Dodaj do ulubionych

Kastrujące słowem babsko

03.07.06, 11:03
Byłam w partnerskim małżenstwie, które się rozpadło gdy przestało być
partnerskie. Ale przez te lata zawsze miałam przy sobie męża, który był
pracowity, energiczny i inteligentny. Taki, jak ja. Było, minęło, a ja
musiałam sę nauczyć polegać na sobie. Udźwidgnęłam więcej, niż myślałam że
jestem zdolna, przez lata radziłam sobie sama ze wszystkimi problemami.
Stałam sie silną, samodzielną osobą. Tacy są też moi przyjaciele - ale nie
kochankowie.

Stało sie coś dziwnego. Wszyscy mężczyzni, jacy się mną interesowali po
rozwodzie, okazywali sie słabymi istotami pragnącymi matkowania,
uwieszającymi się na mojej szyi popaprańcami psychicznymi. Jestem właśnie z
takim. Wysokie IQ, świetny fachowiec, przystojny i nieżle umięśniony, ale pod
każdym innym względem mały chłopczyk. Wiem, że nie wykrzesam z niego ani
odrobiny partnerstwa, że zawsze będzie mi ulegał. Zaczynam mieć symptomy
sadystki, znęcającej sie nad kimś kto swoją słabościa prowokuje do pogardy i
kopania. Nie mogę się z nim rozejść, bo mi go żal, bo opiekując się dziećmi
wyhodowałam w sobie poczucie obowiązku opiekowania się słabszymi. Ale z
wiecznym dzieckiem (do tego brudnym, jak pisałam w osobnym wątku) nie da się
mieć seksu!

No i nie mam seksu. Od roku. Co gorsza, stałam się zrzędzącą, sadystyczną,
grubą, gderającą babą. Jeśli mi tak zostanie na stałe, nie widzę żadnych
szans na normalne relacje z mężczyznami. Potworne, sfrustrowane seksualnie,
kastrujące słowem babsko, jak bohaterka "Cudzoziemki" Kuncewiczowej.

Uprasza sę o komentarze bez wyrazów współczucia.
Obserwuj wątek
    • dixia Re: Kastrujące słowem babsko 03.07.06, 11:14
      Ja nie mam za grosz współczucia... Moja żona zmierzała właśnie w tym kierunku.
      Na szczęście udało sie zmienić ta tendencję (lub chwilowo ją zatrzymać).
      Zamiast użalać się nad sobą - rusz cztery litery i zrób coś! Po prostu!
      Najłatwiej jest usiąść z założonymi rękoma i gderać.
      Co zmienić - to już sama wiesz - bo wszystko opisałaś...
      Pozdrawiam bez współczucia ale ze zrozumieniem ;o)))
      • annubis74 Re: Kastrujące słowem babsko 03.07.06, 11:18
        no ale co ma zmienić, faceta nie zmieni, może go co najwyżej zostawić. Trudno
        jest niezależnej zaradnej kobiecie układać sobie życie z wiecznym chłopcem
        • dixia Re: Kastrujące słowem babsko 03.07.06, 11:24
          No a chłopcu z sadystką - nauczycielką :o)))
          • bource Re: Kastrujące słowem babsko 03.07.06, 11:45
            dixia napisał:

            > No a chłopcu z sadystką - nauczycielką :o)))

            Dixia, mam wrażenie że on oczekuje takiego traktowania. Był źle traktowany w
            domu przez swojego ojca i zawsze mu dogadywano że jest beznadziejny. Żona go
            biła, a on uważał to za normalne.
            Takich rzeczy zawsze się dowiadujemy jak już jesteśmy po uszy w tym gównie,
            przepraszam, związku. Następnym razem zgodzę się na aranżowane małżeństwo a
            swatka będzie płacić odszkodowanie gdy coś nie wyjdzie :-))))
    • wypasior sama wszystko napisałaś 03.07.06, 11:16
      co tu komentować? skoro umiesz postawić diagnozę to naucz się również
      kształtować rzeczywistość wokół siebie

      nie bądź gruba, zrzędliwa, kastrująca to może mężczyźni też będą inni bo takie
      sadystki mają właśnie za wielbicieli słabych masochistów... jest to swego
      rodzaju symbioza młotka i gwoździa
      • bource Re: sama wszystko napisałaś 03.07.06, 11:24
        wypasior napisał:

        > nie bądź gruba, zrzędliwa, kastrująca to może mężczyźni też będą inni bo takie
        > sadystki mają właśnie za wielbicieli słabych masochistów... jest to swego
        > rodzaju symbioza młotka i gwoździa

        Wypasior, ja nie byłam gruba, zrzędliwa, ani kastrująca aż do zeszłego roku,
        kiedy mi się przelały frustracje związane z moim obecnym mężczyzną. Jestem
        teraz kłębkiem nerwów, dzieci też cierpią przez moje zrzędliwe uwagi, nie
        potrafię się sama z tego wydobyć, medytacje, pogadanki z mądrymi przyjaciółkami
        też mnie nie uspokajają. Konflikt osobowości? Może. Jestem już tak zmęczona, że
        nic mi się nie chce, tylko wpełznąć pod szafę i skonać w kurzu (sprzątać też mi
        się odechciało). Straciłam cały napęd do życia, całą z niego radość. Chyba
        najlepszym wyjściem byłoby się rozstać, ale na jakikolwiek skręt rozmowy w tę
        stronę on reaguje paniką i ucieczką. Jedyna pociecha to że jak twierdzicie,
        sama się zdiagnozowałam, co było do przewidzenia, bo jestem systematyczną i
        logiczną osobą. Kurde. Jak się nie kręcić, dupa zawsze z tyłu.
        • dixia Re: sama wszystko napisałaś 03.07.06, 11:27
          A może Ty masz po prostu depresję???? Albo wcześnie przechodzisz klimax?
          • bource Re: sama wszystko napisałaś 03.07.06, 11:32
            dixia napisał:

            > A może Ty masz po prostu depresję???? Albo wcześnie przechodzisz klimax?

            Dixia, też myślałam że a nuż to depresja, ale nie. Miałam kilkumiesięczny
            epizod depresjyjny po rozstaniu z mężem, wiem, jak ona wygląda, to co mam teraz
            to nie to. To niechęć do działania, bo on mi i tak wszystko obrzydzi, więc po
            co się starać. Klimakterium to też nie jest. Objawy mijają gdy mój chłopczyk
            wyjeżdża na parę dni. Odżywam. Śmieję się. Widzę świat w kolorach.
    • onka75 Re: Kastrujące słowem babsko 03.07.06, 11:17
      Wyjścia masz dwa: albo odcinasz pana bidulka od siebie albo przeprowadzasz z
      nim poważną rozmowę i... potem go odcinasz, bo rozmowa pewnie i tak nic nie
      da. :)
      Nie ma sensu zmieniać się w jędzę z żalu nad słabym facetem! Na litości nikt
      jeszcze związku nie zbudował.
      • eriga Re: Kastrujące słowem babsko 03.07.06, 11:24
        Nie rozumiem kobiet, które przez jakiś kryzys, nieporozumienia z mężczyzną bądz
        inne problemy od razu doprowadzają się do otyłości.
        • dixia Re: Kastrujące słowem babsko 03.07.06, 11:25
          No jak to? Z żalu do życia zostają tylko czekoladki by sobie je osłodzić.... ;o)))
        • onka75 Re: Kastrujące słowem babsko 03.07.06, 11:27
          A co to ma do tematu? :)))
          • aska372 Re: Kastrujące słowem babsko 03.07.06, 11:31
            Czekoladki kastrują nas od zycia.Nie trzeba słów:)
        • petar2 Re: Kastrujące słowem babsko 03.07.06, 11:31
          >Nie rozumiem kobiet, które przez jakiś kryzys, nieporozumienia z mężczyzną bądz
          > inne problemy od razu doprowadzają się do otyłości.

          Ja też. Zresztą generalnie nie rozumiem kobiet doprowadzających się do
          otyłości, tak naprawdę to nie rozumiem kobiet, a szczerze mówiąc to mało co w
          ogóle rozumiem ...
          • bource Re: Kastrujące słowem babsko 03.07.06, 11:38
            petar2 napisał:

            > >Nie rozumiem kobiet, które przez jakiś kryzys, nieporozumienia z mężczyzną
            > bądz
            > > inne problemy od razu doprowadzają się do otyłości.
            >
            > Ja też. Zresztą generalnie nie rozumiem kobiet doprowadzających się do
            > otyłości, tak naprawdę to nie rozumiem kobiet, a szczerze mówiąc to mało co w
            > ogóle rozumiem ...

            Dziękuję za szczerość :=) mimo to nie wierzę w to co napisałeś, bo czytam to
            forum od dawna.
            Tyję, bo przestałam się ruszać. Jego obecność powoduje że odechciewa mi się być
            aktywną. Dziwne, ale tak jest. On pojawia się w domu jak czarna chmura,
            narzekający i pesymistyczny a ze mnie wycieka chęć życia i mszczę się za to
            ględząc. Wampir energetyczny, czy kie licho... Przestałam biegać, tańczyć i
            pływać, a że jem tyle samo, skutek łatwy do przewidzenia. I siedzę na kanapie
            jak wielka, tłusta pajęczyca i sączę jad z mych pięknych (jeszcze) ust. I nie
            mogę się z tego wydostać.
            • onka75 Re: Kastrujące słowem babsko 03.07.06, 11:46
              Ale oni pięknie wyłuskali to "grubą". :) Ja nie zauważyłam. :)

              Ale Ty już to wiesz wszystko, czyli połowa sukcesu. :) Teraz zrób coś.
              • bource Re: Kastrujące słowem babsko 03.07.06, 11:56
                onka75 napisała:

                > Ale oni pięknie wyłuskali to "grubą". :) Ja nie zauważyłam. :)

                Każdy wyłuskuje co mu w duszy gra :=)

                > Ale Ty już to wiesz wszystko, czyli połowa sukcesu. :) Teraz zrób coś.

                Zrób COŚ. Ale co?
                Przecież nie spakuję mu walizek. On na mnie polega, na mojej organizacji życia,
                uczciwości, dobrych manierach. A rozmawiać nie chce, albo nie rozumie o co mi
                chodzi.
                Wibrator mam sobie kupić i położyć na widocznym miejscu? Nie pojmie tej
                subtelnej aluzji, a co będzie jak dzieci zobaczą?
                Śmieję się, ale czuję się przyparta do muru. Sama przez siebie. Dlatego tak się
                przed Wami wyżalam, bo czuję, że się kręcę w kółko. Szukam napędu z zewnątrz,
                bo moje baterie się już wyczerpały.
                • onka75 Re: Kastrujące słowem babsko 03.07.06, 13:34
                  Ale czemu mu tych walizek nie spakujesz? Bo on na Ciebie liczy? A co Ty jesteś,
                  matka Teresa dla ubogich? Jedno masz życie, żyj nim dla siebie!

                  Ja trzymałam trzy lata za rękę faceta po to by mu pomóc wyjść z uzależnienia od
                  amfy. Też na mnie liczył i też był taki bidny. I wiesz co? Kiedy wreszcie
                  doszedł do siebie nawet mi nie podziękował, a dwa lata później spróbował
                  ponownie. Wtedy się spakowałam, ale do dziś żałuję tych trzech lat. Nikt mi ich
                  nie odda. :(
                  • anula36 Re: Kastrujące słowem babsko 03.07.06, 13:36
                    nie odda to prawda - alelepiej tak niz gdybys 30 z nim zmarnowala.
                    • onka75 Re: Kastrujące słowem babsko 05.07.06, 08:58
                      To na pewno. :) Ale znająć mój talent zmarnuję je z innym. :D
                      • yoanna_yo Re: Kastrujące słowem babsko 29.07.06, 22:50
                        Oj Onka, właśnie zupełnie odwrotnie. Po takim doświadczeniu ty już WIESZ jak to wygląda. Wykorzystaj to.
                        MIałam podobnie, 5 lat z facetem, już po uzaleznieniu, po terapii,niestety z tak przeoraną psychiką, że w żaden sposób nie mogłam na nim polegać, chociaż wmawiałam to sobie przez cały czas i mu matkowałam. Odeszłam jak zaszłam w ciąże, w 1 tydzień było po wszystkim. Opmietałam sie,że nie mogę dziecku zgotowac takiego życia. No i teraz, po 4 latach od tych wydarzeń, w żaden sposób nie czuję żalu, a jedynie ulge i szczęście. Teraz wiem jak się bronić przed takimi facetami, jak nie dac się im omamiać, jak zapanowac nad swoją hiperidealizującą naturą. Tak że nie bój się:))
                        jest znowu szansa, jest mnóstwo wspaniałych mężczyzn !!
            • petar2 Re: Kastrujące słowem babsko 03.07.06, 11:54
              > Dziękuję za szczerość :=)

              aaaaeee, miała być śmieszna riposta a ... wyszło jak zwykle ;-)

              Cóż, a nie jest tak, że przeceniasz tą niedojrzałość partnera i Twoje
              matkowanie?
              Na ile sama wpychasz się w tą rolę? Często partner przyjmuje wygodną rolę ku
              której widzi jakąś zachętę z drugiej strony. Napisałaś krytycznie o sobie więc
              umiesz spojrzeć refleksyjnie, spójrz na siebie jego oczyma. Na czym polega ten
              jego syndrom Piotrusia Pana?
              • bource Re: Kastrujące słowem babsko 04.07.06, 00:24
                petar2 napisał:

                > Cóż, a nie jest tak, że przeceniasz tą niedojrzałość partnera i Twoje
                > matkowanie?
                > Na ile sama wpychasz się w tą rolę? Często partner przyjmuje wygodną rolę ku
                > której widzi jakąś zachętę z drugiej strony. Napisałaś krytycznie o sobie
                więc umiesz spojrzeć refleksyjnie, spójrz na siebie jego oczyma. Na czym polega
                ten jego syndrom Piotrusia Pana?

                Petar, nie wpycham się w rolę matki, nie jestem typem opiekunczym, nawet moim
                dzieciom nigdy przesadnie nie matkowałam, raczej uczyłam je niezależności.
                Zawsze byłam energiczna i wesoła. Teraz chęć na to odeszła mi całkiem, letarg
                totalny.
                Na podstawie moich doświadczen z nim po kilku latach górskich wycieczek
                uważałam, że jest odpowiedzialny i pracowity, interesujący i inteligentny.
                Niestety, nie w domu. W górach i w pracy - tak. W domu i w życiu towarzyskim -
                nie. Nic z tego nie rozumiem.

    • eriga Re: Kastrujące słowem babsko 03.07.06, 11:43
      Dziwna jesteś. Twoja otyłość na pewno nie działa ma niego pociągająco. Chcesz
      aby on się zmienił a dlaczego nic nie robisz z sobą?
      • bource Re: Kastrujące słowem babsko 03.07.06, 11:50
        eriga napisała:

        > Dziwna jesteś. Twoja otyłość na pewno nie działa ma niego pociągająco.

        Wcale mi nie zależy na tym, żeby go pociągać.

        >Chcesz aby on się zmienił a dlaczego nic nie robisz z sobą?

        Już nie chcę, żeby się zmienił - nie wierzę w to, zbyt długo pracowałam nad
        tłumaczeniem mu jak na mnie działa jego pesymizm, słabość i zaniedbanie.

        Wyjście z sytuacji: zrzucić z siebie dziesięć kilogramów i jego osobę. W sumie
        osiemdziesiąt kilo mięska. Ktoś miał taka sygnaturke: "Rozwód to najlepsza
        kuracja odchudzająca: za jednym zamachem pozbyłam się osiemdziesięciu
        kilogramów"
      • woman-in-love Re: Kastrujące słowem babsko 03.07.06, 11:52
        kup sobie świezo wydana książkę"Jak mówic do nastolatków" Adele Eaber. Jeśli
        coś z tego zakumasz, to przynajmniej przestaniesz gderać ;-) Powodzenia!
        • bource "Jak mówic do nastolatków" 03.07.06, 12:00
          woman-in-love napisała:

          > kup sobie świezo wydana książkę"Jak mówic do nastolatków" Adele Eaber. Jeśli
          > coś z tego zakumasz, to przynajmniej przestaniesz gderać ;-) Powodzenia!

          Wiesz co WIL, mam w domu dwójke nastolatków i świetnie się dogadujemy,
          traktujemy z respektem, dyskutujemy, mamy partnerską wuymianę mysli więc chyba
          ta ksiązka by nie pomogła na mojego chłopa. W każdym razie nie pomaga, gdy
          mówię do niego jak do moich dzieci, atomiast pomaga krzyk i bicie po łapach. On
          ma około trzech lat. Emocjonalnie. Trzylatek w ciele silnego, szczupłego,
          wysokiego mężczyzny.
          • woman-in-love Re: "Jak mówic do nastolatków" 03.07.06, 12:05
            jest też tej samej autorki: "jak mówić do dzieci" sprawdza się, stosowałam
            własnie do facdetów, do dzieci nie było potrzeby :-)
            • bource W-I-L, LOL n/t 03.07.06, 12:07
              woman-in-love napisała:

              > jest też tej samej autorki: "jak mówić do dzieci" sprawdza się, stosowałam
              > własnie do facdetów, do dzieci nie było potrzeby :-)
        • anula36 Re: Kastrujące słowem babsko 03.07.06, 12:09
          pisalam w jakims watku ale tu powtorze.
          czytalam ostanio jakas szmatlawa ksiazeczke w stylu jak uwiesc utrzymac i
          porzucic mezczyzne, zeby zabic 3,5 godz w pociagu. ksiazeczka szmatlawa ale
          byla w niej ciekawa teoria- kiedy chcemy sie pozbyc partnera ale nei potrafimy
          podjac czy raczej uzewnetrznic tej decyzji robimy wszystko zeby to partner sie
          zniechecil i odszedl, wszystko zeby go zeszmacic i zniechecic do nas.
          A dlaczego do cholery nie mozesz mu spakowac walizek- bo on polega na tobie?? A
          ty na kim masz polegac? Na laskawej smierci ktora cie od niego uwolni??
          Przypomnij sobie jak sie czujesz jak jego nie ma. Bosko prawda? Czemu sie tak
          nie czuc troche dluzej???
          No chyba ze przez meki na tej ziemi chcesz osiagnac automatyczne zbawienie
          wieczne to nieprzeszkadzam.
          Tobie laska nie wspolczucia trzeba tylko porzadnego kopa w tlusta dupe w strone
          rozumu w glowie i pawlacza z walizka( zeby nie bylo nieporozumien sama mam
          tlusta,ale przynajmniej przez wlasny sybarytyzm a nie chlopa;)
    • bource Dziękuję za odzew 03.07.06, 12:05
      Dziękuję za odzew, każdą wypowiedź uważnie czytam, ale teraz muszę się zabrać
      do pracy. Zajrzę póżnym wieczorem.
    • ewolwenta Re: Kastrujące słowem babsko 04.07.06, 16:34
      Ja jednej rzeczy nie rozumiem, czemu siedzisz w domu towarzysząc śmierdzącej
      gradowej chmury odbierającej Ci energię i jeszcze zapuszczając się?
      Wyjdź z domu zajmij się sobą i zachowaj się egoistycznie. Facet nie zająć nie
      ucieknie a jak ucieknie to tylko z korzyścią dla Ciebie (na tym etapie).

      A prawdę mówiąc to mi tu pachnie czym jeszcze innym. Miewałam w życiu okresy, że
      mi się nie chciało. U mnie pojawiało się to najczęściej w chwilach gdy coś
      skończyłam (studia, większe prace) a jeszcze nie wzięłam się za coś nowego.
      Zazwyczaj wtedy gdy zmęczenie już mijało a rozpędu do nowego jeszcze nie było
      pojawiała się taka pustka i stagnacja. Wszystko wkurzało.
      Czy on nie jest właśnie koziołkiem ofiarnym takiego Twojego stanu?
      • dixia Re: Kastrujące słowem babsko 04.07.06, 23:53
        Bardzo dobrze powiedziane!!!
      • bource Re: Kastrujące słowem babsko 05.07.06, 00:17
        Ewolwento, ta "śmierdząca gradowa chmura" to chyba najlepsze podsumowanie
        mojego odbioru życiowego partnera. Smutne. Nie tak powinno być. Nie tak było.

        Zastanawiam się nad tym, co powiedziałaś o okresach, gdy się Tobie nie
        chciało. "Pustka i stagnacja". To właśnie odczuwam. Tylko nie mam - albo nie
        widzę - innego powodu takiego stanu ducha oprócz niezadowolenia z mojego
        chłopa. Nie jest też tak, że wszystko mnie wkurza.
        Staram się pokonać inercję, wychodzę z domu (siłownia, kino, koleżanki), ale
        wolałabym robić coś wspólnie z nim. Tak źle i tak niedobrze.
        • ewolwenta Re: Kastrujące słowem babsko 05.07.06, 09:48
          > Zastanawiam się nad tym, co powiedziałaś o okresach, gdy się Tobie nie
          > chciało. "Pustka i stagnacja". To właśnie odczuwam. Tylko nie mam - albo nie
          > widzę - innego powodu takiego stanu ducha oprócz niezadowolenia z mojego
          > chłopa. Nie jest też tak, że wszystko mnie wkurza.


          z drugiego wątku

          >jestem rozwiedziona, mam dwójke dzieci w wieku licealnym,

          Znaczy dzieciaki odchowane, pewnie jeszcze masz dobrą pracę, niezależność. To co
          Ci towarzyszyło przez lata i dawało poczucie własnej siły (czyli umiejętność
          radzenia sobie) już nie jest tak potrzebne. Czy to nie powód tej dezorientacji?
          • kropka991 mało prawdopodobna ale jednak jakaś hipoteza 05.07.06, 11:59
            A może u źródła leży fakt, że dzieci podrosły, już wiedzą na czym "te rzeczy"
            polegają i ty podświadomie unikasz seksu, bo to bedą "widziały". Z powodu braku
            seksu jesteś sfrustrowana coraz mocniej. Partner odstawiony też jest pełen
            frustracji, ale uzewnętrznia tę frustrację nie agresją (jak większość) a
            pesymizmem, pasywnością, przygnębieniem. Komplikuje sprawę, że on nie jest od
            zawsze czyli od urodzenia.
        • ewolwenta Re: Kastrujące słowem babsko 05.07.06, 09:52
          > Staram się pokonać inercję, wychodzę z domu (siłownia, kino, koleżanki), ale
          > wolałabym robić coś wspólnie z nim.

          A on nie chce? On leży plackiem? On ma doła? Może to jego problem tak Cię odrzuca?

          Gdybam z braku danych...
    • minkal [...] 04.07.06, 21:21
      Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
      • dixia Re: Kastrujące słowem babsko 04.07.06, 23:54
        Słusznie, słusznie prawisz Acani ;o)))) Przyłączam się do Twego zdania!!!
      • bource Re: Kastrujące słowem babsko 05.07.06, 00:30
        minkal napisała:

        > ty zdaje się masz tendencje do gloryfikowania przeszłości.
        __a kto jej nie ma? szczególnie że nasza przeszłość wskazywała na całkiem
        dobrze się zapowiadającą przyszłość____

        > a że teraźniejszość beznadziejna- wina chłopa. swoją bezradnosć i ogólne "nie
        > chce mi się" zwalasz na tego, kto akurat jest przy Twoim boku. nie zamierzam C
        > i cukrzyć, bo widze ze sama pieknie z siebie robisz ofiarę. gderasz nawet na
        > forum. fakt forum jest w pewnej mierze do gderania, ale z Twoich postów
        wynika, > że całe "zło" pochodzi od Twojego partnera.

        _____Zaraz "ofiara", po co takie mocne słowa :=) Od mojego partnera pochodzi
        brud (ale się zmienił, jak pisałam) i narzekanie na cały świat. Moim problemem
        jest to, że nie potrafię już tego wytrzymać i ostro reaguję.__________

        myślę, ze w Twojej głowie jest
        > niezły mętlik dotyczący Ciebie samej, jakies załamanie przejściowe, a może Ty
        > całe życie tak masz- ciągle Ci zle. a związek z tym gosciem znakomicie Ci
        > pasuje. możesz mówić ile chcesz, ze "nie", ale to jest pole do wyładowywania
        > własnych frustracji. cos Cię gryzie, a związek niby trudny ale w nim trwasz,
        > moze lubisz się kobito umartwiać?

        ___Włałnie nie lubię się umartwiać, dlatego tu piszę______

        może facet w górach fajniejszy, bo jak zaczynasz dyszeć z wysiłku, a gderać nie
        mozesz, to i on weseleje? swoją drogą nie dziwię się , ze w domu pesymista-
        chce Ci pokazac ze jest taki sam jak Ty??

        ____Nie odwracaj kota ogonem - to on był zawsze pesymista, oprócz gór właśnie,
        i po kilku latach jego narzekanie i wieczne niezadowolenie zgasiło mój
        optymizm___

        > dla mnie srawa jest bardzo prosta- gówno obchodzę szerokim łukiem. a jak się w
        > nim taplam, to oznacza ni mniej ni wiecej, ze lubie sie w nim taplac.choćbym
        nie wiem jak się okłamywała

        ___Słyszałaś kiedyś o nadziei na poprawę, na powrót do lepszych początków? Ta
        nadzieja mnie trzyma. Ale już słabo____

        Dziękuję za opinię, choć pozwolę sobie się z nią nie zgodzić
    • chyba_normalny Re: Kastrujące słowem babsko 05.07.06, 08:53
      a nie pomyślałaś o tym , że TYLKO tacy mężczyźni są wstanie z Tobą wytrzymać ?
      Znajdziesz "silnego" mężczyznę i KONFLIKT gotowy - on ma swoje zdanie a Ty
      swoje ( lata Twojej psychicznej " siły" robią swoje ).I co - będziesz pisać jak
      to mężczyźni Ciebie nierozumieją , tłamszą Twoje poczucie wolności , "gwałcą "
      dosłownie i w przenośni
    • oelefante Re: Kastrujące słowem babsko 06.07.06, 23:36
      No cóż... Twój wybór. Zobacz, jak opisałaś swoich facetów... Szukasz
      przystojnych mięśniaków z kasą... To masz... Nie można mieć wszystkiego :)
      • woman-in-love Re: Kastrujące słowem babsko 07.07.06, 13:20
        zdaje się Bource, że Ty go kastrujesz nie słowem, a swoja osobowoscia. To
        znaczy nie kastrujesz, a obnażasz jego marność. On żle się czuje w parze z
        silniejszą kobietą i zaczyna się zachowywać tak, żeby Ciebie w koncu szlag
        trafił i żebys go przegoniła, przerzuca na Ciebie sprawę zamknięcia tego
        związku. Fajnie o tym pisze niemiecka autorka w książce "Tęsknota silnej
        kobiety za silnym mężczyzną". faceci uwielbiaja mieć swiadomość, że kobieta nie
        da sobie bez nich rady. Niestety, nie możesz mu zapewnić tej przyjemności...
        niech idzie sobie w góry po co Ci brudas.
        • mja-1 Re: Kastrujące słowem babsko 07.07.06, 14:17
          Witaj Bource!
          Najwyraźniej- z różnych powodów- Twój partner nie może sprostać Twym oczekiwaniom.
          Wobec tego nieistotne jest,iż w świecie zewnętrznym świetnie sobie radzi.(mógłby
          być nawet mistrzem świata w szachach i pływaniu równocześnie;-)
          Zakończ tę ograniczającą Cię znajomość, skoro jesteś pewna, że otrzymujesz
          mniej, niż powinnaś.
          Świat jest pełen ludzi.Są na nim mężczyżni, którzy potrafią Ci "sprostać".
          Następnym razem dokonaj po prostu lepszego wyboru.
        • your_and Tęsknoty silnej kobiety 07.07.06, 14:56
          To co wyłuszczyłaś to ciekawy temat, paradoks silnej kobiety który nieraz
          zwracał moją uwagę. Bycie silną nie pozwala być kochaną. Bo stara sie być
          samowystarczalną, a miłość to słabość przyznania sie że jesteś mi potrzebny do
          życia. Dążą podświadomie do podporządkowania partnerów, a potem nimi pomiatają.
          Jak zwykle wolę zacytować niż sie mądrzyc sam.

          Znajoma zwykła mówić: „Ludzie boją się mojej siły. Faceci mnie unikają. Czasem
          zainteresuje się mną jakiś chłopiec szukający nie partnerki, ale
          matki-opiekunki. Problem w tym, że ja nie chcę Pieska Podwórkowego. Pragnę Wilka
          Stepowego”.

          Silnym kobietom wydaje się, że świat dzieli się na ludzi silnych (takich jak
          ona) i słabych. – A przecież to nieprawda – mówi Dorota Nowis-Makaruk,
          psychoterapeutka. – Każdy ma w sobie oba komponenty (każdy potrafi kochać i
          nienawidzić). Tylko że Tygrysice mają zablokowaną w sobie tę część osobowości,
          która jest dziecięco bezbronna i delikatna. Dlatego podczas terapii mówię, że
          to, co się z nią dzieje, nie ma przyczyn tu i teraz. Proponuję rozmowę o
          dzieciństwie. I często okazuje się, że pod tą fasadą siły kryje się bardzo dużo
          zablokowanego kiedyś lęku.(...)Matka zazwyczaj mocna, a ojciec nieobecny,
          wycofany, niezaradny, czasem nadużywający alkoholu. Ich córki szybko stają się
          nadodpowiedzialne. Bardzo przeżywają wszystkie niepowodzenia.
          Rada dla Ciebie: Zastanów się nad własnym dzieciństwem. Pozwól sobie przeżyć
          emocje, które się wtedy pojawią. Masz prawo czuć żal, wściekać się i płakać, bo
          kiedyś nie pozwolono Ci być bezbronną i delikatną

          Podczas psychoterapii takie osoby mówią mi: „Nie mam już siły wszystkiego
          dźwigać sama. Czuję się taka samotna. Nikt nie dostrzega, że potrzebuję
          czułości” – opowiada Dorota Nowis-Makaruk. Tymczasem otoczenie widzi w Tobie
          chłodny ideał lub paraliżującą siłę: kobietę, która wygląda nienagannie. Ludzie
          myślą więc: „Nie ma szans na przyjaźń z kimś, kto jest we wszystkim najlepszy”.
          Myśląc, że nie ma w Tobie miejsca na delikatność, dochodzą do wniosku, że nie
          wysłuchasz ani nie zrozumiesz ich słabości. – Podczas terapii silne kobiety
          opowiadają mi: „Jeśli ktoś próbuje mnie przytulić, nie wiem, jak się zachować.
          Jest mi z tym niewygodnie!”, „Kiedy ktoś w pracy proponuje mi pomoc, nie
          potrafię jej przyjąć”. One tych gestów pragną, ale jednocześnie z lęku przed
          swoją słabością je odrzucają

          Silne kobiety są dziś zdezorientowane. Same już nie wiedzą, czy siła, którą mają
          w sobie, przeszkadza im w miłości czy pomaga. Przyjmują więc postawę pełną
          nieufności. Jeżeli tęsknisz za uczuciem, ale już wiele razy zostałaś w miłości
          zraniona, możesz bać się bliskości. Bo ona Twoim zdaniem, oznacza słabość.
          Dlatego kiedy spotykasz silnego faceta, zaczynasz z nim walczyć albo po prostu
          uciekasz.
          Znowu jesteś nieszczęśliwa i myślisz: „Nie ma już prawdziwych mężczyzn”. Typowy
          facet, za którym tęsknisz, przypomina raczej Samotnego Wilka niż Pieska
          Kanapowego, bo uważasz, że tylko przy Wilku możesz poczuć się bezpiecznie.
          Piesek Cię denerwuje. Gdy tylko zainteresuje się Tobą, zaczynasz nim pomiatać.
          Przyczyna? Zapisane w Tobie wspomnienia ojca, który nie potrafił uczestniczyć w
          Twoim życiu emocjonalnym.(...)
          To właśnie dlatego tęsknimy za tym, który nigdy nie zadzwoni. Dlatego
          najbardziej pociąga nas facet, który rano znika z niezobowiązującym: „Zadzwonię
          wkrótce”. Instynktownie podobają Ci się faceci zamknięci w sobie, tajemniczy i
          niedostępni. A to tylko pozory silnego charakteru. Tak naprawdę można się
          oprzeć na facecie, który przyznaje się do swoich słabości.
          Całość:
          Tęsknoty silnej kobiety
          uroda.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=118&Itemid=46&limit=1&limitstart=1
          • xvqqvx Re: Tęsknoty silnej kobiety, czyli Sen Katarzyny.. 03.08.06, 10:51
            Świetnie oddaje chyba jej (owej silnej kobiety) nastrój piosenka J.
            Kaczmarskiego - "Sen Katarzyny":

            Na smyczy trzymam filozofów Europy
            Podparłam armią marmurowe Piotra stropy
            Mam psy, sokoły, konie - kocham łów szalenie
            A wokół same zające i jelenie
            Pałace stawiam, głowy ścinam
            Kiedy mi przyjdzie na to chęć
            Mam biografów, portrecistów
            I jeszcze jedno pragnę mieć
            - Stój Katarzyno! Koronę Carów
            Sen taki jak ten może Ci z głowy zdjąć!
            Kobietą jestem ponad miarę swoich czasów
            Nie bawią mnie umizgi bladych lowelasów
            Ich miękkich palców dotyk budzi obrzydzenie
            Już wolę łowić zające i jelenie
            Ze wstydu potem ten i ów
            Rzekł o mnie - Niewyżyta Niemra!
            I pod batogiem nago biegł
            Po śniegu dookoła Kremla!
            - Stój Katarzyno! Koronę Carów
            Sen taki jak ten może Ci z głowy zdjąć!
            Kochanka trzeba mi takiego jak imperium
            Co by mnie brał tak jak ja daję - całą pełnią
            Co by i władcy i poddańca był wcieleniem
            I mi zastąpił zające i jelenie
            Co by rozumiał tak jak ja
            Ten głupi dwór rozdanych ról
            I pośród pochylonych głów
            Dawał mi rozkosz albo ból!
            - Stój Katarzyno! Koronę Carów
            Sen taki jak ten może Ci z głowy zdjąć!
            Gdyby się taki kochanek kiedyś znalazł�
            - Wiem! Sama wiem! Kazałabym go ściąć!

            Szczególnie ostatnie zdanie.
        • pgpg1 Re: Kastrujące słowem babsko 01.08.06, 19:35
          ´woman in lowe, ostra jestes!
    • misssaigon hetera? 09.07.06, 14:20
      bource - jak dla mnie jestes z tym mezczyzyna poniewaz on pozwala ci byc tym
      kim jestes - tkwic w tym pancerzu silnej kobiety, w ktorym czujesz sie tak
      bezpiecznie...nie znajdziesz sobie silnego faceta poniewaz sie tego boisz -
      boisz sie obnazyc, poczuc zaleznosc, oddac czesc wladzy nad swoim zyciem...i to
      nie prawda ze znajduja cie same mieczaki - to ty takich szukasz , zebys nie
      musial sie zmienic, zebys dalej czula sie bezpieczna za swoim wizerunkiem....
      • maria55 Re: hetera? 29.07.06, 22:14
        Zaraz, zaraz - ile razy pozwoliłam sobie oddać władzę nad moim życiem zawsze
        później budziłam się w g....
        Dziś nie sądzę że silni faceci wogóle istnieją - są natomiast faceci silnie
        dominujący! I dlaczego ta dominacja czy kontrola jest tak okropnie dla nich
        ważna?
        Bo się k...sy BOJĄ !! (czyt: Mamusi!!!)
        Szlag by to!
        • wolfinka Re: hetera? 03.08.06, 00:10
          Zgodze sie w zupelnosci ze slowami your_and.Jestem tego zywym przykladem. Moje
          dziecinstwo to dominacja matki i niewtracajacy sie do niczego ojciec. I takie
          zachowania,chcac,niechcac przenosimy na wlasne zycie.Nazywa sie to skrypt. Poki
          sobie nie uswiadomimy badz ktos nam tego nie uswiadomi, zyjemy w zwiazku ,ktory
          nas wyniszcza.To my silne kobiety i slaby mezczyzna.A tak naprawde ta silna
          kobieta to wulkan ciepla,czulosci i tesknoty za silnym facetem.
          Bource, jesli masz jeszcze choc odrobine sily, jesli jestes osoba niezalezna
          finansowo, to po prostu rozejdz sie z tym facetem.Nie ludz sie ,ze sie
          zmieni.Nie zmieni sie, bo jemu jest tak po prostu wygodnie.To nic ,ze w domu
          jest ulegly,tego nikt nie wie.A spelnia sie zyciowo miedzy ludzmi, w gorach.
          Ja tez zyje z facetem ,ktory odbiera mi radosc zycia. W domu prawie ulegly
          piesek, a na zewnatrz inteligentny,pogodny,radzacy sobie facet.I uwierz mi,
          jesli bys zdecydowala sie go zostawic, to on i tak spadnie na cztery
          łapy.Zawsze znajdzie jakas,ktora go utuli w zalu.Ten typ tak po prostu ma.
          Wiec pomysl o sobie,pomysl o swoim niespelnionym,sfrustrowanym zyciu,u boku
          czlowieka,ktory dziala na Ciebie jak płachta na byka.Jak myslisz,warto??Ja
          twierdze,ze nie warto, tylko ze ja na dzien dzisiejszy niewiele moge zrobic.Ale
          moze Tobie sie uda.Jak nie sprobujesz,nie bedziesz wiedziec.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka