie, czy kiedykolwiek mnie zdradziłaś?
- Proszę, nie pytaj mnie o takie rzeczy.
- Ale nalegam, powiedz mi proszę.
- No dobrze, zdradziłam Cię trzy razy.
- Trzy razy, jak to się stało?
- Mężu, czy pamiętasz jak 15 lat temu chciałeś rozkręcić swój własny biznes i
żaden bank nie chciał udzielić Ci kredytu? A pamiętasz jak sam prezes banku
przyszedł do nas do domu pod Twoją nieobecność i zatwierdził kredyt bez
żadnych dodatkowych pytań?
- Och kochanie, zrobiłaś to dla mnie. Szanuję Cię jeszcze bardziej za to, co
zrobiłaś. Ale kiedy był ten drugi raz?
- Pamiętasz dziesięć lat temu sytuację, kiedy miałeś ten straszliwy atak serca
i żaden z lekarzy nie chciał się podjąć tej ryzykownej i skomplikowanej
operacji? I wtedy ten jeden doktor zgodził się Ciebie operować i dzięki temu
do dzisiaj jesteś w tak dobrej kondycji...
- Moja najdroższa, nie mogę wprost w to uwierzyć, że zrobiłaś to dla mnie.
Jestem Ci wdzięczny. Ale powiedz mi, jak to było tym trzecim razem.
- Czy pamiętasz tę sytuację, kiedy kilka lat temu chciałeś zostać prezesem
klubu golfowego i brakowało Ci 53 głosów...

*****

amolot z pięcioma pasażerami ma właśnie się rozbić. Pojawił się problem, gdyż
na pokładzie były tylko cztery spadochrony.
Pierwszy pasażer powiedział:
- Jestem Roy Keane - jeden z najlepszych irlandzkich piłkarzy. Jestem wart
mnóstwo pieniędzy, moi fani mnie potrzebują, dlatego myślę, że powinienem się
uratować.
Pozostali się zgodzili i dali mu jeden ze spadochronów, po czym ten wyskoczył.
Druga osoba powiedziała:
- Jestem Gerry Adams - radykalny irlandzki polityk, który naprawdę może pomóc
swojemu krajowi, dlatego myślę, że powinienem być ocalony.
Pozostali przyznali mu rację i dali drugi spadochron.
Trzecia osoba powiedziała:
- Jestem David Beckham - kapitan angielskiej drużyny narodowej. Mam żonę i
dwóch synów. Wszyscy wiedzą, że jestem naprawdę miłym facetem, ale wszyscy
myślą, że jestem głupi. To nieprawda, dlatego ja wezmę spadochron. I
wyskoczył. Zostały dwie osoby. Papież i dziesięcioletnia uczennica. Papież
powiedział:
- Dziecko. Jestem słaby i stary i przeżyłem swoje. Ty jesteś wciąż młoda i
wszystko przed tobą. Wez spadochron, a ja zostanę w samolocie.
- Wszystko jest w porządku - powiedziała dziewczynka - nadal mamy jeszcze dwa
spadochrony. David Beckham zabrał
Obserwuj wątek
    • krybara Re: dowcipy na miły początek tygodnia :) 16.01.06, 10:44
      Dowcipy ekstra
    • kawitator Re: dowcipy na miły początek tygodnia :) 16.01.06, 10:50
      > - Jestem David Beckham - kapitan angielskiej drużyny narodowej. Mam żonę i
      > dwóch synów. Wszyscy wiedzą, że jestem naprawdę miłym facetem, ale wszyscy
      > myślą, że jestem głupi. To nieprawda, dlatego ja wezmę spadochron. I
      > wyskoczył. Zostały dwie osoby. Papież i dziesięcioletnia uczennica. Papież
      > powiedział:
      > - Dziecko. Jestem słaby i stary i przeżyłem swoje. Ty jesteś wciąż młoda i
      > wszystko przed tobą. Wez spadochron, a ja zostanę w samolocie.
      > - Wszystko jest w porządku - powiedziała dziewczynka - nadal mamy jeszcze dwa
      > spadochrony. David Beckham zabrał
      PTTANIE CO ZABRAŁ Dawid ????
      • radi_7 Re: dowcipy na miły początek tygodnia :) 16.01.06, 11:04
        > PTTANIE CO ZABRAŁ Dawid ????
        A) ekspres do kawy
        B) suszarkę do włosów
        C) odtwarzacz MP3
        SMS-y z odpowiedzią A lub B lub C należy wysyłać pod dowolnie wybrany numer
        (opłata zgodna z taryfą sieci telefoni komórkowej), na zwycięscę oczekuje
        nagroda którą będzie wirtualny uścisk dłoni Kawitatora.
        • v_2 Re: dowcipy na miły początek tygodnia :) 16.01.06, 13:08
          Gaśnicę!!!
          • anula36 Re: dowcipy na miły początek tygodnia :) 16.01.06, 13:18
            no prosze - zagapilam sie i jeden mlody japiszon ukradl mi watek:PPPP
            Ech ten wyscig szczurow...
            • abdulian Re: dowcipy na miły początek tygodnia :) 16.01.06, 13:55
              Nie śmiałbym kochana Anulko :) To jest taki wątek pod twoim cichym i
              nieświadomym patronatem :D
              • anula36 Re: dowcipy na miły początek tygodnia :) 16.01.06, 13:59
                najwazniejsze to cicho i nieswiadomie nie zajsc w ciaze:) Cala reszta moze byc:)
                • abdulian Re: dowcipy na miły początek tygodnia :) 16.01.06, 14:32
                  no to zatem niech tak będzie ;) cicho, nieświadomie no i korespondencyjnie ;P
                  • anula36 Re: dowcipy na miły początek tygodnia :) 16.01.06, 14:39
                    korespondencyjnie??? Toz juz w zyciu ojca nei ustale;)
                    • abdulian Re: dowcipy na miły początek tygodnia :) 16.01.06, 14:44
                      zrobimy audiotele :) będzie wybór :P
                      • anula36 Re: dowcipy na miły początek tygodnia :) 16.01.06, 14:46
                        gorzej jak od razu zaczniemy od A...:P
                        • abdulian Re: dowcipy na miły początek tygodnia :) 16.01.06, 15:49
                          dobra koniec pogaduchbo nas zaraz inne adminy wytną :)
                          • anula36 Re: dowcipy na miły początek tygodnia :) 17.01.06, 15:04
                            nim wytna:


                            - Kochanie, co wolisz - banany czy truskawki?
                            - Na bazarze jestes, skarbie?
                            - Nie, w aptece.

                            Czlowiek nabiera doswiadczenia z wiekiem.
                            Szkoda, ze jest to wieko od trumny.

                            Superoptymista - gosc, który na cmentarzu zamiast
                            krzyzy widzi plusy.

                            Jezeli podczas sexu maz zwraca sie do ciebie innym imieniem,
                            odpowiedz, nie pozalujesz

                            - Panie doktorze, co mi Pan tu wypisuje?
                            - swiadectwo zgonu.

                            W zwiazku z epidemia ptasiej grypy, ZUS informuje, iz Narodowy
                            Fundusz Zdrowia nie posiada srodków na leczenie.
                            Wobec powyzszego prosimy nie brac ptaszka do buzi.

                            Jesli piekna, mloda kobieta prosi cie, niemlodego, przecietnego
                            mezczyzne, abys zostal na noc i na dodatek, daje ci za to pieniadze,
                            to znaczy, ze ona jest szefowa firmy, a ty - nocnym strózem.

                            Stirlitz obudzil sie kolo drugiej.
                            Pierwsza tez byla niezla, pomyslal.

                            Sekretarz komitetu powiatowego obdzwania okoliczne kolchozy:
                            - No jak tam ida zniwa?
                            - Ch*jowo!
                            - Nie upiekszajcie, mówcie jak jest!

                            Prognoza pogody a'la Zubilewicz:
                            - W ten weekend bedzie 30 stopni ciepla -
                            15 w sobote i 15 w niedziele.

                            Siedem zlotych, trzy srebrne, dwa trzonowe i piec mlecznych -
                            takie byly rezultaty ostatniego wystepu polskiej reprezentacji w
                            boksie.

                            - Wiesz, wprowadzaja nam nowy plan pracy w firmie.
                            - Tak? Jaki?
                            - Darmowe wieczory i weekendy - juz od 18...

                            Swiezo osadzony wiezien drze sie zza krat:
                            - Jestem niewinny! Niewinny!
                            Na to z sasiedniej celi:
                            - No, to juz niedlugo, kwiatuszku - jutro bierzemy prysznic...

                            Ona: Na pierwszej randce nie daje!
                            On: No to moze chociaz wez?

                            - Jak uprawiac seks, zeby nie bylo dzieci?
                            - Wyslac je do dziadków
                            __________________
                            • anula36 Re: dowcipy na miły początek tygodnia :) 17.01.06, 15:08
                              Przychodzi chłopak do mistrza Kung-Fu i pyta:
                              - Mistrzu, nauczyłbyś mnie Kung-Fu?
                              Mistrzowi za bardzo się nie chciało, więc odpowiada:
                              - Najpierw musisz popracować nad koncentracją. Idź i przez
                              rok czasu kontempluj wschody i zachody słońca
                              Chłopak poszedł. Wraca za rok i mówi:
                              - Mistrzu, przez rok kontemplowałem wschody i zachody słońca,
                              czy jestem już gotów?
                              - Musisz teraz popracować nad siłą woli
                              Chłopak odszedł. Wraca za 3 lata i mówi:
                              - Mistrzu, przez 3 lata ćwiczyłem siłę woli, chodziłem po
                              rozżarzonych węglach, spałem na lodzie, siedziałem na
                              kaktusach, ciągałem tygrysy za ogon itp.
                              Mistrz odpowiedział:
                              - Teraz musisz nauczyć się lewitować
                              Uczeń zmartwił się i poszedł. Ale wrócił po 10 latach i mówi
                              do Mistrza:
                              - Mistrzu, zobacz - i zaczyna lewitować
                              Mistrz spojrzał na niego:
                              - O kurwa!...

                              "Czymże jest szczęście?" - zapytano kiedyś Wielkiego Mistrza
                              Kung-Fu Kim-Lana.
                              - Szczęście, to perła w zimnej toni porannego jeziora - odparł on
                              w niezmierzonej mądrości swojej. Zdumieli się słuchacze głębią tej
                              odpowiedzi i poczęli rozważać ją w drodze powrotnej do domów.
                              Tymczasem Mistrz udał się do stawu, gdzie chłodził trzy ostatnie
                              Perły Chmielowe.

                              Pewnego razu pogrążony w medytacji Wielki Mistrz Kim-Lan posłyszał
                              głos przemawiający doń z kosmosu. Skoncentrował na nim całą swą
                              uwagę, lecz słowa wymykały mu się, a przed oczami poczęły latać
                              białe i czarne pasy. Mistrz jednak nie zaniechał wysiłków i każdego
                              dnia próbował głębiej zrozumieć mistyczny przekaz. Po roku pierwsze
                              wizje wypełniły mu umysł - ujrzał tłumy pogrążone w bratobójczych
                              walkach, mężczyzn biegających po wielkich polach trawy, a wreszcie
                              rozpustne orgie na które aż miło było popatrzeć. Tak oto Wielki
                              Mistrz nauczył się odbierać Canal+ bez dekodera.

                              Zdarzyło się, że do Wielkiego Mistrza przyszedł pełen szlachetnego
                              zapału człowiek.
                              - Nauczycielu - rzekł - zechciej przyjąć mnie na ucznia, gdyż oto
                              porzuciłem swój plugawy lifestyle. Zostawiłem za sobą job i career,
                              cash rozdałem biedakom, a stocks and shares wysłałem memu ojcu.
                              Rozpromieniło się oblicze Mistrza, postanowił on jednak wystawić
                              japiszona na próbę.
                              - Wielu ludzi przychodzi do mnie z prośbą o nauki - rzekł Kim-Lan -
                              Wczoraj odwiedziło mnie dwóch młodzieńców, którzy także pragną
                              kształcić się pod mym okiem. Poddam was tedy sprawdzianowi woli.
                              Weźcie dziurawe wiadra z dziedzińca świątyni i idźcie nad rzekę. Ten
                              z was, który zdoła przynieść najwięcej wody godzien będzie zwać się
                              moim uczniem.
                              - Kurwa, wszędzie ten jebany konsumpcyjny wyścig szczurów - pomyślał
                              japiszon i odszedł skąd przyszedł.

                              Pewnego razu zapytano Wielkiego Mistrza Kung-Fu, Kim-Lana, jak
                              najłatwiej podsumować życie człowieka. Rzekł Mistrz:
                              - Życiem ludzkim rządzą trzy barwy. Zieleń, kiedy jesteśmy dziećmi i
                              wszystko nam wolno. Ucieka ona szybko i bezpowrotnie. Żółć - kiedy
                              jesteśmy młodzi i sądzimy, że na nic nie jest jeszcze za późno. Mija
                              ona błyskawicznie, więc często jej nie zauważamy. Wreszcie nadchodzi
                              wiek dojrzały, czerwień, która ciągnie się przez resztę naszego żywota.
                              Długo trwali w milczeniu słuchacze, zadziwieni celnością porównań...
                              Zaś Kim-Lan nigdy nie przyznał się, że te proste prawdy poznał pewnego
                              dnia na skrzyżowaniu.

                              Kim-Lan nienawidził dyslektyków. Z niewiadomych przyczyn zawsze im
                              trafiały się do przepisania Święte Księgi. Dzięki temu, Wielki Mistrz
                              zamiast orgiami zabawiał się origami...

                              Kiedy trawy pokrywały rozległe połoniny, Wielki Mistrz lubił przechadzać
                              się wśród nich kontemplując doskonałość świata. Pewnego dnia posłyszał
                              gdzieś w gęstwinie odgłosy szamotaniny. Wnet ujrzał też zająca, który
                              miotał się bezsilnie w sidłach. Zadumał się tedy Kim-Lan nad tym, co
                              zobaczył i usiadł na pobliskim kamieniu, by ułożyć wiersz odpowiedni do
                              sytuacji.
                              "Sidła zieleni
                              trzymają moją duszę"... - począł deklamować, lecz nie mógł znaleźć
                              trzeciego wersu.
                              Naraz zjawił się przed Mistrzem młody chłopiec, który uspokoiwszy
                              przerażonego zająca, uwolnił go z pułapki.
                              - No i haiku chuj strzelił - zasmucił się Kim-Lan.

                              Kiedy płatki śniegu pokryły gałęzie wiśni, zjawił się u Kim-Lana młody
                              adept.
                              - Czy zechcesz mnie Mistrzu przyjąć na nauki? - spytał kornie.
                              - Stary już jestem, więc raduję się na widok ucznia - rzekł Kim-Lan
                              - Nauczę cię zatem szybko i bezstresowo wszystkich ważniejszych technik.
                              Dzięki temu, nim księżyc znów stanie w nowiu, będziesz już potężnym
                              wojownikiem.
                              - Ależ Mistrzu! - zaprotestował młodzian - Sądziłem, że wpierw każesz
                              czekać mi dwa lata, następnie nauki swe dawkować będziesz powoli i
                              obarczać mnie nużącymi ćwiczeniami, a na końcu umrzesz w połowie
                              najważniejszego wykładu! Czyż chcesz teraz postąpić inaczej?
                              - Życie to nie Neostrada, synu! - odparł na to Kim-Lan.

                              Pewnego dnia opowiedział Mistrz Kim-Lan swym adeptom następującą
                              historię:
                              - Był kiedyś mnich imieniem Vi-Fon. Zdarzyło się, iż posłano go do wioski
                              po zapas papieru toaletowego. Gdy wracał gościńcem do świątyni opadli go
                              niespodzianie zbójcy. Nie przeląkł się jednak Vi-Fon, lecz urwawszy kawał
                              papieru ciął nim tak skutecznie, że usiekł złoczyńców w mgnieniu oka. Gdy
                              wrócił przed oblicze Mistrza, ten zagniewał się wielce i dotkliwie ukarał
                              mnicha. Jaka była tego przyczyna?
                              - Winien on darować zbójcom życie? - oparł pierwszy uczeń.
                              - Broń, jakiej użył nie była godna kunsztu walki? - spytał drugi
                              - Zbójcy nie powinni go zaskoczyć? - rzekł trzeci.
                              - Źle, źle, źle! - wykrzyknął gniewnie Kim-Lan.
                              Jak zwykle, nikt nie wpadł na to, że papier był za twardy.

                              Zapytano niegdyś Kim-Lana, gdy zmęczony odpoczywał nad stawem:
                              - Na czym polega natura wszechrzeczy?
                              Zamyślił się Mistrz i dał taką odpowiedź:
                              - Cały świat można przedstawić jako parę smoków, które pożerają się
                              wzajemnie
                              i przez to pożreć się nigdy nie mogą.
                              Zaraz też zapanowało poruszenie w tłumie, gdyż każdy inaczej objaśniał te
                              słowa.
                              - Miał na myśli dobro i zło! - mówili jedni!
                              - Nauka ta odnosi się do kobiet i mężczyzn! - krzyczeli drudzy.
                              - Kac i klin - pomyślał Kim-Lan patrząc tępo w powierzchnię stawu.

                              Gdy wiosenne słońce stopiło śniegi, zjawiło się u Kim-Lana dwóch adeptów.
                              - Postanowiłem sprawdzić waszą wolę - rzekł Mistrz.
                              Powiódł ich też natychmiast w stronę źródła bijącego na niewielkiej
                              polanie.
                              Zastali tam dwie bambusowe maty ułożone na ziemi.
                              -To będzie wasz dom przez pół roku - rozkazał Kim-Lan w niezmierzonej
                              mądrości
                              swojej. Zostawiam wam też Świętą Księgę - miejcie na nią baczenie i
                              strzeżcie
                              jej tajemnic.
                              Dwa razy księżyc stanął w nowiu, nim Mistrz zawitał ponownie na polanę.
                              Ujrzał
                              tam obraz nędzy i rozpaczy - źródło zanieczyszczone wymiocinami, butelki
                              po sake
                              walające się po trawie, Świętą Księgę przepisaną w dziesięciu
                              egzemplarzach i
                              czwórkę ludzi śpiących na jednej macie.
                              Rozpromieniło się serce Kim-Lana na ten widok. Nie zapomniał jeszcze
                              całkiem lat spędzonych w akademiku.


                              Przychodzi chłopak do mistrza Kung-Fu i pyta:
                              - Mistrzu, nauczyłbyś mnie Kung-Fu?
                              Mistrzowi za bardzo się nie chciało, więc odpowiada:
                              - Najpierw musisz popracować nad koncentracją. Idź i przez
                              rok czasu kontempluj wschody i zachody słońca
                              Chłopak poszedł. Wraca za rok i mówi:
                              - Mistrzu, przez rok kontemplowałem wschody i zachody słońca,
                              czy jestem już gotów?
                              - Musisz teraz popracować nad siłą woli
                              Chłopak odszedł. Wraca za 3 lata i mówi:
                              - Mistrzu, przez 3 lata ćwiczyłem siłę woli, chodziłem po
                              rozżarzonych węglach, spałem na lodzie, siedziałem na
                              kaktusach, ciągałem tygrysy za ogon itp.
                              Mistrz odpowiedział:
                              - Teraz musisz nauczyć się lewitować
                              Uczeń zmartwił się i poszedł. Ale wrócił po 10 latach i mówi
                              do Mistrza:
                              - Mistrzu, zobacz - i zaczyna lewitować
                              Mistrz spojrzał na niego:
                              - O kurwa!...

                              "Czymże jest szczęście?" - zapytano kiedyś Wielkiego Mistrza
                              Kung-Fu Kim-Lana.
                              - Szczęście, to perła w zimnej toni porannego jeziora - odparł on
                              w niezmierzonej mądrości swojej. Zdumieli się słuchacze głębią tej
                              odpowiedzi i poczęli rozważać ją w drodze powrotnej
                              • albacor Re: dowcipy na miły początek tygodnia :) 18.01.06, 07:54
                                Lepiej jest oświadczyć się dziewczynie wierzchem na koniu niż z koniem na
                                wierzchu.

                                Miłego dnia...
                                • dixia Równie miłego dnia :))) 18.01.06, 08:55
                                  - Te, lala, kopcisz po seksie?
                                  - Nie wiem, nigdy nie zaglądałam...





                                  Wyrafinowanie od zboczenia różni się np. tym, że co innego używać do pieszczot
                                  piórka, a co innego dymać kurczaka...





                                  - Mamo, mamo jestem silny jak tata! Też złamałem widelec!
                                  - Kuffffaaa, następny debil rośnie...





                                  Gruzini nie panikują w obliczu ptasiej grypy. Co innego, gdyby to było owcze AIDS...





                                  Po czym poznać pana młodego na weselu w Wołominie?
                                  Ma najładniejszy dres.





                                  - Mamo, czy ja aby nie jestem adoptowany?
                                  - Byłeś. Ale cię oddali.





                                  Ona: Na pierwszej randce nie daję!
                                  On: No to może chociaż weź?





                                  Kiedy umarła moja teścioiwa, to poszłą do piekła. Od tamtej pory szatan śpi przy
                                  zapalonym świetle.





                                  Kobieta z płaskim biustem jest jak przyjaciel.





                                  Stwierdzono że kobiety rozpoznają więcej kolorów i zapachów, ale za to
                                  mężczyznom częściej staje.





                                  - Nie mogę pic wódki bo potem leci mi krew z nosa.
                                  - Nie przejmuj się, ja też mam nerwową żonę.





                                  Jak mówi stare rosyjskie przysłowie:
                                  Jeśli przypadkiem budzisz się w poniedziałek po południu i nie napierdziela cię
                                  głowa to znaczy, że jest już środa...





                                  Groclin kupił utalentowanego napastnika Ebenake Ku'alange z SportsShorts Nairobi.
                                  Pierwszy trening:
                                  - To piłka, ku*fa! - krzyczy trener.
                                  - To bramka, ku*fa! - ryczy dalej szkoleniowiec.
                                  - Piłka, mocno kopiesz, trafiasz w bramkę i goooollll, ku*fa - trener o mało nie
                                  pęknie.
                                  - Moja po polska mało rozumieć - szepce Ebenake. - Ale ja umia - piłka i golaaaa
                                  jest...
                                  - Spadaj, Ebenake. Rasiakowi objaśniam!





                                  Facet do ekspedientki :
                                  - Poproszę rolkę papieru toaletowego.
                                  - Jaki kolor ?
                                  - Pani da biały, sam walnę odcień.



                                  Kupił sobie gość telewizor. Ale jako że żył w brudzie w następny dzień mu się
                                  zepsuł.
                                  Poszedł więc do serwisu a facet z obsługi pyta:
                                  - Jak to się stało?
                                  Na to gość:
                                  - Ano siedzę sobie, oglądam telewizję, wziąłem gwoździa, bo coś mnie w uchu
                                  zaswędziało,
                                  grzebię, grzebię.. aż tu nagle dźwięk wysiadł...





                                  Na budowie, podczas szkolnej wycieczki:
                                  - Bardzo ważne jest noszenia kasków. Znałam chłopca, który nie nosił kasku.
                                  Pewnego dnia spadła mu cegła na głowę i zabiła go na miejscu. Znałam też
                                  dziewczynkę, która chodziła w kasku i gdy spadła jej cegła na głowę, uśmiechnęła
                                  się i poszła dalej.
                                  - Ja ją znam. Mieszka w naszym bloku. Do tej pory chodzi w kasku i się uśmiecha.





                                  - Ten ci nos Jontek to mo łeb zasie mocny!
                                  - A jakoz to?
                                  - Zased roz Jontek do kowola i kowol nie wcelił w kowadło, ino w łeb Jontka! A
                                  ten ci ino platfusa dostoł!





                                  Werona. Do swojej ukochanej jedzie na koniu Romeo Montecchi. Wszystko : ubranie,
                                  kapelusz, szpadę ubabrane ma w gównie. Ulica, którą pędzi to jedno wielkie
                                  bajoro gówna. Koń ubabrany gównem po siodło. Podjeżdża pod dom Capulettich, a
                                  dom zasrany pod sam dach. Romeo łapie leżącą w gównie drabinę, przystawia do
                                  zasranego balkonu i ślizgając się po ofajdanych szczeblach wspina się do swojej
                                  Julii.Na balkonie wita go Julia cała zabryzgana gównem. Wszystko :morda, włosy,
                                  suknia pochlapane ma gównem. Romeo przeskakuje przez śmierdzącą balustradę i mówi :
                                  - Ukochana, gdzie tutaj mogę zrobić kupę ?

    • anais_nin666 Re: dowcipy na miły początek tygodnia :) 22.01.06, 19:15
      Ściągnięte z innego forum, specjalnie dla Ciebie Abdulianku:) Na gg też Ci
      posłałam, ale dlaczego mam żałować innym;)?

      Podczas wizyty w Anglii Lech Kaczyński został zaproszony na herbatę do
      Królowej. Kiedy rozmawiali, zapytał ją: jaka jest mocna strona jej władzy?
      Królowa odpowiedziała, iż otacza się inteligentnymi ludźmi.
      - Po czym rozpoznajesz, że są inteligentni? - spytał Kaczyński.
      - Cóż, po prostu zadaje im odpowiednie pytania - odpowiedziała Królowa. -
      Pozwól mi zademonstrować. W tym momencie Królowa bierze słuchawkę i dzwoni
      do Tony'ego Blaira:
      - Panie ministrze, proszę opowiedzieć na następujące pytanie: Pańska matka
      ma dziecko i pański ojciec ma dziecko, ale nie jest ono Pańskim bratem ani
      siostrą - kto to jest?
      - Oczywiście to ja nim jestem.
      - Doskonale - odpowiada Królowa - dziękuje bardzo i dobranoc.
      Odkłada słuchawkę i mówi:
      - Czy teraz już Pan rozumie, Panie Prezydencie?
      - Tak. Jestem niezmiernie wdzięczny. Nie mogę się doczekać by zastosować
      ten sposób!
      Po powrocie do Warszawy Kaczyński decyduje poddać testowi premiera -
      Kazimierza Marcinkiewicza . Wzywa go do Pałacu Prezydenckiego i pyta:
      - Kaziu, chciałbym Ci zadać jedno pytanie, ok. ?
      - Ależ oczywiście, nie krepuj się, jestem gotów...
      - Posłuchaj, twoja matka ma dziecko i twój ojciec ma dziecko, ale nie jest
      ono twoim bratem ani siostrą - kto to jest?
      Marcinkiewicz chrząka, kaszle i w końcu odpowiada:
      - Czy mógłbym się zastanowić i wrócić z odpowiedzią? Kaczyński zgadza się
      i Marcinkiewicz wychodzi. Natychmiast zwołuje zebranie klubu
      parlamentarnego PiS, po czymą się nad zagadka przez kilkanaście godzin,
      ale nikt nie wpada na rozwiązanie. W końcu, w akcie desperacji,
      Marcinkiewicz dzwoni do Jana Rokity i przedstawia mu problem:
      - Niech pan posłucha, jak to może być: pańska matka ma dziecko i pański
      ojciec ma dziecko, ale nie jest ono Pańskim bratem ani siostrą - kto to
      jest? (Łebski z niego facet myśli Marcinkiewicz, studiował, na pewno
      znajdzie odpowiedź...) Rokita odpowiada bez zastanowienia:
      - To ja, oczywiście.
      Uradowany Marcinkiewicz wraca biegiem do Pałacu Prezydenckiego, odnajduje
      Kaczyńskiego i krzyczy:
      - Mam, mam! Wiem, kto to jest! To Jan Rokita!
      Na co Kaczyński robiąc zdegustowaną minę:
      - Żle, idioto! To Tony Blair!
      • abdulian Re: dowcipy na miły początek tygodnia :) 23.01.06, 11:12
        Ach dziękuję dziękuję Anais :) miód lejesz na me serce zwłaszcza kawałami
        politycznymi o takim a nie innym ubarwieniu :D ja zrewanżuję się z innej beczki :)

        Załączam też specjalne pozdrowienia dla Anulki36, której podobno ukradłem wątek :D

        Nauczyciel kazal Jasiowi napisac 100 razy: "Nie bede mowil TY do
        nauczyciela."
        Na drugi dzien Jasio przyniosl zeszyt, w ktorym to zdanie bylo napisane 200
        razy.
        - Dlaczego napisales 200 razy? Kazalem tylko 100...
        - Zeby Ci zrobic przyjemnosc, bo Cie lubie stary!

        ***

        Paryż. W barze siedzi młody mężczyzna i dziewczyna.
        - Koleżanka się spieszy? - zagaduje mężczyzna.
        - Nie, koleżanka się nie spieszy - przekornie
        odpowiada dziewczyna.
        - Koleżanka napije się kawy?
        - Tak, napiję się kawy...
        - Koleżanka wolna?
        - Nie, mężatka...
        - Mężatka? A koleżnka może zadzwonić do domu i
        powiedzieć, że została zgwałcona w barze?
        - Tak, koleżanka może zadzwonić do domu i powiedzieć,
        że ją zgwałcili 10 razy.
        - 10 razy ? !
        - Kolega się spieszy?

        ***

        Facet wraca w nocy do domu. Z kieszeni wystaje mu wejściówka do agencji
        towarzyskiej. Żona w płacz i pyta czemu ty mi to robisz. Dbam o dom, gotuję
        sprzątam, dzieciakami się zajmuje. Czemu Ty chodzisz na te dziwki? On na to:
        - Kochanie, wiesz jak ja z nimi uprawiam sex to one tak fajnie jęczą a Ty
        nie.
        - No a gdybym ja jęczała to nie chodziłbyś do tego burdelu?
        - No, wtedy to nie!
        No więc wieczorem zaczyna się gra wstępna -mąż żonę całuje a ta odrywa usta
        od jego ust i pyta:
        - Mam już jęczeć?
        - NIE, poczekaj!
        Facet schodzi do parteru - napalony już jak nie wiem co a ta znów:
        - MAM JUŻ JĘCZEĆ?
        - NIEEEE poczekaj!
        Kochają się wreszcie, klient dochodzi i szepcze:
        - O TERAZ jęcz, jęcz!
        - Na życie mi brakuje, znów za gaz podnieśli, nie mam za co jutro kupić na
        obiad...

        Taki forumowy co????? :DDDDDDDDDD

        ***

        Policjant na koniu podjeżdża do małego chłopczyka na rowerku i pyta:
        -Ten rowerek dostałeś od Świętego Mikołaja?
        -Tak odpowiada chłopiec
        -To następnym razem powiedz mu żeby ci światełka dorzucił - i policjant
        zaczął wypisywać mandat
        Na co mały chłopczyk pyta:
        -Tego konia dostał pan od Świętego Mikołaja?
        Policyjny instynkt nakazał mu zachować czujność i zaczął podejrzewać podstęp
        więc odpowiedział:
        -Tak
        -To następnym razem niech mu pan powie, że kutas ma być na dole

        (sorki za wulgaryzmy....)

        ***

        Nauczycielka pyta Piotrka:
        - Zrobiłeś zadanie?
        - Proszę pani, mamusia zachorowała i musiałem wszystko w domu robić...
        - Siadaj, pała! A ty Witku, zrobiłeś zadanie?
        - Ja proszę pani musiałem ojcu pomagać w polu...
        - Siadaj, pała! A ty Jasiu, zrobiłeś zadanie?
        - Jakie zadanie, proszę pani, mój brat wyszedł z więzienia, taka balanga
        była, że szkoda gadać!
        - Ty mnie tutaj swoim bratem nie strasz! Siadaj, trója!

        ***

        Z pamiętnika górala:
        Poniedziałek: Sąsiad podpalił mi oborę.
        Wtorek: Podpaliłem sąsiadowi oborę.
        Środa: Sąsiad podpalił mi stodołę.
        Czwartek: Podpaliłem sąsiadowi stodołę.
        Piątek: Sąsiad zerżnął i zabił mi żonę, zaszlachtował dzieciaki i
        podpalił chałupę.
        Sobota: Zerżnąłem sąsiadowi żonę i 4 córki, potem je zaszlachtowałem i
        podpaliłem chałupę
        Niedziela: O kurwa, ale nudy.

        ***

        Pewnego razu czolgisci zakladali nowe gasienice na czolg. Caly dzien
        pracowali w pocie czola. Nagle nie wiadomo skad przyleciala wrozka i
        zapytala:
        - Co robicie, chlopcy?
        - A, pierd**imy sie z tym!
        - A chcecie tak naprawde sie popierd**ic?
        - No jasne!
        Wrozka machnela rozdzka i od czolgu odpadla wiezyczka

        (Wojsko Rulez)

        ***

        Do pośrednictwa pracy przychodzi pewien facet i pyta, czy znajdzie się
        praca dla jego syna? Pracownik instytucji pyta petenta:
        - A co syn umie i jakie ma wykształcenie?
        Ojciec powiada, że nic... i że bez wykształcenia. W takim razie
        pracownik proponuje, że ma dla niego pracę jako pomocnik murarza -
        płatna 1500 zł za miesiąc.
        Ojciec myśli i mówi:
        - A coś innego? Bo za dużo by mu zostało na wódkę...
        W takim razie pracownik proponuje:
        - Pomocnik pomocnika murarza, trochę cięższa praca, ale 800 zł za miesiąc...
        Ojciec myśli i mówi:
        - Nie, jeszcze za dużo.
        Na to pośrednik wstaje, nerwowo zamyka książki i podniesionym głosem mówi:
        - Proszę pana, żeby zarabiać 500 zł, to trzeba studia skończyć!

        ***

        Wsadzili dziadka do więzienia. Dziadzio wchodzi do celi pełnej strasznych
        zakapiorów:
        - Za co cię posadzili dziadzio?
        - Za figle.
        - Za jakie k*rwa figle?! Co ty będziesz kit wciskał, gadaj zgredzie za co,
        bo po tobie!
        - To ja to mogę pokazać - mówi dziadzio.
        - Ta? No to pokaż! - mówi zaintrygowany herszt celi.
        Dziadzio przeżegnawszy się bierze wiadro służące w celi za ubikację i puka w
        drzwi. Kiedy uchylił się judasz, dziadzio chlust zawartoscia wiadra przez
        judasz, odstawił wiadro na miejsce i stanął obok drzwi na baczność.
        Po chwili drzwi się otwierają, staje w nich gromada wkurwionych
        klawiszy, w
        tym jeden wysmarowany gównem, i mówią:
        - Dziadek, ty się odsuń na bok, żeby ci się przypadkiem nie oberwało.

        (Dzień Dzidka był...)

        ***


        Rekrutacja poborowych:
        - Imie? - zwraca się sierżant do jednego z nich.
        - Jan - odpowiada chłopak, trzepocąc długimi umalowanymi rzęsami.
        - Nazwisko?
        - Władeczek - mówi, pobrzękując bransoletkami.
        - Płeć?
        - Mężczyzna, ale nie fanatyk.

        ***

        Dobra wystarczy na dzisiaj :) Pozdrawiam i dużo usmiechu :D
      • petar2 Re: dowcipy na miły początek tygodnia :) 09.02.06, 20:17
        Dowcip ten ma brodę do ziemi. Co jakiś czas zmieniają się tylko postaci,
        pamiętam Beckama, Busha, naszych piłkarzy.
        Z Kaczyńskiego można naśmiewać się na różne sposoby. Tyle że czepianie się jego
        inteligencji swiadczy raczej o inteligencji powielających takie dowcipy.
        Nie ośmieszajcie przeciwników Kaczyńskiego, nie wszyscy są inteligentni inaczej.
    • anais_nin666 Re: dowcipy na miły początek tygodnia :) 23.01.06, 21:06
      Para zakochanych spaceruje po parku:
      - Kochany, pocaluj mnie jak Romeo piekna Julie...
      - A jak to sie robi?
      - Hmm... a moze przytul jak Abelard swa Heloize...
      - A to jak?
      - Jak?! Srak! Czytales ty cos w ogóle?
      - Tak, 'Nasza szkape'. Ugryzc cie moze w dupe?
      • kawitator Re: dowcipy na miły początek tygodnia :) 23.01.06, 21:29
        Wielkie dzieki teraz juz czytam odkładjąc najpierw tak zwane napitki aby
        monitora nie zpluc Ten ostatni o literaturze to mogłoby byc w watku o artyzmie
        w erotyce cerlny niewymownie
        • anula36 Re: dowcipy na miły początek tygodnia :) 24.01.06, 21:30
          maz przylapal zone z kochankiem na seksie
          maz: a co wy robicie?!
          zona do kochanka: mowilam ci, ze to idiota
          • e.globtrotuar Re: dowcipy na miły początek tygodnia :) 30.01.06, 15:07
            Pyta turysta bacy :
            -"Baco, macie wrzatek ?"
            -" Mom, ale zimny"


            Ciagnie baca sznur. Zaintrygowany ceper pyta:
            -"baco, a coz wy tak ten sznur ciagniecie ?"
            -"a co, bede go pchol ?"
            • kawitator Re: dowcipy na miły początek tygodnia :) 30.01.06, 16:31
              e.globtrotuar napisała:

              > Pyta turysta bacy :
              > -"Baco, macie wrzatek ?"
              > -" Mom, ale zimny"
              To nie dowcip to z życia wzięte
              Dawno temu przed dwoma wojnami i pierwszym zlodowaceniem, kiedy to herbata była
              tylko liściasta a turysta wybierając się w góry musiał zabrać z soba wszystko bo
              inaczej umierał z głodu organizacja PTTK wtedy zarządca i własciciel wszystkich
              schronisk w górach nakazał swoim ajentom ( dla młodszych dzierżawcom )
              schroniska aby wrzątek był dla spragnionych turystów dostepny przez cały czas a
              co wiecej był bezpłatny. Oczywiście chitre góralczyki które sprzedawały szklankę
              naparu zwanego herbata lub przez co bardziej dowcipnych wywarem z materaca Mao
              Tse Tunga nie mogły tego ścierpieć. Wiec wtedy na pytanie zmarznietego
              zdrożonego turysty- czy macie baco wrzatek padała odpowiedź "mom" bo musiał
              miec "ale zimny " bowiem wtedy turysta nie mógł zaparzyc swojej herbatki czy
              zupki i zmuszony był kupic ją od zapobiegliwego czciciela mamony czyli górala
              • e.globtrotuar Re: dowcipy na miły początek tygodnia :) 30.01.06, 16:46
                Kawitator, tak ta swoja wiekowoscia kokietujesz, ze nie moge sie oprzec i bede
                strzelac - wczesne szescdziesiate ? :)
    • prawydolewego Re: dowcipy: Zdrada - uzasadniona. 30.01.06, 14:11
      Żona, wracając do domu z zakupów, zastała swojego męża w łóżku z atrakcyjną
      osiemnastką. W momencie, gdy chciała opuścić dom, mąż zatrzymał ją tymi słowami:
      Zanim wyjdziesz, chciałbym, żebyś posłuchała, jak do tego wszystkiego
      doszło. Gdy jechałem z pracy do domu autostradą ,w czasie wielkiej ulewy,
      zobaczyłem te miłą dziewczynę, zmęczoną, przemoczoną.. Zaoferowałem jej,
      że ją podwiozę. Ale gdy zorientowałem się, że była głodna i bez pieniędzy,
      przywiozłem ją do domu i przygotowałem jej posiłek, z tej pieczonej wołowiny,
      którą zrobiłem dla ciebie, a która ci nie smakowała. Na nogach miała bardzo
      zniszczone sandały, więc dałem jej parę Twoich dobrych butów,
      których nie nosisz, bo wyszły z mody. Było jej zimno, wiec dałem jej
      sweter, który kupiłem Ci na urodziny, a którego nigdy nie włożyłaś, bo
      kolor Ci nie odpowiadał. Jej spodnie były bardzo zniszczone, więc dałem
      jej parę Twoich. Były jak nowe, ale już za małe dla Ciebie. I w
      momencie, gdy ta dziewczyna już opuszczała nasz dom, zatrzymała się i zapytała:

      Czy jest jeszcze coś, czego Twoja żona już nie używa ?








      Polowanie

      >

      >

      > > Trzej koledzy naradzają się przed wspólnym wyjazdem na polowanie:

      > > - A wiec wyjeżdżamy jutro o piątej rano. Bierzemy strzelby, psy i

      > > skrzynkę piwa.

      > > - A może dwie?

      > > - Ostatnio, jak wzięliśmy dwie, zastrzeliliśmy psa.

      > > - No to psów nie weźmiemy.

      > > - Dobra, a wiec wyruszamy o piątej. Psów nie bierzemy. Zabieramy ze

      > > sobą strzelby i dwie skrzynki piwa.

      > > - A może trzy?

      > > - Czy nie pamiętasz, ze kiedyś, jak wzięliśmy trzy, to ty sam

      > > oberwałeś w nogę?

      > > - Możemy nie brać broni.
      • e.globtrotuar Re: dowcipy: Zdrada - uzasadniona. 30.01.06, 15:35
        Po przewleklych peregrynacjach wraca steskniony Czukcza do rodzinnej wioski.
        Wchodzi do chalupy, a tam zona z innym w malzenskim lozu ten teges. Wypada
        Gzukcza przed chalupe, siada zrospaczony na lawie i placze. Przechodzacy sasiad
        pyta o powod rozpaczy.
        -"A wot zona ku..a. Wyslal ja tielegramu, ze wracam, a ona w lozku z innym..."
        Sasiadowi po chwili zadumy twarz sie rozjasnia:
        -"Sluszajcie, moze nie ku..a, moze tielegramy nie paluczila ?!"
        • e.globtrotuar no i co ? 30.01.06, 16:22
          Gdzie jestescie ?! sama tu sie petam z tymi bacami i Czukczami, booo !
          • tomek_abc Re: no i co ? 30.01.06, 16:25
            Przychodzi facet do seksuologa. Ten go pyta:
            - Kiedy miał pan ostatnio stosunek ?
            - Oj panie doktorze tak dawno, że nie pamiętam. Zadzwonię do żony,
            może ona wie. Wykręca numer i mówi:
            - Zosia, kiedy ostatni raz uprawialiśmy seks?
            - A kto mówi...
            • tomek_abc Re: no i co ? 30.01.06, 16:27
              Synek pyta tatę:, co to jest przestrzeń wirtualna? Tata mysli, mysli
              wreszcie mówi: idz i zapytaj mamy czy oddalaby się murzynowi za milion
              dolarów. Synek poszedl i zapytal mame czy oddalaby się murzynowi za milion
              dolarów. Mama mysli i mówi:
              Za milion dolarów -tak oddalabym się. Synek wraca do taty i mówi, ze mama
              oddalaby się murzynowi za milion dolarów.
              Tata karze mu isc do siostry i zapytac o to samo. Idzie synek do siostry i
              pyta:
              Justyna, oddalabys się za milion dolarów murzynowi?
              O!!! Za milion dolarów to i murzynowi i Chińczykowi i Marsjaninowi.
              Synek wraca i mówi tacie ze Justyna tez oddalaby się za milion dolarów i to
              kazdemu. No to tata mówi: idz teraz do dziadka i zapytaj o to samo.
              Synek poszedl do dziadka i zapytal czy oddalby się murzynowi za milion
              dolarów.
              Dziadek pomyslal i powiedzial, ze tak za milion dolarów oddalby się.
              Synek wraca do taty i mówi, ze dziadek tez oddalby się za milion dolarów.
              Tata na to mówi do synka:
              Widzisz wirtualnie to mamy 3 miliony dolarów, a realnie mamy dwie dziwki i
              jednego pedała.
              • e.globtrotuar Re: no i co ? 30.01.06, 16:36
                he, he. No i prosze jak dla odmiany konstruktywnie czas spedzamy !
                • e.globtrotuar [...] 30.01.06, 16:39
                  Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
                  • ewolwenta Re: no i co ? 30.01.06, 16:54
                    proszę bez takich
                    • e.globtrotuar Re: no i co ? 30.01.06, 17:21
                      O to s....e chodzi ? Wydawalo mi sie niewinne - przepraszam. Wiec kropkowane
                      wulgaryzmy sie nie licza ? (pare niekropkowanych tez przeoczylas :). Czy tez to
                      ja przeoczylam jakies drugie dno tego uroczo niewinnego kawalu o wilku ?
                      • ewolwenta Re: no i co ? 30.01.06, 18:18
                        hehehe
                        jak przeoczę to i niekropkowne się nieliczą ;) a jak mam ZNP to i niewinne się
                        liczą. BO TAK!!!
                        • e.globtrotuar Re: no i co ? 30.01.06, 18:25
                          Oj, to nie czytaj tego watku od poczatku do konca, bo Ci rece zwiedna :))))))))))
    • psottka Re: dowcipy na miły początek tygodnia :) 09.02.06, 19:47
      Z pamiętnika mężatki

      Dzień 1.
      Dzisiaj była 10 rocznica naszego ślubu. Świętowania to tam za dużo nie było.
      Kiedy nadszedł czas, by powtórzyć naszą noc poślubną, Zdzisław zamknął się w
      łazience i płakał.
      Dzień 2.
      Zdzisław wyznał mi swój największy sekret. Powiedział, że jest impotentem. Też
      mi odkrycie! Czy on naprawdę myślał, że tego nie zauważyłam już pięć lat temu?
      Dodatkowo przyznał się, że od paru miesięcy bierze Prozac.
      Dzień 3.
      Chyba mamy małżeński kryzys. Przecież kobieta też ma swoje potrzeby!!! Co mam
      robić ?
      Dzień 4.
      Podmieniłam Prozac na Viagrę, .... nie zauważył... połknął... ...czekam
      niecierpliwie.....
      Dzień 5.
      BLOGOSC! Absolutna błogość!
      Dzień 6.
      Czyż życie nie jest cudowne? Trochę trudno mi pisać, gdy ciągle to robimy.
      Dzień 7.
      Wszystko mu się kojarzy z jednym! Ale muszę przyznać, że to jest bardzo zabawne
      - wydaje mi się, że nigdy przedtem nie byłam taka szczęśliwa.
      Dzień 8.
      Chyba wziął zbyt dużo pastylek przez weekend. Jestem cała obolała.
      Dzień 9.
      Nie miałam kiedy napisać.
      Dzień 10.
      Zaczynam się przed nim ukrywać. Najgorsze jest to, że popija Viagrę whisky!
      Czuję się kompletnie załamana...Żyję z kimś kto jest mieszanką Murzyna z
      wiertarką udarową...
      Dzień 11.
      Żałuję, że nie jest homoseksualistą !!!! Nie robię makijażu, przestałam myć
      zęby, ba - nawet już się nie myję. Na nic!!. Nie czuję się bezpieczna nawet
      kiedy ziewam...Zdzisław atakuje podstępnie! Jeśli znów wyskoczy z tym swoim
      "Ops, przepraszam", chyba zabiję drania.
      Dzień 12.
      Myślę, że będę musiała go zabić. Zaczynam trzymać się wszystkiego, na czym
      usiądę. Koty i psy omijają go z daleka, a nasi przyjaciele przestali nas odwiedzać.
      Dzień 13.
      Podmieniłam Viagrę na Prozac, ale nie zauważyłam specjalnej różnicy... O
      matko!!! Znów tu idzie!!!!!!!!!!!
      Dzień 14.
      Prozac skutkuje !!!!. Przez cały dzień siedzi przed telewizorem z pilotem w
      ręce, zauważa mnie tylko kiedy podaję jedzenie lub piwo ..........BŁOGOŚĆ!!
      Absolutna błogość!!!


      Psottka
    • ewolwenta Re: dowcipy na miły początek tygodnia :) 09.02.06, 22:31
      -Dlaczego tyle kobiet udaje orgazm?
      - Bo tylu facetow udaje gre wstepna...

      (smutne)
    • cytrynka_44 Re: dowcipy na miły początek tygodnia :) 10.02.06, 10:47
      Kiedy mężczyzna osiąga najwyższy poziom inteligencji?
      • anna_deszczowa Re: dowcipy na miły początek tygodnia :) 13.02.06, 15:28
        W programie radiowym ogłaszaja konkurs. Jeden partner musi zadzwonic i
        powiedziec gdzie ostatnio uprawial seks, wtedy zadzwonia do drugiego i jesli
        potwierdzi, wygrywaja 10,000 zl. Dzwoni maz i mowi ze ostatnio uprawial seks z
        zona w kuchni. Prezenterka mowi: no dobrze to zadzwonmy teraz do zony to
        sprawdzic. Dzwonia do zonai zadaja pytanie: gdzie pani ostatnio uprawiala seks,
        jelsi odpowie pani prawidlowo, wygraja panstwo 10,000. Zona: nie no nie powiem.
        Prezenterka: no niech pani powie, wygraja panstwo duzo pieniedzy, niech sie
        pani nie wstydzi, ludzie robia rozne rzeczy. Zona: ale ja naprawde nie moge, no
        wstydze sie... Prezenterka: alez prosze pani, te pieniadze sa tego warte no
        niech pani powie. Zona: no dobrze, do buzi...
        • ikcaj Re: dowcipy na miły początek tygodnia :) 14.02.06, 23:33
          dowcip niestety totalnie spalony :/
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka