bylominelo1
01.09.07, 15:25
Czytając to forum,nie raz spotkałam się z takim okresleniem.
Mój mąz też był dobrym człowiekiem,nie pił,nie przewalał kasy na
prawo i lewo,tylko..no własnie.Na wszelkie rozmowy i pytania
trafiałam o ścianę,albo stwierdzenie ze jest ok.
Na wieść o naszym rozstaniu,wszyscy byli wsziku i padło to
sakramentalne stwierdzenie: przecież to taki dobry człowiek.
No dobra,dobry,tylko że nam nie wyszło.
Czy dobry człowiek to taki dobry na wszystko według wszystkich?
Bo mnie to określenie zaczyna w końcu drażnić.