Dodaj do ulubionych

a teraz plizzz pomóżcie-jak to jest z rozwodem?

19.02.07, 10:44
Słuchajcie na pewno nie jedna/jeden z Was podjęli się tego kroku. Bardzo Was
prosze napiszcie mi jak to jest? Jesli druga strona nie zgadza się, to jest z
orzekaniem winy, prawda? Ile srednio ta cała procedura się toczy? jak to jest
z kosztami? I jakie ja Waszym zdaniem mam szanse?
Z góry bardzo dziękuję za pomoc!!!
Pozdrawiam.

Majowe bebe
Patrycja
Obserwuj wątek
    • myszonka1 Re: a teraz plizzz pomóżcie-jak to jest z rozwode 19.02.07, 10:54
      moge na priv?
    • magda1217 Re: a teraz plizzz pomóżcie-jak to jest z rozwode 19.02.07, 10:59
      Co prawda nie mam tego za sobą, ale trochę wiem. Przede wszystkim trwa to
      relatywnie bardzo długo, ze względu na ilość spraw. Nie wiem z jakiego miasta
      jesteś, ale w Gdańsku koleżanka uzyskała rozwód po około pół roku (i to tak
      dzieki znajomościom) Poza tym od 1 stycznia sąd ma obowiązek skierować parę na
      mediację. A orzekanie o winie, to co innego niż sytuacja braku zgody drugiej
      strony. Aby sąd orzekł o winie, musisz o to wnioskować.
      Koszty sądowe zależne od dochodów powoda (kiedys było min.60zł przy braku
      dochodów).
      Pozdr.
      • kawitator Re: a teraz plizzz pomóżcie-jak to jest z rozwode 19.02.07, 12:12
        poszukaj odpowiedzi tam
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=24087
    • your_and Nie to forum 19.02.07, 12:09
      Nie sądzisz że tematyka twojego wątku odbiegła już poza tematykę tego forum?

      Jeżeli nie widzisz już szans, nie masz motywacji poprawiania tego co masz w
      małżeństwie adekwatne jest inne forum:

      Rozwód..i co dalej?
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=24087
      • misssaigon prrrrrr.... 19.02.07, 12:27
        saimirka, w każdym mieście działaja bezpłatne pkty porad prawnych, w których
        dyzuruja prawnciy ewentualnie studenci prawa - wrzuc w wyszukiwarke hasł
        "bezpłatne porady prawne" i na pewno cos znajdziesz - domniemywam, ze jesli nie
        masz na adwokata to mozesz liczyc rowniez na zwolnienie z kosztow sadowych...


        ale...zanim ruszysz te cala machine z miejsca - sad, zeby mogl orzec rozwód
        musibyc przekonany , ze nastapił CAłKOWITY I NIEODWRACALNY rozkład pozycia
        małzenskiego i to nie znaczy ze od tygodnia nie spicie w jednym lozku a maz jada
        na miescie...

        sad musi sie rowniez kierowac dobrem maloletnich dzieci przy orzekaniu o rozwodzie

        zastanów sie najpierw czy jestes w stanie udowdnic, ze waszym dziecio bedzie
        lepiej tylko z toba niz w pelnej rodzinie, czy jestej w stanie udwodnic , ze
        nastapil ten rozklad pozycia (wymagane jest minimum rok)

        bo nie ma co rozkrecac aferki kiedy sad cie odesle z kwitkiem , a na
        porozumienie z mezem nie bedzie juz zadnych szans

        nie zawsze trzeba od razu strzelac najwiekszym kalibrem

        pomysl nad poradnia malzenska, [poszukaj pomocy i mediacji w rodzinie

        koncówka ciazy to ciezki okres - hormony i emocje buzuja, wiec wstrzymaj konie
        bo nie sadze, ze do konca teraz racjonalnie osadzasz swoja sytuacje...

        pomysl rowniez, ze dzialajc wplywajac nieodwolanie na zycie trojga najblizszych
        ci osob, one cie kiedys osądzą - nie licz na taryfe ulgowa.

        tyle ci radzi matka dzieciom i podwójna męzatka (ale nie bigamistka) ;PPP

        • saimirka Re: prrrrrr.... 19.02.07, 12:39
          bardzo Ci dziekuję !!!
    • plutoniczna przeczytałam poprzednie i ten wątek i wniosek jest 19.02.07, 12:19
      jeden!
      i tak z powodu pierdół dzieci się rozwodzą!

      oj...dziecinne myślenie - jeszcze nie zdradził, ale na wszelki wypadek należy
      go roztrzelać:PP
      • saimirka Re: przeczytałam poprzednie i ten wątek i wniosek 19.02.07, 12:39
        Nie, sory no to lepiej dać sobą pomiatać i przymykać oko na jego działania. A
        dzieckiem przestałam być już 8 lat temu, kiedy musiałam stawić czoła samotnemu
        rodzicielstwu.

        Majowe bebe
        Patrycja
        • plutoniczna Re: przeczytałam poprzednie i ten wątek i wniosek 19.02.07, 12:56
          ale gdzie te pomiatania, dziecko?

          masz 24 lata a metnalność i dojrzałość nastolatki. Bawisz sie małżeństwo.
          Rozwód to trauma, rozpacz dzieci oraz życiowa klęska TWOJA I JEGO. i
          OSTATECZNOść. Zdaj sobie z tego sprawę.

          a że macie jakiś dołek? że macie kryzys prawdopodobnie? że porejestrował sie na
          stronkach? a zdradził cie? masz na to niezbite dowody? czy tylko tobie sie
          zdaje, że miał taki zamiar?
          bo chyba ci sie tylko zdaje, że mógłby to zrobić.

          to nie "raport mniejszości" za domniemanie nikogo sie nie karze.

          Mam nadzieję że małżonek wykaże wiecej przytomnosci umysłu i nie da ci po
          prostu rozwodu. Bo niestety może nie dać i z tym sie musisz liczyć;D.

          • myszonka1 Re: przeczytałam poprzednie i ten wątek i wniosek 19.02.07, 13:20
            Mam nadzieję że małżonek wykaże wiecej przytomnosci umysłu i nie da ci po
            > prostu rozwodu. Bo niestety może nie dać i z tym sie musisz liczyć;D.
            >
            Sorry,że się wtrącę ale nie ma w Polsce instytucji: nie dam rozwodu!!!!
          • saimirka Re: przeczytałam poprzednie i ten wątek i wniosek 19.02.07, 13:26
            Myślisz stereotypowo. Dzieci maja dzieci, małżeństwio z wpadki itp itd. Moja
            starsza córka nie jest jego dzieckiem, wziął mnie z nią, wzięliśmy slub i w
            pełni swiadomie zaszłam w ciążę poraz drugi. To było zaplanowane dziecko,
            szkoda tylko, że wyłącznie ja do tego dojrzałam. A ja niczego nie domniemam.
            Mam niezbite dowody wraz z jego słowami,szuka tej drugiej.Nie ulega okazji,
            przypadkowi... tylko sam świadomie szuka odskoczni ode mnie. Już jest za późno
            by szukać dalszych dowodów- zrobił to czy nie. Dla mnie to że szuka jest już
            dowodem na nieszczerość, fałsz i znudzenie, uciekanie od wspólnych obowiązków.
            A o rozwód pytam się czystko profilaktycznie, bo jak już napisałam wcześniej na
            razie zbieram informacje i przygotowuję się od strony formalnej, jak to jest i
            co może mnie czekać. Ale wszystko po porodzie, gdy nabiorę nowych sił do
            działania. Dzięki za ten kubeł zimnej wody ale nie ze mną te numery.Wbrew
            pozorom,gdybyś mnie lepiej znała wiedziałabyś, że jestem dużo bardziej dojrzała
            psychicznie i emocjonalnie niż niejedna starsza ode mnie osoba.To nie Ty w
            wieku 16 lat urodziłaś dziecko i musiałaś liczyć wyłącznie na pomoc swoich
            rodziców.Niczego nie żałuję broń Boże, ale nie mów mi że po 5 latach
            wychowywania samotnie córki, a później w małżeństwie z nieodpowiedzialnym
            gnojem, jestem dziecinna i niedojrzała!
            • myszonka1 Re: przeczytałam poprzednie i ten wątek i wniosek 19.02.07, 13:29
              czytałaś @ ? nie denerwuj się - jestem na gg
            • plutoniczna widziały gały co brały 19.02.07, 13:50
              a ty stosujesz zasadę - na ból głowy gilotyna - twoja sprawa.
              a co 3 dziecko będzie z kolejnym;)?
              Trzeba ostrożniej wybierac ojców dla swoich dzieci albo umiec rozwiązywać
              istniejące problemy.

              No niestety, ale wpadka w wieku 15 lat i liczenie w wychowaniu na rodziców (no
              bo jak?) w samotnym rodzicielstwie nie świadczy o dojrzałości (i daruj sobie
              teksty w stylu; a co miałam usunąc????, bo nie o to chodzi.
              15 - latki nie podejmuja świadomie i odpowiedzialnie decyzji o posiadaniu
              dzieci.
              lepiej jeszcze raz przeczytaj post misssajgon o rozwodach, pięc razy odetchnij,
              idź na dluuuuuuuuuuugi spacer dwadziescia razy przemyśl i sie zastanów, a
              pomysły z rozwodem zakop 3 metry pod ziemią. I dojrzej.
              • woman-in-love posłuchaj... 19.02.07, 14:03
                ...przede wszystkim rozwód - to po prostu rozejście sie dróg. Nie żadna
                tragedia czy koniec świata. Zreszta, jeśli okazałoby sie, ze jeszcze coś między
                wami zostało dobrego, jakieś tlące sie uczucie - zawsze możecie do siebie
                wrócic. Więc nie ma na co czekać. Dowiedziec sie co i jak - i -jak radzi
                Misssaigon - rozeznac sytuację jak najdokładniej. Masz prawo wyboru: nie musisz
                marnować sobie zycia powtarzając stereotypy. Pozdrawiam!
              • myszonka1 Re: widziały gały co brały 19.02.07, 14:43
                plutoniczna,a co Ty taka pedagogiczna i ferment siejesz ,zostaw dziewczynę w
                spokoju - kazdy żyje jak chce....no i trochę/ delikatnie mówiąc/
                nieladnie ....z Twojej stron
                • plutoniczna Re: widziały gały co brały 19.02.07, 16:03
                  wiesz..to sie nazywa terapia szokowa;)
                  czasem zamiast współczuc i głaskać po główce warto kimś mocno trząchnąć, żeby
                  niepotrzebnie nie strzelał z armaty do muchy.

                  Najpierw trzeba powalczyć.
                  A jak będzie źle, to dziewczyna jeszcze zdąrzy sie rozwieść.

                  Ale nie można rozwodzić sie li tylko na podstawie "domniemywań ewentualnego
                  planowania" bo to jest śmieszne i dziecinne.

                  • myszonka1 Re: widziały gały co brały 19.02.07, 16:41
                    plutoniczna- masz rację,ale my chyba nie jesteśmy od terapii szokowej.....no i
                    sorry ,nie w takiej formie....
                    • misssaigon Re: widziały gały co brały 19.02.07, 16:47
                      myszonka ..my tu jestesmy od wszystkiego - i dlatego tak nam sie tu podoba:))))))
                    • plutoniczna ;) 19.02.07, 16:51
                      myszonka1 napisała:

                      > sorry ,nie w takiej formie....

                      a w jakiej?
                      • saimirka Re: ;) 19.02.07, 18:04
                        Ale czy ktoś czyta w ogóle co ja piszę? Przecież wyraźnie zaznaczyłam, że nie
                        chcę jeszcze tego robic tylko zbieram informacje na przyszłość.Wiem, że to nie
                        jest ani łatwa decyzja ani prosta procedura.Dlatego podejmę się tego kroku w
                        ostateczności.Póki co chcę urodzić i będę obserwować.Później się wyprowadzę, to
                        będzie z mojej strony kubeł zimnej wody na mojego m., jeśli pogodzi się z moją
                        decyzją bez walki, to sprawa jest jasna.Jeśli po tych kilku
                        miesiącach "współlokatorskiego pożycia", następnie wyprowadzki będzie
                        walczył,ale tak naprawdę czynami nie pustymi słowami, jakiś mały promyk szansy
                        może się pojawi.
                        • kitek_maly Re: ;) 19.02.07, 18:07
                          a jak sie zachowuje od czasu, kiedy pokazalas mu wydruki?
                        • matylda_n Re: ;) 19.02.07, 18:15
                          saimirka napisała (w innym wątku):
                          <On na te anonse odpowiada co odczytałam ostatnio, pisze ze szuka kobiety "przy <której mógłbym odpocząć, nie chodzi mi tylko o seks, jestem żonaty, potrzebuję <odmiany"

                          A mnie zastanawia, od czego twój małżonek chciałby odpocząć, i dlaczego nie może odpocząc przy tobie ? Ciebie to nie interesuje ??
                          Walczyć o związek muszą zawsze zarówno mąż jak i żona. Jednostronna walka jest własciwie z gory skazana na porażkę.
                          • saimirka Re: ;) 19.02.07, 18:39
                            Od czasu jak mu to pokazałam zachowuje się jak wcześniej, czyli nie znamy się w
                            domu praktycznie. A jeśli chodzi o ten odpoczynek to nie wiem od czego on musi
                            odpocząć.Najgorsze jest to, że ja z nim wielokrotnie próbowałam rozmawiać, w
                            domu miał niemalże sielankę więc nie miał od czego odpoczywać.Ale tak jak
                            napisałam ja nie mam zamiaru słuchać wyjaśnień.Miał na to czas.Nie dał szansy
                            naszemu związkowi,żeby zmienić ew. coś ale wspólnie, ja jestem zawsze na
                            wszystko otwarta.Wybrał drogę na skróty.Eh.Trudno się mówi.Czas pokaże co
                            będzie dalej, ale mówię, póki co nie moge się nawet na niego patrzeć, na jego
                            rzeczy itp bo robi mi się niedobrze.Tym bardziej że mam dostęp do jego godzin
                            pracy, godziny wejść i wyjść.Mówił, bop coś tam miał wczoraj zrobić, że nie
                            może bo pracuje.Dupa.Nie było go w pracy.ja wróciłam wcześniej od rodziców, a
                            on długo po mnie (wystrojony itp) i zdziwiona mina że już jestem.No ale w tym
                            momencie to już nie powinno mnie obchodzić gdzie tak naprawdę spędził
                            niedzielne popołudnie.Na pewno nie u swoich rodziców, bo jego siostra by mnie o
                            tym poinformowała.No dobra koniec wywodów, bo to i tak niczego nie zmieni.Czasu
                            nie cofniemy ani nikogo przez całe życie nie będziemy na siłę uszczęśliwiać.
                            Dzięki.Buźki.
                            • eeela Re: ;) 19.02.07, 21:22
                              Czyli nie przeprasza, nie tlumaczy sie, nie probuje walczyc? No to chyba masz
                              racje z tym rozwodem, niestety :-(
                            • matylda_n Re: ;) 19.02.07, 22:18
                              Wiesz, czasami trudno rozmawia się z osobami, które nie potrafią słuchać. A był czas, kiedy w ogóle chciałas słuchac jakichkolwiek wyjasnień ? Przeciez to ty zaczęłaś wprowadzać taka atmosferę w domu. Obrażasz sie, robisz ciche dni, separacje łóżkową, jestes świetna w demonstracjach swoich humorow, przypuszczam, że robisz to już nie pierwszy raz, co ? Jesli tak, to nie ma się co dziwić, że facet poprostu sie znieczulił na takie sytuacje. Czy ty tez nie wybrałaś drogi na skróty ? Jesli z ciebie emanują te wszystkie uczucia niecheci do męża to ja się nie dziwię, że on nie chce z toba rozmawiać. Bo po co, żeby awanturę wywołać ? Niezależnie od tego ja się wydażenia potoczą powinniście zacząć rozmawiać. Będziecie mieć przecież wspólne dziecko.
                              • matylda_n Re: ;) 19.02.07, 22:21
                                jejku wydarzenia, oczywiście
                              • saimirka Re: ;) 19.02.07, 22:46
                                Jejku ja potrafię słuchac i nawet wiele rzeczy tolerować.Obrażać się zaczęłam
                                bo mam już dość jego wiecznych kłamstw i działań na boku.A separacji łóżkowej
                                nie wprowadziłam, on sam zaczął spać gdzie indziej.A nie odzywa się zapewne
                                myśląc, że ja jak zwykle, bo zawsze to robiłam zrobię ten pierwszy krok.O nie!!!
                                Wbrew pozorom to nie ja się awanturowałam z domu wyniosłam raczej przepis na
                                spokojne i opanowane rozmowy, to on na każde moje słowo reagował atakiem.A ja
                                wychodziłam z założenia, że jeśli coś jest nie tak to trzeba o tym
                                rozmawiać.Niestety co z tego?
                                Dziękuję za radę, ale niestety już w tym momencie nie poczuwam się do obowiązku
                                rozmowy z nim...
                                • matylda_n Re: ;) 20.02.07, 08:40
                                  Nie wszystko jest takie jakie nam się wydaje być. Oboje walczycie tą samą bronią zadając sobie co raz mocniejsze ciosy. Robicie podobne demonstracje - ty sie obrazasz - on sie obraża. Po co, to tylko utrudnia komunikację, z która najwyraźniej macie problem juz od dawna ! Kłamstwa, sprowadzanie rozmowy do ataku, chęć odpoczynku to wszystko nie bierze się z niczego. Wiesz, co jest tego przyczyną ? Czy ty znasz/rozumiesz swojego męża, czy probowałaś go sobie ulepić na swój wymarzony wzór ?
                                  A obowiązek masz, bo będziecie mieć dziecko. I żeby nie było, to on też ma ten obowiązek. Jak nie chcesz tego zrobic dla siebie, to rób to dla dziecka.
                                • misssaigon saimirko... 20.02.07, 09:13
                                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=42194830
                                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=44571911
                                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=45403527
                                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=43959873

                                  jeśli starczy ci czasu i samozaparcia przeczytaj historie niejakiej zmagdy1...
                                  może odnajdziesz pewne podobieństwa?

                                  a ode mnie -najgorszym momentem w kryzysie w małzenstwie jest "zaciecie sie"
                                  kiedy duma i poczucie prawdziwych lub wyimaginowanych krzywd bierze góre nad
                                  rozsadkiem i poczuciem odpowiedzialnosci

                                  ludzie robia wtedy wszystko zeby zaprzepascic kazda szanse porozumienia i
                                  obrzydzaja sobie partnera do cna...
                                  nigdy nie jest tak, ze nagle obie strony przytomnieja i zaczynaja wspołpracowac
                                  - ktos musi pierwszy przelamac lody...

                                  pomysl nad rodzinnym spotkaniem - rodzina twojego meza - jego siostra (podbno
                                  masz z nia dobre uklady) - spotkajacie sie - ty opowiesz swoja historie, twoj
                                  maz swoja...mysle ze rodzinie bedzie zalezec na waszym zwiazku a dziadkom na
                                  kontakcie z wnukiem - wiec moga tu spelnic role mediacyjna - a z racji wieku i
                                  doswiadczenia - zapewne beda mieli inne spojrzenie

                                  wiem ze ciaza jest czesto ciezka przeprawa dla malzenstwa - ale jest to okres
                                  przejsciowy - masz naprawde bardzo powazny powód, zeby walczyc o trwalosc
                                  rodziny - tylko nie walcz ze swoim mezem - to nie to samo
                                  • saimirka a propo rodziny 20.02.07, 10:30
                                    Mieszkaliśmy z jego rodzicami jakiś czas, ale jego kochana mamusia wypieprzyła
                                    nas na zbity pysk, nie patrząc na jedno dziecko a grugie w drodze... Obraziła
                                    się, bo my nie mieliśmy wesela (to nic ze sami nie chcielismy miec, nam
                                    wystarczyl tylko obiad), a moi rodzice mojej mlodszej siostrze wyprawili.
                                    Zrobila nam awanture, ktora zakonczyla sie nasza wyprowadzka.Wiec temat rodziny
                                    jest zamknięty :) a co do rozmow.No mówie Wam, że on jest przyzwyczajony że to
                                    głównie ja pierwsza przychodzę po rozum do głowy, wyciagam do niego reke,
                                    rozmawiamy, i suma sumarum przechodzimy po wszystkim do porządku dziennego.A ja
                                    wiedziałam kogo sobie biorę za męża.Tylko mówię, jest masa jego wad, które
                                    jestem w stanie zaakceptować i nie lepię sobie jego według własnego pomysłu,
                                    ale gdy pewne granice zostaną przekroczone, to niestety... najgorsze jest to,
                                    że wszyscy naokoło widzieli jego brak szacunku do mnie, brak ciepła, doceniania
                                    pewnych rzeczy itp. Dla niego wszystko co było w domu, było wyrobiona przeze
                                    mnie normą. A gdy czasem się źle poczułam nie zrobiłam obiadu, to w domu była
                                    awantura, że ja cały dzień spię i nic nie robię...nieważne, że przez większość
                                    czasu moja ciąża była zagrożona a robiłam w domu dosłownie wszystko.Pan wracał
                                    do domu i miał wszystko podane pod nos, bo mu się należy.On pracuje, ja siedzę
                                    w domu.Ale nieważne, że ja tez pracowałam, że na L4 dostaję 100% wypłaty, nie,
                                    ważne jest tylko to, że on pracuje.Aj tych rzeczy mogłabym wymieniać bez
                                    liku.Wieczne niemalże klejenie się do niego, no ja niestety potrzebuję
                                    czułości, on nie musiał tego robić, bo to ja pierwsza wchodziłam mu na
                                    kolana.Może właśnie tu tkwi bład.Może on chce się w stosunku do jakiejś niuni
                                    postarać, nie wiem... ale przecież ma w domu kochającą i oddaną zonę.Teraz
                                    będzie miał zimną sukę (przepraszam za wyrażenie). ja mam po prostu dość!!!!!!!!
                                    • misssaigon Re: a propo rodziny 20.02.07, 10:49
                                      a wiec widzisz - sama jestes swiadoma błedów jakie popełniłas od poczatku...

                                      ale... kiedys pisałam juz ze mezczyzni inaczej pojmuja wklad w zycie rodzinne,
                                      zwykle uwazaja, ze jesli kobieta pracuje, dba, nadskakuje to dlatego, ze tak
                                      lubi, sprawia jej to satysfakcje i jest dla niej przyjemnoscia - wiec skor jest
                                      przyjemnoscia po co jeszcze dowody wdziecznosci w postaci przytulania , kwiatow
                                      itd itp...

                                      skor sytuacja jest jaka jest - zajmij sie soba i przygotuj na narodziny dziecka,
                                      odpocznij - nie musisz juz gotowac obiadkow dla niego , prac, cerowac i
                                      prasowac...nerwy, zloszczenie sie i gryzienie te sytuacja w obecnym stanie nie
                                      dziala dobrze na ciebie i twoje dziecko...bedziesz jeszzce mila okazje sie tym
                                      poemocjonowac...wiec teraz spokoj :))
                                    • matylda_n Re: a propo rodziny 20.02.07, 11:10
                                      Przechodzenie nad wszystkim do porządku dziennego nie sprawdza sie na dłuższą metę, szczególnie jesli chodzi o sprawy istotne. Cały szkopuł w tym, aby umieć wspólnie znaleźć i nazwać problem, ustalić jego przyczynę, poszukać rozwiązania i wspólnie pracować nad tym aby je wprowadzić w życie. To nie kwestia jednej czy dwóch rozmów. To cały proces, czasami trwający nawet kilka miesiecy w zależności od rangi problemu.
                                      Jedno jest pewne. Postawa zimnej suki napędzi tylko dodatkową złość i poczucie odosobnienia. Nie zapewni ci spokoju tak bardzo teraz i w najbliższym czasie potrzebnego.
                                      • saimirka Re: a propo rodziny 20.02.07, 11:23
                                        Kurcze no właśnie sama się sobie dziwię, ale jestem dziwnie spokojna.Od czasu
                                        gdy pokazałam mu te wydruki, kamień spadł mi z serca.Czuję się lekko.Mała we
                                        mnie już przestała szaleć, bo jak ja czułam złość, gniew itp ona we mnie się
                                        wsciekała, teraz chyba czuje, że mamusia poluzowała :) Tak, więc póki jestem
                                        spokojna, poczekam na rozwój wydarzeń, będę Was na bierząco informować, o ile
                                        mój problem Was nie znużył :) Muszę dbać o dzidzię we mnie i ta starszą, z
                                        którą ostatnio próbowałam porozmawiać o tym, że ludzie dorośli się czasami
                                        kłócą, różnice zdań itp itd na co ona z taką zlewką "wiem mamo- dlatego nie
                                        chcę mieć męża" ;))) cały czas chodzi i się śmieje, jej stosunek do m. się nie
                                        zmienił więc o tyle dobrze.Dobrze kończę buxki i jeszcze raz wielkie dzięki.Aj
                                        kochane jesteście!!!
                                        • your_and Ściganie przestępstwa na wniosek pokrzywdzonego 20.02.07, 18:04
                                          saimirka napisała:
                                          > Kurcze no właśnie sama się sobie dziwię, ale jestem dziwnie spokojna.Od czasu
                                          > gdy pokazałam mu te wydruki, kamień spadł mi z serca.Czuję się lekko.Mała we
                                          > mnie już przestała szaleć, bo jak ja czułam złość, gniew itp ona we mnie się
                                          > wsciekała, teraz chyba czuje, że mamusia poluzowała :)

                                          Cel uświęca środki, taaaa
                                          Gdyby małzonek nie miał skrupułów i się wkurzył wpakował by Cie w niezłe tarapaty.
                                          Jak na razie zdrada fizyczna czy emocjonalna nie jest karalna, w przeciwieństwie
                                          do naruszenia tajemnicy korespondencji, choćby współmałżonka, która jest
                                          przestępstwem ściganym na wniosek pokrzywdzonego.

                                          Naruszenie tajemnicy korespondencji (art. 267)
                                          Art. 267.
                                          § 1. Kto bez uprawnienia uzyskuje informację dla niego nie przeznaczoną,
                                          otwierając zamknięte pismo, podłączając się do przewodu służącego do
                                          przekazywania informacji lub przełamując elektroniczne, magnetyczne albo inne
                                          szczególne jej zabezpieczenie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności
                                          albo pozbawienia wolności do lat 2.
                                          § 2. Tej samej karze podlega, kto w celu uzyskania informacji, do której nie
                                          jest uprawniony, zakłada lub posługuje się urządzeniem podsłuchowym, wizualnym
                                          albo innym urządzeniem specjalnym.
                                          § 3. Tej samej karze podlega, kto informację uzyskaną w sposób określony w § 1
                                          lub 2 ujawnia innej osobie.
                                          § 4. Ściganie przestępstwa określonego w § 1-3 następuje na wniosek pokrzywdzonego.
                                          www.policja.pl/portal/pol/32/576/
                                          • kici10 Re: Ściganie przestępstwa na wniosek pokrzywdzone 20.02.07, 19:05
                                            A czemu ma służyć straszenie dziewczyny?
                                            Jest to tak samo łatwe do udowodnienia, jak to, że mąż lubi zostawiać otwartą
                                            pocztę na kompie, którą się niechcący przeczytało.
                                          • misssaigon dobre sobie 20.02.07, 19:34
                                            your and - pokaz mi takiego policjanta, który przyjmie podobne zgłoszenie od
                                            wspołmałzonka - hehe...
                                            to, ze przepisy sa, wcale nie znaczy, że ktokolwiek je stosuje - no chyba , że
                                            akurat trwa kampania wyborcza:)))
                                            • your_and Re: dobre sobie 20.02.07, 19:57
                                              Czytałem akurat kiedyś o sytuacjach kiedy się faceci zaparli w ostrej wojnie
                                              małżonków na noże. Wzmiankowane sprawy się wlokły i nie wiem jak skończyły ale
                                              zgłoszenia olać nie mogli.

                                              Po za tym chciałem zwrócić uwagę że powtarzające się chwalenie się na tym forum
                                              grzebaniem w cudzej poczcie jest etycznie co najmniej wątpliwe, a jakoś ta się
                                              składa że i oficjalnie penalizowane.
                                              • kici10 Re: dobre sobie 20.02.07, 20:16
                                                Sugerujesz, że w podobnej sytuacji nie zhańbiłbyś się podobnym działaniem,
                                                tylko z honorem nosił poroże?
                                                • your_and Re: dobre sobie 20.02.07, 20:37
                                                  kici10 napisała:
                                                  > Sugerujesz, że w podobnej sytuacji nie zhańbiłbyś się podobnym działaniem,
                                                  > tylko z honorem nosił poroże?

                                                  Honor jest tu pojęciem względnym.
                                                  Pracowałem z takim co za odpowiednio honorowe do uznał zastrzelenie ją i jego.
                                                  Faktycznie, sąd wykazał się niezwykłym i zrozumieniem. Musiał tylko nocować w
                                                  zakładzie karnym przez paręnaście (?) lat.


                                                  • misssaigon Re: dobre sobie 21.02.07, 09:50
                                                    od czytania cudzej korespondencji do morderstwa jeszcze długa droga...a
                                                    "w;amanie sie " do cudzej skrzynki trzeba udowodnic...

                                                    jak to sie robi? - nalezy wezwac specjaliste, najlepiej takiego, który bedzie
                                                    mógł potem swoje kwalifikacje udowodnic przed sadem i zechce tamze zeznawac,
                                                    zlecic mu ekspertyze naszego komputera 9o ile jest nasz - bo jesli wspolny to
                                                    malzonek musi wyrazic zgode jako współwłasciciel) - specjalista zabezpieczy
                                                    dowody wraz z komputerem i i hajda do sadu.

                                                    tez mi sie chce smiac kiedy slysze pomysly, ze smsy maja byc dowodami w sprawie
                                                    rozwodowej - który operator na to pojdzie? - pzreciez ostałby zawalony wnioskami
                                                    z sadu o udostepnienie smsów w sprawach prywatnych...
                                                  • your_and Re: dobre sobie 21.02.07, 10:38
                                                    misssaigon napisała:
                                                    > "w;amanie sie " do cudzej skrzynki trzeba udowodnic...

                                                    Wiesz miss, kwitowanie sprawy w ten sposób jest dla mnie bardzo cyniczne.
                                                    Przemoc domową też trudno udowodnić.
                                                    I też większość nie brakuje przekonanych ze mają święte prawo przyłożyć żonie
                                                    jak mają tylko "odpowiedni" powód.






                                                  • misssaigon cynizm????? 21.02.07, 12:20
                                                    your and to nie cynizm...

                                                    weźmy taki przykład - Urząd skarbowy sciga cie za zatajanie dochodów - np
                                                    spzredałes samochód na allegro i nie odprowadziłes podatku od spzredaży - która
                                                    pomimo tego ze jest czynnoscia jednorazową - wg interpretacji US - bedzie
                                                    traktowana jako dziłnośc gospodarcza (zaten US nalezy sie 19%)

                                                    - co robisz? czekasz az Urzad skarbowy udowodni, ci ze to pzrestepstwo skarbowe
                                                    popełniłes!!

                                                    nie lecisz do nich z Przyznaniek sie do winy i prosba o łagodny wymiar kary...

                                                    tak juz jest skonstruowane prawo - karne - ze wine nalezy udowodnic - a kazdy do
                                                    tego momentu jest niewinny, a cywilne, ze kazdy kto z jakiego faktu chce
                                                    wyciagnac konsekwencje prawne - muis ten fakt udowodnic...

                                                    jesli chcesz zaskarzyc swoja wspołmalzonke o czytanie twojej korespondencji -
                                                    nie mozesz miec tylko domniemania - a Policji powiedziec - "uwazam ,ze moja zona
                                                    naruszyła moja tajemnice korespondencji - prosze mi tu wszczac postepowanie i
                                                    znalezc dowody"
                                                  • kawitator Re: cynizm????? 21.02.07, 12:45
                                                    O !!! jakże piękny zwischenruf czyli po naszemu dryf
                                                    Oczywiście że istnieją w naszym społeczeństwie pewne normy etyczne i prawne To taki obraz idealny który niestety odstaje od rzeczywistości Bowiem nawiązując do tematyki forum. Ludzie się wzajemnie podsłuchują, sprawdzają obwąchują , sprawdzają korespondencję, kieszenie i rachunki
                                                    Wiem. Niemoralne, nieetyczne i zakazane przez prawo co nie wyklucza ze powszechne i skuteczne niestety. Tak to w życiu bywa że pięknoduch walczący według honorowych reguł szlachetnego pojedynku na pięści dostaje wpier...dol od kogoś kto nie przestrzegając żadnych reguł da mu z za rogu deską po łepetynie
                                                    pozwolę sobie na cytat
                                                    Jak by ludzie przestrzegali 10 przykazań to z prawa pozostała by tylko hipoteka i KRS a prawnicy umarli by z głodu.
                                                    Ponieważ jednak nie umierają a przepisy mnożą się niczym króliki to ta sytuacja nie następujące to jednak zachowania wbrew przepisom etyce i moralności są powszechne .
                                                  • misssaigon Re: cynizm????? 21.02.07, 13:37
                                                    no dobrze...:)) ale idąc dalej typ tropem - kiedy sie porówna "społeczną
                                                    szkodliwość" naruszenia tajemnicy cudzej korespondencji a np dokonania zdrady w
                                                    małzenstwie?


                                                    co jest bardziej moralnie naganne?

                                                    moze by w koncu oddzielic moralnosc od prawa - bo prawo nie słuzy li tylko temu
                                                    by ludzie zyli zgodnie z normami moralnymi, które w dodatku sa w róznych
                                                    miejscach dosc zróznicowane...

                                                    druga kwestia - zastanawia mnie dlaczego "Mein Kampf' jest na liście ksiazek
                                                    zakazanych a "Ksiązę " Machiavellego nie? bo nasza moralansc jest wybiórcza -
                                                    podporzadkowana konkretnym czasom i ideom politycznym...
                                                    amen
                                                  • kawitator Re: cynizm????? 21.02.07, 14:18
                                                    druga kwestia - zastanawia mnie dlaczego "Mein Kampf' jest na liście ksiazek
                                                    > zakazanych
                                                    Czytałem Nic tam nie ma poza takimi majaczeniami jak w każdej książce rwolucyjno socjalistycznej. Zreszta na przykłąd kapitał marksa ( małe litery świadome ) jest o wiele bardziej szkodliwy jeżeli za szkodliwość przyjmiemy liczbę zgładzonych z powodu opublikowania jakiejś książki
                                                    "Ksiązę " Machiavellego nie? Tyż kiedyś czytałem oczywiście w polskim tłumaczeniu. Szczery chłopak i cenne zyciowe porady ;-)))))
                                                    Za to jaki łagodny i pełen moralności jest Niccolò w porównaniu ze wspólczesnymi autorami podręczników biznesu.
                                                  • misssaigon hehe!! 21.02.07, 18:13
                                                    szczególnie o technikach wywierania wpływu przez niektórych nazywanych jakże
                                                    niesłusznie!! manipulacją ;PPPP
                                              • life_ever Re: dobre sobie 20.02.07, 21:01
                                                " Po za tym chciałem zwrócić uwagę że powtarzające się chwalenie się na tym
                                                forum grzebaniem w cudzej poczcie jest etycznie co najmniej wątpliwe, a jakoś
                                                ta się składa że i oficjalnie penalizowane."

                                                Mało kto tu się grzebaniem w cudzej poczcie chwali. Jest to raczej przykry
                                                sposób na sprawdzenie uczciwości partnera (a raczej jej braku). To jest niemiła
                                                ostateczność, do której doprowadza brak szczerości ze strony tej drugiej osoby
                                                a często także zachowania, które są etycznie równie wątpliwe, jak grzebanie w
                                                cudzej poczcie. :)
    • justysialek Re: prrrrrr.... 19.02.07, 18:31
      Przepraszam, mała awaria.

      Do zacytowanego fragmentu chciałam dopisać, że aby sąd faktycznie orzekł
      rozkład pozycia małżeńskiego muszą zaistnieć różne warunki, między innymi:
      rozdzielność majątkowa, brak pożycia młżeńskiego, oddzielne stołowanie się,
      ogólnie tzw prowadzenie oddzialnych gospodarstw domowych. Oznacza to, że
      będziesz musiała udowodnić przed sądem, że od dłuższego czsau nie współżyjesz z
      mężem, nie spicie razem, nie gotujesz mu, nie pierzesz, nie sprzątasz, ogólnie
      nic nie robicie razem, a najlepiej jakbyście razem nie mieszkali (ale to tez od
      łduższego czasu) i że nie korzystasz z jego pieniędzy. Troche to niedorzeczne,
      ale takie warunki postawiono znajomej. Poza tym najpierw jest rozprawa wstepna -
      na której jest tylko rozmowa, potem (po pół roku) rozprawa ugodowa, na niej
      sprawdzają czy nic sie przez ten czas nie zmieniło, a dalej to już nie wiem. W
      każdym razie trwa to dość długo.
    • kici10 Re: a teraz plizzz pomóżcie-jak to jest z rozwode 20.02.07, 19:42
      Wyluzuj trochę saimirka. Rozwieść się zawsze zdążysz. 3 lata związku, minęła
      faza zakochania, zaczyna się realne życie. Spadły klapki z oczu, zobaczyłaś
      prawdziwego człowieka. Choć może Ci się to teraz wydawać dziwne, to czasami
      taki wstrząs jest w stanie zmienić własną pozycję w związku, skupić się
      bardziej na własnych potrzebach. Zacząć coś też wymagać dla siebie. I w
      konsekwencji może się okazać dla Ciebie bardzo korzystny. Jesteś teraz w ciąży,
      porozpieszczaj siebie, żeby nie urodzić znerwicowanego dziecka. I obserwuj.
    • kitek_maly Re: a teraz plizzz pomóżcie-jak to jest z rozwode 20.02.07, 19:52
      hmmm tak sobie czytam wszystkie odpowiedzi i zastanawiam sie, dlaczego nikt
      oprocz mnie wlasciwie nie wzial pod uwage tego, ze autorka watku jest w ciazy?
      czy to naprawde nie ma znaczenia dla calej sprawy??..

      saimirka pisze, ze ciaza byla zaplanowana, oboje tego dziecka chcieli, wiec
      wydaje mi sie, ze facet zachowuje sie karygodnie. nagle mu sie odechcialo i
      szuka sobie nowych wrazen przez internet.

      to, ze kobieta ma prawo miec w tym czasie wahania nastroju powinien raczej
      wiedziec i swoja dume schowac na te 9 m-cy do kieszeni i jak cos jest zle, to
      przepraszac i juz. a on z tego co czytam, nie wykazuje zadnej checi
      porozumienia.

      moze mam troszke skrzywione spojrzenie na ten aspekt tej sprawy, byc moze
      idealizuje, ale wedlug mnie kobieta w ciazy powinna byc otoczona szczegolna
      troska, zwlaszcza przez ojca dziecka!

      • kici10 Re: a teraz plizzz pomóżcie-jak to jest z rozwode 20.02.07, 20:25
        A może zaczęło mu się wydawać, że już ją na dobre udupił w tym związku,
        przyklepał, zawłaszczył, i teraz już nie musi się starać, a może pofolgować
        swoim zachciankom?
        • your_and Ach z tą ciążą 20.02.07, 21:19
          kici10 napisała:
          > A może zaczęło mu się wydawać, że już ją na dobre udupił w tym związku,
          > przyklepał, zawłaszczył(...)

          Wybacz ale znając życie rzeczywistość nie przesądzając jak jest w tym przypadku.
          jest dużo bardziej szara i nieciekawa.

          Oczywiście, że ciąża i małe dziecko to test dla związku. Wszyscy znający się na
          rzeczy to podkreślają. Nie jest łatwo. Facet nie musi z wielu rzeczy świadomie
          zrezygnować i zmienić swoje życie i nie ma do tego hormonanej zachęty jak kobieta.
          Dlatego piszą że związki które żyja na krawędzi konfliktu w kruchej równowadze,
          ciąża i dziecko tylko ten konflikt strasznie zaognia.
          W skrócie, facet musi świadomie poświecić wiele czasu, nerwów żeby znosić brak
          równowagi emocjonalnej zachcianki kobiety. Jeżeli ma dobrze w pamięci, urazy
          rozczarowanie, niezałatwione urazy że ona w podobnej sytuacji go olewała, była
          nieczuła (choćby na wiekszej potrzeby seksualne), albo jeszcze lepiej
          szantażowała, to motywacja do starania sie poświęcania spada.
          Jego plany, wizja spełnienia odpływa i zabiera mu nadzieję że bedzie o kreślonym
          do ogarniecia czasu lepiej. Wtedy ucieka w pracę, alkohol, albo szuka innej
          relacji. Chyba ze trafiliśmy na męskiego osobnika idealnego lub wyjątkowo
          słabego i podporządkowanego.
          Związek niedoinwestowany emocjonalnie takiej próby przetrwać bez poważnych
          zranień nie może.

          Nakręcacie na rozgrywkę i rywalizację, facet sie zatnie jeśli to nie ciamajda i
          szanse na udane rodzicielstwo będą zaprzepaszczane. Bo rywalizacja zabija
          bliskość. Faceci którzy nie są emocjonalnymi kalekami maja potrzebę bycia
          potrzebnymi rycerskimi, opiekuńczymi w takiej sytuacji. Naprawde. Tylko trzeba
          umieć ich uczuciowo podejść.
          • kici10 Re: Ach z tą ciążą 20.02.07, 22:01
            Your piszesz tu o facetach jak o stworzeniach niepełnosprawnych. Trzeba ich
            umiejętnie podejść uczuciowo? Ciąża i rodzicielstwo to trudne zadanie dla obu
            stron. To wywrócenie świata do góry nogami. Zakładasz, że kobitka wie jak temu
            sprostać i ma jeszcze tego nauczyć faceta. Kobitka, mimo że często niepewna,
            przerażona musi sobie z tym poradzić, bo nie ma innego wyjścia. I wybacz, ale
            nie starcza jej już energii na frustracje faceta. Nie wiem czy zauważyłeś, że
            to głównie ona rezygnuje z dotychczasowego stylu życia. Każdy musi sobie z tym
            poradzić sam. I od jego dojrzałości zależy jak szybko to pójdzie.
            A jeszcze dodatkowo jak przyzwyczaiła gościa do nadopiekuńczości. to ma
            przekichane. Kto bowiem bez walki odda wygodne wcześniejsze życie i pozwoli bez
            oporów na skupienie się na małym wrzeszcącym potworze. Myślę, że kryje się tu
            zazdrość o czas poświęcony komu innemu, żal o odcięcie od cycka.
            Tylko, że każdy z nas był kiedyś tym wrzeszczącym bachorem i tylko brał. A
            teraz trzeba spłacić ten dług.
            • your_and Re: Ach z tą ciążą 21.02.07, 00:01
              > Your piszesz tu o facetach jak o stworzeniach niepełnosprawnych. Trzeba ich
              > umiejętnie podejść uczuciowo?

              Jak się chce wykorzystywać ich pomoc a oni chcieliby innego życia?
              Sądy u nas nierychliwe.

              > Nie wiem czy zauważyłeś, że
              > to głównie ona rezygnuje z dotychczasowego stylu życia. Każdy musi sobie z tym
              > poradzić sam.

              Jest pare istotnych różnic. Mężczyzna musi podjąć chcieć odpowiedzialność
              świadomie, kobieta nie ma wyjścia. Kobieta ma zachęte w postaci enromorfin przy
              zajmowaniu się dziećmi i oksytocynę która odpowiedzialną za przywiązanie, facet
              jedynie więzy społeczne i "dojrzałość" .
              Babki aż piszczą na emama jak by tu namówic męża na pierwsze (drugie trzecie
              itd) dziecko, przynajmiej jeden wątek dziennie (nie łyknąć pigułki? prezerwatywa
              się zsunie?), faceci niezwykle rzadko widzą tak swoje spełnienie.

              No i jest parę innych drobnych różnic genetycznych które powodują że kobietą na
              widok małych dzieci źrenice sie rozszerzają (akceptacja) a mezczyznom zwężają
              (niechęć), płacz dziecka w kobietach wywołuje współczucie (badania fal
              mózgowych) a w mężczyznach jedynie rozdraznienie.

              Nadchodząca perspektywa bycia rodzicem jest kompletnie czym innym dla kobiety i
              mężczyzny.

              Konfrontację tych dwu zupełnie odmiennych oczekiwań widzianych z gabinetu
              psychoterapeuty rodzinnego ujęła pięknie Milska.
              www.merlin.com.pl/frontend/towar/404607#fullinfo
              • kitek_maly Re: Ach z tą ciążą 21.02.07, 00:21

                >
                > No i jest parę innych drobnych różnic genetycznych które powodują że kobietą
                na
                > widok małych dzieci źrenice sie rozszerzają (akceptacja) a mezczyznom zwężają
                > (niechęć), płacz dziecka w kobietach wywołuje współczucie (badania fal
                > mózgowych) a w mężczyznach jedynie rozdraznienie.
                >


                hmmm czegos tu nie kumam?
                wiec faceci sa uwarunkowani genetycznie tylko w tym kierunku, zeby kobiete
                zdobyc i zaplodnic? a owoc ich staran juz ich nie interesuje? czy nawet drazni?

                jesli tak, to ja nie chce miec dzieci :D przynajmniej nie z przedstawicielem
                plci brzydkiej :DD
                • saimirka Re: Ach z tą ciążą 21.02.07, 00:33
                  Do kitek_maly ---> też już zaczynam powoli brać pod uwagę zmianę
                  orientacji ;))))))))

                  Do your_and ---> chyba powinnam zakupić i wsunąć tą książkę memu m. pod
                  poduszkę :)

                  Majowe bebe
                  Patrycja
                • your_and Re: Ach z tą ciążą 21.02.07, 00:33
                  > hmmm czegos tu nie kumam?
                  > wiec faceci sa uwarunkowani genetycznie tylko w tym kierunku, zeby kobiete
                  > zdobyc i zaplodnic? a owoc ich staran juz ich nie interesuje? czy nawet drazni?
                  > jesli tak, to ja nie chce miec dzieci :D przynajmniej nie z przedstawicielem
                  > plci brzydkiej :DD

                  Do kogo reklamacje? Do Pana Boga?

                  A tak serio. Owoc starań interesuje chyba większość, ale nie z powodów
                  hormomalno chemiczno podkorowych tylko ze względu na osobę partnerki z którą się
                  ten owoc spłodziło.
                  Jeżeli się jest dojrzałym do takiego swiadomego wyboru i partnerka nas ze sobą
                  odpowiednio omotała.
              • kici10 Re: Ach z tą ciążą 21.02.07, 01:14
                To stereotypy, a nie prawda uniwersalna. Tyle zachowań, co osobowości.
                Faktem jest, że w pewnym wieku zaczyna działać instynkt i chce się po prostu
                mieć dziecko. I dzięki Bogu, bo inaczej nie przetrwalibyśmy jako cywilizacja.
                Co do uwalniających się podczas opieki endorfin, to muszę powiedzieć, że
                najbardziej uwalniają się w momencie kiedy dziecko śpi i niczego nie
                potrzebuje. Miło popatrzeć.
                Bywają momenty, że ma się ochotę udusić własne dziecko. Bywają momenty, że ma
                się ochotę pieprznąć wszystko i iść w cholerę. Takie rzeczy, że kobieta w
                kontakcie z dzieckiem przeżywa tylko ekstazę może napisać tylko facet. Ale nie
                ma wyjścia, bo wychodzi na to, że jeśli nie matka, to nikt się nie zajmie
                dzieckiem. Facetom jest cholernie wygodnie wierzyć w takie stereotypy.
                I zobacz co się teraz porobiło. Młode dziewczyny wolą inwestować w siebie i
                swoją karierę, niż rodzić dzieci. Mamy niż demograficzny. A nie jest tak
                dlatego, że doskonale wiedzą czym to pachnie? Skoro już mają wybór, to
                wybierają coś innego.
                Z endomorfinami, oksytocyną to też indywidualna sprawa. Jednym uwalnia się
                więcej innym mniej. Bywają matki bardzo dobre i bywają złe. Tak też i z ojcami.
                Niemniej, kiedy na świecie pojawia się dziecko, to nie ma się ochoty niańczyć
                dorosłego faceta. Zwyczajnie brakuje energii.
                • your_and Re: Ach z tą ciążą 21.02.07, 09:58
                  kici10 napisała:
                  > kontakcie z dzieckiem przeżywa tylko ekstazę może napisać tylko facet. Ale nie
                  > ma wyjścia, bo wychodzi na to, że jeśli nie matka, to nikt się nie zajmie
                  > dzieckiem. Facetom jest cholernie wygodnie wierzyć w takie stereotypy.

                  Jasne, taka na przykład Milska jest utajonym facetem, kici ją właśnie rozpracowała.

                  Odwracasz kota ogonem. To nie stereotypy tylko ogólne mechanizmy niskiego
                  poziomu zakodowane w człowieku. Działają z różnym skutkiem różnie u różnych
                  kobiet, ale u mężczyzn nie działają WCALE.

                  Jedynych charakterystycznym mechanizmem który ma osłodzić samcowi rodzicielstwo
                  i związać go z matką i z potomstwem jest to że kobieta ma ochote współzyc w
                  ciązy w odróżnieniu od wszystkich innych ssaków.

                  Reszta to nie podświadome instynkty działania tylko uczucia wyższe, które rządzą
                  się prawami psychologii nie biologii.

                  > Z endomorfinami, oksytocyną to też indywidualna sprawa. Jednym uwalnia się
                  > więcej innym mniej. Bywają matki bardzo dobre i bywają złe. Tak też i z
                  > ojcami.

                  Faktycznie stwierdzono ze matki wyrzucajace dzieci na śmietnik mają całkowicie
                  zablokowane wydzielanie oksytocyny. Podobnie gdzieś tam odkryto ojców którym
                  wydziela sie oksytocyna jak i facetów mających laktację (!) przy dzieciach.
                  Niemniej są to wybryki natury, znikomy odsetek.


                  • kici10 Re: Ach z tą ciążą 21.02.07, 19:06
                    Jedynych charakterystycznym mechanizmem który ma osłodzić samcowi rodzicielstwo
                    > i związać go z matką i z potomstwem jest to że kobieta ma ochote współzyc w
                    > ciązy w odróżnieniu od wszystkich innych ssaków.

                    Czyli dupa przesłania samcowi cały świat?
          • kitek_maly Re: Ach z tą ciążą 20.02.07, 22:20

            >
            > Oczywiście, że ciąża i małe dziecko to test dla związku.


            male dziecko - zgadzam sie, ale ciaza - testem? :)
            przy malym dziecku, ktore nagle staje sie najwazniejsze facet moze czuc sie
            odtracony, choc - szczerze powiedziawszy - nie do konca to rozumiem :) bo niby
            juz nie jest taki wazny dla kobiety itd., ale to swiadczyloby o proznosci
            mezczyzny ;) dziecko powinno byc najwazniejsze dla obojga rodzicow :)
            nie rozumiem, ale moze dlatego, ze nie jestem facetem? :)
            natomiast ciaza to test chyba tylko z tego wzgledu, ze kobitka moze miec
            wahania natrojow, ale i te in minus i te in plus :) wiec suma sumarum powinno
            byc ok.


            Wszyscy znający się na
            > rzeczy to podkreślają. Nie jest łatwo. Facet nie musi z wielu rzeczy świadomie
            > zrezygnować i zmienić swoje życie i nie ma do tego hormonanej zachęty jak
            kobie
            > ta.
            > Dlatego piszą że związki które żyja na krawędzi konfliktu w kruchej
            równowadze,
            > ciąża i dziecko tylko ten konflikt strasznie zaognia.

            a czesto sie slyszy, ze ludzie, ktorzy maja problemy decyduja sie na dziecko,
            aby na nowo ich zespolilo. moim zdaniem pomysl poroniony, ale trzeba przyznac,
            ze czasem rzeczywiscie cos takiego sie udaje ;)


            > W skrócie, facet musi świadomie poświecić wiele czasu, nerwów żeby znosić brak
            > równowagi emocjonalnej zachcianki kobiety.

            hmm wychodzi z tego, ze babka w ciazy = jakis demon co codziennie po powrocie z
            pracy zaczyna sie wydzierac i konczy o swicie :) nie przesadzajmy...


            Jeżeli ma dobrze w pamięci, urazy
            > rozczarowanie, niezałatwione urazy że ona w podobnej sytuacji go olewała, była
            > nieczuła (choćby na wiekszej potrzeby seksualne), albo jeszcze lepiej
            > szantażowała, to motywacja do starania sie poświęcania spada.
            > Jego plany, wizja spełnienia odpływa i zabiera mu nadzieję że bedzie o
            kreślony
            > m
            > do ogarniecia czasu lepiej. Wtedy ucieka w pracę, alkohol, albo szuka innej
            > relacji. Chyba ze trafiliśmy na męskiego osobnika idealnego lub wyjątkowo
            > słabego i podporządkowanego.
            > Związek niedoinwestowany emocjonalnie takiej próby przetrwać bez poważnych
            > zranień nie może.
            >
            > Nakręcacie na rozgrywkę i rywalizację, facet sie zatnie jeśli to nie ciamajda
            i
            > szanse na udane rodzicielstwo będą zaprzepaszczane. Bo rywalizacja zabija
            > bliskość. Faceci którzy nie są emocjonalnymi kalekami maja potrzebę bycia
            > potrzebnymi rycerskimi, opiekuńczymi w takiej sytuacji. Naprawde. Tylko trzeba
            > umieć ich uczuciowo podejść.

            wiec ja akurat pisalam o mojej wizji mojej ciazy :D z facetem, ktory tego chce
            i z ktorym potrafie sie dogadac na prawie kazdy wazny dla nas temat i zakladam,
            ze w momencie pojawienia sie ciazy nie ma miedzy nami zadnych urazow :)

            a jezeli jest tak jak piszesz tj. wczesniej nie bylo zbyt rozowo to nie ma sie
            co spodziewac, ze moga byc spore konflikty niezaleznie od tego czy kobieta
            znajduje sie w stanie blogoslawionym czy tez nie :)

            odnoszac sie do sytuacji autorki watku, bazujac na informacjach, ktore
            przekazala, wyszlam z zalozenia, ze wczesniej bylo ok, ze dziecko bylo chciane
            i ze zmiana zachowania mezczyzny nastapila niedawno.

            natomiast wiemy tylko tyle ile autorka CHCE nam powiedziec a poza tym znamy
            wersje tylko jednej strony. wersja faceta z tego zwiazku zapewne roznilaby sie
            diametralnie od tego czego sie do tej pory dowiedzielismy ;D

            • saimirka o kurczaki!!! 20.02.07, 23:32
              Ale mi napisaliście... :) aż nie wiem co powiedzieć.Póki co to, to mój "kochany
              malżonek" wrocił z pracy w stanie "ostatkowym" i... spi na kanapie. Biedactwo
              czyzby topił swe smutki w alkoholu??? A co do teorii odtrącenia męża ze względu
              na dziecko, to nie miał prawa tego poczuć, bo nawet szersze me wywody o mojej
              (!) ciąży czy też planów zakupowych ucinał, bo ja "tylko o jednym mogłabym
              gadać" więc w końcu temat dzidzi ucichł a jak już pisałam z mojej strony w jego
              kierunku nie zmieniło się nic...
              • brass_monkey Re: o kurczaki!!! 21.02.07, 01:39
                saimirka napisała:

                > Póki co to, to mój "kochany
                > malżonek" wrocił z pracy w stanie "ostatkowym" i... spi na kanapie. Biedactwo
                > czyzby topił swe smutki w alkoholu???

                Majac na mysli nadchodzacy proces rozwodowy powinnas zaczac gromadzic materialy
                dowodowe przeciwko "kochanemu malżonkowi". Jezeli nakrylas go po pijaku to
                koniecznie znajdz swiadkow. Zapros do domu sasiadke niech go zobaczy. Albo
                sprobuj zlapac alkoholowy fetorek do sloika. Bedziesz to pozniej mogla
                dolaczyc do pozwu.

                ====
                "Od zlosliwych bab, ognia i wody, uchowaj nas Panie"
                • saimirka ;))) 21.02.07, 10:22
                  jeszcze aż tak nie zgłupiałam
              • atopik Re: o kurczaki!!! 21.02.07, 16:20
                Saimirko po raz kolejny decydujesz o tym co twój mąż mógł/mógłby czuć. Piszesz " nie miał prawa tego(odtrącenia) poczuć"... Zanim zaczniesz wydawac tak zdecydowane osądy, zapytaj jego najpierw co czuje. Uwierz mi to znacznie ułatwia porozumiewanie się :)
                Inna sprawa to nie do końca rozumiem dlaczego temat dziecka i ciązy został zaniechany. Przeciez w ciązy jestes nadal i pewne kwestie trzeba omawiac i robic wspólne ustalenia. Wiadomo, że monotematyka może zniechęcić i nie mozna w kółko o tym samym. Byc może mąż nie dojrzał jeszcze do rodzicielstwa, jak to by sie mogło wcześniej wydawać. Ale ty masz w tym wieksze doświadczenie, więc pewnie mogłas mu znacznie tą droge ułatwić. A ty się znów obraziłaś... Przypuszczam, że są sytuacje w których oboje nie ułatwiacie sobie zycia, a wręcz przeciwnie rzucacie sobie kłody pod nogi...
                • plutoniczna Re: o kurczaki!!! 21.02.07, 17:22
                  z postów saimirki wynika , iż jej zachowanie sie wobec meża cechuje popadanie w
                  skrajnosci (od przychylania nieba do zimnej suki, od ciągłych rozmów o ciąży do
                  milczenia na ten temat, od bezgranicznej miłosci do "brzydze sie nim, nie moge
                  patrzec na niego") Ma trudny emocjonalnie i hormonalnie okres, poza tym chyba
                  trudno jej wypracowac kompromisowy model partnerstwa, była młoda jak urodziła
                  dziecko, samotne rodzielstwo, wiec za bardzo moze starała, żeby kolejny związek
                  sie udał.
                  dlatego też dobrym pomysłem byłoby, aby Saimirka przeczytała kilkakrotnie
                  posty your_and, który bardzo fachowo i percyzyjnie wyjaśnił jej mechanizmy
                  zachodzące pomiedzy partnerami w okresie ciąży, a co przypuszczalnie dzieje
                  obecnie w jej związku.


                  • saimirka Re: o kurczaki!!! 21.02.07, 18:11
                    Już nie będę omawiac szczegółów skąd to wiem, ale wczoraj wyszło, że mój
                    kochany małżonek tak sobie wziął do serca zaistaniałą sytuacje, że spotyka się
                    z jakąś dziunią. Hehehehe. Dobre, co? Nie wnikam już co ich łączy, ale fakt
                    jest faktem, przejął się chłopak niesamowicie...
    • mona_u Re: a teraz plizzz pomóżcie-jak to jest z rozwode 21.02.07, 19:51
      jestem 3 lata po rozwodzie. Ja miałam sprawę bez orzekania o winie i skończyło
      sie na dwóch sprawach. Ale jeżeli jedna ze stron nie zgadza się na rozwód, to
      ta strona z reguły chce orzekania o winie. I wtedy sprawa może ciągnąć się
      dosyć długo. Jeżeli chodzi o koszty, to mój rozwód kosztował po 600 zł od
      każdej ze stron + na początku 400 zł od strony, która składała pozew.
      Przy orzekaniu o winie korzystnie jest poradzić się adwokata, bo pomysłowośc a
      zarazem złośliwość ludzka nie zna granic...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka