Dodaj do ulubionych

paradoks - chcę i nie chcę

14.04.07, 00:31
jestem pijana.... i pije nadal....
on? spi
ja zapije sie dzisiaj chyba na smierc ;(
jest zle, jest cholernie zle ;(
nawet nie wiem po co zakladam ten watek, chyba tylko po to, zeby moc gdzies
sie wyzalic, poplakac ;(
problemow tego typu na tym forum jest tysiace...
znowu siedze sama przed PC-tem, zalujac, ze wlasnie teraz nie przezywam seksu
stulecia.
paradoks! nie pragne jego dotyku, jego pozadania (bo ile mozna na nie
czekac?) ale pragne zeby mnie pozadal, zeby bylo jak dawniej. wiem, ze to nie
mozliwe, ze to nie realne.
ja 27 lat - on 31 lat.
ja do tej pory ciagle gotowa, ''nagrzana'' cieszaca sie fizyczna miloscia. od
2 lat czekajaca na przejaw jakiegokolwiek pozadania co w efekcie urodzilo we
mnie zjadliwosc nie do wytrzymania. chce seksu a zarazem go nie chce, tzn.
chce seksu spontaniczego a nie takiego raz na 2 miesiace nie wiadmo z czego
wynikajacego.
chce krzyczec - aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!
nie wytrzymam tak dluzej
raaaaaaaaaaaaaaaatunku!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Obserwuj wątek
    • m717 Re: paradoks - chcę i nie chcę 14.04.07, 01:01
      Oj, Ascetko źle z Tobą...powinnaś być może udać się po poradę do jakiegoś
      specjalisty...taki ogląd z zewnątrz może pomoże wam zrozumieć problem jaki
      macie...a na razie to trzymaj się i lepiej za dużo nie pij:)
    • bugbuddy Re: paradoks - chcę i nie chcę 14.04.07, 01:11
      Witaj,

      Po pierwsze: zapijanie Ci nie pomoże. Na chwilę odlecisz, potem będzie gorzej.

      Po drugie: pociesze Cię gdy powiem, że rozumiem i Ciebie i Twojego faceta? Sam jestem w podobnej sytuacji. Wiele rzeczy się stało, inne się właśnie nie stały. Efekt jest taki, że oddaliliśmy się z żoną od siebie. Ja nie potrafię się zdobyć na jakikolwiek gest wobec niej - nie potrafię okazywać czułości osobie prawie obcej, ona też się miota próbując odzyskać to co uciekło, czasami, sporadycznie trafi się jakaś chwila seksu. Głównie raczej z przyzwyczajenia i chęci zachowania najmniejszych jeszcze pozorów związku...
      I jesteśmy razem, bo dziecko, bo boimy się spojrzeć prawdzie w oczy...
      A żeby zachować równowagę umysłu to nie opieram się bliższym bądź dalszym koleżankom, nie staram się wnikać zbyt głeboko w to co ona robi...

      A wracając do Ciebie: pogódź się z tym, że dawne nie wróci. Gdy się z tym pogodzisz, to pomyśl co możesz zrobić dla siebie żeby się poczuć lepiej. Począwszy od szydełkowania, przez kochanka na rozstaniu skończywszy. Kolejność do wyboru ;-)
      • eeela Re: paradoks - chcę i nie chcę 14.04.07, 04:32
        Ja nie potrafię się zdob
        > yć na jakikolwiek gest wobec niej - nie potrafię okazywać czułości osobie prawi
        > e obcej,

        Niech mi ktos wyjasni, jak to mozliwe, zeby dwoje kochajacych sie ludzi,
        zyjacych pod jednym dachem, stalo sie sobie obcymi. Nie umiem sobie tego wyobrazic.
        • misssaigon Re: paradoks - chcę i nie chcę 14.04.07, 07:51
          eeelo - troche to naiwne, mysle, ze trzeba sobie zaczac wczesnie wyobrazac takie
          rzeczy bo lepiej uczyc sie na cudzych bledach niz na swoich...oczywiscie zyczymy
          sobie aby nic takiego sie nie przytrafilo ..ale...
          czasami ludzie oddalaj sie latami, czasami wystarczy moment, chwila, jedno ale
          istotne wydarzenie...trzeba miec caly czas uruchomiony radar, nie roztapiac sie
          do cna w uczuciowym ciepelku ....
          • eeela Re: paradoks - chcę i nie chcę 14.04.07, 13:14
            No moze naiwne, ale naprawde nie potrafie wyobrazic sobie, jak to dziala.
            Kochamy sie, dzielimy zycie, codziennie rozmawiamy o tym, co robimy, czego bysmy
            chcieli, co lubimy, co nas boli. Nie rozumiem, jak mozna stac sie sobie obcym w
            warunkach, w ktorych przeciez poznajemy siebie coraz lepiej, az do bolu dobrze.
            W koncu para to rodzina. Mame swoja znam tyle lat, ile mam, i nie rozumiem, jak
            moglybysmy byc sobie obce.
    • joker7979 Re: paradoks - chcę i nie chcę 14.04.07, 10:52
      Ascetko- doskonale Cie rozumiem, mam to samo z moją żona!!Najgorszy w tym
      wszystkim jest chyba ten dysonans,z jednej strony chce sie seksu, a z drugiej
      jest świadomość ,że i tak nawet jak doc zegoś dojdzie to będzie sztucznie, ja
      mam przez tą sytuacje awersję do żony, nie wiem jak długo to potrwa, ale czuje
      że skończy sie rozwodem..
    • ascetka1 no i wytrzeźwiałam 14.04.07, 19:13
      nie wiem jak ja wczoraj trafiłam do łóżka (upss)
      jak dobrze, ze jestescie. to chyba najlepsze lekarstwo na kaca.
      dzisiaj jakos swiat wydaje mi sie bradziej kolorowy, moze dlatego ze od samego
      rana polykam sobie garsciami swierze powietrze. takie spacery po parku dobrze
      robia. nie mysle o nim, nie mysle o nas.
      pozdrawiam wszytskich zagladajacych tutaj kolorowo
    • ascetka1 no i wytrzezwialam c.d 14.04.07, 19:16
      naprawde nie wiem czy moj dobry humor jest wynikiem kaca, czy tez moze limit na
      zamartwianie sie wyczerpalam.
      • eeela Re: no i wytrzezwialam c.d 14.04.07, 20:33
        Wiosna dobrze koi smutki :-)

        Ale nie zostawiaj zastanowienia sie nad problemami do kolejnego ataku chandry,
        bo znow bedziesz topic smutki w alkoholu i plakac tylko, zamiast szukac rozwiazania.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka