Dodaj do ulubionych

potrzebuję kopa.

11.10.06, 15:24
wiem,że zrobiłam źle. zdradziłam męża z kolegą z pracy.nie zakochałam
się,żadnych fajerwerków, może motylki były. najlepszy seks jaki mógł mi się
przydarzyć, jemu podobno też. powiedzmy,ze dla niego chyba byłam tylko taką
prostytutką za darmo, nic więcej, tek przynajmniej mi się wydaje.on też ma
żonę. nikt z nas nie ma ani nie miał zamiaru zostawiać swoich partnerów.
muszę to skończyć, ale potrzebuję solidnego kopa. uwagi w stylu, że sie
puściłam etc. prosze sobie darować bo to akurat doskonale wiem.
Obserwuj wątek
    • twarz2 Re: potrzebuję kopa. 11.10.06, 15:34
      I jak się czujesz w nowej roli?

      A jak mąż? Wie, ze żona sie przekwalifikowała?
      Pewnie nie, bo brak odwagi, co?
      • anula36 Re: potrzebuję kopa. 11.10.06, 15:40
        maz sie moze domyslec jak wpadnie na forum - nie bedzie to pierwsza taka
        historia.
        Jesli juz chodzic na boki to litosci, nie w pracy krecisz tym bat na wlasna
        dupe.
    • gacusia1 Re: potrzebuję kopa. 11.10.06, 17:21
      A po co chcesz to konczyc?Jak Ci dobrze?Widocznie maz nie jest super-ogierem,a
      tylko tego Ci w zyciu trzeba,skoro TO ZROBILAS!Zdradzilas nie tylko meza,ale i
      siebie,i wlasna godnosc.Ja juz bym Cie nie chciala ani na miejscu meza,ani na
      miejscu kochanka.(kochanka tez juz bym nie chciala,bo co to za dupek,ktory
      swoja zone zdradza?Ciebie tez by zdradzal-i zdradza z wlasna zona)
      • sagittka Re: potrzebuję kopa. 11.10.06, 17:49
        > swoja zone zdradza?Ciebie tez by zdradzal-i zdradza z wlasna zona)

        Bez przesady, nie nadużywaj słowa zdrada. Jak może koleżankę z parcy zdradzać z
        własną żoną? Przecież koleżance nie ślubowął wierności, nie są nawet w związku,
        więc nie ma mowy o zdradzie. (zresztą z żoną, to nie zdrada, to obowiązek:))
    • misssaigon Re: potrzebuję kopa. 11.10.06, 18:40
      poczekaj az koledzy z pracy zaczna na twoj widok wymieniac porozumiewawcze
      usmieszki, potem beda propozycje, wiesc o cichodajce szybko sie rozchodzi....
      szukasz juz nowej pracy?
    • zlota-puma Re: potrzebuję kopa. 11.10.06, 18:45
      Właściwie do czego Ci potrzebny ten kop ?
      Ktoś Ci dokopie, a Ty pozbędziesz się poczucia winy ?
      Spowiedź i rozgrzeszenie na forum ?
    • anais_nin666 Re: potrzebuję kopa. 11.10.06, 22:24
      dla niego chyba byłam tylko taką
      > prostytutką za darmo
      A on dla Ciebie kim? skoro się nie zakochałaś, skoro nie szalejesz za nim, to
      rozumiem równiez był miłym dodatkiem, niczym więcej.
      Słowo prostytutka jest sporą przesadą.
      Proponuję ważyć słowa, bo nie widze powodu, by w układzie gdzie dwoje ludzi
      jest w zwiazkach, ale się "zapomnialo" siebie nazywać prostytutką, a faceta
      takim co lapie okazje. Jeśli było to kurewstwem, to obu stron;)

      on też ma
      > żonę
      Też? Znaczy się Ty także masz żonę;)?

      muszę to skończyć, ale potrzebuję solidnego kopa
      Co skończyć? Pisałaś, że się przespaliście. Forma wskazuje, ze był to jeden
      raz. PO jednym, chocby fantastycznym seksie, masz juz problem z daniem sobie na
      luz z owym panem?? Zatem nie do końca ów gośc jest Ci obojętny...?

      Jeśli masz na niego ochotę, coś Cię do niego ciągnie, choćby ten frenetyczny
      seks, to o kop będzie trudno. Motywacją może być świadomośc, że jest facetem
      niedyskretnym i niebawem wszyscy w pracy będą wiedziec o Waszym małym co nieco.
      A jesli dyskretny, to może jeszcze trochę pocudzołóż, a gdy Ci się znudzi wróć
      spokojna i szczęsliwa w ramiona meza;)
      • ginestra Re: potrzebuję kopa. 11.10.06, 23:14
        Ej, ej, ej!
        Dośc. (to do forumowiczow)
        anais_nin666! Zrobilas co zrobilas, zalujesz, masz refleksje i to jest
        najwazniejsze. Dalej wcale nie jestes do niczego zobowiazana: mozesz sie z tej
        relacji z kolega z pracy "wylogowac", niezaleznie od tego co kto bedzie mowil.
        Chodz z podniesiona glowa i miej zawsze szacunek do siebie, nie reaguj na
        jakiekolwiek szepty otoczenia (a moze wcale tych szeptow nie bedzie). Jesli
        zrobilas blad, a rozumiesz go i nie chcesz juz wiecej czegos takiego popelnic,
        to przeciez juz od tej chwili nie jestes ta sama osoba, ktora zdradzala, tylko
        masz nowa tozsamosc: tozsamosc osoby, ktora zna smak zalu, ze zrobila cos czego
        teraz, gdyby cofnac czas, nie zrobilaby, ktora ma refleksje i jest bogatsza o
        nowa wiedze o sobie, choc jest to wiedza trudna i bolesna. Ale przeciez zycie
        trwa i mozesz je naprawde dobrze przezyc. Przede wszystkim mimo bledow masz
        prawo miec szacunek do siebie, bo przeciez juz teraz chcesz inaczej. Kazdy
        jakos wydeptuje sciezke swojego zycia i tez jest w tym pelno popelniania
        bledow, ranienia innych. Mozemy sie tylko coraz bardziej starac i wyciagac
        wnioski, ale nie ma czlowieka, ktory by kogos nie zranil lub nie zlamal jakichs
        swoich zasad. Najwazniejsze jest niczego nie zaklamywac przed soba, miec
        refleksje i chciec sie podnosic. Nie wiadomo co przyniosa dalsze dni, ale
        niczego sie nie boj. Badz blisko siebie i walcz o siebie.
        Pozdrawiam Cie serdecznie!
        • ginestra Re: potrzebuję kopa. 11.10.06, 23:17
          Przepraszam, pomylilam nick zalozycielki watku. To wszsytko dlatego, ze w
          poprzednim poscie byl cytat jakoby to anais_ninn666 napisala te historie,
          natomiast swoje slowa kierowalam do dziewczyny, ktora zalozyla watek i nazwala
          sie "niepotrzebna4". Straszne, ze tak sie nazwalas, na pewno cierpisz, ale nie
          trac ducha i spokojnie pomysl o tym co sie wydarzylo i o tym jak teraz chcesz,
          zeby bylo, a to sie bedzie realizowalo.
          Pozdrawiam raz jeszcze!
    • wypasior widzę jeden błąd 11.10.06, 23:51
      że w pracy... facet prędzej czy później się pochwali
      męska próżność jest równie wielka jak kobieca

      jak chcesz się pobawić (w sumie nic złego) to rób to z głową a nie na żywioł
      • beciabecia2 Re: widzę jeden błąd 12.10.06, 07:51
        Jeśli się nie mylę to problem jest chyba w tym, że podczas zbliżeń z partnerem
        ma pod powiekami kochanka, wydaje jej się, wyobraża sobie, że to on jej dotyka,
        a seks z partnerem staje się namiastką tamtych chwil. Jeśli dobrze rozumuję to
        dosyć duży problem. To już jest dużo gorsze niż sama zdrada, do której doszło.
        Zazwyczaj nieźle popalić dają wyrzuty sumienia, ale są ludzie i ludzie (broń
        Boże nie osądzam cię). Jeśli sumienie ci tego kopa nie daje, to zaciśnij zęby,
        kochając się z partnerem (nawet jeśli tak niekorzystnie wypada przy kochanku)
        myśl o tym, że wkłada w to nie ty6lko swoje mięśnie, ale pewnie też głowę,
        psychikę i uczucia. Myśl o tym co do niego czujesz, jeśli ty tego nie będziesz
        robić to będzie ci coraz trudniej.
        • niepotrzebna4 Re: widzę jeden błąd 12.10.06, 08:05
          nie jest tak jak piszesz że, nie widzę "kochanka" w czasie kiedy jestem z
          mężem.wszyscy macie racje, mam wyrzuty sumienia, w stosunku do siebie nie do
          męża. kolega z pracy nie jest bezpośrednim kolegą, firma jest duża i w ogole
          się nie widujemy, poza tym należy do osób bardzo dyskretnych to raz, a dwa
          nikt by chyba nie uwierzył, że on mógłby zdradzić swoją zonę bo uchodzi za męża
          doskonałego i nie sądzę żeby chciał się tej opini pozbyć.
          • cyni Re: widzę jeden błąd 12.10.06, 08:22
            Chyba że kiedyś wymsknie mu sie przy piwie i przyjdą do Ciebie inni w tym samym
            celu. Jeśli było to w pracy to może warto sprawdzić gdzie sa kamery bo ochrona
            czasem moze coś takiego puścić w net. Wiem bo widziałęm kiedys swoją szefową w
            sieci całkiem fajny filmik ze słuzbowego podziemnego garażu...ups.
            • niepotrzebna4 Re: widzę jeden błąd 12.10.06, 08:39
              nie, nie było to w pracy. a wyrwać zawsze mu się może. pomarzyć też mozna i
              pozmyslać też mógłby.chociaz jak juz pisałam wcześniej nie nalezy do osób tego
              pokroju.
            • anais_nin666 Re: widzę jeden błąd 12.10.06, 22:01
              cyni napisał:

              > Chyba że kiedyś wymsknie mu sie przy piwie i przyjdą do Ciebie inni w tym
              samym
              >
              > celu.

              Jeśli facet ma zonę i chce swój związek utrzymać, to raczej nie będzie się
              przechwalał przy piwie z kim i dlaczego;) No chyba, że jest idiotą.
          • beciabecia2 Re: widzę jeden błąd 12.10.06, 09:34
            > nie jest tak jak piszesz że, nie widzę "kochanka" w czasie kiedy jestem z
            > mężem.

            Ja napisałam, że myślisz o nim i "masz go pod powiekami". Widzisz, czy nie
            widzisz? Trochę pogubiłam się.
    • patchwork2 Re: potrzebuję kopa. 12.10.06, 10:37
      Zastanawiam sie dlaczego przyjelas taki nick. Podświadomie? Czy czulas sie
      niepotrzebna w swoim zwiazku? Moze tu lezy przyczyna tego skoku w bok??

      Moze ten skok nalezy potraktowac jako sygnal ze cos sie w zwiazku chrzani i
      trzeba szukac przyczyny i probowac go naprawic?

      Piszesz ze seks byl super. Przewaznie seks z nowym partnerem odbieramy lepiej
      niz z tym z ktorym robimy to regularnie bo dostajemy dodatkowa ekscytacje,
      nowosc, nowe doznania, zapachy, sytuacje, podnieca nas ze robimy cos
      niedozwolonego.

      Wydaje mi sie ze jesli potrzebujesz kopa to do zastanowienia sie dlaczego to
      mialo miejsce. Czego Ci brakowalo ze potrzebowalas takiego numeru? Moze to
      klasyczna rutyna zwiazku, cos sie wypalilo, zwiazek przechodzi w faze
      spokojniejsza? Zamarzylas o ekscytacji takiej jak kiedys? Pomysl nad tym..

      Swoja droga nie popieram wyskokow z kolega z pracy. Co prawda nie wyobrazam
      sobie zebym kiedykolwiek "pochwalil" sie kolegom, ale stare przyslowia sie
      sprawdzaja i lepiej nie dobierac sobie kochankow/kochanek z firmy. Bilans
      korzysci i strat zawsze wychodzi na minus.
      • anula36 Re: potrzebuję kopa. 12.10.06, 12:35
        tez nie popieraram akcji z kochankiem z pracy ale z drugiej strony gdzie
        jakiegos sensownego znalezc jak zycie obraca sie miedzy domem a praca?
        • mreck Re: potrzebuję kopa. 12.10.06, 12:53
          każdy ma prawo do orgazmu. ale nie ma przymusu do niegą dążyc.
          ja tam wierzę wisłockiej: lepiej nie próbować bo może sie okazać ze z
          kochankiem jest lepiej.
          jak potrzeba ci kopa to ja ci dokopię, ale na prywie. chcesz to napisz. Mam
          tyle nagrabione że możesz mi uwieżyć.

          powiem jeszcze tak: jak wazyły sie moje losy i moja obecna nie mogąć znieść
          tego mojego bujania sie między stara dobrą żona a młoda i atrakcyjna kochanką i
          postanowiła wyjechać, wdawałem sie w gadki na gg i różne anonimowe osoby mi
          doradzały, zebym nie dopuszczał tej miłości bo PRAWDZIWA miłość zdarza sie
          tylko raz. powiem szczerze: gówno prawda.
          • aska372 Re: potrzebuję kopa. 12.10.06, 13:23
            Moze nie taka gowno prawda z ta miłością prawdziwa-ale gdy w gre wchodzi tylko
            zauroczenie to fakt: zdarzyc sie moze niejednokrotnie:D,wiec mreck naucz sie
            kochac prawdziwie:D
    • minsi Re: potrzebuję kopa. 12.10.06, 15:10
      no ale o co Ci chodzi ???
      skoro seks był udany, to chyba o to chodzi w romansie - rozumiem że jakby się
      gościu nie sprawdził,to miałabyś powody żałować.
      Jak masz wyrzuty sumienia, to do spowiedzi z tym , a jak chcesz sie pochwalić ze
      było dobrze - przyjmij moje gratulacje. Ja tam Cie nie potępiam, a i uwazam że
      nie powinnas czuć się jak darmowa dziwka, bo w końcu nie świat w którym żyjemy
      daleki jest do ideału, zdarzają się różne sytuacje i zamiast nad nimi sie
      rozwodzic lepiej pomyśleć, jaki mozemy mieć z nich pozytek.
      pzdr
      • niepotrzebna4 Re: potrzebuję kopa. 12.10.06, 15:46
        jestem bardzo zaskoczona waszymi postami do mnie, spodziewałam się raczej mniej
        pochlebnych opinii.co do mojego małżeństwa i przyczyn dlaczego zdradziłam, to
        nie da się poprostu powiedziec ,że z tego i tego powodu.nigdy nie mogłabym tez
        powiedziec,że winę za to ponosi mój mąż, bo powinnam była zacząć od innych
        środków niż zdrada.a poza tym każdy medal ma dwie strony. nick wybrałam
        podświadomie, aczkolwiek zgodny z prawdą bo czuję sie niepotrzebna najbardziej
        sobie w tym momencie.wiem,ze caly szacunek i wszystko co mamy zalezy od nas
        samych bo wszytsko co jest nam potrzebne jest w nas, w środku.zdradziłam,chyba
        dlatego,że poczułam się kims ważnym dla tej drugiej osoby i choc przez chwilę
        wyjatkowym dla niego, wiem,że to i tak pozorne było bo jakos przeciez musiał
        mnie zacząć zdobywać więc oczywistą rzeczą jest że zaczął od połechtania mojego
        ego. a seks- nie dlatego,że nowy,że świerzy, zapach itd. jak ktoś wyżej tu
        opisał. seks dlatego wspaniały bo "kochanek" naprawdę doskonałaym kochankiem,
        który potrafił sprawić, że było jak w niebie, poprostu wiedział jak sprawic
        przyjemność kobiecie, a kopa potrzebuję do tego,żeby więcej mnie już do neigo
        nie ciągło, bo wiem że to jest złe i tego mi robić nie wolno.
        • anula36 Re: potrzebuję kopa. 12.10.06, 19:25
          raczej jednak bedzie cie ciaglo i to jest w sumie dla ciebie najwieksza kara,
          dobrych kochankow nie zapomina sie tak szybko.
        • minsi Re: potrzebuję kopa. 13.10.06, 10:23
          wiesz, ja myślę że w zyciu niewiele rzeczy dzieje się bez przyczyny. Skoro
          zdradziłaś męża, a z Twojego opisu wynika że nie robisz tego codziennie i że
          masz moralniaka, widocznie było to w jakiś sposób potrzebne, może żeby sobie
          uświadomić że nie jesteś z właściwym facetem, a może żeby coś zmienić w swoim
          zyciu- nie wiem, ale na pewno takie wydarzenie coś zaimplikuje.
          I nie oskarżaj się tak, jakbyś zabiła 5 ludzi - wg pewnych reguł :
          - raz
          - po pijanemu
          - seks oralny / analny
          - na wakacjach / wyjeździe
          nie kwalifikują się jako zdrada ;)
          A, i najwazniejsza rzecz- nigdy, pod zadnym pozorem, chocby cie przypalali
          goracym zelazem, nie przyznawaj sie - zwlaszcza mezowi. Jesli cie zdejma z
          chlopa, mow ze to nie ty byłaś. Do zdrady nie należy sie NIGDY przyznawać.
          • mreck Re: potrzebuję kopa. 13.10.06, 11:27
            ehe, tylko przyklasnąć.
            po pierwsze nie zdradzaj
            po drugie jak już zdradzasz nie daj się złapać,
            po trzecie jak juz dasz się złapać nie przyznawaj sie
            po czwarte jak sie przyznasz to sie nie dziw.
        • patchwork2 Re: potrzebuję kopa. 13.10.06, 11:46
          Zastanawia mnie to co piszesz.
          >zdradziłam,chyba dlatego,że poczułam się kims ważnym dla tej drugiej osoby i
          choc przez chwilę wyjatkowym dla niego>

          Z zdania wynika ze przezywasz okres zrutynnienia twojego zwiazku. Widocznie
          potrzebujesz wiekszej adoracji ze strony swojego faceta, nie czujesz sie przy
          nim kims wyjatkowym, nikt nie łechce twojego ego. Moze masz poczucie ze juz cie
          nie zauwaza, nie widzi w tobie wyjątkowej kobiety a jedynie matke i zone.
          Jesli tak to moim zdaniem powinniscie zrobic cos dla siebie zeby ten zwiazek
          ozywic. Abyscie wnow zaczeli sie starac o siebie. Na mnie np dziala jesli moja
          kobieta zaczyna sie bardziej w sposob wyzwolony ubierac, zauwazam adoracje
          innych facetow i po prostu budzi sie we mnie zazdrosc :) Moze to metoda dla Was?

          Inny watek, nikt tu nie krytykuje Cie za zdrade bo co to da?
          Tak naprawde sama wiesz najlepiej czy zrobilas zle czy dobrze.Nie robisz
          wrazenia osoby ktora zaluje - wrecz przeciwnie.
          Ty sama wiesz czego w zyciu potrzebujesz tylko czesto nie chcesz tego
          rozwiazania do siebie dopuscic bo konwenanse spoleczne, zasady itp kloca sie z
          tym co Ci chodzi po glowie.

          Z tego co pisze Ty wcale nie chcesz skonczyc z tym romansem - posluchaj siebie -
          > seks dlatego wspaniały bo "kochanek" naprawdę doskonałaym kochankiem,
          > który potrafił sprawić, że było jak w niebie, poprostu wiedział jak sprawic
          > przyjemność kobiecie, a kopa potrzebuję do tego,żeby więcej mnie już do neigo
          > nie ciągło, bo wiem że to jest złe i tego mi robić nie wolno>
          Brzmisz tu jak kobieta ktora broni sie przed tym co jej sie spodobalo.

          Mozliwe ze wlasnie potrzebujesz takiego romansu. Tak wlasnie - potrzebujesz
          kochanka na jakis czas. Jak chcesz z tym zerwac to ja proponuje wrecz kuracje
          ekstremalna. Zdobyc sie z tym kochankiem na mozliwosc wyjatkowego, dzikiego
          seksu w ilosciach o jakich Ci sie nie snilo. Po prostu pokaz w sobie
          nimfomanke. Ale naprawde na maxa. Po czyms takim normalny facet powinien sie
          przestraszyc :) a po drugie moze oboje zauwazycie ze laczy was namietnosc ale
          to troche za malo.
          Mozliwe ze obojgu wam zabraklo podniety, wlasnie nowego dobrego seksu. Choc ta
          metoda jest troche ryzykowna bo co jesli mimo ekstremalnego podejscia wciaz
          bedzie wam malo ? :) Tak czy inaczej przynajmniej przezyjecie oboje cos
          wyjatkowego :))))
        • patchwork2 Re: potrzebuję kopa. 13.10.06, 11:47
          i tez sie zgadzam z przedmowcami - chocby pasy z Ciebie darli NIGDY sie nie
          przyznawaj do zdrady. Faceci nie moga z tym potem zyc. I predzej czy pozniej
          Twoj zwiazek bedzie sie chylil ku upadkowi. Twoj maz wywlecze Ci to predzej czy
          pozniej.
          • niepotrzebna4 Re: potrzebuję kopa. 13.10.06, 13:16
            nia mam zamiaru do nieczego sie przyznawać. na męża raczej inaczej dziala
            wywołwanie zazdrości, jestesmy ze sobą 10 lat i wiem,ze zdecydowanie nietędy
            droga do niego,jest człowiekiem bardzo zazdrosnym i zaborczym, denerwuje go
            nawet kiedy ubiorę się wg niego wyzywająco, najbardziej zadowolony byłby gdyby
            chodziła w worku po ziemniakach, albo jak muzułmanka.nimfomanką to jestem chyba
            i bez tego, ale mojego męża moje potrzeby tak bardzo już nie interesują,
            różnimy się temperamentami bardzo.
            • mreck Re: potrzebuję kopa. 13.10.06, 13:20
              ech niepotrzebna, ty masz problem ze soba nie z facetem.
              drugiego życia nie dostaniesz. uwierz w siebie i w to ze jesteś dobra.
              najlepsza na swiecie.
              zapisz sie kurs płetwonurków.
              serio.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka