Dodaj do ulubionych

zdrada w sanatorium

22.01.07, 16:36
moja zona podczas pobytu w sanatorium poznala jakiegos mężczyne i miala z
nim romans, po powrocie opowiedzala to swojej kolżance a ona mężowi który
jest moim kolegą, gdy mi to mówił mysłalem ze snię, żonie nie powiedzialem o
tym zacząłem ja sprawdzać może i głupie ale kiedys gdy wyszla na spacer z
psem schowalem sie w zaroślach i podsłuchalem jak z kimś rozmawiała przez
komórkę mógł być to ten mężczyna bo wynikalo to z rozmowy, ona nic mi nie
mowi ja jestem zdruzgotany ale nie wyjawiam że wiem, jak rozpytuje znajomych
o sanataria to wszyscy sie ze mnie smieja i twierdzą że pobyt w snatorium to
norma jeżeli chodzi o romanse i seks a koledzy twierdza ze nigdy by swojej
mlodej żony nie puscili samej, mnie to jeszcze bardziej dobija, prosze o rade
powiedzcie jak to naprawde jest w sanatorium, nie moge jej powiedzieć że wiem
bo wydam kolege przezywam drammat.
Obserwuj wątek
    • avide Re: zdrada w sanatorium 22.01.07, 17:00
      NIe chce cie dobijać ale taki romans to klasyka gatunku. Zdrada ... różnie to
      bywa może tak może nie, ale romans - standard. Wiem bo wychowałem się w
      miejscowości z sanatoriami itp :))))))) Ach te kuracjuszki i kuracjusze.....
      • guarana6 Re: zdrada w sanatorium 22.01.07, 17:38
        bardzo dziwię się że jeszcze ktos pyta o sanatorium, jezdzila moja babcia,
        jeżdzila moja mama i jezdze ja i nic sie nie zmienilo w tej kwestii, no oprocz
        tego że mój ojciec pojechal "odwiedzić" mamę i zaraz był rozwód, u mnie
        sytuacaja jest inna może głupie ale mamy z mężem uklad że robimy co chcemy
        byleby nie doprowadazic do rozpadu małżeństwa.
        • prosty_facet Re: zdrada w sanatorium 07.10.15, 19:20
          guarana6 napisała:

          > mamy z mężem uklad że robimy co chcemy
          > byleby nie doprowadazic do rozpadu małżeństwa.

          Słusznie.
    • olzi Re: zdrada w sanatorium 22.01.07, 17:42
      nie, to nie jest norma
      bylam w senatorium
      3 tygodnie w miejscowosci uzdrowiskowej
      jestem mezatka mam 30 lat
      bylo wiecej osob +/- w moim wieku
      byly wspolne wycieczki, rozmowy

      nie wiem jak Ci pomoc
      mnie nawet romans nawet przez mysl nie przeszedl
      choc mam swiadomosc ze to sie zdaza
      nie wiem jak to napisac
      ale czulam sie tam jak dziecko na kolonii
      totalny relaks i odpoczynek
      zaznaczam ze nie jestem bardzo chora
      wiec zabiegi byly dla mnie relaksem
      sniadanko i obiadek podany pod nos
      zero obowiazkow

      moze wlasnie to niektorym w glowach przewraca?
      ja sama czasem tesknie za pobytem w senatorium
      i bardzo nie chcialo mi sie stamtad wyjezdzac

      a moze musisz sie uwazniej przyjzec swojemu malzenstwu?

      nie wiem co byl zrobila na Twoim miejscu moze zapytaj wprost?
      tak niby zartem
      sam znasz zone i wiesz czy jest zdolna sklamac Ci prosto w oczy
      moze jej reakcja da Ci jakis punkt zaczepienia?
      by drazyc ten temat i nalegac na szczerosc
      mozesz tylko zasugerowac ze sie zmienila itd
      nie musisz od razu mowic ze kolega powiedzial itp

      bardzo Ci wspolczuje
      i pozdrawiam

    • sssacz Re: zdrada w sanatorium 22.01.07, 18:21
      Chyba nie będę zbyt oryginalna jeśli napiszę, że Tobia współczuję.

      Czasami myślę tak, że jeżeli ktoś naprawdę kocha współmałżonka to nigdy, choćby
      miał i milion okazji, go nie zdradzi.

      Nie wiesz, czy 'romans' Twojej żony jest na tyle poważny aby wątpić w podstawy
      małżeństwa ale to jest bardzo przykry fakt.

      Jedyne, co mogę Tobie poradzić, to dystans do sytuacji. Śledzenie żony nie jest
      dobrym wyjściem. Może postaraj się przeczekać jej fascynację? Może zdecyduj się
      na szczerą rozmowę - może opamięta się, gdy wyznasz jej, że wiesz o wszystkim?

      Czegokolwiek się nie dowiesz - pamiętaj, że jesteś wartościowym człowiekiem
      który zasługuje na miłość i szacunek.

      Kolegi nie musisz zaraz wydać. Możesz wspomnieć, że usłyszałeś jej rozmowę i
      dlatego pytasz.
      Trzymam kciuki i życzę powodzenia:).
      • mikufiku1 Re: zdrada w sanatorium 22.01.07, 20:14
        co tu się radzić lub wyjasniać, prawda jest taka jeżeli nie brakuje ci reki lub
        nogi to w sanatorium nie ma takiej opcji żeby nie romansować i niech mi
        poprzedniczka nie pisze że ja to ominęło no chyba że brzydka jak noc
        listopadowa, chłopie daj sobie na luz jak pozwoliles pojechać tzn ze dałeś
        przyzwolenie na .........i teraz jasno sprawę postaw weź ja na ostrą rozmowę
        jak ci powie prawde to się zastanów czy twoja psychika to wytrzyma i jej
        wybaczysz i o senatorium do 70 roku życia tylko bedzie mogla pomarzyc tak jej
        powiedz lub od razu zrób z nia porżadek jezeli uznajesz to za ujme dla ciebie.
        Ja bylem dwukrotnie i uczcziwie powiem nie widziałem żeby ktoraś z kobiet
        bez "widocznego uszcerbu na zdrowiu" nie prowokowała, albo inaczej juz
        pierwszego dnia do kolacji sa skompletowane pary.
        • awera1 Re: zdrada w sanatorium 22.01.07, 20:25
          czytam i mysle jak postapic nawet nie wiem czy kiedykolwiek mnie żona oklamała
          bo nigdy tego nie sprawdzałem więc nie wiem jak ja mam zapytac i jak mam
          patrzec w jej oczy żeby cokolwiek zrozumiec wydaje mi sie ze cokolwiek by nie
          powiedziala bedzie dla mnie niewiarygodne.Nawet biore pod uwage i to że sie
          przyzna opowie mi o wszytkim i co dalej? Czy da sie dalej z tym zyc, czy nie
          bedzie to agonia? Jestem realista i jezeli zwierzyla sie kolezance to zapewne
          miało to miejsce, kocham ja nadal i nie wiem co dalej robic.
          • termach Re: zdrada w sanatorium 23.01.07, 00:18
            Byłam w sanatorium kilka razy,zaprzyjazniłam sie z wieloma osobami,równeż
            panami,z niektórymi do tej pory utrzymuje kontakt i nie było mowy o
            romansach.Mąz oczywiście wie wszystkim.Sam zreszta,ze wzgledu na problemy
            zdrowotne,czasami wyjeżdża do sanataorium.Oczywiście bywały pary,jak w kazdym
            środowisku.Jak ktos nie chce,to nie zdradza.Moze Twoja zona po prostu z kims sie
            zaprzyjazniła?Niewinnie flirtowała?Ja po prostu powiedziałabym jej ,ze wiem i
            porozmawiała.Zawsze to lepsze niz niedomówienia.
    • red55 Re: zdrada w sanatorium 23.01.07, 00:46
      nie wiem co ci radzić sam byłem w sanatorium kilkanaście razy,wiele tych
      opowieści jest przesadzonych a i wiele prawdziwych,nie wiem co ty uważasz za
      romans,bo mogły to być zwykłe rozmowy i fascynacja drugą osobą inną od ciebie,
      ludzie w sanatoriach dużo z sobą przebywają,chodzą na jakieś tańce i nie
      kończy się to w łóżku,jeśli to był romans tzw.zauroczenie trwające tylko
      podczas pobytu tam to dałbym spokój i obserwował żonę czy nie ciągnie tego dalej
      bo gdy to jest kontynuowane to musisz zdecydowanie wkroczyć,natomiast gdy to
      umarło śmiercią naturalną to po prostu daj sobie spokój i czas wyleczy rany,
      teraz jest ci ciężko decyzja jednak należy do ciebie bo może się to skończyć
      źle dla twego małżeństwa,i nie wierz że wszyscy w sanatoriach od razu idą do
      łóżka,to ty znasz swoją żonę i powinieneś wiedzieć do jakich granic mogła się
      posunąć
    • exekutor41 Olzi ma rację... 23.01.07, 08:17
      je mam także 31 lat i żone bym puscił do sanatorium bez opotów to zależy od
      człowieka a nie od miejsca ja byłem cały rok we Wrocku a mieszkam w Gdańsku i
      przez mysl mi nie przeszła zdrada...ani mojej żonie...to zależy od morali
      osoby...mój znajowy zdradza żonę na zabawie jak sa nawet razem w kiblu gdzie
      kolwiek mnie siem chce na samą mysl wymiotować więc reasumujac Olzi ma rację a
      Twoja żona to.....to zła kobieta jest poprostu...rade chcesz? według mnie rozwód
      z jej winy i sajonara!!!...a tak po cichu to tez zalezy jaka zdrada jak
      przelotna przypadkowa i nic nie znaczaca to może kiedyś wybaczysz jak będziesz
      chciał tylko czy jest po co?
      • olzi Re: Olzi ma rację... 23.01.07, 11:04
        ile osob tyle opini
        ale trzeba przyznac, ze obiegowa opinia jest taka ze tylko romanse i romanse
        wiec moze przestan wypytywac i wyobrazac sobie niestworzone rzeczy
        to tak jak historie o tym co sie dzieje w akademikach
        ja mieszkalam 5 lat
        i dzieja sie bardzo rozne rzeczy - to prawda
        ale to tylko przekroj spoleczenstwa
        od kolek rozancowych po meliny
        a kazdy znajduje to czego szuka
        i nie mozna mowic o tym co jest powszechne, a co nie!
        podobnie w senatorium


        jesli czujesz ze nie przejdziesz z tym do porzadku dziennego
        ani nie jestes wstanie spokojnie poczekac na wyklarowanie sytuacji
        a Twoje negatywne emocje bede tylko wzbierac
        i nie powstrzymasz sie przed sledzeniem, sprawdzaniem itp
        to przeprowadz konfronatcje
        i chyba czym szybciej tym lepiej
        nie napisales co oznacza w Waszym przypadku slowo "romans"?
        moze kolega uzyl zbyt mocnego slowa?
        moze to byl flirt
        moze zauroczenie?
        moze sam sie nakrecasz?
        tu sie wpelni zgadzam z red55
        moze ten przekaz informacji zona-kolezanka-kolega-Ty zadzialal jak gluchy telefon?

        trzymam kciuki
        i napisz nam jak sie trzymasz


        co do mikufiku1 to moge tylko powiedziec ze Twoj pseudo-argument "w sanatorium
        nie ma takiej opcji żeby nie romansować i niech mi
        poprzedniczka nie pisze że ja to ominęło no chyba że brzydka jak noc
        listopadowa" mnie tylko rozbawil:)
        bo pomijajac cala reszte, to od kiedy sexapil, poddatnosc na flirty, urok
        osobisty i ogolne powodzenie jest liniowo skorelowane z uroda? pozdrawiam;)

        • mikufiku1 Re: Olzi ma rację... 23.01.07, 13:53
          padaja pytania czy to byl romans czy łózko, a jaka to jest róznica i na czym
          polega? rozumiem że romans to zachowania takie: oboje śa zauroczeni sobą przez
          trzy tygodnie sa ze soba tzn chodża na spacery na kawe przytulaja sie caluja
          sie itd, ale czy wiedzial o tym mąż w ciagu tych trzech tygodni? Napewno nie
          żona brała zabiegi i ew spotykala sie z koleżankami czy to macie na mysli? Dla
          mnie nie ma róznicy czy sie całuje czy uprawia seks no bo jaka? moze czegos nie
          rozumiem.
          • olzi Re: mikufiku1 23.01.07, 14:50
            i generalnie masz racje , tj. moim zdaniem masz racje, co do znaczenia slowa romans
            sadze wiec, ze albo jestes mezczyzna albo zdroworozsadkowa kobieta:)
            ale patrzac po znajomych widze, ze slowo to bywa inaczej interpretowane
            np (dosc skrajne przypadki, parafrazuje teksty moich znajomych, a nie tanich
            powiesc, choc nasuwa sie cos innego):
            1. minelismy sie na ulicy, a potem on sie odwrocil i ja tez, spojrzelismy na
            siebie, potem kazdy zmieszany odwrocil wzrok, oboje wiemy ze zmarnowalismy
            szanse, ta iskra, ten zaczatek prawdziwego uczucia, ale jestem cos winna mezowi
            (moja znajoma lat 57 i zyje tym zdazeniem przez ostatni rok:((
            2.kolezanka, wyksztalcona, ladna, lat 30 ugania sie za maszynista z tramwaju, od
            lat 5 i doznaje pelnej ekscytacja, gdy kupuje u niego bilet, i jakie
            zaangazowanie, zeby trafic na jego zmiane:(
            3.studentka lat 23 podchodzi do znajomego chlopaka z grupy, grajacego na gitarze
            dz:prosze zagraj cos dla mnie
            ch: eee nieee- wstaje i odchodzi
            dz: ach jakiz on niesmialy....podobam mu sie:)))

            nie oceniam i nie rozumiem do konca, ale akceptuje takie zachowania
            kazdy jest inny

            chodzi mi o to, ze czasami spotyka sie dwoje ludzi razem siedza pija kawe,
            chodza na spacery, rozmawiaja
            i dla jednego jest to mile spedzenie czasu
            a dla drugiego: dreszcz emocji, romans, pokrewienstwo dusz, przeznaczenie itp.
            tak wlasciwie to nie wiemy co wydarzylo sie w tym senatorium
            i jaka jest owa zona, ani nawet co dokladnie powiedziala kolezance
            moze chciala sie tylko pochwalic, pofantazjowac,
            a moze chciala i przypuszczala,
            ze to dojdzie do meza,i zrobila to specjalnie, zeby wywolac w nim zazdrosc
            nie wiemy jak zachowywal sie zainteresowany podczas pobytu zony w senatorium
            czy dzwonil, odwiedzal, sms-owal?

            wiec czemu ludziska piszecie, zeby ja rzucal?

            • mikufiku1 Re: mikufiku1 23.01.07, 15:29
              a jak ją mie odwiedzał( bo to raczej wyjatki)lub mało dzownil to rozumiem
              miala usprawiedliwiona swobode, a jakie ma znaczenie co on podczas jej pobytu
              w sanatorium robil? Wydaje mi sie że nawet jezeli cos nagannego robil to ona o
              tym nie wiedziala i to nie jest obecnie tematem rozważan.Należy przypuszczać że
              nic złego nie robil skoro jest zszokowany zachowaniem żony i nic nie wspomina
              żeby ona miala jakies do niego pretensje, opwiada nie jemu ale koleżance o
              przygodzie i z tego powodu jest daleko nie uczciwa a wręcz zepsuta bo jeszcze
              sie chwali, ukradkiem rozmawia przez telefon zreszta nie wiadomo z kim ale
              rozmowa podejrzana jak pisze sam zainteresowany więc coś na rzeczy jest a w
              normalnym uczciwym małżństwie tego być nie może, nie rozumiem tez powodów do
              stosowania takich technik jak czytałem wcześniej,że może specjalnie puscila
              taka informacje żeby doszło do niego, ludzie to nie słuzby specjalne i
              tworzenie desinformacji to jest instytucja małżeństwa i tu nie ma miejsca na
              tego typu zachowania, maałżeństwo jest małżeństwem i nie wiele się zreformowało
              od zarania bo i nie mogło tu sie stosuje proste uczciwqe reguly.

              • olzi Re: mikufiku1 23.01.07, 16:26
                oczywiscie, ze masz racje
                ja chcaialam tylko powiedziec, ze zycie nie jest czarno -biale
                i od pewnych zachowan i bledow jest mozliwosc powrotu i naprawy
                a od pewnych juz niestety nie:((
                oczywiscie, ze postapila zle,
                i rozpowiadanie kolezance tez bylo niewlasciwe
                i nieuczciwosc malzenska itd
                ale pytanei jest co teraz?
                jak dowiedziec sie prawdy?
                i moim zdaniem wazne jest mimo wszystko co naprawde zaszlo i dlaczego?
                • dendrowca Re: mikufiku1 23.01.07, 20:52
                  juz kiedys na forum opisywalem swoja podobna sytuacje, moja żona do ktorej jak
                  mi sie wydawało mialem nieograniczone zaufanie wyjechala na kilkudniowe
                  szkolenie, wyjeżdzala także wcześniej i za kazdym razem wszytko było niby ok
                  ale tem ostatni raz w naszym malżeństwie okazał sie fatalny.Żona szkolenie
                  kończyla w sobotę a w niedzielę mial byc powrót, w piatek wpadl do mnie kolega
                  i tak sobie drinkowalismy paadł pomysl że w sobote przed poludniem zrobimy
                  sobie wycieczkę po Grazynke( tak ja będe nazywal) a przy okazji troche
                  zwiedzimy i się zrelaksujemy byla to odległóśc okolo 400 km oczywiście Grażynce
                  nic nie mówilem chcialem jej zrobic niespodzianke, na miejsce dotarliśmy
                  wieczorem akurat trwal wieczorek pożegnalny na sali towarzystwo ledwie trzymalo
                  sie na nogach moja żona w objeciach jakiegoś faceta, mnie krew zalała na
                  miejscu ale ochlonąlem pomyslaem że to taki taniec że to taka chwila i zaraz do
                  niej podejde i bedzie milo, ale ona dalej tanczyla z tym samym męzczyną i to
                  juz nie byl zwykly taniec, ich zachowania dawaly wiele do myslenia, w przerwie
                  wyszli na spacer bylo ciepło gdy sie znalezli w ustronnym miejscu zaczęli sie
                  calowac chyba wiecie jak sie czulem widzac ich zachowanie, kolega niemalze sie
                  rozchorowal byl wsciekly ze ze mna pojechal, Grażynka go nie znala więc
                  przechadzal sie kolo nich wszystko widzial, po po wrocie na sale dalej sie
                  przytulali i calowali w tancu w koncu znikli poprostu poszli do tego faceta a
                  byl nim jeden z wykladowcow,kolega zapukal do pokoju Grażynki otworzyla
                  koleżanka i powiedziala że Grażynki dzis nie bedzie dopiero rano.Ja zadzwonilem
                  z komórki a moja byla żona powiedziala mi że jest bardzo senna i że juz jest w
                  łóżeczku chce sie wyspac bo rano wyjżdza, tak byla w łóżeczku ale nie swoim. Po
                  powrocie udawalem że nic nie wiem ona rzucila mi się w ramiona, mówila że cały
                  czas tęsknila że jest taka szczesliwa że jestem przy niej że mnie bardzo kocha
                  i że te wyjazdy ją tylko denerwuja i chyba juz wiecej nie
                  pojedzie.......domyslcie sie jaki byl koniec.
                  • pawelbuczynskiwarszawa7777 Re: mikufiku1 22.10.15, 11:38
                    ale coś tu jest nie tak - jeżeli jechał 400 km , zobaczył - co zobaczył - to dlaczego w pewnym momencie nie przewał tego - np. widząc , że ona wchodzi z gachem do jego pokoju o północy ? Ja bym wywalił drzwi, a jakby przyjechała policja - to o to przecież chodziło. A wtedy to ona albo by się pokajała, obiecała poprawę itp. - a tak - to zrobiła go w trąbę. A gach najadł by się wstydu razem z nią , a skoro był tam wykładowcą - to wyleli by go z pracy. A nawet jakby go przy okazji nawalił ( był przecież z kolegą ) - to nic by mu nie było , bo działał w afekcie. A tak, skoro zostawił ją z gachem w łóżku i wrócił 400 km do domu - to wykazał słabość i tchórzostwo - sorry. A może - ( ale chyba nie ) - on lubi obserwować żonę, jak go zdradza ??? Coś tu jest nie tak z tą jego reakcją. Ten wpis jest w dziale " sanatoryjnym " - ale jak moja żona zaczęła coś mówić o sanatorium, to od razu jej zabroniłem - bo wiem z opowiadań bywalców , co tam się dzieje. I teraz mam spokój.
                    Korporat
    • bajeczka35 Chcesz 23.01.07, 23:18
      pozbyć się żony/męża wyślij ją/jego do sanatorium, tam znajdą innego/inną, he he he stara prawda, skąd naiwność, że w przypadku Twojej żony nie będzie inaczej?
      Sanatorium, to raczej tam startuję ludzie, którzy mają swoje lata, a więc małżonka, zgaduję, że jest lekko po 50-tce. Ech w tym wieku się dowartościować.. Która na to nie poleci? Nieważne dlaczego zdradziła /poczucie młodości i atrakcyjności/, ale co z tym fantem zrobisz. Bynajmniej ja jestem zwoleniczką teorii, skoro jedna strona zdradziła niech druga strona ma do tego też prawo, remis i mniej pretensji do siebie wzajemnie
      • urzednik.ilawa Re: Chcesz 24.01.07, 14:51
        Zgadzam się z bajeczka35
        oko za oko itp. jednak musisz mieć pewność, że zdrada miała miejsce.
        Pytanie brzmi
        czy był romans - kawa buzi biuzi, przytulanie i żdadnego seksu
        czy może tylko zdrada - ihaaaaaaaa kota nie ma, myszy harcują.
        Tak czy inaczej jezeli chcesz wyrównać rachunki to wierz mi
        kac moralny gwarantowany jeżeli nie będziesz pewien czy nie odplaciłes za darmo.
        a może lepiej mieć zawsze tengo asa w kieszeni - Ty byłeś w porządku ona
        niekoniecznie.
        Pozostaje jeszcze kwestia co z kolegą - jak sprawa się rozejdzie to może być
        nieciekawie - plotki potrafią wiele złego uczynić.
        • bajeczka35 Re: Chcesz 24.01.07, 17:36
          Diabli z plotkami, zwróc uwagę, że bezwzględu co robisz i tak ludzie na Twój temat plotkują, a z reguły nie ma w tym cienia prawdy. Niech sobie ludziska gadają, parę dni i rozejdzie się po kościach, bo tę plotkę zastąpią inne, byle tylko nimi się nie przejmować i nie okazywać tego, wtedy nie ma żeru dla plotkach i szybko plotka umiera...
          Moja ulubiona teoria: lepiej dać temat do plotkowania niż mają coś na mój temat wymyśleć, bo wtedy może być nieciekawie.
        • mikufiku1 Re: Chcesz 24.01.07, 21:56
          wyjasnij "kawa buzi buzi, przytulanie i żadnego seksu" czy to jest dopuszczalne
          a seks nie? i jaka to róznica? czy akceptowalbys żeby Twoja zona spotykala sie
          z mężczyna i buzi buzi? bardzo jestem ciekaw.
          • bajeczka35 Re: Chcesz 24.01.07, 22:27
            Może to, że "kawa, buzi, buzi" jest dopiero przedsionkiem zdrady, a seks z obcym to już zdrada? Może to tylko malutki grzeszek do przebaczenia, który przeboleć i podarować żonie nie jest tak trudno i ten błąd łatwo naprawić? Tylko fakt, czy dla zauroczonej kobiety obcym facetem znaczenie mam mąż? Pozostaje pytanie, jak mąż ma ponownie zainteresować swoją żonę, by konkurenta odsunąć w cień zapomnienia?
            • urzednik.ilawa Re: Chcesz 25.01.07, 07:37
              "kawa, buzi buzi" to dokładnie przedsionek zdrady. Dla jednych zdrada to seks,
              dla innych to długotrwały romans a dla jeszcze innych za zdrdę można uznać jak
              np. pijany facet na imprezie (żonaty) złapie za tyłek koleżankę.
              Załóżmy ogólnie, że "kawa buzi, buzi" to uznana przez kobietę "zdrada" a przez
              faceta "przedsionek zdrady". Co w atkim wypadku - co jeśli Twoja żona uznała to
              za zdradę i Ty odpłacisz jej tym samym - tzn. zdradą, ale w Twoim rozumieniu.
              Przykład: sanatorium - wypiła - dała się odprowadzic do pokoju - pocałowali
              się -złapał ją za hmm.. - koniec - poszła spać (zdrada hmm. owszem może
              fizyczna ale czy emocjonalna ???) - jak wyrównasz taki rachunek !!!! skąd
              będziesz wiedział jak daleko możesz sobie zajść ????
              Dam Ci radę - nie zdradzaj - trzymaj asa - może kiedyś Ci się przydać.
              Poza tym łatwiej jest przebaczyć komuś kogo się Kocha niż sobie.
              A jezeli chcesz się zemścić to... bądź dla żony jak 7 cud świata - spraw by
              goraco pożałowała tego co zrobiła, tego, że mogła stracić kogoś takiego jak
              Ty.. a jeżeli historia się powtórzy... wtedy to Ty będziewsz ten dobry
              poszkodowany przez życie
    • aletopierdolnie Re: zdrada w sanatorium 24.01.07, 22:53
      Ja na twoim miejscu ,(jak jestes pewien tego co czujesz) zrobiłbym to samo co twoja żona , zdradził bym ją i wynik wyszedłby na 0.
      I nowe życie przed toba z kochająca żoną. Przestań sie zamartwiac.
      • mikufiku1 Re: zdrada w sanatorium 25.01.07, 09:28
        wasze rady sa wyjatkowo teoretyczne albo ja czegos nie rozumiem, będąc na jego
        miejscu zakladam że zone kochal że jej bezgranicznie ufal nagle dostał
        olśnienia że ona zaintersowala sie innym mężczyzną ze tamten był/jest dla niej
        bardziej atrakcyjny, coś ja zauroczylo itd. czy w tej sytuacji maożna na
        chłodno kalkulować " ty mnie to ja tobie" jeżeli tak można to jestem pewien że
        to nie małżeństwo a zwykly kontrakt a w jego glowie napewno straszny mętlik i
        żal, nie da sie rewanżem naprawić zdrady tak myślą najczęściej kobiety ktore po
        pewnym czasie tego żalują. Inna bajka to to,że jak oczy nie widza to sercu nie
        żal bardzo częste sa przypadki takich romansidel nawet i seksu na boku nie wiem
        skad sie to bierze że człowieka coś skusi ale potem wszytko powraca do normy
        gorzej jak sie to wyda lub samemu opowiada koleżance, gdyby mnie to spotkalo to
        już by było po rozmowie z żona i byc moze po rozwodzie.
        • urzednik.ilawa Re: zdrada w sanatorium 25.01.07, 09:55
          Zgadzam się z mikufiku odnośnie kilku rzeczy
          1. nie możńa chłodno kalkulowac - bo w grę wchodza uczucia a to wyklucza
          chłodną kalkulację
          2. małżeństwo to nie kontrakt - "będę Ci wierny ... dopóki śmierć nas nie
          rozłączy " a nie "będę Ci wierny dopóki Ty mi będziesz"
          Poza tym można udawać, że problemu nie ma dopóki: żona nie rozpowiada; to był
          odosobniony przypadek nie wart rujnowania małżeństwa; mąż udaje, że o niczym
          nie wie - jeżeli natomiast wie koleżanka i mąż koleżanki to jak mówiłem
          wcześniej - trzeba zareagować (nie mylić z rozwodem czy rewanżem - po prostu
          porozmawiać)
          Nie wiem na ile wy ale ja nie uważam żeby pojedyncza zdrada była zawsze powodem
          do rozwodu.
    • wwwpartytura moje zdanie 07.10.15, 11:56
      Co jest lepsze od razu pozbyć się "zgniłego jabłka" czy dopiero po 40 latach małżeństwa (związku) ???? SWOŁOCZ !!!! Zakochała się i to wszystko tłumaczy ??? Następnym razem wróci bez majtek, bo kolega czy jakiś sąsiad zatrzyma sobie je jako trofeum jak ją nakryjesz to się rozpłacze i znowu jej wybaczysz ??? wiesz co jest w tym wszystkim najgorsze że jesteś wyśmiewany, pozbawiony szacunku (bo wszyscy w kolo wiedzą tylko nie ty) ... tu nie ma alternatywy ropiejący wrzód trzeba usuwać natychmiast, bo będą przerzuty ... nie próbuj jej zdradzić bo cię z torbami puści, wynajmij detektywa niech zbierze dowody i do sądu z dobrym adwokatem ...DASZ RADĘ !!! CZASAMI SĄ RÓŻNE DODATKOWE ASPEKTY NP:byłeś "gołodupiec" i się wżeniłeś ... wtedy siedż cicho bo bogatemu wolno, a tobie nie ...
      • sabat777 Re: moje zdanie 07.10.15, 19:49
        Te, archeolog! Indiana Dzons juz przeszedl na emeryture...
    • edekzgredek99 Re: zdrada w sanatorium 07.10.15, 13:02
      @awera1 powiem Ci tylko ze masz durnego psa skoro nie wyczul Cie w tych zaroslach
    • prosty_facet :-) 07.10.15, 19:19
      awera1 napisał:

      > przezywam drammat.

      Jedź do sanatorium ;-)
      • agus-ia76 Re: :-) 08.10.15, 21:02
        ale ma chu...ą koleżankę...
    • ambx Re: zdrada w sanatorium 10.10.15, 21:59
      Awera!
      Zajrzyj na o2/forum/seks i erotyka/fantazje i opowiadania. Jest tam temat "żona w sanatorium" - nazbierało się tego 24 strony! Mocna lektura. Wielu rogatych małżonków bardzo sobie chwali aktywizację łóżkową małżonek po pobycie w sanatorium. I jeszcze stary dowcip. Św. Piotr pokazuje małemu aniołkowi Polskę, najpobożniejszy kraj w Europie. Spoglądają nocą zza chmurki i aniołek widzi na całej połaci pobożnego kraju błyskające czerwone światełka. Pyta się świętego Piotra co to takiego? "To światełka które zapalają się gdy mąż zdradza żonę lub zona męża! "A ta wielka czerwona łuna na środku? To Ciechocinek!!!
    • ambx Re: zdrada w sanatorium 11.10.15, 12:14
      Ooops! Rzeczywiście, nie spojrzałem na datę rozpoczęcia tematu. Autor albo się rozwiódł albo przyzwyczaił. Ale temat niewierności gdy sytuacja temu sprzyja i można liczyć na to, że "legalny' partner się nie dowie - nie zmieniła się o paleolitu. Wszyscy jesteśmy potomkami poligamicznych małpoludów. Czasami ta 'małpia natura' przebija przez pokłady qltury. i tak już będzie.
      • onann Re: zdrada w sanatorium 29.10.15, 14:45
        Kolega mi mówił, że choćbyś pojechał do sanatorium z żoną i przez cały czas trzymał rękę na jej cipce to i tak ktoś by się wcisnął przez twoje palce:)) Tak to jest w sanatorium....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka