Dodaj do ulubionych

o co w tym chodzi?

01.03.07, 10:28
Napiszcie co o tej sytuacji sądzicie, bo się wszystko pokręciło. Mamy prawie
po 30 lat, poznaliśmy się 2 lata temu w pracy i dalej razem pracujemy (w
różnych działach), na początku: kawka, spotkania służbowe, długie rozmowy
tylko na tematy służbowe, potem sms już prywatny, nawet operatora zmienił
itd. w pracy uchodzimy za parę, teraz unikamy spotkań w pracy, wiemy o sobie
wszystko, poznałam jego przyjaciół i rodziców, on zna moich, odwiedzamy się,
wyjeżdżamy razem na wycieczki, spotykamy się po pracy, prawie codziennie
wieczorem telefonuje on do mnie lub ja do niego i rozmowa trwa ok godziny,
nie sypiamy ze sobą.
Teraz spędziliśmy sylwestra w górach, pierwszy raz tylko we dwoje
wyjechaliśmy na dłużej. Zaskoczył mnie, nie chciał wypić ani grama alkoholu,
nawet szampana, jak składaliśmy sobie życzenia, tylko szybko cmoknął mnie w
policzek (przedtem nie miał oporów z dawaniem całusów), czy to możliwe żeby
facet bał się, że popsuje przyjaźń? Czy może, że za dużo powie o uczuciach?
Rozmawialiśmy do 4 rano codziennie. Dba o mnie, martwi się, pomaga, radzi
się, jest bardzo rodzinny itd. Próbowałam podpytać, unika tematu. Może dodam,
że nigdy nie miał dziewczyny, uprzedzając reakcję na powyższe - chłopaka też
nie - z orientacją problemu nie ma... Zapomiałam wcześniej napisać, że na
100% jestem pewna, że to właśnie TEN mi pisany, (rozstałam się z chłopakiem
po 8 latach), mam tylko nadzieję, że jest to u niego nieśmiałość (w końcu 30
lat i żadnego doświadczenia w sprawach damsko - męskich, wiem że dziwne, ale
cały czas się uczy), a ja z natury jestem bardzo energiczna, ale w tej
delikatnej sprawie nie umiem sobie poradzić. Nie mam pomysłu jak go ośmielić
i nie spłoszyć, tak, żeby wyszło, że to jego inicjatywa. Wiecie kochani o co
mi chodzi...

Obserwuj wątek
    • glamourous Re: o co w tym chodzi? 01.03.07, 12:26
      Zawsze jak slysze tego typu historie to budzi sie we mnie odczucie, ze taki
      facet to jakas puszka pandory ;-/

      Jak mozesz wiedziec na 100% ze ten facet to wlasnie TEN skoro nie
      przetestowalas nawet jego podstawowej funkcji? Kupilas telewizor i deklarujesz
      na 100% ze zachowasz go do konca zycia, a nawet go jeszcze nie wlaczylas i nie
      sprawdzilas czy on w ogole dziala ;-)
      (do przewrazliwionych : nie chodzi o to ze traktuje mezczyzn jak sprzet AGD (z
      testowaniem, terminem gwarancji i wymiana na lepsze modele wlacznie - bo tak
      nie jest!), ale to porownanie to taki moj maly apel o odrobine zdrowego
      rozsadku!)

      A wiec hipoteza pierwsza : moze ma syndrom "zapieklego prawiczka" - wszedl w
      jakies psychologiczne bledne kolo i nie moze sie teraz z tego wyplatac. Oto
      przyklad : moja przyjaciolka stracila dziewictwo w wieku lat 25. Pomimo iz
      czula ze to byl facet jej zycia, chyba z 8 miesiecy sie gryzla i zwlekala z
      podjeciem wspolzycia (choc oboje mieli wielka ochote) bo bardzo sie bala ze
      kiedy on sie dowie ze ona JESZCZE w tym wieku jest dziewica, to ja zostawi.
      Bala sie tez tego ze go zrazi swoim brakiem doswiadczenia. I zachowywala sie
      podobnie jak Twoj facet : czyli neutralnie, skrzetnie unikajac wszelkich
      dwuznacznych sytuacji. Potem sie przelamala i bylo OK, ale co sie nafrustrowala
      i nadenerwaowala przez te 8 miesiecy to jej. Jej facet tez zachodzil w glowe co
      jest grane, na szczescie przetrwal i do dzis sa razem.

      Powiedz mi czy czujesz w ogole z jego strony jakiekolwiek podniecenie kiedy
      jestescie blisko? Kiedy sie przytulacie i dajecie sobie buziaki? Czy czujesz ze
      Cie pragnie, ze w ogole ma na Ciebie ochote? Ze chce a nie moze, ze az sie
      trzesie do Ciebie, ale cos go blokuje? Czy moze jest raczej obojetny i
      neutralny?

      A moze on ma jakas wstydliwa fizyczna wade albo uraz i boi sie ze kiedy to
      odkryjesz czar prysnie? Wiec stara sie na sile przedluzyc okres platonicznego
      tanca godowego (bez przejscia do konkretow) zeby nacieszyc si zwiazkiem zanim
      nadejdzie - w jego mniemaniu - ciezki czas proby?

      A w ogole to co to znaczy : unika tematu ? Ja na Twoim miejscu nie dalabym tak
      latwo za wygrana, podrążylabym temat, nie dalabym mu sie zbyc byle czym, a
      nawet delikatnie przycisnela go do muru i zadala dokladnie takie pytanie jak w
      temacie Twojego watku. Bo mam wrazenie ze Ty sie z nim obchodzisz jak z
      jajkiem, starasz sie nie urazic, a jemu nawet nie starcza uczciwosci zeby sie
      wytlumaczyc kobiecie z niezrecznej sytuacji w jakiej ja stawia. Nawet jezeli
      powodem tej sytuacji jest choroba czy przekonania religijne, to chyba nalezy Ci
      sie wyjasnienie! Powtarzam, sytuacja NIE JEST normalna, wiec potrzebne Ci sa
      konkrety, zebys wiedziala na czym stoisz.

      Nie mozna przeciez tak tego ciagnac w nieskonczonosc liczac ze on sie
      przelamie, nie masz juz w koncu 18 lat, kazdy w tym wieku zmarnowany rok z
      nieodpowiednia osoba liczy sie podwojnie - bo ilosc wolnych meskich egzemplarzy
      do wziecia maleje zastraszajaco wlasnie okolo trzydziestki. Gdyby Ci jeszzce
      taka sytuacja odpowiadala, nie byloby problemu. Ale Ty sie nie czujesz z tym
      dobrze, wiec do dziela! Chlopa pod mur i na spytki!
      • misssaigon Re: o co w tym chodzi? 01.03.07, 12:49
        słusznie, chcesz kolejne 8 lat spedzic na podchodach? tez uwazam, ze nalezy sie
        otwarcie zapytac, czy to jest "przyjaźń czy to jest kochanie" ? a jesli kochanie
        to czy konsumpcja zwiazku tez wchodzi w rachube, czy tylko romantyczne trzymanie
        sie za raczki...

        hmm. a moz eon ma np jakas przyobiecana narzeczona za granica? myslałas nad
        wariantem drugiej osoby?
        • cyni Re: o co w tym chodzi? 01.03.07, 13:15
          Jak ci na nim zależy to porozmawiaj i zaciągnij go do łóżka. Jesteś kobietą
          użyj jakiegoś podstępu (Kochanie umyj mi plecy itp.) to, że gość do tej pory
          nie miał kobiety może świadczyć o tym że np. że był nieśmiały albo ma inne
          problemy. Jak się do tego nie zabierzesz to nie dowiesz się i pewnie wszystko
          się między wami rozpadnie. Zaryzykuj bo może warto.
      • abdulian Re: o co w tym chodzi? 02.03.07, 21:50
        glam,

        cytując znany film, to z pewnością chodzi Ci o "PUSZKĘ PANDORA" :)))))))))
        • glamourous Re: o co w tym chodzi? 02.03.07, 22:20
          Moze dzisiaj jest dzien Pandora? ;-)))
          Bo avide tez cytuje, pod spodem ;-))))
          • abdulian Re: o co w tym chodzi? 02.03.07, 22:25
            A kto go tam wie :) Kopernik też była kobietą :)
            • glamourous Re: o co w tym chodzi? 05.03.07, 17:45
              abdulian napisał:

              > A kto go tam wie :) Kopernik też była kobietą :)


              ...i sfiksowala, bo CHLOPA DAWNO NIE MIALA na porzadku dziennym ani nawet
              nocnym!! :-))))
        • tawia5 Re: o co w tym chodzi? 11.03.07, 14:11
          A może raczej chodzi o Pandorę z mitologii greckiej!
    • pigou Re: o co w tym chodzi? 01.03.07, 14:05
      Tak czy siak zachowanie twojego faceta nie jest normalne. Będą z tego powodu
      kłopoty i tyle. No chyba, że lubisz wyzwania. Z facetem jest coś nie tak a Ty
      musisz odkryć co to jest i jak to naprawić. Może się uda może nie. Wydaje mi
      się, że jest jednak gejem. Ale nie chce się przyznać przed samym sobą.
      Mam nadzieję, że się mylę.
      • czarny_kocur5 Uważaj! 02.03.07, 07:38
        Nie daj sobie wmówić, ani też nie staraj się sama siebie przekonać, że on nie
        sypia z Tobą, bo Cie szanuje, lu cos w tym stylu. Gość ma problemy i to widac
        na pierwszy rzut oka. Nie twierdzę,że masz go rzucac, bo sądząc po opisie, to
        bardzo wartościowy człowiek. Po prostu bądź czujna, i konsekwentnie dąż do
        celu. A najlepiej zapytaj wprost. Wszak jeśli to przyjaźń, nie odwróci się na
        pięcie i nie obrazi. Sprawa jest delikatna, wiem, ale uwierz mi: znałam kiedys
        takiego człowieka, byłam z nim. Przespaliśmy się ze sobą po trzech latach.
        Gdybym jeszcze raz miała do czynienia z takim typem - zwiała bym. Pozdrawiam!
    • avide Re: o co w tym chodzi? 02.03.07, 08:50
      Słuchaj... jesteście ze sobą na tyle długo, znacie się na tyle dobrze że na
      pewnie się nie obrazi jak poczynisz odpowiednie kroki.
      W spokojnej chwili gdy będziecie mieli 100% spokoju powolutku wypytaj go co
      zamierza, albo jeszcze lepiej
      powoli ale zdecydowanie, stanowczo podejdź do niego, pocałuj, i szepnij ze
      strasznie cię pociąga i ze chcesz sie z nim kochać. Przejmij inicjatywę. Krótko
      mówiąc: przetestuj. Rozbieraj go powoli, całuj, i niestety obawiam się że tym
      pierwszym razem będziesz zmuszona niejako za rączkę poprowadzić go przez całość.
      Nie się czego wstydzić. na 100000% nie pomyśli o tobie jak o jakieś łatwej...
      nie po 2 latach.
      Nie ma na co dalej czekać !!!!! na co ????????

      I jeszcze trochę a propos mentalności niektórych facetów.
      Mam kumpla. Światny facet. tzn, kumpel, gejem nie jest na 100% ale mimo iż ma
      prawie 30 lat NIGDY nie maił dziewczyny. On po prostu nie potrafi podrywać. To
      naprawdę dobry człowiek i podobno nawet całkiem przystojy. Ale w obecności
      kobiety jest jak sparaliżowany. Nie potrafi wykonać żadnego ruchu aby przełamać
      sferę intymną. Dopóki ma pomóc, jakoś kobiecie nie ma problemu. Ale jak ma ją
      pocałować .... wymięka. Próbowaliśmy go wyswatać. Dziewczynę ustawiliśmy. Ładna
      laska. Impreza zorganizowaliśmy, taką na zupełnym luzie, żeby nie czuł że to
      wszystko zaaranżowane. dziewczyna wiedziała w czym problem, uznała faceta za
      atrakcyjnego i dlatego była przegotowana na baardzo dużą dozę cierpliwości.
      Wszyscy inny, ze mną włącznie :))) dostali całkowity zakaz podrywania jej :):)
      Tak więc przywitaliśmy się ale nic więcej. A ładniutka była oj ładniutka ;))).
      No nic, nocka dobiegała końcowi, jako że to prywatka była, rozeszliśmy się
      gdzieś po pokojach, i zostali w końcu sami. Położyli się, dziewczyna się do
      niego nawet przytuliła, a on NIC. I tak na tym NIC sie skończyło. Po tamtym
      razie powiedziałem sobie: Nigdy więcej swatania. To było ze dwa lata temu. facet
      do dziś nie ma dziewczyny, chłopaka też :):):). Wiem że bardzo cierpi z tego
      tytułu ale ... jak przychodzi co do czego nie potrafi sie przełamać. Jakaś
      blokada.... Rozumiem go bo sam miałem podobnie. Tyle że ja się przełamałem w
      wieku 15 lat :))), ale miałem trochę szczęścia bo trafiłem na kobietę, starszą
      ode mnie, która wprowadziła mnie w ars armandi. Zanim mnie ona dopadła :))) nie
      potrafiłem się sensownie nawet odezwać do dziewczyny, bo nieśmiałość
      paraliżowała mnie. Później już było z górki a dziś się z tego smieję. Ale ten
      pierwszy raz... oj było stresu co nie miara...;)))
      On do tej pory nie trafił na taką co by się nim odpowiednio zajęła. Czasami tak
      bywa że mężczyzna w facecie musi sie obudzić, albo ... jakaś kobieta musi
      obudzić w facecie mężczyznę. Tak jak kobiecość rodzi sie w dziewczynie.

      Podobnie może być z tym Twoim przyjacielem, może nie trfił na taką co go za
      rączke przeprowadzi przez ten pierwszy krok, albo co gorsza trafił na jakąś
      idiotkę co go wyśmiała że amantem pierwszej klasy nie jest. Wrażliwego faceta
      potrafi cos takiego nieźle zablokować.
      Powiem ci jedno. Może być tak. Jak go do łóżka zaciągniesz przełamie się, raz
      drugi trzeci i stanie się mężczyzną. Pokocha Cię całym sercem, i z czasem może
      nawet będzie z niego niezły kochanek, bo tacy ludzie często potrafią niesamowita
      miłością obdarzyć kobietę która niejako nadała sens ich bezpłciowemu życiu.
      Przywróciły do społeczeństwa. Tacy zazwyczaj rzadko zdradzają, bo cenią to co
      mają, bo wiedza jak ciężko było im wywalczyć, zdobyć to szczęście.
      Jednak jedyny problem to możliwości seksualne takiego gościa. Taka troszkę
      puszka pandora, jednak dopóki nie otworzysz to się nie przekonasz. Może jego
      możliwości są duże bo sie dużo onanizował i problem był w psychice i pierwszym
      przełamaniu, ale libido ma jak najbardziej ok. A może zwyczajnie on lubi kilka
      razy w roku i juz. Musisz go obserwować. I najlepiej stopniowo sprawdzać jak
      daleko jest w stanie posunąć się w łóżku. Testować, testować i jeszcze raz
      testować, bo czekać nie ma na co. Przy czym mów mu co i jak lubisz, tylko z
      wyczuciem, jeśli ma w sobie choć odrobinę ambicji stanie na głowie żeby dogodzić
      kobiecie która okazała mu tyle serca. Jest wrażliwy, to pewne bo inaczej nie
      bawił by się w te wszystkie podchody przez 2 lata. Jest wytrwały, ale może
      brakuje mu zwyczajnej odwagi.
      Złam ten impas. Niestety tak to juz bywa że czasami to Kobiety muszą brać sprawy
      w swoje ręce.
      Życzę powodzenie i pozdrawiam.
      Avide

    • aretuza Re: o co w tym chodzi? 02.03.07, 13:47
      Nie mam żadnych watpliwości - kompleksy. Musi mieć naprawdę małego:)
      • avide Re: o co w tym chodzi? 02.03.07, 16:18
        aretuza napisała:

        > Nie mam żadnych watpliwości - kompleksy. Musi mieć naprawdę małego:)


        :)))))))))))))))))))))))))))))))))
        Ale mnie rozwaliłaś ;)))))
        a może ma taka "pałę" że nie spotkał jeszcze takiej której dał by radę tego
        "olbrzyma" wcisnąć :))
        w końcu każdy kij ma dwa końce czyż nie ??? ;))))

        no nic dobry humor na przywitanie weekendu ;)))))

        Pozdrawiam uśmiechnięty od ucha do ucha :))))))
        A.
      • glamourous Re: o co w tym chodzi? 02.03.07, 19:51
        Hmmm, przyznam sie ze tez o tym na poczatku pomyslalam ;-) To mialam na mysli
        piszac o fizycznych wadach w poscie powyzej, tylko nie chcialam byc
        taka...brutalna ;-))))
    • calkiem.inny.nick :) 11.03.07, 15:43
      Miałem tak samo, w sensie nieśmiałości do kobiet. Dziewictwo straciłem w wieku
      26 lat za sprawą mojej obecnej małżonki (dużo bardziej doświadczonej w tej
      kwestii ale też i bardziej śmiałej) za co jestem jej dozgonnie wdzięczny :D
      Może się to wydawać dziwne ale nie miałem kłopotów z kontaktem z dziewczynami,
      uchodziłem za dość śmiałego i zabawowego gościa a żona była w szoku kiedy "to"
      się wydało :)

      Moja rada dla Ciebie: weź kobieto sprawy w swoje ręce bo inaczej się nie
      doczekasz ;)

      PS A małżonka na osprzęt nie narzeka :P
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka