Dodaj do ulubionych

Cholera znowu to samo odsłona druga.

26.07.06, 09:38
Taki mały plagiacik

Od 4 lat jestem w cudownym, udanym związku. Kochamy sie, rozumiemy,
wspieramy. Mieszkamy ze sobą od jakiegoś czasu. Rok temu przyłapałem moją
kochaną i wierną dziewczynę na oglądaniu 346 odcinka „miłość ci .... wydarzyło się w
dniu, kiedy mieliśmy spędzić sami romantyczną sobotę, oczywiście z seksem w
opcji. Wyszedłem rano w psem na spacer, wracam, a ona przed telewizorem zapatrzona i wpatrzona w jakieś bzdurne nieprawdopodobne historie. Wściekły i zszokowany opieprzyłem że, obiecała nigdy nie oglądać tych pierdół. Nie mogła na mnie poczekać te 10 minut i pogadać ze mną i o nas, ale nie, ona wolała łzawe historyjki ze szklanego okienka niż mnie! I ze pewnie tak kanalizuje swoja potrzebę poligamii : zawsze to inne historie , jakaś odmiana - inni faceci i
inne problemy! Skończyło sie straszliwa awantura i jej zapewnianiem ze babskie oglądanie takich bzdetów nie ma nic wspólnego z naszym udanym życiem i ze to
wiąże sie z jej przyzwyczajeniami z czasów kiedy była sama. Ze mnie bardzo
kocha i pragnie, ze nasze wspólne życie jest najważniejsze ale oglądanie seriali to zupełnie inna bajka. Taki odruch z dawnych czasów. I ze oczywiście bez dwóch zdań woli to co się dzieje naprawdę u nas niż tamte wydumane problemy.. No to dlaczego, pytam, ciągle siedzi z chusteczką przed telewizorem, skoro jest ze mną lepiej ?!
No cóż, tamta historia sprzed roku jakoś sie w końcu rozeszła po kościach,
skończyło sie jej przyrzeczeniem, ze juz nigdy więcej, no i.... Wczoraj ją
znowu nakryłem na identycznym "procederze" ;-)! Prawie identyczna sytuacja :
wróciła sobie do domu, wiedząc ze za 15 minut ja również wrócę z pracy, a mimo
to zdecydowała sie na upojne przeżycia prze oglądaniu serialu!
Cholera jasna, jestem wściekły! Okazało sie ze pomimo obietnicy robiła to
regularnie! Aż do tego stopnia to silniejsze od niej??? Zaznaczam, ze nasze
życie układa sie OK, wiadomo, nie te same fajerwerki co na
początku, ale jak na 4 letni związek jest naprawdę super. Najgorsze jest to,
ze moja kobitka jest z gatunku tzw. "wrażliwych". Tzn, nie lubi sie kochać
jak cos przezywa i jest przejęta Do seksu potrzebuje rozluźnienia i dobrego nastroju. Oglądanie takich seriali i wczuwanie się w wyimaginowane problemy bohaterów powoduje ,że na pewno nie da się namówić na seks tego wieczoru. Czyli wynika z tego, ze decydując sie na
oglądanie po raz 567 za moimi plecami serialu, świadomie zrezygnowała tego
wieczora z seksu ze mną. Zamiast mnie wybrała serial.
Nie potrafię sobie tego wyobrazić i jestem wściekły, tym bardziej ze wiem, ze gdybym o niczym nie wiedział i tego wieczoru zainicjował seks, dostałbym odpowiedź odmowną, umotywowana
pewnie... stresem, zmęczeniem lub bólem głowy!
Jak to jest ze kobitka mając w perspektywie udany seks z atrakcyjnym facetem,
który go podobno działa na nią super, wybiera jednak oglądanie seriali????!!!
Grrrrrrrrr, przepraszam za niezbyt składną treść postu, ale jestem
straszliwie wściekły! A pikanterii dodaje jeszcze fakt, ze we wrześniu
bierzemy slub!! czy pakować się w związek z taka popieprzoną babą

Obserwuj wątek
    • kosmitka06 Re: Cholera znowu to samo odsłona druga. 26.07.06, 09:40
      juz to gdzies czytałam- tylko pod inna postacią?! ;)
    • zuza6661 Re: Cholera znowu to samo odsłona druga. 26.07.06, 09:40
      Cudowne!!!
    • jaonmy Re: Cholera znowu to samo odsłona druga. 26.07.06, 09:41
      :_-))
      nudno w pracy? ..... ;-)
    • paola80 Re: Cholera znowu to samo odsłona druga. 26.07.06, 09:42
      Czy Tobie chłopie odbiło , czy kobieta już sobie serialu obejrzeć nie może ?
      Chyba jesteś jakiś nerwowy - ja sama bym zwiała od gościa co mi swobode
      telewizyjną ogranicza !
    • dixia Re: Cholera znowu to samo odsłona druga. 26.07.06, 09:51
      Sprawa jest poważna bo:
      - powinieneś się naprawdę zastanowić, ona nie kocha Cie na tyle by zrezygnować z
      tej malutkiej odrobiny!!!
      - jest pieprzoną egoistką, nie ma za grosz empatii
      - przedkłada te chwile przed TV na dwszystko inne
      - nie kocha Cię
      - stałeś się nieważny w jej życiu - ona żyje tym innym światem
      - itd. itp.
      _________________________
      Moja rada - rzuć ją i znajdź sobie jakąś spokojną dziewczynę, która Cie w pełni
      zadowoli i będzie potrafiła dostrzec to co dla niej robisz! W końcu tego kwiatu
      to pół światu...




      PS: Aleś Chłopie pojechał po bandzie ;o)))
    • misssaigon gwoli wyjasnienia 26.07.06, 09:53
      kawi ...nie kazda kobitka uwaza ze masturbacja w wykonaniu meskim czy damskim
      zamiast normalnego seksu jest czyms oczywistym i normalnym w zwiazku... i tak
      naprawde nie problem w tym ze facet glamurki sie onanizowal ale to ze zlamal
      obietnice....wiedzial doskonale czemu , z jakiego powodu jego kobieice to sie
      nie podoba...ale stawia na szali ich wzajemne zaufanie zeby sobie konia zwalic
      przed monitorem...zapewne ta obietnica byla na odczepnego - ale dlatego to jest
      nie fair..nie wierzysz ze dotrzymasz przyrzeczenia to nie przyrzekaj...nie
      wierzysz ze bedziesz wierny w malzenstwie..nie przysiegaj!
      • kawitator Re: gwoli wyjasnienia 26.07.06, 09:56
        droga Miss sajgon odpowiadasz nie na temat. To meskiej masturbacji było w odsłonie pierwszej
        a jeszce jedno zapomniałem dodac to tematu
        Dramat ;-(((( chyba sie upiję albo powieszę
        I to by było na tyle
        Siedzę juz cicho.
        • misssaigon do kawitatora... 26.07.06, 10:24
          na temat jest to ze w zwiazku obie strony maja rowne prawa ksztaltowac sfere
          seksualna - i jest ona wspolna, ale jesli jeden z partnerow chce miec oprocz
          sfery wspolna tylko wlasna odrebna to niech to ustali z partnerka...
          zdanie facetow jest takie - jestem wslacielem swojego penisa i moge z nim robic
          co mi sie podoba - wespol zespol albo indywidualnie - bo taka juz meska natura
          i nie wasza brocha...
          • zuza6661 Re: do kawitatora... 26.07.06, 10:32
            misssaigon napisała:

            > na temat jest to ze w zwiazku obie strony maja rowne prawa ksztaltowac sfere
            > seksualna - i jest ona wspolna, ale jesli jeden z partnerow chce miec oprocz
            > sfery wspolna tylko wlasna odrebna to niech to ustali z partnerka...
            > zdanie facetow jest takie - jestem wslacielem swojego penisa i moge z nim
            robic
            > co mi sie podoba - wespol zespol albo indywidualnie - bo taka juz meska
            natura
            > i nie wasza brocha...

            A, bo Ty uwazasz, ze powinni sie pytac o pozwolenie, co zrobic ze swoim
            cialem??? Kochanie, moge siku???
            • misssaigon Re: do kawitatora... 26.07.06, 10:38
              zuzo, w takim razie kobieta tez nie powinna sie pytac swojego meza jezeli bedzie
              chciala udostepnic pochwe na uzytek innego mezczyny czy samca?
              • dixia Re: do kawitatora... 26.07.06, 10:41
                No tak... wiedziałem, że do tego zmierza dyskusja. Onanizm = zdrada z innym
                człowiekiem...
                Ludzie have mercy....
                • misssaigon dixia - nie wykrzywiaj... 26.07.06, 10:43
                  ja tez bym byla wsciekla jesli moj malzonek by zamiast seksic sie ze mna kiedy
                  wyraznie mu sygnalizuje gotowosc i ochote robil to sam ze soba...to by oznaczalo
                  ze ma moje potrzeby gleboko w d...
                  • dixia misssaigon - nie przekrzywiaj... 26.07.06, 10:52
                    No tak...
                    Skoro facet trzepie małego gdzieś na uboczu to oczywiście należy od razu znaleźć
                    sobie pocieszyciela, prawda? Będzie 1 : 1

                    Wychodzi z tego jakaś chora groteska...
                    • jaonmy Re: misssaigon - nie przekrzywiaj... 26.07.06, 11:01
                      wystarczy wibrator bzykajacy za zamknietymi drzwiami lazienki, myslisz ze
                      byloby mu to obojetne? Czy moze by zaproponowal nowe baterie?
                      to dopiero by byla groteska ;)
                      • kici10 Re: misssaigon - nie przekrzywiaj... 26.07.06, 15:05
                        Mój by zaproponował i chętnie na to popatrzył.
                        • jaonmy Re: misssaigon - nie przekrzywiaj... 27.07.06, 10:50
                          to gratuluje i pozazdroscic
                  • kawitator Re: dixia - nie wykrzywiaj... 26.07.06, 11:04
                    ja tez bym byla wsciekla jesli moj malzonek by zamiast seksic sie ze mna kiedy
                    > wyraznie mu sygnalizuje gotowosc i ochote robil to sam ze soba...to by oznaczal
                    > o
                    > ze ma moje potrzeby gleboko w d...
                    Miała byś rację gdyby to robił zamiast. Biologia tak robi, że jeżeli facet chce się bzykać ze swoja kobitka to taki mały numerek sam na sam wcale nie umniejsza jego gotowości ani możliwości ( gdzieś to juz podałem z uzasanieniem) a nawet zwieksza jakość nasienia. To nie jest tak ze jeżeli by się nie masturbował to częściej by się bzykał ze swoja kobitka. Tak trudno to zrozumieć? Jeżeli sie nie chce bzykać a sam się zaspokaja a do tego daje się złapac to o czymś swiadczy Chyba takiej kobitki nie lubi.
                    Ciężko zrozumieć ze facet to nie kobitka i troszke inny organizm ma w anatomii i psychiki.
                    • dixia Re: dixia - nie wykrzywiaj... 26.07.06, 11:12
                      No własnie, wreszcie ktoś zauważył najgłupszy aspekt tej całej sprawy... Dla
                      mnie koleś Glamurki jest skończonym imbecylem, że dał się złapać z fredem w
                      dłoni...
                      Już samo to pozbawiło go męskości i libido na dłuższy czas... Przypał jak
                      cholera :o))))
                    • misssaigon kawi - nie do konca 26.07.06, 11:14
                      jest pewna grupa mezczyn, do ktorej nalezy m.in partner glamurki, ktora po
                      dlugim okresie czasu odzyskuje gotowosc do nastepnego razu...wiec jesli facet
                      sobie zrobi dobzre sam na uboczu seksik z wlasna kobieta juz jest wykluczony...
                      to tez jest bioligcznie uwarunkowane akurat u tej czesci mezczyzn...i nie sadze
                      zeby kobiety z tego powodu ciosały facetowi kolki na glowie, bo on tak juz
                      ma..ale jesli facet zdaje sobie sprawe ze ma tylko jeden naboj i wykorzystuje go
                      sam...czy jest na pewno fair???

                      ps..uypal jak cholera, 35 w cieniu, w lodówce jest 1 zimne piwo - kobieta
                      wychodzi na spacer z psem, facet hyc do lodowki i wypija cale piwo, kobieta
                      wraca zaglada do lodowki - i mowi - prosilam cie zebysmy je wypili wspolnie, ja
                      tez mialam ochote
                      ps2..sklepy sa zamkniete ;))
                      • kawitator Re: miss - nie do konca 26.07.06, 11:22
                        ps..upał jak cholera, 35 w cieniu, w lodówce jest 1 zimne piwo - kobieta
                        wychodzi na spacer z psem, facet hyc do lodowki i wypija wode mineralną, kobieta wraca zaglada do lodowki - i mowi - prosilam cie nie pij piwa zebysmy je wypili wspolnie, ja tez mialam ochote a ty juz piłeś wodę na pewno ni bedziesz chciał pic ze mną piwa.
                        baba sie obraza i nie chce wspólnie wypic piwa mimo ze facet czekał na to piwko od kilku godzin i na całe szczęscie facet wypił wodę bo zpiwa jak widac nic nie będzie. ;-((((( z powodu niezrozumialej przesadnej reakcji kobitki
                        Przeczytaj jeszcze raz jak upał przejdzie mój post
                        > ps2..sklepy sa zamkniete ;))

                        to tak to wygląda ze strony faceta
                        • misssaigon Re: miss - nie do konca 26.07.06, 11:38
                          pytanie, kto podrzucil cichaczem do lodowki wode mineralna?
                          a Rutkowskiego aresztowali...
                          • dixia Re: miss - nie do konca 26.07.06, 11:46
                            Jak to kto? Moderatorzy forum BSwM - by był kolejny ciekawy topic ;o)))
                        • glamourous Re: miss - nie do konca 26.07.06, 11:47
                          ps..upał jak cholera, 35 w cieniu, w lodówce jest 1 zimne piwo - kobieta
                          wychodzi na spacer z psem, facet hyc do lodowki i wypija wode mineralną,
                          kobieta wraca zaglada do lodowki - i mowi - prosilam cie
                          nie pij piwa zebysmy je wypili wspolnie, ja tez mialam ochote a ty juz piłeś
                          wodę na pewno ni bedziesz chciał pic ze mną piwa.
                          baba sie obraza i nie chce wspólnie wypic piwa mimo ze facet czekał na to piwko
                          od kilku godzin i na całe szczęscie facet wypił
                          wodę bo zpiwa jak widac nic nie będzie. ;-((((( z powodu niezrozumialej
                          przesadnej reakcji kobitki
                          Przeczytaj jeszcze raz jak upał przejdzie mój post
                          > ps2..sklepy sa zamkniete ;))

                          to tak to wygląda ze strony faceta

                          Hehe, zeby on to piwo rzeczywiscie chcial ze mna wypic tego samego wieczoru, to
                          powtarzam raz jeszcze , no problem. Tyle ze takie cos nie wchodzi w gre,
                          niestety. Nastepne wspolne picie piwa, wody, wina czy czegokolwiek, dopiero za
                          minimum 24 godziny, bo, ze tak powiem, butelka PUSTA ;-) ten typ tak ma.

                          • dixia Re: miss - nie do konca 26.07.06, 11:49
                            No nie - w tym przypadku to rzeczywiście lipa ;o)))
                            • kawitator Re: miss - nie do konca 26.07.06, 12:01
                              Jeżeli złość i frustrację wylałaś na forum a normalnie próbowałaś wypić wspólnie piwo a okazało się ze facet jest opity po brzegi pucharu i nie chciał z tobą piwka to jest „dupa” (cytat )

                              Śmiem przypuszczać ze z Twojej strony są to teoretyczne dywagacje bowiem
                              tu cytat:
                              Skonczylo sie straszliwa awantura i jego zapewnianiem ze meska
                              masturbacja nie ma nic wspolnego z naszym udanym zyciem seksualnym i ze to
                              wiaze sie z jego przyzwyczajeniami z czasow kiedy byl singlem. Ze mnie bardzo
                              kocha i pragnie, ale masturbacja to zupelnie inna bajka. Takie mechaniczne
                              rozladowanie, odruch z dawnych czasow. I ze oczywiscie bez dwoch zdan woli
                              seks ze mna. No to dlaczego, pytam, na mnie nie poczekal, skoro ze mna jest
                              lepiej niz samemu?! Rozumiem, ze mu sie zachcialo, ale to raptem byla kwestia
                              10 minut do mojego powrotu.

                              Po czymś takim wspólne picie piwka , że pozostanę przy tej opisowo-unikowej formie miss nie mogło nastąpić nawet jak by on nie pił przedtem nic przez tydzień usychał z pragnienia
                              • misssaigon Re: miss - nie do konca 26.07.06, 12:08
                                ja sie nie dziwie ze sie skonczylo awantura bo jak glamurka sama pisze - "musze
                                tlumic swoje dosc wysokie libido zeby nie za czesto molestowac seksualnie
                                mojego partnera"
                                zapewne chodzi z tego powodu dosc hm...podekscytowana i niewiele trzeba zeby
                                awanturka wybuchla....
                                zreszta...moze to jest tak..." ja dla ciebie sie przystosowalam, stlumilam
                                pozadanie itd itp zeby byc z toba... a ty mi taki numer" ...
                                • dixia Re: miss - nie do konca 26.07.06, 12:10
                                  "ja dla ciebie sie przystosowalam, stlumilam pozadanie itd itp zeby byc z
                                  toba... a ty mi taki numer" ...

                                  - dodatku przy ludziach na forum....

                                  ;o)))
                        • ewolwenta Re: miss - nie do konca 26.07.06, 11:56
                          Tak trudno zaakcentować fakt, że kobieta może zawsze a nie tylko kiedy chce zaś
                          a mężczyzna nie zawsze może nawet wtedy kiedy chce?
      • dixia Re: gwoli wyjasnienia 26.07.06, 09:58
        Misssaigon - nie dorabiaj teorii... PLS !!!!
        Złamał przysięgę, obietnicę itd... No juz cięższych argumentów wyciągnąć nie
        można? Post Glamutki jest dla facetów po prostu śmieszny... Podobnie jak jest z
        tekstem o serialu w TV!! Robienie wielkiego halo, że facio sobie zwalił konika
        jest może OK jak gościu miałby 7-8 lat. A tak? Poligamiczne ciągąty, łamanie
        obietnic itd itp...
        Kobiety nie przesadzajcie!!!!!!!!
    • dixia Re: Cholera znowu to samo odsłona druga. 26.07.06, 09:53
      Uprawiała to z chomikiem w technice o nazwie "pet shopping"...
    • ewolwenta polecam post niezapominajki w wątku inspiracyjnym 26.07.06, 10:01
      • glamourous Ze sie niesmacznie wtrace... 26.07.06, 11:02
        w obsmiewanie mojego watku...;-)

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=45824224&a=45843010
        • drak02 Re: Ze sie niesmacznie wtrace... 26.07.06, 11:49
          Glamour, robią sobie "jaja" z twojego nieszczęścia:)
          Nastepnym razem jak bedziesz wchodzic do pokoju swojego partnera musisz
          znacząco kasłac i chrząkać co pozwoli mu spakować swoje genitalia - czego oczy
          nie widzą tego sercu nie żal:)
          • kawitator Re: Ze sie niesmacznie wtrace... 26.07.06, 12:06
            Absolutnie nie
            po pierwsze primo nie uważam tego z nieszczęście
            po drugie primo pozwalamy jej spojrzec na sprawe z innego punktu widzenia.
            po trzecie primo twoja rada o kasałniu czy pukaniu jak najbardziej uzasadniona.
            • drak02 Re: Ze sie niesmacznie wtrace... 26.07.06, 12:38
              kawitator napisał:

              > Absolutnie nie
              > po pierwsze primo nie uważam tego z nieszczęście
              > po drugie primo pozwalamy jej spojrzec na sprawe z innego punktu widzenia.
              > po trzecie primo twoja rada o kasałniu czy pukaniu jak najbardziej
              uzasadniona.
              >

              Po czwarte primo, twój przykład nie oddaje w pełni szoku fizjologiczno
              psychologicznego jaki przeżyła z pewnością Glamour. Oglądanie ckliwego serialu
              to nie to samo co onanizm przed komputerem. Żeby móc wczuć się w sytuację
              wyobraźmy sobie swoją partnerkę która siedzi sobie (albo leży) na kanapie ogląda
              np. "Men Health" i podniecona "bawi się" wibratorem . Dla każdego faceta taki
              obrazek to istna trauma. Upadek własnego "ego" byłby słyszalny w promieniu
              kilku kilometrów:)
              • dixia Re: Ze sie niesmacznie wtrace... 26.07.06, 12:44
                Albo wreszcie miałby dowód na to, że sztucznie się krygowała gdy on proponował
                wypad do klubu swingersów ;o)))
              • misssaigon brawo drake - udalo ci sie 26.07.06, 12:45
                trudno mi sobie wyobrazic takiego "luzaka" ktory by sie ochoczo przylaczyl do
                tej zabawy..wiekszosc zapewne od razu by zaczela porownywac wielkosc wibratora
                ze swoim przyrodzeniem
                • drak02 Re: brawo drake - udalo ci sie 26.07.06, 12:48
                  misssaigon napisała:

                  > trudno mi sobie wyobrazic takiego "luzaka" ktory by sie ochoczo przylaczyl do
                  > tej zabawy..wiekszosc zapewne od razu by zaczela porownywac wielkosc
                  wibratora
                  > ze swoim przyrodzeniem

                  Na taki pomyśł bym raczej nie wpadł- trudno konkurować z wibratorem:)
                  Raczej porównywałbym się do zdjęć facetów z "Men Health" - zaczął robić pompki
                  albo jakieś brzuszki (jak znam siebie skończyłoby się zawałem :))
              • glamourous Brawo drak! 26.07.06, 13:01
                > Po czwarte primo, twój przykład nie oddaje w pełni szoku fizjologiczno
                > psychologicznego jaki przeżyła z pewnością Glamour. Oglądanie ckliwego
                serialu
                > to nie to samo co onanizm przed komputerem. Żeby móc wczuć się w sytuację
                > wyobraźmy sobie swoją partnerkę która siedzi sobie (albo leży) na kanapie
                ogląd
                > a
                > np. "Men Health" i podniecona "bawi się" wibratorem . Dla każdego faceta taki
                > obrazek to istna trauma. Upadek własnego "ego" byłby słyszalny w promieniu
                > kilku kilometrów:)


                Drak, dzieki za wsparcie, jestes chyba jedynym facetem tu na forum, ktory
                zrozumial o co biega.

                Do tego jeszcze dochodzi ten do znudzenia przeze mnie powtarzany kawalek o tym,
                ja z nim jak z jajkiem - delikatna, wyrozumiala, kochajaca, nie molestowac, nie
                nagabywac, stlumic sie, ograniczyc aby jemu bylo dobrze, a on regularnie
                swiadomie skazuje mnie na post bo woli sobie sam po cichu wyobrazic ze bzyka
                sie z ta blondyna ze zdjecia.
                No, kurde, co tu jest jeszcze do zrozumienia??
                • drak02 Re: Brawo drak! 26.07.06, 13:34
                  glamourous napisała:

                  >
                  > Drak, dzieki za wsparcie, jestes chyba jedynym facetem tu na forum, ktory
                  > zrozumial o co biega.
                  >
                  > Do tego jeszcze dochodzi ten do znudzenia przeze mnie powtarzany kawalek o
                  tym,
                  >
                  > ja z nim jak z jajkiem - delikatna, wyrozumiala, kochajaca, nie molestowac,
                  nie
                  >
                  > nagabywac, stlumic sie, ograniczyc aby jemu bylo dobrze, a on regularnie
                  > swiadomie skazuje mnie na post bo woli sobie sam po cichu wyobrazic ze bzyka
                  > sie z ta blondyna ze zdjecia.
                  > No, kurde, co tu jest jeszcze do zrozumienia??

                  Glamour, obawiam się że jesteś zbyt dobra dla swojego chłopaka. Przyzwyczaił się
                  do ciepełka emocjonalnego , stałas się dla niego przewidywalna.
                  Odrobina niedopowiedzenia zawsze dobrze robi. Mezczyzna musi od czasu do czasu
                  tracic swoją nadmierną pewnosc wtedy bardziej się stara:)
                  • glamourous Re: Brawo drak! 26.07.06, 14:18
                    Moze cos w tym jest, ze faktycznie faceci na dluzsza mete pozadaja tylko
                    tych "zlych kobiet", ktore notorycznie wykrecaja sie przed seksem, olewaja, nie
                    licza sie z uczuciami, flirtuja na boku itp...

                    Moze malzenskie ciepelko jest w gruncie rzeczy aseksualne...
                    • drak02 Re: Brawo drak! 26.07.06, 14:28
                      glamourous napisała:

                      > Moze cos w tym jest, ze faktycznie faceci na dluzsza mete pozadaja tylko
                      > tych "zlych kobiet", ktore notorycznie wykrecaja sie przed seksem, olewaja,
                      nie
                      >
                      > licza sie z uczuciami, flirtuja na boku itp...
                      >
                      > Moze malzenskie ciepelko jest w gruncie rzeczy aseksualne...

                      Wydaje mi się, ze trzeba zachowac pewien zdrowy balans i nie wpadac w
                      skrajności.
                    • ewolwenta Re: Brawo drak! 26.07.06, 15:09
                      napisałam już "gonić króliczka"
                      • drak02 Re: Brawo drak! 26.07.06, 15:14
                        ewolwenta napisała:

                        > napisałam już "gonić króliczka"

                        W rzeczy samej:)
              • yoric Re: Ze sie niesmacznie wtrace... 26.07.06, 13:14
                IMO cały czas bezsensownie mieszamy tu dwie rzeczy. Bez ich rozgraniczenia nie
                ma sensownej dyskusji - ale więcej napisałem w 'oryginalnym' wątku.

                > Żeby móc wczuć się w sytuację wyobraźmy sobie swoją partnerkę która siedzi
                sobie (albo leży) na kanapie ogląda np. "Men Health" i podniecona "bawi się"
                wibratorem . Dla każdego faceta taki obrazek to istna trauma. Upadek własnego
                "ego" byłby słyszalny w promieniu kilku kilometrów:)

                Zależy. Jeśli robi to ZAMIAST seksu z tobą (na który czekasz od tygodnia), to
                każdy by się wkurzył.
                Pozdrawiam
    • kici10 Re: Cholera znowu to samo odsłona druga. 26.07.06, 15:19
      Wyrzuć telewizor, albo zrób w nim krótkie zwarcie. A sam oglądaj w konspiracji
      np. w piwnicy.
      • niezapominajka333 Re: Cholera znowu to samo odsłona druga. 26.07.06, 20:41
        Wygląda na to, ze najłatwiej zrozumiec co czuje odtrącany partner tym, którzy
        sami maja takie doświadczenia za sobą. Tym, którzy inicjują, zachęcają, którzy
        wreszcie ograniczają swoje potrzeby, żeby tylko nie narzucac się za bardzo,
        żeby od czasu do czasu skapło im coś łaskawie, jak partner będzie miał ochotę.
        Łatwiej wyobrazic sobie, co się czuje dowiadując się, że partner, dla którego
        tak się poświęcamy, idziemy na kompromis, chodzimy nabuzowani z braku seksu,
        woli zaspokajanie swoich potrzeb na boku (tu masturbacja przy erotycznych
        stronach).
        A gdy jeszcze dowiadujemy się, że taka sytuacja miała miejsce dosc
        regularnie, podczas gdy nasze próby inicjowania seksu kończyły się odpowiedzią
        typu "jestem zmęczony...dzisiaj jest tak gorąco...nie mam nastroju...tobie
        tylko jedno w głowie..." mamy prawo czuc się oszukani. W końcu przestaliśmy
        prosic, kusic, nalegac, bo zrozumieliśmy, że to i tak nic nie da, a nasz
        ukochany/ukochana jeszcze bardziej się zablokuje (patrz wpływ presji na niechęc
        do seksu).
        Zaakceptowaliśmy nawet fakt, że on/ona wiecej niż jeden raz na dzień nie może.
        Trochę to mało, ale nie robimy na ten temat żadnych wyrzutów, żeby nie było
        jemu/jej przykro.
        Może trzeba doświadczyc takiego odrzucania, żeby zrozumiec nastrój autorki
        wątku, gdy pisała swój pierwszy post. A przypominam, ze nie jest to partner, z
        którym można rozstac się bez żalu. Zdecydowali sie na małżeństwo, ślub za
        miesiąc z hakiem, przygotowania zapewne w trakcie.
        Czy nie logiczne jest zadanie sobie pytania - co mnie czeka w takim małżeństwie?
        Jeśli już teraz tak się dzieje, to jak będzie wyglądało nasze życie seksualne
        za lat pięc? Seks raz w miesiacu, może raz na dwa? A co pomiędzy?
        On zaspokaja sie przy swoich stronach, ona przy swoich, bo wzajemna masturbacja
        już go nie kręci.
        A może on swoje potrzeby z innymi, ona z innymi? A może klub swingersów w
        pierwszą rocznicę małżeństwa?



        • misssaigon Re: Cholera znowu to samo odsłona druga. 26.07.06, 20:57
          niezapominajko, probowalam dokladnie twoimi slowami dzis to wytlumaczyc mojemu
          mezowi - i nie potrafi on tego zrozumiec - nawet po wyjasnianiu po raz nty
          roznymi slowami o co glamorous chodzi - chyba jednak mezczyzni nie sa w stanie
          organicznie pojac tej kwestii...jestem "beznadziejna" w tej sprawie..;)))))
          • niezapominajka333 Re: Cholera znowu to samo odsłona druga. 27.07.06, 08:03
            Widzisz, Kawi sparodiował post Glamorous podstawiając ulubioną rozrywkę wielu
            kobiet jaką jest oglądanie seriali. Miało to wykazać, że zabranianie facetom
            masturbacji i oglądania stronek porno jest równie bezsensowne i trudne w
            realizacji, jak zabranianie miłośniczkom seriali, oglądania tychże właśnie.
            A dodatkowy efekt humorystyczny wynika z faktu, że czyniąc to, pozostawił
            oryginalny styl, w którym facet nigdy by nie napisał.
            I żeby było jeszcze śmieszniej zestawił dwie konsekwencje.
            Oglądanie seriali miało powodować, że partnerka nie miała ochoty na pogadanie
            o problemach ich związku.
            Nawiasem mówiąc, uważam, że gdyby panowie mieli wykorzystać ten czas na
            roztrząsanie z kobietą problemów w związku, to wielu z nich kupiłoby dodatkowy
            telewizor, żeby tylko żona mogła sobie spokojnie dany serial oglądać.
            Inna sprawa, że gdyby o takich problemach można było pogadać tylko w porze
            nadawania popularnych seriali, wielu facetów uniknęłoby niepotrzebnego suszenia
            głowy.
            Dodatkowo zaś na skutek oglądania ulubionych seriali żona miała tracić ochotę
            na seks w danym dniu.
            Można i tak, zwłaszcza, jak się chce wyśmiać czyjś punkt widzenia.
            Można i inaczej, jak się chce zrozumieć i wytłumaczyć komuś, gdzie popełnił
            błąd.
            Moim zdaniem istota problemu leży gdzie indziej.
            Glamourous – popełniłaś dwa błędy.
            Przeprowadziłaś pierwszą rozmowę w stanie wielkiego wzburzenia. Praktycznie
            wymusiłaś na nim przyrzeczenie, że nie będzie tego robił sam, jak ma w
            perspektywie seks z tobą, nie zastanawiajac się, czy jest to w ogóle możliwe i
            w dodatku tak z marszu. Przyjęłaś tłumaczenie, że jest to przyzwyczajenie z
            czasu, gdy był sam. Przedstawiłaś mu swój punkt widzenia, czyli - mój miły, nie
            bądź egoistą, nie rób samemu, co można we dwoje, bo ja na tym cierpię.
            Wykorzystujesz, bowiem swój jedyny nabój na masturbację, a moje niezaspokojone
            pragnienie masz gdzieś. Konsumując na boku, skazujesz mnie na głód.

            Jakie były naprawdę szanse na szczerość i zrozumienie w tej rozmowie?
            Przyłapałaś go w chwili, w której prawie wszyscy faceci ,oprócz
            ekshibicjonistów, nie chcieliby być przyłapani.
            Pomyślałaś, jak on wtedy mógł się poczuć? Jak mu było głupio? Z jednej strony
            musiał przyznać ci rację – to egoistyczne. Wiedział, że nie dorównuje ci w
            apetycie na seks. Chociaż tutaj trudno powiedzieć, jak jest naprawdę. Kto wie,
            jakie byłoby jego libido, gdyby mógł tylko przy kompie i po jakim czasie
            odzyskiwałby siły do dalszej akcji?
            Wiedział, ze często musi ci odmawiać, że jest ci z tego powodu przykro. Ale nie
            potrafił sobie odmówić tamtej przyjemności. Nie mnie oceniać, czy było to tylko
            przyzwyczajenie z dawnych lat, czy uzależnienie, czy potrzebował dodatkowych
            podniet, czy jakaś kombinacja jeszcze innych powodów.
            Przyjęłaś założenie, ze twój ukochany zaprzestał już swoich praktyk, że
            zrozumiał, z jakich powodów wprowadziłaś te restrykcje. Przecież ci obiecał.
            Uznałaś sprawę za załatwioną i tu moim zdaniem popełniłaś drugi błąd.
            Patrzyłaś na całą sytuację tylko ze swojego punktu widzenia. Nie zastanawiałaś
            się, czy on jest w stanie dotrzymać przyrzeczenia. Jak silne jest to
            przyzwyczajenie? Może się zastanawiałaś, ale nie drążyłaś tematu głębiej, żeby
            go dodatkowo nie stresować przywoływaniem niemiłego wspomnienia. A był to czas,
            w którym mogłaś zastanowić się nad tym, jak naprawdę twój ukochany radzi sobie
            z dotrzymywaniem obietnicy. Mogłaś spojrzec na problem z męskiej strony. Gdyby
            udało wam się wtedy w spokojnej atmosferze pełnej zrozumienia, a nie potępiania
            zgłębić ten problem, to może dałoby się zmienić proporcje w seksie na twoją
            korzyść, albo przynajmniej dowiedziałabyś się, ze to niemożliwe.

            Teraz, na miesiąc przed ślubem, macie nierozwiązany problem i kiepskie warunki
            do jego rozwiązania. Bo do waszych rozterek dochodzą jeszcze zobowiązania wobec
            rodziny, jakieś zamówienia, wydatki itp. Jak tu teraz odwoływać, albo
            przekładać ślub, co powiedzieć rodzinie, która będzie się dopytywała o powód i
            próbowała mediacji? A jeśli ślub, to jakie perspektywy po?

            Dlaczego mężczyznom tak trudno zrozumieć punkt widzenia kobiety w tym
            konkretnym przypadku - nie wiem. I wcale nie mam takich ambicji, żeby to
            wszystkim wytłumaczyć. Są tacy, co nie pojmą, bo nie potrafią dostrzec w tej
            sytuacji niczego więcej niż tylko zamachu na święte prawo mężczyzn do
            masturbacji przy oglądaniu rozebranych panienek.


            • petar2 Re: Cholera znowu to samo odsłona druga. 27.07.06, 09:31
              Owszem, Glamourous popełniła błędy. Ale na pierwszy można machnąć ręką, Glam
              jest zapewne impulsywna, żywiołowa, bezpośrednia i nie ma sensu na siłę
              kontrolowanie i hamowanie swoich odczuć i emocji. Wzbudziła się bardzo, poddała
              emocjom, dała odczuć chłopakowi gniew i brak akceptacji, przegięła - trudno.
              Zamiast sztucznego opanowania lepiej po awanturze zastanowić się na spokojnie i
              wrócić do tematu. Porażka w rozwiązaniu problemu tkwi gdzie indziej.

              > Dlaczego mężczyznom tak trudno zrozumieć punkt widzenia kobiety w tym
              > konkretnym przypadku - nie wiem.

              To nie kwestia zrozumienia, facet zapewne rozumie dokładnie, że takie
              zachowanie jest absolutnie nieakceptowane przez Glam (nie zostawiła mu tutaj
              żadnych wątpliwości). Dlatego jest bardzo ostrożny i kolejna wpadka nastapiła
              dopiero po roku. Wie też czego oczekuje od niego narzeczona.

              Czemu więc tak się zachowuje?
              1. Głęboko urażona duma. Nie przez to że Glam go nakryła bo to może się zdarzyć
              ale dlatego, że potraktowała go jak smarkacza, który zabawia się w niedozwolony
              sposób, wyraziła swój gniew i dezaprobatę, skarciła oraz doprowadziła do
              przyrzeczenia poprawy. Facet zachował się tak jak każde dziecko w jego
              sytuacji, zdając sobie sprawę, że zrobił coś złego i niedozwolonego (no
              skoro "mamusia" tak mówi) spuścił pokornie główkę, przyznał się, ochoczo
              przyrzekł poprawę i z wielką ulgą przyjął szybkie zakończenie sprawy oraz
              niepowracanie do niej. "Mamusia" z równie wielką ulgą zamknęła tak nieprzyjemny
              dla niej temat, w przekonianiu, że sprawa tak oczywista i zrozumiała,
              wybryk "dziecka" tak nieracjonalny i bez podstaw, ot po prostu wygłup
              chłopięcy, wystarczy dać po łapkach i wszystko jasne.
              Oczywiście takie rozwiązanie sprawy nie sotknęło nawet przyczyn problemu, który
              został na jakiś czas trochę przysypany ziemią ale tak naprawdę pogłębiony.
              Pogłębiony właśnie urażoną dumą. Przecież dorosły facet został potraktowany jak
              dziecko i to przez swoją dziewczynę! Jego świadomość, że robi źle wynika nie
              tyle z obiektywnych przesłanek (bo wcale nie jest to oczywiste) co z tego, że
              doskonale wie o zdecydowanym braku akceptacji Glam. Do tego dochodzi wysokie
              libido i oczekiwania Glam, Jej silna i żywiołowa osobowość pogłębiają uraz bo
              odkrywają słabości faceta a dla młodego człowieka zakwestionowanie sprawności
              seksualnej to duży cierń.

              2. Seks z punktu widzenia narzeczonego Glam wygląda inaczej niż Jej to się
              wydaje. Dla Glam ich seks jest Ok tylko zbyt rzadki. Facetowi natomiast po 3
              latach i opadnięciu fazy zauroczenia trochę się znudził. Potrzeby czy libido
              nie spadły ale lenistwo dało znać o sobie. Zamiast kombinowania, zastanawiania
              się czy można, dbania o drugą stronę o ile prościej i szybciej załatwić to
              samemu pobudzając się nowościami. Tym bardziej, że Glam ma wysokie oczekiwania
              i pomimo, że nie daje tego odczuć, facet ma świadomość, że realizuje zaledwie
              ich część. To nie jest budująca świadomość więc w chwlach słabości gościu
              rezygnuje i wybiera ucieczkę.

              Glam, spróbuj spojrzeć na sprawę jego oczami.
              • dixia Re: Cholera znowu to samo odsłona druga. 27.07.06, 09:42
                "Glam, spróbuj spojrzeć na sprawę jego oczami."

                ... miast robić "dramat"...

                w 3 aktach...
              • niezapominajka333 Re: Cholera znowu to samo odsłona druga. 27.07.06, 10:00
                Petar, witaj po przerwie:) Pisząc słowa, które zacytowałeś, nie miałam na myśli
                jej chłopaka. Ta uwaga odnosiła się do męża sajgonki i do dyskusji, jaka
                toczyła się wokół tego problemu. A sprowadzała sie ona dla niektórych do
                następujacych wniosków:

                Czemu te głupie kobiety nie potrafia zrozumiec, że wszyscy mężczyźni to robią i
                nie ma to nic wspólnego z uczuciem i pożądaniem partnerki.

                Jeśli facet nie ma już ochoty na seks tak często jak ty, to dlatego, ze przeżył
                wielką traumę, jak go przyłapałaś w tej sytuacji i padło mu libido.

                Przed wejściem do pokoju znacząo kasłaj, żeby nie przeżył takiej traumy
                ponownie.
                • petar2 Re: Cholera znowu to samo odsłona druga. 27.07.06, 10:22
                  Nie polemizowałem z Twoim postem, starałem się raczej rozwinąć z męskiego
                  punktu widzenia.

                  Nie bagatelizuję odczuć Glam, tego, że w jakiś sposób czuje się oszukana. Ale
                  staram się na tym forum z pewną upierdliwością pokazać, że jeśli nawet racja
                  jest jedynie po jednej stronie (a jak często bywa to złudne) to do rozwiązania
                  problemu potrzebne jest wczucie się w sytuację drugiej strony. Poszukiwanie
                  winowajcy, tego kto nieuczciwy, egoista, zawinił itd, choć zajmuje większość
                  dyskusji i dostarcza sporo polemicznych tez, mało zbliża do jakichś
                  konstruktywnych wniosków.

                  PS. Niezapominajka po angielsku to Forget-me-not :-)))
                  Pozdrawiam.
                  • niezapominajka333 Re: Cholera znowu to samo odsłona druga. 27.07.06, 10:30
                    Też starałam się jej to pokazac, ale chyba mało umiejętnie.
                    Również pozdrawiam.
                  • jaonmy Re: Cholera znowu to samo odsłona druga. 27.07.06, 10:48
                    wszystko pieknie i slicznie, zalozmy ze Glam spojrzala oczami faceta, zobaczyla
                    to wszystko, do tej pory postepowala jak umiala najlepiej zeby nie urazic jego
                    ego, nie naciskac, co rowniez okazalo sie bledem bo wyglada na to ze
                    podswiadomie jednak wywierala presje, a on czul ze nie spelnia jej oczekiwan...
                    wszystko super, tylko co w tej sytuacji ma zrobic ta biedna dziewczyna, bo
                    szczerze mowiac odnosze wrazenie ze za co by sie nie wziela to i tak bedzie
                    zle,bo albo bedzie naciskac swiadomie albo nieswiadomie
                    • petar2 Re: Cholera znowu to samo odsłona druga. 27.07.06, 11:14
                      Nie widzisz wyjścia bo cały czas patrzysz z punktu widzenia Glam a nie Jej
                      faceta.

                      Moim zdaniem ich problem wynika z tego, że:
                      1. duma faceta jest głęboko urażona z powodu wpadki, potraktowania jak dziecko,
                      niespełnienia obietnic itd. Jest to odczucie niezależne od racjonalnego
                      nastawienia czy wysiłku woli.
                      2. seks jest niezadawalający dla niego ale mając problemy z asertywnością w tym
                      względzie oraz oczekującą wiele partnerką, woli "uciec" niż zmierzyć się twarzą
                      w twarz z problemem
                      3. leży sfera komunikacji. Glam pisze, że udany związek więc może brak
                      komunikacji dotyczy tylko sfery seksu. Choć można mieć wątpliwości.

                      Glam powinna wg mnie:
                      - popracować nad komunikacją, nie ograniczać się tylko do części werbalnej,
                      tego co jest wypowiedziane. Facetom często trudno przez gardło przechodzą
                      niewygodne, intymne kwestie. Więc obserwacja, czynne słuchanie a przede
                      wszystim próba postawnienia się w jego położeniu.

                      - trochę inaczej podejść do seksu, przekonać go (ale czynami, nie słowami!!!)
                      że czasem może być leniwy, że może się potoczyć wg jego scenariusza (wiem,
                      wiem, Glam powiesz że tak jest, ale czy naprawdę?), że może być inspirujący, na
                      przykład to Ty Glam zaczniesz się pieścić przed nim ....

                      - dać do zrozumienia (ale również bardziej czynami niż słowami) że przesadziłaś
                      z reakcją i zmieniłaś trochę podejście co do wyskoków przed kompem

                      Jednym słowem potraktuj go jako człowieka z własnymi słabościami, nawykami,
                      systemem wartości i spojrzeniem na życie, na seks. Potraktuj go poważnie,
                      pozwól mu się otworzyć jeśli przyjdzie na to chwila bez sugerowania czegoś, bez
                      narzucania. Inaczej facet będzie prowadził podwójne życie, takie które Ty
                      akceptujesz i drugie, swoje wewnętrzne. Z reguły to drugie może się zwiększać a
                      Ty będziesz się o nim dowiadywała w coraz dramatyczniejszych sytuacjach.
                      • misssaigon petar? 27.07.06, 11:19
                        a nie odniosłes wrazenia ze facet specjalnie chcial dac sie przylapac na
                        masturbacji na miesiac przed slubem? moze on tez zdaje sobie sprawe ze jest
                        powazny problem w niedopasowaniu temperamentow i doprowadzi to w prostej linii
                        do "zjedzowacenia" jego "goracej" narzeczonej
                        Moze daje jej tym do zrozumienia zeby sie jeszcze zastanoiwla pzred slubem, bo
                        jesli ona odwola impreze to on wyjdzie z twarza...
                        • petar2 Re: petar? 27.07.06, 11:48
                          Może i tak być, ze facet ma wątpliwości a nie wie, nie umie o nich porozmawiać.
                          • glamourous Re: petar? 28.07.06, 17:42
                            Jakos przeoczylam te Wasze wczorajsze posty, a bardzo ciekawe sa. Sprobuje na
                            nie odpowiedziec :
                            Otoz tak :
                            Po pierwsze faktycznie, po kilku dniach od incydentu ochlonelam troche i
                            przyznaje ze nie powinnam robic mojemu chlopakowi takiej karczemnej awantury.
                            Tym bardziej ze dotyczy delikantej sfery. Ale trafnie scharakteryzowal mnie
                            Petar, zem zywiolowa i dosc impulsywna osobka (no coz, use me or lose me)a dla
                            mnie tez to bardzo ambicjonalna sprawa, dotykajaca moich uczuc i ego (jak to
                            ktos trafnie stwierdzil w ktoryms z postow "moje ego upadlo z hukiem"), no
                            niestety, pzryznaje samokrytycznie, ze mam chyba opisywany przez
                            Starowicza "syndrom ksiezniczki" czyli "jak to, majac TAKA kobiete jak ja
                            zamiast sie slinic i do konca zycia brac mnie 5 razy dziennie na wszystkie
                            sposoby, smie mnie ZDRADZAC WITUALNIE i sobie walic konia do tych okropnych
                            panienek?
                            (oczywisice wyolbrzymiam to troszke, ale w gruncie rzeczy takie troche mialam
                            podejscie do sprawy;-)
                            No i o to poszlo. I nie bylo z mojej strony zadnego wymuszania przyrzeczen, to
                            on, widzac moje cierpienie stwierdzil, ze zrobi dla mnie wszystko i skoro az
                            tak mnie to boli to nie bedzie juz, jak to sie wyrazil "robil glupot przed
                            kompem jak 15 letni prawiczek"
                            Czyli decyzja wyszla do niego, zadnej presji z mojej strony. Zreszta mysle ze w
                            analogicznym przypadku tez bym sie podbnie zdeklarowala.

                            Po drugie. W naszym zwiazku to on jest strona minimalnie bardziej zaangazowana
                            (bo przeciez nigdy nie ma idealnej rownowagi), ja raczej moglabym poradzic
                            sobie w zyciu bez niego, natomiast on nie wyobraza sobie zycia beze mnie i to
                            on bardzo energicznie dazy do slubu (ja oczywiscie tez, ale to on jest
                            pomyslodawca i motorem przedsiewziecia) Wiec chyba nie ma takiej opcji, ze jak
                            ktos sugerowal "stchorzyl przed slubem tylko nie wie jak mi to powiedziec"
                            Jesli juz to ja mam tendencje do "tchorzenia" i mam 10 watpliwosci na minute
                            (ktorych jemu nie daje odczuc)

                            Po trzecie : Komunikacja w naszym zwiazku jest NAPRAWDE dobra, oboje zdajemy
                            sprawe z jej koniecznosci i co najwazniejsze, mamy jej potrzebe.

                            Nastraszyliscie mnie z tym "padnietym libido" Myslicie ze po tego typu burzy
                            mozgow jest to nieuniknione? Z tego co widze na razie jednak jego libido
                            funkcjonuje po tym wszystkim OK, bo bardzo dazy do seksu (w ramach
                            rehbilitacji, no i ogolnie dluzej jak 3, 4 dni trudno mu wytrzymac ;-),
                            natomiast ja mam jakas blokade i nie moge jak gdyby nigdy tak przejsc nad tym
                            do "lozkowego porzadku dziennego"
                            Bardzo dziekuje Wam wszytskim za rady i analize sytuacji. Bardzo mi
                            pomogliscie. Wiem juz, ze generalnie musze troche spuscic z tonu, bo
                            zatraumatyzuje faceta... ;-)
        • glamourous Re: Cholera znowu to samo odsłona druga. 26.07.06, 22:56
          niezapominajka333 napisała:

          > Wygląda na to, ze najłatwiej zrozumiec co czuje odtrącany partner tym, którzy
          > sami maja takie doświadczenia za sobą. Tym, którzy inicjują, zachęcają, którzy
          > wreszcie ograniczają swoje potrzeby, żeby tylko nie narzucac się za bardzo,
          > żeby od czasu do czasu skapło im coś łaskawie, jak partner będzie miał ochotę.
          > Łatwiej wyobrazic sobie, co się czuje dowiadując się, że partner, dla którego
          > tak się poświęcamy, idziemy na kompromis, chodzimy nabuzowani z braku seksu,
          > woli zaspokajanie swoich potrzeb na boku (tu masturbacja przy erotycznych
          > stronach).
          > A gdy jeszcze dowiadujemy się, że taka sytuacja miała miejsce dosc
          > regularnie, podczas gdy nasze próby inicjowania seksu kończyły się odpowiedzią
          > typu "jestem zmęczony...dzisiaj jest tak gorąco...nie mam nastroju...tobie
          > tylko jedno w głowie..." mamy prawo czuc się oszukani. W końcu przestaliśmy
          > prosic, kusic, nalegac, bo zrozumieliśmy, że to i tak nic nie da, a nasz
          > ukochany/ukochana jeszcze bardziej się zablokuje (patrz wpływ presji na niechęc
          >
          > do seksu).
          > Zaakceptowaliśmy nawet fakt, że on/ona wiecej niż jeden raz na dzień nie może.
          >
          > Trochę to mało, ale nie robimy na ten temat żadnych wyrzutów, żeby nie było
          > jemu/jej przykro.
          > Może trzeba doświadczyc takiego odrzucania, żeby zrozumiec nastrój autorki
          > wątku, gdy pisała swój pierwszy post. A przypominam, ze nie jest to partner, z
          > którym można rozstac się bez żalu. Zdecydowali sie na małżeństwo, ślub za
          > miesiąc z hakiem, przygotowania zapewne w trakcie.
          > Czy nie logiczne jest zadanie sobie pytania - co mnie czeka w takim małżeństwie
          ?



          O rany, niezapominajka, jak Ty niesamowicie rozumiesz moja sytuacje. Do tego
          stopnia jest to dokladnie moj punkt widzenia, ze wlasciwie to ja moglam napisac
          kropka w kropke Twoj powyzszy post. Nawet w slowa ubralabym to podobnie...
          Pozdrawiam Cie serdecznie
          • drak02 Re: Cholera znowu to samo odsłona druga. 27.07.06, 11:26
            Te typowe kobiece roztrząsanie problemu staje się dosyć zabawne. ZApewniam was
            że onanizator dawno już zapomniał o swoim erotycznym występie. GDyby z powodu
            masturbacji mężów żony składały pozwy o rozwód to 90% małżeństw uległoby
            rozpadowi w ciągu pierwszego roku pożycia. Faceci tak mają i basta. Jednym to z
            wiekiem przechodzi lub maleje częstotliwośc innym nie0- niezaleznie od tego
            jak bardzo pożądają i kochaja swoje żony. Poza tym nie dorabiają do tego żadnej
            skomplikowanej teorii i nie rozpamiętują takich zdarzeń zbytnio.
            • misssaigon Re: Cholera znowu to samo odsłona druga. 27.07.06, 11:29
              drak a czytales I watek glamorous? byl nie mniej emocjonalny od tego - ona ten
              problem traktuje powaznie i ma to dla niej znaczenie ze dzieje sie to na miesiac
              przed slubem
              sama bym sie martwila majac w perspektywie stan permanentnego "niedpochniecia"
              • dixia Re: Cholera znowu to samo odsłona druga. 27.07.06, 11:32
                No to niech zintensyfikuje działania mające na celu zniwelowanie "syndromu
                niedopchnięcia" a nie wrzeszczy i dramatyzuje na forum...
                • misssaigon Re: Cholera znowu to samo odsłona druga. 27.07.06, 11:34
                  i zamolestuje faceta na dobre?
                  • jaonmy Re: Cholera znowu to samo odsłona druga. 27.07.06, 12:12
                    a siebie przy okazji..
                • zuza6661 Re: Cholera znowu to samo odsłona druga. 27.07.06, 11:37
                  Odpowiedz mojego meza:
                  1/ Facet za bardzo sie boi slubu
                  2/ Presja ze strony partnerki jest za silna (ze on wie, ze glamurek sie
                  powstrzymuje, ale wlasnie dlatego zdaje sobie sprawe, ze powinien sie bardziej
                  starac, a nie moze)
                  3/ Glamurek juz go nie pociaga...
                  • jaonmy Re: Cholera znowu to samo odsłona druga. 27.07.06, 12:01
                    1. czy jest szansa ze po slubie mu przejdzie?
                    2. co ona ma w takim razie zrobic zeby on nie czul ze ona sie powstrzymuje? ja
                    nie mam pomyslu skoro okazuje sie ze jej nienaciskanie tez jest jednak
                    wywieraniem presji
                    3. czy w takiej sytuacji planowalby z nia slub w ogole?
            • jaonmy Re: Cholera znowu to samo odsłona druga. 27.07.06, 11:38
              rany! nikt nie kwestionuje ze faceci tak maja i koniec i ze maja prawo tak miec
              dziewczyna ma problem prosty jak budowa cepa: narzeczony woli manufakture
              zamiast niej majac swiadomosc ze tym samym odmawia jej podczas gdy i tak ona
              jest niezaspokojona, ona go kocha i probuje a on najwyrazniej jest zbyt leniwy
              by probowac i zdaje sobie z tego sprawe
              kazdy by sie wkurzyl, nie czarujmy sie ze bylibysmy tacy wyrozumiali i
              powiedzieli ok, kochanie, nie ma sprawy, co prawda od kilku dni nie moge sie
              doczekac kiedy sie mna zainteresujesz ale poczekam jeszcze kilka bo w tej
              sytuacji widze ze musisz na nowo nabrac wigoru
              • petar2 Re: Cholera znowu to samo odsłona druga. 27.07.06, 11:46
                >rany! nikt nie kwestionuje ze faceci tak maja i koniec i ze maja prawo tak miec

                Nikt też nie kwestionuje, że dziewczyna miała prawo się wkurzyć.
                Pytanie co zrobić z tym fantem, bo z samego wkurzenia się, jak widać po roku,
                nic nie wyszło.
                • jaonmy Re: Cholera znowu to samo odsłona druga. 27.07.06, 11:57
                  bingo! pytanie za 100 punktow
                  jako kobieta najprawdopodobniej probowalabym robic to co Glam robila do tej
                  pory czyli nie naciskac za bardzo zeby go nie zniechecic jeszcze bardziej - jak
                  widzimy okazalo sie nieskuteczne bo i tak czul presje podswiadomie
                  autorka wspomniala rowniez zeby nie doradzac jej sposobow typu pobiegaj przed
                  nim nago czy kup sobie sexi bielizne - probowala, nie zmienilo to sytuacji
                  mam wrazenie ze partner stawia ja w sytuacji ze albo to zaakceptuje albo i tak
                  bedzie to robil po kryjomu a jej potrzeb tak czy siak w wiekszym stopniu
                  zaspokajac nie bedzie
                  zakladajac ze ja kocha, skoro planuja slub to wierze ze tak jest, bedzie mial
                  tylko coraz wieksze poczucie winy i to przypuszczalnie wtedy kiedy zostanie
                  przylapany bo poza tym to watpie - jak juz ktos napisal faceci tak maja i
                  zbytnio sie nad tym nie zastanawiaja.
                  moja propozycje to odpuscic sobie te kwestie na dzien dzisiejszy bo jednorazowa
                  rozmowa badz awantura niczego nie zmieni, on i tak juz zna jej zdanie na ten
                  temat i moze ostentacyjnie zakupic wibratom komentujac fakt tym ze postanowila
                  nie robic walczyc z wiatrakami i sama sprobowac czy gra warta swieczki
                  • kici10 Re: Cholera znowu to samo odsłona druga. 27.07.06, 14:34
                    A może spróbować odwrotnie. Zmiast sie boczyć o oglądanie pornoli i rekodzieło,
                    zlać go pornografią. Naściągać tyle filmików i nagich fotek ile się tylko
                    zmieści na dysku. Poukładać pisemka w każdym zakątku mieszkania. Na stole, w
                    lodówce w pralce, w łazience,wszędzie. Aż do obrzydzenia. Tak, by w każdym
                    miejscu i o każdej porze miał możliwość wykorzystania. A jeszcze do tego bardzo
                    zachęcać werbalnie, żeby sobie ulżył, że to dla jego dobra, żeby się rozluźnił.
                    A samej narazie dać sobie spokój. Dać sobie na wstrzymanie. Niech się tak do
                    końca nasyci tym co go najbardziej rajcuje. Może w następstwie zatęskni za
                    odmianą, a jeśli nie, to trudno, to tak już chyba zostanie. A ślub można
                    przełożyć o pół roku.
                    • jaonmy Re: Cholera znowu to samo odsłona druga. 27.07.06, 14:59
                      :-)) a jak facet wpadnie w porno szal ?
                      a przekladanie slubu o pol roku miesiac przed byloby jak najbardziej zasadne
                      aczkolwiek nie jest to takie proste kiedy juz wszystko zalatwione..niestety
    • monikn78 czegoś nie rozumiem... 29.07.06, 12:53
      problemem jest to, ze ogląda jakiś głupawy serial?? i co z tego? ja też
      oglądam "m jak..." i jakoś mój mąż nie zaserwował mi pozwu rozwodowego, a może
      jestem nie w temacie...
      • ewolwenta Re: czegoś nie rozumiem... 29.07.06, 12:56
        zacznij od tego

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=45824224
        • monikn78 Re: czegoś nie rozumiem... 29.07.06, 13:36
          rozdwojenie jaźni...??
          jakieś kłopoty natury wewnętrznej. nie dla mnie ;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka