Dodaj do ulubionych

nic o seksie

22.02.07, 15:46
Po 20 latach małżeństwa -dzisiaj eureka
Mój ukochany stosuje w najwyzszym i najlepszym wydaniu-wobec mnie
szantaż emocjonalny.
Dzisiaj gdy w łzach i z drgającym sercem postanowiłam zrozumiec "o co tu
k...chodzi?"
Pobuszowałam w sieci i zgadza sie .
Dokładnie tak robi wobec mnie i mamił mnie/tez/ tzw.miodowymi dniami gdy juz
mu uległam i był miły ,dobry, opiekuńczy.
Ja juz wiem ,że to szantaż emocjonalny.
Ale jak teraz zaradzic?
mozliwości pójścia do specjalisty nie ma
On nawet -mimo powaznej choroby nie idzie do lekarza.
Każe sobie lekarstwa podawać wg.moich wiadomości i nie odzywa sie gdy
ostatnimi czasy słyszy stwierdzenie
"nie jestem lekarzem ,nie znam sie,nie pomoge Ci,idź do lekarza"

Zatem wizyta u specjalisty odpada.

Można próbowac rozmowy .
Prawie niemożliwe gdyz kończy sie:
Chcecie mnie wykończyc , wszystko na mnie i daj mi w końcu spokój"

Moje próby porad lub wyrażania własnych opini w sprawie firmy ,
rodziny,samochodu,dzieci itp itd.były torpedowane najgłupszym
zakończeniem:idź sobie zapalić
Lub zrobie to np.pójde z toba do kina, pójde na spacer, zrobie inna małą rzecz
gdy Ty rzucisz palenie.
Ja rzucam ,dośc mi to idzie i argument ostatni wypadł mu z reki.
Czym teraz może mnie zaszczuc? Juz nie ma czym .Zatem mści sie w taki oto sposób
Godzinami siedzi z pilotem , ogladając Tv .
W sobote i niedziele po ponad 12 godzin. Nie robi w domu nic poza jedzeniem i
spaniem.
Nie rozmawia ze mna ,ani słowa- poza komunikatami.
Hi hi myslałam ,że to wytrzymam
nie, nie wytrzymam
Dzisiaj jeszcze jedna próbe rozmowy i musimy sie rozstać.
Wszytkim, którzy maja problemy w związku radze sprawdzic
Czy czasem nie są przykładem szantazu emocjonalnego?
Ja byłam nieuświadomiona może gdybym wiedziała o tym wczesniej to byłoby
inaczej.
a tak bryndza. Moze tak się stac ,ze nic juz nie uratuje.

Powyższe pisanie jest tylko zlepkiem mysli i nie ukazuje całego przekroju tego
jak jest w naszym długoletnim związku.Mysle ,że będe teraz roztropniejsza i
wiem czego moge sie spodziewać.
Zadaje sobie tylko pytanie:dleczego wczesniej nie uświadomiłam sobie ,ze
chodzi o szantaz emocjonalny? i cierpiałam i postepowałam wbrew sobie .
Nie warto .
Jeżeli ktos zetknął się z takim postepowaniem ,prosze o wypowiedzi.
Sorry ,że nie dotyczy seksu /no posrednio tez hi/


Obserwuj wątek
    • kitek_maly Re: nic o seksie 22.02.07, 16:01
      moge Ci powiedziec tylko tyle, ze Ci wspolczuje, ze znosisz to od lat.
      to co piszesz to jakis koszmar ;(
    • kobietka25 Re: nic o seksie 22.02.07, 16:09
      A może sproboj pobić go jego własną bronią. Jak sziedzi w domu i nic nie robi
      tylko czeka za założonymi rękami na obiad, ty wyjdź z domu i zjedz obiad na
      mieście. Jak zgłodnieje to niech sobie sam zrobi. Jak nie chce sprzątać to nie,
      ty też nie sprzątaj. Ja jak mój M nie chce sprzątać, czekam aż przyjdzie dzień
      że mają przyjechać jego rodzice w odwiedziny i wtedy mówie, że albo mi pomoże
      teraz posprzątać, albo sam będzie sprzątał a ja jade na zakupy. Pomaga od
      razu ;). Jak nie chce mi pomóc w cotygodniowych zakupach spożywczych, czekam aż
      lodówka będzie pusta i wtedy mowie żeby poszedł sam. Wizja samotnych zakopow
      tak by przez następny tydzień było co jeść pomaga ;)
      Najgorzej to jak ktoś stosuje szantaż mu ulegać. Jak się go oleje odnosi to
      lepsze skutki.
      • wolfinka Re: nic o seksie 22.02.07, 17:52
        Popieram kobietkę25 w 100%. Tak , pobij go jego własną bronią. Taki bumerang.
        Nawet nie wiesz jak to działa.Tylko nie smuc sie przy nim, nawet jak jest Ci
        czasem ciężko, podspiewuj sobie pod nosem,zatańcz niby przypadkiem jak słyszysz
        jakąś piosenkę, bądz niby zadowolona z zaistniałego stanu rzeczy. I nie rób
        nic , niech zobaczy jak to miło ignorować potrzeby drugiej osoby.Nie wiem czy
        jesteś samodzielna finansowo , ale jeśli tak , to tym bardziej niech teraz on
        chodzi na Twojej smyczy emocji.Powodzenia.
        • diamondy bardzo dzieki 22.02.07, 19:56
          Za wypowiedzi powyzej-dziekuje.
          Tak -juz troche zasiegnęłam wiadomości i tak własnie ma byc.
          Mam byc w miarę wesoła i nie myć okien w nocy i prasować/hehe/ -by wszystko było
          OK-tylko musze olać totalnie i czekać na jakies zmiany.

          Jednego się nie obawiam/chyba/ ,ze sobie odejdzie.
          Myśle ,ze nie zrobi tego ,ale w końcu gdy ja sie otrząsam -może i taka
          alternatywa byłaby wskazana.
          Nawet nie przeszkadza mi fakt ,że jestem czterdziestolatką.Jestem na tyle
          atrakcyjna ,że moze dam sobie rade.

          Najgorsze jest to ,że ja nie zdawałam sobie sprawy z faktu tego szantażu.
          Starałam się zadawalać męża i robić co dnia więcej i wiecej.

          Jakże cudownymi wydawały mi sie te chwile i dni gdy moglismy razem wyjść,pogadać
          gdy trzymal mnie za ręke.

          Dla niego kupowałam sexi bielizne,dla niego poszłam na kurs tańca by robić
          erotyczny "szoł" w sypialni.
          Dla niego byłam zawsze zadbana,dla niego chłostam sie dietami i codziennie
          ćwicze ,dla niego chodze na basen.
          No nie calkiem dla niego hi dla siebie też/taka prózność kobieca/.
          Ale on był motorem.

          Zastanawiałam sie :co ze mna jest nie tak ,o co biega w tym wszystkim ,gdzie
          jeszcze mam sie poprawic.
          A rozwiązanie jest proste -on jest winien .
          Czy teraz jak to rozumiem -to dam sobie rade?
          Nie będzie ciasteczek domowego wypieku,kwiatków w ogródku,perfum -gdy ide do
          łózka , pedicure i świąt dla 20-osobowej rodziny?
          Trudne pytania i chyba nie ma jednoznacznej odpowiedzi,a za wsparcie dziekuje.
          Tylko ,ze zastanawiam sie powaznie: Czy nie odejśc;tak sie spakowac i
          wyjechac,odetchnąc ,poczuc się WOLNĄ.

          • eeela Re: bardzo dzieki 22.02.07, 21:24
            Och, tak. Przydarzylo mi sie cos takiego. Bylam z facetem przez cztery lata, nie
            potrafilam zostawic, chociaz niejednokrotnie bylam na skraju nerwowego
            zalamania. W koncu sie puscil na bok i rzeczy staly sie prostsze, ale to inna
            historia ;-)

            Jade do Mamy - nie kochasz mnie, zostawiasz mnie.
            Przyjezdzam, opowiadam jak bylo - twoja mama nie powinna byla powiedziec tego,
            zrobic tamtego, jak tak w ogole mozna, buractwo.
            Gniewam sie, placze - nie kochasz mnie.
            Lubie film, ktor jemu sie nie podoba - nie kochasz mnie.
            Denerwuje sie, usiluje wytlumaczyc, dlaczego lubie - jestes glupia.
            Gniewam sie, placze - nie kochasz mnie.

            I tak w kolko, przy najmniejszej pierdole. Boze, jak dobrze, ze to juz minelo!!!

            ;-)
            • kawitator Re: bardzo dzieki 22.02.07, 21:39
              A rozwiązanie jest proste -on jest winien .
              Bardzo proste i bardzo urokliwe Życie jednak nie jest takie proste
              Jak piszesz coś się wam w życiu rozjechało. Tak jak to w związku po 20 latach
              gdzieś się pogubiliście. Przeczytałaś pierwszy artykuł i eureka To jest właśnie
              to Jestem manipulowana. To sie na medycynie nazywa „choroba drugiego roku” Jak
              młodzi medycy zaczynaj się zapoznawać z objawami chorób to kolejno odnajdują u
              siebie każą z nich Są naprawdę chorzy ;-)))

              Na dodatek cos mi tu nie pasuje w Twej opowieści Wyczuwam jakieś inne dno. Inne
              przyczyny o których nie pisałaś lub nawet się sama do nich nie chcesz przyznać.
              Coś się czai za rogiem nieprawdaż ?
              • woman-in-love Re: bardzo dzieki 22.02.07, 22:16
                Wyczuwam alkohol
                • kawitator Re: bardzo dzieki 22.02.07, 22:22
                  Wyczuwam alkohol
                  Jak ode mnie o tej porze to żadna nowość Każdy czuje Słonce Grecji i wiatr
                  znad morza zaklęte w takim bursztynowym płynie wprawiły mnie w dobry humor
    • victta Re: nic o seksie 23.02.07, 01:17
      On jest zly,ja jestem dobra.Bzdura.Nawet jesli bylaby to prawda nie
      wytrzymalabys w tym zwiazku 20 lat.Nie ma szans.Nigdzie takie myslenie Cie nie
      zaprowadzi ,tylko napedzi zle emocje.Przeczytalas artykul i sie
      nakrecilas,gdybys nie przeczytala dalej zylabys w niezadowaljacym dla siebie
      zwiazku.Dlaczego wobec tego-jestes masochistka,uzaleznilas sie psychicznie,dalas
      sie zmanipulowac zimnemu draniowi,ktory z precyzja psychopaty dreczyl Cie 20
      lat??? Zastanow sie.
      • mreck Re: nic o seksie 23.02.07, 08:01
        sporo racji w tym co pisze kawi.
        kiedys przeczytałem :"toksyczne zwiazki" i wszyscy wobec mnie zaczęli byc
        toksyczni.

        nie chce krytykować założycielki wątku. Boże broń. za mało wiem o nich.
        wiec tylko poteoretyzuję:
        ja ma np cos takiego: jak słyszę tekst: kochanie uprasować ci koszulkę, to mnie
        krew zalewa i wole iśc do pracy w niewyprasowanej. qrde, mam rączki do jasnej
        cholery.
        a z czego to sie bieże? z tego ze druga połówka chce mnie absorbować cały czas.
        nie chodzi o ta koszulę, ale o to bym z nia porozmawiał. a q-wa o czym? no o
        czym rozmawiać z taki tłukiem co cały czas przeskakuje z "m-jak miłość"
        na "pensjonat pod różą" i "prawdziwe historie"? dla której wyrocznoą
        jest "mamusia" dla której nie licza sie moje relacje i innymi bliskimi mi
        osobami tylko z nią?
        a piiiiii ta koszulę do kosza na śmieci i daj mi swiety spokój. przez pięć
        minut dziennie.
        z harcerskim pozdrowieniem dla wszystkich szantazowanych emocjonalnie żon.
        • diamondy dobrze czytam 23.02.07, 09:45
          Czytam Wasze wpisy i ciesze sie ,ze mam możliwośc /pierwszy raz w życiu/ coś z
          siebie wyrzucić i wysłuchac/przeczytac/ Wasze wpisy.
          Racje mają ci co piszą ,ze jest za mało informacji ,ale ja tez mam ich za mało
          /w innym wymiarze oczywiscie/,a przynajmniej mam owe informacje nieusytematyzowane.
          Dopiero je zbieram ,segreguje i wyciągam wnioski.
          Dodam tylko ,że w wirze życia ,w najpełniejszym jego biegu nie zwracałam uwagi
          na wiele spraw ,nie przejmowałam sie niektórymi zachowaniami -bo były
          priorytety/ na tamte czasy/:takie dzisiaj odczytywane przeze mnie jako niewarte
          wysiłku:budowa domu,kształcenie dzieci,kariera i to małostkowe dorabianie sie.

          Chyba tak jest w życiu,że gdy dojdzie się bliżej do smugi cienia -to człowiek
          musi zrobić rachunek strat i zysków.Mnie dzisiaj wyszło na minus.
          A czy jest drugie dno w tej sparawie i poważniejsze zawirowania -nie wiem być
          może jest i ja nie zdaje sobie z tego sprawy , byc może ,że nie ma.

          Jedno chyba najważniejsze to moje odczucie ,po tej malutkiej spowiedzi wobec
          nieznanych mi osób ,tak szybkiego "zdiagnozowania" i wynikajacego z tej
          szybkosci własnego zadufania co do prawdziwości tego odkrycia ,że nie ma recepty
          na dobry związek . /Bo przeciez ja sie starałam i chciałam dobrze chlip chlip/
          Pochylę się teraz nad partnerem i postaram sie odkryć :co i dlaczego pchneło
          go do takiego zachowania?
          Pomimo ,że temat jest za bardzo profesjonalny dla takiego laika w psychologii
          jak ja.
          Nie zważając jednak na te trudność ,postaram sie na wiele sposobów
          przeanalizować własne postepowanie.
          Taką quasi rade odczytałam z Waszych wpisów ,pomijając ten alkoholowy /he/.

          I jeżeli ktoś z Was przeszedł taką manipulacje lub jest jej poddawany obecnie
          prosze o odezwanie się : Jak pomóc partnerowi ,jak z nim postepować by nie
          stracić wszystkiego i nie stać się zgorzkniałą babą ,która myśli ,że drugi
          człowiek chce tylko wykorzystać , a nawet zgnoić.
          Pozdrawiam i dziekuje za odzew


          Ps
          nie zrozumiałam co chciał przekazac <mreck>,prosze odezwij sie ,moze Ty
          natchniesz mnie :o co chodzi facetowi? lub czego facetowi brakuje w
          związku-pominąwszy jego/faceta/ święte prawo do spokoju,kumpli,meczów,leżenia na
          kanapie ,dobrych obiadków,seksu bez skrępowania i z ochota,stablinosci
          materialnej,czystości w domu i niegłupiej ,atrakcyjnej partnerki.
          O co chodzi wiecej lub "głebiej"?

          • victta Re: dobrze czytam 23.02.07, 10:42
            Witaj Diamondy
            Gdy przeczytalam Twoj drugi wpis nasunal mi pewien obraz z mojego malzenstwa.I
            przysiegam,nie wiem na jakiej zasadzie to dziala,ale sprawdzilam wielokrotnie
            ten schemat.Otoz gdy zaczynam sie bardzo starac : wysprzatane na blysk,pyszny
            obiad,ja zadbana i chetna na sex,mila i usmiechnieta ,w mojego mezczyzne
            wstepuje jakis diabel i zaczyna zgrywac pseudomacho.Robi sie twardy i
            wymagajacy,chociaz wogle nie ma takiej natury.W glowie mi sie to nie miesci.

            Kiedys mnie to strasznie denerwowalo ,a ze jestem osoba emocjonalna i raczej nie
            lubie jak mi ktos po glowie skacze,nastepowala ostra wymiana zdan i zrzucenie
            mego meza z piedestalu.I od razu staje sie mily i wspolpracujacy.Odkad
            zauwazylam taki schemat przestalam sie denerwowac co nie znaczy,ze reagowac.
            I naprawde nie wiem o co chodzi,bo ja mam na odwrot -szanuje i lubie osoby mile
            dla mnie.On odbiera bycie milym chyba jako dowod slabosci.Bardzo dziwne.
            Moze masz tak samo,moze jestes za dobra i mila-tak mi sie skojarzylo
            tylko.Pozdrawiam.
            • kici10 Re: dobrze czytam 23.02.07, 10:58
              To polowanie. Lis jak upolowany, to trzeba go pożreć, a jak się wymyka, to
              trzeba go gonić.
          • wolfinka Re: dobrze czytam 25.02.07, 23:18
            Diamondy , nie pochylaj się nad partnerem tylko pochyl się nad sobą. Nie ładuj
            się znowu w jego odczucia,uczucia. Daj sobie szanse na swoje odczucia.Diamondy
            jesli Ty w sobie rozwiązesz swój problem , to potem rozwiązanie Waszego
            problemu będzie szło jak z płatka. Myśl też o sobie, poczytaj o zdrowym
            egoizmie, może to Ci pomoże w rozwiązaniu problemu.Trzymaj się i uwierz , że
            dasz radę.
      • wolfinka Re: nic o seksie 25.02.07, 23:12
        Wiesz victta dlaczego??? Dlatego ,że była dla niego za dobra, dlatego , że
        chodziła na smyczy JEGO emocji , dlatego , że nie myśłała o sobie tylko o NIM ,
        dlatego , że była "głupia" i dała się omotać leniwemu,wygodnemu,rozkapryszonemu
        facetowi.Ot jedna z tych z pokolenia , które miało wpajane od najmłodszych
        lat , że panem i bogiem w domu jest facet.A gdzie partnerstwo??? Tak ,zimny
        drań z niego i ja też z takim zyje. Ale ja znalazłam na mojego sposób i teraz
        dopiero widzę ,gdzie popełniłam błąd i widzę jak to działa w drugą stronę. Jak
        chcesz , napisz do mnie na priv , a będę Ci mogła powiedzieć jak to działa /to
        do autorki postu , a nie do Ciebie victta/
    • kici10 Re: nic o seksie 23.02.07, 10:53
      W zasadzie każdy z nas okazjonalnie manipuluje innymi. Choćby podczas
      prowadzenia negocjacji. Dla niektórych jednak staje się to sposobem na życie.
      Nie mówią wprost, aby nie narażać się na możliwość odmowy, a stosują rozmaite
      sztuczki, aby nakłonić innych do oczekiwanego działania. Najlepszą pożywką dla
      manipulacji jest to, że przynosi ona konkretne efekty. Nie licz więc na to, że
      ktoś zrozumie swój błąd i przestanie. Jedyną metodą jest ignorowanie takich
      manipulacji. Jeśli przestanie ona przynosić efekty, stanie się zbędna. Trzeba
      ogłuchnąć na manipulacyjne zapędy i przyjmować tylko to, co zostało jasno
      wyartykułowane.
      Czuwaj.
      • diamondy Re: nic o seksie 23.02.07, 23:58
        Jedyną metodą jest ignorowanie takich
        > manipulacji. Jeśli przestanie ona przynosić efekty, stanie się zbędna. Trzeba
        > ogłuchnąć na manipulacyjne zapędy i przyjmować tylko to, co zostało jasno
        > wyartykułowane.
        > Czuwaj.

        Chyba święte słowa -zaczęło działać
        W wymiarze mini ale yes yes yes

        Tylko pozostaje mój wlasny niepokój -w srodku/ ,że ja nie umiem tak "kombinować"
        O tak wiem ,ze dla własnego, lepszego jutra,ale to jest"nie calkiem" przyjemne.


        Miłych chwil dla tych co mnie przeczytali i ciuteńke pomogli.
        Pozdrawiam.
        Dziekuje za takie miłe przyjecie na tym forum.
        Obawiałam sie bardzo pisząc pierwszy post
        Moja sytuacja znalazła wtedy "odwage" by pisać.Nie załuje .
        • niezapominajka333 Re: nic o seksie 24.02.07, 05:24
          "....Godzinami siedzi z pilotem , ogladając Tv .
          W sobote i niedziele po ponad 12 godzin. Nie robi w domu nic poza jedzeniem i
          spaniem....."
          Miałam podobny problem. W pewnym sensie podobny. Ulubionym sposobem mojej
          rodziny na spędzanie wolnego czasu w niedzielę było siedzenie w domu i
          oglądanie telewizji. Nie pomagały żadne argumenty, ze może powinniśmy gdzieś
          jechac, chocby na kilka godzin, coś zwiedzic, ruszyc się z domu razem. Ciągle
          było coś nie tak, a to pogoda nieodpowiednia, a to mnóstwo innych wymówek. Ja
          pracuję na zmiany i nie nam wielu wolnych weekendów. Wszyscy zgodnie
          przyznawali mi rację, ale jak przychodziła niedziela wstawali o dwunastej,
          jedli obiad przed telewizorem i już cały dzień był z głowy.
          w końcu przestałam prosic, namawiac, proponowac. Zaczęłam zamieniac dyżury tak,
          zeby w niedzielę zawsze miec dyżur, często podwójny. W piątym tygodniu mąż
          zaskoczył, ze coś jest nie tak. Zapytali, czemu ja ciągle muszę pracowac w
          niedzielę i nigdy nie ma mnie z nimi w domu. Spokojnie wyjaśniłam, ze mam dośc
          patrzenia jak rodzinnie spędzamy czas i wolę byc w pracy. A jak tylko pogoda
          pozwoli, to nie będę ich zmuszac, zebyśmy gdzieś pojechali, tylko sama się
          wybiorę na jakąś wycieczkę.
          Poskutkowało na tyle, że odtąd wolny czas spędzaliśmy bardziej aktywnie, co się
          im naprawdę spodobało. Niech się to nazywa szantaż, nie mam nic przeciwko małej
          manipulacji :)

          A co do twojego męża Diamondy, to nie sądzisz, że on się nieco dowartościowuje
          twoim kosztem?
          • sagittka Re: nic o seksie 24.02.07, 12:05
            > A co do twojego męża Diamondy, to nie sądzisz, że on się nieco dowartościowuje
            > twoim kosztem?

            Też o tym pomyślałam. Sam siedzi cały weekend przed tv, a ona ćwiczy, chodzi na
            basen, dba o cały dom i o siebie.
            Facet zachowuje się tak, jak osoba z bardzo niskim poczuciem własnej wartości.
            Swoje frustracje przerzuca na żonę, tylko wtedy czuje się silny i coś wart, gdy
            psychicznie dominuje.
            Nie wiem, jak u ciebie Diamondo, ale często zdarza się też, że taki facet
            próbuje obniżyć poczucie wartości u partnerki, wmawia jej, że jest
            nieatrakcyjna, niewiele warta, że nikt jej nie zechce, wszystko po to, żeby nie
            przyszło jej do głowy, że może jednak będzie szczęśliwsza z komś innym. Próbuje
            uzależnić od siebie partnerkę, bo sam czuje się uzależniony od niej, bo sam ma
            świadomość, że nikt inny go nie zechce. Tak mniej więcej działa ten mechanizm.
            • czakita Re: nic o seksie 24.02.07, 17:31
              Zalatw go "ta sama bronia",nasladuj go "w kazdym detalu" ,nie interesuj sie nim
              itpZobaczysz jego reakcje.
              • kawitator Re: nic o seksie 25.02.07, 17:37
                Nie zważając jednak na te trudność ,postaram sie na wiele sposobów
                przeanalizować własne postepowanie.

                Może jednak zastanowisz się co spowodowało zmianę w Tobie Jak sama piszesz
                jesteś z facetem 20 lat. Robiłaś wiele dla związku i nie piszesz ze robiłaś to
                pod przymusem czy z niechęcią
                Piszesz:
                Jakże cudownymi wydawały mi sie te chwile i dni gdy moglismy razem wyjść,pogadać
                gdy trzymal mnie za ręke.
                Dla niego kupowałam sexi bielizne,dla niego poszłam na kurs tańca by robić
                erotyczny "szoł" w sypialni.
                Dla niego byłam zawsze zadbana,dla niego chłostam sie dietami i codziennie
                ćwicze ,dla niego chodze na basen.
                No nie calkiem dla niego hi dla siebie też/taka prózność kobieca/.
                Ale on był motorem.

                Piękny obraz kogoś zakochanego ;-)))))
                Z twoich wypowiedzi wynika ze nawet dawało ci to satysfakcję Teraz zmieniłaś
                zdanie Uważasz ze dawałaś znacznie więcej niż otrzymywałaś
                Piszesz:
                Dopiero je zbieram ,segreguje i wyciągam wnioski.
                Dodam tylko ,że w wirze życia ,w najpełniejszym jego biegu nie zwracałam uwagi
                na wiele spraw ,nie przejmowałam sie niektórymi zachowaniami -bo były
                priorytety/ na tamte czasy/:takie dzisiaj odczytywane przeze mnie jako niewarte
                wysiłku:budowa domu,kształcenie dzieci,kariera i to małostkowe dorabianie sie.

                Latami budowaliście razem rodzinę Było kształcenie dzieci, budowa domu kariera i
                nagle doszłaś do wniosku ze to było nieważne banalne i bez sensu
                Co wobec tego było ważne? Co jest ważne? Co w taki sposób zmieniło twoje
                priorytety życiowe ? Iluminacja ? Głos Boży? czy ?

                A dlaczego tak lekko potraktowałaś alkoholową część wątku ???
                To jest bardzo poważna sprawa
                Masz problemu potrzebujesz podniesienia nastroju Lampka dobrego koniaku działa
                antydepresyjnie Przy niej osławiony Prozac to placebo. Używana w umiarze nie
                uzależnia Dodatkowo działa wspaniale na serducho i i inne podroby
                A poza tym pozwolisz ze przytoczę :

                ( na motywach Marka Oramusa)
                Jestem koniaczek rezultat zbożnego wysiłku słońca i ludzi
                Spełnienie pragnień tych co mnie kochają
                Dzięki mnie zapomnisz szarzyźnie życia
                Twoja wiotka myśl uleci z szybkością światła
                w nieznane okolice wszechświata
                gdzie niewyobrażalne staje sie realnym
                Tylko jedna prośba wypij mnie
                Lecimy
                ( Popatrz co można zrobić z banalnej czynności strzelenia kielicha;-)))
                Gdybyś była facetem koło 40 który w ten sposób by pieprzył to moja diagnoza
                byłaby taka:
                Zakochał sie biedaczek odbiło mu a teraz musi sobie wytłumaczyć że chęć na nowa
                dupę jest absolutnie uzasadniona co więcej niezbędna bo STARA ŻONA WSZYSTO
                ZAWSZE ŹLE ROBIŁA I GO MANIPULOWAŁA CAŁE ZYCIE.
                • gardenersdog Re: nic o seksie 25.02.07, 22:35
                  Piękne!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka