Dodaj do ulubionych

Mocne słowa

09.10.06, 09:07
Witam
dawno tu nie pisałam, bo od jakiegośą czasu przeniosłam się na forum Rozwód i
co dalej...

Kiedyś przedstawiałam Wam swoją sytuację, otrzymałam wiele cennych rad.
Dziś sytuacja w jakiej się znajduję wydaje mi się bez wyjścia.

Otóż mój mąż się wyprowadził dwa tygodnie temu. Po drodze padło wiele złych
słów z jego strony typu : nie kocham Cię, nie chcę z Tobą być, chcę rozweodu
tyle tylko że nie maM ODWAGI ZŁOŻYĆ WNIOSKU, SŁOWA KOCHAM CIĘ NIE PRZEJDĄ MI
PRZEZ GARDŁO, JEST WE MNIE MIŁOŚC DO CIEBIE - TO SĄ słowa mojego M.

Odwiedza dziecko bardzo często, zachowuje się w domu jak gdyby nigdy nic...
w sobotę mu powiedziałam że on przez wiele miesięcy odtrącał mnie i nie
chciał seksu. jak powiedziałam mu że ja też już nie chcę się z nim kochac.,...

wyszedł, zadzwonił, powiedział że on nie chciał seksu w ogóle, a nie ze mną,

a ja powiedziałam że nie chcę seksu z nim.

Żałuję tego, wcale tak nie jest, nie wiem jak się teraz zachować.
Obserwuj wątek
    • lolant Re: Mocne słowa 09.10.06, 10:01
      Jeśli ci zależy , spróbować odkręcić , w złości mówi się różne rzeczy , zwykle
      wyolbrzymiając pewne sprawy , żeby celowo urazić partnera , jesli jest coś
      między wami trzeba spróbować , ale zadra i nieufność może pozostac bardzo długo.
      Trzeba więc cierpliwości i nawet pokory ,wyjście zawsze jest i trzeba w to
      wierzyć - powodzenia :)
      • anula36 Re: Mocne słowa 09.10.06, 10:55
        najpierw sie moze zastanow czy chcesz od niego odejsc czy do niego wrocic, bo n
        a razie chyba sie jeszcze nie zdecydowalas.
        • aanka7 Re: Mocne słowa 09.10.06, 11:30
          Zostaw narazie sprawę swojemu biegowi i nic nie przyspieszaj i nie wyjaśniaj.
          Niedługo pewnie dojdzie między wami do dalszych rozmów po których zorientujesz
          się co on ma zamiar dalej robić i jak to wszystko w tej nowej sytuacji po jego
          wyprowadzce wygląda.

          Ważne jest żebyś w tej chwili była konsekwentna i tak szybko nie reagowała na
          jego słowa, nie wiadomo czy prawdziwe.
          • anetazw Re: Mocne słowa 09.10.06, 11:35
            Zastanawiam się jak mam się zachować w tej sytuacji.
            On się wyprowadził, przyjeżdża do dziecka, stara się być miły, uczynny.
            Tyle tylko że ja nie wiem czy on jest miły ze względu na to że chce żeby nami
            się ułożyło, czy chce żeby mieć poprostu dobre stosunki po.

            Zadałam mu pytanie tydzień temu czy zamierza wrócić do domu - powiedział mi że
            nie potrefi mi na to puytanie odpowiedzieć.

            Ja sama też nie wiem czy chciałabym i czy bym potrafiła z nim być.

            Czy ktoś z was miał podobną sytuację w domu - wyprowadzka na jakiś czas a potem
            powrót i żyli sobie szczęśliwie.??
            • anula36 Re: Mocne słowa 09.10.06, 11:48
              cos sie zepsulow tym zwaizku ze on sie wyprowadzail a oboje nie wiecie czy
              checie byc ze soba. Samo sie raczej nie naprawi.
              A nie mysleliscie o jakiejs terapii malzenskiej?
              • niezapominajka333 Re: Mocne słowa 09.10.06, 13:26
                Aneto. gdy sie tu ostatnio wypowiadałaś, wydawalo sie, że juz znalazłas
                rozwiązanie.

                "...Odpuściłam sobie po tym jak kolejny raz usłyszałam że on nie czuje potrzeby
                mnie przytulić - wróciłam do domu po 3 dniach ciężkiej harówy w delegacji - do
                tego że on niem ma o czym ze mną rozmawiać, nie przywitał, nie zrobił nawet
                szklanki herbaty..
                Po prostu zdałam sobie sprawę że tak dalej żyć nie można. Jestem młoda, mam
                dziecko ale to dopiero początek mojego życia a nie koniec. Nie jestem w stanie
                zmusić kogoś żeby mnie kochał i to okazywał.
                Poznałam kogoś, kto mnie adoruje, zdobywa, i to mi się podoba. Nie zrezygnuję z
                tego, bo za długo żyłam w zawieszeniu. Czułość, wsparcie, i wiara w to że ktoś
                obok pomoże jest dla mnie teraz zbyt pociągające.
                Dziewczyny! Rozejrzyjcie się dookołoa. Dlaczego mamy czekać na błędnych
                rycerzy??? Skoro faceci mają problem to niech go rozwiążą, albo niech p[oproszą
                o pomoc! Skoro nie mam ani jednego ani drugiego to na co my czekamy??? Na cud??
                Czy jest tu choć jedna osoba na tym forum, któa miała taką sytuację jak myu i
                teraz jest w stanie napisac że jest szczęśliwa i że mąz się zmienił??...."

                Jak czytam Twoje wypowiedzi, to mam wrażenie, ze strasznie sie miotasz.
                Twoje wszystkie wypowiedzi, nie tylko tą jedną. Bardzo chcialabym usłyszec
                historię opowiedzianą przez twojego męża, ale to niemożliwe.

                Teraz oboje zachowujecie sie jak żuraw i czapla. A w dodatku dajecie sobie
                sprzeczne komunikaty. Ty stawiasz swoje warunki, on nie może, lub nie potrafi
                ich przyjąc. Jednocześnie odrzucasz każde okazywanie uczucia i odpychasz go w
                takich momentach, bo nie deklaruje się odpowiednio jasno. Kładziesz sie spac na
                kanapie, chociaż on prosi, zebyś przyszła do łózka, bo nie będziesz spac z nim
                w jednym łóżku, gdy on powiedział, że cię nie kocha.
                Nie bardzo to dojrzałe, raczej przypomina to odgrywanie się, a nie chęc
                porozumienia.
                Myślę, ze cały czas tłucze sie między wami sprawa zdrady sprzed ślubu i jej
                konsekwencji. I nie mówię tu tylko o tym, jak ciebie zranił i co często mu
                wypominałaś. Mówię tu o tym, ze ma na sumieniu niechciana ciążę jakiejś
                dziewczyny i sfinansowanie aborcji, nawet, gdy żonie mówi, że to jakaś
                dziewczyna chciała go wrobic w dziecko.
                Myślę, ze nie miał z kim o tym porozmawiac, bo z tobą raczej nie.
                Popatrz z dystansu na swoją sytuację, przeczytaj swoje wypowiedzi tak, jakby to
                pisał ktoś inny.
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=41528056&a=41528056
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=41627773&a=41650644
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=41627773&a=41648240
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24087&w=49758910&a=49805151
                Jak widzisz sytuacja jest skomplikowana i wymaga spokojnego podejścia. Wiem ze
                stan zawieszenia w próżni nie jest łatwy, ale ty wiesz juz, czego nie chcesz.
                Nie chcesz rozwodu, prawda? Nie zachowuj sie tak, jakby ci na rozwodzie
                zależało. Nie rozwód, nie zawieszenie w prózni, nie bycie razem na warunkach
                sprzed paru miesiecy. Co pozostaje? Wziąc się za naprawę komunikacji,
                wykorzystac jego wizyty u dziecka na ponowne zbliżenie, nie odtrącac, gdy
                okazuje czułośc. Może oddalenie pozwoli wam nabrac pewnego dystansu i łatwiej
                wam będzie naprawdę rozmawiac.....
                • anetazw Re: Mocne słowa 09.10.06, 15:39
                  Ktoś kiedyś pwoiedział że dla związku najlepsza jest skeloroza.
                  Ja nie potrafię się odciąć od tego co było, co on mi złego zrobił, słów które
                  powiedział, obojętności, niechęci do zbliżeń itp.

                  Jak o tym myślę to budzi się we mnie taka zołza, która chce żeby on niemalże
                  padł na kolana i przepraszał po stokroć.
                  Wiem że to niemożliwe. Wiem że on nie wie jak sobie z tym poradzić.

                  Chciałabym żeby się starał, żeby mówił kocham, troszczył się i dbał o mnie.
                  Chcę żeby poprostu o mnie powalczył.

                  Nie jestem w stanie przynajmniej na razie być dla niego miła i kochana skoro
                  zrobił mi krzywdę wyprowadzając się z domu. Boję się że jemu się spodoba, że
                  nie ma obowiązków, przychodzi do dziecka kiedy chce, wychodzi yteż kiedy chce,
                  ja jestem miła i uśmiechnięta...
                  to czego chciec więcej???
                  po co wracać???


                  • maja5952 Re: Mocne słowa 10.10.06, 08:55
                    Ja również uważam, że taki stan rzeczy może mu się spodobać niestety. Moim
                    zdaniem najgorsze co można zrobić to właśnie czekać. Musisz podjąć decyzję,
                    upewnić się czego tak naprawdę chcesz i do tego dąrzyć. Nie udawaj, że chcesz
                    rozwodu jeśli to nie prawda.
                    Wcześniej nie śledziłam dokładnie twojego wątku ale wiele faktów pamiętam i tak
                    szczerze mówiąc to ja nie wyobrażam sobie życia z tym człowiekiem. Wybacz ale
                    nie wydaje mi się aby cię kochał. Wydaje się raczej, że kocha tylko siebie.
                    Pozdrawiam i życzę udanych wyborów i powodzenia.
                    • anetazw Re: Mocne słowa 10.10.06, 11:56
                      Sęk w tym że ja nie mam odwagi zrobić cokolwiek.
                      Nie mam odwagi przyjśc przytulić się i powieezieć wróć do domu, czekam na Ciebie

                      i nie mam odwagi wystawić resztę rzeczy za drzwi, zmienić zamki itp.

                      Mamy dziecko, razem je wychowujemy.
                      Już zawsze będziemy się widywać w taki czy w inny sposób.

                      Wiem że czekanie jest najgorszą sprawą, dałam sobue czas do końca pażdziernika.
                      To jest czas dla mnie, żebym zastanowiła się czego ja chcę.

                      Chciałabym żeby mnie kochał i starał się o mnie,
                      Chciałabym żebyśmy mogli normalnie życ.

                      Ale moje chciałabym nie musi się równać jego chciałabym...

                      On zachowuje się jak gdyby nigdy nic.... jak przychodzi do domu.

                      • maja5952 Re: Mocne słowa 10.10.06, 12:46
                        Wybacz szczerość ale ten człowiek nie zacznie o ciebie walczyć. Zdradził cię,
                        okłamał (i z tego co pamiętam nie po raz pierwszy). Teraz nie ma sensu
                        zastanawiać się nad tym co było ale sama przyznaj, że już przed ślubem zdarzały
                        mu się "wpadki" które dawały do myślenia.. Nawet jeśli teraz rozpoczniecie
                        odbudowę waszego związku i połatacie go na nowo to problemy powrócą. Za rok,
                        kilka miesięcy, on się po prostu nie zmieni..


                        • cyni Re: Mocne słowa 10.10.06, 13:24
                          A po co ma się zmieniać dostaje to czego chce... Jest wygodny i tyle jak ic nie
                          zrobisz to tak będzie. Znam kogoś takiego traktował żone jak koleżanke a sypiał
                          z innymi a jak nie miał z kim to wracał do niej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka