krissdevalnor100
27.10.07, 17:08
Czy komuś na problemy z seksem w małżeństwie pomógł skok w bok? Serio pytam. Mam wrażenie, że "dojrzałam" do tego, żeby sobie życie urozmaicić w ten sposób, ale przekonana ciagle nie jestem (gdybym była, to bym to zrobiła a nie głupio się pytała).
Z mężem miałam wiele etapów zwiazku, byłam zakochana na zabój, stłamszona byłam, byłam wściekła że utopiłabym w łyżce wody a potem- coś pękło. Straciłam emocjonalne podejście do tego pana. Paranoja polega na tym, że wtedy zaczął się starać o nasz zwiazek i wszelkie inne pola życiowej aktywności uległy tak długo przeze mnie wyczekiwanej poprawie. Tylko... no właśnie: sex. Kaszana. Do tego potrzebuję emocji. Pamiętam czasy, że miałam bzika na jego punkcie. Było fajnie. On ma spory temperament, ja niezbyt (ale jak byłam "rozkręcona", to z radością dotrzymywałam mu kroku).
Czy to, że kiedyś tak mi podpadł w innych dziedzinach może/powinno rzutować na teks dzisiaj? Czy byłoby fair, a najważniejsze: czy byłoby skuteczne, potraktowanie go bez emocji i skok w bok dla urozmaicenia? Nie mam wątpliwości, że byłoby to dla mniego bardzo bolesne a wiarę w dozgonne utrzymywanie go w niewiedzy mam ograniczoną. Romansu mi się nie chce, bo po co sobie jakiegoś nowego łosia na łeb brać?
Co o tym myślicie? Pozdr.
Kriss