mreck
14.11.06, 12:44
ino. pojęcie nieco zakurzone i wybitnie skojarzone z kobietami, ale jakby tak
trochę odkurzyć to trochę sensu dałoby się znaleźć.
wiele problemów tu poruszanych wynika z różnicy w temperamentach partnerów.
czy to nie jest tak, ze podpisując z kimś umowę małżeńską jednocześnie
zobowiązujemy sie do czegoś?
w sferze łóżkowej też?
i dlaczego jeżeli mężczyzna nie może wyegzekwować zobowiązania to jest po
prostu nieinteresującym kochankiem, świnią lub zboczeńcem, a jak kobieta nie
jest zadowolona ze swego męża to znowu winien jest on - leniwy,
nieinteresujący, itp.
a przecież, mężczyznom nie wystarczy trochę lubrykatu i entuzjazmu. oni muszą
jeszcze zaistnieć bardziej fizycznie więc o spełnienie obowiązku jakby
trudniej.
tak czy owak, nasi pradziadowie i babcie całkiem rozsądnie rzecz całą
spuentowali wprowadzając lapidarne lecz trafne określenie "obowiązek"
przekornie. M.